Medicalpress
 Powrót do relacji jest dziś w medycynie bardzo potrzebny. Dopiero później można na to nakładać technologie, sztuczną inteligencję czy automatyzację – mówi Maciej Malenda, założyciel Doctor.One. Technologie mogą być jednak pomocne w budowaniu relacji i zaufania między lekarzem a pacjentami. Taki jest cel aplikacji Doctor.One, wirtualnej przychodni, która w modelu subskrypcji oferuje lekarzom możliwość budowania bazy pacjentów i utrzymywania z nimi stałego kontaktu. Twórcy aplikacji podkreślają, że do 2040 roku chcą zapewnić opiekę prywatnego lekarza 100 mln ludzi na całym świecie.
 Aby pogodzić kwestie relacji między pacjentami a lekarzami, uważamy, że należy wrócić do podstaw. Kiedyś medycyna była relacją – lekarz opiekował się lokalnymi pacjentami, stawiał na to, że ta relacja była najważniejszą częścią, opartą na wiedzy o historii pacjenta, o jego rodzinie. W dzisiejszych czasach, kiedy się wyspecjalizowaliśmy, mamy coraz więcej technologii nas wspierających, i to jest bardzo potrzebne, natomiast musimy wrócić do tej relacji, ponieważ ona jest podstawą leczenia i odzyskiwania zdrowia – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Malenda.

Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są „obchody” online, podczas których medycy odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Dzięki aplikacji lekarze mogą być w stałym i bezpośrednim kontakcie z pacjentem, jednocześnie zachowując kontrolę i równowagę między pracą a życiem prywatnym. Z kolei pacjenci otrzymują stałe wsparcie i bezpośredni kontakt do zaufanego lekarza w prostym modelu abonamentowym.

 Doctor.One działa na zasadzie relacji, mówimy prosto: lekarzu, zaproś swoich zaufanych pacjentów, żeby mieli z tobą stały dostęp w subskrypcyjnej formie. Pacjent ma dostęp przez aplikację do swojego lekarza właściwie każdego dnia, w każdej chwili, kiedy tylko ma problem, może do niego napisać – mówi pomysłodawca aplikacji. – Pacjenci zyskują więc bezpieczeństwo. Przykładowo w ramach akcji „Bezpieczne wakacje” z Doctor.One można mieć dostęp do swojego lekarza, również będąc na wakacjach, przez swój telefon.

Za pośrednictwem aplikacji lekarze mogą rozmawiać na czacie, kontaktować się telefonicznie, nie zdradzając prywatnego numeru, zaplanować wizytę stacjonarną, zlecić wykonanie badań czy wystawić receptę. W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu. Z obliczeń twórców aplikacji wynika, że przy utrzymaniu podobnej liczby godzin pracy zarobki medyków mogą wzrosnąć o minimum 20 proc. Co więcej, lekarze mają też możliwość zarządzania swoimi pacjentami i dbania o ich zdrowie nie tylko wtedy, kiedy sami przychodzą z problemem.

– Nasi lekarze są aktywni i sami pytają pacjentów, co im dolega, czy wszystko jest u nich w porządku, więc mamy utrzymanie w zdrowiu i prawdziwą profilaktykę opieki – tłumaczy Maciej Malenda. – Model Doctor.One z założenia jest dostępny dla wszystkich. Na razie widzimy rozwój przede wszystkim w medycynie prywatnej. Natomiast mamy nadzieję, że w pewnym momencie stanie się to standardem opieki również w medycynie publicznej.

Jak podkreślają twórcy Doctor.One, nowe podejście w publicznym systemie ochrony zdrowia będzie coraz pilniej potrzebne wraz z postępującymi trendami: starzeniem się społeczeństwa, rozwojem chorób cywilizacyjnych oraz trudniejszym dostępem do lekarzy. Bez tego pacjent coraz częściej będzie pozostawiony sam sobie z jego problemami zdrowotnymi, co też zwiększa ryzyko błędnej lub zbyt późnej diagnozy, a także ogranicza możliwość działań profilaktycznych.

– Nasze plany to przede wszystkim koncentracja na pediatrii, ponieważ osoby posiadające dzieci chcą najczęściej, żeby lekarz dbał o nie długo, minimum przez 18 lat. Natomiast nie zatrzymujemy się na pediatrii, mamy już 33 specjalizacje w naszym systemie. Staramy się rozwijać kolejne oraz wchodzić na kolejne rynki zagraniczne – uściśla twórca Doctor.One.

Spółka planuje w ciągu najbliższych kilku lat nawiązać współpracę z ponad 10 tys. lekarzy w pięciu krajach.

O przyszłości systemu opieki zdrowotnej w aspekcie jej automatyzacji i humanizacji eksperci rozmawiali podczas jednego z Thursday Gathering, cyklicznych imprez, które w każdy czwartek gromadzą społeczność innowatorów i dają okazję do omówienia najważniejszych trendów gospodarczych, społecznych i technologicznych. Organizatorem wydarzeń w warszawskim Varso jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: newseria

 Powrót do relacji jest dziś w medycynie bardzo potrzebny. Dopiero później można na to nakładać technologie, sztuczną inteligencję czy automatyzację – mówi Maciej Malenda, założyciel Doctor.One. Technologie mogą być jednak pomocne w budowaniu relacji i zaufania między lekarzem a pacjentami. Taki jest cel aplikacji Doctor.One, wirtualnej przychodni, która w modelu subskrypcji oferuje lekarzom możliwość budowania bazy pacjentów i utrzymywania z nimi stałego kontaktu. Twórcy aplikacji podkreślają, że do 2040 roku chcą zapewnić opiekę prywatnego lekarza 100 mln ludzi na całym świecie.
 Aby pogodzić kwestie relacji między pacjentami a lekarzami, uważamy, że należy wrócić do podstaw. Kiedyś medycyna była relacją – lekarz opiekował się lokalnymi pacjentami, stawiał na to, że ta relacja była najważniejszą częścią, opartą na wiedzy o historii pacjenta, o jego rodzinie. W dzisiejszych czasach, kiedy się wyspecjalizowaliśmy, mamy coraz więcej technologii nas wspierających, i to jest bardzo potrzebne, natomiast musimy wrócić do tej relacji, ponieważ ona jest podstawą leczenia i odzyskiwania zdrowia – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Malenda.

Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są „obchody” online, podczas których medycy odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Dzięki aplikacji lekarze mogą być w stałym i bezpośrednim kontakcie z pacjentem, jednocześnie zachowując kontrolę i równowagę między pracą a życiem prywatnym. Z kolei pacjenci otrzymują stałe wsparcie i bezpośredni kontakt do zaufanego lekarza w prostym modelu abonamentowym.

 Doctor.One działa na zasadzie relacji, mówimy prosto: lekarzu, zaproś swoich zaufanych pacjentów, żeby mieli z tobą stały dostęp w subskrypcyjnej formie. Pacjent ma dostęp przez aplikację do swojego lekarza właściwie każdego dnia, w każdej chwili, kiedy tylko ma problem, może do niego napisać – mówi pomysłodawca aplikacji. – Pacjenci zyskują więc bezpieczeństwo. Przykładowo w ramach akcji „Bezpieczne wakacje” z Doctor.One można mieć dostęp do swojego lekarza, również będąc na wakacjach, przez swój telefon.

