Medicalpress
Ponad 110 mln Europejczyków, czyli 20 proc. społeczeństwa, jest narażonych na długotrwały hałas transportowy pochodzący z dróg, kolei, a także ruchu lotniczego – wynika z raportu Europejskiej Agencji Środowiska (EEA). Z kolei dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wskazują, że w Polsce ponad 280 tys. osób w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców było narażonych na hałas, którego dopuszczalne poziomy zostały przekroczone. Eksperci alarmują, że problem narasta i może powodować poważne konsekwencje zdrowotne.
– Hałas w środowisku narasta, ponieważ bardzo szybko przybywa urządzeń, które go wytwarzają. Żyjemy w najgłośniejszych czasach w historii, ponieważ nigdy dotychczas ludzie nie mieli aż tak wielu urządzeń, maszyn i innych rzeczy służących rozrywce, które hałas generują. Niestety to ma bardzo konkretne przełożenie na to, jak ludzie się czują, jaką mają wydajność i możliwości w życiu. Jesteśmy bardziej zestresowani, ciągle niewyspani i nie mamy siły – mówi agencji Newseria Agnieszka Kantaruk, redaktor portalu edukacyjnego „Coraz głośniej”.

Problem narażania ludności na zbyt duży hałas został dostrzeżony już w 1995 roku, kiedy po raz pierwszy obchodzono Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem z inicjatywy amerykańskiej organizacji The Center for Hearing and Communication. W 2002 roku Unia Europejska wprowadziła uregulowania prawne do oceny i zarządzania poziomem hałasu w środowisku. Wykorzystuje się w nich wskaźnik hałasu w ciągu doby (LDWN), który mierzy drażniący hałas, jak również wskaźnik hałasu w porze nocnej (LN), który jest pomocny przy określaniu zakłóceń snu.  

Według szacunków EEA liczba osób w Unii Europejskiej odczuwających znaczną uciążliwość hałasu transportowego spadła zaledwie o 3 proc. między 2017 a 2022 rokiem. To tempo jest niewystarczające do osiągnięcia unijnego celu, jakim jest redukcja tej liczby o 30 proc. do 2030 roku.

Zgodnie z ustawą Prawo ochrony środowiska prezydenci miast powyżej 100 tys. mieszkańców są zobowiązani co pięć lat do przekazania Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska strategicznych map hałasu. Są one opracowywane przez akustyków na podstawie jego długookresowych pomiarów. Przygotowany na podstawie map z 2021 roku raport GUS wskazuje, że w Polsce w 36 miastach powyżej 100 tys. mieszkańców na hałas dobowy mierzony wskaźnikiem LDWN narażonych było: w przypadku hałasu drogowego – 270 tys. osób, hałasu przemysłowego – 9,9 tys. osób, hałasu szynowego – 2,2 tys., a hałasu lotniczego – 2,5 tys. osób. Najwyższy udział takich osób w ogólnej liczbie ludności odnotowano w Gliwicach, Chorzowie i Szczecinie, natomiast najmniejszy stwierdzono w Toruniu, Dąbrowie Górniczej i Olsztynie.

 W tej chwili mamy 27 mln pojazdów w kraju, a jakiś czas temu były 3 mln, więc przyrost jest ogromny. Oczywiście to się nie zdarzyło z roku na rok, tylko na przestrzeni dekad, ale ci, którzy byli dziećmi 20 lat temu, żyli w zupełnie innym środowisku akustycznym niż dzieci, które żyją teraz. To się będzie przekładało na to, jak te dzieci się będą rozwijały. To zanieczyszczenie bardzo wiele nam odbiera – uważa Agnieszka Kantaruk.

 Najbardziej narażone na działanie hałasu są dzieci ze względu na etap ich rozwoju. Trudniej jest im się dostosować do sytuacji ciągłego hałasu, poza tym są one wystawione na hałas właściwie przez cały dzień, począwszy od szkoły czy przedszkola, gdzie na przerwach może on sięgać 100 decybeli. Już po wyjściu ze szkoły dziecko jest zmęczone, po południu i wieczorem zmęczenie będzie tylko narastać. W dodatku w pewnych sytuacjach również w nocy mogą mieć problem, ponieważ niektóre dźwięki nocne potrafią wybić ze snu i potem organizm ma problem, żeby znowu zasnąć. A wiadomo, że sen zdrowy i dający odpoczynek to jest sen ciągły, bez krótkich przebudzeń – wyjaśnia Grzegorz Bogusz, lekarz medycyny.

Z raportu EEA wynika, że zanieczyszczenie hałasem może powodować poważne problemy zdrowotne. Zwykle skutkuje ono rozdrażnieniem, zmęczeniem, narastającym stresem i zaburzeniami snu, ale długofalowe efekty są znacznie szersze. Może to bowiem prowadzić m.in. do chorób układu krążenia, chorób metabolicznych i zaburzeń psychicznych. Agencja szacuje, że na skutek długotrwałego narażenia na hałas transportowy liczba przedwczesnych zgonów sięga 66 tys.

