Medicalpress
Zawały serca i udary mózgu częściej się zdarzają u osób, które w ostatnim czasie przeszły zakażenie grypą – ostrzegli eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych. Zaznaczyli, że przed tego rodzaju powikłaniami chroni szczepionka przeciwko grypie.
Zdaniem specjalistów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych szczyt zachorowań na grypę bezpośrednio pokrywa się ze wzrostem liczby zgonów sercowo-naczyniowych oraz częstszymi hospitalizacjami z powodu zaostrzeń niewydolności serca. „Ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych istotnie wzrasta bezpośrednio po zakażeniu wirusem grypy” – zwrócili uwagę w informacji przekazanej PAP. W pierwszych dniach po zakażeniu ryzyko zawału serca rośnie 17-krotnie, a 10-krotnie w przypadku udaru mózgu.

Eksperci OPZChI przypomnieli, że szczepienie przeciw grypie gwarantuje łagodniejszy przebieg infekcji, chroniąc serce przed trwałym uszkodzeniem i groźnymi powikłaniami. Wyniki badań wykazały, że u pacjentów z niewydolnością serca zaszczepienie pozwala na redukcję ogólnego ryzyka zgonu o 21 proc. oraz zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych aż o 23 proc.

Również Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zaapelowało o popularyzację szczepień przeciw grypie jako istotnego elementu profilaktyki sercowo-naczyniowej. Grypa to nie „zwykła sezonowa infekcja” z wysoką gorączką i kaszlem. Dla naszego organizmu jest ona wyzwaniem znacznie wykraczające poza układ oddechowy. Choroba ta zaostrza choroby przewlekłe, w tym schorzenia sercowo-naczyniowe, otwierając drogę zakażeniom wtórnym i drastycznie obniża wydolność organizmu.

„Mechanizmy powikłań obejmują m.in. destabilizację blaszki miażdżycowej wywołaną stanem zapalnym, niedotlenienie mięśnia sercowego ze względu na zwiększone zapotrzebowanie metaboliczne organizmu oraz bezpośrednie uszkodzenie i zapalenie mięśnia sercowego” – tłumaczył prof. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, cytowany w informacji prasowej.

Eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych powołali się na badania wykazujące, że wraz ze wzrostem zakażeń grypą, zwiększa się liczba hospitalizacji kardiologicznych. Jeśli w danym miesiącu liczba infekcji grypopodobnych rośnie zaledwie o 5 proc., to liczba hospitalizacji z powodu pogorszenia niewydolności serca zwiększa się aż o 24 proc.

Również zawał serca i udar częściej zdarzają się u osób, które w ostatnim czasie przeszły infekcję. Ok. 6-7 proc. pacjentów po udrze lub zawale przeszły co najmniej jeden epizod infekcji w ciągu poprzedzającego roku. Skutki grypy mogą zatem odezwać się ze zdwojoną siłą w najmniej oczekiwanym momencie – stwierdzili eksperci OPZChI.

Za szczepienia przeciwko grypie chroniącymi przed powikłaniami sercowo-naczyniowymi opowiedzieli się polscy kardiolodzy. W listopadzie 2025 r. na łamach „Polish Heart Medicine” opublikowali wspólne stanowisko w tej sprawie. Podkreślili w nim, że szczepienia przeciwko grypie zalecane są szczególnie pacjentom kardiologicznym. „W tej grupie dodatkowa korzyść tych szczepień jest szczególnie ważna, gdyż redukują one ryzyko incydentów kardiowaskularnych oraz zgonu” – przekonywali. Niestety – jak dodali – szczepienia przeciwko grypie w Polsce są wciąż na niskim poziomie.

Z badań wynika, że szczepienie przeciwko grypie obniża ryzyko głównych incydentów sercowo-naczyniowych o 36 proc., ryzyko udaru mózgu o 55 proc., a efekt zapobiegawczy utrzymuje się nawet przez 5 lat. U pacjentów z niewydolnością serca szczepienie pozwala o 23-proc. zmniejszyć ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych.

„Działanie profilaktyczne corocznych szczepień jest szczególnie istotne w grupach ryzyka, do których należą pacjenci kardiologiczni i osoby starsze. Niestety, ze względu na zjawisko starzenia się układu odpornościowego (immunosenescencji), standardowe szczepionki są mniej skuteczne w tej populacji. Zarówno pacjenci kardiologiczni, jak i osoby starsze należą do grupy najwyższego ryzyka, dlatego powinni być szczepieni w pierwszej kolejności z wykorzystaniem szczepionki wysokodawkowej, opracowanej specjalnie z myślą o ich potrzebach” – ocenił prof. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

Szczepionka wysokodawkowa zawiera cztery razy więcej antygenu w porównaniu do standardowych preparatów, dzięki czemu zwykle w większym stopniu pobudza układ odpornościowy. Zalecana jest ona osobom w wieku co najmniej 60 lat, szczególnie narażonym na choroby sercowo-naczyniowe. Według ekspertów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych zapewnia ona o 24,2 proc. wyższą skuteczność w ochronie przed grypą u osób starszych, co przekłada się na zmniejszenie ryzyka hospitalizacji z powodu grypy i zapalenia płuc, a także z przyczyn sercowo-naczyniowych.

Szczyt zachorowań na grypę zwykle utrzymuje się do końca marca i początków kwietnia. Choroba ta występują jednak przez cały rok, również latem. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Jak pokazuje najnowszy raport, podczas przeziębienia lub grypy 40,1% społeczeństwa mierzy temperaturę ciała dopiero po wystąpieniu objawów gorączkowych. 27,9% Polaków robi to raz na dobę, a 21,3% – kilkakrotnie w ciągu 24 godzin. Ponadto wychodzi, że zdecydowana większość rodaków nie notuje uzyskanych pomiarów – łącznie 77,5%. W sumie tylko 7,4% badanych osób stosuje taką praktykę. Do tego 2,6% respondentów zapisuje wyniki, ale robi to dość sporadycznie. Autorzy raportu alarmują, że wyniki jasno pokazują, ile błędów – w tym także tych najpoważniejszych w skutkach dla zdrowia – popełniają Polacy. Jednocześnie podkreślają, że kluczowa jest edukacja społeczeństwa, by jak najwięcej osób zwracało uwagę na istotne detale w czasie choroby, zwłaszcza w okresie drastycznego wzrostu zachorowań na grypę.
Podczas przeziębienia lub grypy 40,1% chorych mierzy temperaturę ciała dopiero po pojawieniu się objawów gorączkowych. Z kolei 27,9% rodaków robi to raz na dobę, a 21,3% – kilkakrotnie w ciągu doby. 4,3% osób nie zwraca na to w ogóle uwagi, a 6,4% nie pamięta, jak często sprawdza gorączkę. Tak wykazał raport UCE RESEARCH i Warmie pt. „Jak Polacy mierzą temperaturę ciała podczas choroby?”, oparty na specjalnym badaniu opinii publicznej.

– Fakt, że ponad 40% społeczeństwa sprawdza gorączkę dopiero po wystąpieniu jej objawów, świadczy o braku świadomości dotyczącej znaczenia regularnego monitorowania temperatury podczas choroby. To niestety dowodzi, że Polacy wciąż nie są w tym zakresie wyedukowani. Tymczasem wczesne wychwycenie pierwszych sygnałów zaostrzenia choroby umożliwia wdrożenie odpowiedniego leczenia, jeszcze zanim infekcja się rozwinie, co pozwala na jej łagodniejszy przebieg – komentuje Katarzyna Linette, współautorka raportu z Warmie.

Jak komentuje dr n. med. Krzysztof Karaś, konsultant merytoryczny badania ze Szpitala Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie, w obliczu powszechnego dostępu do leków obniżających gorączkę, pacjenci mogą uznawać monitorowanie temperatury ciała za zbędne. – Jednak nie jest to bezpieczna praktyka. Warto promować świadomość znaczenia regularnego pomiaru temperatury, zwłaszcza na początku choroby, aby umożliwić szybszą reakcję na zmiany w stanie zdrowia i uniknąć potencjalnych, groźnych powikłań – alarmuje ekspert.

Autorzy raportu przekonują, że zwłaszcza w okresie drastycznego wzrostu zachorowań na grypę wiedza na ww. temat powinna być szerzona w społeczeństwie dla bezpieczeństwa zarówno osób już chorujących, jak i szczególnie na to narażonych. Raport również pokazuje, że zdecydowana większość Polaków nie notuje wyników temperatury podczas choroby. Łącznie dotyczy to 77,5% rodaków. Wśród nich 27,4% raczej tego nie robi, a 50,1% zdecydowanie nie ma tego w zwyczaju. Zaledwie 7,4% ankietowanych prowadzi takie notatki, przy czym 2,6% raczej je wykonuje, a tylko 4,8% – zdecydowanie. Do tego 2,6% sporadycznie stosuje ww. praktykę.10,4% nie widzi takiej potrzeby, a 2,1% nie pamięta, czy kiedykolwiek to robiło.

– Wielu lekarzy informuje pacjentów o potrzebie monitorowania temperatury ciała, zwłaszcza w przypadku chorób, które mogą prowadzić do poważnych komplikacji. Regularne zapisywanie wyników może pomóc w szybszym wykryciu infekcji bakteryjnych czy nasilenia się stanu zapalnego. W tym kontekście wyniki ww. badania mogą świadczyć o nieprzestrzeganiu zaleceń medycznych i o braku zaangażowania w zarządzanie własnym zdrowiem. Może to również sugerować, że system opieki zdrowotnej niedostatecznie promuje samodzielną troskę o siebie – mówi dr n. med. Krzysztof Karaś.

Do tego Katarzyna Linette dodaje, że regularnie prowadzone zapisy mogą być cenne dla lekarza już na pierwszej wizycie, czyli zanim je zleci. Na ich podstawie lekarz może lepiej ocenić charakter choroby, ewentualnie stwierdzić, czy konieczne są dodatkowe badania.

