Medicalpress
Młodzi Polacy coraz rzadziej sięgają po alkohol, tradycyjne papierosy i narkotyki, jednak nie oznacza to końca problemów związanych z zachowaniami ryzykownymi. Najnowszy raport „Młodzież 2025”, przygotowany przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) i Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU), pokazuje, że miejsce tradycyjnych zagrożeń coraz częściej zajmują nowe wyzwania: e-papierosy, hazard online, problemowe korzystanie z internetu, przemoc rówieśnicza oraz pogarszająca się kondycja psychiczna młodzieży. Wyniki badania wskazują, że profilaktyka zdrowotna musi dziś odpowiadać na znacznie bardziej złożoną rzeczywistość niż jeszcze kilka lat temu.
Młodzi Polacy rzadziej piją alkohol, mniej palą tradycyjne papierosy i coraz rzadziej sięgają po narkotyki. Nie oznacza to jednak, że problemy związane z zachowaniami ryzykownymi tracą na znaczeniu. Najnowsza edycja badania „Młodzież 2025”, realizowanego przez Centrum Badania Opinii Społecznej we współpracy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, pokazuje raczej zmianę ich charakteru: obok alkoholu, nikotyny i narkotyków coraz wyraźniej widać wyzwania związane z e-papierosami, internetem, hazardem, przemocą rówieśniczą i zdrowiem psychicznym.

„Wyniki badania “Młodzież 2025” pokazują, że zachowania ryzykowne młodych ludzi zmieniają swój charakter. Spadek używania części substancji psychoaktywnych jest ważnym sygnałem, ale nie może usypiać naszej czujności. Obok alkoholu, nikotyny i narkotyków coraz wyraźniej widzimy wyzwania związane z e-papierosami, hazardem online, problemowym korzystaniem z internetu, przemocą rówieśniczą i zdrowiem psychicznym. To pokazuje, że profilaktyka musi być dziś kompleksowa i odpowiadać na rzeczywistość, w której funkcjonują młodzi ludzie” – mówi dr n. społ. Artur Malczewski, zastępca dyrektora ds. Lecznictwa, Badań, Certyfikacji w Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Mniej substancji, ale problem nie znika

Jednym z najbardziej widocznych trendów jest spadek używania tradycyjnych papierosów. W 2025 roku regularne palenie zadeklarowało 6 proc. uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. Jeszcze w 2021 roku było to 20 proc. badanych. Jednocześnie bardzo wyraźnie zaznacza się popularność e-papierosów – regularnie korzysta z nich już 32 proc. młodzieży.

Alkohol pozostaje najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród młodzieży, choć w porównaniu z poprzednim pomiarem z 2021 roku zmniejszyło się spożycie wszystkich analizowanych rodzajów alkoholu, a także skala upijania się.

Trend spadkowy widoczny jest również w odniesieniu do narkotyków. Coraz więcej uczniów deklaruje, że nie wie, gdzie można je kupić, a większość twierdzi, że nigdy nie proponowano im ich zakupu. Zmniejszył się także odsetek młodzieży, która zna osoby zażywające narkotyki lub środki odurzające – w 2025 roku 66 proc. badanych wskazało, że w ich środowisku nie ma takich osób. Najczęściej używaną substancją nielegalną pozostaje marihuana lub haszysz, lecz także w tym przypadku odnotowano spadek używania. Ogólnie używanie narkotyków w ciągu ostatniego roku zadeklarowało 9 proc. uczniów, co oznacza spadek w porównaniu z 2021 rokiem i kontynuację tendencji obserwowanej od 2016 roku.

Używanie narkotyków różni się w zależności od cech społecznych i demograficznych badanych. Częściej deklarują je chłopcy niż dziewczęta, uczniowie mieszkający w większych miastach, osoby w niestandardowej sytuacji rodzinnej oraz uczniowie szkół branżowych.

Szkoła jako przestrzeń stresu, przemocy i kontaktu z substancjami

Wyniki badania pokazują, że szkoła pozostaje ważnym miejscem obserwowania zachowań ryzykownych młodzieży. Odsetek szkół, w których uczniowie zauważają obecność narkotyków, wzrósł od poprzedniej edycji badania z ponad jednej czwartej do niemal dwóch piątych. O spożywaniu alkoholu na terenie szkoły mówi co drugi uczeń, natomiast o paleniu papierosów – prawie dziewięciu na dziesięciu. Blisko jedna trzecia badanych deklaruje, że w ich szkołach obecne są wszystkie trzy rodzaje wymienionych substancji.

Jednocześnie szkoła coraz częściej wiąże się dla młodzieży ze stresem i trudnymi doświadczeniami społecznymi. W ostatniej edycji badania odnotowano najwyższy w historii pomiarów odsetek uczniów odczuwających stres i zdenerwowanie w związku ze szkołą. Poziom stresu wzrósł zarówno wśród dziewcząt, jak i chłopców, jednak jest wyraźnie wyższy wśród dziewcząt.

„Ponad połowa uczniów w ciągu roku poprzedzającego badanie doświadczyła przynajmniej jednej formy przemocy rówieśniczej. To rekordowy wynik odkąd monitorowana jest ta kwestia. Najpoważniejszym problemem jest wykluczenie przez grupę, które dotyka już niemal dwóch piątych badanych” – mówi Daria Litwin z Centrum Badania Opinii Społecznej.

Kondycja psychiczna i zachowania ryzykowne są ze sobą powiązane

Samopoczucie uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych jest wyraźnie gorsze niż ogółu dorosłych. Wchodzący w dorosłość młodzi ludzie zdecydowanie częściej doświadczają negatywnych, nieprzyjemnych przeżyć, w tym stanów depresyjnych i myśli samobójczych. Szczególnie często negatywne emocje przeżywają dziewczęta.

W ostatniej edycji badania z 2025 roku po raz pierwszy zastosowano standaryzowaną skalę Patient Health Questionnaire-8, która służy do oceny częstotliwości pojawiania się objawów depresyjnych. Wyniki są niepokojące: ponad dwie piąte uczniów doświadcza umiarkowanych lub bardziej nasilonych symptomów depresji. Jest to ponad czterokrotnie częstsze niż w generalnej populacji dorosłych Polaków, gdzie dotyczy to niespełna jednej dziesiątej.

Objawów depresji częściej doświadczają dziewczęta niż chłopcy, a także osoby znajdujące się w przeciętnej i szczególnie złej sytuacji materialnej. Do czynników ryzyka zaliczają się również: złe relacje z rodzicami, brak relacji towarzyskich, odczuwanie stresu w szkole i doświadczanie tam przemocy. Wyższy poziom ryzyka wystąpienia depresji współwystępuje także z długim czasem spędzanym w ciągu dnia online oraz sposobem korzystania z internetu, który można określić jako problemowy.

Internet i hazard: coraz ważniejsze wyzwania profilaktyki

Badanie „Młodzież 2025” pokazuje również rosnącą skalę wyzwań związanych z korzystaniem z internetu i uczestnictwem w grach o charakterze hazardowym. Od 2013 roku obserwowany jest spadek odsetka osób korzystających z internetu w sposób bezpieczny oraz wzrost grupy charakteryzującej się podwyższonym ryzykiem problemowego korzystania z sieci. Samo problemowe korzystanie z internetu, które opisuje zachowanie około jednej dwudziestej uczniów, utrzymuje się na stabilnym poziomie.

„Obecnie częstsze niż przed laty jest uczestnictwo w grach hazardowych. Udział w tego typu aktywnościach deklaruje ponad połowa badanych. Szczególnie dynamicznie rośnie popularność gier hazardowych online, które stały się najczęściej wybieraną formą hazardu wśród nastolatków. Coraz więcej młodych osób angażuje się również w zakłady bukmacherskie oraz gry na automatach” – mówi Jan Kujawski z Centrum Badania Opinii Społecznej

Uwagę zwraca nie tylko rosnąca skala zjawiska, lecz także jego konsekwencje. W porównaniu z poprzednimi latami znacząco wzrosły zarówno wydatki ponoszone przez młodzież na hazard, jak i odsetek osób wykazujących symptomy uzależnienia. Obecnie jedna siódma respondentów – dwukrotnie więcej niż w poprzedniej edycji sprzed czterech lat – znajduje się w grupie wysokiego ryzyka uzależnienia od hazardu. Problem ten szczególnie dotyczy chłopców, jednak obserwowany jest również systematyczny wzrost ryzykownych zachowań wśród dziewcząt.

