Medicalpress
Osoby starsze należą do grup najbardziej narażonych na ciężki przebieg chorób zakaźnych, hospitalizacje i zgony z powodu infekcji. Eksperci oraz przedstawiciele Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” alarmują, że w obliczu starzenia się społeczeństwa konieczne jest zwiększenie dostępu do refundowanych szczepień ochronnych dla seniorów. Wyniki badania ankietowego pokazują, że choć starsi Polacy dostrzegają zagrożenie związane z zakażeniami pneumokokowymi, to poziom wyszczepialności pozostaje niski. Głównymi barierami są koszty szczepień, niedostateczna wiedza oraz obawy dotyczące działań niepożądanych.
Seniorzy są najbardziej narażoną na choroby zakaźne i infekcje grupą wiekową. Wynika to z naturalnego starzenia się układu odpornościowego i częstego występowania schorzeń współistniejących. Stąd potrzeba zapewnienia im szerokiego, refundowanego dostępu do szczepień o najszerszej ochronie. Na tę potrzebę, popartą wynikami badania ankietowego, zwraca uwagę Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” podkreślając, że szczepienia powinny stać się standardem opieki medycznej.

Seniorzy potrzebują szerszej ochrony. Eksperci apelują o powszechny dostęp do refundowanych szczepień

 
Z szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że do 2030 r. blisko 1/3 populacji Polski będzie miała powyżej 60. lat, a do roku 2050 odsetek ten wzrośnie nawet do 40 procent. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa rośnie również ryzyko ciężkich chorób zakaźnych, w tym inwazyjnej choroby pneumokokowej (IChP), która szczególnie zagraża seniorom.

Niepokojące statystyki zakażeń pneumokokowych

Właśnie z uwagi na obniżoną odporność i występowanie chorób współistniejących, osoby starsze są szczególnie narażone na ciężki przebieg zakażeń pneumokokowych, takich jak zapalenie płuc, sepsa czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Ryzyko zachorowania na inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP) gwałtownie wzrasta wraz z wiekiem (osoby 65+ z czynnikami ryzyka stanowią 39 proc. tej grupy wiekowej, ale to właśnie u nich odnotowuje się ponad połowę przypadków zapaleń płuc o dowolnej przyczynie).

Dodatkowo osoby starsze są najbardziej narażone na ciężki przebieg zakażenia, hospitalizacje i ryzyko zgonu – wskaźnik śmiertelności związanej z IChP w grupie osób po 65. roku życia wynosi niemal 50 proc. i jest najwyższy wśród wszystkich grup wiekowych. Dlatego tak ważna jest ochrona tej części populacji.

Pneumokoki są straszne, kojarzą się z zapaleniem płuc. Co roku z powodu zapalenia płuc umiera na świecie 2,5 mln osób, to najczęstsza infekcyjna przyczyna zgonów. Co drugi pacjent z zapaleniem płuc, który trafi do szpitala, umrze. I to już są dane przerażające – mówi dr Monika Wanke-Rytt, z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Wydziale Lekarskim Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, edukatorka w zakresie szczepień i profilaktyki zdrowotnej. – Szczepienia przeciwko pneumokokom, o czym mówi się coraz częściej, choć jeszcze nie w Polsce, są narzędziem spowalniającym proces antybiotykoodporności, która narasta i nigdy jej nie zatrzymamy. Dzięki szczepieniom możemy ograniczyć stosowanie antybiotyków.

Profilaktyka, która nie tylko ratuje, ale się zwraca

Choroba pneumokokowa to nie tylko problem zdrowotny dla pacjentów i ich rodzin, ale również poważne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki. Pozaszpitalne zapalenie płuc (PZP), którego istotną część stanowią zakażenia pneumokokowe, pozostaje jedną z głównych przyczyn hospitalizacji, absencji zawodowej i kosztów pośrednich, które według szacunków wynoszą prawie 50 mln zł rocznie.

Tymczasem szczepionki skoniugowane przeciw pneumokokom o wysokiej walentności nie tylko zapewniają seniorom najszerszą ochronę i redukują ryzyko ciężkich powikłań, ale znacznie zmniejszają także koszty leczenia. Przeprowadzone niedawno m. in. w Polsce badanie oceniające wpływ społeczno-ekonomiczny programów szczepień dla dorosłych (w tym szczepień przeciwko pneumokokom) wykazało, że mogą one przynieść społeczeństwu zwrot nawet 19-krotności początkowej inwestycji, przy uwzględnieniu korzyści wykraczających poza system ochrony zdrowia (w przypadku szczepień przeciw pneumokokom zwrot z inwestycji może osiągać nawet 33-krotność poniesionych kosztów).

Co wiemy o szczepieniach wśród seniorów?

W obliczu tych wyzwań cywilizacyjnych Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”, której misją jest m. in. troska o zdrowie i jakość życia osób starszych, przeprowadziła badanie ankietowe w celu lepszego poznania problemów i wyzwań związanych z chorobami, którym można skutecznie zapobiegać dzięki szczepieniom. Ankieta zatytułowana „Czy seniorzy mogą liczyć na skuteczną profilaktykę szczepienną?” została skierowana do szerokiego grona odbiorców – osób zaangażowanych w opiekę długoterminową, ekspertów zajmujących się zdrowiem seniorów i osób niesamodzielnych, a także kadry zarządzającej domami pomocy społecznej, zakładami opiekuńczo-leczniczymi i pielęgnacyjno-opiekuńczymi oraz innymi placówkami sprawującymi bezpośrednią opiekę nad osobami starszymi.

Jednym z kluczowych obszarów badania była ocena poziomu wiedzy i świadomości dotyczącej szczepień ochronnych oraz profilaktyki chorób zakaźnych – zarówno wśród seniorów, jak i osób odpowiedzialnych za organizację i realizację opieki. Chcieliśmy również zidentyfikować najważniejsze czynniki wpływające na poziom wyszczepialności osób starszych. Dlatego pytaliśmy między innymi o dostępność szczepień, bariery organizacyjne oraz koszty ponoszone przez pacjentów – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Wysoka świadomość zagrożeń, niska realizacja szczepień

92 proc. ankietowanych przez Koalicję seniorów uważa zapalenie płuc za poważne zagrożenie, a niemal 80 proc. – że infekcja może trwale obniżyć ich samodzielność.  Choć niemal 3/4 respondentów wie, że pneumokoki mogą prowadzić do hospitalizacji i ciężkich powikłań, to jedynie 20 proc. było kiedykolwiek zaszczepionych przeciw pneumokokom. Największą barierę stanowią finanse – 88 proc. seniorów zaszczepiłoby się, gdyby szczepienie było bezpłatne. Ponad połowa badanych zwraca uwagę na koszt szczepień (57 proc.), który stanowi dla nich realną przeszkodę w podjęciu decyzji o zaszczepieniu. Podobnie wysoki odsetek osób jako powód niepodjęcia decyzji o szczepieniu podaje brak wystarczającej wiedzy (51 proc.) lub obawę przed działaniami niepożądanymi (57 proc.). Świadczy to o silnej potrzebie edukacji i konieczności podjęcia działań systemowych.

