Medicalpress
Nierówne oskładkowanie różnych grup obywateli, brak mechanizmów wsparcia profilaktyki zdrowotnej, zmiany demograficzne i rosnące koszty opieki długoterminowej – to główne bariery dla obecnego budżetu NFZ zdiagnozowane przez ekspertów Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia. Ich zdaniem potrzebne są gruntowne reformy oparte m.in. na większym solidaryzmie w finansowaniu świadczeń oraz nacisku na prewencję.
Jak wynika z raportu Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia „Nowa architektura finansowania ochrony zdrowia w Polsce. Systemowa diagnoza i rekomendacje eksperckie”, który powołuje się na dane GUS, wydatki na zdrowie w Polsce w wartościach nominalnych rosną bardzo szybko. W 2014 roku było to 107,6 mld zł, w 2021 roku – 169,4 mld zł, a w 2024 roku – 293,6 mld zł. 

– Jeśli chodzi o wartość bezwzględną, finansowanie ochrony zdrowia oczywiście wzrosło. Natomiast jeżeli popatrzymy na inflację medyczną, rosnące potrzeby, to te środki zawsze będą niewystarczające. Szczególnie gdy za tym idzie konieczność obsługi dodatkowych świadczeń, regulacji płac i inne podobne czynniki. To pochłania 80 proc. dodatkowych kwot przekazanych NFZ-owi, czyli de facto jesteśmy na poziomie sprzed tej istotnej, prawie dwukrotnej podwyżki – mówi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

W 2023 roku poziom finansowania ochrony zdrowia osiągnął 7,2 proc. PKB po kilkunastu latach wahań między 6,27 proc. a 6,5 proc. Wciąż jednak pozostajemy poniżej średniej unijnej, która w 2023 roku wyniosła 10 proc. 

– Chodzi o to, żeby system, który opiera się w dużej mierze na środkach publicznych, był wydajniejszy. Tu chodzi nie tylko o to, czy pieniędzy jest za mało, ale również o to, że one nie zawsze są wydatkowane racjonalnie – podkreśla prof. Andrzej Fal. – Z przedstawionego raportu SGH wypływa kilka wniosków. Po pierwsze, jeżeli nie możemy zwiększyć przychodu do wydatkowania, to powinniśmy zmniejszyć koszty. Według ekspertów można to zrobić poprzez przesunięcie środków do profilaktyki jako najtańszej metody w medycynie. Po drugie, poprzez przesunięcie środków do dających się wycenić procedur jednodniowych. To może zmniejszyć koszty opieki zdrowotnej o mniej więcej 15 do 25 proc., rzecz niebanalna.

– Wiele mówi się o tym, że system ochrony zdrowia płaci za leczenie, za realizowane procedury, i na to zwracamy uwagę. Sądzimy, że powinien promować przede wszystkim efekty zdrowotne, ale także zdrową postawę i zachowania wśród świadczeniodawców, żeby działania profilaktycznie również były odzwierciedlone w mechanizmach finansowania – podkreśla dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, prof. SGH, kierowniczka Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Polacy odbyli 11,3 mln hospitalizacji, a średnio trwały 2,79 dnia. Daje to ponad 31,5 mln dni spędzonych przez polskich pacjentów w szpitalach. Udział wydatków na leczenie szpitalne wciąż dominuje w wydatkach NFZ. W 2024 roku stanowiły 49 proc. Dane z raportu pokazują, że polski system ochrony zdrowia charakteryzuje się wysoką liczbą hospitalizacji, których można było uniknąć. W ochronie zdrowia od lat wskazuje się na tzw. piramidę świadczeń. U jej podstaw powinny się znajdować: samoopieka, wyżej świadczenia domowe, opieka podstawowa, ambulatoryjna, szpitalna, a na samym szczycie – opieka wysokospecjalistyczna.

Zdaniem ekspertów przesunięcie strumienia finansowania w kierunku podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz koordynowanych ścieżek leczenia stanowi jedną z najważniejszych i najskuteczniejszych dróg do odwrócenia obecnej piramidy świadczeń, tym samym poprawy relacji wartości do kosztów. 

– W ochronie zdrowia próbowaliśmy już testować różne systemy finansowania. „Pieniądze idą za pacjentem” zawsze było niestety tylko hasłem. W tej chwili jest to kolejny krok, który trzeba zrobić. To jest też oszczędność i pokazanie, że finansowanie świadczeń na rzecz pacjenta jest wykonalne – tłumaczy prof. Andrzej Fal. – To dotyczy szczególnie szpitali, w których obłożenia są tak niskie, że one się nie finansują. Pacjenci ich nie wybierają. Jeśli byłaby ścisła reguła, że pacjent dostaje finansowanie tam, gdzie trafia, to nie byłoby teraz dyskusji o likwidacji szpitali. One same by się przebranżowiły bądź zmieniły, w zależności od wyboru pacjenta.

Głównym źródłem finansowania ochrony zdrowia pozostaje składka zdrowotna, ale jej udział w całkowitym budżecie maleje na rzecz dotacji podmiotowej uzupełniającej finansowanie do progu procentowego PKB, czyli do bieżących potrzeb NFZ. W obszarze środków publicznych szpitale (wraz z lekami w programach lekowych i chemioterapii) otrzymują ponad połowę środków budżetu NFZ na świadczenia. 9 proc. przypada na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, a 11 proc. trafia do POZ.

– W raporcie wskazujemy, że w kontekście finansowania problem dotyczy przede wszystkim tego, że nasz system jest niesolidarny. Zachęca do unikania oskładkowania, płacenia na zdrowie, niemyślenia w sposób całościowy o roli obywatela w kontekście dostępności do ochrony zdrowia całego społeczeństwa – uważa prof. Monika Raulinajtys-Grzybek.

Jak podkreślają eksperci, kluczowe jest uporządkowanie zasad solidaryzmu w finansowaniu świadczeń, w tym objęcie składką zdrowotną szerszych grup obywateli i usunięcie większości zwolnień z uczestnictwa w powszechnym oskładkowaniu. W 2023 roku średnia miesięczna składka w przeliczeniu na jednego opłacającego wyniosła 386,40 zł. Przyjmując, że w takiej wysokości byłaby opłacana za każdego uprawnionego do ochrony zdrowia, co w uproszczeniu odpowiada liczbie mieszkańców Polski, całkowite wpływy powinny wynieść ok. 173,6 mld zł. W tym samym roku NFZ wykazał w planie finansowym wpływy na poziomie 137,6 mld zł. Zdaniem ekspertów również fakt, że część dochodów gospodarstw domowych nie jest uwzględniana przy naliczaniu składki na ubezpieczenia zdrowotne, pogłębia dysproporcję między dochodem a obciążeniem składką zdrowotną.

– Dzisiaj w systemie ochrony zdrowia składki płaci około 70 proc. obywateli. Wydaje się, że to jest bardzo mało, natomiast pamiętajmy, że spora grupa to są dzieci. To jest grupa szczególnie traktowana, natomiast generująca wydatki. Oczywiście nie chcemy obciążać ani dzieci, ani ich rodziców, bo byłoby to sprzeczne z realizowaną polityką prorodzinną. Natomiast uważamy, że wpływ za dzieci jako uczestników sektora ochrony zdrowia powinien mieć miejsce i takie finansowanie mogłoby być wspólnym finansowaniem z budżetu państwa – wyjaśnia kierowniczka Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia.

Jak podkreśla, w Polsce występuje zjawisko arbitrażu. System podatkowy, w tym sposób naliczania składki zdrowotnej, jest bardzo złożony, co stwarza zachęty do szukania alternatywnych rozwiązań.

– Niezależnie od tego, czy mówimy o rolnikach, różnych formach prowadzenia działalności gospodarczej, czy też różnych formach naliczania składek zdrowotnych, one mogą mieć różne obciążenie. Skutkuje to niekorzystnym zjawiskiem optymalizacji podatkowej, która ma miejsce w kontekście podatku dochodowego i którą obserwujemy także w kontekście składki na ubezpieczenie zdrowotne – podkreśla prof. Monika Raulinajtys-Grzybek.

Autorzy raportu są zdania, że jasne, jednolite i przejrzyste zasady obliczania składki powiązane z poziomem majętności zwiększają akceptację obywateli dla własnej roli w systemie, wzmacniając poczucie sprawiedliwości i przejrzystości obciążeń. W Polsce nominalnie największe wpływy ze składki pochodzą z tytułu umów o pracę (70 mld zł), a następnie od osób pobierających emeryturę i rentę (33,3 mld zł) oraz osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą (23,7 mld zł). 

– Jeśli chodzi o solidaryzm sektora ochrony zdrowia, uważamy, że zdecydowanie powinien on być oparty na mechanizmach płacenia przez wszystkich bądź też finansowania ze środków publicznych dotyczącego wszystkich obywateli. Tak żeby każdy leczący się w Polsce miał poczucie, że leczenie i koszty, które generuje, są równoważne z wkładem do systemu, ze składką, która jest odprowadzana  uważa ekspertka.

Jak podkreślono w raporcie, doprowadzenie do takiego stanu wymaga radykalnych działań identyfikujących największe obszary nieefektywności w wydatkowaniu środków, a także określenia pewnych akceptowanych cen wszystkich zasobów nabywanych i angażowanych w tym systemie. Z drugiej strony konieczne jest określenie, jakie świadczenia wykraczają poza zakres gwarantowany i wymagają finansowania dodatkowym strumieniem.

Uporządkowanie tej kwestii jest konieczne także ze względu na niekorzystne zmiany demograficzne, czyli starzenie się społeczeństwa. Jak wskazuje raport, od 2006 roku obserwuje się stały wzrost udziału osób w wieku poprodukcyjnym. W połowie 2025 roku było ich 8,9 mln, co daje 23,9 proc. populacji Polski, podczas gdy w 2005 roku udział ten wynosił 15,4 proc.