– Należy wspomnieć również o chorobach przewlekłych, przy których szczegółowy zapis temperatury dostarcza lekarzowi cennych danych o codziennym stanie zdrowia pacjenta. To pomaga dostosować leczenie. Przy zapisywaniu wyników temperatury warto robić dodatkowe notatki, np. uwzględniając moment przyjęcia leków czy pojawienie się nowych objawów. To pozwoli na jeszcze dokładniejsze monitorowanie przebiegu choroby i ułatwi diagnozę lekarzowi – stwierdza ekspertka z Warmie.

Natomiast dr n. med. Krzysztof Karaś zauważa, że większość osób polega na subiektywnych odczuciach, takich jak gorączka, dreszcze czy ogólne osłabienie, a te objawy wydają się wystarczającą podstawą do oceny stanu zdrowia. – Wielu pacjentów przyjmuje postawę, że jeżeli nie występuje wysoka gorączka, to monitorowanie temperatury nie jest konieczne. Tego rodzaju podejście może wynikać z przeświadczenia, że lekarze i system ochrony zdrowia są w stanie poradzić sobie z chorobą, a samodzielne prowadzenie takich zapisów jest zbędne – zaznacza konsultant merytoryczny badania.

Autorzy raportu podkreślają, że istnieje duża potrzeba edukowania społeczeństwa o tym, jak ważne jest regularne monitorowanie stanu zdrowia, szczególnie podczas choroby. – Promowanie prostych narzędzi służących do tego może przyczynić się do zwiększenia świadomości obywateli. Takie inicjatywy mogą też pomóc w przekonaniu ludzi, że prowadzenie zapisów, w formie papierowej lub elektronicznej, może poprawić ich bezpieczeństwo. Edukacja społeczeństwa, w ramach publicznych kampanii zdrowotnych i przez system ochrony zdrowia, jest niezbędna, by przekonać ludzi o znaczeniu tej prostej, ale skutecznej praktyki obserwowania zmian temperatury ciała – podsumowuje dr n. med. Krzysztof Karaś.
 
***
Raport pt. „Jak Polacy mierzą temperaturę ciała podczas choroby?” powstał na bazie specjalnie wykonanego badania opinii publicznej przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH i Warmie. Do badania zostały zakwalifikowane tylko i wyłącznie te osoby, które na wstępie zaznaczyły, że przez 6-12 ostatnich miesięcy były co najmniej jeden raz chore i mierzyły temperaturę ciała. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa dorosłych Polaków – 1077 osób powyżej 18. roku życia. Odpowiedzi uzyskano za pomocą metody CAWI (Computer Assisted Web Interview).

źródło: UCEResearch

Mimo że zapalenie płuc jest chorobą mogącą prowadzić do poważnych powikłań, a nawet śmierci, świadomość na temat profilaktyki i dostępnych szczepień przeciwko chroniących przed chorobą pozostaje w Polsce na niskim poziomie. Przeprowadzone niedawno badanie pt. „Polki i Polacy a zapalenia płuc i pneumokoki” przez Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej we współpracy z Ośrodkiem Badań Socjomedycznych pod kierunkiem prof. Tomasza Sobierajskiego pokazuje, że choć świadomość zagrożeń jest wysoka, liczba osób zaszczepionych pozostaje zatrważająco niska.
12 listopada na całym świecie obchodzony jest Światowy Dzień Zapalenia Płuc, który ma na celu zwrócenie uwagi na jedno z najczęściej bagatelizowanych zagrożeń zdrowotnych. To dobra okazja do zwrócenia uwagi na jedno z najpoważniejszych, a jednocześnie bagatelizowanych zagrożeń zdrowotnych. Pneumokoki, bakterie odpowiedzialne za zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych oraz sepsę, są szczególnie niebezpieczne dla seniorów, osób z chorobami przewlekłymi oraz dzieci.
 
Najważniejsze wnioski z badania:
 
Świadomość zagrożenia. Zapalenie płuc wywołane przez pneumokoki postrzegane jest przez niemal 80% Polaków jako poważne zagrożenie zdrowotne, które może prowadzić do śmierci. Pomimo tej świadomości, zaledwie 10% badanych podjęło decyzję o zaszczepieniu się przeciwko tej bakterii. Kobiety częściej niż mężczyźni (80,4% vs. 78,5%) uznają zapalenie płuc za groźne. Mężczyźni mają skłonność do minimalizowania ryzyka, co sugeruje, że kampanie edukacyjne powinny być lepiej dostosowane do ich percepcji zdrowotnej.
 
Wzrost świadomości z wiekiem. Największy poziom świadomości zagrożenia zapaleniem płuc obserwowany jest wśród osób powyżej 65. roku życia (88,4%). Młodsze osoby (18-24 lata) są mniej świadome ryzyka, co wskazuje na konieczność edukacji zdrowotnej skierowanej do młodego pokolenia.
 
Znajomość pneumokoków. Choć 74% respondentów słyszało o pneumokokach, jedynie 16,4% potrafiło wyjaśnić, czym są te bakterie. To pokazuje, że świadomość na temat ryzyka i sposobów ochrony przed pneumokokami jest ograniczona.
 
Chęć szczepienia po edukacji. Po zapoznaniu się z informacjami o zagrożeniach związanych z zapaleniem płuc, 51,1% badanych wyraziło chęć zaszczepienia się. To dowód na to, że odpowiednia edukacja może mieć znaczący wpływ na postawy zdrowotne społeczeństwa.

Profilaktyka poprzez szczepienia.
Badanie wykazało, że tylko 10,3% respondentów otrzymało od lekarza zalecenie szczepienia przeciwko pneumokokom. Głównymi przyczynami niechęci do szczepienia są brak rekomendacji, strach przed powikłaniami oraz niewystarczająca wiedza. Eksperci podkreślają, że szczepienia przeciwko pneumokokom powinny być priorytetem profilaktyki zdrowotnej, zwłaszcza wśród osób z grup ryzyka, takich jak seniorzy i pacjenci z chorobami przewlekłymi.
 
Apel o działania edukacyjne. Światowy Dzień Zapalenia Płuc jest doskonałą okazją, aby przypomnieć o konieczności zwiększenia świadomości społecznej na temat pneumokoków i zapalenia płuc. Badanie pokazuje, że choć społeczeństwo zdaje sobie sprawę z zagrożeń, poziom wiedzy na temat dostępnych metod profilaktyki jest wciąż niski. Instytucje zdrowotne, media oraz personel medyczny mogą odegrać kluczową rolę w budowaniu świadomości i promowaniu szczepień jako najskuteczniejszej metody ochrony przed groźnymi powikłaniami.

 
źródło: kom. prasowy
Odkąd medycyna rozwinęła się na tyle, by efektywnie leczyć występujące często infekcje lub zakażenia, przestaliśmy uznawać gorączkę za poważny objaw chorobowy. Choć podwyższona temperatura zazwyczaj nie jest szczególnie niebezpieczna dla zdrowia, warto kontrolować sytuację, a kiedy gorączka pojawia się regularnie – zgłosić problem lekarzowi.
Powszechnie uznaje się, że prawidłowa ciepłota ciała wynosi 36,6°C. Reguła ta ma jednak zastosowanie wtedy, kiedy mierzymy temperaturę pod pachą. Bardziej precyzyjne wyniki otrzymamy, dokonując pomiaru w ustach – wtedy powinniśmy uzyskać około 36,9°C. Równie dokładny jest pomiar ciepłoty mierzony w odbytnicy, praktykowany często u dzieci, a także na błonie bębenkowej w uchu. W takiej sytuacji idealna temperatura wynosi o pięć kresek więcej niż pod pachą.
Nie bez powodu mowa tu jednak o „idealnej temperaturze”. Niewielkie odchylenia od tej wartości traktowane są jako norma, a gorączkę rozpoznajemy gdy ciepłota ciała wynosi powyżej 38,0°C. Z kolei zakres od 37,1 do 38,0°C nazwano stanem podgorączkowym.

Czym jest gorączka i skąd się bierze?

Gorączka to jeden z podstawowych mechanizmów obronnych organizmu, który stanowi wsparcie dla układu odpornościowego w odpowiedzi na inwazję czynników zakaźnych, np. bakterii, wirusów, grzybów czy pasożytów. Jest ona naturalnym procesem samoobrony organizmu przed szkodliwymi substancjami. Podwyższona temperatura ciała zmniejsza stężenie żelaza i cynku w osoczu, co hamuje rozwój bakterii chorobotwórczych. Dochodzi również do przyspieszenia metabolizmu, przez co organizm sprawniej usuwa toksyny. Następuje aktywacja układu immunologicznego i produkcja/ mobilizacja przeciwciał.

Gorączka wywołuje u chorego zaniepokojenie, ale tak naprawdę oznacza, że organizm reaguje, a system immunologiczny ma wystarczająco dużo siły witalnej, aby pobudzić organizm do walki z chorobą. Badania kliniczne potwierdziły korzystny wpływ umiarkowanej gorączki na przebieg zakażeń wirusowych i bakteryjnych u ludzi. Ma ona skracać czas trwania choroby, łagodzić objawy oraz zmniejszając śmiertelność. Póki więc temperatura nie jest zbyt wysoka, nie trzeba jej od razu zwalczać – chyba że łączy się z bardzo złym samopoczuciem.

Wielkość wzrostu temperatury ciała ma istotne znaczenie. Już od 39,5 do 40,5 stopnia Celsjusza rozpoznajemy znaczną gorączkę, zaś gdy temperatura ciała przekroczy 41 stopni, mówimy o nadmiernej gorączce. O ile stan podgorączkowy lub nieznaczna gorączka nie powodują upośledzenia funkcji życiowych, o tyle temperatura powyżej 40 stopni Celsjusza powoduje już objawy kliniczne i zmiany biochemiczne. Może dojść do zaburzeń świadomości, omamów i upośledzenia ośrodka kontroli temperatury. Wzrost o kolejne stopnie Celsjusza może prowadzić do uszkodzenia struktur komórkowych oraz zaburzenia procesów chemicznych zachodzących w organizmie. Temperatura ciała 42-43 stopnie powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu mogące skończyć się śmiercią.

