Medicalpress

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii (10 czerwca 2026 r.), klinicyści oraz przedstawiciele pacjentów przedstawili obraz ścieżki diagnostycznej chorych na raka płuca w Polsce. Choć nowoczesna medycyna oferuje terapie, które zmieniają oblicze tej choroby, a od października ma w Polsce funkcjonować ogólnopolski program przesiewy z zastosowaniem NDTK, to systemowe opóźnienia i brak powszechnego dostępu do zaawansowanych badań predykcyjnych sprawiają, że wielu pacjentów traci i będzie nadal tracić szanse na optymalne leczenie, jeśli nic się nie zmieni.

Gdzie system i pacjent tracą czas?
Jednym z najbardziej wybrzmiewających punktów dyskusji był czas trwania diagnostyki. Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, wskazał, że mediana czasu od pierwszego zgłoszenia się pacjenta do lekarza POZ do podjęcia decyzji o leczeniu wynosi obecnie ok. trzy miesiące.  Perspektywa organizacji pacjenckich jest jednak jeszcze bardziej alarmująca. Aleksandra Wilk, dyrektor sekcji raka płuca z Fundacji TO SIĘ LECZY określiła te trzy miesiące jako termin „bardzo optymistyczny”. Z jej doświadczeń w pracy z tysiącami chorych wynika, że realny czas od pierwszych objawów do rozpoznania wynosi od sześciu miesięcy do nawet roku. Pacjenci często miesiącami są leczeni na nawracające infekcje, nie otrzymując skierowania na badania obrazowe, a gdy już trafią do specjalisty, czekają kolejne tygodnie na opisy badań obrazowych czy wyniki histopatologii. „Dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których 28-dniowa ważność badania tomografii komputerowej wygasa, zanim pacjent dotrze na biopsję, co zmusza go do powrotu na początek kolejki – podkreślała Aleksandra Wilk.

Poznanie biologii nowotworu przyniosło nowe możliwości leczenia

Prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, podkreślił, że w leczeniu raka płuca dokonał się cywilizacyjny przełom, który nie wynika z postępów w chemioterapii, radioterapii czy chirurgii, gdzie – jak zaznaczył „To leki immunokompetentne, czyli immunoterapia i leki ukierunkowane molekularnie, zmieniły świat naszych chorych”. Ekspert zaznaczył, że fundamentem sukcesu jest ścisła współpraca z patomorfologiem, który musi otrzymać materiał wysokiej jakości, by postawić konkretne rozpoznanie, na podstawie którego diagności genetyczni wykonają badania molekularne – predykcyjne. Niestety, mimo że sekwencjonowanie następnej generacji (NGS) jest od lat uznawane za podstawową metodę diagnostyki genetycznej w raku płuca, to stosowana jest u mniej niż 50% chorych w Polsce.

Pacjenci bez badań genetycznych to wciąż polska rzeczywistość
Dane przedstawione przez prof. Artura Kowalika, Kierownika Zakładu Diagnostyki Molekularnej w Świętokrzyskim Centrum Onkologii, obnażają skalę niewydolności systemu. W 2024 roku ponad jednej trzeciej chorych (ok. 42%) z niedrobnokomórkowym rakiem płuca nie zaproponowano żadnych badań genetycznych. Tylko 35% pacjentów miało wykonane badanie metodą NGS. Ekspert ostrzegł, że sytuacja nie ulegnie poprawie, jeśli pacjenci nie będą trafiać do ośrodków, które są w stanie zaoferować im pełną i sprawną diagnostykę.

Uczestnicy dyskusji zwracali uwagę także na potrzebę dostępu do kompleksowego profilowania genomowego (CGP NGS) oraz tzw. płynnej biopsji. Testy jednogenowe zużywają szybko materiał tkankowy, który często nie starcza na kolejne badania genetyczne „W przypadku braku tkanki moglibyśmy wykonywać zaawansowane badania genetyczne metodą płynnej biopsji, ale nie ma obecnie refundacji takiego świadczenia, dlatego od dłuższego już czasu apelujemy o jego wprowadzenie. Mógłby powstać analogiczny produkt do tego wdrożonego w ubiegłym roku dla nowotworów BRCA-zależnych”. – wskazywał dr Andrzej Tysarowski, konsultant wojewódzki w dziedzinie diagnostyki genetycznej. Zapotrzebowanie na takie badania szacowane jest na ok. 2000 rocznie.

CGP to najbardziej zaawansowany test genetyczny, który pozwala ocenić cały profil molekularny raka płuca, identyfikując nawet kilkaset mutacji jednocześnie. Skuteczność takiego panelu jest o około 30% wyższa w porównaniu do małych paneli NGS i pozwala zidentyfikować rzadkie zmiany genetyczne, które kwalifikują pacjentów do innowacyjnych badań klinicznych. Zamiast wykonywać testy sekwencyjnie (jeden po drugim), co zużywa cenny materiał tkankowy i zabiera czas – CGP daje pełen obraz przy jednej analizie. Nie jest to rozwiązanie, które ma być stosowane powszechnie, ale powinno być dostępne dla wybranej grupy pacjentów, zwłaszcza w zaawansowanych stadiach nowotworu. Eksperci szacują, że zapotrzebowanie na takie badania wynosi ok. 3000 rocznie.

Istotnym elementem skrócania czasu diagnostyki oprócz niepotrzebnej kaskadowości badań jest konieczność wdrożenia standardu zlecania jednoczasowego (warunkowego) skierowania na badania genetyczne.

Dr Piotr Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Patologów wskazał, że ta luka organizacyjna marnuje czas patomorfologa. Obecny system zmusza patomorfologów do wykonywania tej samej pracy dwukrotnie. Patomorfolog najpierw analizuje preparaty, aby postawić rozpoznanie histopatologiczne. Jeśli skierowanie na badania genetyczne dociera dopiero później, lekarz patomorfolog musi po kilku dniach wrócić do tych samych preparatów, wyszukać je w archiwum i ponownie ocenić, który z nich jest najlepszy do dalszej diagnostyki molekularnej. Można powiedzieć, że de facto materiał ponownie przechodzi przez proces diagnostyczny, co generuje ogromną stratę czasu, dla pacjenta który oczekuje na wdrożenie leczenia. Dr Wiśniewski zwrócił też uwagę, że w wielu ośrodkach nie wykonuje się badań immunohistochemicznych (takich jak PD-L1) z powodu braku ich odrębnego finansowania.

Sytuację potwierdziła Aleksandra Wilk, która przytaczała indywidualne przykłady pacjentów, którym pomaga przejść przez system diagnostyki i leczenia. Miejsce zamieszkania nadal ma znaczenie, czy i jakie badania chory będzie miał wykonane. „Kluczowe znaczenie przy kwalifikacji pacjenta do programu lekowego ma fakt, czy miał on wykonane badania statusu ekspresji białka PD-L1 oraz badania genetyczne. Niestety wiele z nich nie ma odrębnej wyceny i część ośrodków ich nie zleca, bo nie chce brać kosztów na siebie. – mówiła Aleksandra Wilk. Pacjenci często krążą od ośrodka do ośrodka, sami przewożą bloczki parafinowe, wykonują badania prywatnie. Traci się wówczas cenny czas, a wiele możliwości skutecznego leczenia „ucieka” bezpowrotnie.

Podsumowując spotkanie, uczestnicy apelowali o sprawne wdrożenie ogólnopolskiego programu przesiewowego Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK) dla grup ryzyka, który ma ruszyć 1 października 2026 r. oraz Lung Cancer Unitów (zespołów kompetencji), które jako jedyne mogą zagwarantować, że pacjent nie zgubi się w systemie i otrzyma optymalną diagnostykę i leczenie oparte na aktualnych wytycznych. Prof. Maciej Krzakowski, przywołał badania z USA, które udowodniły, że kompleksowe leczenie w unitach narządowych daje o 20 punktów procentowych lepsze wyniki przeżyć niż leczenie rozproszone. Jak wskazywał, argumentów za wprowadzeniem Lung Cancer Units jest więcej. Po pierwsze przyspieszenie ścieżki diagnostycznej pacjentów, realizacja świadczeń według wytycznych postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, podstawą leczenia są MDT zespoły wielodyscyplinarne, optymalne wykorzystanie możliwości leczenia skojarzonego, monitorowanie jakości leczenia oraz lepsza opieka po leczeniu, w tym rehabilitacja (fizyczna, psychiczna i społeczna).

Nowoczesna torakochirurgia i leczenie okołooperacyjne zwiększają szanse na całkowite wyleczenie

Choć leczenie operacyjne dotyczy jedynie części chorych, to właśnie pacjenci kwalifikujący się do zabiegu mają największe szanse na wieloletnie przeżycie i wyleczenie. Dzięki rozwojowi leczenia okołooperacyjnego coraz więcej osób z bardziej zaawansowaną chorobą może dziś zostać zakwalifikowanych do operacji, a wyniki leczenia są coraz lepsze. Eksperci podkreślali jednak, że nowoczesna torakochirurgia wymaga odpowiednich inwestycji. W ostatnich latach polskie ośrodki bardzo dynamicznie rozwinęły techniki małoinwazyjne i robotyczne, które pozwalają ograniczać uraz operacyjny, skracać hospitalizację i przyspieszać powrót pacjentów do aktywności. To kierunek, od którego światowa chirurgia już nie odchodzi.

Jednocześnie środowisko torakochirurgów wyraża obawy związane z planowanymi zmianami w finansowaniu procedur. Ograniczanie wyceny leczenia operacyjnego mogłoby utrudnić dalszy rozwój nowoczesnych metod chirurgicznych, mimo że to właśnie operacja pozostaje najskuteczniejszą metodą leczenia raka płuca u pacjentów z chorobą wykrytą na odpowiednim etapie.

Prof. Paweł Rybojad, prezes elekt Krajowej Rady Torakochirurgów, z Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów, zwracał uwagę, że polska torakochirurgia od lat rozwija nowoczesne techniki małoinwazyjne, mimo że ich finansowanie nie nadąża za postępem medycyny. „Tak jak torakochirurdzy rozwinęli techniki małoinwazyjne, to myślę, że moglibyśmy się chwalić tym na całym świecie, jak szybko te techniki zostały wprowadzone w Polsce. Zostało to osiągnięte dzięki zaangażowaniu torakochirurgów, mimo że technologia ta nie została lepiej wyceniona i jest finansowana tak samo jak klasyczne operacje, choć jest od nich znacznie droższa.”

Ekspert podkreślał również, że podobna sytuacja dotyczy chirurgii robotowej, która w wielu krajach staje się standardem leczenia wybranych pacjentów z rakiem płuca. Niestety, obecnie zabiegi w torakochirurgii wykonywane w asyscie robotów nie posiadają odrębnego finansowania, mimo że wymagają kosztownego sprzętu i są naturalnym kierunkiem rozwoju nowoczesnej chirurgii klatki piersiowej. Zdaniem ekspertów dalszy rozwój tej technologii powinien być wspierany przez system, a nie hamowany przez bariery finansowe.

Podczas posiedzenia zwracano również uwagę na problemy kadrowe. Średni wiek torakochirurgów w Polsce stale rośnie, a liczba lekarzy rozpoczynających specjalizację pozostaje niewystarczająca. Bez działań wspierających rozwój tej dziedziny w kolejnych latach może zabraknąć specjalistów wykonujących najbardziej skomplikowane operacje klatki piersiowej.

Tomasz Kuleta z Ministerstwa Zdrowia wskazywał, iż Polska będzie czwartym krajem w Europie wdrażającym programu przesiewowego Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK) dla grup ryzyka, co ma pozwolić na wykrywanie nowotworu na etapie, gdy jest on jeszcze operacyjny.  Zapowiedział także, że projekt rozporządzenia dot. Centrów Kompetencji Raka Płuca tzw.  Lung Cancer Unitów (LCU) ma zostać skierowany do konsultacji publicznych w trzecim kwartale 2026 roku. Lung Cancer Unity mają zapewnić kompleksową opiekę (diagnostykę, leczenie, rehabilitację). Ministerstwo Zdrowia nie przedstawiło informacji dot. terminów i zaawansowania prac nad innymi wskazywanymi przez ekspertów problemami.

 
żródło: Sejm RP, TSL
Rak płuca pozostaje w Polsce jednym z najbardziej śmiertelnych nowotworów, a przyczyną tego nie są wyłącznie cechy biologiczne choroby – to w dużej mierze efekt systemowych opóźnień, fragmentaryzacji opieki i braku jasnej odpowiedzialności za proces diagnostyczno-terapeutyczny. Choć medycyna dysponuje dziś narzędziami pozwalającymi skutecznie leczyć znaczną grupę pacjentów, droga od pierwszych objawów do rozpoczęcia terapii wciąż bywa zbyt długa, zbyt chaotyczna i zbyt obciążająca dla chorego. W trakcie posiedzenia Senackiej Komisji Zdrowia (25.11.25) eksperci przedstawili obraz, który trudno zignorować: system stoi w miejscu, podczas gdy choroba postępuje.
Zbyt wolny system w zbyt szybko postępującej chorobie
Rak płuca jest jedną z najszybciej postępujących chorób nowotworowych, dlatego wczesna diagnoza i sprawne wdrożenie leczenia mają kluczowe znaczenie dla rokowania. Tymczasem w Polsce cały proces diagnostyczny wciąż potrafi rozciągać się na wiele miesięcy. Dane z praktyki klinicznej pokazują, że dostęp do kluczowych badań obrazowych – tomografii komputerowej czy PET-CT – bywa ograniczony, a na wyniki badań histopatologicznych czeka się często ponad miesiąc. Do tego dochodzą kolejne etapy: konsultacje w różnych ośrodkach, ponowne opisy badań, powtarzane biopsje. W efekcie od pierwszych objawów do podjęcia decyzji o terapii mija często kilka miesięcy – w czasie, który dla tak dynamicznej choroby jak rak płuca bywa granicą między szansą na leczenie radykalne a koniecznością wdrożenia wyłącznie leczenia paliatywnego.

Jednocześnie współczesna onkologia płuca opiera się na personalizacji terapii, a więc na decyzjach podejmowanych w oparciu o trzy grupy informacji: stan ogólny chorego i jego choroby współistniejące, charakterystykę samego nowotworu (typ histologiczny, podtyp) oraz pełny profil molekularny. Prof. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej zwracał uwagę, że właśnie w tym ostatnim obszarze Polska wciąż ma poważne zaległości – diagnostyka molekularna wykonywana jest mniej więcej u połowy pacjentów, którzy powinni być nią objęci (1). Oznacza to, że znaczna część chorych w ogóle nie ma szansy na leczenie ukierunkowane na konkretne zaburzenia genetyczne. Gdy dodać do tego niewystarczające wykorzystanie nowoczesnego, kompleksowego leczenia skojarzonego, otrzymujemy obraz systemu, który jest zbyt wolny i zbyt mało uporządkowany, aby w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje dzisiejsza medycyna. Mimo postępu, pięcioletnie przeżycia nadal są niskie: u kobiet sięgają około 18%, u mężczyzn – około 14%.

Niskodawkowa tomografia – obiecujące narzędzie przesiewowe, które wciąż czeka na pełne wdrożenie
W debacie pojawił się również wątek badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Niskodawkowa tomografia komputerowa (NDTK) od lat uznawana jest na świecie za najskuteczniejszą metodę wczesnego wykrywania choroby u osób z grup ryzyka, a doświadczenia pilotażu prowadzonego w Polsce w latach 2021–2025 potwierdzają jej znaczenie. Jak informowała podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Katarzyna Kęcka, w ramach programu wykonano około 60 tysięcy badań, na podstawie których uzyskano 9768 wyników wymagających dalszej kontroli, a 198 przypadków okazało się wynikami dodatnimi. To pokazuje, że program działa, ale skala jego oddziaływania jest nadal zbyt mała, by realnie wpłynąć na wykrywalność raka płuca w populacji wysokiego ryzyka.

Resort zdrowia zapowiedział jednak kluczową zmianę: prace nad włączeniem NDTK do koszyka świadczeń gwarantowanych są na końcowym etapie. Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, podkreślała, że projekt rozporządzenia został już uzgodniony wewnętrznie z NFZ i wkrótce trafi do konsultacji publicznych. Zakończono także konsultacje z ekspertami dotyczące kryteriów kwalifikacji – obejmują one przede wszystkim wiek oraz tzw. paczkolata, a częstotliwość wykonywania badań (co 12 lub co 24 miesiące) ma zostać ostatecznie określona po zakończeniu konsultacji. Program uzyskał już pozytywną rekomendację AOTMiT oraz opinię Krajowej Rady Onkologii.

Ministerstwo zapowiada również wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji do wspomagania opisywania badań, co ma zwiększyć przepustowość ośrodków i przyspieszyć proces diagnostyczny. Jednocześnie podkreślono, że dla powodzenia programu kluczowe będzie zwiększenie zgłaszalności pacjentów oraz stworzenie systemowych mechanizmów aktywnego docierania do osób z grup ryzyka – bo bez tego nawet najlepiej zaprojektowany program przesiewowy pozostanie narzędziem o ograniczonym wpływie na zdrowie publiczne.

Za mało chorych kwalifikuje się do leczenia operacyjnego
Z perspektywy rokowania kluczowe znaczenie ma to, ilu pacjentów udaje się zakwalifikować do leczenia operacyjnego. Prof. Cezary Piwkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów, przypomniał, że chirurgia jest najbardziej skuteczną metodą leczenia u chorych z wczesnym rakiem płuca, ale w Polsce do zabiegu operacyjnego kwalifikuje się zaledwie około 20% pacjentów. To zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę, że właśnie w tej grupie można osiągać najlepsze wyniki przeżycia. Nadzieję na zmianę tej proporcji wiąże się z programami badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej – wcześniejsze wykrywanie powinno przełożyć się na większy odsetek chorych w stopniach zaawansowania umożliwiających radykalne leczenie chirurgiczne.

