Medicalpress
Pacjenci z chłoniakami agresywnymi mogą być leczeni skuteczniej. Zastosowanie nowych terapii sprawia, że możliwe jest wydłużenie czasu progresji choroby, co przynosi korzyść tak pacjentowi, jak i systemowi. O nowych możliwościach leczenia chłoniaków opowiada prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, Kierownik Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.
Nowoczesne metody leczenia chorób nowotworowych układu chłonnego obejmują m.in. stosowanie przeciwciał monoklonalnych sprzężonych z lekiem cytostatycznym. Takie terapie dostępne są już dla niektórych polskich pacjentów z chłoniakami, jednak dotyczą postaci opornych i nawrotowych, czyli leczenia II linii – np. w przypadku najczęstszego typu chłoniaka agresywnego, czyli chłoniaka rozlanego z dużych komórek B (DLBCL). Jak zauważa prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, pożądaną sytuacją byłaby możliwość stosowania tego leczenia już w I linii, gdyż, zwłaszcza u pacjentów, z gorszymi rokowaniami, poprawia to długość czasu trwania do progresji choroby.

Przez bardzo wiele lat toczyły się badania, które były badaniami negatywnymi. Nie udało się wykonać lepszego badania niż ten dotychczasowy standard stosowany od wielu lat. Natomiast tutaj pokazano, że dołączenie polatuzumabu wedotyny do chemioterapii jest lepsze niż dotychczasowy standard w odniesieniu do czasu progresji choroby, czyli po 10 latach, 30% chorych więcej nie wymaga leczenia kolejnej linii.

To jest pierwsze z przeciwciał, o których chciałabym powiedzieć, a drugie to jest brentuksymab wedotyny. Podobna sytuacja – lek, który ma rejestrację w opornej nawrotowej postaci chłoniaka Hodgkina, natomiast ma również rejestrację w pierwszej linii w połączeniu z określonym rodzajem chemioterapii i również wpływa na wydłużanie u części chorych czasu do progresji choroby. Im lepsze leczenie zastosujemy na początku, tym lepszych wyników możemy spodziewać się później. Zarówno dla pacjenta, który ma wydłużony czas do progresji choroby, do konieczności rozpoczęcia następnego leczenia – my mówimy o chłoniakach agresywnych, ale również dla płatnika, bo kolejne leczenie potrzebne jest znacznie później – powiedziała prof. Iwona Hus.

Wypowiedź została zarejestrowana podczas konferencji z okazji inauguracji raportu „Nowotwory układu chłonnego” opracowanego przez Modern Healthcare Institute.
Raport w wersji elektronicznej dostępny jest na stronie internetowej:
https://www.mzdrowie.pl/wp-content/uploads/2023/09/05-raport-chloniaki-www-final.pdf.

źródło: PublicPolicy, mzdrowie

Przyczyny jej powstawania nie są do końca znane i choć częściej dotyka mężczyzn niż kobiety, to zachorować na nią może każdy. Najczęściej wykrywa się ją przez przypadek przy wykonywaniu badania morfologii krwi. Choć o przewlekłej białaczce limfocytowej (PBL) medycyna wie już wiele, nadal brakuje świadomości, z czym wiąże się zachorowanie i kiedy najlepiej wdrożyć leczenie – o czym warto przypominać szczególnie 1 września – w Światowy Dzień Białaczki Limfocytowej.
Przewlekła białaczka limfocytowa (inaczej PBL) to najczęściej wykrywany w Polsce nowotwór krwi. Stanowi 25% wszystkich wykrywanych białaczek[1], ale szacuje się, że jej występowanie będzie coraz powszechniejsze. Ma to związek m.in. ze starzejącym się społeczeństwem, ponieważ ryzyko zachorowania rośnie wraz z wiekiem (70% chorych przekracza 65 r.ż.)[2], choć coraz częściej obserwuje się zachorowania także wśród młodszych osób[3]. Przyczyny jej powstawania nie są do końca znane, wiadomo jednak, że za ok. 10%[4] przypadków zachorowań odpowiadają czynniki genetyczne i występowanie przypadków białaczek w rodzinie.

Przypadkowe wykrycia
Przewlekła białaczka limfocytowa przez wiele lat może rozwijać się bezobjawowo, a na jej obecność w organizmie mogą wskazać wyniki badania morfologii krwi. Dlatego często wykrywana jest przypadkowo – podczas rutynowego wykonywania badań lub gdy chory zgłasza się na nie z powodu często nawracających infekcji, charakterystycznych dla tej choroby lub z powodu diagnostyki zupełnie innych dolegliwości.

