Medicalpress
Szacuje się, że prawie połowa pacjentów z rozpoznaniem nowotworów mielodysplastycznych (MDS) już w chwili diagnozy jest zależna od transfuzji krwi[1]. Eksperci podkreślają, że częste przetoczenia w długiej perspektywie mogą prowadzić do przeładowania żelazem, obciążającym wiele kluczowych dla życia organów. Uwagę na ten problem zwraca nowa inicjatywa Stowarzyszenia Hematoonkologiczni – kampania Uwolnij się od transfuzji. Żyj z MDS lepiej i dłużej. W jej ramach prowadzony będzie szereg działań edukacyjnych, których celem jest dostarczenie pacjentom i ich najbliższym niezbędnej wiedzy i praktycznych porad na temat możliwości terapeutycznych, uwalniających pacjentów z MDS od transfuzji i podniesienia jakości ich życia.

 

 

Czym są MDS?

Nowotwory mielodysplastyczne (MDS) to grupa nowotworów charakteryzująca się nieprawidłowym dojrzewaniem i funkcjonowaniem komórek krwi. Chorobę, która prowadzić może do rozwoju ostrej białaczki szpikowej, najczęściej diagnozuje się u osób po 60. roku życia. Jej objawy, takie jak samoistne krwawienia, częste infekcje, zmęczenie czy osłabienie, bywają trudne do jednoznacznego rozpoznania, co może opóźniać diagnozę.

MDS dzieli się w zależności od stopnia zaawansowania choroby. W przypadku MDS niskiego ryzyka celem leczenia jest poprawa parametrów hematologicznych i jakości życia, natomiast w MDS wysokiego ryzyka (transformacji do ostrej białaczki szpikowej) – zahamowanie progresji i wydłużenie przeżycia. Ponieważ część pacjentów z MDS niskiego ryzyka może przejść do grupy wysokiego ryzyka, kluczowe jest wczesne wdrożenie skutecznej terapii.

U większości, bo ok. 70 proc. pacjentów, ryzyko to jest niskie a leczenie polega na regularnych transfuzjach krwi, dostarczających do organizmu te krwinki, których organizm pacjenta nie wytwarza w odpowiedniej liczbie. Paradoksalnie, terapia, która ratuje życie, pogarsza też jego jakość i ma inne negatywne konsekwencje. Zaliczyć do nich możemy reakcje poprzetoczeniowe, zakażenia czy przeładowanie organizmu żelazem, które obciąża nerki, wątrobę i inne kluczowe dla życia organy. Dodatkowo z czasem pacjenci stają się coraz bardziej zależni od transfuzji, co wymaga ich częstego powtarzania. Stanowi to znaczne obciążenie dla osoby chorej, m.in. z powodu potrzeby częstszych wizyt w szpitalu, ale także musimy pamiętać, że jest to obciążenie systemu opieki zdrowotnej – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Iwona Hus, kierownik Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie. – Szansą dla pacjentów wymagających przetoczeń, a także dla usprawnienia opieki nad tą grupą chorych w systemie opieki zdrowia, mogłoby być rozszerzenie refundacji na luspatercept, nowoczesnego leku, który reguluje dojrzewanie krwinek czerwonych. Aktualnie jest on refundowany po leczeniu erytropoetyną lub u pacjentów, którzy nie kwalifikują się do leczenia erytropoetyną, u których występuje obecność pierścieniowatych syderoblastów (lub mutacji SF3B1). Ważne jest, aby dostęp do nowoczesnego leczenia zyskali również chorzy bez względu na obecność pierścieniowatych syderoblastów już od pierwszej linii leczenia, zgodnie ze wskazaniem rejestracyjnym Europejskiej Agencji Leków (EMA).