Wyniki badań wskazują również na powiązanie hazardu z innymi zachowaniami ryzykownymi – im wyższy poziom zaangażowania w hazard, tym częstsze jest spożywanie alkoholu, a także używanie narkotyków.

Potrzebna jest profilaktyka odpowiadająca na zmieniające się ryzyka

Wyniki badania „Młodzież 2025” pokazują, że współczesna profilaktyka musi równocześnie odpowiadać na tradycyjne zagrożenia związane z alkoholem, nikotyną i narkotykami oraz nowe wyzwania dotyczące e-papierosów, internetu, hazardu, przemocy rówieśniczej i zdrowia psychicznego.

Spadek używania części substancji psychoaktywnych jest ważnym sygnałem, ale nie oznacza końca problemów. Zachowania ryzykowne młodzieży zmieniają się, przenikają między sobą i coraz częściej wymagają całościowego spojrzenia – obejmującego zarówno substancje psychoaktywne, jak i funkcjonowanie młodych ludzi w szkole, społeczeństwie oraz świecie cyfrowym.

Badanie „Młodzież” realizowane jest od lat 90. XX wieku i obejmuje uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. Od 2003 roku prowadzone jest przez CBOS we współpracy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Kolejne edycje realizowano w latach 2003, 2008, 2010, 2013, 2016, 2018, 2021 i 2025. Badanie prowadzone jest według tej samej, niezmiennej metodologii, co pozwala śledzić zmiany i trendy zachodzące w kolejnych pokoleniach młodzieży.

Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) powstało 1 stycznia 2022 roku z połączenia Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) oraz Krajowego Biura do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii (KBPN). Celem utworzenia KCPU było połączenie i koordynacja działań państwa w zakresie profilaktyki oraz przeciwdziałania uzależnieniom. KCPU zajmuje się profilaktyką, edukacją i wspieraniem działań terapeutycznych dotyczących uzależnień od alkoholu, narkotyków oraz uzależnień behawioralnych, takich jak hazard, gry komputerowe, internet czy media społecznościowe. Instytucja prowadzi także działania szkoleniowe, badawcze i informacyjne oraz współpracuje z samorządami, szkołami i organizacjami społecznymi.

 
Źródło: Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom
9 września na całym świecie obchodzony jest Światowy Dzień FASD (Fetal Alcohol Spectrum Disorders) – Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych. Data nie jest przypadkowa – dziewiąty dzień dziewiątego miesiąca przypomina o dziewięciu miesiącach ciąży, w czasie których należy zachować pełną abstynencję, aby chronić zdrowie dziecka.

Picie alkoholu w ciąży nie jest zjawiskiem marginalnym – połowa kobiet w ciąży sięgała po alkohol – tak wynika z badań przeprowadzanych przez Instytut Matki i Dziecka, w których analizowano próbki włosów i stężenie metabolitu alkoholu – etyloglukuronidu.

Światowy Dzień FASD to okazja do przypomnienia, że:

• Alkohol jest substancją szkodliwą i działa toksycznie już od pierwszych chwil rozwoju płodu – dlatego już planując ciążę należy zachować abstynencję od alkoholu.
• Nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu w czasie ciąży. W okresie karmienia także należy zachować abstynencję
• Również styl życia i nawyki zdrowotne ojca – w tym spożywanie alkoholu – mają wpływ na jakość nasienia, przebieg poczęcia i zdrowie przyszłego potomstwa

FASD (Fetal Alcohol Spectrum Disorders), czyli Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych, to zespół trwałych uszkodzeń mózgu i innych narządów dziecka, powstających w wyniku spożywania alkoholu przez kobietę w ciąży. Do FASD zalicza się różne zaburzenia rozwojowe – od łagodniejszych trudności w uczeniu się, po cięższe wady fizyczne i neurologiczne. Najbardziej znaną i najcięższą formą jest FAS (Płodowy Zespół Alkoholowy).

Media mają ogromną moc kształtowania postaw i przekonań. Dlatego KCPU zachęca, aby we wrześniu znalazło się w Państwa audycjach, artykułach i materiałach miejsce na temat profilaktyki FASD – dla zdrowia obecnych i przyszłych pokoleń.


Pamiętajmy: FASD można w 100% zapobiec – wystarczy zero alkoholu w ciąży.

źródło: KCPU, PAP

 

Istnieją przesłanki sugerujące, że piwo bezalkoholowe może stanowić wstęp do spożywania alkoholu przez młodzież. Badania wskazują, że aż 78% młodzieży próbowało piwa za zgodą rodziców, a 50% nieletnich miało dostęp do piwa 0%[4]. Choć piwo bezalkoholowe nie zawiera alkoholu, jego smak, zapach i opakowanie są niemalże identyczne z wersją alkoholową, co może prowadzić do oswajania się z rytuałem picia i w konsekwencji do sięgania po alkoholowe odpowiedniki. Jest to swego rodzaju budowanie nawyku. – wskazuje dr hab. n. med. Andrzej Silczuk, Kierownik Zakładu Psychiatrii Środowiskowej WUM, prowadzący także własny ekspercki podcast na YouTube i Spotify.
Piwo zero staje się napojem coraz częściej wybieranym przez Polki i Polaków, jak podaje Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego jego udział w sprzedaży piwa wzrósł do 6,5%. Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo rezygnuje z picia napojów alkoholowych. Przeciętny Polak wypija rocznie ok. 87 litrów piwa, przy czym aż 54% spożywanego w kraju alkoholu jest pod postacią piwa (dane KCPU).
 
Powodem do niepokoju nie jest fakt wzrostu konsumpcji piwa zero, lecz to, że piwo jest napojem, od którego zaczyna się inicjacja alkoholowa nieletnich, co potwierdzają dane międzynarodowego badania ESPAD, niezmienne od pierwszej jego edycji. Picie napojów alkoholowych wśród nieletnich jest na tyle rozpowszechnione, że w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem piło 39,1% piętnasto-szesnastolatków i 73,3% siedemnasto-osiemnastolatków (dane ESPAD z 2024)[1] roku. Widać jednocześnie pozytywne zjawiska, chociażby fakt, zmniejszania się odsetka uczniów określających swój dostęp do zakupu alkoholu jako bardzo łatwy. Młodzież jest też coraz bardziej zorientowana w zakresie ryzyk zdrowotnych i społecznych związanych z piciem alkoholu. Niemniej jednak, problem wczesnej inicjacji alkoholowej i jej konsekwencji zarówno dla zdrowia psychicznego i fizycznego nieletnich oraz późniejszych dorosłych nie zniknął i nie zniknie samoistnie, zwłaszcza jeśli reklama piwa i jego ekspozycja w sklepach będą nadal wszechobecne, jak ma to miejsce aktualnie.
 
W opublikowanym kilka dni temu raporcie[2] branża piwna określa piwa zero jako „zdrowszą alternatywę”, co w kontekście osób dorosłych jest prawdą, jednak jak alarmują eksperci (psychiatrzy, terapeuci uzależnień, pediatrzy) oraz agendy takie jak Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, intensywna reklama i promocja piwa może być furtką do inicjacji alkoholowej nieletnich, poprzez budowanie przyzwyczajeń do smaku, marki czy samego „rytuału”.

W  stanowisku Ministerstwa Zdrowia[3] można przeczytać, że „badania naukowe, jednoznacznie wskazują na związek pomiędzy ekspozycją na reklamy napojów alkoholowych a piciem i upijaniem się, w szczególności wśród dzieci młodzieży. Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ekspozycja na reklamy alkoholu znacząco zwiększa ryzyko picia alkoholu przez nieletnich. W przypadku reklam telewizyjnych, których odbiorcą była młodzież, prawdopodobieństwo picia konkretnych marek napojów alkoholowych było aż pięciokrotnie większe, niż w przypadku młodzieży, która nie widziała reklam”.

