Medicalpress
W Polsce na dobre rozpoczęły się ferie zimowe. Część rodaków pojedzie na narty, ale część, zamiast ośnieżonych stoków, wybierze słoneczne plaże np. na Malcie, Maderze albo Cyprze. A co będą robić rodacy, gdy zachorują podczas takiego wyjazdu? Co czwarty z nich uważa, że nie stać go na wizytę lekarską za granicą. Co drugi twierdzi, że nie zna języka obcego w takim stopniu, aby umówić się na wizytę w zagranicznej przychodni ani porozumieć się z tamtejszym lekarzem – wynika z badania opinii SW Research przeprowadzonego na zlecenie Erecept.pl. 

 

Aż 7 na 10 Polaków przyznaje, że w takich sytuacjach warto rozważyć konsultację telemedyczną (zdalną) z lekarzem z Polski. Blisko 60 proc. ankietowanych weźmie na zimowy wyjazd apteczkę, choć tylko część doposaży ją w leki przeciwbólowe czy antybiotyk.

W styczniu rozpoczęły się ferie zimowe dla województw: mazowieckiego, opolskiego, dolnośląskiego, zachodniopomorskiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Na przełomie stycznia i lutego wypoczywać będą dzieci i młodzież z województw: lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego, pomorskiego i śląskiego, a na końcu, czyli w lutym z kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego.

Z badania SW Research przeprowadzonego na zlecenie Ercept.pl wynika, że co drugi Polak wybiera się na wyjazd w ferie zimowe. Większość, bo blisko 40 proc., będzie wypoczywać w Polsce, a 11 proc. pojedzie za granicę.
 
Kiedy pomoc lekarza jest potrzebna?

Co czwarty Polak przyznaje, że był w sytuacji, gdy na wyjeździe wypoczynkowym, z dala od miejsca zamieszkania, potrzebował konsultacji z lekarzem. Większość wymagała takiej konsultacji z powodu infekcji, grypy, przeziębienia (31,7 proc.) lub złamania albo zwichnięcia (29,3 proc.). Co piąty ankietowany (19,1 proc.) potrzebował skonsultować się z lekarzem z powodu silnej reakcji alergicznej, co dziesiąty miał problemy gastryczne (13,2 proc.), co dziewiąty (9,2 proc.) miał skoki ciśnienia, palpitacje i inne problemy natury kardiologicznej, podobna liczba badanych (9,1 proc.) potrzebowała lekarza z powodu duszności, omdlenia.

SW Research zapytał na zlecenie Erecept.pl, gdzie Polacy udaliby się w pierwszej kolejności, gdyby na wyjeździe potrzebowali konsultacji lekarskiej. Ankietowani, w większości przypadków, szukaliby pomocy w lokalnym szpitalu (tak odpowiedziało 33 proc.) albo w lokalnej przychodni lekarskiej (29,9 proc.). Na konsultację telemedyczną (przez Internet lub telefon) zdecydowałoby się 13,5 proc. ankietowanych, a 12,8 proc. próbowałoby umówić się w lokalnym gabinecie lekarskim na wizytę prywatną.

W jakim języku rozmawiać z lekarzem?

Polacy przyznają, że mają pewne ograniczenia w korzystaniu z wizyt lekarskich za granicą. Co czwarty ankietowany, biorący udział w badaniu Erecept.pl, twierdzi, że w ogóle go na taką wizytę nie stać. Blisko 40 proc. przyznaje, że nie wie, gdzie znajduje się najbliższa przychodnia, a spory procent nie sprawdza tego przed wyjazdem.

Co drugi Polak twierdzi, że barierą może być język obcy, bo nie zna go na tyle, by umówić się na wizytę stacjonarną w lokalnej przychodni, ani porozumieć się z lekarzem podczas takiej wizyty. Prawie 70 proc. rodaków deklaruje, że w takiej sytuacji warto (zdecydowanie lub raczej tak) rozważyć konsultację telemedyczną zdalnie, czyli z lekarzem z Polski.

Blisko 60 proc. ankietowanych bierze na wyjazd (w tym ferie zimowe) apteczkę. Część z nich (30 proc.) uzupełnia ją w leki przeciwbólowe, przeciwalergiczne, dodatkowe plastry, opatrunki i środki odkażające (20,4 proc.) oraz antybiotyk (tylko 10 proc.).

Blisko 60 proc. wyjeżdżających twierdzi, że dba na co dzień o profilaktykę i odporność, co pomaga zachować dobrą formę także podczas wypoczynku. Największym wyzwaniem „zdrowotnym” wydają się zatem sytuacje nagłe i nieprzewidywalne. Jak wynika z raportu „Telemedycyna oczami Polaków”, to właśnie w sytuacjach awaryjnych rodacy najczęściej umawiają się na konsultacje telemedyczne, bo są one dostępne najszybciej, a na dodatek z każdego miejsca na świecie.

 

Źródło informacji: Grupa BRM

 

Dzięki telemonitoringowi urządzeń wszczepialnych pacjent zyskuje poczucie bezpieczeństwa i lepszą jakość życia, a lekarz zdalny stały dostęp do informacji o funkcjonowaniu urządzenia chorego i pracy jego serca. Warunki efektywnej opieki telemonitoringowej? Właściwe zaplecze, doświadczenie i organizacja pracy ośrodka nadzorującego oraz dobrze zdefiniowane procedury postępowania w przypadku wykrycia nieprawidłowości a także edukacja pacjentów i ich bliskich – wskazuje prof. Marcin Grabowski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
W grudniu 2023 roku dostępną w ramach refundacji opiekę w formie telemonitoringu urządzeń wszczepialnych mają zapewnioną pacjenci z kardiowerterami-defibrylatorami (ICD) i układami do terapii resynchronizującej z opcją defibrylacji (CRT-D), u których układy zaimplantowano z powodu niewydolności serca a także osoby do 18. r.ż. z jakimkolwiek wszczepialnym urządzeniem do elektroterapii.
W ramach kryteriów refundacji zdefiniowano także wymagania odnoszące się do ośrodków sprawujących opiekę telemonitoringową.

– Ośrodek, który chciałby realizować opiekę telemonitoringową, musi spełniać szereg wymogów dotyczących zaplecza infrastrukturalnego i sprzętowego, ale regulator postawił dodatkowo wymóg wykonywania przez ośrodek określonej liczby procedur elektroterapii i elektrofizjologii w ciągu roku. Na pozór to kryterium może wydawać się niezwiązane bezpośrednio z opieką telemonitoringową, okazuje się jednak w pełni zasadne, jeśli wziąć pod uwagę specyfikę tej formy opieki: ośrodeknadzorujący powinien być w stanie udzielić pacjentowi właściwej pomocy w przypadku wystąpienia nieprawidłowości wykrytych przez urządzenie do telemonitoringu. Interwencje, które mogą być wymagane to na przykład wymiana elektrody urządzenia spowodowana jej uszkodzeniem, postępowanie w przypadku wykrycia zaburzeń rytmu serca, w tym między innymi przeprowadzenie zabiegu ablacji podłoża arytmii – wyjaśnia prof. Marcin Grabowski.

Jako kolejne kryterium efektywnej opieki telemonitoringowej ekspert wymienia edukację pacjentów i ich bliskich.