Lepsze życie dla pacjentów z MDS

Celem kampanii „Uwolnij się od transfuzji. Żyj z MDS lepiej i dłużej” jest zwiększenie świadomości wśród społeczeństwa na temat życia z nowotworami mielodysplastycznymi, obciążeń, jakie niosą za sobą regularne przetoczenia krwi oraz budowania wiedzy w zakresie innych możliwości terapeutycznych, pozwalających się od nich uwolnić. Dla osób zainteresowanych tematem przygotowane zostały:

Pomysł na kampanię zrodził się z potrzeby edukacji i wsparcia chorych na MDS oraz ich bliskich. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z długofalowych skutków częstych transfuzji, a naszą misją jest zwrócenie uwagi na to, że istnieją alternatywne rozwiązania, które mogą poprawić jakość życia pacjentów. Chcemy, aby chorzy i lekarze mieli dostęp do najnowszych, zweryfikowanych informacji oraz mogli podejmować bardziej świadome decyzje terapeutyczne, zwłaszcza na wczesnych etapach choroby – mówi Katarzyna Lisowska, liderka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni.

Nowe szanse dla pacjentów

Potrzeby terapeutyczne pacjentów z MDS są zróżnicowane. W dużej mierze zależą od grup ryzyka – niskiego czy wysokiego. Jednakże wspólnym wyzwaniem pozostaje ograniczenie konieczności regularnych transfuzji, a tym samym poprawa jakości życia osób chorych. Pacjenci, którzy nie wymagają częstych przetoczeń, cieszą się lepszymi rokowaniami oraz dłuższym życiem i istotną poprawą jego jakości. Zmniejszenie częstotliwości transfuzji sprawia, że osoby chore doświadczają mniejszego zmęczenia, mogą prowadzić bardziej aktywne życie, a także wymagają rzadszej hospitalizacji.

Dostęp do nowoczesnych terapii, które pozwalają na ograniczenie liczby transfuzji lub całkowite uwolnienie od nich pacjenta, może znacząco poprawić życie chorych. Jednocześnie może także zmniejszyć obciążenie systemu opieki zdrowotnej, zarówno pod względem kosztów, jak i zasobów medycznych, ponieważ terapie te mogą być podawane w systemie ambulatoryjnym.

Po więcej informacji na temat kampanii zapraszamy na stronę internetową https://hematoonkologiczni.pl/

[1] https://orka.sejm.gov.pl/opinie9.nsf/nazwa/587_20210609_3/$file/587_20210609_3.pdf , dostęp: marzec 2025 r., str. 5

źródło: Stowarzyszenie Hematoonkologiczni

Nakłady na świadczenia w dziedzinie hematologii rosną szybciej niż średni wzrost nakładów Narodowego Funduszu Zdrowia na wszystkie świadczenia w latach 2022-2023 – wynika z raportu „Hematologia: nowe otwarcie” przygotowanego przez Stowarzyszenie Hematoonkologiczni, Fundację Per Humanus oraz Fundację Rzecznicy Zdrowia. Przeanalizowany w dokumencie potencjał organizacyjny systemu opieki hematologicznej wyraźnie wskazuje na potrzebę lepszego wykorzystania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz wprowadzenie możliwości systemowej współpracy specjalistów hematologów i transfuzjologów ze specjalistami medycyny rodzinnej, jak również diagnostami laboratoryjnymi oraz przedstawicielami innych zawodów medycznych.

Wnioski z raportu zaprezentowanego 24 września podczas konferencji prasowej wskazują jednoznacznie, że system ochrony zdrowia musi się przygotować na rosnącą liczbę pacjentów ze schorzeniami hematologicznymi – ze szczególnym uwzględnieniem nowotworów krwi i układu chłonnego. Jednak wieloletnie zaniechania związane z wdrażaniem klasyfikacji ICD-11 sprawiają, że nadal nie dysponujemy rzetelnymi danymi dotyczącymi epidemiologii tych schorzeń. Zmianę przynieść może Polski Rejestr Onko-Hematologiczny (PROH), którego pierwsze dane (za 2022 rok) pokazane zostaną przez Krajowy Rejestr Nowotworów jeszcze w 2024 roku. Eksperci, którzy zabrali głos w raporcie, liczą, że zebrane w ten sposób informacje pozwolą na jeszcze głębsze spojrzenie na problematykę i epidemiologię nowotworów układu krwiotwórczego i chłonnego.

