Medicalpress
W dniu 21 listopada 2025 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Funduszu Medycznym, która przewiduje przekazanie dodatkowo ok. 3,6 mld zł z Funduszu Medycznego na rzecz Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) w 2025 roku, co ma zasilić finansowanie świadczeń zdrowotnych (poprzez zmianę limitu finansowania dla dzieci i młodzieży).
Nowe przepisy mają wejść w życie 15 grudnia 2025 roku.

Ustawa ma na celu zabezpieczenie finansowania NFZ do końca roku 2025 — w obliczu trudności budżetowych. W uzasadnieniu projektu wskazano, że limity finansowania świadczeń pediatrycznych zostały znacząco zaniżone w ostatnich latach — np. NFZ w 2024 r. pokrył nadwykonania dla dzieci w wysokości ok. 2,4 mld zł.
Ustawa przewiduje także utworzenie dwóch nowych subfunduszy w ramach Funduszu Medycznego:

Dzięki dodatkowym środkom NFZ będzie miał lepszą możliwość rozliczenia i finansowania świadczeń pediatrycznych wykonanych ponad limity kontraktowe (tzw. nadwykonań) dla dzieci i młodzieży — co może przełożyć się na skrócenie kolejek lub uniknięcie ograniczeń w usługach dla najmłodszych.Wejście w życie w połowie grudnia oznacza, że w ostatnim miesiącu roku system ochrony zdrowia ma mieć stabilniejsze podstawy finansowe. Nowe subfundusze mogą otworzyć dodatkowe ścieżki finansowania np. inwestycji w infrastrukturę medyczną czy leczenia chorób rzadkich. Podwyższenie minimalnych wpłat państwa na Fundusz Medyczny w latach 2025–2029 wskazuje na długofalowe zwiększone zaangażowanie finansowe w system ochrony zdrowia — co może być sygnałem dla placówek, że finansowanie będzie bardziej przewidywalne.

Ustawę musi podpisać Prezydent RP.

źródło: Medicalpress, MZ, GOV
Strona społeczna Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia przedstawiła stanowisko w sprawie finansowania systemu ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. W obliczu niezwykle trudnej sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia, pracodawcy oraz pracownicy mówią jednym głosem, domagając się zapewnienia bezpieczeństwa finansowego systemu ochrony zdrowia w Polsce. W oficjalnym stanowisku przedstawiciele ośmiu organizacji pracodawców i central związkowych domagają się m.in. zmian w projekcie ustawy budżetowej na 2025 r. czy wycofania zmian wprowadzonych w grudniu 2022 r. w ramach nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, które obciążyły budżet NFZ kosztami finansowania zadań wcześniej pokrywanych z budżetu państwa.
Sygnatariusze wspólnego stanowiska strony społecznej Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia w sprawie finansowania ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. podkreślają, że system ochrony zdrowia w Polsce boryka się obecnie z szeregiem poważnych wyzwań. Dotyczą one m.in. poziomu finansowania publicznego, co niesie istotne zagrożenia m.in. w obszarze zapewnienia pacjentom szerokiego i równego dostępu do świadczeń zdrowotnych, dostępności do nowych technologii medycznych, profilaktyki chorób czy organizacji opieki nad pacjentami. W odpowiedzi na trudną sytuację finansową NFZ, sygnatariusze pisma przedstawiają postulaty obejmujące propozycje zmian, których celem jest zapewnienie bezpieczeństwa finansowego systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Wątpliwości strony społecznej dotyczą m.in. wysokości środków zaplanowanych na finansowanie ochrony zdrowia w Polsce w latach 2024 oraz 2025. Aby uniknąć gwałtownego spadku sprawności systemu i ograniczenia dostępności do świadczeń, sygnatariusze stanowiska opowiadają się za skierowaniem w ramach prac nad projektem nowelizacji ustawy budżetowej na 2024 r. dotacji podmiotowej dla NFZ w kwocie zapewniającej bezpieczeństwo zdrowotne oraz stabilność finansową podmiotów leczniczych. W odniesieniu do planu budżetowego na kolejny rok, uznają zaś za niezbędne zwiększenie wartości dotacji podmiotowej do NFZ do poziomu umożliwiającego zapewnienie ciągłości finansowania zobowiązań przez płatnika publicznego.

We wspólnym stanowisku znalazło się także odwołanie do stanowiska Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia z 5 listopada 2021 r. dotyczącego konieczności skierowania wzrostu nakładów publicznych na ochronę zdrowia w 50% na realizację ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz pozostałej kwoty na wzrost dostępności świadczeń opieki zdrowotnej i technologie obecnie niedostępne w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia.

Na liście postulatów strony społecznej znalazła się również propozycja odwrócenia obciążających budżet NFZ zmian wprowadzonych nowelizacją ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Realizacja tego punktu oznaczałaby powrót do finansowania określonych świadczeń oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne z budżetu państwa. Chodzi m.in. o finansowanie zespołów ratownictwa medycznego, świadczeń wysokospecjalistycznych czy bezpłatnych leków dla seniorów i kobiet w ciąży.

Pod wspólnym stanowiskiem strony społecznej Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia w sprawie finansowania ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. podpisali się przedstawiciele: Business Centre Club, Federacji Przedsiębiorców Polskich, Konfederacji Lewiatan, Pracodawców RP, Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, NSZZ „Solidarność” oraz Związku Rzemiosła Polskiego. 

źródło: Public Policy
System ochrony zdrowia w latach 2025-2027 wymaga dofinansowania na poziomie od 92,5 mld zł do 158,9 mld zł – alarmują autorzy raportu pt. „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce – perspektywa 2025-2027”. Decyzje podejmowane w ostatnich dwóch latach doprowadziły do niemal całkowitej likwidacji rezerw finansowych Narodowego Funduszu Zdrowia, a zobowiązania wynikające przede wszystkim ze wzrostu płac w ochronie zdrowia mają trwałe i rosnące skutki.
Podczas konferencji inauguracyjnej raportu „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce – perspektywa 2025-2027” zaprezentowano łącznie kilka wariantów pokazujących wymaganą skalę dofinansowania systemu ochrony zdrowia w latach 2025-2027. Dane, na których opierali się autorzy publikacji pochodzą z oficjalnych źródeł administracji rządowej, m.in. Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2024-2027[1], aktualnych prognoz dotyczących wzrostu PKB[2] oraz przyjętej przez Ministra Zdrowia oraz Ministra Finansów prognozy przychodów NFZ na kolejne trzy lata[3].
 
Scenariusz minimalny i scenariusz bazowy
Według minimalnego scenariusza, który zakłada ograniczenie zobowiązań powstających po stronie płatnika publicznego w postaci wstrzymania finansowania świadczeń ponadlimitowych (tzw. nadwykonań w zakresach limitowanych), braku finansowania nowych technologii medycznych oraz aktualizacji wycen w najbardziej priorytetowych dziedzinach, luka finansowa wyniesie nie mniej niż:
co łącznie daje 92,5 mld zł, które w latach 2025-2027 trzeba będzie skierować do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Zgodnie ze scenariuszem bazowym, aby utrzymać obecny poziom sprawności systemu ochrony zdrowia w Polsce, dofinansowanie w latach 2025-2027 powinno wynieść odpowiednio:
co łącznie daje kwotę 129,5 mld zł.

Scenariusz minimalny to w praktyce zamrożenie taryfikacji nowych świadczeń na 3 lata, brak refundacji nowych leków, czy programów polityki zdrowotnej, narastanie kolejek, czy wreszcie znaczący wzrost zadłużenia szpitali –
wskazuje Bernard Waśko, Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH.

Wielkość luki finansowej będzie również zależeć od bieżących decyzji. W przypadku przyjęcia przez Sejm propozycji resortu zdrowia związanej z obywatelskim projektem ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, każdą z powyższych sum należy powiększyć dodatkowo o 14,4 mld zł, a przy założeniu dodatkowego wprowadzenia zmian w składce zdrowotnej – o kolejne 29 mld zł. W takim scenariuszu nawet przeznaczenie dodatkowych 121,9 mld zł z budżetu państwa do NFZ w latach 2025-2027 nie pozwoli na utrzymanie bieżącego poziomu sprawności systemu ochrony zdrowia w Polsce. Z kolei, aby możliwe było zwiększenie dostępu do świadczeń lub poprawa ich jakości (np. skrócenie kolejek do specjalistów, lepszy dostęp do nowoczesnych technologii medycznych), budżet państwa będzie musiał skierować do NFZ w ciągu najbliższych 3 lat co najmniej 158,9 mld zł.

Udział nakładów budżetowych (dotacji) w całości wydatków na ochronę zdrowia wzrośnie kilkukrotnie. W skrajnym scenariuszu ponad 1/3 wydatków NFZ będzie finansowana z dotacji pochodzącej z budżetu państwa. To oznacza wydolność składkową NFZ na poziomie niższym niż 67%, podczas gdy obecnie wydolność systemu emerytalnego w ZUS to ponad 85%. Okazuje się, że „mityczna dziura w ZUS” to nie jedyny problem finansów publicznych. Wyrósł poważny konkurent, system ochrony zdrowia, który z impetem będzie powiększał swoją dziurę finansową – podkreśla Sławomir Dudek, Prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Wyższe składki finansują tylko wzrost wynagrodzeń
Autorzy raportu wskazują także na przyczyny złej sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia. W 2023 r. Narodowy Fundusz Zdrowia wykorzystał prawie wszystkie rezerwy, które kumulowały się w trakcie pandemii w latach 2020-2022. Doprowadziło do tego m.in. wprowadzenie zmiany w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty w listopadzie 2022 r., która przeniosła ciężar finansowania wielu zadań z budżetu państwa do Narodowego Funduszu Zdrowia. Dodatkowo, koszty wdrażania znowelizowanej w 2022 r. ustawy o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

W wyniku tych zmian doszło do gwałtownego wzrostu potrzeb wydatkowych NFZ, które przekraczają znacznie wzrost przychodów ze składki na ubezpieczenie zdrowotne. To oznacza, że wszystkie dodatkowe środki finansowe pochodzące ze zwiększonych składek na ubezpieczenie zdrowotne płacone przez obywateli są przeznaczane na większe wynagrodzenia personelu medycznego.

