Medicalpress
Choroby układu krążenia to wciąż największy zabójca Polaków – co roku odpowiadają za 37% wszystkich zgonów. Nowa ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), obowiązująca od 2 lipca, ma szansę zmienić ten ponury bilans. Eksperci podkreślają jednak, że prawdziwym sercem reformy musi stać się cyfrowy krwiobieg danych – bez niego pacjenci nie trafią na czas do odpowiednich ośrodków, a nowoczesne technologie nie będą mogły w pełni wspierać diagnostyki i terapii.
Zgodnie z „Mapą potrzeb zdrowotnych 2027–2031” w 2023 roku hospitalizowano ponad 400 tys. osób z powodu zawałów, udarów i niewydolności serca. Liczba ta będzie rosła wraz ze starzeniem się społeczeństwa. KSK wprowadza nowy model zarządzania opieką kardiologiczną. Szpitale są podzielone na trzy poziomy referencyjności, a wśród nich znajdują się ośrodki doskonałości, specjalizujące się m.in. w leczeniu wad serca i nadciśnienia płucnego. Sieć definiuje też ścieżki diagnostyczne, które mają skrócić czas dotarcia pacjenta do odpowiedniej terapii.

– Główną ideą jest to, żeby pacjenci przepływali w odpowiednim czasie pomiędzy ośrodkami, tak żeby uzyskiwali pomoc jak najszybciej i jak najlepiej – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr hab. n. med. Paweł Ptaszyński, prof. UM w Łodzi, kardiolog z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. – Chodzi o to, żeby pacjent nie był zagubiony, żeby podobnie jak w przypadku chorób onkologicznych ta pomoc przychodziła odpowiednio szybko i skutecznie, a pacjent przechodził przez poszczególne etapy diagnostyki i terapii komfortowo.

Kardiolodzy podkreślają, że KSK może wyrównać dostęp do leczenia także poza dużymi ośrodkami akademickimi. Dzięki odpowiedniemu finansowaniu i wyposażeniu wysokiej jakości opieka może być dostępna również w mniejszych miastach.

– KSK pozwoli nam wykorzystać siły i środki, entuzjazm i możliwości ośrodków i ludzi, żeby naszych pacjentów diagnozować szybciej i lepiej, bez konieczności koncentrowania największej diagnostyki w wybranych centrach, tylko w tych, które będą odpowiednio wyposażone i będą posiadały odpowiednią kadrę. To nie zawsze musi być Warszawa, to nie zawsze musi być Gdańsk, Katowice czy Kraków, to mogą być też mniejsze miasta, gdzie pracują równie ambitni ludzie w dobrze wyposażonych ośrodkach, a to oznacza odpowiednie finansowanie kardiologii – ocenia prof. dr hab. n. med. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Nowy system ma promować jakość leczenia poprzez premiowanie placówek, które osiągają dobre wyniki. Premia może wynosić nawet 25 proc. wartości procedury.

– Jakość oznacza lepszą pracę, większe skupienie się na tym, co się robi, analizę wyników i modyfikowanie swoich działań, żeby te wyniki były coraz lepsze i żeby utrzymywały się takie cały czas. Temu ma sprzyjać tak zwana premia za jakość – mówi prof. Robert Gil. – Mam nadzieję, że nie zabraknie pieniędzy na premie dla szpitali, bo wierzę, że wszyscy chcemy leczyć lepiej, a bez dodatkowych pieniędzy może być z tym trudno.

Krajowa Sieć Kardiologiczna została wskazana jako jeden z filarów reform klinicznych w ramach KPO. Ministerstwo Zdrowia uruchomiło konkurs dla szpitali zakwalifikowanych do KSK, w ramach którego mogą sięgnąć po 2,7 mld zł na rozwój infrastruktury. Sieć wprowadza także system raportowania, który pozwoli monitorować jakość terapii i efekty zdrowotne.

– Krajowa Sieć Kardiologiczna będzie się skupiać z jednej strony na inwestycjach, czyli rozbudowie bazy diagnostycznej i terapeutycznej, a z drugiej strony na kształceniu, podnoszeniu kwalifikacji kadry medycznej, żebyśmy mogli właściwie wykorzystywać nowe narzędzia – tłumaczy prof. Paweł Ptaszyński.

Eksperci zwracają uwagę, że nowoczesna infrastruktura musi iść w parze z technologią. „Mapa potrzeb zdrowotnych” wskazuje, że do 2027 roku ponad 70 proc. sprzętu medycznego będzie wymagało wymiany. W niektórych grupach, jak aparaty do brachyterapii, odsetek ten sięgnie 80 proc. Dlatego KSK stawia na nowoczesne rozwiązania diagnostyczne – tomografy spektralne, angiografy czy monitory pacjenckie, które pozwalają przewidzieć pogorszenie stanu zdrowia.

– Technologie, które wdrażamy, są nowe, ale bardzo potrzebne. KSK to innowacyjna struktura, która musi być wsparta cyfrowymi rozwiązaniami – mówi Michał Kępowicz, członek zarządu Philips Polska. – Kluczowe jest zapewnienie swobodnego przepływu danych między ośrodkami, bez barier i opóźnień.

Z raportu Future Health Index 2025 wynika, że brak integracji danych to jedno z największych wyzwań dla lekarzy. Trzy czwarte z nich traci czas przez niekompletne informacje, a jedna trzecia poświęca na to nawet 45 minut dziennie, co rocznie oznacza niemal miesiąc pracy.

– Dane powinny migrować nie tylko za pacjentem, ale i przed nim. Dzięki temu lekarze mogą się wcześniej przygotować do leczenia i podejmować trafniejsze decyzje – dodaje Michał Kępowicz. – To możliwe, ale wymaga odpowiednich regulacji i zachęt dla szpitali, by inwestowały w takie rozwiązania.

Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji pozwalają łączyć różne strumienie danych i przekształcać je w użyteczne informacje kliniczne. Według danych Philipsa ponad 76 proc. pracowników ochrony zdrowia uważa, że AI może skrócić czas oczekiwania na leczenie i zwiększyć dostępność usług.

– Tworząc nowoczesne środowisko technologiczne, musimy zadbać o jego zrozumiałość i praktyczne zastosowanie. AI i zaawansowane algorytmy powinny wspierać lekarzy, a nie ich zastępować – podsumowuje Michał Kępowicz. –Tylko wtedy technologia przełoży się na realny sukces pacjenta.

Źródło: Newseria

Nowa struktura opieki kardiologicznej wchodzi w życie. 16 czerwca 2025 r. Prezydent RP Andrzej Duda podpisał ustawę o Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), tworząc ramy dla ogólnopolskiego, systemowego modelu leczenia chorób serca. Nowe rozwiązania mają zapewnić lepszą koordynację, standaryzację i jakość opieki kardiologicznej – drugiego, obok onkologii, kluczowego obszaru zdrowia publicznego w Polsce.
Podpisanie ustawy Prezydent ogłosił podczas spotkania z ekspertami Narodowej Rady Rozwoju, działającej przy Prezydencie RP. – Przed chwilą podpisałem Ustawę o Krajowej Sieci Kardiologicznej. (…) Mam nadzieję, że to rozwiązanie będzie dobrze funkcjonowało po naszej Narodowej Strategii Onkologicznej, którą kiedyś przygotowaliśmy i tym, w jaki sposób kształtowaliśmy swoją pracą tę część systemu zdrowia, jaką jest onkologia. Cieszę się, że teraz usieciowiona zostanie także i opieka kardiologiczna. Bo jak wiemy najczęstsze przyczyny zgonów w Polsce to choroby układu krążenia i choroby onkologiczne” – powiedział Andrzej Duda.

Trzystopniowy model i jakość pod stałym nadzorem

Krajowa Sieć Kardiologiczna, której zasady działania określa nowa ustawa z 4 czerwca 2025 r., obejmie podmioty lecznicze spełniające określone standardy i podzieli je na trzy poziomy zabezpieczenia – od podstawowej opieki ambulatoryjnej (OK I), przez wyspecjalizowane placówki z dostępem do rehabilitacji, hemodynamiki czy SOR (OK II), po najwyższy poziom (OK III) zapewniający dostęp do kardiochirurgii, intensywnej terapii i kompleksowego leczenia wielospecjalistycznego.
Każdy poziom KSK ma obowiązek:
Wszystkie dane o pacjencie i leczeniu będą gromadzone w elektronicznej Karcie Opieki Kardiologicznej (e-KOK), wystawianej m.in. przez lekarza POZ lub specjalistę. Na podstawie danych sprawozdawanych do NFZ i wprowadzanych do systemu KSK będzie możliwa okresowa weryfikacja jakości – a w razie nieosiągania wymaganych standardów – wdrożenie planów naprawczych lub wykreślenie placówki z KSK.

Krajowa Rada Kardiologiczna i Centrum Doskonałości

W strukturze KSK przewidziano również utworzenie Krajowej Rady Kardiologicznej, pełniącej funkcję opiniodawczo-doradczą dla ministra zdrowia i Prezesa NFZ. Ustawodawca przewidział także możliwość nadania statusu Centrum Doskonałości Kardiologicznej (CDK) – dla ośrodków II i III poziomu, które wyróżniają się wysoką specjalizacją i liczbą wykonywanych procedur w określonych jednostkach chorobowych.
Koordynacją całego systemu zajmie się Narodowy Instytut Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie, który otrzyma również coroczny ryczałt na realizację swoich zadań.
Czas na wdrożenie i pierwszą kwalifikację
Nowe przepisy wejdą w życie zasadniczo po 14 dniach od ogłoszenia. Pierwsza kwalifikacja podmiotów do poszczególnych poziomów KSK ma zostać przeprowadzona w ciągu sześciu miesięcy, a wykaz zakwalifikowanych placówek będzie obowiązywał przez 3 lata. Co dwa lata będzie prowadzona weryfikacja jakości świadczeń oraz poziomu opieki kardiologicznej na podstawie wskaźników jakości.

Krajowa Sieć Kardiologiczna to jedna z najważniejszych reform systemowych ostatnich lat – obok Narodowej Strategii Onkologicznej. Jej celem jest zmniejszenie liczby zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych – które od lat pozostają główną przyczyną zgonów w Polsce.

Źródło: prezydent.pl fot. Marek Borawski/KPRP prezydent.pl

Każdego roku w Polsce będzie przybywać setek tysięcy pacjentów z niewydolnością serca. Specyfika tego schorzenia i profil chorych sprawiają, że terapia będzie musiała być zindywidualizowana i skoordynowana. W 2025 roku kluczowe są prace nad modyfikacją systemu opieki tak, aby stopniowo osiągać te cele. Priorytety? Rozwój Krajowej Sieci Kardiologicznej i edukacja pacjentów – wskazuje prof. Waldemar Banasiak, kierownik Ośrodka Chorób Serca w 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej we Wrocławiu, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii.
Panie Profesorze, jak istotnym problemem zdrowia publicznego w Polsce jest – i będzie w kolejnych latach – niewydolność serca?
Niewydolność serca już dziś jest ogromnym problemem zdrowia publicznego w naszym kraju, a w kolejnych latach waga tego problemu będzie się jeszcze zwiększać. Liczby, ale także obserwacje kliniczne, nie kłamią.

Jakie dane i obserwacje ma Pan Profesor na myśli?
Zacznijmy od liczb. W Polsce mówimy dziś o ok. 1 mln 200 tys. osobach z niewydolnością serca. Populacja naszego kraju starzeje się, a niewydolność serca to schorzenie ściśle powiązane z wiekiem. To oznacza, że co roku przybywać będzie w Polsce kolejnych setek tysięcy pacjentów z niewydolnością serca, którzy będą wymagać opieki.
Także obserwacje moje i wielu koleżanek i kolegów kardiologów, pochodzące z ostatnich czterech dekad, jednoznacznie wskazują, że pacjenci z niewydolnością serca są dominującą populacją chorych w oddziałach kardiologicznych, ale nie tylko.

Nie tylko w oddziałach kardiologicznych?
Paradoksem w niewydolności serca jest fakt, że większa liczba pacjentów z tym schorzeniem to efekt coraz skuteczniejszych działań kardiologii interwencyjnej i stosowanego leczenia zachowawczego. W wielu przypadkach jesteśmy obecnie w stanie ocalić i przedłużyć życie ludziom, dla których jeszcze kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście lat temu medycyna nie miała ratunku. Przeżycie po, powiedzmy, poważnym i rozległym zawale serca wiąże się jednak z szansą na osiągnięcie podeszłego wieku, ze zwiększonym ryzykiem rozwinięcia przez takiego pacjenta niewydolności serca i niestety, także wielochorobowości, która w sposób ewidentny pogarsza rokowanie. Taki „wieloprofilowy” pacjent będzie wymagać skoordynowanej i wielodyscyplinarnej opieki. To wszystko sprawia, że niewydolność serca jest – i pozostanie w kolejnych dekadach – priorytetowym wyzwaniem opieki zdrowotnej w naszym kraju.