Szczepienia bliżej pacjenta

Ważnym elementem zwiększania wyszczepialności seniorów, który wybrzmiał wyraźnie z wyników badania ankietowego, było zwiększenie dostępu do szczepień w aptekach i miejscach pobytu dziennego.

Farmaceuci mają i chęci, i możliwości do wykonywania szczepień – deklaruje dr n. farm. Magdalena Stolarczyk, członkini Okręgowej Rady Aptekarskiej w Warszawie i Naczelnej Rady Aptekarskiej, ekspertka merytoryczna Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. – Mamy uprawnienia, oczywiście po odbyciu odpowiednich kursów, do kwalifikowania i wykonywania szczepień przeciwko 26 jednostkom chorobowym, w tym zakażeniom pneumokokowym.  Możemy też wystawiać recepty, także refundowane, co pozwala diametralnie skrócić ścieżkę pacjenta do zaszczepienia i odciążyć lekarzy i pielęgniarki.

Według ekspertów takie rozwiązanie realnie zwiększa dostępność profilaktyki i powinno być systemowo wzmacniane, zwłaszcza że, jak pokazała ankieta, zwracają na to uwagę zarówno seniorzy i ich opiekunowie, jak i kadra zarządzająca placówkami opieki długoterminowej.

Nasi respondenci chętnie skorzystaliby ze szczepień, gdyby bezpłatnie oferowały je apteki. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 68 proc. seniorów – wylicza Magdalena Osińska-Kurzywilk. – Z kolei kadra zarządzająca wskazuje, że kluczowym kierunkiem zmian powinno być wprowadzenie bezpłatnych szczepień w ich placówkach (84 proc. ankietowanych) przy jednoczesnym zapewnieniu wsparcia organizacyjnego, w tym mobilnych zespołów szczepiących, co mogłoby znacząco usprawnić realizację szczepień w placówkach o ograniczonych zasobach kadrowych – dodaje prezes Koalicji.

Czas na strategiczną decyzję dla zdrowia seniorów

Doświadczenia ostatnich lat potwierdziły, że odpowiednio prowadzona polityka szczepień stanowi jeden z kluczowych elementów budowania bezpieczeństwa zdrowotnego osób po 65. r.ż., szczególnie narażonych na zakażenia. Nowoczesne szczepionki skoniugowane przeciwko pneumokokom o wysokiej walentności są odpowiedzią na te potrzeby. Dają możliwość zabezpieczenia seniorów jedną dawką na wiele lat i zapewnić niemal 50-procentową skuteczność w zapobieganiu ich hospitalizacji.

Jak pokazują wyniki ankiety, seniorzy chcą się szczepić, a placówki chcą szczepić. Oba środowiska wskazują na te same warunki konieczne: refundację, jasne zasady i edukację.  Wysoka deklarowana gotowość (88 proc. seniorów, 93% placówek) świadczy o tym, że usunięcie barier finansowych i informacyjnych mogłoby znacząco zwiększyć poziom ochrony zdrowotnej osób starszych. Stąd apel Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” o podjęcie działań zmierzających do tego, by szczepienia przeciwko chorobom zakaźnym, w tym zakażeniom pneumokokowym, stały się standardem leczenia i filarem polityki zdrowotnej państwa. W starzejącym się społeczeństwie jest to nie tylko decyzja medyczna, ale strategiczna inwestycja w zdrowie publiczne i przyszłość Polski.

WYNIKI BADANIA: „CZY SENIORZY MOGĄ LICZYĆ NA SKUTECZNĄ PROFILAKTYKĘ SZCZEPIENNĄ?”

Źródło: inf pras

 
Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu sprawdzają, jak olejki eteryczne – w tym tymiankowy i rozmarynowy – mogą pomóc w walce z antybiotykoopornością, a ich skuteczność zależy od środowiska i konkretnego szczepu bakterii. To część projektu PUMA i zarazem pierwszy krok do „essential oil stewardship” – standaryzowanych zasad odpowiedzialnego wykorzystania naturalnych substancji w terapii.
Tymianek, rozmaryn czy lawenda od wieków kojarzą się z medycyną niekonwencjonalną. Dziś jednak te aromatyczne rośliny coraz częściej trafiają pod mikroskopy badaczy, którzy starają się dowieźć ich wpływu na poprawę zdrowia.

– Ze względu na wciąż narastający problem oporności drobnoustrojów na antybiotyki podkreśla się konieczność wprowadzenia do terapii produktów przeciwdrobnoustrojowych, względem których drobnoustroje jeszcze nie nabyły odporności – mówi dr Malwina Brożyna z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Farmaceutycznej i Parazytologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Od blisko dekady bada ona właściwości olejków eterycznych i ich potencjał terapeutyczny.

Jak podkreśla badaczka, każdy olejek to złożony zestaw molekuł chemicznych, które działają jednocześnie i wielokierunkowo na komórki bakterii.

– Można myśleć o nim jako o swoistym koktajlu przeciwdrobnoustrojowym – mieszaninie naturalnych związków, które w terapii skojarzonej mogą nie tylko zwiększać efektywność antybiotyków, ale też ograniczać ryzyko powstawania oporności – wyjaśnia dr Brożyna.

Tymianek i rozmaryn pod lupą

W najnowszych badaniach zespół naukowców przyjrzał się działaniu olejków tymiankowego i rozmarynowego wobec gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus). To bakteria dobrze znana lekarzom – odpowiada za wiele infekcji skóry i ran, a niektóre jej szczepy są wyjątkowo oporne na leczenie.

Eksperymenty prowadzono w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do rzeczywistego środowiska rany. Wyniki zaskoczyły badaczy: olejek tymiankowy wykazywał znacznie wyższą aktywność przeciwdrobnoustrojową w tym środowisku niż w klasycznej pożywce laboratoryjnej, podczas gdy rozmarynowy – odwrotnie.

– Takie różnice pokazują, jak bardzo na skuteczność działania wpływają warunki, w jakich prowadzi się badania – tłumaczy dr Brożyna. – Jeśli chcemy, by olejki rzeczywiście znalazły zastosowanie kliniczne, musimy projektować eksperymenty w sposób odzwierciedlający to, co dzieje się w organizmie, a nie tylko w probówce.

Równie ważne okazały się różnice między samymi szczepami bakterii. Niektóre reagowały bardzo silnie, inne – wcale. To potwierdza, że analizując skuteczność olejków, należy uwzględniać wewnątrzgatunkową zmienność drobnoustrojów.

Odpowiedzialne badania – idea „essential oil stewardship”

Badacze z Wrocławia zwracają uwagę, że fascynacja olejkami nie może przesłaniać konieczności rygorystycznego podejścia naukowego. Stąd pomysł na „essential oil stewardship” – zbiór zasad określających, jak badać i stosować olejki w sposób odpowiedzialny i powtarzalny.

– Idea ta zrodziła się, gdy zauważyłam, że ogromna liczba niewystandaryzowanych badań, bazujących na nieadekwatnych metodach, paradoksalnie spowalnia wprowadzenie leczenia olejkami do praktyki klinicznej – mówi dr Brożyna.