W stanowisku Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia z listopada 2021 r. rząd, pracodawcy i związki zawodowe zgodziły się, że połowa wzrostu nakładów na ochronę zdrowia powinno trafić na poprawę wynagrodzeń, a reszta na zwiększenie dostępności świadczeń i nowe technologie. Kilka lat później jesteśmy w sytuacji, w której pacjenci nie odczuwają poprawy w dostępie do opieki zdrowotnej pomimo kierowania dodatkowych środków do systemu –
dodaje Wojciech Wiśniewski, członek Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia z ramienia Federacji Przedsiębiorców Polskich.

W skrajnym scenariuszu ponad 1/3 wydatków NFZ będzie finansowana z dotacji pochodzącej z budżetu państwa. Dla porównania w przypadku ZUS jest to ok. 15%. Według szacunków ekspertów udział nakładów budżetowych w całości wydatków na ochronę zdrowia w 2027 r. przerośnie m.in. wydatki na program 800+. Ochrona zdrowia, które jeszcze niedawno było źródłem relatywnie niewielkich zobowiązań po stronie budżetu państwa, stanie się obok systemu ubezpieczenia społecznego i obronności jedną z trzech dziedzin o największym wpływie na wydatki państwa.
 
Rekomendacje zmian
Co można zrobić, aby uniknąć całkowitej zapaści finansowej systemu ochrony zdrowia
w Polsce? W opracowanym raporcie, eksperci przedstawili rekomendacje wraz
z uzasadnieniem każdej z nich:
  1. Wprowadzenie regulacji umożliwiających kierowanie niewykorzystanych środków
    z Funduszu Medycznego do Narodowego Funduszu Zdrowia na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej.
  2. Poszukiwanie rozwiązań redukujących część dotacyjną w kierunku systemu samofinansującego się.
  3. Wprowadzenie rozwiązań umożliwiających nieuwzględnianie wzrostu wynagrodzeń kontraktowych w taryfikacji świadczeń opieki zdrowotnej w przypadku, gdy poziom wynagrodzenia danego pracownika (w przeliczeniu na etat) przekracza określoną wielokrotność średniego wynagrodzenia w gospodarce.
  4. Wstrzymanie prac nad obywatelskim projektem ustawy o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych
    w podmiotach leczniczych w części, która będzie zwiększać zobowiązania po stronie Narodowego Funduszu Zdrowia.
  5. Nowelizacja ustawy o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych poprzez:
    1. zmianę przepisów w taki sposób, aby zagwarantowane ustawowo płace minimalne wchodziły w życie 1 stycznia zamiast 1 lipca;
    2. zastąpienie kwoty bazowej przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej inną wypracowaną we współpracy z partnerami społecznymi stawką bazową, indeksowaną w podobny sposób jak świadczenia emerytalne i rentowe.
  6. Zagwarantowanie zrównoważonego podziału przyrostu środków na wynagrodzenia
    i inwestycje w nowe technologie oraz dostępność świadczeń.
  7. Weryfikacja wymogów dotyczących minimalnych zasobów kadrowych dla świadczeniodawców określonych w koszyku świadczeń gwarantowanych poprzez analizę możliwości rozszerzania kompetencji różnych grup personelu medycznego.
 
Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce
Autorami opracowania, pt. „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce – perspektywa 2025-2027” są Bernard Waśko (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny), Sławomir Dudek (Instytut Finansów Publicznych), Wojciech Wiśniewski (Federacja Przedsiębiorców Polskich) i Łukasz Kozłowski (Federacja Przedsiębiorców Polskich).

 
[1] Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2024-2027, https://www.gov.pl/web/finanse/wieloletni-plan-finansowy-panstwa, [dostęp elektroniczny: 01.07.2024].
[2] Wytyczne dotyczące stosowania jednolitych wskaźników makroekonomicznych będących podstawą oszacowania skutków finansowych projektowanych ustaw, https://www.gov.pl/attachment/1b1506a4-1781-41e9-ae6a-a9439776da91[dostęp elektroniczny: 01.07.2024].
[3] Dokument otrzymany w trybie dostępu do informacji publicznej.

źródło: publicpolicy

Z analizy planu finansowego NFZ na 2024 r. wynika, że niespełna 90 zł przypadnie na leczenie stomatologiczne statystycznego obywatela i to już po uwzględnieniu waloryzacji przekraczającej 20% rdr. Jednak Fundusz zaznacza, że bierze pod uwagę różne zmienne, a nie tylko liczbę Polaków. I przekonuje, że gdyby podzielić kwotę wydaną w ub.r. na świadczenia dla pacjentów, to średnia przekroczyłaby 400 zł. Natomiast z zestawienia poszczególnych województw wynika, że w przyszłym roku Fundusz przeznaczy na jednego mieszkańca od prawie 62 zł w woj. opolskim do 107 zł w podlaskim.
Z kolei eksperci uważają, że nawet ta najwyższa kwota wciąż jest za niska i mocno nieadekwatna do bieżącej sytuacji. Ponadto zwracają uwagę na coraz wyższe koszty usług stomatologicznych, co jeszcze bardziej pomniejsza wartość ww. środków.

W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, że plan finansowy NFZ na 2024 rok zakłada 88 zł na leczenie stomatologiczne na statystycznego Polaka – już po waloryzacji rdr. na poziomie 23%. Jak podkreśla Beata Kopczyńska, rzeczniczka prasowa NFZ, plan finansowy nie jest i nie może być konstruowany w oparciu tylko o to, jaka jest liczba Polek i Polaków. Uwzględniane są w nim istotne zmienne, m.in. demografia, epidemiologia, zasoby i czynniki ryzyka. Kopczyńska zaznacza również, że w 2022 roku udzielono świadczeń stomatologicznych ponad 5,6 mln osobom przy ogólnych kosztach przeszło 2,3 mld zł. Gdyby podzielić tę kwotę wydaną na jednego pacjenta, przekroczyłaby średnio 400 zł na osobę. Jest to więc ponad 4-krotnie więcej, niżby wynikało to ze statystyki.

– Argument dotyczący tego, że plan finansowy uwzględnia zmienne, takie jak demografia, epidemiologia, zasoby i czynniki ryzyka, nie zmienia tego, że kwota podana przez NFZ jest po prostu zdecydowanie zbyt niska i przekracza ona chociażby koszt przeglądu dentystycznego, na który pacjenci powinni zdecydować się co najmniej 2 razy w roku. Czy tak się dzieje? Nie. I jest to efektem polityki przerzucania kosztów leczenia na pacjenta. Natomiast te niecałe 90 zł to mniej niż wypełnienie w zębie, nawet gdy mówimy o tym najtańszym – komentuje dr Dariusz Paluszek, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Jak przekonuje dr Irena Przybylska z kliniki IMPLANT MEDICAL, przyjęcie kwoty 88 zł na statystycznego Polaka jest oczywiście dużym uproszczeniem i faktycznie nie pokazuje pełnego obrazu sprawy. Z kolei podawane przez NFZ 400 zł na faktycznego pacjenta to i tak kropla w morzu potrzeb. Według ekspertki, rodacy muszą posiłkować się leczeniem prywatnym, ale nie wszystkich na to stać. Z kolei lekarzom mającym kontrakt z NFZ zwyczajnie nie opłaci się pracować. Lecząc zęby pacjentom, muszą używać najtańszych materiałów. Często też narzekają na skomplikowany system rozliczenia.

– Blisko połowa polskich seniorów ma znaczne braki w uzębieniu. Osoby te potrzebują protez. Tymczasem ich wycena – nawet mimo ostatniej podwyżki – jest niedoszacowana przez NFZ. W gabinetach sam koszt wspomnianej protezy to ok. 1000-1100 zł,  ze względu na inflację i rosnące koszty materiałów. Natomiast NFZ taki zabieg wycenia tylko na 700-800 zł – dodaje dr Paluszek.

Analitycy serwisu agencyjnego MondayNews zebrali kwoty przeznaczone przez Fundusz na leczenie stomatologiczne w konkretnych OW NFZ. Następnie zestawili je z liczbą ludności w poszczególnych województwach, bazując na danych GUS-u z 31 grudnia 2022 roku. Na podstawie tego wyliczono średnie kwoty przypadające na jednego mieszkańca województwa. Największe widzimy w woj. podlaskim – 107 zł, lubelskim – 104,9 zł, mazowieckim – 96,9 zł, małopolskim – 96,4 zł oraz łódzkim – 94. Natomiast na końcu zestawienia mamy woj. opolskie – 61,9 zł, lubuskie – 63,7 zł i dolnośląskie – 70,7 zł.

– Zakładając, że wszyscy Polacy potrzebowaliby pomocy stomatologicznej, to wyliczone wartości pokazują przede wszystkim duży rozstrzał potrzeb funduszowych pacjentów. Jednak, aby to prawidłowo ocenić, oprócz demografii, powinniśmy mieć inne – dużo szersze dane, które pokazywałby cały obraz sytuacji. Ufam jednocześnie, że NFZ rozdziela te środki w miarę swoich możliwości w sposób transparentny i zasadny. A dodatkowo opiera się na precyzyjnych danych, których my oczywiście nie posiadamy – dodaje ekspertka.

Z kolei dr Piotr Przybylski z kliniki IMPLANT MEDICAL wyjaśnia, co oznaczają wyższe średnie kwoty. Dla pacjentów to potencjalnie lepszy dostęp do usług stomatologicznych i większa liczba wykonanych procedur stomatologicznych. Dla stomatologów pracujących w tych regionach może to stanowić zachętę do świadczenia usług na rzecz osób ubezpieczonych przez NFZ. Natomiast niższe średnie kwoty mogą sugerować ograniczone środki przeznaczone na leczenie stomatologiczne oraz mniejszą dostępność do usług. W przypadku stomatologów, prawdopodobnie wpływa to na wynagrodzenie i dostępność do zasobów oraz świadczenia usług. Zdaniem eksperta, analiza tych danych może pomóc w identyfikacji nierówności w dostępie do opieki stomatologicznej w różnych regionach, a tym samym posłużyć jako podstawa do ewentualnych działań na rzecz poprawy równowagi i jakości opieki w całym kraju.