– Wszyscy skupiają się właściwie na jednym aspekcie, czyli na ryzyku utraty słuchu. Natomiast hałas wpływa również na inne narządy. Mechanizm tego jest dość prosty i znany od dawna. W trakcie ewolucji naszego organizmu wykształciły się mechanizmy obronne, które były skierowane w tym kierunku, żeby reagować szybko i sprawnie na zagrożenie zewnętrzne, sygnalizowane przez gwałtowne hałasy, dźwięki, ryk dużego zwierzęcia, wybuchy wulkanów, okrzyki bojowe innego plemienia. Reakcją na takie zjawisko jest: walcz lub uciekaj. Sama fizjologia takiej reakcji polega na tym, że w naszym organizmie wydzielają się wtedy hydrokortyzon, adrenalina, następuje wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie akcji serca, wzmożenie napięcia mięśniowego. Wszystko to służy temu, żeby zacząć działać – wyjaśnia Grzegorz Bogusz. – Przy ciągłym natężeniu hałasu przestaje to być reakcją obronną, natomiast staje się reakcją chorobotwórczą. Jesteśmy cały czas zmęczeni, ponieważ organizm musi zużyć sporo zasobów, żeby utrzymać wszystkie układy w stanie napięcia, co oznacza, że po pewnym czasie zacznie ich brakować gdzie indziej i wtedy zaczynają się problemy.

Jak podkreślają eksperci, problem polega na tym, że choć istnieją w przepisach prawnych dopuszczalne poziomy hałasu w środowisku, to jednak często nie są one przestrzegane. Co więcej, nie wszystkie źródła są uwzględnione w normach. Z drugiej strony coraz więcej jest inicjatyw, które mają na celu ograniczenie zanieczyszczenia hałasem. Przykładem może być gmina Kościelisko, w której wdrożono uchwałę porządkującą kwestię hałasu i zniszczeń powodowanych przez quady, crossy i inne pojazdy terenowe. Pojawił się także pomysł, by osoby, które będą chciały prowadzić hałaśliwą działalność na terenach mieszkaniowych, musiały wystąpić o odpowiednią zgodę do władz. O ograniczenie hałasu w godzinach nocnych walczy też Kraków. Działania podejmują także mieszkańcy narażeni na hałasy.

 Z hałasem można walczyć i można to robić na różne sposoby. Podstawową rzeczą jest to, że warto walczyć razem. Tam, gdzie ludzie się zrzeszają, gdzie jest grupa, te sprawy są rozwiązywane znacznie szybciej i prościej niż wtedy, kiedy walczy pojedyncza osoba. Dlatego jeżeli tylko jest taka możliwość, to możemy opisać nasz problem na Mapie problemów z hałasem. To jest aplikacja, która służy właśnie do tego, żeby oznaczać problemy i znajdować innych, którzy też się z nimi borykają w tym samym miejscu – mówi redaktorka „Coraz głośniej”.

Jak podkreśla, pierwszym krokiem powinno być zgłoszenie problemu do sprawcy naruszeń albo do administracji budynku, spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej. Można się również zwrócić do władz dzielnicy lub gminy.

 Jeżeli to nie zadziała albo sprawa jest bardziej skomplikowana, bo bywa, że jest to poza kompetencjami wójta, burmistrza czy prezydenta miasta, są inne kompetentne organy, które mogą rozwiązać dany problem. Musimy przede wszystkim stwierdzić, gdzie się należy udać z danym problemem z hałasem, a następnie to zrobić. Jeżeli ta ścieżka okaże się nieskuteczna i organy, które są powołane do tego, aby chronić ludzi przed hałasem, nie zadziałają poprawnie, zawsze zostaje jeszcze ścieżka sprawy karnej, która jest prostszą wersją sprawy sądowej i ona jest bezpłatna. Jeżeli znowu ta forma nie zadziała, to na koniec pozostaje sprawa cywilna. W sądzie można dochodzić swojego prawa do spokoju i ciszy we własnych czterech ścianach – podkreśla Agnieszka Kantaruk.

Źródło: Newseria

Warszawski Uniwersytet Medyczny dołącza do elitarnego grona uczelni zaangażowanych w promowanie dobrostanu i zrównoważonego rozwoju społeczeństw europejskich. Podpisane porozumienie z EUniWell to nie tylko prestiżowy krok w kierunku pełnego członkostwa, ale także realna szansa na wspólne projekty badawcze, edukacyjne i społeczne. Z radością informujemy o tym ważnym wydarzeniu, które potwierdza rosnącą rolę WUM na arenie międzynarodowej.
Warszawski Uniwersytet Medyczny oficjalnie przystąpił do sojuszu uniwersytetów europejskich EUniWell – Europejskiego Uniwersytetu dla Dobrostanu. To partnerstwo otwiera nowe możliwości w zakresie współpracy naukowej, edukacyjnej i obywatelskiej, a także toruje drogę do pełnego członkostwa WUM w tym prestiżowym konsorcjum.