Za pośrednictwem aplikacji lekarze mogą rozmawiać na czacie, kontaktować się telefonicznie, nie zdradzając prywatnego numeru, zaplanować wizytę stacjonarną, zlecić wykonanie badań czy wystawić receptę. W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu. Z obliczeń twórców aplikacji wynika, że przy utrzymaniu podobnej liczby godzin pracy zarobki medyków mogą wzrosnąć o minimum 20 proc. Co więcej, lekarze mają też możliwość zarządzania swoimi pacjentami i dbania o ich zdrowie nie tylko wtedy, kiedy sami przychodzą z problemem.

– Nasi lekarze są aktywni i sami pytają pacjentów, co im dolega, czy wszystko jest u nich w porządku, więc mamy utrzymanie w zdrowiu i prawdziwą profilaktykę opieki – tłumaczy Maciej Malenda. – Model Doctor.One z założenia jest dostępny dla wszystkich. Na razie widzimy rozwój przede wszystkim w medycynie prywatnej. Natomiast mamy nadzieję, że w pewnym momencie stanie się to standardem opieki również w medycynie publicznej.

Jak podkreślają twórcy Doctor.One, nowe podejście w publicznym systemie ochrony zdrowia będzie coraz pilniej potrzebne wraz z postępującymi trendami: starzeniem się społeczeństwa, rozwojem chorób cywilizacyjnych oraz trudniejszym dostępem do lekarzy. Bez tego pacjent coraz częściej będzie pozostawiony sam sobie z jego problemami zdrowotnymi, co też zwiększa ryzyko błędnej lub zbyt późnej diagnozy, a także ogranicza możliwość działań profilaktycznych.

– Nasze plany to przede wszystkim koncentracja na pediatrii, ponieważ osoby posiadające dzieci chcą najczęściej, żeby lekarz dbał o nie długo, minimum przez 18 lat. Natomiast nie zatrzymujemy się na pediatrii, mamy już 33 specjalizacje w naszym systemie. Staramy się rozwijać kolejne oraz wchodzić na kolejne rynki zagraniczne – uściśla twórca Doctor.One.

Spółka planuje w ciągu najbliższych kilku lat nawiązać współpracę z ponad 10 tys. lekarzy w pięciu krajach.

O przyszłości systemu opieki zdrowotnej w aspekcie jej automatyzacji i humanizacji eksperci rozmawiali podczas jednego z Thursday Gathering, cyklicznych imprez, które w każdy czwartek gromadzą społeczność innowatorów i dają okazję do omówienia najważniejszych trendów gospodarczych, społecznych i technologicznych. Organizatorem wydarzeń w warszawskim Varso jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: newseria

66 proc. rodziców biorących udział w badaniu zrealizowanym dla One przyznało, że ich dzieci przynajmniej raz zachorowały w czasie wakacyjnego odpoczynku. Jednocześnie aż 41 proc. z nich twierdzi, że planując wakacje szuka informacji o tym, jak pod kątem zdrowotnym przygotować się do wyjazdu na forach dyskusyjnych, blogach, w social mediach czy na portalach internetowych. W przeszłości, kiedy ich dziecko chorowało podczas urlopu, biorący udział w badaniu rodzice najczęściej korzystali z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupowali leki w aptece.
Według danych opublikowanych przez Polską Organizację Turystyczną na letni wyjazd turystyczno-wypoczynkowy w tym roku planowało udać się 65 proc. Polaków. 7 na 10 (71 proc.) badanych chciało spędzić wakacje w kraju, a co piąty (19 proc.) – za granicą.
 
– Nie jest odkryciem, że urlopy korzystnie wpływają na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Musimy jednak pamiętać, że w czasie wyjazdu bardziej niż na co dzień jesteśmy narażeni na wystąpienie dolegliwości i infekcji, a im młodszy organizm tym większe ryzyko. Wydawałoby się, że wybuch pandemii oraz związana z tą sytuacją wzmożona edukacja zdrowotna zmieniają percepcję Polaków i przekonają ich do korzystania z naprawdę rzetelnych źródeł informacji również w ramach przygotowań do wakacyjnych wyjazdów. Tymczasem okazuje się, że w tej sytuacji rodzice częściej niż z konsultacji z pediatrą, korzystają z forów dyskusyjnych, blogów, mediów społecznościowych i portali internetowych czy porad bliskich – mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 

Co trzeci rodzic korzysta z porady lekarza przed wyjazdem z dzieckiem
Jak pokazuje badanie przeprowadzone na zlecenie Doctor.One – wśród rodziców przygotowujących się pod kątem zdrowotnym do wakacyjnego wyjazdu z dzieckiem najpopularniejszym źródłem informacji jest internet. Nie są to jednak np. rządowe serwisy czy objęte patronatem stowarzyszeń lekarskich – te znalazły się dopiero na 3. miejscu, lecz fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe (41 proc. ankietowanych). Istotnie częściej informacji szukają na nich rodzice dzieci w wieku 1-3 lata (56 proc.). Na 2. miejscu jako źródło zdrowotnych informacji znaleźli się znajomi i rodzina (39 proc.). Z porad lekarza przed wyjazdem na wakacje z dzieckiem korzysta tylko 33 proc. rodziców, przy czym ta opcja jest istotnie częściej wybierana przez rodziców dzieci do 12. miesiąca życia (55 proc.).

 
– Dane Doctor.One pokazują, że 66 proc. dzieci przynajmniej raz zachorowało podczas wakacyjnego urlopu. Dlatego też tak ważne jest odbycie „przedwyjazdowej” wizyty u pediatry, zbadanie malucha i dopytanie lekarza, co należy zrobić w razie wystąpienia dolegliwości. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci przewlekle chorych, ponieważ może zajść konieczność przedłużenia leku, wykupienia nowego lub poinstruowania rodziców o sposobach postępowania z dzieckiem w innym kraju. Wizyta u specjalisty jest również ważna w przypadku niemowląt oraz młodszych pociech – im mniejsze dziecko, tym mniej specyficzne są objawy choroby – tłumaczy Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP i dodaje: Podczas takiej wizyty lekarz może np. stwierdzić infekcję wirusową, która na wczesnym etapie umknęła rodzicom, a jest ona przeciwwskazaniem do odbycia podróży. Podczas wizyty można również omówić zawartość apteczki, którą planujemy ze sobą zabrać – lekarz najlepiej doradzi, co powinno się w niej znaleźć, uwzględniając przy tym wiek oraz stan zdrowia dziecka. Korzystanie z nierzetelnych informacji podczas przygotowań może spowodować, że opiekunowie za późno udadzą się z dzieckiem do specjalisty, nie będą potrafili poradzić sobie z gorączką lub nie będą wiedzieli, że w przypadku danej dolegliwości mogą użyć leku z zabranej ze sobą apteczki.
 
Wyniki badania pokazują również, że 27 proc. badanych w ogóle nie sprawdza informacji na temat chorób i ewentualnego leczenia dziecka w trakcie urlopu. Tę grupę w większości stanowili jednak rodzice trojga lub większej liczby dzieci oraz starszych pociech – w wieku powyżej 11 lat. Można więc w pewnym stopniu tłumaczyć mniejszą potrzebę poszukiwania informacji posiadanym już przez nich doświadczeniem.
 