Jak oceniłby Pan Profesor obecny stan opieki nad pacjentami z niewydolnością serca w Polsce?
W jednej z ostatnich analiz dotyczącej niewydolności serca[1], eksperci reprezentujący 11 krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej i regionu Morza Bałtyckiego: Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Węgry, Łotwę, Litwę, Polskę, Rumunię, Serbię, Słowację i Słowenię, przeanalizowali dostępne dane literaturowe i przeprowadzili badania ankietowe, na podstawie których wskazali wspólne wyzwania dla całego regionu, w obszarze opieki w niewydolności serca, w odniesieniu do analogicznych danych pochodzących z pięciu krajów krajach Europy Zachodniej: Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

Kraje naszego regionu w analizie porównawczej nie wypadają, niestety, najlepiej. Okazuje się, że śmiertelność z powodu niewydolności serca w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i regionu Morza Bałtyckiego jest obecnie blisko trzykrotnie wyższa niż w wysoko rozwiniętych państwach Europy Zachodniej. To bardzo znaczące dane. Nie mniejsze wrażenie robi inny wskaźnik: w Polsce około 30% pacjentów umiera z powodu niewydolności serca. Te dane są istotnym przyczynkiem do przemyśleń, jak zmieniać, reorganizować i rozwijać polski system opieki zdrowotnej, by mógł sprostać potężnemu (i rosnącemu) wyzwaniu.

Czy znane są diagnozy lub choćby wskazówki, jak radzić sobie z tym wyzwaniem?
Przypomnijmy, co w zakresie systemu opieki zdrowotnej jest tym kluczowym wyzwaniem. Jest nim mianowicie odwrócenie pewnej bardzo niekorzystnej tendencji, która zaistniała w naszym kraju i którą jednoznacznie potwierdzają przytoczone analizy. 94% funduszy (niemałych, zaznaczmy, funduszy: 1 mld 600 mln złotych), które są corocznie przekazywane na leczenie pacjentów z niewydolnością serca, stanowią wydatki przeznaczane na leczenie szpitalne – najbardziej kosztochłonną formę opieki.

Co zrobić, żeby tę niekorzystną tendencję odwrócić? Obcując na co dzień z pacjentami z niewydolnością serca – zarówno rozpoznanymi de novo, pojawiającymi się w szapitach z powodu dekompensacji, jak i osobami w stanie terminalnym, wiemy doskonale, że każda z tych osób wymaga odmiennego, a więc indywidualnego podejścia. Nie może być zatem jednoznacznej, łatwej odpowiedzi, ale pewne kierunki wydają się kluczowe. Gdybyśmy patrzyli na sytuację jedynie przez pryzmat możliwości podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), jedynie przez pryzmat leczenia szpitalnego czy wyłącznie z perspektywy leczenia w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS), możemy ulec złudzeniu wywołanemu tak zwanym lunetowym spojrzeniem na problem. W przypadku niewydolności serca koncentracja na jednym obszarze to ślepa uliczka.

Dlaczego?
Pamiętajmy, że średni wiek pacjenta z niewydolnością serca to 75 lat. Jedynie niespełna co dziesiąty pacjent z niewydolnością serca ma poniżej 60 lat. Dane kliniczne i rejestrowe wskazują jednoznacznie, że, tak jak wspominałem, ta populacja pacjentów kumuluje w sobie szereg różnorodnych i współistniejących schorzeń (nie tylko kardiologicznych), w tym takich jak: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, przewlekła obturacyjna choroba płuc, przewlekła choroba nerek, choroby onkologiczno-hematologiczne, nierzadko otyłość i rozmaite zaburzenia psychiczne.

Jeśli dostrzeżemy złożoność opisanego profilu pacjenta, zrozumiemy, że taki chory wymyka się wytycznym. Zalecenia towarzystw naukowych są tworzone na podstawie prospektywnych randomizowanych badań klinicznych, do których kwalifikowane są osoby, powiedzmy, z jednym zdiagnozowanym schorzeniem. Prawdę mówiąc, pacjent z niewydolnością serca, którego spotykamy w ośrodkach na co dzień, to bardzo rzadko pacjent, który spełnia kryteria opisane w wytycznych. W przypadku chorych z niewydolnością serca staje się zatem oczywiste, że zarówno leczenie zachowawcze, jaki i interwencyjne musi uwzględniać ogólny stan chorego i wszystkie współistniejące schorzenia oraz stosowane w ich leczeniu metody terapii. Niewydolność serca jest także bardzo zróżnicowana: innej formy opieki będzie wymagać pacjent z zachowaną lub lekko obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory serca a innej pacjent z zaawansowaną niewydolnością serca lub w stanie terminalnym.

Czy obecnie system opieki zdrowotnej w Polsce odpowiada na tak różnicowane potrzeby pacjentów?
Niestety, trzeba powiedzieć otwarcie: tak naprawdę nie ma obecnie w naszym kraju dobrze funkcjonującego systemu, który umożliwiałby właściwie zorganizowaną i rozsądną ścieżkę opieki nad chorymi z niewydolnością serca. Przez lata praktyki miałem okazję przekonać się o słabościach systemu opieki kardiologicznej w Polsce i skutkach tych niedostatków, szczególnie dotkliwych dla osób ciężko chorych na niewydolność serca. Jednocześnie trzeba przyznać, że próby rozwiązania problemu są podejmowane. I tak na przykład pilotażowy program opieki koordynowanej, między innymi nad pacjentami z niewydolnością serca, pokazał, że pewne elementy skoordynowanej opieki przybliżyłyby nas do rozwiązania szeregu problemów związanych z leczeniem omawianej grupy chorych.

Co się sprawdziło?
Między innymi poszerzenie kompetencji POZ w zakresie opieki kardiologicznej, które pozwoliło na sprawniejszą diagnostykę, lepsze prowadzenie pacjenta, któremu w poradni kardiologicznej ustawiono leczenie lub który został wypisany po hospitalizacji. Jednoznacznie korzystne wydaje się także przenoszenie akcentu z opieki szpitalnej do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. I wreszcie dbanie, by w ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności, do którego powinni trafiać chorzy o najbardziej złożonym profilu, były dostępne wszystkie zaawansowane metody terapii – tak, żeby nie było konieczności odsyłania pacjenta gdzie indziej.

Czy Krajowa Sieć Kardiologiczna powinna być rozwijana?
Od ponad sześciu miesięcy należę do zespołu ekspertów, którzy opracowywali ustawę o Krajowej Sieci Kardiologicznej. Aktualnie w różnorodnych grupach roboczych opracowujemy rozporządzenia uszczegóławiające poszczególne zagadnienia. Muszę przyznać, że opracowywanie odpowiednich ram dla idei Krajowej Sieci Kardiologicznej nie jest zadaniem łatwym, jestem jednak w pełni przekonany o słuszności kontynuacji prac w tym zakresie. Dobrych ram dla sprawnie działającego systemu opieki kardiologicznej potrzebują bardzo obecni i przyszli pacjenci z niewydolnością serca. 

Mówiąc o potrzebach pacjentów z niewydolnością serca, jak oceniłby Pan Profesor dostęp do nowoczesnych form terapii?
W kwestii dostępności nowoczesnych i innowacyjnych technologii lekowych i nielekowych można powiedzieć tak: zawsze chciałoby się mieć możliwie jak najszybszy dostęp do nowych metod terapeutycznych o udowodnionej skuteczności i potwierdzonym bezpieczeństwie. W tej kwestii na przestrzeni lat daje się w Polsce zaobserwować pozytywne zmiany. Wiele nowoczesnych leków i wyrobów medycznych jest w naszym kraju dostępnych, chociaż problemem bywa ograniczony zakres refundacji. Dla pacjentów z niewydolnością serca to kwestia o tyle kluczowa, że wysoki poziom odpłatności za dany lek czy wyrób medyczny przy nowej (a zatem często kosztownej) technologii może sprawić, że dane rozwiązanie będzie dla chorego zbyt drogie. Przypomnijmy, że na niewydolność serca chorują najczęściej osoby ok. 75 roku życia – są to emeryci i renciści. Kilkaset złotych, które trzeba przeznaczyć każdego miesiąca na optymalne leki, staje się niekiedy finansową barierą nie do pokonania…

W Krajowej Sieci Kardiologicznej mocno akcentuje się działania edukacyjne w obszarze niewydolności serca.
Istotnie, jest to jeden z najważniejszych aspektów skutecznej opieki. Sam przez lata swojej praktyki obserwuję, jak wysoko opłacalną inwestycją jest czas poświęcony na edukację pacjenta z niewydolnością serca i jego najbliższych. Na przestrzeni lat wiele ośrodków, w tym także i mój, tworzyło oddolnie dedykowane gabinety, do których mogli zgłaszać się właśnie pacjenci z niewydolnością serca. Muszę przyznać, że w wielu przypadkach dzięki poradom udzielanym w trybie ambulatoryjnym można było zapobiec re-hospitalizacji pacjentów. A to niezwykle istotna kwestia: każdy kardiolog wie doskonale, że każda kolejna dekompensacja znacząco pogarsza rokowanie pacjenta z niewydolnością serca.

W zakresie edukacji o niewydolności serca kluczowym jest nauczenie chorego i jego rodziny, jak postępować, by w przypadku pojawienia się pierwszych objawów zaostrzeń, nie trafiać do szpitalnych oddziałów ratunkowych. Proste, ale skuteczne działania, takie jak właściwe zmodyfikowanie dawek leków czy odpowiednie zmiany w stylu życia i częste monitorowanie określonych parametrów w zdecydowanej większości przypadków mogą pomóc uniknąć hospitalizacji. Pacjent, który rozumie mechanizm niewydolności serca i wie jak „zarządzać” chorobą, może żyć  wiele lat bez zaostrzeń i dekompensacji. Zwracam uwagę, że tak jak w przypadku wielu innych schorzeń, tak w przypadku niewydolności serca celem terapii jest nie tylko wydłużenie życia, co wydłużenie życia w możliwie jak najlepszej jakości. To cel dla twórców i zarządzających poszczególnymi elementami systemu opieki, dla nas klinicystów i dla naszych pacjentów.

Panie Profesorze, uprzejmie dziękuję za wywiad.
Rozmawiała Marta Sułkowska

XI Łódzkie Warsztaty Niewydolności Serca odbędą się 8 lutego 2025 roku w formule online.
Patronat naukowy i merytoryczny: Prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, Zakład Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Więcej informacji i rejestracja na wydarzenie: https://www.wnslodz.pl/

 
[1] Heart failure care in the Central and Eastern Europe and Baltic region: status, barriers, and routes to improvement – PubMed
źródło: Salus PR
Arytmie, potocznie określane jako palpitacje czy kołatania serca, są najczęstszą dolegliwością, z którą pacjenci zgłaszają się do lekarza. Większość z nich ma charakter łagodny rokowniczo, jednak część arytmii, nieleczona, może stanowić bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia. O drodze, którą musi pokonać pacjent w oczekiwaniu na pomoc wysokospecjalistyczną w zakresie arytmii, a także o dzisiejszych możliwościach systemowych w tym zakresie mówi prof. dr hab. n. med. Ludmiła Daniłowicz-Szymanowicz, ordynator II Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, regionalny koordynator medyczny Krajowej Sieci Kardiologicznej w województwie pomorskim.
Komentarz eksperta
 
Pacjenci z arytmiami stanowią najliczniejszą grupę chorych, szukających pomocy u lekarzy rodzinnych, specjalistów kardiologów czy też w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zdecydowana większość arytmii, pomimo swojej istotnej objawowości, jest łagodna rokowniczo i nie wymaga specjalistycznego leczenia, jednak niektóre arytmie mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pacjenta, prowadząc do utraty przytomności czy nawet nagłej śmierci sercowej. Ważne jest zatem, aby u pacjentów zgłaszających się z powodu arytmii w pierwszej kolejności ocenić rokowanie i wyselekcjonować tych, którzy powinni być poddani szybkiej diagnostyce i leczeniu w ośrodkach wysokospecjalistycznych. Taka wstępna selekcja obejmuje zebranie szczegółowego wywiadu, a następnie skierowanie pacjenta na dalsze badania diagnostyczne nieinwazyjne (badanie echokardiograficzne, rejestracja holterowska, test pochyleniowy i inne). Następnie część pacjentów będzie wymagać skierowania do szpitala na specjalistyczny oddział kardiologiczny, posiadający sprzęt do dalszej diagnostyki (tym razem inwazyjnej, jak badanie elektrofizjologiczne) oraz dysponujący odpowiednimi sposobami leczenia arytmii (na przykład ablacja substratu arytmii, implantacja kardiowertera-defibrylatora serca w prewencji nagłej śmierci sercowej, implantacja rozrusznika w przypadku bradyarytmii).

