Medicalpress
Pobudzanie innowacyjności, przyspieszanie cyfryzacji, udostępnienie firmom tzw. big data — branża farmaceutyczna wiąże wielkie nadzieje z przyszłoroczną prezydencją Polski w Radzie UE. „Współpraca publiczno-prywatna w tych obszarach jest możliwa, a nawet już w pewnym zakresie realizowana” – powiedział Justin Gandy, dyrektor zarządzający MSD Polska, po panelu dyskusyjnym z Krzysztofem Gawkowskim, wicepremierem i ministrem ds. cyfryzacji.

Obecna w Polsce od 33 lat globalna firma farmaceutyczna MSD jest również regularnym gościem Forum Ekonomicznego w Karpaczu, jednego z największych i najbardziej prestiżowych wydarzeń w naszej części Europy. To właśnie na nim dyskutowane są kluczowe zmiany i cele, stojące przed strategicznymi dla rozwoju oraz bezpieczeństwa naszego kraju sektorami. A jednym z nich bez wątpienia jest branża farmaceutyczna.

„Skala naszych inwestycji jest znacząca: w samym tylko 2023 roku wkład firmy w badania kliniczne w Polsce przekroczył 190 milionów zł, natomiast od 2008 roku mowa o nakładach w polską gospodarkę przekraczających pułap 3,8 mld złotych. Pod względem liczby badań klinicznych polski oddział zajmuje 11. miejsce na świecie i 6. miejsce w Europie. Wynika to z naszego przekonania, że ten kraj dysponuje nie tylko olbrzymim potencjałem, ale również doskonałymi perspektywami rozwojowymi” – przekonuje Justin Gandy, dyrektor zarządzający MSD Polska.

Podczas szeregu paneli eksperckich z udziałem dyrektora zarządzającego MSD Polska powracał temat prezydencji Polski w Radzie UE, która rozpocznie się 1 stycznia 2025 roku. Jej celem, według całej branży, powinno być nie tylko wzmocnienie rodzimego przemysłu farmaceutycznego, ale również poprawa konkurencyjności Europy względem innych, globalnych graczy: USA, Indii czy Chin. Oba te cele, zdaniem przedstawiciela MSD Polska, będą możliwe do osiągnięcia także dzięki inwestycjom w szeroko pojętą digitalizację.

„Aktualnie, we współpracy z 500 ośrodkami naukowymi, mamy otwartych ponad 150 badań klinicznych z udziałem blisko 3700 pacjentów. Nasza marka jest jednym z trzech największych w kraju podmiotów prowadzących badania kliniczne. Dzięki temu rozumiemy, jak istotną rolę dla rozwoju innowacyjnych terapii i strategii zdrowotnych odgrywają dane i dostęp do nich, w szczególności wykorzystanie potencjału danych z rzeczywistej praktyki klinicznej (Real-World Evidence)” – tłumaczy Justin Gandy

Skala zaangażowania MSD w polską gospodarkę i rynek big data jest jednak znacznie większa. Justin Gandy przypomina, że w Warszawie zlokalizowane jest Centrum Zarządzania Danymi z Badań Klinicznych koncernu, będące największym spośród sześciu globalnych ośrodków, w których analizowane są dane z czterech tysięcy ośrodków badawczych na całym świecie. W ramach Data Management Center działa również jedno z czterech na całym świecie centrów zarządzania danymi o zdarzeniach niepożądanych.

„Kontynuujemy również nasze strategiczne partnerstwo z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym w ramach Programu CORE (Center for Observational and Real-World Evidence). Jego celem jest promowanie partnerstw publiczno-prywatnych w dziedzinie opieki zdrowotnej poprzez inicjatywy oparte na dostępie i analizie danych” – dodaje dyrektor zarządzający MSD Polska.

Publiczno-prywatne wysiłki na rzecz przyspieszenia digitalizacji szeroko pojętego rynku zdrowia były również jednym z tematów panelu dyskusyjnego z udziałem Justina Gandy’ego oraz Krzysztofa Gawkowskiego, wicepremiera i ministra odpowiedzialnego za cyfryzację i cyberbezpieczeństwo. Podczas spotkania zgodzono się, że Europa Środkowo-Wschodnia szybko staje się kluczowym graczem na globalnej arenie cyfrowej, na czele z Polską, która wyróżnia się w obszarze tzw. otwartych danych, gdzie z wynikiem 95 proc. przewyższa średnią unijną.

„Ważne jest, aby śladem administracji publicznej szedł również sektor prywatny, gdyż dostęp do danych umożliwiłby firmom, takim jak MSD, śledzenie procesów, jeśli chodzi o kondycję i potrzeby zdrowotne Polaków. To z kolei pozwoliłoby na dostosowywanie naszych inwestycji oraz strategii do aktualnych bądź prognozowanych potrzeb. Mamy do tego odpowiednich specjalistów i wiedzę: potrzeba tylko politycznej woli” – wyjaśnia Justin Gandy

źródło:PAP

Maksymalne skrócenie ścieżki medycznej dla chcącego się zaszczepić pacjenta i możliwość przyjęcia szczepionki w każdej aptece – to rozwiązania, które innym państwom UE pozwoliły osiągnąć znacznie wyższy poziom wyszczepialności dorosłych, niż ma to miejsce w Polsce. „Naszym priorytetem jest walka z grypą, gdyż ta pozornie niewinna choroba, zwłaszcza dla seniorów, niesie olbrzymie zagrożenie” – powiedziała Daniela Duta, dyrektor generalna Vaccines Sanofi w Polsce.

Daniela Duta, reprezentując Sanofi, innowacyjną firmę biofarmaceutyczną o zasięgu globalnym, jak i lokalnym, wzięła udział w panelu eksperckim poświęconym profilaktyce pierwotnej podczas XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

„Mamy nadzieję, że wyszczepialność przeciw grypie będzie rosnąć, ponieważ obecnie wynosi ok 5 proc., co plasuje Polskę na jednym z ostatnich miejsc w Europie. Dlatego nieustannie poszukujemy nowych rozwiązań dla naszych pacjentów i udoskonalamy te istniejące. Planujemy wprowadzić do Polski dwa kolejne typy szczepionek przeciw grypie: jedną tradycyjną, ale ze zwielokrotnioną ilością antygenów oraz drugą, rekombinowaną” – wyjaśniała Daniela Duta.

Dostęp do innowacyjnych szczepionek to jedno – jednak kluczem do osiągnięcia pozytywnych efektów na poziomie całej populacji jest edukacja wszystkich dorosłych Polaków w zakresie istotności profilaktyki pierwotnej. Poziom wyszczepienia dorosłych Polaków na tle innych Europejczyków wciąż pozostawia bowiem wiele do życzenia. W zeszłym sezonie grypowym przeciw tej chorobie zaszczepiło się u nas około 20 proc. seniorów – podczas gdy w niektórych krajach UE odsetek ten sięga ponad 70 proc.