 
Potwierdza to dr hab. Andrzej Silczuk, psychiatra, psychoterapeutaIstnieją przesłanki sugerujące, że piwo bezalkoholowe może stanowić wstęp do spożywania alkoholu przez młodzież. Badania wskazują, że aż 78% młodzieży próbowało piwa za zgodą rodziców, a 50% nieletnich miało dostęp do piwa 0%[4]. Choć piwo bezalkoholowe nie zawiera alkoholu, jego smak, zapach i opakowanie są niemalże identyczne z wersją alkoholową, co może prowadzić do oswajania się z rytuałem picia i w konsekwencji do sięgania po alkoholowe odpowiedniki. Jest to swego rodzaju budowanie nawyku. – mówi ekspert.
 
W opinii Polaków reklama piwa bezalkoholowego pozwala omijać ograniczenia dla reklamy alkoholu oraz powoduje, że zwykłe piwo odbierane jest jako mniej szkodliwe (50,7%)[5].
 
– W 2022 roku w telewizji wyemitowano 2972 godziny reklam piwa, co odpowiada 124 dniom ciągłej emisji. Taka ekspozycja wpływa na postrzeganie piwa jako nieszkodliwego napoju, co może prowadzić do wcześniejszej inicjacji alkoholowej wśród młodzieży. Badania ostatnich lat wskazują na to, że piwo jest pierwszym i najczęstszym wyborem inicjacji alkoholowej wśród nieletnich – wskazuje dr Silczuk.

Reklama alkoholi mocnych (np. wódki, whisky, wina i innych wysokoprocentowych napojów) jest zakazana zgodnie z Ustawą o wychodzeniu w trzeźwości, ta sama ustawa pozwala jednak na reklamę piwa, które również zawiera alkohol. To nielogiczne i niebezpieczne. Alkohol etylowy, niezależnie od formy, ma takie same właściwości uzależniające i szkodliwe dla zdrowia. Dopuszczanie reklamy piwa, a zakazywanie reklamy innych alkoholi, tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa spożywania piwa i może prowadzić do bagatelizowania ryzyka związanego z jego spożywaniem. Taka polityka może przyczyniać się do zwiększenia konsumpcji alkoholu w społeczeństwie, w szczególności stwarzać okoliczności sprzyjające próbowaniu alkoholu przez młodych alarmuje dr Andrzej Silczuk.

I dodaje – Wczesna inicjacja alkoholowa zwiększa ryzyko uzależnienia i innych problemów zdrowotnych w dorosłości. Młodzież, która zaczyna pić alkohol w młodym wieku, jest bardziej narażona na problemy z nauką, zachowaniami ryzykownymi oraz zaburzeniami psychicznymi a także powstawaniem różnorakich chorób.Na poziomie społecznym i ekonomicznym prowadzi to do zwiększenia obciążenia systemu opieki zdrowotnej i społecznej.

Zdaniem Doktora piwo bezalkoholowe i inne napoje bezalkoholowe sygnowane markami alkoholowymi powinny podlegać podobnym restrykcjom jak ich alkoholowe odpowiedniki. Obejmuje to zakaz reklamy, ograniczenia w ekspozycji w sklepach (do wydzielonych miejsc) oraz zakaz sprzedaży osobom niepełnoletnim. Takie działania mogą pomóc w ograniczeniu inicjacji alkoholowej wśród młodzieży i zmniejszeniu ryzyka uzależnień w przyszłości.

De facto, jak podkreślała niedawno w Senacie Anna Puchacz-Kozioł z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom zgodnie z obowiązującą Ustawą o Wychowaniu w Trzeźwości, art. 13 ust. 3, zabrania promocji towarów, które wykorzystują podobieństwo w jakikolwiek sposób do napojów alkoholowych, co oznacza, że piwa zero nie powinny być reklamowane. Zapis ten nie jest jednak w praktyce stosowany, co według KCPU jest niezrozumiałe.

Przyszedł czas na zmiany. Pierwszy krok został wykonany – resort zdrowia przedstawił niedawno projekt zmiany ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości[6], który jest obecnie konsultowany.

Polecamy podcast Doktora Silczuka nt. piw zero:
https://www.youtube.com/watch?v=OgRhyBxbPiI

 
Bibliografia:
[1] Badanie ESPAD 2024 https://kcpu.gov.pl/uzywanie-substancji-psychoaktywnych-przez-polska-mlodziez/#tresc
[2] https://www.browary-polskie.pl/wp-content/uploads/2025/04/2025-Raport-Piwa-Bezalkholowe-NAB_FIN.pdf
[3] https://www.gov.pl/web/zdrowie/petycja-z-26-czerwca-2023-r-w-sprawie-wprowadzenia-zakazu-reklamy-alkoholu-w-mediach-publicznych
[4] Raport „Inicjacja alkoholowa dzieci i młodzieży w Polsce – diagnoza problemu, przyczyny i konsekwencje, 2024
[5] Wyniki badania IBRIS 2024 https://strefabiznesu.pl/piwo-pod-ostrzalem-nawet-bezalkoholowe-nie-jest-swiete/ar/c3p2-27048037
[6] https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12395551
Na początku kwietnia czeski rząd przyjął Plan Walki z Uzależnieniami na lata 2023-2025. Jest to całościowa strategia przeciwdziałania uzależnieniom od alkoholu, papierosów, substancji psychoaktywnych, hazardu i świata cyfrowego. Wszystko po to, by ograniczyć skutki nałogów i ryzykowne zachowania. Sąsiedzi Polski mają plan, a co Polska w kwestii walki z uzależnieniami? 
Rząd Czech deklarował już w Narodowej Strategii Zdrowia Republiki Czeskiej na lata 2019-2027, że minimalizacja ryzyka zdrowotnego i ograniczanie skutków nałogów są filarem nowej czeskiej polityki zdrowotnej. Teraz rząd zapowiada aktywną promocję swojej polityki dotyczącej  uzależnień w Unii Europejskiej. Koordynator krajowy ds. polityki uzależnień, Jindřich Vobořil, wskazał, że czeski rząd przez lata koncentrował się na polityce zakazywania, niezależnie od tego, czy był to tytoń, alkohol czy narkotyki. Teraz to ma się zmienić.
To podejście się nie sprawdziło. Fakty i dane, którymi dysponujemy, pokazują, że racjonalna polityka opiera się na minimalizacji ryzyka zdrowotnego. Mamy już dane z państw takich, jak Szwecja czy Wielka Brytania, w których promowanie alternatyw dla tradycyjnych papierosów pozwoliło znacząco zmniejszyć statystyki przedwczesnych zgonów i chorób układu krążenia czy płuc, co wpływa też na system opieki zdrowotnej i wiąże się z niższymi kosztami społecznymi. Teraz otwiera się przegląd dyrektywy dotyczącej wyrobów tytoniowych. To okazja, żeby powiedzieć, że będziemy iść drogą, którą wyznaczają dane naukowe – zaznaczył czeski koordynator ds. uzależnień. 
Równocześnie zauważył, że substancje uzależniające czy hazard różnią się szkodliwością i wpływem na zdrowie. Ważne jest więc zróżnicowanie regulacji w oparciu o udokumentowaną wiedzę. Czeski rząd chce zatem wypracować rozwiązania legislacyjne, które mają promować na przykład alternatywne rozwiązania wobec tytoniu, nikotyny czy produktów pokrewnych, bo to właśnie od papierosów Czesi są najbardziej uzależnieni. 

Pali je aż 2 mln osób, czyli 25 proc. społeczeństwa. Szacuje się, że z powodu tego nałogu umiera rocznie od 16 do 18 tys. osób. Co piąty zgon jest z nim związany. Tylko 1-2 tys. palaczy korzysta w Czechach z usług 40 poradni leczenia nikotynizmu. Wskaźnik śmiertelności z powodu palenia papierosów jest blisko trzykrotnie większy niż z powodu alkoholu, ale ten ostatni też zbiera swoje żniwo – od 6 do 7 tys. zgonów. Jeśli chodzi o narkotyki, to przyczyniają się one do śmierci 150 osób rocznie. W wyniku nadużywania substancji psychoaktywnych umiera zaś w ciągu roku 120 osób. 
 