Wszystko wydaje się klarowne, ścieżki diagnostyczne są dobrze opracowane w odpowiednich wytycznych kardiologicznych, lekarz wie, co robić, jak diagnozować i jak leczyć takiego chorego. Jednak codzienność nie jest już tak oczywista i to ze względu na liczne problemy systemowe w dotarciu pacjenta do kardiologa czy też na dalsze badania diagnostyczne, czas oczekiwania bowiem na poszczególnych etapach wynosi w różnych placówkach i różnych województwach od trzech do nawet dziesięciu miesięcy. Jedynie bezpośredni stan zagrożenia życia (czyli omdlenie, nagłe zatrzymanie krążenia, bezpośrednio zarejestrowane w EKG złośliwe arytmie komorowe, niewydolność serca zaostrzona na skutek arytmii) „otwierają” pacjentowi drogę do szybkiej hospitalizacji i wdrożenia wysokospecjalistycznego leczenia. Pewne rozwiązanie powyższych problemów systemowych niesie pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), który 1 kwietnia 2023 roku objął aż sześć województw (dolnośląskie, łódzkie, małopolskie, pomorskie, śląskie i wielkopolskie), a nieco ponad dwa lata wcześniej inicjatywa ta była zainicjowana w województwie mazowieckim.

Pilotaż KSK to program stworzony na wzór sieci onkologicznej, którego celem było znaczne usprawnienie ścieżki pacjenta z podejrzeniem nowotworu od lekarza pierwszego kontaktu do specjalisty, skrócenie poszczególnych etapów diagnostyki i czasu do postawienia rozpoznania oraz objęcia pacjenta opieką ośrodka referencyjnego. Takie same cele ma właśnie pilotaż KSK, który objął chorych z czterema rozpoznaniami: nadciśnieniem tętniczym opornym na leczenie, niewydolnością serca, wadami zastawkowymi i właśnie zaburzeniami rytmu (czyli arytmiami). Chory włączony do pilotażu KSK powinien możliwie jak najszybciej trafić pod opiekę specjalisty kardiologa i zostać poddany sprawnej diagnostyce, w razie potrzeby – leczeniu szpitalnemu, a później, po zakończonym procesie diagnostyczno-terapeutycznym, wrócić pod opiekę lekarza POZ, „ustępując” miejsca kolejnym chorym.

Włączenie chorego z arytmią do pilotażu KSK może odbywać się na poziomie lekarza rodzinnego albo lekarza kardiologa pod warunkiem, że placówka (POZ czy poradnia kardiologiczna) ma podpisaną umowę z odpowiednim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia na wejście do sieci. W pierwszym przypadku pacjent zostaje wprowadzony do bazy teleinformatycznej pilotażu KSK bezpośrednio w POZ, a następnie zostaje skierowany do poradni kardiologicznej będącej w sieci. Koordynatorzy techniczni (czyli odpowiednio przeszkolony personel pozamedyczny) wspomagają pacjenta włączonego do KSK w znalezieniu możliwie szybkiego terminu wizyty u specjalisty w ośrodku położonym w zasięgu do 25 kilometrów od miejsca zamieszkania pacjenta. Istotne, że nie jest to kryterium obligatoryjne – pacjent może wybrać inny ośrodek (także poza swoim województwem), a jedynym warunkiem jest oczywiście to, aby dana placówka była placówką tak zwaną sieciową.

Analogicznie jak placówka POZ, również poradnia kardiologiczna (poradnia AOS), która podpisała umowę z właściwym oddziałem NFZ, może włączyć pierwszorazowego pacjenta z arytmią do sieci. Niestety, ta ścieżka wejścia pacjenta do pilotażu KSK jest zdecydowania dłuższa niż opisana wyżej. Tu pacjent niestety sam musi znaleźć kardiologa, zarejestrować się w poradni kardiologicznej i – co jest szczególnie uciążliwe – czekać na pierwszą wizytę u specjalisty tygodnie lub nawet miesiące. Tak ważne jest więc, aby jak najwięcej placówek POZ było zainteresowanych wejściem do pilotażu KSK. Włączenie pacjenta do sieci na poziomie POZ pozwala na pełne wykorzystanie możliwości, jakie daje KSK.

Niezwykle ważnym elementem pilotażu KSK jest leczenie szpitalne, na które pacjenta „sieciowego” może skierować specjalista kardiolog placówki będącej w sieci albo należący do sieci szpital. Ważny dla pacjenta jest fakt, że ze skierowaniem z poradni kardiologicznej może wybrać dowolny szpital – oczywiście, należący do KSK.
Z punktu widzenia ośrodka szpitalnego bardzo istotna jest możliwość zaoferowania pacjentom z arytmiami procedur wysokospecjalistycznych, których zdecydowana większość w ramach pilotażu KSK należy do procedur nielimitowanych. W tym kontekście bardzo ważna jest możliwość bezlimitowego wykonywania ablacji podłoża tachyarytmii nadkomorowych i komorowych, implantacji układów defibrylujących (w tym klasycznych kardiowerterów-defibrylatorów, a także defibrylatorów podskórnych), a od początku bieżącego roku również zabiegi implantacji stymulatorów bezelektrodowych MICRA stosowanych u chorych z bradyarytmiami. Ośrodki szpitalne będące częścią sieci mogą zaoferować te procedury swoim pacjentom bez obaw o nadwykonania, a zarząd szpitala nie obawia się o brak płatności ze strony NFZ. Dotychczasowe statystyki pilotażu KSK pokazują, że niemal 70 proc. pacjentów sieci to osoby z arytmiami, zatem chorzy z tym rozpoznaniem odnoszą niekwestionowane korzyści z pilotażu.

Pojawiają się pytania, czy liczba chorych z arytmiami oraz liczba wykonywanych bezlimitowo procedur nie będzie rosła w nieskończoność. W tym miejscu należy bardzo wyraźnie zaznaczyć, że jako specjaliści na co dzień zajmujący się pacjentami z arytmiami kwalifikujemy naszych pacjentów do poszczególnych procedur, opierając się na wskazaniach klinicznych i aktualnej wiedzy medycznej. Nie zdarzy się więc, że nagle określonych procedur będzie się wykonywać kilkakrotnie więcej. Niemniej pilotaż KSK pozwoli niewątpliwie na zapewnienie szerokiej dostępności takich zabiegów zgodnie z potrzebami medycznymi w populacji polskiej. Z pewnością dokładniej zweryfikuje także realne zapotrzebowanie na poszczególne procedury w kardiologii – to kolejna istotna zaleta tego programu. Zatem zdecydowanie potwierdzam: powstanie w Polsce sieci dedykowanej pacjentom kardiologicznym, w tym z arytmiami, jest niezwykle ważnym krokiem.

źródło: mat. pras.

Województwo śląskie zostało oficjalnie włączone do Sieci Kardiologicznej. To pilotażowy program Ministerstwa Zdrowia, który ma objąć opieką kardiologiczną 160 tyś. chorych w siedmiu województwach. W inauguracji programu w województwie śląskim wzięli udział minister zdrowia Adam Niedzielski, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii prof. Tomasz Hryniewiecki, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii prof. Krystian Wita, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak, prorektor SUM prof. Katarzyna Mizia-Stec oraz wojewoda śląski Jarosław Wieczorek. 

W czwartek w siedzibie Narodowego Funduszu Zdrowia w Katowicach spotkali się przedstawiciele resortu zdrowia, NFZ, konsultanci w dziedzinie kardiologii oraz jednostek, które będą realizować pilotaż w województwie śląskim. Koordynatorem regionalnym Sieci Kardiologicznej jest Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Pierwszym województwem włączonym do Sieci Kardiologicznej było Mazowsze. W ciągu roku do programu zakwalifikowano 2,6 tyś. pacjentów. Teraz sieć będzie rozszerzona o sześć kolejnych województw, w tym Śląskie.

– To oznacza z punktu widzenia pacjentów, że będą mieli możliwość dostępu do leczenia kardiologicznego, które jest zgodne z najnowszymi standardami międzynarodowymi. Pacjent będzie miał zagwarantowaną opiekę, szybki dostęp do diagnostyki i leczenia. Pacjent zakwalifikowany do programu w ciągu 30 dni będzie miał dostęp do specjalisty – podkreślał minister zdrowia Adam Niedzielski. 

W programie biorą udział wszystkie podmioty, z którymi pacjent ma do czynienia – od lekarzy POZ, którzy mogą kierować pacjentów do sieci – do szpitali specjalistycznych, oferujących najnowocześniejsze metody leczenia. 


SIEĆ KARDIOLOGICZNA W WOJEWÓDZTWIE ŚLĄSKIM 

Regionalnym koordynatorem Sieci Kardiologicznej jest Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Od lutego centrum prowadzi nabór partnerów do tworzonej sieci. Mogą to być ośrodki podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), oddziały chorób wewnętrznych, podmioty udzielające świadczeń ambulatoryjnych w poradni kardiologicznej (AOS I) oraz ośrodki udzielające świadczeń w oddziale o profilu kardiologicznym w trybie hospitalizacji (LS I). Zgłoszenia placówek są przyjmowane do końca marca. – Rusza sieć kardiologiczna, która umożliwi sprawne leczenie chorych. W województwie śląskim mamy doskonałe ośrodki, mamy też doskonałe wyniki w leczeniu chorób serca, ale mamy populację, która wymaga pomocy kardiologicznej – mówił prof. Piotr Przybyłowski p.o. dyrektora naczelnego Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. 


JAK PRZYSTĄPIĆ DO SIECI? 

Do 9 marca chęć włączenia do sieci zadeklarowało ponad 80 podmiotów (POZ, AOS I, LS I) z województwa śląskiego. Na drugim poziomie program w województwie śląskim będzie realizować osiem szpitali: Wojewódzki Szpital Specjalistyczni nr 4 w Bytomiu, Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej, Beskidzkie Centrum Onkologii Szpital Miejski im. Jana Pawła II w Bielsku Białej, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 2 w Jastrzębiu Zdroju, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. Św. Barbary w Sosnowcu, Szpital Specjalistyczny w Zabrzu, Szpital Miejski nr 4 w Gliwicach, Górnośląskie Centrum Medyczne im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Koordynatorem wojewódzkim jest Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. – Zainteresowanie programem jest spore. Liczba zgłoszonych podmiotów jest kluczowa do realizacji założonego celu, czyli włączenia do sieci około 20 tysięcy pacjentów w ciągu dwóch lat – zaznaczał prof. Mariusz Gąsior, koordynator programu ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Kwalifikacja pacjentów do programu w województwie śląskim rozpocznie się w maju. 


CZYM JEST SIEĆ KARDIOLOGICZNA? 

Program pilotażowy dostępny jest dla pacjentów z województw: mazowieckiego, pomorskiego, wielkopolskiego, łódzkiego, dolnośląskiego, śląskiego oraz małopolskiego. Decyzję o zgłoszeniu do diagnostyki i  leczenia w ramach Sieci Kardiologicznej dokonuje lekarz w przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej, poradni kardiologicznej, oddziale o profilu kardiologicznym lub chorób wewnętrznych, który ma podpisane Porozumienie o współpracy. Następnie przeprowadzana jest kwalifikacja do programu przez lekarza specjalistę we współpracującej przychodni kardiologicznej. 

Warunkiem zgłoszenia pacjenta jest wstępne rozpoznanie jednej z 4 jednostek chorobowych:

  • Nadciśnienie tętnicze oporne i wtórne
  • Niewydolność serca
  • Nadkomorowe i komorowe zaburzenia rytmu i przewodzenia
  • Wady serca zastawkowe

Zgłoszenia może dokonać lekarz ze współpracującej w ramach Sieci placówki. Po zgłoszeniu pacjenta do programu, przeprowadzana jest kwalifikacja w poradni kardiologicznej. Pierwsza wizyta u kardiologa, co do zasady, powinna być zrealizowana w ciągu 30 dni. Poza wstępnym rozpoznaniem wymaganym do kwalifikacji pacjenta, przy określonych jednostkach chorobowych wymagane jest spełnianie określonych parametrów medycznych.

 

Województwo śląskie zostało oficjalnie włączone do Sieci Kardiologicznej. To pilotażowy program Ministerstwa Zdrowia, który ma objąć opieką kardiologiczną 160 tyś. chorych w siedmiu województwach. W inauguracji programu w województwie śląskim wzięli udział minister zdrowia Adam Niedzielski, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii prof. Tomasz Hryniewiecki, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii prof. Krystian Wita, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak, prorektor SUM prof. Katarzyna Mizia-Stec oraz wojewoda śląski Jarosław Wieczorek. 

W czwartek w siedzibie Narodowego Funduszu Zdrowia w Katowicach spotkali się przedstawiciele resortu zdrowia, NFZ, konsultanci w dziedzinie kardiologii oraz jednostek, które będą realizować pilotaż w województwie śląskim. Koordynatorem regionalnym Sieci Kardiologicznej jest Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Pierwszym województwem włączonym do Sieci Kardiologicznej było Mazowsze. W ciągu roku do programu zakwalifikowano 2,6 tyś. pacjentów. Teraz sieć będzie rozszerzona o sześć kolejnych województw, w tym Śląskie.