Zgodnie z przedstawionymi w raporcie danymi, w ostatnich latach dostęp do terapii hematologicznych uległ znaczącej poprawie, a w kolejce do refundacji czekają kolejne molekuły. Coraz większa populacja pacjentów ma możliwość skorzystania z nowych metod leczenia. Zdaniem ekspertów biorących udział w projekcie, o realnych, długofalowych efektach zmian w dostępie do terapii będzie można dyskutować dopiero za kilka lat. Jednak zwracają oni uwagę, że już teraz warto zastanowić się nad kolejnymi krokami, które usprawniłyby funkcjonowanie całego systemu opieki, a jednocześnie podniosły jego efektywność ekonomiczną.

Obecnie liczba pacjentów korzystających ze świadczeń leczenia szpitalnego jest dwukrotnie niższa niż w przypadku chorych korzystających z ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Jednocześnie nakłady na leczenie szpitalne są̨ około 18-krotnie wyższe. W tym samym czasie nakłady na świadczenia w dziedzinie hematologii rosną szybciej niż średni wzrost nakładów Narodowego Funduszu Zdrowia na świadczenia medyczne w latach 2022-2023. W przypadku AOS dynamika wydatków na świadczenia ogółem wyniosła 30 proc., podczas gdy w hematologii 32 proc. (różnica 2 pp.). Z kolei w przypadku leczenia szpitalnego dynamika wydatków ogółem wynosiła 20 proc., podczas gdy w hematologii wyniosła 46 proc. (różnica 26 pp.).

Eksperci biorący udział w projekcie „Hematologia: nowe otwarcie” podkreślają, że nadal systemowego wsparcia wymaga sytuacja kadrowa w obszarze hematologii. Zebrane w raporcie dane pokazują, że liczba lekarzy hematologów systematycznie rośnie, jednak pomimo starań środowiska i ośrodków hematologicznych młodzi lekarze niechętnie wybierają tę specjalizację. W przypadku diagnostów laboratoryjnych i kadr pielęgniarskich sytuacja wygląda podobnie.

Potencjał organizacyjny systemu opieki hematologicznej wyraźnie wskazuje na potrzebę lepszego wykorzystania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Dane zawarte w raporcie zwracają również uwagę na konieczność wprowadzenia możliwości systemowej współpracy specjalistów hematologów i transfuzjologów ze specjalistami medycyny rodzinnej. Wśród postulatów znalazły się:

Pacjenci uczestniczący w badaniu ankietowym zorganizowanym przez autorów raportu zwrócili uwagę na postęp w obszarze farmakoterapii. Jednocześnie wskazali wiele wyzwań i największych obciążeń związanych z chorobą. Na liście tej wymienili m.in. kwestię dojazdu do ośrodków, w których są leczeni, konieczność sięgania po prywatne konsultacje lekarzy innych specjalności czy ponoszenie kosztów rehabilitacji. Ankietowani wskazali również na potrzebę udostępnienia im refundowanego przez NFZ wsparcia psychologicznego od momentu podejrzenia choroby, a także systemowych zmian w procedurze orzekania o niepełnosprawności.

Raport „Hematologia — nowe otwarcie” pokazuje, jak wiele przez ostatnie lata zmieniło się w polskiej hematologii. Postęp w medycynie sprawił, że część chorób hematologicznych stała się chorobami przewlekłymi. Świadczy o tym również grupa pacjentów biorących udział w naszym badaniu — 39,4 proc. pacjentów leczy się od 1 roku do 5 lat, 23,5 proc. pacjentów od 5 do 10 lat, a 18,9 proc. ankietowanych leczy się powyżej 10 lat – mówi Katarzyna Lisowska, przedstawicielka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni, prezes Fundacji Per Humanus. –  Wyniki ankiety wyraźnie wskazują na potrzebę zmiany w organizacji systemu ochrony zdrowia w obszarze szybszego wykrywania choroby. Ponad 28 proc. ankietowanych na właściwą diagnozę swojego stanu zdrowia czekało powyżej 3 lat. Musimy pamiętać, że brak diagnozy oznacza brak dostępnego leczenia. Często pacjenci w chwili rozpoznania są już w bardzo zaawansowanym stadium choroby. Pocieszające jest jednak to, że 38,2 proc. ankietowanych na diagnozę czekało do 6 miesięcy. Istnieje zatem potrzeba szerszej edukacji lekarzy rodzinnych, samych pacjentów i ich bliskich – dodaje.