– Siła nabywcza pieniądza jest inna w dużych miastach i w regionach o większej gęstości zaludnienia. Sam podział na województwa może być nieco mylący, zwłaszcza w przypadku woj. mazowieckiego, w którym jest bogatsza Warszawa i biedniejsza część powiatowa. Natomiast niedoszacowanie świadczeń w stomatologii to powód wycofywania się kolejnych gabinetów z kontraktów z NFZ. Ze sprawozdań z działalności Funduszu wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba świadczeniodawców stomatologicznych zmniejszyła się o blisko ¼ – analizuje wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Ponadto w ocenie dr Ireny Przybylskiej, waloryzacja środków na publiczne leczenie stomatologiczne wciąż jest poważnie oderwana od rzeczywistości. Do tego wszystko dookoła nas mocno drożeje. A kwoty przeznaczone na świadczenia stomatologiczne i tak co do zasady są dość skromne, nawet pomimo tego, że NFZ je waloryzuje. Dlatego wielu lekarzy nie chce pracować dla Funduszu, bo musieliby wykonywać swoją pracę często na niskim poziomie. Głównie chodzi o materiały używane do leczenia. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

– Nie ma wątpliwości, że kwota planu finansowego NFZ jest zbyt niska, zarówno dla lekarzy dentystów, jak i pacjentów odwiedzających gabinety stomatologiczne. Nie wychowujemy społeczeństwa uważnego, świadomego swojego zdrowia i profilaktyki. By tak się działo, plan Funduszu powinien zakładać znacznie wyższą kwotę, której bliżej do kilkuset złotych niż kilkudziesięciu. Zamiast tego otrzymujemy informację, że Polacy przyzwyczaili się już, by leczyć zęby prywatnie, co rzekomo zwalnia resort z odpowiedzialności za nich. Tak powiedział np. minister zdrowia Adam Niedzielski – stwierdza dr Paluszek.

Natomiast jak podkreśla dr Piotr Przybylski, jeśli wydatki NFZ nie nadążają za wzrostem kosztów usług stomatologicznych, to może prowadzić do ograniczenia dostępności lub jakości świadczeń. Ekspert zaznacza, że zabezpieczenie większej kwoty na leczenie stomatologiczne niekoniecznie zagwarantuje, że można będzie wykonać więcej usług. To bowiem zależy też od innych czynników, m.in. dostępności stomatologów. Natomiast oczywistą prawdą jest to, że średnia kwota na pacjenta jest zdecydowanie za niska i nie wystarcza na bardziej zaawansowane procedury stomatologiczne.

– Brakuje spójnej polityki zdrowotnej dla pacjentów, zarówno w przypadku osób starszych, jak i młodzieży. Statystycznie ok. 98% Polaków w wieku 35-44 lat ma próchnicę. Impulsem do odwiedzenia gabinetu dentystycznego staje się dopiero ból. Tymczasem celem polityki Ministerstwa powinno być wychowanie zdrowego społeczeństwa z dobrymi nawykami, także jeśli chodzi o profilaktykę zdrowotną. Nie osiągniemy tego, tnąc fundusze na leczenie – podsumowuje wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. 

źródło: Monday News
Minister Zdrowia wybrał najkorzystniejszy finansowo wariant rekomendacji AOTMiT, który oprócz wzrostu wynagrodzeń uwzględnia również koszty inflacji i wzrost wycen w obszarach ważnych dla szpitali powiatowych. Łącznie w ciągu roku do systemu ochrony zdrowia dodatkowo trafi ponad 15 mld zł. Narodowy Fundusz Zdrowia zmienił plan finansowy, aby zabezpieczyć środki na realizację podwyżek w tym roku.
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) przedstawiła Ministrowi Zdrowia rekomendację w trzech wariantach w sprawie sposobu finansowania podwyżek wynagrodzeń minimalnych w ochronie zdrowia. Dokument jest dostępny w Biuletynie Informacji Publicznej AOTMiT.

Minister Zdrowia wybrał wariant wiążący się z najwyższymi nakładami finansowymi, uwzględnia on bowiem nie tylko wzrost minimalnego wynagrodzenia dla osób zatrudnionych na umowę o pracę, ale także koszt:
wzrostu płac dla osób zatrudnionych np. na kontraktach, inflacji, nadwykonań, wyższych wycen w internie, chirurgii i położnictwie, czyli obszarach szczególnie ważnych dla szpitali powiatowych.

Rekomendacje przygotowane w oparciu o dane z placówek medycznych
Agencja przygotowała rekomendacje na podstawie danych pozyskanych bezpośrednio z placówek medycznych, w tym ze szpitali. Ostatecznie dane przekazało niespełna 19% placówek medycznych mających kontrakt z NFZ, w tym 85% placówek należących do sieci szpitali.

Zmiana rozporządzenia MZ i zarządzeń Prezesa NFZ
Kolejnym etapem po ogłoszeniu rekomendacji przez AOTMiT są zmiany w prawie, które pozwolą na wejście w życie rozwiązań przyjętych w rekomendacji. Minister Zdrowia zmienia rozporządzenie w sprawie sposobu ustalania ryczałtu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), a Prezes NFZ szereg zarządzeń dotyczących m.in.: leczenia szpitalnego, finansowania PSZ, podstawowej opieki zdrowotnej oraz nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

NFZ zmienił także plan finansowy na 2023 rok. Fundusz na realizację rekomendacji AOTMiT zabezpieczył na drugą połowę bieżącego roku ponad 7,5 mld zł.

Od lipca aneksowanie umów z NFZ
Po dokonaniu niezbędnych zmian w prawie oddziały wojewódzkie NFZ przystąpią na początku lipca do aneksowania umów. Zmiany obejmą ponad 35 tys. umów, jest to więc ogromne przedsięwzięcie. Aneksy zostaną podpisane do połowy lipca.

W przypadku, gdy do wdrożenia rekomendacji nie są niezbędne zmiany w prawie, aneksowanie umów podjęto niezwłocznie po jej publikacji.

źródło: NFZ

– Mimo zmniejszonych dochodów i dodatkowych obowiązków, NFZ zrealizuje swój pierwotny plan wydatkowy z naddatkiem, za sprawą uruchomienia środków z funduszu zapasowego na pokrycie straty, która ma sięgnąć 10,6 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – Biorąc pod uwagę planowany transfer 5,5 mld zł z funduszu zapasowego do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, oraz fakt iż na początku bieżącego roku stan funduszu wynosił 16 mld zł, można spodziewać się, że do końca 2023 r. fundusz zapasowy NFZ zostanie niemal w całości wyczerpany.
Ukazało się nowe, V wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający od początku 2022 r. projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).
 
W 2023 r. kontynuujemy nasz projekt, w ramach którego w syntetycznej i przystępnej formie prezentujemy opinii publicznej dane dotyczące całościowego obrazu finansowania ochrony zdrowia, pozyskane z rozproszonych źródeł, m.in. załączników do ustawy budżetowej, planów finansowych NFZ czy pozostałych państwowych funduszy celowych – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – W ramach najnowszej edycji, poza aktualizacją dostępnych danych, przyjrzeliśmy się temu, w jaki sposób Narodowy Fundusz Zdrowia w bieżącym roku absorbuje szok związany z utratą dotacji z budżetu państwa oraz nałożeniem na niego zupełnie nowych zadań, w związku z wejściem w życie nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Ponadto przyjrzeliśmy się relatywnym poziomom zarobków pracowników medycznych w Polsce na tle innych państw Unii Europejskiej.

Realizacja planu wydatków na zdrowie na 2023 r. jest podtrzymywana dzięki 10-miliardowej stracie w NFZ
Zgodnie z obowiązującą od 1 stycznia 2023 r. nowelizacją ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw, szereg zadań finansowanych z budżetu państwa zostało przeniesionych bezpośrednio na Narodowy Fundusz Zdrowia, bez uwzględnienia rekompensaty z tytułu zwiększonych wydatków i pomniejszonych dochodów NFZ. Przesunięcia dotyczą wydatków związanych z finansowaniem ratownictwa medycznego, bezpłatnych leków dla seniorów i kobiet w ciąży, finansowania składek wybranych grup ubezpieczonych, świadczeń wysokospecjalistycznych, zakupów leków w ramach programów polityki zdrowotnej oraz zakupów szczepionek.

Mimo zmniejszonych dochodów i dodatkowych obowiązków, NFZ zrealizuje swój pierwotny plan wydatkowy z naddatkiem, za sprawą uruchomienia środków z funduszu zapasowego na pokrycie straty, która ma sięgnąć 10,6 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – Biorąc pod uwagę planowany transfer 5,5 mld zł z funduszu zapasowego do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, oraz fakt iż na początku bieżącego roku stan funduszu wynosił 16 mld zł, można spodziewać się, że do końca 2023 r. fundusz zapasowy NFZ zostanie niemal w całości wyczerpany.

Finansowanie ochrony zdrowia w 2024 r. będzie poważnym wyzwaniem
Biorąc pod uwagę przewidywane wyczerpanie rezerw finansowych NFZ do końca bieżącego roku, rozwiązanie oparte na pokrywaniu braków w finansowaniu ochrony zdrowia z funduszu zapasowego należy jednak potraktować jako tymczasowe – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Działania o porównywalnej skali nie będą mogły zostać powtórzone w kolejnych latach, co rodzi uzasadnione pytania o to, w jaki sposób sfinansowane zostaną dodatkowe nakłady na ochronę zdrowia w 2024 r.

Organiczne możliwości finansowe NFZ w zakresie finansowania ochrony zdrowia w przyszłym roku, bez dalszego generowania ujemnego wyniku, można szacować na 148,1 mld zł. Jest to kwota o jedynie 0,5 mld zł wyższa od wydatków NFZ zaplanowanych na 2023 r. Luka po wykorzystanych już środkach funduszu zapasowego będzie musiała zatem zostać zastąpiona w inny sposób. Ogółem, do poziomu nakładów na ochronę zdrowia wymaganego przez art. 131c ustawy o świadczeniach, brakować będzie 15,4 mld zł, zakładając, że z budżetu państwa przeznaczonych zostanie 23 mld zł, a z funduszy celowy 0,6 mld zł, tj. spójnie z nominalnym tempem wzrostu PKB.

