Medicalpress
Starzenie się społeczeństwa sprawia, że choroby neurologiczne stają się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Eksperci alarmują, że bez lepszej organizacji opieki, rozwoju profilaktyki i wdrożenia kompleksowych strategii liczba pacjentów z udarami, chorobami otępiennymi, chorobą Parkinsona czy migreną będzie dynamicznie rosła, generując ogromne koszty społeczne i ekonomiczne.
Już jedna na trzy osoby w krajach Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Udary mózgu, choroby otępienne i migreny są jednymi z najważniejszych wyzwań zdrowotnych dla współczesnej Europy, a liczba pacjentów nimi obarczonych będzie rosła w miarę starzenia się populacji Starego Kontynentu. O zadaniach, z jakimi muszą się w tej sytuacji zmierzyć środowisko kliniczne i decydenci, dyskutowali uczestnicy okrągłego stołu „Neurologia w Polsce w kontekście europejskiego planu zdrowia mózgu”, organizowanego przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Spotkanie, które odbyło się 22 czerwca br. w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Pałacu Staszica w Warszawie, otwiera cykl debat eksperckich organizowanych wspólnie przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego pod patronatem Rzecznika Praw Pacjenta, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, European Migraine & Headache Alliance (EMHA) i organizacji pacjentów Alzheimer Polska.

Po wdrożeniu europejskich planów w obszarze onkologii i chorób sercowo-naczyniowych Komisja Europejska analizuje możliwość stworzenia Europejskiego Planu Zdrowia Mózgu (European Brain Plan) – kompleksowej strategii odpowiadającej na wyzwania z zakresu zdrowia mózgu. W Polsce priorytet „Zdrowe serce, zdrowy mózg” został wskazany jako jeden z trzech najważniejszych dla Ministerstwa Zdrowia.

Przewodniczący Komisji Zdrowia SANT w Parlamencie Europejskim dr Adam Jarubas podkreślił, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już w 2024 r. określiła neurologię jako europejski priorytet, do swojej misji włączył ją również komisarz ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Olivér Várhelyi:

„Doświadczenie opracowania i realizacji kompleksowych planów w obszarze chorób onkologicznych i sercowo-naczyniowych jest dla organów unijnych w Brukseli inspiracją do stworzenia analogicznego schematu postępowania w obszarze neurologii. By dać pewien europejski kontekst: jedna na trzy osoby w Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Z nieco większym nasileniem te schorzenia występują w Europie Zachodniej. To może mieć związek z szerszym dostępem do diagnostyki, większą oczekiwaną długością życia czy bardziej zaawansowanym starzeniem się tych społeczeństw. Mówiąc o chorobach neurologicznych, mamy przede wszystkim na myśli demencję – w Europie problem ten dotyczy ponad 9 milionów osób, a prognozy wskazują, że do 2050 roku będzie ich ponad 14 milionów, czyli o ponad połowę więcej. Siedem milionów osób zmaga się z chorobą Alzheimera, a prognozy wskazują, że w najbliższych pięciu latach liczba ta może się podwoić. Podobnie jest w przypadku choroby Parkinsona, na którą w tej chwili cierpi 10 milionów ludzi na świecie, a do 2050 roku może ich być dwukrotnie więcej. 13 osób na 10 tysięcy mieszkańców Europy zmaga się ze stwardnieniem zanikowym bocznym i tu również możemy mówić o tendencji wzrostowej. Trzeba pamiętać, że poza dramatem chorych i ich bliskich, choroby neurologiczne, w tym choroby mózgu, wiążą się z wymiernymi kosztami społeczno-gospodarczymi. Koszty choroby Alzheimera w Unii Europejskiej szacowane są na ponad 250 mld euro rocznie, a demencji – ok. 300 mld euro rocznie”.

Krajowy konsultant w dziedzinie neurologii prof. Bartosz Karaszewski zaznaczył, że choroby neurologiczne od dawna powinny być priorytetem dla zdrowia publicznego z uwagi na najbardziej znaczące DALY (ang. Disability-Adjusted Life Years – utrata jednego roku życia w pełnym zdrowiu, jedna z miar obciążenia chorobami w populacji) oraz fakt, że generują dla systemu większe koszty, niż pozostałe choroby razem wzięte. Pierwsza trójka chorób, które w największym stopniu wpływają na neurologiczne DALY, to udar mózgu, choroba Alzheimera i inne z przebiegiem otępiennym oraz migrena. Konsultant krajowy nawoływał do lepszego wykorzystania zasobów, którymi system już dysponuje: „To są po prostu liczby. To jest po prostu matematyka. Bo jeżeli uwzględnimy nie tylko DALY, ale także długość życia w niepełnosprawności, stopień niepełnosprawności i zaangażowanie opiekunów, to neurologia i choroby mózgu są dyscypliną medycyny najbardziej obciążającą populację europejską”.

Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Alina Kułakowska podkreśliła, że największe wyzwania polskiej neurologii to rosnąca liczba pacjentów, niedobory kadr medycznych, niedoskonała organizacja opieki neurologicznej oraz brak działań profilaktycznych. Kluczowe jest więc utworzenie sieci neurologicznej z referencyjnością ośrodków, która zapewni rozwój skoordynowanej opieki: „Z punktu widzenia dobra pacjenta bardzo ważna jest interdyscyplinarność, ponieważ osobami z chorobami neurologicznymi opiekują się także psychiatrzy, geriatrzy czy interniści. Jednak to neurolog diagnozuje choroby i leczy najwięcej z nich. Neurolodzy realizują ponad 20 programów lekowych, ale problemem są niedoszacowane kontrakty. W tym roku znów możemy się spodziewać ogromnych nadwykonań. Cieszymy się zatem z sukcesów, jak rozwój diagnostyki i terapii. Jednak koszty leczenia spędzają nam sen z powiek, ponieważ chcielibyśmy, żeby pacjenci nie mieli problemu z dostępem do leczenia”.

Prezes-elekt Krajowej Rady ds. Neurologii przy Ministerstwie Zdrowia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz wyraziła uznanie dla Krajowego Programu Działań Wobec Chorób Otępiennych i podkreśliła potrzebę stworzenia ścieżki pacjenta z objawami otępienia. Kluczowa jest wczesna diagnostyka, ponieważ przełomowe nowe terapie dla takich pacjentów muszą być włączane na początkowym etapie choroby. To jednak nie jedyne wyzwania, na które zwraca uwagę Krajowa Rada ds. Neurologii – podkreśla jej przewodnicząca: „Priorytetem jest zapewnienie pacjentom z padaczką lekooporną dostępu do leczenia operacyjnego czy odpowiedni zakres świadczeń ambulatoryjnych dla pacjentów z chorobą Parkinsona. Istotny jest także problem tranzycji pacjentów z opieki pediatrycznej do tej dedykowanej osobom dorosłym; musimy mieć na uwadze, że do części programów lekowych włącza się pacjentów, kiedy są dziećmi, a później oni nadal potrzebują tego leczenia. Co do kierunków na 2026 rok, konieczne jest wdrażanie priorytetu >>zdrowe serce, zdrowy mózg<<, który jest dopiero na początku realizacji, oczywiście – sieć neurologiczna, ale także współpraca z Centrum e-Zdrowia pod kątem opracowania odpowiedniego zakresu danych. Chodzi o takie dane, które pozwolą stwierdzić, jak wprowadzane zmiany wpływają na system”.

yły wiceminister zdrowia, a obecnie wiceprzewodniczący Senackiej Komisji Zdrowia, z zawodu lekarz neurolog Wojciech Konieczny uważa, że ważna jest odpowiednia konstrukcja krajowej sieci neurologicznej:

„Neurologia jako dziedzina medycyny powinna mieć rzeczywiście priorytetowe znaczenie. To musi być jednoznacznie zaznaczone, inaczej neurologia może zostać wyparta przez inne dziedziny i sprowadzona do funkcji konsultacyjnej. W Ministerstwie Zdrowia obserwowałem inercję systemu: jeśli jakiś jego element nie zostanie prosto zdefiniowany, różne polityczne zawirowania mogą wynaturzyć to, co realnie powinniśmy zrobić”.

Edyta Ekwińska, wiceprezes organizacji pacjentów Alzheimer Polska, określiła jako swój główny cel wsparcie osób z chorobą Alzheimera w uzyskaniu możliwości korzystania z programów lekowych:

„Europejska Agencja Leków dopuściła nowe leki i rekomenduje zorganizowanie dostępu do nich na zasadach programu lekowego. Pacjenci czekają na skuteczne leczenie od 25 lat. Choć te programy mają ograniczony zasięg, bo obejmą od 5 do 10 proc. chorych, nawet to może mieć ogromne znaczenie dla utrzymania ich na rynku pracy”.

Prezes Fundacji Chorób Mózgu Wojciech Machajek położył nacisk na rolę opiekunów osób z chorobami neurodegeneracyjnymi: „Wobec braku rozwiązań usprawniających dostęp do systemowej opieki, wobec problemów z organizacją opieki wytchnieniowej, opiekunowie nie są po prostu elementem systemu – oni ten system podtrzymują”.

Zaznaczył też, że z ogłoszonego 10 lat temu Dekalogu Polskiej Neurologii udało się zrealizować tylko jeden punkt – uczynić neurologię specjalizacją priorytetową. Nadal jednak mamy do czynienia z problemami w programach lekowych, jak wstrzymanie nowych włączeń pacjentów, kolejki nawet do 2 lat oczekiwania na wizytę, pogłębiająca się dysproporcja między dostępem a realnym zapotrzebowaniem.

Instytut Rozwoju Spraw Społecznych to obywatelski think-tank, który jest miejscem pogłębionej debaty, opracowywania analiz, formułowania propozycji rozwiązań i wymiany poglądów między wieloma środowiskami. Jego misją jest analizowanie zjawisk ekonomiczno-społecznych przez pryzmat kwestii zdrowia i opieki zdrowotnej, które mają wpływ na każdą dziedzinę życia i aktywności gospodarczej.

Źródło: PAP MediaRoom

Późna diagnoza i brak informacji to jedne z największych wyzwań w chorobie Alzheimera. Bezpłatna infolinia Helpline (800 201 801) uruchomiona przez Rzecznika Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska zapewnia wsparcie osobom z zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzinom i opiekunom w całej Polsce. Ruszyła kampania mająca na celu dotarcie z informacją o infolinii do jak największej liczby osób. 
Aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera bez diagnozy Choroba Alzheimera i inne zaburzenia otępienne stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Starzenie się społeczeństwa, późna diagnoza oraz ogromne obciążenie spoczywające na rodzinach sprawiają, że coraz więcej osób potrzebuje szybkiego dostępu do rzetelnej informacji i profesjonalnego wsparcia.

Dane pokazują skalę problemu: aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej prawidłowej diagnozy, a w Polsce średni czas od pierwszego kontaktu z lekarzem POZ do rozpoznania choroby wynosi około 24 miesięcy. Jednocześnie choroba Alzheimera to „choroba całej rodziny” – około 92 proc. chorych pozostaje pod całodobową opieką bliskich, najczęściej w warunkach domowych, a w 44 proc. przypadków ciężar opieki spoczywa wyłącznie na jednej osobie.

Razem w chorobie Alzheimera

W odpowiedzi na potrzebę wsparcia dla osób chorujących na chorobę Alzheimera lub inne zaburzenia otępienne, ich rodzin i opiekunów uruchomiono ogólnopolską, bezpłatną infolinię Helpline (800 201 801).

Helpline oferuje poufne rozmowy z konsultantami, psychologami oraz innymi specjalistami, m.in. terapeutami zajęciowymi i prawnikami. Dzwoniący mogą uzyskać wsparcie emocjonalne, informacje dotyczące diagnozy i przebiegu choroby, pomoc w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami chorego oraz wskazówki dotyczące dostępnych form wsparcia w danym regionie. Integralnym elementem działań informacyjno-edukacyjnych jest spot poświęcony infolinii Helpline, który w przystępny sposób pokazuje codzienne doświadczenia osób chorujących i ich bliskich oraz przypomina, gdzie szukać pomocy.