Wakacyjna apteczka pierwsza deską ratunku w czasie choroby
Jakie kroki podejmują polscy rodzice w razie choroby dziecka w czasie wakacyjnego wyjazdu? 49 proc. z nich w takiej sytuacji w przeszłości skorzystało z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupiło leki w aptece. Była to najczęściej wskazywana odpowiedź niezależnie od wieku dziecka. Istotnie częściej na taki krok decydowały się kobiety niż mężczyźni (53 proc. vs. 44 proc.) oraz osoby w wieku od 35 do 44 lat – co może wskazywać na posiadane przez nich doświadczenie z zakresu postępowania w przypadku drobnych dolegliwości.

– Dziecięce dolegliwości w czasie wakacyjnych wyjazdów zazwyczaj są spowodowane: zmianą klimatu i temperatury, wyczerpaniem fizycznym, nieprawidłowym nawodnieniem, brakiem odpowiedniej ochrony przed słońcem, a także nową dla układu immunologicznego florą bakteryjną. Do najczęściej występujących objawów możemy zaliczyć: bóle głowy, gorączkę, wymioty i biegunkę czy świąd. Z reguły nie są one poważne, a zatem rodzice bez problemu mogą sobie z nimi poradzić za pomocą dobrze wyposażonej apteczki. Nic więc dziwnego, że jest to najczęściej wybierany sposób postępowania. Jednak w każdym wypadku należy obserwować stan zdrowia dziecka i skonsultować się z lekarzem, jeśli nie poprawi się, mimo podjętych kroków. Niezwłocznie natomiast należy udać się do pediatry m.in., jeżeli po urazie głowy wystąpiły objawy ogólne, jak zawroty, wymioty, senność itp., w przypadku gorączki niereagującej na leki i utrzymującej się dłużej niż 3 dni, odwodnienia powodującego brak mikcji i osłabienie, a także wystąpienia masywnego obrzęku – radzi Alicja Sapała – Smoczyńska.

 
W przypadku wystąpienia dolegliwości u dziecka w czasie wyjazdu 38 proc. rodziców szukało pomocy u lokalnego lekarza, częściej byli to jednak starsi opiekunowie – w wieku 45 lat i więcej. Kontakt z zaufanym pediatrą wybrało 18 proc. rodziców – najczęściej taki krok podejmowały osoby zamieszkujące miasta powyżej 500 tys. mieszkańców (26 proc.). Z kolei możliwych sposobów postępowania w internecie szukało 17 proc. ankietowanych. Na szybszy powrót do domu spowodowany chorobą dziecka, zdecydowało się 15 proc. rodziców – istotnie częściej byli to rodzice dzieci do 12. miesiąca życia (37 proc.). Tylko 14 proc. badanych skorzystało z teleporady lekarza pediatry.
 

– Jeśli podczas wakacji zajdzie potrzeba skonsultowania objawów dziecka z lekarzem i rodzice mają taką możliwość to sugerowałabym w pierwszej kolejności kontakt ze swoim zaufanym pediatrą. Lekarz, który zna pacjenta jest najlepszym źródłem informacji – wie m.in. jak dziecko reaguje na leki i poszczególne objawy, czy jest w stanie przełknąć tabletkę, czy można je obudzić w nocy, by podać lek, a także kiedy wolniejsza lub szybsza odpowiedź organizmu na dolegliwości lub przyjęty sposób postępowania będzie prawidłowa, a kiedy nie. Jego porada zatem nie opiera się wyłącznie na obecnym stanie zdrowia oraz obeznaniu w aktualnych wytycznych i najnowszych lekach Jeśli natomiast rodzice wybiorą wizytę lub teleporadę pediatry, którego nie znają to oprócz opowiedzenia mu o niedawnych dolegliwościach i aktualnych objawach malucha, powinni również poinformować go o przeprowadzonych szczepieniach oraz chorobach przewlekłych. W takim przypadku należy mieć przy sobie dowód tożsamości dziecka, a jeśli maluch choruje przewlekle – również karty z pobytów w szpitalach oraz informacje od lekarzy specjalistów, dotyczące chorób i przyjmowanych leków –
mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 
Wizyta u lokalnego lekarza najchętniej wybieranym rodzajem konsultacji w razie choroby dziecka
Teleporada aktualnie dostępnego lekarza to wśród badanych najrzadziej wybierana opcja w sytuacji, kiedy inne formy konsultacji są równie dostępne. W razie choroby dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu zdecydowałoby się z niej skorzystać tylko 16 proc. rodziców. Większość (55 proc.) wybrałaby natomiast stacjonarną wizytę u lokalnego lekarza. Dla porównania – 29 proc. ankietowanych najchętniej skontaktowałoby się ze swoim zaufanym pediatrą za pomocą telefonu, e-maila czy wiadomości SMS. Co ciekawe tę opcję częściej wskazywali mieszkańcy miast o wielkości od 20 do 99 tys. osób niż innej wielkości miejscowości.

– Jako społeczeństwo jesteśmy przyzwyczajeni do wizyt stacjonarnych, nic więc dziwnego, że większość osób preferuje właśnie taką formę kontaktu, nawet przy założeniu, że będzie to lekarz, którego nie znają. Dopiero pandemia sprawiła, że ludzie – zazwyczaj z braku innych opcji – zaczęli częściej korzystać z telemedycyny. Niestety ten format, podobnie jak standardowy model opieki zdrowotnej w Polsce, jest oparty najczęściej na kontakcie anonimowego pacjenta z dowolnym, aktualnie dostępnym specjalistą. Zakładam, że właśnie z tego względu była to najmniej chętnie wybierana opcja przez badanych. Problematyczny jest też brak narzędzi na rynku, które pozwalałyby pacjentom i ich zaufanym lekarzom na szybki i bezpośredni kontakt. Dlatego też stworzyliśmy platformę do stałej opieki medycznej. Wierzymy, że w ten sposób przywrócimy bliskie relacje między lekarzami i pacjentami, które kiedyś były przecież normą – mówi Tomasz Rudolf, współzałożyciel i prezes Doctor.One.

 
A jak wygląda sytuacja w przypadku stacjonarnych wizyt lekarskich podczas zagranicznych wakacji? Okazuje się, że aż 88 proc. rodziców zdecydowałoby się skorzystać z porady lokalnego lekarza, jednak tylko 18 proc. z nich wybrałoby tę opcję bez względu na okoliczności. Tę odpowiedź najczęściej wskazywali rodzicie dzieci w wieku 14-17 lat. 26 proc. zdecydowałoby się na taki krok tylko w kraju, w którym czują się bezpiecznie, a 21 proc., gdyby mieli tłumacza. Z kolei 23 proc. ankietowanych chciałby potwierdzić diagnozę i zalecenia z polskim lekarzem – taka możliwość była szczególnie ważna dla rodziców najmłodszych pociech (do 6 r.ż.). Wśród badanych, którzy nie zdecydowaliby się na konsultację z lokalnym lekarzem pediatrą w razie choroby dziecka podczas zagranicznego wyjazdu, najczęściej wskazywaną przyczyną była obawa o wysokie koszty leczenia (7 proc.).

 
Konsultacja lekarska zyskuje na znaczeniu w przypadku choroby dziecka
Jak pokazują wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie Doctor.One, większość polskich rodziców zdaje sobie sprawę z ryzyka zachorowania dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu i w związku z tym przygotowuje się do podróży pod kątem zdrowotnym. Niestety najpopularniejsze w tej sytuacji są niezbyt wiarygodne źródła informacji, jak fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe. Ważne, aby korzystając z nich zwrócić uwagę na kompetencje autorów wypowiedzi lub artykułów, a wszelkie wątpliwości, a także specjalne potrzeby dziecka omówić z zaufanym lekarzem. Badanie wskazuje również, że znaczenie konsultacji pediatrycznej rośnie w przypadku zachorowania dziecka w czasie wyjazdu – o ile najpopularniejszą metodą postępowania jest skorzystanie z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielne wykupienie leków w aptece to wizyta u lokalnego lekarza była drugą najczęściej wybieraną opcją, a konsultacja z zaufanym pediatrą – trzecią. 