Jednocześnie obraz polskiej torakochirurgii nie jest pesymistyczny. Jak podkreślał Piwkowski, poziom leczenia operacyjnego raka płuca w Polsce można uznać za bardzo wysoki na tle Europy, m.in. dzięki centralizacji i rozwojowi technik małoinwazyjnych. W skali kraju około połowa pacjentów ma dziś oferowane leczenie małoinwazyjne przy zachowaniu pełnej radykalności onkologicznej, a w wiodących ośrodkach odsetek ten przekracza 80%. Takie wyniki nie pojawiły się przypadkiem – to efekt wieloletnich inwestycji w sprzęt i zaplecze, realizowanych również przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia.

Obszarem, w którym oczekiwania środowiska są znacznie większe niż aktualne możliwości systemu, pozostaje chirurgia robotowa. Torakochirurdzy wskazują, że w ostatnich trzech latach rozwój robotyki w Polsce praktycznie wyhamował, mimo że w wielu krajach jest ona naturalnym kolejnym etapem wdrażania technik małoinwazyjnych. Ministerstwo Zdrowia przypomina, że 30 lipca AOTMiT wydała negatywną rekomendację dla finansowania systemów robotowych w większości wskazań objętych analizą, wskazując na brak przewagi nad klasycznymi metodami laparoskopowymi, z wyjątkiem kilku szczegółowo zdefiniowanych rozpoznań. Resort zapowiada dalszą analizę tej rekomendacji, ale już dziś środowisko torakochirurgiczne podkreśla, że przyszłe decyzje dotyczące robotyki powinny być powiązane z twardymi wskaźnikami jakości oraz z systemem rejestrów. 

Diagnostyka obrazowa i molekularna: połowiczna nowoczesność
W ostatnich latach wprowadzono rozwiązania, które miały uporządkować i przyspieszyć diagnostykę raka płuca, ale ich praktyczne działanie wciąż odbiega od oczekiwań. Klinicyści zwracają uwagę, że badania molekularne są wykonywane zbyt późno, zbyt rzadko i często w niepełnym zakresie, przez co część pacjentów rozpoczyna leczenie bez pełnego obrazu biomarkerów. Zdarza się także, że materiał biopsyjny jest niewystarczający, zwłaszcza gdy bronchoskopia została wykonana zbyt wcześnie lub w ośrodku bez doświadczenia w onkologii płuca. Prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca, podkreślał, że „olbrzymim problemem jest diagnostyka od podejrzenia do ustalenia rozpoznania” – na opis tomografii komputerowej czeka się około czterech tygodni, na wynik PET-CT podobnie, a zsumowane etapy potrafią dać „pół roku, lekko” od pierwszych objawów do realnej kwalifikacji do leczenia. W chorobie o tak szybkim przebiegu jak rak płuca to czas, którego wielu pacjentów po prostu nie ma.

Na tym tle szczególnie ważny jest postulat organizacyjny, który przedstawił dr Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej: jednoczasowe kierowanie pacjenta na badania patomorfologiczne i genetyczne. Chodzi o to, aby w momencie podejrzenia raka płuca onkolog wystawiał od razu jednoczasowe, warunkowe skierowanie – na rozpoznanie histopatologiczne oraz na badania genetyczne w przypadku potwierdzenia niedrobnokomórkowego raka płuca. W dużych ośrodkach onkologicznych taki model bywa stosowany, ale w wielu miejscach w kraju tak się nie dzieje. W praktyce oznacza to, że najpierw stawia się rozpoznanie, dopiero potem wraca się do onkologa po decyzję o zleceniu badań molekularnych, co wydłuża ścieżkę o kolejne tygodnie. Tysarowski zwracał uwagę, że wprowadzenie obowiązku jednoczesnego wystawiania dwóch skierowań nie wymaga zmian legislacyjnych, a mogłoby realnie skrócić czas diagnostyki nawet o dwa–trzy tygodnie i ograniczyć skalę sytuacji, w których u około połowy pacjentów badania genetyczne w ogóle nie są zlecane, bo stan chorego jest już zbyt zaawansowany albo brakuje dostępu do odpowiednich świadczeń.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada także prace nad bardziej zaawansowaną diagnostyką molekularną. Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa, przypomniała, że kompleksowe profilowanie genomowe (CGP) w raku płuca uzyskało pozytywną rekomendację prezesa AOTMiT. Dotychczas do konsultacji publicznych skierowano badania typu HRD w nowotworach jajnika, jajowodu i otrzewnej, ale resort planuje, aby także CGP w raku płuca stało się świadczeniem finansowanym ze środków publicznych. Warunkiem jest określenie kryteriów kwalifikacji tak, by na badanie trafiała reprezentatywna grupa chorych, a nie „nieograniczona” liczba pacjentów, co mogłoby zablokować system kosztownymi testami zlecanymi bez jasnych wskazań. Z perspektywy pacjentów oznaczałoby to jednak możliwość zastosowania jednego, bardzo dokładnego testu, który porządkuje pełny profil molekularny nowotworu i pozwala dobrać leczenie w sposób zgodny z ideą medycyny personalizowanej.

Dr Tysarowski zwracał również uwagę na znaczenie badań genetycznych z tzw. płynnej biopsji. U około 30% chorych na raka płuca nie udaje się pozyskać odpowiedniej ilości tkanki do analizy genetycznej, mimo przeprowadzenia inwazyjnych procedur biopsyjnych. W takich przypadkach możliwość wykonania profilu genetycznego z materiału świeżego – krwi obwodowej – mogłaby stać się realnym przełomem. Technicznie jest to rozwiązanie już znane systemowi: podobne świadczenie wprowadzono w lipcu 2024 r. dla nowotworów BRCA-zależnych (m.in. raka piersi, jajnika, prostaty czy trzustki), co otworzyło drogę do badań z materiału świeżego u dużej grupy chorych. Zastosowanie analogicznego modelu w raku płuca pozwoliłoby skrócić ścieżkę diagnostyczną, zmniejszyć liczbę powtórnych biopsji i – paradoksalnie – ograniczyć koszty, ponieważ jedno dobrze zaplanowane, wczesne badanie zastępowałoby wiele późniejszych, fragmentarycznych działań.

Z diagnostyką nierozerwalnie wiąże się temat rejestrów i jakości. Prof. Tadeusz Orłowski przypomniał, że od 20 lat w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc prowadzony jest rejestr raka płuca, który mógłby być gotowym narzędziem do oceny wyników leczenia w kolejnych ośrodkach. Rozporządzenie dotyczące tego rejestru powstało już w 2016 r., ale nigdy nie zostało podpisane przez ministra zdrowia. Ministerstwo obecnie przyjęto inną strategię – rejestry mają być budowane w sposób dziedzinowy (onkologiczne, kardiologiczne, chorób rzadkich) z wystandaryzowanymi zbiorami danych, tak aby realnie służyły podejmowaniu decyzji. Na poziomie deklaracji to krok w dobrą stronę, ale bez sprawnie działających rejestrów trudno będzie rzetelnie monitorować jakość diagnostyki i leczenia raka płuca oraz szybko wychwytywać miejsca, w których system zawodzi najbardziej.

15 lat czekania na Lung Cancer Units
W wielu krajach Europy standardem opieki nad pacjentami z rakiem płuca są Lung Cancer Units – wyspecjalizowane centra, które przejmują odpowiedzialność za cały proces postępowania: od diagnostyki i oceny zaawansowania, przez konsylium, aż po leczenie i obserwację. W Polsce o potrzebie ich utworzenia mówi się od ponad piętnastu lat, jednak system wciąż funkcjonuje bez struktury, która porządkowałaby ścieżkę pacjenta i zapewniała realną koordynację działań. Prof. Tadeusz Orłowski przypominał, że choć pojedyncze ośrodki potrafią leczyć na najwyższym europejskim poziomie, to wciąż brakuje miejsca, które przejmowałoby odpowiedzialność za chorego już na etapie podejrzenia choroby. Brak takiej struktury oznacza, że proces diagnostyczno-terapeutyczny pozostaje rozproszony, a poszczególne elementy systemu działają obok siebie, a nie wspólnie.

Właśnie dlatego koncepcja Lung Cancer Units postrzegana jest jako kluczowy krok w kierunku skrócenia czasu diagnozy i podniesienia jakości leczenia. Jedno centrum odpowiedzialne za całość postępowania mogłoby ograniczyć wędrówkę pacjenta między ośrodkami, uporządkować przepływ informacji i zagwarantować, że decyzje terapeutyczne zapadają na podstawie kompletnej, skoordynowanej diagnostyki. To nie pojedyncze technologie czy procedury wymagają najszybszej reformy, ale cała organizacja opieki, która dziś nie daje pacjentowi poczucia ciągłości ani bezpieczeństwa.

Podczas posiedzenia przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia potwierdzili, że prace nad projektem regulacji dotyczących Lung Cancer Units są w toku. Jak informowała Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa, projekt ma zostać skierowany do konsultacji publicznych „pod koniec tego roku lub na początku przyszłego”, a jego realne wejście w życie przewidywane jest na „początek drugiej połowy roku”, z uwagi na konieczność zakontraktowania nowych świadczeń. To pierwszy konkretny sygnał, że idea funkcjonująca dotąd głównie w dokumentach i deklaracjach może wreszcie przejść do etapu wdrożenia.

Co musi się wydarzyć, aby skrócić czas od podejrzenia do terapii
Posiedzenie Senackiej Komisji Zdrowia, pod przewodnictwem Senator Beaty Małeckiej-Libery, pokazało jasno, czego brakuje polskiemu systemowi: szybkości, koordynacji, odpowiedzialności i odpowiednio zaprojektowanej struktury opieki. Rozwiązania są znane od lat. Ośrodki diagnostyczno-terapeutyczne typu Lung Cancer Unit, odpowiednio finansowana i szeroka diagnostyka molekularna, badania obrazowe wykonywane w określonych standardach i terminach, skuteczna koordynacja ścieżki pacjenta oraz program niskodawkowej tomografii o realnym zasięgu — to kluczowe elementy, które mogą odwrócić trend i przełożyć się na tysiące uratowanych istnień.

1. Dane raportu MISJA RAK PŁUCA 2025: https://polgrp.org.pl/wp-content/uploads/2025/11/MRP-Aktualizacja-2025-www.pdf

źródło: redakcja Medicalpress na podstawie transmisji z posiedzenia Senackiej Komsiji Zdrowia z dnia 25.11.25 – Miesiąc Świadomości Raka Płuca.
To moment przełomowy. Przez ponad dwie dekady powtarzaliśmy, że Polska potrzebuje nowoczesnego, kompleksowego modelu opieki nad pacjentem z rakiem płuca. Teraz jesteśmy o krok od jego realizacji – podkreślił prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca (PGRP). Lung Cancer Units (LCU) są jednym kluczowych elementów wspierających osiągnięcie założeń Misji Rak Płuca 2024 – 2034 – obniżenia umieralności z powodu raka płuca z 24% do ok. 15% oraz zwiększenia odsetka przeżyć 5-letnich z 14% do min. 20% (dla całej populacji chorych z rakiem płuca) w ciągu najbliższych 10 lat. Obecnie trwają ostatnie uzgodnienia w resorcie zdrowia przed ich implementacją.

Rak płuca to wyzwanie epidemiologiczne numer jeden. Mamy wciąż dramatycznie niskie wskaźniki przeżyć, a śmiertelność jest praktycznie równa liczbie nowych zachorowań. W ostatnich dwóch dekadach zachorowalność wśród kobiet wzrosła o blisko 100 proc., a liczba zgonów z powodu raka płuca przewyższyła już te notowane dla raka piersi. Musimy to zmienić. A zmiana wymaga systemowego podejścia – w tym wdrożenia sieci ośrodków kompetencji LCU – zaznaczył prof. Rodryg Ramlau.

Koncepcja Lung Cancer Units, czyli wyspecjalizowanych ośrodków kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami płuca i klatki piersiowej, dojrzewała przez blisko dekadę – zbyt długo, jak na skalę problemu. – Jestem optymistą, więc uważam, że wreszcie jesteśmy na etapie finalnym – powiedział prof. Maciej Krzakowski, Krajowy Konsultant w dziedzinie Onkologii Klinicznej.

Jak podkreślał, ostateczny kształt LCU – wraz ze szczegółowymi wymaganiami organizacyjnymi, kadrowymi i sprzętowymi – został przekazany do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która AOTMiT w połowie maja wydała pozytywną opinię, rekomendując nowy model opieki. Obecnie dokument znajduje się w Ministerstwie Zdrowia i – jak zapowiadają eksperci – nie powinno być już przeszkód, by zakończyć etap formalnych uzgodnień. – Ministerstwo zwróciło się o opinię do czterech konsultantów krajowych – z zakresu torakochirurgii, radioterapii onkologicznej, pneumonologii i onkologii klinicznej. Jesteśmy zgodni co do struktury organizacyjnej LCU, dlatego najbliższe spotkanie uzgodnieniowe powinno zamknąć ten etap – mówił prof. Krzakowski.

Model LCU przewiduje trzy warianty organizacyjne, dostosowane do możliwości konkretnych placówek. Pierwszy z nich zakłada obecność oddziałów chorób płuc i onkologii klinicznej w tej samej lokalizacji oraz współpracę z chirurgią klatki piersiowej. Drugi wariant to oddziały chorób płuc, onkologii klinicznej i chirurgii klatki piersiowej – wszystkie w jednej lokalizacji. Trzeci, dostosowany do realiów wielu ośrodków onkologicznych, zakłada obecność onkologii klinicznej i chirurgii na miejscu oraz zapewnienie dostępu do oddziału chorób płuc w innej jednostce. – W praktyce trudno znaleźć ośrodki, które oferują pełne spektrum świadczeń pod jednym dachem. Dlatego tak istotne jest dopuszczenie rozwiązań konsorcyjnych – czyli sieci placówek, które razem realizują wszystkie elementy opieki – wyjaśnił prof. Krzakowski.

Model LCU obejmuje leczenie chirurgiczne, systemowe i radioterapię, ale także pełną diagnostykę – obrazową, patomorfologiczną i molekularną – a także rehabilitację, opiekę nad pacjentem po leczeniu oraz poradnictwo przeciwnikotynowe. Równie istotne są elementy związane z jakością – nadzór nad realizacją procedur oraz ich zgodność z obowiązującymi wytycznymi klinicznymi. – Ten model pozwala wreszcie uporządkować bałagan, który dziś utrudnia sprawną i skuteczną opiekę nad pacjentem z rakiem płuca – podsumował prof. Krzakowski.

Choć eksperci przyznają, że zmiana jest możliwa, sytuacja w Polsce wciąż pozostaje daleka od satysfakcjonującej. O dostępie do leczenia operacyjnego – jedynej metodzie dającej szansę na całkowite wyleczenie – mówił prof. Tadeusz Orłowski, torakochirurg, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca. – Przez wiele lat oscylowaliśmy wokół wskaźnika resekcyjności na poziomie 13–16 procent. To oznacza, że tylko taki odsetek pacjentów był kwalifikowany do leczenia operacyjnego. Tymczasem w krajach takich jak Niemcy wskaźnik ten sięga 25 procent, a w niektórych stanach USA – nawet 30 procent.

Dopiero ostatni rok przyniósł zauważalną poprawę – średni ogólnopolski wskaźnik resekcyjności wzrósł do 21,2 proc. – To istotny postęp – w porównaniu z rokiem 2022 (16,3 proc.) czy 2021 (14,8 proc.) widać wyraźny wzrost. Można więc mówić o zmianie trendu, choć z pewnością nie o systemowej stabilizacji – podkreślił prof. Orłowski.

Największy postęp osiągnięto w województwie dolnośląskim, gdzie w ciągu jednego roku liczba operowanych pacjentów z rakiem płuca… podwoiła się. – To sytuacja bez precedensu. W regionie działa sześć ośrodków realizujących programy wczesnego wykrywania raka płuca z zastosowaniem NDTK i to właśnie one przyczyniły się do takiego wzrostu. Mówimy o populacji niecałych 3,5 miliona mieszkańców – a mimo to liczba operacji wzrosła dwukrotnie – dodał prof. Orłowski.

Polska zaczyna doganiać niektóre kraje zachodniej Europy, ale do roli lidera wciąż nam daleko. – Jeśli jednak utrzymamy ten kierunek zmian – mamy szansę znaleźć się w gronie państw z dobrze zorganizowanym systemem opieki nad chorymi na raka płuca. To wymaga dalszej koordynacji, inwestycji i pełnego wdrożenia modelu LCU – zaznaczył prof. Orłowski.

Z drugiej strony, jak podkreśliła prof. Renata Langfort, prezes polskiego Towarzystwa Patologów, nawet najlepszy model organizacyjny nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli nie zapewnimy realnej ciągłości i jakości diagnostyki. – Tak, myślę, że ta kompleksowa diagnostyka jest podstawą, bo jednak – chociaż widzimy poprawę, czyli 20% pacjentów to pacjenci operacyjni – to jednak pozostaje cała grupa chorych, którzy zgłaszają się z zaawansowaną chorobą nowotworową. I tutaj jest rzeczywiście ogromny problem.