– Bardzo ważne jest uświadamianie pacjentom oraz ich bliskim czego mogą i powinni spodziewać się po telemonitoringu urządzeń wszczepialnych, ale także czym ta forma opieki nie jest. Przykładowo, pacjent powinien wiedzieć, że ta forma opieki nie jest usługą obejmującą interwencję w stanach nagłych. Tryb pracy w ramach telemonitoringu przewiduje, w razie wystąpienia nieprawidłowości lub sygnałów wymagających weryfikacji, 24-godzinny tryb reakcji ze strony ośrodka telemonitorującego w dni robocze i do 72 godzin w dni świąteczne. Telemonitoring nie służy więc do tego, by wykryć nagłe zagrożenie życia i wezwać do pacjenta pogotowie. Ratowanie życia w przypadku zagrożenia nagłą arytmią komorową to zadanie wszczepialnego układu. W innym przypadkach konieczna jest właściwa samoocena ze strony pacjenta i czujność jego bliskich – tak, by w razie nagłego złego samopoczucia chorego nie czekać na interwencję ośrodka sprawującego nadzór telemonitoringowy, tylko działać niezwłocznie – tłumaczy prof. Marcin Grabowski. Warszawa, grudzień 2023 r.
 
Zdaniem eksperta nie mniej ważna jest wiedza, w jakich przypadkach i w jaki sposób ośrodek nadzorujący zainterweniuje w przypadku wykrycia nieprawidłowości.
– Pacjent objęty telemonitoringiem urządzeń wszczepialnych może spodziewać się, że jeśli dochodzi do nieprawidłowości typu zaburzenia rytmu serca, uszkodzenie elektrody, rozładowanie baterii urządzenia, wystąpienie arytmii przedsionkowej, której do tej pory nie było, w przeciągu kilkudziesięciu godzin dochodzi do zaostrzenia objawów niewydolności serca, narośnięcia parametrów stanu przewodnienia, w ciągu kilkudziesięciu godzin otrzyma sygnał z ośrodka monitorującego. Istotne, że kontakt może sprowadzać się do teleporady, do umówienia pacjenta na planową – lub pilną – konsultację. Może sprowadzać się także do wezwania pacjenta w trybie nagłym do ośrodka prowadzącego lub poinstruowania pacjenta, by poszukał opieki w najbliższej jednostce doraźnie. Inna opcja to zalecenie pacjentowi wizyty ambulatoryjnej w placówce Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ) – wylicza prof. Marcin Grabowski.
Zdaniem eksperta optymalne przygotowanie wszystkich zaangażowanych stron do opieki telemonitoringowej (ośrodka, personelu, pacjenta) przekłada się na istotną poprawę bezpieczeństwa i jakości życia osób z urządzeniami wszczepialnymi.
– Korzyści z telemonitoringu urządzeń wszczepialnych świetnie pokazał między innymi Polski rejestr Carelink, sporządzony na podstawie doświadczeń pacjentów objętych telemonitoringiem urządzeń wszczepialnych, realizowanym z wykorzystaniem jednego z pierwszych w Polsce systemów telemonitorujących. Okazało się, że pacjenci właściwie przygotowani do tej formy opieki i świadomi jej specyfiki w pełni akceptowali telemonitoring, przyjmowali jego funkcjonalności, czuli się wyraźnie bezpieczniej, rósł także komfort ich życia. Właściwie sprawowana opieka telemonitoringowa jest bezpieczna i efektywna – podkreśla prof. Marcin Grabowski.

Źródło informacji: Salus Public Relations

Pilotażowy program kompleksowej rehabilitacji, umożliwiający osobom z niepełnosprawnością podjęcie lub powrót do pracy, okazał się skuteczny – podaje Prawo.pl. Po dwóch latach od zakończenia uczestnictwa w programie pracę miało 30 proc. więcej osób niż po trzech miesiącach od jego ukończenia.
Jak podaje serwis, model kompleksowej rehabilitacji, pilotażowo wdrażany od 2018 r., przyniósł oczekiwany efekt – stabilność zatrudnienia. Pomysłodawcą i liderem projektu „Wypracowanie i pilotażowe wdrożenie modelu kompleksowej rehabilitacji umożliwiającej podjęcie lub powrót do pracy” jest Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON).
Po zakończonym pilotażu PFRON ma zabezpieczone środki jeszcze na rok działania programu. Według Prawo.pl Fundusz liczy na to, że uda się na stałe realizować go na podstawie odpowiednich zapisów ustawowych.
Celem rehabilitacji kompleksowej jest ułatwienie podjęcia lub powrotu do aktywności społecznej i zawodowej osób, które w wyniku urazu, zdiagnozowanego schorzenia lub niepełnosprawności wrodzonej czy nabytej w okresie rozwojowym, nie mogą pracować i pełnić ról społecznych. Działania są kompleksowe i obejmują rehabilitację leczniczą, zawodową i społeczną.

„Wszystkie te elementy rehabilitacji muszą być realizowane w programie, który stawia na multidyscyplinarność. Jego clou stanowi to, że osobę w programie wspiera zespół wielodyscyplinarny” – podkreśla Łukasz Żmuda, ekspert PFRON, cytowany przez Prawo.pl.

W skład zespołu wchodzą: lekarz specjalista medycyny fizykalnej rehabilitacji, fizjoterapeuta, terapeuta zajęciowy, psycholog, logopeda, pielęgniarka i inni.
Program był realizowany w czterech Ośrodkach Rehabilitacji Kompleksowej (ORK): w Grębiszewie (woj. mazowieckie), Nałęczowie (woj. lubelskie), Wągrowcu (woj. wielkopolskie) i w Ustroniu (woj. śląskie). Łącznie z pilotażu skorzystało 615 osób. 85 proc. z nich to osoby z doświadczeniem zawodowym, a 15 proc. bez takich doświadczeń.

„Osiągnęliśmy w pilotażu efekt, o który chodziło nam od samego początku, czyli efekt stabilnego zatrudnienia. Po trzech miesiącach od zakończenia udziału w programie pracę miało 39 proc. uczestników. Po dwóch latach odsetek ten znacznie wzrósł – do 69 proc.” – podkreślił Łukasz Żmuda.

Pełny tekst artykułu: https://www.prawo.pl/kadry/rehabilitacja-kompleksowa-to-zmiana-kwalifikacji-ale-tez-szansa-na-zmiane-zycia,524029.html 


Źródło informacji: PAP MediaRoom

Znane są wyniki II rundy Konkursu na badania head-to-head w zakresie niekomercyjnych badań klinicznych lub eksperymentów badawczych – edycja II (ABM/2023/1). Na podstawie listy rankingowej sporządzonej w wyniku przeprowadzenia procedury konkursowej rekomendację do dofinansowania w Konkursie otrzymało 19 projektów, dla których łączna kwota dofinansowania wynosi 241 299 293,74 zł.
Nabór wniosków w II rundzie konkursu trwał od 18 kwietnia 2023 r. do 23 maja 2023 r. W ramach II rundy Konkursu wpłynęło 76 wniosków o łącznej wartości projektów 932 803 796,08 zł. Do oceny merytorycznej zostało skierowanych 70 wniosków.