 
Badanie dla Doctor.One zostało zrealizowane przez Maison&Partners w czerwcu 2022 r. metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu badawczym Ariadna na grupie 532 osób reprezentatywnej (pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania) dla rodziców dzieci do 18 r.ż. 
 
Lek. Alicja Sapała – Smoczyńska – pediatra, certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. W ramach swojej specjalizacji zajmuje się opisywaniem polisomnografii dziecięcej – ukończyła w tym zakresie kurs certyfikowany przez Polskie Towarzystwo Badań nad Snem. Doświadczenie zawodowe zdobywała zarówno w kraju, jak i za granicą, m.in. w Szpitalu Bielańskim i Schlafmedizin Campus-Charite w Berlinie, a także prywatnych placówkach medycznych. W ramach prowadzonej praktyki lekarskiej oferuje swoim pacjentom dostęp do stałej opieki medycznej za pośrednictwem platformy Doctor.One.

źródło: DoctorOne

66 proc. rodziców biorących udział w badaniu zrealizowanym dla One przyznało, że ich dzieci przynajmniej raz zachorowały w czasie wakacyjnego odpoczynku. Jednocześnie aż 41 proc. z nich twierdzi, że planując wakacje szuka informacji o tym, jak pod kątem zdrowotnym przygotować się do wyjazdu na forach dyskusyjnych, blogach, w social mediach czy na portalach internetowych. W przeszłości, kiedy ich dziecko chorowało podczas urlopu, biorący udział w badaniu rodzice najczęściej korzystali z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupowali leki w aptece.
Według danych opublikowanych przez Polską Organizację Turystyczną na letni wyjazd turystyczno-wypoczynkowy w tym roku planowało udać się 65 proc. Polaków. 7 na 10 (71 proc.) badanych chciało spędzić wakacje w kraju, a co piąty (19 proc.) – za granicą.
 
– Nie jest odkryciem, że urlopy korzystnie wpływają na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Musimy jednak pamiętać, że w czasie wyjazdu bardziej niż na co dzień jesteśmy narażeni na wystąpienie dolegliwości i infekcji, a im młodszy organizm tym większe ryzyko. Wydawałoby się, że wybuch pandemii oraz związana z tą sytuacją wzmożona edukacja zdrowotna zmieniają percepcję Polaków i przekonają ich do korzystania z naprawdę rzetelnych źródeł informacji również w ramach przygotowań do wakacyjnych wyjazdów. Tymczasem okazuje się, że w tej sytuacji rodzice częściej niż z konsultacji z pediatrą, korzystają z forów dyskusyjnych, blogów, mediów społecznościowych i portali internetowych czy porad bliskich – mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 

Co trzeci rodzic korzysta z porady lekarza przed wyjazdem z dzieckiem
Jak pokazuje badanie przeprowadzone na zlecenie Doctor.One – wśród rodziców przygotowujących się pod kątem zdrowotnym do wakacyjnego wyjazdu z dzieckiem najpopularniejszym źródłem informacji jest internet. Nie są to jednak np. rządowe serwisy czy objęte patronatem stowarzyszeń lekarskich – te znalazły się dopiero na 3. miejscu, lecz fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe (41 proc. ankietowanych). Istotnie częściej informacji szukają na nich rodzice dzieci w wieku 1-3 lata (56 proc.). Na 2. miejscu jako źródło zdrowotnych informacji znaleźli się znajomi i rodzina (39 proc.). Z porad lekarza przed wyjazdem na wakacje z dzieckiem korzysta tylko 33 proc. rodziców, przy czym ta opcja jest istotnie częściej wybierana przez rodziców dzieci do 12. miesiąca życia (55 proc.).

 
– Dane Doctor.One pokazują, że 66 proc. dzieci przynajmniej raz zachorowało podczas wakacyjnego urlopu. Dlatego też tak ważne jest odbycie „przedwyjazdowej” wizyty u pediatry, zbadanie malucha i dopytanie lekarza, co należy zrobić w razie wystąpienia dolegliwości. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci przewlekle chorych, ponieważ może zajść konieczność przedłużenia leku, wykupienia nowego lub poinstruowania rodziców o sposobach postępowania z dzieckiem w innym kraju. Wizyta u specjalisty jest również ważna w przypadku niemowląt oraz młodszych pociech – im mniejsze dziecko, tym mniej specyficzne są objawy choroby – tłumaczy Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP i dodaje: Podczas takiej wizyty lekarz może np. stwierdzić infekcję wirusową, która na wczesnym etapie umknęła rodzicom, a jest ona przeciwwskazaniem do odbycia podróży. Podczas wizyty można również omówić zawartość apteczki, którą planujemy ze sobą zabrać – lekarz najlepiej doradzi, co powinno się w niej znaleźć, uwzględniając przy tym wiek oraz stan zdrowia dziecka. Korzystanie z nierzetelnych informacji podczas przygotowań może spowodować, że opiekunowie za późno udadzą się z dzieckiem do specjalisty, nie będą potrafili poradzić sobie z gorączką lub nie będą wiedzieli, że w przypadku danej dolegliwości mogą użyć leku z zabranej ze sobą apteczki.
 
Wyniki badania pokazują również, że 27 proc. badanych w ogóle nie sprawdza informacji na temat chorób i ewentualnego leczenia dziecka w trakcie urlopu. Tę grupę w większości stanowili jednak rodzice trojga lub większej liczby dzieci oraz starszych pociech – w wieku powyżej 11 lat. Można więc w pewnym stopniu tłumaczyć mniejszą potrzebę poszukiwania informacji posiadanym już przez nich doświadczeniem.
 

Wakacyjna apteczka pierwsza deską ratunku w czasie choroby
Jakie kroki podejmują polscy rodzice w razie choroby dziecka w czasie wakacyjnego wyjazdu? 49 proc. z nich w takiej sytuacji w przeszłości skorzystało z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielnie kupiło leki w aptece. Była to najczęściej wskazywana odpowiedź niezależnie od wieku dziecka. Istotnie częściej na taki krok decydowały się kobiety niż mężczyźni (53 proc. vs. 44 proc.) oraz osoby w wieku od 35 do 44 lat – co może wskazywać na posiadane przez nich doświadczenie z zakresu postępowania w przypadku drobnych dolegliwości.

– Dziecięce dolegliwości w czasie wakacyjnych wyjazdów zazwyczaj są spowodowane: zmianą klimatu i temperatury, wyczerpaniem fizycznym, nieprawidłowym nawodnieniem, brakiem odpowiedniej ochrony przed słońcem, a także nową dla układu immunologicznego florą bakteryjną. Do najczęściej występujących objawów możemy zaliczyć: bóle głowy, gorączkę, wymioty i biegunkę czy świąd. Z reguły nie są one poważne, a zatem rodzice bez problemu mogą sobie z nimi poradzić za pomocą dobrze wyposażonej apteczki. Nic więc dziwnego, że jest to najczęściej wybierany sposób postępowania. Jednak w każdym wypadku należy obserwować stan zdrowia dziecka i skonsultować się z lekarzem, jeśli nie poprawi się, mimo podjętych kroków. Niezwłocznie natomiast należy udać się do pediatry m.in., jeżeli po urazie głowy wystąpiły objawy ogólne, jak zawroty, wymioty, senność itp., w przypadku gorączki niereagującej na leki i utrzymującej się dłużej niż 3 dni, odwodnienia powodującego brak mikcji i osłabienie, a także wystąpienia masywnego obrzęku – radzi Alicja Sapała – Smoczyńska.