– Limfocyty B, czyli rodzaj białych krwinek, które są kluczowe dla budowania odporności – wytwarzania przeciwciał i walki z infekcjami – w przewlekłej białaczce limfocytowej nie spełniają swoich funkcji. Dzieje się tak, ponieważ podczas gdy u osób zdrowych mają one określony cykl życia, to u chorych nie dochodzi do ich obumierania, ale organizm nie przestaje ich wytwarzać. W efekcie jest ich za dużo i gromadzą się we krwi, szpiku oraz węzłach chłonnych i śledzionie prowadząc do ich powiększenia, a rzadziej gromadzą się w innych tkankach i narządach. Zbyt duża liczba nieprawidłowych limfocytów B wpływa na zmniejszenie liczby prawidłowych komórek, wytwarzających białka, tzw. gamma-globulin, odpowiedzialnych za budowanie odporności, co prowadzi do zaburzeń odporności i nawracających infekcji stanowiących jeden z najbardziej charakterystycznych objawów choroby – mówi prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów, kierownik Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA.

Niewątpliwie najczęstszym objawem przewlekłej białaczki limfocytowej jest powiększenie węzłów chłonnych, do innych należą: osłabienie, zlewne nocne poty czy spadek masy ciała. Objawy te łatwo jest przeoczyć, dlatego kluczowe jest wykonywanie regularnych badań morfologii krwi, bo chociaż przewlekłej białaczce limfocytowej nie można zapobiec, to jej wykrycie na wczesnym etapie niesie korzyści dla pacjenta i może znacząco wpływać na przebieg leczenia oraz rokowanie. U pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, należy przeprowadzić szczepienia ochronne, np. przeciw grypie i pneumokokom.

Kiedy „czujne oczekiwanie” to za mało?
Pojawienie się objawów wskazujących na znaczne zaawansowanie przewlekłej białaczki limfocytowej wymaga podjęcia działań terapeutycznych. Wcześniej stosowana jest tzw. strategia „czujnego oczekiwania” (watchful waiting)[5], polegająca na wykonywaniu regularnych badań diagnostycznych, co ok. 3 – 6 miesięcy pod opieką hematoonkologa. O rozpoczęciu leczenia decyduje stwierdzenie określonych cech progresji choroby, np. podwojenie się liczby nieprawidłowych limfocytów B w okresie krótszym niż pół roku, i/lub pojawienie się masywnego powiększenia węzłów chłonnych i/lub śledziony. Terapie dobiera lekarz hematoonkolog w zależności od wyników badań genetycznych, stanu ogólnego pacjenta, jego wieku oraz chorób współistniejących.

Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że hematoonkologia jest coraz lepiej poznanym obszarem, co pokazuje m.in. zmiana podejścia do leczenia pacjenta. Kiedyś mając do dyspozycji ograniczoną liczbę terapii, pacjentowi podawano terapię mniej skuteczną, by w przypadku zaostrzenia choroby mieć możliwość zastosowania silniejszych leków. Od kilku lat to podejście się zmienia m.in. ze względu na stale rozwijane nowe możliwości leczenia, które są bardziej celowane, cechują się wyższą skutecznością, profilem bezpieczeństwa i różną formą podawania, dzięki czemu dziś jesteśmy w stanie zaproponować pacjentowi bardziej zindywidualizowane leczenie. Poprawia się również dostęp pacjentów do nowoczesnych terapii. Ich podanie już od I linii leczenia pozwala znacząco wydłużyć czas remisji przy zachowaniu dobrej jakości życia pacjenta – mówi prof. Iwona Hus.

Wykrywana zbyt późno – jak żyje się z obniżoną odpornością?
Lekarze mają coraz więcej do zaoferowania pacjentom, jednak wciąż wyzwaniem pozostaje późne wykrycie białaczki limfocytowej, której objawy utrudniają pacjentom normalne funkcjonowanie. Nawracające infekcje spowodowane zaburzeniami odporności i strach przed zarażeniem są powodem, dla którego chorzy izolują się przed światem. Nawracające infekcje oznaczają dla nich częstsze pobyty w szpitalu, co jest szczególnie dotkliwe dla starszych pacjentów, którzy stanowią większość chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową.  

