Medicalpress
12 grudnia 2024 roku w Pracowni Elektroterapii Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu odbył się dzień innowacji, w trakcie którego wszczepiono pacjentom cztery nowe, innowacyjne układy do elektroterapii serca, pod kierunkiem prof. dr hab. med. Przemysława Mitkowskiego.
12 grudnia 2024 roku w Pracowni Elektroterapii Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu odbył się dzień innowacji, w trakcie którego wszczepiono pacjentom cztery nowe, innowacyjne układy do elektroterapii serca. Pod kierunkiem prof. dr hab. med. Przemysława Mitkowskiego pacjentom z różnego rodzaju arytmiami, w zależności od wskazań, wszczepiono:
  1. LINQ II™ – implantowany monitor pracy serca z algorytmem sztucznej inteligencji,
  2. Cobalt™ XT – kardiowerter-defibrylator (ICD) i układ do terapii resynchronizującej (CRT-D) w jednym,
  3. Micra™ 2.0 – bezelektrodowy stymulator serca nowej generacji,
  4. EV ICD™ – pierwszy na świecie defibrylator podmostkowy.
 
Implantowany monitor pracy serca LINQ II™ z algorytmem AccuRhythm™ Al 2.0
Jednym z innowacyjnych urządzeń wszczepionych pacjentom w ramach dnia innowacji, który odbył się w Pracowni Elektroterapii Serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu, był implantowany monitor pracy serca (tak zwany rejestrator zdarzeń) LINQ II™ z zaawansowaną platformą opartą na sztucznej inteligencji AccuRhythm™ Al 2.0. W opinii ekspertów nowe rozwiązanie pozwala skuteczniej monitorować pacjentów z podejrzeniem zaburzeń rytmu serca, zwłaszcza takich jak migotanie przedsionków (ang. atrial fibrillation, AF) lub pauza w rytmie serca.

– Wszczepialne rejestratory rytmu serca to niewielkich rozmiarów urządzenia, które wszczepia się pod skórę pacjenta, po lewej stronie klatki piersiowej, na wysokości prawej komory serca. Rejestrator ma opcję automatycznego rozpoznawania różnego typu zaburzeń pracy serca: przerw w pracy serca (pauz), zbyt wolnej pracy serca (bradykardii) a także zbyt szybkiej pracy serca (tachykardii, częstoskurczu) oraz migotania przedsionków. Taka konfiguracja pozwala zapisać zaburzenia pracy serca, które powodują objawy, ale trwające bardzo krótko albo nie dają żadnych objawów u pacjenta, ale mogą być istotne klinicznie – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski, Kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu.

Z drugiej strony, kiedy pacjent poczuje objawy, które sam uzna za niepokojące, ma możliwość uruchomienia zapisu EKG w rejestratorze „na żądanie”. Jeśli pacjent jest objęty usługą w systemie zdalnego monitorowania CareLink™ , wszczepiony rejestrator może wysyłać zapisane informacje o pracy serca na zabezpieczony serwer. Technologia BlueSync™ umożliwia bezprzewodową komunikację pomiędzy urządzeniem a systemem CareLink™, z którego korzystają lekarze. Dane są przesyłane automatycznie i w sposób ciągły.

LINQ II™ to pierwszy implantowany monitor pracy serca, który można programować zdalnie, co znacznie zwiększa komfort pacjenta i optymalizuje proces opieki kardiologicznej. Algorytmy AccuRhythm AI są aktualizowane bezprzewodowo w chmurze, co oznacza, że nowe funkcje mogą być wdrożone natychmiast, bez potrzeby fizycznej interwencji w urządzenie pacjenta. Dzięki temu pacjenci korzystają z najnowszych innowacji a lekarze mogą szybko reagować na ewentualne zmiany i dopasować ustawienia urządzenia bez konieczności wizyty pacjenta w ośrodku.

Urządzenie LINQ II™ działa do 4,5 roku na jednej baterii, co oznacza, że pacjenci mogą być monitorowani przez długi czas bez konieczności wymiany urządzenia. AccuRhythm™ Al 2.0 oferuje funkcję zarządzania pamięcią (funkcja Smart Memory Management), która automatycznie przechowuje wszystkie pełne zapisy EKG, eliminując potrzebę ręcznych przesyłów danych. W opinii ekspertów odciąża to personel medyczny i poprawia efektywność pracy klinik.

Jak zaznaczają specjaliści, do postawienia precyzyjnej diagnozy potrzebne są wysokiej jakości dane dostarczone przez rejestrator. Wyzwaniem jest stworzenie takiego algorytmu w urządzeniu, aby do klinicystów trafiały wyłącznie prawidłowo rozpoznane epizody zaburzeń rytmu serca. W tym celu inżynierowie sięgnęli po rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji (AI).

– Zapisane w urządzeniu automatycznie lub na żądanie pacjenta fragmenty EKG skojarzone z zaburzeniami rytmu serca są przesyłane do systemu zdalnego monitorowania CareLink™. Zanim będą dostępne dla wykwalifikowanego personelu medycznego, przechodzą przez analizę porównawczą z milionem podobnych zapisów umieszczonych w chmurze. Platforma AccuRhythm™ Al 2.0 wykorzystuje algorytmy do analizy danych pochodzących z implantowanych monitorów pracy serca w celu zmniejszenia liczby „fałszywych alarmów”, to znaczy monitów generowanych przez rejestrator, które według analizy algorytmu odbiegają od zaprogramowanego standardu, w rzeczywistości nie stanowią jednak powodu do niepokoju czy interwencji. Lepsza precyzja w różnicowaniu sygnałów przekłada się na większe poczucie bezpieczeństwa pacjenta, poprawia efektywność pracy klinik i ułatwia opiekę nad pacjentami – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.
 
Cobalt™ XT – kardiowerter-defibrylator (ICD) i układ do terapii resynchronizującej (CRT-D)
Kolejnym urządzeniem, wszczepionym pacjentowi w ramach dnia innowacji w poznańskim ośrodku, był Cobalt™ XT – nowoczesny kardiowerter-defibrylator (ICD) wyposażony w opcję terapii resynchronizującej (CRT-D). Urządzenie zostało zaprojektowane tak, aby nie tylko ratować życie w przypadku groźnych arytmii serca, ale także poprawiać jakość terapii u pacjentów z niewydolnością serca. Układ wyróżnia się zaawansowanymi algorytmami, które dostosowują terapię do indywidualnych potrzeb pacjenta.

– Główne zadania urządzenia Cobalt™ XT to leczenie zagrażających życiu arytmii i wspieranie funkcji serca w przypadkach niewydolności serca dzięki terapii resynchronizującej. Dzięki nowoczesnym algorytmom, dłuższej żywotności baterii, zmniejszeniu liczby niepotrzebnych lub niewłaściwych wyładowań wysokoenergetycznych (defibrylacyjnych) spowodowanych niewłaściwym różnicowaniem prawdziwie groźnych arytmii od innych nieprawidłowości rytmu serca oraz możliwości zdalnego monitorowania, urządzenie oferuje pacjentom lepszą jakość życia i bardziej efektywną terapię, pomagając nie tylko leczyć zagrażające życiu arytmie, ale również zarządzać niewydolnością serca, minimalizując ryzyko hospitalizacji. Funkcja TriageHF™, która monitoruje parametry, takie jak poziom aktywności fizycznej pacjenta, częstotliwość rytmu w migotaniu przedsionków, obciążenie arytmią, pozwala na ocenę ryzyka zaostrzenia niewydolności serca. Dzięki temu lekarze mogą przewidywać, które osoby są najbardziej zagrożone hospitalizacją z powodu dekompensacji w ciągu najbliższych 30 dni. To bardzo ważne, ponieważ daje czas do wdrożenia skutecznej terapii w warunkach ambulatoryjnych zanim będzie konieczne leczenie w warunkach szpitalnych. Należy pamiętać, że każda kolejna hospitalizacja w niewydolności serca istotnie wpływa na pogorszenie rokowania odległego – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.

Inna funkcja nowego układu do elektroterapii serca to iATP™  (ang. Intrinsic Antitachycardia Pacing), umożliwiająca automatyczne dostosowanie terapii antyarytmicznej w czasie rzeczywistym. Gdy zostanie wykryty epizod tachyarytmii, urządzenie próbuje przywrócić prawidłowy rytm serca przy użyciu stymulacji zamiast od razu stosować bolesne wyładowanie – defibrylację. Dzięki temu można uniknąć takich terapii, które negatywnie wpływają na komfort pacjenta.

Technologia BlueSync™ Bluetooth Low Energy zapewnia z kolei zdalne monitorowanie stanu serca pacjenta. Pozwala to na szybsze przekazywanie informacji lekarzom i łatwiejsze zarządzanie procesem terapii. Dodatkowo, algorytm TruAF™ stworzony w celu wykrywania migotania przedsionków, z bardzo wysoką precyzją (95%) identyfikuje epizody migotania, umożliwia skuteczniejszą diagnostykę i leczenie arytmii. Ponadto, funkcja AdaptivCRT™ automatycznie dostosowuje parametry terapii resynchronizacyjnej (CRT), poprawiając synchronizację pracy komór serca, podczas gdy algorytm EffectivCRT™ dodatkowo monitoruje i dostosowuje terapię w celu zapewnienia blisko 100% stymulacji resynchronizującej, a zatem zwiększenie skuteczności CRT, nawet podczas migotania przedsionków.

Urządzenie Cobalt™ XT oferuje wysoką energię wyładowania (sięgającą 40 J), co zapewnia skuteczność w sytuacjach wymagających natychmiastowej defibrylacji, nawet u chorych z najbardziej zaawansowaną niewydolnością serca.

Poprzez technologię SmartShock™ 2.0 urządzenie redukuje liczbę niepotrzebnych lub niewłaściwych wyładowań defibrylacyjnych, co przekłada się na poprawę jakości życia pacjenta. Algorytmy w SmartShock rozróżniają prawdziwie groźne arytmie od innych nieprawidłowości rytmu serca, co pozwala na bardziej precyzyjne leczenie.

Specjalny kształt urządzenia PhysioCurve™, zaprojektowany z myślą o zmniejszeniu nacisku na skórę, sprawia, że układ stwarza większy komfort dla pacjentów, szczególnie w długoterminowym użytkowaniu. Redukcja ciśnienia na skórę o 30% w porównaniu do innych urządzeń przyczynia się do większego akceptowania obecności urządzenia przez pacjenta.

– Dzięki nowoczesnej technologii baterii i optymalizacji zużycia energii, Cobalt™ XT ma jedną z najdłuższych żywotności w swojej klasie, co zmniejsza liczbę koniecznych wymian urządzenia i operacji w życiu pacjenta. W przypadku wersji jednokomorowej przewiduje się, że urządzenie może działać nawet do 13,6 lat, a w wersji dwukomorowej do 11,9 lat. To innowacyjne urządzenie nie tylko leczy zagrażające życiu arytmie, ale również pomaga zarządzać niewydolnością serca, minimalizując ryzyko hospitalizacji – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.

Micra™ 2.0 – bezelektrodowy stymulator serca nowej generacji
Micra™ AV2 i Micra™ VR2 to druga generacja najmniejszych na świecie bezelektrodowych stymulatorów serca. W porównaniu do urządzeń pierwszej generacji, nowe układy wyróżniają się zmianami konstrukcyjnymi skutkującymi dłuższym czasem pracy urządzeń i bardziej intuicyjnym programowaniem. Jednocześnie zachowane zostają wszystkie korzyści dotychczasowych stymulatorów, przy zmniejszonym ryzyku powikłań wynikających z braku elektrod w układzie żylnym.

Micra™AV2 i Micra™VR2 to nowoczesne, bezprzewodowe rozruszniki serca stworzone w celu eliminacji powikłań związanych z tradycyjnymi systemami stymulacji serca, takich jak infekcje, problemy z elektrodami oraz konieczność przeprowadzania ich wymiany. Micra™ AV2 jest przeznaczona dla pacjentów z blokiem przedsionkowo-komorowym (AV), natomiast Micra™ VR2 dla pacjentów z przewlekłym migotaniem przedsionków i wolną częstotliwością rytmu komór.