Relatywne wynagrodzenia lekarzy w Polsce na tle Unii Europejskiej
Poziom wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne pozostaje w Polsce istotnie niższy niż w państwach Unii Europejskiej, a w szczególności Europy Zachodniej. Istotną miarą do oceny poziomu wynagrodzeń lekarzy jest jednak również relacja ich płac w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Miara ta w lepszym stopniu pozwala ocenić realny potencjał do dalszego podnoszenia poziomu płac w sektorze ochrony zdrowia, aby zachowana została jego współmierność do sytuacji panującej w pozostałych częściach gospodarki.
Międzynarodowe zestawienia wynagrodzeń lekarzy są niestety niekompletne oraz obarczone szeregiem mankamentów. Najszerszy zakres danych jest dostępny dla generalnych przekrojów, obejmujących wszystkich zatrudnionych w szeroko definiowanym sektorze gospodarki oznaczonym w ramach klasyfikacji NACE i PKD literą „Q”, obejmującym opiekę zdrowotną i pomoc społeczną. Przeciętne wynagrodzenie w tej branży wynosi w Polsce 106% średniej krajowej, plasując się pośrodku zestawienia państw UE według tego kryterium. Dane te nie oddają jednak pełnego obrazu sytuacji w samej tylko branży medycznej.

Bardziej szczegółowe dane w zakresie wynagrodzenia lekarzy są gromadzone przez OECD. Liczba uwzględnionych krajów jest jednak mniejsza. W zestawieniu tym Polska wypada najniżej, jako państwo, w którym lekarze specjaliści zarabiają zaledwie 1,43-krotność średniej krajowej. O ile jednak w większości państw dane płacowe dla lekarzy pochodzą z rejestrów administracyjnych agregowanych przez właściwe ministerstwa, dane dla Polski zostały zaczerpnięte z badania GUS. Opierając się na danych płacowych dla Polski podawanych przez Ministerstwo Zdrowia, relacja wynagrodzeń lekarzy w stosunku do średniej plasuje się na wyraźnie wyższym poziomie, tj. ok. 2,4-krotności średniej krajowej.

Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia:
http://calpe.pl/monitor/

źródło: FPP

– Mimo zmniejszonych dochodów i dodatkowych obowiązków, NFZ zrealizuje swój pierwotny plan wydatkowy z naddatkiem, za sprawą uruchomienia środków z funduszu zapasowego na pokrycie straty, która ma sięgnąć 10,6 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – Biorąc pod uwagę planowany transfer 5,5 mld zł z funduszu zapasowego do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, oraz fakt iż na początku bieżącego roku stan funduszu wynosił 16 mld zł, można spodziewać się, że do końca 2023 r. fundusz zapasowy NFZ zostanie niemal w całości wyczerpany.
Ukazało się nowe, V wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający od początku 2022 r. projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).
 
W 2023 r. kontynuujemy nasz projekt, w ramach którego w syntetycznej i przystępnej formie prezentujemy opinii publicznej dane dotyczące całościowego obrazu finansowania ochrony zdrowia, pozyskane z rozproszonych źródeł, m.in. załączników do ustawy budżetowej, planów finansowych NFZ czy pozostałych państwowych funduszy celowych – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – W ramach najnowszej edycji, poza aktualizacją dostępnych danych, przyjrzeliśmy się temu, w jaki sposób Narodowy Fundusz Zdrowia w bieżącym roku absorbuje szok związany z utratą dotacji z budżetu państwa oraz nałożeniem na niego zupełnie nowych zadań, w związku z wejściem w życie nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Ponadto przyjrzeliśmy się relatywnym poziomom zarobków pracowników medycznych w Polsce na tle innych państw Unii Europejskiej.

Realizacja planu wydatków na zdrowie na 2023 r. jest podtrzymywana dzięki 10-miliardowej stracie w NFZ
Zgodnie z obowiązującą od 1 stycznia 2023 r. nowelizacją ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw, szereg zadań finansowanych z budżetu państwa zostało przeniesionych bezpośrednio na Narodowy Fundusz Zdrowia, bez uwzględnienia rekompensaty z tytułu zwiększonych wydatków i pomniejszonych dochodów NFZ. Przesunięcia dotyczą wydatków związanych z finansowaniem ratownictwa medycznego, bezpłatnych leków dla seniorów i kobiet w ciąży, finansowania składek wybranych grup ubezpieczonych, świadczeń wysokospecjalistycznych, zakupów leków w ramach programów polityki zdrowotnej oraz zakupów szczepionek.

Mimo zmniejszonych dochodów i dodatkowych obowiązków, NFZ zrealizuje swój pierwotny plan wydatkowy z naddatkiem, za sprawą uruchomienia środków z funduszu zapasowego na pokrycie straty, która ma sięgnąć 10,6 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – Biorąc pod uwagę planowany transfer 5,5 mld zł z funduszu zapasowego do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, oraz fakt iż na początku bieżącego roku stan funduszu wynosił 16 mld zł, można spodziewać się, że do końca 2023 r. fundusz zapasowy NFZ zostanie niemal w całości wyczerpany.

Finansowanie ochrony zdrowia w 2024 r. będzie poważnym wyzwaniem
Biorąc pod uwagę przewidywane wyczerpanie rezerw finansowych NFZ do końca bieżącego roku, rozwiązanie oparte na pokrywaniu braków w finansowaniu ochrony zdrowia z funduszu zapasowego należy jednak potraktować jako tymczasowe – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Działania o porównywalnej skali nie będą mogły zostać powtórzone w kolejnych latach, co rodzi uzasadnione pytania o to, w jaki sposób sfinansowane zostaną dodatkowe nakłady na ochronę zdrowia w 2024 r.

Organiczne możliwości finansowe NFZ w zakresie finansowania ochrony zdrowia w przyszłym roku, bez dalszego generowania ujemnego wyniku, można szacować na 148,1 mld zł. Jest to kwota o jedynie 0,5 mld zł wyższa od wydatków NFZ zaplanowanych na 2023 r. Luka po wykorzystanych już środkach funduszu zapasowego będzie musiała zatem zostać zastąpiona w inny sposób. Ogółem, do poziomu nakładów na ochronę zdrowia wymaganego przez art. 131c ustawy o świadczeniach, brakować będzie 15,4 mld zł, zakładając, że z budżetu państwa przeznaczonych zostanie 23 mld zł, a z funduszy celowy 0,6 mld zł, tj. spójnie z nominalnym tempem wzrostu PKB.

Relatywne wynagrodzenia lekarzy w Polsce na tle Unii Europejskiej
Poziom wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne pozostaje w Polsce istotnie niższy niż w państwach Unii Europejskiej, a w szczególności Europy Zachodniej. Istotną miarą do oceny poziomu wynagrodzeń lekarzy jest jednak również relacja ich płac w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Miara ta w lepszym stopniu pozwala ocenić realny potencjał do dalszego podnoszenia poziomu płac w sektorze ochrony zdrowia, aby zachowana została jego współmierność do sytuacji panującej w pozostałych częściach gospodarki.
Międzynarodowe zestawienia wynagrodzeń lekarzy są niestety niekompletne oraz obarczone szeregiem mankamentów. Najszerszy zakres danych jest dostępny dla generalnych przekrojów, obejmujących wszystkich zatrudnionych w szeroko definiowanym sektorze gospodarki oznaczonym w ramach klasyfikacji NACE i PKD literą „Q”, obejmującym opiekę zdrowotną i pomoc społeczną. Przeciętne wynagrodzenie w tej branży wynosi w Polsce 106% średniej krajowej, plasując się pośrodku zestawienia państw UE według tego kryterium. Dane te nie oddają jednak pełnego obrazu sytuacji w samej tylko branży medycznej.

Bardziej szczegółowe dane w zakresie wynagrodzenia lekarzy są gromadzone przez OECD. Liczba uwzględnionych krajów jest jednak mniejsza. W zestawieniu tym Polska wypada najniżej, jako państwo, w którym lekarze specjaliści zarabiają zaledwie 1,43-krotność średniej krajowej. O ile jednak w większości państw dane płacowe dla lekarzy pochodzą z rejestrów administracyjnych agregowanych przez właściwe ministerstwa, dane dla Polski zostały zaczerpnięte z badania GUS. Opierając się na danych płacowych dla Polski podawanych przez Ministerstwo Zdrowia, relacja wynagrodzeń lekarzy w stosunku do średniej plasuje się na wyraźnie wyższym poziomie, tj. ok. 2,4-krotności średniej krajowej.

Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia:
http://calpe.pl/monitor/

źródło: FPP

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że zmieniona składka zdrowotna – zgodnie z założeniami autorów Polskiego Ładu – powinna przynieść 7 mld zł rocznie dodatkowych wpływów do NFZ. Jednak na mocy nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zniesiono dotacje z budżetu państwa do NFZ na realizację zadań o wartości 5,9 mld zł rocznie, a jednocześnie przeniesiono z budżetu państwa na NFZ obowiązek finansowania zadań kosztujących 1,2 mld zł rocznie – czyli łącznie 7,1 mld zł. W praktyce oznacza to, że Polski Ład wygenerował dodatkowe 7 mld zł rocznie wpływów do NFZ z tytułu składki zdrowotnej, a następnie całość tych środków została wykorzystana nie na leczenie pacjentów – lecz po to, by budżet państwa zaoszczędził na dotacjach.
Obiecywanych efektów nie przyniosła również ustawa o 7% PKB na zdrowie. Za sprawą przyjętej metody obliczania nakładów na ochronę zdrowia w relacji do poziomu PKB sprzed dwóch lat, regulacje te są w praktyce martwe i nie wywierają żadnego wpływu na poziom środków wydatkowanych na ochronę zdrowia. Wystarczy wspomnieć, że – porównując wydatki i PKB z tych samych lat – nakłady na zdrowie systematycznie maleją od 2021 r. z 5,4% do 4,8% PKB. Realny poziom nakładów na zdrowie wymagany ustawowo w tym samym czasie wzrósł z 4,60% do 4,74% PKB, co w praktyce stanowiło nieistotną zmianę.