– W perspektywie najbliższych kilku lat będziemy mieli do czynienia ze spadkiem wpływów z tytułu składek o jedną piątą. To powoduje, że jeśli nie chcemy takiej luki w systemie, to musimy zredefiniować system tak, żeby odpowiedzieć na ten brak – uważa kierowniczka Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia.

Starzenie się populacji i wzrost udziału osób chorych przewlekle oraz obciążonych wieloma schorzeniami już dziś powodują wzrost kosztów. Wydatki na leczenie osób powyżej 60. roku życia w 2022 roku w Polsce stanowiły ponad 55 proc. wszystkich wydatków na leczenie szpitalne i 48,6 proc. na ambulatoryjne.

– Ochrona zdrowia potrzebuje dodatkowych pieniędzy, ale jednocześnie restrukturyzacji wewnętrznej. Dokładanie pieniędzy bez zmian ćwiczymy od wielu lat i jest to nieskuteczne. Wręcz przeciwnie, umacnia to niektóre patologie – uważa prof. Andrzej Fal. – W końcu powinniśmy się zdecydować na gigantyczną rewolucję w postaci ustawy o świadczeniach publicznych, zwanej ustawą o NFZ sprzed już prawie dwóch dekad. Powinniśmy zmienić system w sposób przemyślany. Poświęcić na to rok, zrobić rewolucję, która poprawi sytuację, zarówno organizacyjną, jak i finansową na następne 20–25 lat.

Raport wskazuje jednak, że barierą jest brak akceptacji społecznej zarówno dla obecnego systemu, jak i do jego reformy. Może to wynikać z niedostatku przejrzystej komunikacji dotyczącej celów, kosztów i spodziewanych efektów zmian.

Źródło: Newseria

Narodowy Fundusz Zdrowia wciąż nie zapłacił szpitalom ponad 2 mld zł za leczenie pacjentów w programach lekowych w 2025 r. To pieniądze za terapie, które już podano. Łączna wartość tych świadczeń sięga niemal 16 mld zł.
Szpitale, które realizują programy lekowe, muszą najpierw samodzielnie pokryć koszty terapii, zanim NFZ je rozliczy i za nie zapłaci. Jeśli są opóźnienia w płatnościach, placówki „kredytują” płatnika, aby móc dalej leczyć i kwalifikować do programów kolejnych chorych.

To nie jest problem pojedynczych terapii ani jednej grupy pacjentów. Z danych zebranych przez Federację Przedsiębiorców Polskich wynika, że szpitale nie otrzymały pełnych płatności zarówno za leczenie onkologiczne, jak i nieonkologiczne. Do tej pory NFZ rozliczył niespełna 14 mld zł za ubiegły rok. Na pozostałe środki placówki wciąż czekają, a zaległości dotyczą również drugiego i trzeciego kwartału ubiegłego roku.

Zaległości w rozliczeniach programów lekowych
Szpitale czekają na rozliczenie m.in. leczenia pacjentów z nowotworami hematoonkologicznymi, takimi jak ostra białaczka limfoblastyczna czy chłoniaki T- i B-komórkowe. Podobna sytuacja dotyczy nowotworów kobiecych. Za leczenie raka szyjki macicy Narodowy Fundusz Zdrowia zapłacił tylko 70 proc. należnych kwot, a w przypadku raka endometrium – 55 proc.

W programach lekowych dla pacjentów z chorobami nieonkologicznymi zaległości obejmują m.in. leczenie chorób nerek, choroby Parkinsona oraz leczenie profilaktyczne pacjentów po przeszczepach. Duże braki widać w leczeniu kardiomiopatii – tu NFZ uregulował 63 proc. zobowiązań – oraz miastenii, gdzie zapłacono tylko połowę należności.

„Ratujmy życie i zdrowie pacjentów poprzez umożliwienie im realnego dostępu do programów lekowych, zapewniając ich stabilne finansowanie” – mówiła prof. Alina Kułakowska w listopadzie, podczas prezentacji raportu „Dostępność programów lekowych w ocenie pacjentów”. W swojej wypowiedzi podkreślała, że programy lekowe przynoszą świetne efekty terapeutyczne i ekonomiczne. Apelowała do decydentów o niezmarnowanie tego, co już poprzez programy lekowe zostało osiągnięte, a co można stracić poprzez niestabilne ich finansowanie. Wskazała, że w neurologii kontrakty w regionach na realizację programów lekowych są niższe średnio o 16% vs rok poprzedni, co generuje nadwykonania, będące ogromnym problemem dla szpitali.[1]

Problem programów lekowych na forum dialogu społecznego
Programy lekowe są istotne dla zdrowia pacjentów. Federacja Przedsiębiorców Polskich zawnioskowała o omówienie tej kwestii podczas posiedzenia Trójstronnego Zespołu do spraw Ochrony Zdrowia, które ma się odbyć 18 lutego 2026 r. FPP oczekuje informacji o planowanym terminie uregulowania zaległych zobowiązań oraz przedstawienia zbiorczych danych dotyczących wartości kontraktów na programy lekowe w 2026 r.
 
 
 
[1] https://www.facebook.com/100063210729518/posts/dzi%C5%9B-prof-alina-ku%C5%82akowska-prezes-polskiego-towarzystwa-neurologicznego-wzi%C4%99%C5%82a-u/1141319444651736/ dostęp: 12.02.2026
W dniu 21 listopada 2025 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Funduszu Medycznym, która przewiduje przekazanie dodatkowo ok. 3,6 mld zł z Funduszu Medycznego na rzecz Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) w 2025 roku, co ma zasilić finansowanie świadczeń zdrowotnych (poprzez zmianę limitu finansowania dla dzieci i młodzieży).
Nowe przepisy mają wejść w życie 15 grudnia 2025 roku.

Ustawa ma na celu zabezpieczenie finansowania NFZ do końca roku 2025 — w obliczu trudności budżetowych. W uzasadnieniu projektu wskazano, że limity finansowania świadczeń pediatrycznych zostały znacząco zaniżone w ostatnich latach — np. NFZ w 2024 r. pokrył nadwykonania dla dzieci w wysokości ok. 2,4 mld zł.
Ustawa przewiduje także utworzenie dwóch nowych subfunduszy w ramach Funduszu Medycznego:

Dzięki dodatkowym środkom NFZ będzie miał lepszą możliwość rozliczenia i finansowania świadczeń pediatrycznych wykonanych ponad limity kontraktowe (tzw. nadwykonań) dla dzieci i młodzieży — co może przełożyć się na skrócenie kolejek lub uniknięcie ograniczeń w usługach dla najmłodszych.Wejście w życie w połowie grudnia oznacza, że w ostatnim miesiącu roku system ochrony zdrowia ma mieć stabilniejsze podstawy finansowe. Nowe subfundusze mogą otworzyć dodatkowe ścieżki finansowania np. inwestycji w infrastrukturę medyczną czy leczenia chorób rzadkich. Podwyższenie minimalnych wpłat państwa na Fundusz Medyczny w latach 2025–2029 wskazuje na długofalowe zwiększone zaangażowanie finansowe w system ochrony zdrowia — co może być sygnałem dla placówek, że finansowanie będzie bardziej przewidywalne.

Ustawę musi podpisać Prezydent RP.

źródło: Medicalpress, MZ, GOV
Od 1 listopada 2025 roku wszystkie apteki realizujące szczepienia ochronne muszą stosować jeden, właściwy sposób raportowania w systemie e-Karta Szczepień. Narodowy Fundusz Zdrowia przypomina, że prawidłowe oznaczenie finansowania to „Publiczne – szczepienie w punkcie szczepień”. Każde inne oznaczenie będzie traktowane jako błąd formalny, który uniemożliwi rozliczenie świadczenia i wymusi korektę dokumentacji.
To komunikat, który ma uporządkować zasady rozliczeń i zakończyć serię nieprawidłowości, jakie pojawiały się w ostatnich miesiącach. NFZ zwraca uwagę, że część aptek wciąż wybierała inne opcje finansowania, na przykład „Publiczne – szczepienie przeciwko grypie/NFZ” lub „Publiczne – szczepienie przeciwko grypie/COVID RARS”. Od listopada takie oznaczenia nie będą już akceptowane. Fundusz podkreśla, że „wybór innego znacznika finansowania […] spowoduje brak możliwości rozliczenia świadczenia”.

Zasada ta wynika z obwieszczenia Ministra Zdrowia z 20 sierpnia 2025 roku, w którym określono wykaz szczepień ochronnych realizowanych w aptekach i finansowanych ze środków publicznych. Dokument jednoznacznie wskazuje, że w systemie e-Karta Szczepień należy wybrać tylko jedną opcję finansowania: „Publiczne – szczepienie w punkcie szczepień”. NFZ dodaje, że od momentu publikacji komunikatu prawidłowe oznaczenie powinno być stosowane we wszystkich raportach dotyczących szczepień wykonywanych w aptekach.

Lista szczepień, które mogą być realizowane w tym trybie, obejmuje między innymi ochronę przeciwko COVID-19, grypie, kleszczowemu zapaleniu mózgu, błonicy, tężcowi, krztuścowi, HPV, pneumokokom, półpaścowi, odrze, śwince, różyczce, poliomyelitis, WZW typu A i B oraz RSV. To szeroki katalog, który ma uczynić z aptek istotne punkty profilaktyki zdrowotnej w systemie ochrony zdrowia.

Choć komunikat NFZ ma charakter techniczny, jego znaczenie wykracza poza kwestie administracyjne. W praktyce oznacza bowiem, że apteki – jako nowe punkty szczepień – muszą funkcjonować z taką samą dokładnością i odpowiedzialnością za dane jak podmioty medyczne. Dla pacjentów zmiana pozostaje niewidoczna, ale dla farmaceutów to test na dojrzałość i gotowość do pełnego włączenia się w system finansowania świadczeń zdrowotnych.

