Medicalpress
Podczas 2. Forum Zdrowia Kobiet, które 18 i 19 czerwca 2026 r. odbyło się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, dyskutowano o tym, jak skuteczniej odpowiadać na potrzeby zdrowotne kobiet na różnych etapach życia. O interdyscyplinarnym podejściu do kwestii profilaktyki i diagnostyki, leczenia i opieki długoterminowej debatowali lekarze, eksperci systemowi, przedstawiciele środowisk naukowych, klinicznych i organizacji pacjenckich. Ton rozmowom panelowym nadało przemówienie ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, w którym zaapelowała: „Zdrowie kobiet to wspólna odpowiedzialność administracji publicznej, środowiska medycznego, ekspertów i decydentów. Tylko pracując razem możemy tworzyć rozwiązania, które będą skuteczne, dostępne i odpowiadające na rzeczywiste potrzeby”. W wydarzeniu wzięło udział blisko 500 osób.
Forum Zdrowia Kobiet po raz kolejny było przestrzenią rozmowy o medycynie, systemie ochrony zdrowia i praktyce klinicznej w obszarach, które bezpośrednio wpływają na jakość życia kobiet. Tegoroczną edycję pod hasłem: Połączone perspektywy zainaugurowała swoim wystąpieniem ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, która wskazała, że zdrowie kobiet powinno być traktowane nie jako jeden z wielu wycinków polityki zdrowotnej, lecz jako jej fundament. Podkreśliła, że forum ma szczególne znaczenie, ponieważ łączy perspektywy pacjentek, lekarzy, pielęgniarek, położnych, psychologów, administracji publicznej, ekspertów i wszystkich osób współtworzących system opieki.
– Dzisiejsze forum ma wyjątkowy charakter, ponieważ łączy różne perspektywy: kobiet jako pacjentek, lekarzy, pielęgniarek, położnych, psychologów, a także wszystkich osób, które na co dzień budują system opieki. I właśnie to łączenie perspektyw jest dziś kluczowe. Zdrowie kobiet nie może być postrzegane fragmentarycznie. Powinno być traktowane w sposób ciągły, skoordynowany i oparty na całym cyklu naszego życia. Za długo funkcjonowaliśmy w modelu, w którym objawy zgłaszane przez kobiety bywały bagatelizowane. Zbyt często słyszały one: „taka pani uroda”. Dziś naszym zadaniem jest odejście od tego podejścia i zastąpienie go systemową odpowiedzią opartą na wiedzy, empatii i szybkim działaniu. Nie możemy również mówić o zdrowiu kobiet bez uwzględnienia zdrowia psychicznego. To obszar, który przez lata pozostawał niedostatecznie widoczny, a który ma ogromny wpływ na jakość życia, zarówno w okresie macierzyństwa, jak i w innych momentach naszego życia – powiedziała ministra zdrowia.
Szefowa resortu zdrowia zauważyła, że zdrowie kobiet jest wspólną odpowiedzialnością administracji publicznej, środowiska medycznego, ekspertów i decydentów. Na koniec swojego wystąpienia podkreśliła:
– Chciałabym, aby efektem tego forum była nie tylko wymiana doświadczeń, ale także konkretne kierunki działań. Takie, które przełożą się na codzienność pacjentek, na ich poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i zaufania do systemu, bo zdrowie kobiet to zdrowie społeczeństwa.
Zdrowie kobiet ponad specjalizacjami
Dyskusja inauguracyjna 2. Forum Zdrowia Kobiet była poświęcona jednej z najważniejszych zmian, jakiej wymaga dziś rozmowa o zdrowiu kobiet: odejściu od bagatelizowania objawów na rzecz systemowej, skoordynowanej i interdyscyplinarnej odpowiedzi. Uczestnicy debaty rozmawiali o tym, jak budować model opieki, w którym pacjentka szybciej trafia na właściwą ścieżkę diagnostyczną, ma dostęp do profilaktyki i wczesnego wykrywania chorób, a jej potrzeby są widziane w perspektywie całego życia – od wieku reprodukcyjnego, przez ciążę i połóg, po menopauzę, starzenie się i opiekę długoterminową.
Prof. dr hab. n. med. Ewa Barcz, ginekolog-położnik, kierowniczka Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Wydziału Medycznego CM UKSW, Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, zwróciła uwagę na choroby dna miednicy – obszar wciąż niedostatecznie obecny w debacie publicznej, edukacji medycznej i organizacji opieki.
– Choroby dna miednicy dotyczą około 30 proc. dorosłych kobiet, a po 50. roku życia – połowy populacji kobiet. To nie jest wyłącznie nietrzymanie moczu, lecz cały zakres problemów obejmujących dolny odcinek układu moczowego, przewodu pokarmowego, narządy miednicy, zespoły bólowe czy zaburzenia statyki. Tymczasem ten obszar nie jest właściwie obecny ani w szkoleniu przeddyplomowym ani podyplomowym. Nie mamy wystarczającego systemu kształcenia, a skutki ponoszą pacjentki i cały system ochrony zdrowia – mówiła Ewa Barcz.
Znaczenie profilaktyki onkologicznej i koordynacji opieki podkreślił prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej, pełnomocnik dyrektora Narodowego Instytutu Onkologii ds. Wdrożenia Krajowej Sieci Onkologicznej. Wskazywał, że mimo postępu w diagnostyce i leczeniu celem powinno być wykrywanie chorób na wcześniejszych etapach oraz zwiększenie zgłaszalności na badania profilaktyczne.
– Jako onkolog chciałbym, aby przypadków onkologicznych było jak najmniej i aby kobiety nie trafiały do leczenia zbyt późno. Mamy profilaktykę, ale pytanie brzmi, jak z niej korzystamy. W przypadku raka piersi z badań korzysta około 30 proc. uprawnionych osób, a wcześniej wykryta choroba daje realną szansę na skuteczne leczenie. Krajowa Sieć Onkologiczna porządkuje proces i wzmacnia koordynację, ale system będzie skuteczny tylko wtedy, gdy pacjentki i pacjenci będą aktywnie korzystać z profilaktyki – mówił Mariusz Bidziński.
– Profilaktyka to przede wszystkim relacje. Położne są wciąż kojarzone głównie z okresem okołoporodowym, tymczasem mogą prowadzić edukację zdrowotną, wspierać profilaktykę onkologiczną i uroginekologiczną, opiekę przedkoncepcyjną czy kobiety w okresie transformacji menopauzalnej. Mamy bardzo dobrze wykształconą grupę zawodową i powinniśmy korzystać z tego potencjału. Potrzebne są jednak konkretne działania systemowe oraz finansowanie – akcentowała prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Grażyna Iwanowicz-Palus, konsultantka krajowa w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego, kierowniczka Zakładu Opieki Specjalistycznej w Położnictwie Katedry Rozwoju Położnictwa, Uniwersytet Medyczny w Lublinie.
Prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, kierowniczka Katedry Zdrowia Kobiety Zakładu Zdrowia Reprodukcyjnego i Seksuologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, uwydatniła dwa niedostatecznie zaopiekowane obszary: opiekę ginekologiczną nad dziewczynkami i kobietami z niepełnosprawnościami oraz ginekologię dziecięcą oraz dziewczęcą.
– Dziewczynka czy kobieta z niepełnosprawnością intelektualną powinna mieć dostęp do takiej samej edukacji zdrowotnej jak osoba sprawna intelektualnie. Dotyczy to miesiączki, higieny, szczepień przeciw HPV, bezpieczeństwa, chorób przenoszonych drogą płciową czy antykoncepcji. Drugi obszar to ginekologia dziecięca i dziewczęca, gdzie coraz częściej widzimy przedwczesne dojrzewanie, zaburzenia miesiączkowania oraz otyłość. W tej opiece mamy zawsze dwóch pacjentów: dziecko i matkę – mówiła.
Na znaczenie znajomości praw pacjenta, prostszej komunikacji dotyczącej profilaktyki oraz przeciwdziałania dezinformacji medycznej wskazywała dr n. med. Maria Jessa-Jabłońska, zastępczyni Rzecznika Praw Pacjenta.
– Jeżeli pacjenci znają swoje prawa, łatwiej poruszają się w systemie ochrony zdrowia. Potrzebują też prostej informacji i jasnej komunikacji – przez SMS, e-mail, aplikację, lekarza POZ czy medycynę pracy. Drugim bardzo ważnym problemem jest dezinformacja medyczna i praktyki osób, które zachęcają pacjentów do korzystania z produktów lub procedur niepotwierdzonych naukowo, często odciągając ich od leczenia zgodnego z wiedzą medyczną – zaznaczyła.
Marta Nowacka, prezeska Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, prezeska Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich, zwróciła uwagę, że poza opieką nad kobietą w ciąży wiele obszarów zdrowia kobiet nadal nie ma wystarczającej koordynacji. Dotyczy to m.in. uroginekologii, ale także wsparcia kobiet pełniących role opiekunek wobec chorych członków rodzin.
– Mamy dziś mocno rozwiniętą opiekę nad kobietą w ciąży, planującą ciążę i po porodzie. Natomiast później wiele problemów kobiet jakby przestaje istnieć w systemie. Uroginekologia nadal jest tematem tabu, a pacjentki często nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Poza onkologią wciąż brakuje realnej koordynacji opieki. Każdy obszar zdrowia kobiet wymaga tak kompleksowej pracy, jaką wykonano w przypadku opieki nad kobietą w ciąży – mówiła Marta Nowacka.
Prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Aneta Nitsch-Osuch, konsultantka wojewódzka ds. epidemiologii dla województwa mazowieckiego, prodziekan ds. programów i jakości kształcenia, kierowniczka Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, sekretarz Rady Sanitarno-Epidemiologicznej przy Głównym Inspektorze Sanitarnym, wskazała na niewykorzystany potencjał szczepień jako narzędzia profilaktyki.
– Wszystkie szczepienia rekomendowane kobietom w ciąży, czyli przeciw grypie, krztuścowi i RSV, są bezpłatne. To bardzo dobry krok, ale mimo zniesienia bariery finansowej realizacja tych szczepień nadal pozostawia wiele do życzenia. Potrzebujemy edukacji pacjentek i personelu medycznego. Ważną rolę mogą odegrać szkoły rodzenia i położne, bo decyzje dotyczące zdrowia wciąż w dużej mierze zapadają na podstawie rekomendacji lekarza, położnej czy innego przedstawiciela personelu medycznego – zauważyła. Ekspertka podkreśliła, że bezpłatne szczepienia dla kobiet w ciąży są ważnym rozwiązaniem, ale zgłaszalność pozostaje zbyt niska.
Prof. Grażyna Iwanowicz-Palus zwróciła również uwagę na prawa kobiet w opiece okołoporodowej oraz temat przemocy seksualnej i przemocy w relacjach intymnych.
– Kobieta ma zapisane prawo wyboru miejsca porodu, również w warunkach pozaszpitalnych, ale przez lata był to w dużej mierze martwy zapis, bo taka decyzja oznaczała samodzielne ponoszenie kosztów. Ważnym, wciąż niedostatecznie zaopiekowanym tematem pozostaje też przemoc seksualna i przemoc w relacjach intymnych, która w dużej mierze dotyczy kobiet – mówiła.
Rekomendacje i kierunek działań
W części poświęconej rekomendacjom uczestnicy debaty wskazywali przede wszystkim na potrzebę lepszej edukacji medycznej, koordynacji opieki, wzmacniania profilaktyki, przeciwdziałania dezinformacji oraz budowania zaufania do medycyny opartej na faktach.
Prof. Ewa Barcz jako najpilniejsze działanie wskazała stworzenie systemu edukacji podyplomowej i specjalizacji szczegółowej z uroginekologii.
– W chorobach dna miednicy jesteśmy w szczerym polu. Trzeba zacząć od edukacji lekarzy. Od lat powtarzam, że potrzebujemy specjalizacji szczegółowej z uroginekologii. Nie musi być kilku tysięcy uroginekologów – wystarczy kilkudziesięciu specjalistów i wyspecjalizowane ośrodki, które będą odpowiadały na realne potrzeby demograficzne kobiet – mówiła.
Prof. Mariusz Bidziński podkreślił, że opieka nad zdrowiem kobiet powinna obejmować cały cykl życia: od edukacji młodzieży, przez profilaktykę nowotworową oraz zdrowy styl życia, po menopauzę, geriatrię i wsparcie seniorek.
– Patrząc na zdrowie kobiet, powinniśmy myśleć o całym cyklu życia. U młodzieży kluczowa jest edukacja i szczepienia przeciw HPV, u kobiet dorosłych – badania profilaktyczne i zdrowy styl życia, w okresie menopauzalnym – rzetelna informacja, a u osób starszych – odpowiedź na samotność, depresję i wielochorobowość. Demografia pokazuje, że system musi wzmacniać geriatrię i opiekę nad seniorkami – mówił profesor.
Dr Maria Jessa-Jabłońska rekomendowała traktowanie profilaktyki jako stałego działania systemowego oraz rozwijanie narzędzi komunikacji z pacjentami, w tym infolinii i helpline’ów.
– Profilaktyka to działania systemowe, a nie tylko pojedyncze akcje. Powinna być wspierana przez skuteczną komunikację i prostą informację. Bardzo ważne jest także przeciwdziałanie antymedycynie, czyli osobom i podmiotom, które oszukują pacjentów, oferując produkty lub procedury bez działania leczniczego. Ważnym narzędziem kontaktu z obywatelami jest całodobowa infolinia Rzecznika Praw Pacjenta – zaznaczyła
Marta Nowacka wskazała na konieczność przeniesienia doświadczeń z opieki koordynowanej na kolejne obszary zdrowia kobiet.
– Ochrona zdrowia musi zauważyć problem uroginekologii. Mamy doświadczenia w koordynowanej opiece nad kobietą w ciąży, Krajową Sieć Onkologiczną czy Krajową Sieć Kardiologiczną i w tym duchu powinniśmy iść z kolejnymi zmianami. Pacjentka powinna być leczona kompleksowo, zgodnie z przebiegiem choroby i realnymi potrzebami, a nie traktowana wyłącznie jako procedura – wyjaśniła
Według prof. Violetty Skrzypulec-Plinty należy dążyć do odbudowy zaufania do medycyny, ochrony personelu medycznego przed hejtem oraz prostego komunikowania pacjentom, co jest sprawdzone i bezpieczne.
– Uczmy się podejścia do pacjenta, którego nie zastąpi sztuczna inteligencja. Mówmy jasno, co jest sprawdzone medycznie, opierajmy się na faktach i autorytetach. Musimy odbudować zaufanie do lekarzy i całego personelu medycznego oraz pokazywać codzienną, często niewidoczną pracę medycyny – mówiła ekspertka.
– Potrzebujemy systemowego podejścia do dezinformacji i fake newsów. W szczepieniach pytanie nie brzmi, czy kryzys się pojawi, tylko kiedy się pojawi, dlatego system musi być przygotowany wcześniej. Ważne jest też monitorowanie efektów programów zdrowotnych oraz mocniejsze włączenie profilaktyki i promocji zdrowia do kształcenia przed- i podyplomowego zawodów medycznych – podkreśliła prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Aneta Nitsch-Osuch.
Wątki, które wybrzmiały podczas inauguracji, znalazły rozwinięcie w kolejnych sesjach 2. Forum Zdrowia Kobiet. Eksperci rozmawiali m.in. o opiece okołoporodowej, płodności i niepłodności, onkologii kobiecej, endometriozie, migrenie, zdrowiu seksualnym, zaburzeniach dna miednicy, zdrowiu psychicznym, menopauzie, profilaktyce, szczepieniach, a także o zdrowiu dziewczynek i nastolatek, wielochorobowości oraz sytuacjach wymagających szczególnej uważności systemu, takich jak przemoc seksualna czy trudne, nieoczywiste przypadki kliniczne. Wspólnym mianownikiem tych debat była potrzeba lepszej koordynacji opieki, skuteczniejszej edukacji zdrowotnej i odejścia od punktowych interwencji na rzecz spojrzenia na zdrowie kobiet w perspektywie całego życia.
Warsztaty profilaktyczne
Jolanta Milas i Andżelika Misiura, ambasadorki Różowego Patrolu, przeprowadziły podczas Forum Zdrowia Kobiet warsztaty na temat tego, jak w praktyce zadbać o wczesne wykrywanie raka piersi. Różowy Patrol to ogólnopolska inicjatywa profilaktyczna oparta na pracy ambasadorek-wolontariuszek. W ramach lokalnych klubów docierają one z edukacją zdrowotną do kobiet w całej Polsce: na wydarzeniach, spotkaniach kół gospodyń, w klubach seniora i wszędzie tam, gdzie potrzebna jest rozmowa o profilaktyce. Ich działania koncentrują się na edukowaniu, motywowaniu i wspieraniu kobiet, a także zachęcaniu ich do regularnego samobadania piersi oraz praktycznej nauce, jak wykonywać je prawidłowo.
Forum Zdrowia Kobiet spełniało kryteria Infarmy oraz standardy etyczne Kodeksów Etyki Izby POLMED i MedTech Polska.
 
