Medicalpress
Użytkownicy psychodelików inaczej przetwarzają emocje, m.in. szybciej rozpoznają zagrożenie – wynika z badania UJ. Kierujący nim prof. Michał Bola podkreślił, że przeciera ono szlaki w obszarze neuroobrazowania użytkowników psychodelików, jednak pełne zrozumienie ich wpływu na mózg wymaga wielu lat pracy.
Substancje psychodeliczne, takie jak psylocybina, LSD czy DMT, mają długą historię, ale intensywnie badano je przede wszystkim w latach 40., 50. i 60. XX wieku. Później badania zarzucono, a w niektórych krajach były wręcz zakazane. W ostatnich latach znów coraz intensywniej bada się je w kontekście ich wpływu na zdrowie psychiczne, regulację emocji, funkcjonowanie mózgu, użyteczność w leczeniu depresji i zaburzeń lękowych.

Jednym z najważniejszych pytań jest to, jakie zmiany w procesach neuronalnych zachodzą u osób, które korzystają z psychodelików pozaklinicznie, bez nadzoru terapeutycznego. Coraz więcej danych sugeruje bowiem, że psychodeliki mogą wywoływać nie tylko krótkotrwałe, intensywne doświadczenia, ale także powodować długotrwałe zmiany w sposobie przeżywania emocji.

Od kilku lat badania na ten temat prowadzą naukowcy z Centrum Badań Mózgu Uniwersytetu Jagiellońskiego. W najnowszym z nich, którego wyniki opublikowano w piśmie Human Brain Mapping, porównali dwie grupy: użytkowników psychodelików, którzy co najmniej 10 razy w życiu korzystali z substancji psychodelicznych oraz osoby, które nigdy ich nie używały.

Łącznie w badaniu wzięło udział blisko 70 osób. Uczestnicy wykonywali zadanie polegające na rozpoznawaniu emocji na zdjęciach wyrazów twarzy. Mieli jak najszybciej i jak najdokładniej określić, czy dana twarz wyraża gniew, strach, radość czy brak emocji. W tym czasie ich mózgi skanowano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). To zadanie pozwoliło precyzyjnie badać, jak mózg przetwarza informacje emocjonalne zarówno na poziomie zachowania (określając czas i poprawność reakcji), jak i na poziomie neuronalnym (aktywności konkretnych obszarów mózgu).

Co istotne, uczestnicy przystąpili do badania po co najmniej 30 dniach od ostatniego kontaktu z psychodelikami, co pozwoliło wyeliminować doraźny wpływ substancji na organizm. Dzięki takiemu podejściu uzyskane wyniki nie są jedynie zapisem chwilowego stanu po zażyciu, lecz mogą odzwierciedlać trwałe i stabilne różnice w przetwarzaniu emocji użytkowników psychodelików i osób które nigdy nie korzystały z tych substancji.

– Okazało się, że osoby używające psychodelików szybciej i bardziej poprawnie rozpoznawały gniew na twarzach innych ludzi. Efekt ten dotyczył tylko tej emocji, a nie zaobserwowano podobnych różnic dla strachu czy radości. Może to oznaczać, że użytkownicy psychodelików efektywniej przetwarzają sygnały zagrożenia. Co ciekawe, nie wynikało to z impulsywności. Zwykle szybsze, impulsywne reakcje wiążą się z większą liczbą błędów, ale tutaj było odwrotnie: reakcje były zarówno szybsze, jak i dokładniejsze – opisał PAP dr hab. Michał Bola, prof. UJ z Centrum Badań Mózgu.

Badanie fMRI wykazało, że u użytkowników psychodelików reakcja mózgu na negatywne emocje, zwłaszcza gniew, była słabsza w niektórych obszarach układu limbicznego, odpowiedzialnego za przetwarzanie emocji, pamięć, motywację i popędy. Oznacza to, że mózgi użytkowników psychodelików mogą reagować mniej intensywnie na negatywne bodźce. W praktyce może to przekładać się na mniejsze odczuwanie stresu czy lęku w obliczu zagrożenia.

Z drugiej strony, gdy uczestnicy oglądali twarze wyrażające radość, u użytkowników psychodelików obserwowano silniejszą aktywność w korze ciemieniowej i sensomotorycznej, czyli w obszarach, związanych m.in. z percepcją i działaniem. To sugeruje, że mogą oni być bardziej wrażliwi na pozytywne emocje.

– Nasze badanie przeciera szlaki w obszarze neuroobrazowania użytkowników psychodelików, jednak pełne zrozumienie ich wpływu na mózg będzie wymagało jeszcze wielu lat pracy – zaznaczył prof. Bola.

Zdaniem Pawła Orłowskiego, doktoranta w Centrum Badań Mózgu i pierwszego autora pracy interesujące są wyniki dotyczące tzw. sieci domyślnej mózgu. – Jest to układ struktur aktywny wtedy, gdy nie skupiamy się na konkretnym zadaniu, odpowiada on m.in. za myślenie o sobie, wspomnienia i wewnętrzny dialog. Nadmierna aktywność tej sieci wiąże się m.in. z ruminacjami, czyli uporczywym przeżywaniem negatywnych myśli, charakterystycznym np. dla depresji. U osób używających psychodelików zaobserwowano mniejsze zróżnicowanie reakcji kluczowych obszarów tej sieci na różne kategorie emocji. To specyficzne spłaszczenie profilu odpowiedzi może stanowić biologiczne podłoże większej elastyczności emocjonalnej, co koresponduje z wynikami badań laboratoryjnych wskazujących na efektywność terapeutyczną psychodelików w leczeniu zaburzeń afektywnych – wskazał.

Prof. Bola podkreślił, że w kontrolowanych warunkach klinicznych substancje te są już testowane jako wsparcie w leczeniu depresji, lęku czy PTSD. – Należy jednak pamiętać, że proces terapeutyczny zawsze obejmuje sesje przygotowawcze oraz tzw. integrację doświadczenia, a samo przyjęcie psychodeliku odbywa się pod opieką wykwalifikowanych terapeutów. Samodzielne sięganie po te środki jest pozbawione tego zaplecza, co istotnie zwiększa ryzyko; nadal nie jest też jasne, czy przynosi podobne korzyści terapeutyczne – dodał badacz.

Badacze podkreślają też, że badanie to miało charakter korelacyjny. Oznacza to, że nie można jednoznacznie stwierdzić, czy to psychodeliki spowodowały zaobserwowane różnice. Możliwe jest również, że osoby o określonych cechach emocjonalnych częściej sięgają po takie substancje.