Nie jest to pierwsza korekta zasad raportowania w e-Karcie Szczepień. Od czasu uruchomienia aptek jako punktów szczepień wprowadzono już kilka zmian porządkujących – każda z nich miała na celu ujednolicenie danych i zapobieganie dublowaniu świadczeń. Teraz NFZ stawia sprawę jasno: od 1 listopada 2025 roku „tylko jedna opcja finansowania jest prawidłowa”.

Źródło: NFZ

Stabilne finanse to klucz do wysokiej jakości świadczeń zdrowotnych. Działamy w rzeczywistości ograniczonego budżetu. Powinniśmy wszyscy przyjrzeć się rzeczywistości, w której obecnie się znajdujemy, i najbliższej przyszłości – podkreśla Adam Szlachta, prezes Zarządu i dyrektor finansowy Grupy American Heart of Poland oraz Grupy Scanmed. Wśród kluczowych wyzwań systemu ochrony zdrowia znajdują się infrastruktura, kadry oraz cyberbezpieczeństwo, a ich rozwój wymaga odpowiedzialnego zarządzania finansami.
Jako jeden z przykładów przedstawił Szpital w Drawsku Pomorskim, American Heart of Poland. – Zarządzamy szpitalem m.in. w Drawsku Pomorskim, to właśnie tam znajduje się jeden z największych poligonów w Europie i największy w Polsce, na którym stacjonują wojska NATO. W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej temat ten wydaje się wyjątkowo aktualny. Jako Grupa modernizujemy ten szpital powiatowy i realizujemy kompleksowy proces jego unowocześnienia. Dlatego, mając na uwadze nie tylko potrzeby lokalnej społeczności, ale także rolę szpitala w kontekście poligonu i przyszłych wyzwań, podjęliśmy decyzję o budowie lądowiska. Co istotne, lądowisko to zostało zaprojektowane w taki sposób, aby spełniać wymagania umożliwiające lądowanie śmigłowców wojskowych, takich jak Black Hawk – podkreśla Adam Szlachta.

– Konieczna jest analiza regulacji generujących zbędne koszty i obniżających efektywność systemu. – Jednym z największych wyzwań, przed którymi stoimy, jest eliminacja przepisów prowadzących do niepotrzebnych wydatków. Efektywność finansowa musi stać się priorytetem – zaznacza Adam Szlachta.

Nowe inicjatywy w ochronie zdrowia – Kongres Wyzwań Zdrowotnych
Podczas kongresu HCC2025 Izabela Leszczyna, ministra zdrowia, ogłosiła start nowego programu profilaktycznego „Moje zdrowie”, który ruszy w maju. Podkreśliła, że jego realizacja będzie możliwa tylko przy współpracy szpitali i personelu medycznego.

Z kolei Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych 2025 zwrócił uwagę na konieczność wyznaczenia jasnych priorytetów w finansowaniu świadczeń zdrowotnych: – Musimy skupić się na realnych działaniach i określić, które świadczenia jesteśmy w stanie finansować w ramach dostępnych środków – powiedział.

Długofalowa strategia dla ochrony zdrowia
Stabilność finansowa jest fundamentem wszelkich działań rozwojowych w sektorze.
– Musimy dostosować strategie do realnych warunków. Stabilność finansowa to nie wybór, ale konieczność – bez niej nie zbudujemy efektywnego systemu ochrony zdrowia – podsumował.
Przyszłość ochrony zdrowia wymaga strategicznych inwestycji oraz odpowiedzialnego zarządzania środkami finansowymi.
 
 
źródło: AHP
Jak wynika z informacji przekazanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, do rozliczenia  w ramach programów lekowych pozostaje 1,5 mld zł. Większość kwoty stanowią zobowiązania z ostatniego kwartału ubiegłego roku. Izabela Leszczyna w trakcie posiedzenia Prezydium Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia zapewniła, że wystarczy środków na finansowanie tego rodzaju świadczeń.
Programy lekowe stanowią coraz większą część planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia. W latach 2019-2024 wartość planowanych wydatków na ten cel wzrósł o 290% z poziomu 4,4 mld zł do 12,8 mld zł. To świadczenia gwarantowane w ramach leczenia finansowanego przez płatnika. Od stycznia 2025 r. funkcjonują 133 programy lekowe, 42  w obszarze chorób onkologicznych oraz 91 w dziedzinach nieonkologicznych, takich jak np. kardiologia czy neurologia. Dzięki nim pacjenci mają dostęp do nowoczesnych terapii. Ze względu na czynniki ekonomiczne dla wielu pacjentów zakwalifikowanie do programu lekowego jest jedyną szansą na otrzymanie skutecznego leczenia.  

Według danych przekazanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach dostępu do informacji publicznej, część sprawozdanych świadczeń w zakresie programów lekowych za 2024 rok nadal nie została rozliczona. Ich łączna wartość opiewa na kwotę ponad 1,5 mld zł. Największe zaległości dotyczą IV kwartału ubiegłego roku i sięgają ponad 1 mld zł. Kwoty mogą ulec zmianie w kolejnych okresach rozliczeniowych, gdyż jak zaznacza Fundusz, trwa obecnie proces bilansowania oraz aneksowania umów.

Pod koniec ubiegłego roku w rozmowie z PAP Jakub Szulc, wiceprezes NFZ, przekonywał, że wszystkie środki za programy lekowe zostaną rozliczone: „Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby programy lekowe nie były płacone. Ze strony funduszu absolutnie dokładamy wszelkich starań, żeby one były pokrywane w 100 proc. Z opóźnieniem, ale są pokrywane w 100 proc. i będą pokrywane w 100 proc.”[1]. To stanowisko potwierdziła Izabela Leszczyna, która w trakcie posiedzenia Prezydium Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia zapowiedziała, że środki powinny trafić do świadczeniodawców do końca marca.

W przyszłym roku opóźnienia płatności mogą się powtórzyć. Eksperci Instytutu Finansów Publicznych oraz Federacji Przedsiębiorców Polskich w najnowszym raporcie „Finanse ochrony zdrowia pod ścisłym nadzorem procedury nadmiernego deficytu” alarmują, że luka finansowa NFZ w latach 2025-2028 może wynieść ćwierć biliona złotych do 2028 roku. Przyczyny pozostają niezmienne i wynikają z zaciągania zobowiązań, do których sfinansowania jest zobowiązany Narodowy Fundusz Zdrowia, a dla których nie znajduje się pokrycia w dochodach z przychodów składkowych lub innych źródeł, np. podatku cukrowego. W szczególności dodatkowe zobowiązania są związane z realizacją ustawy o minimalnych wynagrodzeniach

w ochronie zdrowia, które są trwałe i przechodzą na kolejne lata. Eksperci przewidują, że bez podjęcia istotnych kroków zmierzających do ograniczenia kosztów płatnika oraz zapewnienia narodowemu Funduszowi Zdrowia stabilnych źródeł finansowania, problemy z rozliczeniami świadczeń takich, jak programy lekowe, będą narastały w kolejnych miesiącach i latach.

 
 
[1] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wiceprezes-NFZ-zaplaci-za-programy-lekowe-choc-z-opoznieniem-8864551.html, dostęp: 20.02.2025. 
źródło: Public Policy
Co czwarty Polak przynajmniej raz w ciągu swojego życia zmaga się z poważnym kryzysem zdrowia psychicznego. Może więc on statystycznie dotyczyć każdej polskiej rodziny – przypomina Fundacja Pomagam.pl. Problemem jest wciąż niskie finansowanie wsparcia psychicznego i psychiatrycznego przez państwo oraz słaba wiedza o zdrowiu psychicznym. Organizacja zwraca uwagę, że świadomość problemu może uwolnić ogromny potencjał wzajemnego wsparcia.

– Zdrowie psychiczne dotyczy każdego z nas, nawet jeżeli nie bezpośrednio, to może dotyczyć członka rodziny, przyjaciela albo znajomego z pracy, dlatego tak ważne jest, żeby mówić głośno o tym problemie i nagłaśniać wyzwania, przed jakimi stoimy w kontekście zdrowia psychicznego – mówi agencji informacyjnej Newseria Natalia Zdrojewska, head of growth w Fundacji Pomagam.pl. 

Z raportu „Ważne słowa na P.” SWPS Innowacje dla Fundacji wynika, że problemy zdrowia psychicznego dotyczą lub będą dotyczyć w różnym stopniu 8,3 mln Polaków. Tak duża skala skłania do przyjrzenia się możliwościom leczenia i jego dostępności.  

– Możliwości leczenia są różne, w zależności od potrzeb. Najbardziej podstawową jest psychoterapia, ale również tutaj mówimy o schizofrenii i innych chorobach psychicznych, które mają inną, już medyczną formę leczenia. Natomiast w kwestii dostępności mamy do czynienia z procesem stomatologizacji zdrowia psychicznego [prywatyzacja usług terapeutycznych – red.], co jest alarmujące, ponieważ to sprawia, że nie każdy z nas może sobie pozwolić na zadbanie o swoje zdrowie psychiczne – zauważa Natalia Zdrojewska.

Z jednej strony mieszkańcy wsi, mniejszych miejscowości czy niektórych miast powiatowych napotykają geograficzną barierę, czyli brak specjalistów i ośrodków w najbliższej okolicy. Z drugiej strony istotną kwestią pozostaje dostępność finansowa, ponieważ leczenie zaburzeń wiąże się czasem z wieloletnią terapią, a jedna wizyta u specjalisty może kosztować nawet kilkaset złotych. Tutaj kluczowa jest regularność wizyt i ciągłość terapii. 

– W kwestii dostępności leczenia psychiatrycznego czy psychoterapii na NFZ cały czas mamy dużo do zrobienia. Średni czas oczekiwania na wizytę to jest 128 dni, ale to też w zależności od województw, bo w niektórych województwach czeka się nawet ponad 200 dni, a czasem pacjenci czekają nawet rok. A w zdrowiu psychicznym ważne jest działanie tu i teraz – podkreśla ekspertka Fundacji Pomagam.pl. 