Ile kosztują nałogi?
 
Eksperci wskazują nie tylko na straty społeczne spowodowane nałogami w Czechach obrazując je konkretnymi kwotami. I tak palenie papierosów pochłania rocznie (w przeliczeniu na polską walutę) nawet 33,3 mld zł, nadużywanie alkoholu  to strata oszacowana maksymalnie na 10,7 mld zł, a hazard na ok. 3,1 mld zł. Mając to wszystko na uwadze plan stawia na politykę fiskalną w kształtowaniu modeli zachowania społeczeństwa. Podatki na produkty powodujące uzależnienie mają być powiązane ze stopniem ich ryzyka dla zdrowia. Dlatego też w przypadku najpowszechniejszego w tym kraju uzależnienia, czyli palenia papierosów, wprowadzone mają być preferencje fiskalne dotyczące alternatywy dla palaczy: e-papierosy, podgrzewacze tytoniu czy saszetki z nikotyną. Czeski rząd uważa, że takie podejście pozwoli wspierać osoby uzależnione w wybieraniu – jego zdaniem – mniej szkodliwych produktów, które będą bardziej przystępne cenowo. 
Jeśli Komisja Europejska poważnie podchodzi do swoich planów zmniejszenia liczby palaczy i ograniczenia skutków palenia, to musi rozważyć koncepcję ograniczania ryzyka w tym obszarze. Rząd Czech zobowiązał się promować takie podejście w UE. Będziemy je również promować w związku z trwającą oceną tzw. dyrektywy tytoniowej, ponieważ jest ona skuteczna, bo zmierza do osiągnięcia rzeczywistego zmniejszenia liczby palaczy tradycyjnych papierosów – podkreśla koordynator krajowy ds. polityki uzależnień Republiki Czeskiej.
A co z walką w Polsce z uzależnieniami?
 
Na początek kilka statystyk przemawiających do wyobraźni. W Polsce papierosy pali ponad 9 mln dorosłych (ponad 24 proc.). Każdego roku z powodu chorób związanych z nałogiem umiera około 60 tys. osób, czyli 14 razy więcej niż ginie w wyniku wypadków drogowych.  A teraz policz do sześciu. Właśnie na świecie umarła kolejna osoba z powodu choroby wynikającej z palenia papierosów. Co czeka palaczy i co przyjmują do swoich płuc? To od 4 tys. do 5,5 tys. związków chemicznych, z których ok. 400 ma bardzo zgubny wpływ na zdrowie, a 40 ma działanie rakotwórcze. Każdy palacz narażony jest zatem w większym stopniu m.in. na nowotwór płuc, zawał serca, zakrzepicę żył czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP). Każdy wypalony papieros skraca życie o 5,5 minuty. Większość palaczy w Polsce (75 proc.) sięga po tradycyjne papierosy (to wyniki raportu Głównego Inspektora Sanitarnego z 2019 roku). Codziennie pali prawie 30 proc. dorosłych Polaków (badanie interenetowe z 2022 roku). Gorzej jest wśród młodzieży, bo z badania PolNicoYouth, przeprowadzonego dwa lata wcześniej, przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny – PIB wynika, że ponad 37 proc. nastolatków pali papierosy lub e-papierosy. Ponad połowa palaczy (55 proc.) uzależnia się od nich tuż po osiągnięciu pełnoletności – w wieku od 18 lat do 24 lat, a 36 proc. z nich stało się nałogowymi palaczami jeszcze wcześniej, bo przed ukończeniem 17. r.ż. Co drugi nastolatek sięgnął po papierosa w wieku 13-15 lat. Jak szacuje resort zdrowia ok. 200 mld zł może kosztować Polskę przez najbliższe 20 lat leczenie chorób spowodowanych  paleniem.
 
Jeśli chodzi o kolejną używkę, czyli alkohol, to szacuje się, że w Polsce od niego uzależnionych jest 700-900 tysięcy osób, a 2,5 mln osób go nadużywa. Ze statystyk wynika, że na przykład w 2021 roku do izb wytrzeźwień trafiło ponad 87 tys. osób, w tym 120 nieletnich chłopców i 35 dziewczyn. Za sięganiem po alkohol stoi najczęściej odczuwanie silnej presji społecznej, z drugiej strony – przyjemność wynikająca z picia. Jak ostrzegają eksperci Światowej Organizacji Zdrowia szkodliwe spożywanie alkoholu jest przyczyną ponad 200 chorób i urazów, a 3 mln osób rocznie umiera w związku z nimi.
 
Polski pomysł na walki z uzależnieniami
 
W Polsce w przyjętym Narodowym Programie Zdrowia na lata 2021-2025 jako cel strategiczny przyjęto „zwiększenie liczby lat przeżytych w zdrowiu oraz zmniejszenie społecznych nierówności w zdrowiu”. Co to w praktyce oznacza w kontekście walki z nałogami? 
 
Jak wyjaśnił dr n. med. Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) zmiana nastąpiła chociażby na poziomie instytucjonalnym. W celu zintegrowania działań obejmujących uzależnienia chemiczne i behawioralne, połączono dwa ośrodki, które do tej pory osobno zajmowały się uzależnieniami od narkotyków i alkoholu. Teraz te kompetencje oddano w ręce nowo powstałego Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Jednocześnie od początku 2022 roku samorządy zobowiązano do tego, by kompleksowo wprowadzały programy przeciwdziałania uzależnieniom. Podjęto również inicjatywy wzmacniające punkty styczne między terapią uzależnień a leczeniem psychiatrycznym. 
 
Ponadto na stronie KCPU zauważono w kontekście uzależnienia od nikotyny, że „polityka państwa wobec wyrobów tytoniowych (podnoszenie cen, zakazy palenia w miejscach publicznych, kampanie edukacyjne) oraz moda na niepalenie sprzyja postawom abstynenckim i próbom zaprzestania palenia oraz przyczynia się do systematycznego zmniejszenia liczby palących”. 
 
