Medicalpress
W centrum dyskusji znalazła się rola koordynatora opieki onkologicznej. To właśnie koordynacja – zarówno na etapie diagnostyki, jak i leczenia – pozwala pacjentowi poruszać się po złożonym systemie bez poczucia zagubienia. W minionym roku przeszkolono ponad 2 tys. osób, a ponad 1 tys. koordynatorów ukończyło certyfikowane szkolenia, wzmacniając kompetencje zespołów odpowiedzialnych za prowadzenie pacjentów.
Współpraca, koordynacja i jakość opieki coraz wyraźniej wyznaczają kierunek rozwoju polskiej onkologii. Wnioski płynące z konferencji „Onkologia – razem możemy więcej!”, która odbyła się 4 lutego 2026 r. w Światowym Dniu Raka w Centrum Edukacyjno-Konferencyjnym Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie, pokazują, że systemowe zmiany zaczynają przekładać się na realną poprawę ścieżki pacjenta – od podejrzenia choroby po leczenie i rehabilitację.

Wydarzenie, zorganizowane wspólnie przez Narodowy Instytut Onkologii, Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Fundacja TO SIĘ LECZY, stało się przestrzenią rozmowy o tym, jak nowoczesna onkologia – oparta na współpracy wielu środowisk – może skuteczniej odpowiadać na potrzeby pacjentów. Patronat honorowy Ministerstwa Zdrowia oraz Rzecznika Praw Pacjenta dodatkowo podkreślił systemowy charakter dyskusji.

Konkretne dane zamiast deklaracji
Jednym z najmocniejszych akcentów konferencji były dane pokazujące postęp w organizacji opieki onkologicznej. Jak podkreślano, w 2025 roku ponad 400 tys. pacjentów otrzymało kartę Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO), co oznacza wzrost o 22 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. To nie tylko statystyka – karta DiLO stała się narzędziem umożliwiającym monitorowanie całej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Jak zaznaczyła Dyrektor NIO-PIB dr hab. Beata Jagielska, „zielona karta” to dziś nie tylko formalne otwarcie szybkiej ścieżki, ale realne narzędzie kontroli jakości procesu leczenia. – Tzw. zielona karta to nie tylko szybka ścieżka onkologiczna. Pozwala także na monitorowanie prawidłowości ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Równie istotny jest czas. Dane pokazują, że ponad 77 proc. pacjentów rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni od konsylium.– Ponad 77 proc. pacjentów onkologicznych rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni i co ważne, to leczenie rozpoczyna się po konsylium. – wskazywała dyr. Jagielska.

Dane te pokazują, że skracanie czasu do rozpoczęcia terapii przestaje być wyłącznie postulatem, a zaczyna być standardem organizacyjnym.

Koordynacja jako realne wsparcie pacjenta
W centrum dyskusji znalazła się rola koordynatora opieki onkologicznej. To właśnie koordynacja – zarówno na etapie diagnostyki, jak i leczenia – pozwala pacjentowi poruszać się po złożonym systemie bez poczucia zagubienia. W minionym roku przeszkolono ponad 2 tys. osób, a ponad 1 tys. koordynatorów ukończyło certyfikowane szkolenia, wzmacniając kompetencje zespołów odpowiedzialnych za prowadzenie pacjentów.

– Ostatnie lata pokazują, że dzięki współpracy – na prawdę razem możemy więcej. Będziemy wspierać zmiany i rozwiązania, które się już rozpoczęły oraz nowe inicjatywy, w tym obszar profilaktyki. – podkreślała Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. 

Aleksandra Wilk z Fundacji TO SIĘ LECZY podkreślała, że pacjenci coraz częściej chcą być aktywnymi uczestnikami procesu leczenia, brać udział w konsyliach i rozumieć decyzje terapeutyczne. To zmiana, która wymaga nie tylko dobrej organizacji, ale także jasnej komunikacji i poszanowania praw pacjenta.

Jakość konsyliów i standaryzacja ścieżek
Ważnym elementem poprawy jakości opieki są konsylia wielodyscyplinarne (MDT). Wojewódzkie Ośrodki Monitorujące przygotowały checklisty i ujednolicone ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne dla poszczególnych nowotworów, co ma ułatwić pracę zespołów i zapewnić pacjentom porównywalny standard leczenia niezależnie od miejsca zamieszkania.

– Czas diagnostyki jest ważny. Nie spoczywamy więc na laurach. W 2026 r. musimy doprecyzować te dane, zobaczyć jakie one są w określonych ośrodkach – zapowiedziała dr hab. Beata Jagielska. – Na pewno poprosimy SOLO III o bardzo ścisłą współpracę z pozostałymi ośrodkami, tak abyśmy mogli skutecznie podejmować działania na rzecz dotrzymania terminów. W planach jest również stworzenie specjalnej, dedykowanej ścieżki dla pacjentów z podejrzeniem nowotworu, która w przystępny sposób wyjaśni dostępne możliwości: od karty DiLO, przez terminy diagnostyczne, konsylium, po rozpoczęcie leczenia.

Równolegle rozwijane są rozwiązania cyfrowe – od e-DiLO po narzędzia telekonsultacyjne – które mają wspierać współpracę między ośrodkami o różnym stopniu referencyjności w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.

Ważnym sygnałem systemowej dojrzałości zmian w onkologii jest także krok wykonany na poziomie legislacyjnym. Jak poinformowała podczas konferencji dyrektor Agnieszka Molenda-Wiśniewska z Ministerstwo Zdrowia, Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekty rozporządzeń Ministra Zdrowia w sprawie wskaźników jakości opieki onkologicznej dla poszczególnych poziomów zabezpieczenia opieki onkologicznej Krajowej Sieci Onkologicznej. – Wdrażamy już teraz wskaźniki opieki onkologicznej dla poszczególnych poziomów zabezpieczenia opieki onkologicznej Krajowej Sieci Onkologicznej – mówiła.

Jak podkreślała, publikacja projektów rozporządzeń to jeden z kluczowych kroków w kierunku realnej standaryzacji opieki onkologicznej w całym kraju — nie tylko na poziomie deklaracji, ale mierzalnych, porównywalnych kryteriów jakości.

Diagnostyka patomorfologiczna i molekularna jako fundament
Podczas konferencji wielokrotnie podkreślano, że bez wysokiej jakości diagnostyki patomorfologicznej i molekularnej nie ma dziś mowy o skutecznej, spersonalizowanej terapii. Wprowadzane w części ośrodków jednoczasowe, warunkowe kierowanie na badania molekularne pozwala skrócić czas diagnostyki i szybciej kwalifikować pacjentów do odpowiedniego leczenia. Eksperci wskazywali jednak na konieczność uczynienia tego rozwiązania standardem ogólnokrajowym, powiązanym z jasnym systemem finansowania i kontroli jakości.

– Podstawą diagnostyki nowotworów jest diagnostyka patomorfologiczna i molekularna. Trzeba ją traktować jako inwestycję, ponieważ bez niej nie można zakwalifikować pacjenta do skutecznego leczenia – podkreślała dr hab. Monika Durzyńska.

Z kolei prof. Piotr Rutkowski zwracał uwagę na organizacyjny wymiar diagnostyki molekularnej. – Obecnie udało się w ponad 40 szpitalach wprowadzić warunkowe skierowanie na diagnostykę molekularną – od razu podpisanie zgody przyspiesza czas diagnostyki. Chcielibyśmy, aby było to rozwiązanie systemowe, w całym kraju.

Pacjent po leczeniu nie zniknie z systemu
Nowym, istotnym elementem zapowiadanych zmian jest Paszport Pacjenta Onkologicznego – narzędzie, które ma porządkować opiekę po zakończeniu leczenia. Dokument ma zawierać zalecenia dotyczące badań kontrolnych, rehabilitacji, możliwych powikłań oraz historię choroby, stanowiąc naturalną kontynuację karty e-DiLO.

– Tworzone jest nowe rozwiązanie Paszport Pacjenta Onkologicznego zawierający konkretne zalecenia dla pacjentów po zakończeniu leczenia dotyczące postępowania, badań kontrolnych, rehabilitacji, możliwych powikłań, ale także historię choroby” – mówiła dr n. med. Paulina Jagodzińska-Mucha.

Równolegle rozwijany jest Narodowy Portal Onkologiczny https://onkologia.pacjent.gov.pl/pl (dostępny od ponad 7 miesięcy), który gromadzi w jednym miejscu sprawdzone informacje dla pacjentów, w tym wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne dla poszczególnych nowotworów. To odpowiedź na potrzebę rzetelnej wiedzy w świecie przepełnionym niesprawdzonymi treściami.

Symbol, który ma znaczenie
Konferencję poprzedziło symboliczne odsłonięcie 25. Dzwonu Życia – znaku zakończenia leczenia i początku nowego etapu. W Światowym Dniu Walki z Rakiem ten gest przypomniał, że za każdą procedurą i wskaźnikiem stoi człowiek, a celem onkologii jest nie tylko skuteczna terapia, ale także przywracanie pacjentom poczucia bezpieczeństwa i sprawczości.

Wspólny kierunek
„Onkologia – razem możemy więcej!” to nie tylko hasło konferencji, ale coraz wyraźniej rysujący się kierunek zmian. Dane, rozwiązania systemowe i głosy ekspertów pokazują, że współpraca – między instytucjami publicznymi, środowiskiem klinicznym i organizacjami pacjentów – zaczyna przynosić mierzalne efekty. Kolejnym wyzwaniem pozostaje utrzymanie tempa zmian i ich równomierne wdrażanie w całym kraju, tak aby każdy pacjent miał dostęp do opieki opartej na tych samych standardach.

źródło: redakcja Medicalpress na podstawie konfernecji: 

https://www.youtube.com/watch?v=bAioWUFeajs 
Listopad przypomina, że potrafimy skutecznie leczyć raka płuca. Nowoczesne terapie są coraz bardziej dostępne. Aby nie tracić cennego czasu i szans pacjentów na wyleczenie lub dłuższe przeżycie, potrzebujemy ujednoliconego standardu postępowania, finansowania kompleksowych badań molekularnych i jednoczasowych skierowań na badania predykcyjne – apelują eksperci i pacjenci.  – Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
Ostatnie dwie dekady to diametralna poprawa w zakresie przeżyć chorych na nowotwory płuca – o jakiej jeszcze na początku XX wieku nie marzyło się ani lekarzom, ani badaczom. Co ważne, dzięki innowacjom medycznym oraz dobrym decyzjom refundacyjnym pacjenci z niedrobnokomórkowym rakiem płuca mają obecnie w Polsce możliwość leczenia na europejskim poziomie w ramach programu lekowego B.6. Problemem pozostaje dostęp do szybkiej, kompletnej i zgodnej ze standardami diagnostyki predykcyjnej (badań molekularnych i immunohistochemicznych) – elementu niezbędnego do zakwalifikowania danego pacjenta do skutecznej terapii.      

Nie powinno być miejsca na marnotrawstwo czasu, pieniędzy i życia ludzi. Potrzebna jest optymalizacja ścieżki diagnostyki predykcyjnej, aby pacjent otrzymał leczenie bez zbędnej zwłoki – mówi Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Innowacje działają
– Ostatnie lata przyniosły pacjentom z niedrobnokomórkowym rakiem płuca diametralną zmianę w podejściu do leczenia w oparciu o spersonalizowaną terapię w zależności od zmian patogennych, które występują w komórkach nowotworowych. Kluczem do poprawy wyników leczenia są terapie ukierunkowane molekularnie i immunoterapia, stosowane także okołooperacyjnie. Ta zmiana realnie przekłada się na wydłużenie przeżycia i lepszą jakość życia chorych. – podkreśla prof. Ramlau.

Bezprecedensowy rozwój medycyny oraz decyzje refundacyjne Ministerstwa Zdrowia zmieniły obraz choroby oraz szanse pacjentów na długie przeżycie. Skuteczność nowoczesnego leczenia jest jednak warunkowana zastosowaniem właściwej terapii dopasowanej do cech charakterystycznych nowotworu. Te cechy to m.in. obecność ekspresji białka PD-L1 czy kluczowych biomarkerów tj. EGFR, KRAS, BRAF, ALK, ROS1, NTRK, RET, MET, HER2. 

Niedrobnokomórkowy rak płuca jest tak różnorodny, że można powiedzieć, że ma indywidualną „twarz” każdego pacjenta. Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia leczenia chorego bez pełnej wiedzy o biologii guza i molekularnym profilu nowotworu – o obecności konkretnych mutacji, rearanżacji genowych oraz poziomu ekspresji białek, które determinują skuteczność zastosowanej terapii. Tylko mając pełen obraz raka, na bazie badań obrazowych, histopatologicznych i predykcyjnych, możemy dobrać leczenie celowane lub immunoterapię w sposób rzeczywiście spersonalizowany, ograniczyć niepotrzebne “przeleczenie” chorego nieskutecznymi w jego przypadku terapiami, a tym samym zmaksymalizować szansę pacjenta na długie przeżycie – dodaje prof. Ramlau.

Diagnostyka jako „wąskie gardło” do poprawy

Jak oceniają eksperci Misji Rak Płuca, w tym organizacje pacjentów, zbyt wielu chorych trafia do leczenia bez pełnej diagnostyki predykcyjnej i wskazują na brak jednolitego, powszechnie stosowanego schematu ścieżki diagnostycznej w raku płuca. Według danych opublikowanych na stronach Centrum eZdrowia – w 2024 roku 10 521 pacjentów miało przeprowadzona badania molekularne (z ok. 22 tys. u których co roku diagnozuje się raka płuca). W okresie styczeń-sierpień roku 2025 przebadano 9 052 pacjentów. Diagnostyka molekularna jest rozliczana w ramach programów lekowych, tymczasem w opinii ekspertów badania molekularne i immunohistochemiczne powinny być wykonywane przed podjęciem decyzji o leczeniu.