Źródło: Naukawpolsce

Choć samotność dotyka coraz większej liczby osób, wciąż pozostaje tematem tabu. Nowe badania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu rzucają światło na to, jak głęboko zakorzeniona jest społeczna stygmatyzacja tego stanu. Okazuje się, że wielu Polaków nie przyznaje się do samotności nie dlatego, że jej nie odczuwa – lecz dlatego, że się jej wstydzi. Zwłaszcza mężczyźni oraz osoby pozostające w związkach ukrywają swoje emocje z obawy przed negatywną oceną otoczenia. Wyniki eksperymentalnego badania ujawniają rozbieżność między rzeczywistym doświadczeniem samotności a deklaracjami respondentów, wskazując na ciche cierpienie, które coraz częściej przybiera rozmiary społecznej epidemii.
W eksperymentalnym badaniu wzięło udział 3376 osób z całej Polski powyżej 18 roku życia. W pierwszej kolejności naukowcy z UMW zastosowali skalę DJGLS (De Jong Gierveld Loneliness Scale) – narzędzie, które pośrednio oceniało nasilenie samotności. Słowo to nie pojawiło się jednak w żadnym stwierdzeniu, a badani opisywali m.in. swój stan emocjonalny, poczucie bliskości i relacje społeczne. Następnie wykorzystano skalę oceny zjawiska stygmatyzacji samotności (np. „Bycie samotnym(ą) oznaczałoby, że coś jest ze mną nie tak”„Gdybym był(a) samotny(a), inni zakładaliby, że nie włożyłem(am) wystarczającego wysiłku, aby nie czuć się w ten sposób”). Na końcu – na podstawie jednego ze stwierdzeń skali Center for Epidemiologic Studies Depression (CES-D) – respondenci odpowiadali na bezpośrednio zadane pytanie o poczucie osamotnienia i częstość jego występowania.

Uczucie, które zawstydza

Wyniki były zaskakujące: w badaniu opartym na skali DJGLS aż 61 proc. osób przyznało, że odczuwa samotność, a 27 proc. doświadcza jej w nasilonej formie. Gdy jednak zapytano wprost, liczby wyraźnie spadły – samotność zadeklarowało 34 proc. ankietowanych, a 6,5 proc. wskazało, że towarzyszy im ona przez większość tygodnia. Skąd taka rozbieżność?

– To nie jest kwestia błędu pomiarowego. Wyniki wcześniejszych badań również pokazały, że samotność, choć coraz bardziej powszechna, jest jednym z najbardziej wypieranych stanów emocjonalnych. Ludzie nie przyznają się do niej, zwłaszcza gdy są pytani bezpośrednio. To oznacza, że naukowcy, chcąc rzetelnie poznać skalę zjawiska, powinni sięgać po inne narzędzia badawcze – ocenia prof. Błażej Misiak, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, który z Kacprem Żełabowskim, studentem kierunku lekarskiego na UMW, pracuje nad artykułem Silent suffering: Exploring the link between loneliness stigma and its underreporting in the general population sample” („Ciche cierpienie: Związek między stygmatyzacją samotności a jej zaniżonym zgłaszaniem w populacji ogólnej”), podsumowującym rezultaty badań. Projekt jest finansowany ze środków uczelni w ramach zadania „UMW w Świetle Doskonałości Naukowej 2024-2026”.

Dlaczego ukrywamy samotność?

To jednak nie koniec – badacze postanowili sprawdzić, dlaczego nie przyznajemy się do samotności. Analiza wyników kwestionariusza mierzącego stopień stygmatyzacji tego stanu – zarówno z perspektywy społecznej, jak i osobistej – nie pozostawia wątpliwości. Za milczeniem stoi obawa przed oceną innych, którzy mogliby uznać, że np. brak przyjaciół wynika z naszej winy, że nie umiemy rozmawiać z ludźmi, że nie dość staramy się, aby nawiązać wartościowe kontakty.

– Osoby, które są samotne, odczuwają wstyd i skrępowanie. Boją się do tego przyznać nie tyle przed sobą, co przed innymi, ponieważ spodziewają się, że będą napiętnowane przez otoczenie. Im silniejsze jest przekonanie, że opinia społeczna postrzega samotność jako coś niewłaściwego, tym bardziej respondenci ukrywają ten stan – dodaje prof. Błażej Misiak i przyznaje, że są grupy, które szczególnie niechętnie mówią o doświadczaniu samotności.

Mężczyźni przeżywają ją w ciszy

Na czele listy znajdują się mężczyźni, którzy najrzadziej przyznawali się do poczucia osamotnienia. Wiąże się to z kulturowym stereotypem osoby silnej, samowystarczalnej i emocjonalnie stabilnej. – Dodatkowo panowie częściej przejawiają cechy narcystyczne, co kłóci się z tradycyjnym wyobrażeniem osoby samotnej. Trudniej im też mówić o emocjach, ponieważ postrzegają to jako oznakę słabości – tłumaczy prof. Błażej Misiak.

Kolejną grupą są osoby pozostające w związkach. Dla nich świadomość, że mimo obecności partnera czują się samotne, jest trudna do zaakceptowania. Uważają, że przyznanie się do tego może być odebrane jako sygnał, że związek nie jest szczęśliwy, relacja przechodzi kryzys lub para jest niedobrana. Dlatego wypierają samotność i tłumią emocje.

W przypadku osób z objawami depresyjnymi i lękowymi, zespół zaobserwował odwrotną zależność: im większe ich nasilenie, tym większa otwartość w mówieniu o samotności. – Prawdopodobnie można to tłumaczyć silniejszą tendencją do odczuwania i relacjonowania negatywnych emocji – wyjaśnia kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii UMW, dodając, że dokładniejszych danych i możliwości interpretacji związków czasowych ocenianych zjawisk dostarczy drugi etap badania, zaplanowany po sześciu miesiącach od wyjściowej oceny ankietowanych.

Niedoszacowana epidemia

Wnioski są jednak niepokojące. – Zjawisko samotności może być większe niż dotychczas wskazywano, a jego niedoszacowanie oznacza, że problem staje się epidemią, którą wiele osób przeżywa w milczeniu – podkreśla prof. Błażej Misiak. – Musimy temu przeciwdziałać, choćby poprzez edukację i głośne mówienie, że samotność to stan, który może dotknąć każdego i nie powinien być ani powodem do wstydu, ani kojarzony z porażką.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choć ten czas zwykle uchodzi za beztroski, nie brakuje w nim niepotrzebnych napięć. Stereotypy, spotkania kilku pokoleń przy wigilijnym stole to główne przyczyny nieporozumień. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” przeprowadzonego na zlecenie Gedeon Richter Polska wynika, że są oni bardziej wrażliwi, niż się nam wydaje. Może zatem w te święta warto spojrzeć na nich łaskawym okiem?
Im bliżej do świąt, tym większość z nas żyje w coraz większym napięciu. I choć wszechobecne piękne dekoracje i dobrze znane piosenki zachęcają do poczucia „tej wyjątkowej atmosfery” to dla niektórych nadchodzący czas może wydać się mocno stresujący. Jak się okazuje, rozmowa przy wigilijnym stole zaczyna przypominać prawdziwą szkołę przetrwania. Nierzadko w takiej właśnie sytuacji znajdują się… mężczyźni.