Zdaniem dr n. med. Piotra Jabłońskiego walka z uzależnieniami, szczególnie z narkotykami, jest  dość skuteczna. Dobrym przykładem są działania, które mają ograniczyć uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych, czyli tzw. dopalaczy. 
Tutaj postawiliśmy na profilaktykę i edukację, na zmiany prawne. Na przykład zaczęliśmy delegalizować całe grupy substancji psychoaktywnych. Przenieśliśmy listy zakazanych substancji z ustawy do rozporządzenia, co znacznie skróciło czas reakcji na pojawiające się nowe ich rodzaje. Aktywnie też monitorujemy to, co dzieje się na rynku i przeprowadzamy systematyczne badania dotyczące rozpowszechnienia i charakterystyk uzależnień. Jednym z kluczowych działań były akcje bezpośrednie wymierzone w obrót nowymi substancjami i  przeniesienie ciężaru z działań administracyjnych na  policyjne. To wszystko zaowocowało spektakularnym sukcesem, bo w tej chwili wskaźniki dotyczące używania dopalaczy i zatruć nimi są niskie, w przeciwieństwie niestety do tych odnoszących się do spożywania alkoholu na głowę mieszkańca. Statystyki >>alkoholowe<< dramatycznie nie rosną, ale nadal są wysokie – zauważył dyrektor KCPU.  
Dodał, że nadal mamy wiele w tym obszarze do zrobienia, a w Polsce nieporównywalnie więcej osób używa szkodliwie alkoholu niż substancji psychoaktywnych. 
W przypadku substancji psychoaktywnych będziemy mówili o kilku procentach, a w przypadku alkoholu o ok. 60 procentach. Od tych pierwszych w Polsce  uzależnionych jest około 70-100 tys., a w przypadku alkoholu to od 800 tys., nawet do jednego miliona osób. Jak widać mówimy o zupełnie innej skali – podsumował ekspert. 
Z drugiej strony jednak zaznaczył, że to głównie edukacja i profilaktyka przynosi skutek w walce z uzależnieniami, choć i program redukcji szkód jest tutaj nie bez znaczenia (zamiast całkowicie eliminować używkę, od której osoba jest uzależniona, wprowadza się substytucję mniej szkodliwą). Jesteśmy też coraz bardziej świadomi zależności między zdrowiem a substancjami szkodliwymi.
Tak naprawdę nie ma nieszkodliwej dawki używek np. narkotyku, alkoholu. To zawsze odbywa się kosztem jakichś strat zdrowotnych – podkreśla ekspert.
Równocześnie dyrektor KCPU podkreślił, że pracując nad założeniami do reform lecznictwa uzależnień proponuje resortowi zdrowia, by rozważył wprowadzenie substytucji tytoniowej jako standardu  w procedurach leczenia uzależnień chemicznych. 
Problem uzależnienia od nikotyny jest powszechny w oddziałach psychiatrycznych i leczenia uzależnień. Ważne jest to, by tacy pacjenci mogli korzystać z substytucji nikotyny, bo trudno walczyć od razu ze wszystkimi uzależnieniami i chorobami. Dzisiaj większość pacjentów spełnia kryteria diagnozy F.19, a więc używania wielu substancji. Bardzo często jest to alkohol w połączeniu z substancjami kontrolowanymi czy jakimiś tabletkami, lekarstwami przyjmowanymi bez potrzeb terapeutycznych. Jednocześnie coraz częściej pacjenci mają stawiane podwójne diagnozy psychiatryczne, czyli oprócz uzależnienia mamy jeszcze dodatkową diagnozę zaburzenia lub choroby psychicznej – podkreślił.
W Narodowym Programie Zdrowia w ramach walki z uzależnieniem od palenia przewidziano Program Profilaktyki Chorób Odtytoniowych (w tym POChP), którego głównym celem jest podniesienie świadomości poprzez edukację zdrowotną oraz zmniejszenie wskaźnika zachorowalności i śmiertelności z powodu palenia tytoniu, a także objęcie chorych wczesną diagnostyką i opieką specjalistyczną. Pacjenci do wybranych poradni antynikotynowych zgłaszać mogą się bez skierowania. Lista dostępnych placówek realizujących ten program dostępna jest na stronie: https://gsl.nfz.gov.pl/GSL/GSL/ProgramyProfilaktyczne. Osoby, które chciałyby rzucić palenie mogą uzyskać wsparcie w ogólnopolskiej Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym. Wystarczy, że zadzwonią na numer 801 108 108 lub 22 211 80 15.
 
Zwykło się mawiać, że zakazany owoc zawsze najlepiej smakuje. Dlatego też często to właśnie niepełnoletni sięgają po używki, a one sieją spustoszenie w organizmie i uzależniają często na całe życie. W Polsce nie można sprzedawać alkoholu osobom poniżej 18 lat, podobnie jak wyrobów tytoniowych czy z nikotyną, ale i tak młodzież zna ich smak. Jak radzą sobie z tym inne kraje? Na przykład w Nowej Zelandii wprowadzono zakaz sprzedaży tego rodzaju produktów osobom niepełnoletnim urodzonym po 1 stycznia 2009 roku. Za jego naruszenie grozi grzywna w wysokości do ok. 95 tys. dolarów. Surowsze prawo antynikotynowe ma Królestwo Bhutanu. Tam w 2010 roku całkowicie zakazano sprzedaży papierosów. W tym samym roku w Polsce zakazano palenia w miejscach publicznych m.in. w restauracjach, pociągach i na przystankach autobusowych. 
 
Co zrobić, by na dobre Polak przestał palić?
 
Eksperci Polskiej Akademii Nauk w swoich rekomendacjach dotyczących używania tytoniu i innych produktów zawierających nikotynę zwracają uwagę na to, że w walce z nałogiem związanym z nikotyną chodzi o determinację w walce o zdrowie (również decydentów), a reklama alternatyw dla tradycyjnych papierosów prowadzi jedynie do poszerzenia grupy osób. Odnosząc się do doświadczeń innych krajów, które odnoszą sukces w walce z tym nałogiem, wskazują, że „jedynie strategia kontroli tradycyjnych wyrobów tytoniowych oraz innych produktów zawierających nikotynę może doprowadzić do skutecznego ograniczenia negatywnych konsekwencji ich używania. Ale nie jest to wcale proste.
Wymaga to przyjęcia postawy przeciwstawiającej się ekonomicznym interesom branży producentów i sprzedawców wyrobów nikotynowych jako stojącym w sprzeczności z celami zdrowia publicznego – oceniają.
Ich zdaniem należy zrezygnować z zakorzenionego przekonania, że sektor tytoniowy jest niezbędny dla polskiej gospodarki.
Dane wskazują bowiem, że wpływy budżetowe z podatków nie rekompensują nakładów na pokrywanie negatywnych konsekwencji używania tych wyrobów. Nie znajduje również potwierdzenia teza, że aktualne regulacje prawne są wystarczające w kontroli rynku nikotynowego, a ich zaostrzenie będzie nadmiernym naruszeniem wolności obywatelskich. Powyższe przekonania, sprzeczne z dowodami naukowymi, są w Polsce i na całym świecie wzmacniane przez wysoko finansowane działania PR-owe i lobbingowe producentów. Mają one na celu ochronę interesu ekonomicznego tej dochodowej branży i powstrzymanie decydentów od podejmowania działań prozdrowotnych – piszą we wstępie do dokumentu naukowcy.
Eksperci PAN nie tylko stawiają diagnozę, ale dają gotowe rozwiązania. Dotyczą one siedmiu obszarów. Po pierwsze wskazują, że wzrost podatków na wyroby tytoniowe, również na te alternatywne dla tradycyjnych powinny wpłynąć na ograniczenie palenia, również wśród młodzieży. Ich zdaniem „ceny tych wyrobów powinny rosnąć szybciej niż tempo wzrostu dochodów indywidualnych i inflacji, tak aby ich dostępność ekonomiczna spadła”.  Wskazują, że dziesięcioprocentowy wzrost cen papierosów powoduje liczbę spożywanych papierosów o około 4 proc. Po drugie zdecydowanie powinno się ograniczyć dostęp do produktów tytoniowych poprzez ustawowe nałożenie na sprzedawców obowiązku weryfikacji wieku, który uprawnia do kupna takich wyrobów. Obecnie sprzedawca może to zrobić, jeśli ma jakieś wątpliwości, co do wieku klienta. Dodatkowo nałożenie dotkliwych konsekwencji prawnych, np. wysokiej grzywny na sprzedawcę mogłoby zapobiec ewentualnym nadużyciom. A obrót nad takimi wyrobami mogłoby zapewnić bliźniacze do licencji na sprzedaż alkoholu rozwiązanie. Sam wiek osób, które mogłyby kupić wyroby tytoniowe powinien być podniesiony do 21 lat.
 
Trzecia rekomendacja naukowców z  PAN, która wpłynęłaby na ograniczenie liczby palaczy w Polsce to ustanowienie całkowitego zakazu każdego rodzaju reklamy i wyrobów tytoniowych, również „zakazać jakiegokolwiek eksponowania w puntach detalicznych wyrobów nikotynowych, uznając takie działania za ich reklamę”.
 
Kolejnym sugerowanym przez ekspertów PAN rozwiązaniem jest wprowadzenie edukacji antynikotynowej w szkołach, uświadamianie nie tylko nauczycieli i uczniów, ale też rodziców o konsekwencjach zdrowotnych palenia oraz kompleksowy program dla uzależnionych od nikotyny, również tych nieletnich na wszystkich poziomach opieki – podstawowej, specjalistycznej i w szpitalach, porad medycznych (również w formie zdalnej) i refundowanych leków, które pomagają rzucić nałóg. Przedostatnia rekomendacja to wnikliwy monitoring rynku produktów nikotynowych – zarówno działań firm branży nikotynowej, praktyk rynkowych, jak i samych zachowań konsumenckich. Siódma rekomendacja dotyczy wpływu przemysłu nikotynowego na decyzje na poziomie państwa.
W ramach działalności instytucji publicznych powinien zostać stworzony system weryfikujący brak oddziaływania, bezpośredniego czy pośredniego, przedstawicieli branży tytoniowej na procesy decyzyjne(…) – podkreślili naukowcy PAN w dokumencie.
Alternatywa dla papierosów?
 