– Pacjenci mają obecnie dostęp do najnowszych osiągnieć z zakresu technologii bezelektrodowej stymulacji serca, która dla wielu z nich jest jedyną możliwą formą terapii antyarytmicznej. Pierwsza generacja bezelektrodowych rozruszników serca Micra™ wykazała istotną redukcję poważnych powikłań wynikających na przykład z obecności elektrod w układzie żylnym, czy narażenia na częste infekcje. W przeciwieństwie do tradycyjnych rozruszników serca, rozruszniki Micra™ nie wymagają stosowania elektrod ani chirurgicznej „kieszonki” pod skórą, a urządzenie po wszczepieniu nie jest widoczne ani też odczuwalne dla pacjenta. Najnowsza generacja stymulatorów jest efektem pracy inżynierów, którzy bogatsi w doświadczenia 10 lat obecności stymulatorów Micra™ na rynku skonstruowali stymulator o dłuższej żywotności baterii i wprowadzili innowacje wpływające na poprawę jakości życia pacjentów. W przypadku Micra™ AV2 nowe algorytmy optymalizują synchronię AV przy szybszych częstotliwościach rytmu serca i wymagają poświęcenia mniej czasu dla programowania systemu w trakcie wizyt kontrolnych – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski i dodaje:

– Na całym świecie ponad 200 tys. pacjentów ma wszczepione rozruszniki serca Micra™. Są one prawie o 90% mniejsze niż tradycyjny stymulator. Pomimo, że urządzenie jest tak małe, że można zostawić je w organizmie pacjenta po wyczerpaniu się baterii, istnieje (w razie potrzeby) opcja jego usunięcia. Wersja AV2 posiada akcelerometr, który umożliwia mechaniczne wykrywanie aktywności przedsionków, co jest szczególnie przydatne dla pacjentów z blokiem przedsionkowo-komorowym. W urządzeniach Micra™ nowej generacji poprawiono synchronizację w wyższych zakresach tętna (80-100 uderzeń na minutę) oraz zwiększono górny limit śledzenia rytmu do 135 uderzeń na minutę. Pacjenci posiadający stymulatory bezelektrodowe mogą być objęci zdalnym monitorowaniem, co pozwala lekarzowi na wgląd w działanie wszczepionego stymulatora bez konieczności osobistej obecności pacjenta w przyszpitalnej poradni. Funkcja Capture Management automatycznie dostosowuje energię potrzebną do skutecznej stymulacji serca, a zdalne wysyłanie danych z wszczepionego urządzenia do szpitala pozwala szybciej podejmować decyzje kliniczne, zwiększa również poczucie bezpieczeństwa pacjenta.

Wprowadzone innowacje wydłużają czas pracy stymulatora bezelektrodowego o ok. 40%.  Producent przewiduje, że przewidywana żywotność urządzeń Micra™ AV2 i Micra™ VR2 wyniesie odpowiednio prawie 16 i 17 lat. Dla wielu pacjentów oznacza to, że stymulator Micra™ będzie jedynym stymulatorem w ich życiu.
 
Aurora EV ICD– pierwszy defibrylator podmostkowy
Defibrylator podmostkowy lub – według terminologii angielskiej – pozanaczyniowy (extravascular ICD – EV-ICD) jest wszczepialnym urządzeniem do elektroterapii serca, które zostało wprowadzone do praktyki klinicznej w 2023 roku, po prawie dziesięciu latach badań i realizacji wdrożeniowych projektów naukowych.

Urządzenie zaprojektowano z użyciem technik wyprowadzających elektrodę układu poza łożysko żylne i jamy serca. Dzięki takiemu podejściu można uniknąć powikłań typowych dla układów endowaskularnych, takich jak niedrożność i niewydolność układu żylnego, uszkodzenie zastawki trójdzielnej czy infekcyjne zapalenie wsierdzia.

System Aurora EV-ICD™ składa się z generatora impulsów oraz elektrody w kształcie litery epsilon. Na przebiegu krzywizny zlokalizowane są naprzemiennie dwa bieguny przeznaczone do wyczuwania i stymulacji oraz dwa zwoje defibrylacyjne.

Idea Aurora EV-ICD™, z lokalizacją elektrody pod mostkiem, w bezpośrednim sąsiedztwie osierdzia, znacznie zbliża bieguny i zwoje defibrylacyjne do serca, co powoduje, że można stosować niższą skuteczną energię defibrylacji oraz skuteczną stymulację komorową.
System Aurora EV-ICD™ jest jedynym ICD umieszczanym poza przestrzenią naczyniową, który zapewnia stymulację antytachyarytmiczną (ATP) (stosowaną w przerywaniu jednokształtnych częstoskurczów komorowych – nawet tych o częstotliwości powyżej 240 uderzeń/min.) w pojedynczym urządzeniu, które jest prawie o połowę mniejsze i ma o 60% większą przewidywaną żywotność baterii niż dotąd stosowany podskórny wszczepialny kardiowerter-defibrylator (S-ICD). Co ważne, omawiany system ma wiele zalet przezżylnego ICD, pozwala uniknąć niektórych powikłań związanych z elektrodami przezżylnymi, „chroni” naczynia krwionośne i zmniejsza ryzyko ich uszkodzenia. Jest jedynym pozanaczyniowym ICD oferującym algorytm stymulacji antytachyarytmicznej (ATP).

Aurora EV-ICD™ charakteryzuje się niewielkimi rozmiarami (takimi samymi jak jednojamowe przezżylne ICD tego producenta) i konstrukcją PhysioCurve™. Przewidywana, szacowana  żywotność układu określana jest na 11,7 lat, co jest wartością zbliżoną do wyników jednojamowych ICD. Wydłużona żywotność urządzenia może skutkować mniejszą liczbą jego wymian, mniejszym ryzykiem związanym z zabiegami i niższymi całkowitymi kosztami leczenia.

– System Aurora EV-ICD™ może zapewnić tymczasową stymulację po defibrylacji lub kardiowersji, ponieważ po zastosowaniu terapii wysokonapięciowej w sercu może wystąpić tymczasowa bradykardia lub asystolia. Urządzenie posiada funkcje stymulacji zapobiegającej pauzie, która monitoruje serce pod kątem znaczących przerw i reaguje, zapewniając tymczasowe wsparcie stymulacji bradykardii. Oferuje strefę monitorowania częstoskurczu komorowego (VT), która umożliwia dokumentowanie wolnych częstoskurczów komorowych, w tym częstoskurczów nieutrwalonych – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.

Potencjalnie niepokojące alerty CareAlert® mogą być przekazywane przy użyciu sygnału dźwiękowego urządzenia, a także dzięki możliwości zdalnego monitorowania do monitora domowego pacjenta a następnie do systemu CareLink™.

Główną zaletą EV-ICD, wymienianą przez ekspertów, jest opisany powyżej dostęp chirurgiczny niewykorzystujący naczyń i lokalizacji endokawitarnej z możliwością skutecznej stymulacji antytachyarytmicznej. Zgromadzono już wiele danych klinicznych wskazujących na długoterminową skuteczność i bezpieczeństwo tej metody. Wśród zalet układu eksperci wymieniają fakt, że system Aurora EV-ICD™ oferuje dostęp do obrazowania metodą rezonansu magnetycznego 1,5T i 3T.

Dane kliniczne, pochodzące z badania EV-ICD Pivotal Trial, wzbogacone o tegoroczną publikację w Circulation[1], potwierdziły, że podczas wszczepień EV-ICD nie wystąpiły żadne poważne powikłania śródzabiegowe, a w długoterminowej obserwacji u 89,0% nie zanotowano powikłań odległych.

Spośród 299 pacjentów ze wszczepionym EV-ICD 24 u 82 osób stwierdzono epizody arytmii, które były leczone w 46% przypadków tylko ATP, w 42% wyładowaniem wysokoenergetycznym lub obiema metodami (12%), przy odsetku terapii wynoszącym 9,2% po trzech latach. Stymulacja ATP była skuteczna aż w 77% (37/48) epizodów. Defibrylacje były skuteczne we wszystkich przypadkach złośliwych komorowych zaburzeń rytmu serca.

W opinii specjalistów innowacyjne urządzenie ma zastosowanie w powszechnie uznanych wskazaniach do wszczepienia defibrylatora w ramach profilaktyki pierwotnej i wtórnej nagłego zgonu sercowego. Urządzenie można stosować u chorych z migotaniem przedsionków.
 
Pacjenci Pracowni Elektroterapii Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu po wszczepieniach nowych urządzeń czują się dobrze. Opuścili szpital i mają zaplanowane terminy wizyt kontrolnych.
 
 
 
 
 
[1] Friedman P, Murgatroyd F, Boersma LVA, Manlucu J, Knight BP, Clémenty N, Leclercq C, Amin A, Merkely B, Birgersdotter-Green U, Chan JYS, Biffi M, Knops RE, Engel G, Carvajal IM, Epstein LM, Sagi V, Johansen JB, Sterliński M, Steinwender C, Hounshell T, Abben R, Thompson AE, Zhang Y, Wiggenhorn C, Willey S, Crozier I; Extravascular ICD Pivotal Study Investigators. Performance and Safety of the Extravascular Implantable Cardioverter-Defibrillator Through Long-Term Follow-Up: Final Results From the Pivotal Study. Circulation. 2024 Sep 26. doi: 10.1161/CIRCULATIONAHA.124.071795. Epub ahead of print. PMID: 39327797.
źródlo: Salus PR
Wrocławski USK to pierwsza na Dolnym Śląsku placówka, która włączyła metodę wszczepienia podmostkowego kardiowertera-defibrylatora w leczeniu pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym. To znaczący postęp w dziedzinie elektroterapii kardiologicznej, otwierający nowe możliwości dla pacjentów z zaburzeniami rytmu serca.
Nowe urządzenie ratuje życie pacjentom ze szczególnie wysokim ryzykiem nagłego zgonu sercowego z przyczyn arytmicznych. Mowa tutaj nie tylko o chorych z zaawansowaną niewydolnością serca, ale także młodych pacjentów z genetycznymi predyspozycjami do zaburzeń rytmu serca (m.in. kardiomiopatia przerostowa).

Prywatny strażnik serca
Implantowany system funkcjonuje jak prywatny strażnik serca, monitorując jego pracę przez całą dobę i automatycznie reaguje na groźne arytmie.

Pierwszy w regionie zabieg implantacji podmostkowego kardiowertera-defibrylatora stanowi technologiczny krok naprzód, pozwalając na długotrwałe monitorowanie pracy serca oraz minimalizując ryzyko powikłań związanych z tradycyjnymi rozwiązaniami przezżylnymi. Dzięki tym osiągnięciom wydłużamy życie pacjentów, ale także dajemy im szansę na dalszą aktywność, co jest kluczowe w prowadzeniu efektywnej terapii w kardiologii. Tak to rozumiemy w Instytucie Chorób Serca – mówi prof. dr hab. Piotr Ponikowski, dyrektor Instytutu Chorób Serca USK i rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Nowa era w dolnośląskiej elektroterapii
Jak tłumaczy ewolucję metod leczenia dr Stanisław Tubek z Pracowni Elektrofizjologii Inwazyjnej USK, od kilku lat w placówce stosowane są podskórne kardiowertery-defibrylatory, które były pierwszym krokiem w kierunku minimalizacji inwazyjności zabiegu.

 – Co prawda implantowaliśmy je poza sercem, ale kosztem krótszego o połowę czasu pracy baterii (około 6 lat) oraz braku możliwości stymulacji. Nowo wprowadzone urządzenia podmostkowe oferują znaczące korzyści – mówi specjalista i dodaje: W naszym ośrodku po raz pierwszy wszczepiliśmy urządzenie podmostkowe, tzn. takie, którego elektrodę wszczepiamy bezpośrednio w okolicę serca. Układy takie, choć technicznie trudniejsze do implantacji niż układy podskórne, mają niezaprzeczalne zalety w postaci długiego czasu pracy na baterii (około 10 lat), a także możliwości stymulacji antyarytmicznej.

Podmostkowe kardiowertery-defibrylatory reprezentują najnowszą generację urządzeń wszczepialnych. Ich lokalizacja zapewnia optymalne parametry działania, przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka powikłań długoterminowych.

Każdy pacjent to indywidualny przypadek
Każdy przypadek chorobowy jest dokładnie analizowany przez zespół specjalistów. Brane pod uwagę są nie tylko wskazania medyczne, ale również styl życia pacjenta, jego wiek i preferencje. To pozwala dobrać najbardziej odpowiednie rozwiązanie. Proces kwalifikacji obejmuje ponadto szereg badań diagnostycznych, konsultacji specjalistycznych i analizę historii choroby. Pozwala to dobrać urządzenie odpowiednie dla potrzeb pacjenta tak, żeby osiągnąć jak największe korzyści przy jak najmniejszym ryzyku.
Możliwość zastosowania nowej metody terapii zapobiegającej nagłemu zgonowi sercowemu jaką jest podmostkowy kardiowerter-defibrylator, pozwala specjalistom USK jeszcze efektywniej wydłużać życie pacjentów.

Nowe możliwości terapeutyczne
Wprowadzenie nowej metody leczenia poszerza spektrum możliwości terapeutycznych, jakie są dostępne dla pacjentów kardiologicznych na Dolnym Śląsku. Dzięki zwiększeniu dostępności metod diagnostycznych, w tym badaniom genetycznym, czy rezonansowi serca, rośnie liczba młodych pacjentów z zidentyfikowanymi predyspozycjami do występowania groźnych dla życia zaburzeń rytmu serca, którzy często nie przejawiają żadnych wcześniejszych objawów choroby serca.

Podmostkowe kardiowertery-defibrylatory stanowią odpowiedź na potrzebę długoterminowej i bezpiecznej ochrony przed zagrażającymi życiu zaburzeniami rytmu serca.

To rozwiązanie szczególnie korzystne dla młodszych pacjentów, którzy potrzebują wieloletniej ochrony przy zapewnieniu wysokiego komfortu życia i możliwości bezpiecznego kontynuowania życia zawodowego zauważa dr Krzysztof Nowak, koordynator Obszaru Zaburzeń Rytmu Serca w Klinice Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. – Długi czas działania baterii i możliwość stymulacji antyarytmicznej czynią te urządzenia bardzo praktycznym wyborem – podsumowuje.