Porozumienie podpisali prof. Beatrix Busse, dyrektor ds. rozwoju EUniWell oraz prof. Rafał Krenke, rektor WUM, podczas wizyty delegacji EUniWell w Warszawie. Goście odwiedzili kampus uczelni, spotkali się z władzami i zwiedzili nowoczesne obiekty dydaktyczne i kliniczne.

EUniWell zrzesza aktualnie 11 uczelni z 9 krajów, m.in. z Birmingham, Kolonii, Florencji, Nantes, Santiago de Compostela i Kijowa. Warszawski Uniwersytet Medyczny został zaproszony jako 12 partner i dołącza do sojuszu, którego celem jest promowanie szeroko pojętego dobrostanu społeczeństw europejskich.

Dobrostan jako nowy wymiar rozwoju

EUniWell realizuje założenia tzw. Gospodarki dobrobytu, przyjętej przez Unię Europejską w 2019 roku. Nowe podejście do polityki i rozwoju gospodarczego opiera się na równości szans, dostępie do wysokiej jakości usług publicznych, promocji zdrowia i godnych warunkach pracy. Kluczowe są też kwestie edukacji, integracji społecznej, równości płci oraz dbałości o środowisko.

Warszawski Uniwersytet Medyczny dzięki swojej interdyscyplinarności i profilowi międzynarodowemu doskonale wpisuje się w pięć głównych obszarów EUniWell: zdrowie, równość społeczną, edukację nauczycieli, zmiany środowiskowe oraz kulturę i wielojęzyczność.

– Porozumienie z EUniWell otwiera nowe horyzonty współpracy – mówi prof. Michał Grąt, prorektor WUM. – To szansa na wspólne projekty badawcze, wymiany akademickie i inicjatywy wzmacniające dobrostan całej społeczności uniwersyteckiej.

Dołączenie WUM do europejskiego sojuszu EUniWell to dowód na to, że polska nauka i edukacja akademicka coraz silniej rezonują na poziomie międzynarodowym. To krok ku współpracy, której celem jest nie tylko rozwój naukowy, ale przede wszystkim poprawa jakości życia i zdrowia społeczeństw. Gratulujemy i trzymamy kciuki za kolejne wspólne inicjatywy.

Źródło: www.wum.edu.pl
Foto: www.wum.edu.pl

To ostatni moment na zgłoszenie do nowego konkursu Grand ESG. Celem plebiscytu jest wyróżnienie efektywnych  działań z zakresu zrównoważonego rozwoju podejmowanych przez przedsiębiorstwa.  Nagrody przyznawane są w aż 14 kategoriach sektorowych, a jednym z nich jest sektor medyczny i farmaceutyczny. Jest to zdecydowany wyróżnik wśród konkursów, pozwalający porównywać działania w sposób dostosowany do branży i jej specyfiki. III, ostatnia już, tura zgłoszeń potrwa do 7 lutego!

Konkurs ma na celu docenić przedsiębiorstwa, które nie tylko deklarują, ale przede wszystkim realizują projekty w obszarze ESG. Dzięki podziałowi na kategorie sektorowe, każde działanie może zostać dostrzeżone i rozpatrzone indywidualnie. Projekty porównywane są tam, gdzie to ma sens – w kontekście specyficznych wyzwań i możliwości poszczególnych branż i ich realiów – dając tym samym szansę również mniejszym przedsiębiorstwom i organizacjom, także z tych sektorów, którym ciężko się przebić do szerszej komunikacji.

 

– Jako Fundacja Grand Press chętnie angażujemy się w inicjatywy wyróżniające tych, którzy w swoich działaniach zwracają uwagę na środowisko i drugiego człowieka. Na polskim rynku brakowało konkursu, który nagrodziłby działania z zakresu ESG, zarówno w małych, jak i dużych przedsiębiorstwach, a także pozwalał ocenić działania adekwatnie do branży i wynikających z niej możliwości. Podział na różne sektory, w ramach których przyznawane są nagrody, to metoda na dostrzeżenie i porównanie przedsięwzięć z tej samej branży, w sposób jak najbardziej trafny – mówi Weronika Mirowska, Prezeska Fundacji Grand Press.

 
Trofeum Grand ESG buduje wizerunek w biznesie

ESG to nie tylko wyraz odpowiedzialności społecznej – to także kluczowy element strategii biznesowej, który umożliwia budowanie przewagi konkurencyjnej. Firmy realizujące strategie ESG zyskują dostęp do bardziej atrakcyjnych instrumentów finansowych, takich jak zielone kredyty czy obligacje transformacyjne, a także zwiększają swoje szanse w przetargach publicznych i negocjacjach handlowych. Dla wielu MŚP brak zgodności z kryteriami ESG oznacza także ryzyko wykluczenia z łańcuchów dostaw większych firm, które coraz częściej wymagają, aby ich partnerzy biznesowi spełniali określone standardy środowiskowe i społeczne. Jednocześnie wdrażanie działań zrównoważonych może przynosić bezpośrednie korzyści finansowe, takie jak oszczędności energii czy redukcja kosztów związanych z regulacjami środowiskowymi.