„Rzeczywistość bardzo surowo zweryfikowała zapowiedzi. Składka zdrowotna w nowej formule znacząco utrudniła prowadzenie działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy dokonujący wyboru formy opodatkowania na kolejny rok stają przed nie lada wyzwaniem – muszą trafnie przewidzieć wielkość swoich dochodów i wskaźnik rentowności wybiegając co najmniej 10 miesięcy do przodu, aby wskazać w oświadczeniu optymalne dla nich rozwiązanie. Sama umiejętność trafnego przewidywania przyszłości jednak nie wystarczy, w sytuacji, gdy każda forma opodatkowania wiąże się z inną stawką oraz inną metodą ustalania podstawy wymiaru składki zdrowotnej, które muszą być jednocześnie zestawione z konkretnym sposobem obliczania podatku do zapłaty, co w wielu przypadkach wymaga skorzystania z płatnego doradztwa. Pułapki w składce zdrowotnej czyhają na firmy również w trakcie samego roku podatkowego – na przykład ryczałtowcom może nie opłacać się realizowanie zleceń na rzecz klientów pod koniec roku, bo dopłata składki z wyższego progu byłaby wyższa od ich zarobków. Skoro na przedsiębiorców nałożono dodatkowe obciążenia, należałoby przynajmniej oczekiwać przełożenia się ich w pozytywny sposób na poziom dofinansowania oraz jakość funkcjonowania publicznego systemu ochrony zdrowia” – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Ogłoszony w 2021 r. program Polski Ład obiecywał znaczącą poprawę sytuacji w publicznej ochronie zdrowia. Zapowiadane zmiany obejmowały w szczególności systematyczne zwiększanie nakładów na zdrowie do 7% PKB w ciągu 6 lat oraz zmiany w składce zdrowotnej, które miały zapewnić osiągnięcie tego celu. Podkreślano przy tym, że pandemia COVID-19 wyraźnie uwidoczniła znaczenie sprawnego systemu ochrony zdrowia, który od tej pory powinien znaleźć się w samym centrum zainteresowania polityki społecznej i gospodarczej w Polsce.

Jednocześnie narastają wyzwania związane z pokryciem bieżących kosztów funkcjonowania systemu. Od 1 lipca nastąpi kolejna waloryzacja najniższych wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne, niosąca ze sobą miliardowe koszty. Wobec przekazania w praktyce do budżetu państwa całości dodatkowych wpływów NFZ wynikających z Polskiego Ładu oraz czysto teoretycznym działaniu przepisów o nakładach w relacji do PKB na zdrowie, pacjenci w dalszym ciągu nie mogą liczyć na poprawę dostępności i jakości świadczeń opieki zdrowotnej.

źródło: FPP

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że zmieniona składka zdrowotna – zgodnie z założeniami autorów Polskiego Ładu – powinna przynieść 7 mld zł rocznie dodatkowych wpływów do NFZ. Jednak na mocy nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zniesiono dotacje z budżetu państwa do NFZ na realizację zadań o wartości 5,9 mld zł rocznie, a jednocześnie przeniesiono z budżetu państwa na NFZ obowiązek finansowania zadań kosztujących 1,2 mld zł rocznie – czyli łącznie 7,1 mld zł. W praktyce oznacza to, że Polski Ład wygenerował dodatkowe 7 mld zł rocznie wpływów do NFZ z tytułu składki zdrowotnej, a następnie całość tych środków została wykorzystana nie na leczenie pacjentów – lecz po to, by budżet państwa zaoszczędził na dotacjach.
Obiecywanych efektów nie przyniosła również ustawa o 7% PKB na zdrowie. Za sprawą przyjętej metody obliczania nakładów na ochronę zdrowia w relacji do poziomu PKB sprzed dwóch lat, regulacje te są w praktyce martwe i nie wywierają żadnego wpływu na poziom środków wydatkowanych na ochronę zdrowia. Wystarczy wspomnieć, że – porównując wydatki i PKB z tych samych lat – nakłady na zdrowie systematycznie maleją od 2021 r. z 5,4% do 4,8% PKB. Realny poziom nakładów na zdrowie wymagany ustawowo w tym samym czasie wzrósł z 4,60% do 4,74% PKB, co w praktyce stanowiło nieistotną zmianę.

„Rzeczywistość bardzo surowo zweryfikowała zapowiedzi. Składka zdrowotna w nowej formule znacząco utrudniła prowadzenie działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy dokonujący wyboru formy opodatkowania na kolejny rok stają przed nie lada wyzwaniem – muszą trafnie przewidzieć wielkość swoich dochodów i wskaźnik rentowności wybiegając co najmniej 10 miesięcy do przodu, aby wskazać w oświadczeniu optymalne dla nich rozwiązanie. Sama umiejętność trafnego przewidywania przyszłości jednak nie wystarczy, w sytuacji, gdy każda forma opodatkowania wiąże się z inną stawką oraz inną metodą ustalania podstawy wymiaru składki zdrowotnej, które muszą być jednocześnie zestawione z konkretnym sposobem obliczania podatku do zapłaty, co w wielu przypadkach wymaga skorzystania z płatnego doradztwa. Pułapki w składce zdrowotnej czyhają na firmy również w trakcie samego roku podatkowego – na przykład ryczałtowcom może nie opłacać się realizowanie zleceń na rzecz klientów pod koniec roku, bo dopłata składki z wyższego progu byłaby wyższa od ich zarobków. Skoro na przedsiębiorców nałożono dodatkowe obciążenia, należałoby przynajmniej oczekiwać przełożenia się ich w pozytywny sposób na poziom dofinansowania oraz jakość funkcjonowania publicznego systemu ochrony zdrowia” – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Ogłoszony w 2021 r. program Polski Ład obiecywał znaczącą poprawę sytuacji w publicznej ochronie zdrowia. Zapowiadane zmiany obejmowały w szczególności systematyczne zwiększanie nakładów na zdrowie do 7% PKB w ciągu 6 lat oraz zmiany w składce zdrowotnej, które miały zapewnić osiągnięcie tego celu. Podkreślano przy tym, że pandemia COVID-19 wyraźnie uwidoczniła znaczenie sprawnego systemu ochrony zdrowia, który od tej pory powinien znaleźć się w samym centrum zainteresowania polityki społecznej i gospodarczej w Polsce.

Jednocześnie narastają wyzwania związane z pokryciem bieżących kosztów funkcjonowania systemu. Od 1 lipca nastąpi kolejna waloryzacja najniższych wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne, niosąca ze sobą miliardowe koszty. Wobec przekazania w praktyce do budżetu państwa całości dodatkowych wpływów NFZ wynikających z Polskiego Ładu oraz czysto teoretycznym działaniu przepisów o nakładach w relacji do PKB na zdrowie, pacjenci w dalszym ciągu nie mogą liczyć na poprawę dostępności i jakości świadczeń opieki zdrowotnej.

źródło: FPP

– Z szacunków przygotowanych na potrzeby Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia wynika jednak, że efekt Polskiego Ładu, czyli dodatkowe wpływy ze składki zdrowotnej płaconej przez osoby prowadzące działalność gospodarczą wyniosą w 2022 r. 6 mld zł, a więc mniej niż 7 mld zł założonych przez Polski Ład – analizuje Łukasz Kozłowski. – Konieczna będzie zatem dalsza dyskusja na temat modelu finansowania ochrony zdrowia, zapewniającego osiągnięcie do 2027 r. celu wydatkowego na poziomie 7% PKB. W ramach obowiązujących regulacji, a więc uwzględniając efekty Polskiego Ładu, w dalszym ciągu brakuje nam strumienia 93,4 mld zł rocznie na dofinansowanie publicznej ochrony zdrowia.
Ukazało się nowe, IV wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający już od roku projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).
To już rok, od kiedy w syntetycznej i przystępnej formie prezentujemy opinii publicznej dane pozyskane z rozproszonych źródeł, m.in. załączników do ustawy budżetowej, planów finansowych NFZ czy pozostałych państwowych funduszy celowych związanych z ochroną zdrowia – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – W ramach najnowszej edycji, poza aktualizacją dostępnych danych, przyjrzeliśmy się wpływowi Polskiego Ładu na przychody NFZ ze składki zdrowotnej, poddaliśmy analizie skutki projektu nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, a także oceniliśmy skutki ustawowej waloryzacji wynagrodzeń pracowników medycznych w przyszłym roku.

Obecna składka zdrowotna nie zabezpiecza potrzeb systemu
Wprowadzone w 2022 roku ramach Polskiego Ładu zmiany miały istotne implikacje z punktu widzenia struktury finansowania składki zdrowotnej. Do 15 proc. w całkowitych wpływach do NFZ z tego tytułu wzrósł udział osób prowadzących działalność gospodarczą (wcześniej wynosił 11 proc). Jednocześnie o blisko 2 pkt proc. zmalał w strukturze finansowania udział emerytów i rencistów ubezpieczonych w ZUS oraz osób zatrudnionych na umowę o pracę. W efekcie – osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą dziś największą w ujęciu kwotowym składkę zdrowotną wśród wszystkich podlegających temu ubezpieczeniu. Jest to, zgodnie z szacunkami opartymi o dane NFZ i ZUS oraz prognozy kluczowych zmiennych makroekonomicznych, średnio 682 zł miesięcznie (wobec 354 zł w 2019 r.). Tymczasem pracownicy zatrudnieni na podstawie umowy o pracę płacą 440 zł miesięcznie (wobec 333 zł w 2019 r.).

Z szacunków przygotowanych na potrzeby Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia wynika jednak, że efekt Polskiego Ładu, czyli dodatkowe wpływy ze składki zdrowotnej płaconej przez osoby prowadzące działalność gospodarczą wyniosą w 2022 r. 6 mld zł, a więc mniej niż 7 mld zł założonych przez Polski Ład – analizuje Łukasz Kozłowski. – Konieczna będzie zatem dalsza dyskusja na temat modelu finansowania ochrony zdrowia, zapewniającego osiągnięcie do 2027 r. celu wydatkowego na poziomie 7% PKB. W ramach obowiązujących regulacji, a więc uwzględniając efekty Polskiego Ładu, w dalszym ciągu brakuje nam strumienia 93,4 mld zł rocznie na dofinansowanie publicznej ochrony zdrowia.