Materiał został przygotowany przy użyciu technologii AI. Za koncepcję kreatywną i realizację kampanii odpowiada Fabryka Komunikacji Społecznej. – Infolinia to pomoc dla osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzin i opiekunów. Chcemy, aby nasza inicjatywa wzbudziła wśród nas wszystkich życzliwość, empatię i zrozumienie – powiedział Jarosław Fiks, Dyrektor Generalny w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, podczas spotkania w Centrum Prasowym PAP Polska Agencja Prasowa. Eksperci zwracają uwagę, że problem będzie narastał. Według danych WHO w 2016 roku na świecie żyło 47,5 mln osób z zaburzeniami otępiennymi, a do 2050 roku liczba ta wzrośnie do 135,5 mln.

W Polsce szacuje się, że do 2050 roku ponad milion Polek i Polaków będzie dotkniętych zaburzeniami otępiennymi, co oznacza ponad 3 proc. populacji kraju.

Infolinia Helpline jest bezpłatna i dostępna sześć dni w tygodniu: – poniedziałek–piątek: 10:00–21:00 – sobota: 10:00–16:00 Kontakt e-mail: alzheimer@rpp.gov.pl

Więcej informacji: www.alzheimer.rpp.gov.pl

Źródło: Komunikat Prasowy

Współczesny człowiek funkcjonuje w środowisku, do którego jego mózg nie był projektowany. Stały dostęp do informacji, nieustanne bodźce, brak ruchu i relacji, a także przewlekły stres tworzą warunki, w których układ nerwowy pracuje bez przerwy – bez czasu na regenerację. To właśnie ten kontekst coraz częściej wskazywany jest jako punkt wyjścia do rozmowy o zdrowiu mózgu.
Jak zauważa Izabella Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power z Fundacji dla Zdrowia Mózgu, „każdego dnia nasz mózg przetwarza ogromną ilość informacji – funkcjonuje w stanie ciągłej stymulacji i gotowości”, a konsekwencje tego przeciążenia są coraz bardziej widoczne – od „spadku koncentracji i zdolności do głębokiego myślenia” i „większej impulsywności”, po „trudności z zapamiętywaniem informacji (…) uzależnienie od technologii (…) zaburzenia lękowe”.

W jej ocenie nie jest to już problem pojedynczych osób, lecz zjawisko o charakterze społecznym. Jak podkreśla, „żyjemy w modelu ‘choroby trzech krzeseł’ – między biurkiem, samochodem i kanapą”, co oznacza, że „ograniczamy ruch, zwiększamy napięcie, przeciążamy układ nerwowy bodźcami i izolujemy się społecznie”.

Jednocześnie – mimo rosnącej świadomości – działania profilaktyczne nie nadążają za skalą wyzwań. Dessoulavy-Gładysz zwraca uwagę, że „tylko 35% Polaków zetknęło się z pojęciem higieny zdrowia mózgu (…) a 90% uważa, że profilaktyka jest równie ważna jak leczenie”, co pokazuje wyraźną lukę między świadomością a praktyką: społeczeństwo rozumie wagę problemu, ale wciąż nie ma narzędzi ani wiedzy, jak skutecznie działać.

Mózg bez wytchnienia

To przeciążenie ma bardzo konkretny wymiar biologiczny i psychiczny. Jak tłumaczy dr Maja Herman, psychiatra, edukatorka zdrowotna, psychoterapeutka i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, „mózg jest nam potrzebny po to, żebyśmy wszystkie bodźce, emocje i zdarzenia (…) potrafili przyjąć, skompensować i wypuścić”. Problem w tym, że – jak zaznacza – dziś ten mechanizm coraz częściej przestaje działać prawidłowo, bo „nie ma dziś więcej informacji niż kiedyś, mamy tylko większy dostęp do nich – 24 godziny na dobę”, co sprawia, że „nasz mózg nie ma wytchnienia, nie ma urlopu”.

W praktyce oznacza to chroniczne przeciążenie systemów regulacyjnych i rosnącą trudność w osiąganiu stanu odpoczynku. Jak przyznaje dr Herman, „uczę pacjentów… nic nie robienia. To jest bardzo trudne”, co dobrze oddaje skalę problemu. Jednocześnie zwraca uwagę na jeden z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów współczesności, podkreślając, że „multitasking to nie jest supermoc – to jeden z najbardziej szkodliwych mechanizmów dla naszego mózgu”, ponieważ „robienie wielu rzeczy naraz przeciąża go i pogarsza jego funkcjonowanie”.

Styl życia jako główne pole ryzyka

To, co dzieje się dziś z mózgiem, nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego. Kluczową rolę odgrywa styl życia – a właściwie jego degradacja w wielu obszarach jednocześnie. Jak zwraca uwagę prof. Paweł Koczkodaj z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii, „trudno jest oddzielić profilaktykę w neurologii, psychiatrii i onkologii, ponieważ tych wspólnych czynników ryzyka jest naprawdę wiele”.

Ekspert przywołuje przy tym konkretne dane, które pokazują skalę problemu. „Około 17% dorosłej populacji nadal pali papierosy (…) a wśród młodzieży obserwujemy wzrost używania nowych wyrobów nikotynowych”, co – jak zaznacza – idzie w parze z wyraźnym spadkiem ekspozycji na kampanie antytytoniowe. Równie niepokojący obraz wyłania się w obszarze aktywności fizycznej – „brak aktywności deklaruje 70% mężczyzn i aż 84% kobiet, a w grupie powyżej 55. roku życia ponad 90% osób jest nieaktywnych fizycznie”. Do tego dochodzi wysoki poziom konsumpcji alkoholu: „spożycie alkoholu w Polsce wynosi około 9 litrów czystego alkoholu na osobę rocznie i nadal jest bardzo wysokie”.

Wnioski – jak podkreśla prof. Koczkodaj – są jednoznaczne: „sama wiedza nie wystarczy, aby zmienić zachowania zdrowotne. Musimy tworzyć środowisko, które sprzyja zdrowym wyborom”.

Ruch jako najprostsza interwencja

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera aktywność fizyczna – nie jako element stylu życia „dla wybranych”, ale jako jedno z najbardziej podstawowych narzędzi profilaktyki. Jak podkreśla dr Joanna Wojsiat, dr n. biologicznych z Instytutu Biologii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk, „aktywność fizyczna (…) jawi się jako jeden z fundamentów prewencji”, zarówno w kontekście chorób neurodegeneracyjnych, jak i zaburzeń psychicznych. Jednocześnie zaznacza, że „nie chodzi o sport wyczynowy (…) chodzi po prostu o aktywność, która jest przyjemnością, która staje się codziennością”.

Efekty tej aktywności są mierzalne nawet przy niewielkim wysiłku – jak wskazuje badaczka, „już 20 minut ruchu zdecydowanie poprawia nasze funkcje poznawcze (…) już 4 tysiące kroków opóźnia pojawianie się objawów choroby Alzheimera”. Ruch działa przy tym wielowymiarowo: wpływa na metabolizm, układ krążenia i mikrobiotę jelitową, a także bezpośrednio oddziałuje na mózg poprzez mechanizmy neuroplastyczności. „Uruchamia całą kaskadę związków biologicznie aktywnych (…) które z mięśni wędrują między innymi do mózgu i tam robią bardzo dużo dobrego” – wyjaśnia dr Wojsiat, podkreślając, że „nigdy nie jest za późno na ruch”, a korzyści mogą osiągać również osoby w podeszłym wieku.

Początek w dzieciństwie

Jednocześnie fundament zdrowia mózgu powstaje znacznie wcześniej – w pierwszych latach życia, a właściwie jeszcze przed narodzinami. Dr Łukasz Dębiński, pediatra z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, nie pozostawiał w tej sprawie wątpliwości, podkreślając, że „nie można mówić o profilaktyce bez uwzględnienia pediatrii i wieku dziecięcego”. Jak zaznaczał, kluczowe znaczenie ma „pierwsze tysiąc dni życia, obejmujące okres prenatalny oraz pierwsze dwa–trzy lata życia dziecka”, bo to właśnie wtedy mózg rozwija się najintensywniej.

Dr Dębiński przypominał, że w tym czasie mózg nie tylko gwałtownie rośnie, osiągając „ponad 90% swojej masy do szóstego roku życia”, ale przechodzi też fundamentalne procesy rozwojowe. „Dochodzi do mielinizacji, czyli pokrycia wypustek neuronów mieliną – to jak przejście z kabli miedzianych na światłowody. W tym samym czasie powstają nowe połączenia synaptyczne, a na końcu rozwija się kora przedczołowa, odpowiedzialna za planowanie, emocje wyższe i zdolność do podejmowania decyzji” – wyjaśniał.

Jak mówił, „rozwój mózgu należy rozpatrywać w trzech aspektach: potencjału poznawczego, społecznego i zdrowotnego”, bo większe zasoby poznawcze oznaczają nie tylko lepsze indywidualne funkcjonowanie dziecka, lecz także „większą innowacyjność i produktywność społeczeństwa, lepsze relacje społeczne oraz większą świadomość zdrowotną, co wprost wpływa na niższe koszty opieki zdrowotnej”.

Dlatego – jak zaznaczał dr Dębiński – o jakości rozwoju mózgu decydują czynniki pozornie podstawowe, ale w rzeczywistości fundamentalne: właściwe odżywianie, sen, bezpieczeństwo emocjonalne, stymulacja poznawcza i ruch. Równie jasno wskazywał jednak na zagrożenia. „Na rozwój mózgu negatywnie wpływają czynniki prenatalne, takie jak nikotyna, alkohol czy stres” – mówił, dodając, że duże stężenia kortyzolu u małych dzieci „zaburzają rozwój hipokampa, odpowiedzialnego za pamięć”. Do czynników ryzyka zaliczał także urazy, ciężkie infekcje oraz nadmierną ekspozycję na bodźce.

Dr Dębiński dodaje: „każde 30 minut dziennie spędzone przed ekranem przez dwuletnie dziecko zwiększa ryzyko zaburzeń sensorycznych o 10%”. 

Kryzys zdrowia psychicznego młodego pokolenia

Skutki zaniedbań profilaktycznych szczególnie wyraźnie widać w psychiatrii dzieci i młodzieży. Jak wskazuje dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, „kondycja psychiczna dzieci i młodzieży z każdym rokiem się pogarsza”, a w okresie od 2019 do końca 2025 roku „blisko czterokrotnie wzrosła liczba dzieci i młodzieży wymagających specjalistycznej opieki psychiatrycznej”.

Jednocześnie – jak podkreśla – rozbudowa systemu nie nadąża za rosnącymi potrzebami, ponieważ „koncentracja wyłącznie na medycynie naprawczej (…) nigdy nie przyniesie pełnego efektu”. W jej ocenie kluczowe znaczenie mają czynniki środowiskowe, takie jak „przemoc, brak umiejętności radzenia sobie z emocjami, deficyty odporności psychicznej”, czyli obszary, na które społeczeństwo ma realny wpływ.

Dlatego – jak zaznacza dr Lewandowska – „edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa”, a skuteczne działania muszą obejmować nie tylko dzieci i młodzież, lecz także dorosłych oraz całe otoczenie społeczne.

Jedna całość: mózg, psychika i ciało

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych zjawisk jest odejście od myślenia o zdrowiu w kategoriach odrębnych specjalizacji i coraz wyraźniejsze dostrzeganie jego całościowego charakteru. Jak podkreśla prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, „człowiek jest całością. Nie można rozdzielać neurologii i psychiatrii (…) jeśli choruje człowiek, choruje mózg i choruje cały organizm”. Podobnie wskazuje prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwracając uwagę, że „neurologia i psychiatria (…) mają wspólne korzenie i coraz częściej potrzebę wspólnego działania”.

Z tej potrzeby – jak tłumaczy prof. Kułakowska – wyrosły konkretne inicjatywy środowiskowe, w tym powołanie Koalicji na Rzecz Zdrowia Mózgu oraz powrót do idei opracowania kompleksowego Brain Planu dla Polski. Jak zaznacza, „wypracowaliśmy siedem głównych założeń, które nazwaliśmy siedmioma filarami zdrowia mózgu”, stanowiących podstawę systemowego i długofalowego podejścia.

Siedem filarów zdrowia mózgu:
Model ten obejmuje uznanie zdrowia mózgu za priorytet polityki państwa, inwestycje w kapitał mózgu i edukację w całym cyklu życia, rozwój diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, wzmocnienie badań naukowych i innowacji, rozwój kompetencji kadry medycznej, budowę systemu wsparcia dla opiekunów i rodzin oraz monitoring i cyfrową transformację opieki. To podejście wpisuje się w szerszy kontekst europejski i coraz wyraźniej pokazuje, że zdrowie mózgu staje się jednym z kluczowych obszarów polityki zdrowotnej.