Aktualne zalecenia ekspertów Misji Rak Płuca opublikowane we wrześniu 2025 r. jednoznacznie wskazują na konieczność ustandaryzowania tego procesu:
  1. ocena patomorfologiczna – potwierdza diagnozę i umożliwia określenie podtypu nowotworu raka płuca: drobnokomórkowy/niedrobnokomórkowy i dalej płasko/niepłaskonabłonkowy, nieokreślony (NOS) czy wielkokomórkowy.
  2. badanie predykcyjne: immunohistochemiczne oraz panel badań molekularnych wskazują konkretne cechy charakterystyczne danego nowotworu i pozwalają dobrać właściwą terapię. Wykorzystanie panelu badań molekularnych nowej generacji NGS/CGP, pozwala na jednorazową i jednoczesną ocenę występowania wszystkich mutacji i cech nowotworu, która mają wpływ na podjęcie decyzji o zastosowaniu najbardziej skutecznego leczenia.
  3. płynna biopsja/ctDNA niezbędna w razie niedoboru materiału tkankowego lub jego nieagnostycznego charakteru do przeprowadzenia badań molekularnych (problem ten dotyczy nawet 30% pacjentów z rakiem płuca).
– Za ponad 1/5 zgonów onkologicznych w Polsce odpowiada rak płuca, aby poprawić te statystyki potrzebujemy dostępu do pełnej diagnostyki – podkreśla Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY, sygnatariusz Misji Rak Płuca.

Kompleksowa diagnostyka molekularna to leczenie bez zbędnej zwłoki, które się opłaca
Badania molekularne w wielu ośrodkach realizowane są sekwencyjnie, czyli jedno po drugim, oceniając każdorazowo pojedynczą zmianę lub kilka zmian. Takie podejście zabiera cenny czas do rozpoczęcia leczenia, a nierzadko wywołuje sytuację, w której, zanim pacjent rozpocznie leczenie, brakuje materiału (tkanki nowotworowej) do dalszych badań. To z kolei powoduje konieczność przeprowadzenia kolejnej biopsji – co jest dodatkowym kosztem, obciążeniem dla pacjenta i stratą cennego czasu. A gdy czas upływa zdarza się, że pacjent progresuje i wówczas jego stan zdrowia może go zdyskwalifikować do otrzymania odpowiedniej terapii.

Stąd postulat realizacji badań z wykorzystaniem kompleksowego profilowania genomowego NGS CGP, które ocenia wszystkie mutacje w trakcie jednego badania. Dzięki jego zastosowaniu w ciągu 21 dni pacjent i lekarz mają w ręku pełne rozpoznanie. Stosowanie diagnostyki NGS CGP w określaniu rzadkich wariantów NDRP daje pełną wiedzę o charakterze nowotworu i pozwala precyzyjnie dobierać terapię już od I linii leczenia oraz zaplanować kolejne kroki.
Sekwencjonowanie nowej generacji to obecnie podstawowa metoda diagnostyki molekularnej ze względu na szybkość i możliwość oceny wszystkich wariantów patogennych związanych z kwalifikacją do aktywnego leczenia, jak również ze względu na małe ilości materiału biologicznego. W przypadku raka płuca nie możemy opierać się na badaniach wykonywanych pojedynczo, dlatego NGS powinno być standardem postępowania w całym kraju. – zaznacza prof. Rodryg Ramlau.

Każdy pacjent, u którego występują zaburzenia molekularne, a nie wykonano w jego przypadku pełnej diagnostyki predykcyjnej, otrzymuje terapię „w ciemno” – często mniej skuteczną lub całkowicie nieskuteczną wobec biologii nowotworu. To oznacza nie tylko dramat osobisty pacjenta i jego rodziny, ale także ogromne koszty dla systemu:
Z kolei kompleksowa i szybka diagnostyka (NGS/CGP, PD-L1, biopsja płynna) pozwala dobrać leczenie spersonalizowane (celowane, immunokompetentne) od razu na początku drogi – ograniczając liczbę hospitalizacji, przyspieszając dobór terapii i wydłużając przeżycie pacjentów. To inwestycja, która zwraca się zarówno w wymiarze zdrowotnym, jak i ekonomicznym. Każdy miesiąc zwłoki w diagnostyce kosztuje nie tylko życie pacjentów, ale też miliony złotych dla systemu – ponieważ leczenie w zaawansowanych stadiach choroby jest wielokrotnie droższe i mniej skuteczne niż terapie wdrożone na jak najwcześniejszym etapie.

Niedrobnokomórkowy rak płuca charakteryzuje się bardzo wysoką różnorodnością mutacji genetycznych, których obecność definiuje zastosowanie konkretnych terapii. Badania CGP NGS realizowane są już m.in. w krajach takich jak Austria, Węgry, Francja, Chorwacja, Dania, Portugalia, Francja czy Wielka Brytania.

Dla pacjenta czas oczekiwania na wynik badania molekularnego to często czas niepewności, strachu i pogarszającego się stanu zdrowia. Każdy dzień zwłoki oznacza ryzyko, że choroba będzie postępować, a leczenie, które mogłoby być skuteczne, nie zostanie już wdrożone. Dlatego tak ważne jest, by diagnostyka molekularna była prowadzona kompleksowo – w jednym etapie, z wykorzystaniem metod nowej generacji. To nie jest luksus, to konieczność. NGS daje pacjentowi realną szansę na szybsze rozpoczęcie właściwego leczenia i na dłuższe życie – mówi Aleksandra Wilk.

Eksperci Misji Rak Płuca apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego, spójnego schematu diagnostyki niedrobnokomórkowego raka płuca, obowiązującego każdą placówkę zakwalifikowaną w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej do kategorii SOLO I, II lub III, która stawia diagnozę raka płuca (NDRP) oraz pełne finansowanie kompleksowych predykcyjnych badań molekularnych oraz immunohistochemicznych (w tym PD-L1), jako wyodrębnionego świadczenia.

Jednoczasowe skierowanie warunkowe – gotowe rozwiązanie do zaadaptowania
Kluczowym elementem usprawnienia procesu diagnostycznego obok szerokiego stosowania badań diagnostycznych jest jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne wystawiane razem ze skierowaniem na badania patomorfologiczne. Takie rozwiązanie znacznie skraca czas realizacji diagnostyki oraz ogranicza konieczność kolejnych wizyt, co jest szczególnie ważne ze względu na braki kadrowe jak i czas potrzebny do podjęcia decyzji o leczeniu. Dzięki jednoczesnemu skierowaniu na badanie patomorfologiczne i molekularne, lekarz onkolog i cały zespół wielodyscyplinarny, który prowadzi pacjenta, będzie miał pełen obraz choroby, co pozwoli optymalnie zaplanować leczenie i wykorzystać aktualne możliwości terapeutyczne.

– Leczenie raka płuca wymaga planowania i dobrej organizacji – musi być nastawione na człowieka, nie na procedurę. Jednoczasowe, warunkowe skierowanie na badania molekularne jest z powodzeniem stosowane w Narodowym Instytucie Onkologii – czas, aby stało się standardem w całym kraju – podkreśla prof. Rodryg Ramlau.

Co zyskuje pacjent, co zyskuje system?
Rak płuca odpowiada za 12% zachorowań onkologicznych i aż 22% zgonów nowotworowych. U ok. 85% chorych występuje niedrobnokomórkowy rak płuca (NDRP), gdzie badania molekularne i immunohistochemiczne są podstawą decyzji terapeutycznych. Jednak nadal tylko połowa pacjentów z tej grupy ma wykonywane badania molekularne zgodnie ze standardami. W konsekwencji niewielu z nich poddawanych jest optymalnej terapii.

Największy potencjał dla poprawy statystyk wskaźników przeżycia w Polsce tkwi w zwiększeniu odsetka wczesnych wykryć, m.in. dzięki wdrożeniu powszechnego programu przesiewowego w grupach ryzyka z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) oraz zapewnieniu kompleksowej oceny biomarkerów i zmian molekularnych. Diagnostyka predykcyjna gwarantuje mniej „pustych” terapii, dzięki podawaniu wyłącznie leczenia o potwierdzonej skuteczności, które jest ukierunkowane na dane zmiany molekularne. To także krótszy czas do rozpoczęcia terapii, mniej ponownych biopsji, hospitalizacji i powikłań.

– Dzięki refundacjom innowacyjnych terapii pacjenci mogą żyć dłużej oraz w zdecydowanie lepszej jakości życia. Aby jednak mogli odnieść korzyść kliniczną musimy skupić się w pierwszej kolejności na dostępie do pełnej diagnostyki – by każdy chory miał szansę na najlepsze leczenie od pierwszej linii, w każdym miejscu w kraju – co jest zgodne z założeniami Narodowej Strategii Onkologicznie i Krajowej Sieci Onkologicznej. Jednolity schemat postępowania – dobre jakościowo pobranie materiału, jednoczasowe skierowanie warunkowe oraz wykonanie niezbędnych badań czynników predykcyjnych zdecydowanie skrócą ścieżkę pacjenta i zwiększą dostęp do skutecznych terapii – niezależnie od miejsca zamieszkania i miejsca leczenia pacjenta. – dodaje Aleksandra Wilk.

Kluczowe rozwiązania usprawniające proces diagnostyki raka płuca:
     
źródło: PGRP
Liczba zachorowań i zgonów z powodu raka płuca stale rośnie (ponad 20 000), dlatego rozwiązania organizacyjne i systemowe, nie mogą czekać kolejnych miesięcy czy lat. Wśród kluczowych rekomendacji dokumentu kierunkowego MISJA RAK PŁUCA 2024 – 2034 znalazły się przede wszystkim, wdrożenie krajowego programu przesiewowego za pomocą niskodawkowej tomografii komputerowej. finansowanego przez NFZ, aktywizacja polityki antynikotynowej, w tym stworzenie sieci poradni antynikotynowych, edukacja lekarzy POZ, którzy w dużym stopniu decydują o szybkości rozpoczęcia diagnostyki, finansowanie sekwencjonowania nowej generacji (kompleksowego profilowania genomowego) oraz badań ekspresji białka PDL-1, wznowienie akredytacji Jednostek Diagnostyki Patomorfologicznej oraz niezwłoczne wdrożenie Lung Cancer Unitów (ośrodków kompetencji).
Polska Grupa Raka Płuca (PGRP) we współpracy z wieloma towarzystwami naukowymi i organizacjami działającymi w onkologii, pulmonologii, diagnostyce i medycynie rodzinnej, opracowała ważny dokument kierunkowy MIASJA RAK PŁUCA 2024 – 2034, wytyczający kierunki strategiczne i działania mające na celu poprawę opieki nad pacjentami z rakiem płuca w ciągu najbliższych 10 lat. Dokument zawiera dogłębną analizę sytuacji w zakresie profilaktyki, diagnostyki i leczenia raka płuca w Polsce, w tym zmian które już się dokonały lub są w trakcie realizacji oraz wskazuje kluczowe rekomendacje konkretnych rozwiązań, które mają poprawić wskaźniki przeżycia pacjentów i ograniczyć liczbę zgonów.

Liczba zachorowań i zgonów z powodu raka płuca stale rośnie, dlatego rozwiązania organizacyjne i systemowe, nie mogą czekać kolejnych miesięcy czy lat. Wśród kluczowych rekomendacji dokumentu kierunkowego MISJA RAK PŁUCA 2024 – 2034 znalazły się przede wszystkim, wdrożenie krajowego programu przesiewowego za pomocą niskodawkowej tomografii komputerowej. finansowanego przez NFZ, aktywizacja polityki antynikotynowej, w tym stworzenie sieci poradni antynikotynowych, edukacja lekarzy POZ, którzy w dużym stopniu decydują o szybkości rozpoczęcia diagnostyki, finansowanie sekwencjonowania nowej generacji (kompleksowego profilowania genomowego) oraz badań ekspresji białka PDL-1, wznowienie akredytacji Jednostek Diagnostyki Patomorfologicznej oraz niezwłoczne wdrożenie Lung Cancer Unitów (ośrodków kompetencji).
 
Dokument Misja Rak Płuca 2024 – 2034 stworzyło wspólnie ponad 13 towarzystw naukowych i organizacji – Głównym celem, który sobie postawiliśmy, to przede ograniczenie negatywnych skutków, zarówno zdrowotnych, społecznych i gospodarczych, jakie powoduje rak płuca. Ogromnym wyzwaniem jest nie tylko zachorowalność, ale również nadumieralność chorych. Rak płuca, to jedyny nowotwór złośliwy, który niestety zabiera ze sobą co roku podobną liczbę naszych pacjentów, ile zachorowuje, czyli ponad 20 000. Odpowiada on za 5% wszystkich zgonów w Polsce. – mówił prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Dlatego głównym celem PGRP i inicjatywy Misja Rak Płuca jest obniżenie odsetka zgonów, który obecnie wynosi niemal 25% do 10% i doprowadzenie wskaźników pięcioletnich przeżyć przynajmniej do 20%.

– To pierwszy tak kompleksowy dokument, do którego przyłączyły się wszystkie towarzystwa naukowe, które mają styczność z rakiem płuca. Mamy dobry program lekowy, ale on nie jest w pełni wykorzystywany. Bez koordynacji i dostępu do szybkiej i kompleksowej diagnostyki nie osiągniemy poprawy wskaźników. – wskazał prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca i dodał – Mam nadzieję, że wkrótce skończą się prace nad ośrodkami doskonałości leczenia raka płuca.

– Jednocześnie warto wspomnieć, że w ciągu ostatniej dekady dokonał się znaczący przełom w poznaniu biologii nowotworu płuca, co przełożyło się na rozwój wielu innowacyjnych, skutecznych metod diagnostyki i leczenia raka płuca, czego efektem jest znamienna poprawa rokowań pacjentów oraz zwiększenie naszych możliwości na całkowite wyleczenie. Warunkiem sukcesu, jest optymalne wykorzystanie tego potencjału, poprzez odpowiednią organizację działań w zakresie profilaktyki pierwotnej i wtórnej oraz koordynacji procesu diagnostyczno-terapeutycznego od podejrzenia po zakończenie terapii i monitorowanie efektów. – dodał prof. Rodryg Ramlau.

Profesor Joanna Didkowska, kierownik Krajowego rejestru Nowotworów, podkreśliła, że od lat obserwujemy stopniowy spadek zachorowań wśród mężczyzn, ale jednocześnie niepokojąco szybki wzrost zachorowań wśród kobiet – Najlepszą interwencją byłoby obniżenie liczby osób palących, zwłaszcza dotarcie z informacją o szkodliwości palenia do kobiet.

– Polska jest, po krajach bałkańskich, państwem z najgorszymi wskaźnikami dotyczącymi palenia w Europie. Tymczasem od 2016 roku przestaliśmy realizować krajową strategię antytytoniową, opracowaną niegdyś przez prof. Witolda Zatońskiego – zauważył dr Jerzy Gryglewicz, jeden ze współautorów dokumentu kierunkowego.