źródło. USK
W zakresie pozanaczyniowych układów defibrylujących obecnie dostępne są dwa rozwiązania technologiczne: podskórny kardiowerter-defibrylator (S-ICD) oraz zewnątrznaczyniowy kardiowerter-defibrylator (EV ICD). Czym różnią się te dwa układy i jakie mają zastosowanie, wyjaśnia dr hab. n. med. Maciej Kempa, kierownik Pracowni Elektrofizjologii i Elektroterapii Serca Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Komentarz eksperta

Obecnie w praktyce klinicznej dostępne są dwa rozwiązania technologiczne określane jako pozanaczyniowe układy defibrylujące. Pierwsze z nich to znany w Polsce od dekady podskórny kardiowerter-defibrylator (ang. subcutaneous implantable cardioverter-defibrillator, S-ICD). Jest to technologia znana i dobrze ugruntowana w praktyce klinicznej. Warto podkreślić, że w 2019 roku metoda ta uzyskała refundację a od 2023 roku jest procedurą nielimitowaną w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), co zwiększyło dostępność tej formy terapii.

Można stwierdzić, że wskazania do stosowania terapii z wykorzystaniem układu S-ICD są dobrze doprecyzowane w wytycznych. Dane pochodzące z wielu badań (na przykład PRAETORIAN study, UNTOUCHED study) potwierdzają, że defibrylator podskórny może być stosowany zamiennie z defibrylatorem przezżylnym u wszystkich chorych, którzy nie wymagają stymulacji stałej, stymulacji resynchronizującej ani stymulacji antyarytmicznej stosowanej do przerywania monomorficznych częstoskurczów komorowych.

Spostrzeżenia te potwierdziły także wyniki najnowszego badania PAS study, obejmującego ponad 1600 chorych z implantowanym urządzeniem. W omawianym badaniu skuteczność podskórnego kardiowertera-defibrylatora w przerywaniu arytmii komorowych przekraczała 98% a częstość powikłań obejmujących elektrodę nie była wyższa niż 0.6%. Jest to zatem metoda terapii, z którą mamy bardzo dobre doświadczenia.

Drugim rozwiązaniem z rodziny nieprzezżylnych układów defibrylujących jest zewnątrznaczyniowy kardiowerter-defibrylator (ang. extravascular cardioverter-defibrillator, EV ICD). Ta technologia pozawala zaspokoić potrzeby nieujęte w projekcie S-ICD – umożliwia mianowicie stymulację antyarytmiczną. To funkcja, która pozwala na przerwanie częstoskurczów monomorficznych nie za pomocą wyładowania wysokoenergetycznego a właśnie za pomocą stymulacji.

Należy zaznaczyć, że dotychczasowe doświadczenia związane z technologią EV ICD są jeszcze stosunkowo ograniczone, niemniej już pierwsze wskazują na dość dobrą tolerancję stymulacji antyarytmicznej przez pacjentów i preferowanie tej formy terapii w stosunku do wyładowania wysokoenergetycznego. Istotne, że tolerancja okazuje się dobra pomimo faktu, że aby stymulacja była skuteczna, to energia impulsu nierzadko musi wynosić kilka-kilkanaście woltów. Ponadto, w najnowszych podsumowaniach potwierdzono wysoką czułość systemu w rozpoznawaniu arytmii: 100% częstoskurczów komorowych i migotań komór zostało rozpoznanych prawidłowo.

Niezwykle istotny jest także fakt, że technologia EV ICD umożliwia awaryjną stymulację w przypadku głębokiej bradykardii i asystolii, na przykład w przebiegu bloku przedsionkowo-komorowego. Jest to czasowa stymulacja dostępna w przypadku wystąpienia długiej pauzy trwającej od kilku do kilkunastu sekund (dopiero tak długa pauza uruchomi stymulację). Podkreślmy: nie jest to stymulacja stała (jak w rozruszniku), ale właśnie awaryjna.

Metoda terapii z wykorzystaniem EV ICD jest refundowana na takich samych zasadach jak podskórny kardiowerter-defibrylator. Z pewnością znajdzie zastosowanie w terapii pacjentów, którzy mają wskazania do implantacji układu nieprzezżylnego, a którzy nie spełniają kryteriów pozwalających na wszczepienie układu S-ICD (na przykład ze względu na zmiany morfologii zespołu QRS w przebiegu zaburzeń przewodzenia czy występowanie częstoskurczów komorowych).

Implantacja EV ICD nie odbiega wiele poziomem trudności od techniki implantacji układu S-ICD, tym niemniej producent systemu EV ICD wymaga od przyszłych operatorów odpowiedniego przeszkolenia (w tym na modelu zwierzęcym) i zapewnienia zabezpieczenia kardiochirurgicznego przy pierwszych zabiegach. W Polsce układ EV ICD wszczepiono dotąd (łącznie z badaniem klinicznym) już ponad 20 pacjentom. Metoda ta ma z pewnością znaczący potencjał rozwoju.
źródło: SalusPR
Technologia S-ICD w Polsce w 2024 roku świętuje dziesięciolecie. Polskie ośrodki wykonały w tym okresie łącznie półtora tysiąca zabiegów implantacji podskórnego kardiowertera-defibrylatora. Pierwsze doświadczenia związane z tą technologią i wnioski płynące z oceny jej stosowania przypominają dr hab. n. med. Maciej Kempa i dr hab. n. med. Krzysztof Kaczmarek.
Specyfika
Układ S-ICD (subcutaneous cardioverter-defibrillator) składa się z korpusu urządzenia o masie ok. 130 g, umieszczanego pod mięśniem najszerszym grzbietu w rzucie piątej i szóstej lewej przestrzeni międzyżebrowej w linii pachowej tylnej, oraz elektrody układanej podskórnie wzdłuż lewej krawędzi mostka. Urządzenie przerywa arytmie komorowe elektrowstrząsem o energii 80 J. Funkcja stymulacji w przypadku bradykardii ograniczona jest do okresu bezpośrednio po dostarczonym elektrowstrząsie (50/min przez 30 sek.). Największą zaletą S-ICD jest przede wszystkim brak narażenia na powikłania związane z implantacją, obecnością oraz ewentualnym usuwaniem w przyszłości elektrod wewnątrzsercowych. Ponadto jego implantacja praktycznie nie wymaga stosowania fluoroskopii.

W bieżącym roku mija 10 lat od wykonania w Polsce pierwszych zabiegów z zastosowaniem podskórnego kardiowertera-defibrylatora serca. Warto z tej okazji przypomnieć, jak i dlaczego doszło do powstania tej technologii.

Historia
Kiedy na początku lat osiemdziesiątych minionego stulecia Mieczysław Mirowski wykonywał pierwsze implantacje skonstruowanego przez siebie implantowanego defibrylatora serca, zapewne marzył o tym, aby procedura wszczepienia urządzenia nie wiązała się z koniecznością wykonania sternotomii. W tamtym czasie bowiem śmiertelność okołozabiegowa związana z naszyciem na serce elektrod ICD wynosiła około 10 proc. Ogromnym przełomem było zatem wprowadzenie w latach dziewięćdziesiątych XX wieku urządzeń wyposażonych w elektrodę przezżylną implantowaną w sposób podobny do elektrod stymulatorów serca. Jednak już po kilku latach zauważono, że to właśnie elektrody przezżylne stanowią prawdziwą piętę achillesową układów defibrylujących. Znaczny ich odsetek po kilku–kilkunastu latach ulega różnego rodzaju uszkodzeniom; mogą również stanowić, w przypadku zakażenia krwiopochodnego, element sprzyjający rozwojowi odelektrodowego zapalenia wsierdzia. Należy zauważyć także, że istnieje grupa pacjentów, u których z różnych przyczyn implantacja przezżylnego układu jest niemożliwa lub obarczona dużym ryzykiem. Wynikać to może z niedrożności żylnej, infekcji czy wad układu sercowo-naczyniowego. Ponadto sama procedura wszczepienia ICD niesie z sobą pewne ryzyko, wynikające z umieszczania elementów układu zarówno w sercu, jak i w naczyniach.

Próbą rozwiązania tych problemów było wprowadzenie całkowicie podskórnego układu (pozbawionego elementów wewnątrznaczyniowych), który po wszczepieniu choremu pełniłby podobną rolę, czuwając nad jego bezpieczeństwem. Tak powstał podskórny kardiowerter-defibrylator.

Pierwsze wszczepienia
Pierwsze implantacje S-ICD na świecie przeprowadzono 15 lat temu. Aktualne zalecenia Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, poświęcone leczeniu arytmii, potwierdzają przydatność podskórnych systemów defibrylujących. Ich autorzy wskazują na zasadność stosowania S-ICD zwłaszcza w przypadku utrudnionego dostępu naczyniowego lub w grupie pacjentów z powikłaniami (zwłaszcza infekcyjnymi) terapii prowadzonej przy pomocy tradycyjnych układów. Przy braku konieczności prowadzenia stymulacji serca oraz niskiego prawdopodobieństwa wykorzystania stymulacji antyarytmicznej układy podskórne mogą być stosowane, w myśl wytycznych, zamiennie z przezżylnymi. Szczęśliwie ta nowoczesna metoda leczenia jest w Polsce dostępna od 10 lat.

A wszystko zaczęło się nieco przypadkiem…
W styczniu 2014 roku do Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed) zgłosił się pacjent z podskórnym kardiowerterem-defibrylatorem implantowanym zaledwie kilka miesięcy wcześniej w USA. Urządzenie wszczepiono z powodu zatrzymania krążenia w mechanizmie komorowych zaburzeń rytmu. Niestety, zabieg wykonany był nieprawidłowo i pacjentowi groziło wystąpienie groźnych powikłań. Przez kilka tygodni odwiedzał on ośrodki elektroterapii w całej Polsce, szukając pomocy, jednak nieznajomość zastosowanej techniki i brak polskich doświadczeń spowodowały, że pacjent nigdzie pomocy nie otrzymał. Chory wymagał pilnego przeprowadzenia zabiegu naprawczego.

Gdańscy kardiolodzy, do których ostatecznie trafił, musieli zmierzyć się z koniecznością przeprowadzenia procedury, której nikt inny do tej pory w Polsce nie wykonywał. Problem stanowiło już samo sprowadzenie z zagranicy specjalnego programatora pozwalającego na włączanie i wyłączanie oraz odpowiednie ustawienie S-ICD. Szczęśliwie w krótkim czasie udało się pozyskać od producenta w USA potrzebny sprzęt oraz skompletować zespół operacyjny. Wykonano procedurę przemieszczenia mięśnia najszerszego grzbietu na lożę defibrylatora zlokalizowaną podskórnie w lewej linii pachowej przedniej, by chory uniknął odleżyny. Zabieg zakończył się całkowitym sukcesem, zapewniając pacjentowi bezpieczeństwo do chwili obecnej, a jednocześnie umożliwił szersze wprowadzenie tej metody leczenia w Polsce. W tym samym roku wykonano pierwsze implantacje S-ICD de novo, najpierw w ośrodku łódzkim, a następnego dnia w gdańskim.

Pierwszym pacjentem operowanym w Łodzi, jak wspomina dr hab. n. med. Krzysztof Kaczmarek, był 28-letni mężczyzna po przebytym zatrzymaniu krążenia w mechanizmie migotania komór. Choremu nie było można wszczepić defibrylującego układu przezżylnego z powodu przebytej wcześniej implantacji mechanicznej zastawki trójdzielnej. Sytuację dodatkowo utrudniał wszczepiony z powodu bloku przedsionkowo-komorowego kardiostymulator epikardialny. Implantacja S-ICD przebiegła sprawnie. Nie zaobserwowano żadnych powikłań. Pacjent przebył już wymianę urządzenia wynikającą z wyczerpania baterii. Kilkukrotnie w okresie 10 lat podskórny defibrylator uratował choremu życie, przerywając migotanie komór. Wspomniana implantacja pozwoliła na dalsze, już rutynowe, stosowanie S-ICD w Klinice Elektrokardiologii Centralnego Szpitala Klinicznego w Łodzi.

Natomiast pierwszym pacjentem, któremu implantowano S-ICD w ośrodku gdańskim, była kobieta. Tę metodę leczenia wybrano, gdyż chora przebyła zatrzymanie krążenia w mechanizmie migotania komór krótko po przeprowadzonym przeszczepie szpiku kostnego stanowiącego element leczenia białaczki. Ponadto leczenie hematologiczne doprowadziło do zakrzepicy żył podobojczykowych po obu stronach klatki piersiowej, co uniemożliwiało zastosowanie przezżylnego układu defibrylującego. Podobnie jak w Łodzi, zabieg zakończył się sukcesem, a pacjentka pozostaje pod opieką ośrodka do dziś.