 
W przypadku wystąpienia dolegliwości u dziecka w czasie wyjazdu 38 proc. rodziców szukało pomocy u lokalnego lekarza, częściej byli to jednak starsi opiekunowie – w wieku 45 lat i więcej. Kontakt z zaufanym pediatrą wybrało 18 proc. rodziców – najczęściej taki krok podejmowały osoby zamieszkujące miasta powyżej 500 tys. mieszkańców (26 proc.). Z kolei możliwych sposobów postępowania w internecie szukało 17 proc. ankietowanych. Na szybszy powrót do domu spowodowany chorobą dziecka, zdecydowało się 15 proc. rodziców – istotnie częściej byli to rodzice dzieci do 12. miesiąca życia (37 proc.). Tylko 14 proc. badanych skorzystało z teleporady lekarza pediatry.
 

– Jeśli podczas wakacji zajdzie potrzeba skonsultowania objawów dziecka z lekarzem i rodzice mają taką możliwość to sugerowałabym w pierwszej kolejności kontakt ze swoim zaufanym pediatrą. Lekarz, który zna pacjenta jest najlepszym źródłem informacji – wie m.in. jak dziecko reaguje na leki i poszczególne objawy, czy jest w stanie przełknąć tabletkę, czy można je obudzić w nocy, by podać lek, a także kiedy wolniejsza lub szybsza odpowiedź organizmu na dolegliwości lub przyjęty sposób postępowania będzie prawidłowa, a kiedy nie. Jego porada zatem nie opiera się wyłącznie na obecnym stanie zdrowia oraz obeznaniu w aktualnych wytycznych i najnowszych lekach Jeśli natomiast rodzice wybiorą wizytę lub teleporadę pediatry, którego nie znają to oprócz opowiedzenia mu o niedawnych dolegliwościach i aktualnych objawach malucha, powinni również poinformować go o przeprowadzonych szczepieniach oraz chorobach przewlekłych. W takim przypadku należy mieć przy sobie dowód tożsamości dziecka, a jeśli maluch choruje przewlekle – również karty z pobytów w szpitalach oraz informacje od lekarzy specjalistów, dotyczące chorób i przyjmowanych leków –
mówi Alicja Sapała – Smoczyńska, pediatra i certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP.
 
Wizyta u lokalnego lekarza najchętniej wybieranym rodzajem konsultacji w razie choroby dziecka
Teleporada aktualnie dostępnego lekarza to wśród badanych najrzadziej wybierana opcja w sytuacji, kiedy inne formy konsultacji są równie dostępne. W razie choroby dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu zdecydowałoby się z niej skorzystać tylko 16 proc. rodziców. Większość (55 proc.) wybrałaby natomiast stacjonarną wizytę u lokalnego lekarza. Dla porównania – 29 proc. ankietowanych najchętniej skontaktowałoby się ze swoim zaufanym pediatrą za pomocą telefonu, e-maila czy wiadomości SMS. Co ciekawe tę opcję częściej wskazywali mieszkańcy miast o wielkości od 20 do 99 tys. osób niż innej wielkości miejscowości.

– Jako społeczeństwo jesteśmy przyzwyczajeni do wizyt stacjonarnych, nic więc dziwnego, że większość osób preferuje właśnie taką formę kontaktu, nawet przy założeniu, że będzie to lekarz, którego nie znają. Dopiero pandemia sprawiła, że ludzie – zazwyczaj z braku innych opcji – zaczęli częściej korzystać z telemedycyny. Niestety ten format, podobnie jak standardowy model opieki zdrowotnej w Polsce, jest oparty najczęściej na kontakcie anonimowego pacjenta z dowolnym, aktualnie dostępnym specjalistą. Zakładam, że właśnie z tego względu była to najmniej chętnie wybierana opcja przez badanych. Problematyczny jest też brak narzędzi na rynku, które pozwalałyby pacjentom i ich zaufanym lekarzom na szybki i bezpośredni kontakt. Dlatego też stworzyliśmy platformę do stałej opieki medycznej. Wierzymy, że w ten sposób przywrócimy bliskie relacje między lekarzami i pacjentami, które kiedyś były przecież normą – mówi Tomasz Rudolf, współzałożyciel i prezes Doctor.One.

 
A jak wygląda sytuacja w przypadku stacjonarnych wizyt lekarskich podczas zagranicznych wakacji? Okazuje się, że aż 88 proc. rodziców zdecydowałoby się skorzystać z porady lokalnego lekarza, jednak tylko 18 proc. z nich wybrałoby tę opcję bez względu na okoliczności. Tę odpowiedź najczęściej wskazywali rodzicie dzieci w wieku 14-17 lat. 26 proc. zdecydowałoby się na taki krok tylko w kraju, w którym czują się bezpiecznie, a 21 proc., gdyby mieli tłumacza. Z kolei 23 proc. ankietowanych chciałby potwierdzić diagnozę i zalecenia z polskim lekarzem – taka możliwość była szczególnie ważna dla rodziców najmłodszych pociech (do 6 r.ż.). Wśród badanych, którzy nie zdecydowaliby się na konsultację z lokalnym lekarzem pediatrą w razie choroby dziecka podczas zagranicznego wyjazdu, najczęściej wskazywaną przyczyną była obawa o wysokie koszty leczenia (7 proc.).

 
Konsultacja lekarska zyskuje na znaczeniu w przypadku choroby dziecka
Jak pokazują wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie Doctor.One, większość polskich rodziców zdaje sobie sprawę z ryzyka zachorowania dziecka podczas wakacyjnego wyjazdu i w związku z tym przygotowuje się do podróży pod kątem zdrowotnym. Niestety najpopularniejsze w tej sytuacji są niezbyt wiarygodne źródła informacji, jak fora dyskusyjne, blogi, social media oraz portale internetowe. Ważne, aby korzystając z nich zwrócić uwagę na kompetencje autorów wypowiedzi lub artykułów, a wszelkie wątpliwości, a także specjalne potrzeby dziecka omówić z zaufanym lekarzem. Badanie wskazuje również, że znaczenie konsultacji pediatrycznej rośnie w przypadku zachorowania dziecka w czasie wyjazdu – o ile najpopularniejszą metodą postępowania jest skorzystanie z wcześniej przygotowanej apteczki lub samodzielne wykupienie leków w aptece to wizyta u lokalnego lekarza była drugą najczęściej wybieraną opcją, a konsultacja z zaufanym pediatrą – trzecią. 

 
Badanie dla Doctor.One zostało zrealizowane przez Maison&Partners w czerwcu 2022 r. metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu badawczym Ariadna na grupie 532 osób reprezentatywnej (pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania) dla rodziców dzieci do 18 r.ż. 
 