Czeski rząd przyznał, że będzie promował alternatywne formy dostarczania nikotyny, uznając je jako mniej szkodliwe względem tradycyjnych papierosów. W jaki sposób? Poprzez zróżnicowanie obciążeń fiskalnych i tym samym oddziaływanie na ich cenę. Chodzi tutaj o saszetki tytoniowe, e-papierosy i podgrzewacze tytoniu przeznaczone (przynajmniej w teorii) – dla palaczy, którzy chcą rzucić tradycyjne palenie. 
 
Lek. Piotr Jankowski z Katedry Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (lipiec 2019 roku) podkreślił w kampanii „Nie spalaj się!#WUModa na niepalenie”, że w świetle dostępnych danych wiadomo, że chociaż urządzenia podgrzewające tytoń prawdopodobnie wytwarzają mniej substancji toksycznych i rakotwórczych niż papierosy tradycyjne, nie są bezpieczne dla zdrowia. Różnica polega na tym, że w podgrzewanym „papierosie” tytoń podgrzewany jest do ok. 350 st. C, a nie spala się jak w tradycyjnym w dużo wyższej temperaturze – około 800 st. C. Efekt jest taki, że w podgrzewanym papierosie powstaje aerozol, który ma tyle samo nikotyny, związków lotnych, które dają smak i aromat.
 
Jak twierdzą producenci, nie zachodzi jednak reakcja spalania, a dzięki temu nie ma dymu, który to zawiera toksyczne substancje smoliste i trujące gazy. 
Zawartość amoniaku, benzo(a)pirenu, formaldehydu, tlenku węgla, benzenu, akroleiny i innych trucizn jest w nim nawet do 90 proc. niższa niż w papierosie tradycyjnym i również mniejsza niż w e-papierosie – wyjaśniła w rozmowie ze Światem Lekarza prof. dr hab. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, kierownik i twórczyni pierwszego w Polsce Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej na Wydziale Farmacji Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 
Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że użytkownik takich wyrobów wciąż pozostaje uzależniony od nikotyny (która nie jest obojętna dla zdrowia), a jednocześnie szereg badań wskazuje, że palacze stają się tzw. „dual users” – czyli korzystają zarówno z wyrobów podgrzewających nikotynę, jak i tradycyjnych papierosów. W terapiach nikotynizmu, w których stosuje się plastry, gumy itp. z nikotyną, chodzi zaś o to, by uzależniony z biegiem czasu podawał sobie coraz mniejsze dawki narkotyku, a następnie zaprzestał jego używania całkowicie.
 
źródło: Serwis Zdrowie
Na początku kwietnia czeski rząd przyjął Plan Walki z Uzależnieniami na lata 2023-2025. Jest to całościowa strategia przeciwdziałania uzależnieniom od alkoholu, papierosów, substancji psychoaktywnych, hazardu i świata cyfrowego. Wszystko po to, by ograniczyć skutki nałogów i ryzykowne zachowania. Sąsiedzi Polski mają plan, a co Polska w kwestii walki z uzależnieniami? 
Rząd Czech deklarował już w Narodowej Strategii Zdrowia Republiki Czeskiej na lata 2019-2027, że minimalizacja ryzyka zdrowotnego i ograniczanie skutków nałogów są filarem nowej czeskiej polityki zdrowotnej. Teraz rząd zapowiada aktywną promocję swojej polityki dotyczącej  uzależnień w Unii Europejskiej. Koordynator krajowy ds. polityki uzależnień, Jindřich Vobořil, wskazał, że czeski rząd przez lata koncentrował się na polityce zakazywania, niezależnie od tego, czy był to tytoń, alkohol czy narkotyki. Teraz to ma się zmienić.
To podejście się nie sprawdziło. Fakty i dane, którymi dysponujemy, pokazują, że racjonalna polityka opiera się na minimalizacji ryzyka zdrowotnego. Mamy już dane z państw takich, jak Szwecja czy Wielka Brytania, w których promowanie alternatyw dla tradycyjnych papierosów pozwoliło znacząco zmniejszyć statystyki przedwczesnych zgonów i chorób układu krążenia czy płuc, co wpływa też na system opieki zdrowotnej i wiąże się z niższymi kosztami społecznymi. Teraz otwiera się przegląd dyrektywy dotyczącej wyrobów tytoniowych. To okazja, żeby powiedzieć, że będziemy iść drogą, którą wyznaczają dane naukowe – zaznaczył czeski koordynator ds. uzależnień. 
Równocześnie zauważył, że substancje uzależniające czy hazard różnią się szkodliwością i wpływem na zdrowie. Ważne jest więc zróżnicowanie regulacji w oparciu o udokumentowaną wiedzę. Czeski rząd chce zatem wypracować rozwiązania legislacyjne, które mają promować na przykład alternatywne rozwiązania wobec tytoniu, nikotyny czy produktów pokrewnych, bo to właśnie od papierosów Czesi są najbardziej uzależnieni. 

Pali je aż 2 mln osób, czyli 25 proc. społeczeństwa. Szacuje się, że z powodu tego nałogu umiera rocznie od 16 do 18 tys. osób. Co piąty zgon jest z nim związany. Tylko 1-2 tys. palaczy korzysta w Czechach z usług 40 poradni leczenia nikotynizmu. Wskaźnik śmiertelności z powodu palenia papierosów jest blisko trzykrotnie większy niż z powodu alkoholu, ale ten ostatni też zbiera swoje żniwo – od 6 do 7 tys. zgonów. Jeśli chodzi o narkotyki, to przyczyniają się one do śmierci 150 osób rocznie. W wyniku nadużywania substancji psychoaktywnych umiera zaś w ciągu roku 120 osób. 
 
Ile kosztują nałogi?
 
Eksperci wskazują nie tylko na straty społeczne spowodowane nałogami w Czechach obrazując je konkretnymi kwotami. I tak palenie papierosów pochłania rocznie (w przeliczeniu na polską walutę) nawet 33,3 mld zł, nadużywanie alkoholu  to strata oszacowana maksymalnie na 10,7 mld zł, a hazard na ok. 3,1 mld zł. Mając to wszystko na uwadze plan stawia na politykę fiskalną w kształtowaniu modeli zachowania społeczeństwa. Podatki na produkty powodujące uzależnienie mają być powiązane ze stopniem ich ryzyka dla zdrowia. Dlatego też w przypadku najpowszechniejszego w tym kraju uzależnienia, czyli palenia papierosów, wprowadzone mają być preferencje fiskalne dotyczące alternatywy dla palaczy: e-papierosy, podgrzewacze tytoniu czy saszetki z nikotyną. Czeski rząd uważa, że takie podejście pozwoli wspierać osoby uzależnione w wybieraniu – jego zdaniem – mniej szkodliwych produktów, które będą bardziej przystępne cenowo. 
Jeśli Komisja Europejska poważnie podchodzi do swoich planów zmniejszenia liczby palaczy i ograniczenia skutków palenia, to musi rozważyć koncepcję ograniczania ryzyka w tym obszarze. Rząd Czech zobowiązał się promować takie podejście w UE. Będziemy je również promować w związku z trwającą oceną tzw. dyrektywy tytoniowej, ponieważ jest ona skuteczna, bo zmierza do osiągnięcia rzeczywistego zmniejszenia liczby palaczy tradycyjnych papierosów – podkreśla koordynator krajowy ds. polityki uzależnień Republiki Czeskiej.
A co z walką w Polsce z uzależnieniami?
 