Organizatorem Forum Zdrowia Kobiet jest Grupa PTWP.
Grupa PTWP prowadzi działalność w obszarze zintegrowanych rozwiązań w zakresie komunikacji i nowych mediów. Jej aktywność skupia się na rynku internetowym i wydawaniu branżowych portali, m.in.: rynekzdrowia.pl, wnp.pl, portalsamorzadowy.pl, pulsHR.pl.
Grupa PTWP zajmuje się także organizacją kongresów, konferencji i wydarzeń na czele z Europejskim Kongresem Gospodarczym – European Economic Congress (EEC) – jedną z najbardziej prestiżowych imprez odbywających się w Europie Centralnej.
W skład Grupy PTWP wchodzi także spółka PTWP Event Center zarządzająca Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Halą Widowiskowo-Sportową Spodek w Katowicach.
W 2024 roku PTWP SA przeniosła swoje notowania na główny rynek GPW w Warszawie.
W grudniu 2025 roku Grupa PTWP sfinalizowała transakcję, obejmując większościowy pakiet 56,82% akcji Gremi Media – wydawcy tytułów „Rzeczpospolita” i „Parkiet”. W styczniu 2026 r. Grupa PTWP przejęła 100% udziałów w spółce Elamed, wydawcy czasopism i portali branżowych.
Zapraszamy do odwiedzenia: www.ptwp.pl
Zapraszamy na stronę: https://www.forumzdrowiakobiet.pl/pl/

Marzec to miesiąc świadomości endometriozy – choroby, która może dotykać nawet co 10. kobietę w wieku rozrodczym. Pomimo poważnego wpływu na zdrowie i codzienne funkcjonowanie milionów kobiet na całym świecie, świadomość społeczna na temat endometriozy, jej objawów i możliwości leczenia, pozostaje niewielka. To odpowiedni czas, by zwrócić uwagę na tę chorobę, zrozumieć jej konsekwencje oraz wesprzeć pacjentki, które się z nią zmagają.

Jak piszą eksperci Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, endometrioza to przewlekła choroba o podłożu hormonalnym (estrogenozależna), która charakteryzuje się tym, że komórki błony śluzowej macicy, tzw. endometrium, pojawiają się poza jej naturalnym miejscem występowania, czyli poza jamą macicy[1]. Niezależnie od miejsca, w którym się znajdują, komórki te reagują na zmiany hormonalne zachodzące naturalnie podczas cyklu menstruacyjnego, co w rezultacie prowadzi m.in. do wytworzenia się stanów zapalnych.

Endometrioza to choroba, która może wpływać na funkcjonowanie całego organizmu kobiety. Jej ogniska mogą powstawać nie tylko w narządach rozrodczych, takich jak jajowody, jajniki czy szyjka macicy, ale także w bardziej odległych miejscach – w jelitach, moczowodach, a w rzadkich przypadkach nawet w płucach, wątrobie czy mózgu[2].

Objawy endometriozy

Najczęstszym, a zarazem najbardziej uciążliwym objawem endometriozy jest przewlekły ból, wynikający z utrzymującego się stanu zapalnego. Kobiety często zgłaszają uporczywe dolegliwości w podbrzuszu, które pojawiają się nie tylko podczas menstruacji[3]. Często nie zdają sobie sprawy z tego, że to właśnie objaw endometriozy. Inne objawy endometriozy to ból podczas stosunku seksualnego, obfite i nieregularne krwawienie, osłabienie i zmęczenie, a także problemy z układem pokarmowym i moczowym, takie jak biegunki, zaparcia czy częste parcie na mocz. Endometrioza może prowadzić również do niepłodności[4].

Niestety wspomniane objawy wciąż bywają bagatelizowane przez lekarzy, najbliższe otoczenie chorych, a także same kobiety. Zasłyszane od kolejnych osób zdania „po ciąży Pani przejdzie” czy „taka Pani uroda” niejednokrotnie sprawiają, że część kobiet, pomimo ogromnego cierpienia i bólu, z jakim przychodzi im się mierzyć, przyjmuje, że ich dolegliwości są „normalne”.

Jak endometrioza wpływa na życie kobiet?

Choroba, a przede wszystkim towarzyszące jej objawy wpływają nie tylko na fizyczne zdrowie kobiet, ale również na ich życie emocjonalne, społeczne i zawodowe. Podkreślają to same pacjentki, które szukają wsparcia m.in. wśród innych zmagających się z podobnymi problemami, np. w ramach organizacji pozarządowych działających na rzecz kobiet z endometriozą, jak Fundacja Pokonać Endometriozę.

Przewlekły ból, nieregularne krwawienia, zmęczenie, problemy z układem pokarmowym – wszystko to utrudnia codzienne funkcjonowanie i mocno obniża samopoczucie. Stale nawracające dolegliwości zmuszają część pacjentek do rezygnowania z angażowania się w życie rodzinne czy rozwijania kariery naukowej bądź zawodowej[5].

Jak leczyć endometriozę?

Chociaż endometrioza nie jest obecnie w pełni wyleczalna, istnieją metody leczenia, które pozwalają łagodzić objawy i poprawić jakość życia pacjentek[6]. Terapia endometriozy powinna polegać na współpracy pacjentki z lekarzem, być zindywidualizowana i dostosowana do jej potrzeb oraz stopnia zaawansowania choroby. Zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, terapia powinna być oparta na długofalowym planie, którego podstawą jest leczenie farmakologiczne[7].

Jego celem jest złagodzenie bólu i zmniejszenie ryzyka wystąpienia kolejnych zmian zapalnych. W leczeniu endometriozy najczęściej stosuje się leki hormonalne. Wśród nich wyróżniamy m.in. doustne środki antykoncepcyjne, progestageny (to hormony, które hamują rozwój błony śluzowej macicy) oraz wkładki domaciczne (IUS). W przypadku bardziej zaawansowanych stadiów choroby, konieczna może być również interwencja chirurgiczna, która polega na usunięciu zmian wywołanych chorobą.

Należy pamiętać, że każda terapia hormonalna powinna być stosowana ściśle z zaleceniami lekarza, ponieważ niektóre leki mogą powodować skutki uboczne. Dobrą wiadomością jest to, że pojawiają się nowe możliwości leczenia objawów endometriozy. Na przykład nowoczesne leczenie z zastosowaniem antagonistów GnRH wraz z hormonalną terapią uzupełniającą (tzw. add-back therapy) wykazuje się zarówno w badaniach jak i codziennej praktyce klinicznej odpowiednim profilem bezpieczeństwa i niskim odsetkiem działań niepożądanych, co sprawia, że leczenie jest lepiej tolerowane przez pacjentki[8].