Dostępność
Do 2019 roku opisany sposób leczenia napotykał problemy refundacyjne, polegające na konieczności składania indywidualnych wniosków do narodowego płatnika. Zdarzało się, że wnioski te odrzucano, co narażało ośrodki medyczne na znaczne straty finansowe, w tamtym okresie koszt urządzenia przekraczał bowiem cenę średniej klasy samochodu. W roku 2019 NFZ uznał implantację S-ICD za świadczenie gwarantowane. Poprawiło to sytuację, jednak nadal koszt procedury powodował, że limity kontraktowe poszczególnych ośrodków były mocno nadwyrężane, co wymagało ograniczenia wykonywania innych zabiegów. Rozwiązanie nadeszło wraz z wprowadzeniem pilotażu Krajowej Sieci Kardiologicznej. W myśl założeń programu zabieg implantacji S-ICD jest obecnie w pełni refundowany i dodatkowo nie podlega limitowaniu, co oznacza, że nie powoduje uszczuplenia kwoty zawartego z NFZ kontraktu. Dzięki temu liczba wykonanych w Polsce implantacji przekroczyła już półtora tysiąca. Obecnie tę metodę leczenia stosuje się w 23 ośrodkach w Polsce.

Doświadczenia
Jakie są dotychczasowe wyniki stosowania S-ICD w naszym kraju? Dane dostarczone przez producenta, wskazujące na niemal coroczne podwajanie liczby implantacji, to nie przypadek. Potwierdzają one duże zaufanie, jakim zarówno lekarze, jak i pacjenci darzą tę technologię. Także statystyka przemawia za jak najszerszym wykorzystywaniem układów podskórnych. Niedawno opublikowane wyniki Polskiego Rejestru Implantacji Podskórnych Kardiowerterów-Defibrylatorów wskazują, że polskie rezultaty nie odbiegają od uzyskiwanych w innych krajach europejskich. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt niemal całkowitego braku powikłań chirurgicznych i infekcyjnych metody. Niewątpliwie zachęca to do jeszcze szerszego stosowania S-ICD w określonych sytuacjach klinicznych. Należy dodać, że wzbogacenie nadzoru nad pacjentami po implantacji urządzenia o możliwość refundowanego obecnie telemonitoringu znacznie poprawia bezpieczeństwo chorych i ułatwia wczesne wykrywanie ewentualnych nieprawidłowości.

Autor: Dr hab. n. med. Maciej Kempa, Gdańsk, komentarz: Dr hab. n. med. Krzysztof Kaczmarek, Łódź

źródło: SalusPR
Arytmie, potocznie określane jako palpitacje czy kołatania serca, są najczęstszą dolegliwością, z którą pacjenci zgłaszają się do lekarza. Większość z nich ma charakter łagodny rokowniczo, jednak część arytmii, nieleczona, może stanowić bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia. O drodze, którą musi pokonać pacjent w oczekiwaniu na pomoc wysokospecjalistyczną w zakresie arytmii, a także o dzisiejszych możliwościach systemowych w tym zakresie mówi prof. dr hab. n. med. Ludmiła Daniłowicz-Szymanowicz, ordynator II Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, regionalny koordynator medyczny Krajowej Sieci Kardiologicznej w województwie pomorskim.
Komentarz eksperta
 
Pacjenci z arytmiami stanowią najliczniejszą grupę chorych, szukających pomocy u lekarzy rodzinnych, specjalistów kardiologów czy też w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zdecydowana większość arytmii, pomimo swojej istotnej objawowości, jest łagodna rokowniczo i nie wymaga specjalistycznego leczenia, jednak niektóre arytmie mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pacjenta, prowadząc do utraty przytomności czy nawet nagłej śmierci sercowej. Ważne jest zatem, aby u pacjentów zgłaszających się z powodu arytmii w pierwszej kolejności ocenić rokowanie i wyselekcjonować tych, którzy powinni być poddani szybkiej diagnostyce i leczeniu w ośrodkach wysokospecjalistycznych. Taka wstępna selekcja obejmuje zebranie szczegółowego wywiadu, a następnie skierowanie pacjenta na dalsze badania diagnostyczne nieinwazyjne (badanie echokardiograficzne, rejestracja holterowska, test pochyleniowy i inne). Następnie część pacjentów będzie wymagać skierowania do szpitala na specjalistyczny oddział kardiologiczny, posiadający sprzęt do dalszej diagnostyki (tym razem inwazyjnej, jak badanie elektrofizjologiczne) oraz dysponujący odpowiednimi sposobami leczenia arytmii (na przykład ablacja substratu arytmii, implantacja kardiowertera-defibrylatora serca w prewencji nagłej śmierci sercowej, implantacja rozrusznika w przypadku bradyarytmii).

Wszystko wydaje się klarowne, ścieżki diagnostyczne są dobrze opracowane w odpowiednich wytycznych kardiologicznych, lekarz wie, co robić, jak diagnozować i jak leczyć takiego chorego. Jednak codzienność nie jest już tak oczywista i to ze względu na liczne problemy systemowe w dotarciu pacjenta do kardiologa czy też na dalsze badania diagnostyczne, czas oczekiwania bowiem na poszczególnych etapach wynosi w różnych placówkach i różnych województwach od trzech do nawet dziesięciu miesięcy. Jedynie bezpośredni stan zagrożenia życia (czyli omdlenie, nagłe zatrzymanie krążenia, bezpośrednio zarejestrowane w EKG złośliwe arytmie komorowe, niewydolność serca zaostrzona na skutek arytmii) „otwierają” pacjentowi drogę do szybkiej hospitalizacji i wdrożenia wysokospecjalistycznego leczenia. Pewne rozwiązanie powyższych problemów systemowych niesie pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), który 1 kwietnia 2023 roku objął aż sześć województw (dolnośląskie, łódzkie, małopolskie, pomorskie, śląskie i wielkopolskie), a nieco ponad dwa lata wcześniej inicjatywa ta była zainicjowana w województwie mazowieckim.

Pilotaż KSK to program stworzony na wzór sieci onkologicznej, którego celem było znaczne usprawnienie ścieżki pacjenta z podejrzeniem nowotworu od lekarza pierwszego kontaktu do specjalisty, skrócenie poszczególnych etapów diagnostyki i czasu do postawienia rozpoznania oraz objęcia pacjenta opieką ośrodka referencyjnego. Takie same cele ma właśnie pilotaż KSK, który objął chorych z czterema rozpoznaniami: nadciśnieniem tętniczym opornym na leczenie, niewydolnością serca, wadami zastawkowymi i właśnie zaburzeniami rytmu (czyli arytmiami). Chory włączony do pilotażu KSK powinien możliwie jak najszybciej trafić pod opiekę specjalisty kardiologa i zostać poddany sprawnej diagnostyce, w razie potrzeby – leczeniu szpitalnemu, a później, po zakończonym procesie diagnostyczno-terapeutycznym, wrócić pod opiekę lekarza POZ, „ustępując” miejsca kolejnym chorym.

Włączenie chorego z arytmią do pilotażu KSK może odbywać się na poziomie lekarza rodzinnego albo lekarza kardiologa pod warunkiem, że placówka (POZ czy poradnia kardiologiczna) ma podpisaną umowę z odpowiednim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia na wejście do sieci. W pierwszym przypadku pacjent zostaje wprowadzony do bazy teleinformatycznej pilotażu KSK bezpośrednio w POZ, a następnie zostaje skierowany do poradni kardiologicznej będącej w sieci. Koordynatorzy techniczni (czyli odpowiednio przeszkolony personel pozamedyczny) wspomagają pacjenta włączonego do KSK w znalezieniu możliwie szybkiego terminu wizyty u specjalisty w ośrodku położonym w zasięgu do 25 kilometrów od miejsca zamieszkania pacjenta. Istotne, że nie jest to kryterium obligatoryjne – pacjent może wybrać inny ośrodek (także poza swoim województwem), a jedynym warunkiem jest oczywiście to, aby dana placówka była placówką tak zwaną sieciową.

Analogicznie jak placówka POZ, również poradnia kardiologiczna (poradnia AOS), która podpisała umowę z właściwym oddziałem NFZ, może włączyć pierwszorazowego pacjenta z arytmią do sieci. Niestety, ta ścieżka wejścia pacjenta do pilotażu KSK jest zdecydowania dłuższa niż opisana wyżej. Tu pacjent niestety sam musi znaleźć kardiologa, zarejestrować się w poradni kardiologicznej i – co jest szczególnie uciążliwe – czekać na pierwszą wizytę u specjalisty tygodnie lub nawet miesiące. Tak ważne jest więc, aby jak najwięcej placówek POZ było zainteresowanych wejściem do pilotażu KSK. Włączenie pacjenta do sieci na poziomie POZ pozwala na pełne wykorzystanie możliwości, jakie daje KSK.

Niezwykle ważnym elementem pilotażu KSK jest leczenie szpitalne, na które pacjenta „sieciowego” może skierować specjalista kardiolog placówki będącej w sieci albo należący do sieci szpital. Ważny dla pacjenta jest fakt, że ze skierowaniem z poradni kardiologicznej może wybrać dowolny szpital – oczywiście, należący do KSK.
Z punktu widzenia ośrodka szpitalnego bardzo istotna jest możliwość zaoferowania pacjentom z arytmiami procedur wysokospecjalistycznych, których zdecydowana większość w ramach pilotażu KSK należy do procedur nielimitowanych. W tym kontekście bardzo ważna jest możliwość bezlimitowego wykonywania ablacji podłoża tachyarytmii nadkomorowych i komorowych, implantacji układów defibrylujących (w tym klasycznych kardiowerterów-defibrylatorów, a także defibrylatorów podskórnych), a od początku bieżącego roku również zabiegi implantacji stymulatorów bezelektrodowych MICRA stosowanych u chorych z bradyarytmiami. Ośrodki szpitalne będące częścią sieci mogą zaoferować te procedury swoim pacjentom bez obaw o nadwykonania, a zarząd szpitala nie obawia się o brak płatności ze strony NFZ. Dotychczasowe statystyki pilotażu KSK pokazują, że niemal 70 proc. pacjentów sieci to osoby z arytmiami, zatem chorzy z tym rozpoznaniem odnoszą niekwestionowane korzyści z pilotażu.

Pojawiają się pytania, czy liczba chorych z arytmiami oraz liczba wykonywanych bezlimitowo procedur nie będzie rosła w nieskończoność. W tym miejscu należy bardzo wyraźnie zaznaczyć, że jako specjaliści na co dzień zajmujący się pacjentami z arytmiami kwalifikujemy naszych pacjentów do poszczególnych procedur, opierając się na wskazaniach klinicznych i aktualnej wiedzy medycznej. Nie zdarzy się więc, że nagle określonych procedur będzie się wykonywać kilkakrotnie więcej. Niemniej pilotaż KSK pozwoli niewątpliwie na zapewnienie szerokiej dostępności takich zabiegów zgodnie z potrzebami medycznymi w populacji polskiej. Z pewnością dokładniej zweryfikuje także realne zapotrzebowanie na poszczególne procedury w kardiologii – to kolejna istotna zaleta tego programu. Zatem zdecydowanie potwierdzam: powstanie w Polsce sieci dedykowanej pacjentom kardiologicznym, w tym z arytmiami, jest niezwykle ważnym krokiem.

źródło: mat. pras.

Nowości w dziedzinie kardiologii, zwłaszcza w obszarze elektrofizjologii i elektroterapii, będą tematem przewodnim XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie”, która odbędzie się w dniach 4-5 listopada w Łodzi. Prelekcje najwybitniejszych polskich specjalistów z zakresu diagnostyki i terapii zaburzeń rytmu serca, interaktywne dyskusje panelistów z publicznością oraz debaty eksperckie typu pro-contra będą dotyczyły ważnych zagadnień, takich jak: stymulacja układu bodźcoprzewodzącego, stymulacja resynchronizująca i telemonitoring urządzeń wszczepialnych. Podczas spotkania zostaną zaprezentowane i omówione także najciekawsze przypadki kliniczne.
„Seks, autobusy i inne potwory, czyli czego się boją pacjenci z ICD?”
Wykładem o intrygującym tytule w piątek 4 listopada 2022 roku rozpocznie się XIII Konferencja „W Dobrym Rytmie”, poświęcona nowościom w dziedzinie kardiologii, w tym przede wszystkim w dziedzinie elektrofizjologii i elektroterapii. W pierwszym panelu zespół psychologów i kardiologów opiekujących się pacjentami z implantowanymi kardiowerterami-defibrylatorami (ang. implantable cardioverter defibrillator, ICD) skoncentruje się na potrzebach, obawach i oczekiwaniach pacjentów z urządzeniami wszczepialnymi. Zdaniem przedstawicieli Komitetu Naukowego XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie” to niezwykle ważny temat, ponieważ terapia pacjentów z zaburzeniami rytmu serca nie może kończyć się na implantacji układu choremu i cyklicznych kontrolach urządzenia. Nie mniej istotna dla zdrowia pacjentów jest jakość codziennego życia ze wszczepionym urządzeniem; zrozumienie swojej choroby i nowej sytuacji a także poczucie bezpieczeństwa. Ostatniemu aspektowi zostanie poświęcony także inny panel konferencji, dotyczący zdalnego monitorowania urządzeń do elektroterapii serca.