 

Udział w konkursie to świetny sposób na zakomunikowanie szerszej społeczności swojej aktywności w tym obszarze i budowanie swojego wizerunku również wśród partnerów biznesowych. Ale Grand ESG to nie tylko nagrody. To przede wszystkim przestrzeń, która inspiruje, łączy różne środowiska i zachęca do myślenia o zrównoważonej przyszłości – podkreśla Aleksandra Lisowska, strateżka komunikacji korporacyjnej, ESG i employer branding w Garden of Words Group.

Zgłoś się już dziś

Zgłoszenia przyjmowane są w aż 14 kategoriach sektorowych (w tym w sektorze medycznym i farmaceutycznym), w których jury przyzna nagrody za:

 

 

Jury przyzna również dwie nagrody międzysektorowe:

 

 

Jeśli masz odwagę wdrażać realne zmiany – pokaż to światu!

Zgłaszać można się przez stronę: www.grandesg.pl. Zgłoszenia trwają jeszcze do 7 lutego!

źródło: GrandESG

26 lipca Grupa LUX MED sfinalizowała umowę na zakup zielonej energii elektrycznej (vPPA). W jej ramach firma R.Power S.A. dostarczy rocznie do sieci ok. 36 GWh energii, pochodzącej z farm fotowoltaicznych. Współpraca zagwarantuje wszystkim spółkom wchodzącym w skład Grupy zeroemisyjność w ujęciu zużycia prądu.
Obecnie 66% energii elektrycznej w Grupie LUX MED to energia zielona, pochodząca ze źródeł odnawialnych – elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych. Dlatego, aby w 2040 roku osiągnąć zamierzone cele dekarbonizacyjne, firma zdecydowała o podpisaniu Virtual Power Purchase Agreement.

– Jako organizacja świadoma swojego wpływu na środowisko naturalne, dążymy do realizacji ambitnych celów, do jakich zobowiązaliśmy się w naszej strategii zrównoważonego rozwoju. Dziś jesteśmy dużo bliżej sprostania wyzwaniu jakim jest osiągnięcie zeroemisyjności do 2040 roku. Podpisana umowa jest owocem wielomiesięcznej, intensywnej pracy zespołu LUX MED, któremu pragnę dziś bardzo podziękować. Z dumą patrzę na efekty naszych działań i jestem przekonana, że będą one stanowiły nie tylko krok milowy na naszej drodze do budowy firmy neutralnej klimatycznie, ale staną się także inspiracją dla innych organizacji działających na polskim rynku – powiedziała Anna Rulkiewicz, Prezeska Grupy LUX MED.

Umowa zawarta została na 10 lat i jest to obecnie najdłuższy tego typu kontrakt w Bupa, do której należy LUX MED.
Podpisanie umowy poprzedziły liczne analizy i wyliczenia dotyczące sytuacji na rynku energii, a także aktualnego i prognozowanego jej zużycia w całej Grupie LUX MED. Po oszacowaniu zapotrzebowania, przeszliśmy do analizowania dostępnych opcji i zdecydowaliśmy się na formę vPPA, gdyż okazała się najskuteczniejsza w realizacji naszych celów dekarbonizacyjnych – powiedział Jakub Tatak, Członek Zarządu ds. finansowych, Grupa LUX MED.

LUX MED planuje osiągnięcie zerowej emisji CO2 w zakresie 1 i 2  do 2030 roku, a we wszystkich trzech zakresach do 2040 roku. Cel ten został oficjalnie zatwierdzony przez Science Based Targets Initiative.

Zrównoważony rozwój to coś więcej niż myślenie tylko o rachunku ekonomicznym i o zyskach firmy. Podążając za standardem GHG Protocol, od 2019 r. liczymy nasz ślad węglowy. Według szacunków, przejście na energię  elektryczną pochodzącą z  fotowoltaiki pozwoli nam zredukować ponad 8,6 tys. ton CO2e. To duży krok naprzód, który  daje nam nową energię do działania, by  budować organizację przyjazną nie tylko ludziom, ale też środowisku – powiedział Łukasz Niewola, Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej i Zrównoważonego Rozwoju Grupy LUX MED.