Diagnostyka obrazowa to dopiero początek. – Jeśli nie mamy dobrej patomorfologii i rzetelnych wyników badań molekularnych, nie jesteśmy w stanie prowadzić skutecznego leczenia. A dziś zdarza się, że pacjent trafia do ośrodka bez rozpoznania histopatologicznego lub z rozpoznaniem opartym na niepełnym materiale – mówiła prof. Langfort.Jeszcze kilkanaście lat temu rozmaz cytologiczny był uznawany za wystarczający. Diagnoza była szybka, ale możliwości leczenia – praktycznie żadne. Dziś musimy wiedzieć, czy mamy do czynienia z rakiem gruczołowym czy płaskonabłonkowym, określić ekspresję białka PD-L1, zbadać obecność mutacji EGFR, rearanżacji ALK i wielu innych zaburzeń molekularnych. Wciąż jednak zdarza się, że pacjent otrzymuje wynik: ‘rak niedrobnokomórkowy, prawdopodobnie gruczołowy’ – i nic więcej. A to zdecydowanie za mało, by zaplanować leczenie – podkreśliła profesor.

Na ten aspekt zwrócił uwagę również prof. Maciej Krzakowski, przypominając, że miernikiem jakości patomorfologii jest m.in. odsetek przypadków oznaczonych jako NDRP-NOS – niedrobnokomórkowy rak płuca o nieokreślonym typie histologicznym. – Tego typu rozpoznań nie powinno być dziś więcej niż 10 proc. – przy obecnych możliwościach immunohistochemii i diagnostyki molekularnej. Jeśli w ośrodku jest ich więcej, oznacza to, że nie wykorzystuje on dostępnych narzędzi – zaznaczył.

Jak tłumaczyła prof. Langfort, problemem jest również brak finansowania. – Pełne badania predykcyjne – w tym oznaczenie ekspresji PD-L1 – są obecnie refundowane tylko w ośrodkach, które uzyskały akredytację w ramach zakończonego pilotażu. Pozostałe placówki nie mają możliwości rozliczania kosztów diagnostyki, więc po prostu jej nie wykonują. To trzeba pilnie zmienić. Bez systemowego wsparcia diagnostyki, mówienie o personalizacji leczenia pozostanie fikcją – dodała.

Szansą na poprawę jakości diagnostyki mają być właśnie LCU, które dzięki tworzeniu zintegrowanych konsorcjów będą mogły ustalić jasną, usystematyzowaną ścieżkę diagnostyczną – kto, gdzie i w jakim czasie wykonuje dane badania. – Dziś mamy wolną amerykankę. Materiał wędruje tygodniami między ośrodkami, a samo badanie NGS, czyli sekwencjonowanie nowej generacji, nie należy do szybkich. Do tego dochodzi problem jakości materiału – jego utrwalania, przechowywania, transportu. To wszystko wpływa na wynik – wskazała ekspertka. Tylko dobra organizacja i ścisła współpraca specjalistów – pulmonologów, chirurgów, onkologów, patomorfologów i biologów molekularnych – może zapewnić pacjentowi szybką i pełną diagnostykę. – W naszym instytucie mamy cotygodniowe konsylia. Jako patomorfolodzy dowiadujemy się na nich znacznie więcej niż z kartki ze skierowaniem. A tylko znając pełen kontekst kliniczny, możemy wydać rozpoznanie, które stanie się realną podstawą dalszego leczenia – mówiła prof. Langfort.

Badania genetyczne są refundowane, w tym sekwencjonowanie NGS, małe panele, które umożliwijąa wykrycie kilkunastu zmian molekularnych istotnych klinicznie. Problem w tym, że dostęp ten bywa jedynie teoretyczny – mówił prof. Paweł Krawczyk. Kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki w Katedrze i Klinice Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Wciąż jednak zbyt wiele ośrodków nie zleca badań molekularnych, nie przestrzega standardów lub wykonuje je z wielotygodniowym opóźnieniem. – W praktyce pacjent z podejrzeniem raka płuca przechodzi przez długą i rozproszoną ścieżkę diagnostyczną. Obieg bloczków i skierowań bywa tak nieczytelny, że wielu chorych nie trafia na czas do właściwego leczenia – albo w ogóle nie ma wykonanego badania genetycznego – zaznaczył.

Prof. Renata Langfort wskazała na potrzebę wprowadzenia tzw. jednoczasowego, warunkowego skierowania na badania molekularne. – Klinicysta, kierując na diagnostykę patomorfologiczną, powinien od razu wystawić drugie, „warunkowe” skierowanie na diagnostykę molekularną, którego patomorfolog mógłby użyć w przypadku potwierdzenia diagnozy onkologicznej (np. niedrobnokomórkowego raka płuca). To znacznie skróci cały proces, nawet o połowę – tłumaczyła.

Współczesna onkologia płuca opiera się na personalizacji terapii. – To znaczy, że decyzję o leczeniu podejmujemy na podstawie konkretnych cech biologicznych guza. Do tego potrzebne są zaawansowane badania molekularne – i to nie tylko w kierunku mutacji EGFR czy rearanżacji ALK, ale również ROS1, MET, RET, NTRK, BRAF czy KRAS. Takie badania powinny być wykonywane metodą NGS – mówił prof. Krawczyk. NGS (Next-Generation Sequencing) to technika umożliwiająca jednoczesne badanie wielu genów z jednej próbki. – Pozwala wykrywać mutacje, delecje, insercje i rearanżacje genowe – informacje kluczowe dla kwalifikacji do leczenia celowanego lub immunoterapii. Jeśli tego nie wykonamy, pacjent może nie dostać leczenia, które jest dla niego najlepsze. To nie jest opcja – to powinien być standard. I to standard bez opóźnień. O jakości diagnostyki decyduje również jakość materiału biologicznego. – Nie wystarczy wykonać biopsję. Trzeba ją dobrze zaplanować – wiedzieć, ile materiału potrzebujemy, jak go zabezpieczyć, jakie badania mają być wykonane. Tylko wtedy laboratorium będzie mogło wydać wiarygodny i kompletny wynik – dodał.

Zarówno prof. Krawczyk, jak i prof. Langfort wskazywali na konieczność wdrożenia standardów diagnostycznych i objęcia ośrodków wymogami akredytacyjnymi. – Bez tego nie zbudujemy spójnego, przewidywalnego systemu diagnostyki raka płuca – mówiła prof. Langfort. – A jeśli chcemy wdrażać Lung Cancer Units, to właśnie na tym fundamencie – dobrze zorganizowanej, kompleksowej, zintegrowanej diagnostyki – podsumował prof. Krawczyk.

Jak wskazywał prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka płuca, problemem nie jest brak dostępu do skutecznych terapii – ale ich niewłaściwe wykorzystanie. – Mamy dostęp do bardzo wielu skutecznych cząsteczek – zarówno w ramach immunoterapii, jak i leczenia celowanego. Problem polega na tym, że pacjenci zbyt rzadko trafiają na terapię w odpowiednim czasie i w odpowiedniej sekwencji. Żeby zastosować nowoczesne leczenie, trzeba mieć wcześniej odpowiednie rozpoznanie molekularne – mówił. Profesor podkreślił również, że właściwa sekwencja terapeutyczna ma kluczowe znaczenie. – Każda z cząsteczek ma swoje miejsce. Jeśli je zastosujemy za późno, tracimy szansę na wydłużenie życia pacjenta. Leczenie celowane to nie jest loteria – to precyzyjny plan, który zaczyna się od dobrej diagnostyki.

Dodał, że nowoczesne leczenie wymaga wielodyscyplinarnych konsyliów, w ramach których decyzje terapeutyczne podejmuje zespół specjalistów. – Pacjent nie może być skazany na decyzję jednego lekarza – zwłaszcza w sytuacji, gdy leczenie obejmuje chirurgię, leczenie okołooperacyjne, radioterapię i dalsze leczenie systemowe – mówił.

Zwrócił również uwagę na znaczenie profilaktyki pierwotnej, przypominając, że poradnictwo antynikotynowe powinno być integralną częścią każdego Lung Cancer Unit. – Najtańszą i najskuteczniejszą metodą ograniczania zachorowalności na raka płuca pozostaje ograniczenie palenia tytoniu. Tymczasem nie mamy ogólnopolskiego programu walki z nikotynizmem, brakuje refundacji leków wspomagających rzucenie palenia, a poradnictwo antynikotynowe praktycznie nie istnieje. To powinno być standardowym elementem każdego LCU – stwierdził prof. Kowalski.

Wdrażanie Lung Cancer Units powinno przebiegać etapami, ale konsekwentnie i przy pełnym wsparciu Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.

Szanowni Państwo, myślę, że przekonaliśmy już wszystkich: powstanie LCU to nie kwestia prestiżu, ale konieczność. Przez ponad 10 lat zabiegaliśmy o model, który zintegrowałby opiekę, przyspieszył diagnostykę i poprawił wyniki leczenia. Dziś jesteśmy o krok od jego realizacji. To nie tylko szansa na systemową poprawę – to realna nadzieja dla tysięcy pacjentów, którzy zbyt długo czekali na opiekę na miarę XXI wieku – podsumował prof. Rodryg Ramlau.

 
Tekst powstał na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas śniadania prasowego Polskiej Grupy Raka Płuca pt. „Kompleksowa ścieżka pacjenta z rakiem płuca. Wdrażamy Lung Cancer Units”, które odbyło się 11 czerwca 2025 r. w Warszawie.
źródło: PGRP
Ze względu na złożoność diagnostyki i metod terapii, leczenie raka płuca wymaga wielodyscyplinarnej współpracy wielu specjalistów. Współpraca taka zakłada wymianę opinii w celu zaproponowania pacjentowi optymalnej ścieżki leczenia. Z uwagi na złożoność danych genomicznych niezbędne jest współpraca torakochirugów z onkologami klinicznymi, patologami i biologami molekularnymi. Obecnie, kwalifikacja chorych w stopniu zaawansowania II lub III powinna się odbywać z uwzględnieniem możliwości leczenia okołooperacyjnego w zespołach wielodyscyplinarnych na etapie diagnostyki wstępnej tzn. przed rozpoczęciem leczenia przyczynowego.
Leczenie raka płuca, ze względu na biologiczną heterogenność oraz przeważającą liczbę przypadków diagnozowanych w stadiach zaawansowanych, wymaga kompleksowego podejścia. Co istotne, pierwotne leczenie chirurgiczne o założeniu radykalnym jest możliwe jedynie u ok. 20% chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP). U 30-50% chorych po resekcji występują nawroty choroby i przerzuty w odległych narządach, co stanowi wskazanie do stosowania leczenia okołooperacyjnego.
 
Polska nadal należy do krajów Unii Europejskiej z najwyższymi współczynnikami umieralności na nowotwory złośliwe. Dzięki współpracy z kilkunastoma bardzo znamienitymi towarzystwami naukowymi, w ramach Misji Rak Płuca, jesteśmy na etapie tworzenia drogi, która ma zmienić podejście do leczenia chorych na raka płuca, wprowadzić nowoczesne metody diagnostyczne, poprawić przede wszystkim ich dostępność dla naszych chorych i zwiększyć odsetek pacjentów, którzy będą w nowoczesny sposób leczeni. Istotną rolę odgrywa tutaj wczesna diagnostyka. Wielu specjalistów z różnych dziedzin musi się zaangażować, żebyśmy mogli dokonać postępu. – podkreślał prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca, podczas premiery raportu „Nowe możliwości chirurgii i leczenia okołooperacyjnego raka płuca”.
 
Małoinwazyjna, nowoczesna torakochirurgia – gdzie jesteśmy?
 
Leczenie chirurgiczne pozostaje najskuteczniejszą metodą leczenia miejscowej choroby nowotworowej, dającą szansę na całkowite wyleczenie – W tej dziedzinie dokonał się olbrzymi postęp, kiedyś operowało się pacjentów w sposób rozległy, teraz coraz bardziej oszczędny dzięki chirurgii małoinwazyjnej. – mówił prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
 
Standardy resekcji płuca pozostają takie same, natomiast przełom obserwujemy w metodach dostępu operacyjnego. – Stosuje się obecnie metody małoinwazyjne z zastosowaniem niewielkiej ilości nacięć bez żadnego rozwarcia międzyżebrza, w czym upatruje się główny czynnik bólowy. Cały zabieg jest wykonywany pod kontrolą obrazu na monitorze przez torakochirurga, natomiast zakres resekcji pozostaje ten sam. W tej chwili w skali kraju, biorąc pod uwagę wszystkie mniejsze i większe ośrodki, prawie połowa operacji torakochirurgicznych jest wykonywana metodami małoinwazyjnymi (wideotorakoskopia), a w ośrodkach wiodących, odsetek sięga ten nawet 80% (waha się między 60 a 80%). Te liczby są bardzo dokładnie przez monitorowane, jesteśmy w czołówce krajów europejskich. – podkreślał prof. Cezary Piwkowski, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów, Kierownik Oddziału Torakochirurgii Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii.
 
Wprowadzenie robotów chirurgicznych było kolejnym znaczącym krokiem w rozwoju małoinwazyjnej torakochirurgii, mającym wpływ na dalszą poprawę wyników leczenia, zwiększenie bezpieczeństwa zabiegu i poszerzenie zakresu zabiegów wykonywanych małoinwazyjnie.
 
– Nie ma możliwości innej jak tylko taka, żeby torakochirurgia w szerokim stopniu implementowała robotyczną chirurgię do swojego arsenału. Po pierwsze, pacjent dzisiaj szuka dobrej jakości i bardzo ceni sobie umiejętności zespołu. W przypadku chirurgii robotowej, wymagane jest przejście długotrwałego, certyfikowanego, bardzo precyzyjnego i usystematyzowanego szkolenia, zakończonego egzaminem. Od 3 lat w Polsce wykonywane są zabiegi resekcji miąższu płucnego z wykorzystaniem tej technologii, od 2 lat w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. – wskazywał prof. Janusz Kowalewski, Dyrektor Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, ustępujący prezes Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów.
 
Robotyka zwiększa możliwości i zakres ruchu narzędzi chirurgicznych i eliminuje drgania nadgarstka, to wygoda dla chirurga i przede wszystkim bezpieczeństwo dla pacjenta.  Problemem pozostaje brak refundacji procedury torakochirurgii robotowej w Polsce. – W dalszym ciągu tego typu procedura nie jest rozpoznawana przez NFZ. Z przykrością muszę stwierdzić, że w kontekście torakochirurgii z asystą robota, odstajemy od wielu krajów rozwiniętych. Potrzebne jest zrozumienie, że przed postępem nie uciekniemy i ten postęp powinniśmy kreować w kraju, który dysponuje tak dużym potencjałem intelektualnym i dobrze przygotowaną kadrą. Robotyka to przede wszystkim bezpieczeństwo pacjenta, a zabiegi są powtarzalne. – dodał prof. Kowalewski.
 
– Dzisiejsze spotkanie to okazja do ponowienia apelu naszego środowiska o realizację programu rozwoju chirurgii robotycznej w torakochirurgii, który przedstawiliśmy ponad 2 lata temu w Ministerstwie Zdrowia. Przykładem dobrych rozwiązań są Czechy, gdzie na zasadzie konsensusu pomiędzy władzami a środowiskiem torakochirurgicznym, ustalono, że powstanie 8 ośrodków, gdzie torakochirurgia robotowa będzie dostępna, a zakup robotów jest dokonywany centralnie.  – podkreślił prof. Cezary Piwkowski.
 
Zakup robotów dla większości ośrodków stanowi barierę finansową. – Inwestycja w robota chirurgicznego, niezależnie od producenta, jest dużym wysiłkiem finansowym dla szpitala i praktycznie dla większości ośrodków jest trudna do realizacji bez wsparcia zewnętrznego. Na dziś, czekamy cały czas na decyzję decydentów, przede wszystkim dotyczącą wprowadzenia procedury do koszyka świadczeń, ponieważ inaczej nie ma w ogóle żadnej możliwości starania się przez ośrodek torakochirurgiczny o jakiekolwiek środki publiczne na ten cel. – dodał prof. Piwkowski.
 
Leczenie okołooperacyjne znacząco poprawia wskaźniki przeżycia
 
Ze względu na złożoność diagnostyki i metod terapii, leczenie raka płuca wymaga wielodyscyplinarnej współpracy wielu specjalistów. Współpraca taka zakłada wymianę opinii w celu zaproponowania pacjentowi optymalnej ścieżki leczenia. Z uwagi na złożoność danych genomicznych niezbędne jest współpraca torakochirugów z onkologami klinicznymi, patologami i biologami molekularnymi. Obecnie, kwalifikacja chorych w stopniu zaawansowania II lub III powinna się odbywać z uwzględnieniem możliwości leczenia okołooperacyjnego w zespołach wielodyscyplinarnych na etapie diagnostyki wstępnej tzn. przed rozpoczęciem leczenia przyczynowego.
 
– Aktualnie onkologia kliniczna stanowi niesamowite wsparcie dla leczenia radykalnego. Samodzielne leczenie chirurgiczne to trochę za mało w przypadku niedrobnokomórkowego raka płuca, bowiem nawet świetnie wykonana operacja, stwarza ryzyko wznowy miejscowej, jak i przyrzutów odległych. Jest to zależne od szeregu czynników, a jednym z nich jest stopień zaawansowania pooperacyjnego. Nawet w pierwszym stopniu zaawansowania to ryzyko sięga ok. 20%, a w trzecim stopniu, pomimo radykalnie przeprowadzonej resekcji, przekracza już 50% i sięga nawet 70%. – zaznaczył prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.
 
Leczenie okołooperacyjne wspomaga skuteczność chirurgii. Stosuje się obecnie różne jego schematy, przedoperacyjnie, pooperacyjnie oraz tzw. „kanapkowe”, gdzie chory otrzymuje leczenie wstępne, potem chirurgiczne, a następnie uzupełniające.
 