źródło: Fundacja Rzecznicy Zdrowia

Projekt wrześniowej listy refundacyjnej zakłada, że pacjenci z ostrą białaczką szpikową dostaną dostęp do leczenia gilterytynibem w monoterapii w 2. linii leczenia opornej lub nawrotowej postaci tej choroby, a pacjenci nowozdiagnozowani do leczenia 2 nowymi schematami terapii: wenetoklaksu w skojarzeniu z lekiem hipometylującym oraz gemtuzumabu ozogamycyny w skojarzeniu ze standardową chemioterapią. To dobra wiadomość, z której cieszą się pacjenci i środowisko medyczne. Do wypełnienia listy TOP10 priorytetów refundacyjnych w hematoonkologii pozostały jeszcze dwa inhibitory kinazy Brutona (ibrutynib i akalabrutynib), na które wyczekują pacjenci z przewlekłą białaczką limfocytową.
Do niedawna pacjenci z ostrą białaczką szpikową mieli dostęp do jednej nowoczesnej terapii. Refundacja midostauryny w maju 2021 roku zabezpieczyła potrzeby jedynie 25-30% pacjentów z tą postacią choroby, u których występowała mutacja genu FLT3. Pacjenci z tzw. wtórną białaczką, po przeszczepieniu czekali na gilterytynib, którego zastosowanie poprawia rokowania dając wyższy odsetek całkowitych remisji i dłuższe całkowite przeżycie. Na nowoczesną terapię czekali również starsi pacjenci nie kwalifikujący się do intensywnego leczenia, dla których jedyną opcją terapeutyczną było zastosowanie wenetoklaksu w skojarzeniu z lekiem hipometylującym. Wyczekiwano również refundacji gemtuzumabu ozogamycyny, który dodany do chemioterapii w podgrupie chorych o korzystnym rokowaniu, zwiększa szansę na wyleczenie. Na szczęście wszystkie te grupy właśnie zostały zabezpieczone przed resort zdrowia, bo leki znalazły się w projekcie najnowszej listy refundacynej.

Ogromnie cieszymy się z tego, że pacjenci z ostrą białaczką szpikową będą mieli dostęp do nowoczesnych terapii. To z pewnością wpłynie na jakość i długość ich życia. Widzimy, że Ministerstwo Zdrowia realizuje krok po kroku plan rozszerzania listy dostępnych dla pacjentów terapii w hematoonkologii. Bardzo za to dziękujemy. Mamy nadzieję, że kolejne decyzje refundacyjne będą pozytywne dla pacjentów z przewlekłą białaczką limfocytową – zwłaszcza tych, u których występują złe czynniki rokownicze – powiedziała Katarzyna Lisowska, przedstawicielka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni.

Grupa pacjentów, którzy z niecierpliwością czekają na dostęp do nowoczesnego leczenia to chorzy z przewlekłą białaczką limfocytową, u których występuje mutacja TP53, delecja 17p i niezmutowany status genów IGVH. Te zmiany cytogenetyczne w komórkach nowotworowych sprawiają, że przebieg choroby może być bardzo agresywny i dynamiczny. Tacy chorzy wymagają celowanego leczenia, które nie jest obecnie dla nich dostępne. Rozwiązaniem dla nich jest zastosowanie inhibitorów kinazy Brutona już w 1. linii leczenia.


– Mamy nadzieję, że kolejnym krokiem resortu zdrowia będzie refundacja inhibitorów kinazy Brutona – akalabrutynibu i ibrutynibu, na które czekają pacjenci z przewlekłą białaczką limfocytową. Wśród nich jest grupa, u których przebieg choroby, pomimo przewlekłości w nazwie, może być bardzo dynamiczny i agresywny ze względu na obecność mutacji w genach. Dla nich czas ma ogromne znaczenie i ważne, aby już w 1. linii leczenia otrzymywali nowoczesne terapie, które w tej chwili nie są dostępne
– dodała Katarzyna Lisowska.

Tylko tych dwóch leków brakuje, aby w pełni zrealizować listę priorytetów refundacyjnych TOP10 HEMATO na rok 2021. Lista została stworzona przez ekspertów medycznych – konsultanta krajowego, konsultantów wojewódzkich i szefów klinik hematoonkologicznych.