Koszt podwyżek płacy minimalnej dla pracowników medycznych pochłonie ponad połowę całkowitego wzrostu finansowania ochrony zdrowia w 2023 r.
Zgodnie z ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, w lipcu przyszłego roku nastąpi obligatoryjna waloryzacja wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne. Wysokość płacy minimalnej zależy od grupy zaszeregowania według kwalifikacji oraz poziomu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za rok poprzedzający. Biorąc pod uwagę prognozowany w ustawie budżetowej na 2023 r. poziom przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2022 r., dynamika wzrostu płacy minimalnej pracowników medycznych powinna wynieść 11,2 proc. Oznacza to dla podmiotów leczniczych koszt związany z dostosowaniem się do tej waloryzacji na poziomie ok. 2,3 mld zł, podczas gdy wzrost nakładów na zdrowie w 2023 roku to jedynie 4,1 mld.

Konsekwencje zmiany modelu finansowania NFZ – ograniczenia finansowania ochrony zdrowia i dostępności świadczeń
W myśl nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw, szereg zadań finansowanych do tej pory przez budżet państwa zostanie przeniesionych do NFZ bez uwzględnienia rekompensaty z tytułu zwiększonych wydatków i pomniejszonych dochodów Funduszu.  Spowoduje to konieczność finansowania z wpływów ze składki zdrowotnej między innymi świadczeń wysokospecjalistycznych, programów „Leki 75+” i „Leki ciąża+”, ratownictwa medycznego czy zakupu szczepionek w ramach Programu Szczepień Ochronnych. Projektowana nowelizacja przewiduje ponadto wstrzymanie finansowania składek na ubezpieczenie zdrowotne osób, za które płacił budżet państwa.

– Z uwagi na fakt, iż projektowana nowelizacja ustawy zakłada w przyszłym roku ograniczenie dochodów, zwiększenie wydatków i transfer aktywów NFZ o łącznej wartości ponad 12,6 mld zł, konieczne będzie ograniczenie wydatków na realizację pozostałych zadań – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Mam tu na myśli redukcję finansowania m.in. leczenia szpitalnego o ponad 6,1 mld zł, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej blisko o 1,1 mld zł, a opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień o prawie 0,5 mld zł. To obrazuje, w jakim stopniu wprowadzane zmiany mogą odbić się na sytuacji pacjentów, poprzez ograniczenie ich dostępu do świadczeń, który już teraz trudno ocenić jako zadowalający. Aby uniknąć realizacji tego negatywnego scenariusza, konieczne jest zrekompensowanie dla NFZ kosztów dodatkowych zadań, czego obecny projekt ustawy niestety nie uwzględnia.

Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia: http://calpe.pl/monitor/
Konto kampanii na Twitterze: https://twitter.com/Federacja_KOZ

Federacja Przedsiębiorców Polskich jest reprezentatywną organizacją zrzeszającą przedsiębiorców, członkiem Rady Dialogu Społecznego, której nadrzędnym celem jest zapewnienie właściwego rozwoju oraz bezpieczeństwa najważniejszym podmiotom na polskim rynku pracy – pracodawcom i pracownikom. Reprezentuje interesy przedsiębiorstw i instytucji zrzeszonych w ramach Federacji, nieustannie dążąc do poprawy jakości funkcjonowania polskich firm zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Podejmuje inicjatywy, które mają kształtować odpowiedzialną, zrównoważoną politykę – efektywną z punktu widzenia pracodawców oraz gwarantującą wysokie bezpieczeństwo pracownikom. Dialog – podejmowany przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP) – ma uwzględniać opinie wszystkich uczestników polskiego rynku pracy, a następnie – na drodze wielostronnego kompromisu – budować trwałe relacje między poszczególnymi organizacjami oraz przedstawicielami władzy publicznej.

Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) – to instytut powołany przez Federację Przedsiębiorców Polskich w celu opracowywania analiz gospodarczych oraz monitoringu legislacyjnego. CALPE opracowuje raporty i rekomendacje w zakresie najbardziej istotnych aktów prawnych wpływających na działalność przedsiębiorców oraz rynek pracy i zamówień publicznych.

źródło: FPP

– Z szacunków przygotowanych na potrzeby Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia wynika jednak, że efekt Polskiego Ładu, czyli dodatkowe wpływy ze składki zdrowotnej płaconej przez osoby prowadzące działalność gospodarczą wyniosą w 2022 r. 6 mld zł, a więc mniej niż 7 mld zł założonych przez Polski Ład – analizuje Łukasz Kozłowski. – Konieczna będzie zatem dalsza dyskusja na temat modelu finansowania ochrony zdrowia, zapewniającego osiągnięcie do 2027 r. celu wydatkowego na poziomie 7% PKB. W ramach obowiązujących regulacji, a więc uwzględniając efekty Polskiego Ładu, w dalszym ciągu brakuje nam strumienia 93,4 mld zł rocznie na dofinansowanie publicznej ochrony zdrowia.
Ukazało się nowe, IV wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający już od roku projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).
To już rok, od kiedy w syntetycznej i przystępnej formie prezentujemy opinii publicznej dane pozyskane z rozproszonych źródeł, m.in. załączników do ustawy budżetowej, planów finansowych NFZ czy pozostałych państwowych funduszy celowych związanych z ochroną zdrowia – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – W ramach najnowszej edycji, poza aktualizacją dostępnych danych, przyjrzeliśmy się wpływowi Polskiego Ładu na przychody NFZ ze składki zdrowotnej, poddaliśmy analizie skutki projektu nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, a także oceniliśmy skutki ustawowej waloryzacji wynagrodzeń pracowników medycznych w przyszłym roku.

Obecna składka zdrowotna nie zabezpiecza potrzeb systemu
Wprowadzone w 2022 roku ramach Polskiego Ładu zmiany miały istotne implikacje z punktu widzenia struktury finansowania składki zdrowotnej. Do 15 proc. w całkowitych wpływach do NFZ z tego tytułu wzrósł udział osób prowadzących działalność gospodarczą (wcześniej wynosił 11 proc). Jednocześnie o blisko 2 pkt proc. zmalał w strukturze finansowania udział emerytów i rencistów ubezpieczonych w ZUS oraz osób zatrudnionych na umowę o pracę. W efekcie – osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą dziś największą w ujęciu kwotowym składkę zdrowotną wśród wszystkich podlegających temu ubezpieczeniu. Jest to, zgodnie z szacunkami opartymi o dane NFZ i ZUS oraz prognozy kluczowych zmiennych makroekonomicznych, średnio 682 zł miesięcznie (wobec 354 zł w 2019 r.). Tymczasem pracownicy zatrudnieni na podstawie umowy o pracę płacą 440 zł miesięcznie (wobec 333 zł w 2019 r.).

Z szacunków przygotowanych na potrzeby Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia wynika jednak, że efekt Polskiego Ładu, czyli dodatkowe wpływy ze składki zdrowotnej płaconej przez osoby prowadzące działalność gospodarczą wyniosą w 2022 r. 6 mld zł, a więc mniej niż 7 mld zł założonych przez Polski Ład – analizuje Łukasz Kozłowski. – Konieczna będzie zatem dalsza dyskusja na temat modelu finansowania ochrony zdrowia, zapewniającego osiągnięcie do 2027 r. celu wydatkowego na poziomie 7% PKB. W ramach obowiązujących regulacji, a więc uwzględniając efekty Polskiego Ładu, w dalszym ciągu brakuje nam strumienia 93,4 mld zł rocznie na dofinansowanie publicznej ochrony zdrowia.

Koszt podwyżek płacy minimalnej dla pracowników medycznych pochłonie ponad połowę całkowitego wzrostu finansowania ochrony zdrowia w 2023 r.
Zgodnie z ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, w lipcu przyszłego roku nastąpi obligatoryjna waloryzacja wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne. Wysokość płacy minimalnej zależy od grupy zaszeregowania według kwalifikacji oraz poziomu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za rok poprzedzający. Biorąc pod uwagę prognozowany w ustawie budżetowej na 2023 r. poziom przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2022 r., dynamika wzrostu płacy minimalnej pracowników medycznych powinna wynieść 11,2 proc. Oznacza to dla podmiotów leczniczych koszt związany z dostosowaniem się do tej waloryzacji na poziomie ok. 2,3 mld zł, podczas gdy wzrost nakładów na zdrowie w 2023 roku to jedynie 4,1 mld.

Konsekwencje zmiany modelu finansowania NFZ – ograniczenia finansowania ochrony zdrowia i dostępności świadczeń
W myśl nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw, szereg zadań finansowanych do tej pory przez budżet państwa zostanie przeniesionych do NFZ bez uwzględnienia rekompensaty z tytułu zwiększonych wydatków i pomniejszonych dochodów Funduszu.  Spowoduje to konieczność finansowania z wpływów ze składki zdrowotnej między innymi świadczeń wysokospecjalistycznych, programów „Leki 75+” i „Leki ciąża+”, ratownictwa medycznego czy zakupu szczepionek w ramach Programu Szczepień Ochronnych. Projektowana nowelizacja przewiduje ponadto wstrzymanie finansowania składek na ubezpieczenie zdrowotne osób, za które płacił budżet państwa.

– Z uwagi na fakt, iż projektowana nowelizacja ustawy zakłada w przyszłym roku ograniczenie dochodów, zwiększenie wydatków i transfer aktywów NFZ o łącznej wartości ponad 12,6 mld zł, konieczne będzie ograniczenie wydatków na realizację pozostałych zadań – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Mam tu na myśli redukcję finansowania m.in. leczenia szpitalnego o ponad 6,1 mld zł, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej blisko o 1,1 mld zł, a opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień o prawie 0,5 mld zł. To obrazuje, w jakim stopniu wprowadzane zmiany mogą odbić się na sytuacji pacjentów, poprzez ograniczenie ich dostępu do świadczeń, który już teraz trudno ocenić jako zadowalający. Aby uniknąć realizacji tego negatywnego scenariusza, konieczne jest zrekompensowanie dla NFZ kosztów dodatkowych zadań, czego obecny projekt ustawy niestety nie uwzględnia.