W ramach grantu NCN Preludium opracowano szczegółowe wytyczne metodologiczne dotyczące oceny aktywności przeciwdrobnoustrojowej olejków. Celem projektu jest zapewnienie, by każdy badacz – niezależnie od laboratorium – mógł uzyskać rzetelne, powtarzalne wyniki. To pierwszy krok do stworzenia międzynarodowych standardów badań i realnej oceny klinicznej skuteczności tych naturalnych substancji.

PUMA – laboratorium przyszłości

Badania prowadzone są w ramach platformy PUMA (Platform for Unique Model Applications), działającej pod kierownictwem dr hab. Adama Junki z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Farmaceutycznej i Parazytologii UMW. To jednostka opracowująca i rozwijająca modele biologiczne i bioinżynieryjne, które pozwalają testować skuteczność antybiotyków, antyseptyków i związków naturalnych
w warunkach zbliżonych do rzeczywistych infekcji.

– PUMA to środowisko, w którym łączymy mikrobiologię, bioinżynierię i nowoczesne technologie, by badać procesy biologiczne z maksymalną wiarygodnością – tłumaczy dr Brożyna. – W planach jest również wdrożenie modeli opartych na sztucznej inteligencji, które pomogą przewidywać skuteczność badanych substancji i optymalizować proces eksperymentalny.

Co dalej?

Choć olejki eteryczne nie zastąpią klasycznej farmakoterapii, mogą ją uzupełnić – zwłaszcza w terapii infekcji miejscowych. Zanim jednak trafią do praktyki klinicznej, konieczne będzie opracowanie stabilnych formulacji i pełna standaryzacja. Największe wyzwanie to zmienność – zarówno chemiczna, wynikająca z pochodzenia roślin, jak
i biologiczna, związana z zachowaniem bakterii. Dlatego – jak podkreśla dr Brożyna – potrzebne jest odpowiedzialne, oparte na dowodach podejście do natury.

Ten materiał powstał na podstawie publikacji: Toward essential oil stewardship: strain-resolved evaluation of thyme oil activity against Pseudomonas aeruginosa Malwina Brożyna, Zuzanna Stępnicka, Natalia Tymińska, Bartłomiej Dudek, Katarzyna Kapczyńska, Adam Matkowski, Yanfang Sun, Michał Tomczyk, Adam Junka

Establishing essential oil stewardship through the case of rosemary and thyme oils against Staphylococcus aureus Malwina Brożyna, Zuzanna Stępnicka,  Katarzyna Kapczyńska, Bartłomiej Dudek, Adam Matkowski, Adam Junka
Według najnowszych danych każdego roku na świecie z powodu infekcji wywołanych przez bakterie oporne na antybiotyki umiera ponad 1,3 miliona ludzi. W samej Europie liczba zgonów przekracza 33 tysiące[1]. W dniach 18-24 listopada obchodzimy Światowy Tydzień Wiedzy o Antybiotykach, którego celem jest zwiększenie świadomości na temat odpowiedzialnego stosowania antybiotyków oraz powstrzymanie globalnego kryzysu antybiotykooporności.
Światowy Tydzień Wiedzy o Antybiotykach to międzynarodowa inicjatywa organizowana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) oraz krajowe instytucje zdrowotne. W Polsce aktywnym partnerem inicjatywy jest Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy. Główne cele to edukacja oraz szerzenie wiedzy na temat rosnącego problemu antybiotykooporności – zagrożenia, które już dziś wpływa na zdrowie publiczne i przyszłość systemów ochrony zdrowia na całym świecie.
 
Antybiotykoodporność – problem globalny
Antybiotyki od ponad stu lat stanowią podstawę leczenia infekcji bakteryjnych, jednak ich nadużywanie, zarówno w medycynie, jak i w hodowli zwierząt, przyspiesza rozwój antybiotykooporności. W samej Europie aktualna sytuacja prowadzi do ponad 33 tysięcy zgonów rocznie. Problem dotyczy nie tylko zdrowia pacjentów, ale także rosnących kosztów opieki zdrowotnej i hospitalizacji, gdyż leczenie infekcji wywołanych przez bakterie oporne na antybiotyki jest znacznie bardziej złożone i kosztowne.
 
Edukacja przede wszystkim
W trakcie Światowego Tygodnia Wiedzy o Antybiotykach na stronach WHO oraz ECDC udostępniane są materiały informacyjne, które wspierają edukację na temat świadomego stosowania antybiotyków. Pacjenci i lekarze są zachęcani do zapoznania się z nimi, aby wspólnie zapobiegać niekontrolowanemu rozwojowi antybiotykooporności i chronić zdrowie publiczne.
 
Także w Polsce ważną częścią działań na rzecz przeciwdziałania rosnącej antybiotykooporności jest wsparcie merytoryczne dla lekarzy i edukacja pacjentów. Kluczowe zalecenia obejmują m.in. zlecanie antybiotyków tylko wtedy, gdy jest to uzasadnione. Pacjenci natomiast są zachęcani do stosowania antybiotyków zgodnie z rekomendacją lekarską[2].
 
Gotowe do użycia i bezpieczne rozwiązania dla placówek medycznych
W ramach Światowego Tygodnia Wiedzy o Antybiotykach firma Fresenius Kabi Polska podkreśla znaczenie bezpiecznego, zgodnego z najnowszą wiedzą medyczną stosowania antybiotyków. Dzięki innowacyjnym opakowaniom KabiPac oraz formulacjom typu RTU (gotowe do użycia), minimalizowane jest ryzyko błędów medycznych, a także optymalizowany jest czas pracy personelu. Dodatkowo, lokalna produkcja antybiotyków firmy Fresenius Kabi Polska jest odpowiedzią na potrzeby polskiego systemu ochrony zdrowia, zapewniając stabilność dostaw oraz możliwość szybkiego reagowania na zmieniające się potrzeby. Firma podkreśla, że zapewnienie ciągłości dostaw leków jest jednym z fundamentów bezpieczeństwa pacjentów.

 
[1] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35065702/
[2] https://antybiotyki.edu.pl/edwa/zobacz-odp-stosowanie-pacjent.php

źródło: Fresenius Kabi

W listopadzie obchodzony jest Światowy Tydzień Wiedzy o Antybiotykach, ustanowiony przez WHO w celu zwrócenia uwagi na rosnący problem globalnej oporności na środki przeciwdrobnoustrojowe i zachęcenia do przeciwdziałania temu zjawisku, między innymi dzięki zmianom systemowym. Z tej okazji polscy eksperci wypracowali rekomendacje, które są ważnym głosem w tym obszarze.

Według WHO problem antybiotykooporności stanowi realne zagrożenie dla ludzkości, a pandemia COVID-19 jeszcze bardziej spotęgowała to zjawisko. Jak wynika z danych opublikowanych w czasopiśmie „Lancet” w 2019 r. na świecie zmarło 4,95 mln pacjentów z powodu zakażeń wywołanych przez bakterie oporne na antybiotyki, z tego 1,27 mln przez bakterie oporne na wszystkie dostępne antybiotyki. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że jeśli nie zostaną podjęte konkretne działania, do 2050 roku na całym świecie roczna liczba zgonów wywołanych antybiotykoopornością może wynieść nawet 10 milionów.