źródło; Hemtoonkologiczni
Projekt wrześniowej listy refundacyjnej zakłada, że pacjenci z ostrą białaczką szpikową dostaną dostęp do leczenia gilterytynibem w monoterapii w 2. linii leczenia opornej lub nawrotowej postaci tej choroby, a pacjenci nowozdiagnozowani do leczenia 2 nowymi schematami terapii: wenetoklaksu w skojarzeniu z lekiem hipometylującym oraz gemtuzumabu ozogamycyny w skojarzeniu ze standardową chemioterapią. To dobra wiadomość, z której cieszą się pacjenci i środowisko medyczne. Do wypełnienia listy TOP10 priorytetów refundacyjnych w hematoonkologii pozostały jeszcze dwa inhibitory kinazy Brutona (ibrutynib i akalabrutynib), na które wyczekują pacjenci z przewlekłą białaczką limfocytową.
Do niedawna pacjenci z ostrą białaczką szpikową mieli dostęp do jednej nowoczesnej terapii. Refundacja midostauryny w maju 2021 roku zabezpieczyła potrzeby jedynie 25-30% pacjentów z tą postacią choroby, u których występowała mutacja genu FLT3. Pacjenci z tzw. wtórną białaczką, po przeszczepieniu czekali na gilterytynib, którego zastosowanie poprawia rokowania dając wyższy odsetek całkowitych remisji i dłuższe całkowite przeżycie. Na nowoczesną terapię czekali również starsi pacjenci nie kwalifikujący się do intensywnego leczenia, dla których jedyną opcją terapeutyczną było zastosowanie wenetoklaksu w skojarzeniu z lekiem hipometylującym. Wyczekiwano również refundacji gemtuzumabu ozogamycyny, który dodany do chemioterapii w podgrupie chorych o korzystnym rokowaniu, zwiększa szansę na wyleczenie. Na szczęście wszystkie te grupy właśnie zostały zabezpieczone przed resort zdrowia, bo leki znalazły się w projekcie najnowszej listy refundacynej.

Ogromnie cieszymy się z tego, że pacjenci z ostrą białaczką szpikową będą mieli dostęp do nowoczesnych terapii. To z pewnością wpłynie na jakość i długość ich życia. Widzimy, że Ministerstwo Zdrowia realizuje krok po kroku plan rozszerzania listy dostępnych dla pacjentów terapii w hematoonkologii. Bardzo za to dziękujemy. Mamy nadzieję, że kolejne decyzje refundacyjne będą pozytywne dla pacjentów z przewlekłą białaczką limfocytową – zwłaszcza tych, u których występują złe czynniki rokownicze – powiedziała Katarzyna Lisowska, przedstawicielka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni.

Grupa pacjentów, którzy z niecierpliwością czekają na dostęp do nowoczesnego leczenia to chorzy z przewlekłą białaczką limfocytową, u których występuje mutacja TP53, delecja 17p i niezmutowany status genów IGVH. Te zmiany cytogenetyczne w komórkach nowotworowych sprawiają, że przebieg choroby może być bardzo agresywny i dynamiczny. Tacy chorzy wymagają celowanego leczenia, które nie jest obecnie dla nich dostępne. Rozwiązaniem dla nich jest zastosowanie inhibitorów kinazy Brutona już w 1. linii leczenia.


– Mamy nadzieję, że kolejnym krokiem resortu zdrowia będzie refundacja inhibitorów kinazy Brutona – akalabrutynibu i ibrutynibu, na które czekają pacjenci z przewlekłą białaczką limfocytową. Wśród nich jest grupa, u których przebieg choroby, pomimo przewlekłości w nazwie, może być bardzo dynamiczny i agresywny ze względu na obecność mutacji w genach. Dla nich czas ma ogromne znaczenie i ważne, aby już w 1. linii leczenia otrzymywali nowoczesne terapie, które w tej chwili nie są dostępne
– dodała Katarzyna Lisowska.

Tylko tych dwóch leków brakuje, aby w pełni zrealizować listę priorytetów refundacyjnych TOP10 HEMATO na rok 2021. Lista została stworzona przez ekspertów medycznych – konsultanta krajowego, konsultantów wojewódzkich i szefów klinik hematoonkologicznych.

źródło; Hemtoonkologiczni