– Przede wszystkim należy jak najszybciej wdrożyć odpowiednie leczenie. Na szczęście, u 90 proc. pacjentek wystarczy terapia hormonalna. Z reguły podstawową leczenia są dwuskładnikowe środki antykoncepcyjne, podawane w sposób ciągły. Doprowadzają one do zatrzymania krwawień i zaniku endometrium, które przestaje przemieszczać się i wszczepiać do innych narządów w organizmie. Bardziej nasilone dolegliwości bólowe wymagają zastosowania silniej działających leków, np. nowoczesnej terapii, dostępnej od 2021 r. na polskim rynku – relugolixu z terapią uzupełniającą, tzw. add back therapy. W każdym przypadku proces terapeutyczny powinien odbywać się pod nadzorem i kontrolą lekarza, który będzie na bieżąco monitorował jego efekty – mowił prof. dr hab. n. med. Piotr Sieroszewski Prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników w wywiadzie dla portalu Pacjent i Lekarz[9]


Wsparcie i świadomość

Pacjentki z endometriozą w Polsce potrzebują instytucjonalnego wsparcia. Wiele z nich pozostaje niewidoczna dla systemu. Z braku alternatyw korzysta z leczenia w prywatnych ośrodkach, a także samodzielnie opłaca liczne wizyty lekarskie, leki czy nawet operacje. Sytuacja ma szansę się zmienić. Zgodnie z planem działalności Ministra Zdrowia na rok 2025[10]. w resorcie trwają obecnie prace nad poprawą dostępu do diagnostyki i leczenia endometriozy. Jak podkreśla Lucyna Jaworska-Wojtas, prezeska Fundacji Pokonać Endometriozę, dla pacjentek wsparcie państwa jest koniecznie potrzebne.

Kobiety chorujące na endometriozę w znacznej mierze muszą samodzielnie mierzyć się z chorobą. Niezwykle długo trwa proces diagnozy – liczy się go w latach. Koszty wielu badań, procedur medycznych czy leków, które są niezbędne, by kobieta w ogóle była w stanie funkcjonować, ponosi pacjentka i jej rodzina. Dlatego z dużą nadzieją wyczekujemy na systemowe rozwiązania w zakresie organizacji diagnostyki i leczenia endometriozy oraz refundacji potrzebnych leków i procedur medycznych – podkreśliła. – Mam nadzieję, że kobiety z endometriozą będą dostrzegane przez system nie tylko przy okazji obchodów miesiąca świadomości endometriozy – dodała.  

 

[1] M. Kędzia, P. Basta, K. Czajkowski, M. Gogacz, R.Spaczyński, B. Mroczkowska, R. Stojko, T. Szaflik, M. Szubert, K. Szyłło, M.Zaborowski, P. Sieroszewski, Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników dotyczące postępowania u kobiet z endometriozą, Ginekologia i Perinatologia Praktyczna 2024;9(2):89-123.
[2] M. Kędzia, P. Basta, K. Czajkowski, M. Gogacz, R.Spaczyński, B. Mroczkowska, R. Stojko, T. Szaflik, M. Szubert, K. Szyłło, M.Zaborowski, P. Sieroszewski, Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników dotyczące postępowania u kobiet z endometriozą, Ginekologia i Perinatologia Praktyczna 2024;9(2):89-123.
[3] https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/endometriosis, data dostępu 28.02.2025 r.
[4] Kwiatkowski P., Gładysz K., Szydłowska J., Żuchnik O., Krół, O., Kuczyńska B., Czelej M., Kłos A., Gieroba K. & Szydłowski M. Endometriosis – Pathogenesis, diagnosis and treatment. Journal of Education, Health and Sport. 2023;13(3):302-308. eISSN 2391-8306.
[5] https://pokonacendometrioze.pl/najczesciej-zadawane-pytania/, data dostępu 28.02.2025 r.
[6] https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/endometriosis, data dostępu 28.02.2025 r.
[7] M. Kędzia, P. Basta, K. Czajkowski, M. Gogacz, R.Spaczyński, B. Mroczkowska, R. Stojko, T. Szaflik, M. Szubert, K. Szyłło, M.Zaborowski, P. Sieroszewski, Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników dotyczące postępowania u kobiet z endometriozą, Ginekologia i Perinatologia Praktyczna 2024;9(2):89-123.
[8] Giudice LC, As-Sanie S, Arjona Ferreira JC, et al. Once daily oral relugolix combination therapy versus placebo in patients with en dometriosis-associated pain: two replicate phase 3, randomised, double-blind, studies (SPIRIT 1 and 2). Lancet. 2022; 399(10343): 2267–2279, doi: 10.1016/S0140-6736(22)00622-5, indexed in Pubmed: 35717987.
[9] https://pacjentilekarz.pl/potrzebny-jest-kompleksowy-program-diagnostyki-i-leczenia-endometriozy/, data dostępu 28.02.2025
[10] Plan działalności Ministra Zdrowia na rok 2025, https://www.gov.pl/web/zdrowie/plan-dzialalnosci-na-rok-2025, data dostępu 28.02.2025

źródło: publicpolicy.pl

Zespół, który stworzyła obecna ministra zdrowia może być doskonałą okazją do połączenia sił, wymiany wiedzy, zastanowienia się jak przeciwdziałać złu, jak zwiększyć uprawnienia pacjentek, jak przejść od relacji paternalistycznych lekarz-pacjent do poszanowania autonomii i praw pacjenta. – podkreśla Prof. Magdalena Środa.
21 maja odbyło się pierwsze spotkanie zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, powołanego przez ministrę zdrowia Izabelę Leszczynę. Nowopowstały organ zajmie się opracowywaniem propozycji działań w zakresie poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem zdrowia prokreacyjnego i opieki okołoporodowej.
 
Przewodniczącym zespołu został wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny. W skład weszli m.in. konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii prof. Mirosław Wielgoś, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego prof. Grażyna Iwanowicz-Palus, Prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Seksualnego i Reprodukcyjnego dr n. med. Michalina Drejza, przedstawiciel Kongresu Kobiet dr hab. Magdalena Środa. I to właśnie dr Magdalenę Środę poprosiliśmy o kilka słów przybliżających zadania i cele nowopowstałego zespołu.

Organizacje pozarządowe są bliżej kobiet
Profesor UW dr hab. Magdalena Środa, zgodziła się być członkinią zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, jako przedstawicielka Kongresu Kobiet, który od 16 lat zajmuje się nie tylko problematyką praw reprodukcyjnych kobiet, nie tylko kwestią edukacji seksualnej czy opieki okołoporodowej, ale znacznie szerzej – problematyką zdrowia kobiet.

– „Uważam, że w takich gremiach oprócz „fachowców” zasiadać powinny organizacje pozarządowe i to w dużej liczbie. Lekarze znają się na chorobach, działają w granicach prawa i często w granicach „swojego sumienia”, nie zawsze zdając sobie sprawę z krzywd, które wyrządzają odmawiając pewnych zabiegów (aborcji, znieczulenia, badań holistycznych) „ – mówi prof. Magdalena Środa, i dodaje: – „Organizacje pozarządowe są bliżej kobiet, znają tysiące przypadków dyskryminacji, wykluczenia kobiet. Zespół, który stworzyła obecna ministra zdrowia może być doskonałą okazją do połączenia sił, wymiany wiedzy, zastanowienia się jak przeciwdziałać złu, jak zwiększyć uprawnienia pacjentek, jak przejść od relacji paternalistycznych lekarz-pacjent do poszanowania autonomii i praw pacjenta.”

Powołanie zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet to bardzo dobry pomysł
W opinii prof. Środy, powołanie zespołu ds. poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet – to bardzo dobry pomysł.

– „Uważam, że władza powinna ustawicznie konsultować się i debatować tak ze specjalistami jak i ze społeczeństwem obywatelskim, by nie zamknąć się w wieży autorytaryzmu, jak to było przez ostatnie osiem lat. Szkoda tylko, że w komisji jest bardzo wielu specjalistów, którzy z pewnością będą dbali o interes branżowy a tak mało przedstawicieli/lek organizacji pozarządowych” – zauważa naukowczyni, podkreślając, że na razie było jedno spotkanie i imponujący plan spraw do załatwienia:
  1. upowszechnianie karmienia piersią (zmiany w opiece laktacyjnej, propozycja zgłoszona przez Fundację Mały ssak);
  2. standardy opieki okołoporodowej – do zmiany. Plany porodów źle funkcjonują w polskich szpitalach;
  3. menopauza – jako szczególny stan – do wypracowania, bo nie ma standardów;
  4. nietrzymanie moczu u kobiet;
  5. endometrioza – leczenie;
  6. dostęp do badań prenatalnych;
  7. HPV – szczepienia, bo zupełnie nie idą,
  8. dostęp do antykoncepcji;
  9. opieka nad kobietami doświadczającymi przemocy seksualnej (Federa to monitoruje);
dodatkowo zgłoszono jeszcze kwestie:
  1. niedostosowania przepisów prawa do faktycznych czynów – seks osób 15 – 18;
  2. skupienie się tylko na kobietach w „szczególnych stanach”, a pominięcie tych, którym nic nie dolega, brak profilaktyki, kłopoty z dostaniem się do lekarzy, diagnostyka;
  3. zbiórka podpowiedzi do programu nauczania nowego przedmiotu szkolnego, mającego dotyczyć seksualności, dojrzewania etc.;
  4. aborcja – tym się zajmuje inny zespół, bo w grę wchodzą kwestie prawne (tak jakby przy innych sferach prawo nie działało) i „sami wiecie jaka jest sytuacja przez 1,5 roku”;
  5. zdrowotna edukacja dorosłych (minister nie był zachwycony, ale ma się zapoznać z webinarami Ewy Wender-Ożegowskiej.
„Osobiście pokładam duże nadzieje w inteligencji, wiedzy i umiejętnościach politycznych Izabeli Leszczyny. Nie jest związana z branżą medyczną; czuje jednak problematykę „od wewnątrz”, bo jest kobietą, zna tysiące zaniedbań, umie słuchać, ma dużo zdrowego rozsądku i wolę działania, może coś z tego będzie…” – prof. Magdalena Środa podsumowuje pomysłodawczynię zespołu – ministrę zdrowia Izabelę Leszczynę.

Działania na „już”
Prof. Magdalena Środa zapytana, jakie działania na „już” mogłyby zostać wprowadzone, aby kobiety w Polsce poczuły się zaopiekowane, odpowiada:

„W mojej opinii: edukacja seksualna i zdrowotna w szkołach, pigułka dzień po (już jest lista aptek, które wydają recepty na nią); ogólna dyrektywa w kwestii priorytetu ratowania życia matki w każdej sytuacji, znieczulenia okołoporodowe na życzenie pacjentki, debata nad sensownością „klauzuli sumienia” (bo to bardzo dziwne sumienie, które odzywa się wyłącznie w przypadku odmowy aborcji a milczy w tysiącach innych przypadków, na przykład kolejek do specjalistów czy ubóstwa tych, których nie stać na pewne zabiegi), humanizacja edukacji medycznej, aby lekarz nie traktował pacjenta/pacjentki jako obiektu, dywersyfikacja genderowa badań lekarskich i rozwoju medycyny, uporządkowanie kwestii „darów wdzięczności.””

żródło: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress

Endometrioza jest schorzeniem dotykającym około 6 do 10% kobiet w wieku 15 – 49 lat. Jak szacują eksperci, choroba może dotyczyć nawet 3 mln kobiet w naszym kraju. Podstawowym problemem jest późna rozpoznawalność choroby, średnio po 6-8 latach dolegliwości bólowych wyłączających kobiety z normalnego funkcjonowania w społeczeństwie i z aktywności zawodowej. Projekt Agencji Badań Medycznych ma stanowić odpowiedź na wyzwanie związane z potrzebą szybkiej diagnostyki endometriozy.

Endometrioza charakteryzuje się obecnością komórek błony śluzowej trzonu macicy (endometrium) poza jamą macicy. Komórki te są nadal aktywne wydzielniczo i reagując na zmiany hormonalne zachodzące w cyklu miesiączkowym powodują w organizmie przewlekłą reakcję zapalną. Ponadto, endometrioza może być również̇ przyczyną obniżonej płodności. Ratunek w walce z chorobą może stanowić bardziej dostępna diagnostyka. W związku z tym, w Agencji Badań Medycznych trwają intensywne prace nad rozpoczęciem projektu, którego celem jest sprawdzenie przydatności klinicznej testu EndoRNA w populacji kobiet z podejrzeniem endometriozy.

Dotychczas jedyną pewną metodą potwierdzenia endometriozy była operacja – laparoskopia. Natomiast test EndoRNA jest alternatywą dla tych kobiet, które chcą mieć pewność czy chorują na endometriozę. Test jest krótką, bezpieczną procedurą, którą można wykonać w gabinecie lekarskim, polegającą na pobraniu fragmentu błony śluzowej w trakcie badania ginekologicznego. Test EndoRNA jest dostępny komercyjnie na rynku polskim od 2023 roku.