Na początek kilka statystyk przemawiających do wyobraźni. W Polsce papierosy pali ponad 9 mln dorosłych (ponad 24 proc.). Każdego roku z powodu chorób związanych z nałogiem umiera około 60 tys. osób, czyli 14 razy więcej niż ginie w wyniku wypadków drogowych.  A teraz policz do sześciu. Właśnie na świecie umarła kolejna osoba z powodu choroby wynikającej z palenia papierosów. Co czeka palaczy i co przyjmują do swoich płuc? To od 4 tys. do 5,5 tys. związków chemicznych, z których ok. 400 ma bardzo zgubny wpływ na zdrowie, a 40 ma działanie rakotwórcze. Każdy palacz narażony jest zatem w większym stopniu m.in. na nowotwór płuc, zawał serca, zakrzepicę żył czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP). Każdy wypalony papieros skraca życie o 5,5 minuty. Większość palaczy w Polsce (75 proc.) sięga po tradycyjne papierosy (to wyniki raportu Głównego Inspektora Sanitarnego z 2019 roku). Codziennie pali prawie 30 proc. dorosłych Polaków (badanie interenetowe z 2022 roku). Gorzej jest wśród młodzieży, bo z badania PolNicoYouth, przeprowadzonego dwa lata wcześniej, przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny – PIB wynika, że ponad 37 proc. nastolatków pali papierosy lub e-papierosy. Ponad połowa palaczy (55 proc.) uzależnia się od nich tuż po osiągnięciu pełnoletności – w wieku od 18 lat do 24 lat, a 36 proc. z nich stało się nałogowymi palaczami jeszcze wcześniej, bo przed ukończeniem 17. r.ż. Co drugi nastolatek sięgnął po papierosa w wieku 13-15 lat. Jak szacuje resort zdrowia ok. 200 mld zł może kosztować Polskę przez najbliższe 20 lat leczenie chorób spowodowanych  paleniem.
 
Jeśli chodzi o kolejną używkę, czyli alkohol, to szacuje się, że w Polsce od niego uzależnionych jest 700-900 tysięcy osób, a 2,5 mln osób go nadużywa. Ze statystyk wynika, że na przykład w 2021 roku do izb wytrzeźwień trafiło ponad 87 tys. osób, w tym 120 nieletnich chłopców i 35 dziewczyn. Za sięganiem po alkohol stoi najczęściej odczuwanie silnej presji społecznej, z drugiej strony – przyjemność wynikająca z picia. Jak ostrzegają eksperci Światowej Organizacji Zdrowia szkodliwe spożywanie alkoholu jest przyczyną ponad 200 chorób i urazów, a 3 mln osób rocznie umiera w związku z nimi.
 
Polski pomysł na walki z uzależnieniami
 
W Polsce w przyjętym Narodowym Programie Zdrowia na lata 2021-2025 jako cel strategiczny przyjęto „zwiększenie liczby lat przeżytych w zdrowiu oraz zmniejszenie społecznych nierówności w zdrowiu”. Co to w praktyce oznacza w kontekście walki z nałogami? 
 
Jak wyjaśnił dr n. med. Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) zmiana nastąpiła chociażby na poziomie instytucjonalnym. W celu zintegrowania działań obejmujących uzależnienia chemiczne i behawioralne, połączono dwa ośrodki, które do tej pory osobno zajmowały się uzależnieniami od narkotyków i alkoholu. Teraz te kompetencje oddano w ręce nowo powstałego Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Jednocześnie od początku 2022 roku samorządy zobowiązano do tego, by kompleksowo wprowadzały programy przeciwdziałania uzależnieniom. Podjęto również inicjatywy wzmacniające punkty styczne między terapią uzależnień a leczeniem psychiatrycznym. 
 
Ponadto na stronie KCPU zauważono w kontekście uzależnienia od nikotyny, że „polityka państwa wobec wyrobów tytoniowych (podnoszenie cen, zakazy palenia w miejscach publicznych, kampanie edukacyjne) oraz moda na niepalenie sprzyja postawom abstynenckim i próbom zaprzestania palenia oraz przyczynia się do systematycznego zmniejszenia liczby palących”. 
 
Zdaniem dr n. med. Piotra Jabłońskiego walka z uzależnieniami, szczególnie z narkotykami, jest  dość skuteczna. Dobrym przykładem są działania, które mają ograniczyć uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych, czyli tzw. dopalaczy. 
Tutaj postawiliśmy na profilaktykę i edukację, na zmiany prawne. Na przykład zaczęliśmy delegalizować całe grupy substancji psychoaktywnych. Przenieśliśmy listy zakazanych substancji z ustawy do rozporządzenia, co znacznie skróciło czas reakcji na pojawiające się nowe ich rodzaje. Aktywnie też monitorujemy to, co dzieje się na rynku i przeprowadzamy systematyczne badania dotyczące rozpowszechnienia i charakterystyk uzależnień. Jednym z kluczowych działań były akcje bezpośrednie wymierzone w obrót nowymi substancjami i  przeniesienie ciężaru z działań administracyjnych na  policyjne. To wszystko zaowocowało spektakularnym sukcesem, bo w tej chwili wskaźniki dotyczące używania dopalaczy i zatruć nimi są niskie, w przeciwieństwie niestety do tych odnoszących się do spożywania alkoholu na głowę mieszkańca. Statystyki >>alkoholowe<< dramatycznie nie rosną, ale nadal są wysokie – zauważył dyrektor KCPU.  
Dodał, że nadal mamy wiele w tym obszarze do zrobienia, a w Polsce nieporównywalnie więcej osób używa szkodliwie alkoholu niż substancji psychoaktywnych. 
W przypadku substancji psychoaktywnych będziemy mówili o kilku procentach, a w przypadku alkoholu o ok. 60 procentach. Od tych pierwszych w Polsce  uzależnionych jest około 70-100 tys., a w przypadku alkoholu to od 800 tys., nawet do jednego miliona osób. Jak widać mówimy o zupełnie innej skali – podsumował ekspert. 
Z drugiej strony jednak zaznaczył, że to głównie edukacja i profilaktyka przynosi skutek w walce z uzależnieniami, choć i program redukcji szkód jest tutaj nie bez znaczenia (zamiast całkowicie eliminować używkę, od której osoba jest uzależniona, wprowadza się substytucję mniej szkodliwą). Jesteśmy też coraz bardziej świadomi zależności między zdrowiem a substancjami szkodliwymi.
Tak naprawdę nie ma nieszkodliwej dawki używek np. narkotyku, alkoholu. To zawsze odbywa się kosztem jakichś strat zdrowotnych – podkreśla ekspert.
Równocześnie dyrektor KCPU podkreślił, że pracując nad założeniami do reform lecznictwa uzależnień proponuje resortowi zdrowia, by rozważył wprowadzenie substytucji tytoniowej jako standardu  w procedurach leczenia uzależnień chemicznych. 
Problem uzależnienia od nikotyny jest powszechny w oddziałach psychiatrycznych i leczenia uzależnień. Ważne jest to, by tacy pacjenci mogli korzystać z substytucji nikotyny, bo trudno walczyć od razu ze wszystkimi uzależnieniami i chorobami. Dzisiaj większość pacjentów spełnia kryteria diagnozy F.19, a więc używania wielu substancji. Bardzo często jest to alkohol w połączeniu z substancjami kontrolowanymi czy jakimiś tabletkami, lekarstwami przyjmowanymi bez potrzeb terapeutycznych. Jednocześnie coraz częściej pacjenci mają stawiane podwójne diagnozy psychiatryczne, czyli oprócz uzależnienia mamy jeszcze dodatkową diagnozę zaburzenia lub choroby psychicznej – podkreślił.
W Narodowym Programie Zdrowia w ramach walki z uzależnieniem od palenia przewidziano Program Profilaktyki Chorób Odtytoniowych (w tym POChP), którego głównym celem jest podniesienie świadomości poprzez edukację zdrowotną oraz zmniejszenie wskaźnika zachorowalności i śmiertelności z powodu palenia tytoniu, a także objęcie chorych wczesną diagnostyką i opieką specjalistyczną. Pacjenci do wybranych poradni antynikotynowych zgłaszać mogą się bez skierowania. Lista dostępnych placówek realizujących ten program dostępna jest na stronie: https://gsl.nfz.gov.pl/GSL/GSL/ProgramyProfilaktyczne. Osoby, które chciałyby rzucić palenie mogą uzyskać wsparcie w ogólnopolskiej Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym. Wystarczy, że zadzwonią na numer 801 108 108 lub 22 211 80 15.
 