„W pierwszej kolejności musimy docierać do grup tak zwanego zwiększonego ryzyka: seniorów i osób cierpiących na choroby przewlekłe. Przypominajmy im, że grypa może powodować poważne powikłania układu krążenia czy zaostrzenie schorzeń układu oddechowego. Jest również ekstremalnie niebezpieczna dla pacjentów cierpiących na cukrzycę typu 1 i 2. Szczepienia przeciw grypie pomagają chronić nas, naszych bliskich i przyczyniają się do lepszej kondycji zdrowotnej społeczeństwa” – tłumaczyła dyrektor generalna Vaccines Sanofi Polska.

Warto również czerpać z doświadczeń innych krajów Europy, w których poziom wyszczepienia dorosłych wielokrotnie przerasta polskie statystki.

„We Francji już kilka lat temu wprowadzono możliwość zaszczepienia się przeciw grypie w każdej aptece i okazało się to ogromnym sukcesem. Również w sąsiednich Czechach funkcjonuje system umożliwiający pacjentom szybki dostęp do innowacyjnych szczepionek” – zaznaczyła Daniela Duta.

Jej zdaniem promocji szczepień pomogłoby maksymalne skrócenie ścieżki medycznej, jaką przemierzyć musi dziś każdy pacjent chcący zabezpieczyć się przed infekcją grypy.

„Wiele krajów dąży do uproszczenia całej procedury m.in. poprzez odejście od wystawiania recept na szczepionkę czy obowiązkowej wizyty w POZ. Ich doświadczenie pokazuje, że im bardziej przyjęcie szczepionki staje się rutynową, niewymagającą wysiłku czynnością, tym więcej osób korzysta z tej możliwości” – podkreślała Daniela Duta.

Z kolei Nicolas Radziszewski, dyrektor generalny Sanofi Vaccines na Europę Centralną i Południową dodał, że poziom wyszczepienia obywateli naszego kraju mógłby pozytywnie wpływać na zmiany systemowe ułatwiające wprowadzanie na rynek innowacyjnych terapii.

„Rejestracja nowej szczepionki nad Wisłą i pozyskanie dla niej finansowania to kwestia od trzech do nawet dziesięciu lat, podczas gdy w innych państwach działa to zdecydowanie szybciej” – zauważył Nicolas Radziszewski.

W Karpaczu odbyło się 32. Forum Ekonomiczne – jedno z największych i najbardziej prestiżowych wydarzeń w naszej części Europy. Tysiące gości – liderzy polityki, gospodarki, samorządu, wybitni przedstawiciele świata kultury i nauki z całego świata, dyskutowało o najistotniejszych wyzwaniach stojących obecnie przed Polską i całym kontynentem.

Źródło: PAP MediaRoom

Wdrażanie Planu dla Chorób Rzadkich, kierunki rozwoju technologii stosowanych w terapii tych schorzeń, związane z tym wyzwania dla systemu oraz funkcjonowanie Funduszu Medycznego, to niektóre z zagadnień poruszanych podczas panelu „Choroby rzadkie: systemowe rozwiązania i ich realizacja”, który został zorganizowany w ramach XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
„Diagnostyka chorób rzadkich, w tym dostęp do nowoczesnych metod diagnostycznych to jeden z filarów Planu dla Chorób Rzadkich” – podkreślała Agnieszka Grzybowska-Zalewska, prezes Sanofi Polska na Forum Ekonomicznym w Karpaczu.

Do tej pory wykryto ok. 8 tys. rzadkich chorób; w Polsce cierpi na nie ok. 3 mln osób, a zarejestrowanych jest ok. 200 leków.

Wdrażanie Planu dla Chorób Rzadkich, kierunki rozwoju technologii stosowanych w terapii tych schorzeń, związane z tym wyzwania dla systemu oraz funkcjonowanie Funduszu Medycznego, to niektóre z zagadnień poruszanych podczas panelu „Choroby rzadkie: systemowe rozwiązania i ich realizacja”, który został zorganizowany w ramach XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

„Fundusz Medyczny w odniesieniu do chorób rzadkich się sprawdza, aczkolwiek jego minusem jest to, że jest ograniczony do tych najbardziej innowacyjnych cząsteczek” – oceniła Agnieszka Grzybowska-Zalewska, prezes Sanofi Polska. 

Jak wskazywała, musi to być cząsteczka, która jest nie tylko innowacyjna, ale jeszcze odpowiada na niezaspokojoną do tej pory potrzebę medyczną, a na dodatek musi być zgłoszona w przeciągu bardzo krótkiego czasu od zarejestrowania. To sprawia, że zestaw cząsteczek mających szansę na objęcie refundacją z założenia jest dosyć mały, w tym roku to było sześć cząsteczek. 

„Zbiór cząsteczek, które już są refundowane, systematycznie się powiększa; do ideału nam daleko, ale jest postęp. Natomiast jest jeszcze ten zbiór po środku, czyli tych cząsteczek, które nie są refundowane, a nie są na tyle innowacyjne, by znaleźć się na tej liście – mówiła prezes Agnieszka Grzybowska-Zalewska. – Fundusz Medyczny dla tych bardzo innowacyjnych cząsteczek jest dobrym rozwiązaniem, natomiast musimy ciągle szukać rozwiązań dla tej całej reszty” – podsumowała.

„Moim marzeniem zawodowym są badania przesiewowe wśród noworodków pod kątem chorób rzadkich, tzw. new born screening. Nie po to, żeby od razu stosować leczenie, ale żeby obserwować pacjenta od narodzin. Bo jeżeli zaczynamy leczyć chorego we właściwym momencie, to ten efekt jest lepszy, co oznacza, że pieniądze są efektywniej wydawane” – zaznaczyła. 

Wskazała też na konieczność rozwoju terapii domowych, które zapewnią pacjentowi komfort leczenia w swoim środowisku, bez konieczności uciążliwych, często dalekich podróży do placówek medycznych. 

„Założenia Planu dla Chorób Rzadkich trzeba wdrożyć, jest to trudne, wszystko jeszcze przed nami, ale poruszamy się małymi kroczkami w dobrą stronę” – podsumowała. 

W debacie brał udział także wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. 

„Trzeba dalej pracować, bo są sprawy, które można naprawić. Jesteśmy na półmetku wykonania Planu dla Chorób Rzadkich – mówił. – Naszym zadaniem jest umożliwienie leczenie pacjenta z niektórymi schorzeniami rzadkimi blisko domu lub w domu pod nadzorem ośrodka referencyjnego” – zapewnił.

Wiceminister zdrowia podkreślał przy tym, że badania przesiewowe to najefektywniejsze i najtańsze rozwiązanie. Według niego powinien powstać Europejski Projekt Badań Przesiewowych. 

„Nowe wartości Starego Kontynentu – Europa u progu zmian” to hasło tegorocznego, XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Program tegorocznego Forum przewiduje prawie 500 wydarzeń, podzielonych na działy, m.in. Forum ochrony zdrowia.