Czas na rozmowę!
Chociaż to na ogół kobiety wydają się tymi, które bardziej przejmują się wszystkim wokół, nie do końca tak jest. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” przeprowadzonego na zlecenie Gedeon Richter Polska[1] wynika, że raz na zawsze powinniśmy zerwać ze stereotypowym postrzeganiem współczesnych Polaków. Przede wszystkim wynika z niego, że są oni bardziej wrażliwi niż do tej pory się wydawało.

Aż 70 proc. respondentów zauważyło, że mężczyźni stali się bardziej emocjonalni niż kiedyś, co odnosi się do pokolenia ich ojców i dziadków. Współczesny Polak bardziej dostrzega rolę uczuć i chce o nich rozmawiać. To także czuły, bardziej zaangażowany ojciec, bo aż 86 proc. ankietowanych zaznaczyło, że ta właśnie rola jest najważniejsza w ich życiu – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i trenerka zajmująca się od 20 lat zagadnieniem dobrostanu, w tym relacyjnego i seksualnego. Z raportu wynika także, że aż 65% ankietowanych chciałaby mieć z kim porozmawiać o emocjach, z czego 61% dotyczy panów w związkach, a 74% singli. Te dane świadczą więc o tym, że typowy Polak niekoniecznie zamyka się w sobie, dlatego warto wykorzystać przedświąteczny czas jako pretekst i spróbować z nim porozmawiać. Ponieważ jednak większość mężczyzn czuje się z tym niekomfortowo, najlepiej robić to w domowym zaciszu, by uniknąć skrępowania. Trzeba też dodać, że najtrudniejszymi rozmówcami są panowie w wieku 56-69 lat. To w tej grupie najwięcej ankietowanych przyznało, że są mniej skłonni do rozmów o emocjach, co argumentują głównie tym, że nie lubią tego robić i obawiają się reakcji drugiej strony.

Młodość nie oznacza beztroski
Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” wynika, że panowie w wieku 18-25 lat najczęściej przyznają, że nie mają z kim rozmawiać o problemach i swoich obawach (54% vs 41% ogólnie). Badania pokazują też, że są oni w gorszej kondycji psychicznej niż pozostali, bo częściej odczuwają osamotnienie, jak również smutek czy zniechęcenie. Warto o tym pamiętać zwłaszcza w świątecznym czasie, gdy każdy z nas potrzebuje bliskości drugiego człowieka i wsparcia. – Te dane mnie zasmuciły, ale nie zaskoczyły. W raporcie jest też informacja o tym, że większość mężczyzn, niezależenie od wieku, na ogół rozmawia o pozytywnych emocjach (42%), a o negatywnych tylko 31%, a przecież rozmowa z drugim człowiekiem i poczucie akceptacji to nasza podstawowa ludzka potrzeba – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i trenerka zajmująca się od 20 lat zagadnieniem dobrostanu, w tym relacyjnego i seksualnego. W cytowanym raporcie pojawia się także dość wysoki odsetek Polaków (24%), którzy wciąż przyznają, że mężczyzna nie powinien płakać.
– Pamiętajmy, że dla wielu osób rozmawianie o emocjach zwłaszcza przy świątecznym stole może wydawać się krępujące. Nie można więc na nikogo naciskać, dopytywać: dlaczego jesteś smutny, zły, bo to nie jest do końca miejsce na „wywnętrzanie się”. Biorąc pod uwagę fakt, że w czasie wigilijnej kolacji mamy przedstawicieli różnych pokoleń, nie zawsze zwłaszcza ci najmłodsi mężczyźni mogą spotkać się z pełnym zrozumieniem – mówi Kamila Raczyńska

Niewygodne pytania, inteligentne odpowiedzi 
Nie tylko rozmowy same w sobie, ale także ich przebieg może wydawać się problematyczną kwestią w czasie Świąt. Kto z nas nie był w sytuacji przy rodzinnym stole, gdy musiał odpowiadać na niewygodne pytania o posiadanie dzieci, czy obecny związek. W tej ostatniej kwestii problem z odpowiedzią może mieć aż co trzeci Polak w wieku 18-25 lat. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” wynika, że zaledwie 36% ankietowanych w tym wieku deklaruje, że ma stałą partnerkę. Z kolei tylko 51% ma za sobą inicjację seksualną, co wydaje się dalekie od wszechobecnych opinii na temat młodych Polaków. A jak radzić sobie z odpowiedziami w krępujących kwestiach?

– Warto przede wszystkim rozróżniać, które z zadanych pytań jest ewidentnie przekraczające i ma na celu ośmieszenie nas, a które jest żartem lub jest zwyczajnie nieprzemyślane. Na celowo złośliwe zaczepki nie należy pozwalać. Jeśli nie zareagujemy, może to tylko wywołać lawinę kolejnych niewygodnych pytań. Na niewinny żart, nawet jeśli dla nas niewygodny, można oczywiście odpowiadać również żartem. Niestety nie ma nigdy gwarancji, że osoba po drugiej stronie zrozumie, co mamy na myśli i przestanie drążyć niewygodny temat. Zwykle najwięcej pytań słyszy się o sytuację relacyjną. Jeśli nie chcemy opowiadać o tym, możemy albo jasno i asertywnie postawić granicę, albo zmienić temat, albo właśnie zażartować. Pamiętajmy też, że czasami niektóre osoby bywają wścibskie i niedelikatne nieświadomie. Niewygodne pytania nie muszą wynikać ze złej intencji. Czasem ktoś po prostu nie ma pomysłu, co powiedzieć lub myśli, że jest zabawny – dodaje Kamila Raczyńska.

Więcej informacji:  https://zdrowa-ona.pl/zrozumiec-meskosc-rzeczywistosc-polskiego-mezczyzny/

 
 
[1] Metoda badawcza: Badanie internetowe CAWI zrealizowana na panelu badawczym reaktoropinii.pl należącym do Instytutu Badań Pollster. Próba badawcza: reprezentatywna próba mężczyzn w wieku 18- 69 lat (zgodna ze strukturą populacji dostarczaną przez GUS w ramach spisu powszechnego). W ramach badania przeprowadzono 1078 ankiet. Termin realizacji badania: lipiec 2024
źródlo: Gedeon Richter
Wiele mówi się o kobiecych emocjach, ale co z mężczyznami? Czy wciąż żyjemy w świecie, gdzie prawdziwy mężczyzna nie może pozwolić sobie na łzy? Gedeon Richter Polska w swoim najnowszym raporcie „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” przybliża portret współczesnego Polaka i jego podejście do emocji.
Firma Gedeon Richter jest zleceniodawcą badania[1], dzięki któremu mamy okazję lepiej zrozumieć jacy są Polacy. Sporządzony na jego podstawie raport „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” został podzielony na kilka sekcji. Wśród nich nie zabrakło tej, dotyczącej podejścia do emocji. Choć wciąż panuje stereotyp „twardziela”, coraz więcej mężczyzn otwarcie mówi o swoich uczuciach.
 