Z danych przytaczanych w raporcie wynika, że w 2023 roku 355 460 osób skorzystało z finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia psychoterapii, uczestnicząc w nieco ponad 4 mln sesji terapeutycznych (średnio ok. 11 na pacjenta). Liczba sesji zwiększyła się o 69 proc. w stosunku do 2013 roku. Z kolei z konsultacji psychologicznych skorzystało 435 600 osób podczas 2,2 mln spotkań (wzrost o 145 proc. w porównaniu z 2013 rokiem). W 2023 roku wsparcie psychiatrów uzyskało 1,259 mln osób uczestniczących w 4,3 mln wizyt (spadek o około 3 proc. w stosunku do 2013 roku).

– Obecnie na zdrowie psychiatryczne jest przeznaczane 4,5 proc. ze środków publicznych na ochronę zdrowia. Środowisko domaga się, żeby w tym roku to był wzrost do 6 proc., a w następnym do 7 proc., więc tutaj mówimy o większym finansowaniu przede wszystkim. Ale też dużym wyzwaniem i najbardziej palącą potrzebą w najbliższym czasie to jest zapewnienie dobrej infrastruktury. Był pilotaż Centrów Zdrowia Psychicznego, który pokazał, że to działa. To jest właśnie wsparcie na poziomie lokalnym, ale w ramach systemu zdrowia państwowego, tak żeby każdy w swoim powiecie mógł się zgłosić do specjalisty i otrzymać niezbędną pomoc – zauważa Natalia Zdrojewska.

Jak wynika z danych Eurostatu, w 2022 roku w Polsce było 13,4 psychiatrów na 100 tys. mieszkańców. Daje nam to trzecie miejsce od końca wśród 24 krajów UE, dla których są dostępne dane. W Niemczech proporcja ta jest ponaddwukrotnie wyższa.

Jak wynika z obserwacji fundacji, w ostatnich latach świadomość społeczna na temat zdrowia psychicznego i zagrożeń związanych z jego brakiem znacząco wzrosła. W mediach i przestrzeni publicznej więcej jest informacji na ten temat, artykułów poradnikowych i wywiadów. Dzięki temu łatwiej rozpoznać niepokojące objawy, rozmawiać na ten temat czy podjąć kroki w kierunku leczenia.

– Dzięki temu osoby, które wcześniej nawet zmagały się z tym problemem, teraz zaczynają szukać pomocy. Natomiast jeżeli chodzi o finansowanie świadczeń i infrastrukturę, ona cały czas goni te potrzeby, dlatego ważne jest, żeby finansować zdrowie psychiczne – podkreśla ekspertka.

W serwisie Pomagam.pl pojawia się coraz więcej zbiórek związanych ze wsparciem osób zmagających się z chorobami na tle psychicznym. Twórcy portalu mówią nawet o gwałtownym wzroście, odnotowanym w ostatnich latach. W 2016 roku hasła powiązane ze słowem „psychiatria” pojawiały się w 1 na 400 zbiórek, w 2023 roku – w 1 na 85.

– Od 2016 do 2023 roku dla frazy „psychoterapia” to jest wzrost o prawie 500 proc. Tutaj mówimy o wszystkich zbiórkach na leczenie, na psychoterapię. Warto zauważyć, że często osoby, które zmagają się z innymi chorobami, też fizycznymi, albo ich bliscy również zbierają na psychoterapię – mówi ekspertka Fundacji Pomagam.pl.

Jak podkreślają przedstawiciele fundacji, założenie zbiórki na ten cel często oznacza już sytuację głębokiego kryzysu. Chorzy i ich rodziny często najpierw sprzedają to, co mają cennego, zapożyczają się w bankach i u znajomych, a dopiero w kolejnym kroku decydują się prosić o pomoc innych. Eksperci wskazują, że takiej postawie nie ma się co dziwić. Mimo rosnącej świadomości społecznej osoby w kryzysie zdrowia psychicznego wciąż zmagają się ze stygmatyzacją. Zgodnie z przytaczanymi w raporcie „Ważne słowa na P.” danymi z ogólnopolskiego badania EZOP II znacząca większość respondentów sprzeciwia się temu, by osoba, która chorowała psychiczne i leczyła się w szpitalu psychiatrycznym, była opiekunką (89,6 proc.) lub nauczycielem ich dziecka (86,9 proc.), ich lekarzem (84 proc.) lub częścią rodziny, np. synową czy zięciem (81,3 proc.).

źródło: newseria

– Statystycznie każda polska rodzina jest dotknięta w jakiś sposób kryzysem zdrowia psychicznego – mówi prof. Piotr Gałecki w raporcie „Ważne słowa na P.”. W tegoroczne święta warto uświadomić sobie, jak ważne jest, abyśmy wszyscy mieli równy dostęp do pomocy psychologicznej i psychiatrycznej oraz wiedzieć, jak i gdzie szukać pomocy.
W ostatnich latach bardzo wzrosła świadomość społeczna na temat zdrowia psychicznego i zagrożeń związanych z jego brakiem. Kwestie te są wszechobecne w mediach – czytamy artykuły poradnikowe, słuchamy wywiadów o dobrostanie i obserwujemy treści o tematyce psychologicznej na Instagramie.
To sprawia, że coraz lepiej rozpoznajemy objawy, chętniej o nich rozmawiamy i podejmujemy odpowiednie kroki. Rzadziej mówi się jednak o zdrowiu psychicznym w kontekście sprawności systemu zdrowia i jego odpowiedniego finansowania. Mówiąc wprost, na co możemy liczyć w czasie kryzysu i gdzie szukać pomocy – ogólnodostępnej i powszechnej.

Zdrowie psychiczne dotyczy nas wszystkich

Aż 8,3 mln Polaków, czyli co czwarty z nas, zmaga się z poważnym kryzysem zdrowia psychicznego w ciągu swojego życia. Temat ten dotyczy więc statystycznie każdej polskiej rodziny! Dlatego tak ważne jest zapewnienie odpowiedniej opieki oraz dostępu do specjalistów tu i teraz.
– Kwestia zdrowia psychicznego jest centralna. Nie jest to temat, który można całkowicie od siebie odsunąć, i powiedzieć: „to nie moja sprawa”. Myślę, że jest to absolutnie nasza sprawa. Jeżeli nie zawsze dotyka nas bezpośrednio, może to być sprawa naszych rodziców albo dzieci, albo naszego partnera, a jak nie – może naszych pracowników. Musimy zacząć szukać lepszych rozwiązań – mówi w raporcie Dobrosława Gogłoza, Prezeska Fundacji Pomagam.pl i inicjatorka raportu.

– Rodzina, w której ktoś doświadcza kryzysu, też w jakimś sensie choruje. Trudno takim ludziom być twórczym, gdy cierpią wraz ze swoimi bliskimi – dodaje Katarzyna Szczerbowska, dziennikarka, asystentka zdrowienia oraz członkini Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministrze Zdrowia. Natomiast na pytanie „jako edukatorka i terapeutka chciałabyś najbardziej, aby ludzie wiedzieli o…?” dr Joanna Gutral odpowiada:

– O tym, że zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak fizyczne, a brak leczenia może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia somatycznego i relacji społecznych. O tym, że np. nieleczona depresja rodzica zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia depresji u dziecka. Nie tylko w związku z genetyką, ale ze specyfiką funkcjonowania poznawczego, a więc to jest w interesie Twoim i Twojej rodziny, by skorzystać ze skutecznej pomocy.

W święta Bożego Narodzenia, kiedy spędzamy czas z rodziną, warto pomyśleć o tym, jak możemy zadbać o lepszą przyszłość dla nas wszystkich. To również okazja do zauważenia problemów w naszym otoczeniu i podjęcia pierwszych kroków.

Samotność i wykluczenie osób w kryzysie zdrowia psychicznego
– Jednym z doświadczeń osoby w kryzysie psychicznym w Polsce jest izolacja i osamotnienie, czyli takie odczucie, że zostało się z czymś bardzo trudnym i bardzo nienamacalnym. O chorobach fizykalnych, układowych można komuś opowiedzieć. Można pójść do internisty i powiedzieć – tu mnie boli. A osoba, która jest w kryzysie psychicznym, przeciętny Kowalski czy Kowalska, bardzo często ma nawet problem ze zidentyfikowaniem tego, że doświadcza symptomów, które coś oznaczają – opowiada Marta Niedźwiecka, psycholożka i propagatorka nauki, w raporcie „Ważne słowa na P.”.

Według wspomnianego w pierwszym raporcie o finansowaniu zdrowia psychicznego w Polsce badania EZOP II prawie 30% z nas zetknęło się kiedyś z osobą chorującą psychicznie. Był to najczęściej „ktoś ze znajomych/sąsiadów” (34,2%), „ktoś znany tylko z widzenia” (30,9%) oraz „osoba z dalszej rodziny” (12,3%).

Mimo dynamicznie rosnącej świadomości, osoby w kryzysie zdrowia psychicznego wciąż zmagają się ze stygmatyzacją ze strony społeczeństwa. Aż 81,3% wyraziło sprzeciw na informację, że ich zięć/synowa chorował/a psychicznie i leczył/a się w szpitalu psychiatrycznym, 52,9% w przypadku koleżanki/kolegi z klasy, 86,9% – nauczyciela dziecka.

– Społecznie jesteśmy najbardziej wykluczoną grupą, zaraz po osobach z niepełnosprawnością umysłową. Z tego powodu nie możemy przyznać się bez konsekwencji, że doświadczyło się kryzysu psychicznego. Ludzie muszą żyć w ukryciu. Jeżeli ewidentnie nie widać objawów – ukrywają to – mówi Katarzyna Szczerbowska.