1 września w Światowy Dzień Przewlekłej Białaczki Limfocytowej warto uzmysłowić sobie, z czym wiąże się życie z tą chorobą. To także okazja, aby poddać refleksji własne zdrowie i pamiętać o regularnych badaniach morfologii krwi. Na pewno warto zgłosić się na nie i skonsultować z lekarzem, gdy pojawią się:
a w ostatnich badaniach krwi:
 
 
[1] https://onkologia.org.pl/pl/przewlekla-bialaczka-limfocytowa-czym-jest
[2] http://onkologia.zalecenia.med.pl/pdf/zalecenia_PTOK_tom2_2.5.Przewlekla_bialaczka_limfocytowa_200520.pdf
[3] https://journals.viamedica.pl/oncology_in_clinical_practice/article/download/40686/28013
[4] https://onkologia.org.pl/pl/przewlekla-bialaczka-limfocytowa-czynniki-ryzyka
[5] https://www.lls.org/leukemia/chronic-lymphocytic-leukemia/treatment/watch-and-wait
źródło: BrandLab
Chłoniak rozlany z dużych komórek B (DLBCL) to najczęściej występujący u pacjentów chłoniak niehodginowski. Każdego roku na świecie notuje się ok. 150 tys. nowych przypadków, a mediana wieku pacjentów wynosi 65 lat, choć chorują również osoby znacznie młodsze. Jest to choroba rzadka, agresywna, szybko postępująca – w przypadku braku leczenia mediana przeżycia wynosi ok. 6 miesięcy. Jednocześnie chłoniak DLBCL u znacznej części pacjentów może być wyleczony. O możliwościach w tym obszarze mówiła prof. dr hab. Iwona Hus, prezeska Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
Eksperci kliniczni z całej Polski w dniach 16-18 sierpnia wzięli udział w Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy organizowanej przez Fundację im. dra Macieja Hilgiera. Wśród omawianych chorób znalazł się m.in. chłoniak rozlany z dużych komórek B (DLBCL), o którym mówiła prof. dr hab. Iwona Hus, prezeska Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
 
Podsumowując sytuację polskich pacjentów, eksperta zwróciła uwagę na obecny stan refundacji poszczególnych terapii, wskazując na dostępne oraz nierefundowane jeszcze schematy w poszczególnych liniach. Omówiła m.in. terapię CAR-T, a także przeciwciała o podwójnej swoistości. Przede wszystkim zwróciła jednak uwagę na potrzebę zmiany schematu I linii leczenia pacjentów z DLBCL. Największe szanse na trwałe wyleczenie mają bowiem chorzy właśnie w pierwszej linii leczenia. Prof. dr hab. Iwona Hus w swoim wystąpieniu przekazała informację o nowym schemacie, który daje nadzieję m.in. dla pacjentów z gorszymi czynnikami rokowniczymi.
 
–  Mamy badanie kliniczne o nazwie POLARIX, które było badaniem rejestracyjnym dla tego schematu, randomizowane badanie trzeciej próby, kiedy pacjenci albo otrzymywali R-CHOP, czyli ten standard, który nadal w Polsce jest stosowany versus Pola-R-CHP, czyli schemat, w którym w chemioterapii nie ma jednego leku (winkrystyny), natomiast dołączamy tutaj przeciwciało monoklonalne sprzężone z cytostatykiem, czyli polatuzumab wedotyny. Pierwszorzędowym punktem końcowym był czas do progresji choroby i ten czas jest tutaj dłuższy w porównaniu do schematu RCHOP – mówiła ekspertka.
 
– To, co jest bardzo ważne, to to, że taka analiza przedstawiana podczas ostatniego zjazdu ASH w grudniu ubiegłego roku pokazała, że zastosowanie tego schematu zmniejsza odsetek pacjentów, którzy wymagają II linii. Czyli w ciągu 10 lat 34% chorych wymagało leczenia kolejnej linii. To pokazuje, jak ważna byłaby dostępność tego schematu dla naszych pacjentów. Oczywiście wpływa to nie tylko na jakość życia pacjentów, ale też koszty leczenia kolejnych linii – dodała prof. dr hab. Iwona Hus.
 
Ekspertka podkreślała, że schemat Pola-R-CHP jest pierwszym od wielu lat, który pozwala uzyskać lepsze wyniki przeżycia w porównaniu do wieloletniego standardu. Jest wskazany w leczeniu dorosłych pacjentów z nawrotowym lub opornym chłoniakiem rozlanym z dużych komórek B (DLBCL). Chorzy, u których występuje oporność i nawrót po leczeniu w pierwszej linii to ok. 30-40% pacjentów.
 
Letnia Akademia Onkologiczna już na stałe wpisała się w kalendarz najważniejszych i najbardziej merytorycznych spotkań środowiska onkologicznego i dziennikarskiego w Polsce. LAO jest inicjatywą mającą na celu przybliżenie osiągnięć nowoczesnej medycyny, jak również podniesienie świadomości niezaspokojonych potrzeb zdrowotnych w chorobach nowotworowych.