Profesor Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów, wskazała, że w ciągu ostatnich kilku lat zaszły korzystne zmiany w obszarze diagnostyki i patomorfologii, udało się między innymi zdefiniować standardy dla laboratoriów. – Jednak po pilotażu akredytacji Jednostek Diagnostyki Patomorfologicznej, który trwał do połowy 2023 r., miała nastąpić regularna akredytacja zakładów patomorfologii, jednak do tej pory się to nie zadziało. Teraz Ministerstwo Zdrowia obiecuje, że nastąpi to w przyszłym roku. Tymczasem to diagnostyka patomorfologiczna jest podstawą to tego, aby pacjent mógł skorzystać z nowoczesnego leczenia, które jest dostępne m.in. w ramach programu lekowego.

Ponadto wyzwaniem jest mała liczba zakładów patomorfologii i ich brak w części placówek onkologicznych (na miejscu) – Zakłady patomorfologii są rozsiane po całej Polsce. To przekłada się negatywnie na jakość materiału w diagnostyce raka płuca. Trzeba rozwiązać problem z zewnętrznymi zakładami patomorfologii – wspólnie wskazali prof. Renata Langfort i prof. Paweł Krawczyk, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka.

Wszyscy eksperci zgodzili się, że największym wyzwaniem aktualnie jest zbyt długa i nieskoordynowana diagnostyka pacjentów z rakiem płuca. Podobnie uważają pacjenci – Najpilniejszym wyzwaniem jest skrócenie ścieżki diagnostycznej, która prowadzi pacjenta do rozpoczęcia leczenia. Chcemy wykrywać chorobę na wczesnym etapie, aby skuteczniej wyprowadzić pacjentów z choroby. Dzisiaj chorzy muszą czekać 3 miesiące na skierowanie do badania tomografią komputerową, co sprawia, że trafiają do leczenia z choroba bardzo już zaawansowaną, nieoperacyjną. – mówiła Aleksandra Wilk, dyrektor sekcji raka płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.
 
Kluczowe wyzwania dotyczące raka płuca, które wskazują autorzy dokumentu:
Kluczowe kierunki zmian, które wskazują eksperci to przede wszystkim:
Pełna treść dokumentu dostępna pod linkiem:
https://polgrp.org.pl/premiera-dokumentu-kierunkowego-misja-rak-pluca-2024-2034-przeczytaj-raport/

Ralacja z konferencji inaugurującej raport:

źródło: Medicalpress, PGRP
foto: Dorota Mirska

Rak płuca jest główną przyczyną zgonów onkologicznych w Polsce zarówno u mężczyzn jak i u kobiet: w 2021 roku odpowiadał za 22 proc. z nich oraz 13 proc. nowych rozpoznań. Choć do naszego kraju docierają kolejne, przełomowe i skuteczne terapie, to według ekspertów dostęp do nich pozostaje bardzo ograniczony – w minimalnym stopniu jest bowiem wykorzystywany potencjał nowoczesnej diagnostyki genetycznej. Wydatki na diagnostykę genetyczną stanowią zaledwie pół procenta wszystkich nakładów na leczenie nowotworów w Polsce.
 
W ciągu ostatnich pięciu lat w Polsce zanotowano poprawę wskaźników przeżywalności na raka płuca, choć nie jest ona tak wyraźna, jak w innych krajach, np. Szwecji, Dani, Austrii czy na Węgrzech. W przypadku tego nowotworu jesteśmy bowiem świadkami globalnej rewolucji w sposobie i efektywności jego leczenia, polegającej na odejściu od chemioterapii na rzecz immunoterapii oraz terapii celowanych. Eksperci wskazują, że problem w Polsce polega na tym, że dostęp do tych innowacji wciąż nie jest powszechnie wykorzystywany.

„Leczenie raka płuca bez wykonania kompleksowej diagnostyki genetycznej już na samym początku procesu terapeutycznego nie przełoży się na korzyści kliniczne pacjentów. W określonych podtypach tego nowotworu występuje bardzo wiele zaburzeń molekularnych (w tym rzadkich),tzw. mutacji, które możemy wykryć przez różne panele badań genetycznych. Na obecną chwilę nie dysponujemy optymalnymi narzędziami, aby móc włączyć odpowiednio spersonalizowaną terapię” – tłumaczy Aleksandra Wilk, dyrektorka sekcji raka płuca Fundacji „To Się Leczy”.

Ekspertka przyznaje, że zaawansowana diagnostyka genetyczne staje się obecnie europejskim standardem w procesie diagnostyczno-terapeutycznym pacjentów onkologicznych. Kompleksowe profilowanie genomowe metodą CGP-NGS pozwala jednocześnie wykryć ponad kilkaset mutacji, nie tylko z tkanki – w przypadku jej braku możliwe jest zastosowanie biopsji płynnej czy badania z krwi obwodowej. Tymczasem wciąż powszechnie stosowane w Polsce testy jednogenowe wymagają każdorazowego zużycia kolejnych porcji materiału tkankowego, przez co pacjenci najczęściej tracą szansę na leczenie zgodnie z aktualnymi standardami.

„W efekcie wielu pacjentów z rakiem płuca musi liczyć na szczęście: wykonuje się kilka testów jednogenowych w nadziei, że akurat trafnie zidentyfikują one jedno z trzech podstawowych zaburzeń genetycznych. W razie niepowodzenia pacjent kierowany jest na chemioterapię tym samym tracąc szansę na dostęp do efektywnego nowoczesnego leczenia celowanego bądź immunokompetentnego od samego początku procesu terapeutycznego. Ścieżka pacjenta onkologicznego w Polsce postawiona jest więc na głowie: dysponujemy coraz większą liczbą fantastycznych terapii, jednak nie potrafimy przez ograniczenia diagnostyki optymalnie z nich skorzystać” – ocenia Aleksandra Wilk.

Tymczasem już ponad rok minął od czasu, kiedy Polskie Towarzystwo Onkologiczne przygotowało tzw. Kartę Świadczenia Opieki Zdrowotnej. Dotyczy ona kompleksowego profilowania genomowego (CGP) metodą wysokoprzepustowego sekwencjonowania następnej generacji (NGS) w diagnostyce genetycznej pacjentów onkologicznych. We wrześniu zeszłego roku Karta otrzymała pozytywną opinię prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, który rekomendował zakwalifikowanie świadczenia w raku płuca oraz jajnika jako gwarantowanego z zakresu leczenia szpitalnego i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Jednak do dziś resort zdrowia – mimo tej rekomendacji – nie podjął decyzji o refundacji świadczenia.

„Z niecierpliwością czekamy na odpowiedź ministerstwa zdrowia i NFZ, ponieważ dostarczyliśmy tym instytucjom wszystkie niezbędne dane, związane z jasnymi kryteriami dotyczącymi kwalifikacji pacjentów czy laboratoriów” – mówi dr Andrzej Tysarowski, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Personalizowanej.

W przypadku chorych na raka płuca bardzo ważne jest, aby diagnostyka była wykonywana kompleksowo i maksymalnie dokładnie.
„Należy pamiętać, że CGP jest bardziej zaawansowaną metodą diagnostyczną niż standardowe testy NGS. Jego szerszy zakres i zdolność do wykrywania różnych typów mutacji sprawiają, że jest to narzędzie bardziej wszechstronne w diagnostyce raka płuca. W wielu przypadkach, szczególnie w zaawansowanych stadiach choroby, CGP może dostarczyć informacji, które mogą być kluczowe dla wyboru optymalnej terapii jak również do jej monitorowania” – zwraca uwagę Aleksandra Wilk

U znacznej grupy pacjentów z rakiem płuca istnieje problem z pozyskaniem materiału tkankowego do diagnozowania.

„Tymczasem technologia kompleksowego profilowania genomowego pozwala na wykonanie badania genetycznego o dużym zakresie analizy na materiale z tzw. płynnej biopsji, czyli pozyskiwanego z krwi obwodowej, w którym oceniane są pozakomórkowe kwasy nukleinowe pochodzące z komórek nowotworu (ctDNA). Takie rozwiązanie to często jedyna droga, aby u pacjenta wdrożyć nowoczesne leczenie celowane” – wyjaśnia dr Andrzej Tysarowski.

Polscy pacjenci z rakiem płuca nie są całkowicie pozbawieni dostępu do diagnostyki genetycznej, jednak stosowane dziś i finansowane ze środków publicznych testy jednogenowe czy małe panele NGS (pozwalające na wykrycie kilkunastu mutacji) nie są wystarczające, by zapewnić pacjentom np. z rakiem płuca dostęp do innowacyjnych terapii. Terapii nie tylko dostępnych w ramach programu lekowego, ale także w ramach wczesnego dostępu, ratunkowego dostępu do technologii lekowych czy też badań klinicznych.

„Obecnie ścieżka pacjenta w Polsce jest o kilka tygodni dłuższa niż w większości krajów zachodnioeuropejskich. A to przecież właśnie szybkie postawienie diagnozy daje realną szansę na wdrożenie najbardziej efektywnej klinicznie terapii oraz ustalenie optymalnej sekwencji leczenia, co przełoży się na maksymalizację uzyskiwanych korzyści klinicznych dla pacjenta.” – podkreśla ekspertka Fundacji „To Się Leczy”.

„Bez wprowadzenia do koszyka świadczeń gwarantowanych nowego świadczenia w postaci kompleksowego profilowania genomowego pozwalającego zbadać nawet kilkaset genów, nie będzie to możliwe” – dodaje.

Źródło: PAP MediaRoom
Eksperci i przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, którzy wzięli udział w debacie „Czy czeka nas rewolucja? Nowe oblicze leczenia raka płuca w Polsce” podkreślają, że w ciągu najbliższych miesięcy kontynuowane będą wzmożone prace nad zmianą organizacji opieki nad chorymi onkologicznie, w tym z rakiem płuca. Wejście w życie kolejnych modyfikacji w ustawie o Krajowej Sieci Onkologicznej, ponowne uruchomienie programu przesiewowego i zwiększenie dostępu do terapii lekowych – również na wczesnym etapie zaawansowania raka płuca, realnie przełożą się na poprawę dostępu do opieki i dadzą pacjentom najważniejsze – czas.
W raku płuca liczy się czas. Czas wykrycia choroby, czas oczekiwania na diagnostykę i wyniki badań lub wizytę u specjalisty, moment przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego czy wdrożenia leczenia systemowego – każdy z tych etapów jest częścią większej układanki. Jej umiejętne zaplanowanie jest kluczowe w powodzeniu leczenia chorych z rakiem płuca, bo każdy z pacjentów jest inny i wymaga spersonalizowanego podejścia.

Kluczowym aspektem, który pozwoli na dobre ułożenie opieki jest wejście w życie Krajowej Sieci Onkologicznej, wprowadzającej nowy model organizacji i zarządzania opieką onkologiczną. Jej priorytetem jest zapewnienie każdemu choremu kompleksowej opieki o wysokiej jakości, w oparciu o jednolite standardy. Ważnym elementem KSO mają być koordynatorzy, czuwający nad całym procesem diagnostyczno-terapeutycznym.

Jak wskazują eksperci, jednym z większych wyzwań współczesnej onkologii jest zapewnienie chorym kompleksowej opieki i usprawnienie przepływu pacjenta w ramach poszczególnych poziomów opieki. Problemy zaczynają się już na etapie diagnostyki wstępnej, w przypadku, gdy pacjent czeka w kolejce do poradni innej niż onkologiczna. Sytuację pogarsza mały dostęp do badań endoskopowych, które w wielu przypadkach nie pozwalają na pobranie materiału w odpowiedniej ilości, nieoptymalnie prowadzone konsylia specjalistyczne, fragmentaryzacja diagnostyki i brak współpracy między specjalistami i ośrodkami. Każdy z tych elementów utrudnia, opóźnia, a czasem wręcz uniemożliwia podanie choremu najlepszej możliwej terapii. Swego rodzaju receptą na te problemy, poza utworzeniem Specjalistycznych Ośrodków Leczenia Onkologicznego w ramach KSO, mają być właśnie Lung Cancer Unity, czyli ośrodki wyspecjalizowane w diagnostyce i leczeniu raka płuca.
 
Jestem rzecznikiem Lung Cancer Unitów, bo wydaje mi się, że to jest najlepsza struktura do tego, żeby pacjent był szybko i dobrze zdiagnozowany. Nie musi się to mieścić w jednym miejscu, to może być system konsorcyjny i my, jako Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, w czymś takim od lat działamy i to się bardzo dobrze sprawdza, a jednocześnie gwarantuje pacjentowi bardzo dobrą diagnostykę i dobre leczenie. – mówi prof. dr hab. n. med. Renata Langfort, Kierownik Zakładu Patomorfologii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, Prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Patologów.

Zdaniem prof. Langfort wciąż dużym problemem w obszarze opieki nad pacjentem z rakiem płuca pozostaje diagnostyka:
Żeby rzeczywiście pacjent osiągnął efekt długotrwałej remisji czy przewlekłego leczenia, przede wszystkim musi być do niego dobrze zakwalifikowany. Wydajemy ogromne pieniądze na leczenie a zapominamy o tym, że musi być również odpowiednia kwalifikacja, m.in. patomorfologiczna. Jeżeli kwalifikujemy pacjenta do leczenia neoadjuwantowego, powinniśmy ocenić biomarkery metodą NGS, ale i ekspresję białka PD-L1 i wszystkie inne badania, które są do tego leczenia niezbędne. Jeżeli pacjent będzie miał źle wykonane badania kwalifikacyjne, to nawet podanie bardzo kosztownego leczenia nie sprawi, że osiągnie on tak dobre wyniki, jakie osiągnie pacjent z odpowiednią kwalifikacją. Musimy też zwrócić uwagę na minimalizację czasu diagnostyki. Nie możemy pozwolić sobie na to, że trwa ona 2 miesiące lub więcej. Chodzi tu zarówno o chorych kwalifikowanych do leczenia operacyjnego, jak i tych z zaawansowaną chorobą nowotworową, bo mijający czas działa na ich niekorzyść.