Źródło: PAP MediaRoom

Pod koniec kwietnia br. Komisja Europejska zaproponowała pierwszą od 20 lat reformę europejskiego prawa farmaceutycznego. Przepisy te to swoista rewolucja, na nowo zdefiniują kształt unijnych i krajowych rynków: farmaceutycznego i biotechnologicznego. Jakie będą następstwa? Czy dojdzie do tak potrzebnej poprawy konkurencyjności i zwiększenia bezpieczeństwa zdrowotnego? Czy Europejczycy zyskają dostęp do najnowocześniejszych technologii lekowych? O tym debatowano podczas spotkania organizowanego przez Komitet Farmaceutyczny Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce w trakcie XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
Dziś tylko 22 proc. nowych terapii pochodzi z Europy. Jest to odwrócenie sytuacji sprzed 25 lat, kiedy to prawie połowa innowacyjnych leków pochodziła ze Starego Kontynentu[i]. Pandemia COVID-19 oraz wojna w Ukrainie uwidoczniły, jak ważne jest, aby nie być zależnym od innych regionów geograficznych w strategicznych sektorach państwa. W obszarze ochrony zdrowia widać wyraźnie, że państwa, które tworzą technologie medyczne i mają rozwiniętą branżę farmaceutyczną, mogą w sytuacjach kryzysowych szybko zapewnić swoim obywatelom dostęp do odpowiednich leków czy szczepionek. Dlatego warto, aby tworzyć miejsca dla innowacji, bo to umożliwia budowanie odpornego systemu ochrony zdrowia.
 
Propozycja KE to początek trudnych dyskusji o mechanizmach wspierania konkurencyjności w Unii Europejskiej.
 
Celami Komisji Europejskiej są zapewnienie równego dostępu do leków wszystkim obywatelom UE oraz zachęcanie do prowadzenia badań w obszarze tzw. niezaspokojonych potrzeb medycznych. Będzie to możliwe dzięki zwiększeniu konkurencyjności przemysłu farmaceutycznego w Europie. Podstawowym narzędziem, które ma umożliwić realizację tych celów są. zdaniem Komisji, prawa własności intelektualnej. Z tego też powodu, zaproponoano pewne zmiany w ich długości oraz zasadach ich przyznawania.
 
Jako branża podzielamy cele założone przez Komisję Europejską. Jednak naszym zdaniem zaproponowane narzędzia nie przyczynią się do poprawy słabnącej konkurencyjności nauk medycznych w UE, nie przyspieszą rozwoju innowacji, a także nie pozwolą osiągnąć celu, jakim jest równiejszy i sprawiedliwszy dostęp do leków dla pacjentów w Polsce i w Europie – zwraca uwagę Jacek Graliński, przewodniczący Komitetu Farmaceutycznego AmCham oraz Koalicji Izb Handlowych dla Zdrowia.
 
Rozwój gospodarczy jest napędzany innowacjami. To one pozwalają zwiększyć produktywność. Także w obszarze odkryć leków, konieczne są impulsy do ich rozwijania. Otoczenie regulacyjne, prawa własności intelektualnej stanowią właśnie taki impuls. Ich brak może ograniczyć dobrobyt zdrowotny Europy i skazać Europejczyków na import technologii. To byłoby poważne ograniczenie potencjału badawczo-rozwojowego Europy, powodując drenaż kompetencji.
 
Obawy te są na tyle poważne, że innowacyjna branża farmaceutyczna i biotechnologiczna wydały wspólne stanowisko. Deklarują w nim wolę współpracy w trakcie procesu legislacyjnego ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, aby ostateczny kształt prawa farmaceutycznego wspierał tworzenie w Europie innowacji i tym samym odpowiadał na potrzeby polskich i europejskich pacjentów, systemów opieki zdrowotnej oraz europejskich sektorów farmaceutycznego i biotechnologicznego.
 
Zmiany przepisów mogą mieć dalekosiężne konsekwencje. Europa może nadal być atrakcyjnym miejscem dla innowacji, mieć nadal pewną przewagę konkurencyjną. To pozwoli jej korzystać z cyklu innowacji, wdrażać nowe technologie. Scenariusz alternatywny to wpadnięcie w pułapkę średniego wzrostu. Europa będzie tylko konsumentem innowacji powstałych w innych regionach świata. Firmy biotechnologii medycznej stracą możliwości rozwojowe, a pacjenci będą czekać dłużej niż kiedykolwiek na dostęp do najnowszych zdobyczy medycyny i terapii ratujących życie – dodaje Jacek Graliński.
 
Ochrona praw własności intelektualnej stanowi jeden z ważniejszych mechanizmów wspierania innowacyjności.
 
Znaczna część dyskusji w ramach XXXII Forum Ekonomicznego w Karpaczu została poświęcona systemowi ochrony praw własności intelektualnej (danych i rynkowej). Prawa te mają kluczowe znaczenie zachęcając innowatorów do opracowywania nowych leków i nowych wskazań.
 
Obecnie, zdaniem sektora innowacyjnego, mamy do czynienia z pewną równowagą w tym zakresie. Sprzyja to inwestowaniu sektora innowacyjnego w badania i rozwój, upowszechnianiu przez niego nowych technologii lekowych i jednocześnie umożliwia transfer technologii do przemysłu odtwórczego.
 
Obecnie funkcjonujący system ochrony wyłączności dla leków innowacyjnych zakłada osmioletnią ochronę danych, dwuletnią ochronę rynkową, z możliwością wydłużenia o dodatkowy rok. W projekcie przygotowanym przez Komisję Europejską okresy te zostały zmienione. Podstawowa ochrona danych to sześć lat, dwa lata ochrony rynkowej. W określonych sytuacjach, czyli na przykład, gdy lek zostanie udostępniony we wszystkich państwach członkowskich w ciągu dwóch lat od rejestracji, odpowiada na niezaspokojoną potrzebę zdrowotną lub pojawią się nowe wskazania terapeutyczne, możliwe będzie wydłużenie ochrony. W opinii sygnatariuszy ww. stanowiska branży, warunki przedłużenia praw byłyby trudne – jeśli nie niemożliwe do spełnienia – gdyż w znacznej mierze niezależne od producenta leku innowacyjnego. Z tego też względu zaproponowane zmiany są postrzegane jednoznacznie jako skrócenie okresów ochrony wyłączności praw.
 
W opinii KF Amcham zmiany okresów ochrony praw własności intelektualnej mogą spowodować poważne koszty ekonomiczne i społeczne – ograniczając podaż innowacyjnych leków w Unii Europejskiej, zwiększając ich ceny, tworząc nierówności w dostępie. Cele Komisji Europejskiej mogą więc nie zostać osiągnięte – zaznacza Iwona Pająk, przedstawiciel KF AmCham i dyrektor public affairs w firmie Novartis Poland.
 
Kształt definicji niezaspokojonej potrzeby medycznej warunkuje proces powstawania leków w nowych wskazaniach terapeutycznych.
 
Komitet Farmaceutyczny AmCham wraz z innymi przedstawicielami branży zwracają również uwagę, że KE zaproponowała zbyt wąską definicję niezaspokojonej potrzeby medycznej (wymagającą znaczącego obniżenia „wysokiej zachorowalności lub śmiertelności”). To stwarza ryzyko wykluczenia rozwoju ważnych dla pacjentów terapii.
 
 
Wprowadzenie tak wąskiej definicji może mieć negatywne konsekwencje dla pacjentów. Może też zniechęcać firmy do inwestowania w badania i rozwój leków w chorobach, w których mamy już dostępne inne rozwiązania. A przecież każda kolejna generacja leków zmienia praktykę kliniczną, ograniczając np. efekty uboczne terapii – dodaje Iwona Pająk.
 