– Stosujemy już, nie klasyczną chemioterapię, która jako leczenie uzupełniające zwiększa tylko o ok. niecałe 5%, szansę wyleczenia trwałego w aspekcie 5 lat, ale połączenie chemioterapii i immunoterapii w różnej sekwencji. Tutaj, leczenie okołooperacyjne z zastosowaniem zarówno niwolumabu, pembrolizumabu jak i durwalumabu ma pozytywne badania kliniczne. Tego typu terapia powoduje znamienne zwiększenie tzw. całkowitych odpowiedzi patomorfologicznych, czyli w materiale pooperacyjnych nie ma komórek nowotworowych żywych – jest to od 5 do 10 razy większy odsetek niż po klasycznej chemioterapii. To niezależny czynnik, który wpływa na całkowity czas przeżycia. U chorych leczonych okołooperacyjnie szansa przeżycia wynosi grubo powyżej 90%. – dodał prof. Kowalski.
 
Pierwszym kryterium kwalifikacji do okołooperacyjnej immunochemioterapii jest określenie typu histologicznego NDRP łącznie z oceną ekspresji białka PDL-1 oraz wykluczeniem obecności wariantów patogennych genów EGFR, ALK i ROS1, co wymaga uzyskania odpowiedniej jakości materiału tkankowego umożliwiającego ocenę patomorfologiczną, immunohistochemiczną oraz molekularną.
 
Leki ukierunkowane molekularnie są obecnie stosowane w leczeniu uzupełniającym m.in. ozymertynib u chorych z wariantami patogennymi genu EGFR, gdzie redukcja ryzyka zgonu wynosi aż 80%. Od 1 kwietnia na listę refundacyjną trafi też nowa technologia – inhibitor kinaz tyrozynowych – alektynib w leczeniu uzupełniającym chorych z rearanżacją w genie ALK. Tutaj również redukcja ryzyka zgonu wynosi prawie 80%.
 
Prof. Kowalski podkreślił, że środowisko kliniczne czeka na możliwość leczenie kanapkowego, które jeszcze bardziej poprawia wyniki wspólnego leczenia.W XXI wieku leczenie nawet zaawansowanych stadiów ma za zadanie przekształcenie raka w chorobę przewlekłą, aby to było możliwy wszyscy musimy działać razem. – mówił prof. Kowalski.
 
– Wprowadzenie nowoczesnych metod leczenia systemowego, w tym okołooperacyjnego, to dla nas torakochirurgów bardzo pozytywne zjawisko. Skojarzenie tego leczenia z chirurgią poprawia wyniki lecenia w sposób istotny, szczególnie w schematach leczenia przedoperacyjnego, gdzie rzeczywiście u prawie u 1/4 chorych możemy się spodziewać całkowitej odpowiedzi patologicznej. – dodał prof. Cezary Piwkowski.
 
Zastosowanie leczenia okołooperacyjnego w praktyce klinicznej jest nowym wyzwaniem dla torakochirurgów i wymaga ich aktywnego udziału w diagnostyce i procesie planowania ścieżki leczenia chorego we współpracy ze specjalistami onkologii klinicznej i diagnostami. Wyzwaniem jest zwiększenie odsetka chorych kwalifikowanych do terapii przedoperacyjnej (obecnie tylko 30%), aby mieli oni szansę na włączenie leczenia uzupełniającego po operacji.
 
Lung Cancer Units – optymalny model opieki nad chorymi na raka płuca
 
Leczenie skojarzone w raku płuca powinno być realizowane w ośrodkach, które dysponują pełnym zespołem wielodyscyplinarnym, obejmującym torakochirurga, onkologa klinicznego, pulmonologa, radioterapeutę, patomorfologa, radiologa oraz diagnostę molekularnego i zapleczem diagnostyczno-terapeutycznym. Tylko w takich warunkach możliwe jest optymalne podejmowanie decyzji terapeutycznych i zapewnienie chorym najwyższej jakości opieki.
 
– Polska Grupa Raka Płuca już od wielu lat stara się przekonać decydentów i środowisko lekarskie do tego, abyśmy stworzyli sieci ośrodków kompetencji raka płuca. Międzynarodowe obserwacje i badania potwierdziły, że możliwość dostępu pacjentów do ośrodków wysokiej kompetencji, czyli leczenia interdyscyplinarnego, poprawia w sposób jednoznaczny wiele wskaźników. Mówimy tutaj o efektywnym postępowaniu, o uzyskaniu długiego czasu wolnego od progresji, poprawy czasu całkowitego przeżycia, a przede wszystkim dostępności wszystkich chorych do nowoczesnego leczenia. – podkreślił prof. Rodryg Ramlau.
 
Ostatnie 5 lat szczególnie doprowadziło do zmiany standardów leczenia raka płuca, co wymaga zdecydowanych rozwiązań organizacyjnych i systemowych. – Abyśmy mogli to leczenie prowadzić w sposób właściwy i efektywny potrzeba jest współpraca. Aktualnie, jedynie 60% polskich pacjentów otrzymuje leczenie zgodne ze standardami europejskimi, czyli pozostali chorzy nie mają wykonywanych określonych analiz molekularnych i innych badań, które kwalifikują chorych do nowoczesnych terapii. Chcemy to za wszelką cenę poprawić. Jesteśmy po wielu rozmowach z Ministerstwem Zdrowia i parlamentarzystami, podczas których wskazywaliśmy, że powstanie sieci ośrodków Lung Cancer Units realnie poprawi sytuację chorych. – dodał prof. Ramlau.
 
– Polska Grupa Raka Płuca mówiła o potrzebie wdrożenia ośrodków kompetencji już w 2011, czyli za chwilę minie 15 lat, kiedy czekamy na to rozwiązanie. Leczenie chorego dzisiaj jest interdyscyplinarne – każdy przypadek powinien być omawiany przez zespół wielodyscyplinarny, aby wybrać optymalny schemat leczenia. Nie musi być to realizowane pod jednym dachem. – wskazał prof. Orłowski.

Zapoznaj się z pełną treścią raportu „Nowe możliwości chirurgii i leczenia okołooperacyjnego raka płuca”:
https://polgrp.org.pl/premiera-raportu-nowe-mozliwosci-chirurgii-i-leczenia-okolooperacyjnego-raka-pluca/

źródło: PGRP
– Rak płuca to nowotwór szczególny – nie tylko ze względu na swoją agresywność, ale także ze względu na to, że jego skuteczne leczenie wymaga błyskawicznej diagnostyki, dostępu do nowoczesnych terapii i ścisłej współpracy lekarzy różnych specjalizacji – zaznacza prof. Rodryg Ramlau. Jego zdaniem kluczowym rozwiązaniem, które mogłoby zmienić obecny stan rzeczy, jest utworzenie Lung Cancer Units.
W lutym w Sejmie RP[1], eksperci, przedstawiciele ministerstwa zdrowia, parlamentarzyści i organizacje pacjentów mówili o potrzebie istotnych zmian systemowych w opiece nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Dyskusja koncentrowała się na wyzwaniach w diagnostyce i leczeniu tej choroby oraz pilnej potrzebie wdrożenia ośrodków kompleksowej opieki Lung Cancer Units (LCU), które mogłyby znacząco poprawić wyniki terapii i koordynację opieki nad pacjentami, a tym samym poprawić przeżywalność polskich chorych i ujednolicić standard leczenia.

Prof. Rodryg Ramlau: Rak płuca wymaga interdyscyplinarnej i kompleksowej opieki
Jednym z kluczowych ekspertów zabierających głos w dyskusji był prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca i uznany autorytet w dziedzinie onkologii. W swojej wypowiedzi podkreślił, że nowoczesna opieka nad pacjentami z rakiem płuca nie może opierać się wyłącznie na leczeniu pojedynczych przypadków w rozproszonych ośrodkach, bez skoordynowanego planu postępowania. Prof. Rodryg Ramlau przypomniał, że w czerwcu ubiegłego roku PGRP, we współpracy z kilkunastoma towarzystwami naukowymi oraz organizacjami zajmującymi się tematyką raka płuca, zainicjowała Misję Rak Płuca 2024–2034[2], która zmapowała najpilniejsze wyzwania i wskazała kierunki poprawy opieki i konkretne rozwiązania.

– Rak płuca to nowotwór szczególny – nie tylko ze względu na swoją agresywność, ale także ze względu na to, że jego skuteczne leczenie wymaga błyskawicznej diagnostyki, dostępu do nowoczesnych terapii i ścisłej współpracy lekarzy różnych specjalizacji – zaznaczył prof. Ramlau.

Zdaniem Profesora kluczowym rozwiązaniem, które mogłoby zmienić obecny stan rzeczy, jest utworzenie Lung Cancer Units – wyspecjalizowanych, wielodyscyplinarnych ośrodków dedykowanych wyłącznie pacjentom z rakiem płuca. Podobne jednostki funkcjonują z powodzeniem w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii, znacznie skracając czas diagnostyki i zwiększając skuteczność leczenia.

– W tej chwili pacjent z podejrzeniem raka płuca często czeka tygodniami na pełną diagnostykę i rozpoczęcie leczenia. W tym czasie choroba postępuje, zmniejszając szanse na skuteczną terapię. W Lung Cancer Units diagnostyka mogłaby być realizowana kompleksowo, w jednym miejscu i w jak najkrótszym czasie. – dodał ekspert.

– Ponad 25 proc. wszystkich zgonów w Polsce z powodu nowotworów złośliwych wynika z przebiegu raka płuca. Naszym celem jest, aby w ciągu najbliższej dekady ten odsetek zmniejszył się do 15 proc. Konieczna jest także poprawa odsetka 5-letnich przeżyć z obecnych 14 proc. do co najmniej 20 proc. we wszystkich grupach wiekowych. – dodał Profesor Ramlau.

W raku płuca liczba nowych zachorowań jest niemal identyczna z liczbą zgonów: Według danych z Krajowego Rejestru Nowotworów w 2022 r. odnotowano 20,7 tys. nowych przypadków, podczas gdy w tym samym roku z powodu raka płuca zmarło 20,9 tys. osób. Tylko 15-20 proc. pacjentów, u których zdiagnozowano raka płuca, kwalifikuje się do leczenia radykalnego, tj. dającego szansę nie tylko na wydłużenie życia, ale na wyleczenie. U blisko 80 proc. chorych rak płuca diagnozowany jest już w postaci zaawansowanej.

Prof. Ramlau podkreślił również, że w Polsce istnieją już ośrodki dysponujące odpowiednim zapleczem do stworzenia LCU – kluczowe jest jednak ich formalne uznanie i wdrożenie systemowych rozwiązań umożliwiających ich funkcjonowanie.

Z punktu widzenia aktualnych i nadchodzących możliwości leczenia skojarzonego – w tym okołooperacyjnego i kolejnych linii w przypadku zaawansowanego raka płuca (program lekowy B.6. to najbardziej rozbudowany i skomplikowany program terapeutyczny w Polsce) LCU powinny powstawać w dużych ośrodkach onkologicznych lub w konsorcjum z nimi, w celu zapewnienia leczenia zgodnego ze standardami klinicznymi.

Co ważne gotowy projekt modelu LCU w Polsce, nad którym pracowali m.in. Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej, liczni eksperci, w tym z Polskiej Grupy Raka Płuca, powstał w ramach Krajowej Rady Onkologicznej i w połowie 2024 roku został przekazany do resortu zdrowia do prac legislacyjnych.

Ministerstwo Zdrowia o statusie prac nad Lung Cancer Units
Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji Stałej ds. Onkologii podkreśliła, że jednym z kluczowych działań jest wprowadzenie badań przesiewowych w kierunku raka płuca, w tym trwałe uwzględnienie niskodawkowej tomografii komputerowej w koszyku profilaktycznych programów zdrowotnych (przesiewowych).

Dyrektor zaznaczyła, że resort zdrowia dostrzega potrzebę poprawy jakości leczenia raka płuca i prowadzi analizy dotyczące sposobu organizacji i finansowania takich ośrodków. – Obecnie pracujemy nad wytycznymi, które pozwolą określić, jakie placówki mogłyby pełnić funkcję Lung Cancer Units. Jednym z kluczowych wyzwań jest ustalenie standardów kadrowych, sprzętowych oraz ścieżek finansowania takich jednostek. – mówiła.

Zapowiedziała również, że w najbliższych miesiącach mogą pojawić się pierwsze pilotażowe placówki tego typu, jednak zaznaczyła, że pełne wdrożenie tego modelu wymaga jeszcze doprecyzowania kwestii organizacyjnych i legislacyjnych.

Badania przesiewowe i dostęp do diagnostyki molekularnej – wciąż wiele do zrobienia
Podczas posiedzenia poruszony został również temat badań przesiewowych oraz dostępności nowoczesnej diagnostyki molekularnej, która jest kluczowa dla skutecznej terapii raka płuca. Aleksandra Wilk, przedstawicielka organizacji pacjenckiej, wskazała na problemy związane z finansowaniem badań diagnostycznych, takich jak oznaczanie ekspresji PD-L1, które mają kluczowe znaczenie dla kwalifikacji pacjentów do terapii immunoonkologicznych.

– Obecnie pacjenci często muszą finansować diagnostykę molekularną z własnych środków lub czekać na jej realizację w ramach ograniczonego budżetu placówek. To znacząco opóźnia rozpoczęcie leczenia i zmniejsza szanse na skuteczną terapię – alarmowała Wilk.

Eksperci zwrócili także uwagę na potrzebę wznowienia akredytacji zakładów patomorfologii, która nie tylko gwarantuje jakość badań diagnostycznych, ale też umożliwia ich pełne finansowanie przez płatnika publicznego. – W tej chwili cześć badań nie jest zlecanych (w tym ocena eksprsji białka PD-L1), ponieważ grono zakładów nie ma akredytacji, a od ponad roku nie jest ona kontynuowana – wskazywała prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów, apelując do ministerstwa zdrowia o podjęcie pilnych działań w tym zakresie.

Według ekspertów i organizacji pacjentów, skuteczny program badań przesiewowych jest konieczny, aby diagnozować raka płuca na wczesnym etapie, kiedy możliwości skutecznego leczenia są największe. Z danych wynika, że obecnie większość przypadków wykrywana jest w zaawansowanym stadium, kiedy szanse na wyleczenie są znacznie ograniczone.

Pilna potrzeba systemowych zmian
Eksperci, pacjenci oraz parlamentarzyści byli zgodni co do tego, że Lung Cancer Units to model, który należy jak najszybciej wdrożyć w Polsce.

Najważniejsze postulaty z posiedzenia obejmują:

Środowisko medyczne i pacjenckie mówi w znacznym stopniu jednym głosem – wskazując jak bardzo potrzebne są kompleksowe zmiany w opiece nad pacjentami z rakiem płuca, a ich realizacja powinna stać się jednym z priorytetów systemu ochrony zdrowia w Polsce. Kluczowe pytanie brzmi: czy Ministerstwo Zdrowia i decydenci polityczni podejmą działania, które pozwolą na wdrożenie potrzebnych rozwiązań w tym roku?

 
[1] Posiedzenie Podkomisji ds. Onkologii, 20 lutego, Sejm RP
[2] Misja Rak Płuca 2024 – 2034: https://polgrp.org.pl/misja-rak-pluca/

źródło: PGRP

Rak płuca to wciąż jedno z kluczowych wyzwań zdrowotnych w Polsce. – Jako lekarz onkolog chciałbym, by radykalne leczenie było jak najskuteczniejsze. Aby się tak mogło stać, potrzebne jest szybkie rozpoznanie choroby i wdrażanie najnowocześniejszych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Tymczasem badania przesiewowe na nowych zasadach powinny się znaleźć w katalogu świadczeń w połowie 2025 roku. Moim celem jest, aby nasz kraj wprowadził szerokie badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrycia raka płuca i dzięki temu zwiększył się odsetek chorych operowanych radykalnie. – podkreśla prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
Katarzyna Redmerska: Misja Rak Płuca 2024-2034 to wspólna inicjatywa Polskiej Grupy Raka Płuca, której jest Pan Profesor prezesem i Towarzystw Naukowych działających w obszarach medycyny rodzinnej, diagnostyki, chirurgii i onkologii na rzecz poprawy efektów opieki nad pacjentami z rakiem płuca. Proszę nieco przybliżyć misję tej ważnej inicjatywy?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Rak płuca to wciąż jedno z kluczowych wyzwań zdrowotnych w naszym kraju. Jest przyczyną największej liczby zgonów związanych z nowotworami. Jednocześnie w ostatniej dekadzie dokonał się znaczący przełom w poznaniu biologii tego typu nowotworu, co przełożyło się m.in. na rozwój wielu innowacyjnych, skutecznych metod zarówno diagnostycznych jak i terapeutycznych, które doprowadziły do poprawy wyników leczenia. Warunkiem sukcesu jest wykorzystanie potencjału zespołów interdyscyplinarnych przez odpowiednią organizację działań w zakresie profilaktyki pierwotnej i wtórnej, a także koordynacji procesu diagnostyczno-terapeutycznego od podejrzenia po zakończenie terapii i monitorowania efektów leczenia jak i działań niepożądanych.

Tworząc Misję Raka Płuca 2024-2034 chcemy wskazać kierunki optymalizacji w perspektywie krótko i długookresowej, które będą miały największy wpływ na realną poprawę jakości i długości życia chorych na raka płuca. To swoista „mapa drogowa” dla środowiska medycznego, pacjenckiego, a także instytucji ochrony zdrowia, pozwalająca na zmniejszenie obciążenia rakiem płuca dla zdrowia publicznego, życia społecznego i gospodarczego Polek i Polaków.    

Katarzyna Redmerska: W Poznaniu odbyła się niedawno II Konferencja Naukowa pn. „Powikłania Warte Poznania w onkologii i hematologii”. Uczestnicy mieli możliwość wymienić doświadczenia, poszerzyć i usystematyzować wiedzę. Jak Pan podsumowuje wydarzenie, jest sukces?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Bez wątpienia jest sukces (śmiech), z czego jako dyrektor Instytut Onkologii Uniwersytetu im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu – organizatora konferencji, jestem niebywale dumny. To naukowe wydarzenie cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród lekarzy różnej specjalności, szczególnie onkologów i hematologów. Musimy sobie zdawać sprawę, że pomimo zmiany standardów leczenia, wciąż nie mamy wystarczającej kontroli nad powikłaniami wynikłymi z nowoczesnego leczenia nowotworów złośliwych. Wymiana doświadczeń i ciągłe poszerzanie wiedzy umożliwia specjalistom lepsze poznanie meandrów procesów powikłań i ich jak najskuteczniejsze eliminowanie czy też minimalizowanie.