Z obszaru hematoonkologii finansowanie otrzymał jeden projekt, którego autorem jest prof. dr hab. Krzysztof Giannopoulos z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Prospektywne, wieloośrodkowe, randomizowane badanie trójramienne, Ib/III fazy, porównawcze mające na celu Optymalizację i Personalizację Terapii Immunologicznej nawrotowych Chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową (OPTIC) uzyskało największą alokacją środków w kwocie 28 167 194,16 zł.

Celem projektu jest analiza skuteczności schematu wenetoklaks z obinutuzumabem (VO) u chorych nawrotowych oraz dodawania daratumumabu do schematu VO w grupach wysokiego ryzyka.

Połączenie wenetoklaksu z obinutuzumabem (VO) jest schematem bardziej aktywnym niż wenetoklaks z rytuksymabem (VR) – o czym świadczą wyższe odsetki negatywizacji MRD mimo krótszego czasu terapii w badaniach rejestracyjnych CLL14 i CLL13. Schemat VO nie jest zarejestrowany dla chorych w nawrocie, ale niewielkie badanie fazy Ib dowiodło jego dużej aktywności. Stosowanie schematu VO w porównaniu do refundowanego w Polsce schematu VR niesie dodatkowe korzyści finansowe i systemowe ograniczając dwukrotnie czas terapii, a więc wykorzystanie kosztownego oryginalnego leku do roku terapii oraz ograniczając liczbę wizyt w Ośrodkach hematologicznych, poprawiając przez to dostępność do specjalistów hematologów dla pozostałych chorych. Poza analizą skuteczności schematu VO, planowane jest dodanie daratumumabu w grupie chorych wysokiego ryzyka, określonego jako ekspresja CD38 > 30%, która koreluje z występowaniem niezmutowanego statusu genów IGHV. Aktywność daratumumabu w PBL została również potwierdzona w dwóch modelach in vivo. W mysim modelu PBL z nadekspresją CD38+ i ksenograftami pochodzącymi od pacjentów z PBL (CLL-PDX) daratumumab znacząco wydłużył całkowite przeżycie myszy. Wyeliminował komórki z naciekających narządów i znacząco zmniejszył naciek w śledzionie. Wpływ daratumumabu na migrację komórek PBL pochodzących od pacjentów wykazano w badaniach in vitro wskazując na interakcję z chemokiną CXCL12 oraz in vivo w CLL-PDX.

Połączenie wenetoklaksu i obinutuzumabu z daratumumabem może mieć efekt synergistyczny lub addytywny. Dodatkowo profil toksyczności wydaje się nie być nakładający – dwa przeciwciała monoklonalne skierowane przeciwko różnym antygenom CD20 i CD38 oraz drobnocząsteczkowy inhibitor BCl-2, który jest zarejestrowany dla leczenia chorych na PBL w 1. linii terapii.

Gorsze odpowiedzi obserwowane w grupach chorych wysokiego ryzyka leczonych schematem VR (w nawrocie) lub VO (w pierwszej linii) stanowią uzasadnienie dla oceny bezpieczeństwa i skuteczności skojarzenia daratumumabu ze schematem wenetoklaks z obinutuzumabem (VOD) u pacjentów wysokiego ryzyka nawrotów/oporności na leczenie. Celowanie daratumumabem w CD38, którego ekspresja charakteryzuje komórki PBL o wyższym potencjale proliferacyjnym oraz komórki Breg i Treg może wykazać silne działanie przeciwbiałaczkowe w grupach wysokiego ryzyka oraz mieć efekt immunomodulujący poprzez zmniejszenie czynników immunosupresyjnych występujących u chorych na PBL.
Realizacja projektu będzie się odbywała w Centrum Wsparcia Badań Klinicznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie we współpracy z ośrodkami leczącymi chorych na PBL w Polsce skupionymi w ramach grupy badawczej PALG.

Cele naukowe badania:

• określenie bezpieczeństwa schematu obinutuzumab+daratumumab+wenetoklaks(VOD) wraz z określeniem MTD dla wenetoklaksu w badaniu fazy Ib.
• ocena skuteczności leczenia, ocenianego jako odsetek chorych uzyskujących stan negatywizacji MRD (uMRD, MRD<10-4), dla schematów obinutuzumab+daratumumab+wenetoklaks (VOD) oraz obinutuzumab+wenetoklaks (VO) w grupie wysokiego ryzyka w badaniu fazy III;
• ocena skuteczności leczenia, ocenianego jako odsetek chorych uzyskujących stan negatywizacji MRD (uMRD, MRD<10-4), dla schematów wenetoklaks+rytuksymab (VR) oraz obinutuzumab+wenetoklaks (VO) w grupie niskiego ryzyka w badaniu fazy III;

Źródło informacji: Hematoonkologia.pl

Top Marka – największe badanie medialności brandów w Polsce – przygotowane po raz szesnasty przez PSMM Monitoring &amp; More oraz magazyn „Press”, wyłoniło najsilniejsze marki w Polsce. Liderem w branży „Opieka medyczna” została Grupa Lux Med.
Na rynek prywatnych usług medycznych w analizowanym okresie tj. od 1 lipca 2022 do 30 czerwca 2023 roku, wpływały m.in. rosnąca świadomość zdrowotna Polaków spowodowana pandemią COVID-19, zła kondycja publicznej ochrony zdrowia i wzrost inflacji.

W obliczu rosnących cen opieki medycznej coraz większą rolę odgrywają pracodawcy, którzy jako jeden z benefitów oferują pakiety usług zdrowotnych. Nie tylko dbają w ten sposób o pracowników, lecz także zyskują przewagę konkurencyjną na trudnym rynku pracy. To, co zauważalne w mediach, to fakt, że rośnie gotowość pacjentów do współfinansowania spersonalizowanych pakietów zdrowotnych w miejscu pracy, zwłaszcza jeśli obejmują one stomatologię. – W odpowiedzi na te trendy sieci prywatnej opieki medycznej wprowadzały nowe propozycje obejmujące m.in. usługi w ramach profilaktyki zdrowotnej i promujące aktywność fizyczną – komentuje Joanna Skrzypek, starsza analityczka mediów w PSMM Monitoring & More

Top marki w kategorii „Opieka medyczna”

W pierwszej piątce tegorocznego zestawienia dla branży „Opieka medyczna” znalazły się firmy takie jak: Grupa Lux Med, Medicover, PZU Zdrowie, Multimed i Enel-Med. Liderem wśród brandów, z siłą marki wynoszącą 484 188 pkt. została Grupa Lux Med.

Odnosząc się do okresu objętego analizą trudno nie wspomnieć o tragedii narodu ukraińskiego, zaatakowanego przez Rosję. Miało to wymierny wpływ na podejmowane przez naszą firmę decyzje. Uruchomiliśmy niemający dla nas precedensu program pomocowy, dzięki któremu do dziś udzieliliśmy ponad 400 tys. świadczeń medycznych ukraińskim uchodźcom. To też okres odważnych decyzji biznesowych. Wprowadziliśmy na rynek rewolucyjne, pierwsze w Polsce ubezpieczenie szpitalne Lux Med Pełna Opieka, które zapewnia kompleksową pomoc zarówno w przypadkach nagłych, jak i planowych. Inwestujemy tym samym w rozwój infrastruktury szpitalnej, kupując i rozwijając kolejne placówki tego typu – tłumaczy Łukasz Niewola, dyrektor departamentu komunikacji korporacyjnej i PR w Lux Med

Drugie miejsce w kategorii zajął Medicover z siłą marki 99 823 pkt. Trzecie – PZU Zdrowie z wynikiem 66 349 pkt.