Czy warto rozmawiać o uczuciach?
Niejednokrotnie mężczyźni w popkulturze byli przedstawiani jako ci, którzy zamykają się w sobie i niechętnie opowiadają o swoich potrzebach. Jakie wnioski płyną z raportu przeprowadzonego na zlecenie Gedeon Richter Polska? Aż 65% ankietowanych chciałoby mieć z kim porozmawiać o emocjach (w związkach 61% vs. single – 74%). Taką chęć najczęściej odczuwają ankietowani w wieku 18-25 lat (to aż 79%!). Jednocześnie to właśnie oni przyznawali, że nie mają z kim rozmawiać o problemach i obawach (54% vs. 41% ogólnie). Badania pokazują, że są w gorszej kondycji psychicznej niż pozostali, bo częściej odczuwają osamotnienie, jak również smutek czy zniechęcenie. To więc dość przykry obraz najmłodszego pokolenia. – Te dane mnie zasmuciły, ale nie zaskoczyły. W raporcie jest też informacja o tym, że większość mężczyzn, niezależenie od wieku, na ogół rozmawia o pozytywnych emocjach (42%), a o negatywnych tylko 31%, a przecież rozmowa z drugim człowiekiem i poczucie akceptacji to nasza podstawowa ludzka potrzeba – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i trenerka zajmująca się od 20 lat zagadnieniem dobrostanu, w tym relacyjnego i seksualnego.

W przypadku rozmów o emocjach najmniej wymagający wydają się ankietowani, zwłaszcza w wieku 56-69 lat, którzy znacznie mniej odczuwają brak powiernika (26%), zaś ogólnie deficyt towarzysza dwukrotnie rzadziej dotyka mężczyzn w związkach niż singli (30% vs. 63%). Jednocześnie badania pokazały, że to przedstawiciele najstarszej grupy są najmniej skłonni do rozmów o emocjach, co argumentują głównie tym, że nie lubią tego robić i obawiają się reakcji drugiej strony. Wydaje się, że w Polsce wciąż wielu mężczyznom trudno przychodzi jakakolwiek rozmowa. Najczęściej dzieje się tak, ponieważ nie lubią tego robić (39%) lub twierdzą, że nie mają takiej potrzeby (34%). Z kolei aż co trzeci ankietowany tłumaczy się brakiem umiejętności (31%) w tej kwestii.

 
Co czują mężczyźni?
Raport „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” pomaga wysunąć wniosek, że współcześni Polacy zaczęli dostrzegać jak ważne są emocje i powoli przestają się ich wstydzić. Co więcej, 25% panów korzystało przynajmniej raz z porad psychologa/psychoterapeuty, a 21% z pomocy psychiatry. Z kolei niemal 3 na 4 ankietowanych przyznaje, że obecnie panowie są bardziej wrażliwi i emocjonalni. Chociaż w mniejszośćci są Ci, którzy uważają, że mężczyźni powinni radzić sobie ze wszystkim sami (34%), nie powinni okazywać słabości (33%) i nie wypada im płakać (24%), to jednak wciąż padają takie odpowiedzi.

Największym zaskoczeniem jest dla mnie jednak dość wysoki odsetek Polaków (24%), którzy wciąż przyznają, że mężczyźnie nie wypada płakać! Więc z jednej strony, współcześni mężczyźni, według własnej deklaracji, są bardziej wrażliwi i emocjonalni, ale z drugiej: oby nie za bardzo – podsumowuje te wyniki Kamila Raczyńska. Wielu mężczyzn odczuwa za to presję w relacji z kobietami. Aż 78% z nich przyznaje, że spotyka się z negatywną reakcją, gdy niepochlebnie wypowiedzą się na temat ich wyglądu. Z kolei 60% ankietowanych uważa, że „męskie” obowiązki takie jak np. dbanie o samochód są niedoceniane przez panie. Ponad połowa (59%) uważa, że to mężczyzna powinien być w stanie sam zapewnić bezpieczeństwo finansowe rodziny, a także że na nich spoczywa większa odpowiedzialność (56%).

 
Czy Polak ma kompleksy?
Ta część raportu z pewnością wypada lepiej niż mogłoby się wydawać. Otóż, z odpowiedzi ankietowanych wynika, że Polacy są raczej zadowoleni zarówno całościowo ze swojego życia (średnia ocena 6,9 w skali od 1-10), jak i z samych siebie (6,7). Co ciekawe, ten odsetek jest wyższy wraz z wiekiem oraz wśród panów pozostających w związku. W raporcie „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” zapytano też panów o ocenę ich wyglądu. Te dane warto porównać z kobiecym punktem widzenia, jaki przedstawiał raport „Seksualna mapa Polki”. Poczucie własnej atrakcyjności wśród panów wyniosło średnio 6,6, z kolei kobiet 6,7, więc dużych różnic nie ma. Na dodatek niezależnie od płci wzrasta ono z wiekiem. Mężczyźni pozostający w związkach również wyżej oceniają własną atrakcyjność niż single.

Cieszy mnie ta zgodność. Im człowiek starszy, bez względu na płeć, tym chętniej wreszcie sobie odpuszcza. To jest według mnie bardzo dobra tendencja i ma odzwierciedlenie w tym, jak młodsi mężczyźni definiują męskość (poprzez atrakcyjny wygląd i wysportowane ciało), a jak starsi (mądrość życiowa, odpowiedzialność)podsumowuje Kamila Raczyńska.

Wygląda więc na to, że powoli idziemy w dobrą stronę. Wielu mężczyzn wyraża chęć do pracy nad swoimi emocjami. Chcą zrozumieć siebie i otoczenie, a także nawiązać głębsze, autentyczne więzi z innymi. W badaniu wskazano, że otwarte rozmowy o emocjach, nawet w kontekście trudnych doświadczeń, stają się coraz ważniejsze. Raport „Zrozumieć męskość” podkreśla, że kluczowe jest, aby mężczyźni czuli się akceptowani w wyrażaniu swoich emocji oraz zachęca do refleksji i dialogu, a także do zrozumienia, że wrażliwość nie jest oznaką słabości, lecz siły, która może przyczynić się do tworzenia zdrowszych relacji zarówno w sferze osobistej, jak i społecznej.
 