Umowa pozwoli na zapewnienie zielonej energii łącznie ponad 300 placówkom własnym Grupy –  w tym szpitalom, ambulatoriom, centrom diagnostycznym oraz centrali firmy.
Podpisanie umowy vPPA z Grupą LUX MED jest dla nas kolejnym krokiem w umacnianiu pozycji lidera na rynku energii odnawialnej. Gratulujemy LUX MED konsekwencji w realizacji strategii zrównoważonego rozwoju. Determinacja Grupy w budowaniu firmy neutralnej klimatycznie powinna być inspiracją dla innych organizacji działających na polskim rynku – powiedział Tomasz Sęk, Członek Zarządu oraz współzałożyciel R.Power.

Długoterminowe umowy dostaw energii są jednym z filarów naszej strategii rozwoju. Nie tylko obniżają one koszty energii i stabilizują ceny, ale także wspierają wdrażanie ekologicznych rozwiązań, które pomagają w realizacji celów ESG przedsiębiorstw. To rozwiązanie, które w najbliższych latach bez wątpienia będzie zyskiwać na popularności – powiedział Rafał Hajduk, Chief Commercial Officer R.Power.

EY Polska dostarczył Grupie LUX MED wszechstronne usługi doradcze (prawne, biznesowe, podatkowe i księgowe), zapewniając wsparcie na każdym etapie procesu zmierzającego do podpisania umowy PPA. Zespoły EY wspierały Grupę LUX MED począwszy od przygotowania modelu zużycia energii, opracowania strategii PPA, poprzez wsparcie w analizie i wyborze wytwórców w ramach procedury RFI i RFP, a następnie sporządzenia projektów i negocjacji term sheet oraz umowy wraz z załącznikami. 

żródło: Lux Med

Co piąty szpital w Polsce ma ponad 70 lat i nie jest on energooszczędny. Stan tych budynków ma znaczenie nie tylko dla zdrowia pacjentów, lecz również kondycji środowiska naturalnego. Poza dużym zużyciem energii obciążeniem jest również łańcuch dostaw dla szpitalnej gastronomii czy brak odpowiedniej gospodarki odpadami medycznymi. Transformacja w tym zakresie jest konieczna, ponieważ sektor opieki zdrowotnej obciąża środowisko i klimat nawet bardziej niż lotnictwo czy przemysł stoczniowy.
Co piąty szpital w Polsce ma ponad 70 lat i nie jest on energooszczędny. Stan tych budynków ma znaczenie nie tylko dla zdrowia pacjentów, lecz również kondycji środowiska naturalnego. Poza dużym zużyciem energii obciążeniem jest również łańcuch dostaw dla szpitalnej gastronomii czy brak odpowiedniej gospodarki odpadami medycznymi. Transformacja w tym zakresie jest konieczna, ponieważ sektor opieki zdrowotnej obciąża środowisko i klimat nawet bardziej niż lotnictwo czy przemysł stoczniowy – pokazuje nowy raport „Zielone szpitale”, opracowany przez UN Global Compact Network Poland we współpracy z firmą Philips i zaprezentowany podczas Światowego Forum Miejskiego ONZ w Katowicach. W Polsce takim statusem mogą pochwalić się zaledwie dwie placówki.

– Gdybyśmy skumulowali wszystkie szpitale w jednym miejscu i stworzyli z nich taki hospital state, nowe państwo, to byłoby ono na piątej pozycji pod względem globalnych emisji gazów cieplarnianych do atmosfery – mówi agencji Newseria Biznes Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy UN Global Compact w Polsce.

Największym źródłem emisji klimatycznych w służbie zdrowia jest spalanie paliw kopalnych – węgla, ropy i gazu. W sumie opieka zdrowotna odpowiada za 4,4 proc. globalnych emisji CO2. Aż 71 proc. całkowitych emisji gazów cieplarnianych sektora zdrowotnego pochodzi zaś z łańcucha dostaw, czyli np. produkcji i transportu leków, urządzeń medycznych czy jedzenia i wyposażenia dla szpitali.

– Sektor ochrony zdrowia jest w tym momencie bardziej obciążający dla środowiska niż sektor lotniczy albo stoczniowy – wskazuje Michał Grzybowski, prezes Philips Polska.

Co ciekawe, wzrost emisji gazów cieplarnianych w opiece zdrowotnej można by obniżyć o 70 proc., gdyby kraje będące sygnatariuszami Porozumienia Paryskiego realizowały zawarte w nim zobowiązania. Tak się jednak nie dzieje, a na dodatek tylko 0,3 proc. całkowitych funduszy przeznaczanych na walkę ze zmianami klimatycznymi jest przeznaczanych na transformację systemu opieki zdrowotnej – wynika z nowego raportu „Zielone szpitale”, opracowanego przez UN Global Compact Network Poland we współpracy z firmą Philips.

 Ochrona zdrowia i ochrona planety przed zmianą klimatu to są dwa bardzo silnie powiązane zagadnienia. W tym roku Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka. W tle mamy 9 mln przedwczesnych zgonów na świecie z powodu niskiej jakości powietrza, wody, a w konsekwencji braku dostępu do odpowiedniej opieki medycznej. W Europie to jest pół miliona ludzi, Polska na tej mapie też jest przecież obecna. Sama niska jakość powietrza w naszym kraju zabija co roku nie mniej niż 45 tys. osób – mówi Kamil Wyszkowski.