Telemonitoring urządzeń wszczepialnych: idzie nowe!
Przesyłanie danych przez internet, komunikacja przy użyciu technologii bluetooth, miniaturyzacja i większa mobilność układów oraz wyższa wydajność platform telemonitoringowych – o nowych możliwościach i funkcjach najnowszych rozwiązań w zakresie telemonitoringu urządzeń wszczepialnych porozmawiają przedstawiciele ośrodków najbardziej doświadczonych w prowadzeniu tej formy opieki nad pacjentami. Specjaliści będą dyskutować o tym, jak optymalnie powinna być zorganizowana i jak powinna funkcjonować pracownia zdalnego monitorowania urządzeń wszczepialnych.  Wiele uwagi eksperci zamierzają poświęcić także kwestii właściwej interpretacji danych pochodzących z telemonitoringu i właściwego zarządzania nimi – kiedy i jak reagować na alerty sygnalizowane przez platformy do telemonitoringu i jak uniknąć w tym zakresie pułapek.

Wytyczne, metody, narzędzia i system
Kwestiom optymalizacji organizacji opieki kardiologicznej wykładowcy XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie” zamierzają przyjrzeć się szczególnie uważnie.

– Stymulacja układu bodźcoprzewodzącego, stymulacja resynchronizująca, nowości w wytycznych towarzystw naukowych, nowe doświadczenia kliniczne i nowości w zakresie narzędzi są oczywiście niezwykle istotnymi składowymi w procesie doskonalenia opieki kardiologicznej, ale poszczególne elementy muszą być rozpatrywane i umiejscawiane w systemowych ramach porządkujących i integrujących poszczególne składowe. To jedyna droga, byśmy pacjentów kardiologicznych, także tych z zaburzeniami rytmu serca, leczyli coraz bezpieczniej, skuteczniej i efektywniej. W tym roku w Łodzi spotkają się wybitni specjaliści i doświadczeni praktycy w zakresie diagnostyki i terapii arytmii. Zaproszenie do udziału w Konferencji „W Dobrym Rytmie” przyjął pan prof. dr hab. n. med. Tomasz Hryniewiecki, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, który przedstawi stan obecny i możliwości rozwoju systemu opieki nad pacjentami z rozpoznaną arytmią lub czynnikami ryzyka jej pojawienia się w przyszłości. To dla nas ogromny zaszczyt i wyjątkowa okazja, by o zaburzeniach rytmu serca podyskutować w tak znakomitym gronie. W imieniu Komitetu Naukowego XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie” serdecznie zapraszam do Łodzi – mówi prof. dr. hab. n. med. Przemysław Mitkowski, Przewodniczący Komitetu Naukowego XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie”, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Więcej informacji o XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie”:
https://wdobrymrytmie.pl/xiii-konferencja-w-dobrym-rytmie/

źródło: komunikat prasowy
Nowości w dziedzinie kardiologii, zwłaszcza w obszarze elektrofizjologii i elektroterapii, będą tematem przewodnim XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie”, która odbędzie się w dniach 4-5 listopada w Łodzi. Prelekcje najwybitniejszych polskich specjalistów z zakresu diagnostyki i terapii zaburzeń rytmu serca, interaktywne dyskusje panelistów z publicznością oraz debaty eksperckie typu pro-contra będą dotyczyły ważnych zagadnień, takich jak: stymulacja układu bodźcoprzewodzącego, stymulacja resynchronizująca i telemonitoring urządzeń wszczepialnych. Podczas spotkania zostaną zaprezentowane i omówione także najciekawsze przypadki kliniczne.
„Seks, autobusy i inne potwory, czyli czego się boją pacjenci z ICD?”
Wykładem o intrygującym tytule w piątek 4 listopada 2022 roku rozpocznie się XIII Konferencja „W Dobrym Rytmie”, poświęcona nowościom w dziedzinie kardiologii, w tym przede wszystkim w dziedzinie elektrofizjologii i elektroterapii. W pierwszym panelu zespół psychologów i kardiologów opiekujących się pacjentami z implantowanymi kardiowerterami-defibrylatorami (ang. implantable cardioverter defibrillator, ICD) skoncentruje się na potrzebach, obawach i oczekiwaniach pacjentów z urządzeniami wszczepialnymi. Zdaniem przedstawicieli Komitetu Naukowego XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie” to niezwykle ważny temat, ponieważ terapia pacjentów z zaburzeniami rytmu serca nie może kończyć się na implantacji układu choremu i cyklicznych kontrolach urządzenia. Nie mniej istotna dla zdrowia pacjentów jest jakość codziennego życia ze wszczepionym urządzeniem; zrozumienie swojej choroby i nowej sytuacji a także poczucie bezpieczeństwa. Ostatniemu aspektowi zostanie poświęcony także inny panel konferencji, dotyczący zdalnego monitorowania urządzeń do elektroterapii serca.

Telemonitoring urządzeń wszczepialnych: idzie nowe!
Przesyłanie danych przez internet, komunikacja przy użyciu technologii bluetooth, miniaturyzacja i większa mobilność układów oraz wyższa wydajność platform telemonitoringowych – o nowych możliwościach i funkcjach najnowszych rozwiązań w zakresie telemonitoringu urządzeń wszczepialnych porozmawiają przedstawiciele ośrodków najbardziej doświadczonych w prowadzeniu tej formy opieki nad pacjentami. Specjaliści będą dyskutować o tym, jak optymalnie powinna być zorganizowana i jak powinna funkcjonować pracownia zdalnego monitorowania urządzeń wszczepialnych.  Wiele uwagi eksperci zamierzają poświęcić także kwestii właściwej interpretacji danych pochodzących z telemonitoringu i właściwego zarządzania nimi – kiedy i jak reagować na alerty sygnalizowane przez platformy do telemonitoringu i jak uniknąć w tym zakresie pułapek.

Wytyczne, metody, narzędzia i system
Kwestiom optymalizacji organizacji opieki kardiologicznej wykładowcy XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie” zamierzają przyjrzeć się szczególnie uważnie.

– Stymulacja układu bodźcoprzewodzącego, stymulacja resynchronizująca, nowości w wytycznych towarzystw naukowych, nowe doświadczenia kliniczne i nowości w zakresie narzędzi są oczywiście niezwykle istotnymi składowymi w procesie doskonalenia opieki kardiologicznej, ale poszczególne elementy muszą być rozpatrywane i umiejscawiane w systemowych ramach porządkujących i integrujących poszczególne składowe. To jedyna droga, byśmy pacjentów kardiologicznych, także tych z zaburzeniami rytmu serca, leczyli coraz bezpieczniej, skuteczniej i efektywniej. W tym roku w Łodzi spotkają się wybitni specjaliści i doświadczeni praktycy w zakresie diagnostyki i terapii arytmii. Zaproszenie do udziału w Konferencji „W Dobrym Rytmie” przyjął pan prof. dr hab. n. med. Tomasz Hryniewiecki, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, który przedstawi stan obecny i możliwości rozwoju systemu opieki nad pacjentami z rozpoznaną arytmią lub czynnikami ryzyka jej pojawienia się w przyszłości. To dla nas ogromny zaszczyt i wyjątkowa okazja, by o zaburzeniach rytmu serca podyskutować w tak znakomitym gronie. W imieniu Komitetu Naukowego XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie” serdecznie zapraszam do Łodzi – mówi prof. dr. hab. n. med. Przemysław Mitkowski, Przewodniczący Komitetu Naukowego XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie”, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
 
Więcej informacji o XIII Konferencji „W Dobrym Rytmie”:
https://wdobrymrytmie.pl/xiii-konferencja-w-dobrym-rytmie/

źródło: komunikat prasowy
Na zdobywanie tatrzańskich szczytów wielu wędrowców wybiera właśnie jesień. To czas, kiedy szlaki pustoszeją, a jesienne widoki zachwycają. Jednak nie każdy będzie czuł się dobrze w górskich terenach. Osoby mające problemy z ciśnieniem tętniczym, chorujące na serce powinny szczególnie na siebie uważać. O tym, jak wpływa na zdrowie zmiana ciśnienia w górach i jak należy się do tego przygotować mówi dr hab. n. med. Adam Janas, kardiolog Polsko Amerykańskich Klinik Serca, Grupa American Heart of Poland.
Seria wypadków w górach trwa. Jesień to czas, kiedy najczęściej wybieramy się w góry. Niestety wyprawy w góry nie są dla każdego. Kto powinien na nie uważać?
 
– Ciśnienie powietrza zmienia się w przybliżeniu wykładniczo wraz z wysokością. Powietrze staje się coraz rzadsze i chłodniejsze. Obniżenie ciśnienia jest związane z mniejszą ilością tlenu w powietrzu. Na popularnych polskich szczytach np. na Giewoncie (1894 m n.p.m.) ciśnienie wynosi około 805 hPa, na Rysach (2499 m n.p.m.) około 746 hPa, a na Śnieżce (1602 m n.p.m.) około 835 hPa – mówi doktor Janas.

Przed planowaną wycieczką w góry zaleca się pacjentom kardiologicznym skonsultować się ze swoim lekarzem w celu ustalenia bezpiecznego poziomu wysiłku.

– Osoby przyjmujące leki na obniżenie ciśnienia tętniczego, które działają moczopędnie, powinny zadbać o odpowiednie nawodnienie i dostarczenie elektrolitów, natomiast pacjenci przyjmujący tzw. beta-blokery muszą pamiętać, że te preparaty ograniczają wzrost akcji serca w czasie wysiłku fizycznego. Absolutnie nie należy samodzielnie odstawiać leków, czy też zmieniać ich dawkowania. Osoby chorujące na nadciśnienie, ale z ustabilizowanymi wartościami, mogą sobie pozwolić na wycieczki na umiarkowanych wysokościach – mówi doktor.

Nagłe zmiany warunków atmosferycznych są bardzo często spotykane w górskich terenach.

– Nawet osoby z dobrym ciśnieniem będąc w górach mogą odczuwać zmiany ciśnienia. Przy nagłym skoku ciśnienia możemy zaobserwować u siebie: zaczerwienienie twarzy, problemy ze złapaniem tchu, zawroty głowy, nagły ból oczu, ból w klatce piersiowej, drżenie rąk. U osób z chorobą wieńcową mogą pojawić się duszności, a nawet bóle zamostkowe – oznajmia kardiolog Janas.

Na gorsze samopoczucie narażone są nie tylko osoby z nadciśnieniem. Osoby z niskim ciśnieniem mogą na szlaku skarżyć się na szybkie zmęczenie i zawroty głowy, dlatego pamiętajmy o tzw. aklimatyzacji.

– Na wysokości powyżej 1800-2000 m n.p.m. panują inne warunki. Im w wyższym punkcie jesteśmy, tym trudniejsze jest dostarczenie do komórek organizmu niezbędnego nam tlenu. Niższa zawartość tlenu jest przyczyną większej liczby oddechów. Żeby zaopatrzyć organizm w taką samą ilość tlenu jak na co dzień, również serce musi „przepompować” więcej krwi, która na wysokich poziomach jest słabiej nasycona tlenem, dlatego człowiek zaczyna szybciej i głębiej oddychać. W rezultacie następuje intensywna produkcja czerwonych krwinek – na co potrzeba czasu, dlatego tak ważna jest stopniowa zmiana wysokości – dodał.

Dla kogo wspinaczka jest niewskazana
– Osoby z infekcjami powinny zrezygnować z górskich wycieczek, ponieważ w warunkach górskich może dojść do zapalenia mięśnia sercowego. U niektórych ciśnienie tętnicze może być wyższe. W przypadku, kiedy wzrost ciśnienia będzie duży, należy skonsultować się z lekarzem celem ustalenia dalszego działania. Ciężkie wady zastawkowe wykluczają taką aktywność. Chorzy ze złośliwymi arytmiami powinni unikać przebywania na dużej wysokości, jak i intensywnych wysiłków fizycznych. Również po wszczepieniu kardiowertera-defibrylatora taka aktywność jest zdecydowanie niewskazana. Osobom z niskim ciśnieniem może dokuczać senność, szybkie męczenie się, zawroty głowy. Ze względu na częste zmiany pogody źle w górach będą się czuć osoby cierpiące na migreny oraz meteoropaci – wyjaśnia Janas.

Wycieczki w góry rekomendowane są przede wszystkim osobom, które mają dobrą kondycję. Chodzenie po terenach górskich wpływa pozytywnie na serce oraz płuca, które przy obciążeniu zwiększają swoją wydolność. Pobyt w górach to także wzmocnione mięśnie i stawy i lepiej zahartowany organizm.

 
źródło: AHoP
Na zdobywanie tatrzańskich szczytów wielu wędrowców wybiera właśnie jesień. To czas, kiedy szlaki pustoszeją, a jesienne widoki zachwycają. Jednak nie każdy będzie czuł się dobrze w górskich terenach. Osoby mające problemy z ciśnieniem tętniczym, chorujące na serce powinny szczególnie na siebie uważać. O tym, jak wpływa na zdrowie zmiana ciśnienia w górach i jak należy się do tego przygotować mówi dr hab. n. med. Adam Janas, kardiolog Polsko Amerykańskich Klinik Serca, Grupa American Heart of Poland.
Seria wypadków w górach trwa. Jesień to czas, kiedy najczęściej wybieramy się w góry. Niestety wyprawy w góry nie są dla każdego. Kto powinien na nie uważać?
 