Katarzyna Redmerska: Niestety decyzje dotyczące organizacji leczenia raka płuca wciąż się odwlekają, jak wdrożenie ogólnokrajowego skriningu przy pomocy niskodawkowej tomografii komputerowej, które miało nastąpić z początkiem 2025 roku, a tymczasem resort zdrowia przesunął termin do połowy roku. Czy Pan Profesor ustosunkowuje się do tego wyrozumiale czy jednak jest rozczarowanie?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Oczywiście, że jest rozczarowanie. Jako lekarz onkolog chciałbym, by radykalne leczenie było jak najskuteczniejsze. Aby się tak mogło stać, potrzebne jest szybkie rozpoznanie choroby i wdrażanie najnowocześniejszych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Tymczasem badania przesiewowe na nowych zasadach powinny się znaleźć w katalogu świadczeń w połowie 2025 roku. Moim celem jest aby nasz kraj wprowadził szerokie badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrycia raka płuca i dzięki temu zwiększył się odsetek chorych operowanych radykalnie.  

Katarzyna Redmerska: Porozmawiajmy jeszcze o lung cancer unit. Ile ośrodków w Polsce mogłoby podjąć się wdrożeniu tego systemu?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Myślę, że około 20 placówek. Następnie zostaną włączone kolejne szpitale, które posiadały odpowiednie kwalifikacje i spełnią wymogi stawiane Ośrodkom Kompetencji. Oczywiście leczenie chorych na raka płuca w tych placówkach będzie nadal prowadzone na dotychczasowych zasadach.

Katarzyna Redmerska: Jak wygląda sytuacja zasobów kadrowych, sprzętu ilości łóżek?
Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Liczba chorych onkologicznych wzrasta (w szpitalach brakuje miejsc), a liczba specjalistów nie ulega zwiększeniu. Młodzi adepci sztuki lekarskiej nie garną się do tej specjalizacji, bo jest trudna. Biorąc pod uwagę niedobory kadrowe lekarzy i pielęgniarek, należy poszukiwać metod, które pozwolą na skrócenie podawania leku, jego przygotowania przez aptekę jak też umożliwią leczenie ambulatoryjne i skrócenie pobytu pacjenta w szpitalu. Przykładem tego będzie dostęp stosowania zarejestrowanych i refundowanych w niedalekiej przyszłości leków onkologicznych w formie podskórnej. Podsumowując: lepsze wykorzystanie kadr medycznych pozwoli na szybszy dostęp do leczenia i pozostawienie miejsc szpitalnych dla tych najbardziej potrzebujących chorych. Należy w niedalekiej przyszłości rozważyć konieczność bezpośredniej współpracy z lekarzami rodzinnymi, którzy mogliby objąć opieką niektóre grupy chorych onkologicznych w trakcie ambulatoryjnego leczenia systemowego.

Katarzyna Redmerska: Na koniec pytanie życzeniowe: w Pana opinii jest nadzieja, aby system zdrowia działał tak, aby pacjent onkologiczny był zaopiekowany w stu procentach i miał szanse na jak najdłuższe życie?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau:  Oczywiście, że tak! Pacjent musi przede wszystkim trafić do ośrodka wielospecjalistycznego, gdzie uzyska kompleksową opiekę onkologiczną. Sukces tkwi w interdyscyplinarnym podejściu do pacjentów onkologicznych. Lekarze muszą mieć komfort pracy, a nie a nie tracić czas na biurokratyczne procedury narzucone przez płatnika. Ten czas powinni poświęcić pacjentowi i poszerzaniu swojej wiedzy.   

Dokument kierunkowy Misja Rak Płuca 2024 – 2034:
https://polgrp.org.pl/premiera-dokumentu-kierunkowego-misja-rak-pluca-2024-2034-przeczytaj-raport/

opracowanie: red. Katarzyna Redmerska

źródło: redakcja, PGRP
Współpraca interdyscyplinarna szerokiego grona ekspertów pozwala szybko i co najważniejsze, precyzyjnie rozpoznać nowotwór płuca, z jakim mamy do czynienia. To także gwarancja prawidłowego postępowania z pobranym od pacjenta materiałem histologicznym i cytologicznym – mówi prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, dodając, że cały ten proces skupia się ostatecznie na wybraniu odpowiedniego leczenia, które uzależnione jest od zaawansowania jednostki chorobowej, typu, podtypu, profilu molekularnego i immunologicznego nowotworu. 
Rak płuca należy do jednego z najczęściej rozpoznawanych nowotworów złośliwych. Niestety wciąż zbyt często rozpoznawany jest w stadium, gdy na leczenie jest zbyt późno. – W leczeniu istotna jest pełna i szybka diagnostyka, tylko wtedy możemy przedłużyć pacjentowi życie – mówi prof. dr hab. n. med. Dariusz M. Kowalski, onkolog kliniczny, Sekretarz Generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, kierownik oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii-Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, podkreślając w tym procesie rolę zespołów wielodyscyplinarnych.
 
Wyzwaniem współczesnej onkologii jest zapewnienie choremu kompleksowej opieki – wykorzystując w tym celu wszelkie metody o sprawdzonej naukowo wartości oraz oczywiście diagnostyka i terapia na najwyższym poziomie jakościowym.

Rak płuca – z tym da się żyć
Nowotwór płuca to niezmiennie najczęściej diagnozowany w Polsce rak (rokrocznie zapada na niego ponad 21 tys. osób) – stanowi on niemal 14 proc. nowotworów złośliwych u mężczyzn i 12 proc. u kobiet. Dotyka głównie palaczy, ale nie tylko. Chorują także osoby młode. Ten rodzaj nowotworu niesie za sobą złe rokowanie, przede wszystkim z powodu zbyt późnego zdiagnozowania (rozwija się bezobjawowo przez wiele lat). Jak wskazuje prof. dr hab. n. med. Dariusz M. Kowalski, onkolog kliniczny i specjalista radioterapii onkologicznej, Sekretarz Generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, tylko pełna i szybka diagnostyka pozwala ustalić optymalne leczenie onkologiczne.

„Jedynie 15 proc. chorych z nowo rozpoznanym rakiem płuca kwalifikuje się do operacji. Natomiast około 30 proc. pacjentów do innej formy terapii radykalnej” – tłumaczy, podkreślając: – „Większość chorych na raka płuca wymaga szczegółowej diagnostyki histopatologicznej jak i molekularnej, tylko wtedy można dokonać wyboru najlepszego i najskuteczniejszego schematu leczenia, który pozwoli doprowadzić do wyleczenia lub znamiennie przedłużyć pacjentowi życie”.

W leczeniu raka płuca niebagatelną rolę odgrywa współpraca interdyscyplinarna, czyli wielospecjalistyczny zespół specjalistów, w którego skład wchodzą: onkolodzy klinicznie, chirurdzy klatki piersiowej (torakochirurdzy), radioterapeuci, radiolodzy, patomorfolodzy, biolodzy molekularni.

„Współpraca interdyscyplinarna szerokiego grona ekspertów pozwala szybko i co najważniejsze, precyzyjnie rozpoznać nowotwór płuca, z jakim mamy do czynienia. To także gwarancja prawidłowego postępowania z pobranym od pacjenta materiałem histologicznym i cytologicznym” – mówi prof. Kowalski, dodając, że cały ten proces skupia się ostatecznie na wybraniu odpowiedniego leczenia, które uzależnione jest od zaawansowania jednostki chorobowej, typu, podtypu, profilu molekularnego i immunologicznego nowotworu. 

Rak płuca staje się chorobą przewlekłą
Jeszcze kilka lat temu diagnoza „rak płuca” była wyrokiem. Obecnie medycyna dysponuje nowymi terapiami, które przedłużają życie. Wśród takich terapii znajduje się immunoterapia, uważana za rewolucyjną.

„Rak płuca zawsze należał do chorób śmiertelnych. Dzisiaj dla niektórych chorych możemy tak dobrać leczenie, że przeprowadzimy ich w fazę przewlekłą” – tłumaczy prof. Dariusz M. Kowalski. – „Leki immunologiczne całkowicie zmieniły leczenie pewnej grupy pacjentów. Ta forma terapii nie jest stricte leczeniem antynowotworowym, a leczeniem odblokowującym układ odpornościowy. Zreaktywowany układ odpornościowy sam niszczy komórki nowotworowe. Możliwa jest całkowita remisja i zniknięcie zmiany nowotworowej”.

Jak podkreśla specjalista, 15-20 proc. pacjentów z zaawansowanym nowotworem płuca żyje 5 lat i dłużej. Przed immunoterapią nie było to możliwe.

Wyzwania w diagnostyce i leczeniu raka płuca w Polsce
Czas od wystąpienia objawów sugerujących obecność nowotworu do rozpoczęcia leczenia raka płuca jest obecnie w Polsce zbyt długi, a ponadto u znacznej części chorych nie jest stosowane odpowiednie leczenie skojarzone. Z programu lekowego raka płuc powinno korzystać 50 proc. pacjentów, a robi to jedynie 20 proc.
Jak zauważa prof. Dariusz M. Kowalski, widoczne są bariery organizacyjne i systemowe w optymalnej diagnostyce i leczeniu raka płuca.

„Przede wszystkim opóźnienia w diagnostyce wstępnej, gdy pacjent musi czekać na wizytę w poradni innej niż onkologiczna (do onkologa nie jest wymagane skierowanie). Ponadto zbyt mały dostęp do badań endoskopowych z odpowiednią możliwością pobrania materiału w odpowiedniej ilości i jakości” – wymienia, wskazując, że konsylia zajmujące się planem leczenia chorego, niejednokrotnie nie są przeprowadzane w sposób optymalny. Składa się na to nie tylko niedokładna diagnostyka, ale również jej fragmentaryzacja jak i fragmentaryzacja leczenia oraz zbyt mała współpraca między specjalistami i ośrodkami. – „Niewątpliwie usprawniłoby ścieżkę pacjenta utworzenie ośrodków, które poprowadziłyby diagnostykę w sposób zgodny ze standardami obowiązującymi w całym kraju. Pacjent trafiłby na konsylium z pełną informacją, a to pozwoliłoby na podjęcie decyzji o zastosowaniu właściwego leczenia” – podsumowuje prof. Dariusz M. Kowalski, onkolog kliniczny, Sekretarz Generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.

Ponadto nie można zapominać o zmianach w programach lekowych raka płuca. Wciąż pojawiają się nowe leki zwiększające szansę chorego na wyleczenie. Ważna jest także walka z nikotyzmem – palenie papierosów pozostaje główną przyczyną raka płuca.

Ministerstwo Zdrowia i Lung Cancer Unit
W leczeniu raka płuca ważne jest wdrażanie opieki koordynowanej. Utworzenie sieci Lung Cancer Unit, gdzie chorzy objęci są kompleksową opieką od podejrzenia nowotworu do wyleczenia – miało nastąpić w 2022 roku, niestety są opóźnienia. Michał Dzięgielewski, dyrektor departamentu w MZ poinformował właśnie, że LCU niebawem do dwóch unitów narządowych (rak piersi, rak jelita grubego) dołączy trzeci i będzie to rak płuca. Zanim jednak ruszy legislacja, najpierw opinie ekspertów. Jak podkreśla Dzięgielewski, ważne jest, aby były jasne, nowoczesne wytyczne, zgodne ze standardami.

Przypomnijmy, że Polska Grupa Raka Płuca w oczekiwaniu na ministerialne posunięcia nie została bierna – stworzyła tzw. wirtualny Lung Cancer Unit. W szpitalach powstały terminale do wideokonferencji, co stanowi platformę do komunikacji między ośrodkami. Projekt cieszy się zainteresowaniem i co najważniejsze spełnia swoją rolę.
 
 
źródło: redakcja Medicalpress, rozmawiała redaktor Katarzyna Redmerska
Rak płuca pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów wśród chorób nowotworowych w Polsce, ale jednocześnie staje się powoli chorobą przewlekłą, za sprawą ogromnego postępu w obszarze diagnostyki i leczenia, do którego polscy pacjenci mają coraz lepszy dostęp. O przełomach, które zmieniają rokowania pacjentów, organizacji leczenia i rekomendowanych zmianach w opiece mówili eksperci Polskiej Grupy Raka Płuca, podczas konferencji „Przełom w leczeniu raka płuca – jak go dobrze wykorzystać?”, która odbyła się 7 grudnia.

Niedawno zakończył się XVII Kongres Polskiej Grupy Raka Płuca, który wyróżnia się interdyscyplinarnością, gromadząc ekspertów zajmujących się diagnostyką i leczeniem, nie tylko raka płuca, ale całego obszaru klatki piersiowej, a więc patomorfologów i diagnostów laboratoryjnych, pulmonologów i chirurgów, onkologów, radioterapeutów, radiologów, rehabilitantów i wielu innych. 

– Obok sesji tematycznych realizowanych we współpracy z towarzystwami naukowymi, prezentującymi najnowsze doniesienia oraz wytyczne postępowania, odbyły się też niesamowicie ciekawe, zaawansowane warsztaty pneumonologiczne z praktycznymi ćwiczeniami z udziałem pana prof. Rafała Krenke, wspólnie z torakochirurgami, patomorfologami i onkologami, poświęcone leczeniu okołooperacyjnemu.  – powiedział prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.

Leczenie okołooperacyjne na podium wśród przełomów w leczeniu

– Musimy zdawać sobie sprawę z niesamowitego postępu, który się już dokonał i cały czas dokonuje. W tym roku Kongres ESMO – Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej przez jednego z prowadzących był nazwany kongresem nowotworów płuca i klatki piersiowej. Bowiem największa liczba publikacji naukowych dotyczyła właśnie tego obszaru. – podkreślił prof. Kowalski.

Niezwykle ważnym elementem wspierającym skuteczność leczenia jest niewątpliwie wczesne rozpoznanie za sprawą badań przesiewowych z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Odsetek przeżyć chorych, u których rozpoznano raka płuca w ramach tych badań jako elementu skrinigu, w aspekcie przeżyć jest wysoki i wynosi powyżej 80%. Oznacza to bardzo duży zysk terapeutyczny.

Eksperci podkreślili, że jedną z kluczowych zmian w leczeniu nowotworów płuca jest rozwój leczenia okołooperacyjnego. Odsetek chorych z rakiem płuca operowanych w Polsce nadal jest dosyć niski i nie przekracza tych 15-20%. Jednocześnie leczenie chirurgiczne to nadal podstawowa metoda pozwalająca na wyleczenie niedrobnokomórkowego raka płuca.

– W populacji chorych, którzy są operowani, ryzyko zarówno wznowy miejscowej, jak również przerzutów odległych jest jednak bardzo wysokie. Tak więc nasze obecne działania koncentrują się na tym, aby zwiększyć efektywność postępowania okołooperacyjnego, czyli leczenia poprzedzającego leczenie chirurgiczne albo leczenie uzupełniającego po operacji. – wskazał prof. Dariusz M. Kowalski.

Odsetek odpowiedzi patomorfologicznych jest zdecydowanie większy u chorych, którzy otrzymują leczenie złożone z chemioterapii i immunoterapii poprzedzającej leczenie chirurgiczne. Jest to dobry czynnik rokowniczy wobec przeżycia całkowitego. Rodzi to jednocześnie nowe wyzwania. Aby zakwalifikować chorego do tego typu leczenia, potrzebne jest rozpoznanie patomorfologiczne, określenie statusu białka PD-L1 oraz zaburzeń molekularnych, aby dobrać chorych, którzy odniosą korzyść z zastosowanego leczenia.

– To czym już dysponujemy w ramach programu lekowego, to możliwość wyselekcjonowania grupy chorych, u których dokonano zabiegu chirurgicznego o charakterze radykalnym, szczególnie w odniesieniu do chorych z rozpoznanym tzw. rakiem gruczołowym, u których powinniśmy na tym etapie już wykonać analizy zaburzeń molekularnych w przypadku zidentyfikowania czynnika wzrostu EGFR. Możemy wówczas wdrażać leczenie ukierunkowane molekularnie za pomocą jednego z inhibitorów kinazy tyrozynowej trzeciej generacji, co na podstawie przeprowadzonych badań klinicznych, w sposób diametralny zmienia efektywności leczenia o charakterze radykalnym. Mamy zdecydowanie większy odsetek chorych z wysokim czasem przeżycia wolnego od progresji, całkowitego przeżycia z bardzo istotną redukcją ryzyka zgonu tych chorych. – zaznaczył prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Warto wspomnieć, że wreszcie pojawiło się też „światełko w tunelu” dotyczące leczenia drobnokomórkowego raka płuca, gdzie do niedawna nie było postępu. – Dopiero ostatnie lata udowodniły, że zastosowanie kombinacji leczenia systemowego standardowego, czyli chemioterapii w połączeniu immunoterapią, poprawia efektywność terapeutyczną w tej często nieuleczalnej jednostce chorobowej – dodał prof. Ramlau.

– Program lekowy był w tym roku dwukrotnie modyfikowany w styczniu i we wrześniu. Nie dość, że wprowadził nowe technologie, jest już ich ponad 21,  to również stał się bardziej przejrzysty i przyjazny dla lekarzy kwalifikujących do leczenia, dając większe możliwości. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania Polskiej Grupy Raka Płuca, Konsultanta Krajowego ds. Onkologii Klinicznej i Ministerstwa Zdrowia. – dodał prof. Kowalski.