Autorzy raportu wskazują, że zielona transformacja powinna się rozpocząć od szpitali: poprawy ich efektywności energetycznej, zmiany podejścia do projektowania i budowy, a także cyfryzacji i modyfikacji łańcuchów dostaw dla szpitali tak, aby były bardziej zrównoważone.

– Budynki szpitalne są bardzo silnie energochłonne i dość stare. W Polsce co piąty szpital ma ponad 70 lat, te budynki absolutnie nie są definiowane jako energooszczędne – mówi Kamil Wyszkowski. – Musimy zadbać o to, żeby sieć szpitali i poszczególne budynki były lepiej zarządzane, jak najlepiej doposażone w infrastrukturę, jak najlepiej zbudowane – chociażby po to, żeby uniknąć np. syndromu chorego budynku, który wręcz pogarsza stan zdrowia przebywających w nim osób. Kluczowa jest też dbałość o oświetlenie i hałas, żeby on nie był doskwierający, zwłaszcza jeśli chodzi o budynki szpitalne, które są umiejscowione w centrach miast. Wreszcie, kwestia wentylacji i innych problemów z niewłaściwą cyrkulacją powietrza, co w kontekście osób chorych ma potężne znaczenie.

Dyrektor polskiego oddziału UN Global Compact wskazuje, że aby zredukować wpływ szpitali i sektora opieki zdrowotnej na środowisko, trzeba podejść do tego kompleksowo, uwzględniając cały łańcuch wartości. A kompleksowe spojrzenie na zielone szpitale powinno uwzględniać też m.in. ich lokalizację i otoczenie.

 Budynki szpitalne generalnie potrzebują zazielenienia. Jeżeli mamy budynek w centrum miasta, spokojnie można go pokryć ścianą zieleni, co sprzyja też energooszczędności, bo taka zielona ściana odbija promienie słoneczne i schładza budynek – wymienia ekspert. – Tak samo warto zadbać też o zieleń wewnątrz budynku.

Raport „Zielone szpitale” pokazuje, że w Polsce coraz więcej placówek inwestuje w pompy ciepła, modernizację węzłów cieplnych i centrale wentylacyjne wyposażone w chłodnice, a także wymienia stolarkę okienną. W ciągu ostatnich ośmiu lat w niektórych szpitalach zużycie energii cieplnej zostało zredukowane nawet o 50 proc., generując oszczędności emisji CO2 na poziomie 1 tys. ton rocznie. Dodatkowym plusem jest to, że zastosowanie wszystkich tych rozwiązań zmniejsza również koszt utrzymania szpitala.

– Z dwóch kotłowni węglowo-koksowych zmieniliśmy zasilanie na kotłownię gazową, a dodatkowym źródłem jest olej opałowy. Efektem tej zmiany jest zarówno redukcja emisji, jak i oszczędności. Z kwoty około 500 tys. zł w skali roku, bo tyle wcześniej kosztowało nas utrzymanie kotłowni, zeszliśmy do 110 tys. – mówi dr Sławomir Wysocki, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego ZZOZ Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy, jednego z dwóch zielonych szpitali w Polsce. – Emisja dwutlenku węgla została zmniejszona o 730 ton, dwutlenku siarki – o ok. 5,4 tony. W przypadku tlenku węgla to jest ponad 30 ton, ponad 5 kg benzopirenu i 3,6 tony pyłów zawiesiny. Jedna kotłownia w małym szpitalu, a taki efekt.

Jak podkreśla, wiele proekologicznych inicjatyw w szpitalu nie wymaga dużych inwestycji, a może przynieść wymierne korzyści ekonomiczne, nie mówiąc już o korzyściach dla zdrowia pacjentów i pracowników. A aspekt kosztów jest dziś kluczowy dla dyrektorów szpitali.

Kolejnym obszarem potencjalnych zmian, które mogłyby wpłynąć na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia, jest transformacja technologiczna, np. w zakresie elektronicznego obiegu dokumentów, zarządzania energią czy komunikacji z pacjentami.

 Poprawa środowiska przez technologię zaczyna się już na etapie projektowania sprzętu medycznego. Sam ekodesign determinuje w 70-80 proc. to, w jaki sposób będzie wyglądał cykl życia danego sprzętu, z jakich będzie się składał materiałów, jaka będzie jego architektura, mówimy tu o wielu składowych, m.in.: łatwości czyszczenia, modułowości, długości życia, łatwości serwisowania, czy odzyskiwania materiałów z tego sprzętu po to, aby przejść z takiego modelu, w którym sprzęt został wyprodukowany, zużyty i poszedł do utylizacji w stronę modelu gospodarki w obiegu zamkniętym. Czyli sprzęt powstał, jest używany a następnie jest recyklingowany, odnawiany po to, aby przedłużyć cykl jego życia i reutylizować te zasoby, które zostały pozyskane do jego wytworzenia – mówi Michał Grzybowski, prezes Philips Polska.