– To oznacza z punktu widzenia pacjentów, że będą mieli możliwość dostępu do leczenia kardiologicznego, które jest zgodne z najnowszymi standardami międzynarodowymi. Pacjent będzie miał zagwarantowaną opiekę, szybki dostęp do diagnostyki i leczenia. Pacjent zakwalifikowany do programu w ciągu 30 dni będzie miał dostęp do specjalisty – podkreślał minister zdrowia Adam Niedzielski. 

W programie biorą udział wszystkie podmioty, z którymi pacjent ma do czynienia – od lekarzy POZ, którzy mogą kierować pacjentów do sieci – do szpitali specjalistycznych, oferujących najnowocześniejsze metody leczenia. 


SIEĆ KARDIOLOGICZNA W WOJEWÓDZTWIE ŚLĄSKIM 

Regionalnym koordynatorem Sieci Kardiologicznej jest Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Od lutego centrum prowadzi nabór partnerów do tworzonej sieci. Mogą to być ośrodki podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), oddziały chorób wewnętrznych, podmioty udzielające świadczeń ambulatoryjnych w poradni kardiologicznej (AOS I) oraz ośrodki udzielające świadczeń w oddziale o profilu kardiologicznym w trybie hospitalizacji (LS I). Zgłoszenia placówek są przyjmowane do końca marca. – Rusza sieć kardiologiczna, która umożliwi sprawne leczenie chorych. W województwie śląskim mamy doskonałe ośrodki, mamy też doskonałe wyniki w leczeniu chorób serca, ale mamy populację, która wymaga pomocy kardiologicznej – mówił prof. Piotr Przybyłowski p.o. dyrektora naczelnego Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. 


JAK PRZYSTĄPIĆ DO SIECI? 

Do 9 marca chęć włączenia do sieci zadeklarowało ponad 80 podmiotów (POZ, AOS I, LS I) z województwa śląskiego. Na drugim poziomie program w województwie śląskim będzie realizować osiem szpitali: Wojewódzki Szpital Specjalistyczni nr 4 w Bytomiu, Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej, Beskidzkie Centrum Onkologii Szpital Miejski im. Jana Pawła II w Bielsku Białej, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 2 w Jastrzębiu Zdroju, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. Św. Barbary w Sosnowcu, Szpital Specjalistyczny w Zabrzu, Szpital Miejski nr 4 w Gliwicach, Górnośląskie Centrum Medyczne im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Koordynatorem wojewódzkim jest Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. – Zainteresowanie programem jest spore. Liczba zgłoszonych podmiotów jest kluczowa do realizacji założonego celu, czyli włączenia do sieci około 20 tysięcy pacjentów w ciągu dwóch lat – zaznaczał prof. Mariusz Gąsior, koordynator programu ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Kwalifikacja pacjentów do programu w województwie śląskim rozpocznie się w maju. 


CZYM JEST SIEĆ KARDIOLOGICZNA? 

Program pilotażowy dostępny jest dla pacjentów z województw: mazowieckiego, pomorskiego, wielkopolskiego, łódzkiego, dolnośląskiego, śląskiego oraz małopolskiego. Decyzję o zgłoszeniu do diagnostyki i  leczenia w ramach Sieci Kardiologicznej dokonuje lekarz w przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej, poradni kardiologicznej, oddziale o profilu kardiologicznym lub chorób wewnętrznych, który ma podpisane Porozumienie o współpracy. Następnie przeprowadzana jest kwalifikacja do programu przez lekarza specjalistę we współpracującej przychodni kardiologicznej. 

Warunkiem zgłoszenia pacjenta jest wstępne rozpoznanie jednej z 4 jednostek chorobowych:

  • Nadciśnienie tętnicze oporne i wtórne
  • Niewydolność serca
  • Nadkomorowe i komorowe zaburzenia rytmu i przewodzenia
  • Wady serca zastawkowe

Zgłoszenia może dokonać lekarz ze współpracującej w ramach Sieci placówki. Po zgłoszeniu pacjenta do programu, przeprowadzana jest kwalifikacja w poradni kardiologicznej. Pierwsza wizyta u kardiologa, co do zasady, powinna być zrealizowana w ciągu 30 dni. Poza wstępnym rozpoznaniem wymaganym do kwalifikacji pacjenta, przy określonych jednostkach chorobowych wymagane jest spełnianie określonych parametrów medycznych.

 

160 tys. osób objętych opieką do końca 2024 r. To cel rozszerzenia programu pilotażowego Krajowej Sieci Kardiologicznej o kolejne sześć województw. Wkrótce będzie on dostępny dla pacjentów w Wielkopolsce. W środę, 8 marca w Centrum Kongresowo Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu minister zdrowia Adam Niedzielski wraz z zaproszonymi gośćmi zainaugurował wdrożenie Sieci w naszym województwie.

 Dziś inaugurujemy pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej w Wielkopolsce, która z punktu widzenia leczenia kardiologicznego jest liderem w realizacji programu KOS-Zawał. To bardzo dobre miejsce, żeby uzupełnić kompletność procesu leczenia – mówił Minister Zdrowia Adam Niedzielski podczas konferencji prasowej w Centrum Kongresowo-Dydaktycznym UMP. – Obecnie mamy już do czynienia z całą gamą rozwiązań skierowanych do pacjentów kardiologicznych. Choroby układu krążenia są bowiem największym zabójcą w Polsce, odpowiedzialnym za najwyższą liczbę zgonów. 10 milionów Polaków choruje na nadciśnienie. Na zapotrzebowanie trzeba więc odpowiedzieć konkretnymi rozwiązaniami.

Przez ostatni rok pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej był prowadzony na terenie województwa mazowieckiego. W tym czasie zakwalifikowało się do niego 2,6 tys. pacjentów. Teraz skorzystać mają także ci z województw: pomorskiego, łódzkiego, dolnośląskiego, śląskiego, małopolskiego i wielkopolskiego.

 Dzisiejsze spotkanie oprócz oficjalnej inauguracji miało na celu, żeby zaproszone podmioty mogły poznać założenia Krajowej Sieci Kardiologicznej bezpośrednio od jej twórców i rozwiać pewne wątpliwości, które mogły się do tej pory pojawiać. Marzec to miesiąc organizacji podmiotów. Dobre przygotowanie zagwarantuje możliwość zakwalifikowania dużej liczby pacjentów już od początku działania pilotażu w Wielkopolsce – mówiła Agnieszka Pachciarz, dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. – Im lepiej przygotujemy się do wdrożenia Krajowej Sieci Kardiologicznej, tym szybciej pacjenci zostaną jej beneficjentami. Cieszę się, że Wielkopolska jest jednym z sześciu województw, które są teraz włączane do Sieci.

Jakie korzyści dla pacjenta w KSK?
Do opieki w Krajowej Sieci Kardiologicznej mogą zostać skierowani pacjenci z:
Decyzję o skierowaniu do diagnostyki i leczenia w ramach KSK podejmuje lekarz: rodzinny, w poradni kardiologicznej lub w szpitalu (w oddziale kardiologicznym lub chorób wewnętrznych). Podmiot, w którym pracuje musi mieć podpisane porozumienie o współpracy. Kolejny krok to kwalifikacja do programu pilotażowego przez lekarza specjalistę w poradni kardiologicznej. Powinna się ona odbyć w ciągu 30 dni od zgłoszenia do programu.

 Jako rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu cieszę się, że ośrodkiem koordynującym jest Uniwersytecki Szpital Kliniczny. Z kolei jako hipertensjolog doceniam, że wśród czterech jednostek chorobowych objętych KSK jest nadciśnienie tętnicze. To najczęstsza choroba, która dotyka Polaków i prowadzi do późniejszych zawałów serca, arytmii, które to z kolei są najpowszechniejszą przyczyną zgonów naszych pacjentów – mówił profesor Andrzej Tykarski, rektor Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Głównym założeniem Krajowej Sieci Kardiologicznej jest szybka diagnostyka pacjenta i dalsza kompleksowa opieka, w której dużą rolę odgrywają lekarze rodzinni, najlepiej znający danego chorego i opiekujący się nim na co dzień. Dodatkowo pacjenci mogą liczyć na opiekę wyznaczonego dla nich koordynatora i możliwość stałego kontaktu z infolinią.

– Kardiolodzy w Polsce leczą na światowym poziomie. Mają dostęp do urządzeń, terapii, mają umiejętności, co jest oczywiste w tak silnym kardiologicznie miejscu, jakim jest Wielkopolska. Teraz zależy nam na tym, żeby pacjenci trafiali do kardiologów szybciej – tłumaczył podczas konferencji prasowej profesor Tomasz Hryniewicki, Pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii. – Krajowa Sieć Kardiologiczna ma przyspieszać drogę pacjentów od samego dołu systemu, czyli lekarza rodzinnego do lekarza specjalisty, a więc w tym przypadku – kardiologa. Będzie on pełnił funkcję konsultanta, ale stałą opiekę nad pacjentem ma sprawować lekarz rodzinny, który też skieruje pacjenta do Sieci.

W ramach Sieci Kardiologicznej chory ma otrzymać każdy rodzaj opieki, który będzie dla niego niezbędny. Od lekarza POZ, przez przychodnię specjalistyczną (kardiologiczną lub hipertensjologiczną) do leczenia szpitalnego, jeśli takie okaże się w jego przypadku konieczne. W tym ostatnim aspekcie dzięki współpracy koordynatorów z różnych ośrodków choremu ma być proponowany najszybszy termin hospitalizacji dostępny we włączonych do Sieci szpitalach. Dla bezpieczeństwa pacjenta i ograniczenia stresu towarzyszącemu leczeniu, możliwie jak najwięcej badań ma być wykonywanych w warunkach ambulatoryjnych lub w ramach pobytów jednodniowych. Zalecenia w opiece nad pacjentami kardiologicznym w KSK przygotowało grono ekspertów na potrzeby pilotażu.

Na czym polega pilotaż?
Krajowa Sieć Kardiologiczna jest programem pilotażowym. Oznacza to, że na razie nie są nią objęci pacjenci w całej Polsce, ale na terenie siedmiu województw. Wszystko po to, żeby ocenić funkcjonowanie KSK w takiej skali i wcześnie wychwycić elementy ewentualnie wymagające poprawy. Oceniana będzie organizacja, jakość i efekty opieki kardiologicznej w Sieci. Testowana jest zasadność i skuteczność organizacji opartej o sieć ośrodków kardiologicznych oraz podział kompetencji między podmioty na różnych poziomach referencyjnych (POZ, AOS, leczenie szpitalne) działające w ramach umów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

 Pilotaż ma na celu pewną optymalizację procesów, żeby ostatecznie stworzony program był najlepiej dopasowany zarówno do pacjentów, jak i podmiotów medycznych – mówił wojewoda wielkopolski Michał Zieliński. – Wielkopolska jest dobrym miejscem na jego prowadzenie, mamy dobrze współpracujące podmioty medyczne i dobrych koordynatorów. W tej roli sprawdziły się szpitale kliniczne i wielkopolski oddział NFZ. Mam nadzieję, że Wielkopolska da kolejne impulsy do modyfikacji i optymalizacji procesów w Krajowej Sieci Kardiologicznej, czego beneficjantami będą nie tylko Wielkopolanie, ale wszyscy Polacy.

Pilotaż ma również pozwolić na bardziej optymalne wykorzystanie możliwości ośrodków kardiologicznych – ich potencjału sprzętowego, jak i doświadczonego zespołu. Każdy podmiot uczestniczący w programie może liczyć na dodatkowe finansowanie wynikające ze zwiększonego zakresu obowiązków.

Szczegóły w Wielkopolsce
W Wielkopolsce Ośrodkiem Koordynującym jest Uniwersytecki Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, który zawiera porozumienia z podmiotami Sieci Kardiologicznej. Stroną mogą być oddziały kardiologiczne i chorób wewnętrznych, a także poradnie specjalistyczne oraz poradnie podstawowej opieki zdrowotnej. W tej chwili trwa proces podpisywania porozumień.
 Jesteśmy w trakcie podpisywania umów ze szpitalami i jednostkami ambulatoryjnymi. Mamy obecnie siedem szpitali i dwadzieścia zgłoszeń ze strony poradni AOS i POZ. Podpisywanie umów trwa – potwierdził profesor Maciej Lesiak, kierownik Katedry i I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.  Mamy czas do końca miesiąca i jestem przekonany, że partnerów będziemy mieli dużo więcej, co przyczyni się do poprawy jakości opieki nad pacjentami.

źródło NFZ Poznań

160 tys. osób objętych opieką do końca 2024 r. To cel rozszerzenia programu pilotażowego Krajowej Sieci Kardiologicznej o kolejne sześć województw. Wkrótce będzie on dostępny dla pacjentów w Wielkopolsce. W środę, 8 marca w Centrum Kongresowo Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu minister zdrowia Adam Niedzielski wraz z zaproszonymi gośćmi zainaugurował wdrożenie Sieci w naszym województwie.