– Te zmiany są niezwykle istotne z perspektywy pacjenta, ponieważ do tej pory pacjenci do tych innowacyjnych terapii mieli dostęp w czwartym stopniu zaawansowania. W tym momencie, mamy pacjentów w grupie 3b, którzy też mogą być leczeni radykalnie, a osoby które się nie kwalifikują, mają możliwość skorzystania w pełni z technologii, które są przewidziane dla pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca. – powiedziała Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.

– Krótko mówiąc, w chwili obecnej otworzyły się nowe perspektywy dla pacjentów, u których do tej pory, możliwości leczenia były bardzo ograniczone. Możemy zaoferować pacjentom leczenie skojarzone w coraz wcześniejszych stadiach zaawansowania. Dąży się do tego, aby dzięki leczeniu neodjuwantowemu usunąć zmiany zwane depozytami nowotworowymi, a następnie podać terapię uzupełniającą, która doprowadzi do całkowitego wyleczenia. – podkreślił prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej grupy Raka Płuca.

Ostatnie lata przyniosły także rewolucję w diagnostyce. W tej chwili badania cytologiczne nie są wystarczające do rozpoznania. – Żyjemy w erze medycyny personalizowanej, jesteśmy zobligowani do tego, żeby znaleźć czynniki predykcyjne umożliwiające podanie choremu odpowiedniego, najlepszego leczenia, wykonać diagnostykę określającą ocenę ekspresji białka PD-L1 do kwalifikacji w przypadku immunoterapii. – mówiła prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów.

Obecnie należy określić, zwłaszcza u pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca, niekwalifikujących się do leczenia operacyjnego, jaki jest podtyp raka oraz zabezpieczyć materiał do badań molekularnych oraz wykonać predykcyjne czynniki immunohistochemiczne kwalifikujące do leczenia. Wydłuża to jednak ścieżkę diagnostyczną pacjentów. – Mamy tylu samo lub mniej patologów, trochę ponad 450, którzy w tej chwili wykonują jeszcze dodatkową pracę w celu sprecyzowania rozpoznania. Dlatego zmierzamy do tego, aby standardowo wykonywać sekwencjonowanie nowej generacji NGS. – dodała prof. Langfort.

– Jesteśmy na etapie zmiany podejścia do analizy materiału histologicznego, do niedawna wystarczała nam analiza pojedynczych zaburzeń molekularnych. Obecnie widzimy potrzebę wdrożenia diagnostyki molekularnej na szeroką skalę, co umożliwi już na wstępie podjęcie decyzji terapeutycznej u ponad 80% chorych – uzupełnił prof. Ramlau.

Mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się wprowadzić do refundacji kompleksowe profilowanie genomowe, gdzie będziemy mieli ponad kilkaset mutacji do sprawdzenia u pacjenta, które nie tylko będą przewidywały możliwości terapeutyczne, pozwalały na wykrywanie nowych, rzadkich mutacji, ale też będą prognozowały efektywność leczenia. Jest już pozytywna opinia Rady Przejrzystości AOTMiT w tej sprawie – powiedziała Aleksandra Wilk.

Eksperci postulowali, aby pogłębiona diagnostyka raka płuca była wykonywana w ośrodkach wyspecjalizowanych i kompleksowych. Cały czas bowiem pacjenci trafiają do leczenia zbyt późno. Problemem jest długi czas oczekiwania na wizyty u specjalistów oraz terminy wykonania badań i odbioru wyników, zwłaszcza w zakresie tomografii komputerowej i badań molekularnych, nawet pomimo posiadania przez pacjenta karty DiLO.

Lung Cancer Unit’s pilnie potrzebne
Mamy dowody na to, że jeśli pacjenci są leczeni w kompleksowych ośrodkach narządowych jak LCU to wyniki leczenia są zdecydowanie lepsze. – Diagnostyka zarówno inwazyjna, mało inwazyjne, jak również zaawansowana diagnostyka molekularna jest stosowana coraz szerzej i będzie coraz bardziej skomplikowana, podobnie jak schematy leczenia, tak więc w naszej ocenie, należy na dobre wprowadzić Lung Cancer Units. – podkreślił prof. Kowalski.

Jak zaznaczyli eksperci, diagnostyka i leczenie rak płuca są dużo bardziej skomplikowane niż np. raka piersi, dlatego nie można przełożyć 1 do 1 rozwiązań wdrożonych w Breast Cancer Unitach. –  Diagnostyka chorób układu oddechowego jest na tyle specyficzna, że zwykle nie wystarczy jeden ośrodek, dlatego nasze środowisko proponowało możliwość tworzenia konsorcjów ośrodków diagnostycznych, pulmonologicznych i onkologicznych. – powiedziała prof. Langfort.

– Liczę, że w końcu, w przyszłym roku, po latach uda się wdrożyć ośrodki typu LCU, które rzeczywiście byłyby odpowiedzią na potrzeby szybkiej diagnostyki i koordynacji leczenia, aby pacjent nie musiał krążyć po ośrodkach, czasami bardzo daleko od siebie zlokalizowanych. – spuentował prof. Ramlau.

Pełna relacja: 

źrodło: PGRP

Wczesna profilaktyka, wprowadzenie ujednoliconych standardów diagnostycznych, większa dostępność do badań molekularnych, zmiany organizacyjne i wdrożenie Lung Cancer Unit’ów oraz przyspieszenie dostępu do innowacyjnych terapii wydłużających życie to zdaniem ekspertów klucz do zmniejszenia śmiertelności z powodu raka płuca. – Rak płuca może być chorobą przewlekłą, a nawet taką, którą możemy wyleczyć. By tak się stało niezbędna jest wczesna diagnostyka oraz wdrożenie najlepszej dostępnej terapii już od początku leczenia. O to wspólnie z najwybitniejszymi ekspertami zajmującymi się w Polsce leczeniem i diagnostyką raka płuca postulujemy – zwraca uwagę Elżbieta Kozik Prezes Polskich Amazonek Ruch Społeczny jedna z inicjatorek kampanii „Hamuj raka! Daj szansę płucom!”.
Listopad to miesiąc świadomości raka płuca i idealna okazja by zachęcać do badań profilaktycznych. Polacy badajcie się – apelują eksperci w ramach kolejnej odsłony kampanii „Hamuj raka! Daj szansę płucom!” i zwracają uwagę na obszary wymagające pilnych zmian systemowych.
 
W ramach rozpoczynającej się kolejnej edycji kampanii „Hamuj raka! Daj szansę płucom!” grono ekspertów przeanalizowało dotychczasowe działania oraz opracowało postulaty dalszych zmian w zakresie profilaktyki, diagnostyki i leczenia raka płuca w Polsce w oparciu o dwa nadrzędne cele jakimi są: zmniejszenie liczby zachorowań oraz dwukrotne zwiększenie wskaźnika przeżyć 5- letnich.

Zaproponowane przez ekspertów zmiany koncentrują się między innymi na profilaktyce pierwotnej skierowanej do społeczeństwa, w tym na potrzebie realizacji szeroko zakrojonych kampanii antynikotynowych, profilaktyce wtórnej zachęcającej do badań przesiewowych w kierunku raka płuca jeszcze zanim wystąpią objawy tej choroby oraz zmianach organizacyjnych, których wdrożenie zdaniem ekspertów jest kluczowe dla poprawy rokowania chorych.

Rak płuca jest jednym z najczęściej rozpoznawanych nowotworów w Polsce i główną przyczyną zgonów wśród kobiet i mężczyzn. Rocznie wykrywanych jest ok. 22 000 nowych przypadków zachorowania. Niestety większość pacjentów diagnozowana jest w zaawansowanym stadium tego nowotworu.

– Tak duża liczba pacjentów diagnozowanych w zaawansowanym stadium wynika z faktu, że rak płuca w początkowym etapie nie daje praktycznie żadnych objawów. Skoro nic nam nie dolega to nie mamy zwyczaju by się badać profilaktycznie a to bardzo duży błąd. Dziś im wcześniej wykryjemy nowotwór tym większą szansę mamy na jego wyleczenie. Tak też jest w przypadku raka płuca. Wczesne wykrycie choroby, wdrożenie najlepszej dostępnej terapii już od początku leczenia to szansa na skuteczne leczenie z intencją całkowitego wyleczenia. Dzięki nowoczesnym lekom coś co jeszcze do niedawna nie było możliwe powoli staje się realne. Warunkiem jednak jest profilaktyka wtórna, czyli wczesne wykrycie choroby, z czym w Polsce –  jak pokazują statystyki mamy problem – zwraca uwagę Elżbieta Kozik.

Wśród postulatów dotyczących profilaktyki wtórnej eksperci wskazują między innymi na potrzebę większej promocji Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej. Brak wiedzy na temat tego programu wśród lekarzy POZ i osób z grup ryzyka powoduje, że zgłaszalność do niego jest na bardzo niskim poziomie – to zdaniem ekspertów trzeba niezwłocznie zmienić.

– W ubiegłym roku do programu zgłosiło się jedynie 2000 pacjentów. To bardzo mało zważywszy, że rocznie mamy zachorowania na poziomie ok. 22 000 osób. Wiele osób po prostu o nim nie wie, bo nie jest odpowiednio nagłośniony, a i lekarze pierwszego kontaktu o nim nie informują. W ramach Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca można wykonać niskodawkową tomografię komputerową aż w 31 ośrodkach w Polsce. Nie potrzebne jest skierowanie. Wystarczy spełnić kryteria odnośnie wieku – 55 lat i liczby wypalonych papierosów (20 paczkolat) oraz zarejestrować się w jednym z ośrodków realizujących program – wylicza Elżbieta Kozik Prezes Polskich Amazonek Ruch Społeczny. Lista ośrodków dostępna jest na stronie pacjent.gov.pl w zakładce profilaktyka – dodaje.

Kolejnym ważnym aspektem opieki nad pacjentem z rakiem płuca, który znalazł się na liście postulatów jest zapewnienie każdemu pacjentowi z niedrobnokomórkowym rakiem płuca bez względu na stopień zaawansowania choroby kompletnej, szybkiej i skutecznej diagnostyki, obejmującej swoim zakresem również diagnostykę molekularną. Około 85 proc. przypadków raka płuca stanowi niedrobnokomórkowy rak płuca, który dzieli się na co najmniej kilkanaście podtypów tego nowotworu, różniących się między sobą na poziomie molekularnym.

W chorobach nowotworowych świadomy wybór formy leczenia możliwy jest dopiero po przeprowadzeniu kompletnej diagnostyki w tym diagnostyki molekularnej. Tylko mając pełny obraz choroby możemy ją skutecznie leczyć, a to ważne zwłaszcza teraz gdy pojawiają się terapie, które nie tylko znacznie przedłużają życie chorego, ale dają mu szansę na wyleczenie. Diagnostyka powinna być zarówno kompletna i szybka, tak aby pacjent już na początku swojej drogi miał jasno określoną ścieżkę postępowania – zwraca uwagę Elżbieta Kozik.

Trzeba pamiętać o tym, że diagnostyka ma na celu następujące elementy: po pierwsze musimy rozpoznać, że jest nowotwór, po drugie musimy rozpoznać jaki to jest nowotwór, po trzecie określić jego charakterystykę – a wszystko to powinno być podporządkowane celowi nadrzędnemu, jakim jest wybranie właściwej, optymalnej metody leczeniapodkreśla Profesor Maciej Krzakowski Krajowy Konsultant ds. Onkologii Klinicznej, Kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Każdy pacjent, u którego potwierdzamy rozpoznanie niedrobnokomórkowego raka płuca, powinien mieć wykonaną pełną diagnostykę obejmującą rozpoznanie patomorfologiczne, ocenę stopnia zaawansowania choroby oraz ocenę ewentualnych chorób współistniejących i optymalizację ich leczenia, ponieważ wpływa to na ogólny stan i sprawność chorego. Kompleksowa diagnostyka obejmuje badania molekularne, których zakres w dużym stopniu uzależniony jest od rozpoznania patomorfologicznegomówi Profesor Joanna Chorostowska-Wynimko Kierownik Zakładu Genetyki i Immunologii Klinicznej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. – Na poziomie molekularnym niedrobnokomórkowy rak płuca jest niezwykle różnorodny, dlatego diagnostyka molekularna jest tak istotna. Coraz dokładniej poznajemy różne podtypy raka płuca, które charakteryzują się obecnością specyficznych mutacji wiodących – zaburzeń molekularnych, które są odpowiedzialne za rozwój nowotworu i jego progresję. Jeśli taka cecha zostanie powiązana z odpowiednim leczeniem to mamy istotną szansę, aby skutecznie zahamować rozwój choroby. Dzięki takim praktykom obserwujemy u części chorych wieloletnie przeżycia, mimo zaawansowanego procesu chorobowego i obecności przerzutów odległych – dodaje Pani Profesor.

Terapie celowane to od niedawna, nie tylko terapie dedykowane leczeniu zaawansowanej postaci choroby. Jak pokazują dane medyczne, możliwość zastosowania leków celowanych na wczesnym etapie zaawansowania choroby, to realna szansa na zmianę oblicza raka płuca z choroby charakteryzującej się jednym z najwyższych odsetków śmiertelności na chorobę, którą można nawet wyleczyć. Jedną z takich terapii stosowanych z intencją wyleczenia jest leczenie inhibitorem kinazy EGFR stosowane we wczesnym stopniu zaawansowania choroby, jako uzupełnienie zabiegu chirurgicznego.

– Jeśli chory ma stwierdzoną mutację w genie EGFR, to zastosowanie w ramach pooperacyjnego leczenia uzupełniającego ozymertynibu (inhibitora trzeciej generacji) zmniejsza ryzyko nawrotu i przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego oraz znacznie zwiększa szansę przeżycia pięcioletniego. Badania wykazały ogromną korzyść ze stosowania takiego leczenia, rzadko kiedy spotykaną w onkologii – podkreśla Profesor Krzakowski.
 
Choć nowe terapie zmieniają oblicze leczenia raka płuca to, aby lepiej je wykorzystywać i tym samym poprawić przeżywalności chorych z rakiem płuca, niezbędne są zdaniem ekspertów zmiany organizacyjne i stworzenie Lung Cancer Unit’ów, dzięki którym poprawie ulec może zarówno postępowanie diagnostyczne, jak i terapeutyczne.

– Abyśmy mogli powiedzieć, że w Polsce raka płuca leczymy w sposób optymalny przede wszystkim nasze postępowanie diagnostyczne i terapeutyczne powinno być zgodne z obecnym stanem wiedzy medycznej i z zaleceniami polskimi oraz międzynarodowymi. Zgodność i prawidłowość postępowania powinna być monitorowana, tak byśmy mieli szansę na wprowadzenie ewentualnych korekt działania czyli punktem pierwszym jest zapewnienie jakości postępowania. Punkt drugi to zapewnienie w każdym trybie i w każdym zakresie tego postępowania specjalistyczności, co zapewnia kompleksowość postępowania. Oczywiście nadzorem nad zapewnieniem kompleksowości powinien zajmować się wyznaczony ośrodek, który będzie spełniał rolę właśnie monitorująca, ale oczywiście to wszystko musi się dokonywać w ramach współpracy wielu ośrodków. Czyli kolejnym warunkiem jest współpraca ośrodków. I punkt trzeci to zapewnienie chorym dobrej dostępności do wszystkich metod, zarówno postępowania diagnostycznego, jaki i do postępowania terapeutycznego. Najlepiej oczywiście gdyby te wszystkie metody były dostępne w jednym ośrodku, co przynajmniej obecnie nie jest możliwe. Rozwiązaniem byłoby stworzenie takiego modelu współpracy wielu ośrodków, aby ten warunek trzeci spełnić – zaznacza Profesor Krzakowski – U chorych diagnozowanych i leczonych w ośrodkach zapewniających kompleksowość postępowania, nie tylko większy odsetek jest kwalifikowany do optymalnego postępowania, ale również wyniki tego leczenia są lepsze – puentuje.
 
 
Postulaty ekspertów kampanii Hamuj Raka Daj szansę płucom 2022/2023

Aby zmniejszyć negatywny trend zachorowalności i umieralności na raka płuca w Polsce przygotowano następujące postulaty:

 
  1. CEL: ZMNIEJSZENIE LICZBY ZACHOROWAŃ
Postulat w zakresie profilaktyki pierwotnej
  1. Realizacja długofalowych kampanii antynikotynowych skierowanych do wielu grup docelowych, w tym w szczególności do kobiet oraz młodzieży.
    • Przeprowadzenie głębokiej analizy postaw społecznych w tym zakresie, szczególnie dot. kobiet i młodzieży (nacisk na e-papierosy).
    • Uzupełnienie podręczników szkół podstawowych (klasy 5-8) oraz średnich, informacjami na temat szkodliwego wpływ papierosów, nikotyny oraz nowych urządzeń zastępujących papierosy na stan zdrowia.
Realizacja działań na rzecz radykalnej poprawy dostępności do poradni antynikotynowych
w ośrodkach pulmonologicznych.  