– Ciśnienie powietrza zmienia się w przybliżeniu wykładniczo wraz z wysokością. Powietrze staje się coraz rzadsze i chłodniejsze. Obniżenie ciśnienia jest związane z mniejszą ilością tlenu w powietrzu. Na popularnych polskich szczytach np. na Giewoncie (1894 m n.p.m.) ciśnienie wynosi około 805 hPa, na Rysach (2499 m n.p.m.) około 746 hPa, a na Śnieżce (1602 m n.p.m.) około 835 hPa – mówi doktor Janas.

Przed planowaną wycieczką w góry zaleca się pacjentom kardiologicznym skonsultować się ze swoim lekarzem w celu ustalenia bezpiecznego poziomu wysiłku.

– Osoby przyjmujące leki na obniżenie ciśnienia tętniczego, które działają moczopędnie, powinny zadbać o odpowiednie nawodnienie i dostarczenie elektrolitów, natomiast pacjenci przyjmujący tzw. beta-blokery muszą pamiętać, że te preparaty ograniczają wzrost akcji serca w czasie wysiłku fizycznego. Absolutnie nie należy samodzielnie odstawiać leków, czy też zmieniać ich dawkowania. Osoby chorujące na nadciśnienie, ale z ustabilizowanymi wartościami, mogą sobie pozwolić na wycieczki na umiarkowanych wysokościach – mówi doktor.

Nagłe zmiany warunków atmosferycznych są bardzo często spotykane w górskich terenach.

– Nawet osoby z dobrym ciśnieniem będąc w górach mogą odczuwać zmiany ciśnienia. Przy nagłym skoku ciśnienia możemy zaobserwować u siebie: zaczerwienienie twarzy, problemy ze złapaniem tchu, zawroty głowy, nagły ból oczu, ból w klatce piersiowej, drżenie rąk. U osób z chorobą wieńcową mogą pojawić się duszności, a nawet bóle zamostkowe – oznajmia kardiolog Janas.

Na gorsze samopoczucie narażone są nie tylko osoby z nadciśnieniem. Osoby z niskim ciśnieniem mogą na szlaku skarżyć się na szybkie zmęczenie i zawroty głowy, dlatego pamiętajmy o tzw. aklimatyzacji.

– Na wysokości powyżej 1800-2000 m n.p.m. panują inne warunki. Im w wyższym punkcie jesteśmy, tym trudniejsze jest dostarczenie do komórek organizmu niezbędnego nam tlenu. Niższa zawartość tlenu jest przyczyną większej liczby oddechów. Żeby zaopatrzyć organizm w taką samą ilość tlenu jak na co dzień, również serce musi „przepompować” więcej krwi, która na wysokich poziomach jest słabiej nasycona tlenem, dlatego człowiek zaczyna szybciej i głębiej oddychać. W rezultacie następuje intensywna produkcja czerwonych krwinek – na co potrzeba czasu, dlatego tak ważna jest stopniowa zmiana wysokości – dodał.

Dla kogo wspinaczka jest niewskazana
– Osoby z infekcjami powinny zrezygnować z górskich wycieczek, ponieważ w warunkach górskich może dojść do zapalenia mięśnia sercowego. U niektórych ciśnienie tętnicze może być wyższe. W przypadku, kiedy wzrost ciśnienia będzie duży, należy skonsultować się z lekarzem celem ustalenia dalszego działania. Ciężkie wady zastawkowe wykluczają taką aktywność. Chorzy ze złośliwymi arytmiami powinni unikać przebywania na dużej wysokości, jak i intensywnych wysiłków fizycznych. Również po wszczepieniu kardiowertera-defibrylatora taka aktywność jest zdecydowanie niewskazana. Osobom z niskim ciśnieniem może dokuczać senność, szybkie męczenie się, zawroty głowy. Ze względu na częste zmiany pogody źle w górach będą się czuć osoby cierpiące na migreny oraz meteoropaci – wyjaśnia Janas.

Wycieczki w góry rekomendowane są przede wszystkim osobom, które mają dobrą kondycję. Chodzenie po terenach górskich wpływa pozytywnie na serce oraz płuca, które przy obciążeniu zwiększają swoją wydolność. Pobyt w górach to także wzmocnione mięśnie i stawy i lepiej zahartowany organizm.

 
źródło: AHoP
Powrót duńskiego piłkarza Christiana Eriksena na boisko po ośmiomiesięcznej przerwie zainteresował nie tylko fanów piłki nożnej. W czerwcu ub. r. podczas meczu doznał on nagłego zatrzymania krążenia (NZK). Już w szpitalu lekarze wszczepili mu kardiowerter-defibrylator (ICD) – urządzenie, które automatycznie reaguje na nieprawidłowy rytm serca i chroni przed zatrzymaniem jego akcji. Często po wszczepieniu ICD pacjenci wracają do aktywności sprzed zabiegu, ale intensywne uprawianie sportu jest wówczas raczej odradzane.
Jeśli chodzi o sportowców, istnieją zresztą przepisy, które nakazują ich regularne badanie i w niektórych przypadkach uniemożliwiają sportowcom wyczynowym uprawiania ich dyscypliny ze względu na stan zdrowia. Sam Eriksen mocy tego rodzaju przepisów doświadczył – do czasu incydentu z zatrzymaniem krążenia na boisku grał we włoskim klubie Inter-Mediolan, który potem – za porozumieniem stron – rozwiązał kontrakt z piłkarzem po incydencie z uwagi na włoskie przepisy, niezezwalające na grę piłkarza z wszczepionym ICD. W Polsce jego powrót do gry po takim wydarzeniu prawdopodobnie także stałby pod znakiem zapytania, w Wielkiej Brytanii przepisy nie są tak surowe.

Nagłe zatrzymanie serca a zawał: różnice

Warto wiedzieć, że NZK nie jest tożsame z zawałem serca, choć może dojść do zatrzymania akcji serca w przebiegu zawału.

Zawał serca to stan, w którym dochodzi do częściowego lub całkowitego zablokowania przepływu krwi w naczyniach wieńcowych, wskutek którego dochodzi do niedokrwienia i martwicy (obumarcia) części mięśnia sercowego.

Do zawału serca dochodzi najczęściej w wyniku pęknięcia i oderwania fragmentu blaszki miażdżycowej, która nagle blokuje naczynie wieńcowe. Prowadzi to do wykrzepiania krwi i zamknięcia światła naczynia. Utrudnienie lub wręcz odcięcie dopływu krwi do określonego obszaru serca powoduje, że fragmenty tkanek pozbawionych zawartych w krwi substancji odżywczych i tlenu zaczynają obumierać.

Do zawału może dojść między innymi w wyniku silnego stresu, wysiłku czy różnych czynników zapalnych. Jest to stan nagły, konieczna jest pilna interwencja, ale – inaczej niż w nagłym zatrzymaniu akcji serca – najczęściej nie jest konieczna natychmiastowa resuscytacja krążeniowo-oddechowa.

Najczęściej objawem zawału jest silny ból w klatce piersiowej, często promieniujący do ramienia. Człowiek w trakcie zawału może być blady, pocić się, odczuwać silną potrzebę natychmiastowego wypróżnienia się, szybciej i płytko oddychać. Co istotne, najczęściej jest przytomny.


W razie NZK chory traci przytomność.

„Nagłe zatrzymanie krążenia (NZK) (ang. sudden cardiac arrest -SCA) to stan, w którym dochodzi do ustania mechanicznej czynności serca. Przyczyną może być na przykład wystąpienie arytmii, która powoduje, że impuls elektryczny w sercu rozprzestrzenia się w tak szybki i/ lub chaotyczny sposób, że serce kurczy się i rozkurcza w sposób asynchroniczny, a zaburzenia w cyklu jego pracy stają się tak poważne, że nasza „pompa” nie jest w stanie prawidłowo wykonywać swojej pracy i właściwie dystrybuować krwi. Dochodzi do ustania pracy serca. To stan bezpośredniego zagrożenia życia, wymagający niezwłocznej interwencji” – tłumaczy dr Szymon Budrejko z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. 

Istotne jest to, że ustanie pracy serca prowadzi do utraty przytomności – nie wyczujemy u pacjenta ani pulsu, ani oddechu. W takiej sytuacji trzeba natychmiast podjąć resuscytację krążeniowo-oddechową (potocznie nazywaną „reanimacją”) – czyli w odpowiednim rytmie uciskać klatkę piersiową. Oczywiście trzeba wezwać karetkę.

Dr Budrejko podkreśla, że doświadczenie i badania naukowe pokazują, że im szybsze podjęcie resuscytacji (której głównym elementem jest tak zwany zewnętrzny masaż serca, czyli rytmiczne uciskanie mostka i klatki piersiowej), tym większe szanse przeżycia mają osoby poszkodowane. Dodatkowo konieczna może być defibrylacja, czyli dostarczenie impulsu elektrycznego, który przywróci pacjentowi prawidłowy rytm serca.

Warto pamiętać, że defibrylację mogą przeprowadzić fachowe służby ratunkowe, ale także AED (ang. Automated External Defibrillator) – automatyczny defibrylator zewnętrzny. To urządzenie, dostępne w coraz większej liczbie punktów publicznych i niepublicznych, po podłączeniu do poszkodowanego samodzielnie przeanalizuje jego rytm serca i poinstruuje osoby udzielające pomocy, jak to robić.

W razie zawału resuscytacja krążeniowo-oddechowa nie jest konieczna – wystarczy wezwać pomoc i postępować zgodnie ze wskazówkami dyspozytora pogotowia. Warto jednak pamiętać, że w przebiegu zawału serca może dojść do nagłego zatrzymania akcji tego organu i wówczas musimy podjąć natychmiastową resuscytację.

Duński piłkarz miał dużo szczęścia – niemal natychmiast podjęto u niego resuscytację.


Przyczyny NZK:

– różne rodzaje arytmii,
– genetycznie uwarunkowane choroby serca,
– kardiomiopatia rozstrzeniowa.

Dr Szymon Budrejko zaznacza, że bywa jednak i tak, że do NZK dochodzi w organicznie zdrowym sercu – u osób młodych, w tym szczególnie u sportowców. Tego rodzaju incydenty nie są zresztą wielką rzadkością. Na przykład, na podstawie bazy danych z lat 2009-2014 amerykańscy naukowcy stwierdzili 74 przypadki nagłego zatrzymania krążenia w czasie uprawiania sportu, z czego 16 incydentów wydarzyło się podczas zawodów sportowych.

Niezależnie od miejsca wystąpienia NZK, każdy przypadek wymaga szczegółowej diagnostyki nakierowanej na wyeliminowanie jego przyczyny i zapobieganie ewentualnym przyszłym incydentom.


Aktywność fizyczna po NZK

Autorzy poglądowej pracy na temat wpływu wysiłku fizycznego na wystąpienie arytmii u sportowców (została opublikowana na https://www.wdobrymrytmie.pl w 2018 roku) wskazują, że długotrwały, intensywny wysiłek fizyczny przyspiesza rozwój arytmii u osób, które mają wady strukturalne serca (bardzo często zresztą o nich nie wiedzą). Ponadto intensywne uprawianie sportu „powoduje również wystąpienie zaburzeń rytmu w wieku około 40-50 lat jako efekt patologicznych zmian adaptacyjnych kumulujących się przez lata. Wreszcie taki wysiłek w połączeniu z arytmią może doprowadzić do nagłego zatrzymania akcji serca u młodego sportowca bez zaburzeń strukturalnych w układzie sercowo-naczyniowym, a w konsekwencji do śmierci sportowca”.

Naukowcy zaznaczają jednak, że z drugiej strony uprawianie sportu o niskiej i średniej intensywności poprawia rokowanie u pacjentów z wieloma schorzeniami serca, w tym arytmiami czy zmianami strukturalnymi tego mięśnia.

„Sport wpływa korzystnie na rozwiniętą arytmię, z drugiej jednak strony może być czynnikiem, który ją wywołuje. Wszystko zależy od długości, rodzaju i intensywności uprawianej dyscypliny” – czytamy. Jaki rodzaj dyscyplin co do zasady jest proponowany sportowcom ze wszczepionym kardiowerterem-defibrylatorem? „U pacjentów z wszczepionym ICD wskazane jest ograniczenie wysiłku fizycznego do sportów w klasie IA (np. golf, krykiet, bilard). Bardziej forsowne wysiłki można rozważyć pod warunkiem braku migotania/trzepotania komór w ostatnich trzech miesiącach oraz po konsultacji ze specjalistą” – piszą autorzy wspomnianej publikacji. Najwyraźniej konsultacja z lekarzem przebiegła po myśli duńskiego piłkarza, a czas pokaże, czy jego decyzja o powrocie do gry była słuszna.

źródło: PAP Zdrowie

Powrót duńskiego piłkarza Christiana Eriksena na boisko po ośmiomiesięcznej przerwie zainteresował nie tylko fanów piłki nożnej. W czerwcu ub. r. podczas meczu doznał on nagłego zatrzymania krążenia (NZK). Już w szpitalu lekarze wszczepili mu kardiowerter-defibrylator (ICD) – urządzenie, które automatycznie reaguje na nieprawidłowy rytm serca i chroni przed zatrzymaniem jego akcji. Często po wszczepieniu ICD pacjenci wracają do aktywności sprzed zabiegu, ale intensywne uprawianie sportu jest wówczas raczej odradzane.
Jeśli chodzi o sportowców, istnieją zresztą przepisy, które nakazują ich regularne badanie i w niektórych przypadkach uniemożliwiają sportowcom wyczynowym uprawiania ich dyscypliny ze względu na stan zdrowia. Sam Eriksen mocy tego rodzaju przepisów doświadczył – do czasu incydentu z zatrzymaniem krążenia na boisku grał we włoskim klubie Inter-Mediolan, który potem – za porozumieniem stron – rozwiązał kontrakt z piłkarzem po incydencie z uwagi na włoskie przepisy, niezezwalające na grę piłkarza z wszczepionym ICD. W Polsce jego powrót do gry po takim wydarzeniu prawdopodobnie także stałby pod znakiem zapytania, w Wielkiej Brytanii przepisy nie są tak surowe.