Niepokojące statystyki

Zanim świat poznał antybiotyki ludzie umierali z powodu zakażeń bakteryjnych, takich jak zapalenie płuc lub infekcje po zabiegach chirurgicznych. Wraz z rozwojem ery antybiotyków zaczęły pojawiać się bakterie oporne na ich działanie, z początku nie stanowiło to aż tak poważnego problemu. Jednak w związku z nadużywaniem antybiotyków, bakterie wypracowały odpowiednie mechanizmy do walki z nimi.

„Dziś problem antybiotykooporności jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego stale rosnącym w związku z nadużywaniem i niewłaściwym stosowaniem antybiotyków, między innymi w ambulatoriach, szpitalach, weterynarii, rolnictwie” – mówi dr hab. Anna Staniszewska, prezes Fundacji Obywatele Zdrowo Zaangażowani i adiunkt z Katedry i Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej WUM.

Skuteczną walkę z antybiotykoopornością i nadużywaniem antybiotyków uniemożliwia brak wiarygodnych i aktualnych danych. Te z 2019 roku pokazują jednak, że liczba zgonów w naszym kraju spowodowanych zakażeniami wywołanymi przez bakterie oporne na antybiotyki jest większa niż tych z powodu m.in. zaburzeń neurologicznych, cukrzycy, chorób układu trawiennego, chorób nerek, gruźlicy czy przewlekłych chorób układu oddechowego. W tym samym roku w Polsce odnotowano 5 600 zgonów bezpośrednio związanych z opornością na antybiotyki i 24 100 zgonów pośrednio związanych z tym zjawiskiem[2].


Koszty ekonomiczne i społeczne

Według profesora Marcina Czecha z Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego przeciętne zużycie antybiotyków w Polsce jest większe niż średnia europejska.

„Ma to swoje konsekwencje ekonomiczne, w postaci ponoszenia nieuzasadnionych kosztów niepotrzebnej farmakoterapii, złego doboru antybiotyków czy przedłużającej się hospitalizacji, co z kolei przekłada się na koszty zwolnień lekarskich. W Unii Europejskiej przeznacza się około 1,5 mld euro na koszty związane z niewłaściwą antybiotykoterapią, z kolei w USA jest to 20 mld dolarów” – mówi profesor Marcin Czech z Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego i wskazuje na działania, które należałoby rozpocząć natychmiast, by skutecznie walczyć ze zjawiskiem antybiotykooporności. Wymienia wśród nich: edukację od najmłodszych lat (aby zwiększyć świadomość na temat antybiotykooporności), gromadzenie danych na temat zużycia antybiotyków, zmniejszanie liczby zakażeń poprzez odpowiednie zasady sanitarne (szczególnie w POZ) oraz racjonalizację stosowania antybiotyków w medycynie i weterynarii.

Długa lista zagrożeń

Dużym wyzwaniem dla epidemiologów, mikrobiologów czy wirusologów są migracje na terenie całej Europy związane z sytuacją polityczną. W związku z napływem uchodźców z Ukrainy, najczęściej nieszczepionych, powracają do Polski choroby niemal już zapomniane. Na to wszystko nakłada się kwestia nadużywania antybiotyków (przypisywanie leków na zapas) oraz niechęć do szczepień. Wspólnym elementem obu zjawisk jest brak zaufania społeczeństwa do ochrony zdrowia i nadmierne samoleczenie tym, „co zostało w domu po poprzednich chorobach”.

Osobną kwestią są szpitalne zespoły ds. zakażeń szpitalnych, których personel powinien mieć decydujący wpływ na to, jak w danej placówce uregulowane i egzekwowane są wytyczne dotyczące podaży antybiotyków.


Rekomendacje środowiska

Problem antybiotykooporności był szeroko dyskutowany podczas okrągłego stołu zatytułowanego „Antybiotykooporność 2023 – i co dalej?”, który odbył się w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Wzięli w nim udział: prof. Ewa Augustynowicz-Kopeć, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Mikrobiolog prof. Aneta Nitsch-Osuch, kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM, prof. Dagmara Mirowska-Guzel, Kierownik Katedry i Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej WUM, prof. Justyna Kowalska z Kliniki Chorób Zakaźnych dlaDorosłych WUM, prof. Marcin Czech, prezes Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, dr hab. Ernest Kuchar z Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, dr Iwona Korzeniewska-Rybicka z Katedry i Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej WUM, dr hab. Daniel Szulczyk z Katedry i Zakładu Biochemii WUM i lek. Artur Prusaczyk, członek Rady Naukowej IFIC Polska. Celem debaty eksperckiej było omówienie aktualnej sytuacji, wyzwań oraz kierunków zmian systemowych, które mają pomóc w walce z antybiotykoopornością. Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że działania należy podjąć w trybie pilnym i że powinny one być na bieżąco aktualizowane. Wskazywali ponadto na: potrzebę stworzenia odpowiednich baz danych, które będą monitorować zużycie antybiotyków na poziomie POZ, AOS oraz szpitali; wypracowanie jasnych wytycznych, w jakich przypadkach należy wdrożyć antybiotykoterapię, a w jakich nie (opracowanie negatywnej listy rozpoznań); umożliwienie m.in. członkom zespołów kontroli zakażeń szpitalnych posiadania decydującego wpływu na podaż antybiotyków w danej placówce; konieczność stworzenia map epidemiologicznych, którymi będą mogli posługiwać się lekarze rodzinni. Eksperci podkreślali także potrzebę prowadzenia nieustającej kampanii edukacyjnej promującej szczepienia ochronne jako narzędzie walki z antybiotykoopornością.


Konieczność zmian systemowych

Aby walka z antybiotykoopornością była skuteczna, niezbędne jest podjęcie działań na szczeblu centralnym, na przykład w resorcie zdrowia, który powinien m.in. dążyć do wprowadzenia organizacji podaży antybiotyków w podstawowej opiece zdrowotnej. Efektywność wszelkich działań byłaby jeszcze większa, gdyby miały one charakter międzyresortowy (współpraca z Ministerstwem Edukacji i Nauki, Ministerstwem Rolnictwa, Ministerstwem Środowiska).

„Dużym uprawieniem byłoby wprowadzenie Strategii Narodowej/ Narodowego Programu dotyczącego antybiotyków, który byłby stale finansowany – mówi Anna Staniszewska. – Do prac nad nim powinni zostać zaangażowani eksperci z rynku, którzy czuwaliby nad wprowadzeniem odpowiednich zmian w systemie ochrony zdrowia. Dlatego cieszę się, że efektem debaty WUM jest wypracowanie dokumentu, który my jako Fundacja będziemy mogli dostarczyć decydentom. Mam nadzieję, że tym samym uda nam się zainicjować szerszą debatę na ten temat do której będą dołączać kolejne podmioty. Sam dokument nie jest inicjatywą jednorazową, stąd już teraz zapraszam do wspólnej dyskusji”.