 
źródło: PublicPolicy, LAO
Jak twierdzą eksperci, COVID-19 stał się chorobą przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności. Co więcej, pacjenci immunoniekompetentni są również szczególnie narażeni na ciężki przebieg innych chorób zakaźnych. Niezwykle istotne znaczenie ma dla nich dostęp do profilaktyki i właściwe postępowanie. O tym podczas warsztatów dla liderów i pracowników organizacji pacjentów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej opowiadali prof. dr hab. n. med. Iwona Hus oraz prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz.
Od wykrycia pierwszego przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w Polsce minęły już ponad 3 lata. Przez ten czas zarówno choroba wywoływana przez koronawirusa, jak też możliwości w zakresie profilaktyki i leczenia przeszły ogromne zmiany. Można również powiedzieć, że oswoiliśmy się już z COVID-19, co jednak nie oznacza, że choroba ta przestała być groźna. Jak podkreślają eksperci, obecnie największe zagrożenie stanowi dla pacjentów, którzy mają obniżony poziom odporności – np. pacjentów hematologicznych.
 
Od czego zależy ryzyko zakażeń u chorych na nowotwory? Między innymi od samej choroby. Zdecydowanie wybrane choroby hematologiczne będą czynnikiem obciążającym. Do tego dochodzą czynniki zależne od leczenia: czy stosujemy leczenie w mniejszym czy większym stopniu immunosupresyjne, ale też od dawek leków. Jeśli stosujemy np. chemioterapię w dużych dawkach, to na pewno będzie to większy problem. Leczenie immunosupresyjne, ponieważ mówimy też o transplantacjach, także narządowych, powoduje zwiększone narażenie na powikłania infekcyjne i tacy pacjenci należą do najsłabszych chorych – tłumaczyła prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
 
Teraz przyjmujemy mnóstwo pacjentów z COVID-19. Tylko wczoraj mieliśmy 20 przypadków ciężkich, wymagających hospitalizacji. Jeżeli danego dnia wypisujemy np. 6-7 pacjentów, w ciągu godziny znów oddział jest zapełniony. COVID-19 zupełnie zmienił swój oblicze. O ile wcześniej mówiliśmy, że przede wszystkim pacjenci otyli, z cukrzycą, z chorobami układu krążenia, chorobami nerek to grupy najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby, o tyle teraz COVID-19 to jest choroba przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności – powiedział prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
 
Podczas warsztatów eksperci mówili m.in. o tym, jak i przed jakimi chorobami powinni być chronieni pacjenci immunoniekompetentni. Podstawą w przypadku wielu chorób zakaźnych są szczepienia ochronne. Prof. Hus podkreśliła wręcz, że zaawansowany wiek czy obecność chorób przewlekłych, a także choroby hematologiczne to dodatkowe wskazanie do szczepienia. Niestety, często można spotkać się z odwrotnymi twierdzeniami.
 
Jednocześnie ekspertka podkreśliła, że nie zawsze szczepienia będą wystarczającym zabezpieczeniem. Przykładem są np. szczepienia przeciw COVID-19 u pacjentów hematoonkologicznych.
 
Choroby hematoonkologiczne zwiększają ryzyko zgonu w przypadku infekcji COVID-19. Mamy cięższy przebieg choroby, większą śmiertelność niż u osób zdrowych, a odpowiedź na szczepienie jest gorsza. Populacje zagrożone ciężkim przebiegiem COVID-19 z powodu braku odpowiedniej odpowiedzi na szczepienie to m.in. chorzy na przewlekłą białaczkę limfocytowa, szczególnie w trakcie aktywnego leczenia, chorzy leczeni terapiami skierowanymi przeciw limfocytowm B, chorzy na ostre białaczki w trakcie leczenia czy chorzy poddawani transplantacji komórek krwiotwórczych – wyliczała prof. Iwona Hus.
 
Eksperci wskazali, że w przypadku tych określonych grup chorych, u których ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i związanej z tym hospitalizacji, a także ryzyko zgonu są najwyższe, należałoby, obok szczepień ochronnych, zastosować dodatkowe zabezpieczenie w postaci połączenia długo działających przeciwciał monoklonalnych tiksagewimabu i cilgawimabu.
 