Nagłe zatrzymanie serca a zawał: różnice

Warto wiedzieć, że NZK nie jest tożsame z zawałem serca, choć może dojść do zatrzymania akcji serca w przebiegu zawału.

Zawał serca to stan, w którym dochodzi do częściowego lub całkowitego zablokowania przepływu krwi w naczyniach wieńcowych, wskutek którego dochodzi do niedokrwienia i martwicy (obumarcia) części mięśnia sercowego.

Do zawału serca dochodzi najczęściej w wyniku pęknięcia i oderwania fragmentu blaszki miażdżycowej, która nagle blokuje naczynie wieńcowe. Prowadzi to do wykrzepiania krwi i zamknięcia światła naczynia. Utrudnienie lub wręcz odcięcie dopływu krwi do określonego obszaru serca powoduje, że fragmenty tkanek pozbawionych zawartych w krwi substancji odżywczych i tlenu zaczynają obumierać.

Do zawału może dojść między innymi w wyniku silnego stresu, wysiłku czy różnych czynników zapalnych. Jest to stan nagły, konieczna jest pilna interwencja, ale – inaczej niż w nagłym zatrzymaniu akcji serca – najczęściej nie jest konieczna natychmiastowa resuscytacja krążeniowo-oddechowa.

Najczęściej objawem zawału jest silny ból w klatce piersiowej, często promieniujący do ramienia. Człowiek w trakcie zawału może być blady, pocić się, odczuwać silną potrzebę natychmiastowego wypróżnienia się, szybciej i płytko oddychać. Co istotne, najczęściej jest przytomny.


W razie NZK chory traci przytomność.

„Nagłe zatrzymanie krążenia (NZK) (ang. sudden cardiac arrest -SCA) to stan, w którym dochodzi do ustania mechanicznej czynności serca. Przyczyną może być na przykład wystąpienie arytmii, która powoduje, że impuls elektryczny w sercu rozprzestrzenia się w tak szybki i/ lub chaotyczny sposób, że serce kurczy się i rozkurcza w sposób asynchroniczny, a zaburzenia w cyklu jego pracy stają się tak poważne, że nasza „pompa” nie jest w stanie prawidłowo wykonywać swojej pracy i właściwie dystrybuować krwi. Dochodzi do ustania pracy serca. To stan bezpośredniego zagrożenia życia, wymagający niezwłocznej interwencji” – tłumaczy dr Szymon Budrejko z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. 

Istotne jest to, że ustanie pracy serca prowadzi do utraty przytomności – nie wyczujemy u pacjenta ani pulsu, ani oddechu. W takiej sytuacji trzeba natychmiast podjąć resuscytację krążeniowo-oddechową (potocznie nazywaną „reanimacją”) – czyli w odpowiednim rytmie uciskać klatkę piersiową. Oczywiście trzeba wezwać karetkę.

Dr Budrejko podkreśla, że doświadczenie i badania naukowe pokazują, że im szybsze podjęcie resuscytacji (której głównym elementem jest tak zwany zewnętrzny masaż serca, czyli rytmiczne uciskanie mostka i klatki piersiowej), tym większe szanse przeżycia mają osoby poszkodowane. Dodatkowo konieczna może być defibrylacja, czyli dostarczenie impulsu elektrycznego, który przywróci pacjentowi prawidłowy rytm serca.

Warto pamiętać, że defibrylację mogą przeprowadzić fachowe służby ratunkowe, ale także AED (ang. Automated External Defibrillator) – automatyczny defibrylator zewnętrzny. To urządzenie, dostępne w coraz większej liczbie punktów publicznych i niepublicznych, po podłączeniu do poszkodowanego samodzielnie przeanalizuje jego rytm serca i poinstruuje osoby udzielające pomocy, jak to robić.

W razie zawału resuscytacja krążeniowo-oddechowa nie jest konieczna – wystarczy wezwać pomoc i postępować zgodnie ze wskazówkami dyspozytora pogotowia. Warto jednak pamiętać, że w przebiegu zawału serca może dojść do nagłego zatrzymania akcji tego organu i wówczas musimy podjąć natychmiastową resuscytację.

Duński piłkarz miał dużo szczęścia – niemal natychmiast podjęto u niego resuscytację.


Przyczyny NZK:

– różne rodzaje arytmii,
– genetycznie uwarunkowane choroby serca,
– kardiomiopatia rozstrzeniowa.

Dr Szymon Budrejko zaznacza, że bywa jednak i tak, że do NZK dochodzi w organicznie zdrowym sercu – u osób młodych, w tym szczególnie u sportowców. Tego rodzaju incydenty nie są zresztą wielką rzadkością. Na przykład, na podstawie bazy danych z lat 2009-2014 amerykańscy naukowcy stwierdzili 74 przypadki nagłego zatrzymania krążenia w czasie uprawiania sportu, z czego 16 incydentów wydarzyło się podczas zawodów sportowych.

Niezależnie od miejsca wystąpienia NZK, każdy przypadek wymaga szczegółowej diagnostyki nakierowanej na wyeliminowanie jego przyczyny i zapobieganie ewentualnym przyszłym incydentom.


Aktywność fizyczna po NZK

Autorzy poglądowej pracy na temat wpływu wysiłku fizycznego na wystąpienie arytmii u sportowców (została opublikowana na https://www.wdobrymrytmie.pl w 2018 roku) wskazują, że długotrwały, intensywny wysiłek fizyczny przyspiesza rozwój arytmii u osób, które mają wady strukturalne serca (bardzo często zresztą o nich nie wiedzą). Ponadto intensywne uprawianie sportu „powoduje również wystąpienie zaburzeń rytmu w wieku około 40-50 lat jako efekt patologicznych zmian adaptacyjnych kumulujących się przez lata. Wreszcie taki wysiłek w połączeniu z arytmią może doprowadzić do nagłego zatrzymania akcji serca u młodego sportowca bez zaburzeń strukturalnych w układzie sercowo-naczyniowym, a w konsekwencji do śmierci sportowca”.

Naukowcy zaznaczają jednak, że z drugiej strony uprawianie sportu o niskiej i średniej intensywności poprawia rokowanie u pacjentów z wieloma schorzeniami serca, w tym arytmiami czy zmianami strukturalnymi tego mięśnia.

„Sport wpływa korzystnie na rozwiniętą arytmię, z drugiej jednak strony może być czynnikiem, który ją wywołuje. Wszystko zależy od długości, rodzaju i intensywności uprawianej dyscypliny” – czytamy. Jaki rodzaj dyscyplin co do zasady jest proponowany sportowcom ze wszczepionym kardiowerterem-defibrylatorem? „U pacjentów z wszczepionym ICD wskazane jest ograniczenie wysiłku fizycznego do sportów w klasie IA (np. golf, krykiet, bilard). Bardziej forsowne wysiłki można rozważyć pod warunkiem braku migotania/trzepotania komór w ostatnich trzech miesiącach oraz po konsultacji ze specjalistą” – piszą autorzy wspomnianej publikacji. Najwyraźniej konsultacja z lekarzem przebiegła po myśli duńskiego piłkarza, a czas pokaże, czy jego decyzja o powrocie do gry była słuszna.

źródło: PAP Zdrowie

Zaburzenia rytmu serca występujące u dzieci mają zwykle inne podłoże niż arytmie, które występują u dorosłych. Wymagają też odmiennego postępowania. Dlaczego w przypadku najmłodszych pacjentów preferuje się obserwację i nieinwazyjne formy terapii, częściej odracza zabiegi ablacji i decyzje o implantacji urządzeń wyjaśnia dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.
Pani Doktor, w wielu przypadkach nawet, jeśli u dziecka zdiagnozuje się arytmię, nie wdraża się żadnej terapii. Dlaczego?
Przede wszystkim warto wiedzieć, że arytmie, które występują u najmłodszych pacjentów, mają inne podłoże niż u pacjentów dorosłych. W zależności od tego, jakiego rodzaju arytmia wystąpi i w jakim wieku zostanie rozpoznana, może wymagać leczenia bądź nie. Dla przykładu: częstoskurcze przedsionkowe, występujące w okresie wczesnodziecięcym, to jest przed trzecim rokiem życia, z reguły ustępują samoistnie. Najczęściej wystarczającym leczeniem jest farmakoterapia. Jeśli jednak ta sama arytmia pojawi się w późniejszym okresie życia, najczęściej nie ustępuje samoistnie i wymaga leczenia zabiegowego. Podobnie jest z arytmiami komorowymi. Jeśli występują u noworodków i nie mają podłoża genetycznego, ale należą do tak zwanych idiopatycznych arytmii komorowych, ustępują zwykle w ciągu pierwszego roku życia. Także w późniejszym okresie życia dzieci ten rodzaj arytmii często nie daje objawów i ustępuje samoistnie, wobec czego rzadko wymaga leczenia farmakologicznego czy zabiegowego. Co innego, gdy występuje u osób dorosłych.

Kiedy arytmia ma szansę samoistnie ustąpić, nie podejmuje się leczenia?
Istotnie, znakomita większość arytmii występujących u dzieci nie wymaga zastosowania żadnej formy terapii. Co ważne, zwykle arytmia występująca u najmłodszych pacjentów nie daje żadnych objawów albo przejawia bardzo łagodne symptomy. Takie zaburzenia rytmu serca nie wpływają więc negatywnie ani na samopoczucie pacjenta, ani na jego rozwój. Bywają jednak oczywiście sytuacje, kiedy leczenie jest konieczne i musi być wdrożone bezzwłocznie.

Jakie formy terapii arytmii można zastosować u najmłodszych chorych?
W zakresie leczenia w wybranych przypadkach posiłkujemy się farmakoterapią. Stosujemy tę formę terapii wtedy, kiedy występująca arytmia daje wyraźne objawy, ale jednocześnie spodziewamy się, że na przestrzeni określonego czasu ustąpi bez leczenia zabiegowego. Stosowane w takich przypadkach leki pomagają zniwelować objawy zaburzeń rytmu serca, które odczuwa pacjent. Farmakoterapia jest stosowana także w terapii tych arytmii, o których wiadomo, że nie ustąpią samoistnie, ale też nie podlegają leczeniu inwazyjnemu. To zwykle zaburzenia rytmu serca o podłożu genetycznym. Poza leczeniem farmakologicznym stosujemy także leczenie zabiegowe, takie jak u osób dorosłych.

Jakie formy tego rodzaju terapii mogą być zastosowane u dzieci?
W zakresie terapii inwazyjnej najczęściej stosowaną metodą jest zabieg ablacji podłoża arytmii. Na tę formę leczenia u najmłodszych pacjentów decydujemy się jednak nieczęsto. Ryzyko wystąpienia powikłań i trudności techniczne związane z przeprowadzeniem tego zabiegu u dzieci za pomocą sprzętu dedykowanego zasadniczo osobom dorosłym są istotne. Wielkość i odległości poszczególnych struktur serca są znacznie mniejsze u pacjenta ważącego kilka-kilkanaście kilogramów niż u pacjenta dorosłego, ważącego kilkadziesiąt kilogramów i o odpowiednio większym sercu. Jeżeli tylko jesteśmy w stanie zapanować nad arytmią za pomocą farmakoterapii, decydujemy się odroczyć zabieg ablacji do momentu, w którym procedura powinna być wykonana i będzie mogła być zrealizowana stosunkowo bezpiecznie. Uważa się, że taki przedział zaczyna się w chwili, gdy pacjent waży 20-30 kilogramów[1].

Czy u dzieci, tak jak u dorosłych, można zastosować terapię z wykorzystaniem urządzeń wszczepialnych?
Tak, układy wszczepialne to jedna z form terapii zaburzeń rytmu serca stosowana także u najmłodszych pacjentów. W populacji pediatrycznej korzystają z nich zasadniczo dwie grupy chorych. Pierwsze, najczęściej występujące wskazanie, obejmuje leczenie stałą stymulacją serca pooperacyjnych bloków całkowitych. W tej grupie pacjentów zawsze wszczepiamy stymulator. Drugie wskazanie obejmuje wrodzone bloki przewodzenia przedsionkowo-komorowego. W przypadku tego wskazania wszczepienie urządzenia często możemy odroczyć. Trzeba zaznaczyć, że w odniesieniu do noworodków i bardzo małych dzieci jest to niezmiernie istotna decyzja terapeutyczna. Jak wykazały badania, odroczenie implantacji układu powoduje, że w późniejszym okresie obserwacji, już po wszczepieniu urządzenia, u tych pacjentów występuje zdecydowanie mniej problemów zdrowotnych. Innymi słowy, jeżeli wszczepiamy stymulator noworodkowi lub niemowlęciu to wiemy, że zaimplantowany układ będzie funkcjonował krócej, a pacjent będzie wymagał większej liczby reoperacji celem wymiany układu. Jest z tym związane zwiększone ryzyko powikłań. Z tego względu w miarę możliwości odracza się decyzję o implantacji układu, chociaż oczywiście bywają sytuacje, kiedy rytm własny dziecka jest niewydolny (nie wystarcza do podtrzymania życia) i stymulator musi zostać niezwłocznie wszczepiony. Należy podkreślić, że kwalifikując dziecko do wszczepienia układu stymulującego ogromną wagę przywiązujemy do techniki implantacji. Znacznie częściej decydujemy się na układy nasierdziowe. W swojej decyzji uwzględniamy fakt, że przed dzieckiem jest nie 20 lat życia, ale 60, 80 i w tym czasie konieczne będą wielokrotne wymiany implantowanego urządzenia. W ten sposób zachowujemy dostęp naczyniowy na okres życia dorosłego.