Test EndoRNA umożliwia szybsze potwierdzenie lub wykluczenie obecności endometriozy (wynik nawet w ciągu 48h). Skrócony czas diagnostyki jest kluczowy dla pacjentek, ponieważ pozwala na wcześniejsze rozpoczęcie leczenia i minimalizację negatywnych skutków schorzenia. Statystyki wskazują, że co 10. kobieta może cierpieć na endometriozę (nawet 200 mln kobiet, dane WHO), a nie wszystkie przypadki są zdiagnozowane. Istnieje potrzeba zwiększenia świadomości endometriozy, zarówno wśród pacjentek, jak i profesjonalistów medycznych. Kluczowa jest poprawa rozpoznawalności schorzenia – endometrioza odpowiada za ok. 40% niepłodności kobiecej  a wśród chorych na Endometriozę 50 procent ma problemu płodnością. Test EndoRNA może być kluczowy w identyfikacji przypadków, które wcześniej mogły pozostać nierozpoznane, przyczyniając się do poprawy statystyk diagnozowania endometriozy. Co więcej, jest to metoda, która może być wykorzystana w każdym gabinecie lekarskim – nie wymaga specjalistycznego sprzętu, a pacjentka po pobraniu próbki może wrócić do codziennych obowiązków – podkreśla Lucyna Jaworska Wojtas – Prezes Fundacji Pokonać Endometriozę.

Realizacja projektu ABM umożliwi sprawdzenie przydatności klinicznej testu EndoRNA w odniesieniu do populacji pacjentek z niejednoznacznymi wynikami badań obrazowych lub brakiem odchyleń w badaniach obrazowych pomimo objawów klinicznych sugerujących endometriozę. Każdej z pacjentek zostanie wykonany test EndoRNA, a jego wyniki porównane z wynikami z laparoskopii. Wyniki eksperymentu mogą zostać wykorzystane przez Ministerstwo Zdrowia do zlecenia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oceny możliwości refundacji testu w przypadku otrzymania wyników potwierdzających jego porównywalną skuteczność do laparoskopii.

W przypadku pozytywnej odpowiedzi dotyczącej porównywalnej skuteczności i czułości testu względem laparoskopii możliwe stanie się wczesne wykrycie schorzenia i podjęcie terapii. Wczesne leczenie to również szansa na ograniczenie skutków powikłań towarzyszących zaawansowanej endometriozie.

Wykrywanie różnych form endometriozy jest kluczowe dla spersonalizowanej opieki i skutecznego planowania leczenia, co może poprawić jakość życia pacjentek. Inne, obecnie stosowane markery jak CA 125 lub Bcl6 nie są specyficzne dla endometriozy i nie wskazują jednoznacznie występowania tej choroby. Moje rekomendację wskazują na  wprowadzenie Testu EndoRNA jako wskazania endometriozy, ale do odpowiedniej diagnostyki i leczenia muszą być natychmiast powołane Centra Diagnozy i Leczenia Endometriozy oraz wprowadzona prawidłowa wycena świadczeń. Będzie to wówczas prawidłowe i  kompleksowe diagnozowanie i leczenie  pomagające 3 milionom wykluczonych z systemu opieki zdrowotnej pacjentek – podsumowuje Lucyna Jaworska Wojtas – Prezes Fundacji Pokonać Endometriozę.

 
 
źródło: ABM
 
Według badań nawet dziesięć na sto kobiet w wieku rozrodczym choruje na endometriozę. Dzięki pracom ministerialnego zespołu mają powstać skuteczne modele walki z tą chorobą. Powstaną też specjalistyczne ośrodki leczenia endometriozy.

Endometrioza to choroba przewlekła, polegająca na występowaniu komórek błony śluzowej macicy, czyli endometrium, poza jamą macicy. Skupiska endometriozy rozsiane są po jamie otrzewnej ale spotykamy je również w innych narządach. Endometrioza powoduje wyjątkowo bolesne miesiączki, ból podczas stosunku.

„Choroba w wielu wypadkach nie daje się skutecznie leczyć. Niesie ze sobą poważne skutki społeczne, bo odczuwanie bólu w okresie okołomiesiączkowym eliminuje kobiety z życia zawodowego, społecznego, rodzinnego. Choroba ta często prowadzi także do niepłodności” – wyliczał prof. Krzysztof Czajkowski, konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

Endometrioza jest problemem zauważanym przez cały świat.

„Zajmujemy się przede wszystkim dwoma głównymi zespołami chorób, które powodują najwięcej zgonów – kardiologią i nowotworami. A endometrioza występuje równie często, tylko nie mamy precyzyjnych danych, ponieważ nie potrafimy szybko jej diagnozować. Ale pamiętajmy, że endometrioza nie zabija od razu, a niszczy populację młodych kobiet” – przekonywał Bogumił Paweł Siekierski, kierownik Kliniki Ginekologii, Medicover.

Paweł Basta, zastępca kierownika kliniki Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, zauważył, że lekarze są przyzwyczajeni do tego, żeby wszystkie schorzenia diagnozować według jednego schematu. W przypadku endometriozy tak nie jest, bo w jej diagnostyce podstawowe narzędzia np. USG trzeba mieć opanowane na poziomie eksperckim.

Dochodzi do tego brak znajomości choroby wśród personelu medycznego. Studenci medycyny, ale i lekarze wiedzą o endometriozie za mało, nie doceniają też skomplikowania choroby.

„Niedługo ukażą się rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników wskazujące najważniejsze problemy pomagające diagnozować endometriozę” – zapowiadał Paweł Basta.

Lucyna Jaworska-Wojtas, prezeska Fundacji Pokonać Endometriozę, opowiadała o odczuciach chorej kobiety.

„Endometrioza powoduje u kobiet ogromne spustoszenia. Zanim dowiemy się, że chorujemy musimy długo tułać się po gabinetach lekarskich. Choroba to nie tylko ból fizyczny, ale i niemożność posiadania dziecka. To powoduje, że kobieta jest wycofana, nie radzi sobie i musi szukać pomocy u innych specjalistów” – wspominała Lucyna Jaworska-Wojtas.

Jest jednak szansa na poprawę sytuacji chorych na endometriozę. Lekarze, pacjentki i urzędnicy Ministerstwa Zdrowia działają w ministerialnym zespole, który ma opracować modele postępowania z chorobą, rozwiązania systemowe mogące ulżyć chorym.

„Do końca roku przedstawimy działania, które jak najszybciej odniosą skutek, przyniosą poprawę sytuacji pacjentek. Jesteśmy w fazie przygotowania założeń do wprowadzenia testu pokazującego skłonność do zachorowania na endometriozę. W ministerstwie pracujemy też nad powołaniem ośrodków referencyjnych, w których będą zatrudnieni specjaliści w tej dziedzinie” – wyliczała Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora, Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia.

Prace urzędników pozytywnie ocenia środowisko chorujących na endometriozę.

„Najpierw potrzebujemy fundamentu – to centra referencyjne, które mają powstać, potem dołożymy kolejne cegiełki” – podsumowała Lucyna Jaworska-Wojtas.

Panel dyskusyjny „Czy można wygrać z endometriozą?” odbył się podczas XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu, które trwało od 5 do 7 września 2023 r.

Źródło: PAP MediaRoom

Endometrioza to schorzenie, które dotyczy nawet co 10. Polki, a bywa, że jej właściwe rozpoznanie zajmuje nawet średnio 8-10 lat. W tym czasie wiele pacjentek doznaje bolesnych dolegliwości lub długi czas żyje w nieświadomości rozwoju choroby, gdy niespecyficzne objawy utrudniają trafną diagnozę. – Punktem wyjścia do skutecznego leczenia endometriozy jest właściwa diagnoza tej przewlekłej, często maskującej się choroby. Test diagnostyczny to rozwiązanie, które pozwoli pacjentce na znacznie szybsze rozpoczęcie terapii – mówi lek. Alicja Sapała-Smoczyńska, Kierownik Działu Medycznego ds. Operacyjnych Szpitala Medicover.
W końcu maja br. w Szpitalu Medicover w Warszawie do dyspozycji pacjentek oddano testy, które pozwalają na wstępne rozpoznanie lub wykluczenie endometriozy w ciągu 14 dni. Innowacyjny test endoRNA, opracowany przez polską firmę Diagendo, cechuje wysoka dokładność (bliska 95%). Pozwala on na wykrycie nadekspresji genu FUT4 – specyficznej dla występowania tej choroby. Już teraz pacjenci zainteresowani wykonaniem testu na endometriozę mają możliwość umówienia wizyty u ginekologa w Szpitalu Medicover, połączoną z pobraniem materiału do badania.
 
Jak przebiega test na endometriozę?
 
Test wykonywany jest przez ginekologa w trakcie wizyty ambulatoryjnej, a materiał do badania pobierany jest   metodą biopsji aspiracyjnej. Przygotowanie i sama procedura trwa kilka minut, a pacjentka zaraz po pobraniu materiału może wrócić do codziennej aktywności – przekonuje dr n. med. Joanna Jacko, ginekolog, ekspert w leczeniu operacyjnym endometriozy głęboko naciekającej oraz diagnostyce ultrasonograficznej endometriozy ze Szpitala Medicover.
 
Przedstawiciele wilanowskiego szpitala zauważają, że szybkie postawienie diagnozy umożliwi pacjentkom rozpoczęcie procesu leczenia i da realną szansę na pozbycie się uciążliwych dolegliwości, jednak nie należy utożsamiać szybkiego testu z pogłębioną diagnostyką.
 
Z niediagnozowaną przez długie lata endometriozą żyje w Polsce wiele kobiet, a ich życie często naznaczone jest ogromnym bólem. Punktem wyjścia do skutecznego leczenia endometriozy jest właściwa diagnoza tej przewlekłej, często maskującej się choroby. Test diagnostyczny to rozwiązanie, które pozwoli pacjentce na znacznie szybsze rozpoczęcie terapii – mówi lek. Alicja Sapała-Smoczyńska, Kierownik Działu Medycznego ds. Operacyjnych Szpitala Medicover.
 
Warto jednak podkreślić, że wykonanie takiego testu nie zastąpi wizyty u specjalisty i zaawansowanej diagnostyki, ale będzie istotnym elementem do określenia zakresu oraz stopnia zaawansowania choroby
– dodaje.
 
Większa świadomość, trafna diagnoza, skuteczne leczenie
 
Wdrożenie testów na endometriozę to w ocenie ekspertów Szpitala Medicover kolejny ważny element na drodze do umacniania pozycji lidera w diagnozowaniu i leczeniu tej choroby w Polsce.
 
Nasz szpital specjalizuje się w zaawansowanej chirurgii laparoskopowej endometriozy, która polega na radykalnym usunięciu wszystkich możliwych do uwidocznienia ognisk chorobowych z obrębu całej miednicy i jamy brzusznej. Tutaj też wykonywane są na bieżąco małoinwazyjne zabiegi leczenia endometriozy w asyście robota da Vinci – mówi lek. Krzysztof Przyśliwski, Dyrektor Medyczny Szpitala Medicover.
 
Ponadto, regularnie angażujemy się w budowanie świadomości na temat diagnozowania i leczenia tej choroby poprzez: akcje edukacyjne, warsztaty dla medyków, międzyśrodowiskowe współprace, czy prace na rzecz rozwiązań systemowych w zakresie zdrowia publicznego – ostatnio: w ramach zespołu ds. endometriozy przy Ministrze Zdrowia – dodaje.
 
Rocznie w wilanowskim szpitalu wykonywanych jest ok. 200 operacji endometriozy.
 