Oznacza to, że w pewnym momencie wysoka temperatura przestaje pełnić swoją wersję obronną, a zaczyna być poważnym zagrożeniem dla naszego życia.

Czy gorączka zawsze świadczy o zakażeniu?

Gorączka jest bardzo niecharakterystycznym objawem chorobowym, który nie tyle świadczy, że organizm został zaatakowany, co raczej, iż organizm uznał, że został zaatakowany. Podwyższona temperatura ciała jest, jak wspomniano, ogólnoustrojowym objawem jakiejkolwiek reakcji zapalnej: zakażenia, ale także w przebiegu chorób autoimmunologicznych, kiedy to organizm atakuje sam siebie, czy alergicznych – gdy czynniki nieszkodliwe wywołują przesadną reakcję.

Podobnie jest w przypadku chorób rzadkich. Częste i intensywne gorączkowanie może być objawem m.in. pierwotnych niedoborów odporności czy, rzadziej, choroby Gauchera. Alarmująca powinna być dla nas powtarzalność występowania objawów, odporność na leki, wysokie wartości temperatury (>39 stopni), jak również współwystępowanie innych, nawet pozornie niepowiązanych ze sobą symptomów.

– W przypadku choroby Gauchera mowa o ogólnym poczuciu przemęczenia czy obniżeniu tolerancji wysiłku. Oprócz objawów subiektywnych w badaniu możemy stwierdzić powiększenia śledziony i wątroby, lekką lub umiarkowaną małopłytkowość czy znaczną tendencję do siniaczenia. Objawami choroby Gauchera mogą być również anemia, bóle kostno-stawowe lub osłabienie struktury kości. Pacjenci z podobnymi symptomami są często kierowani do hematologa, gdyż wspomniane symptomy mogą odpowiadać rozrostowym schorzeniom hematologicznym jak białaczki czy chłoniaki – tłumaczy prof. dr hab. med. Beata Kieć-Wilk, kierowniczka Pracowni Rzadkich Chorób Metabolicznych, Katedry Chorób Metabolicznych UJCM w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, współpracująca z Fundacją Saventic. – Wykluczenie chorób z grupy nowotworów szpiku jest istotnym elementem diagnostycznym, jednak potem pacjenci z tą chorobą, z uwagi na liczne i zróżnicowane symptomy, zaczynają być odsyłani do różnych specjalistów, co istotnie opóźnia postawienie prawidłowej diagnozy. Osoby, które poszukują pomocy w procesie diagnostycznym mogą zwrócić się o pomoc do Fundacji Saventic, która przeprowadza badania przesiewowe przy użyciu metody DBS. Metoda ta polega na pobraniu krwi włośniczkowej z opuszka palca i wykonaniu specjalistycznych analiz. Po ewentualnym rozpoznaniu choroby Gauchera pacjent jest kierowany do najbliższych, od miejsca zamieszkania pacjenta, referencyjnych ośrodków leczenia – dodaje ekspertka.

Gorączka u dzieci

Gorączkę u dziecka rozpoznaje się przy podwyższonej temperaturze ciała powyżej 38–38,5°C. Ma ona zazwyczaj samoograniczający przebieg, choć może być objawem poważnych chorób. W przypadku wystąpienia gorączki u dziecka ważne jest zastosowanie leczenia przyczynowego choroby, której ona towarzyszy.

Stan podgorączkowy u dziecka jest definiowany jako podwyższona temperatura ciała – zazwyczaj w granicach 37–37,9°C. Jest on oznaką mobilizacji organizmu do zwalczania infekcji lub choroby i nie wymaga leczenia przeciwgorączkowego. Należy pamiętać także, że temperatura ciała może się wahać w ciągu doby nawet o 1°C, zazwyczaj najwyższa jest wieczorem.

Gdy temperatura ciała przekroczy 40 stopni, należy mieć na uwadze, że mogą pojawić się zaburzenia świadomości i inne poważne uszkodzenia. Taką gorączkę należy natychmiast obniżyć. Należy zadbać o to, aby dziecko przyjmowało odpowiednią ilość płynów w celu zapobiegania odwodnieniu. W przypadku wysokiej temperatury zazwyczaj zaleca się stosowanie paracetamolu oraz ibuprofenu.

– Gorączka należy do najczęstszych odczynów poszczepiennych – zarówno u dzieci, jak i dorosłych, a pojawia się zazwyczaj w ciągu doby od podania szczepionki. Zwykle ustępuje samoistnie po 2–3 dniach, jednak w przypadku szczepionek żywych, np. przeciwko odrze, śwince i różyczce, może wystąpić nawet 2 tygodnie po szczepieniu. Jeśli okres ten się przedłuża, nawraca lub temperatura jest bardzo wysoka (>40 stopni), należy pilnie skontaktować się ze specjalistą. Przedłużające się odczyny poszczepienne, nawracające infekcje dróg oddechowych: ucha, zatok, zapalenia płuc wymagającej częstej i długotrwałej antybiotykoterapii, czy też nawrotowe infekcje wirusowe często są bowiem objawami niedoborów odporności, wymagającymi leczenia specjalistycznego – informuje prof. dr hab. med. Beata Kieć-Wilk współpracująca z Fundacją Saventic.
 

 

 
źródło: Fundacja Saventic
Od początku września w Polsce odnotowano ponad milion zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę, z czego ponad 50 proc. wśród dzieci do 14. roku życia. Oddziały pediatryczne stają się przepełnione, a szczyty zachorowań są jeszcze przed nami. Wobec tego eksperci apelują o szczepienie dzieci przeciw grypie.
ak wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w tym sezonie już ponad milion Polaków zachorowało na grypę lub choroby grypopodobne. Alarmujący jest odsetek liczby dzieci, który wynosi aż 661 794. Z powodu powikłań grypowych hospitalizowano aż 4193 pacjentów[i].
 
Z uwagi na nie w pełni rozwinięty układ odpornościowy dzieci są narażone nie tylko na zachorowanie, ale także na groźne powikłania pogrypowe, takie jak: zapalenie ucha środkowego, zapalenie płuc, zapalenie zatok obocznych nosa, drgawki gorączkowe. Skutki wzrostu zachorowań dzieci na grypę są widoczne w przedszkolach i żłobkach. Frekwencja spada, a sale pustoszeją. Należy jednak pamiętać, że choroba dziecka ma znaczący wpływ na funkcjonowanie całej rodziny i wiąże się z koniecznością zapewnienia opieki nad chorym. W większości przypadków jeden z rodziców musi skorzystać ze zwolnienia lekarskiego, co z kolei przekłada się na jego absencję w pracy, zaległości oraz niższe miesięczne wynagrodzenie.
 
Najnowsze badania wykazują pozytywny wpływ szczepionek na oporność na antybiotyki w przypadku szczepionek wirusowych, takich jak szczepionki zapobiegające grypie. Takie szczepienie może skutkować zmniejszeniem niewłaściwie przepisanych antybiotyków na chorobę wirusową[ii]. Może także zmniejszyć częstość zakażeń bakteryjnych, które wymagałyby takiego leczenia. Badania na pacjentach zaszczepionych przeciw grypie dowiodły też zmniejszenia liczby przepisanych antybiotyków[iii]. Z drugiej strony niepowodzenie szczepień może oznaczać wzrost ich stosowania, a aktualnym priorytetem zdrowotnym powinno być zapobieganie rozprzestrzenianiu się antybiotykooporności i zakażeń lekoopornych.
 
„Szczepiąc dzieci przeciw grypie mamy większe prawdopodobieństwo, że nadchodzące święta i ferie spędzimy zdrowi w towarzystwie naszych najbliższych. To właśnie szczepienie może uchronić dzieci od poważnych powikłań, które obserwujemy obecnie na oddziałach pediatrycznych. Mamy jeszcze czas na szczepienie, wykorzystajmy go rozsądnie” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Marcin Czech, Specjalista epidemiologii, Specjalista zdrowia publicznego, Kierownik Zakładu Farmakoekonomiki, Kierownik Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych Instytutu Matki i Dziecka.
 
Jak wynika z badań, po pandemii COVID-19 jesteśmy nawet o 60 proc. bardziej podatni na zachorowanie na grypę. Naukowcy, którzy opublikowali artykuł w medycznym piśmie „The Lancet”, są zdania, że w tym roku grypa może zaatakować nawet pięć razy mocniej. Zapadalność na grypę wzrosła w tym roku też w Wielkiej Brytanii, co jest najbardziej widoczne w szpitalach i oddziałach intensywnej terapii. Lokalny departament zdrowia wezwał rodziców do podania wszystkim dzieciom szczepionki przeciw grypie. Dzięki szybkiemu i zdecydowanemu działaniu, popartemu wysokim poziomem edukacji obywateli na temat szczepień oraz jednym najwyższych poziomem wszczepialności w Europie, istnieje szansa na wyraźne zmniejszenie zachorowalności i rozprzestrzeniania się wirusów grypy.

„Wzrost infekcji sezonowych wśród dzieci jest przed nami. Spodziewamy się w kolejnych tygodniach, miesiącach, większej liczby chorób wirusowych typowych dla okresu jesienno-zimowego. Można się ponownie spodziewać epidemii grypy, ponieważ zaszczepionych przeciwko temu wirusowi jest niecałe 10 proc. osób – ostrzegała w rozmowie z Radio Kraków dr Lidia Stopyra ze Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Warto zaznaczyć, że szczyt zachorowań na grypę zwykle przypada na styczeń, luty i marzec. Można się więc spodziewać, że liczby zakażeń będą rosły.
 