Europa powinna być nadal miejscem, w którym nie tylko warto być, ale przede wszystkim warto działać i tworzyć.
 
Najważniejsze pytania, jakie stawiali sobie uczestnicy debaty, dotyczyły tego, czy przepisy zaproponowane przez KE mają szansę zwiększyć atrakcyjność inwestycyjną Europy oraz jakie mogą być potencjalne konsekwencje wdrożenia regulacji w zaproponowanym kształcie. Poniżej kilka wniosków:
 
 
Komitet Farmaceutyczny Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (KF AmCham) zrzesza kluczowe, globalne firmy farmaceutyczne obecne w Polsce. Jego celem jest reprezentowanie głosu i opinii jego członków. KF AmCham inicjuje i uczestniczy w dialogu, zwłaszcza ze środowiskami opiniotwórczymi i decyzyjnymi. Nakierowany jest na dzielenie się wiedzą w dziedzinie systemu ochrony zdrowia, farmacji i biotechnologii oraz na tworzenie i utrzymywanie optymalnych warunków rozwoju przemysłu farmaceutycznego w Polsce.
 
Komitet działa na rzecz:
 
 
[i] The Evolving APIs World: Crunches in the Global APIs Supply Chain Raport, Chemical Pharmaceutical Generic Association (CPA), (2022)
[ii] Revise pharmaceutical legislation, or long-term access to medical breakthroughs for Europeans will be harmed, European Federation of Pharmaceutical Industries and Associations (EFPIA), (2023)
źródłol: AmCham
Od lat stale wzrasta zapotrzebowanie na leki osoczopochodne, a przez to również na składnik niezbędny do ich produkcji – osocze. Rośnie zarówno liczba zastosowań terapeutycznych, jak i liczba pacjentów korzystających z terapii lekami osoczopochodnymi. Jest to jedyna możliwa metoda leczenia dla 300 tysięcy osób w całej Unii Europejskiej.
Wyzwania związane z niewystarczającym poziomem dawstwa osocza, systemami zarządzania osoczem oraz z dostępnością leków osoczopochodnych są coraz mocniej odczuwalne zarówno w Polsce, jak i na świecie. O potencjalnych rozwiązaniach problemu dyskutowali uczestnicy panelu „Wiele perspektyw, jeden cel – efektywny system dawstwa osocza jako odpowiedź na zapotrzebowanie związane z terapiami opartymi na osoczu w Polsce i w Europie”, który odbył się podczas 31. Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

W panelu wzięli udział: prof. Radosław Sierpiński – prezes Agencji Badań Medycznych a jednocześnie pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. rozwoju sektora biotechnologii i niezależności Polski w zakresie produktów krwiopochodnych; dr Tomasz Latos – przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia; David Viochna – wiceprzewodniczący Czeskiego Stowarzyszenia ds. Plazmaferezy, a zarazem zastępca dyrektora w BioLife Plasma Services, spółce Takeda; Maarten Van Baelen – dyrektor wykonawczy PPTA (Plasma Protein Therapeutics Association) oraz prof. Sylwia Kołtan z Katedry Pediatrii, Hematologii i Onkologii Collegium Medicum UMK, pełniąca również funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie immunologii klinicznej.

„Osocze ma szeroki i zróżnicowany zakres wskazań terapeutycznych, kluczowy dla utrzymania prawidłowego stanu zdrowia. W wielu przypadkach terapie bazujące na osoczu i lekach osoczopochodnych nie są możliwe do zastąpienia lekami rekombinowanymi” – wyjaśniała prof. Sylwia Kołtan.

Istnieje kilka sposobów poboru osocza, z którego później można m.in. wytworzyć leki. Plazmafereza jest skuteczniejszym sposobem pobierania osocza niż pobranie krwi pełnej, ponieważ od dawcy pobiera się tylko osocze, a pozostałe składniki krwi są przetaczane z powrotem do dawcy. Dzięki temu można uzyskać więcej osocza na jedną donację niż w przypadku osocza pozyskiwanego z krwi pełnej. Ponadto dawcy mogą oddawać samo osocze znacznie częściej niż krew pełną. To niezwykle istotne, ponieważ do wyprodukowania leków potrzebnych na roczną terapię chorego z wrodzonym brakiem odporności potrzeba 130 donacji, a w przypadku osoby cierpiącej na hemofilię jest to aż 1200 donacji. Leki osoczopochodne są również stosowane w leczeniu rozległych oparzeń, konfliktu serologicznego u kobiet w ciąży czy na oddziałach intensywnej terapii. Dlatego tak ważne jest usprawnienie obecnego systemu oddawania osocza, ponieważ w naszym kraju nadal pobiera się kilkukrotnie mniej osocza niż np. w Czechach.

„Jest potencjał na to, żeby pozyskiwać więcej osocza w Polsce. Chcemy to robić. Jest to szczególnie ważne w obliczu kryzysów” – zapowiadał prof. Radosław Sierpiński, prezes Agencji Badań Medycznych.

Wielkim wyzwaniem pozostaje fakt, że cała Europa jest w ogromnej mierze uzależniona od osocza pochodzącego od dawców z USA. Ta zależność sprawia, że kraje na naszym kontynencie są bardziej podatne na zakłócenia w łańcuchach dostaw leków. Dlatego polski rząd chce, żeby nasz kraj stał się samowystarczalny w tym obszarze. Planowane jest m.in. usprawnienie systemu poboru osocza oraz stworzenie polskiego frakcjonatora, choć to ostatnie jest bardzo skomplikowanym przedsięwzięciem. Jak przewidują przedstawiciele rządu, jego uruchomienie nastąpi po około 6 latach od wprowadzenia znowelizowanej ustawy o służbie krwi, której projekt niedługo powinien trafić do konsultacji społecznych.

Jak zwracał uwagę David Viochna, zanim zostanie osiągnięty długoterminowy plan związany z budową frakcjonatora osocza, by zapewnić pacjentom ciągłość dostępu do terapii, warto wziąć pod uwagę rozwiązania tymczasowe, które mogą zostać wprowadzone natychmiast i zapewnią najbardziej efektywne wykorzystanie już pobieranego osocza. Istnieje kilka możliwych rozwiązań pozwalających na lepsze zabezpieczenie ciągłości dostępu do terapii osoczopochodnych. Jednym z nich jest koncepcja związana z wymianą gotowych leków osoczopochodnych w zamian za pobrane osocze (P4P – plasma for product). Forma i szczegółowy charakter umowy „plasma for product” jest zawsze ustalany z konkretnym krajem, gdyż nie istnieje jeden model w tym zakresie.

Uczestnicy panelu bardzo wyraźnie podkreślali również fundamentalną kwestię – pilną potrzebę podnoszenia świadomości w zakresie dawstwa osocza. Na to wyzwanie zwracał uwagę m.in. dr Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, sygnalizując, że brakuje powszechnej wiedzy, że oprócz dawstwa krwi jest jeszcze dawstwo osocza. „Zauważam brak świadomości w zakresie dawstwa osocza. To jest bardzo duży problem – bez dawców nie pozyskamy osocza dla chorych, a o dawstwie osocza właściwie się nie mówi” – podsumowała prof. Sylwia Kołtan, podczas 31. Forum Ekonomicznego odbywającego się w dniach 6-8 września w Karpaczu.