Media, w których najczęściej pisano o branży

W pierwszej piątce tytułów prasowych piszących o branży „Opieka zdrowotne” znalazły się m.in.: „Puls Biznesu”, „Gazeta Ubezpieczeniowa”, „Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza” czy „Dziennik Gazeta Prawna”. W przypadku portali internetowych są to: Nto.pl, Expressbydgoski.pl, Echodnia.eu, Pomorska.pl, Nowosci.com.pl. Do najbardziej angażujących się w tematykę mediów społecznościowych zaliczymy: X (Twitter) oraz Facebook.

Raport branżowy Top Marka – w wersji podstawowej i poszerzonej – dostępny jest na stronie: www.topmarka.eu

Źródło: PSMM Monitoring & More i Press sp. z o.o. sp. k.

Rok 2023 przyniesie wiele pozytywnych zmian dla osób chorych na cukrzycę! Minister Zdrowia podpisał rozporządzenie w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, które opublikowano 28 października. Dzięki wprowadzonym zmianom, większa grupa pacjentów chorych na cukrzycę uzyska dostęp do refundacji systemów ciągłego monitorowania glukozy FreeStyle Libre. Refundacja zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2023.
– Jest to świetna wiadomość i bardzo ważna zmiana. W imieniu pacjentów chciałabym podziękować Ministerstwu Zdrowia za podjęte decyzje. Wprowadzone zmiany pozwolą kolejnej grupie osób z cukrzycą nie tylko odczuć większe bezpieczeństwo i komfort  leczenia, ale przede wszystkim pomogą zapobiegać powikłaniom oraz zwiększać świadomość przebiegu cukrzycy i odpowiedzialność za wynik jej leczenia – mówi Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
 
Którzy pacjenci otrzymają refundację?
 
Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie dotyczy m.in. dorosłych pacjentów chorujących na cukrzycę, którzy leczeni są metodą intensywnej insulinoterapii, a także osoby niewidome oraz kobiety w ciąży leczone insuliną. Do tej pory refundacja nowoczesnych systemów monitorowania glikemii metodą skanowania obowiązywała dla dzieci i młodzieży z cukrzycą typu 1 i 3 od 4 do 18 r.ż.
 
– Zwiększenie refundacji to wspaniała wiadomość dla pacjentów! Na większy dostęp do systemów czekały kolejne grupy chorych, także kobiety w ciąży oraz pacjenci z niepełnosprawnościami, w tym osoby niewidome i zagrożone utratą wzroku z powodu cukrzycy. Jest to odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na postulaty zarówno pacjentów, ale także nasze – środowiska medycznego. Cieszę się, że Ministerstwo Zdrowia wyszło naprzeciw potrzebom osób chorych na cukrzycę, ponieważ zastosowanie systemów monitorowania glikemii pomaga poprawić nie tylko efektywność leczenia, ale również znacząco podnieść jakość życia chorych oraz przyczynia się do zmniejszenia ryzyka rozwoju powikłań cukrzycy. Powikłań, które w przypadku cukrzycy mogą być bardzo poważne i prowadzić do znacznego pogorszenia stanu zdrowia, a nawet przedwczesnej śmierci. Należy pamiętać, że niesie to za sobą poważne koszty dla samych osób chorych, ich bliskich, ale też całego społeczeństwa. Dlatego wszelkie działania zmierzające do poprawy efektywności leczenia są zasadne –  podkreśla prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
 
 
Dlaczego monitorowanie glikemii jest tak ważne?
Ciągłe monitorowanie stężenia glukozy metodą skanowania jest także bardzo istotnym narzędziem edukacyjnym, poprawiającym współpracę pomiędzy członkami zespołu terapeutycznego i pacjentem. To przełom w kontroli glikemii. Nowoczesne systemy dają nowe, szersze spojrzenie na glikemię. Nie tylko uwalniają pacjenta od konieczności wielokrotnego nakłuwania opuszek palców w ciągu doby, ale dostarczają wiele więcej informacji o dynamice zmian stężenia glukozy. Poza aktualną wartością glikemii wskazują także trendy zmian oraz jej całodobowy wykres. Nowe technologie ciągłego monitorowania stężenia glukozy w leczeniu cukrzycy pozwalają na większą skuteczność i bezpieczeństwo insulinoterapii, przy większym komforcie życia.

– Bazując na doświadczeniu klinicznym, widzimy dużą rolę edukacyjną systemów, które przyczyniają się do poprawy zrozumienia choroby i jej wpływu na organizm, np. świadomości ryzyka niedocukrzeń. Systemy monitorowania glikemii zapewniają pacjentom poczucie bezpieczeństwa, pozwalają lepiej zrozumieć chorobę i ułatwiają codzienne funkcjonowanie diabetyków. Dla osób niewidomych chorujących na cukrzycę, leczonych insuliną, mierzenie poziomu glikemii za pomocą systemu, który będzie głosowo informował pacjenta, to bardzo ważna zmiana i ułatwienie. Pacjenci zyskują większą kontrolę nad chorobą, ale także lepszy komfort i jakość leczenia – zaznacza prof. dr hab. n. med. Marek Rękas, konsultant krajowy ds. okulistyki.

Zwiększony dostęp do nowoczesnych metod kontrolowania cukrzycy od 1 stycznia uzyskają także kobiety w ciąży leczone insuliną. Jest szczególnie ważne, ponieważ w czasie ciąży w organizmie kobiety zachodzi wiele procesów, które powodują duże zmiany poziomu cukru, a tym samym związane są z wysokim ryzykiem zarówno hipo – jak i hiperglikemii, co wpływa nie tylko na matkę, ale również na dziecko. Monitorowanie i właściwa interpretacja wyników wartości glikemii oraz bieżące reagowanie i zapobieganie zbyt niskim i zbyt wysokim stężeniom pozwala pacjentom z cukrzycą pozostawać znacząco dłużej w normoglikemii – dodaje prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak.
 
 
Rozporządzenie w sprawie wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2023 roku –  Projekt (rcl.gov.pl)

źrodło: komunikat prasowy

Rok 2023 przyniesie wiele pozytywnych zmian dla osób chorych na cukrzycę! Minister Zdrowia podpisał rozporządzenie w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, które opublikowano 28 października. Dzięki wprowadzonym zmianom, większa grupa pacjentów chorych na cukrzycę uzyska dostęp do refundacji systemów ciągłego monitorowania glukozy FreeStyle Libre. Refundacja zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2023.
– Jest to świetna wiadomość i bardzo ważna zmiana. W imieniu pacjentów chciałabym podziękować Ministerstwu Zdrowia za podjęte decyzje. Wprowadzone zmiany pozwolą kolejnej grupie osób z cukrzycą nie tylko odczuć większe bezpieczeństwo i komfort  leczenia, ale przede wszystkim pomogą zapobiegać powikłaniom oraz zwiększać świadomość przebiegu cukrzycy i odpowiedzialność za wynik jej leczenia – mówi Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
 
Którzy pacjenci otrzymają refundację?
 
Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie dotyczy m.in. dorosłych pacjentów chorujących na cukrzycę, którzy leczeni są metodą intensywnej insulinoterapii, a także osoby niewidome oraz kobiety w ciąży leczone insuliną. Do tej pory refundacja nowoczesnych systemów monitorowania glikemii metodą skanowania obowiązywała dla dzieci i młodzieży z cukrzycą typu 1 i 3 od 4 do 18 r.ż.
 
– Zwiększenie refundacji to wspaniała wiadomość dla pacjentów! Na większy dostęp do systemów czekały kolejne grupy chorych, także kobiety w ciąży oraz pacjenci z niepełnosprawnościami, w tym osoby niewidome i zagrożone utratą wzroku z powodu cukrzycy. Jest to odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na postulaty zarówno pacjentów, ale także nasze – środowiska medycznego. Cieszę się, że Ministerstwo Zdrowia wyszło naprzeciw potrzebom osób chorych na cukrzycę, ponieważ zastosowanie systemów monitorowania glikemii pomaga poprawić nie tylko efektywność leczenia, ale również znacząco podnieść jakość życia chorych oraz przyczynia się do zmniejszenia ryzyka rozwoju powikłań cukrzycy. Powikłań, które w przypadku cukrzycy mogą być bardzo poważne i prowadzić do znacznego pogorszenia stanu zdrowia, a nawet przedwczesnej śmierci. Należy pamiętać, że niesie to za sobą poważne koszty dla samych osób chorych, ich bliskich, ale też całego społeczeństwa. Dlatego wszelkie działania zmierzające do poprawy efektywności leczenia są zasadne –  podkreśla prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
 
 
Dlaczego monitorowanie glikemii jest tak ważne?
Ciągłe monitorowanie stężenia glukozy metodą skanowania jest także bardzo istotnym narzędziem edukacyjnym, poprawiającym współpracę pomiędzy członkami zespołu terapeutycznego i pacjentem. To przełom w kontroli glikemii. Nowoczesne systemy dają nowe, szersze spojrzenie na glikemię. Nie tylko uwalniają pacjenta od konieczności wielokrotnego nakłuwania opuszek palców w ciągu doby, ale dostarczają wiele więcej informacji o dynamice zmian stężenia glukozy. Poza aktualną wartością glikemii wskazują także trendy zmian oraz jej całodobowy wykres. Nowe technologie ciągłego monitorowania stężenia glukozy w leczeniu cukrzycy pozwalają na większą skuteczność i bezpieczeństwo insulinoterapii, przy większym komforcie życia.

– Bazując na doświadczeniu klinicznym, widzimy dużą rolę edukacyjną systemów, które przyczyniają się do poprawy zrozumienia choroby i jej wpływu na organizm, np. świadomości ryzyka niedocukrzeń. Systemy monitorowania glikemii zapewniają pacjentom poczucie bezpieczeństwa, pozwalają lepiej zrozumieć chorobę i ułatwiają codzienne funkcjonowanie diabetyków. Dla osób niewidomych chorujących na cukrzycę, leczonych insuliną, mierzenie poziomu glikemii za pomocą systemu, który będzie głosowo informował pacjenta, to bardzo ważna zmiana i ułatwienie. Pacjenci zyskują większą kontrolę nad chorobą, ale także lepszy komfort i jakość leczenia – zaznacza prof. dr hab. n. med. Marek Rękas, konsultant krajowy ds. okulistyki.

Zwiększony dostęp do nowoczesnych metod kontrolowania cukrzycy od 1 stycznia uzyskają także kobiety w ciąży leczone insuliną. Jest szczególnie ważne, ponieważ w czasie ciąży w organizmie kobiety zachodzi wiele procesów, które powodują duże zmiany poziomu cukru, a tym samym związane są z wysokim ryzykiem zarówno hipo – jak i hiperglikemii, co wpływa nie tylko na matkę, ale również na dziecko. Monitorowanie i właściwa interpretacja wyników wartości glikemii oraz bieżące reagowanie i zapobieganie zbyt niskim i zbyt wysokim stężeniom pozwala pacjentom z cukrzycą pozostawać znacząco dłużej w normoglikemii – dodaje prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak.
 
 
Rozporządzenie w sprawie wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2023 roku –  Projekt (rcl.gov.pl)

źrodło: komunikat prasowy

Po obszernych konsultacjach społecznych opublikowano na stronie Rządowego Centrum Legislacji nowy projekt ustawy o modernizacji szpitali, który uwzględnił prawie jedną trzecią ze zgłoszonych ponad 1,7 tysiąca uwag. Większość zmian nie dotyczy jednakistoty planowanej reformy. 

– Projekt ustawy, która będzie swego rodzaju konstytucją szpitalnictwa już w nowej wersji, po wdrożeniu uwag z procesu konsultacji. Zespół ministerstwa zdrowia przeanalizował ok. 2 tys. zgłoszonych propozycji. Duża część z nich zyskała nasze uznanie. – poinformował 9 maja na twitterze minister zdrowia, Adam Niedzielski.

Resort Zdrowia uwzględnił m.in. zastrzeżenia zgłaszane przez organizacje pracodawców, wskazujących, że nowe przepisy będą pozwalać sprawować nadzór nad dyrektorami szpitali przez osoby ze znacząco niższymi kwalifikacjami. Wprowadzono także możliwość odwołania się do sądu od decyzji o zwolnieniu kierownika podmiotu leczniczego. Dodano też wymóg, o który podstulował związek zawodowy pielęgniarek i położnych, dotyczący obowiązku konsultacji ze związkami zawodowymi decyzji o zwolnieniach personelu, jeśli będą one częścią planu naprawczego restrukturyzowanych podmiotów leczniczych.

Resort zdrowia wycofał się także z planów wyłączenia nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej z podstawowego zabezpieczenia szpitalnego, czyli sieci szpitali.

Nowy projekt będzie poddany kolejnym konsultacjom, ktore ma potrwac do końca maja. Mają obejmować szereg spotkań i rozmów z przedstawicielami zainteresowanych organizacji, samorządów terytorialnych, pracodawców i dyrektorów szpitali oraz związków zawodowych.

PROJEKT USTAWY O MODERNIZACJI I POPRAWIE EFEKTYWNOŚCI SZPITALNICTWA

źródło: RCL

Po obszernych konsultacjach społecznych opublikowano na stronie Rządowego Centrum Legislacji nowy projekt ustawy o modernizacji szpitali, który uwzględnił prawie jedną trzecią ze zgłoszonych ponad 1,7 tysiąca uwag. Większość zmian nie dotyczy jednakistoty planowanej reformy. 

– Projekt ustawy, która będzie swego rodzaju konstytucją szpitalnictwa już w nowej wersji, po wdrożeniu uwag z procesu konsultacji. Zespół ministerstwa zdrowia przeanalizował ok. 2 tys. zgłoszonych propozycji. Duża część z nich zyskała nasze uznanie. – poinformował 9 maja na twitterze minister zdrowia, Adam Niedzielski.

Resort Zdrowia uwzględnił m.in. zastrzeżenia zgłaszane przez organizacje pracodawców, wskazujących, że nowe przepisy będą pozwalać sprawować nadzór nad dyrektorami szpitali przez osoby ze znacząco niższymi kwalifikacjami. Wprowadzono także możliwość odwołania się do sądu od decyzji o zwolnieniu kierownika podmiotu leczniczego. Dodano też wymóg, o który podstulował związek zawodowy pielęgniarek i położnych, dotyczący obowiązku konsultacji ze związkami zawodowymi decyzji o zwolnieniach personelu, jeśli będą one częścią planu naprawczego restrukturyzowanych podmiotów leczniczych.