Na każde 10 dzieci, które opuściły szkołę z powodu grypy, zachorować może 8 nowych członków gospodarstw domowych. A zaszczepienie już co piątego dziecka może zmniejszyć ryzyko wystąpienia grypy w całym społeczeństwie prawie o połowę. To najwyższy czas na mobilizację i szczepienie przeciw grypie najmłodszych.
 
W tym sezonie dzieci w Polsce można zaszczepić tylko w placówkach leczniczych. Szczepionka jest refundowana w aptece, więc konieczna jest recepta, umówienie wizyty szczepiennej w przychodni, wykupienie szczepionki w aptece, a następnie wizyta w przechodni w celu zrealizowania szczepienia. Podczas wizyty lekarz zbada dziecko – zakwalifikuje do szczepienia, a pielęgniarka poda szczepionkę. Często to właśnie strach przed ukłuciem staję się powodem rezygnacji ze szczepienia, szczególnie wśród najmłodszych. Dlatego warto zaznaczyć, że w aptekach mamy dostępne szczepionki donosowe (w postaci aerozolu do nosa), w których niepo
 
[i] Meldunki epidemiologiczne NIZP-PZH, link: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/index.htm
[ii] The role of vaccines in combatting antimicrobial resistance, Nature Reviews Microbiology, link: https://www.nature.com/articles/s41579-020-00506-3
[iii] The role of vaccines in fighting antimicrobial resistance (AMR), Kathrin U. Jansen & Annaliesa S. Anderson, link: https://www.tandfonline.com/doi/pdf/10.1080/21645515.2018.1476814
źródło: IMiD
Od początku września w Polsce odnotowano ponad milion zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę, z czego ponad 50 proc. wśród dzieci do 14. roku życia. Oddziały pediatryczne stają się przepełnione, a szczyty zachorowań są jeszcze przed nami. Wobec tego eksperci apelują o szczepienie dzieci przeciw grypie.
ak wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w tym sezonie już ponad milion Polaków zachorowało na grypę lub choroby grypopodobne. Alarmujący jest odsetek liczby dzieci, który wynosi aż 661 794. Z powodu powikłań grypowych hospitalizowano aż 4193 pacjentów[i].
 
Z uwagi na nie w pełni rozwinięty układ odpornościowy dzieci są narażone nie tylko na zachorowanie, ale także na groźne powikłania pogrypowe, takie jak: zapalenie ucha środkowego, zapalenie płuc, zapalenie zatok obocznych nosa, drgawki gorączkowe. Skutki wzrostu zachorowań dzieci na grypę są widoczne w przedszkolach i żłobkach. Frekwencja spada, a sale pustoszeją. Należy jednak pamiętać, że choroba dziecka ma znaczący wpływ na funkcjonowanie całej rodziny i wiąże się z koniecznością zapewnienia opieki nad chorym. W większości przypadków jeden z rodziców musi skorzystać ze zwolnienia lekarskiego, co z kolei przekłada się na jego absencję w pracy, zaległości oraz niższe miesięczne wynagrodzenie.
 
Najnowsze badania wykazują pozytywny wpływ szczepionek na oporność na antybiotyki w przypadku szczepionek wirusowych, takich jak szczepionki zapobiegające grypie. Takie szczepienie może skutkować zmniejszeniem niewłaściwie przepisanych antybiotyków na chorobę wirusową[ii]. Może także zmniejszyć częstość zakażeń bakteryjnych, które wymagałyby takiego leczenia. Badania na pacjentach zaszczepionych przeciw grypie dowiodły też zmniejszenia liczby przepisanych antybiotyków[iii]. Z drugiej strony niepowodzenie szczepień może oznaczać wzrost ich stosowania, a aktualnym priorytetem zdrowotnym powinno być zapobieganie rozprzestrzenianiu się antybiotykooporności i zakażeń lekoopornych.
 
„Szczepiąc dzieci przeciw grypie mamy większe prawdopodobieństwo, że nadchodzące święta i ferie spędzimy zdrowi w towarzystwie naszych najbliższych. To właśnie szczepienie może uchronić dzieci od poważnych powikłań, które obserwujemy obecnie na oddziałach pediatrycznych. Mamy jeszcze czas na szczepienie, wykorzystajmy go rozsądnie” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Marcin Czech, Specjalista epidemiologii, Specjalista zdrowia publicznego, Kierownik Zakładu Farmakoekonomiki, Kierownik Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych Instytutu Matki i Dziecka.
 
Jak wynika z badań, po pandemii COVID-19 jesteśmy nawet o 60 proc. bardziej podatni na zachorowanie na grypę. Naukowcy, którzy opublikowali artykuł w medycznym piśmie „The Lancet”, są zdania, że w tym roku grypa może zaatakować nawet pięć razy mocniej. Zapadalność na grypę wzrosła w tym roku też w Wielkiej Brytanii, co jest najbardziej widoczne w szpitalach i oddziałach intensywnej terapii. Lokalny departament zdrowia wezwał rodziców do podania wszystkim dzieciom szczepionki przeciw grypie. Dzięki szybkiemu i zdecydowanemu działaniu, popartemu wysokim poziomem edukacji obywateli na temat szczepień oraz jednym najwyższych poziomem wszczepialności w Europie, istnieje szansa na wyraźne zmniejszenie zachorowalności i rozprzestrzeniania się wirusów grypy.

„Wzrost infekcji sezonowych wśród dzieci jest przed nami. Spodziewamy się w kolejnych tygodniach, miesiącach, większej liczby chorób wirusowych typowych dla okresu jesienno-zimowego. Można się ponownie spodziewać epidemii grypy, ponieważ zaszczepionych przeciwko temu wirusowi jest niecałe 10 proc. osób – ostrzegała w rozmowie z Radio Kraków dr Lidia Stopyra ze Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Warto zaznaczyć, że szczyt zachorowań na grypę zwykle przypada na styczeń, luty i marzec. Można się więc spodziewać, że liczby zakażeń będą rosły.
 
Na każde 10 dzieci, które opuściły szkołę z powodu grypy, zachorować może 8 nowych członków gospodarstw domowych. A zaszczepienie już co piątego dziecka może zmniejszyć ryzyko wystąpienia grypy w całym społeczeństwie prawie o połowę. To najwyższy czas na mobilizację i szczepienie przeciw grypie najmłodszych.
 
W tym sezonie dzieci w Polsce można zaszczepić tylko w placówkach leczniczych. Szczepionka jest refundowana w aptece, więc konieczna jest recepta, umówienie wizyty szczepiennej w przychodni, wykupienie szczepionki w aptece, a następnie wizyta w przechodni w celu zrealizowania szczepienia. Podczas wizyty lekarz zbada dziecko – zakwalifikuje do szczepienia, a pielęgniarka poda szczepionkę. Często to właśnie strach przed ukłuciem staję się powodem rezygnacji ze szczepienia, szczególnie wśród najmłodszych. Dlatego warto zaznaczyć, że w aptekach mamy dostępne szczepionki donosowe (w postaci aerozolu do nosa), w których niepo
 
[i] Meldunki epidemiologiczne NIZP-PZH, link: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/index.htm
[ii] The role of vaccines in combatting antimicrobial resistance, Nature Reviews Microbiology, link: https://www.nature.com/articles/s41579-020-00506-3
[iii] The role of vaccines in fighting antimicrobial resistance (AMR), Kathrin U. Jansen & Annaliesa S. Anderson, link: https://www.tandfonline.com/doi/pdf/10.1080/21645515.2018.1476814
źródło: IMiD
Grypa to choroba zakaźna wywołana przez wirusy. Najczęściej na grypę chorujemy w okresie jesienno-zimowym. Rozwija się najczęściej nagle, towarzyszą jej objawy ze strony układu oddechowego oraz objawy ogólnoustrojowe, m.in. wysoka temperatura, ból głowy, zmęczenie, kaszel, bóle mięśni i stawów. Wirusy grypy są często przez nas bagatelizowane, a niestety jej niewyleczone następstwa mogą być bardzo groźne, o czym mówi dr hab. n. med. Adam Janas, kardiolog, Grupa American Heart of Poland.
Grypą możemy zarazić się bezpośrednio poprzez kontakt z osobą chorą, ponieważ wirusy rozprzestrzeniają się drogą kropelkową, do zarażenia może dojść również poprzez dotykanie przedmiotów, których używały osoby chore. Jeśli wirus ulokalizuje się w jamie nosowej, w gardle, w tchawicy czy w oskrzelach , zaczyna się szybko mnożyć, uszkadzając komórki. Niestety, wirusy grypy mogą także powodować zapalenie mięśnia sercowego.
 
– Co więcej ryzyko powikłań po grypie u pacjentów kardiologicznych jest o tyle poważniejsze, że może wpłynąć na zaostrzenie problemów sercowo-naczyniowych i obciążenie całego układu krążenia, który na co dzień nie pracuje już prawidłowo. Pacjenci z problemami kardiologicznymi intensywniej chorują na grypę, a czas rekonwalescencji może być wydłużony. Powikłania po grypie mogą dotknąć również osoby, które na co dzień nie mają problemu z sercem – wyjaśnił kardiolog Grupa American Heart of Poland.
 
Objawy zapalenie mięśnia sercowego są często bardzo nieswoiste
 
– Nasze podejrzenia powinny wzbudzić m.in. problemy z oddychaniem, zmęczenie, osłabienie, duszności, ból w okolicy zamostkowej, który może promieniować do pleców, szyi i barków, duszności, zaburzenia rytmu serca, utrata apetytu. Symptomy te mogą wzmagać się podczas poruszania się. Infekcja wirusem grypy może także prowokować wystąpienie różnych rodzajów arytmii – dodał doktor Janas.
 
Kiedy objawy grypy nie mijają mimo wdrożonego leczenia lub trwają dłużej niż 10-14 dni, lub jeśli dostrzeżemy permanentne zmęczenie, senność, stany podgorączkowe, przyśpieszenie akcji serca podczas minimalnego wysiłku, należy niezwłocznie skontaktować się z kardiologiem.
 