Źródło: PAP

Od lat stale wzrasta zapotrzebowanie na leki osoczopochodne, a przez to również na składnik niezbędny do ich produkcji – osocze. Rośnie zarówno liczba zastosowań terapeutycznych, jak i liczba pacjentów korzystających z terapii lekami osoczopochodnymi. Jest to jedyna możliwa metoda leczenia dla 300 tysięcy osób w całej Unii Europejskiej.
Wyzwania związane z niewystarczającym poziomem dawstwa osocza, systemami zarządzania osoczem oraz z dostępnością leków osoczopochodnych są coraz mocniej odczuwalne zarówno w Polsce, jak i na świecie. O potencjalnych rozwiązaniach problemu dyskutowali uczestnicy panelu „Wiele perspektyw, jeden cel – efektywny system dawstwa osocza jako odpowiedź na zapotrzebowanie związane z terapiami opartymi na osoczu w Polsce i w Europie”, który odbył się podczas 31. Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

W panelu wzięli udział: prof. Radosław Sierpiński – prezes Agencji Badań Medycznych a jednocześnie pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. rozwoju sektora biotechnologii i niezależności Polski w zakresie produktów krwiopochodnych; dr Tomasz Latos – przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia; David Viochna – wiceprzewodniczący Czeskiego Stowarzyszenia ds. Plazmaferezy, a zarazem zastępca dyrektora w BioLife Plasma Services, spółce Takeda; Maarten Van Baelen – dyrektor wykonawczy PPTA (Plasma Protein Therapeutics Association) oraz prof. Sylwia Kołtan z Katedry Pediatrii, Hematologii i Onkologii Collegium Medicum UMK, pełniąca również funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie immunologii klinicznej.

„Osocze ma szeroki i zróżnicowany zakres wskazań terapeutycznych, kluczowy dla utrzymania prawidłowego stanu zdrowia. W wielu przypadkach terapie bazujące na osoczu i lekach osoczopochodnych nie są możliwe do zastąpienia lekami rekombinowanymi” – wyjaśniała prof. Sylwia Kołtan.

Istnieje kilka sposobów poboru osocza, z którego później można m.in. wytworzyć leki. Plazmafereza jest skuteczniejszym sposobem pobierania osocza niż pobranie krwi pełnej, ponieważ od dawcy pobiera się tylko osocze, a pozostałe składniki krwi są przetaczane z powrotem do dawcy. Dzięki temu można uzyskać więcej osocza na jedną donację niż w przypadku osocza pozyskiwanego z krwi pełnej. Ponadto dawcy mogą oddawać samo osocze znacznie częściej niż krew pełną. To niezwykle istotne, ponieważ do wyprodukowania leków potrzebnych na roczną terapię chorego z wrodzonym brakiem odporności potrzeba 130 donacji, a w przypadku osoby cierpiącej na hemofilię jest to aż 1200 donacji. Leki osoczopochodne są również stosowane w leczeniu rozległych oparzeń, konfliktu serologicznego u kobiet w ciąży czy na oddziałach intensywnej terapii. Dlatego tak ważne jest usprawnienie obecnego systemu oddawania osocza, ponieważ w naszym kraju nadal pobiera się kilkukrotnie mniej osocza niż np. w Czechach.

„Jest potencjał na to, żeby pozyskiwać więcej osocza w Polsce. Chcemy to robić. Jest to szczególnie ważne w obliczu kryzysów” – zapowiadał prof. Radosław Sierpiński, prezes Agencji Badań Medycznych.

Wielkim wyzwaniem pozostaje fakt, że cała Europa jest w ogromnej mierze uzależniona od osocza pochodzącego od dawców z USA. Ta zależność sprawia, że kraje na naszym kontynencie są bardziej podatne na zakłócenia w łańcuchach dostaw leków. Dlatego polski rząd chce, żeby nasz kraj stał się samowystarczalny w tym obszarze. Planowane jest m.in. usprawnienie systemu poboru osocza oraz stworzenie polskiego frakcjonatora, choć to ostatnie jest bardzo skomplikowanym przedsięwzięciem. Jak przewidują przedstawiciele rządu, jego uruchomienie nastąpi po około 6 latach od wprowadzenia znowelizowanej ustawy o służbie krwi, której projekt niedługo powinien trafić do konsultacji społecznych.

Jak zwracał uwagę David Viochna, zanim zostanie osiągnięty długoterminowy plan związany z budową frakcjonatora osocza, by zapewnić pacjentom ciągłość dostępu do terapii, warto wziąć pod uwagę rozwiązania tymczasowe, które mogą zostać wprowadzone natychmiast i zapewnią najbardziej efektywne wykorzystanie już pobieranego osocza. Istnieje kilka możliwych rozwiązań pozwalających na lepsze zabezpieczenie ciągłości dostępu do terapii osoczopochodnych. Jednym z nich jest koncepcja związana z wymianą gotowych leków osoczopochodnych w zamian za pobrane osocze (P4P – plasma for product). Forma i szczegółowy charakter umowy „plasma for product” jest zawsze ustalany z konkretnym krajem, gdyż nie istnieje jeden model w tym zakresie.

Uczestnicy panelu bardzo wyraźnie podkreślali również fundamentalną kwestię – pilną potrzebę podnoszenia świadomości w zakresie dawstwa osocza. Na to wyzwanie zwracał uwagę m.in. dr Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, sygnalizując, że brakuje powszechnej wiedzy, że oprócz dawstwa krwi jest jeszcze dawstwo osocza. „Zauważam brak świadomości w zakresie dawstwa osocza. To jest bardzo duży problem – bez dawców nie pozyskamy osocza dla chorych, a o dawstwie osocza właściwie się nie mówi” – podsumowała prof. Sylwia Kołtan, podczas 31. Forum Ekonomicznego odbywającego się w dniach 6-8 września w Karpaczu.

Źródło: PAP

Innowacje są jednym z elementów, w który musimy inwestować pieniądze w służbie zdrowia, to koło zamachowe sytemu ochrony zdrowia – taki był główny wniosek panelu dyskusyjnego „Innowacyjne terapie lekowe – ich rola i znaczenie w systemie ochrony zdrowia”, który odbył się podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
 

Wpływ innowacyjnych terapii lekowych na zdrowie Polaków, według uczestników panelu dyskusyjnego, jest oczywisty. Główne korzyści to wydłużenie czasu życia i zwiększenie jego komfortu. Takie terapie zmniejszają liczbę niezbędnych wizyt u specjalistów, więc obniżają koszty systemu ochrony zdrowia. Dla systemu przynoszą też inne korzyści, gdyż przy innowacyjnych terapiach wymagane są szkolenia personelu i prowadzenie badań klinicznych, czyli wzrastają kompetencje pracowników.

Niestety lekarze podczas dyskusji ubolewali, że proces refundacyjny jest zbyt długotrwały, co oznacza, że pozytywne i oczekiwane zmiany w systemie ochrony zdrowia zachodzą zbyt wolno.