Więcej informacji:
https://zdrowa-ona.pl/zrozumiec-meskosc-rzeczywistosc-polskiego-mezczyzny/

 

[1] Metoda badawcza: Badanie internetowe CAWI zrealizowana na panelu badawczym reaktoropinii.pl należącym do Instytutu Badań Pollster. Próba badawcza: reprezentatywna próba mężczyzn w wieku 18-69 lat (zgodna ze strukturą populacji dostarczaną przez GUS w ramach spisu powszechnego). W ramach badania przeprowadzono 1078 ankiet. Termin realizacji badania: lipiec 2024

źródło: Gedeon Richter

Osoby 60-letnie i starsze stanowią już ¼ polskiego społeczeństwa, jak również duży odsetek pacjentów w szpitalach. Jednak hospitalizacja u osób z tej grupy wiekowej wiąże się ze szczególnym obciążeniem psychicznym i stresem, a u ponad 60 proc. starszych pacjentów m.in. z poczuciem bezradności, lękiem i osamotnieniem. Wolontariusze Fundacji Dr Clown wspierają rocznie niemal 41 tys. osób w całej Polsce, w tym seniorów, dodając im otuchy, motywując do aktywności i udziału w rehabilitacji.
Polskie społeczeństwo się starzeje – według danych Głównego Urzędu Statystycznego osoby 60-letnie i starsze stanowią już ponad 25 proc. ogółu ludności. Do 2060 r. będzie to niemal 40 proc. Wynika to ze starzenia się pokoleń kolejnych wyżów demograficznych, ale również ogólnej poprawy zdrowia społeczeństw i stale rosnących możliwości medycyny.
 
U ponad 60 proc. starszych pacjentów pobyt w szpitalu wywołuje negatywne emocje
Pobyt w szpitalu jest stresujący niezależnie od wieku, jednak dla osób starszych jest to sytuacja szczególnie trudna, wyrywająca ich z codziennej rutyny i zwiększająca obciążenie psychiczne, mogąca prowadzić do depresji i, paradoksalnie, pogorszenia stanu zdrowia. Według dostępnych badań pobyt w szpitalu u ponad 60 proc. starszych pacjentów może wywoływać negatywne emocje, takie jak poczucie bezradności, lęk, znudzenie, osamotnienie, złość i żal. Jedynie 14 proc. badanych seniorów otrzymało w szpitalu wsparcie w postaci rozmowy i wysłuchania, a 9 proc. pomoc w opanowaniu lęku i stresu.
 
Kontakt z drugim człowiekiem i możliwość rozmowy z bliskimi bardzo pomagają seniorom w radzeniu sobie ze szpitalną rzeczywistością, jednak nie zawsze istnieje taka możliwość. Nasi profesjonalnie wyszkoleni wolontariusze docierają do blisko 41 tys. osób rocznie w całej Polsce, w tym do seniorów w szpitalach i placówkach specjalistycznych. Wizyty u osób starszych mają na celu nie tylko wsparcie w powrocie do zdrowia. Nasza obecność i bliskość pomagają zapomnieć o bólu, samotności i strachu. Wspieramy rozmową i dodajemy otuchy. Motywujemy do aktywności, dzięki nam seniorzy chętniej biorą udział w zabiegach rehabilitacyjnych – mówi Agata Bednarek, Prezeska Fundacji Dr Clown, wyznaczającej standardy terapii śmiechem od 25 latŚmiech jest dobrym sposobem na obniżenie poziomu stresu i odreagowanie frustracji związanej z trudną sytuacją. Jak wykazały badania, codzienne wywoływanie śmiechu u seniorów przez cztery tygodnie poskutkowało u nich obniżeniem ciśnienia krwi średnio o 10 proc. oraz, idącym za tym, zmniejszeniem ryzyka chorób serca o 25 proc.
 
Problemem związanym z pobytem w szpitalu dla osób starszych jest również konieczność bycia całkowicie zależnym od innych i brak informacji – tylko 19 proc. badanych otrzymało od pielęgniarek wyjaśnienie wykonywanych wokół nich czynności, a 16 proc. wytłumaczenie, na czym polega ich planowane badanie diagnostyczne.
 
Ponad połowa polskich seniorów ma problemy z wykonywaniem codziennych czynności
Samotność w szpitalu jest efektem samotności w życiu, która dzisiaj jest wpisana w starość. Członkowie rodziny i przyjaciele umierają, dzieci często migrują do innych miast i za granicę – mówi prof. dr hab. med. Antoni Krzeski, emerytowany kierownik Kliniki Otorynolaryngologii Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Warszawskiego Uniwersytetu MedycznegoDochodzi do tego problem izolacji. Przed transformacją ustrojową istniały miejsca takie jak lokalne kluby książki i prasy, do których starsze osoby mogły pójść, spędzić czas, spotkać się z innymi ludźmi. Teraz zniknęły – nie miały uzasadnienia ekonomicznego, ale były potrzebne. Podziwiam działania Fundacji Dr Clown, które niosą osobom starszym pocieszenie w ich samotności. Jednak ten problem będzie narastał i potrzebujemy też rozwiązań systemowych.
 
Seniorzy stanowią istotny odsetek pacjentów polskich szpitali – jak podaje GUS na podstawie danych NFZ, koszty refundacji leczenia szpitalnego dla osób w wieku powyżej 60 lat stanowią ponad 55 proc. ogólnej kwoty refundacji tych świadczeń. Na tle innych krajów Unii Europejskiej polscy seniorzy niezbyt dobrze oceniają własne zdrowieniecałe 20 proc. określa je jako dobre lub bardzo dobre, podczas gdy w całej UE odsetek ten wynosi prawie 42 proc. Ponad połowa polskich seniorów przyznaje również, że ich zdolność do wykonywania codziennych czynności jest ograniczona (w UE trochę mniej – niecałe 49 proc.)

Fundacja Dr Clown to największy zespół wolontariuszy pracujących stale przez cały rok i najstarsza fundacja, która dzięki wsparciu darczyńców od 25 lat buduje długotrwałe relacje z chorymi dziećmi, seniorami i osobami z niepełnosprawnością w szpitalach oraz specjalistycznych placówkach, aby wywoływać uśmiech na ich twarzach. Profesjonalni wolontariusze nieustająco pomagają leczyć uśmiechem niemal 41 000 beneficjentów rocznie w całej Polsce. Działalność organizacji polega na szkoleniu oraz koordynowaniu pracy niemal 500 kompetentnych Doktorów Clownów, którzy tworzą zespół z 16 regionów, regularnie obecnych w niemal 150 szpitalach i placówkach specjalistycznych w ponad 80 miastach, aby żaden pacjent nie pozostał smutny. Ponadto fundacja prowadzi jedną z największych inicjatyw dogoterapii w kraju. Spotkania z Doktorami Clownami oprócz chwil radości oraz uśmiechu przywracają poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie, wzmacniają motywację do walki z chorobą oraz smutkiem potrzebującym.
 
https://www.drclown.pl/
https://www.facebook.com/fundacja.dr.clown/
https://www.instagram.com/fundacjadrclown/