Święta Bożego Narodzenia to doskonały moment, by pomyśleć o tych, którzy zmagają się z samotnością i wykluczeniem. Osoby w kryzysie często ukrywają swoje problemy w obawie przed społecznym osądem. Zamiast odwracać wzrok, możemy okazać wsparcie i wyciągnąć pomocną dłoń.
– Kryzys dzieci i młodzieży jest odzwierciedleniem kryzysu relacji, kryzysu rodziny, kryzysu istotnych potrzeb pojedynczej osoby w dużym, nowoczesnym, szybko rozwijającym się społeczeństwie. Żyjemy coraz szybciej, coraz więcej jest zagrożeń i wyzwań, żyjemy w coraz większych skupiskach, coraz bardziej się komunikujemy, ale nie interpersonalnie, nie rozmawiamy ze sobą – dodaje prof. Piotr Gałecki, Kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, przewodniczący Rady ds. Zdrowia Psychicznego oraz Zespołu do opracowania Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.

Luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić
Ostracyzm społeczny to nie jedyne wyzwanie. Do tego dochodzą kwestie dostępności leczenia – finansowej, czasowej i geograficznej. Liczba świadczonych usług psychologicznych i psychoterapeutycznych jest obecnie wielokrotnie mniejsza od potrzeb, a komercjalizacja psychologii (tzw. proces stomatologizacji) sprawia, że wiele osób musi finansować pomoc psychologiczną samodzielnie, a znaczna część nie może sobie na nią nawet pozwolić.
Obecnie na opiekę psychiatryczną w Polsce przeznacza się jedynie 4,5% środków publicznych na ochronę zdrowia. W 2023 roku 355 460 osób skorzystało z finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia psychoterapii. Średnia kwota refundacji dla takiej sesji psychoterapii wyniosła 133, 28 zł. Natomiast średni czas oczekiwania na wizytę u psychologa na NFZ w grudniu 2024 to 128 dni. Lepszą dostępność mają jednak duże miasta, co dodatkowo wiąże się z kwestiami wykluczenia komunikacyjnego.

Problem wysokich kosztów leczenia jest widoczny również w serwisie do zakładania darmowych zbiórek pieniędzy Pomagam.pl. W 2016 roku hasła powiązane ze słowem “psychiatria” pojawiały się w 1 na 400 zbiórek. W 2023 proporcja ta wynosi już 1:85, co oznacza wzrost o prawie 500%.

– Z rozmów z naszymi użytkownikami wynika, że założenie zbiórki wiąże się z sytuacją bardzo głębokiego kryzysu. W przypadku chorób, których koszty leczenia wynoszą setki tysięcy złotych, ludzie najpierw często sprzedają samochód, zapożyczają się i dopiero kiedy mają mocne poczucie sięgnięcia finansowego dna, czują się usprawiedliwieni, by starać się pozyskać pieniądze od innych osób. Jeżeli nałożymy na to kwestię stygmatyzacji chorób psychicznych, to osoby, które decydują się sięgnąć po pomoc w tym obszarze, wykazują się wręcz szaloną odwagą – wyjaśnia Dobrosława Gogłoza, Prezeska Fundacji Pomagam.pl i Dyrektorka Zarządzająca serwisu Pomagam.pl.

Świąteczny prezent dla milionów Polaków
Powszechny i łatwy dostęp do terapii na poziomie systemu zdrowia to nie tylko szansa na lepsze życie dla wielu osób w kryzysie, ale także objęcie opieką ich najbliższych – rodzin i przyjaciół. Natomiast w skali kraju, lepszy system zdrowia psychicznego poprawia funkcjonowanie społeczne, a dodatkowo zmniejsza absencję w pracy i długofalowo przynosi oszczędności ekonomiczne, co powinno być już dostatecznym argumentem dla zmian.
– Przede wszystkim chciałabym, aby psychoterapia – ta finansowana przez nas, z podatków – była traktowana tak, jak powinna, czyli jako metoda leczenia. Korzystanie z psychoterapii o udowodnionej skuteczności przekłada się na szybszy powrót do zdrowia, po prostu poprawia funkcjonowanie człowieka – mówi Agnieszka Popieł, prof. Uniwersytetu SWPS.

– Dla mnie kluczowe jest to, by pozostał model opieki Centrum Zdrowia Psychicznego i opieki środowiskowej, bo to bardzo ważne, żeby pacjent mógł się leczyć blisko swojego miejsca zamieszkania, blisko swojej pracy, tam, gdzie mieszka jego rodzina, tam, gdzie ma grupę społeczną, z którą się identyfikuje – opowiada prof. Piotr Gałecki.

Boże Narodzenie przypomina nam o potrzebie troski i solidarności. W tym świątecznym czasie warto pomyśleć o tych, którzy czekają na wsparcie w kryzysie, które dziś bywa luksusem, a nie powszechnym prawem. Stwórzmy lepszy system zdrowia psychicznego, który stanie się prezentem dla nas wszystkich, dając szansę na zdrowsze życie i silniejsze społeczeństwo.

Pierwszy raport o finansowaniu zdrowia psychicznego w Polsce “Ważne słowa na P.” do pobrania na stronie: https://pomagam.pl/zdrowie-psychiczne

Autorzy raportu
Fundacja Pomagam.pl – organizacja non-profit, której misją jest wspieranie dobroczynności i budowanie kultury pomagania w Polsce. Buduje świadomość, że każdy z nas żyje w społeczeństwie i udowadnia, że razem możemy sobie nawzajem pomagać. Wykorzystanie potencjału nas samych i naszych wspólnych działań to praca, której Fundacja podejmuje się każdego dnia. Fundacja powstała przy serwisie Pomagam.pl, który wspiera leczenie i rehabilitację osób potrzebujących, schroniska dla zwierząt, liczne organizacje i inicjatywy społeczne oraz wiele innych potrzeb tysięcy osób, umożliwiając im założenie darmowej zbiórki i zbieranie pieniędzy na to, co dla nich ważne. SWPS Innowacje – spółka celowa Uniwersytetu SWPS – realizuje misję służenia człowiekowi, społeczeństwu i środowisku. Ich współpraca z instytucjami, biznesem oraz organizacjami pozarządowymi dotyczy takich kwestii jak dobrostan, wellbeing i zdrowie psychiczne. W ramach swoich działań realizuje liczne projekty na styku akademii i biznesu: od diagnoz społecznych, przez cykl eksperckich wideopodkastów dotyczących wellbeingu, skierowanych do pracowników oraz działów HR, aż po szkolenia, consulting i badania, takie jak analiza dobrostanu mieszkańców Polski.

Kontakt dla mediów: media@pomagam.pl
8,3 miliona, czyli 26% polskiego społeczeństwa przynajmniej raz w życiu doświadczyło objawów zaburzeń psychicznych. Jednocześnie relatywna dostępność lekarzy psychiatrów w ramach państwowej służby zdrowia nie wzrasta, a liczba świadczonych usług psychoterapeutycznych i psychologicznych jest wielokrotnie mniejsza od potrzeb. Fundacja Pomagam.pl we współpracy z SWPS Innowacje publikuje raport zatytułowany “Ważne słowa na P. O pieniądzach, psychoterapii i psychiatrii w Polsce”.
Raport Fundacji Pomagam.pl i SWPS Innowacje to pierwsza tego typu publikacja, która porusza temat finansowania zdrowia psychicznego w Polsce. 
– Dobrze jest mieć wiedzę o zdrowiu psychicznym (i jego braku), umieć o nie zadbać, rozpoznawać niepokojące symptomy, wiedzieć, gdzie i jak szukać pomocy. Ale jeszcze lepiej jest tę pomoc dostać wtedy, kiedy będzie potrzebna. I móc finansowo na nią sobie pozwolić. Właśnie o tych dwóch – często problematycznych – aspektach dzisiejszej polskiej rzeczywistości traktuje ten raport – podkreślają Katarzyna Kulwicka i Maksymilian Bielecki z Uniwersytetu SWPS, twórcy raportu. 

Wzrost zbiórek pieniędzy na ratowanie zdrowia psychicznego 
Fundacja Pomagam.pl, która promuje kulturę dobroczynności w Polsce i na co dzień angażuje się w niesienie pomocy tym, którzy tego najbardziej potrzebują, zdecydowała się podjąć temat finansowania zdrowia psychicznego w Polsce z uwagi na gigantyczny przyrost liczby zbiórek pieniędzy w serwisie Pomagam.pl związanych ze zdrowiem psychicznym. 
Z danych Pomagam.pl wynika, że na przestrzeni lat 2016-2023 udział zbiórek pieniędzy w tym serwisie związanych z hasłami takimi jak: „szpital psychiatryczny”, „psychiatra” czy „leczenie psychiatryczne” wzrósł prawie o 500%. W 2016 roku hasła powiązane z psychiatrią pojawiały się w 1 na 400 zbiórek. W 2023 roku proporcja ta wyniosła już 1:85. 
O 250% natomiast wzrósł udział internetowych zbiórek pieniędzy w kategorii psychoterapia, w której prowadzono zbiórki m.in na psychoterapię, wizyty u psychologa, czy udział w terapii grupowej. 
Problemy związane ze zdrowiem psychicznym są coraz częściej obecne w opisach zbiórek pieniędzy na platformie Pomagam.pl. Wyniki te jednoznacznie wskazują, że osoby, które zmagają się z problemami związanymi ze zdrowiem psychicznym swoim lub bliskich coraz częściej potrzebują pomocy finansowej.
Te statystyki są bardzo wyraźnym i niepokojącym sygnałem świadczącym o skali wyzwań, przed którymi stoją zarówno osoby zmagające się z problemami zdrowia psychicznego, jaki i system publicznej opieki zdrowotnej w kraju. 

– Zdrowie psychiczne ma każdy i ten temat dotyczy nas wszystkich. Nie można go całkowicie od siebie odsunąć, i powiedzieć: „to nie moja sprawa”. Myślę, że jest to absolutnie nasza sprawa. Jeżeli problemy ze zdrowiem psychicznym nie dotykają nas bezpośrednio, może to być sprawa naszych rodziców albo dzieci, albo naszego partnera, a jak nie – może naszych pracowników. Musimy zacząć szukać lepszych rozwiązań. Dlatego w naszym raporcie są rzetelne dane liczbowe oraz komentarze ekspertów z dziedziny zdrowia psychicznego, które przedstawiamy w kontekście tego, jak jest obecnie z finansowaniem i dostępem do szeroko pojętej pomocy psychologicznej w Polsce oraz jak być powinno i co możemy w tym kierunku zrobić – podkreśla Dobrosława Gogłoza, prezeska Fundacji Pomagam.pl oraz dyrektor zarządzająca serwisu Pomagam.pl.