Tymczasem wzrost długości życia, choroby onkologiczne i cywilizacyjne prowadzą do wzrostu popytu na świadczenia zdrowotne. Częstsze choroby oznaczają wzrost kosztów funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.

„Wydatki z powodu absencji chorego ponoszą pracodawcy. Do tego należy dodać koszty związane z opieką nad chorym, np. zwolnienie dla opiekujących się nim członków rodziny – zauważyła  prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. – Innowacyjne terapie lekowe zmniejszają absencję” – dodała.

Według prezes ZUS krytyczny był rok pandemii. W 2020 wzrost wydatków w funduszu chorobowym był wyższy niż w poprzednim. Rok covidowy był niezwykle kosztowny przez liczbę wystawianych zwolnień i długości ich trwania.

„W 2021 r. nastąpiło przełamanie. W pierwszym półroczu zanotowaliśmy mniejszą liczbę zaświadczeń chorobowych. Bezpośredni spadek absencji to spadek kosztów. To wymierna korzyść” – przekonywała Gertruda Uścińska.

Źródło: PAP MediaRoom

Innowacje są jednym z elementów, w który musimy inwestować pieniądze w służbie zdrowia, to koło zamachowe sytemu ochrony zdrowia – taki był główny wniosek panelu dyskusyjnego „Innowacyjne terapie lekowe – ich rola i znaczenie w systemie ochrony zdrowia”, który odbył się podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
 

Wpływ innowacyjnych terapii lekowych na zdrowie Polaków, według uczestników panelu dyskusyjnego, jest oczywisty. Główne korzyści to wydłużenie czasu życia i zwiększenie jego komfortu. Takie terapie zmniejszają liczbę niezbędnych wizyt u specjalistów, więc obniżają koszty systemu ochrony zdrowia. Dla systemu przynoszą też inne korzyści, gdyż przy innowacyjnych terapiach wymagane są szkolenia personelu i prowadzenie badań klinicznych, czyli wzrastają kompetencje pracowników.

Niestety lekarze podczas dyskusji ubolewali, że proces refundacyjny jest zbyt długotrwały, co oznacza, że pozytywne i oczekiwane zmiany w systemie ochrony zdrowia zachodzą zbyt wolno.

Tymczasem wzrost długości życia, choroby onkologiczne i cywilizacyjne prowadzą do wzrostu popytu na świadczenia zdrowotne. Częstsze choroby oznaczają wzrost kosztów funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.

„Wydatki z powodu absencji chorego ponoszą pracodawcy. Do tego należy dodać koszty związane z opieką nad chorym, np. zwolnienie dla opiekujących się nim członków rodziny – zauważyła  prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. – Innowacyjne terapie lekowe zmniejszają absencję” – dodała.

Według prezes ZUS krytyczny był rok pandemii. W 2020 wzrost wydatków w funduszu chorobowym był wyższy niż w poprzednim. Rok covidowy był niezwykle kosztowny przez liczbę wystawianych zwolnień i długości ich trwania.

„W 2021 r. nastąpiło przełamanie. W pierwszym półroczu zanotowaliśmy mniejszą liczbę zaświadczeń chorobowych. Bezpośredni spadek absencji to spadek kosztów. To wymierna korzyść” – przekonywała Gertruda Uścińska.

Źródło: PAP MediaRoom

W zakresie informatyzacji służby zdrowia w Polsce nadal „potencjał jest gigantyczny” – powiedział Janusz Cieszyński, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa podczas debaty na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Według Cieszyńskiego w uruchomieniu tego potencjału może pomóc współpraca instytucji publicznych oraz lekarzy i naukowców z biznesem.

„Obecnie wiele danych na temat zdrowia pacjentów się marnuje, a same instytucje państwowe nie są w stanie wystarczająco ich wykorzystać” – powiedział Janusz Cieszyński w ramach dyskusji poświęconej rozwijaniu w Polsce systemu ochrony zdrowia opartego na wartościach.

O rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego apelowała też Nienke Feenstra, dyrektor generalna firmy farmaceutycznej Takeda Pharma Poland.

„Chcemy dzielić się naszą wiedzą i doświadczeniami, aby wspierać system ochrony zdrowia w Polsce” – deklarowała Nienke Feenstra.

Według niej przykładem rozwiązania, które mogłoby być wdrożone w Polsce w wielu obszarach terapeutycznych, jest realizowany przez Takedę – wraz z polskim startupem Saventic – innowacyjny, pilotażowy program służący wczesnej diagnostyce chorób rzadkich oraz pierwotnych niedoborów odporności, wykorzystujący sztuczną inteligencję.

Inny program działający w obszarze hemofilii pozwala na zwiększenie efektywności kosztowej opieki nad pacjentem oraz umożliwia zdalną kontrolę lekarza nad parametrami zdrowia osoby chorej.

„W systemach ochrony zdrowia w Polsce czy na świecie jest obecnie tyle danych o pacjentach i ich schorzeniach, że jeden podmiot działający osobno nie jest w stanie z nich efektywnie skorzystać dla dobra pacjentów” – podkreślała Feenstra. Dlatego tak ważne jest, jej zdaniem, partnerstwo między firmami farmaceutycznymi i technologicznymi oraz szpitalami i instytucjami państwowymi. Efektem takiej współpracy będzie wymiana i lepsze wykorzystanie wiedzy na temat dostępnych danych i innowacji medycznych.

Profesor Paweł Łaguna, hematolog i onkolog dziecięcy z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wskazywał, że kompleksowa opieka wielu podmiotów medycznych i rozwiązania cyfrowe to kluczowe elementy, m.in. przy takiej chorobie jak hemofilia.

„Przez aplikację pacjent dostaje wiedzę o stężeniu czynnika zapobiegającego krwawieniom i dzięki temu wie, jakie aktywności fizyczne może podejmować. Przez tę samą aplikację lekarz może sprawdzić raporty pacjentów o ich stanie zdrowia, upewnić się czy leczenie postępuje i czy nie trzeba się zgłosić do szpitala” – podkreślał prof. Łaguna.

Marcin Grabowski, kierownik katedry i kliniki kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego potwierdzał swoje doświadczenia, że oparta na wartości (value-based) medycyna przyczynia się do zmniejszenia śmiertelności i powikłań, spowalnia progresję choroby i poprawia komfort funkcjonowania pacjentów. „To są procedury opłacalne i efektywne kosztowo” – zapewniał Marcin Grabowski.

„Rozwijanie narzędzi cyfrowych w leczeniu poprawia komfort i jakość życia pacjenta” – potwierdzała podczas debaty Magdalena Władysiuk, wiceprezes HTA Consulting, firmy specjalizującej się w doradztwie w zakresie ochrony zdrowia.

Według Magdaleny Władysiuk, rozwiązania informatyczne pozwalają nie tylko monitorować pacjenta w domu czy miejscu pracy, ale też pomagają choremu samodzielnie i aktywnie zarządzać swoim stanem zdrowia i leczeniem, wspierając tym samym wysiłki lekarzy.

„Często oznacza to, że na przykład pacjent cierpiący na jedną z chorób rzadkich nie musi poświęcać kilku dni na dojechanie do odległej przychodni czy szpitala” – podkreśliła ekspertka HTA Consulting.