źródło: Fundacja Dr Clown

Badania potwierdzają pilną potrzebę zadbania o dobrostan psychiczny dzieci i młodzieży. Raport kampanii społecznej „Dom zaczyna się od serca” wskazuje, że tylko 2% nastolatków rozmawia z domownikami o radzeniu sobie z problemami. W celu poprawy tej sytuacji eksperci proponują m.in. karty edukacyjne, które mogą ułatwić głębsze rozmowy podczas spotkań rodzinnych.
Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie firmy Pepco, wśród osób w wieku 16-18 lat w ramach kampanii „Dom zaczyna się od serca” nie pozostawiają złudzeń – młodzi ludzie zauważają i odczuwają duże trudności w komunikacji w swoich domach. Aż połowa zapytanych nastolatków nie potrafi mówić o tym, co czuje, a 47% nastolatków przy rozmowie o uczuciach boi się niezrozumienia. Kwestie potrzeb oraz uczuć i emocji są najrzadziej poruszanymi tematami podczas rozmów między domownikami. Z kolei o potrzebie poradzenia sobie z własnymi problemami rozmawia z domownikami jedynie 2% respondentów. Tymczasem eksperci zaznaczają, że dbałość o kontakt między domownikami ma duży wpływ na ogólny komfort i rozwój życia młodych osób:
– Dobre relacje pomiędzy członkami rodziny wzmacniają zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, zmniejszają częstość dolegliwości psychosomatycznych oraz ryzyko zachowań agresywnych i używania substancji psychoaktywnych – komentuje wyniki badań Anna Hauser, psycholog związana z fundacją Happy Kids. – Dzieciom trudno jest rozmawiać z rodzicami o przykrych zdarzeniach  obawie o brak zrozumienia, o reakcję czy też obnażenie swoich słabości. Za to chętnie mówią o pozytywnych zdarzeniach, z nadzieją na aprobatę ze strony członków rodziny. Widzimy zatem, jak ważne jest, abyśmy już od najmłodszych lat wpajali naszym pociechom, że nie muszą być idealne, aby być dla nas najważniejsze.
Pierwszy krok to rozmowa
Nastolatkowie krytycznie oceniają otwartość innych osób do rozmów – 35 proc. nastolatków uważa, że domownicy nie dzielą się swoimi problemami, nawet gdy są bardzo osobiste. Zarazem tylko 42 proc. młodych osób twierdzi, że w ich domach potrafi się sprawnie rozwiązywać nieporozumienia. Niemal jedna trzecia badanych młodych osób (31%) czuje, że nie są traktowani po partnersku przez mieszkających w tym samym domu bliskich. W pokonaniu zdiagnozowanych trudności społecznych mogą przydać się pomoce, z których domownicy skorzystają bez potrzeby szczególnych przygotowań. Przykładem takiego narzędzia jest psychoedukacyjna gra karciana „Opowiem Ci o tym” przygotowana w ramach kampanii „Dom zaczyna się od serca” realizowanej przez Pepco.

Spotkać się w rodzinnym gronie

– Dla dzieci fundamentalne znaczenie ma to, czy są widziane, rozumiane i akceptowane przez swoich bliskich. Na ogół zarówno dzielenie się swoimi odpowiedziami, jak i słuchanie tego, co mają do powiedzenia inni członkowie rodziny, sprawia młodym osobom radość. Dzieci, szczególnie te starsze, są zainteresowane tym, co rodzic myśli, co lubi i o czym marzy, a warto pamiętać, że od prostych pytań można dojść do poruszających i ważnych odkryć – tłumaczy zamysł autorka gry, Dagmara Teczke, psycholożka i psychoterapeutka. – Prosta forma pytań i pozytywny wydźwięk kart mają ułatwić zarówno dzieciom, jak i dorosłym bezpieczne i stopniowe dzielenie się swoimi myślami, potrzebami i pragnieniami. W grę można grać wielokrotnie w różnych okresach i z różnymi osobami bez górnej granicy wieku, zarówno w kręgu najbliższej rodziny, jak i przyjaciół.

Gra karciana „Opowiem Ci o tym” jest dostępna w formie do zagrania online oraz do samodzielnego wydruku talii, w skład której wchodzi 30 kart i oddzielna karta z instrukcją. W ten sposób rozgrywki mogą zostać przeprowadzone niezależnie od dostępu do internetu, przykładowo w czasie wspólnych wyjazdów czy jako urozmaicenie rodzinnych świąt. Być może dzieki temu, to właśnie przy wigilijnym stole rozpocznie się rozmowa, która otworzy nas na dialog o uczuciach i potrzebach w naszych domach.

W grę można zagrać na stronie kampanii pod adresem:
https://domzaczynasieodserca.pepco.eu/#karty

Źródło informacji: KPlus Agency

21 kwietnia, podczas IV edycji Festiwalu Wrażliwego w Trójmieście, odbędzie się premiera najnowszej książki Fundacji Zostaw Swój Ślad: „Niezwykłe zwierzęta Ewy – ONCOdekalog emocji”. To wyjątkowa księga baśni terapeutycznych oparta na doświadczeniach specjalistów psychoonkologii i psychologii, pacjentów oraz ich rodzin i opiekunów. Publikacja powstała, aby pomóc oswajać trudne emocje, które towarzyszą ciężkiej chorobie, a czasem zbliżającej się śmierci. Jej darmowe egzemplarze trafią do wszystkich oddziałów onkologii dziecięcej i psychiatrii w Polsce. 