Stomatologizacja pomocy psychologicznej w Polsce 
Jak czytamy w raporcie, 355 460 osób w 2023 roku – zgodnie z danymi Narodowego Funduszu Zdrowia – skorzystało z finansowanej przez NFZ psychoterapii, uczestnicząc w nieco ponad 4 milionach sesji terapeutycznych (średnio około 11 sesji na pacjenta). Liczba sesji zwiększyła się aż o 69% w stosunku do 2013 roku. Analogiczne dane dla konsultacji psychologicznych to 435 600 osób oraz 2,2 miliona spotkań (wzrost aż o 145% w porównaniu z 2013 rokiem). W 2023 roku wsparcie psychiatrów uzyskało 1 259 tysięcy osób uczestniczących w 4,3 milionów wizyt (ich liczba spadła o około 3% w stosunku do 2013 roku).

Eksperci podkreślają, że obecnie w Polsce bardzo liczne grupy pacjentów albo muszą finansować pomoc psychologiczną samodzielnie, albo ze względu na ograniczenia finansowe i brak specjalistów – nie mogą w ogóle na nią liczyć. W publicznej służbie zdrowia mamy 1386 placówek oferujących dostęp do psychologa – średni czas oczekiwania na wizytę w takiej placówce wynosi 128 dni, przy czym występuje tu ogromne zróżnicowanie pomiędzy województwami: najkrótszy jest w województwie świętokrzyskim (32 dni), najdłuższy – w województwie pomorskim (212 dni). 
Natomiast czas oczekiwania na wizytę w prywatnym gabinecie jest dużo krótszy – liczony jest już w dniach czy tygodniach, ale również te gabinety są przepełnione. 
Mamy więc do czynienia ze zjawiskiem stomatologizacji psychiatrii i psychoterapii, w którym stają się one usługą dostępną, ale na warunkach komercyjnych. 

Zdrowie psychiczne w liczbach
13,4 na 100 000 mieszkańców – tylu było w Polsce psychiatrów w 2022 roku zgodnie z danymi udostępnionymi przez Eurostat w lipcu 2024 roku. Wartość ta w ostatnich latach znacząco wzrosła – jeszcze w 2012 roku wynosiła jedynie 8,4. Na tle pozostałych krajów Unii Europejskiej nadal wypadamy jednak słabo, plasując się obecnie na trzecim miejscu od końca wśród 24 krajów, dla których dostępne są odpowiednie dane na ten temat. Słabiej od nas wypadają jedynie Hiszpania i Bułgaria. 

Zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie na dzień 30 września 2024 roku w Centralnym Rejestrze Lekarzy Rzeczpospolitej Polskiej wśród osób wykonujących zawód figurowało 4664 osób ze specjalizacją z dziedziny psychiatrii oraz 563 osoby ze specjalizacją z dziedziny psychiatrii dzieci i młodzieży, co wskazywałoby na dalszy – choć dość powolny – wzrost tego wskaźnika w naszym kraju.

62,4 na 100 000 mieszkańców tyle łóżek na oddziałach opieki psychiatrycznej mieliśmy w Polsce w 2022 roku i wartość ta zbliża się do średniej Unii Europejskiej wynoszącej 71,8 na 100 tysięcy mieszkańców (zgodnie z tegoroczną publikacją Eurostatu). Warto zaznaczyć, że wskaźnik ten przyjmuje bardzo różne wartości zależnie nie tylko od poziomu zamożności danego kraju, ale też od sposobu organizacji systemu opieki zdrowotnej. Najwyższą liczbę łóżek raportują Belgia (140,7) oraz Niemcy (131,3). 

133 złote i 28 groszy tyle wynosiła średnia wartość refundacji sesji psychoterapii finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia w 2023 roku zgodnie z danymi udostępnianymi przez portal eZdrowie. Dla konsultacji psychologicznych średnia kwota refundacji wyniosła 96 złotych i 84 grosze, a dla konsultacji psychiatrycznej – 69 złotych i 50 groszy. Trzeba też podkreślić, że wartości te są znacznie niższe niż wycena analogicznych świadczeń w sektorze prywatnym. 

O raporcie
Raport “Ważne słowa na P. O psychoterapii, psychiatrii i pieniądzach” jest projektem zainicjowanym przez Fundację Pomagam.pl i powstał we współpracy z SWPS Innowacje. Celem raportu jest zwrócenie uwagi na wyzwania związane z finansowaniem  psychoterapii i psychiatrii w Polsce oraz aktywizacja decydentów  do działań, które przyniosą  realne zmiany na lepsze. 
Publikacja zawiera zarówno rzetelne dane liczbowe, jak i wypowiedzi czołowych ekspertek i ekspertów krajowych, nadające raportowi wyjątkowy charakter. 

Wśród ekspertów, którzy wypowiedzieli się w raporcie są: prof. dr hab. n. med. Agata Szulc (Kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauki o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego), dr hab. n. społ. i dr n. med. Agnieszka Popiel (prof. Uniwersytetu SWPS, lekarz psychiatra, psychoterapeutka, superwizorka psychoterapii), dr Ewa Pragłowska (specjalistka psychologii klinicznej, psychoterapeutka (PTTPB i PTP, SITCC, EABCT) i superwizorka psychoterapii (PTTPB), prof. Piotr Gałecki (specjalista psychiatra, specjalista seksuolog, Kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii), Katarzyna Szczerbowska (dziennikarka, asystentka zdrowienia, członkini Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministrze Zdrowia), dr Joanna Gutral (psycholożka, psychoterapeutka, psychoedukatorka) oraz Marta Niedźwiecka (psycholożka, propagatorka nauki).

Raport można pobrać za darmo na stronie: www.pomagam.pl/zdrowie-psychiczne 

O autorach raportu:
Fundacja Pomagam.pl
Organizacja non-profit, której misją jest wspieranie dobroczynności i budowanie kultury pomagania w Polsce. Buduje świadomość, że każdy z nas żyje w społeczeństwie i udowadnia, że razem możemy sobie nawzajem pomagać. Wykorzystanie potencjału nas samych i naszych wspólnych działań to praca, której Fundacja podejmuje się każdego dnia.
Fundacja powstała przy serwisie Pomagam.pl, który wspiera leczenie i rehabilitację osób potrzebujących, schroniska dla zwierząt,  liczne organizacje i inicjatywy społeczne oraz wiele innych potrzeb tysięcy osób, umożliwiając im założenie darmowej zbiórki i zbieranie pieniędzy na to, co dla nich ważne.
SWPS Innowacje
Spółka celowa Uniwersytetu SWPS – realizuje misję służenia człowiekowi, społeczeństwu i środowisku. Ich współpraca z instytucjami, biznesem oraz organizacjami pozarządowymi dotyczy takich kwestii jak dobrostan, wellbeing i zdrowie psychiczne. W ramach swoich działań realizuje liczne projekty na styku akademii i biznesu: od diagnoz społecznych, przez cykl eksperckich wideopodkastów dotyczących wellbeingu, skierowanych do pracowników oraz działów HR, aż po szkolenia, consulting i badania, takie jak analiza dobrostanu mieszkańców Polski. 

źródło: Pomagam.pl

Wprowadzenie testu HPV DNA jako badania przesiewowego pozwoli uratować życie tysiącom Polek i będzie tańsze niż cytologia – to wnioski ze spotkania edukacyjnego dla mediów, które odbyło się 28 listopada w Warszawie. Ministerstwo Zdrowia zapowiadało wprowadzenie diagnostyki HPV DNA jako powszechnego standardu diagnostycznego od stycznia 2025 roku – czy tak się stanie?

Działania te poprzedził pilotaż zastosowania badania molekularnego w kierunku wirusa brodawczaka ludzkiego wysokiego ryzyka (HPV HR) jako nowego testu przesiewowego w programie profilaktyki raka szyjki macicy w Polsce, który zakończył się w 2022 roku. Wprowadzenie testów HPV-DNA do programu profilaktyki raka szyjki macicy zostało pozytywnie zaopiniowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.
 
Diagnostyka molekularna (testy HPV DNA) ratuje życie kobiet.
 
Profesor Witold Kędzia, specjalista w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz onkologii ginekologicznej, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu, zwrócił uwagę na fakt, że zakażenia wirusem HPV są powszechne na całym świecie – notujemy ok. 30  milionów kobiet rocznie ze stanem przedrakowym. Szacuje się, że około 80 % populacji świata jest zakażona wirusem HPV, nie oznacza to jednak, że u wszystkich rozwinie się nowotwór. Stany przedrakowe, wykryte dzięki testowi HPV DNA, można wyleczyć w ciągu jednego dnia, zapewniając kobietom kolejne lata życia.   

Cytologia jest badaniem, które powstało 70 lat temu, postęp     medycyny, który się dokonał, daje nam aktualnie możliwości o wiele dokładniejszej diagnostyki, służącej jak najwcześniejszemu wykrywaniu ryzyka, jakie niesie ze sobą     zakażenie HPV. Cytologia jest badaniem subiektywnym, test HPV DNA wykonywany jest przez dedykowane urządzenie, co minimalizuje ryzyko błędu do zera, dając pewność wyniku. Pan Profesor      jako prekursor od wielu lat przeprowadza badania screeningowe w Poznaniu bezpłatnie dla pacjentek, każdego tygodnia zgłasza się do niego około 100 pacjentek na pogłębienie diagnostyki zakażenia HPV.
 