CEL: DWUKROTNNE ZWIEKSZENIE WSKAŹNIKA PRZEŻYĆ 5 – LETNICH
Postulat w zakresie profilaktyki wtórnej

Promocja Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca (WWRP) za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK) wśród lekarzy POZ i osób z grup ryzyka.
Zwrócenie uwagi NFZ na konieczność wsparcia i promocję badań przesiewowych wśród lekarzy POZ (mailingi edukacyjne do lekarzy POZ, informacje na temat screeningu w Systemie Informacji Medycznej)
Promocja WWRP wśród lekarzy POZ za pośrednictwem Polskiego Towarzystwa Lekarzy Medycyny Rodzinnej
Promocja WWRP wśród specjalistów w dziedzinach onkologicznych oraz chorób płuc
Promocja WWRP wśród pacjentów z grup wysokiego ryzyka za pośrednictwem IKP
Promocja WWRP za pośrednictwem kampanii edukacyjnych np. kampanii Ministerstwa Zdrowia Planuję Długie Życie
 
Postulat w zakresie diagnostyki

Zapewnienie każdemu pacjentowi z niedrobnokomórkowym rakiem płuca kompletnej oraz szybko przeprowadzonej diagnostyki obejmującej ustalenie stopnia zaawansowania nowotworu i pełnego rozpoznania patomorfologicznego wraz z oznaczeniem biomarkerów predykcyjnych:

Zagwarantowanie standardu pobrania materiału biologicznego w jakości umożliwiającej kompleksową charakterystykę profilu molekularnego nowotworu
Wprowadzenie przez Ministerstwo Zdrowia premii finansowej za wysoki odsetek procedur biopsyjnych z pobraniem materiału w jakości umożliwiającej przeprowadzenie pełnej oceny profilu molekularnego nowotworu.

Wprowadzenie zasad kontroli jakości konsyliów lekarskich, dzięki wdrożeniu wykazu obligatoryjnych aktywności zakładających obowiązek uczestnictwa w konsylium przynajmniej specjalistów w zakresie onkologii klinicznej, chirurgii klatki piersiowej i radioterapii onkologicznej oraz specjalisty chorób płuc, a także konieczność przeprowadzenia oceny patomorfologicznej wraz z oznaczeniem kompletu markerów genetycznych
Weryfikacja przez AOTMiT i formalne zatwierdzenie przez Ministerstwo Zdrowia optymalnej ścieżek diagnostycznych (w tym – wytycznych w zakresie niezbędnej dokumentacji do przeprowadzenia konsylium), które zostały zdefiniowane przez klinicystów (Dolnośląskie Centrum Onkologii) i zapisana w standardach oraz stosowana w ramach pilotażu sieci onkologicznej.

Dodanie do funkcjonalności internetowego konta pacjenta (IKP) zakładki z wynikami oceny patomorfologicznej i molekularnej nowotworu, a następnie umożliwienie lekarzom dostępu do tych danych i rozpropagowanie samego narzędzia.

 
Postulat w zakresie leczenia
 
Zastosowanie najlepszej dostępnej terapii już od początku leczenia poprzez promowanie obowiązujących standardów diagnostyczno-terapeutycznych:

  1. Wprowadzenie lepszej wyceny świadczeń gwarantowanych dotyczących stosowania leków w programie lekowym w porównaniu do mniej skutecznej chemioterapii. (Zwiększenie wyceny świadczeń związanych z realizacją programu lekowego – procedury wokół podania leku tak by opłacało się leczyć pacjenta nowoczesnymi terapiami)
  2. Umocnienie roli diagnostyki molekularnej poprzez dodanie w katalogu chemioterapii warunku nakładającego na świadczeniodawcę obowiązek potwierdzenia przeprowadzenia oceny obecności odpowiednich czynników molekularnych oraz immunohistochemicznych przed rozpoczęciem chemioterapii.

Wdrożenie leczenia celowanego inhibitorem kinazy EGFR jako uzupełnienia terapii radykalnej (leczenie adjuwantowe).

Ujednolicenie kryteriów włączenia i wyłączenia programu lekowego oraz wprowadzenie zmian organizacyjnych w zakresie monitorowania leczenia poprzez ograniczenie częstości wykonywania tomografii komputerowej.

Upowszechnienie radiochemioterapii (zwłaszcza jednoczasowej) i zwiększenie liczby pacjentów poddawanych tej procedurze.

Umożliwienie prowadzenia jednoczasowej RT-CHT i rozliczenia podwyższonej stawki za jednoczasową RT-CHT zarówno przy leczeniu w jednej lokalizacji, jak też przy jednoczasowym leczeniu w dwóch ośrodkach (np. pulmonologii i radioterapii), w których jeden spełnia rolę ośrodka referencyjnego koordynującego ścieżkę pacjenta.

Ośrodki koordynujące leczenie pacjenta za pomocą jednoczasowej RCT powinny otrzymywać dodatkowe finansowanie, aby pokryć koszt koordynacji.

Leczenie chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca w stadium miejscowego zaawansowania i nieoperacyjności powinno być prowadzone wyłącznie w Lung Cancer Units.

Utworzenie Ośrodków Kompleksowej Diagnostyki I Leczenia Raka Płuca (Lung Cancer Unit) jako ośrodków zwalidowanych, certyfikowanych i poddawanych okresowej kontroli.

 
źródło: komunikat prasowy
Wczesna profilaktyka, wprowadzenie ujednoliconych standardów diagnostycznych, większa dostępność do badań molekularnych, zmiany organizacyjne i wdrożenie Lung Cancer Unit’ów oraz przyspieszenie dostępu do innowacyjnych terapii wydłużających życie to zdaniem ekspertów klucz do zmniejszenia śmiertelności z powodu raka płuca. – Rak płuca może być chorobą przewlekłą, a nawet taką, którą możemy wyleczyć. By tak się stało niezbędna jest wczesna diagnostyka oraz wdrożenie najlepszej dostępnej terapii już od początku leczenia. O to wspólnie z najwybitniejszymi ekspertami zajmującymi się w Polsce leczeniem i diagnostyką raka płuca postulujemy – zwraca uwagę Elżbieta Kozik Prezes Polskich Amazonek Ruch Społeczny jedna z inicjatorek kampanii „Hamuj raka! Daj szansę płucom!”.
Listopad to miesiąc świadomości raka płuca i idealna okazja by zachęcać do badań profilaktycznych. Polacy badajcie się – apelują eksperci w ramach kolejnej odsłony kampanii „Hamuj raka! Daj szansę płucom!” i zwracają uwagę na obszary wymagające pilnych zmian systemowych.
 
W ramach rozpoczynającej się kolejnej edycji kampanii „Hamuj raka! Daj szansę płucom!” grono ekspertów przeanalizowało dotychczasowe działania oraz opracowało postulaty dalszych zmian w zakresie profilaktyki, diagnostyki i leczenia raka płuca w Polsce w oparciu o dwa nadrzędne cele jakimi są: zmniejszenie liczby zachorowań oraz dwukrotne zwiększenie wskaźnika przeżyć 5- letnich.

Zaproponowane przez ekspertów zmiany koncentrują się między innymi na profilaktyce pierwotnej skierowanej do społeczeństwa, w tym na potrzebie realizacji szeroko zakrojonych kampanii antynikotynowych, profilaktyce wtórnej zachęcającej do badań przesiewowych w kierunku raka płuca jeszcze zanim wystąpią objawy tej choroby oraz zmianach organizacyjnych, których wdrożenie zdaniem ekspertów jest kluczowe dla poprawy rokowania chorych.

Rak płuca jest jednym z najczęściej rozpoznawanych nowotworów w Polsce i główną przyczyną zgonów wśród kobiet i mężczyzn. Rocznie wykrywanych jest ok. 22 000 nowych przypadków zachorowania. Niestety większość pacjentów diagnozowana jest w zaawansowanym stadium tego nowotworu.

– Tak duża liczba pacjentów diagnozowanych w zaawansowanym stadium wynika z faktu, że rak płuca w początkowym etapie nie daje praktycznie żadnych objawów. Skoro nic nam nie dolega to nie mamy zwyczaju by się badać profilaktycznie a to bardzo duży błąd. Dziś im wcześniej wykryjemy nowotwór tym większą szansę mamy na jego wyleczenie. Tak też jest w przypadku raka płuca. Wczesne wykrycie choroby, wdrożenie najlepszej dostępnej terapii już od początku leczenia to szansa na skuteczne leczenie z intencją całkowitego wyleczenia. Dzięki nowoczesnym lekom coś co jeszcze do niedawna nie było możliwe powoli staje się realne. Warunkiem jednak jest profilaktyka wtórna, czyli wczesne wykrycie choroby, z czym w Polsce –  jak pokazują statystyki mamy problem – zwraca uwagę Elżbieta Kozik.

Wśród postulatów dotyczących profilaktyki wtórnej eksperci wskazują między innymi na potrzebę większej promocji Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej. Brak wiedzy na temat tego programu wśród lekarzy POZ i osób z grup ryzyka powoduje, że zgłaszalność do niego jest na bardzo niskim poziomie – to zdaniem ekspertów trzeba niezwłocznie zmienić.

– W ubiegłym roku do programu zgłosiło się jedynie 2000 pacjentów. To bardzo mało zważywszy, że rocznie mamy zachorowania na poziomie ok. 22 000 osób. Wiele osób po prostu o nim nie wie, bo nie jest odpowiednio nagłośniony, a i lekarze pierwszego kontaktu o nim nie informują. W ramach Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca można wykonać niskodawkową tomografię komputerową aż w 31 ośrodkach w Polsce. Nie potrzebne jest skierowanie. Wystarczy spełnić kryteria odnośnie wieku – 55 lat i liczby wypalonych papierosów (20 paczkolat) oraz zarejestrować się w jednym z ośrodków realizujących program – wylicza Elżbieta Kozik Prezes Polskich Amazonek Ruch Społeczny. Lista ośrodków dostępna jest na stronie pacjent.gov.pl w zakładce profilaktyka – dodaje.

Kolejnym ważnym aspektem opieki nad pacjentem z rakiem płuca, który znalazł się na liście postulatów jest zapewnienie każdemu pacjentowi z niedrobnokomórkowym rakiem płuca bez względu na stopień zaawansowania choroby kompletnej, szybkiej i skutecznej diagnostyki, obejmującej swoim zakresem również diagnostykę molekularną. Około 85 proc. przypadków raka płuca stanowi niedrobnokomórkowy rak płuca, który dzieli się na co najmniej kilkanaście podtypów tego nowotworu, różniących się między sobą na poziomie molekularnym.

W chorobach nowotworowych świadomy wybór formy leczenia możliwy jest dopiero po przeprowadzeniu kompletnej diagnostyki w tym diagnostyki molekularnej. Tylko mając pełny obraz choroby możemy ją skutecznie leczyć, a to ważne zwłaszcza teraz gdy pojawiają się terapie, które nie tylko znacznie przedłużają życie chorego, ale dają mu szansę na wyleczenie. Diagnostyka powinna być zarówno kompletna i szybka, tak aby pacjent już na początku swojej drogi miał jasno określoną ścieżkę postępowania – zwraca uwagę Elżbieta Kozik.

Trzeba pamiętać o tym, że diagnostyka ma na celu następujące elementy: po pierwsze musimy rozpoznać, że jest nowotwór, po drugie musimy rozpoznać jaki to jest nowotwór, po trzecie określić jego charakterystykę – a wszystko to powinno być podporządkowane celowi nadrzędnemu, jakim jest wybranie właściwej, optymalnej metody leczeniapodkreśla Profesor Maciej Krzakowski Krajowy Konsultant ds. Onkologii Klinicznej, Kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Każdy pacjent, u którego potwierdzamy rozpoznanie niedrobnokomórkowego raka płuca, powinien mieć wykonaną pełną diagnostykę obejmującą rozpoznanie patomorfologiczne, ocenę stopnia zaawansowania choroby oraz ocenę ewentualnych chorób współistniejących i optymalizację ich leczenia, ponieważ wpływa to na ogólny stan i sprawność chorego. Kompleksowa diagnostyka obejmuje badania molekularne, których zakres w dużym stopniu uzależniony jest od rozpoznania patomorfologicznegomówi Profesor Joanna Chorostowska-Wynimko Kierownik Zakładu Genetyki i Immunologii Klinicznej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. – Na poziomie molekularnym niedrobnokomórkowy rak płuca jest niezwykle różnorodny, dlatego diagnostyka molekularna jest tak istotna. Coraz dokładniej poznajemy różne podtypy raka płuca, które charakteryzują się obecnością specyficznych mutacji wiodących – zaburzeń molekularnych, które są odpowiedzialne za rozwój nowotworu i jego progresję. Jeśli taka cecha zostanie powiązana z odpowiednim leczeniem to mamy istotną szansę, aby skutecznie zahamować rozwój choroby. Dzięki takim praktykom obserwujemy u części chorych wieloletnie przeżycia, mimo zaawansowanego procesu chorobowego i obecności przerzutów odległych – dodaje Pani Profesor.

Terapie celowane to od niedawna, nie tylko terapie dedykowane leczeniu zaawansowanej postaci choroby. Jak pokazują dane medyczne, możliwość zastosowania leków celowanych na wczesnym etapie zaawansowania choroby, to realna szansa na zmianę oblicza raka płuca z choroby charakteryzującej się jednym z najwyższych odsetków śmiertelności na chorobę, którą można nawet wyleczyć. Jedną z takich terapii stosowanych z intencją wyleczenia jest leczenie inhibitorem kinazy EGFR stosowane we wczesnym stopniu zaawansowania choroby, jako uzupełnienie zabiegu chirurgicznego.

– Jeśli chory ma stwierdzoną mutację w genie EGFR, to zastosowanie w ramach pooperacyjnego leczenia uzupełniającego ozymertynibu (inhibitora trzeciej generacji) zmniejsza ryzyko nawrotu i przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego oraz znacznie zwiększa szansę przeżycia pięcioletniego. Badania wykazały ogromną korzyść ze stosowania takiego leczenia, rzadko kiedy spotykaną w onkologii – podkreśla Profesor Krzakowski.
 
Choć nowe terapie zmieniają oblicze leczenia raka płuca to, aby lepiej je wykorzystywać i tym samym poprawić przeżywalności chorych z rakiem płuca, niezbędne są zdaniem ekspertów zmiany organizacyjne i stworzenie Lung Cancer Unit’ów, dzięki którym poprawie ulec może zarówno postępowanie diagnostyczne, jak i terapeutyczne.

– Abyśmy mogli powiedzieć, że w Polsce raka płuca leczymy w sposób optymalny przede wszystkim nasze postępowanie diagnostyczne i terapeutyczne powinno być zgodne z obecnym stanem wiedzy medycznej i z zaleceniami polskimi oraz międzynarodowymi. Zgodność i prawidłowość postępowania powinna być monitorowana, tak byśmy mieli szansę na wprowadzenie ewentualnych korekt działania czyli punktem pierwszym jest zapewnienie jakości postępowania. Punkt drugi to zapewnienie w każdym trybie i w każdym zakresie tego postępowania specjalistyczności, co zapewnia kompleksowość postępowania. Oczywiście nadzorem nad zapewnieniem kompleksowości powinien zajmować się wyznaczony ośrodek, który będzie spełniał rolę właśnie monitorująca, ale oczywiście to wszystko musi się dokonywać w ramach współpracy wielu ośrodków. Czyli kolejnym warunkiem jest współpraca ośrodków. I punkt trzeci to zapewnienie chorym dobrej dostępności do wszystkich metod, zarówno postępowania diagnostycznego, jaki i do postępowania terapeutycznego. Najlepiej oczywiście gdyby te wszystkie metody były dostępne w jednym ośrodku, co przynajmniej obecnie nie jest możliwe. Rozwiązaniem byłoby stworzenie takiego modelu współpracy wielu ośrodków, aby ten warunek trzeci spełnić – zaznacza Profesor Krzakowski – U chorych diagnozowanych i leczonych w ośrodkach zapewniających kompleksowość postępowania, nie tylko większy odsetek jest kwalifikowany do optymalnego postępowania, ale również wyniki tego leczenia są lepsze – puentuje.
 
 
Postulaty ekspertów kampanii Hamuj Raka Daj szansę płucom 2022/2023

Aby zmniejszyć negatywny trend zachorowalności i umieralności na raka płuca w Polsce przygotowano następujące postulaty:

 
  1. CEL: ZMNIEJSZENIE LICZBY ZACHOROWAŃ
Postulat w zakresie profilaktyki pierwotnej
  1. Realizacja długofalowych kampanii antynikotynowych skierowanych do wielu grup docelowych, w tym w szczególności do kobiet oraz młodzieży.
    • Przeprowadzenie głębokiej analizy postaw społecznych w tym zakresie, szczególnie dot. kobiet i młodzieży (nacisk na e-papierosy).
    • Uzupełnienie podręczników szkół podstawowych (klasy 5-8) oraz średnich, informacjami na temat szkodliwego wpływ papierosów, nikotyny oraz nowych urządzeń zastępujących papierosy na stan zdrowia.
Realizacja działań na rzecz radykalnej poprawy dostępności do poradni antynikotynowych
w ośrodkach pulmonologicznych.  

CEL: DWUKROTNNE ZWIEKSZENIE WSKAŹNIKA PRZEŻYĆ 5 – LETNICH
Postulat w zakresie profilaktyki wtórnej

Promocja Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca (WWRP) za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej (NDTK) wśród lekarzy POZ i osób z grup ryzyka.
Zwrócenie uwagi NFZ na konieczność wsparcia i promocję badań przesiewowych wśród lekarzy POZ (mailingi edukacyjne do lekarzy POZ, informacje na temat screeningu w Systemie Informacji Medycznej)
Promocja WWRP wśród lekarzy POZ za pośrednictwem Polskiego Towarzystwa Lekarzy Medycyny Rodzinnej
Promocja WWRP wśród specjalistów w dziedzinach onkologicznych oraz chorób płuc
Promocja WWRP wśród pacjentów z grup wysokiego ryzyka za pośrednictwem IKP
Promocja WWRP za pośrednictwem kampanii edukacyjnych np. kampanii Ministerstwa Zdrowia Planuję Długie Życie
 
Postulat w zakresie diagnostyki

Zapewnienie każdemu pacjentowi z niedrobnokomórkowym rakiem płuca kompletnej oraz szybko przeprowadzonej diagnostyki obejmującej ustalenie stopnia zaawansowania nowotworu i pełnego rozpoznania patomorfologicznego wraz z oznaczeniem biomarkerów predykcyjnych:

Zagwarantowanie standardu pobrania materiału biologicznego w jakości umożliwiającej kompleksową charakterystykę profilu molekularnego nowotworu
Wprowadzenie przez Ministerstwo Zdrowia premii finansowej za wysoki odsetek procedur biopsyjnych z pobraniem materiału w jakości umożliwiającej przeprowadzenie pełnej oceny profilu molekularnego nowotworu.