Preparat gotowych przeciwciał pozwala nam na to, by dodatkowo zabezpieczyć pacjentów immunoniekompetentnych. Podanie gotowego przeciwciała może sprawić, że ono zwiąże się z wirusem, który dzięki temu nie będzie wnikał do komórki, czyli może go zneutralizować. Może to stanowić ochronę przed samym zakażeniem, ale może też zdarzyć się tak, że część wirusów przejdzie przez to sito, jednak wówczas przebieg choroby będzie dużo łagodniejszy. W chorobach zakaźnych funkcjonuje takie określenie, jak dawka zakażająca. Jeżeli tych wirusów będzie mniej niż wynosi ta dawka, to nasz organizm je zwalczy. Ten preparat w dużym stopniu pozwala na uniknięcie zakażenia albo przynajmniej uniknięcie ciężkiej postaci choroby – tłumaczył prof. Krzysztof Tomasiewicz.
 
Tytuł warsztatów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej brzmiał „Choroby zakaźne. Jak wzmocnić najsłabszych?”. Spotkanie było skierowane do liderów i pracowników organizacji pacjentów, zwłaszcza tych, którzy mają pod swoją opieką i wspierają pacjentów z upośledzeniem odporności. Jak podkreśla Anna Kupiecka – prezes Fundacji, edukacja w zakresie profilaktyki to jedna z głównych misji kierowanej przez nią organizacji.
 
Od początku powstania naszej Fundacji przywiązujemy ogromną rolę do działań o charakterze edukacyjnym oraz promowania profilaktyki zdrowotnej. Zrealizowaliśmy wiele kampanii skierowanych zarówno do pacjentów onkologicznych, hematoonkologicznych jak też ogółu społeczeństwa, by zwrócić uwagę, że profilaktyka powinna być naszą codziennością. Pacjenci z obniżonym poziomem odporności, szczególnie narażeni na ciężki przebieg chorób zakaźnych, wymagają indywidualnego podejścia w tym temacie. Dlatego zaprosiliśmy wybitnych ekspertów klinicznych i przedstawicieli organizacji pacjentów, by wspólnie porozmawiać o tym, co można zrobić, by to zagrożenie zminimalizować. Jestem przekonana, że wiedza, którą wynieśliśmy z tych warsztatów będzie przekazywana dalej do osób, których ta tematyka dotyczy bezpośrednio – podsumowuje Anna Kupiecka.
 
źrodło: Onkocafe
Jak twierdzą eksperci, COVID-19 stał się chorobą przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności. Co więcej, pacjenci immunoniekompetentni są również szczególnie narażeni na ciężki przebieg innych chorób zakaźnych. Niezwykle istotne znaczenie ma dla nich dostęp do profilaktyki i właściwe postępowanie. O tym podczas warsztatów dla liderów i pracowników organizacji pacjentów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej opowiadali prof. dr hab. n. med. Iwona Hus oraz prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz.
Od wykrycia pierwszego przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w Polsce minęły już ponad 3 lata. Przez ten czas zarówno choroba wywoływana przez koronawirusa, jak też możliwości w zakresie profilaktyki i leczenia przeszły ogromne zmiany. Można również powiedzieć, że oswoiliśmy się już z COVID-19, co jednak nie oznacza, że choroba ta przestała być groźna. Jak podkreślają eksperci, obecnie największe zagrożenie stanowi dla pacjentów, którzy mają obniżony poziom odporności – np. pacjentów hematologicznych.
 
Od czego zależy ryzyko zakażeń u chorych na nowotwory? Między innymi od samej choroby. Zdecydowanie wybrane choroby hematologiczne będą czynnikiem obciążającym. Do tego dochodzą czynniki zależne od leczenia: czy stosujemy leczenie w mniejszym czy większym stopniu immunosupresyjne, ale też od dawek leków. Jeśli stosujemy np. chemioterapię w dużych dawkach, to na pewno będzie to większy problem. Leczenie immunosupresyjne, ponieważ mówimy też o transplantacjach, także narządowych, powoduje zwiększone narażenie na powikłania infekcyjne i tacy pacjenci należą do najsłabszych chorych – tłumaczyła prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
 
Teraz przyjmujemy mnóstwo pacjentów z COVID-19. Tylko wczoraj mieliśmy 20 przypadków ciężkich, wymagających hospitalizacji. Jeżeli danego dnia wypisujemy np. 6-7 pacjentów, w ciągu godziny znów oddział jest zapełniony. COVID-19 zupełnie zmienił swój oblicze. O ile wcześniej mówiliśmy, że przede wszystkim pacjenci otyli, z cukrzycą, z chorobami układu krążenia, chorobami nerek to grupy najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby, o tyle teraz COVID-19 to jest choroba przede wszystkim osób z upośledzeniem odporności – powiedział prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
 
Podczas warsztatów eksperci mówili m.in. o tym, jak i przed jakimi chorobami powinni być chronieni pacjenci immunoniekompetentni. Podstawą w przypadku wielu chorób zakaźnych są szczepienia ochronne. Prof. Hus podkreśliła wręcz, że zaawansowany wiek czy obecność chorób przewlekłych, a także choroby hematologiczne to dodatkowe wskazanie do szczepienia. Niestety, często można spotkać się z odwrotnymi twierdzeniami.
 