„Niezwykłe zwierzęta Ewy – ONCOdekalog emocji” to wyjątkowa książka zawierająca dziesięć baśni terapeutycznych, które wspierają oswajanie trudnych emocji i wychodzenie z kryzysu emocjonalnego. Dedykowana jest starszym dzieciom i nastolatkom z chorobami onkologicznymi, przewlekłymi i depresją oraz ich rodzicom, opiekunom i przyjaciołom. To swoista recepta na to, jak przepracować swoje emocje w niezwykle trudnych momentach życia. Książka została zrealizowana w ramach projektu CODE AGAINST CANCER będącego inicjatywą Ardigen. 
Naszą misją jest wykorzystywanie nauki, sztucznej inteligencji i zaawansowanych technologii do tworzenia medycyny przyszłości, ale tu i teraz chcemy aktywnie pomagać pacjentom i edukować w zakresie profilaktyki onkologicznej – mówi Janusz Homa prezes Ardigen inicjator projektu Code Against Cancer – ONCOdekalog emocji „Niezwykłe Zwierzeta Ewy” to jeden z elementów tych działań, spójny z naszymi ludzkimi wartościami. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy wspierać zarówno dzieci z chorobami nowotworowymi jak i ich bliskich w procesie powrotu do zdrowia – dodaje.
Wydawcą książki jest Fundacja Zostaw Swój Ślad, a partnerami merytorycznymi zostali: Polskie Towarzystwo Psychoonkologiczne, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych oraz Wydawnictwo Pedagogiczne OPERON.
To już kolejna książka, którą wydaje nasza fundacja. Jest to wyjątkowy projekt, który ma na celu wsparcie polskiej psychiatrii i onkologii dziecięcej, które znajduje się obecnie w dramatycznym stanie. Chcieliśmy dać zarówno dzieciom jak i ich rodzicom użyteczne narzędzie do pracy z emocjami. Książka powstała we współpracy z wieloma ekspertami, autorami i konsultantami: specjalistami z zakresu psychologii, medycyny, psychoonkologii, komunikacji, dziennikarstwa i sztuki. Naszymi doradcami byli także pacjenci i ich rodzice. Wstęp do książki napisała prof. Marzena Samardakiewicz – prezeska Polskiego Związku Psychoonkologii, która aktywnie uczestniczy w tym projekcie od samego początku. Cudowne, baśniowe ilustracje przygotował dla nas wyjątkowo uzdolniony ilustrator Tomek Larek – mówi Paula Rettinger-Wietoszko, pomysłodawczyni książki, koordynatorka projektu oraz społeczności Code Against Cancer, prezeska Fundacji Zostaw Swój Ślad. – Darmowe egzemplarze ONCOdekalogu emocji trafią do wszystkich klinik onkologii dziecięcej i psychiatrii w Polsce. Planujemy również, by każdy potrzebujący pacjent i terapeuta miał do niej dostąp np. online, a zainteresowani mogli nabyć ją przez internet – dodaje. 
Księga baśni dedykowana jest szczególnie młodzieży w wieku od 12 lat, które mają szczególną trudność w rozumieniu siebie podczas okresu dojrzewania i w komunikacji z dorosłymi. Powstała z myślą o pacjentach onkologicznych i osobach przewlekle chorych, ale będzie również wartościową pozycją dla zdrowych czytelników, którzy chcą poznać i zrozumieć swoje emocje. Fundacja ma również w planach nagranie audiobooka dla tych dzieci, które nie mogą czytać oraz przetłumaczenie baśni na język angielski i ukraiński.
Polskiego Towarzystwo Psychoonkologiczne objęło swoim patronatem i aktywnie wspierało powstanie Wielkiej Księgi Baśni Terapeutycznych – „ONCOdekalog EMOCJI” dla dzieci i młodzieży z chorobami onkologicznymi, przewlekłymi i depresją oraz ich rodziców, opiekunów i przyjaciół – mówi dr hab. Marzena Samardakiewicz, specjalistka psycholożka kliniczna, profesorka nadzwyczajna w Klinice Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej UM w Lublinie, przewodnicząca Polskiej Pediatrycznej Grupy Psychoonkologów Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej, Prezeska Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego – Ta książka to niezwykła propozycja, która w założeniu miała wykorzystywać formę bajki terapeutycznej do bezpiecznego, wspólnego odreagowywania emocji doświadczanych w przebiegu obciążającego leczenia przeciwnowotworowego, zarówno przez chore dziecko, jak i jego bliskich. Właśnie minęło 30 lat od powstania naszej organizacji. W ramach jubileuszowych aktywności pragniemy zaprosić również na premierę książki, która odbędzie się podczas VI edycji Festiwalu Wrażliwego, w dniach 19-21 kwietnia w Gdańsku oraz na 15 Ogólnopolską Konferencję Psychoonkologiczną, odbędzie się w Lublinie w dniach 15-16 września 2023 roku, a której towarzyszyć będzie także ta bardzo potrzebna książka terapeutyczna – dodaje.
Premiera książki odbędzie się 21 kwietnia podczas Gali Finałowej VI edycji Festiwalu Wrażliwego, który nagradza twórców najlepszych reportaży filmowych, prasowych, radiowych oraz dokumentów i fotoreportaży poruszających tematy wrażliwe społecznie. Premierze książki będzie towarzyszył panel dyskusyjny z udziałem dr hab. n. med. Marzeny Samardakiewicz – prezeski Polskiego Związku Psychoonkologii, Karoliny Grabowicz-Matyjas – dyrektorki Muzeum Emigracji w Gdyni, Doroty Borodaj – dziennikarki i reporterki, Rafała Grądzkiego – reportera, członka Zarządu Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Rozmowę poprowadzi Piotr Jacoń dziennikarz TVN 24.
Serdecznie wszystkich zachęcam do lektury tych wyjątkowych baśni – wspólnej podróży po tajemniczym lesie. Jest to świat pełen emocji i uczuć, które w nas mieszkają. Emocji, które mają niezwykle wiele odcieni i są jak dzikie zwierzęta w gęstwinie lasu. Są dzikie, ale to nie znaczy: dobre lub złe. Dzikie, bo niewiele o nich wiemy, bo nigdy nie próbowaliśmy ich znaleźć, nazwać i oswoić. „Niezwykłe zwierzęta Ewy” to zaproszenie do wspólnej podróży w nieznane. Z mojego doświadczenia pracy w hospicjach dziecięcych wiem, że w tych najcięższych chwilach trzeba po prostu być blisko, a można być naprawdę blisko wtedy, kiedy jesteśmy autentyczni i szczerze mówimy o swoich emocjach. Dlatego też na końcu każdego rozdziału znajdują się wyzwania, które zachęcają do wspólnej rozmowy, zabawy i przemyśleń. Wierzę, że ta książka może stać się fantastycznym przyjacielem i przewodnikiem po najciemniejszych zakątkach naszych dusz – dodaje Paula Rettinger Wietoszko.
Bezpłatne egzemplarze Wielkiej Księgi Bajek Terapeutycznych trafią do wszystkich oddziałów onkologii dziecięcej i psychiatrii w Polsce. 

Książkę będzie można kupić na stronie Fundacji Zostaw Swój Ślad oraz na stronie projektu Code Against Cancer. Całkowity dochód z jej sprzedaży będzie przeznaczony na wydanie audiobooka oraz tłumaczenie na język angielski i ukraiński. 

źródło: humansigns.pl

21 kwietnia, podczas IV edycji Festiwalu Wrażliwego w Trójmieście, odbędzie się premiera najnowszej książki Fundacji Zostaw Swój Ślad: „Niezwykłe zwierzęta Ewy – ONCOdekalog emocji”. To wyjątkowa księga baśni terapeutycznych oparta na doświadczeniach specjalistów psychoonkologii i psychologii, pacjentów oraz ich rodzin i opiekunów. Publikacja powstała, aby pomóc oswajać trudne emocje, które towarzyszą ciężkiej chorobie, a czasem zbliżającej się śmierci. Jej darmowe egzemplarze trafią do wszystkich oddziałów onkologii dziecięcej i psychiatrii w Polsce. 