A co z kardiowerterami-defibrylatorami? Czy w przypadku dzieci te układy także są stosowane?
W przypadku tej grupy urządzeń sytuacja jest bardziej skomplikowana. Rozważając decyzję o implantacji kardiowertera-defibrylatora (ICD), oprócz aspektu czasu funkcjonowania każdego pojedynczego układu i konieczności reimplantacji urządzenia w przyszłości, bierze się pod uwagę także specyfikę działania urządzenia. Istotne, że kryteria zagrożenia nagłym zgonem sercowym, w prewencji którego stosuje się ICD, są ściśle zdefiniowane w przypadku pacjentów dorosłych, ale w przypadku dzieci nie są już określone tak jasno. Wiadomo, że kryteria ryzyka wystąpienia nagłego zgonu sercowego obowiązujące w odniesieniu do osób dorosłych u dzieci nie mogą być zastosowane w takim samym stopniu. W tym przypadku o wskazaniach do implantacji ICD decydują inne czynniki, zatem decyzja jest trudniejsza, każdorazowo rozpatrywana indywidualnie i podejmowana w oparciu o wiele aspektów.

Jakie czynniki bierze się pod uwagę w zakresie wyboru najbardziej optymalnej formy postępowania u młodego pacjenta z arytmią?
Najważniejszymi czynnikami decydującymi o postępowaniu są przede wszystkim objawy kliniczne oraz rodzaj i podłoże arytmii. Często aby właściwie określić rodzaj i przyczynę arytmii stosuje się badania dodatkowe. Ich wynik pomaga w podjęciu najlepszej możliwej decyzji. W zależności od rodzaju zaburzeń rytmu serca panel podstawowych badań diagnostycznych, wśród których znajdują się przede wszystkim badanie echokardiograficzne i badanie elektrokardiograficzne, może być rozszerzony o dodatkowe procedury, takie jak na przykład rezonans magnetyczny czy badania genetyczne. W każdym przypadku, kiedy z różnych powodów nie podejmuje się leczenia arytmii, pacjent powinien pozostawać pod stałą opieką ośrodka prowadzącego. Zalecane są regularne wizyty kontrolne, w zależności od indywidualnych wskazań co sześć miesięcy, a jeżeli arytmia występuje rzadziej, raz do roku.

Wywiad powstał w ramach konferencji pt. „Co nowego w elektroterapii? I nie tylko”, która odbyła się pod patronatem Konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii oraz Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w grudniu 2021 roku.
 
 
[1] Dane z literatury pochodzącej z lat 90. XX wieku mówią o progu 15 kg, ale doświadczenia kliniczne wskazują na bezpieczny przedział w zakresie 20-30 kg masy ciała pacjenta. To stanowisko reprezentowane przez środowisko elektrofizjologów dziecięcych na całym świecie. Wytyczne naukowe z 2016 roku nie potwierdzają dokładnych przedziałów.

źródło: SRS PTK

Zaburzenia rytmu serca występujące u dzieci mają zwykle inne podłoże niż arytmie, które występują u dorosłych. Wymagają też odmiennego postępowania. Dlaczego w przypadku najmłodszych pacjentów preferuje się obserwację i nieinwazyjne formy terapii, częściej odracza zabiegi ablacji i decyzje o implantacji urządzeń wyjaśnia dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.
Pani Doktor, w wielu przypadkach nawet, jeśli u dziecka zdiagnozuje się arytmię, nie wdraża się żadnej terapii. Dlaczego?
Przede wszystkim warto wiedzieć, że arytmie, które występują u najmłodszych pacjentów, mają inne podłoże niż u pacjentów dorosłych. W zależności od tego, jakiego rodzaju arytmia wystąpi i w jakim wieku zostanie rozpoznana, może wymagać leczenia bądź nie. Dla przykładu: częstoskurcze przedsionkowe, występujące w okresie wczesnodziecięcym, to jest przed trzecim rokiem życia, z reguły ustępują samoistnie. Najczęściej wystarczającym leczeniem jest farmakoterapia. Jeśli jednak ta sama arytmia pojawi się w późniejszym okresie życia, najczęściej nie ustępuje samoistnie i wymaga leczenia zabiegowego. Podobnie jest z arytmiami komorowymi. Jeśli występują u noworodków i nie mają podłoża genetycznego, ale należą do tak zwanych idiopatycznych arytmii komorowych, ustępują zwykle w ciągu pierwszego roku życia. Także w późniejszym okresie życia dzieci ten rodzaj arytmii często nie daje objawów i ustępuje samoistnie, wobec czego rzadko wymaga leczenia farmakologicznego czy zabiegowego. Co innego, gdy występuje u osób dorosłych.

Kiedy arytmia ma szansę samoistnie ustąpić, nie podejmuje się leczenia?
Istotnie, znakomita większość arytmii występujących u dzieci nie wymaga zastosowania żadnej formy terapii. Co ważne, zwykle arytmia występująca u najmłodszych pacjentów nie daje żadnych objawów albo przejawia bardzo łagodne symptomy. Takie zaburzenia rytmu serca nie wpływają więc negatywnie ani na samopoczucie pacjenta, ani na jego rozwój. Bywają jednak oczywiście sytuacje, kiedy leczenie jest konieczne i musi być wdrożone bezzwłocznie.

Jakie formy terapii arytmii można zastosować u najmłodszych chorych?
W zakresie leczenia w wybranych przypadkach posiłkujemy się farmakoterapią. Stosujemy tę formę terapii wtedy, kiedy występująca arytmia daje wyraźne objawy, ale jednocześnie spodziewamy się, że na przestrzeni określonego czasu ustąpi bez leczenia zabiegowego. Stosowane w takich przypadkach leki pomagają zniwelować objawy zaburzeń rytmu serca, które odczuwa pacjent. Farmakoterapia jest stosowana także w terapii tych arytmii, o których wiadomo, że nie ustąpią samoistnie, ale też nie podlegają leczeniu inwazyjnemu. To zwykle zaburzenia rytmu serca o podłożu genetycznym. Poza leczeniem farmakologicznym stosujemy także leczenie zabiegowe, takie jak u osób dorosłych.

Jakie formy tego rodzaju terapii mogą być zastosowane u dzieci?
W zakresie terapii inwazyjnej najczęściej stosowaną metodą jest zabieg ablacji podłoża arytmii. Na tę formę leczenia u najmłodszych pacjentów decydujemy się jednak nieczęsto. Ryzyko wystąpienia powikłań i trudności techniczne związane z przeprowadzeniem tego zabiegu u dzieci za pomocą sprzętu dedykowanego zasadniczo osobom dorosłym są istotne. Wielkość i odległości poszczególnych struktur serca są znacznie mniejsze u pacjenta ważącego kilka-kilkanaście kilogramów niż u pacjenta dorosłego, ważącego kilkadziesiąt kilogramów i o odpowiednio większym sercu. Jeżeli tylko jesteśmy w stanie zapanować nad arytmią za pomocą farmakoterapii, decydujemy się odroczyć zabieg ablacji do momentu, w którym procedura powinna być wykonana i będzie mogła być zrealizowana stosunkowo bezpiecznie. Uważa się, że taki przedział zaczyna się w chwili, gdy pacjent waży 20-30 kilogramów[1].

Czy u dzieci, tak jak u dorosłych, można zastosować terapię z wykorzystaniem urządzeń wszczepialnych?
Tak, układy wszczepialne to jedna z form terapii zaburzeń rytmu serca stosowana także u najmłodszych pacjentów. W populacji pediatrycznej korzystają z nich zasadniczo dwie grupy chorych. Pierwsze, najczęściej występujące wskazanie, obejmuje leczenie stałą stymulacją serca pooperacyjnych bloków całkowitych. W tej grupie pacjentów zawsze wszczepiamy stymulator. Drugie wskazanie obejmuje wrodzone bloki przewodzenia przedsionkowo-komorowego. W przypadku tego wskazania wszczepienie urządzenia często możemy odroczyć. Trzeba zaznaczyć, że w odniesieniu do noworodków i bardzo małych dzieci jest to niezmiernie istotna decyzja terapeutyczna. Jak wykazały badania, odroczenie implantacji układu powoduje, że w późniejszym okresie obserwacji, już po wszczepieniu urządzenia, u tych pacjentów występuje zdecydowanie mniej problemów zdrowotnych. Innymi słowy, jeżeli wszczepiamy stymulator noworodkowi lub niemowlęciu to wiemy, że zaimplantowany układ będzie funkcjonował krócej, a pacjent będzie wymagał większej liczby reoperacji celem wymiany układu. Jest z tym związane zwiększone ryzyko powikłań. Z tego względu w miarę możliwości odracza się decyzję o implantacji układu, chociaż oczywiście bywają sytuacje, kiedy rytm własny dziecka jest niewydolny (nie wystarcza do podtrzymania życia) i stymulator musi zostać niezwłocznie wszczepiony. Należy podkreślić, że kwalifikując dziecko do wszczepienia układu stymulującego ogromną wagę przywiązujemy do techniki implantacji. Znacznie częściej decydujemy się na układy nasierdziowe. W swojej decyzji uwzględniamy fakt, że przed dzieckiem jest nie 20 lat życia, ale 60, 80 i w tym czasie konieczne będą wielokrotne wymiany implantowanego urządzenia. W ten sposób zachowujemy dostęp naczyniowy na okres życia dorosłego.

A co z kardiowerterami-defibrylatorami? Czy w przypadku dzieci te układy także są stosowane?
W przypadku tej grupy urządzeń sytuacja jest bardziej skomplikowana. Rozważając decyzję o implantacji kardiowertera-defibrylatora (ICD), oprócz aspektu czasu funkcjonowania każdego pojedynczego układu i konieczności reimplantacji urządzenia w przyszłości, bierze się pod uwagę także specyfikę działania urządzenia. Istotne, że kryteria zagrożenia nagłym zgonem sercowym, w prewencji którego stosuje się ICD, są ściśle zdefiniowane w przypadku pacjentów dorosłych, ale w przypadku dzieci nie są już określone tak jasno. Wiadomo, że kryteria ryzyka wystąpienia nagłego zgonu sercowego obowiązujące w odniesieniu do osób dorosłych u dzieci nie mogą być zastosowane w takim samym stopniu. W tym przypadku o wskazaniach do implantacji ICD decydują inne czynniki, zatem decyzja jest trudniejsza, każdorazowo rozpatrywana indywidualnie i podejmowana w oparciu o wiele aspektów.

Jakie czynniki bierze się pod uwagę w zakresie wyboru najbardziej optymalnej formy postępowania u młodego pacjenta z arytmią?
Najważniejszymi czynnikami decydującymi o postępowaniu są przede wszystkim objawy kliniczne oraz rodzaj i podłoże arytmii. Często aby właściwie określić rodzaj i przyczynę arytmii stosuje się badania dodatkowe. Ich wynik pomaga w podjęciu najlepszej możliwej decyzji. W zależności od rodzaju zaburzeń rytmu serca panel podstawowych badań diagnostycznych, wśród których znajdują się przede wszystkim badanie echokardiograficzne i badanie elektrokardiograficzne, może być rozszerzony o dodatkowe procedury, takie jak na przykład rezonans magnetyczny czy badania genetyczne. W każdym przypadku, kiedy z różnych powodów nie podejmuje się leczenia arytmii, pacjent powinien pozostawać pod stałą opieką ośrodka prowadzącego. Zalecane są regularne wizyty kontrolne, w zależności od indywidualnych wskazań co sześć miesięcy, a jeżeli arytmia występuje rzadziej, raz do roku.

Wywiad powstał w ramach konferencji pt. „Co nowego w elektroterapii? I nie tylko”, która odbyła się pod patronatem Konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii oraz Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w grudniu 2021 roku.
 
 
[1] Dane z literatury pochodzącej z lat 90. XX wieku mówią o progu 15 kg, ale doświadczenia kliniczne wskazują na bezpieczny przedział w zakresie 20-30 kg masy ciała pacjenta. To stanowisko reprezentowane przez środowisko elektrofizjologów dziecięcych na całym świecie. Wytyczne naukowe z 2016 roku nie potwierdzają dokładnych przedziałów.

źródło: SRS PTK