Jednocześnie ekspertka podkreśliła, że nie zawsze szczepienia będą wystarczającym zabezpieczeniem. Przykładem są np. szczepienia przeciw COVID-19 u pacjentów hematoonkologicznych.
 
Choroby hematoonkologiczne zwiększają ryzyko zgonu w przypadku infekcji COVID-19. Mamy cięższy przebieg choroby, większą śmiertelność niż u osób zdrowych, a odpowiedź na szczepienie jest gorsza. Populacje zagrożone ciężkim przebiegiem COVID-19 z powodu braku odpowiedniej odpowiedzi na szczepienie to m.in. chorzy na przewlekłą białaczkę limfocytowa, szczególnie w trakcie aktywnego leczenia, chorzy leczeni terapiami skierowanymi przeciw limfocytowm B, chorzy na ostre białaczki w trakcie leczenia czy chorzy poddawani transplantacji komórek krwiotwórczych – wyliczała prof. Iwona Hus.
 
Eksperci wskazali, że w przypadku tych określonych grup chorych, u których ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i związanej z tym hospitalizacji, a także ryzyko zgonu są najwyższe, należałoby, obok szczepień ochronnych, zastosować dodatkowe zabezpieczenie w postaci połączenia długo działających przeciwciał monoklonalnych tiksagewimabu i cilgawimabu.
 
Preparat gotowych przeciwciał pozwala nam na to, by dodatkowo zabezpieczyć pacjentów immunoniekompetentnych. Podanie gotowego przeciwciała może sprawić, że ono zwiąże się z wirusem, który dzięki temu nie będzie wnikał do komórki, czyli może go zneutralizować. Może to stanowić ochronę przed samym zakażeniem, ale może też zdarzyć się tak, że część wirusów przejdzie przez to sito, jednak wówczas przebieg choroby będzie dużo łagodniejszy. W chorobach zakaźnych funkcjonuje takie określenie, jak dawka zakażająca. Jeżeli tych wirusów będzie mniej niż wynosi ta dawka, to nasz organizm je zwalczy. Ten preparat w dużym stopniu pozwala na uniknięcie zakażenia albo przynajmniej uniknięcie ciężkiej postaci choroby – tłumaczył prof. Krzysztof Tomasiewicz.
 
Tytuł warsztatów zorganizowanych przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej brzmiał „Choroby zakaźne. Jak wzmocnić najsłabszych?”. Spotkanie było skierowane do liderów i pracowników organizacji pacjentów, zwłaszcza tych, którzy mają pod swoją opieką i wspierają pacjentów z upośledzeniem odporności. Jak podkreśla Anna Kupiecka – prezes Fundacji, edukacja w zakresie profilaktyki to jedna z głównych misji kierowanej przez nią organizacji.
 
Od początku powstania naszej Fundacji przywiązujemy ogromną rolę do działań o charakterze edukacyjnym oraz promowania profilaktyki zdrowotnej. Zrealizowaliśmy wiele kampanii skierowanych zarówno do pacjentów onkologicznych, hematoonkologicznych jak też ogółu społeczeństwa, by zwrócić uwagę, że profilaktyka powinna być naszą codziennością. Pacjenci z obniżonym poziomem odporności, szczególnie narażeni na ciężki przebieg chorób zakaźnych, wymagają indywidualnego podejścia w tym temacie. Dlatego zaprosiliśmy wybitnych ekspertów klinicznych i przedstawicieli organizacji pacjentów, by wspólnie porozmawiać o tym, co można zrobić, by to zagrożenie zminimalizować. Jestem przekonana, że wiedza, którą wynieśliśmy z tych warsztatów będzie przekazywana dalej do osób, których ta tematyka dotyczy bezpośrednio – podsumowuje Anna Kupiecka.
 