Oporność na antybiotyki jest zagrożeniem dla zdrowia i życia. Skuteczność stosowania antybiotyków, a więc możliwość leczenia zakażeń i chorób bakteryjnych zależy od ich rozsądnego ordynowania i zażywania.

Źródło informacji: Fundacja Obywatele Zdrowo Zaangażowani

Z powodu infekcji wywołanych bakteriami antybiotykoopornymi na świecie umiera ok. 2 mln osób rocznie. WHO szacuje, że jeżeli nic nie zrobimy, to w 2050 r. ta liczba przekroczy 10 mln chorych, czyli więcej niż na wszystkie nowotwory razem wzięte.
Antybiotyki stanowią podstawę leczenia przyczynowego potencjalnie śmiertelnych zakażeń bakteryjnych, zapobiegając milionom zgonów rocznie.

– Rzadko które odkrycie w medycynie było tak znaczące jak odkrycie antybiotyków. Po ich wprowadzeniu do użycia w pierwszej połowie XX widać było wyraźnie zmianę umieralności na choroby, które wcześniej były uznawane za nieuleczalne. Niemniej już twórca pierwszego antybiotyku przewidział problem antybiotykooporności, choć chyba nie spodziewał się, że to zjawisko przyjmie taką skalę – mówił prof. Andrzej M. Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego podczas debaty eksperckiej poświęconej temu problemowi, zorganizowanej z okazji Światowego Tygodnia Wiedzy o Antybiotykach.
Antybiotyki są z nami od 100 lat
Pierwszy antybiotyk odkryto w 1920 r. i była nim penicylina. Do powszechnego użycia leki weszły na początku lat 40 . XX wieku. I bardzo szybko, bo już 1950 r. opisano pierwszy lekooporny szczep bakterii.

– W kolejnych latach i dekadach okresy pomiędzy wprowadzeniem nowego antybiotyku, a pojawieniem się patogenu opornego, skracał się – zwraca uwagę prof. Andrzej M. Fal.

Co robimy źle, że antybiotyki tak szybko przestają działać? Wiele zależy od nas. Mści się przede wszystkim nadużywanie tych leków, np. błędne ich użycie w przypadku infekcji przewlekłych, wirusowych, w hodowli zwierząt, szybka zmiana jednego antybiotyku na drugi. Szacuje się, że aż 56 proc. antybiotyków jest stosowanych w sposób nieuzasadniony. Efekty? Z powodu infekcji wywołanych bakteriami antybiotykoopornymi na świecie umiera ok. 2 mln osób rocznie. WHO szacuje, że jeżeli nic nie zrobimy, to w 2050 r. ta liczba przekroczy 10 mln zł chorych, czyli więcej, niż na wszystkie nowotwory razem wzięte.

– Antybiotykooporność ma także poważne implikacje ekonomiczne. Komisja Europejska szacuje, ze koszty dodatkowe leczenia, związanego z antybiotykoopornością to ok. 1,5 mld euro rocznie – zwracała uwagę dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Ponad połowa antybiotyków przepisywanych w Polsce jest nieuzasadniona
Szwankuje świadomość społeczna. Aż 48 proc. pacjentów uważa, że terapie antybiotykowe są skuteczne w leczeniu infekcji wirusowych. Ponad połowa przepisywanych w Polsce antybiotyków jest nieusadawiana. Jak wynika z raportu IQVIA pt. „Where can we save antibiotics?”, najczęstsze przyczyny stosowania zbędnej farmakoterapii to kaszel (90 proc.), przeziębienie (75 proc.), ból gardła (60 proc.) oraz zapalenie zatok (60 proc.).

– Niestety przyjęło się, że te objawy mogą decydować o przepisaniu antybiotyku. Bardzo często nie pamiętamy, że są one efektem działania układu odpornościowego, a nie dowodem na rodzaj infekcji. A presja pacjenta na lekarza, by przepisał antybiotyk, może być bardzo silna – zwraca uwagę prof. Fal.

Jakie narzędzia mają lekarze POZ, które mogą im pomóc w podejmowaniu decyzji terapeutycznych odnośnie antybiotyków?

– Najważniejszym narzędziem jest wiedza i doświadczenie lekarza. Kluczowe jest badanie kliniczne, ocena pacjenta. W badaniu klinicznym pomocne są skale oceny, np. Centora McIsaaka w ocenie zapalenia gardła, które pomaga ocenić ryzyko anginy paciorkowcowej. Od lipca 2022 r. w POZ wykorzystywane są tzw. szybkie testy: wymazowe w kierunku paciorkowca, tzw. strep-testy oraz ilościowe testy CRP – u dzieci do 6. roku życia, które najczęściej mają infekcje wirusowe. Testy te pomagają w ocenie klinicznej i wpływają na ograniczenie antybiotykoterapii. Ich wykonanie ma także wymiar edukacyjny dla rodzica, bo pomaga zrozumieć, dlaczego antybiotyk u dziecka nie jest potrzebny. Pamiętajmy też, że klasyczna morfologia z rozmazem, gdy mamy szybko jej wynik, to cenne badanie, które dużo wnosi. Kluczowa jest świadomość, po której stronie barykady stoimy. Każdy lekarz musi mieć świadomość, że każde nieuzasadnione przepisanie antybiotyku przyczynia się do narastania oporności – mówi prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, krajowa konsultant w dziedzinie edycyjny rodzinnej.

autor: Ewa Kurzyńska
źródło: infowire
Z powodu infekcji wywołanych bakteriami antybiotykoopornymi na świecie umiera ok. 2 mln osób rocznie. WHO szacuje, że jeżeli nic nie zrobimy, to w 2050 r. ta liczba przekroczy 10 mln chorych, czyli więcej niż na wszystkie nowotwory razem wzięte.
Antybiotyki stanowią podstawę leczenia przyczynowego potencjalnie śmiertelnych zakażeń bakteryjnych, zapobiegając milionom zgonów rocznie.

– Rzadko które odkrycie w medycynie było tak znaczące jak odkrycie antybiotyków. Po ich wprowadzeniu do użycia w pierwszej połowie XX widać było wyraźnie zmianę umieralności na choroby, które wcześniej były uznawane za nieuleczalne. Niemniej już twórca pierwszego antybiotyku przewidział problem antybiotykooporności, choć chyba nie spodziewał się, że to zjawisko przyjmie taką skalę – mówił prof. Andrzej M. Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego podczas debaty eksperckiej poświęconej temu problemowi, zorganizowanej z okazji Światowego Tygodnia Wiedzy o Antybiotykach.
Antybiotyki są z nami od 100 lat
Pierwszy antybiotyk odkryto w 1920 r. i była nim penicylina. Do powszechnego użycia leki weszły na początku lat 40 . XX wieku. I bardzo szybko, bo już 1950 r. opisano pierwszy lekooporny szczep bakterii.

– W kolejnych latach i dekadach okresy pomiędzy wprowadzeniem nowego antybiotyku, a pojawieniem się patogenu opornego, skracał się – zwraca uwagę prof. Andrzej M. Fal.