Resort zdrowia wycofał się także z planów wyłączenia nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej z podstawowego zabezpieczenia szpitalnego, czyli sieci szpitali.

Nowy projekt będzie poddany kolejnym konsultacjom, ktore ma potrwac do końca maja. Mają obejmować szereg spotkań i rozmów z przedstawicielami zainteresowanych organizacji, samorządów terytorialnych, pracodawców i dyrektorów szpitali oraz związków zawodowych.

PROJEKT USTAWY O MODERNIZACJI I POPRAWIE EFEKTYWNOŚCI SZPITALNICTWA

źródło: RCL

Polscy eksperci kliniczni wspólnie ze środowiskiem pacjenckim wystosowali pierwsze w Polsce stanowisko dotyczące miejsca wysoko efektywnych terapii w paradygmacie leczenia stwardnienia rozsianego (SM). Obecnie na świecie obserwuje się nowy kierunek w leczeniu SM. Do niedawna terapia nowo zdiagnozowanych pacjentów rozpoczynała się od leków o mniejszej skuteczności. Dziś coraz częściej w praktyce klinicznej od samego początku procesu leczenia stosuje się wysoko efektywne terapie. Przygotowane przez ekspertów wytyczne odzwierciedlają także oczekiwania samych chorych co do efektów leczenia stwardnienia rozsianego oraz personalizacji terapii.
Priorytetem w leczeniu pacjentów ze stwardnieniem rozsianym jest jak najdłuższe zachowanie sprawności fizycznej i poznawczej, dlatego tak istotny jest tutaj czas. Włączenie terapii wysoko efektywnych do pierwszej linii leczenia stwardnienia rozsianego pozwala na szybkie osiągnięcie efektu klinicznego poprzez zahamowanie procesu powstawania zmian patologicznych w centralnym układzie nerwowym, przy zachowaniu korzystnego profilu bezpieczeństwa oraz zapewnieniu wysokiej jakości życia pacjenta. W trosce o chorych i zapewnienie im jak najlepszych możliwości terapeutycznych wspólnie z czołowymi ekspertami klinicznymi z zakresu neurologii i reprezentujących również środowisko pacjenckie, przygotowaliśmy stanowisko w sprawie miejsca wysoko efektywnych terapii w procesie leczenia stwardnienia rozsianego – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Selmaj, Dyrektor Centrum Neurologii w Łodzi, Kierownik Katedry Neurologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Przewodniczący Doradczej Komisji Medycznej PTSR.

Stwardnienie rozsiane (SM) jest przewlekłą, zapalno-demielinizacyjną chorobą o podłożu immunologicznym. Przebieg stwardnienia rozsianego może być zmienny, jednak systematycznie prowadzi do pogarszania stanu neurologicznego pacjentów i jest najczęstszą nieurazową przyczyną trwałego inwalidztwa u młodych osób[1]. W Polsce choruje na nią ok. 45 tys. osób, w szczególności pojawia się w populacji tzw. młodych dorosłych, czyli między 20. a 40. rokiem życia. Choroba u każdego pacjenta przebiega inaczej, ale można wyróżnić jej trzy główne postaci: rzutowo-remisyjną (RRSM), pierwotnie postępującą (PPSM) i wtórnie postępująca (SPMS). W leczeniu pacjentów z SM czas odgrywa kluczową rolę, dlatego istotne jest zatrzymanie rozwoju choroby przez włączenie wysoko efektywnych terapii HET/HETA/HEFT (tzw. HET – Highly Effective Treatment/HETA – Highly Effective Treatment Early Approach/HEFT – High Efficacy Frontline Treatment) jak najszybciej po postawieniu diagnozy.

W trakcie ostatnich 30 lat zaszło wiele zmian w leczeniu pacjentów z SM. Rozwój medycyny pozwolił na to, by osoby z SM nie musiały całkowicie zmieniać swoich planów na przyszłość, rezygnować z pracy oraz pasji – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Agnieszka Słowik, Konsultant Krajowy w dziedzinie neurologii.Mimo to przed nami wciąż jest mnóstwo wyzwań. Jednym z nich jest zmiana w stosowaniu terapii wysoko skutecznych i umożliwienie korzystania z nich chorym już w momencie diagnozy, by powstrzymać rozwój choroby na jak najwcześniejszym etapie – dodaje.

Ograniczony dostęp do wysoko efektywnych terapii w ramach pierwszej linii leczenia
W stanowisku eksperci zwrócili uwagą na dostęp do leczenia wysoko efektywnymi terapiami. Pomimo wielu opcji terapeutycznych w 1 linii leczenia pacjentów z rzutowymi postaciami stwardnienia rozsianego (RMS) w Polsce, pacjenci w dalszym ciągu mają ograniczony dostęp do wysoko efektywnych terapii, które są ulokowane w 2 linii leczenia. Obecnie w Polsce pacjenci leczeni są eskalacyjnie. Chory rozpoczyna od terapii podstawowej, a dopiero gdy jego stan się znacząco pogorszy, zostaje przekierowany na efektywniejszą terapię.

 – Obecnie w Polsce leki HET/HETA są wykorzystywane dopiero w 2 linii leczenia, po spełnieniu bardzo wymagających kryteriów klinicznych i rezonansowych, kiedy praktycznie nie mamy już wpływu na zaistniałe zmiany i nie ma możliwości odwrócenia powstałej niesprawności pacjentów. Takie zwlekanie z wprowadzeniem leków wysoko skutecznych może spowodować, że w trakcie leczenia w pierwszej linii, lekami mniej skutecznymi, znacząco pogorszy się jego stan zdrowia i może dojść do niedowładów, trudności z utrzymaniem równowagi i innych objawów, których nie można cofnąć. Czekając na możliwość wprowadzenia skutecznej terapii pacjent płaci za to swoim zdrowiem, dlatego w stanowisku zwracamy uwagę, że włączenie wysoko efektywnych terapii HET/HETA na wczesnym etapie rzutowej postaci stwardnienia rozsianego jest obecnie rekomendowaną strategią leczenia zgodną z obowiązującymi standardami europejskich instytucji naukowych ECTRIMS (The European Committee for Treatment and Research in Multiple Sclerosis) i EAN (The European Academy of Neurology) – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Selmaj.