źrodło: Onkocafe
Ostra białaczka szpikowa to najtrudniejszy do leczenia nowotwór układu krwiotwórczego, o najgorszym rokowaniu – uważa prof. dr hab. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów (PTHiT). To także jedna z niewielu chorób hematoonkologicznych, w której pacjenci nie uzyskali w ostatnich latach znaczącej poprawy w  dostępie do skutecznych i bezpiecznych terapii.
Ostra białaczka szpikowa odpowiada za aż 70% ostrych białaczek u dorosłych. Ponadto, jest bardzo szybko postępującym nowotworem – nieleczona prowadzi do śmierci nawet
w ciągu kilku dni lub tygodni.

Pacjenci zgłaszają się przede wszystkim do lekarza rodzinnego. Choroba jest rzeczywiście ostra. Pacjenci zgłaszają się ze skazami skórno-śluzówkowymi, infekcjami lub osłabieniem. Od lekarza najczęściej trafiają do najbliższego szpitala. Chorzy muszą jak najszybciej otrzymać transfuzję koncentratu płytek czy krwinek czerwonych, później trafiają do ośrodków hematologicznych. Oni naprawdę nie mogą czekać – powiedziała podczas konferencji prasowej prof. dr hab. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów (PTHiT).

System opieki nad pacjentami z nowotworami krwi wymaga dostosowania polityki zdrowotnej do trendu rosnącej liczby zachorowań. Nie może się to odbyć bez kompleksowych zmian w aktualnie obowiązującym schemacie leczenia refundowanego.

–  Od wielu miesięcy toczą się prace nad nowelizacją schematu leczenia refundowanego ostrych białaczek szpikowych. To bardzo istotne dla chorych. Dostępność terapii w tak szybko postępującej chorobie ma zasadnicze znaczenie – powiedziała Katarzyna Lisowska, Liderka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni. – Z tego też powodu należy dokonać zmian m.in. w zakresie ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL), aby pacjenci w najtrudniejszej sytuacji mogli realnie skorzystać z tej ścieżki. Obecnie obowiązujący system często w praktyce to uniemożliwia. Jest to spowodowane istnieniem wykazu leków niefinansowych w ramach RDTL, w którym są uwzględniane terapie  z wydaną negatywną rekomendacją  Prezesa AOTMiT. Problem w tym, że taka rekomendacja może wynikać z innych przesłanek niż kliniczne.

Podczas konferencji prasowej podpisano apel, w którym zwrócono się z prośbą o wprowadzenie zmian w zakresie możliwości opieki nad tą grupą chorych. W imieniu pacjentów, zaapelowano o niezwłoczną publikację rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie powołania Polskiego Rejestru Onkohematologicznego (PROH) oraz rozpoczęcie zbierania danych o jakości i efektywności leczenia chorób hematoonkologicznych na poziomie krajowym oraz regionalnym. Wśród postulatów znalazł się także zapis dotyczący kompleksowej zmiany obowiązującego programu lekowego oraz wniosek o zapewnienie dostępu do skutecznych i bezpiecznych opcji terapeutycznych zarówno w pierwszej, jak i drugiej linii leczenia, zgodnie z wytycznymi międzynarodowych towarzystw naukowych. Zwrócono także uwagę na możliwość rozwoju projektu „Zdrowe Dane” oraz podania do publicznej wiadomości informacji o jakości i efektywności opieki nad chorymi z chorobami hematoonkologicznymi w formie raportu, jak również cyklicznej publikacji informacji w tej sprawie. W apelu podniesiono kwestię zapewnienia możliwie równego dostępu do opieki na terenie całego kraju, poprzez wyłonienie ośrodków referencyjnych, wyspecjalizowanych w opiece nad chorymi z ostrą białaczką szpikową oraz podmiotów współpracujących. Ostatnim punktem, o który zawnioskowano, jest nowelizacja ustawy o Funduszu Medycznym i usunięcie niekorzystnego dla pacjentów przepisu o wykazie leków niepodlegających finansowaniu w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL).

Jednocześnie działania resortu zdrowia w ostatnich latach uznano za obiecujące oraz wymagające kontynuacji . Zapewniono o pełnym wsparciu oraz gotowości zaangażowania się w realizację postulatów.

–  Rzeczywiście za ostatnie decyzje refundacyjne należy się ogromny szacunek i wdzięczność. Natomiast ostra białaczka szpikowa trochę została w tyle. Na pewno czekamy na opcje stosowane w pierwszej linii oraz opornej i nawrotowej postaci choroby. Chodzi o wybór terapii, musimy dostosować leczenie do ryzyka molekularnego – dodała prof. dr hab. Iwona Hus.