Zwróciła też uwagę, że narzędzia cyfrowe wspierają koordynację pomiędzy wieloma instytucjami służby zdrowia w systemie, np. na różnych poziomach opieki (POZ, lekarze specjaliści, szpitale) czy w integracji ośrodków z różnych regionów kraju.

Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta podkreślał, że coraz większą rolę w projektowaniu systemu ochrony zdrowia mają też organizacje pacjentów, które „się profesjonalizują”.

Podsumowując debatę, Magdalena Władysiuk przypomniała, że spojrzenie na medycynę poprzez pryzmat idei value-based pozwoliło wyjść poza ocenę efektywności terapii i poszerzyć spojrzenie na leczenie o cztery elementy: godność pacjenta, technologie i efektywność kosztową, możliwość dotarcia do całej populacji oraz o kwestie społeczne, dotyczące funkcjonowania pacjenta w domu i miejscu pracy.

Debata odbyła się w Karpaczu, podczas XXXI edycji dorocznego Forum Ekonomicznego (6-8 września 2022 r.).


Źródło: PAP MediaRoom

W zakresie informatyzacji służby zdrowia w Polsce nadal „potencjał jest gigantyczny” – powiedział Janusz Cieszyński, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa podczas debaty na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Według Cieszyńskiego w uruchomieniu tego potencjału może pomóc współpraca instytucji publicznych oraz lekarzy i naukowców z biznesem.

„Obecnie wiele danych na temat zdrowia pacjentów się marnuje, a same instytucje państwowe nie są w stanie wystarczająco ich wykorzystać” – powiedział Janusz Cieszyński w ramach dyskusji poświęconej rozwijaniu w Polsce systemu ochrony zdrowia opartego na wartościach.

O rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego apelowała też Nienke Feenstra, dyrektor generalna firmy farmaceutycznej Takeda Pharma Poland.

„Chcemy dzielić się naszą wiedzą i doświadczeniami, aby wspierać system ochrony zdrowia w Polsce” – deklarowała Nienke Feenstra.

Według niej przykładem rozwiązania, które mogłoby być wdrożone w Polsce w wielu obszarach terapeutycznych, jest realizowany przez Takedę – wraz z polskim startupem Saventic – innowacyjny, pilotażowy program służący wczesnej diagnostyce chorób rzadkich oraz pierwotnych niedoborów odporności, wykorzystujący sztuczną inteligencję.

Inny program działający w obszarze hemofilii pozwala na zwiększenie efektywności kosztowej opieki nad pacjentem oraz umożliwia zdalną kontrolę lekarza nad parametrami zdrowia osoby chorej.

„W systemach ochrony zdrowia w Polsce czy na świecie jest obecnie tyle danych o pacjentach i ich schorzeniach, że jeden podmiot działający osobno nie jest w stanie z nich efektywnie skorzystać dla dobra pacjentów” – podkreślała Feenstra. Dlatego tak ważne jest, jej zdaniem, partnerstwo między firmami farmaceutycznymi i technologicznymi oraz szpitalami i instytucjami państwowymi. Efektem takiej współpracy będzie wymiana i lepsze wykorzystanie wiedzy na temat dostępnych danych i innowacji medycznych.

Profesor Paweł Łaguna, hematolog i onkolog dziecięcy z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wskazywał, że kompleksowa opieka wielu podmiotów medycznych i rozwiązania cyfrowe to kluczowe elementy, m.in. przy takiej chorobie jak hemofilia.

„Przez aplikację pacjent dostaje wiedzę o stężeniu czynnika zapobiegającego krwawieniom i dzięki temu wie, jakie aktywności fizyczne może podejmować. Przez tę samą aplikację lekarz może sprawdzić raporty pacjentów o ich stanie zdrowia, upewnić się czy leczenie postępuje i czy nie trzeba się zgłosić do szpitala” – podkreślał prof. Łaguna.

Marcin Grabowski, kierownik katedry i kliniki kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego potwierdzał swoje doświadczenia, że oparta na wartości (value-based) medycyna przyczynia się do zmniejszenia śmiertelności i powikłań, spowalnia progresję choroby i poprawia komfort funkcjonowania pacjentów. „To są procedury opłacalne i efektywne kosztowo” – zapewniał Marcin Grabowski.

„Rozwijanie narzędzi cyfrowych w leczeniu poprawia komfort i jakość życia pacjenta” – potwierdzała podczas debaty Magdalena Władysiuk, wiceprezes HTA Consulting, firmy specjalizującej się w doradztwie w zakresie ochrony zdrowia.

Według Magdaleny Władysiuk, rozwiązania informatyczne pozwalają nie tylko monitorować pacjenta w domu czy miejscu pracy, ale też pomagają choremu samodzielnie i aktywnie zarządzać swoim stanem zdrowia i leczeniem, wspierając tym samym wysiłki lekarzy.

„Często oznacza to, że na przykład pacjent cierpiący na jedną z chorób rzadkich nie musi poświęcać kilku dni na dojechanie do odległej przychodni czy szpitala” – podkreśliła ekspertka HTA Consulting.

Zwróciła też uwagę, że narzędzia cyfrowe wspierają koordynację pomiędzy wieloma instytucjami służby zdrowia w systemie, np. na różnych poziomach opieki (POZ, lekarze specjaliści, szpitale) czy w integracji ośrodków z różnych regionów kraju.

Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta podkreślał, że coraz większą rolę w projektowaniu systemu ochrony zdrowia mają też organizacje pacjentów, które „się profesjonalizują”.

Podsumowując debatę, Magdalena Władysiuk przypomniała, że spojrzenie na medycynę poprzez pryzmat idei value-based pozwoliło wyjść poza ocenę efektywności terapii i poszerzyć spojrzenie na leczenie o cztery elementy: godność pacjenta, technologie i efektywność kosztową, możliwość dotarcia do całej populacji oraz o kwestie społeczne, dotyczące funkcjonowania pacjenta w domu i miejscu pracy.

Debata odbyła się w Karpaczu, podczas XXXI edycji dorocznego Forum Ekonomicznego (6-8 września 2022 r.).


Źródło: PAP MediaRoom

– Jesteśmy na etapie realizacji pilotażu z dziedziny przeglądu lekowego w 75 aptekach w całym kraju – wskazała na Forum Ekonomicznym w Karpaczu główny inspektor farmaceutyczny Ewa Krajewska. Jak zauważyła, pilotażowy przegląd lekowy to jedna z usług opieki farmaceutycznej, która jest najtrudniejsza z nich wszystkich, ponieważ farmaceuta musi dokonać analizy wszystkich leków, jakie spożywa pacjent, nawet jeśli są to suplementy czy herbaty ziołowe.
 

GIF wzięła udział w panelu „Czy właściwie wykorzystujemy potencjał ponad 11 tys. polskich aptek? Opieka farmaceutyczna w Polsce i na świecie”.

Jak zauważyła, pilotażowy przegląd lekowy to jedna z usług opieki farmaceutycznej, która jest najtrudniejsza z nich wszystkich, ponieważ farmaceuta musi dokonać analizy wszystkich leków, jakie spożywa pacjent, nawet jeśli są to suplementy czy herbaty ziołowe.