Jak podkreśla, w strategii Philipsa zapisany jest cel, by do 2025 roku 50 proc. wytwarzanego sprzętu powstawało właśnie w obiegu zamkniętym.

Premiera raportu UN Global Compact Network Poland miała miejsce 28 czerwca podczas 11. Światowego Forum Miejskiego ONZ (World Urban Forum), które odbyło się w Katowicach.

Raport dostępny jest pod linkiem: https://bit.ly/3HMGvFR

źródło: newseria

Co piąty szpital w Polsce ma ponad 70 lat i nie jest on energooszczędny. Stan tych budynków ma znaczenie nie tylko dla zdrowia pacjentów, lecz również kondycji środowiska naturalnego. Poza dużym zużyciem energii obciążeniem jest również łańcuch dostaw dla szpitalnej gastronomii czy brak odpowiedniej gospodarki odpadami medycznymi. Transformacja w tym zakresie jest konieczna, ponieważ sektor opieki zdrowotnej obciąża środowisko i klimat nawet bardziej niż lotnictwo czy przemysł stoczniowy.
Co piąty szpital w Polsce ma ponad 70 lat i nie jest on energooszczędny. Stan tych budynków ma znaczenie nie tylko dla zdrowia pacjentów, lecz również kondycji środowiska naturalnego. Poza dużym zużyciem energii obciążeniem jest również łańcuch dostaw dla szpitalnej gastronomii czy brak odpowiedniej gospodarki odpadami medycznymi. Transformacja w tym zakresie jest konieczna, ponieważ sektor opieki zdrowotnej obciąża środowisko i klimat nawet bardziej niż lotnictwo czy przemysł stoczniowy – pokazuje nowy raport „Zielone szpitale”, opracowany przez UN Global Compact Network Poland we współpracy z firmą Philips i zaprezentowany podczas Światowego Forum Miejskiego ONZ w Katowicach. W Polsce takim statusem mogą pochwalić się zaledwie dwie placówki.

– Gdybyśmy skumulowali wszystkie szpitale w jednym miejscu i stworzyli z nich taki hospital state, nowe państwo, to byłoby ono na piątej pozycji pod względem globalnych emisji gazów cieplarnianych do atmosfery – mówi agencji Newseria Biznes Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy UN Global Compact w Polsce.

Największym źródłem emisji klimatycznych w służbie zdrowia jest spalanie paliw kopalnych – węgla, ropy i gazu. W sumie opieka zdrowotna odpowiada za 4,4 proc. globalnych emisji CO2. Aż 71 proc. całkowitych emisji gazów cieplarnianych sektora zdrowotnego pochodzi zaś z łańcucha dostaw, czyli np. produkcji i transportu leków, urządzeń medycznych czy jedzenia i wyposażenia dla szpitali.

– Sektor ochrony zdrowia jest w tym momencie bardziej obciążający dla środowiska niż sektor lotniczy albo stoczniowy – wskazuje Michał Grzybowski, prezes Philips Polska.

Co ciekawe, wzrost emisji gazów cieplarnianych w opiece zdrowotnej można by obniżyć o 70 proc., gdyby kraje będące sygnatariuszami Porozumienia Paryskiego realizowały zawarte w nim zobowiązania. Tak się jednak nie dzieje, a na dodatek tylko 0,3 proc. całkowitych funduszy przeznaczanych na walkę ze zmianami klimatycznymi jest przeznaczanych na transformację systemu opieki zdrowotnej – wynika z nowego raportu „Zielone szpitale”, opracowanego przez UN Global Compact Network Poland we współpracy z firmą Philips.

 Ochrona zdrowia i ochrona planety przed zmianą klimatu to są dwa bardzo silnie powiązane zagadnienia. W tym roku Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka. W tle mamy 9 mln przedwczesnych zgonów na świecie z powodu niskiej jakości powietrza, wody, a w konsekwencji braku dostępu do odpowiedniej opieki medycznej. W Europie to jest pół miliona ludzi, Polska na tej mapie też jest przecież obecna. Sama niska jakość powietrza w naszym kraju zabija co roku nie mniej niż 45 tys. osób – mówi Kamil Wyszkowski.

Autorzy raportu wskazują, że zielona transformacja powinna się rozpocząć od szpitali: poprawy ich efektywności energetycznej, zmiany podejścia do projektowania i budowy, a także cyfryzacji i modyfikacji łańcuchów dostaw dla szpitali tak, aby były bardziej zrównoważone.