Prof. dr hab. n. med. Rafał Krenke, Dziekan Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, odniósł się do roli koordynacji opieki, która spina cały proces i daje szanse na wdrożenie u pacjenta najlepszej możliwej opieki:
– Jeśli mówimy o poprawie efektywności leczenia chorych z rakiem płuca to oprócz wykształconej kadry, sprzętu, struktur, to między tymi elementami musi być koordynacja, czyli funkcja swego rodzaju przewodnika dla pacjenta. Przewodnikiem może być osoba kompetentna, która kontaktuje się zarówno z pacjentem, jak i lekarzami i potrafi wyręczyć personel medyczny w zaplanowaniu ścieżki pacjenta. Ścieżka ma mnóstwo skrzyżowań i dróg, którymi chorego trzeba pokierować. Mówimy o opiece koordynowanej po to, by można było odpowiednie wszystkie opcje terapeutyczne, którymi dysponujemy, dla pojedynczego pacjenta wykorzystać.

Dążymy do zwiększenia odsetka wczesnych rozpoznań raka płuca
Rak płuca nie daje wczesnych objawów – choroba wykrywana jest zazwyczaj w stadium niepozwalającym na przeprowadzenie zabiegu operacyjnego. Szansą na zwiększenie niewielkiego, bo dwudziestoprocentowego odsetka pacjentów w Polsce kwalifikujących się do resekcji miąższu płucnego jest uruchomienie programu badań przesiewowych niskodawkową tomografią komputerową. Pilotaż tego programu zakończył się w 2023 roku. Zgodnie z zapowiedziami, ma być przywrócony w 2025 roku – już jako regularny program badań przesiewowych[1].

Badaniami screeningowymi w Polsce zajmujemy się od 2009 roku. Zaczęli to torakochirurdzy i do ostatnich wyników prowadzili to głównie oni. Pierwszy program, finansowany ze środków Ministerstwa Zdrowia, był skierowany na obszary, gdzie wczesna wykrywalność była bardzo niska. W oparciu o dane, które pozyskaliśmy po pierwszym programie, zorganizowany został program ogólnopolski, który później powtórzyliśmy. Jego wyniki są bardzo dobre, a wykrywalność jest na poziomie tych programów, które były prowadzone w Stanach i Europie zachodniej. Niejako powtórzyliśmy te wyniki i okazuje się, że są one bardzo dobre – mówi prof. dr hab. n. med. Tadeusz Orłowski, Wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca, Kierownik Kliniki Chirurgii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Pierwsza refundacja w leczeniu przedoperacyjnym sprawdzianem dla współpracy między specjalistami
Stopień zaawansowania raka płuca jest najważniejszym czynnikiem mówiącym o rokowaniu pacjenta. W przypadku chorych, u których udało się zdiagnozować chorobę „na czas” – czyli wtedy, gdy nowotwór jest operacyjny, 5 lat przeżywa około 40% pacjentów[2].

Zgodnie ze słowami Mateusza Oczkowskiego, Zastępcy Dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia, który uczestniczył w spotkaniu, w przypadku raka płuca obserwujemy bardzo silny proces wchodzenia nowych terapii w zakresie leczenia wczesnego. Z perspektywy wypowiedzi dyr. Mateusza Oczkowskiego jasno wynika, że już od najniższego stadium zaawansowania pacjenci z rakiem płuca powinni otrzymywać nowoczesne terapie, które podawane z intencją wyleczenia, które przekładają się w czasie na lepsze rokowania w dobrej jakości życia. W refundacji pojawiają się zarówno terapie neoadjuwantowe, jak i adjuwantowe. Aktualnie toczą się procesy refundacyjne dla kolejnych terapii, w tym m.in. w leczeniu adjuwantowym, więc widoczna jest zdecydowana tendencja do tego, żeby przesuwać refundacje na wcześniejsze etapy.
Od 1 lipca 2024 roku specjaliści mają możliwość „wzmocnienia” leczenia operacyjnego poprzez zastosowanie przed nim leczenia neoadjuwantowego: skojarzenia immunoterapii niwolumabem i chemioterapii.

Dotąd próbowaliśmy samodzielnej chemioterapii, która poprzedzając radykalny zabieg operacyjny okazała się metodą bardzo mało skuteczną, niepoprawiającą znamiennie wyników przeżycia odległego. Za to dołączenie immunoterapii do tej klasycznej chemioterapii, zastosowanie przed operacją, następnie przeprowadzenie radykalnego zabiegu operacyjnego, a w leczeniu uzupełniającym uzupełnione być może również immunoterapią, bardzo znamiennie poprawia wyniki – mówi prof. dr hab. n. med. Dariusz M. Kowalski, Sekretarz Generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Wspomniana immunoterapia w połączeniu z chemioterapią indukuje znamiennie wyższy odsetek patomorfologicznych odpowiedzi całkowitych i tak zwanych „dużych” odpowiedzi patologicznych w porównaniu do zastosowania samodzielnej chemioterapii co przekłada się na większą szansę wyleczenia. Jeżeli u chorego po operacji praktycznie w materiale pooperacyjnym nie widzimy żywych komórek nowotworowych albo ta odpowiedź jest bardzo duża, to ten chory rokuje znacznie lepiej, żyje dłużej i ma większą szansę wyleczenia, jak również większy odsetek chorych przeżywa 5 lat i dłużej.

To, czy pacjent zostanie zakwalifikowany do leczenia neoadjuwantowego zależy od wielu czynników. Rozpoznanie histologiczne niedrobnokomórkowego raka płuca, możliwość przeprowadzenia doszczętnej resekcji guza, poziom ekspresji PD-L1 na komórkach nowotworowych ≥ 1% oraz brak określonych mutacji czy dobra sprawność ogólna chorego to kryteria kliniczne, które decydują o możliwości zastosowania takiego rodzaju terapii. To jednak nie wszystko.

Jak podkreślił podczas spotkania prof. dr hab. n. med. Tadeusz Orłowski, leczenie nowotworów jest leczeniem wybitnie interdyscyplinarnym. To, co jego zdaniem może pomóc, by większa liczba chorych mogła otrzymywać leczenie okołooperacyjne, to stworzenie struktury organizacyjnej z dostępem do nowoczesnych terapii, która pozwoli na skoordynowane leczenie i będzie miejscem, w którym pacjent będzie podmiotem zainteresowania personelu.

– Liczymy na to, że projekt jednostek organizacyjnych tzw. „centrów kompetencji” powstanie w tym roku a zacznie funkcjonować od roku przyszłego. Myślę, że to daje największą szansę na to, by pacjenci byli leczeni w sposób optymalny. Stąd też mój apel do przedstawicieli Ministerstwa, by nie rozszczelniać systemu (co robi NFZ), bo ośrodki które leczą dużą grupę pacjentów mają dużo lepsze wyniki. Nie może być tak, że raka płuca leczy się wszędzie, w miejscach, gdzie tych przypadków jest 20 czy 10 – mówi prof. Orłowski.

Zdaniem Aleksandry Wilk, Dyrektora Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY, organizatora debaty – Realizowane stopniowo zmiany w opiece nad pacjentami z rakiem płuca są prawdziwą rewolucją, która przełoży się na jakość opieki onkologicznej w Polsce. Toczące się prace legislacyjne mają uporządkować opiekę nad chorymi onkologicznie i sprawić, że niezależnie od miejsca leczenia, każdy pacjent będzie prowadzony zgodnie z najwyższymi standardami. To, co cieszy szczególnie, to widoczny trend zmierzający ku refundacji leków na wczesnym etapie leczenia – w przypadku raka płuca mowa o dostępnym już leczeniu neoadjuwantowym immunochemioterapią. Takie zmiany jeszcze bardziej wpłyną na współpracę między lekarzami poszczególnych specjalności. – podkreśla.
 
[1] Narodowa Strategia Onkologiczna. Prof. Rutkowski: 2/3 zadań zrealizowano w terminie, 11 proc. w niewielkim stopniu (rynekzdrowia.pl)
[2] 4_AWA_OT.423.1.2.2024_Opdivo_20.03.24_BIP_REOPTR.pdf (aotm.gov.pl)

żródło: Fundacja TO SIĘ LECZY

Rak płuca jest jednym z nowotworów najczęściej diagnozowanych w późnych stadiach zaawansowania. I choć w Polsce są refundowane liczne terapie celowane o udowodnionej skuteczności, trudno osiągnąć optymalne wyniki leczenia. W Światowym Dniu Raka Płuca mówią o tym pacjenci, zwracając uwagę na brak dostępu do nowoczesnej diagnostyki molekularnej i ograniczenia systemowe.
Światowy Dzień Raka Płuca został zainicjowany w 2012 roku przez m. in. Międzynarodowe Stowarzyszenie do Badań nad Rakiem Płuca (IASLC) oraz Międzynarodową Koalicję Raka Płuca (GLCC). Jego celem jest podniesienie globalnej świadomości na temat tej choroby, promowanie badań oraz wsparcie dla pacjentów i ich rodzin. Światowy Dzień Raka Płuca jest też okazją do przypomnienia postulatów pacjentów, którzy na co dzień zmagają się z tą groźną chorobą. Rak płuca jest bowiem najczęściej diagnozowanym nowotworem złośliwym oraz najczęstszą przyczyną zgonu z powodu nowotworu złośliwego w Polsce, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Według Krajowego Rejestru Nowotworów co roku wykrywa się ponad 20 tys. nowych przypadków, a jeszcze więcej osób umiera z tego powodu (22 213 osób w r. 2020).

Zapewnienie dostępu do kompleksowego profilowania genomowego
Kompleksowa diagnostyka molekularna pozwala poddać jednoczesnej analizie nawet kilkaset genów, co znacząco przyspiesza i upraszcza ścieżkę diagnostyczną, skracając całkowity czas oczekiwania na leczenie od momentu uzyskania diagnozy nowotworu. Jest kluczowa dla skutecznego leczenia, ponieważ umożliwia dokładne dopasowanie terapii do specyficznych mutacji nowotworowych występujących u danego pacjenta. Mimo, iż korzyści płynące z kompleksowego profilowania genomowego są tak oczywiste, to dostęp do tego rodzaju diagnostyki molekularnej jest wciąż w Polsce utrudniony.

Z danych wynika, że w ciągu ostatnich trzech lat na 66 tys. zachorowań na raka płuca, jedynie 1320 pacjentów było objętych taką diagnostyką.

Minęło już ponad 570 dni od czasu, kiedy Polskie Towarzystwo Onkologiczne przygotowało tzw. Kartę Świadczenia Opieki Zdrowotnej, dotyczącą kompleksowego profilowania genomowego (CGP) metodą wysokoprzepustowego sekwencjonowania następnej generacji (NGS), w diagnostyce molekularnej pacjentów onkologicznych. Otrzymała ona pozytywną opinię prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), który rekomendował zakwalifikowanie świadczenia w raku płuca i jajnika jako gwarantowanego z zakresu leczenia szpitalnego i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Jednak do dziś resort zdrowia – mimo tej rekomendacji – nie podjął decyzji o refundacji świadczenia.
 
Wdrożenie kompleksowego profilowania genomowego jako odrębnego świadczenia gwarantowanego pozwoli na wykorzystanie w pełni przez pacjentów możliwości jakie dają już refundowane innowacyjne terapie ukierunkowane molekularnie, jak również te, które są dostępne w ramach RDTL (Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych) czy też badań klinicznych. Dodatkowym atutem przy braku dostępnego materiału tkankowego pacjenta, jest to, że ta technologia pozwala zbadać ponad kilkaset mutacji jednocześnie przy użyciu biopsji płynnej, tj. pobraniu krwi obwodowej chorego. Eksperci dopełnili już wszelkich formalności, dlatego liczymy na szybką decyzję Pani Minister, pozwalającą wprowadzić świadczenie do koszyka – mówi Aleksandra Wilk, dyr. Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.

Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne i kryteria kwalifikacji zostały przez nas jasno opisane, wyjaśniliśmy, jak powinno wyglądać postępowania z wykorzystaniem NGS, w przypadku raka płuca i raka jajnika oraz nowotworów rzadkich, jak mięsaki, bo o te nowotwory chodzi przede wszystkim – wyjaśnia prof. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii, przewodniczący Zespołu Ministra Zdrowia ds. Narodowej Strategii Onkologicznej, Przewodniczący PTO.

Umożliwienie finansowanie badań bez konieczności niepotrzebnych hospitalizacji
Jak podkreśla Aleksandra Wilk, nie tylko brak wielkoskalowych badań molekularnych w koszyku świadczeń gwarantowanych jest barierą w dostępie do skutecznego leczenia raka płuca. Zwraca również uwagę na niedorzeczne, zdaniem środowiska, finansowanie badań genetycznych wyłącznie wtedy, gdy są one wykonywane w ramach hospitalizacji, podczas gdy bez problemu można by je wykonywać w trybie ambulatoryjnym. Pozwoliłoby to ograniczyć niepotrzebne hospitalizacje, co wiąże się z oszczędnościami dla budżetu państwa i skróceniem ścieżki pacjenta, przyspieszając wdrożenie optymalnej terapii.

Dziś, aby rozliczyć badanie NGS z materiału świeżego, z umowy na leczenie szpitalne, musimy pacjenta położyć do szpitala. Tylko tak placówka może pokryć koszty badania genetycznego. Dla płatnika wiąże się to z wykonywaniem zbędnych hospitalizacji, zwielokrotnionymi kosztami na powielane badania genetyczne, czy też zwiększonymi kosztami związanymi z zastosowaniem wcześniej terapii, która nie była optymalna dla pacjenta – zwraca uwagę dr n med. Andrzej Tysarowski, kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, Prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej.

Skrócenie czasu oczekiwania na postawienie diagnozy
Kolejnym problemem, na który w Światowym Dniu Raka Płuca zwracają uwagę pacjenci z tym schorzeniem, jest wydłużony czas oczekiwania na diagnozę. Według Aleksandry Wilk wynosi on obecnie średnio od 3 do 6 miesięcy, podczas gdy powinien być skrócony przynajmniej o połowę.

Rak płuca jest jednym z nowotworów najczęściej diagnozowanych w późnych etapach rozwoju. 87 proc. przypadków jest wykrywanych w stadium zaawansowanym, w trzecim lub czwartym stadium (w tym ostatnim jest to od 45 proc. chorych w woj. podlaskim do 62 proc. w dolnośląskim) – tłumaczy dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji To SIĘ LECZY. – To oznacza, że w chwili rozpoznania nie kwalifikują się oni do leczenia radykalnego.