– Specjalista podczas konsultacji wykona badania, takie jak: EKG, RTG klatki piersiowej, echokardiografię, czy też na poziom markera zawałowego. Jeżeli objawy szybko się nasilają, a ból w klatce piersiowej jest silny, należy wezwać pogotowie ratunkowe. Natychmiastowa reakcja jest niezwykle ważna, ponieważ im wcześniej wykryta zostanie choroba i podjęte leczenie, tym lepsze rokowania i mniejsze ryzyko wystąpienia groźnych powikłań.
 
Uszkodzenie mięśnia sercowego upośledza czynności serca i wymaga stałego leczenia
 
– Stan zapalny w sercu może spowodować nieodwracalne uszkodzenia w jego budowie. Proces zapalny może prowadzić do zastąpienia miocytów przez tkankę łączną, czyli nastąpi zbliznowacenie. To z kolei będzie prowadziło do niewydolności serca – wyjaśnił kardiolog.
 
 Grypa wymaga odpoczynku, ponieważ osłabia cały organizm

– Chory powinien przebywać w izolacji przez około tygodnia od wystąpienia objawów. Najważniejszy jest odpoczynek w łóżku, picie dużej ilości płynów, przyjmowanie zaleconych przez lekarza leków. Ważne, aby leczenie rozpocząć w ciągu dwóch dni od wystąpienia pierwszych symptomów choroby – wyjaśnił doktor.
Na powikłania sercowe po grypie w szczególności powinny uważać dzieci do 5. roku życia, seniorzy po 65. roku życia, kobiety w ciąży, pacjenci kardiologiczni, osoby z obniżoną wydolnością układu odpornościowego, poddane immunosupresji czy zarażone wirusem HIV, chorujące na choroby przewlekłe takie jak: POCHP, astma, choroba wieńcowa, cukrzyca i inne choroby metaboliczne.
 
źródło: AHOP
Grypa to choroba zakaźna wywołana przez wirusy. Najczęściej na grypę chorujemy w okresie jesienno-zimowym. Rozwija się najczęściej nagle, towarzyszą jej objawy ze strony układu oddechowego oraz objawy ogólnoustrojowe, m.in. wysoka temperatura, ból głowy, zmęczenie, kaszel, bóle mięśni i stawów. Wirusy grypy są często przez nas bagatelizowane, a niestety jej niewyleczone następstwa mogą być bardzo groźne, o czym mówi dr hab. n. med. Adam Janas, kardiolog, Grupa American Heart of Poland.
Grypą możemy zarazić się bezpośrednio poprzez kontakt z osobą chorą, ponieważ wirusy rozprzestrzeniają się drogą kropelkową, do zarażenia może dojść również poprzez dotykanie przedmiotów, których używały osoby chore. Jeśli wirus ulokalizuje się w jamie nosowej, w gardle, w tchawicy czy w oskrzelach , zaczyna się szybko mnożyć, uszkadzając komórki. Niestety, wirusy grypy mogą także powodować zapalenie mięśnia sercowego.
 
– Co więcej ryzyko powikłań po grypie u pacjentów kardiologicznych jest o tyle poważniejsze, że może wpłynąć na zaostrzenie problemów sercowo-naczyniowych i obciążenie całego układu krążenia, który na co dzień nie pracuje już prawidłowo. Pacjenci z problemami kardiologicznymi intensywniej chorują na grypę, a czas rekonwalescencji może być wydłużony. Powikłania po grypie mogą dotknąć również osoby, które na co dzień nie mają problemu z sercem – wyjaśnił kardiolog Grupa American Heart of Poland.
 
Objawy zapalenie mięśnia sercowego są często bardzo nieswoiste
 
– Nasze podejrzenia powinny wzbudzić m.in. problemy z oddychaniem, zmęczenie, osłabienie, duszności, ból w okolicy zamostkowej, który może promieniować do pleców, szyi i barków, duszności, zaburzenia rytmu serca, utrata apetytu. Symptomy te mogą wzmagać się podczas poruszania się. Infekcja wirusem grypy może także prowokować wystąpienie różnych rodzajów arytmii – dodał doktor Janas.
 
Kiedy objawy grypy nie mijają mimo wdrożonego leczenia lub trwają dłużej niż 10-14 dni, lub jeśli dostrzeżemy permanentne zmęczenie, senność, stany podgorączkowe, przyśpieszenie akcji serca podczas minimalnego wysiłku, należy niezwłocznie skontaktować się z kardiologiem.
 
– Specjalista podczas konsultacji wykona badania, takie jak: EKG, RTG klatki piersiowej, echokardiografię, czy też na poziom markera zawałowego. Jeżeli objawy szybko się nasilają, a ból w klatce piersiowej jest silny, należy wezwać pogotowie ratunkowe. Natychmiastowa reakcja jest niezwykle ważna, ponieważ im wcześniej wykryta zostanie choroba i podjęte leczenie, tym lepsze rokowania i mniejsze ryzyko wystąpienia groźnych powikłań.
 
Uszkodzenie mięśnia sercowego upośledza czynności serca i wymaga stałego leczenia
 
– Stan zapalny w sercu może spowodować nieodwracalne uszkodzenia w jego budowie. Proces zapalny może prowadzić do zastąpienia miocytów przez tkankę łączną, czyli nastąpi zbliznowacenie. To z kolei będzie prowadziło do niewydolności serca – wyjaśnił kardiolog.
 
 Grypa wymaga odpoczynku, ponieważ osłabia cały organizm

– Chory powinien przebywać w izolacji przez około tygodnia od wystąpienia objawów. Najważniejszy jest odpoczynek w łóżku, picie dużej ilości płynów, przyjmowanie zaleconych przez lekarza leków. Ważne, aby leczenie rozpocząć w ciągu dwóch dni od wystąpienia pierwszych symptomów choroby – wyjaśnił doktor.
Na powikłania sercowe po grypie w szczególności powinny uważać dzieci do 5. roku życia, seniorzy po 65. roku życia, kobiety w ciąży, pacjenci kardiologiczni, osoby z obniżoną wydolnością układu odpornościowego, poddane immunosupresji czy zarażone wirusem HIV, chorujące na choroby przewlekłe takie jak: POCHP, astma, choroba wieńcowa, cukrzyca i inne choroby metaboliczne.
 
źródło: AHOP
Zbliżająca się jesień oznacza często początek sezonu kaszlowego. Doskonale nam znany dźwięk kaszlu nie zawsze jednak oznacza przeziębienie. Nie zapominajmy o krztuścu – ostrej zakaźnej chorobie dróg oddechowych, która wciąż może zagrażać naszemu zdrowiu. Jak możemy zabezpieczyć swoje drogi oddechowe? Rozwiązaniem jest szczepienie, nie tylko dzieci, ale także dorosłych.
Krztusiec to choroba, na którą można zachorować w każdym wieku, a nawet kilka razy w życiu, ponieważ przebycie choroby nie pozostawia trwałej odporności[i]. W Polsce ponad połowa przypadków krztuśca dotyczy osób powyżej 15 r.ż., a najwyższa zapadalność w tej grupie jest w wieku 15 – 19 oraz 60 – 64 lata[ii].
Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania krztuścowi są szczepienia, które zalecane są wszystkim dorosłym w postaci pojedynczej dawki przypominającej co 10 lat[iii] [iv].


 
KRZTUSIEC – FAKTY:
 
Chory człowiek może zakażać nawet do 5 tygodni!
Źródłem zakażenia jest chory człowiek zarówno z pełnoobjawowym krztuścem, jak i łagodną postacią choroby, który może zakażać nawet 4 – 5 tygodni.5 Zakażenie pałeczką krztuśca przenosi się drogą kropelkową (poprzez kaszel, kichanie, mówienie). Krztusiec jest bardzo zakaźny, łatwiej jest się nim zakazić niż grypą, świnką, różyczką czy ospą wietrzną – jeden chory może zainfekować nawet do 17 osób.

– Pamiętajmy, że do zakażenia dochodzi głównie drogą kropelkową. Jest to np. kontakt z chorym, twarzą w twarz w odległości do 1 m. Uważajmy także na dzielenie się jedzeniem lub używanie tych samych sztućców, ponieważ mamy wtedy bezpośredni kontakt z wydzielinami chorego. Przebywanie w zamkniętym pomieszczeniu z chorym w bliskiej odległości co najmniej przez godzinę także może prowadzić do zakażenia – ostrzega dr n. med. Justyna Tymińska, specjalista medycyny rodzinnej na co dzień kwalifikujący do szczepień, wykładowca Uczelni Łazarskiego w Warszawie, w tym Centrum Symulacji Medycznej.
 
Krztusiec u dorosłych
Krztusiec u dorosłych przebiega w sposób odmienny niż u dzieci, dorośli częściej skarżą się na długotrwały kaszel5. Te niespecyficzne objawy utrudniają właściwe rozpoznanie choroby.Średnio co czwarty dorosły doświadcza powikłań po krztuścu, a ryzyko ich wystąpienia rośnie wraz z wiekiem. Wśród osób powyżej 60 r.ż. powikłań doświadcza ponad 40 % pacjentów.
 
– Cyklicznie, co 2-5 lat, notuje się wzrost zapadalności na krztusiec. Przyczyną jest wygasanie odporności poszczepiennej. To dlatego dorośli często nie mają już odporności na zachorowanie. Tymczasem krztusiec jest chorobą wszystkich grup wiekowych, z najcięższym przebiegiem u osób powyżej 65 r.ż. i małych dzieci. W rzeczywistości ryzyko ciężkiego przebiegu rośnie po 50 r.ż., a najlepszym sposobem zapobiegania zachorowaniu jest oczywiście szczepieniedodaje dr Tymińska.
 