„Farmaceuta dokonuje analizy całej apteczki domowej i na podstawie tej analizy dokonuje pewnego planu opieki farmaceutycznej. Przede wszystkim rozwiązuje problemy lekowe, które widzi u pacjenta. Zdarzają się np. leki zdublowane, zdarzają się leki, które wchodzą w niebezpieczne interakcje, które kończą się hospitalizacją pacjentów” – wyjaśniła Krajewska.

„Pacjent może przyjść do apteki, usiąść w miejscu, w którym zapewniona jest jego intymność i powiedzieć farmaceucie o wszystkich lekach, jakie spożywa” – dodała.

Jeśli ocena wyników pilotażu okaże się satysfakcjonująca, to zdaniem głównego inspektora farmaceutycznego, usługa zostanie wdrożona i objęta pełną płatnością w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

„To jest jeszcze na dzisiaj plan, ale wszystko wskazuje na to, że zostanie zrealizowany” – oceniła Krajewska.

Uczestnicząca w debacie dr hab. n. med. Agnieszka Neumann-Podczaska z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu – która jest koordynatorem ministerialnego Pilotażowego Programu Przeglądów Lekowych – oceniła, że potencjał aptek wykorzystujemy w coraz większym stopniu.

„Jesteśmy na najlepszej drodze do coraz lepszego wykorzystania potencjału merytorycznego farmaceutów. Pilotażowy program przeglądu lekowego jest przykładem takiego działania” – zaznaczyła naukowiec.

Wyjaśniła, że w ramach pilotażu definiowany jest kształt przyszłej usługi polskiego systemu opieki zdrowotnej, gdzie dobrze przygotowany farmaceuta staje jako ekspert, który przy boku lekarza prowadzi dyskusję o najlepszym, najbezpieczniejszym sposobie leczenia pacjentów.

„Odchodzimy od roli wykonawczej aptek, od tej roli bardzo technicznej i idziemy w stronę roli, która jest bardzo ekspercka, w stronę najwyższych standardów opieki zdrowotnej” – podkreśliła dr hab. Neumann-Podczaska.

Jak zauważyła, pilotaż ma przynieść odpowiedź na pytanie, kto ma go świadczyć i jak przygotowani farmaceuci będą go świadczyć.

„W tym zakresie czekamy na akty wykonawcze, które będą to precyzowały, ponieważ potrzebny jest nam jeden standard, jeden standard edukacji, po to, żeby ta usługa była dobrze wykonana, żeby lekarze chcieli rozmawiać z farmaceutami, nie odbierali ich, jako konkurentów, ale jako partnerów w procesie leczenia” – powiedziała naukowiec.

We wtorek w Karpaczu rozpoczęło się XXXI Forum Ekonomiczne. W trakcie dorocznego sympozjum odbędzie się ponad 300 wydarzeń – przede wszystkim debat z udziałem polityków, przedstawicieli biznesu oraz kultury i nauki. Hasłem przewodnim tegorocznej edycji Forum Ekonomicznego jest „Europa w obliczu nowych wyzwań”.

Źródło: PAP MediaRoom

– Jesteśmy na etapie realizacji pilotażu z dziedziny przeglądu lekowego w 75 aptekach w całym kraju – wskazała na Forum Ekonomicznym w Karpaczu główny inspektor farmaceutyczny Ewa Krajewska. Jak zauważyła, pilotażowy przegląd lekowy to jedna z usług opieki farmaceutycznej, która jest najtrudniejsza z nich wszystkich, ponieważ farmaceuta musi dokonać analizy wszystkich leków, jakie spożywa pacjent, nawet jeśli są to suplementy czy herbaty ziołowe.
 

GIF wzięła udział w panelu „Czy właściwie wykorzystujemy potencjał ponad 11 tys. polskich aptek? Opieka farmaceutyczna w Polsce i na świecie”.

Jak zauważyła, pilotażowy przegląd lekowy to jedna z usług opieki farmaceutycznej, która jest najtrudniejsza z nich wszystkich, ponieważ farmaceuta musi dokonać analizy wszystkich leków, jakie spożywa pacjent, nawet jeśli są to suplementy czy herbaty ziołowe.

„Farmaceuta dokonuje analizy całej apteczki domowej i na podstawie tej analizy dokonuje pewnego planu opieki farmaceutycznej. Przede wszystkim rozwiązuje problemy lekowe, które widzi u pacjenta. Zdarzają się np. leki zdublowane, zdarzają się leki, które wchodzą w niebezpieczne interakcje, które kończą się hospitalizacją pacjentów” – wyjaśniła Krajewska.

„Pacjent może przyjść do apteki, usiąść w miejscu, w którym zapewniona jest jego intymność i powiedzieć farmaceucie o wszystkich lekach, jakie spożywa” – dodała.

Jeśli ocena wyników pilotażu okaże się satysfakcjonująca, to zdaniem głównego inspektora farmaceutycznego, usługa zostanie wdrożona i objęta pełną płatnością w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

„To jest jeszcze na dzisiaj plan, ale wszystko wskazuje na to, że zostanie zrealizowany” – oceniła Krajewska.

Uczestnicząca w debacie dr hab. n. med. Agnieszka Neumann-Podczaska z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu – która jest koordynatorem ministerialnego Pilotażowego Programu Przeglądów Lekowych – oceniła, że potencjał aptek wykorzystujemy w coraz większym stopniu.

„Jesteśmy na najlepszej drodze do coraz lepszego wykorzystania potencjału merytorycznego farmaceutów. Pilotażowy program przeglądu lekowego jest przykładem takiego działania” – zaznaczyła naukowiec.

Wyjaśniła, że w ramach pilotażu definiowany jest kształt przyszłej usługi polskiego systemu opieki zdrowotnej, gdzie dobrze przygotowany farmaceuta staje jako ekspert, który przy boku lekarza prowadzi dyskusję o najlepszym, najbezpieczniejszym sposobie leczenia pacjentów.

„Odchodzimy od roli wykonawczej aptek, od tej roli bardzo technicznej i idziemy w stronę roli, która jest bardzo ekspercka, w stronę najwyższych standardów opieki zdrowotnej” – podkreśliła dr hab. Neumann-Podczaska.

Jak zauważyła, pilotaż ma przynieść odpowiedź na pytanie, kto ma go świadczyć i jak przygotowani farmaceuci będą go świadczyć.

„W tym zakresie czekamy na akty wykonawcze, które będą to precyzowały, ponieważ potrzebny jest nam jeden standard, jeden standard edukacji, po to, żeby ta usługa była dobrze wykonana, żeby lekarze chcieli rozmawiać z farmaceutami, nie odbierali ich, jako konkurentów, ale jako partnerów w procesie leczenia” – powiedziała naukowiec.

We wtorek w Karpaczu rozpoczęło się XXXI Forum Ekonomiczne. W trakcie dorocznego sympozjum odbędzie się ponad 300 wydarzeń – przede wszystkim debat z udziałem polityków, przedstawicieli biznesu oraz kultury i nauki. Hasłem przewodnim tegorocznej edycji Forum Ekonomicznego jest „Europa w obliczu nowych wyzwań”.

Źródło: PAP MediaRoom