Co robimy źle, że antybiotyki tak szybko przestają działać? Wiele zależy od nas. Mści się przede wszystkim nadużywanie tych leków, np. błędne ich użycie w przypadku infekcji przewlekłych, wirusowych, w hodowli zwierząt, szybka zmiana jednego antybiotyku na drugi. Szacuje się, że aż 56 proc. antybiotyków jest stosowanych w sposób nieuzasadniony. Efekty? Z powodu infekcji wywołanych bakteriami antybiotykoopornymi na świecie umiera ok. 2 mln osób rocznie. WHO szacuje, że jeżeli nic nie zrobimy, to w 2050 r. ta liczba przekroczy 10 mln zł chorych, czyli więcej, niż na wszystkie nowotwory razem wzięte.

– Antybiotykooporność ma także poważne implikacje ekonomiczne. Komisja Europejska szacuje, ze koszty dodatkowe leczenia, związanego z antybiotykoopornością to ok. 1,5 mld euro rocznie – zwracała uwagę dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Ponad połowa antybiotyków przepisywanych w Polsce jest nieuzasadniona
Szwankuje świadomość społeczna. Aż 48 proc. pacjentów uważa, że terapie antybiotykowe są skuteczne w leczeniu infekcji wirusowych. Ponad połowa przepisywanych w Polsce antybiotyków jest nieusadawiana. Jak wynika z raportu IQVIA pt. „Where can we save antibiotics?”, najczęstsze przyczyny stosowania zbędnej farmakoterapii to kaszel (90 proc.), przeziębienie (75 proc.), ból gardła (60 proc.) oraz zapalenie zatok (60 proc.).

– Niestety przyjęło się, że te objawy mogą decydować o przepisaniu antybiotyku. Bardzo często nie pamiętamy, że są one efektem działania układu odpornościowego, a nie dowodem na rodzaj infekcji. A presja pacjenta na lekarza, by przepisał antybiotyk, może być bardzo silna – zwraca uwagę prof. Fal.

Jakie narzędzia mają lekarze POZ, które mogą im pomóc w podejmowaniu decyzji terapeutycznych odnośnie antybiotyków?

– Najważniejszym narzędziem jest wiedza i doświadczenie lekarza. Kluczowe jest badanie kliniczne, ocena pacjenta. W badaniu klinicznym pomocne są skale oceny, np. Centora McIsaaka w ocenie zapalenia gardła, które pomaga ocenić ryzyko anginy paciorkowcowej. Od lipca 2022 r. w POZ wykorzystywane są tzw. szybkie testy: wymazowe w kierunku paciorkowca, tzw. strep-testy oraz ilościowe testy CRP – u dzieci do 6. roku życia, które najczęściej mają infekcje wirusowe. Testy te pomagają w ocenie klinicznej i wpływają na ograniczenie antybiotykoterapii. Ich wykonanie ma także wymiar edukacyjny dla rodzica, bo pomaga zrozumieć, dlaczego antybiotyk u dziecka nie jest potrzebny. Pamiętajmy też, że klasyczna morfologia z rozmazem, gdy mamy szybko jej wynik, to cenne badanie, które dużo wnosi. Kluczowa jest świadomość, po której stronie barykady stoimy. Każdy lekarz musi mieć świadomość, że każde nieuzasadnione przepisanie antybiotyku przyczynia się do narastania oporności – mówi prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, krajowa konsultant w dziedzinie edycyjny rodzinnej.

autor: Ewa Kurzyńska
źródło: infowire
Antybiotyki to leki, które mogą wywołać sporo szkody lub nie zadziałać, jeśli nie będziemy ściśle przestrzegać określonych zasad w trakcie ich zażywania. Dowiedz się, jak prawidłowo postępować w trakcie i po antybiotykoterapii. Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.
Antybiotyki są lekami stosowanymi w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, ułatwiając organizmowi ich opanowanie. Medycyna dysponuje niemal 200 medykamentami z tej grupy. Niektóre z nich mogą być stosowane w leczeniu wielu chorób, niektóre działają wyłącznie na jeden, konkretny szczep bakterii. Używane są także profilaktycznie, np. przed zabiegami chirurgicznymi i w profilaktyce bakteryjnego zapalenia wsierdzia. Obecnie za antybiotyki uznaje się również chemioterapeutyki, czyli substancje wytworzone przez człowieka metodami chemicznymi.

Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.

Częstym błędem jest przerywanie antybiotykoterapii przez pacjenta, gdy tylko poprawi się jego ogólne samopoczucie. Niestety, może to doprowadzić do przykrych konsekwencji – infekcja może nie zostać do końca wyleczona, co może skutkować jej groźniejszym nawrotem. Takie działanie indukuje też  zjawisko antybiotykooporności, gdyż bakterie, które nie zginą, chcąc przeżyć wytwarzają mechanizmy oporności na stosowany lek i na dodatek ten „sposób” ratowania siebie mogą sobie przekazywać – wyjaśnia Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Antybiotyki a posiłki

Z uwagi na substancje w nich zawarte antybiotyki mogą różnie reagować z pokarmami. W związku z tym niektórych antybiotyków wręcz nie należy łączyć z pokarmem lub innymi lekami, ponieważ dochodzi do utrudnienia ich wchłaniania z przewodu pokarmowego. Zaleca się więc zażywanie ich co najmniej godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku. Przykładami takich interakcji mogą być np.:

Są też antybiotyki, które należy zażywać w trakcie posiłku. Dlatego zanim rozpoczniesz terapię, przeczytaj fragment z ulotki dołączonej do każdego leku, jak należy go stosować.


Leki popijaj wyłącznie wodą

Antybiotyków, podobnie jak i zdecydowanej większości innych leków, nie należy popijać sokami, mlekiem lub jogurtem czy kefirem. Zawarty w tych ostatnich wapń może hamować działanie niektórych antybiotyków (np. tetracyklin). Także napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola), źle wpływają na proces wchłaniania leków. Przyjmując je doustnie należy zawsze popijać leki wyłącznie wodą.


Podczas trwania antybiotykoterapii odstaw alkohol

Alkohol osłabia działanie wielu antybiotyków, a także cały organizm i dlatego wolniej wracamy do zdrowia. Dodatkowo może nasilać niektóre dolegliwości, które są niegroźne, jednak wpisują się w zakres działań niepożądanych – np. nudności, osłabienie czy zawroty głowy.

Alkohol w połączeniu z antybiotykami może także doprowadzić do tzw. reakcji disulfiramowej, czyli nietolerancji alkoholu, która może powodować takie objawy jak spadek ciśnienia tętniczego, duszności, kołatanie serca,  czy nadmierną potliwość – wyjaśnia internistka.


Antybiotyk należy brać zawsze o tej samej godzinie

Skuteczność antybiotyku uzależniona jest od odpowiedniego stężenia w tkankach, które musi być utrzymywane przez określony czas, dlatego bardzo istotne jest przyjmowanie antybiotyków w regularnych, ściśle określonych odstępach czasu. Te informacje znajdziesz również w ulotce, ale lekarz może zlecić inne dawkowanie (np. większymi dawkami czy częściej).