Lek. Alicja Sapała – Smoczyńska – pediatra, certyfikowany lekarz medycyny podróży CCMP. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. W ramach swojej specjalizacji zajmuje się opisywaniem polisomnografii dziecięcej – ukończyła w tym zakresie kurs certyfikowany przez Polskie Towarzystwo Badań nad Snem. Doświadczenie zawodowe zdobywała zarówno w kraju, jak i za granicą, m.in. w Szpitalu Bielańskim i Schlafmedizin Campus-Charite w Berlinie, a także prywatnych placówkach medycznych. W ramach prowadzonej praktyki lekarskiej oferuje swoim pacjentom dostęp do stałej opieki medycznej za pośrednictwem platformy Doctor.One.

źródło: DoctorOne

Polski start-up rozwijający platformę stałej opieki medycznej, zaangażuje lekarzy rodzinnych i pacjentów do zaprojektowania i przetestowania aplikacji do wczesnej diagnostyki i leczenia pacjentów z przewlekłą chorobą nerek (PChN). Projekt, realizowany przez start-up Doctor.One został wybrany w ramach konkursu #Nephrohero – Wyścig z niewidzialnym wrogiem. Zwycięzca otrzyma grant na rozwój i wdrożenie pilotażowego rozwiązania, które może być szansą dla tysięcy pacjentów z przewlekłą chorobą nerek. To pierwsza tego typu inicjatywa w ramach Warsaw Health Innovation Hub (WHIH).
W Polsce na przewlekłą chorobę nerek (PChN) cierpi ponad 4 miliony osób[1], przy czym jedynie 200 tysięcy z nich to pacjenci z już postawioną diagnozą[2]. To druga najczęstsza choroba przewlekła w kraju, która nieleczona może prowadzić nawet do niewydolności nerek. Zwycięski zespół, realizujący projekt otrzyma od inicjatora i fundatora konkursu – firmy AstraZeneca – grant w wysokości 400 tys. złotych, a także wsparcie konsultacyjne ze strony publicznej oraz EIT Health InnoStars. Projekt potrwa około 12 miesięcy.

 
Zwycięski projekt wpisuje się w realizację jednego z głównych priorytetów Warsaw Heath Innovation Hub, jakim jest wykorzystanie e-usług z zakresu zdrowia cyfrowego w celu optymalizacji leczenia pacjentów. Wdrażanie praktycznych rozwiązań systemowych usprawniających proces diagnostyki, zwłaszcza w placówkach POZ może znacząco zmienić jakość realizowanych świadczeń – mówi Radosław Sierpiński, Prezes Agencji Badań Medycznych, Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do spraw rozwoju sektora biotechnologii i niezależności Polski w zakresie produktów krwiopochodnych.

Doctor.One, działając w konsorcjum, planuje zaangażować lekarzy rodzinnych (POZ) oraz specjalistów nefrologii do zaprojektowania modelu spersonalizowanej, stałej opieki dla osób z ryzykiem lub wczesnym stadium PChN i przetestowania go na grupie 100 pacjentów. Każdy uczestnik projektu na początku otrzyma kompleksowy przegląd zdrowia, w tym uzgodniony z zespołem medycznym pakiet badań. Następnie zostanie objęty stałą opieką w ramach udostępnionej aplikacji, prowadzoną przez zaufanego lekarza. W razie potrzeby będzie miał również dostęp do konsultacji telemedycznych i stacjonarnych. Po dziewięciu miesiącach opieki otrzyma ponowny przegląd zdrowia i badania kontrolne. Na podstawie pilotażu zostaną opracowane założenia i rekomendacje dalszych działań oraz wdrożenia takiego podejścia do podstawowej opieki medycznej w Polsce.
 
– Liczymy, że zwycięski projekt, dzięki naszemu wsparciu, znajdzie powszechne zastosowanie w opiece medycznej zwiększając tym samym dostęp do właściwej i wczesnej diagnostyki dla milionów Polaków. Pierwszych efektów i rekomendacji spodziewamy się jesienią 2023 r., choć w międzyczasie będziemy aktywnie wspierać zwycięski zespół. Cieszymy się, że jako AstraZeneca mogliśmy uruchomić pierwszy tego typu konkurs w ramach Warsaw Health Innovation Hub i być może utorować drogę dla innych, podobnych projektów. WHIH to doskonały przykład jak dzięki współpracy publiczno-prywatnej możemy działać na rzecz poprawy polskiego systemu ochrony zdrowia – podkreśla Wiktor Janicki, prezes AstraZeneca Pharma Poland, inicjatora i fundatora konkursu.
 
Ocena zgłoszeń do pierwszego konkursu Warsaw Health Innovation Hub odbywała się w panelach eksperckich, złożonych z przedstawicieli m.in. Ministerstwa Zdrowia, Agencji Badań Medycznych, Narodowego Funduszu Zdrowia, Centrum e-Zdrowia, Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych czy Urzędu Patentowego. Oceniający kierowali się przede wszystkim kryterium innowacyjności, jakości oferowanej opieki nad pacjentem i realną możliwością przeprowadzenia pilotażu w przeciągu 12 miesięcy.
 
– Nasz projekt zakłada objęcie osób z grupy ryzyka oraz we wczesnych stadiach PChN zindywidualizowaną, bezpośrednią i stałą opieką lekarza, który zna pacjenta. Taki model opieki pozwoli lekarzom na bieżąco wspierać pacjentów we wprowadzaniu zmian w stylu życia oraz w razie potrzeby – szybko interweniować medycznie. Wierzymy, że w ten sposób medycy mogą spowolnić postępy choroby – mówi Tomasz Rudolf, współzałożyciel i prezes Doctor.One. Jak podkreśla, dzisiejszy model opieki medycznej opiera się na reaktywnych, inicjowanych przez pacjenta wizytach lekarskich, pomiędzy którymi pacjenci pozostają często sami z pytaniami i wyzwaniami, jakie wiążą się z chorobą lub próbą zmiany stylu życia. – Przypadkowe konsultacje z innymi lekarzami zaburzają ciągłość opieki oraz utrudniają specjalistom proaktywne prowadzenie pacjentów z PChN i monitoring efektów terapii. Nasz projekt może rozwiązać ten problem. Cieszymy się, że dzięki wygranej w konkursie będziemy mogli go zrealizować – dodaje.
 
Pozostałymi konsorcjantami, obok Doctor.One, jest sieć laboratoriów ALAB i Centrum Value-Based Healthcare Uczelni Łazarskiego. Fundatorem grantu jest AstraZeneca. Operatorem konkursu, i platformy WHIH-Partnerzy Strategiczni jest EIT Health, największa organizacja partnerska w obszarze innowacji medycznych i okołozdrowotnych w Europie.
 
Więcej informacji na stronie internetowej konkursu #Nephrohero.
 
 
[1] MAHTA Sp. z o.o. Dostęp do świadczeń nefrologicznych w Polsce, 2019.
[2] https://zdrowedane.nfz.gov.pl
źródło: komunikat
Polski start-up rozwijający platformę stałej opieki medycznej, zaangażuje lekarzy rodzinnych i pacjentów do zaprojektowania i przetestowania aplikacji do wczesnej diagnostyki i leczenia pacjentów z przewlekłą chorobą nerek (PChN). Projekt, realizowany przez start-up Doctor.One został wybrany w ramach konkursu #Nephrohero – Wyścig z niewidzialnym wrogiem. Zwycięzca otrzyma grant na rozwój i wdrożenie pilotażowego rozwiązania, które może być szansą dla tysięcy pacjentów z przewlekłą chorobą nerek. To pierwsza tego typu inicjatywa w ramach Warsaw Health Innovation Hub (WHIH).
W Polsce na przewlekłą chorobę nerek (PChN) cierpi ponad 4 miliony osób[1], przy czym jedynie 200 tysięcy z nich to pacjenci z już postawioną diagnozą[2]. To druga najczęstsza choroba przewlekła w kraju, która nieleczona może prowadzić nawet do niewydolności nerek. Zwycięski zespół, realizujący projekt otrzyma od inicjatora i fundatora konkursu – firmy AstraZeneca – grant w wysokości 400 tys. złotych, a także wsparcie konsultacyjne ze strony publicznej oraz EIT Health InnoStars. Projekt potrwa około 12 miesięcy.