Odzwierciedlenie oczekiwań pacjentów co do leczenia SM
Stanowisko ekspertów klinicznych dotyczące miejsca wysoko efektywnych terapii w paradygmacie leczenia stwardnienia rozsianego zwraca też uwagę na oczekiwania samych pacjentów co do leczenia i życia z chorobą. Wysoka skuteczność i jednoczesny korzystny profil bezpieczeństwa HET/HETA powoduje, że pacjenci nie muszą wybierać pomiędzy bezpieczeństwem stosowania leku a jego większą skutecznością. Co więcej, wysoko efektywne terapie wpisują się w rekomendowany kierunek personalizacji leczenia stwardnienia rozsianego oraz często dysponują przyjaznymi dla pacjentów sposobami i formami podania (np. poza szpitalem, w domu pacjenta) – dodaje prof. Konrad Rejdak, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Kierownik Kliniki Neurologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 4 Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Naszym głównym priorytetem w leczeniu stwardnienia rozsianego jest wczesny dostęp do wysoko efektywnych terapii. Oprócz ich skuteczności i profilu bezpieczeństwa, korzystny dla pacjenta jest też sposób podawania terapii, który umożliwia dostosowanie jej do preferencji chorego. Poza tradycyjnymi tabletkami i wlewami pojawiają się także iniekcje podskórne, dawkowane samodzielnie raz w miesiącu, co dodatkowo, w obecnej sytuacji epidemiologicznej, umożliwia ograniczenie ryzyka infekcji. Pozwala to także na personalizację terapii i dostosowanie jej do potrzeb chorego, z uwzględnieniem nie tylko aktywności choroby, ale i planów życiowych. Brak konieczności hospitalizacji może także pozytywnie wpłynąć na motywację pacjenta, a tym samym zmniejszyć szansę na odejście od terapii – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, Zastępca Kierownika Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Prezes Elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. – Jednocześnie jesteśmy jednomyślni, że decyzja o wyborze leku powinna być podejmowana przez lekarza wspólnie z pacjentem w oparciu o jego stan zdrowia, a także dopasowana do indywidualnych potrzeb pacjenta – dodaje.
 
Odciążenie polskiego systemu opieki zdrowotnej
Włączenie wysoko efektywnych terapii do pierwszej linii leczenia SM może pozwolić także na wykorzystanie potencjału ambulatoryjnej opieki nad pacjentem. Wpłynie to na podtrzymanie szans na aktywność zawodową pacjentów, a tym samym pomoże wygenerować oszczędności w systemie opieki zdrowotnej oraz opieki społecznej. – Pacjent samodzielnie przyjmujący lek nie wymaga hospitalizacji i premedykacji, co pozwala mu rozwijać się zawodowo, pracować i ograniczyć liczbę zwolnień lekarskich. Wysoki profil bezpieczeństwa i skuteczności terapii może zredukować także koszty leczenia działań niepożądanych – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Monika Adamczyk-Sowa, Prezes Sekcji Stwardnienia Rozsianego i Neuroimmunologii PTN.

Warto też zaznaczyć, że rozwojowi terapii lekowych w SM powinien towarzyszyć rozwój kadr specjalistów w dziedzinie neurologii, których obecnie coraz bardziej brakuje. Niestety brak odpowiedniej liczby ekspertów może utrudnić efektywne prowadzenie programów lekowych, a co za tym idzie dostęp do terapii dla pacjentów – puentuje prof. dr hab. n. med. Halina Bartosik-Psujek, Konsultant wojewódzka w dziedzinie neurologii. – Wspólnie ze środowiskiem neurologów i pacjentów mamy nadzieje, że nasze stanowisko w sprawie wysokoefektywnych terapii zostanie jak najszybciej wprowadzone w życie, aby pacjenci mogli być leczeni zgodnie ze standardami europejskimi, a lekarze mogli leczyć w zgodzie ze swoim sumieniem, jednocześnie mając możliwość jak najlepszego zaopiekowania się pacjentami – dodaje.

Pełne stanowisko polskich ekspertów klinicznych: prof. dr hab. n. med. Krzysztofa Selmaja, prof. dr hab. n. med. Agnieszki Słowik, prof. dr hab. n. med. Konrada Rejdaka, prof. dr hab. n. med. Aliny Kułakowskiej, prof. dr hab. n. med. Aliny Kułakowskiej, prof. dr hab. n. med. Haliny Bartosik-Psujek, prof. dr hab. n. med. Moniki Adamczyk-Sowy, w sprawie miejsca wysoko efektywnych terapii

w paradygmacie leczenia stwardnienia rozsianego dostępne jest na stronie Polskiego Towarzystwa Neurologicznego:
https://ptneuro.pl/aktualnosc/stanowisko-polskich-ekspertow-klinicznych-w-sprawie-miejsca-wysoko-efektywnych-terapii-w.

 
[1] AOTMiT. https://bipold.aotm.gov.pl/index.php/zlecenia-mz-2021/965-materialy-2021/7584-165-2021-zlc
Polscy eksperci kliniczni wspólnie ze środowiskiem pacjenckim wystosowali pierwsze w Polsce stanowisko dotyczące miejsca wysoko efektywnych terapii w paradygmacie leczenia stwardnienia rozsianego (SM). Obecnie na świecie obserwuje się nowy kierunek w leczeniu SM. Do niedawna terapia nowo zdiagnozowanych pacjentów rozpoczynała się od leków o mniejszej skuteczności. Dziś coraz częściej w praktyce klinicznej od samego początku procesu leczenia stosuje się wysoko efektywne terapie. Przygotowane przez ekspertów wytyczne odzwierciedlają także oczekiwania samych chorych co do efektów leczenia stwardnienia rozsianego oraz personalizacji terapii.
Priorytetem w leczeniu pacjentów ze stwardnieniem rozsianym jest jak najdłuższe zachowanie sprawności fizycznej i poznawczej, dlatego tak istotny jest tutaj czas. Włączenie terapii wysoko efektywnych do pierwszej linii leczenia stwardnienia rozsianego pozwala na szybkie osiągnięcie efektu klinicznego poprzez zahamowanie procesu powstawania zmian patologicznych w centralnym układzie nerwowym, przy zachowaniu korzystnego profilu bezpieczeństwa oraz zapewnieniu wysokiej jakości życia pacjenta. W trosce o chorych i zapewnienie im jak najlepszych możliwości terapeutycznych wspólnie z czołowymi ekspertami klinicznymi z zakresu neurologii i reprezentujących również środowisko pacjenckie, przygotowaliśmy stanowisko w sprawie miejsca wysoko efektywnych terapii w procesie leczenia stwardnienia rozsianego – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Selmaj, Dyrektor Centrum Neurologii w Łodzi, Kierownik Katedry Neurologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Przewodniczący Doradczej Komisji Medycznej PTSR.

Stwardnienie rozsiane (SM) jest przewlekłą, zapalno-demielinizacyjną chorobą o podłożu immunologicznym. Przebieg stwardnienia rozsianego może być zmienny, jednak systematycznie prowadzi do pogarszania stanu neurologicznego pacjentów i jest najczęstszą nieurazową przyczyną trwałego inwalidztwa u młodych osób[1]. W Polsce choruje na nią ok. 45 tys. osób, w szczególności pojawia się w populacji tzw. młodych dorosłych, czyli między 20. a 40. rokiem życia. Choroba u każdego pacjenta przebiega inaczej, ale można wyróżnić jej trzy główne postaci: rzutowo-remisyjną (RRSM), pierwotnie postępującą (PPSM) i wtórnie postępująca (SPMS). W leczeniu pacjentów z SM czas odgrywa kluczową rolę, dlatego istotne jest zatrzymanie rozwoju choroby przez włączenie wysoko efektywnych terapii HET/HETA/HEFT (tzw. HET – Highly Effective Treatment/HETA – Highly Effective Treatment Early Approach/HEFT – High Efficacy Frontline Treatment) jak najszybciej po postawieniu diagnozy.