źródło: Medicover
Jak wynika z badania ankietowego przeprowadzonego przez Fundację Czułość wśród Polek z doświadczaniem poronienia, w polskich szpitalach nie są przestrzegane standardy opieki nad roniącymi. Pacjentki nie tylko spotykają się z brakiem empatii, ale również z brakiem szacunku ze strony personelu. Często nie są informowane o swoich prawach, w tym o prawie do pochówku dziecka, czy prawie do opieki psychologicznej. Aby wspierać kobiety w tych trudnych chwilach Fundacja Czułość uruchamia platformę multimedialną SiostryRonie.pl, na której znajdują się materiały edukacyjne skierowane do wszystkich osób z doświadczeniem poronienia i ich bliskich.
Fundacja Czułość: Sytuacja kobiet roniących w Polsce wciąż dramatyczna
Proponując zbiór rekomendacji i dobrych praktyk w zakresie opieki nad osobami roniącymi w Polsce Fundacja pragnie rozpocząć szeroko zakrojoną dyskusję na temat tego, jak poprawić standardy opieki nad tą grupą pacjentek w Polsce.

Mimo, że poronienie dotyka w naszym kraju rocznie ok 40 tys. kobiet, w dalszym ciągu standardy opieki okołoporonnej nie są przestrzegane w polskich szpitalach. W 2020 roku zwracała na to uwagę w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli. Dziś ten niepokojący fakt potwierdza badanie przeprowadzone na próbie blisko 1500 osób przez Fundację Czułość w ramach projektu #poroniłam. Osoby ankietowane zostały poproszone o opisanie swoich doświadczeń na wszystkich etapach związanych z poronieniem – począwszy od sytuacji, w której dowiedziały się o obumarciu ciąży, poprzez wizytę na izbie przyjęć, pobyt na oddziale szpitalnym, gdzie zwykle następują zabiegi podania leków poronnych i (ewentualnie) odbywa się zabieg łyżeczkowania, aż po sytuacje ronienia w warunkach domowych. 

Na wszystkich etapach drogi przez poronienie pacjentki napotykają na podobne problemy:
Wyniki badania skłoniły przedstawicielki Fundacji Czułość do stworzenia propozycji dobrych praktyk i rozwiązań w zakresie opieki nad osobami roniącymi w Polsce. Są one skierowane bezpośrednio do przedstawicieli/ek opieki medycznej: lekarzy/ek, pielęgniarek/rzy i położnych ale także osób zarządzających placówkami medycznymi. Część zaleceń i rekomendacji ma charakter ogólnosystemowy i jest skierowana do przedstawicieli/ek Ministerstwa Zdrowia i innych instytucji nadzorujących działanie polskiej ochrony zdrowia.

– Dobrze wiemy, że ta zła sytuacja nie wynika ze złej woli przedstawicielek/li personelu medycznego. Powodów takiego stanu rzeczy jest znacznie więcej, a większość z nich ma swoje źródła w niedoinwestowanym i przeciążonym systemie ochrony zdrowia w naszym kraju. Medycy i medyczki zajmujący się pacjentkami na oddziałach ginekologiczno-położniczych są zbyt obciążeni pracą, nie otrzymują adekwatnego wynagrodzenia, często są wypaleni zawodowo i sfrustrowani. Lekarze/ki i położne pracujące przy poronieniach i tzw. cichych porodach sami nie mogą liczyć na pomoc psychologa. To patologiczna sytuacja, która prowadzi do patologicznych zachowań, również wobec pacjentek. Dlatego zależy nam, aby wywołać szeroką dyskusję w środowisku medycznym na temat możliwych działań naprawczych w obszarze ochrony roniących. Rekomendacje opracowane na podstawie naszego badania są punktem wyjścia – mamy nadzieję, że wspólnie ze środowiskiem ginekologów i położnych, a także zarządzających w ochronie zdrowia w Polsce uda się opracować standardy opieki okołoporonnej, które w sposób pełny i wszechstronny będą wspierały zarówno roniące kobiety jak i wszystkie osoby sprawujące nad nimi profesjonalną opiekę – powiedziała Joanna Frejus, prezeska Fundacji Czułość, inicjatorka projektu.

Celem projektu #poroniłam jest także udzielanie wsparcia osobom z doświadczeniem poronienia oraz położnym, lekarkom i doulom. W 2022 r. Fundacja Czułość zorganizowała spotkania grup wsparcia, w których udział wzięło łącznie ok. 40 kobiet po poronieniu a także położnych. Przedstawicielki Fundacji udzielają również bezpłatnych konsultacji osobom z doświadczeniem poronienia oraz przedstawicielkom ochrony zdrowia, które wspierają roniące na co dzień. 

– Problem braku odpowiedniej opieki nad osobami roniącymi kładzie się cieniem na całym ich późniejszym życiu. Kobiety doświadczają podwójnej traumy: tej „naturalnej” związanej ze stratą dziecka a także tej całkowicie niepotrzebnej, związanej z niewłaściwą opieką w szpitalu czy w gabinecie ginekologicznym. Dostrzegamy ogromną potrzebę otoczenia opieką nie tylko kobiet podczas i po stracie ciąży, ale również osób, które profesjonalnie się nimi opiekują w placówkach medycznych w całym kraju. Bardzo chcemy, aby nasza pomoc była długofalowa i docierała do wszystkich, którzy tego potrzebują – powiedziała Kamila Raczyńska-Chomyn, edukatorka seksualna, doula, współtwórczyni projektu #poroniłam.

Ażeby dotrzeć do jak najszerszej grupy pacjentek, Fundacja uruchomiła platformę edukacyjną www.SiostryRonie.pl,  która ma na celu dostarczenie niezbędnych informacji na temat utraty ciąży oraz wsparcia psychologicznego wszystkim osobom z doświadczeniem poronienia, również tym, które właśnie przechodzą przez te trudne chwile. Kluczowym zasobem platformy są filmy edukacyjne z ekspert(k)ami różnych specjalizacji (wśród nich: Anna Parzyńska, ginekolożka; Karolina Łataś-Zagrajek, położna, seksuolożka, fizjoterapeutka uroginekologiczna; Kamila Raczyńska-Chomyn, doula, edukatorka seksualna; Joanna Frejus, psycholożka i psychoterapeutka; Marzena Pilarz-Herzyk, prawniczka; Joanna Olszewska, właścicielka domu pogrzebowego dedykowanego dzieciom; Anja Franczak, towarzyszka żałoby oraz Michał Moniewski, psychoterapeuta), którzy w zwięzły i przystępny sposób udzielają informacji na temat różnych aspektów poronienia. Tematyka jest bardzo szeroka – obejmuje informacje zupełnie podstawowe, jak np. wyjaśnienia niezbędnej terminologii medycznej, informacje, czego się spodziewać na izbie przyjęć i w szpitalu, jakich reakcji kobieta może spodziewać się ze strony swojego ciała. Ważną część zasobów stanowią filmy na temat emocji, które mogą pojawić się podczas ronienia i tego, jak zaopiekować się sobą w tym procesie (w tym sekcja z ćwiczeniami rozluźniającymi). Kolejna grupa informacji dotyczy praw przysługujących osobom po poronieniu, w tym prawa do pochówku szczątków dziecka, prawa do opieki laktacyjnej, czy prawa do opieki psychologa. 

Kolejnym etapem projektu #poroniłam będzie poszerzenie platformy SiostryRonie.pl o materiały dla położnych, lekarek i lekarzy oraz doul, a także dalsze prace nad rekomendacjami standardów i dobrych praktyk opieki okołoporonnej w Polsce.

źródło: Fundacja Czułość

Jak wynika z badania ankietowego przeprowadzonego przez Fundację Czułość wśród Polek z doświadczaniem poronienia, w polskich szpitalach nie są przestrzegane standardy opieki nad roniącymi. Pacjentki nie tylko spotykają się z brakiem empatii, ale również z brakiem szacunku ze strony personelu. Często nie są informowane o swoich prawach, w tym o prawie do pochówku dziecka, czy prawie do opieki psychologicznej. Aby wspierać kobiety w tych trudnych chwilach Fundacja Czułość uruchamia platformę multimedialną SiostryRonie.pl, na której znajdują się materiały edukacyjne skierowane do wszystkich osób z doświadczeniem poronienia i ich bliskich.
Fundacja Czułość: Sytuacja kobiet roniących w Polsce wciąż dramatyczna
Proponując zbiór rekomendacji i dobrych praktyk w zakresie opieki nad osobami roniącymi w Polsce Fundacja pragnie rozpocząć szeroko zakrojoną dyskusję na temat tego, jak poprawić standardy opieki nad tą grupą pacjentek w Polsce.

Mimo, że poronienie dotyka w naszym kraju rocznie ok 40 tys. kobiet, w dalszym ciągu standardy opieki okołoporonnej nie są przestrzegane w polskich szpitalach. W 2020 roku zwracała na to uwagę w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli. Dziś ten niepokojący fakt potwierdza badanie przeprowadzone na próbie blisko 1500 osób przez Fundację Czułość w ramach projektu #poroniłam. Osoby ankietowane zostały poproszone o opisanie swoich doświadczeń na wszystkich etapach związanych z poronieniem – począwszy od sytuacji, w której dowiedziały się o obumarciu ciąży, poprzez wizytę na izbie przyjęć, pobyt na oddziale szpitalnym, gdzie zwykle następują zabiegi podania leków poronnych i (ewentualnie) odbywa się zabieg łyżeczkowania, aż po sytuacje ronienia w warunkach domowych. 

Na wszystkich etapach drogi przez poronienie pacjentki napotykają na podobne problemy:
Wyniki badania skłoniły przedstawicielki Fundacji Czułość do stworzenia propozycji dobrych praktyk i rozwiązań w zakresie opieki nad osobami roniącymi w Polsce. Są one skierowane bezpośrednio do przedstawicieli/ek opieki medycznej: lekarzy/ek, pielęgniarek/rzy i położnych ale także osób zarządzających placówkami medycznymi. Część zaleceń i rekomendacji ma charakter ogólnosystemowy i jest skierowana do przedstawicieli/ek Ministerstwa Zdrowia i innych instytucji nadzorujących działanie polskiej ochrony zdrowia.

– Dobrze wiemy, że ta zła sytuacja nie wynika ze złej woli przedstawicielek/li personelu medycznego. Powodów takiego stanu rzeczy jest znacznie więcej, a większość z nich ma swoje źródła w niedoinwestowanym i przeciążonym systemie ochrony zdrowia w naszym kraju. Medycy i medyczki zajmujący się pacjentkami na oddziałach ginekologiczno-położniczych są zbyt obciążeni pracą, nie otrzymują adekwatnego wynagrodzenia, często są wypaleni zawodowo i sfrustrowani. Lekarze/ki i położne pracujące przy poronieniach i tzw. cichych porodach sami nie mogą liczyć na pomoc psychologa. To patologiczna sytuacja, która prowadzi do patologicznych zachowań, również wobec pacjentek. Dlatego zależy nam, aby wywołać szeroką dyskusję w środowisku medycznym na temat możliwych działań naprawczych w obszarze ochrony roniących. Rekomendacje opracowane na podstawie naszego badania są punktem wyjścia – mamy nadzieję, że wspólnie ze środowiskiem ginekologów i położnych, a także zarządzających w ochronie zdrowia w Polsce uda się opracować standardy opieki okołoporonnej, które w sposób pełny i wszechstronny będą wspierały zarówno roniące kobiety jak i wszystkie osoby sprawujące nad nimi profesjonalną opiekę – powiedziała Joanna Frejus, prezeska Fundacji Czułość, inicjatorka projektu.

Celem projektu #poroniłam jest także udzielanie wsparcia osobom z doświadczeniem poronienia oraz położnym, lekarkom i doulom. W 2022 r. Fundacja Czułość zorganizowała spotkania grup wsparcia, w których udział wzięło łącznie ok. 40 kobiet po poronieniu a także położnych. Przedstawicielki Fundacji udzielają również bezpłatnych konsultacji osobom z doświadczeniem poronienia oraz przedstawicielkom ochrony zdrowia, które wspierają roniące na co dzień. 

– Problem braku odpowiedniej opieki nad osobami roniącymi kładzie się cieniem na całym ich późniejszym życiu. Kobiety doświadczają podwójnej traumy: tej „naturalnej” związanej ze stratą dziecka a także tej całkowicie niepotrzebnej, związanej z niewłaściwą opieką w szpitalu czy w gabinecie ginekologicznym. Dostrzegamy ogromną potrzebę otoczenia opieką nie tylko kobiet podczas i po stracie ciąży, ale również osób, które profesjonalnie się nimi opiekują w placówkach medycznych w całym kraju. Bardzo chcemy, aby nasza pomoc była długofalowa i docierała do wszystkich, którzy tego potrzebują – powiedziała Kamila Raczyńska-Chomyn, edukatorka seksualna, doula, współtwórczyni projektu #poroniłam.