Wyzwanie europejskie i globalne

Skala problemu wykracza daleko poza poziom krajowy. Jak przypomina europoseł Adam Jarubas, „jedna na trzy osoby cierpi na choroby mózgu”, a prognozy wskazują na dalszy, dynamiczny wzrost liczby pacjentów – zarówno w przypadku chorób neurodegeneracyjnych, jak i innych zaburzeń neurologicznych.

Za tymi danymi idą ogromne konsekwencje ekonomiczne i społeczne. Jarubas zwraca uwagę, że „koszty choroby Alzheimera (…) około 250 miliardów euro (…) całkowity ciężar ekonomiczny zaburzeń neurologicznych (…) 368 miliardów euro rocznie”, co przekłada się nie tylko na obciążenie systemów ochrony zdrowia, ale także na funkcjonowanie całych społeczeństw. W jego ocenie „choroby neurologiczne stanowią jedno z najpilniejszych (…) wyzwań zdrowotnych, społecznych i gospodarczych Europy”, dlatego na poziomie Unii Europejskiej trwają prace nad Europejską Strategią Zdrowia Neurologicznego.

Jednym z jej kluczowych założeń ma być wyrównywanie dostępu do diagnostyki i leczenia. Jak podkreśla Jarubas, „zdrowie może zależeć od kodu DNA, ale nie powinno zależeć od kodu pocztowego”, co wprost odnosi się do wciąż widocznych nierówności między państwami i regionami.

Podobną perspektywę przedstawia Frédéric Destrebecq, dyrektor generalny European Brain Council, zwracając uwagę, że choroby mózgu to nie tylko problem systemowy, ale przede wszystkim „rzeczywiste obciążenie dla ludzi (…) rodzin oraz opiekunów”. Dlatego – jak podkreśla – rozwijana strategia musi mieć charakter holistyczny i obejmować zarówno diagnostykę i leczenie, jak i zdrowie psychiczne oraz działania społeczne.

Mózg jako miara jakości życia

Ostatecznie zdrowie mózgu nie jest wyłącznie kategorią medyczną, lecz fundamentem ludzkiego doświadczenia i jakości życia. Jak podkreśla prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, „mózg waży zaledwie półtora kilograma, a mieści całe ludzkie życie (…) pamięć, nadzieję, ale także choroby i cierpienie”, co pokazuje, jak głęboko kwestie biologiczne splatają się z tym, co najbardziej ludzkie.

Z tej perspektywy – jak zaznacza – odpowiedzialność za zdrowie mózgu wykracza poza system ochrony zdrowia, bo „troska o mózg nie zaczyna się w gabinecie lekarskim. Zaczyna się w rodzinie, w szkole, w relacjach społecznych”. W tym sensie zdrowie mózgu przestaje być wyłącznie elementem polityki zdrowotnej, a staje się jednym z podstawowych warunków jakości życia – zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa.

Artykuł opracowany na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas debaty „Profilaktyka – Polityka Zdrowotna – Przyszłość Pokoleń”, zorganizowanej z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego oraz Parlamentarny Zespół ds. Chorób Cywilizacyjnych, 24 marca 2026 r., Sejm RP.

Skuteczna diagnostyka chorób otępiennych na podstawie analizy kropli krwi pobranej w domowych warunkach – tak polska firma Masdiag planuje upowszechniać profilaktykę w zakresie zdrowia neurologicznego. Pomoże w tym innowacyjny test, umożliwiający ocenę ryzyka wystąpienia demencji na podstawie analizy trzech biomarkerów. Prace nad nową odsłoną tego rozwiązania zostały docenione przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) i dofinansowane kwotą ponad 3 mln zł, przyznaną w ramach „Ścieżki SMART” z programu Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG).
Jak wynika z raportu „The Prevalance of Dementia in Europe 2025” przygotowanego przez organizację Alzheimer Europe, w krajach Europy (UE plus 12 państw regionu) żyje ponad 12 mln osób, które chorują na demencję. Wraz z postępowaniem procesu starzenia się społeczeństw, liczba Europejczyków cierpiących na tę chorobę ma wzrastać – według prognoz w 2050 r. sięgnie ona blisko 20 mln. Istotną rolę w przeciwdziałaniu chorobom otępiennym odgrywa zdrowy tryb życia – regularna aktywność fizyczna, rezygnacja z używek, stymulacja umysłowa oraz odpowiednia dieta. We właściwym doborze składników odżywczych pomaga opracowany przez polską firmę Masdiag innowacyjny test, który pozwala oszacować ryzyko wystąpienia demencji oraz podjąć odpowiednie działania mające na celu przeciwdziałanie tej chorobie.

Prewencja przede wszystkim

Założone w 2013 r. laboratorium Masdiag łączy działalność komercyjną w dziedzinie diagnostyki medycznej z badaniami naukowymi. Opracowane przez firmę badanie „Kropla dla pamięci” polega na analizie trzech biomarkerów – homocysteiny, witaminy D oraz kwasów omega. Każdy z nich ma istotny wpływ na funkcjonowanie mózgu, a długotrwały niedobór lub nadmiar któregoś z elementów mogą zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia demencji. Odpowiednio wczesna diagnoza daje z kolei szansę na podjęcie działań profilaktycznych, takich jak zmiana diety czy sumplementacja.

 – Sprawność umysłu stanowi jeden z filarów samodzielnego, sprawnego funkcjonowania w codziennym życiu. Jest to szczególnie istotne w przypadku osób starszych, które są szczególnie narażone na ryzyko wystąpienia chorób takich jak demencja czy Alzheimer. Wierzymy, że rozwiązania takie jak „Kropla dla pamięci” stanowią istotne wsparcie procesu profilaktyki i pozwalają na podjęcie działań pozwalających zachować komfort życia w każdym wieku – mówi Tomasz Bieńkowski, prezes zarządu MS Ekspert.

PARP wspiera profilaktykę

Aby ułatwić pacjentom działania ukierunkowane na przeciwdziałanie demencji, Masdiag rozpoczął prace nad nową odsłoną testu. Projekt, który uzyskał wsparcie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, ma umożliwić proste pobieranie próbki metodą tzw. suchej kropli. Polega ona na pozyskiwaniu z palca krwi włośniczkowej, która następnie jest nakładana na specjalną bibułę filtracyjną. W efekcie powstaje wysoce stabilny materiał, który można w łatwy sposób dostarczyć do laboratorium. Umożliwia on dokładne określenie poziomów trzech wspomnianych biomarkerów, co z kolei pozwala na dokładne zaplanowanie diety i suplementacji ukierunkowanej na zmniejszenie ryzyka wystąpienia demencji. Wysokość dofinansowania PARP dla projektu w ramach działania „Ścieżka SMART – nabór projektów B+R” wyniosło ponad 3 mln zł. Agencja przygotowała także film promocyjny, przedstawiający zalety testu tworzonego przez Masdiag.

– Wsparcie, jakie otrzymaliśmy w ramach Ścieżki SMART, było dla nas bardzo istotne w kontekście przyspieszenia procedur i ułatwienia wprowadzenia innowacji na rynek. Inwestycje w badania i rozwój stanowią około 40 proc. kosztów naszej działalności, a środki, jakie uzyskaliśmy, pozwoliły nam sfinansować część prac prowadzonych w ramach projektu i realnie odciążyło budżet firmy. Nie bez znaczenia było także zaangażowanie Agencji w działania marketingowe. Przygotowany przez PARP materiał promocyjny wzmacnia rozpoznawalność marki oraz naszego produktu i pomaga dotrzeć do nowych odbiorców – podkreśla Tomasz Bieńkowski.

Ścieżka SMART jako katalizator rozwoju

Realizowany w ramach Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) program „Ścieżka SMART” wspiera firmy w rozwijaniu innowacji poprzez finansowanie projektów badawczo-rozwojowych oraz działań wspierających. Budżet obecnego naboru wynosi 700 mln zł.

O dotację mogą wnioskować firmy wpisane do KRS lub CEIDG, prowadzące działalność w Polsce. Minimalna wartość kosztów kwalifikowanych do prac B+R wynosi 3 mln zł, a dofinansowanie pokrywa do 50 proc. kosztów badań przemysłowych i 25 proc. eksperymentalnych prac rozwojowych. Nabór wniosków trwa do 31 marca 2026 roku.
Więcej informacji na temat Ściezki SMART znajduje się tutaj.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroby mózgu, jak np. udar, choroba Alzheimera czy depresja, stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych, przewyższając łącznie koszty onkologii, diabetologii i reumatologii. Skutki chorób mózgu obejmują nie tylko system ochrony zdrowia, ale też rynek pracy, rodziny pacjentów i całe społeczeństwo – wskazali eksperci podczas konferencji na ten temat. Zaapelowali też o dodanie „brain planu” do priorytetów polityki zdrowotnej państwa.
Otwierając konferencję pt. „Zdrowie mózgu – nowy priorytet publiczny i cywilizacyjny”, zorganizowaną przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwróciła uwagę, że mózg jest najważniejszym ludzkim organem. „Jest naszym centralnym komputerem, on decyduje o tym, kim jesteśmy. Bez naszego mózgu nie bylibyśmy sobą i musimy o tym cały czas pamiętać, walcząc o zachowanie go w jak najlepszym zdrowiu” – podkreśliła. 

Prof. Kułakowska dodała, że zmienia się struktura naszego społeczeństwa, które się starzeje. Rośnie liczba seniorów oraz liczba pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak demencja, choroba Alzheimera czy Parkinsona. 

„Rośnie liczba pacjentów z udarem mózgu czy chorobami neurozwyrodnieniowymi, to sprawia, że szczególnie my, neurolodzy, mamy coraz więcej pacjentów, a system coraz więcej wyzwań kadrowych, klinicznych i finansowych” – powiedziała.

Według prof. Kułakowskiej sukcesy w diagnostyce i terapii neurologicznej oraz psychiatrycznej stanowią także wyzwanie, ponieważ wymagają od specjalistów przyswojenia nowej wiedzy i skutecznego wdrażania jej w opiece nad pacjentami. 

„Do tego, żeby opieka była jak najbardziej kompleksowa i efektywna, potrzebne są szersza współpraca i działania systemowe, które spowodują dodanie do priorytetów zdrowotnych kwestii profilaktyki, leczenia i wsparcia systemowego osób z chorobami mózgu” – zaznaczyła prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. 

Jak przypomniała prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pierwsze próby stworzenia „Brain Planu dla Polski” miały miejsce w 2018-2019 roku. „Musimy do tego wrócić, ponieważ w naszym kraju nadal niedostatecznie zajmujemy się chorobami mózgu, które leczą zarówno neurolodzy, jak i psychiatrzy” – podkreśliła. 

Dodała, że liczba pacjentów z chorobami neurologicznymi i psychiatrycznymi gwałtownie rośnie, dlatego konieczne jest precyzyjne określenie zapotrzebowania na opiekę nad nimi.

„Potrzebujemy rozwoju skoordynowanej opieki nad osobami z chorobami mózgu, systemowego wsparcia dla ich opiekunów oraz wsparcia społecznego dla pacjentów cierpiących m.in. na depresję, epilepsję i inne zaburzenia. Potrzebujemy również szerokiej profilaktyki, zwłaszcza skierowanej do dzieci, które są najbardziej narażone na uzależnienia – jedną z najczęstszych przyczyn chorób mózgu. Konieczna jest także wieloetapowa edukacja na temat zdrowia mózgu i jego znaczenia dla dobrostanu oraz zdrowia publicznego” – powiedziała prof. Szulc. 

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i dziekan Łazarski Executive Education, zwróciła uwagę, że schorzenia mózgu stają się ogromnym obciążeniem nie tylko dla systemu ochrony zdrowia, lecz także dla państw w wymiarze społecznym i gospodarczym. Jak wskazują badania Europejskiej Rady Mózgu, łączne koszty chorób mózgu przewyższają koszty kilku innych dużych grup chorób, w tym onkologii, diabetologii i reumatologii razem wziętych. 

„To wyzwanie mierzone nie tylko ludzkim zdrowiem i życiem, ale także bezpośrednimi kosztami systemu ochrony zdrowia oraz kosztami pośrednimi, wynikającymi z ogromnego wpływu choroby mózgu na absencję w pracy i spadek jej wydajności, mimo pozostawania w zatrudnieniu. Są to również koszty, które ponoszą bliscy pacjentów, bo to właśnie choroby mózgu najczęściej wymagają wsparcia ze strony drugiej osoby” – powiedziała.