– Budynki szpitalne są bardzo silnie energochłonne i dość stare. W Polsce co piąty szpital ma ponad 70 lat, te budynki absolutnie nie są definiowane jako energooszczędne – mówi Kamil Wyszkowski. – Musimy zadbać o to, żeby sieć szpitali i poszczególne budynki były lepiej zarządzane, jak najlepiej doposażone w infrastrukturę, jak najlepiej zbudowane – chociażby po to, żeby uniknąć np. syndromu chorego budynku, który wręcz pogarsza stan zdrowia przebywających w nim osób. Kluczowa jest też dbałość o oświetlenie i hałas, żeby on nie był doskwierający, zwłaszcza jeśli chodzi o budynki szpitalne, które są umiejscowione w centrach miast. Wreszcie, kwestia wentylacji i innych problemów z niewłaściwą cyrkulacją powietrza, co w kontekście osób chorych ma potężne znaczenie.

Dyrektor polskiego oddziału UN Global Compact wskazuje, że aby zredukować wpływ szpitali i sektora opieki zdrowotnej na środowisko, trzeba podejść do tego kompleksowo, uwzględniając cały łańcuch wartości. A kompleksowe spojrzenie na zielone szpitale powinno uwzględniać też m.in. ich lokalizację i otoczenie.

 Budynki szpitalne generalnie potrzebują zazielenienia. Jeżeli mamy budynek w centrum miasta, spokojnie można go pokryć ścianą zieleni, co sprzyja też energooszczędności, bo taka zielona ściana odbija promienie słoneczne i schładza budynek – wymienia ekspert. – Tak samo warto zadbać też o zieleń wewnątrz budynku.

Raport „Zielone szpitale” pokazuje, że w Polsce coraz więcej placówek inwestuje w pompy ciepła, modernizację węzłów cieplnych i centrale wentylacyjne wyposażone w chłodnice, a także wymienia stolarkę okienną. W ciągu ostatnich ośmiu lat w niektórych szpitalach zużycie energii cieplnej zostało zredukowane nawet o 50 proc., generując oszczędności emisji CO2 na poziomie 1 tys. ton rocznie. Dodatkowym plusem jest to, że zastosowanie wszystkich tych rozwiązań zmniejsza również koszt utrzymania szpitala.

– Z dwóch kotłowni węglowo-koksowych zmieniliśmy zasilanie na kotłownię gazową, a dodatkowym źródłem jest olej opałowy. Efektem tej zmiany jest zarówno redukcja emisji, jak i oszczędności. Z kwoty około 500 tys. zł w skali roku, bo tyle wcześniej kosztowało nas utrzymanie kotłowni, zeszliśmy do 110 tys. – mówi dr Sławomir Wysocki, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego ZZOZ Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy, jednego z dwóch zielonych szpitali w Polsce. – Emisja dwutlenku węgla została zmniejszona o 730 ton, dwutlenku siarki – o ok. 5,4 tony. W przypadku tlenku węgla to jest ponad 30 ton, ponad 5 kg benzopirenu i 3,6 tony pyłów zawiesiny. Jedna kotłownia w małym szpitalu, a taki efekt.

Jak podkreśla, wiele proekologicznych inicjatyw w szpitalu nie wymaga dużych inwestycji, a może przynieść wymierne korzyści ekonomiczne, nie mówiąc już o korzyściach dla zdrowia pacjentów i pracowników. A aspekt kosztów jest dziś kluczowy dla dyrektorów szpitali.

Kolejnym obszarem potencjalnych zmian, które mogłyby wpłynąć na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia, jest transformacja technologiczna, np. w zakresie elektronicznego obiegu dokumentów, zarządzania energią czy komunikacji z pacjentami.

 Poprawa środowiska przez technologię zaczyna się już na etapie projektowania sprzętu medycznego. Sam ekodesign determinuje w 70-80 proc. to, w jaki sposób będzie wyglądał cykl życia danego sprzętu, z jakich będzie się składał materiałów, jaka będzie jego architektura, mówimy tu o wielu składowych, m.in.: łatwości czyszczenia, modułowości, długości życia, łatwości serwisowania, czy odzyskiwania materiałów z tego sprzętu po to, aby przejść z takiego modelu, w którym sprzęt został wyprodukowany, zużyty i poszedł do utylizacji w stronę modelu gospodarki w obiegu zamkniętym. Czyli sprzęt powstał, jest używany a następnie jest recyklingowany, odnawiany po to, aby przedłużyć cykl jego życia i reutylizować te zasoby, które zostały pozyskane do jego wytworzenia – mówi Michał Grzybowski, prezes Philips Polska.

Jak podkreśla, w strategii Philipsa zapisany jest cel, by do 2025 roku 50 proc. wytwarzanego sprzętu powstawało właśnie w obiegu zamkniętym.

Premiera raportu UN Global Compact Network Poland miała miejsce 28 czerwca podczas 11. Światowego Forum Miejskiego ONZ (World Urban Forum), które odbyło się w Katowicach.

Raport dostępny jest pod linkiem: https://bit.ly/3HMGvFR

źródło: newseria