 Dziś inaugurujemy pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej w Wielkopolsce, która z punktu widzenia leczenia kardiologicznego jest liderem w realizacji programu KOS-Zawał. To bardzo dobre miejsce, żeby uzupełnić kompletność procesu leczenia – mówił Minister Zdrowia Adam Niedzielski podczas konferencji prasowej w Centrum Kongresowo-Dydaktycznym UMP. – Obecnie mamy już do czynienia z całą gamą rozwiązań skierowanych do pacjentów kardiologicznych. Choroby układu krążenia są bowiem największym zabójcą w Polsce, odpowiedzialnym za najwyższą liczbę zgonów. 10 milionów Polaków choruje na nadciśnienie. Na zapotrzebowanie trzeba więc odpowiedzieć konkretnymi rozwiązaniami.

Przez ostatni rok pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej był prowadzony na terenie województwa mazowieckiego. W tym czasie zakwalifikowało się do niego 2,6 tys. pacjentów. Teraz skorzystać mają także ci z województw: pomorskiego, łódzkiego, dolnośląskiego, śląskiego, małopolskiego i wielkopolskiego.

 Dzisiejsze spotkanie oprócz oficjalnej inauguracji miało na celu, żeby zaproszone podmioty mogły poznać założenia Krajowej Sieci Kardiologicznej bezpośrednio od jej twórców i rozwiać pewne wątpliwości, które mogły się do tej pory pojawiać. Marzec to miesiąc organizacji podmiotów. Dobre przygotowanie zagwarantuje możliwość zakwalifikowania dużej liczby pacjentów już od początku działania pilotażu w Wielkopolsce – mówiła Agnieszka Pachciarz, dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. – Im lepiej przygotujemy się do wdrożenia Krajowej Sieci Kardiologicznej, tym szybciej pacjenci zostaną jej beneficjentami. Cieszę się, że Wielkopolska jest jednym z sześciu województw, które są teraz włączane do Sieci.

Jakie korzyści dla pacjenta w KSK?
Do opieki w Krajowej Sieci Kardiologicznej mogą zostać skierowani pacjenci z:
Decyzję o skierowaniu do diagnostyki i leczenia w ramach KSK podejmuje lekarz: rodzinny, w poradni kardiologicznej lub w szpitalu (w oddziale kardiologicznym lub chorób wewnętrznych). Podmiot, w którym pracuje musi mieć podpisane porozumienie o współpracy. Kolejny krok to kwalifikacja do programu pilotażowego przez lekarza specjalistę w poradni kardiologicznej. Powinna się ona odbyć w ciągu 30 dni od zgłoszenia do programu.

 Jako rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu cieszę się, że ośrodkiem koordynującym jest Uniwersytecki Szpital Kliniczny. Z kolei jako hipertensjolog doceniam, że wśród czterech jednostek chorobowych objętych KSK jest nadciśnienie tętnicze. To najczęstsza choroba, która dotyka Polaków i prowadzi do późniejszych zawałów serca, arytmii, które to z kolei są najpowszechniejszą przyczyną zgonów naszych pacjentów – mówił profesor Andrzej Tykarski, rektor Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Głównym założeniem Krajowej Sieci Kardiologicznej jest szybka diagnostyka pacjenta i dalsza kompleksowa opieka, w której dużą rolę odgrywają lekarze rodzinni, najlepiej znający danego chorego i opiekujący się nim na co dzień. Dodatkowo pacjenci mogą liczyć na opiekę wyznaczonego dla nich koordynatora i możliwość stałego kontaktu z infolinią.

– Kardiolodzy w Polsce leczą na światowym poziomie. Mają dostęp do urządzeń, terapii, mają umiejętności, co jest oczywiste w tak silnym kardiologicznie miejscu, jakim jest Wielkopolska. Teraz zależy nam na tym, żeby pacjenci trafiali do kardiologów szybciej – tłumaczył podczas konferencji prasowej profesor Tomasz Hryniewicki, Pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii. – Krajowa Sieć Kardiologiczna ma przyspieszać drogę pacjentów od samego dołu systemu, czyli lekarza rodzinnego do lekarza specjalisty, a więc w tym przypadku – kardiologa. Będzie on pełnił funkcję konsultanta, ale stałą opiekę nad pacjentem ma sprawować lekarz rodzinny, który też skieruje pacjenta do Sieci.

W ramach Sieci Kardiologicznej chory ma otrzymać każdy rodzaj opieki, który będzie dla niego niezbędny. Od lekarza POZ, przez przychodnię specjalistyczną (kardiologiczną lub hipertensjologiczną) do leczenia szpitalnego, jeśli takie okaże się w jego przypadku konieczne. W tym ostatnim aspekcie dzięki współpracy koordynatorów z różnych ośrodków choremu ma być proponowany najszybszy termin hospitalizacji dostępny we włączonych do Sieci szpitalach. Dla bezpieczeństwa pacjenta i ograniczenia stresu towarzyszącemu leczeniu, możliwie jak najwięcej badań ma być wykonywanych w warunkach ambulatoryjnych lub w ramach pobytów jednodniowych. Zalecenia w opiece nad pacjentami kardiologicznym w KSK przygotowało grono ekspertów na potrzeby pilotażu.

Na czym polega pilotaż?
Krajowa Sieć Kardiologiczna jest programem pilotażowym. Oznacza to, że na razie nie są nią objęci pacjenci w całej Polsce, ale na terenie siedmiu województw. Wszystko po to, żeby ocenić funkcjonowanie KSK w takiej skali i wcześnie wychwycić elementy ewentualnie wymagające poprawy. Oceniana będzie organizacja, jakość i efekty opieki kardiologicznej w Sieci. Testowana jest zasadność i skuteczność organizacji opartej o sieć ośrodków kardiologicznych oraz podział kompetencji między podmioty na różnych poziomach referencyjnych (POZ, AOS, leczenie szpitalne) działające w ramach umów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

 Pilotaż ma na celu pewną optymalizację procesów, żeby ostatecznie stworzony program był najlepiej dopasowany zarówno do pacjentów, jak i podmiotów medycznych – mówił wojewoda wielkopolski Michał Zieliński. – Wielkopolska jest dobrym miejscem na jego prowadzenie, mamy dobrze współpracujące podmioty medyczne i dobrych koordynatorów. W tej roli sprawdziły się szpitale kliniczne i wielkopolski oddział NFZ. Mam nadzieję, że Wielkopolska da kolejne impulsy do modyfikacji i optymalizacji procesów w Krajowej Sieci Kardiologicznej, czego beneficjantami będą nie tylko Wielkopolanie, ale wszyscy Polacy.

Pilotaż ma również pozwolić na bardziej optymalne wykorzystanie możliwości ośrodków kardiologicznych – ich potencjału sprzętowego, jak i doświadczonego zespołu. Każdy podmiot uczestniczący w programie może liczyć na dodatkowe finansowanie wynikające ze zwiększonego zakresu obowiązków.

Szczegóły w Wielkopolsce
W Wielkopolsce Ośrodkiem Koordynującym jest Uniwersytecki Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, który zawiera porozumienia z podmiotami Sieci Kardiologicznej. Stroną mogą być oddziały kardiologiczne i chorób wewnętrznych, a także poradnie specjalistyczne oraz poradnie podstawowej opieki zdrowotnej. W tej chwili trwa proces podpisywania porozumień.
 Jesteśmy w trakcie podpisywania umów ze szpitalami i jednostkami ambulatoryjnymi. Mamy obecnie siedem szpitali i dwadzieścia zgłoszeń ze strony poradni AOS i POZ. Podpisywanie umów trwa – potwierdził profesor Maciej Lesiak, kierownik Katedry i I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.  Mamy czas do końca miesiąca i jestem przekonany, że partnerów będziemy mieli dużo więcej, co przyczyni się do poprawy jakości opieki nad pacjentami.

źródło NFZ Poznań

Za nami XXVI Warszawskie Warsztaty Kardiologii Interwencyjnej będące jednym z największych i najważniejszych forum przekazywania wiedzy i informacji w medycynie sercowo-naczyniowej. Tegoroczne WCCI pokazało dwa najważniejsze trendy – z jednej strony coraz większą specjalizację w dziedzinie pozwalającą na wykonywanie jeszcze trudniejszych i coraz bardziej spektakularnych w swojej skuteczności zabiegów interwencyjnych, a z drugiej strony coraz większą potrzebę współpracy i zaangażowania wszystkich poziomów opieki nad pacjentem, łącznie  POZ, dla osiągnięcia pełnego sukcesu terapeutycznego. Coraz większego znaczenia nabiera również świadoma komunikacja w ochronie zdrowia.
Najtrudniejsze zabiegi na sercu
 Kongres w tym roku zdominowały dwa niezwykle interesujące, jedne z najtrudniejszych w dziedzinie kardiologii rodzaje zabiegów interwencyjnych na tętnicach wieńcowych. Jak tłumaczy prof. Adam Witkowski, Dyrektor WCCI, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, uwaga skupiła się na udrażnianiu przewlekle zamkniętych tętnic wieńcowych w specjalistycznym kursie, który odbył się już po raz trzeci oraz na kursie dotyczącym innych zabiegów interwencyjnych u pacjentów wysokiego ryzyka z użyciem urządzeń wspomagających pracę lewej komory serca. Interesująca była również sesja poświęcona zabiegom na tętnicach obwodowych, w tym szyjnych.
 
– To były główne zagadnienia na tegorocznym WCCI, jeśli chodzi o szkolenia operatorów w zakresie przezskórnej angioplastyki wieńcowej oraz leczenia powikłań sercowych. Zabiegi udrażniania przewlekle zamkniętych tętnic wiencowych są bardzo trudne technicznie, stąd tak paląca potrzeba szkoleń, które zapewniamy uczestnikom naszego kongresu. – podkreślił prof. Adam Witkowski.
 
Nowoczesne leczenia zastawek
Tegoroczne WCCI pokazało nowe nadzieje dla pacjentów na nowoczesne zabiegi leczenia chorób strukturalnych serca metodą przezcewnikową.
 
– Jest bardzo dużo nowych osiągnięć w tej dziedzinie, wchodzą nowe urządzenia, są nowe badania. Jeśli chodzi o zastawkę mitralną, to tutaj już wiemy, że niektóre typy terapii, jak zabiegi “brzeg do brzegu” przy pomocy zakładania zapinek na płatki niedomykającej się zastawki to dziś już właściwie rutyna. Natomiast pojawiło się wiele nowych przedsięwzięć i inicjatyw terapeutycznych w tym obszarze – wchodzą bioprotezy, które podobnie, jak przy zabiegach TAVI, można implementować przezcewnikowo. – wyjaśnia prof. Witkowski. – Te same metody terapeutyczne są już coraz bardziej dostępne w leczeniu zastawki trójdzielnej, bo to kolejny duży problem w dzisiejszym, starzejącym się społeczeństwie. Mamy bardzo wielu pacjentów z tą wadą, którzy nie mogą być poddani leczeniu operacyjnemu, w związku z tym śmiertelność przy leczeniu zachowawczym jest u nich bardzo wysoka. Bioprotezy zastawki trójdzielnej to jeszcze faza badań klinicznych, ale cieszymy się, że pojawiła się szansa na to, aby wydłużyć życie tych pacjentów i poprawić jego jakość. – dodaje.
 
Prof. Witkowski precyzuje, że wszystkie zabiegi na zastawkach, oprócz tych dotyczących zastawek trójdzielnych, są w Polsce refundowane. – Zabiegi na zastawkach trójdzielnych zawsze podlegają indywidualnym zgodom NFZ na ich refundację, dlatego w najbliższym czasie będziemy działać na rzecz wprowadzenia ich do normalnej refundacji, by zabezpieczyć naszych pacjentów.
 
KOS- zawał – sukces i porażka w jednym
Mniej więcej co dziesiąty polski pacjent po zawale zawale serca umiera w ciągu pierwszego roku po wypisie ze szpitala, a każdego roku w Polsce zawału serca doznaje ponad 80 tys. osób. Dlatego w październiku 2017 r. wdrożono program kompleksowej opieki po zawale serca KOS-Zawał. Daje rewelacyjne rezultaty, istotnie przedłużając życie pacjentów, aż o 30 proc. zmniejsza ryzyko zgonu. Co więcej, aż 96 proc. osób biorących udział w tym programie jest z niego zadowolonych.

KOS-zawał wielokrotnie poprawił dostęp do rehabilitacji kardiologicznej po zawale. Aż 71 proc. pacjentów wymagających rehabilitacji korzysta z niej w ramach programu. Ważne również, że prawie 60 proc. pacjentów objętych tym programem jest konsultowanych w poradni kardiologicznej już w ciągu 6 tygodni od wypisu ze szpitala, podczas gdy wśród chorych nie korzystających z KOS-Zawał – tylko 17 proc. To ma ogromne znaczenie dla utrzymania zdrowia i poprawy jakości życia po incydencie sercowo-naczyniowym. Ponadto, program aż o 40-60 proc. zwiększa dostęp do implantacji urządzeń wszczepialnych ratujących życie pacjentów z zaburzeniami rytmu serca. – wylicza prof. Robert J. Gil, Dyrektor WCCI, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. – Natomiast największym problemem tego programu, a jednocześnie elementem najbardziej niezrozumiałym jest to, że w jego realizacji uczestniczy tylko ok. 50 proc. ośrodków leczących w Polsce zawał serca, a nie np. 80 proc. czy 100 proc., tym samym z programu korzysta jedynie ok. 20 proc. pacjentów tego wymagających.
 