Dr Gałązka-Sobotka zaprezentowała „7 filarów Zdrowia Mózgu” – kluczowego elementu Strategii Zdrowotnej Polska 2030. Pierwszym filarem jest uznanie zdrowia mózgu za priorytet w polityce państwa, które w ramach podejścia wielosektorowego powinno dążyć do ograniczania czynników ryzyka rozwoju chorób mózgu.

„Drugim filarem powinny być inwestycje w kapitał mózgu oraz edukację społeczną. Edukacja zdrowotna musi mieć charakter powszechny i obejmować wszystkie grupy wiekowe: od poczęcia po starość, tak by budować świadomość znaczenia zdrowia psychicznego i fizycznego, środowiska oraz relacji społecznych” – wskazała ekspertka. 

Dodała, że kolejnym niezbędnym elementem skutecznej profilaktyki i leczenia jest rozwój neuronauki, w tym badań nad neurodegeneracją i neuroprotekcją, a także terapii genowych oraz narzędzi cyfrowych wspierających prewencję i leczenie. 

„Piątym filarem jest rozwój kompetencji kadr medycznych, a szóstym – wsparcie dla opiekunów i rodzin pacjentów z chorobami mózgu. W tym obszarze niezbędna jest integracja opieki zdrowotnej i społecznej, rozwój opieki długoterminowej oraz systemowe wsparcie opiekunów” – wyjaśniła ekspertka. 

Dr. Gałązka-Sobotka podkreśliła, że siódmym filarem jest monitorowanie i ewaluacja. Wyjaśniła, że chodzi o utworzenie krajowych rejestrów chorób mózgu oraz corocznego „monitora zdrowia mózgu”, opartego na danych m.in. NFZ, ZUS i systemu edukacji, co pozwoli prowadzić politykę opartą na danych i stale doskonalić rozwiązania systemowe. Dr Jolanta Sobierańska-Grenda, minister Zdrowia, przypomniała, że w tym roku rząd przyjął dwa priorytety zdrowotne: zdrowe serce i zdrowy mózg, podkreślając, że problem wykracza poza same kwestie medyczne. 

„Ważne jest wieloaspektowe i międzyresortowe działanie, które wzmocni pozycję i skuteczność w neurologii oraz w psychiatrii” – wskazała. 

Według minister Sobierańskiej-Grendy ważne jest również postrzeganie zdrowia publicznego jako wartości. „Mamy wiele do nadrobienia w profilaktyce i chcemy tu sporo zrobić, m.in. we współpracy z resortem edukacji” – dodała. 

Taką chęć współpracy potwierdziła Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceminister Edukacji Narodowej, która podkreśliła, że w edukacji zdrowotnej wprowadzonej w tym roku do szkół istotny jest duży komponent wiedzy o zdrowiu psychicznym. 

„Zabiegamy o wprowadzenie tego przedmiotu do szkół jako obowiązkowego, ale to nie jedyne nasze działania. W nowej podstawie programowej będziemy wdrażać również tematy związane ze zdrowymi nawykami, np. dbanie o sen, który ma kluczowe znaczenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – zaznaczyła wiceminister. 

Ma to szczególne znaczenie w kontekście wyników badań społecznych przeprowadzonych przez Koalicję na rzecz zdrowia mózgu pod koniec 2024 r. Jak podkreśliła Izabela Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power – Fundacji dla Zdrowia Mózgu tylko 13 proc. ankietowanych osób wiedziało, co to znaczy higiena zdrowia mózgu, a pytani o konkretne działania, jakie należy podjąć, wymieniali głównie ćwiczenia umysłowe, zapominając o roli diety i snu. Widać, jak ważna jest edukacja całego społeczeństwa i w tym kierunku powinniśmy prowadzić działania, opierając się na doświadczeniach międzynarodowych.  

Dla dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, błędem jest to, że edukacja zdrowotna w szkołach nie jest obowiązkowym przedmiotem. „Tymczasem musimy wzmacniać kompetencje społecznie w obszarze zdrowia. Ponadto należy pamiętać, że dla mózgu niezwykle ważne są więzi i relacje społeczne” – wskazała.  

Prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, przewodnicząca Zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, podkreśliła, że do piątego roku życia rozwija się 90 proc. możliwości naszego mózgu. Jej zdaniem należy chronić dzieci przed czynnikami negatywnie wpływającymi na rozwój mózgu. „Nagminne jest podawanie maluchom telefonu do ręki, żeby je wyciszyć, tymczasem niebieskie światło z ekranu negatywnie wpływa na produkcję melatoniny, zaburzając sen, który jest dla mózgu niezbędny” – tłumaczyła.

Prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska zaapelowała również o wykonywanie szczepień ochronnych u dzieci, podkreślając, że chronią one przed infekcjami, które mogą negatywnie wpływać na rozwój mózgu. 

Według prof. Jarosława Sławka, kierownika Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku, zarys polskiego brain planu powstał prawie dekadę temu, jednak świadomość dotycząca zdrowia mózgu wciąż jest „nędzna”. „Dziś przepalamy mnóstwo pieniędzy w niewydolnym systemie, płacimy wielokrotnie za te same procedury, bo brakuje koordynacji. Brain plan jako system diagnostyki i leczenia pacjentów jest konieczny, bo tracimy zbyt wiele środków, a efekty są niewielkie” – ocenił specjalista. 

Prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, zwrócił uwagę, że choroby neurologiczne są największym obciążeniem społeczno-zdrowotnym mieszkańców Polski, jeśli łącznie uwzględnić śmiertelność, długość życia z niepełnosprawnością i wielkość zaangażowania osób drugich (w tym instytucjonalną) w opiekę nad pacjentami. „Taka charakterystyka w największym stopniu jest ukształtowana przez udary mózgu i choroby neurodegeneracyjne, i to te choroby mają szczególnie znaczący wpływ na gospodarkę kraju” – zaznaczył. 

Dodał, że zapobieganie chorobom musi mieć wymiar interdyscyplinarny, nie tylko w kontekście wybranych dyscyplin medycyny klinicznej, ale także międzyresortowy posługując się przykładem znaczenia edukacji i stanu środowiska (zanieczyszczenia) w kształtowaniu systemu prewencji udarów mózgu.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, podkreśliła potrzebę wykorzystywania nowych technologii nie tylko w edukacji i promowaniu profilaktyki zdrowia mózgu, ale także w diagnostyce i leczeniu. Zwróciła uwagę, że nowoczesne rozwiązania nie zastąpią lekarzy, ale mogą znacząco wspierać ich pracę. „Z nowych technologii trzeba korzystać tak, jak od lat korzystamy z odkrycia penicyliny” – zaznaczyła.  

Prof. Konrad Rejdak, past-prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii, podkreślił, że prace nad Polskim Planem Mózgu w pełni wpisują się w aktualne działania oraz strategiczne kierunki wyznaczane przez wiodące międzynarodowe organizacje i towarzystwa naukowe. Inicjatywa ta jest spójna z celami realizowanymi przez takie instytucje jak Europejska Akademia Neurologii, Europejska Rada Mózgu oraz Międzynarodowy Sojusz dla Zdrowia Mózgu, w których Polska odgrywa istotną rolę i posiada silną reprezentację ekspercką.

Jak zaznaczył prof. Rejdak, szczególnie istotne jest wypracowanie uniwersalnego i długofalowego planu, który opierałby się na wspólnych założeniach oraz sprawdzonych fundamentach naukowych, a jednocześnie uwzględniał specyfikę krajowych uwarunkowań systemowych, organizacyjnych i finansowych. Tylko takie podejście pozwoli na skuteczne wdrażanie rozwiązań poprawiających profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz opiekę nad pacjentami z chorobami mózgu, a także na lepszą koordynację działań pomiędzy środowiskiem naukowym, klinicznym i decydentami.

W ocenie profesora Polski Plan Mózgu może stać się ważnym elementem europejskiej i globalnej strategii na rzecz zdrowia mózgu, wzmacniając pozycję Polski jako aktywnego i odpowiedzialnego partnera w międzynarodowych inicjatywach zdrowotnych oraz badawczych.

Ponadto prof. Rejdak podkreślił, że zorganizowanie I Szczytu Zdrowia Mózgu w dniu 14 lutego 2025 roku w Warszawie było niezwykłą okazją oraz istotnym etapem rozpoczęcia szerokiej dyskusji z udziałem różnych interesariuszy działających w obszarze zdrowia mózgu, w tym – co szczególnie ważne – przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Wyraził również zadowolenie z faktu, że planowana jest organizacja corocznej konferencji, a kolejne wydarzenie zostało zaplanowane na 29 października 2026 roku.

Dr Piotr Winciunas z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, zauważył, że im nowocześniejsze i skuteczniejsze leczenie, tym mniejsze są wypłaty z ZUS z tytułu niezdolności do pracy. Jego zdaniem postęp medycyny pozwala optymalizować te świadczenia, ponieważ więcej osób może wrócić do aktywności zawodowej.  

Ekspert dodał, że w 2024 r. koszty absencji w pracy wyniosły w ZUS 57 mld zł, z czego 20 proc. stanowiły schorzenia psychiatryczne i neurologiczne. 

O przygotowanie i wprowadzenie w życie brain planu dla Polski apelowały przedstawicielki organizacji pacjenckich, wskazując na potrzebę rozwiązań systemowych dla samych pacjentów, ale też dla opiekunów osób z chorobami mózgu.  

„W naszej codziennej pracy widzimy, że największym problemem pacjentów z chorobami mózgu – zarówno neurologicznymi, jak i psychicznymi – jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, jak bardzo cierpią. A skoro nie widać, to ich potrzeby są często bagatelizowane: w rodzinach, w systemie opieki, w pracy. W Polsce opiekunowie ponoszą ogromną część kosztów chorób mózgu – finansowych, emocjonalnych i zawodowych. A formalnie często nie istnieją. Brakuje im podstawowego wsparcia, edukacji, miejsca, w którym mogą powiedzieć: >>już nie daję rady<<”- dodaje Urszula Szybowicz, prezes Fundacji Nie Widać Po Mnie oraz nowopowstałej Federacji dla Zdrowia Mózgu.

Na zakończenie konferencji dr Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła, że profilaktyka ratuje życie wielu ludzi i poprawia zdrowie populacji, jednak jej działania mają sens tylko wtedy, kiedy są rozpisane na lata i realizowane konsekwentnie. Zaapelowała do urzędników, aby zrezygnowali z inicjowania i realizacji licznych, drobnych i nieskutecznych projektów profilaktycznych i edukacyjnych, zastępując je systemem interwencji skoncentrowanych na konkretnych problemach i czynnikach ryzyka, dedykowanych szerokim grupom populacji. 

Źródło: PAP MediaRoom

O potrzebie systemowych rozwiązań w leczeniu chorób otępiennych debatowano podczas wyjazdowego posiedzenia Komisji Polityki Senioralnej, które odbyło się 15 lipca w Ośrodku Alzheimerowskim w Ścinawie. Spotkanie poświęcono projektowi Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030, który pozostaje w fazie konsultacji społecznych – uwagi można zgłaszać do 23 lipca.
Miejsce obrad nie było przypadkowe. Ośrodek Badawczo-Naukowo-Dydaktyczny Chorób Otępiennych w Ścinawie to pierwszy i wciąż jedyny w Polsce monoprofilowy podmiot leczniczy dedykowany pacjentom z otępieniem, przede wszystkim z chorobą Alzheimera. Placówka, należąca do Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, nie tylko prowadzi diagnostykę i leczenie, ale pełni też funkcję edukacyjną i badawczą.

Poza działalnością leczniczą, wykonujemy badania kliniczne, prowadzimy praktyki i staże studentów różnych specjalności w ramach zawartych umów z uczelniami, prowadzimy także warsztaty dla lekarzy rodzinnych, psychiatrów i neurologów z zakresu diagnostyki i leczenia otępień – mówił Dariusz Brzeziński, prezes Ośrodka. – Są to jednocześnie działania spójne z założeniami rządowego programu na rzecz leczenia chorób otępiennych, który jest właśnie procedowany.

Ośrodek działa od 2007 roku, a jego specjaliści posiadają – jak podkreślali uczestnicy spotkania – największe w Polsce doświadczenie w pracy z pacjentami z zaburzeniami otępiennymi. Z tego względu głos lekarzy ze Ścinawy był istotnym wkładem w kształtowanie nowej polityki zdrowotnej państwa w tym zakresie.