Jak zabezpieczyć swoje drogi oddechowe?
Szczepienia zalecane przeciwko krztuścowi znajdują się w Programie Szczepień Ochronnych.4 Rekomendowane są wszystkim osobom dorosłym (od 19 r.ż) w postaci pojedynczej dawki przypominającej co 10 lat.4 Regularne szczepienia przeciwko krztuścowi zalecane są szczególnie personelowi medycznemu, kobietom w ciąży, osobom z otoczenia niemowląt oraz osobom starszym.
 
– W przypadku osób dorosłych jedynym sposobem by się uchronić przed zachorowaniem jest szczepienie powtarzane co 10 lat. Warto skorzystać z możliwości podania szczepionki przeciwko krztuścowi razem ze szczepieniem przeciwko grypie podczas jednej wizyty – mówi lek. Łukasz Durajski, wakcynolog Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, rezydent pediatrii, ekspert medycyny podróży, członek American Academy of Pediatrics (AAP).
 
Jednoczesne szczepienie przeciwko krztuścowi i grypie to rozszerzenie zalecanego zakresu profilaktyki chorób układu oddechowego.4 Oznacza to także mniej wizyt w poradni, co oszczędza czas pacjenta oraz personelu medycznego.[xii] Co więcej, w przypadku osób zabezpieczonych przed krztuścem i grypą, łatwiej jest różnicować chorobę z COVID-19 w przypadku wystąpienia kaszlu.[xiii]
 
Zachęcam wszystkich do proaktywnej postawy w gabinecie lekarskim i dopytywanie o możliwości dodatkowej profilaktyki, szczególnie przed zbliżającym się okresem infekcji dolnych i górnych dróg oddechowych. Nie bójmy się szczepień, które są przebadane, dobrze tolerowane przez dorosłych a przede wszystkim pomagają nam uniknąć ciężkiego przebiegu choroby. Powikłania krztuśca mogą być poważne i długotrwałe, warto zatem wcześniej rozważyć możliwości zabezpieczenia swojego zdrowia. – dodaje Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji My Pacjenci.
 
 
 
[i] Medycyna Praktyczna – Szczepienia, Szczepienie przypominające młodzieży i dorosłych przeciwko krztuścowi, przedruk z numeru 2/2018
[ii] NIZP-PZH, https://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/krztusiec/?strona=3#jak-wielezachorowan-na-krztusiec-wystepuje-wpolsce
[iii] Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Lung disease including asthma and adult vaccination. Dostępne pod adresem: https://www.cdc.gov/vaccines/adults/recvac/health-conditions/lung-disease.htm
[iv] Program Szczepień Ochronnych 2022; dostęp na: https://www.gov.pl/web/gis/program-szczepien-ochronnych-na-rok-2022
[v] Kuchar E., Krztusiec, https://www.mp.pl/pacjent/choroby-zakazne/choroby/zakazenia-bakteryjne/158166,krztusiec
[vi] Biggerstaff M, et al. BMC lnfect Dis. 2014;14:480
[vii] Tan T et al. Pediatr Infect Dis J 2005;24:S10–S18
[viii]  Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Lung disease including asthma and adult vaccination. Dostępne pod adresem: https://www.cdc.gov/vaccines/adults/rec-vac/health-conditions/lung-disease.html
[ix] Riffelmann M, et al. Dtsch Arztebl Int.2008;105(37):623-6.
[x] De Serres G et al. J Infect Dis 2000;182:174–179.
[xi] von König CH et al. Lancet Infect Dis. 2002;2:744‒750.
[xii] Dr n. med. A. Matkowska-Kocjan, dr n. med. M. Rorat, dr n. med. I. Małecka, Koadministracja szczepień, Medycyna Praktyczna; dostęp na: https://www.mp.pl/szczepienia/praktyka/porocedury /256612,koadministracja-szczepionek
[xiii] www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7831710/
źrodło: MY Pacjenci
Zbliżająca się jesień oznacza często początek sezonu kaszlowego. Doskonale nam znany dźwięk kaszlu nie zawsze jednak oznacza przeziębienie. Nie zapominajmy o krztuścu – ostrej zakaźnej chorobie dróg oddechowych, która wciąż może zagrażać naszemu zdrowiu. Jak możemy zabezpieczyć swoje drogi oddechowe? Rozwiązaniem jest szczepienie, nie tylko dzieci, ale także dorosłych.
Krztusiec to choroba, na którą można zachorować w każdym wieku, a nawet kilka razy w życiu, ponieważ przebycie choroby nie pozostawia trwałej odporności[i]. W Polsce ponad połowa przypadków krztuśca dotyczy osób powyżej 15 r.ż., a najwyższa zapadalność w tej grupie jest w wieku 15 – 19 oraz 60 – 64 lata[ii].
Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania krztuścowi są szczepienia, które zalecane są wszystkim dorosłym w postaci pojedynczej dawki przypominającej co 10 lat[iii] [iv].


 
KRZTUSIEC – FAKTY:
 
Chory człowiek może zakażać nawet do 5 tygodni!
Źródłem zakażenia jest chory człowiek zarówno z pełnoobjawowym krztuścem, jak i łagodną postacią choroby, który może zakażać nawet 4 – 5 tygodni.5 Zakażenie pałeczką krztuśca przenosi się drogą kropelkową (poprzez kaszel, kichanie, mówienie). Krztusiec jest bardzo zakaźny, łatwiej jest się nim zakazić niż grypą, świnką, różyczką czy ospą wietrzną – jeden chory może zainfekować nawet do 17 osób.

– Pamiętajmy, że do zakażenia dochodzi głównie drogą kropelkową. Jest to np. kontakt z chorym, twarzą w twarz w odległości do 1 m. Uważajmy także na dzielenie się jedzeniem lub używanie tych samych sztućców, ponieważ mamy wtedy bezpośredni kontakt z wydzielinami chorego. Przebywanie w zamkniętym pomieszczeniu z chorym w bliskiej odległości co najmniej przez godzinę także może prowadzić do zakażenia – ostrzega dr n. med. Justyna Tymińska, specjalista medycyny rodzinnej na co dzień kwalifikujący do szczepień, wykładowca Uczelni Łazarskiego w Warszawie, w tym Centrum Symulacji Medycznej.
 
Krztusiec u dorosłych
Krztusiec u dorosłych przebiega w sposób odmienny niż u dzieci, dorośli częściej skarżą się na długotrwały kaszel5. Te niespecyficzne objawy utrudniają właściwe rozpoznanie choroby.Średnio co czwarty dorosły doświadcza powikłań po krztuścu, a ryzyko ich wystąpienia rośnie wraz z wiekiem. Wśród osób powyżej 60 r.ż. powikłań doświadcza ponad 40 % pacjentów.
 
– Cyklicznie, co 2-5 lat, notuje się wzrost zapadalności na krztusiec. Przyczyną jest wygasanie odporności poszczepiennej. To dlatego dorośli często nie mają już odporności na zachorowanie. Tymczasem krztusiec jest chorobą wszystkich grup wiekowych, z najcięższym przebiegiem u osób powyżej 65 r.ż. i małych dzieci. W rzeczywistości ryzyko ciężkiego przebiegu rośnie po 50 r.ż., a najlepszym sposobem zapobiegania zachorowaniu jest oczywiście szczepieniedodaje dr Tymińska.
 
Jak zabezpieczyć swoje drogi oddechowe?
Szczepienia zalecane przeciwko krztuścowi znajdują się w Programie Szczepień Ochronnych.4 Rekomendowane są wszystkim osobom dorosłym (od 19 r.ż) w postaci pojedynczej dawki przypominającej co 10 lat.4 Regularne szczepienia przeciwko krztuścowi zalecane są szczególnie personelowi medycznemu, kobietom w ciąży, osobom z otoczenia niemowląt oraz osobom starszym.
 
– W przypadku osób dorosłych jedynym sposobem by się uchronić przed zachorowaniem jest szczepienie powtarzane co 10 lat. Warto skorzystać z możliwości podania szczepionki przeciwko krztuścowi razem ze szczepieniem przeciwko grypie podczas jednej wizyty – mówi lek. Łukasz Durajski, wakcynolog Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, rezydent pediatrii, ekspert medycyny podróży, członek American Academy of Pediatrics (AAP).
 
Jednoczesne szczepienie przeciwko krztuścowi i grypie to rozszerzenie zalecanego zakresu profilaktyki chorób układu oddechowego.4 Oznacza to także mniej wizyt w poradni, co oszczędza czas pacjenta oraz personelu medycznego.[xii] Co więcej, w przypadku osób zabezpieczonych przed krztuścem i grypą, łatwiej jest różnicować chorobę z COVID-19 w przypadku wystąpienia kaszlu.[xiii]
 
Zachęcam wszystkich do proaktywnej postawy w gabinecie lekarskim i dopytywanie o możliwości dodatkowej profilaktyki, szczególnie przed zbliżającym się okresem infekcji dolnych i górnych dróg oddechowych. Nie bójmy się szczepień, które są przebadane, dobrze tolerowane przez dorosłych a przede wszystkim pomagają nam uniknąć ciężkiego przebiegu choroby. Powikłania krztuśca mogą być poważne i długotrwałe, warto zatem wcześniej rozważyć możliwości zabezpieczenia swojego zdrowia. – dodaje Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji My Pacjenci.
 