Ażeby dotrzeć do jak najszerszej grupy pacjentek, Fundacja uruchomiła platformę edukacyjną www.SiostryRonie.pl,  która ma na celu dostarczenie niezbędnych informacji na temat utraty ciąży oraz wsparcia psychologicznego wszystkim osobom z doświadczeniem poronienia, również tym, które właśnie przechodzą przez te trudne chwile. Kluczowym zasobem platformy są filmy edukacyjne z ekspert(k)ami różnych specjalizacji (wśród nich: Anna Parzyńska, ginekolożka; Karolina Łataś-Zagrajek, położna, seksuolożka, fizjoterapeutka uroginekologiczna; Kamila Raczyńska-Chomyn, doula, edukatorka seksualna; Joanna Frejus, psycholożka i psychoterapeutka; Marzena Pilarz-Herzyk, prawniczka; Joanna Olszewska, właścicielka domu pogrzebowego dedykowanego dzieciom; Anja Franczak, towarzyszka żałoby oraz Michał Moniewski, psychoterapeuta), którzy w zwięzły i przystępny sposób udzielają informacji na temat różnych aspektów poronienia. Tematyka jest bardzo szeroka – obejmuje informacje zupełnie podstawowe, jak np. wyjaśnienia niezbędnej terminologii medycznej, informacje, czego się spodziewać na izbie przyjęć i w szpitalu, jakich reakcji kobieta może spodziewać się ze strony swojego ciała. Ważną część zasobów stanowią filmy na temat emocji, które mogą pojawić się podczas ronienia i tego, jak zaopiekować się sobą w tym procesie (w tym sekcja z ćwiczeniami rozluźniającymi). Kolejna grupa informacji dotyczy praw przysługujących osobom po poronieniu, w tym prawa do pochówku szczątków dziecka, prawa do opieki laktacyjnej, czy prawa do opieki psychologa. 

Kolejnym etapem projektu #poroniłam będzie poszerzenie platformy SiostryRonie.pl o materiały dla położnych, lekarek i lekarzy oraz doul, a także dalsze prace nad rekomendacjami standardów i dobrych praktyk opieki okołoporonnej w Polsce.

źródło: Fundacja Czułość

7 marca odbyła się konferencja prasowa Fundacji Watch Health Care pt. „Jak długo w kolejkach do lekarzy czekają kobiety” połączona z prezentacją najnowszych wyników Barometru WHC #KobietawKolejce. Pierwsza edycja tego raportu po raz pierwszy opublikowana została w marcu zeszłego roku. Dokument skupia się na problemach zdrowotnych dotyczących wyłącznie kobiet oraz na jednostkach chorobowych, które znacznie częściej występują u kobiet. Analizowanych jest 75 świadczeń z 13 dziedzin medycyny.
Tegoroczne wyniki prezentują się następująco (w nawiasie wyniki z roku 2022):
Nagranie z konferencji znajduje się TUTAJ.
Raport do pobrania znajduje się TUTAJ
             
W systemie jest stabilnie źle
– Po raz kolejny dodzwanianie się do placówek było bardzo utrudnione. Placówki często nie są w stanie podać konkretnej daty, proszą o kontakt w innym terminie, a często telefon po prostu milczy. Tegoroczny Barometr WHC „Kobieta w kolejce” pokazuje, że średnio, kobiece kolejki właściwie… stoją. Różnice na plus i na minus są na granicy błędu statystycznego – między 0,1 a 0,3 miesiąca. Oczywiście każdy dzień krócej w kolejce cieszy, tak jak każdy dzień dłużej martwi – mówi prezes Fundacji, Milena Kruszewska. – Widzimy, że w tym systemie jest po prostu stabilnie źle – podsumował założyciel Fundacji, Krzysztof Łanda.

Zdarzają się również większe różnice rok do roku, jeśli chodzi o długość kolejek. Wydłużyła się „kobieca” kolejka do endokrynologa – z 7 mies. do 11 mies. Na rekonstrukcję piersi poprzez wstawienie implantu typu ekspander pacjentki onkologiczne zaczekają 11,9 mies., a w zeszłym roku czekały 7 mies. O miesiąc wydłużył się czas oczekiwania na operację nietrzymania moczu metodą TOT – pacjentki muszą czekać obecnie 5,7 mies. na pomoc. Ponad trzy miesiące dłużej kobiety muszą czekać na laparoskopię diagnostyczną – to już 4,4 mies. – i ponad miesiąc dłużej na kolposkopię, tu kolejka trwa 3,2 mies.

Na szczęście na mammografię, cytologię i do ginekologa dostać się można w kilka-kilkanaście dni. Eksperci podczas konferencji zgodzili się, że ułatwiony dostęp do tych świadczeń wynika z faktu, że kobiety po prostu… nie korzystają z nich. – Ponad 80 proc. kobiet w Polsce nie wykonuje bezpłatnego badania cytologicznego, w związku z czym często zgłaszają się na takim etapie zaawansowania nowotworu, że można im zaoferować już tylko leczenie paliatywne – wskazał prof. Tomasz Paszkowski, ginekolog z III Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
 
Etapowość leczenia, czyli odyseja diagnostyczno-lecznicza
Fundacja WHC poświęca także uwagę problematyce etapowości leczenia. Poniżej przykłady ograniczeń, w których sumujący się czas oczekiwania do kolejnych etapów diagnostyki i leczenia jest szczególnie bolesny dla pacjentki i decyduje o jej szansie na powrót do zdrowia bądź o przeżyciu.

Dla przykładu, czas od diagnozy bolesnych, obfitych i nieregularnych miesiączek do zabiegu usunięcia torbieli endometrialnych metodą tradycyjną wynosi 308 dni (w zeszłym roku były to 233 dni). Czas od diagnozy niespecyficznych objawów raka jajnika do operacji metodą laparotomii pośrodkowej wynosi 199 dni (było 145 dni). Czas od podejrzenia raka tarczycy do usunięcia tarczycy wynosi 651 dni (było 536 dni), z kolei czas od podejrzenia raka piersi w badaniu mammograficznym do mastektomii całkowitej wynosi 85 dni (było 77 dni).
 
System widziany oczami pacjenta
Po raz pierwszy w Barometrze WHC znalazły się fragmenty notatek ankieterów dzwoniących do przychodni i szpitali, by dopytać się o czasy oczekiwania do poszczególnych świadczeń. – To dzięki nim możemy przyglądać się systemowi ochrony zdrowia oczami pacjenta – mówi prezes Fundacji, Milena Kruszewska.

W przypadku anoreksji zagrażającej życiu lub psychozy, 16-letnia dziewczynka przyjęta powinna być „na ostro”. Jednak ankieter podający się za ojca dziewczynki usłyszał, że placówka jest przeładowana: łóżek na oddziale jest 20, a przyjętych pacjentów 32.

Podczas rozmowy padły nazwy ośrodków w województwie mazowieckim, które przyjmują dzieci z opisanym wskazaniem i informacja, że w przypadku, „kiedy wszystkie łóżka są zajęte, to mazowieckie prosi o pomoc inne szpitale w Polsce i dzieci przewozi transportem szpitalnym”.

W jednym ze szpitali na wschodzie kraju ankieter otrzymał informację, że jest „brak miejsc, nie jest prowadzona lista oczekujących, w przypadku pilnym należy zgłosić się na izbę przyjęć, jeśli lekarz zdecyduje, że jest taka konieczność, zostawi pacjentkę na oddziale”.

Także w jednym z miejsc w województwie zachodniopomorskim ankieter usłyszał: „brak miejsc”. Został poinformowany, że czas oczekiwania na przyjęcie to kilkanaście miesięcy, a w tym momencie na liście oczekujących jest zapisanych ok. 40 dzieci.
 
Za statystykami stoją ludzkie tragedie
Eksperci podczas konferencji rozmawiali także o systemowych aspektach refundacji bewacyzumabu. Niestety polskie pacjentki nie mają możliwości korzystania z tego leku w nawrotowym raku jajnika, jajowodu i pierwotnym raku otrzewnej. Chwalili za to refundację niraparibu, która znacznie poprawiła dostęp Polek do innowacyjnego leczenia.

Eksperci zgodnie apelowali, by jak najszybciej udostępnić bezpłatne szczepienia przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV). Prof. Tomasz Paszkowski, ginekolog z III Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie ocenił, że zapowiadany przez Ministerstwo Zdrowia termin rozpoczęcia szczepień jest mało realny, wziąwszy pod uwagę, że jeszcze nie ruszył przetarg. – Jako człowiekowi, który patrzy w oczy pacjentkom umierającym na raka szyki macicy, a nie na statystyki, jest mi już boleśnie obojętne, którą szczepionką będziemy szczepić – przyznał.

Również zdaniem Joanny Stryczyńskiej-Kazubskiej, pediatry, członkini Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, dyskutowanie obecnie o tym, która szczepionka jest lepsza, jest złą drogą i środowisko medyczne powinno o tym pamiętać, by nie zapędzić się w tego rodzaju debaty, które mogłyby opóźnić rozpoczęcie akcji szczepień. – Wszystkie szczepionki są dobre, nie ma znaczenia, która zostanie wybrana – dodała.

Eksperci wskazywali też na rosnącą rolę diagnostyki molekularnej w leczeniu pacjentek z nowotworami kobiecymi i rosnące zapotrzebowanie na transfer nowoczesnej technologii diagnostycznej w onkologii klinicznej. – Jest diagnostyka, ale nie ma pomysłu, w jaki sposób ją ustrukturyzować. Nawet w założeniach Krajowej Sieci Onkologicznej zakłada się istnienie jednostek centralnych, okręgowych i laboratorium, koniec. Tylko co to ma znaczyć, w jaki sposób ma być refundowane? Nie wiemy – zwróciła uwagę Justyna Marynowska, diagnostka laboratoryjna, wiceprezes Związku Pracodawców Opieki Integrowanej Opartej na Wartości „SPOIWO”.
 
Dostęp pacjentek do innowacyjnego leczenia
W ostatnich latach Ministerstwo Zdrowia, dzięki pracy m.in. wiceministra Macieja Miłkowskiego, znacząco poprawiło dostęp do innowacyjnych leków, jednak pomimo systematycznego wzrostu liczby dostępnych terapii skierowanych do kobiet, grupa ta wciąż boryka się z ograniczeniami w dostępie do innowacyjnego leczenia. Stosunkowo niski odsetek PKB wydawany na ochronę zdrowia nie napawają optymizmem na przyszłość.
W latach 2019-2022 na stronach Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji utworzono 981 zleceń dotyczących przygotowania analizy weryfikacyjnej AOTMiT, stanowiska Rady Przejrzystości i rekomendacji Prezesa Agencji.

4,5 proc. (44) stanowiły zlecenia dotyczące produktów leczniczych stosowanych w chorobach typowych dla kobiet (rak piersi – 14, stwardnienie rozsiane – 11, RZS – 4, migrena – 7, narządy płciowe – 5, toczeń rumieniowaty – 2, zapalenie pęcherza moczowego – 1).

Większość przeanalizowanych technologii wykorzystywanych szczególnie wśród kobiet uzyskała warunkowe/negatywne rekomendacje/stanowiska.
 