Systemowe bariery i lukratywne pomysły na reformę

Z perspektywy 18 lat funkcjonowania ośrodka można stwierdzić, że jego utworzenie było pozytywną inicjatywą, wypełniającą istotną lukę, szczególnie w lecznictwie zamkniętym, adresowanym pacjentom z otępieniem – podkreślił dr Paweł Tyfel, ordynator Oddziału Psychogeriatrycznego.

W jego ocenie pacjenci z otępieniem są często pozbawieni dostępu do odpowiednich form leczenia. Szpitale psychiatryczne nie są przygotowane do ich przyjmowania ze względu na bezpieczeństwo i brak możliwości stosowania działań pozafarmakologicznych, z kolei oddziały neurologiczne są przeciążone innymi przypadkami.

W Ścinawie opiekę nad pacjentami sprawują zespoły interdyscyplinarne, w których skład wchodzą lekarze różnych specjalności, neuropsychologowie, psycholodzy, pielęgniarki, terapeuci zajęciowi i rehabilitanci. To model oparty na kompleksowym podejściu do choroby, którego nadal brakuje w innych częściach kraju.

Wśród najpilniejszych problemów systemowych wymieniano:
Pierwsza wizyta w poradni neurologicznej lub psychogeriatrycznej zwykle trwa godzinę i to jest nadal mało, aby rozpoznać objawy i dokonać diagnozy – zaznaczył dr Tyfel.

Rola POZ w diagnozowaniu? Eksperci mają wątpliwości

Pomysł diagnozowania chorób otępiennych w podstawowej opiece zdrowotnej spotkał się z krytyką.

Pomijając już nawet trudny dostęp do lekarza POZ, to ma on zaledwie kilka minut na rozmowę z pacjentem, a w tym czasie nie sposób dokonać odpowiedniej diagnozy – argumentowała dr n. med. Izabela Winkel, dyrektor medyczna ośrodka. – Lekarze często nie mają też wystarczającego doświadczenia, a co gorsze – nie mają do kogo skierować pacjenta na dalszą diagnostykę.

Według niej diagnoza powinna być stawiana przez zespół specjalistów, a obecny system nie przewiduje m.in. testów przesiewowych, wyceny konsultacji z opiekunem pacjenta, ani przygotowania do wprowadzenia nowych leków spowalniających postęp choroby, takich jak lecanemab czy donanemab.

Diagnoza to proces, nie pojedyncza wizyta

O złożoności diagnozowania chorób otępiennych mówiła również Agnieszka Żelwetro, specjalistka psychologii klinicznej i neuropsycholog.
Zróżnicowanie wśród osób starszych jest znacznie większe niż w populacji młodszej, co sprawia, że określenie markerów poznawczych jest dużo bardziej wymagające – tłumaczyła. – Są też różne warianty choroby Alzheimera, w tym bez zaburzeń pamięci – trudniejsze do wychwycenia.

Jej zdaniem pełen profil neuropsychologiczny wymaga około 10 godzin badań, z uwzględnieniem wywiadu z opiekunami. W praktyce, jak wskazała, chodzi nie tylko o wykrywanie deficytów, ale też określenie funkcji zachowanych, które można wzmacniać w terapii.

Żelwetro zwróciła też uwagę na konieczność edukacji społecznej i zawodowej. – Prowadzimy szkolenia m.in. dla urzędników czy pracowników instytucji kultury, by przygotować ich do pracy z osobami z zaburzeniami otępiennymi – opowiadała. – Ważne jest obalanie mitów i stereotypów, które często prowadzą do stygmatyzacji. Osoby z otępieniem nadal zasługują na zachowanie godności i szacunku.
Konsultacje trwają do 23 lipca

W posiedzeniu Komisji wzięli udział przedstawiciele środowiska akademickiego, samorządu województwa i resortu zdrowia, w tym m.in. posłanka prof. Alicja Chybicka, prof. Małgorzata Sobieszczańska, prof. Błażej Misiak i prezes Fundacji Alzheimerowskiej – Ryszard Plichta.
Ministerstwo Zdrowia prowadzi obecnie konsultacje społeczne projektu Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030. Zgłoszenia można przesyłać do 23 lipca 2025 r. za pośrednictwem strony internetowej resortu.

Źródło: informacja prasowa UMW

Badania naukowe wielokrotnie potwierdzały, że nadmierne picie alkoholu szkodzi mózgowi. Najnowsza analiza oparta na danych z platformy UK Biobank pokazuje jednak, że nawet jedno piwo dziennie może przyspieszać proces starzenia się tego narządu. Wyniki są alarmujące – mózg może się skurczyć nawet o kilka lat, co wiąże się z pogorszeniem funkcji poznawczych i zwiększonym ryzykiem demencji.
Najnowsza analiza danych uzyskanych od ponad 36 000 uczestników brytyjskiego badania UK Biobank, opublikowana w prestiżowym „Nature Communications”, wykazała korelację pomiędzy regularnym, nawet bardzo umiarkowanym spożyciem alkoholu, a istotnym zmniejszeniem objętości mózgu.
Badanie oparto na skanach MRI i uwzględniono wiele zmiennych zakłócających: wiek, płeć, BMI, status społeczno-ekonomiczny czy genetyczne czynniki ryzyka

Znaczenie zmian objętości mózgu

Zmniejszenie objętości istoty szarej (odpowiedzialnej m.in. za myślenie i pamięć) oraz białej (łączącej obszary mózgu) niesie ze sobą przyspieszone pogorszenie funkcji poznawczych oraz zwiększone ryzyko demencji. Nawet osoby wcześniej abstynujące, które zaczęły pić jedno piwo dziennie, wykazywały zmianę odpowiadającą starzeniu mózgu o pół roku w ciągu zaledwie miesiąca.

Czy one piwo dziennie naprawdę szkodzi?

Autorzy badania z Uniwersytetu Pensylwanii zwracają uwagę, że mimo iż analiza ma charakter obserwacyjny i nie dowodzi jednoznacznie przyczynowo-skutkowego związku, to duża próba i precyzyjna analiza pozwalają zauważyć wyraźny trend: nawet niewielkie dzienne spożycie alkoholu przyczynia się do kurczenia mózgu.

Eksperci podkreślają, że nie wyznaczono bezpiecznego progu spożycia – nawet jedna porcja może szkodzić. W świetle nowych danych rewizji powinny ulec dotychczasowe rekomendacje dotyczące „umiarkowanego” picia.

Rekomendacje i dalsze kroki

Badacze sugerują, że kluczowe są:

Najnowsze dane wskazują, że nawet niewielkie, codzienne spożycie alkoholu – np. jedno piwo – koreluje ze zmniejszeniem objętości mózgu i przyspieszonym jego starzeniem. W świetle tych dowodów warto poważnie rozważyć obniżenie dziennego spożycia alkoholu oraz zadbać o aktywność umysłową jako skuteczną metodę ochrony zdrowia neurologicznego.

Biomarkery krwi, oceny kognitywne i monitorowanie rozwoju choroby to tematy, o których dyskutować będą delegaci 36. Globalnej Konferencji Alzheimer International w Krakowie.

Według Alzheimer’s Disease International (ADI), sztuczna inteligencja ma olbrzymi potencjał w obszarze wykrywania pierwszych symptomów demencji, diagnozowania choroby, jak również opieki nad pacjentem. Przeprowadzenie oceny poznawczej, analiza biomarkerów krwi oraz technologie wykorzystane do opieki domowej to tematy, które będą prezentowane w kontekście wykorzystania AI podczas Alzheimer’s Disease International Global Conference 2024.

Pytania dotyczące tego, w jaki sposób sztuczna inteligencja może być wykorzystywana do wykrywania, diagnozowania i opieki nad osobami cierpiącymi na demencję, zostaną omówione przez światowych ekspertów w dziedzinie demencji, w tym dyrektor generalną Cognes Sandrę Challmę i współzałożyciela Supersense Technologies Jamesa Browna w trakcie międzynarodowej konferencji Alzheimer’s Disease International Global Conference 2024 w Krakowie.

 

-„Sztuczna inteligencja otwiera nowe możliwości w zakresie opieki nad osobami żyjącymi z demencją, przynosząc nadzieję ponad 55 milionom osób na całym świecie dotkniętych tą chorobą i ich opiekunom. Zapowiada nowe metody wykrywania, diagnozowania i wsparcia autonomii chorego oraz opiekunów opartego na technologii”  – mówi Paola Barbarino, dyrektor generalna ADI.

 

Wykrywanie i diagnozowanie

Dyrektor generalna Cognes, Sandra Challma, zaprezentuje rozwiązania, w których sztuczna inteligencja wykorzystana do monitorowania zachowania potencjalnie umożliwia wczesne wykrywanie demencji.

„Demencja stanowi wyjątkowe wyzwanie w porównaniu z innymi schorzeniami ze względu na swój charakter, obejmujący złożoną interakcję między czynnikami genetycznymi, środowiskowymi i stylem życia. Diagnoza wczesnej demencji często opiera się na subiektywnych ocenach funkcji poznawczych i zachowania. Rozwój sztucznej inteligencji znacznie przyspieszył postęp w diagnostyce demencji, umożliwiając identyfikację subtelnego pogorszenia funkcji poznawczych przed pojawieniem się objawów klinicznych” – mówi.

 

AI wprowadza przełomowe podejście do wykrywania demencji poprzez analizę biomarkerów krwi, w szczególności białek amyloidu i tau związanych z chorobą Alzheimera. Główny doradca naukowy ADI i wiodący światowy ekspert w dziedzinie demencji, profesor Dame Louise Robbinson, mówi, że obecne badania sugerują, że patogeny prowadzące do demencji zaczynają się na dziesięciolecia przed pierwszymi objawami poznawczymi, które AI może wykorzystać do wczesnej identyfikacji.

„Sztuczna inteligencja doskonale radzi sobie z identyfikowaniem wzorców w złożonych danych, zapewniając idealną okazję do wykrywania biomarkerów demencji we krwi i przybliżając nas do bardziej precyzyjnych i wczesnych interwencji i diagnoz. Będzie to miało zasadnicze znaczenie, ponieważ stoimy u progu pojawienia się nowych terapii przeznaczonych specjalnie do leczenia na wczesnym etapie choroby Alzheimera”.

 
Opieka domowa wspierana przez sztuczną inteligencję

Aplikacje AI są również testowane w opiece nad osobami cierpiącymi na demencję, w tym w systemach monitorowania w domach lub placówkach opiekuńczych. Współzałożyciel Supersense Technologies, James Brown, podczas swojego wystąpienia na konferencji opowie o wykorzystaniu sztucznej inteligencji w opiece nad osobami z demencją.

„Do 2040 roku liczba opiekunów osób z demencją w krajach OECD będzie musiała wzrosnąć o 60 procent, aby utrzymać obecny poziom wsparcia” – mówi. „Sztuczna inteligencja może odegrać istotną rolę w zmniejszeniu presji wywieranej na opiekunów, oferując cyfrowe wsparcie w domu, zwłaszcza gdy jest ono projektowane we współpracy z osobami żyjącymi z demencją„.

Brown twierdzi, że systemy monitorowania AI mogą wykrywać subtelne zmiany w zachowaniu lub stanie emocjonalnym, które mają kluczowe znaczenie dla wczesnej interwencji i spersonalizowanych planów opieki.

– „Poprzez monitorowanie subtelnych zmian w zachowaniu oraz w sposobie mówienia i doboru słów, ten rodzaj zaawansowanej technologii pozwoli opiekunom zapobiegać kryzysom i skupić się na znaczącym wsparciu, poprawiając jakość życia osób cierpiących na demencję. Takie podejście zapewnia, że technologia nie jest tylko narzędziem, ale częścią tworzenia wspierającego środowiska, które pozwala osobom zachować niezależność i bezpiecznie oraz samodzielnie żyć w swoich domach przez dłuższy czas”.

 

Osoby żyjące z demencją muszą odgrywać rolę w projektowaniu rozwiązań opiekuńczych

Paola Barbarino podkreśla nieocenioną rolę opiekunów i zaangażowanie osób żyjących z demencją w tworzeniu nowych rozwiązań w zakresie opieki.