 
 
[i] Medycyna Praktyczna – Szczepienia, Szczepienie przypominające młodzieży i dorosłych przeciwko krztuścowi, przedruk z numeru 2/2018
[ii] NIZP-PZH, https://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/krztusiec/?strona=3#jak-wielezachorowan-na-krztusiec-wystepuje-wpolsce
[iii] Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Lung disease including asthma and adult vaccination. Dostępne pod adresem: https://www.cdc.gov/vaccines/adults/recvac/health-conditions/lung-disease.htm
[iv] Program Szczepień Ochronnych 2022; dostęp na: https://www.gov.pl/web/gis/program-szczepien-ochronnych-na-rok-2022
[v] Kuchar E., Krztusiec, https://www.mp.pl/pacjent/choroby-zakazne/choroby/zakazenia-bakteryjne/158166,krztusiec
[vi] Biggerstaff M, et al. BMC lnfect Dis. 2014;14:480
[vii] Tan T et al. Pediatr Infect Dis J 2005;24:S10–S18
[viii]  Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Lung disease including asthma and adult vaccination. Dostępne pod adresem: https://www.cdc.gov/vaccines/adults/rec-vac/health-conditions/lung-disease.html
[ix] Riffelmann M, et al. Dtsch Arztebl Int.2008;105(37):623-6.
[x] De Serres G et al. J Infect Dis 2000;182:174–179.
[xi] von König CH et al. Lancet Infect Dis. 2002;2:744‒750.
[xii] Dr n. med. A. Matkowska-Kocjan, dr n. med. M. Rorat, dr n. med. I. Małecka, Koadministracja szczepień, Medycyna Praktyczna; dostęp na: https://www.mp.pl/szczepienia/praktyka/porocedury /256612,koadministracja-szczepionek
[xiii] www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7831710/
źrodło: MY Pacjenci
Sezon wakacyjny trwa, a co za tym idzie, Polacy podróżują w celach wypoczynkowych. Nie ma osoby, która nie doświadczyłaby problemów ze zdrowiem w trakcie wakacyjnego wyjazdu. Czasem potrzebna jest wizyta u lekarza. Warto jednak przed pójściem do przychodni, poprosić o wsparcie farmaceutę w aptece. Jakie ma uprawnienia i jak może pomóc?
Wakacje to szczególny czas, szczególnie dla zdrowia. Liczne wyjazdy na wczasy, zielone szkoły, obozy sportowe zwiększają liczbę zgłaszanych urazów, problemów skórnych i innych dolegliwości. Nie zawsze w miejscu wypoczynku funkcjonuje przychodnia, a niekiedy po prostu czas oczekiwania na wizytę lekarską jest bardzo długi. O ile nie dolegliwość nie wymaga pilnej interwencji, warto udać się do najbliższej apteki. Dlaczego?
 

Farmaceuta w aptece to skarb

Dzięki Ustawie o Zawodzie Farmaceuty, która weszła w życie 16 kwietnia zeszłego roku, obowiązki farmaceutów zostały rozszerzone z korzyścią dla pacjentów. Mowa o opiece farmaceutycznej, dzięki której farmaceuta może prowadzić przeglądy lekowe, podstawowe badania profilaktyczne oraz konsultacje zdrowotne. Potencjał farmaceuty w aptece jest ogromny i może odciążyć system opieki zdrowotnej, dlatego warto korzystać z konsultacji, nie tylko w przypadkach nagłych. Szczególnie cenny dla osób przyjmujących wiele leków jest przegląd lekowy. Farmaceuta ma wiedzę o możliwych reakcjach, w które wchodzą leki, co może zagrażać zdrowiu.

Przypadki zagrożenia zdrowia lub życia

W sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub życia, kiedy nie ma dostępu do lekarza, a czas ma duże znaczenie, farmaceuta może wydać lek na podstawie recepty farmaceutycznej. Dotyczy to środków przepisywanych przez lekarza. Lek wydawany jest wtedy w najmniejszym pakowaniu. Trzeba pamiętać, że ten wyjątek nie dotyczy tych zawierających substancje psychotropowe i odurzające. Za lek zapłacimy wtedy 100% ceny. Mimo to, warto pamiętać o takiej możliwości, bo niejednokrotnie może to uratować życie lub pozwolić na uniknięcie uszczerbku na zdrowiu[1].

Warto podkreślić, że to farmaceuta decyduje o zasadności wydania leku. Bierze pod uwagę nagłość zdarzenia, szansę na szybką konsultację u lekarza w danym momencie. Trzeba pamiętać, że posiada on niezbędną wiedzę, a jego możliwości są określane przez prawo.

Alergie, zakażenia, problemy skórne i inne

Oprócz sytuacji nagłych, gdzie farmaceuta może skorzystać z możliwości przepisania recepty farmaceutycznej, warto też konsultować się w mniej groźnych dolegliwościach. Nie zawsze potrzebna jest wizyta u lekarza, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą oczywiste przypadki tj. alergie, zakażenia dróg moczowych, przeziębienia czy otarcia. Na wiele z tych schorzeń może wystarczyć kuracja lekami, które nie wymagają okazania recepty. Dzięki temu możemy zaoszczędzić czas w kolejce do lekarza i cieszyć się wakacyjnym wyjazdem.

Farmaceuta zawodem przyszłości

W ankiecie przeprowadzonej w ramach VIII edycji programu Recepta na Sukces prowadzonego przez Gedeon Richter Polska, zawód aptekarza, jako zawód po studiach znalazł się na piątej pozycji (10 proc. wskazań). Ankieta została przeprowadzona w nawiązaniu do tegorocznej edycji programu pod hasłem „Ścieżki Kariery Farmaceuty”. Ma on pokazywać studentom farmacji potencjalne możliwości rozwoju zawodowego w różnych obszarach, bo studia z farmacji dają wiele innych możliwości. Wyniki ankiety pokazują, że farmaceuta jest zawodem przyszłości, który daje możliwości rozwoju w wielu obszarach.

Farmaceuci w służbie nauce

61 proc. studentów biorących udział w badaniu Gedeon Richter chce pracować po studiach w firmie farmaceutycznej, a prawie jedna czwarta w badaniach klinicznych. Farmacja nie ogranicza się do pracy w aptece, która często niedoceniana przez pacjentów, pełni bardzo ważną rolę w utrzymaniu stabilności systemu ochrony zdrowia. To zawód, który rewolucjonizuje leczenie wielu poważnych chorób, przyczynia się do rozwoju i przełomów w medycynie. Na całym świecie przybywa badań klinicznych, które są konsekwencją dynamicznego rozwoju medycyny i farmacji. Warto więc pamiętać, że farmaceuta to ważny zawód, który wpływa na wiele obszarów naszego życia, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

[1] Komunikat w sprawie recept wystawianych przez farmaceutów, Ministerstwo Zdrowia, 2020 r.
źródło: Gedeon Richter

Sezon wakacyjny trwa, a co za tym idzie, Polacy podróżują w celach wypoczynkowych. Nie ma osoby, która nie doświadczyłaby problemów ze zdrowiem w trakcie wakacyjnego wyjazdu. Czasem potrzebna jest wizyta u lekarza. Warto jednak przed pójściem do przychodni, poprosić o wsparcie farmaceutę w aptece. Jakie ma uprawnienia i jak może pomóc?
Wakacje to szczególny czas, szczególnie dla zdrowia. Liczne wyjazdy na wczasy, zielone szkoły, obozy sportowe zwiększają liczbę zgłaszanych urazów, problemów skórnych i innych dolegliwości. Nie zawsze w miejscu wypoczynku funkcjonuje przychodnia, a niekiedy po prostu czas oczekiwania na wizytę lekarską jest bardzo długi. O ile nie dolegliwość nie wymaga pilnej interwencji, warto udać się do najbliższej apteki. Dlaczego?
 

Farmaceuta w aptece to skarb

Dzięki Ustawie o Zawodzie Farmaceuty, która weszła w życie 16 kwietnia zeszłego roku, obowiązki farmaceutów zostały rozszerzone z korzyścią dla pacjentów. Mowa o opiece farmaceutycznej, dzięki której farmaceuta może prowadzić przeglądy lekowe, podstawowe badania profilaktyczne oraz konsultacje zdrowotne. Potencjał farmaceuty w aptece jest ogromny i może odciążyć system opieki zdrowotnej, dlatego warto korzystać z konsultacji, nie tylko w przypadkach nagłych. Szczególnie cenny dla osób przyjmujących wiele leków jest przegląd lekowy. Farmaceuta ma wiedzę o możliwych reakcjach, w które wchodzą leki, co może zagrażać zdrowiu.

Przypadki zagrożenia zdrowia lub życia

W sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub życia, kiedy nie ma dostępu do lekarza, a czas ma duże znaczenie, farmaceuta może wydać lek na podstawie recepty farmaceutycznej. Dotyczy to środków przepisywanych przez lekarza. Lek wydawany jest wtedy w najmniejszym pakowaniu. Trzeba pamiętać, że ten wyjątek nie dotyczy tych zawierających substancje psychotropowe i odurzające. Za lek zapłacimy wtedy 100% ceny. Mimo to, warto pamiętać o takiej możliwości, bo niejednokrotnie może to uratować życie lub pozwolić na uniknięcie uszczerbku na zdrowiu[1].

Warto podkreślić, że to farmaceuta decyduje o zasadności wydania leku. Bierze pod uwagę nagłość zdarzenia, szansę na szybką konsultację u lekarza w danym momencie. Trzeba pamiętać, że posiada on niezbędną wiedzę, a jego możliwości są określane przez prawo.

Alergie, zakażenia, problemy skórne i inne

Oprócz sytuacji nagłych, gdzie farmaceuta może skorzystać z możliwości przepisania recepty farmaceutycznej, warto też konsultować się w mniej groźnych dolegliwościach. Nie zawsze potrzebna jest wizyta u lekarza, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą oczywiste przypadki tj. alergie, zakażenia dróg moczowych, przeziębienia czy otarcia. Na wiele z tych schorzeń może wystarczyć kuracja lekami, które nie wymagają okazania recepty. Dzięki temu możemy zaoszczędzić czas w kolejce do lekarza i cieszyć się wakacyjnym wyjazdem.

Farmaceuta zawodem przyszłości

W ankiecie przeprowadzonej w ramach VIII edycji programu Recepta na Sukces prowadzonego przez Gedeon Richter Polska, zawód aptekarza, jako zawód po studiach znalazł się na piątej pozycji (10 proc. wskazań). Ankieta została przeprowadzona w nawiązaniu do tegorocznej edycji programu pod hasłem „Ścieżki Kariery Farmaceuty”. Ma on pokazywać studentom farmacji potencjalne możliwości rozwoju zawodowego w różnych obszarach, bo studia z farmacji dają wiele innych możliwości. Wyniki ankiety pokazują, że farmaceuta jest zawodem przyszłości, który daje możliwości rozwoju w wielu obszarach.