„Niezwykłe zwierzęta Ewy – ONCOdekalog emocji” to wyjątkowa książka zawierająca dziesięć baśni terapeutycznych, które wspierają oswajanie trudnych emocji i wychodzenie z kryzysu emocjonalnego. Dedykowana jest starszym dzieciom i nastolatkom z chorobami onkologicznymi, przewlekłymi i depresją oraz ich rodzicom, opiekunom i przyjaciołom. To swoista recepta na to, jak przepracować swoje emocje w niezwykle trudnych momentach życia. Książka została zrealizowana w ramach projektu CODE AGAINST CANCER będącego inicjatywą Ardigen. 
Naszą misją jest wykorzystywanie nauki, sztucznej inteligencji i zaawansowanych technologii do tworzenia medycyny przyszłości, ale tu i teraz chcemy aktywnie pomagać pacjentom i edukować w zakresie profilaktyki onkologicznej – mówi Janusz Homa prezes Ardigen inicjator projektu Code Against Cancer – ONCOdekalog emocji „Niezwykłe Zwierzeta Ewy” to jeden z elementów tych działań, spójny z naszymi ludzkimi wartościami. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy wspierać zarówno dzieci z chorobami nowotworowymi jak i ich bliskich w procesie powrotu do zdrowia – dodaje.
Wydawcą książki jest Fundacja Zostaw Swój Ślad, a partnerami merytorycznymi zostali: Polskie Towarzystwo Psychoonkologiczne, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych oraz Wydawnictwo Pedagogiczne OPERON.
To już kolejna książka, którą wydaje nasza fundacja. Jest to wyjątkowy projekt, który ma na celu wsparcie polskiej psychiatrii i onkologii dziecięcej, które znajduje się obecnie w dramatycznym stanie. Chcieliśmy dać zarówno dzieciom jak i ich rodzicom użyteczne narzędzie do pracy z emocjami. Książka powstała we współpracy z wieloma ekspertami, autorami i konsultantami: specjalistami z zakresu psychologii, medycyny, psychoonkologii, komunikacji, dziennikarstwa i sztuki. Naszymi doradcami byli także pacjenci i ich rodzice. Wstęp do książki napisała prof. Marzena Samardakiewicz – prezeska Polskiego Związku Psychoonkologii, która aktywnie uczestniczy w tym projekcie od samego początku. Cudowne, baśniowe ilustracje przygotował dla nas wyjątkowo uzdolniony ilustrator Tomek Larek – mówi Paula Rettinger-Wietoszko, pomysłodawczyni książki, koordynatorka projektu oraz społeczności Code Against Cancer, prezeska Fundacji Zostaw Swój Ślad. – Darmowe egzemplarze ONCOdekalogu emocji trafią do wszystkich klinik onkologii dziecięcej i psychiatrii w Polsce. Planujemy również, by każdy potrzebujący pacjent i terapeuta miał do niej dostąp np. online, a zainteresowani mogli nabyć ją przez internet – dodaje. 
Księga baśni dedykowana jest szczególnie młodzieży w wieku od 12 lat, które mają szczególną trudność w rozumieniu siebie podczas okresu dojrzewania i w komunikacji z dorosłymi. Powstała z myślą o pacjentach onkologicznych i osobach przewlekle chorych, ale będzie również wartościową pozycją dla zdrowych czytelników, którzy chcą poznać i zrozumieć swoje emocje. Fundacja ma również w planach nagranie audiobooka dla tych dzieci, które nie mogą czytać oraz przetłumaczenie baśni na język angielski i ukraiński.
Polskiego Towarzystwo Psychoonkologiczne objęło swoim patronatem i aktywnie wspierało powstanie Wielkiej Księgi Baśni Terapeutycznych – „ONCOdekalog EMOCJI” dla dzieci i młodzieży z chorobami onkologicznymi, przewlekłymi i depresją oraz ich rodziców, opiekunów i przyjaciół – mówi dr hab. Marzena Samardakiewicz, specjalistka psycholożka kliniczna, profesorka nadzwyczajna w Klinice Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej UM w Lublinie, przewodnicząca Polskiej Pediatrycznej Grupy Psychoonkologów Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej, Prezeska Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego – Ta książka to niezwykła propozycja, która w założeniu miała wykorzystywać formę bajki terapeutycznej do bezpiecznego, wspólnego odreagowywania emocji doświadczanych w przebiegu obciążającego leczenia przeciwnowotworowego, zarówno przez chore dziecko, jak i jego bliskich. Właśnie minęło 30 lat od powstania naszej organizacji. W ramach jubileuszowych aktywności pragniemy zaprosić również na premierę książki, która odbędzie się podczas VI edycji Festiwalu Wrażliwego, w dniach 19-21 kwietnia w Gdańsku oraz na 15 Ogólnopolską Konferencję Psychoonkologiczną, odbędzie się w Lublinie w dniach 15-16 września 2023 roku, a której towarzyszyć będzie także ta bardzo potrzebna książka terapeutyczna – dodaje.
Premiera książki odbędzie się 21 kwietnia podczas Gali Finałowej VI edycji Festiwalu Wrażliwego, który nagradza twórców najlepszych reportaży filmowych, prasowych, radiowych oraz dokumentów i fotoreportaży poruszających tematy wrażliwe społecznie. Premierze książki będzie towarzyszył panel dyskusyjny z udziałem dr hab. n. med. Marzeny Samardakiewicz – prezeski Polskiego Związku Psychoonkologii, Karoliny Grabowicz-Matyjas – dyrektorki Muzeum Emigracji w Gdyni, Doroty Borodaj – dziennikarki i reporterki, Rafała Grądzkiego – reportera, członka Zarządu Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Rozmowę poprowadzi Piotr Jacoń dziennikarz TVN 24.
Serdecznie wszystkich zachęcam do lektury tych wyjątkowych baśni – wspólnej podróży po tajemniczym lesie. Jest to świat pełen emocji i uczuć, które w nas mieszkają. Emocji, które mają niezwykle wiele odcieni i są jak dzikie zwierzęta w gęstwinie lasu. Są dzikie, ale to nie znaczy: dobre lub złe. Dzikie, bo niewiele o nich wiemy, bo nigdy nie próbowaliśmy ich znaleźć, nazwać i oswoić. „Niezwykłe zwierzęta Ewy” to zaproszenie do wspólnej podróży w nieznane. Z mojego doświadczenia pracy w hospicjach dziecięcych wiem, że w tych najcięższych chwilach trzeba po prostu być blisko, a można być naprawdę blisko wtedy, kiedy jesteśmy autentyczni i szczerze mówimy o swoich emocjach. Dlatego też na końcu każdego rozdziału znajdują się wyzwania, które zachęcają do wspólnej rozmowy, zabawy i przemyśleń. Wierzę, że ta książka może stać się fantastycznym przyjacielem i przewodnikiem po najciemniejszych zakątkach naszych dusz – dodaje Paula Rettinger Wietoszko.
Bezpłatne egzemplarze Wielkiej Księgi Bajek Terapeutycznych trafią do wszystkich oddziałów onkologii dziecięcej i psychiatrii w Polsce. 

Książkę będzie można kupić na stronie Fundacji Zostaw Swój Ślad oraz na stronie projektu Code Against Cancer. Całkowity dochód z jej sprzedaży będzie przeznaczony na wydanie audiobooka oraz tłumaczenie na język angielski i ukraiński. 

źródło: humansigns.pl