„Wyzwania związane z etyką, prywatnością i adaptacją sztucznej inteligencji w opiece zdrowotnej są ciągłym wyzwaniem. Rozumiemy, że obawy te mogą być bardziej wyraźne w przypadku pacjentów z demencją, u których może występować zwiększone ryzyko związane ze zrozumieniem i wyrażeniem zgody na wykorzystanie technologii. Nowe rozwiązania muszą być projektowane we współpracy z osobami chorymi, aby zapewnić, że odpowiadają one na oczekiwania oraz są przyjazne dla użytkownika”.

Zbigniew Tomczak, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera oraz współorganizator międzynarodowej konferencji Alzheimer Disease International powiedział:

„Bardzo cieszę się, że na konferencji zostanie poruszony temat rozwiązań opartych na najnowszych technologiach, które stanowią jeden z wielu ważnych i przyszłościowych kierunków w opiece nad pacjentami z chorobą Alzheimera. Wierzymy, że dzięki wykorzystaniu AI możliwe będzie identyfikowanie czynników ryzyka i zapobieganie rozwojowi otępień jeszcze przed koniecznością podjęcia leczenia.”

 

Międzynarodowa globalna konferencja poświęcona chorobie Alzheimera 2024

Organizatorem konferencji jest ADI, federacja zrzeszająca ponad 100 krajowych stowarzyszeń zajmujących się chorobą Alzheimera i innymi rodzajami demencji na całym świecie. ADI posiada również oficjalny status partnera przy Światowej Organizacji Zdrowia. W tym roku Polska po raz pierwszy będzie gospodarzem tej największej światowej konferencji. W 36. Globalnej Konferencji ADI weźmie udział ponad tysiąc delegatów z całego świata, w tym Jej Królewska Wysokość Królowa Hiszpanii Sofía i Jej Królewska Wysokość Księżniczka Jordanii Muna Al Hussein.

Na całym świecie żyje 55 milionów osób z demencją, a do 2050 roku liczba ta ma się potroić do ponad 150 milionów. „Badanie nowych technologii i rozwiązań AI w zakresie wczesnego wykrywania demencji, diagnostyki różnicowej oraz wyzwań związanych z opieką jest niezbędne, aby zapewnić, że systemy opieki zdrowotnej na całym świecie będą lepiej przygotowane na nadchodzącą falę demencji, którą będziemy obserwować w nadchodzących dziesięcioleciach” – mówi Paola Barbarino, dyrektor generalna ADI.

źródło: Alzheimer’s Disease International (ADI)

Co roku 18 marca obchodzony jest Europejski Dzień Mózgu. Jego celem jest propagowanie zdrowego stylu życia, który ma znaczący wpływ na funkcjonowanie tego organu, a tym samym może wspomóc profilaktykę chorób mózgu. To niezwykle istotne, bo zachorowalność na choroby mózgu we współczesnym świecie rośnie gwałtownie, co wiąże się z pogorszeniem jakości życia milionów osób i pociąga za sobą ogromne koszty.
Polskie Towarzystwo Neurologiczne od lat stara się usilnie zainteresować decydentów w ochronie zdrowia problemem rosnącej zachorowalności na choroby mózgu oraz związanymi z nią wyzwaniami dla neurologów, czyli głównych specjalistów zajmujących się tymi chorobami. Konieczne jest zwrócenie większej uwagi na tę, dotychczas pomijaną, dziedzinę medycyny, którą można nazwać Kopciuszkiem medycyny. Neurolodzy pracują bardzo ciężko i ofiarnie, jednak gdy przychodzi do gratyfikacji ich praca jest często niedostrzegana i bagatelizowana. Od lat niewaloryzowane wyceny w obszarze neurologii nie tylko nie pozwalają na godne wynagrodzenie lekarzy, ale przyczyniają się do pogłębiania deficytów oddziałów neurologicznych” – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
 
Pani Profesor, czym są choroby mózgu?
Pod pojęciem „chorób mózgu” kryje się ogromna i bardzo różnorodna grupa jednostek chorobowych, dotykających najważniejszego organu w naszym ciele, czyli mózgu. Są to choroby o bardzo różnych podłożach i mechanizmach powstawania: poczynając od chorób naczyniowych, czyli udarów niedokrwiennych i krwotocznych mózgu, poprzez choroby autoimmunologiczne, takie jak np. stwardnienie rozsiane, choroby infekcyjne, jak wirusowe czy bakteryjne zapalenia mózgu, choroby nowotworowe, czyli różne pierwotne guzy mózgu, trwałe następstwa urazów mózgu, pierwotne bóle głowy, do których zaliczamy migrenę, a kończąc na padaczkach oraz chorobach neurozwyrodnieniowych. Choroby neurozwyrodnieniowe zazwyczaj pojawiają się
u osób starszych i prowadzą do obumierania neuronów w różnych strukturach mózgowia. Ich przykładami są choroba Alzheimera i choroba Parkinsona. Trzeba pamiętać też o całej, bardzo licznej grupie chorób rzadkich, które są często uwarunkowane genetycznie, a zdecydowana większość z nich wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego człowieka
.

Jak często występują choroby mózgu?
Choroby te występują powszechnie. W Polsce żyje około 50 tys. osób ze stwardnienie rozsianym, około 90 tys. z chorobą Parkinsona, około 300 tys. osób  cierpi na padaczkę, a na chorobą Alzheimera – aż pół miliona osób! Ponadto, co roku na udar mózgu zachorowuje około 80 tys. Polaków, a 15% społeczeństwa choruje na migrenę! Szacuje się, że co trzeci Polak w ciągu swojego życia zachoruje na którąś z chorób układu nerwowego.

Jakie są czynniki ryzyka zachorowania?
Jednym z istotniejszych czynników ryzyka chorób mózgu, zwłaszcza udarów i chorób neurozwyrodnieniowych, jest starszy wiek, dlatego zwiększająca się zachorowalność na choroby mózgu idzie w parze ze starzeniem się społeczeństwa. Wpływ na epidemiologię chorób mózgu ma też zanieczyszczenie środowiska i zmiany klimatyczne. Są to czynniki niemodyfikowalne, na które pojedynczy człowiek nie ma wpływu, tak samo jak nie ma wpływu na uwarunkowania genetyczne. Ale istnieją też czynniki ryzyka chorób mózgu, np. udarów, które są modyfikowalne. Dlatego duży nacisk kładziemy na profilaktykę udarów mózgu, obejmującą regularną aktywność fizyczną, zdrową dietę, niestosowanie używek oraz skuteczne leczenie chorób predysponujących do udarów, jak: nadciśnienie tętnicze, zaburzenia rytmu serca, cukrzyca czy otyłość. Działania profilaktyczne możemy także prowadzić wobec innych chorób mózgu, np. niektórych infekcji, stosując odpowiednie szczepienia ochronne, np. szczepienie przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu, odrze czy też półpaścowi.

Jaką rolę w zapobieganiu i leczeniu chorób mózgu odgrywają neurolodzy?
Leczeniem chorób mózgu zajmują się dwie dziedziny medycyny: neurologia i psychiatra. Są to dziedziny, które wyrosły z jednego pnia, ale kilkadziesiąt lat temu ich drogi się rozeszły, i w moim odczuciu – za bardzo się rozeszły. Niestety, mam wrażenie, że większość społeczeństwa oraz niektórzy decydenci w ochronie zdrowia utożsamiają choroby mózgu wyłącznie z psychiatrią. Tymczasem, zdecydowaną większość chorób mózgu leczą neurolodzy! Neurologia jest jednak od lat dziedziną niedocenianą przez decydentów. Obecnie dużo mówi się o polityce senioralnej, która automatycznie kojarzona jest z geriatrią, czyli dziedziną, która praktycznie w Polsce nie istnieje. Jest w bardzo niewielu lekarzy geriatrów, a oddziały geriatryczne są bardzo nieliczne. Dziedziną, która faktycznie w dużej mierze zajmuje się seniorami jest natomiast neurologia. W moim województwie pacjenci powyżej 65 roku życia stanowią znacznie powyżej 50% chorych hospitalizowanych na oddziałach neurologicznych i sądzę, że w innych województwach jest podobnie. Jest to przede wszystkim ogromna rzesza pacjentów z udarami mózgu. Kolejną dużą, heterogenną pod względem etiologicznym, grupą chorych w wieku podeszłym są pacjenci z chorobą Alzheimera i innymi zespołami otępiennymi. Pamiętajmy, że tylko specjalista neurolog jest odpowiednio przygotowany merytorycznie i posiada niezbędne narzędzia diagnostyczne, żeby te choroby prawidłowo zdiagnozować: m.in. wykonać punkcję lędźwiową i zbadać markery płynu mózgowo-rdzeniowego. Lekarze geriatrzy nie mają takich kwalifikacji ani narzędzi. Ich profesjonalna wiedza może oczywiście bardzo wesprzeć neurologów i współpraca pomiędzy geriatrami, neurologami i psychiatrami w opiece nad chorymi z demencją  jest jak najbardziej wskazana i racjonalna. Trzeba jednak pamiętać o kluczowej roli i o możliwościach neurologów w diagnostyce różnicowej otępień.

Podobnie, mówiąc o chorobach rzadkich i Planie dla Chorób Rzadkich, nie kładzie się wystarczającego nacisku na to, że to neurolodzy w bardzo dużym procencie zajmują się pacjentami z chorobami rzadkimi. Aby Plan ten miał szansę na właściwe wdrożenie, muszą także zostać podjęte odpowiednie decyzje wspierające neurologię systemowo.

Jakie są najważniejsze wyzwania stojące przed neurologami oraz ich potrzeby?
Największym problemem, zarówno jeśli chodzi o neurologię w Polsce, jak i w całej Europie, są braki kadrowe. Bo tak, jak całe społeczeństwo, starzeje się również środowisko neurologów. Tymczasem neurologia jest specjalizacją bardzo szeroką, a przez to bardzo trudną, wymagającą ciągłego poszerzania wiedzy w związku z dynamicznym pojawianiem się nowych metod diagnostycznych i innowacyjnych terapii, a z drugiej strony przynoszącą niewielkie profity. Dlatego młodzi adepci medycyny niekoniecznie chcą się specjalizować akurat w tej dziedzinie. Braki kadrowe w neurologii widzimy w Polce na co dzień – to jedna z przyczyn zawieszania czy zamykania oddziałów neurologicznych. W wielu oddziałach jest zatrudnionych trzech czy czterech lekarzy, i w związku z tym ułożenie grafiku dyżurowego jest rzeczą praktycznie niemożliwą. Dlatego musimy tak przeorganizować diagnostykę i leczenie chorób neurologicznych, żeby te skromne zasoby ludzkie, którymi dysponujemy, były wystarczające.

Od kilku lat Polskie Towarzystwo Neurologiczne stara się z całych sił zainteresować decydentów w ochronie zdrowia problemami neurologii. W 2021 roku opracowaliśmy, wraz z ekspertami w dziedzinie ochrony zdrowia, Strategię dla Polskiej Neurologii, co stało się przyczynkiem do powołania w lutym 2022 roku Krajowej Rady ds. Neurologii przy Ministrze Zdrowia, pod kierownictwem pani profesor Haliny Sienkiewicz-Jarosz, w pracach której mam przyjemność uczestniczyć. W ramach Rady pracujemy  bardzo intensywnie, i staramy się wypracować takie praktyczne rozwiązania, które poprawią opiekę neurologiczną w Polsce. Część z tych rozwiązań już udało się wdrożyć w życie, ale większości niestety nie. Wciąż czekamy na opóźniającą się retaryfikację procedur neurologicznych. Jest to bardzo ważne, bo obecnie neurologia jest dziedziną po prostu nieopłacalną z punktu widzenia menadżerów szpitali. Odziały neurologiczne przynoszą straty finansowe i jest to kolejny powód, dla którego są zamykane. A przecież chorzy z chorobami neurologicznymi potrzebują opieki. Innym rozwiązaniem, na wdrożenie którego czekamy, jest modernizacja pracy ambulatoriów, które mogłyby przejąć diagnostykę wielu przewlekłych chorób mózgu, ale w tej chwili nie są do tego przygotowane. Obecnie wiele z ambulatoriów neurologicznych to pokój, biurko i neurolog, dysponujący jedynie młotkiem neurologicznym. Nierzadko brakuje nawet wsparcia pielęgniarki. Bardzo liczmy na przyspieszenie wdrażania zmian niezbędnych w neurologii przez nową ekipę Ministerstwa Zdrowia. Bardzo dobrym ruchem jest propozycja, którą wysunął pan minister Wojciech Konieczny, czyli utworzenie dziennych oddziałów neurologicznych diagnostyczno-terapeutycznych, np.  na bazie istniejących oddziałów neurologicznych, borykających się dziś z brakami kadrowymi. W takich oddziałach mogłyby być diagnozowane różne przewlekłe choroby mózgu oraz mogły być prowadzone bardzo liczne w neurologii programy lekowe, które nie wymagają hospitalizacji.