źródło: komunikat

Ostra białaczka szpikowa to najtrudniejszy do leczenia nowotwór układu krwiotwórczego, o najgorszym rokowaniu – uważa prof. dr hab. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów (PTHiT). To także jedna z niewielu chorób hematoonkologicznych, w której pacjenci nie uzyskali w ostatnich latach znaczącej poprawy w  dostępie do skutecznych i bezpiecznych terapii.
Ostra białaczka szpikowa odpowiada za aż 70% ostrych białaczek u dorosłych. Ponadto, jest bardzo szybko postępującym nowotworem – nieleczona prowadzi do śmierci nawet
w ciągu kilku dni lub tygodni.

Pacjenci zgłaszają się przede wszystkim do lekarza rodzinnego. Choroba jest rzeczywiście ostra. Pacjenci zgłaszają się ze skazami skórno-śluzówkowymi, infekcjami lub osłabieniem. Od lekarza najczęściej trafiają do najbliższego szpitala. Chorzy muszą jak najszybciej otrzymać transfuzję koncentratu płytek czy krwinek czerwonych, później trafiają do ośrodków hematologicznych. Oni naprawdę nie mogą czekać – powiedziała podczas konferencji prasowej prof. dr hab. Iwona Hus, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów (PTHiT).

System opieki nad pacjentami z nowotworami krwi wymaga dostosowania polityki zdrowotnej do trendu rosnącej liczby zachorowań. Nie może się to odbyć bez kompleksowych zmian w aktualnie obowiązującym schemacie leczenia refundowanego.

–  Od wielu miesięcy toczą się prace nad nowelizacją schematu leczenia refundowanego ostrych białaczek szpikowych. To bardzo istotne dla chorych. Dostępność terapii w tak szybko postępującej chorobie ma zasadnicze znaczenie – powiedziała Katarzyna Lisowska, Liderka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni. – Z tego też powodu należy dokonać zmian m.in. w zakresie ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL), aby pacjenci w najtrudniejszej sytuacji mogli realnie skorzystać z tej ścieżki. Obecnie obowiązujący system często w praktyce to uniemożliwia. Jest to spowodowane istnieniem wykazu leków niefinansowych w ramach RDTL, w którym są uwzględniane terapie  z wydaną negatywną rekomendacją  Prezesa AOTMiT. Problem w tym, że taka rekomendacja może wynikać z innych przesłanek niż kliniczne.

Podczas konferencji prasowej podpisano apel, w którym zwrócono się z prośbą o wprowadzenie zmian w zakresie możliwości opieki nad tą grupą chorych. W imieniu pacjentów, zaapelowano o niezwłoczną publikację rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie powołania Polskiego Rejestru Onkohematologicznego (PROH) oraz rozpoczęcie zbierania danych o jakości i efektywności leczenia chorób hematoonkologicznych na poziomie krajowym oraz regionalnym. Wśród postulatów znalazł się także zapis dotyczący kompleksowej zmiany obowiązującego programu lekowego oraz wniosek o zapewnienie dostępu do skutecznych i bezpiecznych opcji terapeutycznych zarówno w pierwszej, jak i drugiej linii leczenia, zgodnie z wytycznymi międzynarodowych towarzystw naukowych. Zwrócono także uwagę na możliwość rozwoju projektu „Zdrowe Dane” oraz podania do publicznej wiadomości informacji o jakości i efektywności opieki nad chorymi z chorobami hematoonkologicznymi w formie raportu, jak również cyklicznej publikacji informacji w tej sprawie. W apelu podniesiono kwestię zapewnienia możliwie równego dostępu do opieki na terenie całego kraju, poprzez wyłonienie ośrodków referencyjnych, wyspecjalizowanych w opiece nad chorymi z ostrą białaczką szpikową oraz podmiotów współpracujących. Ostatnim punktem, o który zawnioskowano, jest nowelizacja ustawy o Funduszu Medycznym i usunięcie niekorzystnego dla pacjentów przepisu o wykazie leków niepodlegających finansowaniu w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL).

Jednocześnie działania resortu zdrowia w ostatnich latach uznano za obiecujące oraz wymagające kontynuacji . Zapewniono o pełnym wsparciu oraz gotowości zaangażowania się w realizację postulatów.

–  Rzeczywiście za ostatnie decyzje refundacyjne należy się ogromny szacunek i wdzięczność. Natomiast ostra białaczka szpikowa trochę została w tyle. Na pewno czekamy na opcje stosowane w pierwszej linii oraz opornej i nawrotowej postaci choroby. Chodzi o wybór terapii, musimy dostosować leczenie do ryzyka molekularnego – dodała prof. dr hab. Iwona Hus.

źródło: komunikat