Profilaktyka dwóch prędkości – Polska vs. reszta świata.
Anna Kupiecka, Prezes Fundacji Onkocafe apeluje – potraktujmy kobiety poważnie w naszym kraju, nie chcemy by dowiadywały się, że mają trzecie lub czwarte stadium nowotworu, chcemy by korzystały z profilaktyki, która pozwoli im wykryć stany przedrakowe i uchronić je od zachorowania na raka. Zatroszczmy się o kobiety tu i teraz na poziomie zgodnym ze światowymi standardami i zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Czekamy na datę wprowadzenia testu HPV DNA do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Joanna Frątczak – Kazana z Onkofundacji Alivia zwróciła uwagę na fakt, że zgodnie z pierwotnymi zapisami Narodowej Strategii Onkologicznej wprowadzenie diagnostyki molekularnej (test HPV DNA) zaplanowane zostało do końca 2022 roku. Termin jest niestety przesuwany, podczas gdy mamy dramatyczne wskaźniki wykrywalności raka szyjki macicy na zaawansowanym etapie i bardzo wysoką śmiertelność z tego powodu. Szczyt zachorowań to wiek między 35 do 45 lat, każdy miesiąc opóźnienia dostępności tego badania to dodatkowe ryzyko przedwczesnej śmierci,.    
 
UE zaleca badanie na obecność wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV) jako preferowanego narzędzia do badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy u kobiet w wieku od 30 do 65 lat, w odstępie co najmniej pięciu lat.
 
Profesor Witold Kędzia wskazał Australię jako pierwszy kraj na świecie, w którym zniknie patologia szyjki macicy dzięki powszechnemu szczepieniu młodzieży przeciwko HPV i wprowadzeniu badań DNA HPV jako przesiewowych (od 2008 roku). W październiku 2022 roku rak szyjki macicy stał się w Australii oficjalnie „chorobą rzadką”. 
 
Wprowadzenie HPV DNA jako badania przesiewowego i jego upowszechnienie spowoduje, że wychwycona zostanie każda kobieta ze stanem przedrakowym, o ile tylko wykona takie badanie. W raku szyjki macicy wczesne wykrycie zmian nowotworowych umożliwia całkowite wyleczenie. Testy HPV DNA dają możliwość wczesnej i dokładnej oceny ryzyka zachorowania na raka szyjki macicy, dlatego tak istotne jest żeby były one dostępne dla wszystkich kobiet.
 
Rak szyjki macicy
Rak szyjki macicy rozwija się ok. 10 lat. Jest czwartym najczęstszym nowotworem złośliwym u kobiet (statystyki wskazują, że przesuwa się na 3 miejsce.) i drugim nowotworem złośliwym wśród nowotworów narządów płciowych. W Polsce na raka szyjki macicy zapada ok. 3 tysiące kobiet rocznie, 1 500 umiera. Każdego dnia 10 kobiet dowiaduje się, że choruje na raka szyjki macicy. [i]
 

Diagnostyka HPV DNA – korzyści

 
 
 
 
 
[i] https://www.gov.pl/web/psse-choszczno/europejski-tydzien-walki-z-rakiem-szyjki-macicy2
źródło: enmedica consulting
– Niestety, pacjenci zdiagnozowani w ostatnim kwartale tego roku nie otrzymają leczenia, ponieważ ośrodki neurologiczne zrealizowały już kontrakty na programy lekowe, a NFZ zapowiedział, że nie zapłaci za leczenie pacjentów nadplanowych. To oznacza, że do końca roku nie mamy możliwości kwalifikowania do programów lekowych nowo zdiagnozowanych pacjentów. To samo dotyczy pacjentów pediatrycznych, którzy skończyli 18 lat i powinni przejść z leczenia w ośrodkach neurologii dziecięcej do ośrodków dla dorosłych – mówi prof. dr hab. n. med. Iwona Kurkowska-Jastrzębska, kierownik II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
W neurologii obecnie funkcjonuje 17 programów lekowych, dotyczących leczenia m.in. stwardnienia rozsianego (SM), rdzeniowego zaniku mięśni (SMA), choroby Parkinsona, dystonii ogniskowych i spastyczności poudarowej za pomocą toksyny botulinowej, choroby Pompego, choroby Fabry’ego czy migreny. W przewlekłych chorobach neurologicznych leczenie powinno być włączane jak najszybciej po diagnozie. Pacjent nie powinien czekać na rozpoczęcie terapii, bo choroba postępuje, a im później podjęte jest leczenie, tym mniej jest ono skuteczne.

– Niestety, pacjenci zdiagnozowani w ostatnim kwartale tego roku nie otrzymają leczenia, ponieważ ośrodki neurologiczne zrealizowały już kontrakty na programy lekowe, a NFZ zapowiedział, że nie zapłaci za leczenie pacjentów nadplanowych. To oznacza, że do końca roku nie mamy możliwości kwalifikowania do programów lekowych nowo zdiagnozowanych pacjentów. To samo dotyczy pacjentów pediatrycznych, którzy skończyli 18 lat i powinni przejść z leczenia w ośrodkach neurologii dziecięcej do ośrodków dla dorosłych – mówi prof. dr hab. n. med. Iwona Kurkowska-Jastrzębska, kierownik II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

 
Pani Profesor, neurologia i oddziały neurologiczne od lat borykają się z różnymi trudnościami, związanymi ze zbyt niskim finansowaniem. Ostatnio te problemy nasiliły się. Skąd to wynika?
Pierwszym problemem są opóźnienia w płatnościach za nadwykonania w nielimitowanych świadczeniach gwarantowanych. Narodowy Fundusz Zdrowia, w świetle przepisów, ma obowiązek zapłacić szpitalom za wszystkie te nadwykonania, więc zrobi to, choć nie wiadomo kiedy. W tym momencie opóźnienia sięgają już 6 miesięcy. Opóźnienia w zapłatach od NFZ pogłębiają problemy finansowe szpitali i oddziałów neurologicznych, które i tak nie są w zbyt dobrej kondycji. Ale jest to przede wszystkim problem dla dyrektorów i osób zarządzających szpitalami. Mamy natomiast drugi, chyba poważniejszy, problem, bo obciążający zarówno szpitale, jak i dotykający bezpośrednio pacjentów. Chodzi o kwestię płatności za realizację programów lekowych.

Na czym polega ten problem?
W zeszłym roku, podobnie jak w poprzednich latach, dostaliśmy informację o tym, że NFZ będzie płacił za nadwykonania w programach lekowych i faktycznie większość z tych zobowiązań została uregulowana. Do tej pory NFZ płacił za leki w programach lekowych, nawet jeśli w programie uczestniczyło więcej pacjentów niż planowano i koszty leków przewyższały sumę zapisaną w kontrakcie. W tym roku NFZ zapowiedział, że nie zapłaci nic więcej ponad to, co znajduje się w kontrakcie na realizację programu lekowego.

W naszym ośrodku już teraz mamy w programach lekowych więcej pacjentów niż przewiduje kontrakt. Kontrakty nie zakładają zwiększenia liczby pacjentów, choćby o 5-10%, choć wiadomo, że będzie to następować. Naturalnym jest, że pacjentów przybywa z roku na rok. Terapie w przewlekłych chorobach neurologicznych stosowane są dożywotnio, więc teoretycznie tylko, gdy jakiś pacjent zrezygnuje, rozwinie działania niepożądane terapii lub umrze, to „wypada” z programu, natomiast wciąż są diagnozowane nowe osoby. A trzeba wziąć pod uwagę, że zachorowalność np. na stwardnienie rozsiane rośnie i jest to trend obserwowany od kilku lat w całej Europie i Ameryce Północnej. W Polsce każdego roku mamy już 2 tys. nowych rozpoznań SM. Tylko w naszym szpitalu każdego roku diagnozujemy 60-70 nowych przypadków stwardnienia rozsianego. Do tego dochodzą pacjenci zgłaszający się do nas na leczenie, zdiagnozowani w innych ośrodkach, w tym w ośrodkach pediatrycznych. Takich pacjentów przybywa wręcz lawinowo, bo stwardnienie rozsiane jest coraz częściej rozpoznawane u nastolatków i u dzieci. Jeśli ośrodki pediatryczne „przetrzymują” swoich pacjentów z SM powyżej 18 roku życia, bo nie mają ich gdzie przekierować, to siłą rzeczy nie mogą przyjmować nowych dzieci, które potrzebują pomocy i leczenia.

Wracając do naszego szpitala – sumując pacjentów z SM zdiagnozowanych u nas oraz zdiagnozowanych w innych ośrodkach, którzy zgłaszają się do nas do programu lekowego, mamy ponad 100 nowych pacjentów każdego roku. Są to przede wszystkim młodzi ludzie uczący się i pracujący. Liczba osób leczonych w naszym ośrodku wzrosła z 200 pacjentów leczonych 6-7 lat temu do ponad 1100 osób obecnie. Leczenie części z nich już teraz kredytujemy i aktualnie NFZ zalega nam z płatnościami za świadczenia w programie leczenia SM na około miliona złotych. Jeśli będziemy przyjmować kolejnych chorych, to będziemy planowo powiększać ten deficyt. Niestety nie stać nas na to i z powodów finansowych musimy odmawiać leczenia pacjentom, którzy mają spełnione wszystkie kryteria kwalifikacji do programu lekowego, a w oparciu o obecne zalecenia jesteśmy zobowiązani do rozpoczęcia leczenia jak najszybciej po rozpoznaniu.  

Co w takiej sytuacji?
Staramy się znaleźć pacjentom inny ośrodek. Dzwonimy po całym województwie mazowieckim, ale wszędzie, w całym kraju, sytuacja wygląda podobnie. W dużych ośrodkach pokończyły się kontrakty, a w mniejszych, gdzie jakieś środki jeszcze zostały, czasami nie ma personelu do obsługi programów lekowych. Próbujemy jednak pacjentów gdzieś przekierowywać, ale jest to absurd, żeby pacjent był zmuszony jeździć na leczenie np. 100, 200 czy 300 km od swojego miejsca zamieszkania.