Najważniejsze jest to, żeby decydenci nas wreszcie usłyszeli i żeby nasze postulaty nie pozostały głosem wołającego na puszczy. Jako środowisko jesteśmy otwarci na dyskusję i chętni do współpracy dla dobra pacjentów z chorobami układu nerwowego, w tym mózgu, oraz całego środowiska neurologicznego.

źródło: PTN

Każdemu z nas, niezależnie od wieku, zdarzają się problemy z pamięcią. Jeśli jednak zauważymy, że takie sytuacje – zwłaszcza u naszych rodziców czy dziadków – mają miejsce coraz częściej, a oprócz tego nasi bliscy mają kłopoty w wykonywaniu codziennych czynności, borykają się z częstymi zmianami nastroju czy tracą orientacją przestrzenną, nie powinniśmy tego ignorować. Być może są to sygnały o postępującej chorobie otępiennej. 21 września obchodzimy Światowy Dzień Choroby Alzheimera, czyli jednego z najczęściej diagnozowanych schorzeń neurodegeneracyjnych. Z tej okazji przybliżamy najważniejsze fakty o tej chorobie, podpowiadamy, jak spowolnić jej postęp i co robić, gdy opieka nad pacjentem staje się zbyt trudna.
Szacuje się, że nawet 650 tys. Polaków ma jedną z chorób otępiennych, z czego 2/3 przypadków stanowi Alzheimer. Niestety, tylko ok 18-20% chorych ma postawioną diagnozę lekarską[1] – dzieje się tak, gdyż początkowe symptomy bardzo łatwo przeoczyć. Zapominanie, przejęzyczenia czy dezorientacje bardzo często przypisujemy naturalnemu procesowi starzenia się. Chociaż choroby otępienne są schorzeniami postępującymi i nieuleczalnymi, dzięki szybkiemu rozpoznaniu możemy spowolnić ich rozwój i utratę samodzielności przez pacjenta. Jak to zrobić?

 
KROK 1:  Nie lekceważ niepokojących objawów
Choroba rozwija się stopniowo, często w sposób niezauważalny, dlatego nie powinniśmy ignorować żadnych objawów, które budzą nasz niepokój. To, co szczególnie może zwrócić naszą uwagę to:
Warto również wiedzieć, jakie czynniki ryzyka sprzyjają zachorowaniu na choroby otępienne. Można do nich zaliczyć wiek (w grupie seniorów w wieku 80-84 lat na chorobę Alzheimera cierpi 23% osób, natomiast w grupie 85-89 lat już 40% osób[2]), płeć (częściej chorują kobiety), czy uwarunkowania dziedziczne (potwierdzone przypadki choroby w rodzinie).
 
Jeśli u naszego bliskiego podejrzewamy chorobę Alzheimera możemy wykonać u niego Test Rysowania Zegara. Poprośmy go o narysowanie tarczy zegara na kartce i zaznaczenie na niej konkretnej godziny. Błędy w rysowaniu, które mogą się pojawić to m.in. źle zaznaczony czas, brak wskazówek, brak którejś z liczb, zamiana liczb, powtórzenia liczb albo odmowa wykonania zadania. Każdy z tych błędów jest przesłanką do podejrzeń o wystąpienie choroby otępiennej.
 
KROK 2: Konsultacja ze specjalistą i działania spowalniające postęp choroby
Diagnostyka choroby otępiennej zazwyczaj zaczyna się w gabinecie lekarza rodzinnego, który analizuje stan zdrowia pacjenta i kieruje na konsultację do specjalisty. Ponieważ nie ma pojedynczego badania, które pozwoliłoby na rozpoznanie choroby Alzheimera, konieczna może okazać się wizyta u:
W przypadku choroby Alzheimera konieczne będzie wykonanie badania neuroobrazowego ośrodkowego układu nerwowego poprzez badanie tomograficzne lub badanie rezonansem magnetycznym. Badanie to wykluczy konkretne przyczyny zaburzeń funkcji poznawczych np. guz, ale też określi lokalizację nieprawidłowych zmian.
Chociaż demencji nie można wyleczyć, lekarz może zalecić leczenie objawowe, które spowolni chorobę i złagodzi jej skutki. Konieczne jest jednak regularne przyjmowanie zaleconych preparatów, w odpowiedniej dawce.
 
Co jeszcze możesz zrobić, aby pomóc bliskiemu? Zadbaj o odpowiednią dietę, zachęcaj go do wykonywania czynności stymulujących pracę mózgu, jak np. czytanie i rozwiązywanie krzyżówek, aktywności fizycznej i spędzania czasu na świeżym powietrzu. Usuń także z domu seniora niebezpieczne przedmioty i zorganizuj przestrzeń w taki sposób, aby mógł się w niej swobodnie poruszać.
 
KROK 3: Pozwól sobie pomóc
Towarzyszenie bliskiej osobie z Alzheimerem to wyzwanie, które nierzadko całkowicie zmienia życie jego rodziny. Wymaga nie tylko przeorganizowania przestrzeni domowej, tak, aby była bezpieczna dla seniora, ale także nauki komunikacji. W rozmowie z osobą chorą musimy wypowiadać się w prosty i jasny sposób, odpowiednim, spokojnym tonem. Konieczna jest także cierpliwość i pozwolenie pacjentowi na długie wypowiedzi, a także zrozumienie, że zmienność nastroju nie wynika z jego złej woli tylko choroby, z którą się mierzy. Gdy codzienna opieka nad chorym, zwłaszcza w zaawansowanej fazie choroby, staje się zbyt trudna, warto skorzystać z profesjonalnej pomocy.

Opiekując się seniorem z Alzheimerem, należy wziąć pod uwagę zarówno jego stan zdrowia, ale też potrzeby, charakter, czy ograniczenia. Bardzo często jest to zajęcie na dwa etaty, gdyż chorzy często miewają problemy ze snem i potrzebują naszej pomocy także w nocy. W codziennej opiece domowej może odciążyć nas opiekun osoby starszej, który nie tylko jest odpowiednio przeszkolony, ale także otwarty, empatyczny i wyrozumiały. Pomoże nam zarówno w czynnościach pielęgnacyjnych, ale też w monitorowaniu stanu zdrowia czy ćwiczeniach funkcji poznawczych, pozwalających łagodzić skutki choroby. Korzystanie z tej formy wsparcia staje się coraz bardziej popularne – warto uświadomić sobie, że jest to wyraz troski o chorego, ale też o nasz dobrostan psychiczny – mówi Magdalena Torczyńska, ekspert ds. Opieki Senioralnej Promedica24.
 
 
[1] 11 sygnałów, które wskazują na alzheimera | Pacjent
[2] jw
źródło: Promedica
Nadciśnienie jest uznawane za jeden z najistotniejszych czynników ryzyka rozwoju zaburzeń otępiennych, na dodatek taki, na który mamy wpływ. Najczęściej bowiem możemy zapobiegać rozwojowi nadciśnienia, a jeśli już do niego dojdzie, istnieje szereg możliwości jego leczenia. Skuteczna terapia tej choroby to jednocześnie szansa na zdrowy mózg. Wskazują na to liczne badania.
Wydaje się na dodatek, że skuteczne leczenie nadciśnienia lub niedopuszczenie do jego rozwoju to lepszy sposób na uniknięcie zespołów otępiennych niż faszerowanie się reklamowanymi suplementami, które rzekomo mają chronić przed demencją.

Opublikowana w 2020 roku metaanaliza aż 12 badań z randomizacją (a zatem o wysokiej jakości metodologii), w której oceniono wpływ stosowania leczenia nadciśnienia na częstość rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych wykazała istotne zmniejszenie ryzyka rozwoju otępienia lub łagodnych zaburzeń funkcji poznawczych, a także zmniejszenie ryzyka pogorszenia funkcji poznawczych. Analizą objęto niemal 100 tysięcy pacjentów z nadciśnieniem o średniej wieku 69 lat.

„Wyniki tej analizy są istotne, gdyż rozciągają związek między podwyższonym ciśnieniem tętniczym a ryzykiem otępienia na starsze grupy wiekowe i podkreślają zasadność dobrej kontroli ciśnienia tętniczego również w odniesieniu do zmniejszenia ryzyka rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych u chorych w starszym wieku” – komentują w artykule przeglądowym „Nadciśnienie tętnicze – postępy 2019/2020” profesorowie: Aleksander Prejbisz, Andrzej Januszewicz, Piotr Dobrowolski i Włodzimierz Januszewicz.

Podkreślają też, że „w raporcie przygotowanym przez zespół ekspertów pod auspicjami czasopisma „The Lancet” wśród 12 najważniejszych czynników ryzyka rozwoju otępienia znalazło się nadciśnienie tętnicze, a jedynymi znanymi skutecznymi lekami zapobiegającym otępieniu są leki hipotensyjne” (leki na nadciśnienie – przyp. red.).

Autorzy przypominają ponadto rezultaty przeprowadzanej przez 30 lat obserwacji wpływu podwyższonych wartości ciśnienia tętniczego na osoby w wieku poniżej 30 lat (w momencie włączenia do badania). „Wykazano, że dłuższe narażenie na wysokie wartości ciśnienia tętniczego wiąże się z pogorszeniem jakości chodu i funkcji poznawczych oraz że wyższe ciśnienie tętnicze już w młodym wieku wiąże się z późniejszym rozwojem zaburzeń funkcji poznawczych” – czytamy.

Z kolei dr Anna Szyndler i prof. Krzysztof Narkiewicz w artykule „Jak chronić osoby starsze – liczby warte uwagi” (opublikowanym w „Kardiologii w praktyce” w 2018 roku) relacjonują, że w  badaniu Syst-Eur wykazano  zmniejszenie  częstości występowania  zaburzeń  poznawczych  aż o  55 proc.  w  przedłużonej obserwacji  osób  starszych  aktywnie  leczonych lekami na nadciśnienie.

Interwencje dietetyczne na zaburzenia poznawcze

Z kolei – jak Anna Barczak wskazała w pracy „Can dietary interventions delay the conversion to dementia in people with cognitive impairment”, nie dysponujemy obecnie dowodami o wysokiej rzetelności na skuteczność polecanych interwencji dietetycznych, które miałyby ochronny wpływ na stan mózgu. Wydaje się jednocześnie, że na podstawie badań obserwacyjnych lub przeprowadzonych na małej liczbie uczestników badań randomizowanych, można tu bezpiecznie rekomendować dietę śródziemnomorską, kawę, oraz złożone preparaty zawierające DHA i EPA oraz kwas alfa-liponowy. Warto tu zauważyć, że powyższe interwencje dietetyczne są rekomendowane w niefarmakologicznym postępowaniu w razie nadciśnienia…

Nadciśnienie jest, ale tabletek chorzy często nie stosują

Na nadciśnienie choruje w Polsce około 1/3 populacji. To choroba, która przyczynia się nie tylko do zawałów i udarów serca, ale stanowi czynnik ryzyka rozwoju zaburzeń poznawczych. Tymczasem z danych Centrum Analiz Statystycznych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2018 roku ponad 35 proc. pacjentów, którzy otrzymali receptę na leki na nadciśnienie, nie zrealizowało jej. Warto pamiętać, że leki są najskuteczniejszą formą leczenia nadciśnienia, a leczenie to jest jednym z istotniejszych działań zapobiegających wystąpieniu demencji.

Na podstawie:

Kardiologia – Medycyna Praktyczna

Kardiologia w praktyce, Vol. 12/Nr 3-4(45-46)/2018: 10-14

Źródło: Serwis Zdrowie

Nadciśnienie jest uznawane za jeden z najistotniejszych czynników ryzyka rozwoju zaburzeń otępiennych, na dodatek taki, na który mamy wpływ. Najczęściej bowiem możemy zapobiegać rozwojowi nadciśnienia, a jeśli już do niego dojdzie, istnieje szereg możliwości jego leczenia. Skuteczna terapia tej choroby to jednocześnie szansa na zdrowy mózg. Wskazują na to liczne badania.
Wydaje się na dodatek, że skuteczne leczenie nadciśnienia lub niedopuszczenie do jego rozwoju to lepszy sposób na uniknięcie zespołów otępiennych niż faszerowanie się reklamowanymi suplementami, które rzekomo mają chronić przed demencją.

Opublikowana w 2020 roku metaanaliza aż 12 badań z randomizacją (a zatem o wysokiej jakości metodologii), w której oceniono wpływ stosowania leczenia nadciśnienia na częstość rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych wykazała istotne zmniejszenie ryzyka rozwoju otępienia lub łagodnych zaburzeń funkcji poznawczych, a także zmniejszenie ryzyka pogorszenia funkcji poznawczych. Analizą objęto niemal 100 tysięcy pacjentów z nadciśnieniem o średniej wieku 69 lat.

„Wyniki tej analizy są istotne, gdyż rozciągają związek między podwyższonym ciśnieniem tętniczym a ryzykiem otępienia na starsze grupy wiekowe i podkreślają zasadność dobrej kontroli ciśnienia tętniczego również w odniesieniu do zmniejszenia ryzyka rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych u chorych w starszym wieku” – komentują w artykule przeglądowym „Nadciśnienie tętnicze – postępy 2019/2020” profesorowie: Aleksander Prejbisz, Andrzej Januszewicz, Piotr Dobrowolski i Włodzimierz Januszewicz.

Podkreślają też, że „w raporcie przygotowanym przez zespół ekspertów pod auspicjami czasopisma „The Lancet” wśród 12 najważniejszych czynników ryzyka rozwoju otępienia znalazło się nadciśnienie tętnicze, a jedynymi znanymi skutecznymi lekami zapobiegającym otępieniu są leki hipotensyjne” (leki na nadciśnienie – przyp. red.).

Autorzy przypominają ponadto rezultaty przeprowadzanej przez 30 lat obserwacji wpływu podwyższonych wartości ciśnienia tętniczego na osoby w wieku poniżej 30 lat (w momencie włączenia do badania). „Wykazano, że dłuższe narażenie na wysokie wartości ciśnienia tętniczego wiąże się z pogorszeniem jakości chodu i funkcji poznawczych oraz że wyższe ciśnienie tętnicze już w młodym wieku wiąże się z późniejszym rozwojem zaburzeń funkcji poznawczych” – czytamy.

Z kolei dr Anna Szyndler i prof. Krzysztof Narkiewicz w artykule „Jak chronić osoby starsze – liczby warte uwagi” (opublikowanym w „Kardiologii w praktyce” w 2018 roku) relacjonują, że w  badaniu Syst-Eur wykazano  zmniejszenie  częstości występowania  zaburzeń  poznawczych  aż o  55 proc.  w  przedłużonej obserwacji  osób  starszych  aktywnie  leczonych lekami na nadciśnienie.

Interwencje dietetyczne na zaburzenia poznawcze

Z kolei – jak Anna Barczak wskazała w pracy „Can dietary interventions delay the conversion to dementia in people with cognitive impairment”, nie dysponujemy obecnie dowodami o wysokiej rzetelności na skuteczność polecanych interwencji dietetycznych, które miałyby ochronny wpływ na stan mózgu. Wydaje się jednocześnie, że na podstawie badań obserwacyjnych lub przeprowadzonych na małej liczbie uczestników badań randomizowanych, można tu bezpiecznie rekomendować dietę śródziemnomorską, kawę, oraz złożone preparaty zawierające DHA i EPA oraz kwas alfa-liponowy. Warto tu zauważyć, że powyższe interwencje dietetyczne są rekomendowane w niefarmakologicznym postępowaniu w razie nadciśnienia…

Nadciśnienie jest, ale tabletek chorzy często nie stosują

Na nadciśnienie choruje w Polsce około 1/3 populacji. To choroba, która przyczynia się nie tylko do zawałów i udarów serca, ale stanowi czynnik ryzyka rozwoju zaburzeń poznawczych. Tymczasem z danych Centrum Analiz Statystycznych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2018 roku ponad 35 proc. pacjentów, którzy otrzymali receptę na leki na nadciśnienie, nie zrealizowało jej. Warto pamiętać, że leki są najskuteczniejszą formą leczenia nadciśnienia, a leczenie to jest jednym z istotniejszych działań zapobiegających wystąpieniu demencji.

Na podstawie:

Kardiologia – Medycyna Praktyczna

Kardiologia w praktyce, Vol. 12/Nr 3-4(45-46)/2018: 10-14

Źródło: Serwis Zdrowie

Coraz więcej jest pacjentów z rozpoznanymi zespołami otępiennymi, w tym chorobą Alzheimera. Tymczasem polski system opieki nad tą grupą pacjentów ma istotne braki. Wciąż relatywnie mała grupa pacjentów przyjmuje nowoczesne leki, które pozwalają chorobę spowolnić, a dostęp do specjalistów jest ograniczony – Polacy Alzheimera leczą najczęściej w POZ.
Narodowy Fundusz Zdrowia systematycznie prowadzi analizy dotyczące poszczególnych schorzeń w oparciu o własne dane. 16 maja opublikował raport poświęcony chorobie Alzheimera i chorobom pokrewnym.

Co piąta kobieta w wieku powyżej 85 r. ż. miała w 2019 roku stwierdzoną chorobę Alzheimera. Jest coraz więcej pacjentów z tym najczęstszym schorzeniem neurodegeneracyjnym  – w ciągu pięciu lat zaobserwowano wzrost liczebności chorych o 12 proc. A dane Funduszu to i tak czubek góry lodowej. Zgodnie z nimi rozpoznanie choroby Alzheimera i innych zespołów otępiennych postawiono w 2019 roku 379 tysiącom pacjentów.

„Szacujemy, że w Polsce jest co najmniej pół miliona chorych” – mówi prof. Tadeusz Parnowski, psychogeriatra. 

W raporcie NFZ także pada ta liczba. Wynika ona z obliczeń Institute for Health Metrics and Evaluation. “Swoje” twarde dane Fundusz ma od lekarzy, którzy w sprawozdaniach do tej instytucji wpisali tego rodzaju rozpoznanie. A nie zawsze muszą to robić – jeśli pacjent z zespołem otępiennym trafia do szpitala, na przykład ze złamaniem nogi, to rozpoznanie choroby Alzheimera nie musi być sprawozdawane do NFZ.

Jacy specjaliści dla chorych na Alzheimera?

Z drugiej strony – jak mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert z Uczelni Łazarskiego, dostęp do lekarzy zajmujących się zespołami otępiennymi pozostawia w naszym kraju bardzo wiele do życzenia. Największą wiedzę na temat leczenia tej choroby mają psychiatrzy, neurolodzy i geriatrzy, ale nie dość, że jak w każdej praktycznie dziedzinie medycyny w Polsce jest ich za mało, to na dodatek w gronie tych lekarzy występują węższe specjalizacje. 

„Na przykład postęp w neurologii jest niesłychany, a w związku z tym specjaliści tej dziedziny najczęściej zajmują się jakąś jej częścią – na przykład leczeniem udarów, padaczek czy stwardnienia rozsianego” – mówi ekspert. 

Siłą rzeczy to ogranicza dostęp do specjalistów osobom z chorobami otępiennymi. Z danych NFZ wynika, że najczęściej pacjentami tymi w Polsce zajmują się lekarze podstawowej opieki zdrowotnej –  w 2019 roku w POZ udzielono pomocy ponad 176 tysiącom pacjentów z rozpoznaniem choroby Alzheimera lub pokrewnej. Dla porównania, w tym samym roku z poradni neurologicznej skorzystało 40 tysięcy pacjentów z chorobą Alzheimera lub pokrewną, a 2 tysiące było hospitalizowanych na oddziale neurologicznym.

Prof. Parnowski uważa, że często lekarz POZ nie ma odpowiednich narzędzi, by dobrze zająć się pacjentem z zespołem otępiennym. Samo postawienie diagnozy zajmuje sporo czasu – konieczne jest przeprowadzenie szeregu testów, dokładne badanie neurologiczne, zlecenie i interpretacja badań obrazowych. Nie zawsze też lekarz POZ ma najnowszą wiedzę na temat opcji terapeutycznych. Jak mówi specjalista, z badań niemieckich wynika, że wciąż silne jest przywiązanie szerokiego grona lekarzy do starych leków typu nootropil czy bilobil.

„Dawniej nie było niczego innego, teraz dysponujemy lepszymi medykamentami” – mówi profesor.

Jakie leki na Alzheimera?

Zespołu otępiennego nie da się wyleczyć – terapia nakierowana jest na spowolnienie postępu choroby. W tym celu stosowana jest farmakoterapia oraz szeroko pojęta rehabilitacja – zajęcia ruchowe, poprawiające koordynację ruchową, łamigłówki itp.

W Polsce dostępne są trzy substancje czynne stosowane w zespołach otępiennych: donepezili hydrochloridum, rivastigminum, memantininum. NFZ podaje, że w 2019 roku receptę na leki stosowane w leczeniu choroby Alzheimera zrealizowało 271 tys. pacjentów, przede wszystkim kobiety. Aptekarze wydali łącznie 2 miliony opakowań. Połowę z nich stanowiły leki refundowane. 

Fundusz sprawdził też dla dwóch leków refundowanych – donepezili hydrochloridum i rivastigminum – na ile pacjenci je stosowali. Okazało się, że w rocznym okresie obserwacji 29 proc. pacjentów zrealizowało recepty pozwalające na pokrycie co najmniej 80 proc. dni terapii pierwszym z nich. Fundusz wskazuje też, że przez co najmniej rok terapię refundowanymi lekami z substancją czynną donepezili hydrochloridum kontynuowało 40 proc. pacjentów.

Jeśli chodzi o drugi lek, ciągłość terapii była gorsza i w dużej mierze zależała od postaci leku – dla plastrów wskaźnik był lepszy, ale w porównaniu z donepezilem – gorszy (24 proc. pacjentów stosowało je przez co najmniej 80 proc. dni terapii, w przypadku tabletek – 11 proc. pacjentów przyjmowało je przez przynajmniej 80 proc. dni terapii). Jednocześnie przez co najmniej rok rivastigminę przyjmowało 41 proc. pacjentów, jeśli były to plastry, a 36 proc. – jeśli były to tabletki.

„To nie jest tak źle” – ocenia prof. Parnowski. 

Dlaczego to ważne? Tylko regularne przyjmowanie zaleconych leków daje szansę na poprawę. Samowolne przerywanie terapii może wiązać się z brakiem efektu terapeutycznego, a jednocześnie występowaniem działań niepożądanych. Profesor zwraca uwagę na szereg czynników, które wpływają na to, czy pacjent stosuje się do zaleceń lekarskich. W przypadku tych z zespołem otępiennym często leki podaje opiekun. Z doświadczeń profesora wynika, że opiekunowie przestrzegają podawania leków swoim pacjentom. Inaczej jest w sytuacji pacjentów, którzy mieszkają samodzielnie.

Plany na przyszłość

Dr Gryglewicz podkreśla, że obciążenie społeczne zespołami otępiennymi będzie rosnąć i konieczne jest pilne podjęcie działań. Jego zdaniem warto doszkalać lekarzy POZ i uwrażliwiać ich na problem choroby Alzheimera i pokrewnych. Jednocześnie konieczne jest tworzenie domów dziennego pobytu dla takich chorych. Przypomina, że projekt zgłoszony około dwóch lat temu przez prezydenta Andrzeja Dudę zakładał stworzenie tego rodzaju placówki w każdym powiecie. Z kolei Krajowy Plan Transformacji ogłoszony w obwieszczeniu Ministra Zdrowia zakłada powstanie w każdym województwie tzw. centrum wspomagania pamięci.

Niezależnie od wszystkiego zdaniem eksperta trzeba zmobilizować lekarzy rodzinnych, by mieli wiedzę o stosowanych w zespołach otępiennych lekach i innych formach wspomagania oraz tworzyć gęstą sieć poradni alzheimerowskich.

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Bibliografia:
Raport NFZ https://ezdrowie.gov.pl/portal/home/badania-i-dane/zdrowe-dane/raporty/nfz-o-zdrowiu-choroba-alzheimera-i-choroby-pokrewne

Obwieszczenie Ministra Zdrowia z 15 października 2021 r. ws. krajowego planu transformacji

Raport Uczelni Łazarskiego na temat stanu polskiej neurologii i kierunków jej rozwoju do 2030 roku

Źródło: Serwis Zdrowie PAP