Prof. Gil nie ukrywa źródła potencjalnych przyczyn tego stanu rzeczy. – Zdecydowanie jednym z największych problemów całej medycyny, również kardiologii, w tym programów takich jako KOS-zawał są braki kadrowe. To również może być m.in. brak przychodni przyszpitalnej w ośrodku, a także to, że część ośrodków kardiologii interwencyjnej funkcjonuje poza siecią szpitali, stąd nie uczestniczą w postępowaniach konkursowych NFZ na realizację również tego konkretnie programu. – tłumaczy profesor. – Jest to program bardzo wymagający administracyjnie, papierologicznie, związany z dużym nakładem dodatkowej pracy, co w małych ośrodkach zawsze jest wielkim wyzwaniem, co więcej uważam, że w środowisku medycznym nadal brakuje wiedzy i świadomości nt. zasad funkcjonowania i rozliczania programu, co na pewno stanowi kolejną barierę. Nie ma odpowiedniej, kompleksowej komunikacji. Ważne aby komunikować, że KOS-zawał to źródło dodatkowego finansowania dla szpitali, moim zdaniem program ten powinien być docelowo obligatoryjny. – dodaje.
 
Efektywne działanie programu KOS-zawał jest kluczowe również dla innych programów kardiologicznych, z którymi mógłby stanowić naczynia połączone. Mowa tu o programie lekowym PCSK9 dla chorych z ekstremalnym ryzykiem sercowo-naczyniowym.

Program KOS-zawał jest szansą na wykorzystanie możliwości tego programu lekowego, ponieważ trwa on 12 miesięcy czyli tyle, ile okno czasowe na włączenie do programu PCSK9 ma także określony schemat wizyt, co pozwala na zoptymalizowanie opieki nad pacjentem po OZW zgodnie  z obwiązującym wytycznymi, mam tu na myśli oznaczanie  lipidów czy intensyfikację leczenia. – tłumaczy profesor.
 
Hiperporażka programu dotyczącego hipercholesterolemii
Pomimo niemal 4 lat funkcjonowania programu lekowego z inhibitorami PCSK-9 dla pacjentów ekstremalnego ryzyka sercowo-naczyniowego, do których zaliczają się również pacjenci z hipercholesterolemią rodzinną, wykorzystanie potencjału inicjatywy oraz rekrutacja pacjentów jest niewielka. Zgodnie z danymi NFZ, w 2021 roku leczonych było jedynie 263 chorych, rok wcześniej – 200. To zaskakuje, zwłaszcza biorąc pod uwagę wieloletnie starania w Ministerstwie Zdrowia o uruchomienie tego programu. Prof. Gil przyczyn tej absurdalnej sytuacji upatruje wciąż w niskiej świadomości zarówno lekarzy, jak i pacjentów w zakresie możliwości leczenia chorych w ramach programu lekowego.

Wciąż nie są powszechnie znane ścieżki kwalifikowania pacjenta do udziału w programie na wszystkich poziomach kwalifikacji począwszy od POZ, niewiedza dotyczy również kryteriów włączenia do programu aby zaproponowane leczenie mogło być refundowane przez NFZ oraz tego, w jakich ośrodkach program ten jest realizowany. Problemy z programem zaczynają się już w POZ, ponieważ wciąż zbyt rzadko wykonuje się lipidogram, jedno z najbardziej kluczowych badań kontrolnych u pacjentów sercowo-naczyniowych. Ponadto, wciąż kryteria kwalifikacji do programu są zbyt restrykcyjne. – tłumaczy profesor.
 
Jak opisuje profesor, w 2021 r. złagodzone zostały kryteria włączenia dla pacjentów z hipercholesterolemią rodzinną. Podobne działanie potrzebne jest również w drugiej części programu dedykowanej chorym po ostrym zespole wieńcowym.

Od dłuższego czasu trwa dyskusja o potrzebie wydłużenia okresu od incydentu sercowo-naczyniowego do włączenia pacjenta do programu. Obecnie jest to 12-miesięczny przedział czasu, przy czym klinicyści wskazują na potrzebę wydłużenia go do 24 miesięcy, co pozwoliłoby na kwalifikowanie również tych pacjentów, którzy zakończyli uczestnictwo w programie KOS-Zawał. To zdecydowanie przyczyniłoby się do lepszego zaopiekowania chorych i zwiększenia wykorzystania potencjału obu oferowanych świadczeń. Dodatkowo, warto zaopiekować grupę chorych z nietolerancją statyn, bowiem ta grupa pacjentów, u których stwierdzono ekstremalne ryzyko sercowo-naczyniowe, nie ma aktualnie możliwości osiągnięcia celu terapeutycznego w wyniku braku możliwości zastosowania inhibitora PCSK-9. – ocenia prof. Gil.
 
Krajowa Sieć Kardiologiczna
Program KSK ruszył kilka miesięcy temu w woj. mazowieckim i weszło do niego ok. 700 pacjentów. Program ma za zadanie przyspieszać ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną dla pacjentów kierowanych do tej sieci. Zakłada również przyspieszenie wykonania niektórych typów zabiegów, jak przezskórnej implantacji zastawki aortalnej czy terapii “brzeg do brzegu” w zastawkach mitralnych, które w programie są nielimitowane i lepiej finansowane z NFZ.

Po naszym jako PTK ostatnim spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia z udziałem Konsultanta Krajowego zapadła decyzja, że do KSK zostanie dołączonych kolejnych pięć regionów w najbliższym czasie. Dzięki temu kolejni pacjenci będą mogli korzystać z szybszych ścieżek terapeutycznych i nielimitowanych zabiegów. – podkreśla prof. Witkowski. – Program trwa dopiero kilka miesięcy i jest w fazie rozwoju, dlatego jego skuteczność będzie można oszacować za ok. rok, natomiast uważam, że dotychczasowe 700 pacjentów to dobry i obiecujący wynik. – dodaje.
 
Debata Świadome Media
Już po raz trzeci z okazji warsztatów odbyła się Debata Media Świadome Kardiologii organizowana we współpracy z fundacją Instytut Świadomości, która jest swoistym forum podsumowania zarówno sytuacji w kardiologii interwencyjnej przedstawionej na warsztatach, jak i sytuacji w kardiologii w ogóle.

Z biegiem lat zmienia się nie tylko sama sytuacja w kardiologii, ale również opinia i świadomość samych kardiologów. Dla osiągnięcia sukcesu nie sposób patrzeć już tylko na sam wierzchołek góry lodowej, jakim jest kardiologia interwencyjna. Trzeba zejść niżej – do ambulatorium, do POZ, bo to tam zaczyna się ścieżka terapeutyczna pacjenta, która może zostać poprowadzona szybko i dobrze ratując mu życie i zdrowie lub długo i źle doprowadzając do złej diagnostyki, złej terapii, w konsekwencji do niepełnosprawności pacjenta kardiologicznego. Dziś wielka medycyna potrzebuje małej medycyny bardziej niż kiedykolwiek, to jeden z ważniejszych wniosków z debaty. – przyznaje prof. Gil.
 
Uczestnicy debaty doszli do wniosku, że skuteczność medycyny, w tym kardiologii nie zależy tylko od sfery medycznej i finansowej, ale też od komunikacyjnej, a ta wciąż zawodzi, ponieważ albo jest zbyt skomplikowana, zwłaszcza do pacjentów, albo… w ogóle jej nie ma.

Widać to na przykładzie wspomnianych programów kardiologicznych – takich jak KOS-zawał czy PCSK9, te nazwy mogą nic nie mówić pacjentom, a nawet wywoływać w nich strach. Są nieintuicyjne i zbyt skomplikowane. Być może, gdyby nazwy tak ważnych programów były proste i przyjazne, pacjenci łatwiej by je zapamiętywali, częściej o nie pytali, łatwiej sami znajdowali informacje o nich i chętniej z nich korzystali. Komunikacja w medycynie to bardzo ważny aspekt, nie możemy go bagatelizować. Na debacie padło kilka propozycji nazw, z których najlepsze wydają się te najprostsze, jak choćby zawał minus czy cholesterol minus. – podsumowuje prof. Gil.
 
Creating Cardiovascular Medicine Worldwide
W tym roku WCCI odbyło się, podobnie jak rok temu, odbyło się w formule hybrydowej i pierwszy raz od ponad ćwierć wieku przybrało nowe motto przewodnie kongresu, które odzwierciedla zarówno cel, jak i wartości wydarzenia – Creating Cardiovascular Medicine Worldwide.

Naszą misją jest jak najszersze, zarówno krajowe, jak i międzynarodowe rozpowszechnianie wiedzy i informacji z zakresu medycyny sercowo-naczyniowej, którą jako Polacy zarówno tworzymy, jak i prezentujemy dokonania zza granicy. Jako Polacy, jesteśmy wciąż w ścisłej światowej czołówce leczenia ostrego zawału serca, prowadzimy również specjalistyczne kursy udrożnienia przewlekle zamkniętych tętnic wieńcowych dla osób z kraju i zagranicy. Szkolimy specjalistów i proktorów, czyli nauczycieli danej procedury medycznej, którzy następnie mogą szkolić kolejnych lekarzy w skali krajowej i międzynarodowej, a to kompetencyjnie rozwija kolejne ośrodki i zapewnia nowoczesne leczenie pacjentom. – wyjaśnia prof. Witkowski.
 
– Creating Cardiovascular Medicine Worldwide to nasza misja, historia i pasja, którą już od ponad ćwierć wieku kreujemy w Polsce, ale także w skali międzynarodowej wraz zespołami, ekspertami i prelegentami z całego świata, a także przyjaciółmi, bo medycyna sercowo-naczyniowa to nie tylko medycyna, to przede wszystkim ludzie. – podkreśla prof. Robert J. Gil.
 źródło: WCCI

 

Za nami XXVI Warszawskie Warsztaty Kardiologii Interwencyjnej będące jednym z największych i najważniejszych forum przekazywania wiedzy i informacji w medycynie sercowo-naczyniowej. Tegoroczne WCCI pokazało dwa najważniejsze trendy – z jednej strony coraz większą specjalizację w dziedzinie pozwalającą na wykonywanie jeszcze trudniejszych i coraz bardziej spektakularnych w swojej skuteczności zabiegów interwencyjnych, a z drugiej strony coraz większą potrzebę współpracy i zaangażowania wszystkich poziomów opieki nad pacjentem, łącznie  POZ, dla osiągnięcia pełnego sukcesu terapeutycznego. Coraz większego znaczenia nabiera również świadoma komunikacja w ochronie zdrowia.
Najtrudniejsze zabiegi na sercu
 Kongres w tym roku zdominowały dwa niezwykle interesujące, jedne z najtrudniejszych w dziedzinie kardiologii rodzaje zabiegów interwencyjnych na tętnicach wieńcowych. Jak tłumaczy prof. Adam Witkowski, Dyrektor WCCI, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, uwaga skupiła się na udrażnianiu przewlekle zamkniętych tętnic wieńcowych w specjalistycznym kursie, który odbył się już po raz trzeci oraz na kursie dotyczącym innych zabiegów interwencyjnych u pacjentów wysokiego ryzyka z użyciem urządzeń wspomagających pracę lewej komory serca. Interesująca była również sesja poświęcona zabiegom na tętnicach obwodowych, w tym szyjnych.
 
– To były główne zagadnienia na tegorocznym WCCI, jeśli chodzi o szkolenia operatorów w zakresie przezskórnej angioplastyki wieńcowej oraz leczenia powikłań sercowych. Zabiegi udrażniania przewlekle zamkniętych tętnic wiencowych są bardzo trudne technicznie, stąd tak paląca potrzeba szkoleń, które zapewniamy uczestnikom naszego kongresu. – podkreślił prof. Adam Witkowski.
 
Nowoczesne leczenia zastawek
Tegoroczne WCCI pokazało nowe nadzieje dla pacjentów na nowoczesne zabiegi leczenia chorób strukturalnych serca metodą przezcewnikową.
 