 
 
źródło: WHC
7 marca odbyła się konferencja prasowa Fundacji Watch Health Care pt. „Jak długo w kolejkach do lekarzy czekają kobiety” połączona z prezentacją najnowszych wyników Barometru WHC #KobietawKolejce. Pierwsza edycja tego raportu po raz pierwszy opublikowana została w marcu zeszłego roku. Dokument skupia się na problemach zdrowotnych dotyczących wyłącznie kobiet oraz na jednostkach chorobowych, które znacznie częściej występują u kobiet. Analizowanych jest 75 świadczeń z 13 dziedzin medycyny.
Tegoroczne wyniki prezentują się następująco (w nawiasie wyniki z roku 2022):
Nagranie z konferencji znajduje się TUTAJ.
Raport do pobrania znajduje się TUTAJ
             
W systemie jest stabilnie źle
– Po raz kolejny dodzwanianie się do placówek było bardzo utrudnione. Placówki często nie są w stanie podać konkretnej daty, proszą o kontakt w innym terminie, a często telefon po prostu milczy. Tegoroczny Barometr WHC „Kobieta w kolejce” pokazuje, że średnio, kobiece kolejki właściwie… stoją. Różnice na plus i na minus są na granicy błędu statystycznego – między 0,1 a 0,3 miesiąca. Oczywiście każdy dzień krócej w kolejce cieszy, tak jak każdy dzień dłużej martwi – mówi prezes Fundacji, Milena Kruszewska. – Widzimy, że w tym systemie jest po prostu stabilnie źle – podsumował założyciel Fundacji, Krzysztof Łanda.

Zdarzają się również większe różnice rok do roku, jeśli chodzi o długość kolejek. Wydłużyła się „kobieca” kolejka do endokrynologa – z 7 mies. do 11 mies. Na rekonstrukcję piersi poprzez wstawienie implantu typu ekspander pacjentki onkologiczne zaczekają 11,9 mies., a w zeszłym roku czekały 7 mies. O miesiąc wydłużył się czas oczekiwania na operację nietrzymania moczu metodą TOT – pacjentki muszą czekać obecnie 5,7 mies. na pomoc. Ponad trzy miesiące dłużej kobiety muszą czekać na laparoskopię diagnostyczną – to już 4,4 mies. – i ponad miesiąc dłużej na kolposkopię, tu kolejka trwa 3,2 mies.

Na szczęście na mammografię, cytologię i do ginekologa dostać się można w kilka-kilkanaście dni. Eksperci podczas konferencji zgodzili się, że ułatwiony dostęp do tych świadczeń wynika z faktu, że kobiety po prostu… nie korzystają z nich. – Ponad 80 proc. kobiet w Polsce nie wykonuje bezpłatnego badania cytologicznego, w związku z czym często zgłaszają się na takim etapie zaawansowania nowotworu, że można im zaoferować już tylko leczenie paliatywne – wskazał prof. Tomasz Paszkowski, ginekolog z III Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
 
Etapowość leczenia, czyli odyseja diagnostyczno-lecznicza
Fundacja WHC poświęca także uwagę problematyce etapowości leczenia. Poniżej przykłady ograniczeń, w których sumujący się czas oczekiwania do kolejnych etapów diagnostyki i leczenia jest szczególnie bolesny dla pacjentki i decyduje o jej szansie na powrót do zdrowia bądź o przeżyciu.

Dla przykładu, czas od diagnozy bolesnych, obfitych i nieregularnych miesiączek do zabiegu usunięcia torbieli endometrialnych metodą tradycyjną wynosi 308 dni (w zeszłym roku były to 233 dni). Czas od diagnozy niespecyficznych objawów raka jajnika do operacji metodą laparotomii pośrodkowej wynosi 199 dni (było 145 dni). Czas od podejrzenia raka tarczycy do usunięcia tarczycy wynosi 651 dni (było 536 dni), z kolei czas od podejrzenia raka piersi w badaniu mammograficznym do mastektomii całkowitej wynosi 85 dni (było 77 dni).
 
System widziany oczami pacjenta
Po raz pierwszy w Barometrze WHC znalazły się fragmenty notatek ankieterów dzwoniących do przychodni i szpitali, by dopytać się o czasy oczekiwania do poszczególnych świadczeń. – To dzięki nim możemy przyglądać się systemowi ochrony zdrowia oczami pacjenta – mówi prezes Fundacji, Milena Kruszewska.

W przypadku anoreksji zagrażającej życiu lub psychozy, 16-letnia dziewczynka przyjęta powinna być „na ostro”. Jednak ankieter podający się za ojca dziewczynki usłyszał, że placówka jest przeładowana: łóżek na oddziale jest 20, a przyjętych pacjentów 32.

Podczas rozmowy padły nazwy ośrodków w województwie mazowieckim, które przyjmują dzieci z opisanym wskazaniem i informacja, że w przypadku, „kiedy wszystkie łóżka są zajęte, to mazowieckie prosi o pomoc inne szpitale w Polsce i dzieci przewozi transportem szpitalnym”.

W jednym ze szpitali na wschodzie kraju ankieter otrzymał informację, że jest „brak miejsc, nie jest prowadzona lista oczekujących, w przypadku pilnym należy zgłosić się na izbę przyjęć, jeśli lekarz zdecyduje, że jest taka konieczność, zostawi pacjentkę na oddziale”.

Także w jednym z miejsc w województwie zachodniopomorskim ankieter usłyszał: „brak miejsc”. Został poinformowany, że czas oczekiwania na przyjęcie to kilkanaście miesięcy, a w tym momencie na liście oczekujących jest zapisanych ok. 40 dzieci.
 
Za statystykami stoją ludzkie tragedie
Eksperci podczas konferencji rozmawiali także o systemowych aspektach refundacji bewacyzumabu. Niestety polskie pacjentki nie mają możliwości korzystania z tego leku w nawrotowym raku jajnika, jajowodu i pierwotnym raku otrzewnej. Chwalili za to refundację niraparibu, która znacznie poprawiła dostęp Polek do innowacyjnego leczenia.

Eksperci zgodnie apelowali, by jak najszybciej udostępnić bezpłatne szczepienia przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV). Prof. Tomasz Paszkowski, ginekolog z III Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie ocenił, że zapowiadany przez Ministerstwo Zdrowia termin rozpoczęcia szczepień jest mało realny, wziąwszy pod uwagę, że jeszcze nie ruszył przetarg. – Jako człowiekowi, który patrzy w oczy pacjentkom umierającym na raka szyki macicy, a nie na statystyki, jest mi już boleśnie obojętne, którą szczepionką będziemy szczepić – przyznał.

Również zdaniem Joanny Stryczyńskiej-Kazubskiej, pediatry, członkini Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, dyskutowanie obecnie o tym, która szczepionka jest lepsza, jest złą drogą i środowisko medyczne powinno o tym pamiętać, by nie zapędzić się w tego rodzaju debaty, które mogłyby opóźnić rozpoczęcie akcji szczepień. – Wszystkie szczepionki są dobre, nie ma znaczenia, która zostanie wybrana – dodała.

Eksperci wskazywali też na rosnącą rolę diagnostyki molekularnej w leczeniu pacjentek z nowotworami kobiecymi i rosnące zapotrzebowanie na transfer nowoczesnej technologii diagnostycznej w onkologii klinicznej. – Jest diagnostyka, ale nie ma pomysłu, w jaki sposób ją ustrukturyzować. Nawet w założeniach Krajowej Sieci Onkologicznej zakłada się istnienie jednostek centralnych, okręgowych i laboratorium, koniec. Tylko co to ma znaczyć, w jaki sposób ma być refundowane? Nie wiemy – zwróciła uwagę Justyna Marynowska, diagnostka laboratoryjna, wiceprezes Związku Pracodawców Opieki Integrowanej Opartej na Wartości „SPOIWO”.
 
Dostęp pacjentek do innowacyjnego leczenia
W ostatnich latach Ministerstwo Zdrowia, dzięki pracy m.in. wiceministra Macieja Miłkowskiego, znacząco poprawiło dostęp do innowacyjnych leków, jednak pomimo systematycznego wzrostu liczby dostępnych terapii skierowanych do kobiet, grupa ta wciąż boryka się z ograniczeniami w dostępie do innowacyjnego leczenia. Stosunkowo niski odsetek PKB wydawany na ochronę zdrowia nie napawają optymizmem na przyszłość.
W latach 2019-2022 na stronach Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji utworzono 981 zleceń dotyczących przygotowania analizy weryfikacyjnej AOTMiT, stanowiska Rady Przejrzystości i rekomendacji Prezesa Agencji.

4,5 proc. (44) stanowiły zlecenia dotyczące produktów leczniczych stosowanych w chorobach typowych dla kobiet (rak piersi – 14, stwardnienie rozsiane – 11, RZS – 4, migrena – 7, narządy płciowe – 5, toczeń rumieniowaty – 2, zapalenie pęcherza moczowego – 1).

Większość przeanalizowanych technologii wykorzystywanych szczególnie wśród kobiet uzyskała warunkowe/negatywne rekomendacje/stanowiska.
 
 
 
źródło: WHC
Nowotwór piersi należy do najczęściej diagnozowanych nowotworów złośliwych w Polsce. Kiedyś uważano, że dotyka w szczególności kobiety po menopauzie, jednak w ostatnich latach istotnie zwiększa się liczba zachorowań w grupie młodszej, czyli 20-49 lat. O tym, na jakie objawy powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, które badania wykonywać i jak przebiega proces leczenia opowiadają: ginekolog Piotr Becker oraz chirurg-onkolog Piotr Bielecki.
Profilaktyka raka piersi wymaga odpowiedniej komunikacji z kobietami już we wczesnym etapie ich życia. Za miesiąc, w którym szczególnie zwracana jest uwaga na potrzebę badań i profilaktyki w tym kierunku, uznawany jest październik, celebrowany na świecie jako Różowy Październik. W trosce o zdrowie kobiet Grupa American Heart of Poland realizuje w swojej placówce – Szpitalu im. Matki Teresy z Kalkuty w Drawsku Pomorskim bezpłatne badania profilaktyczne. O tym, na jakie objawy powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, które badania wykonywać i jak przebiega proces leczenia opowiadają: ginekolog Piotr Becker oraz chirurg-onkolog Piotr Bielecki.

Przede wszystkim profilaktyka
– Pierwsze USG piersi warto wykonać już w wieku 18-20 lat. Nie jest to badanie obciążające dla organizmu, stąd też profilaktycznie można je wykonywać co roku. Raz do roku powinniśmy też wykonywać badania cytologiczne – apeluje Piotr Becker ze Szpitala im. Matki Teresy z Kalkuty w Drawsku Pomorskim Grupa American Heart of Poland.

Kluczowe w profilaktyce jest również samobadanie. Powinniśmy je wykonywać regularnie raz w miesiącu, najlepiej w 7-10 dni od początku miesiączki. Badanie warto wykonywać przed lustrem, sprawdzając czy pojawiły się w piersiach jakieś niepokojące zmiany, czy jedna nie różni się znacząco od drugiej. Pamiętajmy, że badamy nie tylko cały miąższ piersi, ale również doły pachowe. Innym sposobem wartym przetestowania jest wyrobienie sobie nawyku takiego badania np. podczas kąpieli. Sygnałem dla kobiet, że warto zgłosić się do lekarza, powinny być wszelkiego rodzaju niepokojące zmiany w piersiach, typu zgrubienia, zmiany skórne, wydzielina z brodawki, bóle piersi.

 – Niestety, na podstawie naszych doświadczeń widzimy, że w Polsce nadal jeszcze zbyt mały odsetek kobiet regularnie wykonuje odpowiednie badania profilaktyczne. Trafiają do nas pacjentki, które np. nie były u ginekologa od 15 lat. W takim czasie zmiany nowotworowe – czy to piersi czy raka szyjki macicy – mogą poczynić znaczące spustoszenie w organizmie – mówi ginekolog. – Zaniedbanie jest w tej kwestii chyba największym „grzechem”. Dlatego apelujemy, żeby pamiętać o badaniach i się ich nie obawiać – nawet, jeśli jakieś zmiany zostają wykryte, to na odpowiednim etapie są one w pełni wyleczalne – dodaje.
 
Rozwój leczenia uzupełniającego
Jak przyznaje Piotr Bielecki, chirurg-onkolog w Szpitalu im. Matki Teresy z Kalkuty w Drawsku Pomorskim Grupy American Heart of Poland, w Polsce nadal w leczeniu raka piersi często niezbędna do zastosowania jest mastektomia, ponieważ pacjentki bardzo późno zgłaszają się do lekarza i zmiany nowotworowe okazują się na tyle zaawansowane, że zabieg oszczędzający nie jest możliwy. Tymczasem współczesna medycyna oferuje coraz większe możliwości minimalizacji interwencji chirurgicznej, przy jednoczesnym rozwoju terapii uzupełniającej.