 
Zwycięski projekt wpisuje się w realizację jednego z głównych priorytetów Warsaw Heath Innovation Hub, jakim jest wykorzystanie e-usług z zakresu zdrowia cyfrowego w celu optymalizacji leczenia pacjentów. Wdrażanie praktycznych rozwiązań systemowych usprawniających proces diagnostyki, zwłaszcza w placówkach POZ może znacząco zmienić jakość realizowanych świadczeń – mówi Radosław Sierpiński, Prezes Agencji Badań Medycznych, Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do spraw rozwoju sektora biotechnologii i niezależności Polski w zakresie produktów krwiopochodnych.

Doctor.One, działając w konsorcjum, planuje zaangażować lekarzy rodzinnych (POZ) oraz specjalistów nefrologii do zaprojektowania modelu spersonalizowanej, stałej opieki dla osób z ryzykiem lub wczesnym stadium PChN i przetestowania go na grupie 100 pacjentów. Każdy uczestnik projektu na początku otrzyma kompleksowy przegląd zdrowia, w tym uzgodniony z zespołem medycznym pakiet badań. Następnie zostanie objęty stałą opieką w ramach udostępnionej aplikacji, prowadzoną przez zaufanego lekarza. W razie potrzeby będzie miał również dostęp do konsultacji telemedycznych i stacjonarnych. Po dziewięciu miesiącach opieki otrzyma ponowny przegląd zdrowia i badania kontrolne. Na podstawie pilotażu zostaną opracowane założenia i rekomendacje dalszych działań oraz wdrożenia takiego podejścia do podstawowej opieki medycznej w Polsce.
 
– Liczymy, że zwycięski projekt, dzięki naszemu wsparciu, znajdzie powszechne zastosowanie w opiece medycznej zwiększając tym samym dostęp do właściwej i wczesnej diagnostyki dla milionów Polaków. Pierwszych efektów i rekomendacji spodziewamy się jesienią 2023 r., choć w międzyczasie będziemy aktywnie wspierać zwycięski zespół. Cieszymy się, że jako AstraZeneca mogliśmy uruchomić pierwszy tego typu konkurs w ramach Warsaw Health Innovation Hub i być może utorować drogę dla innych, podobnych projektów. WHIH to doskonały przykład jak dzięki współpracy publiczno-prywatnej możemy działać na rzecz poprawy polskiego systemu ochrony zdrowia – podkreśla Wiktor Janicki, prezes AstraZeneca Pharma Poland, inicjatora i fundatora konkursu.
 
Ocena zgłoszeń do pierwszego konkursu Warsaw Health Innovation Hub odbywała się w panelach eksperckich, złożonych z przedstawicieli m.in. Ministerstwa Zdrowia, Agencji Badań Medycznych, Narodowego Funduszu Zdrowia, Centrum e-Zdrowia, Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych czy Urzędu Patentowego. Oceniający kierowali się przede wszystkim kryterium innowacyjności, jakości oferowanej opieki nad pacjentem i realną możliwością przeprowadzenia pilotażu w przeciągu 12 miesięcy.
 
– Nasz projekt zakłada objęcie osób z grupy ryzyka oraz we wczesnych stadiach PChN zindywidualizowaną, bezpośrednią i stałą opieką lekarza, który zna pacjenta. Taki model opieki pozwoli lekarzom na bieżąco wspierać pacjentów we wprowadzaniu zmian w stylu życia oraz w razie potrzeby – szybko interweniować medycznie. Wierzymy, że w ten sposób medycy mogą spowolnić postępy choroby – mówi Tomasz Rudolf, współzałożyciel i prezes Doctor.One. Jak podkreśla, dzisiejszy model opieki medycznej opiera się na reaktywnych, inicjowanych przez pacjenta wizytach lekarskich, pomiędzy którymi pacjenci pozostają często sami z pytaniami i wyzwaniami, jakie wiążą się z chorobą lub próbą zmiany stylu życia. – Przypadkowe konsultacje z innymi lekarzami zaburzają ciągłość opieki oraz utrudniają specjalistom proaktywne prowadzenie pacjentów z PChN i monitoring efektów terapii. Nasz projekt może rozwiązać ten problem. Cieszymy się, że dzięki wygranej w konkursie będziemy mogli go zrealizować – dodaje.
 
Pozostałymi konsorcjantami, obok Doctor.One, jest sieć laboratoriów ALAB i Centrum Value-Based Healthcare Uczelni Łazarskiego. Fundatorem grantu jest AstraZeneca. Operatorem konkursu, i platformy WHIH-Partnerzy Strategiczni jest EIT Health, największa organizacja partnerska w obszarze innowacji medycznych i okołozdrowotnych w Europie.
 
Więcej informacji na stronie internetowej konkursu #Nephrohero.
 
 
[1] MAHTA Sp. z o.o. Dostęp do świadczeń nefrologicznych w Polsce, 2019.
[2] https://zdrowedane.nfz.gov.pl
źródło: komunikat
Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są obchody lekarskie online, podczas których medycy przy pomocy czatu lub rozmowy telefonicznej odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów, lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Za pośrednictwem aplikacji mogą również zaplanować wizytę stacjonarną czy zlecić wykonanie badań.
W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu.

Nowatorski pomysł stojący za Doctor.One dostrzegli jurorzy konkursu Start-up Challenge 2022, towarzyszącego Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu, przyznając spółce tytuł laureata w kategorii Health & Biotechnology.

Jesteśmy na rynku niecałe pół roku, a już z Doctor.One korzystają lekarze ponad 30 specjalizacji – od medycyny rodzinnej i pediatrii, przez ginekologię oraz alergologię, po endokrynologię, hematologię czy neonatologię. Zarówno od medyków, jak i pacjentów otrzymaliśmy pozytywny feedback na temat naszego modelu stałej opieki zdrowotnej, opartej na bezpośredniej relacji z zaufanym lekarzem. Co więcej, nasze dane pokazują, że już po miesiącu współpracy z nami przychody niektórych lekarzy wzrastają nawet o 20 proc. przy zachowaniu podobnej liczby godzin pracy. Dzięki zwiększeniu decyzyjności lekarzy w kontekście czasu jaki poświęcają pacjentom i formy kontaktu, są oni w stanie efektywniej zarządzić swoim cennym czasem, jednocześnie zapewniając unikalną na rynku ciągłość opieki  – mówi Tomasz Rudolf, CEO Doctor.One.

Ogromny potencjał Doctor.One docenił renomowany berliński fundusz VC Atlantic Labs, inwestujący w spółki będące w fazie pre-seed i seed. Do tej pory Atlantic Labs zainwestował w ponad 130 spółek o globalnym potencjale, m.in. Soundcloud, Zenjob, Clue, Choco, GetYourGuide czy Omio.