– Jest bardzo dużo nowych osiągnięć w tej dziedzinie, wchodzą nowe urządzenia, są nowe badania. Jeśli chodzi o zastawkę mitralną, to tutaj już wiemy, że niektóre typy terapii, jak zabiegi “brzeg do brzegu” przy pomocy zakładania zapinek na płatki niedomykającej się zastawki to dziś już właściwie rutyna. Natomiast pojawiło się wiele nowych przedsięwzięć i inicjatyw terapeutycznych w tym obszarze – wchodzą bioprotezy, które podobnie, jak przy zabiegach TAVI, można implementować przezcewnikowo. – wyjaśnia prof. Witkowski. – Te same metody terapeutyczne są już coraz bardziej dostępne w leczeniu zastawki trójdzielnej, bo to kolejny duży problem w dzisiejszym, starzejącym się społeczeństwie. Mamy bardzo wielu pacjentów z tą wadą, którzy nie mogą być poddani leczeniu operacyjnemu, w związku z tym śmiertelność przy leczeniu zachowawczym jest u nich bardzo wysoka. Bioprotezy zastawki trójdzielnej to jeszcze faza badań klinicznych, ale cieszymy się, że pojawiła się szansa na to, aby wydłużyć życie tych pacjentów i poprawić jego jakość. – dodaje.
 
Prof. Witkowski precyzuje, że wszystkie zabiegi na zastawkach, oprócz tych dotyczących zastawek trójdzielnych, są w Polsce refundowane. – Zabiegi na zastawkach trójdzielnych zawsze podlegają indywidualnym zgodom NFZ na ich refundację, dlatego w najbliższym czasie będziemy działać na rzecz wprowadzenia ich do normalnej refundacji, by zabezpieczyć naszych pacjentów.
 
KOS- zawał – sukces i porażka w jednym
Mniej więcej co dziesiąty polski pacjent po zawale zawale serca umiera w ciągu pierwszego roku po wypisie ze szpitala, a każdego roku w Polsce zawału serca doznaje ponad 80 tys. osób. Dlatego w październiku 2017 r. wdrożono program kompleksowej opieki po zawale serca KOS-Zawał. Daje rewelacyjne rezultaty, istotnie przedłużając życie pacjentów, aż o 30 proc. zmniejsza ryzyko zgonu. Co więcej, aż 96 proc. osób biorących udział w tym programie jest z niego zadowolonych.

KOS-zawał wielokrotnie poprawił dostęp do rehabilitacji kardiologicznej po zawale. Aż 71 proc. pacjentów wymagających rehabilitacji korzysta z niej w ramach programu. Ważne również, że prawie 60 proc. pacjentów objętych tym programem jest konsultowanych w poradni kardiologicznej już w ciągu 6 tygodni od wypisu ze szpitala, podczas gdy wśród chorych nie korzystających z KOS-Zawał – tylko 17 proc. To ma ogromne znaczenie dla utrzymania zdrowia i poprawy jakości życia po incydencie sercowo-naczyniowym. Ponadto, program aż o 40-60 proc. zwiększa dostęp do implantacji urządzeń wszczepialnych ratujących życie pacjentów z zaburzeniami rytmu serca. – wylicza prof. Robert J. Gil, Dyrektor WCCI, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. – Natomiast największym problemem tego programu, a jednocześnie elementem najbardziej niezrozumiałym jest to, że w jego realizacji uczestniczy tylko ok. 50 proc. ośrodków leczących w Polsce zawał serca, a nie np. 80 proc. czy 100 proc., tym samym z programu korzysta jedynie ok. 20 proc. pacjentów tego wymagających.
 
Prof. Gil nie ukrywa źródła potencjalnych przyczyn tego stanu rzeczy. – Zdecydowanie jednym z największych problemów całej medycyny, również kardiologii, w tym programów takich jako KOS-zawał są braki kadrowe. To również może być m.in. brak przychodni przyszpitalnej w ośrodku, a także to, że część ośrodków kardiologii interwencyjnej funkcjonuje poza siecią szpitali, stąd nie uczestniczą w postępowaniach konkursowych NFZ na realizację również tego konkretnie programu. – tłumaczy profesor. – Jest to program bardzo wymagający administracyjnie, papierologicznie, związany z dużym nakładem dodatkowej pracy, co w małych ośrodkach zawsze jest wielkim wyzwaniem, co więcej uważam, że w środowisku medycznym nadal brakuje wiedzy i świadomości nt. zasad funkcjonowania i rozliczania programu, co na pewno stanowi kolejną barierę. Nie ma odpowiedniej, kompleksowej komunikacji. Ważne aby komunikować, że KOS-zawał to źródło dodatkowego finansowania dla szpitali, moim zdaniem program ten powinien być docelowo obligatoryjny. – dodaje.
 
Efektywne działanie programu KOS-zawał jest kluczowe również dla innych programów kardiologicznych, z którymi mógłby stanowić naczynia połączone. Mowa tu o programie lekowym PCSK9 dla chorych z ekstremalnym ryzykiem sercowo-naczyniowym.

Program KOS-zawał jest szansą na wykorzystanie możliwości tego programu lekowego, ponieważ trwa on 12 miesięcy czyli tyle, ile okno czasowe na włączenie do programu PCSK9 ma także określony schemat wizyt, co pozwala na zoptymalizowanie opieki nad pacjentem po OZW zgodnie  z obwiązującym wytycznymi, mam tu na myśli oznaczanie  lipidów czy intensyfikację leczenia. – tłumaczy profesor.
 
Hiperporażka programu dotyczącego hipercholesterolemii
Pomimo niemal 4 lat funkcjonowania programu lekowego z inhibitorami PCSK-9 dla pacjentów ekstremalnego ryzyka sercowo-naczyniowego, do których zaliczają się również pacjenci z hipercholesterolemią rodzinną, wykorzystanie potencjału inicjatywy oraz rekrutacja pacjentów jest niewielka. Zgodnie z danymi NFZ, w 2021 roku leczonych było jedynie 263 chorych, rok wcześniej – 200. To zaskakuje, zwłaszcza biorąc pod uwagę wieloletnie starania w Ministerstwie Zdrowia o uruchomienie tego programu. Prof. Gil przyczyn tej absurdalnej sytuacji upatruje wciąż w niskiej świadomości zarówno lekarzy, jak i pacjentów w zakresie możliwości leczenia chorych w ramach programu lekowego.

Wciąż nie są powszechnie znane ścieżki kwalifikowania pacjenta do udziału w programie na wszystkich poziomach kwalifikacji począwszy od POZ, niewiedza dotyczy również kryteriów włączenia do programu aby zaproponowane leczenie mogło być refundowane przez NFZ oraz tego, w jakich ośrodkach program ten jest realizowany. Problemy z programem zaczynają się już w POZ, ponieważ wciąż zbyt rzadko wykonuje się lipidogram, jedno z najbardziej kluczowych badań kontrolnych u pacjentów sercowo-naczyniowych. Ponadto, wciąż kryteria kwalifikacji do programu są zbyt restrykcyjne. – tłumaczy profesor.
 
Jak opisuje profesor, w 2021 r. złagodzone zostały kryteria włączenia dla pacjentów z hipercholesterolemią rodzinną. Podobne działanie potrzebne jest również w drugiej części programu dedykowanej chorym po ostrym zespole wieńcowym.

Od dłuższego czasu trwa dyskusja o potrzebie wydłużenia okresu od incydentu sercowo-naczyniowego do włączenia pacjenta do programu. Obecnie jest to 12-miesięczny przedział czasu, przy czym klinicyści wskazują na potrzebę wydłużenia go do 24 miesięcy, co pozwoliłoby na kwalifikowanie również tych pacjentów, którzy zakończyli uczestnictwo w programie KOS-Zawał. To zdecydowanie przyczyniłoby się do lepszego zaopiekowania chorych i zwiększenia wykorzystania potencjału obu oferowanych świadczeń. Dodatkowo, warto zaopiekować grupę chorych z nietolerancją statyn, bowiem ta grupa pacjentów, u których stwierdzono ekstremalne ryzyko sercowo-naczyniowe, nie ma aktualnie możliwości osiągnięcia celu terapeutycznego w wyniku braku możliwości zastosowania inhibitora PCSK-9. – ocenia prof. Gil.
 
Krajowa Sieć Kardiologiczna
Program KSK ruszył kilka miesięcy temu w woj. mazowieckim i weszło do niego ok. 700 pacjentów. Program ma za zadanie przyspieszać ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną dla pacjentów kierowanych do tej sieci. Zakłada również przyspieszenie wykonania niektórych typów zabiegów, jak przezskórnej implantacji zastawki aortalnej czy terapii “brzeg do brzegu” w zastawkach mitralnych, które w programie są nielimitowane i lepiej finansowane z NFZ.

Po naszym jako PTK ostatnim spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia z udziałem Konsultanta Krajowego zapadła decyzja, że do KSK zostanie dołączonych kolejnych pięć regionów w najbliższym czasie. Dzięki temu kolejni pacjenci będą mogli korzystać z szybszych ścieżek terapeutycznych i nielimitowanych zabiegów. – podkreśla prof. Witkowski. – Program trwa dopiero kilka miesięcy i jest w fazie rozwoju, dlatego jego skuteczność będzie można oszacować za ok. rok, natomiast uważam, że dotychczasowe 700 pacjentów to dobry i obiecujący wynik. – dodaje.
 
Debata Świadome Media
Już po raz trzeci z okazji warsztatów odbyła się Debata Media Świadome Kardiologii organizowana we współpracy z fundacją Instytut Świadomości, która jest swoistym forum podsumowania zarówno sytuacji w kardiologii interwencyjnej przedstawionej na warsztatach, jak i sytuacji w kardiologii w ogóle.

Z biegiem lat zmienia się nie tylko sama sytuacja w kardiologii, ale również opinia i świadomość samych kardiologów. Dla osiągnięcia sukcesu nie sposób patrzeć już tylko na sam wierzchołek góry lodowej, jakim jest kardiologia interwencyjna. Trzeba zejść niżej – do ambulatorium, do POZ, bo to tam zaczyna się ścieżka terapeutyczna pacjenta, która może zostać poprowadzona szybko i dobrze ratując mu życie i zdrowie lub długo i źle doprowadzając do złej diagnostyki, złej terapii, w konsekwencji do niepełnosprawności pacjenta kardiologicznego. Dziś wielka medycyna potrzebuje małej medycyny bardziej niż kiedykolwiek, to jeden z ważniejszych wniosków z debaty. – przyznaje prof. Gil.
 
Uczestnicy debaty doszli do wniosku, że skuteczność medycyny, w tym kardiologii nie zależy tylko od sfery medycznej i finansowej, ale też od komunikacyjnej, a ta wciąż zawodzi, ponieważ albo jest zbyt skomplikowana, zwłaszcza do pacjentów, albo… w ogóle jej nie ma.

Widać to na przykładzie wspomnianych programów kardiologicznych – takich jak KOS-zawał czy PCSK9, te nazwy mogą nic nie mówić pacjentom, a nawet wywoływać w nich strach. Są nieintuicyjne i zbyt skomplikowane. Być może, gdyby nazwy tak ważnych programów były proste i przyjazne, pacjenci łatwiej by je zapamiętywali, częściej o nie pytali, łatwiej sami znajdowali informacje o nich i chętniej z nich korzystali. Komunikacja w medycynie to bardzo ważny aspekt, nie możemy go bagatelizować. Na debacie padło kilka propozycji nazw, z których najlepsze wydają się te najprostsze, jak choćby zawał minus czy cholesterol minus. – podsumowuje prof. Gil.
 
Creating Cardiovascular Medicine Worldwide
W tym roku WCCI odbyło się, podobnie jak rok temu, odbyło się w formule hybrydowej i pierwszy raz od ponad ćwierć wieku przybrało nowe motto przewodnie kongresu, które odzwierciedla zarówno cel, jak i wartości wydarzenia – Creating Cardiovascular Medicine Worldwide.

Naszą misją jest jak najszersze, zarówno krajowe, jak i międzynarodowe rozpowszechnianie wiedzy i informacji z zakresu medycyny sercowo-naczyniowej, którą jako Polacy zarówno tworzymy, jak i prezentujemy dokonania zza granicy. Jako Polacy, jesteśmy wciąż w ścisłej światowej czołówce leczenia ostrego zawału serca, prowadzimy również specjalistyczne kursy udrożnienia przewlekle zamkniętych tętnic wieńcowych dla osób z kraju i zagranicy. Szkolimy specjalistów i proktorów, czyli nauczycieli danej procedury medycznej, którzy następnie mogą szkolić kolejnych lekarzy w skali krajowej i międzynarodowej, a to kompetencyjnie rozwija kolejne ośrodki i zapewnia nowoczesne leczenie pacjentom. – wyjaśnia prof. Witkowski.
 
– Creating Cardiovascular Medicine Worldwide to nasza misja, historia i pasja, którą już od ponad ćwierć wieku kreujemy w Polsce, ale także w skali międzynarodowej wraz zespołami, ekspertami i prelegentami z całego świata, a także przyjaciółmi, bo medycyna sercowo-naczyniowa to nie tylko medycyna, to przede wszystkim ludzie. – podkreśla prof. Robert J. Gil.
 źródło: WCCI

 

Minister zdrowia, Adam Niedzielski, podczas konferencji prasowej w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu zapowiedział poszerzenie pilotażu Krajowej Sieci Kardiologicznej o kolejne pięć województw: pomorskie, łódzkie, małopolskie, wielkopolskie i śląskie.
Decyzję Ministerstwa Zdrowia pozywnie ocenia środowisko kardiologiczne, które postulowało szerokie otwarcie pilotażu KSK. Dotychczas pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej był realizowany tylko na Mazowszu.