Farmaceuci w służbie nauce

61 proc. studentów biorących udział w badaniu Gedeon Richter chce pracować po studiach w firmie farmaceutycznej, a prawie jedna czwarta w badaniach klinicznych. Farmacja nie ogranicza się do pracy w aptece, która często niedoceniana przez pacjentów, pełni bardzo ważną rolę w utrzymaniu stabilności systemu ochrony zdrowia. To zawód, który rewolucjonizuje leczenie wielu poważnych chorób, przyczynia się do rozwoju i przełomów w medycynie. Na całym świecie przybywa badań klinicznych, które są konsekwencją dynamicznego rozwoju medycyny i farmacji. Warto więc pamiętać, że farmaceuta to ważny zawód, który wpływa na wiele obszarów naszego życia, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

[1] Komunikat w sprawie recept wystawianych przez farmaceutów, Ministerstwo Zdrowia, 2020 r.
źródło: Gedeon Richter

Światowa Organizacja Zdrowia, po zebraniu komitetu nadzwyczajnego, uznała w zeszłym tygodniu małpią ospę za globalne zagrożenie dla zdrowia publicznego  pomimo że eksperci WHO nie byli zgodni w ocenie sytuacji. Dlatego dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus po raz pierwszy podjął decyzję o wprowadzeniu globalnego alertu mimo braku konsensusu wśród ekspertów zasiadających w komitecie.
W Polsce sytuacja jest stabilna, choć  ze względu na doświadczenia związane z COVID-19  małpia ospa budzi społeczny niepokój. Jak wskazuje dr Aneta Afelt z Uniwersytetu Warszawskiego, niekoniecznie wywoła ona jednak nową epidemię, ponieważ nie rozprzestrzenia się tak łatwo jak SARS-CoV-2. Pewne jest jednak, że w nadchodzących latach takich chorób odzwierzęcych będzie się pojawiać coraz więcej.

– To, że w nasze, ludzkie środowisko wkraczają wirusy, które pochodzą nawet z obszarów odległych geograficznie, jest normalne we współczesności. Żyjemy w zglobalizowanym społeczeństwie, jesteśmy połączeni szlakami komunikacyjnymi transportu regionalnego, transportu międzykontynentalnego, chętnie przemieszczamy się z powodów turystycznych, edukacyjnych, biznesowych, szukając pracy. To wszystko powoduje, że jesteśmy wektorem najprzeróżniejszych patogenów  bakterii wirusów, grzybów i pasożytów – mówi dr Aneta Afelt, pracownik Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, członek Zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk.

Według danych WHO od początku stycznia do 21 lipca br. odnotowano ponad 15,3 tys. potwierdzonych laboratoryjnie i 72 prawdopodobnych przypadków małpiej ospy (w tym pięć zgonów) w 74 krajach świata. Prawie 3/4 zakażeń, zgłoszonych w ciągu ostatnich czterech tygodni, odnotowano w Europie.

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) podaje, że do 21 lipca br. w 27 krajach UE wystąpiło prawie 8,7 tys. potwierdzonych przypadków tej choroby  najwięcej w Hiszpanii, Niemczech, Francji, Holandii, Portugalii i we Włoszech. Z kolei poza UE największymi ogniskami są w tej chwili Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Kanada i Brazylia. Wszystkie wymienione kraje odpowiadają łącznie za ponad 88 proc. przypadków małpiej ospy zgłoszonych na całym świecie  wynika z danych WHO. Niepokojący jest jednak fakt, że w ostatnim tygodniu aż 26 krajów zgłosiło wzrost tygodniowej liczby przypadków, przy czym najwyższy odnotowano we Francji.

W Polsce  według danych ECDC z 21 lipca br.  potwierdzonych przypadków małpiej ospy było dokładnie 40. „Pacjent zero” pojawił się już 10 czerwca br. w Warszawie, ale  jak informował niedawno wiceminister zdrowia Waldemar Kraska  na razie sytuacja w Polsce jest stabilna, a osoby zakażone małpią ospą przechodzą ją dość łagodnie. Mimo to MZ zamówiło już tysiąc szczepionek przeciwko tej chorobie dla pracowników służby zdrowia.

Ze względu na doświadczenia związane z COVID-19 rosnąca liczba zachorowań na małpią ospę budzi społeczny niepokój. Jednak  jak wskazuje dr Aneta Afelt z Uniwersytetu Warszawskiego  na razie patogen nie rozprzestrzenia się tak łatwo jak SARS-CoV-2 i niekoniecznie wywoła następną, globalną epidemię.

– Małpia ospa przemieszcza się poprzez kontakty intymne, jak do tej pory wykazano. Tak więc jest wiele parametrów, które decydują o tym, czy jakaś inwazja patogenu przyjmie charakter epidemiczny lub pandemiczny. Nasze zachowanie też wpływa na tę transmisję – mówi członek Zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk.

W raporcie z 21 lipca br. WHO wskazuje, że „za wyjątkiem krajów obszarów Afryki Zachodniej i Środkowej trwająca epidemia małpiej ospy nadal dotyka głównie mężczyzn uprawiających seks z mężczyznami, którzy zgłosili niedawno stosunek z jednym lub wieloma partnerami”. Transmisja patogenu odbywa się bowiem głównie przez płyny ustrojowe, ale może do niej dość także poprzez kontakt ze skażonymi przedmiotami (jak np. pościel), a w sprzyjających warunkach  przy bezpośrednim, przedłużonym kontakcie twarzą w twarz z osobą zakażoną  może się też przenosić drogą kropelkową. Niewykluczone jest więc, że wirus może zainfekować tzw. grupy wysokiego ryzyka, w tym dzieci, kobiety w ciąży i osoby z obniżoną odpornością. Między innymi dlatego w piątek, 22 lipca br. Europejska Agencja Leków (EMA) zatwierdziła już stosowanie szczepionki Imvanex przeciwko ospie prawdziwej w celu rozszerzenia jej zastosowania o ochronę osób dorosłych przed małpią ospą.

Małpia ospa to zakaźna, odzwierzęca choroba zakaźna wywoływana przez wirus ospy małpiej (MPXV) należący do rodzaju Orthopoxvirus  tego samego, do którego należy też wirus ospy prawdziwej, która w 1980 roku została uznana przez WHO za całkowicie wyeliminowaną. Obecnie rządom poszczególnych państw zaleca się „podnoszenie świadomości wśród lekarzy i szpitali, podejmowanie środków ochronnych i edukowanie obywateli, jak chronić się przed infekcją”. 

Choroba do tej pory występowała głównie w zachodniej i środkowej Afryce. Kilka miesięcy temu pojawiła się jednak w krajach europejskich i od tego czasu dość szybko się rozprzestrzenia. Na ogół ma jednak łagodny przebieg. Według WHO najbardziej charakterystyczne symptomy to gorączka i ból głowy, obrzęk węzłów chłonnych oraz wysypka lub zmiany skórne, które zaczynają się na twarzy i mogą się rozprzestrzeniać na resztę ciała. Objawy zazwyczaj trwają od dwóch do czterech tygodni.

– Ten wirus został zidentyfikowany w Afryce Środkowej w latach 70. Dopiero niedawno pojawiły się informacje o tym, że zaczął szybko ewoluować, a po drugie  zaczął być wyprowadzany poza swoją naturalną niszę ekologiczną w Afryce – mówi dr Aneta Afelt.

Podobnie jak COVID-19 małpia ospa to tzw. zoonoza, a więc choroba odzwierzęca (przeniesiona ze zwierzęcia na człowieka). Jednak wirusy, które wywołują obie te choroby, znacząco się od siebie różnią.

– Przypadek małpiej ospy jest inny niż wirusa SARS-CoV-2. To są dwa różne patogeny. SARS-CoV-2 to jest wirus RNA, natomiast wirus małpiej ospy to z kolei wirus DNA. To oznacza, że jest nieco bardziej  nazwijmy to  zaawansowany, ewolucyjnie bardziej rozwinięty – mówi ekspertka.

Co ciekawe, wirus małpiej ospy faktycznie po raz pierwszy został odkryty u małp. Jednak największym rezerwuarem u zwierząt są gryzonie, głównie wiewiórki i szczury.

– Wbrew pozorom wirus małpiej ospy nie jest transmitowany przez małpy, ale przez gryzonie, np. przez szczury. To powoduje, że jego odległość do człowieka jest mniejsza niż w przypadku wirusa SARS-CoV-2, w przypadku którego pierwotnymi nosicielami były nietoperze – mówi dr Aneta Afelt. – Natomiast jest jasne, że między nietoperzem a formą, która przeszła na człowieka, były zwierzęta pośrednie. I jak dużo tych zwierząt pośrednich było, tego jeszcze nie wiemy, trwają badania.

Jak wskazuje, można się spodziewać, że w nadchodzących latach tzw. zoonoz, czyli chorób odzwierzęcych, będzie się pojawiać coraz więcej. Wynika to  m.in. z łatwości przemieszczania się w zglobalizowanym społeczeństwie.

– Jako społeczność nabraliśmy dużego apetytu na to, żeby poznać świat, ale również żeby mieć ten świat u siebie w domu, np. na talerzu. Przywykliśmy w Polsce do tego, że mamy awokado, mamy inne egzotyczne owoce, egzotyczne warzywa i mięso, jak np. mięso krokodyla, strusia. To wszystko powoduje, że mamy do czynienia z globalnym transportem ludności, zwierząt, żywności, towarów wszelkiego rodzaju, co niestety uruchamia drogi transmisji różnego rodzaju patogenów na różnych etapach ich faz życiowych  mówi członek Zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk.

źródło: newseria