Wprowadzenie zasad kontroli jakości konsyliów lekarskich, dzięki wdrożeniu wykazu obligatoryjnych aktywności zakładających obowiązek uczestnictwa w konsylium przynajmniej specjalistów w zakresie onkologii klinicznej, chirurgii klatki piersiowej i radioterapii onkologicznej oraz specjalisty chorób płuc, a także konieczność przeprowadzenia oceny patomorfologicznej wraz z oznaczeniem kompletu markerów genetycznych
Weryfikacja przez AOTMiT i formalne zatwierdzenie przez Ministerstwo Zdrowia optymalnej ścieżek diagnostycznych (w tym – wytycznych w zakresie niezbędnej dokumentacji do przeprowadzenia konsylium), które zostały zdefiniowane przez klinicystów (Dolnośląskie Centrum Onkologii) i zapisana w standardach oraz stosowana w ramach pilotażu sieci onkologicznej.

Dodanie do funkcjonalności internetowego konta pacjenta (IKP) zakładki z wynikami oceny patomorfologicznej i molekularnej nowotworu, a następnie umożliwienie lekarzom dostępu do tych danych i rozpropagowanie samego narzędzia.

 
Postulat w zakresie leczenia
 
Zastosowanie najlepszej dostępnej terapii już od początku leczenia poprzez promowanie obowiązujących standardów diagnostyczno-terapeutycznych:

  1. Wprowadzenie lepszej wyceny świadczeń gwarantowanych dotyczących stosowania leków w programie lekowym w porównaniu do mniej skutecznej chemioterapii. (Zwiększenie wyceny świadczeń związanych z realizacją programu lekowego – procedury wokół podania leku tak by opłacało się leczyć pacjenta nowoczesnymi terapiami)
  2. Umocnienie roli diagnostyki molekularnej poprzez dodanie w katalogu chemioterapii warunku nakładającego na świadczeniodawcę obowiązek potwierdzenia przeprowadzenia oceny obecności odpowiednich czynników molekularnych oraz immunohistochemicznych przed rozpoczęciem chemioterapii.

Wdrożenie leczenia celowanego inhibitorem kinazy EGFR jako uzupełnienia terapii radykalnej (leczenie adjuwantowe).

Ujednolicenie kryteriów włączenia i wyłączenia programu lekowego oraz wprowadzenie zmian organizacyjnych w zakresie monitorowania leczenia poprzez ograniczenie częstości wykonywania tomografii komputerowej.

Upowszechnienie radiochemioterapii (zwłaszcza jednoczasowej) i zwiększenie liczby pacjentów poddawanych tej procedurze.

Umożliwienie prowadzenia jednoczasowej RT-CHT i rozliczenia podwyższonej stawki za jednoczasową RT-CHT zarówno przy leczeniu w jednej lokalizacji, jak też przy jednoczasowym leczeniu w dwóch ośrodkach (np. pulmonologii i radioterapii), w których jeden spełnia rolę ośrodka referencyjnego koordynującego ścieżkę pacjenta.

Ośrodki koordynujące leczenie pacjenta za pomocą jednoczasowej RCT powinny otrzymywać dodatkowe finansowanie, aby pokryć koszt koordynacji.

Leczenie chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca w stadium miejscowego zaawansowania i nieoperacyjności powinno być prowadzone wyłącznie w Lung Cancer Units.

Utworzenie Ośrodków Kompleksowej Diagnostyki I Leczenia Raka Płuca (Lung Cancer Unit) jako ośrodków zwalidowanych, certyfikowanych i poddawanych okresowej kontroli.

 
źródło: komunikat prasowy
Wyniki badania ankietowego przezprowadzonego przez Fundację, na podstawie której powstał raport, odzwierciedlają realny obraz opieki onkologicznej nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Można powiedzieć, że wręcz drastycznie obnażyły wszystkie słabe punkty ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej tej grupy chorych. Nie ulega wątpliwości, iż należy jak najszybciej znaleźć odpowiednie rozwiązania, aby pacjenci mogli być odpowiednio diagnozowani, a następnie optymalnie leczeni według aktualnej wiedzy medycznej. Rak nie poczeka, dlatego tak bardzo liczy się czas. Wielu pacjentów odeszło nie doczekawszy leczenia. Dlatego też musimy zrobić wszystko, aby poprawić sytuację pacjentów z rakiem płuca w Polsce. – podkreśla Aleksandra Wilk, Koordynator Sekcji Raka Płuca, Fundacji TO SIĘ LECZY.
Trudna sytuacja chorych na raka płuca.

W Światowym Dniu Walki z Rakiem odbyła się premiera raportu „Opinie pacjentów nt. opieki i leczenia raka płuca w Polsce” przygotowanego przez Sekcję Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY w partnerstwie Polskiej Grupy Raka Płuca.

Wyniki ankiety, na podstawie której powstał raport, odzwierciedlają realny obraz opieki onkologicznej nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Można powiedzieć, że wręcz drastycznie obnażyły wszystkie słabe punkty ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej tej grupy chorych. Nie ulega wątpliwości, iż należy jak najszybciej znaleźć odpowiednie rozwiązania, aby pacjenci mogli być odpowiednio diagnozowani, a następnie optymalnie leczeni według aktualnej wiedzy medycznej. Rak nie poczeka, dlatego tak bardzo liczy się czas. Wielu pacjentów odeszło nie doczekawszy leczenia. Dlatego też musimy zrobić wszystko, aby poprawić sytuację pacjentów z rakiem płuca w Polsce. – podkreśla Aleksandra Wilk, Koordynator Sekcji Raka Płuca, Fundacji TO SIĘ LECZY.

Około 75% respondentów wskazało, że dostęp do badań diagnostycznych, zarówno w 2020 jak i 2021 roku, był niewystarczający.

Diagnostyka wydłużyła się o 9 miesięcy, ciągle było coś przekładane, odwoływane, zdarzało się, że nie chciano nas przyjąć. Był okres, w którym placówki były co chwilę zamykane, bo ktoś miał Covid-19 i przez 2 tygodnie nie można było z placówki korzystać. – wskazywał jeden z pacjentów biorących udział w badaniu przeprowadzonym przez Fundację. Epidemia spowodowała znaczące osłabienie wydolności diagnostyki prowadzonej w raku płuca. Przekształcenie wielu oddziałów pneumonologicznych w ośrodki „Covid” spowodowało niekorzystne zmiany w strukturze zaawansowania pierwotnego – obecnie zwiększa się odsetek chorych na raka płuca z bardziej zaawansowanym nowotworem. Należy ustalić priorytety – uważam, że priorytetem powinno być dążenie do poprawienia rokowania chorych na nowotwory. – komentuje prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy ds. Onkologii Klinicznej.

Za największe trudności w procesie leczenia respondenci wskazali: dostęp do nowoczesnych terapii (około 60%), czas oczekiwania na wyniki badań diagnostycznych (ponad 50%), czas oczekiwania na leczenie (ponad 50%) i dostęp do badań diagnostycznych (ponad 40%).

– Wśród wielu zidentyfikowanych czynników uwagę przykuwa ryzyko „zbyt długiego okresu trwania diagnostyki” jak również znacznie utrudniony dostęp do diagnostyki w szczególności molekularnej. Pomimo stałej akcji edukacyjnej prowadzonej między innymi przez Polską Grupę Raka Płuca przy współpracy z Organizacjami Pacjentów widoczny jest niedostatek wiedzy i świadomości Chorych i ich Rodzin wobec aktualnych możliwości diagnostyczno-terapeutycznych raka płuca. Zwraca również uwagę bardzo niski odsetek chorych uczestniczących w badaniach klinicznych, które bardzo często są jedyną formą dostępu do innowacyjnego leczenia dla wybranych populacji chorych. – zaznacza prof. dr hab. n. med. Dariusz Kowalski, Prezes Polskiej Grupy Raka Płuca, Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie.

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Tadeusz Orłowski, Kierownik Kliniki Chirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie – Wiele oddziałów pulmonologicznych zostało sparaliżowanych w czasie pandemii i cała grupa pacjentów, która mogła mieć wykonaną diagnostykę, do nas nie dotarła. W minionym roku wykonaliśmy o 20% mniej operacji w porównaniu do okresu sprzed pandemii. Musimy tak przeorganizować opiekę, aby nie ucierpieli chorzy na nowotwory. Kolejnym problem jest rozproszenie diagnostyki i leczenia w wielu małych ośrodkach, gdzie często pacjent nie jest optymalnie zaopiekowany i nie jest leczony zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Pamiętajmy, że ilość wykonywanych procedur, doświadczenie gwarantuje jakość. Docelowo proces diagnostyczno-terapeutyczny powinien się odbywać w ośrodkach kompleksowych jak np. Lung Cancer Units, na które czekamy od lat.

Autorzy raportu podkreślają, że chcąc zmniejszyć umieralność pacjentów na raka płuca w Polsce niezbędny jest dialog oraz pilne wypracowanie potrzebnych rozwiązań, w który powinna zaangażować się kadra medyczna poczynając od lekarzy POZ, pielęgniarek, przez specjalistów, placówki medyczne, samych pacjentów, resort zdrowia i NFZ.

– Wierzymy, że poprawa sytuacji pacjentów z rakiem płuca jest możliwa, jeśli połączymy siły poprzez wspólne działania, zaangażowanie i komunikację pomiędzy kadrą medyczną, resortem zdrowia i organizacjami pacjentów. Pacjenci potrzebują dobrze działającej opieki skoordynowanej – tylko wtedy mamy szanse na to, aby nie tylko spadła umieralność na raka płuca w Polsce, ale również na wieloletnie przeżycia. Nie zapominając, jednocześnie, jak ważnym elementem tego procesu jest profilaktyka, która nie tylko czasowo, ale na stałe powinna się wpisać w program ochrony zdrowia. Pamiętajmy – rak płuca może być chorobą przewlekłą, pod warunkiem że będzie diagnozowany i leczony w sposób kompleksowy. – dodaje Aleksandra Wilk.

Raport zawierający szczegółowe wyniki badania, analizę sytuacji pacjentów z rakiem płuca, wypowiedzi ekspertów oraz rekomendacje usprawnienia opieki onkologicznej znajdą Państwo na:
https://tosieleczy.pl/index.php/2022/02/04/opinie-pacjentow-nt-opieki-i-leczenia-raka-pluca-w-polsce-premiera-raportu/

źrodło: Fundacja TO SIĘ LECZY, Sekcja Raka Pluca

Wyniki badania ankietowego przezprowadzonego przez Fundację, na podstawie której powstał raport, odzwierciedlają realny obraz opieki onkologicznej nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Można powiedzieć, że wręcz drastycznie obnażyły wszystkie słabe punkty ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej tej grupy chorych. Nie ulega wątpliwości, iż należy jak najszybciej znaleźć odpowiednie rozwiązania, aby pacjenci mogli być odpowiednio diagnozowani, a następnie optymalnie leczeni według aktualnej wiedzy medycznej. Rak nie poczeka, dlatego tak bardzo liczy się czas. Wielu pacjentów odeszło nie doczekawszy leczenia. Dlatego też musimy zrobić wszystko, aby poprawić sytuację pacjentów z rakiem płuca w Polsce. – podkreśla Aleksandra Wilk, Koordynator Sekcji Raka Płuca, Fundacji TO SIĘ LECZY.
Trudna sytuacja chorych na raka płuca.

W Światowym Dniu Walki z Rakiem odbyła się premiera raportu „Opinie pacjentów nt. opieki i leczenia raka płuca w Polsce” przygotowanego przez Sekcję Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY w partnerstwie Polskiej Grupy Raka Płuca.

Wyniki ankiety, na podstawie której powstał raport, odzwierciedlają realny obraz opieki onkologicznej nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Można powiedzieć, że wręcz drastycznie obnażyły wszystkie słabe punkty ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej tej grupy chorych. Nie ulega wątpliwości, iż należy jak najszybciej znaleźć odpowiednie rozwiązania, aby pacjenci mogli być odpowiednio diagnozowani, a następnie optymalnie leczeni według aktualnej wiedzy medycznej. Rak nie poczeka, dlatego tak bardzo liczy się czas. Wielu pacjentów odeszło nie doczekawszy leczenia. Dlatego też musimy zrobić wszystko, aby poprawić sytuację pacjentów z rakiem płuca w Polsce. – podkreśla Aleksandra Wilk, Koordynator Sekcji Raka Płuca, Fundacji TO SIĘ LECZY.

Około 75% respondentów wskazało, że dostęp do badań diagnostycznych, zarówno w 2020 jak i 2021 roku, był niewystarczający.

Diagnostyka wydłużyła się o 9 miesięcy, ciągle było coś przekładane, odwoływane, zdarzało się, że nie chciano nas przyjąć. Był okres, w którym placówki były co chwilę zamykane, bo ktoś miał Covid-19 i przez 2 tygodnie nie można było z placówki korzystać. – wskazywał jeden z pacjentów biorących udział w badaniu przeprowadzonym przez Fundację. Epidemia spowodowała znaczące osłabienie wydolności diagnostyki prowadzonej w raku płuca. Przekształcenie wielu oddziałów pneumonologicznych w ośrodki „Covid” spowodowało niekorzystne zmiany w strukturze zaawansowania pierwotnego – obecnie zwiększa się odsetek chorych na raka płuca z bardziej zaawansowanym nowotworem. Należy ustalić priorytety – uważam, że priorytetem powinno być dążenie do poprawienia rokowania chorych na nowotwory. – komentuje prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy ds. Onkologii Klinicznej.

Za największe trudności w procesie leczenia respondenci wskazali: dostęp do nowoczesnych terapii (około 60%), czas oczekiwania na wyniki badań diagnostycznych (ponad 50%), czas oczekiwania na leczenie (ponad 50%) i dostęp do badań diagnostycznych (ponad 40%).

– Wśród wielu zidentyfikowanych czynników uwagę przykuwa ryzyko „zbyt długiego okresu trwania diagnostyki” jak również znacznie utrudniony dostęp do diagnostyki w szczególności molekularnej. Pomimo stałej akcji edukacyjnej prowadzonej między innymi przez Polską Grupę Raka Płuca przy współpracy z Organizacjami Pacjentów widoczny jest niedostatek wiedzy i świadomości Chorych i ich Rodzin wobec aktualnych możliwości diagnostyczno-terapeutycznych raka płuca. Zwraca również uwagę bardzo niski odsetek chorych uczestniczących w badaniach klinicznych, które bardzo często są jedyną formą dostępu do innowacyjnego leczenia dla wybranych populacji chorych. – zaznacza prof. dr hab. n. med. Dariusz Kowalski, Prezes Polskiej Grupy Raka Płuca, Narodowy Instytut Onkologii – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie.

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Tadeusz Orłowski, Kierownik Kliniki Chirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie – Wiele oddziałów pulmonologicznych zostało sparaliżowanych w czasie pandemii i cała grupa pacjentów, która mogła mieć wykonaną diagnostykę, do nas nie dotarła. W minionym roku wykonaliśmy o 20% mniej operacji w porównaniu do okresu sprzed pandemii. Musimy tak przeorganizować opiekę, aby nie ucierpieli chorzy na nowotwory. Kolejnym problem jest rozproszenie diagnostyki i leczenia w wielu małych ośrodkach, gdzie często pacjent nie jest optymalnie zaopiekowany i nie jest leczony zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Pamiętajmy, że ilość wykonywanych procedur, doświadczenie gwarantuje jakość. Docelowo proces diagnostyczno-terapeutyczny powinien się odbywać w ośrodkach kompleksowych jak np. Lung Cancer Units, na które czekamy od lat.

Autorzy raportu podkreślają, że chcąc zmniejszyć umieralność pacjentów na raka płuca w Polsce niezbędny jest dialog oraz pilne wypracowanie potrzebnych rozwiązań, w który powinna zaangażować się kadra medyczna poczynając od lekarzy POZ, pielęgniarek, przez specjalistów, placówki medyczne, samych pacjentów, resort zdrowia i NFZ.

– Wierzymy, że poprawa sytuacji pacjentów z rakiem płuca jest możliwa, jeśli połączymy siły poprzez wspólne działania, zaangażowanie i komunikację pomiędzy kadrą medyczną, resortem zdrowia i organizacjami pacjentów. Pacjenci potrzebują dobrze działającej opieki skoordynowanej – tylko wtedy mamy szanse na to, aby nie tylko spadła umieralność na raka płuca w Polsce, ale również na wieloletnie przeżycia. Nie zapominając, jednocześnie, jak ważnym elementem tego procesu jest profilaktyka, która nie tylko czasowo, ale na stałe powinna się wpisać w program ochrony zdrowia. Pamiętajmy – rak płuca może być chorobą przewlekłą, pod warunkiem że będzie diagnozowany i leczony w sposób kompleksowy. – dodaje Aleksandra Wilk.

Raport zawierający szczegółowe wyniki badania, analizę sytuacji pacjentów z rakiem płuca, wypowiedzi ekspertów oraz rekomendacje usprawnienia opieki onkologicznej znajdą Państwo na:
https://tosieleczy.pl/index.php/2022/02/04/opinie-pacjentow-nt-opieki-i-leczenia-raka-pluca-w-polsce-premiera-raportu/

źrodło: Fundacja TO SIĘ LECZY, Sekcja Raka Pluca