Doprowadź zalecaną antybiotykoterapię do końca

Jeśli antybiotyk jest dobrze dobrany, poprawa zdrowia następuje szybko, już po 2-4 dniach. To nie jest sygnał, że leki te można odstawić, bo objawy choroby się cofnęły. Antybiotyki trzeba brać tak długo, jak zalecił to lekarz. W przeciwnym razie z jednej strony narażamy się na powrót infekcji, często o cięższym przebiegu, w której trzeba będzie zastosować inny antybiotyk, a z drugiej odstawienie antybiotyku zbyt wcześnie jest niczym innym niż hodowanie bakterii opornych na ten konkretny antybiotyk (nie będzie dla tych bakterii szkodliwy. Mało tego, że u nas już ten antybiotyk nie zadziała, to na dodatek istnieje ryzyko, że opornymi szczepami zarazimy innych, którzy również będą mieli węższe możliwości antybiotykoterapii.


Liczy się właściwe dobranie antybiotyku do konkretnej infekcji

Antybiotyki stosuje się w leczeniu infekcji bakteryjnych (w zakażeniach grzybiczych, znacznie rzadszych, stosowane są mykotyki, choć przy niektórych infekcjach skuteczne są też antybiotyki, działające na bakterie „współópracujące” z grzybem).

Często, zanim rozpocznie się antybiotykoterapię, pobierany jest posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła), aby określić, jaka bakteria jest odpowiedzialna za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na antybiotyki. Czasem jednak nie ma na to czasu albo po prostu nie jest to potrzebne, bo lekarz dobiera antybiotyk zgodnie z wiedzą, jakiego rodzaju drobnoustroje odpowiedzialne są za konkretne infekcje w danym sezonie.

W niektórych schorzeniach antybiotyki stosuje się przez bardzo długi czas. W takich przypadkach lekarz zwykle zleca okresowo badania krwi i moczu, by sprawdzić, czy nie doszło do działań niepożądanych.


Wpływ antybiotyków na mikroflorę i substancje osłonowe

Wpływ na określony szczep bakterii, niezależnie od tego, czy są one dla nas korzystne lub szkodliwe, jest uzależniony od spektrum działania antybiotyków. Im precyzyjniejszy ich dobór, tym większa szansa, że doprowadzą one tylko do niszczenia drobnoustrojów chorobotwórczych. To także jeden z powodów, dla którego nie powinniśmy stosować antybiotyków, które pozostały w naszej apteczce po pokonaniu innej infekcji – wyjaśnia Joanna Pietroń.

Antybiotyków nie bierzemy „na wszelki wypadek”, zaleca się je tylko, gdy są absolutnie konieczne. Mogą one, oprócz eliminowania chorobotwórczych bakterii, niszczyć również drobnoustroje stanowiące florę naturalną (fizjologiczną), które chronią człowieka przed różnymi zakażeniami bakteriami potencjalnie chorobotwórczymi. Niekorzystnym następstwem antybiotykoterapii może też być usuwanie naturalnej jelitowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, na którą składają się liczne szczepy bakteryjne, zwłaszcza bakterii beztlenowych. Są one barierą dla bakterii chorobotwórczych, odgrywają rolę w metabolizmie różnych substancji w przewodzie pokarmowym i wytwarzają witaminy.

Dlatego, szczególnie wtedy, gdy zażywamy antybiotyk o szerokim spektrum działania, należy zadbać o te „dobre” drobnoustroje – przede wszystkim za pomocą diety (bogatej w błonnik, witaminy i szczepy bakterii znajdujących się w produktach fermentowanych – takich jak jogurty czy kiszonki). Lekarz może doradzić także probiotyk do kupienia w aptece. Warto dopytać, kiedy przyjmować zarówno naturalne probiotyki, takie jak jogurt, jak i te kupowane w aptece – najczęściej pomiędzy przyjęciem leku i probiotyku musi upłynąć odpowiedni czas – nawet kilka godzin.


W zakażeniach wirusowych antybiotyk nie pomaga

W infekcjach wirusowych leczenie antybiotykami nie ma sensu, ponieważ wirusy nie są wrażliwe na antybiotyki. Antybiotykiem nie leczymy więc np. przeziębienia czy grypy. Grypa jest infekcją wirusową, podobnie jak większość przeziębień z katarem i kaszlem.

Nawet bardzo złe samopoczucie lub wysoka gorączka podczas infekcji wirusowej nie są żadnym uzasadnieniem do sięgnięcia po antybiotyk. Grypie można zapobiegać przez coroczne szczepienia i gdy jest wskazanie lekarskie zastosować, skuteczny lek przeciwko wirusowi grypy – przypominają specjaliści.

Dlaczego czasem jednak także w przypadku infekcji wirusowej zapisywany jest antybiotyk? Dzieje się tak wtedy, kiedy w trakcie wirusowej infekcji dochodzi do do rozwoju chorobotwórczych bakterii (tzw. nadważenia bakteryjnego).

Choć skuteczność antybiotyków jest bardzo duża ich nieodpowiednie i nadmierne stosowanie może przynieść odwrotny skutek tzn. powodować, że bakterie staną się na nie oporne tj. niewrażliwe.


Źródło: PAP

Antybiotyki to leki, które mogą wywołać sporo szkody lub nie zadziałać, jeśli nie będziemy ściśle przestrzegać określonych zasad w trakcie ich zażywania. Dowiedz się, jak prawidłowo postępować w trakcie i po antybiotykoterapii. Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.
Antybiotyki są lekami stosowanymi w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, ułatwiając organizmowi ich opanowanie. Medycyna dysponuje niemal 200 medykamentami z tej grupy. Niektóre z nich mogą być stosowane w leczeniu wielu chorób, niektóre działają wyłącznie na jeden, konkretny szczep bakterii. Używane są także profilaktycznie, np. przed zabiegami chirurgicznymi i w profilaktyce bakteryjnego zapalenia wsierdzia. Obecnie za antybiotyki uznaje się również chemioterapeutyki, czyli substancje wytworzone przez człowieka metodami chemicznymi.

Im precyzyjniej dobierzemy antybiotyk, tym mniejsze jest ryzyko niepowodzenia leczenia. Z tego powodu antybiotyki powinniśmy stosować wyłącznie na zlecenie i ściśle zgodnie z zaleceniami lekarza: ani krócej ani dłużej.

Częstym błędem jest przerywanie antybiotykoterapii przez pacjenta, gdy tylko poprawi się jego ogólne samopoczucie. Niestety, może to doprowadzić do przykrych konsekwencji – infekcja może nie zostać do końca wyleczona, co może skutkować jej groźniejszym nawrotem. Takie działanie indukuje też  zjawisko antybiotykooporności, gdyż bakterie, które nie zginą, chcąc przeżyć wytwarzają mechanizmy oporności na stosowany lek i na dodatek ten „sposób” ratowania siebie mogą sobie przekazywać – wyjaśnia Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Antybiotyki a posiłki

Z uwagi na substancje w nich zawarte antybiotyki mogą różnie reagować z pokarmami. W związku z tym niektórych antybiotyków wręcz nie należy łączyć z pokarmem lub innymi lekami, ponieważ dochodzi do utrudnienia ich wchłaniania z przewodu pokarmowego. Zaleca się więc zażywanie ich co najmniej godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku. Przykładami takich interakcji mogą być np.:

Są też antybiotyki, które należy zażywać w trakcie posiłku. Dlatego zanim rozpoczniesz terapię, przeczytaj fragment z ulotki dołączonej do każdego leku, jak należy go stosować.