– Dążymy do tego, by leczenie chirurgiczne było jak najmniej inwazyjne. Kiedyś usuwało się całą pierś z mięśniami piersiowymi i węzłami chłonnymi pachy, co wymagało otwarcia klatki piersiowej. Obecnie są to operacje wykonywane metodą tumorektomii – w sposób maksymalnie oszczędzający tkanki w zdrowym granicach z tzw. węzłem wartowniczym, który się wybarwia. Jest to metoda, która pomaga rozpoznać, czy nastąpiły przerzuty drogą limfatyczną, dzięki czemu można ograniczyć profilaktyczne usuwanie węzłów chłonnych. Jeśli węzeł jest ujemny, to na tym kończy się leczenie operacyjne, jeśli jest dodatni, czyli są w nim zmiany nowotworowe, poszerza się zabieg o wycięcie węzłów całej pachy. – wyjaśnia chirurg-onkolog.

Kolejnym krokiem w terapii jest leczenie uzupełniające. U pacjentek leczonych metodą oszczędzającą ważne jest rozpoznanie rodzaju receptorów, dzięki czemu możliwe jest dobrane odpowiedniej terapii hormonalnej.

– Jeżeli receptory estrogenowe i progesteronowe są dodatnie, stosuje się tzw. leczenie antyestrogenowe, które blokuje wydzielanie tego hormonu w organizmie. To również znaczący postęp w leczeniu, kiedyś bowiem osiągało się ten efekt głównie poprzez usuwanie jajników, jeśli kobieta była jeszcze w wieku rozrodczym. Dodatkowo przy leczeniu oszczędzającym wprowadzana jest radioterapia, a jeśli pacjent tego wymaga – również chemioterapia. – tłumaczy Piotr Bielecki.
 
Na raka piersi mają wpływ czynniki genetyczne, ale również dieta i uwarunkowania środowiskowe
O profilaktycznych badania w kierunku nowotworu piersi powinny szczególnie pamiętać osoby obciążone tą chorobą rodzinnie. Sygnałem ostrzegawczym powinno być wystąpienie tej choroby u mamy, siostry, a nawet babci i rodzeństwa naszych przodków.

 – Jeżeli rak piersi jest uwarunkowany genetycznie – występuje w pierwszym, drugim, a nawet trzecim pokoleniu – warto pomyśleć o zrobieniu badań pod tym kątem. U osób ze stwierdzonymi zmianami genetycznymi, czyli w tym wypadku przede wszystkim genami BRCA1 i BRCA2, zalecane jest wzmożona profilaktyka i częstsze badania kontrolne. W przypadku takich pacjentów od 9 do 11 razy częściej dochodzi do zachorowania na nowotwór piersi, pamiętajmy jednak, że sam wynik dodatni w badaniu genowym nie jest równoznaczny ze zdiagnozowaniem raka – wyjaśnia ekspert American Heart of Poland.

Na zwiększoną zachorowalność na raka piersi we współczesnym świecie bardzo istotny wpływ ma również chemizacja środowiska i dieta. Na zachorowalność ani skomplikowanie operacji nie ma natomiast wpływu rozmiar piersi ani przebyte ciąże.

– Jeśli chodzi o dietę, to do tego typu zachorowań szczególnie predysponuje dieta wyskotłuszczowa oraz taka, w której dominują mocno przetworzone produkty. Zdradliwy w tej kwestii jest przede wszystkim drób, którego szybki wzrost bywa wspierany antybiotykami i hormonami. Pod tym kątem lepszym wyborem jest ciemne mięso jak wołowina czy cielęcina oraz ryby morskie. Do tego zawsze warto, aby nasza dieta zawierała dużo zdrowych warzyw i owoców – mówi Piotr Bielecki.

Październik jest niepowtarzalną okazją, żeby komunikować o najważniejszych aspektach w życiu kobiet, czyli ich zdrowiu, natomiast różowa wstążka to symbol walki, a także szacunku do siebie, własnego zdrowia, chęci niesienia pomocy innym. 
 
źródło: AHOP
Nowotwór piersi należy do najczęściej diagnozowanych nowotworów złośliwych w Polsce. Kiedyś uważano, że dotyka w szczególności kobiety po menopauzie, jednak w ostatnich latach istotnie zwiększa się liczba zachorowań w grupie młodszej, czyli 20-49 lat. O tym, na jakie objawy powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, które badania wykonywać i jak przebiega proces leczenia opowiadają: ginekolog Piotr Becker oraz chirurg-onkolog Piotr Bielecki.
Profilaktyka raka piersi wymaga odpowiedniej komunikacji z kobietami już we wczesnym etapie ich życia. Za miesiąc, w którym szczególnie zwracana jest uwaga na potrzebę badań i profilaktyki w tym kierunku, uznawany jest październik, celebrowany na świecie jako Różowy Październik. W trosce o zdrowie kobiet Grupa American Heart of Poland realizuje w swojej placówce – Szpitalu im. Matki Teresy z Kalkuty w Drawsku Pomorskim bezpłatne badania profilaktyczne. O tym, na jakie objawy powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, które badania wykonywać i jak przebiega proces leczenia opowiadają: ginekolog Piotr Becker oraz chirurg-onkolog Piotr Bielecki.

Przede wszystkim profilaktyka
– Pierwsze USG piersi warto wykonać już w wieku 18-20 lat. Nie jest to badanie obciążające dla organizmu, stąd też profilaktycznie można je wykonywać co roku. Raz do roku powinniśmy też wykonywać badania cytologiczne – apeluje Piotr Becker ze Szpitala im. Matki Teresy z Kalkuty w Drawsku Pomorskim Grupa American Heart of Poland.

Kluczowe w profilaktyce jest również samobadanie. Powinniśmy je wykonywać regularnie raz w miesiącu, najlepiej w 7-10 dni od początku miesiączki. Badanie warto wykonywać przed lustrem, sprawdzając czy pojawiły się w piersiach jakieś niepokojące zmiany, czy jedna nie różni się znacząco od drugiej. Pamiętajmy, że badamy nie tylko cały miąższ piersi, ale również doły pachowe. Innym sposobem wartym przetestowania jest wyrobienie sobie nawyku takiego badania np. podczas kąpieli. Sygnałem dla kobiet, że warto zgłosić się do lekarza, powinny być wszelkiego rodzaju niepokojące zmiany w piersiach, typu zgrubienia, zmiany skórne, wydzielina z brodawki, bóle piersi.

 – Niestety, na podstawie naszych doświadczeń widzimy, że w Polsce nadal jeszcze zbyt mały odsetek kobiet regularnie wykonuje odpowiednie badania profilaktyczne. Trafiają do nas pacjentki, które np. nie były u ginekologa od 15 lat. W takim czasie zmiany nowotworowe – czy to piersi czy raka szyjki macicy – mogą poczynić znaczące spustoszenie w organizmie – mówi ginekolog. – Zaniedbanie jest w tej kwestii chyba największym „grzechem”. Dlatego apelujemy, żeby pamiętać o badaniach i się ich nie obawiać – nawet, jeśli jakieś zmiany zostają wykryte, to na odpowiednim etapie są one w pełni wyleczalne – dodaje.
 
Rozwój leczenia uzupełniającego
Jak przyznaje Piotr Bielecki, chirurg-onkolog w Szpitalu im. Matki Teresy z Kalkuty w Drawsku Pomorskim Grupy American Heart of Poland, w Polsce nadal w leczeniu raka piersi często niezbędna do zastosowania jest mastektomia, ponieważ pacjentki bardzo późno zgłaszają się do lekarza i zmiany nowotworowe okazują się na tyle zaawansowane, że zabieg oszczędzający nie jest możliwy. Tymczasem współczesna medycyna oferuje coraz większe możliwości minimalizacji interwencji chirurgicznej, przy jednoczesnym rozwoju terapii uzupełniającej.

– Dążymy do tego, by leczenie chirurgiczne było jak najmniej inwazyjne. Kiedyś usuwało się całą pierś z mięśniami piersiowymi i węzłami chłonnymi pachy, co wymagało otwarcia klatki piersiowej. Obecnie są to operacje wykonywane metodą tumorektomii – w sposób maksymalnie oszczędzający tkanki w zdrowym granicach z tzw. węzłem wartowniczym, który się wybarwia. Jest to metoda, która pomaga rozpoznać, czy nastąpiły przerzuty drogą limfatyczną, dzięki czemu można ograniczyć profilaktyczne usuwanie węzłów chłonnych. Jeśli węzeł jest ujemny, to na tym kończy się leczenie operacyjne, jeśli jest dodatni, czyli są w nim zmiany nowotworowe, poszerza się zabieg o wycięcie węzłów całej pachy. – wyjaśnia chirurg-onkolog.

Kolejnym krokiem w terapii jest leczenie uzupełniające. U pacjentek leczonych metodą oszczędzającą ważne jest rozpoznanie rodzaju receptorów, dzięki czemu możliwe jest dobrane odpowiedniej terapii hormonalnej.

– Jeżeli receptory estrogenowe i progesteronowe są dodatnie, stosuje się tzw. leczenie antyestrogenowe, które blokuje wydzielanie tego hormonu w organizmie. To również znaczący postęp w leczeniu, kiedyś bowiem osiągało się ten efekt głównie poprzez usuwanie jajników, jeśli kobieta była jeszcze w wieku rozrodczym. Dodatkowo przy leczeniu oszczędzającym wprowadzana jest radioterapia, a jeśli pacjent tego wymaga – również chemioterapia. – tłumaczy Piotr Bielecki.
 
Na raka piersi mają wpływ czynniki genetyczne, ale również dieta i uwarunkowania środowiskowe
O profilaktycznych badania w kierunku nowotworu piersi powinny szczególnie pamiętać osoby obciążone tą chorobą rodzinnie. Sygnałem ostrzegawczym powinno być wystąpienie tej choroby u mamy, siostry, a nawet babci i rodzeństwa naszych przodków.

 – Jeżeli rak piersi jest uwarunkowany genetycznie – występuje w pierwszym, drugim, a nawet trzecim pokoleniu – warto pomyśleć o zrobieniu badań pod tym kątem. U osób ze stwierdzonymi zmianami genetycznymi, czyli w tym wypadku przede wszystkim genami BRCA1 i BRCA2, zalecane jest wzmożona profilaktyka i częstsze badania kontrolne. W przypadku takich pacjentów od 9 do 11 razy częściej dochodzi do zachorowania na nowotwór piersi, pamiętajmy jednak, że sam wynik dodatni w badaniu genowym nie jest równoznaczny ze zdiagnozowaniem raka – wyjaśnia ekspert American Heart of Poland.

Na zwiększoną zachorowalność na raka piersi we współczesnym świecie bardzo istotny wpływ ma również chemizacja środowiska i dieta. Na zachorowalność ani skomplikowanie operacji nie ma natomiast wpływu rozmiar piersi ani przebyte ciąże.

– Jeśli chodzi o dietę, to do tego typu zachorowań szczególnie predysponuje dieta wyskotłuszczowa oraz taka, w której dominują mocno przetworzone produkty. Zdradliwy w tej kwestii jest przede wszystkim drób, którego szybki wzrost bywa wspierany antybiotykami i hormonami. Pod tym kątem lepszym wyborem jest ciemne mięso jak wołowina czy cielęcina oraz ryby morskie. Do tego zawsze warto, aby nasza dieta zawierała dużo zdrowych warzyw i owoców – mówi Piotr Bielecki.

Październik jest niepowtarzalną okazją, żeby komunikować o najważniejszych aspektach w życiu kobiet, czyli ich zdrowiu, natomiast różowa wstążka to symbol walki, a także szacunku do siebie, własnego zdrowia, chęci niesienia pomocy innym. 
 
źródło: AHOP
W opublikowanym przez Forum Parlamentu Europejskiego (EPF) Europejskim Atlasie Antykoncepcji 2022, Czechy, Litwa, Słowacja, Węgry i Polska znalazły się wśród dziesięciu państw o najgorszych wynikach. Polska zamknęła ten ranking, jako jedyny kraj europejski, który w ciągu ostatnich czterech lat zwiększył ograniczenia dotyczące antykoncepcji.