Według pacjentów pętla diagnostyczna, czyli obieg skierowań i materiału pobranego do badania, trwa zdecydowanie za długo. Aby usprawnić tę ścieżkę należy wprowadzić warunkowe skierowania na pełną diagnostykę (badania patomorfologiczne i molekularne) przez klinicystę (onkolog, pulmonolog, torakochirurg) lub/i umożliwić wystawianie zlecenia na diagnostykę molekularną przez patomorfologów. Ważna jest również możliwość pozyskiwania zgody pacjenta na wykonanie badań diagnostycznych (molekularnych /patomorfologicznych) już podczas pierwszej wizyty, przy skierowaniu na bronchoskopię oraz wypracowanie algorytmu postępowania w raku płuca.

***
„Rak płuca jest nadal – na świecie i w Polsce – jednym z największych wyzwań w zakresie złośliwych nowotworów, co wynika z częstości występowania oraz niezadowalającego rokowania chorych. Następstwa medyczne i ekonomiczne są ogromnymi i nadal niecałkowicie rozwiązanymi problemami”.
 
prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej
raport „Rak płuca 2021 – leczenie farmakologiczne”
 
 
źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY
Rozszerzanie dostępu do nowych terapii nie tylko o nowe leki, ale także o kolejne grupy pacjentów, szersze stosowanie zaawansowanej diagnostyki molekularnej i lepsze monitorowanie procesu leczenia, a tym samym większe możliwości analizowania danych – to zagadnienia, które były omawiane podczas panelu „Priorytety i wyzwania w onkologii i hematoonkologii” w trakcie konferencji „Szczyt Zdrowie 2024”.
Dyskusję otworzyła przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia, dr Beata Małecka-Libera. Odniosła się do Narodowej Strategii Onkologicznej, jako dokumentu porządkującego kluczowe elementy w profilaktyce i leczeniu onkologicznym. Zaznaczyła także, że szczególnie ważne są wysiłki na rzecz zapobiegania chorobom nowotworowym, wskazując jako przykład takiej możliwości szczepienia przeciwko HPV. – Widząc to w jaki sposób w tej chwili następuje przyrost zachorowań na choroby onkologiczne, musimy skupić się na działaniach profilaktycznych, na dostępności do wczesnej diagnostyki, bo dalej to już jest kwestia tylko choroby i innowacyjnych nowych terapii – powiedziała.

W odniesieniu do potrzeb w zakresie dostępu do nowych terapii głos zabrała konsultant krajowa w dziedzinie hematoonkologii, prof. Ewa Lech-Marańda. Podkreśliła, że w ostatnich 5 latach zrefundowano w hematoonkologii 75 nowych cząsteczkowskazań, ale w obliczu rosnącej zapadalności na nowotwory krwi, a także wydłużania życia pacjentów, wciąż identyfikowane są nowe potrzeby w zakresie dostępu do nowoczesnego leczenia.

Jeśli miałabym króciutko nakreślić najważniejsze, to dostęp do terapii CAR-T dla chorych na ostre białaczki limfoblastyczne po 25. r. ż. (…), przesunięcie terapii CAR-T dla chorych na chłoniaki agresywne do drugiej linii leczenia dla takiej szczególnej populacji chorych opornych na pierwszą linię leczenia bądź z szybkim nawrotem w ciągu pierwszego roku po pierwszej linii leczenia (…) i uzupełnienie leczenia chorych i na chłoniaki agresywne i na szpiczaka plazmocytowego o przeciwciała bispecyficzne, które są obok terapii CAR-T można powiedzieć takim najnowocześniejszym leczeniem w hematologii – podsumowała.

O konkretnej potrzebie rozszerzenia rozszerzenia jednej z refundowanych już terapii dla pacjentów z chłoniakiem Hodgkina mówił prof. Tomasz Wróbel, kierownik Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku, Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Jednym z badań, które zmieniło trochę losy chorych na chłoniaka Hodgkina jest badanie ECHELON-1, które włączyło chemioimmunoterapię do leczenia chłoniaka Hodgkina w pierwszej linii. Dołączenie przeciwciała anty CD30, brentuksymabu wedotyny, do chemioterapii, poprawia wyniki leczenia tych chorób. Ta forma leczenia jest refundowana od niedawna w Polsce, też dzięki staraniom naszej konsultant krajowej możemy leczyć pacjentów z zaawansowanym chłoniakiem Hodgkina w stadium czwartym, natomiast nie możemy chorych w stadium trzecim. Ktoś może powiedzieć to drobiazg, ale znowu dotyczy kolejnych 15-20% pacjentów, u których możemy poprawić wyniki leczenia już w pierwszej linii – podkreślił. – Ta potrzeba refundacyjna wydaje się dosyć istotna, żebyśmy w sumie tę niewielką populację, bo pamiętajmy o tym, że na chłoniaka Hodgkina zapada w Polsce kilkaset osób, wśród tych kilkuset osób około 20% to będą te, które mają stadium trzecie, czyli to nie jest jakiś istotny problem finansowy, a myślę że w tej niewielkiej grupie osób można by rzeczywiście osiągnąć lepsze wyniki, stosując terapię skojarzoną – zaznaczył ekspert.

Prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów, prof. Krzysztof Giannopoulos zauważył z kolei, że w Polsce są sprzyjające warunki do rozwoju nowoczesnych form leczenia. Jako przykład podał rosnącą liczbę ośrodków akredytowanych do terapii CAR-T w chłoniakach, zauważając, że ewentualna refundacja tej technologii w kolejnym wskazaniu – szpiczaku plazmocytowym – nie będzie wiązała się ze szczególnie długim czasem udostępniania leczenia pacjentom. Prof. Giannopoulos zaznaczył również, że ogromną potrzebę refundacyjną stanowią przeciwciała dwuswoiste, które mogą być stosowane np. w chłoniakach czy szpiczaku plazmocytowym.
Ta grupa leków jest lekiem na półce, czyli można od razu podać to pacjentowi, nie ma tych dużych ograniczeń logistycznych. Natomiast oczywiście wyzwaniem będzie finansowanie, to są bardzo kosztochłonne terapie ze względu na sposób zaawansowania wytwarzania tego produktu. To nie jest zwykłe przeciwciało monoklonalne, to jest przeciwciało zmienione w ten sposób, że ma co najmniej 2 punkty uchwytu. Jeden punkt uchwytu na komórce szpiczakowej, drugi na układzie odporności i tak jak w technologii CAR-T możemy sobie uprościć, że zastępujemy układ odporności, to tutaj w sposób siłowy zmuszamy układ odporności do tego, żeby rozpoznał komórkę szpiczakową, bo jedna część z przeciwciała dwuswoistego ma swój cel właśnie na komórce szpiczakowej, druga na komórce układu odpornościowego i w sposób już immunologiczny jest indukowana odpowiedź cytotoksyczna – powiedział.

Jak zauważyła Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej, już od 1 lipca 2024 r. w Polsce dostępna będzie pierwsza terapia przeciwciałem dwuswoistym w hematoonkologii. – Na najnowszej liście refundacyjnej pojawiło się nowe przeciwciało bispecyficzne dla pacjentów z chłoniakiem grudkowym i to nas bardzo cieszy, dlatego że już długo jako organizacje pacjenckie byliśmy w rozmowach z Departamentem Polityki Lekowej wokół tych zmian i to jest taka jaskółka nadziei. Bardzo liczymy na to, że pojawią się również kolejne leki, o których profesorowie wspominali, w chłoniaku rozlanym z dużych komórek B, i w szpiczaku plazmocytowym – wyliczała. Zwróciła również uwagę na fakt, że nowoczesne leki, nawet jeśli nie zawsze przyczyniają się do wyleczenia chorych czy przedłużenia życia, znacznie poprawiają jego jakość – Niezmiernie istotna dla człowieka jest jego jakość życia, nawet jeśli choruje na poważną chorobę przewlekłą. Doskonałym przykładem w Polsce są pacjentki z rakiem piersi, u których przez lata to leczenie zostało dopracowane i już widzimy jak bardzo zmieniło się życie pacjentek. Ono zaczyna być jakościowe, pomimo obciążającego leczenia. Jestem przekonana, że te leki, które zwłaszcza zyskały wysokie uznanie, są na liście TOP10 HEMATO, TOP10 ONKO, te wszystkie terapie również się znajdą na kolejnych listach refundacyjnych – podkreśliła.

Aby móc optymalnie korzystać z możliwości, jakie dają nowe technologie lekowe, konieczne jest jednak odpowiednie zdiagnozowanie pacjentów. O tym, jak istotne jest to zagadnienie, opowiadał na przykładzie niedrobnokomórkowego raka płuca prof. Dariusz Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.

Do niedawna jeszcze mediana czasu przeżycia chorych z rakiem niedrobnokomórkowym płuca wynosiła 8 miesięcy, a odsetek przeżyć jednorocznych nie przekraczał 10, 15 może 20%. W tej chwili dzięki lekom innowacyjnym, ukierunkowanym molekularnie na określone warianty genetyczne i dzięki immunoterapii, lekom immunokompetentnym, te mediany przeżycia, grubo przekraczają kilkanaście, kilkadziesiąt miesięcy, a odsetek przeżyć pięcioletnich, uwaga mówimy o odsetku pięcioletnich przeżyć, sięga nawet 30-40, a w niektórych przypadkach nawet 70%. Wobec raka niedrobnokomórkowego płuca zaczęliśmy używać sformułowania choroba przewlekła, co do niedawna byłoby praktycznie uważane za herezję – zauważył. – Stało się to dzięki właśnie zaawansowanej diagnostyce molekularnej, a w szczególności technologii sekwencjonowania nowej, następnej generacji, która umożliwia en bloc w jednym badaniu, jednego bloczka parafinowego identyfikować wszystkie zaburzenia molekularne (…) Tylko taka metoda diagnostyki umożliwi nam kwalifikację chorych do odpowiednich metod leczenia – dodał.

O optymalne wykorzystanie diagnostyki molekularnej apelowała także Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca, Fundacji TO SIĘ LECZY. – My dążymy do tego, aby pacjenci byli optymalnie leczeni od samego początku, ponieważ właśnie to dedykowane, personalizowane leczenie przynosi im najwięcej korzyści. (…) Dzięki temu kompleksowemu profilowaniu genomowemu, pacjenci funkcjonują normalnie w świecie zawodowym, rodzinnym, w bardzo dobrej jakości życia, praktycznie w ogóle nie mają skutków ubocznych, więc gdybyśmy taką osobę spotkali na ulicy, jestem pewna, że w życiu by państwo nie powiedzieli, że to jest pacjent, który ma czwarty stopień raka płuca – powiedziała. Zauważyła, że nawet, jeżeli NFZ nie byłby w stanie pokryć tego świadczenia, to źródłem finansowania mógłby być Fundusz Medyczny, w którym dostępne są nierozdysponowane środki, które mogą zostać przeznaczone m.in. na diagnostykę.

Eksperci uczestniczący w dyskusji zwrócili również uwagę na potrzebę zbierania i analizowania danych pacjentów. Jak tłumaczyła prof. Lech-Marańda, jest to potrzebne po to, by lekarze mogli obserwować wyniki leczenia. Takie rozwiązanie z wykorzystaniem nowoczesnej aplikacji jest planowane do wdrożenia w ramach pilotażu Krajowej Sieci Hematoonkologicznej. Nie jest to jedyna inicjatywa w tym obszarze. Jak poinformował prof. Krzysztof Giannopoulos, w przypadku szpiczaka plazmocytowego prowadzone jest już od 3 lata badanie obserwacyjne na grupie ok. 2 tysięcy pacjentów spośród całej populacji 10 tysięcy chorych na szpiczaka.

Na koniec dyskusji głos zabrał Marek Augustyn, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, odnosząc się do kwestii rosnącego finansowania świadczeń w onkologii i hematoonkologii. – Na przestrzeni od 2019 r., gdzie wartość refundacji świadczeń wyniosła 10,486 mld zł, w zestawieniu z 2023 r., gdzie już wartość refundacji świadczeń wyniosła 21, 548 mld zł, widzimy że to jest wzrost grubo ponad 100%. Jeżeli mówimy o tak znaczącym przyroście, to chyba mamy wyższe oczekiwania i powinniśmy doszukiwać się przyczyn dlaczego tych efektów aż tak dobrych nie ma w zestawieniu z tymi nakładami – powiedział. Jak podsumował, skoro nakłady rosną, a liczba pacjentów nie rośnie gwałtownie, należy się więc skupić bardziej efektywnym wydawaniu pieniędzy.

źródło: Onkocafe

Pomimo ogromnego postępu, jaki dokonał się w ostatnich latach w obszarze diagnostyki molekularnej i medycyny personalizowanej to nadal polscy pacjenci onkologiczni, nie mają do niej realnego dostępu. Mimo że gotowe rozwiązania zostały już dawno przygotowane i przedstawione Ministerstwu Zdrowia przez ekspertów, to brakuje decyzji po stronie resortu. – Bez dostępu do zaawansowanej diagnostyki molekularnej nie możemy skutecznie leczyć pacjentów z rakiem płuca, rakiem jajnika czy rakiem piersi – apelują eksperci z Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej.
Dlatego organizacje pacjentów i środowisko medyczne jednym głosem alarmują:
 
Choć medycyna personalizowana daje nam możliwość wydłużenia życia pacjentów dzięki celowanym
i personalizowanym terapiom onkologicznym, a czasem wręcz leczenia radykalnego z intencją wyleczenia, to nadal większość chorych nie ma do nich dostępu.

Według danych NFZ zaledwie niewielka grupa pacjentów onkologicznych ma wykonywane badania genetyczne. Większość z nich, jeśli już jest badana, to w kierunku jednej lub dwóch mutacji, co ogranicza szansę na włączenie optymalnego leczenia, gdyż tych mutacji może być więcej i mogą zostać niewykryte. Koszyk świadczeń gwarantowanych nie uwzględnia wielkoskalowych badań molekularnych, które zgodnie z aktualnymi wytycznymi diagnostyczno – terapeutycznymi przygotowanymi przez zespół ekspertów z Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, są niezbędne w przypadku pacjentów z rakiem jajnika i rakiem płuca – zwraca uwagę dr n med. Andrzej Tysarowski Prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej, Kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii.