W trakcie ostatnich 30 lat zaszło wiele zmian w leczeniu pacjentów z SM. Rozwój medycyny pozwolił na to, by osoby z SM nie musiały całkowicie zmieniać swoich planów na przyszłość, rezygnować z pracy oraz pasji – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Agnieszka Słowik, Konsultant Krajowy w dziedzinie neurologii.Mimo to przed nami wciąż jest mnóstwo wyzwań. Jednym z nich jest zmiana w stosowaniu terapii wysoko skutecznych i umożliwienie korzystania z nich chorym już w momencie diagnozy, by powstrzymać rozwój choroby na jak najwcześniejszym etapie – dodaje.

Ograniczony dostęp do wysoko efektywnych terapii w ramach pierwszej linii leczenia
W stanowisku eksperci zwrócili uwagą na dostęp do leczenia wysoko efektywnymi terapiami. Pomimo wielu opcji terapeutycznych w 1 linii leczenia pacjentów z rzutowymi postaciami stwardnienia rozsianego (RMS) w Polsce, pacjenci w dalszym ciągu mają ograniczony dostęp do wysoko efektywnych terapii, które są ulokowane w 2 linii leczenia. Obecnie w Polsce pacjenci leczeni są eskalacyjnie. Chory rozpoczyna od terapii podstawowej, a dopiero gdy jego stan się znacząco pogorszy, zostaje przekierowany na efektywniejszą terapię.

 – Obecnie w Polsce leki HET/HETA są wykorzystywane dopiero w 2 linii leczenia, po spełnieniu bardzo wymagających kryteriów klinicznych i rezonansowych, kiedy praktycznie nie mamy już wpływu na zaistniałe zmiany i nie ma możliwości odwrócenia powstałej niesprawności pacjentów. Takie zwlekanie z wprowadzeniem leków wysoko skutecznych może spowodować, że w trakcie leczenia w pierwszej linii, lekami mniej skutecznymi, znacząco pogorszy się jego stan zdrowia i może dojść do niedowładów, trudności z utrzymaniem równowagi i innych objawów, których nie można cofnąć. Czekając na możliwość wprowadzenia skutecznej terapii pacjent płaci za to swoim zdrowiem, dlatego w stanowisku zwracamy uwagę, że włączenie wysoko efektywnych terapii HET/HETA na wczesnym etapie rzutowej postaci stwardnienia rozsianego jest obecnie rekomendowaną strategią leczenia zgodną z obowiązującymi standardami europejskich instytucji naukowych ECTRIMS (The European Committee for Treatment and Research in Multiple Sclerosis) i EAN (The European Academy of Neurology) – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Selmaj.

Odzwierciedlenie oczekiwań pacjentów co do leczenia SM
Stanowisko ekspertów klinicznych dotyczące miejsca wysoko efektywnych terapii w paradygmacie leczenia stwardnienia rozsianego zwraca też uwagę na oczekiwania samych pacjentów co do leczenia i życia z chorobą. Wysoka skuteczność i jednoczesny korzystny profil bezpieczeństwa HET/HETA powoduje, że pacjenci nie muszą wybierać pomiędzy bezpieczeństwem stosowania leku a jego większą skutecznością. Co więcej, wysoko efektywne terapie wpisują się w rekomendowany kierunek personalizacji leczenia stwardnienia rozsianego oraz często dysponują przyjaznymi dla pacjentów sposobami i formami podania (np. poza szpitalem, w domu pacjenta) – dodaje prof. Konrad Rejdak, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Kierownik Kliniki Neurologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 4 Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Naszym głównym priorytetem w leczeniu stwardnienia rozsianego jest wczesny dostęp do wysoko efektywnych terapii. Oprócz ich skuteczności i profilu bezpieczeństwa, korzystny dla pacjenta jest też sposób podawania terapii, który umożliwia dostosowanie jej do preferencji chorego. Poza tradycyjnymi tabletkami i wlewami pojawiają się także iniekcje podskórne, dawkowane samodzielnie raz w miesiącu, co dodatkowo, w obecnej sytuacji epidemiologicznej, umożliwia ograniczenie ryzyka infekcji. Pozwala to także na personalizację terapii i dostosowanie jej do potrzeb chorego, z uwzględnieniem nie tylko aktywności choroby, ale i planów życiowych. Brak konieczności hospitalizacji może także pozytywnie wpłynąć na motywację pacjenta, a tym samym zmniejszyć szansę na odejście od terapii – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, Zastępca Kierownika Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Prezes Elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. – Jednocześnie jesteśmy jednomyślni, że decyzja o wyborze leku powinna być podejmowana przez lekarza wspólnie z pacjentem w oparciu o jego stan zdrowia, a także dopasowana do indywidualnych potrzeb pacjenta – dodaje.
 
Odciążenie polskiego systemu opieki zdrowotnej
Włączenie wysoko efektywnych terapii do pierwszej linii leczenia SM może pozwolić także na wykorzystanie potencjału ambulatoryjnej opieki nad pacjentem. Wpłynie to na podtrzymanie szans na aktywność zawodową pacjentów, a tym samym pomoże wygenerować oszczędności w systemie opieki zdrowotnej oraz opieki społecznej. – Pacjent samodzielnie przyjmujący lek nie wymaga hospitalizacji i premedykacji, co pozwala mu rozwijać się zawodowo, pracować i ograniczyć liczbę zwolnień lekarskich. Wysoki profil bezpieczeństwa i skuteczności terapii może zredukować także koszty leczenia działań niepożądanych – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Monika Adamczyk-Sowa, Prezes Sekcji Stwardnienia Rozsianego i Neuroimmunologii PTN.

Warto też zaznaczyć, że rozwojowi terapii lekowych w SM powinien towarzyszyć rozwój kadr specjalistów w dziedzinie neurologii, których obecnie coraz bardziej brakuje. Niestety brak odpowiedniej liczby ekspertów może utrudnić efektywne prowadzenie programów lekowych, a co za tym idzie dostęp do terapii dla pacjentów – puentuje prof. dr hab. n. med. Halina Bartosik-Psujek, Konsultant wojewódzka w dziedzinie neurologii. – Wspólnie ze środowiskiem neurologów i pacjentów mamy nadzieje, że nasze stanowisko w sprawie wysokoefektywnych terapii zostanie jak najszybciej wprowadzone w życie, aby pacjenci mogli być leczeni zgodnie ze standardami europejskimi, a lekarze mogli leczyć w zgodzie ze swoim sumieniem, jednocześnie mając możliwość jak najlepszego zaopiekowania się pacjentami – dodaje.

Pełne stanowisko polskich ekspertów klinicznych: prof. dr hab. n. med. Krzysztofa Selmaja, prof. dr hab. n. med. Agnieszki Słowik, prof. dr hab. n. med. Konrada Rejdaka, prof. dr hab. n. med. Aliny Kułakowskiej, prof. dr hab. n. med. Aliny Kułakowskiej, prof. dr hab. n. med. Haliny Bartosik-Psujek, prof. dr hab. n. med. Moniki Adamczyk-Sowy, w sprawie miejsca wysoko efektywnych terapii

w paradygmacie leczenia stwardnienia rozsianego dostępne jest na stronie Polskiego Towarzystwa Neurologicznego:
https://ptneuro.pl/aktualnosc/stanowisko-polskich-ekspertow-klinicznych-w-sprawie-miejsca-wysoko-efektywnych-terapii-w.

 
[1] AOTMiT. https://bipold.aotm.gov.pl/index.php/zlecenia-mz-2021/965-materialy-2021/7584-165-2021-zlc