Zwykło się mawiać, że zakazany owoc zawsze najlepiej smakuje. Dlatego też często to właśnie niepełnoletni sięgają po używki, a one sieją spustoszenie w organizmie i uzależniają często na całe życie. W Polsce nie można sprzedawać alkoholu osobom poniżej 18 lat, podobnie jak wyrobów tytoniowych czy z nikotyną, ale i tak młodzież zna ich smak. Jak radzą sobie z tym inne kraje? Na przykład w Nowej Zelandii wprowadzono zakaz sprzedaży tego rodzaju produktów osobom niepełnoletnim urodzonym po 1 stycznia 2009 roku. Za jego naruszenie grozi grzywna w wysokości do ok. 95 tys. dolarów. Surowsze prawo antynikotynowe ma Królestwo Bhutanu. Tam w 2010 roku całkowicie zakazano sprzedaży papierosów. W tym samym roku w Polsce zakazano palenia w miejscach publicznych m.in. w restauracjach, pociągach i na przystankach autobusowych. 
 
Co zrobić, by na dobre Polak przestał palić?
 
Eksperci Polskiej Akademii Nauk w swoich rekomendacjach dotyczących używania tytoniu i innych produktów zawierających nikotynę zwracają uwagę na to, że w walce z nałogiem związanym z nikotyną chodzi o determinację w walce o zdrowie (również decydentów), a reklama alternatyw dla tradycyjnych papierosów prowadzi jedynie do poszerzenia grupy osób. Odnosząc się do doświadczeń innych krajów, które odnoszą sukces w walce z tym nałogiem, wskazują, że „jedynie strategia kontroli tradycyjnych wyrobów tytoniowych oraz innych produktów zawierających nikotynę może doprowadzić do skutecznego ograniczenia negatywnych konsekwencji ich używania. Ale nie jest to wcale proste.
Wymaga to przyjęcia postawy przeciwstawiającej się ekonomicznym interesom branży producentów i sprzedawców wyrobów nikotynowych jako stojącym w sprzeczności z celami zdrowia publicznego – oceniają.
Ich zdaniem należy zrezygnować z zakorzenionego przekonania, że sektor tytoniowy jest niezbędny dla polskiej gospodarki.
Dane wskazują bowiem, że wpływy budżetowe z podatków nie rekompensują nakładów na pokrywanie negatywnych konsekwencji używania tych wyrobów. Nie znajduje również potwierdzenia teza, że aktualne regulacje prawne są wystarczające w kontroli rynku nikotynowego, a ich zaostrzenie będzie nadmiernym naruszeniem wolności obywatelskich. Powyższe przekonania, sprzeczne z dowodami naukowymi, są w Polsce i na całym świecie wzmacniane przez wysoko finansowane działania PR-owe i lobbingowe producentów. Mają one na celu ochronę interesu ekonomicznego tej dochodowej branży i powstrzymanie decydentów od podejmowania działań prozdrowotnych – piszą we wstępie do dokumentu naukowcy.
Eksperci PAN nie tylko stawiają diagnozę, ale dają gotowe rozwiązania. Dotyczą one siedmiu obszarów. Po pierwsze wskazują, że wzrost podatków na wyroby tytoniowe, również na te alternatywne dla tradycyjnych powinny wpłynąć na ograniczenie palenia, również wśród młodzieży. Ich zdaniem „ceny tych wyrobów powinny rosnąć szybciej niż tempo wzrostu dochodów indywidualnych i inflacji, tak aby ich dostępność ekonomiczna spadła”.  Wskazują, że dziesięcioprocentowy wzrost cen papierosów powoduje liczbę spożywanych papierosów o około 4 proc. Po drugie zdecydowanie powinno się ograniczyć dostęp do produktów tytoniowych poprzez ustawowe nałożenie na sprzedawców obowiązku weryfikacji wieku, który uprawnia do kupna takich wyrobów. Obecnie sprzedawca może to zrobić, jeśli ma jakieś wątpliwości, co do wieku klienta. Dodatkowo nałożenie dotkliwych konsekwencji prawnych, np. wysokiej grzywny na sprzedawcę mogłoby zapobiec ewentualnym nadużyciom. A obrót nad takimi wyrobami mogłoby zapewnić bliźniacze do licencji na sprzedaż alkoholu rozwiązanie. Sam wiek osób, które mogłyby kupić wyroby tytoniowe powinien być podniesiony do 21 lat.
 
Trzecia rekomendacja naukowców z  PAN, która wpłynęłaby na ograniczenie liczby palaczy w Polsce to ustanowienie całkowitego zakazu każdego rodzaju reklamy i wyrobów tytoniowych, również „zakazać jakiegokolwiek eksponowania w puntach detalicznych wyrobów nikotynowych, uznając takie działania za ich reklamę”.
 
Kolejnym sugerowanym przez ekspertów PAN rozwiązaniem jest wprowadzenie edukacji antynikotynowej w szkołach, uświadamianie nie tylko nauczycieli i uczniów, ale też rodziców o konsekwencjach zdrowotnych palenia oraz kompleksowy program dla uzależnionych od nikotyny, również tych nieletnich na wszystkich poziomach opieki – podstawowej, specjalistycznej i w szpitalach, porad medycznych (również w formie zdalnej) i refundowanych leków, które pomagają rzucić nałóg. Przedostatnia rekomendacja to wnikliwy monitoring rynku produktów nikotynowych – zarówno działań firm branży nikotynowej, praktyk rynkowych, jak i samych zachowań konsumenckich. Siódma rekomendacja dotyczy wpływu przemysłu nikotynowego na decyzje na poziomie państwa.
W ramach działalności instytucji publicznych powinien zostać stworzony system weryfikujący brak oddziaływania, bezpośredniego czy pośredniego, przedstawicieli branży tytoniowej na procesy decyzyjne(…) – podkreślili naukowcy PAN w dokumencie.
Alternatywa dla papierosów?
 
Czeski rząd przyznał, że będzie promował alternatywne formy dostarczania nikotyny, uznając je jako mniej szkodliwe względem tradycyjnych papierosów. W jaki sposób? Poprzez zróżnicowanie obciążeń fiskalnych i tym samym oddziaływanie na ich cenę. Chodzi tutaj o saszetki tytoniowe, e-papierosy i podgrzewacze tytoniu przeznaczone (przynajmniej w teorii) – dla palaczy, którzy chcą rzucić tradycyjne palenie. 
 
Lek. Piotr Jankowski z Katedry Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (lipiec 2019 roku) podkreślił w kampanii „Nie spalaj się!#WUModa na niepalenie”, że w świetle dostępnych danych wiadomo, że chociaż urządzenia podgrzewające tytoń prawdopodobnie wytwarzają mniej substancji toksycznych i rakotwórczych niż papierosy tradycyjne, nie są bezpieczne dla zdrowia. Różnica polega na tym, że w podgrzewanym „papierosie” tytoń podgrzewany jest do ok. 350 st. C, a nie spala się jak w tradycyjnym w dużo wyższej temperaturze – około 800 st. C. Efekt jest taki, że w podgrzewanym papierosie powstaje aerozol, który ma tyle samo nikotyny, związków lotnych, które dają smak i aromat.
 
Jak twierdzą producenci, nie zachodzi jednak reakcja spalania, a dzięki temu nie ma dymu, który to zawiera toksyczne substancje smoliste i trujące gazy. 
Zawartość amoniaku, benzo(a)pirenu, formaldehydu, tlenku węgla, benzenu, akroleiny i innych trucizn jest w nim nawet do 90 proc. niższa niż w papierosie tradycyjnym i również mniejsza niż w e-papierosie – wyjaśniła w rozmowie ze Światem Lekarza prof. dr hab. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, kierownik i twórczyni pierwszego w Polsce Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej na Wydziale Farmacji Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 
Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że użytkownik takich wyrobów wciąż pozostaje uzależniony od nikotyny (która nie jest obojętna dla zdrowia), a jednocześnie szereg badań wskazuje, że palacze stają się tzw. „dual users” – czyli korzystają zarówno z wyrobów podgrzewających nikotynę, jak i tradycyjnych papierosów. W terapiach nikotynizmu, w których stosuje się plastry, gumy itp. z nikotyną, chodzi zaś o to, by uzależniony z biegiem czasu podawał sobie coraz mniejsze dawki narkotyku, a następnie zaprzestał jego używania całkowicie.
 
źródło: Serwis Zdrowie