Trzeba pamiętać, że większość leków stosowanych w programach lekowych w neurologii, jak enzymatyczne terapie zastępcze w chorobach Pompego i Fabry’ego czy terapie modyfikujące przebieg SMA, to są bardzo drogie leki, których pacjent raczej sobie sam nie kupi. Nie wyobrażam sobie, że z powodu opóźnienia w płatnościach dziecko z SMA nie otrzyma terapii genowej, bo minie czas na jej podanie. Zresztą to samo dotyczy leczenia dorosłych pacjentów z SMA np. terapią doustną – oni też nie mogą czekać na rozpoczęcie leczenia, bo choroba postępuje. W stwardnieniu rozsianym nie wiem, czy nie będę zmuszona do tego, żeby proponować pacjentom, żeby kupili sobie leki do końca roku i czekali na włączenie do programu lekowego w nowym roku. Ale jest to nierówne traktowanie chorych, niezgodne z Konstytucją. Pozostaje więc nadzieja, żeby w czasie oczekiwania na leczenie nie było rzutu choroby. Jest to niedorzeczne i niemoralne, ale niestety w tym momencie mamy związane ręce i nie widzę żadnego rozwiązania. Choć wiele osób wciąż wyobraża sobie chorych na SM jako osoby niepełnosprawne, na wózkach czy chodzących o kulach, to tak nie jest. Dzięki nowym terapiom, mamy pacjentów z SM w pełni sprawnych, pracujących i wychowujących dzieci. Ale każdy rzut choroby może to zmienić na zawsze. Liczymy na to, że decydenci zrozumieją, jak dramatyczna jest to sytuacja, zarówno dla pacjentów, jak i dla nas lekarzy, i Narodowy Fundusz Zdrowia zmieni swoją decyzję. Inaczej chorzy zdiagnozowani w ostatnim kwartale roku zostaną na kilka – być może kluczowych dla nich – miesięcy bez leczenia. Jako środowisko neurologów nie chcemy do tego dopuścić.

źródło: PTN

Wskaźnik Alivia Oncoindex, obliczony na podstawie zapisów obowiązującego od 1 października obwieszczenia refundacyjnego, jest najwyższy w historii i wynosi 49 punktów. Chorzy na raka jajnika, dróg żółciowych oraz nowotwory układu chłonnego właśnie zyskują możliwość skorzystania z nowych i długo wyczekiwanych opcji leczenia. Istnieje jednak poważne zagrożenie, że problemy finansowe NFZ wpłyną negatywnie na realną dostępność terapii, a dla wielu pacjentów refundacja pozostanie czysto teoretyczna.
Alivia Oncoindex to wskaźnik, który pokazuje poziom refundacji terapii onkologicznych zarejestrowanych w ostatnich 15 latach i rekomendowanych w leczeniu najbardziej śmiertelnych nowotworów przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO). Aktualnie jego wartość, w stosunku do lipca 2024, wzrosła o jeden punkt i wynosi obecnie 49 na 100 możliwych punktów. To dobra wiadomość dla pacjentów. Podobnie jak fakty, że po październikowej aktualizacji 44 terapie (32%) są refundowane w zgodzie z rekomendacjami ESMO. Niestety nadal 43 ze 139 terapii (31%) nie jest w Polsce refundowanych, a 52 substancje (37%) są refundowane z ograniczeniami niemającymi podstaw w aktualnej wiedzy medycznej.

Kto nie będzie już płacił za swoje leczenie?
Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzję o włączeniu do refundacji, w leczeniu pierwszej linii  pacjentów z miejscowo zaawansowanym lub przerzutowym gruczolakorakiem dróg żółciowych, immunoterapii w skojarzeniu w chemioterapią. To dobra wiadomość dla osób takich jak pani Iwona Domurad z Pruszkowa, która nie będzie już musiała płacić za swoje leczenie 18 tys. zł miesięcznie:
 
Ponadto pacjentki chore na raka jajnika zyskają dodatkową opcję dzięki rozszerzeniu wskazań refundacyjnych, a pacjenci hematoonkologiczni nowe terapie w kilku wskazaniach:

– Oncoindex bazujący na rekomendacjach ESMO w obszarze hematologii pozostał niezmieniony. Jednak od 1 października Ministerstwo Zdrowia istotnie wzbogaciło możliwości terapii chorych na nowotwory układu chłonnego. Na tym dobre informacje dla naszych pacjentów się nie kończą, bo pierwsze przeciwciało bispecyficzne pojawi się też IV linii terapii chorych na szpiczaka plazmocytowego. Środowisko hematologów bardzo cieszą te decyzje, szczególnie, że są one zbieżne z listą potrzeb TOP 10 HEMATO 2024 wskazaną przez ekspertów Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. – mówi prof. Krzysztof Giannopoulos z Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, komentując zmiany na październikowej liście refundacyjnej. 

Pieniędzy w NFZ może nie wystarczyć dla wszystkich chorych
Wzrost wskaźnika Oncoindex cieszy, jednak problemy finansowe NFZ mogą negatywnie wpłynąć na realną dostępność leczenia.  
Od początku roku obserwujemy znaczne opóźnienia we wdrażaniu nowych programów lekowych. Przykładem jest program leczenia pacjentek chorych na raka szyjki macicy, który ogłoszono w kwietniu, a mimo to niektóre pacjentki nadal nie mają do niego realnego dostępu. W województwach mazowieckim i pomorskim nie wyłoniono nawet podmiotów, które będą go realizowały. 

Nikt nie ma już wątpliwości, że taka sytuacja jest pokłosiem problemów finansowych NFZ.  Prognozy opublikowane w raporcie “Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce” wskazują, że w latach 2025-2027 może zabraknąć nawet 159,5 mld złotych. To z kolei wywołuje głębokie obawy dotyczące kwalifikacji nowych pacjentów do obowiązujących programów oraz dostępu do świadczeń onkologicznych w ogóle. 

– Pomimo sukcesu, jakim jest rekordowa liczba leków przeciwnowotworowych na listach refundacyjnych, luka finansowa NFZ stanowi znaczące wyzwanie. Dyrektorzy szpitali obawiają się problemów z rozliczaniem świadczeń ponadlimitowych, co może prowadzić do dalszych ograniczeń, chociażby programów lekowych. Słyszymy o przesuwaniu wizyt planowych, pilnych oraz związanych z kontynuacją już podjętego leczenia z IV kwartału na rok 2025. Nie dotyczy to jeszcze, na szczęście, wizyt u onkologa, ale przecież chorzy na raka potrzebują konsultacji u innych specjalistów. W ich przypadku czas ma naprawdę ogromne znaczenie –  wskazuje Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektora Onkofundacji Alivia.

źródło: Alivia
Strona społeczna Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia przedstawiła stanowisko w sprawie finansowania systemu ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. W obliczu niezwykle trudnej sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia, pracodawcy oraz pracownicy mówią jednym głosem, domagając się zapewnienia bezpieczeństwa finansowego systemu ochrony zdrowia w Polsce. W oficjalnym stanowisku przedstawiciele ośmiu organizacji pracodawców i central związkowych domagają się m.in. zmian w projekcie ustawy budżetowej na 2025 r. czy wycofania zmian wprowadzonych w grudniu 2022 r. w ramach nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, które obciążyły budżet NFZ kosztami finansowania zadań wcześniej pokrywanych z budżetu państwa.
Sygnatariusze wspólnego stanowiska strony społecznej Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia w sprawie finansowania ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. podkreślają, że system ochrony zdrowia w Polsce boryka się obecnie z szeregiem poważnych wyzwań. Dotyczą one m.in. poziomu finansowania publicznego, co niesie istotne zagrożenia m.in. w obszarze zapewnienia pacjentom szerokiego i równego dostępu do świadczeń zdrowotnych, dostępności do nowych technologii medycznych, profilaktyki chorób czy organizacji opieki nad pacjentami. W odpowiedzi na trudną sytuację finansową NFZ, sygnatariusze pisma przedstawiają postulaty obejmujące propozycje zmian, których celem jest zapewnienie bezpieczeństwa finansowego systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Wątpliwości strony społecznej dotyczą m.in. wysokości środków zaplanowanych na finansowanie ochrony zdrowia w Polsce w latach 2024 oraz 2025. Aby uniknąć gwałtownego spadku sprawności systemu i ograniczenia dostępności do świadczeń, sygnatariusze stanowiska opowiadają się za skierowaniem w ramach prac nad projektem nowelizacji ustawy budżetowej na 2024 r. dotacji podmiotowej dla NFZ w kwocie zapewniającej bezpieczeństwo zdrowotne oraz stabilność finansową podmiotów leczniczych. W odniesieniu do planu budżetowego na kolejny rok, uznają zaś za niezbędne zwiększenie wartości dotacji podmiotowej do NFZ do poziomu umożliwiającego zapewnienie ciągłości finansowania zobowiązań przez płatnika publicznego.

We wspólnym stanowisku znalazło się także odwołanie do stanowiska Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia z 5 listopada 2021 r. dotyczącego konieczności skierowania wzrostu nakładów publicznych na ochronę zdrowia w 50% na realizację ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz pozostałej kwoty na wzrost dostępności świadczeń opieki zdrowotnej i technologie obecnie niedostępne w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia.

Na liście postulatów strony społecznej znalazła się również propozycja odwrócenia obciążających budżet NFZ zmian wprowadzonych nowelizacją ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Realizacja tego punktu oznaczałaby powrót do finansowania określonych świadczeń oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne z budżetu państwa. Chodzi m.in. o finansowanie zespołów ratownictwa medycznego, świadczeń wysokospecjalistycznych czy bezpłatnych leków dla seniorów i kobiet w ciąży.

Pod wspólnym stanowiskiem strony społecznej Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia w sprawie finansowania ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. podpisali się przedstawiciele: Business Centre Club, Federacji Przedsiębiorców Polskich, Konfederacji Lewiatan, Pracodawców RP, Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, NSZZ „Solidarność” oraz Związku Rzemiosła Polskiego. 

źródło: Public Policy