Dlatego jedną z pilnych i oczekiwanych przez pacjentów onkologicznych zmian, o które postuluje środowisko ekspertów i pacjentów jest wprowadzenie zaproponowanego przez Polskie Towarzystwo Onkologiczne nowego świadczenia opieki zdrowotnej – „Badania kompleksowego profilowania genomowego (CGP), wykonywanego metodą wysokoprzepustowego sekwencjonowania następnej generacji (NGS) w diagnostyce molekularnej pacjentów z nowotworami złośliwymi”, które już we wrześniu 2023 roku uzyskało pozytywną rekomendację Prezesa AOTMiT.

Niestety do dziś Ministerstwo Zdrowia nie podjęło decyzji o jego refundacji, mimo że wymagania stawiane przez AOTMIT jak twierdzą eksperci, zostały spełnione.

 – Zarówno wytyczne diagnostyczno terapeutyczne, jak i kryteria kwalifikacji zostały przez nas jasno opisane, wyjaśniliśmy, jak powinno wyglądać postępowania diagnostyczno-terapeutyczne z wykorzystaniem NGS, w przypadku raka płuca i raka jajnika oraz nowotworów rzadkich (jak mięsaki), bo o te nowotwory chodzi przede wszystkim. Uważam, że nie powinniśmy czekać na wdrożenie standardu organizacyjnego, ta sprawa wymaga pilnego rozwiązania, bo bez diagnostyki molekularnej postawienie właściwego rozpoznanie w części nowotworów, a dotyczy to głównie nowotworów płuca i jajnika oraz mięsaków, nie jest obecnie możliwe – apeluje Prof. Piotr Rutkowski Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy Warszawa, Przewodniczący Zespołu Ministra Zdrowia ds. Narodowej Strategii Onkologicznej, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Przewodniczący Rady Agencji Badań Medycznych
 
Zdaniem onkologicznych organizacji pacjentów każdy kolejny dzień zwłoki w decyzji to stracone szanse pacjentów na skuteczne leczenie i wyrok, od którego nie można się odwołać.

– Nie może być mowy o nowoczesnym leczeniu bez właściwej diagnostyki. Jeśli chcemy, by pacjenci onkologiczni mogli korzystać z innowacyjnych terapii celowanych w optymalnym zakresie, pilnie potrzebujemy decyzji Ministerstwa Zdrowia zarówno w zakresie nowego świadczenia, jak i likwidacji istniejących absurdalnych barier dla już refundowanych paneli NGS. Szybsze rozpoczęcie prawidłowo dobranego do indywidualnych cech nowotworu leczenia to większa szansa na uzyskanie korzystnych rezultatów. Pacjenci onkologiczni powinni być zaopiekowani nie tylko pod kątem dostępności do celowanych leków innowacyjnych, ale również pod kątem nowoczesnej diagnostyki molekularnej – przekonuje Dorota Korycińska, Prezeska Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej oraz Stowarzyszenia Neurofibromatozy Polska, która od lat walczy o poprawę warunków leczenia pacjentów, i dodaje – Kompleksowe profilowanie genomowe, umożliwia oznaczenie nawet kilkuset mutacji jednocześnie, co jest szczególnie istotne u pacjentów z rakiem płuca, w którym tych zmian molekularnych jest najwięcej, ale i rakiem jajnika. Dziś pacjentki z rakiem jajnika nie mogą być skutecznie leczone.
 
– W przypadku raka jajnika wytyczne kliniczne jasno wskazują, że diagnostyka genetyczna nie powinna ograniczać się wyłącznie do sprawdzenia wystąpienia mutacji w genach BRCA1/2, ale objąć wszystkie możliwe mutacje czy zaburzenia, które mogą wpływać na proces naprawy DNA. U pacjentek z deficytem rekombinacji homologicznej (HRD) innym niż BRCA niezbędne jest zastosowanie kompleksowego profilowania genomowego. Dzięki postępom w leczeniu wiemy, że inhibitory PARP, które stosowane są z największym powodzeniem u pacjentek z mutacją w genach BRCA1/2 są również skuteczne u szerszej grupy – u pacjentek z HRD – zaznacza dr n med. Andrzej Tysarowski.

Na problem dostępu do diagnostyki molekularnej, a tym samym do skutecznego leczenia personalizowanego zwraca uwagę też Aleksandra Wilk, Dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji To się Leczy.

– Mimo że w raku płuca mamy refundowane liczne terapie celowane o udowodnionej skuteczności, to nie jesteśmy w stanie osiągnąć optymalnych wyników leczenia, ponieważ do stosowania tych leków niezbędna jest sprawna i nowoczesna diagnostyka genetyczna. Stosowane i finansowane ze środków publicznych testy jednogenowe i NGS (małe panele) nie są wystarczające, by zapewnić pacjentom z rakiem płuca dostęp do innowacyjnych terapii. W raku płuca mamy najwięcej możliwych mutacji, więc szerokie panele są tu niezbędne. Istnieje grupa pacjentów, u których nie ma wystarczającego materiału do badania, gdyż albo nie można pobrać tkanki bądź jej ilość jest niewystarczająca do wykonania badania. W takich przypadkach jedyną szansą jest kompleksowe profilowanie genomowe w postaci biopsji płynnej. W codziennej pracy na infolinii pacjenckiej lub na grupach wsparcia spotykam się z historiami pacjentów z rakiem płuca, także młodych, którzy tylko dzięki zastosowaniu kompleksowego profilowania genomowego i wykryciu rzadkiej mutacji mogą dziś być leczeni w badaniach klinicznych czy w ramach RDTL. Dzięki temu żyją i są aktywnymi uczestnikami życia społecznego. Bez nowoczesnej diagnostyki molekularnej nie byłoby to możliwe. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce dostęp do innowacyjnych terapii celowanych np. w programach lekowych raka płuca czy jajnika oraz innych nowotworów nie idzie w parze z dostępem do nowoczesnych metod diagnostycznych, które pozwoliłyby z tych skutecznych terapii korzystać w optymalnym zakresie.

– Wdrożenie kompleksowego profilowania genomowego jako odrębnego świadczenia gwarantowanego pozwoli na wykorzystanie w pełni przez pacjentów z rakiem płuca i jajnika refundowanych innowacyjnych terapii ukierunkowanych molekularnie, które dziś nie są w pełni wykorzystywane. Liczymy zatem na szybką decyzję Pani Minister, pozwalającą wprowadzić odrębne świadczenie do koszyka i zapewnienie polskim pacjentom dostępu do nowoczesnych metod diagnostycznych – dodaje Aleksandra Wilk.

Nie tylko brak wielkoskalowych badań molekularnych w koszyku świadczeń gwarantowanych jest barierą w dostępie do skutecznego leczenia

Absurdalne zdaniem ekspertów i stojące w absolutnej sprzeczności z wieloletnim trendem odwracania piramidy świadczeń oraz oczekiwaniem przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ, dotyczącym zmniejszania liczby pobytów wykonywanych w warunkach szpitalnych jest aktualne zarządzenie Prezesa NFZ ws. leczenia szpitalnego dotyczące i rozliczania badania NGS z krwi wyłącznie w warunkach szpitalnych (na oddziale).

Zgodnie z rekomendacjami towarzystw naukowych coraz więcej badań genetycznych w onkologii powinno wykonywać się metodą NGS z materiału świeżego, czyli pełnej krwi obwodowej lub ctDNA (wolno krążącego DNA nowotworowego obecnego w osoczu pacjenta, kiedy nie ma możliwości przebadać tkanki).

– Tymczasem zgodnie z tymi zapisami, aby rozliczyć badanie NGS z materiału świeżego, z umowy na leczenie szpitalne pacjent musi być hospitalizowany. Tylko tak placówka może pokryć koszty badania genetycznego, którego wykonanie optymalizuje wydatkowanie środków finansowych na leczenie systemowe. Dla płatnika wiąże się to z wykonywaniem zbędnych hospitalizacji, zwielokrotnionymi kosztami na powielane badania genetyczne, czy też zwiększonymi kosztami związanymi z zastosowaniem wcześniej terapii, która nie była optymalna dla pacjenta. W przypadku chociażby pacjentów z rakiem piersi, często skutkuje to stosowaniem dwuetapowej diagnostyki z wykorzystaniem poradni genetycznych i w pierwszej sekwencji prostych testów molekularnych (mutacje założycielskie) bądź podwójnego testowania – najpierw tkanki, później krwi. Wszystko to znacząco wydłuża czas i zwiększa koszt diagnostyki genetycznej – zwraca uwagę dr n med. Andrzej Tysarowski Prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej, Kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii.

– Wspólnie z klinicystami od dłuższego czasu postulujemy o możliwość wykonania badania NGS z krwi obwodowej także w trybie ambulatoryjnym, co ograniczy ogólne koszty hospitalizacji i skróci ścieżkę pacjenta, przyspieszając tym samym otrzymanie przez pacjenta skutecznej terapii. Powstała nawet gotowa propozycja kosmetycznej zmiany Zarządzenia Prezesa NFZ, która w prosty sposób rozwiąże ten problem. Przedstawiliśmy ją na spotkaniu z Minister Izabelą Leszczyną. Niestety tak jak w przypadku kompleksowego profilowania genomowego Ministerstwo Zdrowia milczy, a pacjenci umierają – puentuje Dorota Korycińska, Prezeska Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej oraz Stowarzyszenia Neurofibromatozy Polska.

 
źródło: PKMP
Rak płuca pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów wśród chorób nowotworowych w Polsce, ale jednocześnie staje się powoli chorobą przewlekłą, za sprawą ogromnego postępu w obszarze diagnostyki i leczenia, do którego polscy pacjenci mają coraz lepszy dostęp. O przełomach, które zmieniają rokowania pacjentów, organizacji leczenia i rekomendowanych zmianach w opiece mówili eksperci Polskiej Grupy Raka Płuca, podczas konferencji „Przełom w leczeniu raka płuca – jak go dobrze wykorzystać?”, która odbyła się 7 grudnia.

Niedawno zakończył się XVII Kongres Polskiej Grupy Raka Płuca, który wyróżnia się interdyscyplinarnością, gromadząc ekspertów zajmujących się diagnostyką i leczeniem, nie tylko raka płuca, ale całego obszaru klatki piersiowej, a więc patomorfologów i diagnostów laboratoryjnych, pulmonologów i chirurgów, onkologów, radioterapeutów, radiologów, rehabilitantów i wielu innych. 

– Obok sesji tematycznych realizowanych we współpracy z towarzystwami naukowymi, prezentującymi najnowsze doniesienia oraz wytyczne postępowania, odbyły się też niesamowicie ciekawe, zaawansowane warsztaty pneumonologiczne z praktycznymi ćwiczeniami z udziałem pana prof. Rafała Krenke, wspólnie z torakochirurgami, patomorfologami i onkologami, poświęcone leczeniu okołooperacyjnemu.  – powiedział prof. Dariusz M. Kowalski, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca.

Leczenie okołooperacyjne na podium wśród przełomów w leczeniu

– Musimy zdawać sobie sprawę z niesamowitego postępu, który się już dokonał i cały czas dokonuje. W tym roku Kongres ESMO – Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej przez jednego z prowadzących był nazwany kongresem nowotworów płuca i klatki piersiowej. Bowiem największa liczba publikacji naukowych dotyczyła właśnie tego obszaru. – podkreślił prof. Kowalski.

Niezwykle ważnym elementem wspierającym skuteczność leczenia jest niewątpliwie wczesne rozpoznanie za sprawą badań przesiewowych z zastosowaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Odsetek przeżyć chorych, u których rozpoznano raka płuca w ramach tych badań jako elementu skrinigu, w aspekcie przeżyć jest wysoki i wynosi powyżej 80%. Oznacza to bardzo duży zysk terapeutyczny.

Eksperci podkreślili, że jedną z kluczowych zmian w leczeniu nowotworów płuca jest rozwój leczenia okołooperacyjnego. Odsetek chorych z rakiem płuca operowanych w Polsce nadal jest dosyć niski i nie przekracza tych 15-20%. Jednocześnie leczenie chirurgiczne to nadal podstawowa metoda pozwalająca na wyleczenie niedrobnokomórkowego raka płuca.

– W populacji chorych, którzy są operowani, ryzyko zarówno wznowy miejscowej, jak również przerzutów odległych jest jednak bardzo wysokie. Tak więc nasze obecne działania koncentrują się na tym, aby zwiększyć efektywność postępowania okołooperacyjnego, czyli leczenia poprzedzającego leczenie chirurgiczne albo leczenie uzupełniającego po operacji. – wskazał prof. Dariusz M. Kowalski.

Odsetek odpowiedzi patomorfologicznych jest zdecydowanie większy u chorych, którzy otrzymują leczenie złożone z chemioterapii i immunoterapii poprzedzającej leczenie chirurgiczne. Jest to dobry czynnik rokowniczy wobec przeżycia całkowitego. Rodzi to jednocześnie nowe wyzwania. Aby zakwalifikować chorego do tego typu leczenia, potrzebne jest rozpoznanie patomorfologiczne, określenie statusu białka PD-L1 oraz zaburzeń molekularnych, aby dobrać chorych, którzy odniosą korzyść z zastosowanego leczenia.

– To czym już dysponujemy w ramach programu lekowego, to możliwość wyselekcjonowania grupy chorych, u których dokonano zabiegu chirurgicznego o charakterze radykalnym, szczególnie w odniesieniu do chorych z rozpoznanym tzw. rakiem gruczołowym, u których powinniśmy na tym etapie już wykonać analizy zaburzeń molekularnych w przypadku zidentyfikowania czynnika wzrostu EGFR. Możemy wówczas wdrażać leczenie ukierunkowane molekularnie za pomocą jednego z inhibitorów kinazy tyrozynowej trzeciej generacji, co na podstawie przeprowadzonych badań klinicznych, w sposób diametralny zmienia efektywności leczenia o charakterze radykalnym. Mamy zdecydowanie większy odsetek chorych z wysokim czasem przeżycia wolnego od progresji, całkowitego przeżycia z bardzo istotną redukcją ryzyka zgonu tych chorych. – zaznaczył prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Warto wspomnieć, że wreszcie pojawiło się też „światełko w tunelu” dotyczące leczenia drobnokomórkowego raka płuca, gdzie do niedawna nie było postępu. – Dopiero ostatnie lata udowodniły, że zastosowanie kombinacji leczenia systemowego standardowego, czyli chemioterapii w połączeniu immunoterapią, poprawia efektywność terapeutyczną w tej często nieuleczalnej jednostce chorobowej – dodał prof. Ramlau.