Minister Zdrowia zaznaczył, że najważniejszym wyzwaniem obecnie jest rozpoczęcie spłacania tzw. długu zdrowotnego – Odbudowa zdrowia Polaków po okresie pandemii, która zaburzyła dostępność i korzystanie ze świadczeń zdrowotnych. 

– Choroby serca cały czas są głównym zabójcą Polaków. Dlatego cieszę się, że mogę ogłosić, iż wchodzimy w drugi etap pilotażu sieci kardiologicznej – powiedział minister zdrowia.

Krajowa Sieć Kardiologiczna jest tworzona w oparciu o doświadczenia krajowej Sieci Onkologicznej i jej celem jest zapewnienie opieki koordynowanej i dostępu do szybkiej diagnostyki dla pacjentów z chorobami układu krążenia. KSK bejmuje kluczowe obszary teraperutyczne w kardiologii takie jak: niewydolność serca, wady zastawkowe, nadciśnienie tętnicze i zaburzenia rytmu serca.

Prace nad pilotażem zaczęliśmy od przygotowania tzw. ścieżki pacjenta, czyli gdzie i z jakim rozpoznaniem jest on leczony. Podpisaliśmy umowy z placówkami na Mazowszu. Leczymy teraz ok. 800 osób – dodał prof. Tomasz Hryniewiecki, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii.

źródło: konferencja MZ, 250422

Minister zdrowia, Adam Niedzielski, podczas konferencji prasowej w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu zapowiedział poszerzenie pilotażu Krajowej Sieci Kardiologicznej o kolejne pięć województw: pomorskie, łódzkie, małopolskie, wielkopolskie i śląskie.
Decyzję Ministerstwa Zdrowia pozywnie ocenia środowisko kardiologiczne, które postulowało szerokie otwarcie pilotażu KSK. Dotychczas pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej był realizowany tylko na Mazowszu.

Minister Zdrowia zaznaczył, że najważniejszym wyzwaniem obecnie jest rozpoczęcie spłacania tzw. długu zdrowotnego – Odbudowa zdrowia Polaków po okresie pandemii, która zaburzyła dostępność i korzystanie ze świadczeń zdrowotnych. 

– Choroby serca cały czas są głównym zabójcą Polaków. Dlatego cieszę się, że mogę ogłosić, iż wchodzimy w drugi etap pilotażu sieci kardiologicznej – powiedział minister zdrowia.

Krajowa Sieć Kardiologiczna jest tworzona w oparciu o doświadczenia krajowej Sieci Onkologicznej i jej celem jest zapewnienie opieki koordynowanej i dostępu do szybkiej diagnostyki dla pacjentów z chorobami układu krążenia. KSK bejmuje kluczowe obszary teraperutyczne w kardiologii takie jak: niewydolność serca, wady zastawkowe, nadciśnienie tętnicze i zaburzenia rytmu serca.

Prace nad pilotażem zaczęliśmy od przygotowania tzw. ścieżki pacjenta, czyli gdzie i z jakim rozpoznaniem jest on leczony. Podpisaliśmy umowy z placówkami na Mazowszu. Leczymy teraz ok. 800 osób – dodał prof. Tomasz Hryniewiecki, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii.

źródło: konferencja MZ, 250422

Choroby układu krążenia, czyli serca i naczyń, są główną przyczyną zgonów w Polsce. Odpowiedzią na to wyzwanie ma być Narodowy Program Chorób Układu Krążenia – który czeka na wpis do prac rządu. Działania skoncentrowano na pięciu obszarach: inwestycji w pacjenta, inwestycji w kadry, inwestycji w edukację, profilaktykę i styl życia, inwestycji w naukę i innowację, inwestycji w system opieki kardiologicznej” – mówił wiceminister zdrowia Waldemar Kraska podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Podkreślił, że nadrzędnym celem nadrzędnym programu jest obniżenie zachorowań i zgonów z powodu chorób układu krążenia i zbliżenie wskaźników dotyczących zgonów, długości życia do unijnych, jak również zmniejszenie różnic w regionach dotyczących zachorowań dzięki zwiększeniu dostępności do odpowiednich świadczeń zdrowotnych, większemu upowszechnieniu profilaktyki.

Rocznie na działania wynikające z założeń programu przeznaczone będzie 270 mln zł, ale wiceminister twierdzi, że ta kwota może jeszcze się zmienić.


Kolejki do kardiologa

Konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii prof. Tomasz Hryniewiecki, który jest również koordynatorem prac nad przygotowaniem tego programu na lata 2022-2032, podkreślił, że w Polsce mamy już europejską średnią, jeśli chodzi o liczbę kardiologów. Niestety to nie ma przełożenia na zmniejszenie kolejek do specjalistów. I temu też na służyć narodowy program.

„Mamy już średnią europejską, jeśli chodzi o liczbę specjalistów kardiologów, ale cóż z tego? Nie przekłada się to na zmniejszenie kolejek do kardiologów, do poradni specjalistycznej. Dlaczego tak się dzieje? Bo kardiolodzy w Polsce zajmują się kontynuacją leczenia, przepisywaniem kolejnych recept u pacjentów w stanie stabilnym, a powinni pełnić bardziej funkcję konsultantów, którzy stawiają pierwsze rozpoznanie, proponują leczenie, uczestniczą w najbardziej zaawansowanym i skomplikowanym leczeniu, ale potem już kierują pacjentów do niższych szczebli ochrony zdrowia, np. do lekarzy rodzinnych, gdzie ta opieka może być kontynuowana. Oczywiście jeśli może być bezpiecznie kontynuowana” – podkreślił prof. Hryniewiecki.

Zwrócił uwagę, że w ramach programu położono nacisk m.in. na poprawę jakości badań przesiewowych, koordynację opieki nad pacjentem kardiologicznym, modernizację infrastruktury i wyposażenie ośrodków zajmujących się diagnostyką i leczeniem tych schorzeń.

„Mamy wiele ośrodków na wysokim poziomie, ale sprzęt się starzeje i trzeba go zmodernizować” – dodał.

Jego zdaniem również jednym z istotnych działań jest poprawa świadomości dzieci i młodzieży w sprawie chorób układu krążenia.

„Nie myślimy o zdrowym trybie życia i to nie dotyczy tylko dorosłych” – powiedział.

Smutne statystyki

Polacy aż dwukrotnie częściej niż inni Europejczycy umierają na choroby niedokrwienne serca oraz udaru mózgu.

„Nadciśnienie tętnicze, palenie tytoniu zaburzenia lipidowe oraz otyłość i cukrzyca stanowią te główne czynniki (prowadzące do wyższej – red.) umieralności” – podkreślił Kraska.

W latach 2018-2019 było realizowanych 20 programów profilaktyki chorób układu sercowo-naczyniowego. Właśnie po to, aby wzmocnić działania profilaktyczne powstał Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032.

„Chcemy, aby dostępność do profilaktyki była taka sama w całym kraju, jak w dużych miastach.  Program ma na celu zwiększenie częstości badań profilaktycznych przesiewowych. Z tym jest problem od lat. Chcemy poprawić opiekę nad pacjentem kardiologicznym na tzw. całej ścieżce, czyli żeby pacjent wiedział, jak ma się poruszać i do jakich specjalistów ma być skierowany”  – powiedział prof. Hryniewiecki.

Nowe technologie w medycynie

Kolejnym etapem jest modernizacja infrastruktury i wyposażenia podmiotów leczniczych zajmujących się diagnostyka i leczeniem pacjentów z chorobami układu krążenia.

„Mamy wiele ośrodków na bardzo wysokim poziomie, natomiast technologia idzie do przodu, sprzęt się starzeje i konieczne jest odtworzenie możliwości technicznych” – dodał.

Podkreślił, że konieczne jest także dostosowanie struktury kadry medycznej.

„A z tym mamy problem w całej ochronie zdrowia. Poza tym, żeby medycyna była na najwyższym poziomie konieczne są badania naukowe prowadzone z najlepszymi światowymi ośrodkami” – powiedział prof. Hryniewiecki.  

Wdrożone mają zostać regulacje prawne, które będą wspierać prawidłowe odżywianie i profilaktykę antytytoniową. Prof. Hryniewiecki zwrócił uwagę na istotę zwiększania udziału pacjentów z chorobami układu krążenia w badaniach klinicznych, poprawę organizacji systemu badań naukowych w kardiologii czy rozwiązania legislacyjne dotyczące prowadzenia badań genetycznych i biobankowania.

„Chcemy też zwiększyć dostępność terapii medycznych, farmakologicznych i sprzętowych refundowanych przez NFZ” – podkreślił.

Dodał, że sporo takich terapii, z których nie mogą na razie korzystać polscy pacjenci, a są one dostępne już w Europie.

Ważne są też inwestycje w system opieki kardiologicznej. Tutaj również niesłychanie istotne działania, które mają zmienić podejście do pacjent i postawić na skoordynowaną opiekę kardiologiczną. Po to żeby lepiej wykorzystać specjalistów a pacjenci mogli do nich trafiać.

„To już się toczy i jest zaproponowane w pilotażu Krajowej Sieci Kardiologicznej w woj. mazowieckim. Działania zostały zainicjowane wiosną ubiegłego rok. Obecnie już ponad 700 pacjentów zostało włączonych do programu” – dodał prof. Hryniewiecki.

Sensem tego programu jest zaproponowanie lekarzom POZ oddalonym od najlepszych ośrodków możliwości szybkiego – maksymalnie w ciągu miesiąca –  skonsultowania ze specjalistą, tak aby można było powiedzieć, czy pacjent wymaga dalszej diagnostyki, czy może być odesłany do lekarza kierującego.

Potrzebna edukacja i profilaktyka

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski, zwrócił uwagę na zalecenia dotyczące profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych.

„Polska jest w wśród państwa o wysokiej grupie ryzyka zachorowalności. W porównaniu z Europą mamy o 30 proc. wyższą zachorowalność i część z tych przypadków może być zakończona zgonem” – powiedział prof. Mitkowski.

Niestety – jak zaznaczył – wspomniane wcześniej programy kardiologiczne nie cieszą się popularnością wśród Polaków.

„20 programów profilaktycznych w 7 województwach objęło tylko 50 tys. osób czyli 0,14 proc. naszej populacji. Z programu 40+ skorzystało 300 tys. osób na 20 mln,  które miały zostać nim objęte. Musimy powiązać realizację programów profilaktycznych z dostępem do opieki medycznej” – dodał proc. Mitkowski.

Największym wyzwaniem – zdaniem prof. Mitkowskiego – jest odwrócenie trendu dotyczącego zachorowalności na choroby sercowo-naczyniowe. Ważne jest też wydłużenie życia bez ograniczenia sprawności, czyli wdrażanie nowych metod zarówno farmakologicznych, jak i diagnostycznych.

Prof. Mitkowski uważa, że sukces programu będzie szybciej osiągnięty jeśli w jego realizację włączonych zostanie więcej podmiotów, a Polskie Towarzystwo Kardiologiczne nie zostało uwzględnione.


Jakie programy profilaktyczne są dostępne?

Wśród dostępnych programów profilaktycznych warto zwrócić uwagę na sześć najważniejszych:


Program profilaktyki raka piersi (mammografia)

Program adresowany jest do kobiet w wieku 50-69 lat, które spełniają jedno z poniższych kryteriów:

Program profilaktyki raka szyjki macicy (cytologia)

Program adresowany jest do kobiet w wieku 25-59 lat:

Kobiety, które były leczone z powodu nowotworu złośliwego szyjki macicy, po zakończeniu kontroli onkologicznej (decyzję podejmuje lekarz prowadzący leczenie onkologiczne) ponownie zostają objęte skryningiem cytologicznym.


Program profilaktyki gruźlicy

Program adresowany jest do osób powyżej 18. roku życia, które nie miały w dotychczasowym wywiadzie rozpoznanej gruźlicy, a w szczególności:

Program badań prenatalnych

Program adresowany jest do kobiet w ciąży spełniających co najmniej jedno z poniższych kryteriów:

Program profilaktyki chorób układu krążenia

Program adresowany jest do osób które:

Program profilaktyki chorób odtytoniowych (w tym POChP)

Etap podstawowy adresowany jest do osób powyżej 18. roku życia palących papierosy, w tym – w zakresie diagnostyki POChP (przewlekłej obturacyjnej choroby płuc) – do kobiet i mężczyzn pomiędzy 40. a 65. rokiem życia,

Etap specjalistyczny adresowany jest do osób uzależnionych od palenia tytoniu, skierowanych z etapu podstawowego programu realizowanego przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej lub z oddziału szpitalnego oraz zgłaszających się bez skierowania.

 

Na podstawie: Posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia z dnia 07.04.2022

Źródło: Katarzyna Walterska, PAP