Strona internetowa kampanii Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia: http://calpe.pl/monitor/
Konto kampanii na Twitterze: https://twitter.com/Federacja_KOZ

Federacja Przedsiębiorców Polskich jest reprezentatywną organizacją zrzeszającą przedsiębiorców, członkiem Rady Dialogu Społecznego, której nadrzędnym celem jest zapewnienie właściwego rozwoju oraz bezpieczeństwa najważniejszym podmiotom na polskim rynku pracy – pracodawcom i pracownikom. Reprezentuje interesy przedsiębiorstw i instytucji zrzeszonych w ramach Federacji, nieustannie dążąc do poprawy jakości funkcjonowania polskich firm zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Podejmuje inicjatywy, które mają kształtować odpowiedzialną, zrównoważoną politykę – efektywną z punktu widzenia pracodawców oraz gwarantującą wysokie bezpieczeństwo pracownikom. Dialog – podejmowany przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP) – ma uwzględniać opinie wszystkich uczestników polskiego rynku pracy, a następnie – na drodze wielostronnego kompromisu – budować trwałe relacje między poszczególnymi organizacjami oraz przedstawicielami władzy publicznej.

Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) – to instytut powołany przez Federację Przedsiębiorców Polskich w celu opracowywania analiz gospodarczych oraz monitoringu legislacyjnego. CALPE opracowuje raporty i rekomendacje w zakresie najbardziej istotnych aktów prawnych wpływających na działalność przedsiębiorców oraz rynek pracy i zamówień publicznych.

źródło: FPP

W obliczu obecnej sytuacji ekonomicznej polscy seniorzy potrzebują wsparcia. Z badań zleconych przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym” profesjonalnej agencji badawczej wynika, że wydatki na leki obciążają budżety domowe prawie 95 proc. osób starszych, a ponad 80 proc. zdarzyło się w ostatnich kilku miesiącach nie wykupić recept z uwagi na ceny leków. Nadzieją dla seniorów może być rozszerzenie grupy uprawnionych do bezpłatnych leków o populację 70+. Wyniki badań i coraz bardziej uzasadnione obawy seniorów o swoją przyszłość, są najlepszym dowodem, że to jest najwyższy czas na takie działania.
Trzeba przyznać, że program „Leki 75+” poprawił sytuację seniorów. Zwiększył dostęp do nich, a w budżetach domowych osób, które ukończyły 75. rok życia zauważalny był spadek wydatków na leki. Takie wnioski płyną z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Izba przeprowadziła jednak kontrolę w roku 2019, czyli jeszcze przed wybuchem pandemii, wojny w Ukrainie i przed rosnącymi kosztami cen prądu czy żywności.
 
Opiekuńcza funkcja państwa – jak jest naprawdę?
Według Głównego Urzędu Statystycznego liczba osób starszych w Polsce dynamicznie rośnie. Tych w wieku 75+ jest około 3,5 mln, ale osób po 60. r.ż. już prawie 10 mln. I są oni grupą, która najboleśniej odczuwa zmiany w domowych budżetach. Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i Bazie Informacji Kredytowych (BIK) wynika, że zaległości osób po 65 r.ż. w czerwcu br. wynosiły już prawie 10,4 mld zł. Ponad 60 proc. emerytów wskazuje, że najbardziej ich budżet uszczuplają wydatki na leki.

– Emerytura lub świadczenie rentowe są głównym źródłem dochodów większości seniorów. Wobec sytuacji na rynku osoby starsze są zmuszone do oszczędności, a nawet do rezygnacji z zaspokojenia niektórych potrzeb, także tych podstawowych, a do takich, zwłaszcza u osób starszych, należy zaliczyć potrzeby zdrowotne. Trudności w dostępie do świadczeń finansowanych ze środków publicznych mogą prowadzić do problemów w realizacji socjalnej i opiekuńczej funkcji państwa – mówi prof. Piotr Błędowski ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, jeden z autorów badania PolSenior 2, realizowanego przez Gdański Uniwersytet Medyczny (GUMed) ze środków Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020.
 
Ponad 80 proc. seniorów nie wykupiło w ostatnich miesiącach leków
Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, nie kwestionując korzyści z programu „Leki 75+”, zwraca jednak uwagę, że seniorzy nie zaczynają się po 75. roku życia.

– Od początku roku docierają do nas liczne sygnały od naszych członków, że osoby starsze mają poważne problemy z wykupowaniem leków – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji. – Podwyżki energii, żywności i leków pochłaniają ich oszczędności. Jeśli będą odchodzić od okienek aptecznych, przestaną się leczyć i wtedy wrócą do lekarzy w dużo gorszym stanie. To błędne koło, bo trafią do szpitali i będą generować jeszcze większe koszty związane z hospitalizacją.

Zaniepokojona ilością sygnałów o problemach z wykupowaniem recept i ograniczaniem wydatków na leczenie, Koalicja zleciła Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research przygotowanie i przeprowadzenie ankiety w tym zakresie. Została skierowana do osób w wieku 60-74 lata z wielochorobowością i chorobami przewlekłymi.

Muszę przyznać, że wyniki zaskoczyły nawet nas – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk. – Niby po ilości przeprowadzonych rozmów w naszym gronie powinniśmy być na to przygotowani, a jednak nie sądziłam, że aż 82 proc. badanych zdarzyło się w ostatnich miesiącach nie wykupić leku.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Koalicji przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research wynika ponadto, że seniorzy ograniczając codzienne wydatki w pierwszej kolejności oszczędzają na rachunkach i żywności, ale zaraz potem – właśnie na lekach. 94 proc badanych osób przyznało, że wydatki na leki obciążają ich domowy budżet.

Obserwujemy to na co dzień w naszych gabinetach – mówi dr Michał Sutkowski, Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. – Kiedy próbujemy zdiagnozować brak postępów w leczeniu seniorów, zdarza nam się słyszeć, że nie wykupili leków, bo były za drogie. To są najczęściej pacjenci z wielochorobowością, a przerwy w leczeniu są niebezpieczne i mogą w znaczący sposób wpłynąć na pogorszenie stanu zdrowia.
 
Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” przygotowała jeszcze jedną ankietę przeprowadzoną wśród osób starszych zrzeszonych w organizacjach członkowskich Koalicji. W ankiecie zapytano, ile średnio wynoszą ich miesięczne wydatki na leki. Ponad 80 proc. odpowiedziało, że średnia wysokość rachunku, jaki dostają co miesiąc w aptece wynosi powyżej stu złotych.
 
Jeśli średnia wydatków wynosi ponad 100 zł, to oznacza, że są osoby, które wydają po 200 a nawet 300 zł, a to już jest odczuwalna część ich emerytury – wskazuje Magdalena Osińska-Kurzywilk.  – Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” funkcjonuje w strukturach międzynarodowych i wiem, że w innych krajach seniorzy poniżej 75. roku życia otrzymują większe wsparcie niż w Polsce. Może czas, by u nas pomyśleć
o tej grupie?
 
Europa bardziej wspiera seniorów
Programy refundacji leków dla seniorów funkcjonują w całej Europie. Polski – w porównaniu z nimi – plasuje granicę wieku dość wysoko. W Wielkiej Brytanii prawo do bezpłatnych leków przysługuje osobom powyżej 60. r.ż., we Francji po 65 r.ż. (dla pacjentów przewlekle chorych). W Niemczech mamy do czynienia z progami dopłat do zakupu produktów leczniczych, po przekroczeniu których wszystkie leki kupowane przez osoby w wieku podeszłym w następnym roku kalendarzowym są wydawane bezpłatnie, a seniorzy inni niż cierpiący na choroby przewlekłe płacą proporcjonalnie do ceny leku, ale nie więcej niż 10 proc. Jeszcze inaczej jest w systemie estońskim, tam osoby powyżej 63. roku życia uzyskują refundację leków na poziomie 90 proc. Muszą jednak doliczyć do tego koszt opłaty ryczałtowej (za każdy lek 2,5 euro). W Czechach progi refundacji zależą od poziomu wydatków. Seniorzy powyżej 70. roku życia nie ponoszą żadnych kosztów, jeśli wydadzą na leki powyżej 500 koron czeskich, a po 65. roku życia – powyżej tysiąca koron.
 
Potrzebne wsparcie systemowe
Członkowie Koalicji wskazują na rozwiązanie, które mogłoby wpłynąć na poprawę sytuacji materialnej seniorów.  A to z kolei może się przełożyć na ich stan zdrowia. Nie jest to nowy pomysł, został wcześniej zawarty między innymi w jednym z akapitów założeń Polskiego Ładu. Czytamy w nim, że „w związku ze skutecznością dotychczasowego programu Leki 75+ (wzrastająca liczba beneficjentów i malejące wydatki osób powyżej 75. roku życia na leki) chcemy umożliwić korzystanie z programu osobom młodszym, a w niektórych kategoriach leków nawet osobom z grupy 60+.”

To dobry kierunek – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”. – Sytuacja seniorów naprawdę nie jest łatwa a będzie jeszcze trudniejsza. Przykłady odchodzenia od okienek w aptekach, ale także sklepach spożywczych, widać na każdym kroku. Choćby ten, znany z mediów, że ochrona jednego ze sklepów w Łodzi zatrzymała kobietę, która tłumacząc się, dlaczego ukradła kilka serków topionych, powiedziała, że była głodna a ostatnie pieniądze wydała na leki.
 
Zielone światło od prezesa Kaczyńskiego?
Pacjenci doceniają, że w obliczu trudnej sytuacji rządzący nie rezygnują z projektów socjalnych, o czym świadczy choćby projekt budżetu na rok 2023. Ale jeszcze większą nadzieję wiążą z zapowiedzią prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który 24 lipca w Koninie powiedział: „w takim systemie te pieniądze stale się zwiększające wystarczą na dobrą służbę zdrowia, na darmowe leki dla seniorów i to nawet młodszych niż 75 lat. Krótko mówiąc: na to, żeby ludzie mogli się leczyć i żeby nie było tak jak było i jest jeszcze ciągle dalej (…), że lekarz się zastanawia (…) czy ten pacjent może kupić ten lek”.

Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”, na podstawie zebranych danych, popiera ten projekt. Nie ma wątpliwości, że podobnie jak wprowadzenie Programu „Leki 75+” poprawiło dostęp do farmakoterapii osób w tym przedziale wiekowym, tak jej rozszerzenie pomoże kolejnym grupom pacjentów.

Źródło: Raport badawczy „Darmowe leki dla seniorów 70+. Badanie opinii”. Badanie zrealizowane w dniach 23.08.2022 – 01.09.2022 przez SW Research – Agencję Badań Rynku i Opinii metodą wywiadów telefonicznych (CATI).
Koalicja Na Pomoc Niesamodzielnym

W obliczu obecnej sytuacji ekonomicznej polscy seniorzy potrzebują wsparcia. Z badań zleconych przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym” profesjonalnej agencji badawczej wynika, że wydatki na leki obciążają budżety domowe prawie 95 proc. osób starszych, a ponad 80 proc. zdarzyło się w ostatnich kilku miesiącach nie wykupić recept z uwagi na ceny leków. Nadzieją dla seniorów może być rozszerzenie grupy uprawnionych do bezpłatnych leków o populację 70+. Wyniki badań i coraz bardziej uzasadnione obawy seniorów o swoją przyszłość, są najlepszym dowodem, że to jest najwyższy czas na takie działania.
Trzeba przyznać, że program „Leki 75+” poprawił sytuację seniorów. Zwiększył dostęp do nich, a w budżetach domowych osób, które ukończyły 75. rok życia zauważalny był spadek wydatków na leki. Takie wnioski płyną z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Izba przeprowadziła jednak kontrolę w roku 2019, czyli jeszcze przed wybuchem pandemii, wojny w Ukrainie i przed rosnącymi kosztami cen prądu czy żywności.
 
Opiekuńcza funkcja państwa – jak jest naprawdę?
Według Głównego Urzędu Statystycznego liczba osób starszych w Polsce dynamicznie rośnie. Tych w wieku 75+ jest około 3,5 mln, ale osób po 60. r.ż. już prawie 10 mln. I są oni grupą, która najboleśniej odczuwa zmiany w domowych budżetach. Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i Bazie Informacji Kredytowych (BIK) wynika, że zaległości osób po 65 r.ż. w czerwcu br. wynosiły już prawie 10,4 mld zł. Ponad 60 proc. emerytów wskazuje, że najbardziej ich budżet uszczuplają wydatki na leki.

– Emerytura lub świadczenie rentowe są głównym źródłem dochodów większości seniorów. Wobec sytuacji na rynku osoby starsze są zmuszone do oszczędności, a nawet do rezygnacji z zaspokojenia niektórych potrzeb, także tych podstawowych, a do takich, zwłaszcza u osób starszych, należy zaliczyć potrzeby zdrowotne. Trudności w dostępie do świadczeń finansowanych ze środków publicznych mogą prowadzić do problemów w realizacji socjalnej i opiekuńczej funkcji państwa – mówi prof. Piotr Błędowski ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, jeden z autorów badania PolSenior 2, realizowanego przez Gdański Uniwersytet Medyczny (GUMed) ze środków Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020.
 
Ponad 80 proc. seniorów nie wykupiło w ostatnich miesiącach leków
Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, nie kwestionując korzyści z programu „Leki 75+”, zwraca jednak uwagę, że seniorzy nie zaczynają się po 75. roku życia.

– Od początku roku docierają do nas liczne sygnały od naszych członków, że osoby starsze mają poważne problemy z wykupowaniem leków – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji. – Podwyżki energii, żywności i leków pochłaniają ich oszczędności. Jeśli będą odchodzić od okienek aptecznych, przestaną się leczyć i wtedy wrócą do lekarzy w dużo gorszym stanie. To błędne koło, bo trafią do szpitali i będą generować jeszcze większe koszty związane z hospitalizacją.

Zaniepokojona ilością sygnałów o problemach z wykupowaniem recept i ograniczaniem wydatków na leczenie, Koalicja zleciła Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research przygotowanie i przeprowadzenie ankiety w tym zakresie. Została skierowana do osób w wieku 60-74 lata z wielochorobowością i chorobami przewlekłymi.

Muszę przyznać, że wyniki zaskoczyły nawet nas – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk. – Niby po ilości przeprowadzonych rozmów w naszym gronie powinniśmy być na to przygotowani, a jednak nie sądziłam, że aż 82 proc. badanych zdarzyło się w ostatnich miesiącach nie wykupić leku.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Koalicji przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research wynika ponadto, że seniorzy ograniczając codzienne wydatki w pierwszej kolejności oszczędzają na rachunkach i żywności, ale zaraz potem – właśnie na lekach. 94 proc badanych osób przyznało, że wydatki na leki obciążają ich domowy budżet.

Obserwujemy to na co dzień w naszych gabinetach – mówi dr Michał Sutkowski, Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. – Kiedy próbujemy zdiagnozować brak postępów w leczeniu seniorów, zdarza nam się słyszeć, że nie wykupili leków, bo były za drogie. To są najczęściej pacjenci z wielochorobowością, a przerwy w leczeniu są niebezpieczne i mogą w znaczący sposób wpłynąć na pogorszenie stanu zdrowia.
 
Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” przygotowała jeszcze jedną ankietę przeprowadzoną wśród osób starszych zrzeszonych w organizacjach członkowskich Koalicji. W ankiecie zapytano, ile średnio wynoszą ich miesięczne wydatki na leki. Ponad 80 proc. odpowiedziało, że średnia wysokość rachunku, jaki dostają co miesiąc w aptece wynosi powyżej stu złotych.
 
Jeśli średnia wydatków wynosi ponad 100 zł, to oznacza, że są osoby, które wydają po 200 a nawet 300 zł, a to już jest odczuwalna część ich emerytury – wskazuje Magdalena Osińska-Kurzywilk.  – Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” funkcjonuje w strukturach międzynarodowych i wiem, że w innych krajach seniorzy poniżej 75. roku życia otrzymują większe wsparcie niż w Polsce. Może czas, by u nas pomyśleć
o tej grupie?
 
Europa bardziej wspiera seniorów
Programy refundacji leków dla seniorów funkcjonują w całej Europie. Polski – w porównaniu z nimi – plasuje granicę wieku dość wysoko. W Wielkiej Brytanii prawo do bezpłatnych leków przysługuje osobom powyżej 60. r.ż., we Francji po 65 r.ż. (dla pacjentów przewlekle chorych). W Niemczech mamy do czynienia z progami dopłat do zakupu produktów leczniczych, po przekroczeniu których wszystkie leki kupowane przez osoby w wieku podeszłym w następnym roku kalendarzowym są wydawane bezpłatnie, a seniorzy inni niż cierpiący na choroby przewlekłe płacą proporcjonalnie do ceny leku, ale nie więcej niż 10 proc. Jeszcze inaczej jest w systemie estońskim, tam osoby powyżej 63. roku życia uzyskują refundację leków na poziomie 90 proc. Muszą jednak doliczyć do tego koszt opłaty ryczałtowej (za każdy lek 2,5 euro). W Czechach progi refundacji zależą od poziomu wydatków. Seniorzy powyżej 70. roku życia nie ponoszą żadnych kosztów, jeśli wydadzą na leki powyżej 500 koron czeskich, a po 65. roku życia – powyżej tysiąca koron.
 
Potrzebne wsparcie systemowe
Członkowie Koalicji wskazują na rozwiązanie, które mogłoby wpłynąć na poprawę sytuacji materialnej seniorów.  A to z kolei może się przełożyć na ich stan zdrowia. Nie jest to nowy pomysł, został wcześniej zawarty między innymi w jednym z akapitów założeń Polskiego Ładu. Czytamy w nim, że „w związku ze skutecznością dotychczasowego programu Leki 75+ (wzrastająca liczba beneficjentów i malejące wydatki osób powyżej 75. roku życia na leki) chcemy umożliwić korzystanie z programu osobom młodszym, a w niektórych kategoriach leków nawet osobom z grupy 60+.”

To dobry kierunek – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”. – Sytuacja seniorów naprawdę nie jest łatwa a będzie jeszcze trudniejsza. Przykłady odchodzenia od okienek w aptekach, ale także sklepach spożywczych, widać na każdym kroku. Choćby ten, znany z mediów, że ochrona jednego ze sklepów w Łodzi zatrzymała kobietę, która tłumacząc się, dlaczego ukradła kilka serków topionych, powiedziała, że była głodna a ostatnie pieniądze wydała na leki.
 
Zielone światło od prezesa Kaczyńskiego?
Pacjenci doceniają, że w obliczu trudnej sytuacji rządzący nie rezygnują z projektów socjalnych, o czym świadczy choćby projekt budżetu na rok 2023. Ale jeszcze większą nadzieję wiążą z zapowiedzią prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który 24 lipca w Koninie powiedział: „w takim systemie te pieniądze stale się zwiększające wystarczą na dobrą służbę zdrowia, na darmowe leki dla seniorów i to nawet młodszych niż 75 lat. Krótko mówiąc: na to, żeby ludzie mogli się leczyć i żeby nie było tak jak było i jest jeszcze ciągle dalej (…), że lekarz się zastanawia (…) czy ten pacjent może kupić ten lek”.

Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”, na podstawie zebranych danych, popiera ten projekt. Nie ma wątpliwości, że podobnie jak wprowadzenie Programu „Leki 75+” poprawiło dostęp do farmakoterapii osób w tym przedziale wiekowym, tak jej rozszerzenie pomoże kolejnym grupom pacjentów.

Źródło: Raport badawczy „Darmowe leki dla seniorów 70+. Badanie opinii”. Badanie zrealizowane w dniach 23.08.2022 – 01.09.2022 przez SW Research – Agencję Badań Rynku i Opinii metodą wywiadów telefonicznych (CATI).
Koalicja Na Pomoc Niesamodzielnym