– Program lekowy był w tym roku dwukrotnie modyfikowany w styczniu i we wrześniu. Nie dość, że wprowadził nowe technologie, jest już ich ponad 21,  to również stał się bardziej przejrzysty i przyjazny dla lekarzy kwalifikujących do leczenia, dając większe możliwości. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania Polskiej Grupy Raka Płuca, Konsultanta Krajowego ds. Onkologii Klinicznej i Ministerstwa Zdrowia. – dodał prof. Kowalski.

– Te zmiany są niezwykle istotne z perspektywy pacjenta, ponieważ do tej pory pacjenci do tych innowacyjnych terapii mieli dostęp w czwartym stopniu zaawansowania. W tym momencie, mamy pacjentów w grupie 3b, którzy też mogą być leczeni radykalnie, a osoby które się nie kwalifikują, mają możliwość skorzystania w pełni z technologii, które są przewidziane dla pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca. – powiedziała Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.

– Krótko mówiąc, w chwili obecnej otworzyły się nowe perspektywy dla pacjentów, u których do tej pory, możliwości leczenia były bardzo ograniczone. Możemy zaoferować pacjentom leczenie skojarzone w coraz wcześniejszych stadiach zaawansowania. Dąży się do tego, aby dzięki leczeniu neodjuwantowemu usunąć zmiany zwane depozytami nowotworowymi, a następnie podać terapię uzupełniającą, która doprowadzi do całkowitego wyleczenia. – podkreślił prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej grupy Raka Płuca.

Ostatnie lata przyniosły także rewolucję w diagnostyce. W tej chwili badania cytologiczne nie są wystarczające do rozpoznania. – Żyjemy w erze medycyny personalizowanej, jesteśmy zobligowani do tego, żeby znaleźć czynniki predykcyjne umożliwiające podanie choremu odpowiedniego, najlepszego leczenia, wykonać diagnostykę określającą ocenę ekspresji białka PD-L1 do kwalifikacji w przypadku immunoterapii. – mówiła prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów.

Obecnie należy określić, zwłaszcza u pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca, niekwalifikujących się do leczenia operacyjnego, jaki jest podtyp raka oraz zabezpieczyć materiał do badań molekularnych oraz wykonać predykcyjne czynniki immunohistochemiczne kwalifikujące do leczenia. Wydłuża to jednak ścieżkę diagnostyczną pacjentów. – Mamy tylu samo lub mniej patologów, trochę ponad 450, którzy w tej chwili wykonują jeszcze dodatkową pracę w celu sprecyzowania rozpoznania. Dlatego zmierzamy do tego, aby standardowo wykonywać sekwencjonowanie nowej generacji NGS. – dodała prof. Langfort.

– Jesteśmy na etapie zmiany podejścia do analizy materiału histologicznego, do niedawna wystarczała nam analiza pojedynczych zaburzeń molekularnych. Obecnie widzimy potrzebę wdrożenia diagnostyki molekularnej na szeroką skalę, co umożliwi już na wstępie podjęcie decyzji terapeutycznej u ponad 80% chorych – uzupełnił prof. Ramlau.

Mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się wprowadzić do refundacji kompleksowe profilowanie genomowe, gdzie będziemy mieli ponad kilkaset mutacji do sprawdzenia u pacjenta, które nie tylko będą przewidywały możliwości terapeutyczne, pozwalały na wykrywanie nowych, rzadkich mutacji, ale też będą prognozowały efektywność leczenia. Jest już pozytywna opinia Rady Przejrzystości AOTMiT w tej sprawie – powiedziała Aleksandra Wilk.

Eksperci postulowali, aby pogłębiona diagnostyka raka płuca była wykonywana w ośrodkach wyspecjalizowanych i kompleksowych. Cały czas bowiem pacjenci trafiają do leczenia zbyt późno. Problemem jest długi czas oczekiwania na wizyty u specjalistów oraz terminy wykonania badań i odbioru wyników, zwłaszcza w zakresie tomografii komputerowej i badań molekularnych, nawet pomimo posiadania przez pacjenta karty DiLO.

Lung Cancer Unit’s pilnie potrzebne
Mamy dowody na to, że jeśli pacjenci są leczeni w kompleksowych ośrodkach narządowych jak LCU to wyniki leczenia są zdecydowanie lepsze. – Diagnostyka zarówno inwazyjna, mało inwazyjne, jak również zaawansowana diagnostyka molekularna jest stosowana coraz szerzej i będzie coraz bardziej skomplikowana, podobnie jak schematy leczenia, tak więc w naszej ocenie, należy na dobre wprowadzić Lung Cancer Units. – podkreślił prof. Kowalski.

Jak zaznaczyli eksperci, diagnostyka i leczenie rak płuca są dużo bardziej skomplikowane niż np. raka piersi, dlatego nie można przełożyć 1 do 1 rozwiązań wdrożonych w Breast Cancer Unitach. –  Diagnostyka chorób układu oddechowego jest na tyle specyficzna, że zwykle nie wystarczy jeden ośrodek, dlatego nasze środowisko proponowało możliwość tworzenia konsorcjów ośrodków diagnostycznych, pulmonologicznych i onkologicznych. – powiedziała prof. Langfort.

– Liczę, że w końcu, w przyszłym roku, po latach uda się wdrożyć ośrodki typu LCU, które rzeczywiście byłyby odpowiedzią na potrzeby szybkiej diagnostyki i koordynacji leczenia, aby pacjent nie musiał krążyć po ośrodkach, czasami bardzo daleko od siebie zlokalizowanych. – spuentował prof. Ramlau.

Pełna relacja: 

źrodło: PGRP

Według Krajowego Rejestru Nowotworów, co roku w Polsce 22 tysiące osób słyszy diagnozę: rak płuca, a według prognozy na 2025 rok zachorowalność wzrośnie do około 23,5 tysiąca. Niestety liczba zgonów związanych z tą chorobą jest zbliżona do liczby zachorowań. Jedynie ok. 15-20 proc. chorych jest diagnozowanych we wczesnym stadium co oznacza, że blisko 80 proc. nowych rozpoznań dotyczy chorych z bardzo złym rokowaniem. Najczęstszą przyczyną raka płuca jest nadal czynne i bierne palenie papierosów. Ok. 90 proc. chorych to osoby, które były narażone na działanie szkodliwych składników dymu tytoniowego.
 – Musimy o tych statystykach przypominać i promować profilaktykę; po pierwsze – by coraz więcej Polaków trwale rozstało się z nałogiem, a po drugie – by profilaktycznie poddawali się badaniom diagnostycznym w kierunku raka płuca. Tym bardziej, że w kwietniu br. pozytywną rekomendację prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji otrzymała nowa terapia, która daje pacjentom szansę nawet na wyleczenie. Mam nadzieję, że atezolizumab już niebawem będzie dostępny dla polskich pacjentów z wczesną postacią raka płuca po radykalnej resekcji guza apeluje Aleksandra Wilk dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY. Na to czekają zarówno pacjenci, jak i środowisko medyczne.

Stosowanie nowych, innowacyjnych leków stopniowo zmieniło oblicze raka płuca – sprawiło, że o raku płuca coraz częściej możemy mówić jako o chorobie przewlekłej, a nie śmiertelnej.

– Do niedawna wyleczenie trwałe w przypadku raka płuca było praktycznie nieosiągalne. Obecnie dzięki zastosowaniu terapii ukierunkowanych molekularnie i immunoterapii na wczesnym etapie zaawansowania klinicznego, jako terapii uzupełniających, możemy mówić nie tylko o istotnym obniżeniu ryzyka nawrotu choroby nowotworowej, ale i o leczeniu radykalnym, czyli leczeniu podejmowanym z intencją wyleczenia (a nie wydłużenia przeżycia) – zwraca uwagę dr n med. Katarzyna Stencel Specjalista Onkologii Klinicznej, Kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej z Pododdziałem Dziennej Chemioterapii Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii im. Eugenii i Janusza Zeylandów w Poznaniu. – Terapie celowaną już mamy i możemy ją stosować u pacjentów z mutacją EGFR, natomiast teraz czekamy na immunoterapię, którą będziemy mogli stosować u pacjentów bez tej mutacji i bez rearanżacji w genie ALK, z wysoką ekspresją PDL1. Immunoterapia z zastosowaniem atezolizumabu po radykalnej resekcji guza i chemioterapii jest bardziej skuteczna niż sama chemioterapia stosowana pooperacyjnie. Badania kliniczne wykazały 57 proc. redukcję ryzyka nawrotu choroby u osób z wysoką ekspresją PD-L1. To bardzo dużo – dodaje dr Stencel.

 
Rak płuca jest często określany jako „cichy zabójca” ze względu na niecharakterystyczne objawy, nie dając praktycznie żadnych oznak we wczesnym stadium. To sprawia, że diagnoza często jest opóźniana, a nowotwór rozwija się niezauważenie. Szacuje się, że odsetek 5-letnich przeżyć w przypadku diagnozy w I stadium wynosi 68-92 proc., w II stadium 53-60 proc., w III stadium 13-36 proc., zaś w IV stadium zazwyczaj nie przekracza 10 proc.[1] Rak płuca ma tendencję do szybkiego wzrostu i rozprzestrzeniania się do innych części ciała. Z tego powodu, nawet jeśli zostanie zdiagnozowany, może być już w zaawansowanym stadium, co znacznie utrudnia skuteczne leczenie.

Abyśmy mogli mówić o raku płuca jako o chorobie przewlekłej i wzroście przeżyć pięcioletnich niezbędne jest więc spełnienie kilku warunków, z których najważniejszymi są: profilaktyka pierwotna – kampanie antynikotynowe zwiększające świadomość społeczeństwa, wykrywanie raka w grupach ryzyka za pomocą badań przesiewowych (niskodawkowa tomografia komputerowa), nowoczesna/kompleksowa diagnostyka molekularna, opieka koordynowana prowadzona w centrach doskonałości oraz dostęp do nowoczesnych opcji terapeutycznych. Takie cele stawia sobie między innymi Krajowa Sieć Onkologiczna – podkreśla Aleksandra Wilk

Wprowadzenie pilotażowe małoinwazyjnej metody badań przesiewowych w postaci niskodawkowej tomografii komputerowej w ramach Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca umożliwiło coraz częstsze rozpoznanie choroby we wczesnych jej stadiach. Dziś już wiemy, że dzięki ogromnemu zaangażowaniu ze strony klinicystów oraz decydentów ten program z nami zostanie, przeradzając się w program screeningowy finansowany ze środków publicznych, oferujący badania przesiewowe większej liczbie pacjentów. To czego nam brakuje, to dostęp do immunoterapii stosowanej jako uzupełnienie zabiegu operacyjnego. Ta opcja terapeutyczna znalazła się na liście polskich priorytetów refundacyjnych wskazywanych przez środowisko medyczne już w 2022 roku.  Mam nadzieję, że Minister Zdrowia przychyli się do stanowiska ekspertów i już niebawem nasi pacjenci będą mogli skorzystać z tej opcji terapeutycznej. Chodzi przecież o powrót do zdrowia, aktywności zawodowej i społecznej tych chorych. Dzisiejsza medycyna daje na to szansę, czas by dali ją również urzędnicy – uzupełnia Alksandra Wilk.
 
[1] Pignon JP, Tribodet H, Scagliotti GV, et al. Lung adjuvant cisplatin evaluation: a pooled analysis by the LACE Collaborative Group. Journal of Clinical Oncology 2008; 26:3552-9.

źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY

Teoretycznie pacjenci z nowotworami mają dostęp do badań genetycznych, które są istotne z punktu widzenia zarówno diagnozy, jak i leczenia. W praktyce nie są wykorzystywane tak często, jak powinny – wynika z debaty na temat badań genetycznych, jaka miała miejsce podczas VIII Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach. To fatalna wiadomość dla pacjentów z diagnozą onkologiczną.
Nowoczesna onkologia nie może się obyć bez badań genetycznych. Jak wyjaśniał dr Andrzej Tysarowski, kierownik Pracowni Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym, u chorych na nowotwory dają one możliwość skrojonej na miarę terapii indywidualnej dla konkretnego pacjenta, ale też wykorzystuje się te badania, by mieć precyzyjne rozpoznanie nowotworu.

– Rodzajów badań jest bardzo dużo – zaczynamy od testów jednogenowych, kiedy badamy zmianę w jednym genie. Ale na przykład w raku jelita grubego badanie jest już bardziej skomplikowane – trzeba oznaczyć wiele markerów genetycznych – wyjaśnił  Tysarowski.

W sytuacji wielu chorych na różne rodzaje nowotworu zaniechanie badania genetycznego to spore ryzyko – pacjent może zostać np. poddany toksycznej terapii, która u niego nie ma szans na powodzenie z racji tego, że może być stosowana wyłącznie w określonym typie nowotworu uwarunkowanego określonymi mutacjami genetycznymi. Zamiast polepszenia zdrowia – nastąpić może jego pogorszenie.

Jak upowszechnić badania genetyczne?

Badania genetyczne dostępne są od sześciu lat w ramach publicznej ochrony zdrowia (opłacanej ze środków publicznych). Istnieją też wytyczne, kiedy lekarz powinien je zlecać. Ale – jak mówił prowadzący dyskusję Krzysztof Jakubiak, współautor raportu na temat skali stosowania w Polsce badań genetycznych w ośrodkach onkologicznych –  nie są one wykorzystywane w takim stopniu, jak powinny.

Wskazał na przykład, że w raku jajnika, a to nowotwór uwarunkowany genetycznie, zgodnie z wytycznymi, 100 proc. pacjentek z tym rozpoznaniem powinno być skierowane na badanie genetyczne.  Podkreślił też, że rocznie taką diagnozę otrzymuje w Polsce około 3,7 tys.  kobiet, zaś badań – zgodnie z danymi, jakie uzyskał od NFZ, jest rocznie 1,7 tys. . Rak płuca – 22 tys. diagnoz rocznie, a badań genetycznych – zaledwie 6,4 tys..

– Pomimo tego, że od ponad roku mamy refundowane badanie nawet kilkudziesięciu mutacji, to wciąż większość pacjentów nie dostaje odpowiedniej terapii. Albo placówki tego w ogóle nie robią, albo nie mają podpisanych umów z akredytowanymi laboratoriami – podkreśliła Aleksandra Wilk z Sekcji Raka Płuca Fundacji „To się leczy”.