Leki popijaj wyłącznie wodą

Antybiotyków, podobnie jak i zdecydowanej większości innych leków, nie należy popijać sokami, mlekiem lub jogurtem czy kefirem. Zawarty w tych ostatnich wapń może hamować działanie niektórych antybiotyków (np. tetracyklin). Także napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola), źle wpływają na proces wchłaniania leków. Przyjmując je doustnie należy zawsze popijać leki wyłącznie wodą.


Podczas trwania antybiotykoterapii odstaw alkohol

Alkohol osłabia działanie wielu antybiotyków, a także cały organizm i dlatego wolniej wracamy do zdrowia. Dodatkowo może nasilać niektóre dolegliwości, które są niegroźne, jednak wpisują się w zakres działań niepożądanych – np. nudności, osłabienie czy zawroty głowy.

Alkohol w połączeniu z antybiotykami może także doprowadzić do tzw. reakcji disulfiramowej, czyli nietolerancji alkoholu, która może powodować takie objawy jak spadek ciśnienia tętniczego, duszności, kołatanie serca,  czy nadmierną potliwość – wyjaśnia internistka.


Antybiotyk należy brać zawsze o tej samej godzinie

Skuteczność antybiotyku uzależniona jest od odpowiedniego stężenia w tkankach, które musi być utrzymywane przez określony czas, dlatego bardzo istotne jest przyjmowanie antybiotyków w regularnych, ściśle określonych odstępach czasu. Te informacje znajdziesz również w ulotce, ale lekarz może zlecić inne dawkowanie (np. większymi dawkami czy częściej).


Doprowadź zalecaną antybiotykoterapię do końca

Jeśli antybiotyk jest dobrze dobrany, poprawa zdrowia następuje szybko, już po 2-4 dniach. To nie jest sygnał, że leki te można odstawić, bo objawy choroby się cofnęły. Antybiotyki trzeba brać tak długo, jak zalecił to lekarz. W przeciwnym razie z jednej strony narażamy się na powrót infekcji, często o cięższym przebiegu, w której trzeba będzie zastosować inny antybiotyk, a z drugiej odstawienie antybiotyku zbyt wcześnie jest niczym innym niż hodowanie bakterii opornych na ten konkretny antybiotyk (nie będzie dla tych bakterii szkodliwy. Mało tego, że u nas już ten antybiotyk nie zadziała, to na dodatek istnieje ryzyko, że opornymi szczepami zarazimy innych, którzy również będą mieli węższe możliwości antybiotykoterapii.


Liczy się właściwe dobranie antybiotyku do konkretnej infekcji

Antybiotyki stosuje się w leczeniu infekcji bakteryjnych (w zakażeniach grzybiczych, znacznie rzadszych, stosowane są mykotyki, choć przy niektórych infekcjach skuteczne są też antybiotyki, działające na bakterie „współópracujące” z grzybem).

Często, zanim rozpocznie się antybiotykoterapię, pobierany jest posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła), aby określić, jaka bakteria jest odpowiedzialna za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na antybiotyki. Czasem jednak nie ma na to czasu albo po prostu nie jest to potrzebne, bo lekarz dobiera antybiotyk zgodnie z wiedzą, jakiego rodzaju drobnoustroje odpowiedzialne są za konkretne infekcje w danym sezonie.

W niektórych schorzeniach antybiotyki stosuje się przez bardzo długi czas. W takich przypadkach lekarz zwykle zleca okresowo badania krwi i moczu, by sprawdzić, czy nie doszło do działań niepożądanych.


Wpływ antybiotyków na mikroflorę i substancje osłonowe

Wpływ na określony szczep bakterii, niezależnie od tego, czy są one dla nas korzystne lub szkodliwe, jest uzależniony od spektrum działania antybiotyków. Im precyzyjniejszy ich dobór, tym większa szansa, że doprowadzą one tylko do niszczenia drobnoustrojów chorobotwórczych. To także jeden z powodów, dla którego nie powinniśmy stosować antybiotyków, które pozostały w naszej apteczce po pokonaniu innej infekcji – wyjaśnia Joanna Pietroń.

Antybiotyków nie bierzemy „na wszelki wypadek”, zaleca się je tylko, gdy są absolutnie konieczne. Mogą one, oprócz eliminowania chorobotwórczych bakterii, niszczyć również drobnoustroje stanowiące florę naturalną (fizjologiczną), które chronią człowieka przed różnymi zakażeniami bakteriami potencjalnie chorobotwórczymi. Niekorzystnym następstwem antybiotykoterapii może też być usuwanie naturalnej jelitowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, na którą składają się liczne szczepy bakteryjne, zwłaszcza bakterii beztlenowych. Są one barierą dla bakterii chorobotwórczych, odgrywają rolę w metabolizmie różnych substancji w przewodzie pokarmowym i wytwarzają witaminy.

Dlatego, szczególnie wtedy, gdy zażywamy antybiotyk o szerokim spektrum działania, należy zadbać o te „dobre” drobnoustroje – przede wszystkim za pomocą diety (bogatej w błonnik, witaminy i szczepy bakterii znajdujących się w produktach fermentowanych – takich jak jogurty czy kiszonki). Lekarz może doradzić także probiotyk do kupienia w aptece. Warto dopytać, kiedy przyjmować zarówno naturalne probiotyki, takie jak jogurt, jak i te kupowane w aptece – najczęściej pomiędzy przyjęciem leku i probiotyku musi upłynąć odpowiedni czas – nawet kilka godzin.


W zakażeniach wirusowych antybiotyk nie pomaga

W infekcjach wirusowych leczenie antybiotykami nie ma sensu, ponieważ wirusy nie są wrażliwe na antybiotyki. Antybiotykiem nie leczymy więc np. przeziębienia czy grypy. Grypa jest infekcją wirusową, podobnie jak większość przeziębień z katarem i kaszlem.

Nawet bardzo złe samopoczucie lub wysoka gorączka podczas infekcji wirusowej nie są żadnym uzasadnieniem do sięgnięcia po antybiotyk. Grypie można zapobiegać przez coroczne szczepienia i gdy jest wskazanie lekarskie zastosować, skuteczny lek przeciwko wirusowi grypy – przypominają specjaliści.

Dlaczego czasem jednak także w przypadku infekcji wirusowej zapisywany jest antybiotyk? Dzieje się tak wtedy, kiedy w trakcie wirusowej infekcji dochodzi do do rozwoju chorobotwórczych bakterii (tzw. nadważenia bakteryjnego).

Choć skuteczność antybiotyków jest bardzo duża ich nieodpowiednie i nadmierne stosowanie może przynieść odwrotny skutek tzn. powodować, że bakterie staną się na nie oporne tj. niewrażliwe.


Źródło: PAP