Model opieki polegający na płaceniu za pojedyncze wizyty jest przestarzały i prowadzi do gorszej dostępności świadczeń zdrowotnych. Unikalne podejście Doctor.One umożliwia pacjentom pozostawanie z zaufanymi lekarzami w bliższej relacji i zwiększa liczbę usług zdrowotnych, świadczonych online lub za pośrednictwem telefonu, tym samym pozytywnie wpływając na wydolność systemu oraz wygodę pacjentów. Cieszymy się, że możemy wesprzeć zespół w jego misji, którą jest zapewnienie dostępu do aplikacji pacjentom na całym świecie – tłumaczy Daniel Niemi, dyrektor w Atlantic Labs.

W Doctor.One ponownie zainwestował również Movens Capital, znany z kilkudziesięciu inwestycji w regionie CEE, m.in. w Vue Storefront, Packhelp czy StethoMe. Fundusz jako pierwszy uwierzył w ambitną wizję startupu – w rundzie pre-seed wyłożył 2 mln PLN.

Pozyskane fundusze pozwolą nam rozpocząć ekspansję na europejskie rynki. Planujemy również dalszy rozwój aplikacji, tak aby była ona w jak największym stopniu dopasowana do potrzeb lekarzy i pacjentów, a także realiów lokalnych rynków zdrowia. Aby zrealizować nasze ambicje, zamierzamy do końca roku podwoić wielkość naszego zespołu – dodaje Maciej Malenda, współzałożyciel i COO Doctor.One.

Obecnie Doctor.One rozbudowuje aplikację i w związku z tym rekrutuje programistów. W ostatnim czasie jako Chief Technology Officer do spółki dołączył Jan Namedyński. Wcześniej był on m.in. Head of Global Digital Innovation Lab w Avon oraz CTO w Spark & Mortar, inkubatorze nowych biznesów grupy USP.

W najbliższym czasie uruchomimy nową funkcję w aplikacji – konta rodzinne, będącą odpowiedzią na potrzeby głównie lekarzy rodzinnych, pediatrów i geriatrów. Dzięki nim jeden specjalista będzie mógł objąć opieką całą rodzinę. Jesteśmy również w trakcie negocjowania umowy na stałą współpracę z siecią laboratoriów, co ułatwi proces wystawiania skierowań na badania i ich realizacji – mówi Jan Namedyński, CTO Doctor.One.

Dane „Digital Health Global Market Report 2022” pokazują, że globalny rynek digitalowej opieki zdrowotnej w 2021 r. był wart ponad 201 mld USD i zgodnie z prognozami w 2022 r. osiągnie wartość blisko 253 mld USD przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 25,5 proc. (CARG). Autorzy raportu przewidują również, że rynek będzie rósł w tempie 24 proc. (CARG) rocznie, osiągając wartość blisko 597 mld USD w 2026 r.

źródło: komunikat

Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są obchody lekarskie online, podczas których medycy przy pomocy czatu lub rozmowy telefonicznej odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów, lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Za pośrednictwem aplikacji mogą również zaplanować wizytę stacjonarną czy zlecić wykonanie badań.
W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu.

Nowatorski pomysł stojący za Doctor.One dostrzegli jurorzy konkursu Start-up Challenge 2022, towarzyszącego Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu, przyznając spółce tytuł laureata w kategorii Health & Biotechnology.

Jesteśmy na rynku niecałe pół roku, a już z Doctor.One korzystają lekarze ponad 30 specjalizacji – od medycyny rodzinnej i pediatrii, przez ginekologię oraz alergologię, po endokrynologię, hematologię czy neonatologię. Zarówno od medyków, jak i pacjentów otrzymaliśmy pozytywny feedback na temat naszego modelu stałej opieki zdrowotnej, opartej na bezpośredniej relacji z zaufanym lekarzem. Co więcej, nasze dane pokazują, że już po miesiącu współpracy z nami przychody niektórych lekarzy wzrastają nawet o 20 proc. przy zachowaniu podobnej liczby godzin pracy. Dzięki zwiększeniu decyzyjności lekarzy w kontekście czasu jaki poświęcają pacjentom i formy kontaktu, są oni w stanie efektywniej zarządzić swoim cennym czasem, jednocześnie zapewniając unikalną na rynku ciągłość opieki  – mówi Tomasz Rudolf, CEO Doctor.One.

Ogromny potencjał Doctor.One docenił renomowany berliński fundusz VC Atlantic Labs, inwestujący w spółki będące w fazie pre-seed i seed. Do tej pory Atlantic Labs zainwestował w ponad 130 spółek o globalnym potencjale, m.in. Soundcloud, Zenjob, Clue, Choco, GetYourGuide czy Omio.

Model opieki polegający na płaceniu za pojedyncze wizyty jest przestarzały i prowadzi do gorszej dostępności świadczeń zdrowotnych. Unikalne podejście Doctor.One umożliwia pacjentom pozostawanie z zaufanymi lekarzami w bliższej relacji i zwiększa liczbę usług zdrowotnych, świadczonych online lub za pośrednictwem telefonu, tym samym pozytywnie wpływając na wydolność systemu oraz wygodę pacjentów. Cieszymy się, że możemy wesprzeć zespół w jego misji, którą jest zapewnienie dostępu do aplikacji pacjentom na całym świecie – tłumaczy Daniel Niemi, dyrektor w Atlantic Labs.

W Doctor.One ponownie zainwestował również Movens Capital, znany z kilkudziesięciu inwestycji w regionie CEE, m.in. w Vue Storefront, Packhelp czy StethoMe. Fundusz jako pierwszy uwierzył w ambitną wizję startupu – w rundzie pre-seed wyłożył 2 mln PLN.

Pozyskane fundusze pozwolą nam rozpocząć ekspansję na europejskie rynki. Planujemy również dalszy rozwój aplikacji, tak aby była ona w jak największym stopniu dopasowana do potrzeb lekarzy i pacjentów, a także realiów lokalnych rynków zdrowia. Aby zrealizować nasze ambicje, zamierzamy do końca roku podwoić wielkość naszego zespołu – dodaje Maciej Malenda, współzałożyciel i COO Doctor.One.

Obecnie Doctor.One rozbudowuje aplikację i w związku z tym rekrutuje programistów. W ostatnim czasie jako Chief Technology Officer do spółki dołączył Jan Namedyński. Wcześniej był on m.in. Head of Global Digital Innovation Lab w Avon oraz CTO w Spark & Mortar, inkubatorze nowych biznesów grupy USP.

W najbliższym czasie uruchomimy nową funkcję w aplikacji – konta rodzinne, będącą odpowiedzią na potrzeby głównie lekarzy rodzinnych, pediatrów i geriatrów. Dzięki nim jeden specjalista będzie mógł objąć opieką całą rodzinę. Jesteśmy również w trakcie negocjowania umowy na stałą współpracę z siecią laboratoriów, co ułatwi proces wystawiania skierowań na badania i ich realizacji – mówi Jan Namedyński, CTO Doctor.One.

Dane „Digital Health Global Market Report 2022” pokazują, że globalny rynek digitalowej opieki zdrowotnej w 2021 r. był wart ponad 201 mld USD i zgodnie z prognozami w 2022 r. osiągnie wartość blisko 253 mld USD przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 25,5 proc. (CARG). Autorzy raportu przewidują również, że rynek będzie rósł w tempie 24 proc. (CARG) rocznie, osiągając wartość blisko 597 mld USD w 2026 r.

źródło: komunikat