Dodała, że z kolei w ośrodkach, które zlecają badania genetyczne, bywa, że przeciągają się one w czasie.

– A tu bardzo liczy się czas. Bywa tak, że zlecane jest badanie jedno, drugie, trzecie, to trwa nawet i pół roku, aż w końcu lekarz mówi: „Nie mamy czasu, dajemy chemię i zobaczymy co dalej” – mówiła.


Zwróciła też uwagę, że są lekarze, którzy nie wiedzą, że mogą zlecić badania genetyczne. Przyznała, że zna takie sytuacje, że to pacjent przychodzi do lekarza z wydrukowanym dokumentem wskazującym, że można zlecić badania, a następnie, uzyskać w razie potwierdzenia określonych mutacji odpowiednią terapię. W ten sposób wymusza realizację swojego prawa. Podkreśliła, że nierzadko chodzi o pacjentów z bardzo zaawansowanym nowotworem, ale z takimi mutacjami, co do których istnieje skuteczne leczenie. 

– Znam takiego pacjenta z bardzo zaawansowanym nowotworem – jest leczony od 9 lat i żyje – powiedziała..

Artur Fałek, ekspert Kancelarii Doradczej Rafała Janiszewskiego uważa, że brak realnego dostępu do badań genetycznych wynika ze splotu kilku czynników.

– Wydaje mi się, że sytuacja jest podobna do tej, która występowała wiele lat temu w leczeniu bólu – dostępne były wszelkie leki analgetyczne, ale pacjenci nie byli leczeni. Tu jest podobnie – od 6 lat można te badania zlecać, a zbyt mało się ich wykonuje – skomentował Artur Fałek.


Jego zdaniem ograniczenia w dostępie wynikają m.in. z barier administracyjnych, zbyt niskiego stopnia rozpowszechniania informacji wśród lekarzy, że takie badania można zlecać, ich obaw, że mogą zostać ukarani finansowo za ich zlecanie. 

– Nie wystarczy decyzja o refundacji, potrzebne jest jeszcze wdrożenie. Refundacja powinna być początkiem działań, nie końcem. Działania wdrożeniowe po stronie Ministerstwa Zdrowia zostały zaniedbane – przyznał.

Przypomniał, że jeśli chodzi o leczenie przeciwbólowe, działania, których celem było doprowadzenie do jego realnego stosowania, były wielokierunkowe – zmieniono standardy kształcenia – już na studiach medycznych, ale i w programach specjalizacyjnych, wytyczne dotyczące leczenia uwzględniające diagnostykę i leczenie bólu itp. Dodał, że jeśli chodzi o rozpowszechnienie badań genetycznych, musi być współpraca z Polskim Towarzystwem Onkologicznym.

Panel dotyczący badań genetycznych odbył się podczas VIII Kongresu Wyzwań Medycznych w Katowicach, który zgromadził setki polityków, menadżerów opieki zdrowotnej, naukowców, samorządowców i specjalistów zdrowia publicznego. Serwis Zdrowie był jednym z partnerów medialnych wydarzenia.

źródło: Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Teoretycznie pacjenci z nowotworami mają dostęp do badań genetycznych, które są istotne z punktu widzenia zarówno diagnozy, jak i leczenia. W praktyce nie są wykorzystywane tak często, jak powinny – wynika z debaty na temat badań genetycznych, jaka miała miejsce podczas VIII Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach. To fatalna wiadomość dla pacjentów z diagnozą onkologiczną.
Nowoczesna onkologia nie może się obyć bez badań genetycznych. Jak wyjaśniał dr Andrzej Tysarowski, kierownik Pracowni Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym, u chorych na nowotwory dają one możliwość skrojonej na miarę terapii indywidualnej dla konkretnego pacjenta, ale też wykorzystuje się te badania, by mieć precyzyjne rozpoznanie nowotworu.

– Rodzajów badań jest bardzo dużo – zaczynamy od testów jednogenowych, kiedy badamy zmianę w jednym genie. Ale na przykład w raku jelita grubego badanie jest już bardziej skomplikowane – trzeba oznaczyć wiele markerów genetycznych – wyjaśnił  Tysarowski.

W sytuacji wielu chorych na różne rodzaje nowotworu zaniechanie badania genetycznego to spore ryzyko – pacjent może zostać np. poddany toksycznej terapii, która u niego nie ma szans na powodzenie z racji tego, że może być stosowana wyłącznie w określonym typie nowotworu uwarunkowanego określonymi mutacjami genetycznymi. Zamiast polepszenia zdrowia – nastąpić może jego pogorszenie.

Jak upowszechnić badania genetyczne?

Badania genetyczne dostępne są od sześciu lat w ramach publicznej ochrony zdrowia (opłacanej ze środków publicznych). Istnieją też wytyczne, kiedy lekarz powinien je zlecać. Ale – jak mówił prowadzący dyskusję Krzysztof Jakubiak, współautor raportu na temat skali stosowania w Polsce badań genetycznych w ośrodkach onkologicznych –  nie są one wykorzystywane w takim stopniu, jak powinny.

Wskazał na przykład, że w raku jajnika, a to nowotwór uwarunkowany genetycznie, zgodnie z wytycznymi, 100 proc. pacjentek z tym rozpoznaniem powinno być skierowane na badanie genetyczne.  Podkreślił też, że rocznie taką diagnozę otrzymuje w Polsce około 3,7 tys.  kobiet, zaś badań – zgodnie z danymi, jakie uzyskał od NFZ, jest rocznie 1,7 tys. . Rak płuca – 22 tys. diagnoz rocznie, a badań genetycznych – zaledwie 6,4 tys..

– Pomimo tego, że od ponad roku mamy refundowane badanie nawet kilkudziesięciu mutacji, to wciąż większość pacjentów nie dostaje odpowiedniej terapii. Albo placówki tego w ogóle nie robią, albo nie mają podpisanych umów z akredytowanymi laboratoriami – podkreśliła Aleksandra Wilk z Sekcji Raka Płuca Fundacji „To się leczy”.


Dodała, że z kolei w ośrodkach, które zlecają badania genetyczne, bywa, że przeciągają się one w czasie.

– A tu bardzo liczy się czas. Bywa tak, że zlecane jest badanie jedno, drugie, trzecie, to trwa nawet i pół roku, aż w końcu lekarz mówi: „Nie mamy czasu, dajemy chemię i zobaczymy co dalej” – mówiła.


Zwróciła też uwagę, że są lekarze, którzy nie wiedzą, że mogą zlecić badania genetyczne. Przyznała, że zna takie sytuacje, że to pacjent przychodzi do lekarza z wydrukowanym dokumentem wskazującym, że można zlecić badania, a następnie, uzyskać w razie potwierdzenia określonych mutacji odpowiednią terapię. W ten sposób wymusza realizację swojego prawa. Podkreśliła, że nierzadko chodzi o pacjentów z bardzo zaawansowanym nowotworem, ale z takimi mutacjami, co do których istnieje skuteczne leczenie. 

– Znam takiego pacjenta z bardzo zaawansowanym nowotworem – jest leczony od 9 lat i żyje – powiedziała..

Artur Fałek, ekspert Kancelarii Doradczej Rafała Janiszewskiego uważa, że brak realnego dostępu do badań genetycznych wynika ze splotu kilku czynników.

– Wydaje mi się, że sytuacja jest podobna do tej, która występowała wiele lat temu w leczeniu bólu – dostępne były wszelkie leki analgetyczne, ale pacjenci nie byli leczeni. Tu jest podobnie – od 6 lat można te badania zlecać, a zbyt mało się ich wykonuje – skomentował Artur Fałek.


Jego zdaniem ograniczenia w dostępie wynikają m.in. z barier administracyjnych, zbyt niskiego stopnia rozpowszechniania informacji wśród lekarzy, że takie badania można zlecać, ich obaw, że mogą zostać ukarani finansowo za ich zlecanie. 

– Nie wystarczy decyzja o refundacji, potrzebne jest jeszcze wdrożenie. Refundacja powinna być początkiem działań, nie końcem. Działania wdrożeniowe po stronie Ministerstwa Zdrowia zostały zaniedbane – przyznał.

Przypomniał, że jeśli chodzi o leczenie przeciwbólowe, działania, których celem było doprowadzenie do jego realnego stosowania, były wielokierunkowe – zmieniono standardy kształcenia – już na studiach medycznych, ale i w programach specjalizacyjnych, wytyczne dotyczące leczenia uwzględniające diagnostykę i leczenie bólu itp. Dodał, że jeśli chodzi o rozpowszechnienie badań genetycznych, musi być współpraca z Polskim Towarzystwem Onkologicznym.

Panel dotyczący badań genetycznych odbył się podczas VIII Kongresu Wyzwań Medycznych w Katowicach, który zgromadził setki polityków, menadżerów opieki zdrowotnej, naukowców, samorządowców i specjalistów zdrowia publicznego. Serwis Zdrowie był jednym z partnerów medialnych wydarzenia.

źródło: Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Kolejna lista refundacyjna przyniosła bardzo dobre informacje dla chorych na raka płuca. Tym razem od 1 marca rozszerzeniu uległ program leczenia drobnokomórkowego raka płuca, który w nowej odsłonie dopuszcza zastosowanie leczenia aż dwoma lekami z grupy immunoterapeutyków – atezolizumabem lub durwalumabem. Oba immunoterapeutyki są stosowne w skojarzeniu z chemioterapią. To jednak nie wszystko. Zwiększa się również zakres stosowania immunoterapii o chorych z przerzutami do ośrodkowego układu nerwowego.
 – To fantastyczna wiadomość, która daje nadzieję. Jeszcze do niedawna medycyna nie mogła wiele zaproponować chorym na drobnokomórkowego raka płuca. Dziś na naszych oczach to się zmienia – podkreśla Aleksandra Wilk Dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji To się Leczy – Dzięki niezłomności i pracy wielu ekspertów medycznych, jak również Pana Ministra Macieja Miłkowskiego, mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że dziś chorzy na drobnokomórkowego raka płuca będą leczeni zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i wytycznymi ESMO – dodaje.

Rak płuca w Polsce jest jednym z najczęściej rozpoznawanych nowotworów złośliwych i niestety nadal pierwszą przyczyną zgonów z powodu chorób nowotworowych. Większość chorych na raka płuca rozpoznawana jest w stadium zaawansowanym. Dotyczy to aż 80 proc. pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca.

Drobnokomórkowy rak płuca (DRP) jest wykrywany u około 15–20% chorych z rozpoznaniem nowotworów płuca, głównie u osób po 65 roku życia. – Jeszcze do niedawna medycyna nie mogła tym chorym wiele zaoferować. Dotychczasowa terapia oparta była praktycznie wyłącznie na chemioterapii z udziałem pochodnych platyny i radioterapii. Dziś to się zmienia. Po wielu latach nieudanych prób poprawienia wyników leczenia chorych z rozległą postacią DRP jakiś czas temu pojawiły się nowe obiecujące metody leczenia. Jedną z nich – atezolizumab w połączeniu z chemioterapią – wprowadzono do programu leczenia chorych na drobnokomórkowego raka płuca w ubiegłym roku, druga – durwalumab w skojarzeniu z chemioterapią wchodzi do programu od 1 marca 2023 roku. Dziś już wyraźnie widzimy, że połączone zastosowanie immunoterapii i chemioterapii (immunochemioterapia) u chorych na DRP w porównaniu ze standardową chemioterapią wydłuża czas przeżycia, czas który dla pacjentów z rakiem płuca jest na wagę złota – zwraca uwagę Aleksandra Wilk.

Co zatem się zmieni?
– Program lekowy B.6. od 1 marca – powiększony zostanie o dodatkową opcję terapeutyczną w drobnokomórkowym raku płuca w postaci schematu chemioimmunoterapii z udziałem durwalumabu. Chemioimmnoterapia z udziałem durwalumabu podobnie jak chemioimmunoterapia z udziałem atezolizumabu będzie przeznaczona do stosowania u chorych na rozległą postać DRP, także tych z przerzutami do OUN, oczywiście z przerzutami kontrolowanymi. Dotychczas ci chorzy byli wykluczeni z chemioimmunoterapii z udziałem chemioterapii i atezolizumabu. Teraz dzięki wprowadzonym zmianom będziemy mogli takich chorych leczyć zarówno chemioterapią w skojarzeniu z atezolizumabem jak i z durwalumabem – zwraca uwagę prof. dr hab. n med. Paweł Krawczyk kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki w Katedrze i Klinice Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

– Kryteria kwalifikowania chorych i zasady obserwacji podczas i po leczeniu będą identyczne w obu terapiach, co jest uzasadnione bardzo podobną konstrukcją badań rejestracyjnych (IMpower-133 dla atezolizumabu i CASPIAN dla durwalumabu). Różnicą będzie skład chemioterapii stosowanej łącznie z inhibitorem immunologicznego punktu kontrolnego – w przypadku chemioimmunoterapii z udziałem atezolizumabu stosowana może być karboplatyna i etopozyd, a w przypadku chemioimmunoterapii z udziałem durwalumabu można wykorzystać w skojarzeniu cisplatynę lub karboplatynę. Dodatkową różnicą, która może być istotna z perspektywy pacjenta jest różnica
w schemacie stosowania atezolizumabu i durwalumabu. Atezolizumab po zakończeniu fazy indukcji może być stosowany w różnych dawkach w zależności od potrzeb lekarza lub pacjenta, co 2 tyg., co 3 tyg. lub co 4 tyg. – dodaje profesor.

– Szeroki wachlarz terapii i dostęp do nich chorych na drobnokomórkowego raka płuca to podstawa, by mówić o skutecznym leczeniu. Cieszy mnie, że w zakresie leczenia drobnokomórkowego raka płuca nie będziemy odstawać już od innych krajów Unii Europejskiej. Każdego roku obserwujemy, jak postęp medycyny staje się faktem i odkrywane są coraz to nowe leki. Dostęp do coraz nowszych rozwiązań terapeutycznych daje chorym czas, którego potrzebują. Kto wie czy za chwilę nie pojawią się kolejne nowe leki, które dadzą im możliwość leczenia w kolejnych liniach. Tego byśmy sobie życzyli. Bardzo ważne dla losu pacjentów będzie także wprowadzenie kompleksowej i koordynowanej opieki oraz poprawa dostępu do diagnostyki, co znacznie przyspieszy kwalifikacje do leczenia – puentuje Aleksandra Wilk.


źródło: Sekcja Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY