Medicalpress
Zmiany w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty są nieakceptowane – wynika ze stanowiska Porozumienia Rezydentów. Związek zawodowy sprzeciwia się m.in. zmianom w rezydenturach i skróceniu stażu podyplomowego. Uważa, że nowe przepisy „penalizują” lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich.
Ministerstwo Zdrowia skierowało 8 czerwca do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja przewiduje m.in. skrócenie o połowę stażu podyplomowego, zmiany w egzaminach lekarskich i w rezydenturach.

Porozumienie Rezydentów przyjęło 14 czerwca stanowisko dotyczące tego projektu. Związek zawodowy zaznaczył w nim, że przed publikacją projektu było wiele spotkań między przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia a środowiskiem lekarzy i studentów medycyny, w czasie których rezydenci podnosili liczne wątpliwości. „Ministerstwo Zdrowia nie uwzględniło naszych argumentów, pomijając je. Czyni to w naszym przekonaniu ustawę kategorycznie nieakceptowalną” – napisali rezydenci.

– W środowisku lekarskim wrze od sprzeciwu wobec proponowanych zmian, a każdy komunikat Ministerstwa Zdrowia w mediach społecznościowych pełen jest negatywnych reakcji – napisał w poniedziałek w wiadomości do PAP Sebastian Goncerz, przewodniczący związku zawodowego.

Według Porozumienia Rezydentów, prawo dotyczące kształcenia lekarzy jest nieczytelne. „Pierwszym i podstawowym postulatem Porozumienia Rezydentów jest to, że należy uchwalić ustawę o kształceniu lekarzy i lekarzy dentystów, która będzie ustawą odrębną od ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Przepisy te należy uporządkować, zharmonizować i usystematyzować. Kolejna fragmentaryczna nowelizacja jedynie pogłębi chaos w obecnej ustawie i utrudni jej stosowanie” – wskazało Porozumienie Rezydentów.

Związek zawodowy napisał, że likwidacja jawnej bazy pytań w egzaminach lekarskich jest zmianą pożądaną, którą popiera. Poza tym, ma szereg uwag.

Porozumienie Rezydentów ma zastrzeżenia do zmian dotyczących rezydentury – chodzi o to, że projekt uniemożliwia zmianę miejsca jej realizacji z zachowaniem miejsca rezydenckiego. „W naszej ocenie jest to najbardziej szkodliwa i krótkowzroczna zmiana w tej ustawie. Uniemożliwia ona ucieczkę z miejsc obarczonych dużą liczbą nieprawidłowości w zakresie szkolenia specjalizacyjnego i pracy” – napisali rezydenci. Podkreślili, że „w skali około 5 lat szkolenia specjalizacyjnego jedynie od 5 proc. do 10 proc. lekarzy decyduje się na zmianę jednostki szkoleniowej, co oznacza, że nie jest to zjawisko o skali zagrażającej stabilności systemu”.

Według związku zawodowego procedowane zmiany mogą zaowocować gwałtownym wzrostem liczby lekarzy bez specjalizacji, „co stoi w bezpośredniej sprzeczności z oficjalną polityką państwa dążącą do redukcji kolejek do lekarzy specjalistów”. Chodzi o przewidziane w projekcie sankcje dla lekarzy, którzy nie podejmą pracy w nowo przyznanym miejscu rezydenckim, wyłączając ich z rekrutacji rezydenckiej na 1,5 roku.

„W połączeniu z jednoczesnym uniemożliwieniem swobodnej zmiany miejsca szkoleniowego, regulacje te doprowadzą do dramatycznych konsekwencji przy wyborze ścieżki zawodowej. Młodzi lekarze będą zmuszeni do daleko idącej ostrożności, co potencjalnie poskutkuje rezygnowaniem z przystępowania do rekrutacji. (…) Ograniczanie mobilności lekarzy nie może odbywać się kosztem osób szkolących się w jednostkach, które nie zapewniają odpowiednich warunków do realizacji programu specjalizacji, zwłaszcza przy niewystarczającej reakcji instytucji państwowych na występujące nieprawidłowości” – wskazano.

Porozumienie Rezydentów podnosi, że kontrowersje budzi też wprowadzenie obowiązku oceny predyspozycji lekarza szkolącego się przez kierownika specjalizacji. Ocena ta miałaby być wystawiana po pierwszych 6 miesiącach trwania szkolenia. „Lekarz, który otrzyma w tym trybie ocenę negatywną, zostaje dożywotnio pozbawiony możliwości ponownej rekrutacji w dotychczasowej dziedzinie medycyny.

Nadanie arbitralnego uprawnienia do całkowitego i bezpowrotnego uniemożliwienia dalszego rozwoju zawodowego na drodze jednoosobowej decyzji kierownika, bez implementacji jakiejkolwiek procedury odwoławczej, tworzy bezpośrednie pole do potężnych nadużyć” – podkreśliło Porozumienie.

Związek zawodowy krytykuje również skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. „Wbrew oficjalnej narracji resortu zdrowia, aktualna jakość kształcenia praktycznego w ciągu studiów na kierunkach lekarskich jest niska. Według danych zebranych na dzień 5 maja 2025 roku, aż 76 proc. studentów ostatnich lat nie wykonało ani razu procedury pobierania krwi tętniczej, a 61 proc. nie realizowało procedury szycia chirurgicznego. Niejednokrotnie jedyną i ostateczną możliwość samodzielnego zrealizowania tych kluczowych procedur zapewnia właśnie staż podyplomowy, stąd jego skrócenie bezpośrednio przełoży się na znacznie gorsze przygotowanie młodych lekarzy do bezpiecznej pracy z pacjentem. Należy nadmienić, że ministerstwo nie przeprowadziło żadnej rzetelnej analizy potwierdzającej słuszność wprowadzanych przez nich zmian” – dodało.

Rezydenci uważają, że likwidacja stażu podyplomowego „byłaby akceptowalna wyłącznie pod warunkiem uprzedniego wprowadzenia realnego, praktycznego 6. roku studiów w maksymalnie dwuosobowych grupach klinicznych na wszystkich kierunkach lekarskich w kraju.”

Związek zawodowy podnosi, że nowe przepisy stanowią rodzicielską dyskryminację. Chodzi o lekarki, które teraz będąc w ciąży mogą zrezygnować z realizacji dyżurów całodobowych bez konieczności ich nadrabiania przez dwa lata. Taka sama zasada dotyczy rodziców dzieci do ósmego roku życia. Nowe przepisy wprowadzają konieczność nadrabiania wszystkich dyżurów niezrealizowanych z powodu ciąży czy też w związku z obowiązkami rodzicielskimi. To, zdaniem rezydentów, wydłuży specjalizację.

„Proponowane rozwiązanie faktycznie penalizuje lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich, zmuszając ich do wyboru między obecnością przy dziecku w najważniejszych momentach jego rozwoju a ryzykiem istotnego opóźnienia uzyskania specjalizacji i dalszego rozwoju zawodowego. Ta zmiana w dobie niżu demograficznego jest całkowicie niezrozumiała i zwyczajnie szkodliwa. Należy wyraźnie podkreślić, że lekarz w trakcie specjalizacji, który dobrowolnie rezygnuje z realizacji dyżurów, wciąż jest pracownikiem pełnoetatowym” – napisali rezydenci.

Projekt nowleizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty przewiduje m.in. skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. Teraz staż lekarski trwa 13 miesięcy, lekarsko-dentystyczny 12.

Zmiany obejmują też lekarski i lekarsko-dentystyczny egzamin końcowy (LEK i LDEK). W tej chwili 70 proc. pytań jest jawnych, pochodzi z ogólnodostępnej bazy pytań. Zgodnie z nowelizacją cały test LEK i LDEK będzie składał się wyłącznie z pytań tajnych, co ma przywrócić weryfikacyjną funkcję egzaminu.

Ponadto zmiany dotyczą także rezydentur. Chodzi o nabór, organizację, odbywanie i nadzór nad odbywaniem szkolenia specjalizacyjnego. Lekarze mają być kierowani do szpitali, w których jest największe zapotrzebowanie na specjalistów w danej dziedzinie medycyny. Listę akredytowanych jednostek, którym przyznano miejsca rezydenckie w danej dziedzinie, ma ustalać wojewoda. Natomiast pierwszeństwo wyboru miejsc rezydenckich ma należeć do lekarzy, którzy uzyskali najwyższe wyniki w egzaminach po zakończeniu studiów – lekarskim i lekarsko-dentystyczny egzaminie końcowym (LEK i LDEK).

Nowela jest w konsultacjach publicznych.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

W krajach rozwiniętych samobójstwo jest jedną z głównych przyczyn śmierci kobiet w pierwszym roku po porodzie. Jednym z najważniejszych czynników ryzyka jest depresja poporodowa. Tymczasem już trzy konsultacje psychologiczne pozwoliłyby ok. połowie kobiet wyjść z grupy ryzyka. Takie wsparcie nadal nie działa jednak w Polsce systemowo.
– Nie może być tak, że położna wykrywa u kobiety ryzyko depresji albo słyszy od niej o myślach samobójczych, a jedyne, co może jej zaproponować, to kilkumiesięczne czekanie na pomoc lub prywatna wizyta za kilkaset złotych – podkreśliła w rozmowie z PAP dr hab. Magdalena Chrzan-Dętkoś z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Jak przypomniała, rozwiązanie tego problemu zostało już w Polsce częściowo przetestowane. W latach 2019-2023 ze środków Ministerstwa Zdrowia i Unii Europejskiej realizowano program „Przystanek Mama”. W jego ramach odpowiednio przeszkolone położne i pielęgniarki oceniały ryzyko zachorowania i nasilenie objawów depresji poporodowej, a kobiety z grupy ryzyka mogły szybko uzyskać bezpłatne konsultacje psychologiczne.

– Położne i pielęgniarki prowadziły te badania podczas wizyt patronażowych po porodzie, szczepień dzieci, a także na oddziałach neonatologicznych, w tym oddziałach intensywnej terapii noworodka. Jeśli kobieta uzyskiwała podwyższony wynik w Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej, lub zaznaczyła, że doświadcza myśli o zrobieniu sobie krzywdy, mogła skorzystać z trzech bezpłatnych konsultacji psychologicznych. Czas oczekiwania nie przekraczał dwóch tygodni, co w zdrowiu psychicznym ma ogromne znaczenie – powiedziała dr Chrzan-Dętkoś.

Program został później wskazany przez OECD (Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) jako przykład skutecznego i opłacalnego modelu profilaktyki zdrowia psychicznego kobiet po porodzie. Organizacja przeprowadziła także jego analizę kosztową, z której wynikało, że szybkie wsparcie psychologiczne może ograniczać ryzyko poważniejszych problemów psychicznych i zmniejszać koszty społeczne oraz zdrowotne w części krajów świata.

Jednym z najbardziej zaskakujących rezultatów programu okazała się skuteczność nawet bardzo krótkiej interwencji psychologicznej. – Trzy konsultacje to oczywiście niewiele i dużo kobiet mówiło, że potrzebuje dalszego wsparcia. Ale nawet tak podstawowa pomoc już coś zmieniała. Po tych trzech spotkaniach ok. połowa kobiet przestawała należeć do grupy ryzyka depresji poporodowej – zaznaczyła psycholożka.

Jak podkreśliła, jest to niezwykle ważne, ponieważ problemy psychiczne matki po porodzie wpływają nie tylko na nią samą, ale też na rozwój dziecka, funkcjonowanie całej rodziny oraz całego systemu ochrony zdrowia.

Mimo pozytywnych rezultatów program zakończył się w 2023 r. Zdaniem dr hab. Chrzan-Dętkoś jednym z największych paradoksów tej sytuacji jest to, że położne nadal mają obowiązek wykrywania ryzyka depresji poporodowej, ale często nie mają gdzie kierować kobiet wymagających pomocy. – Samo rozpoznanie problemu bez zapewnienia szybkiego dostępu do wsparcia psychologicznego stawia zarówno personel medyczny, jak i pacjentki w bardzo trudnej sytuacji – stwierdziła.

Badaczka porównała tę sytuację do funkcjonującej w Polsce szybkiej ścieżki onkologicznej. – W przypadku podejrzenia nowotworu pacjent trafia do szybkiej diagnostyki i leczenia. W przypadku zdrowia psychicznego kobiet po porodzie takiego systemu praktycznie nie ma – zauważyła.

Jako przykład skuteczniejszych rozwiązań dr hab. Chrzan-Dętkoś wskazała Wlk. Brytanię. Publiczny system ochrony zdrowia ma tam określony czas na zapewnienie pomocy kobietom, u których badania przesiewowe wskazują podwyższone ryzyko depresji lub zaburzeń lękowych. Maksymalny czas rozpoczęcia leczenia wynosi sześć tygodni i obejmuje – w zależności od potrzeb – psychoterapię lub farmakoterapię.

W opinii naukowczyni z UG zdrowie psychiczne kobiet po porodzie nadal pozostaje w Polsce tematem niedostatecznie obecnym w debacie publicznej. Tymczasem problemy tego typu dotyczą bardzo dużej grupy osób. Szacuje się, że na depresję poporodową zapada 10-22 proc. młodych matek, czyli nawet 1 na 5 kobiet w tym okresie życia. Ponad połowa z nich nie zgłasza się po pomoc lekarską.

– W Polsce, najprawdopodobniej z uwagi na lęk przed stygmatyzacją, być może wysokie wymagania wobec matek, wciąż niski poziom świadomości społecznej dotyczący dbania o zdrowie psychiczne po porodzie, na konsultacje niestety zgłasza się tylko 8 proc. mam z grupy ryzyka zachorowania, co wykazałyśmy wspólnie z Natalią Murawską i dr hab. Martą Łockiewicz w naszym badaniu z 2025 r. ((DOI: 10.1016/j.jad.2024.10.068) – powiedziała psycholożka.

Jak dodała, w miarę trwania programu i oswajania się zarówno personelu, jak i kobiet z oceną ryzyka zachorowania na depresję, liczba zgłoszeń rosła. Zdaniem ekspertki pokazuje to konieczność zarówno kontynuacji programów zdrowotnych, jak i zwiększania wiedzy społeczeństwa na temat zdrowia psychicznego po porodzie.

– Okres ciąży i pierwszych miesięcy po porodzie jest momentem ogromnej zmiany i dużego obciążenia emocjonalnego. U części kobiet właśnie wtedy po raz pierwszy pojawiają się zaburzenia depresyjne albo lękowe – powiedziała ekspertka.

Konsekwencje tego mogą być bardzo poważne. Według badań w krajach wysoko rozwiniętych samobójstwo jest jedną z głównych przyczyn śmierci kobiet w pierwszym roku po porodzie.

– O zdrowiu psychicznym w okresie okołoporodowym wciąż mówi się zdecydowanie za mało, mimo że to problem dotyczący bardzo wielu rodzin – podsumowała dr hab. Chrzan-Dętkoś.

Źródło: Nauka w Polsce

Największa od dwóch dekad reforma prawa farmaceutycznego w Unii Europejskiej weszła w kluczową fazę. Europejski Pakiet Farmaceutyczny, którego wspólne stanowisko zostało przyjęte przez Radę UE pod przewodnictwem polskiej prezydencji, ma diametralnie zmienić rynek leków w Europie – zarówno w zakresie dostępności terapii, jak i bezpieczeństwa lekowego. 17 czerwca 2025 r. rozpoczął się pierwszy trilog, czyli negocjacje Rady z Parlamentem Europejskim, które zdecydują o ostatecznym kształcie rozwiązań.

Rozporządzenie i dyrektywa – liczące razem blisko 1400 stron – mają na celu wzmocnienie odporności systemów zdrowotnych krajów członkowskich, skrócenie czasu wprowadzania leków na rynek, zwiększenie transparentności w zakresie dostępności farmaceutyków oraz przeciwdziałanie ich niedoborom.

„Zbiór przepisów zawartych w pakiecie farmaceutycznym, to ogromna szansa dla polskich pacjentów na większą dostępność leków sierocych, terapii genowych i tkankowych, a przede wszystkim generyków, czyli leków, które zawierają tę samą substancję czynną, co oryginalny – referencyjny lek” – zaznacza Piotr Strumiłło, Dyrektor Logistyki w Urtica. „Najczęściej są to po prostu tańsze zamienniki nowoczesnych, skutecznych leków, które umożliwiają znaczące obniżenie kosztów terapii i większą dostępność produktów na półkach aptecznych”.

Reforma farmaceutyczna to nie tylko większa dostępność leków, ale także nowe obowiązki i standardy, które musi spełnić cały łańcuch dostaw. Rosnąca rola logistyki – a zwłaszcza tzw. cold chain logistics – wymagać będzie dalszych inwestycji w technologie, systemy predykcji i automatyzację procesów.

„Pakiet farmaceutyczny to realny impuls dla całego sektora zdrowia, ale jego wdrożenie będzie wymagało ogromnego wsparcia ze strony profesjonalnej logistyki” – podkreśla Maciej Orczykowski z Pharmalink. „Coraz większe znaczenie będą miały dostawy realizowane w kontrolowanej temperaturze, systemy predykcji i monitoringu, a także automatyzacja procesów zapewniających bezpieczeństwo lekowe pacjentów”.

To właśnie kwestie logistyki i dystrybucji – często pomijane w debacie publicznej – stanowią jeden z filarów nowego pakietu. Przewidziano m.in. system magazynów buforowych, zwiększoną przejrzystość łańcucha dostaw i obowiązek monitorowania dostępności produktów leczniczych. Dla operatorów oznacza to konieczność wdrożenia jeszcze bardziej zaawansowanych systemów zarządzania i szybszego reagowania na ewentualne braki.

„Już dziś firmy takie jak Pharmalink szczególny nacisk kładą na inwestycje w zaawansowane systemy monitoringu, planowania dostaw i reagowania kryzysowego. W nowym otoczeniu regulacyjnym te rozwiązania nie będą wartością dodaną, a standardem rynkowym” – zaznacza Orczykowski.

Warto też przypomnieć, że reformy przewidują także skrócenie okresów wyłączności rynkowej dla nowych leków, jeśli nie zostaną one udostępnione we wszystkich krajach członkowskich w ciągu dwóch lat. Ten zapis ma motywować firmy farmaceutyczne do szybszego udostępniania.

Źródło: Komunikat Prasowy

W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Zdrowia dodało do procedowanych przepisów na temat e-papierosów również restrykcje dotyczące saszetek nikotynowych. Złożona autopoprawka ma zakazać m.in. sprzedaży takich produktów nieletnim oraz przez internet, a także nakazać wycofanie smakowych woreczków. Pracodawcy RP oceniają, że w praktyce wykluczy ona saszetki z rynku bez wprowadzenia oficjalnego zakazu ich stosowania. Zdaniem organizacji to niezgodna z prawem wrzutka legislacyjna, więc projekt powinien ponownie trafić do zaopiniowania, a nawet do konsultacji społecznych.

– Na ostatniej prostej prac, gdy projekt ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych ma już trafić do Sejmu, została zgłoszona kontrowersyjna autopoprawka ze strony Ministerstwa Zdrowia, która wprowadza bardzo rygorystyczne zasady co do saszetek nikotynowych – mówi agencji Newseria Szymon Witkowski, główny legislator Pracodawców RP. – Problem polega na tym, że poprawka ta nie została w ogóle skonsultowana z przedstawicielami rynku, podczas gdy przepisy mówią jasno, że partnerzy społeczni, czyli organizacje pracodawców, związki zawodowe, czyli Rada Dialogu Społecznego, powinni dostać co najmniej 30 dni na skonsultowanie, zaopiniowanie projektu ustawy.

Projekt ustawy (UD 86) w wersji skonsultowanej z rynkiem zakłada kompleksową regulację sprzedaży płynów beznikotynowych do elektronicznych papierosów, również jednorazowych. Proponowane przepisy mają zakazać sprzedaży takich produktów osobom niepełnoletnim, sprzedaży w automatach i przez internet oraz reklamowania e-papierosów. Rząd chce także ograniczyć miejsca, gdzie będzie można używać takich produktów, i wprowadzić obowiązek odpowiedniego znakowania opakowań. Z kolei autopoprawka zakłada, że podobne obostrzenia będą dotyczyć także woreczków z nikotyną, które zostały zaklasyfikowane jako produkty powiązane.

W sytuacji, w której opiniowanie ustawy już się zakończyło, doszło do wrzutki legislacyjnej, która obejmuje restrykcjami kolejny produkt. To nie było przewidziane w pierwotnym projekcie, dlatego jako przedstawiciele pracodawców, przedsiębiorców uważamy, że obowiązek skonsultowania, zaopiniowania wycinka tej ustawy nie został zachowany i że jest to naruszenie przepisów prawa – wyjaśnia Szymon Witkowski.

Eksperci Pracodawców RP oceniają, że autopoprawka na tyle znacząco zmienia uprzednio opiniowany projekt przepisów, że powinien on ponownie trafić do zaopiniowania, a nawet do konsultacji społecznych. Wprowadza ona bowiem nową kategorię produktów, do tej pory nieujętą w proponowanej regulacji, a więc także niekonsultowaną z rynkiem. Dodatkowo dodane przepisy nakładają na producentach konieczność zgłaszania informacji o wyrobach do Prezesa Biura do spraw Substancji Chemicznych co najmniej sześć miesięcy przed dniem wprowadzenia do obrotu nowych lub zmodyfikowanych woreczków nikotynowych,  a także określają maksymalną zawartość nikotyny na poziomie 20 mg/g.

Projekt ustawy zakłada znaczące restrykcje w zakresie saszetek nikotynowych, które tak naprawdę doprowadzą do tego, że ekonomiczny sens ich produkcji w naszym kraju zniknie. W innych krajach Unii Europejskiej takie restrykcje nie występują, oczywiście w niektórych z nich saszetki nikotynowe są uregulowane i powinniśmy stamtąd brać pozytywne przykłady, ale nie całkowicie zakazywać ich produkcji, bo w gruncie rzeczy do tego zmierzają te przepisy – mówi ekspert Pracodawców RP.

Chodzi m.in. o zapis o możliwości sprzedaży wyłącznie woreczków, które zawierają składniki nadające zapach lub smak tytoniu. To oznacza, że wszelkie smakowe produkty będą zakazane. Woreczki nikotynowe, które nie będą spełniać nowych wymogów dotyczących oznakowania czy składu, zgodnie z propozycjami będą musiały być wycofane maksymalnie po pół roku od dnia wejścia w życie ustawy.

– W przepisach nie ma wprost zakazu, ale restrykcje są na tyle duże, że producenci nie będą woreczków produkować. Jeżeli nie będą ich produkować w Polsce, to nie zarobią na tym chociażby polscy plantatorzy tytoniu, rolnicy, którzy od wielu lat tytoń uprawiają, a Polska jest jednym z największych producentów i eksporterów wyrobów tytoniowych na świecie, więc ten rynek u nas jest bardzo istotny. Restrykcje niestety zniszczą jego istotną część. A konsumenci będą mieli swobodny dostęp do saszetek nikotynowych z innych krajów Unii Europejskiej – mówi Szymon Witkowski.

Jak wskazuje, w piśmie przewodnim do autopoprawki przekazano sugestię umieszczenia projektu UD 86 w porządku obrad najbliższego posiedzenia Stałego Komitetu Rady Ministrów. Pracodawcy RP zaapelowali do jego przewodniczącego Macieja Berka, by zgodnie z regulaminem prac Rady Ministrów zwrócił projekt organowi wnioskującemu i zobowiązał go do przeprowadzenia uzgodnień. Tym bardziej że legislacyjnych uchybień jest więcej niż tylko brak konsultacji nowych propozycji.

Doszło do wprowadzenia w projekcie ustawy vacatio legis, które w praktyce uniemożliwia polskim przedsiębiorcom dostosowanie się do tych przepisów. W gruncie rzeczy wejdą one w życie z dnia na dzień, co jest sprzeczne z tym, co rząd obiecywał nam już od dłuższego czasu, czyli miały co najmniej sześciomiesięczne vacatio legis dla przepisów, które nakładają dodatkowe obciążenia, dodatkowe obowiązki na przedsiębiorców – wyjaśnia główny legislator Pracodawców RP.

Zdaniem ekspertów tej organizacji resort zdrowia, proponując autopoprawkę, nie uwzględnił obowiązku notyfikacji przepisów w Komisji Europejskiej. Chodzi konkretnie o zakaz sprzedaży saszetek nikotynowych o różnych smakach i zapachach, czyli produktów legalnie funkcjonujących do tej pory na rynku.

– Biorąc pod uwagę skalę naruszeń i wątpliwości, Pracodawcy RP oceniają krytycznie sposób procedowania tego projektu ustawy. Trzeba nadmienić, że niestety nie jest to też pierwszy taki przypadek – w ostatnim czasie pojawia się wiele projektów ustaw, które są przesyłane do zaopiniowania w skandalicznie krótkim czasie, gdy trudno jest nam przeprowadzić rzetelną analizę często bardzo skomplikowanych projektów ustaw. Czasem nawet te projekty nie są nam w ogóle przekazywane, a czasem, tak jak w tym przypadku, dochodzi do wrzutki legislacyjnej, która całkowicie zmienia sens danego projektu ustawy i nie jest z nami konsultowana – wskazuje Szymon Witkowski.

Woreczki nikotynowe to produkty beztytoniowe, ale zawierające nikotynę, które są umieszczane pod wargą, gdzie nikotyna stopniowo uwalnia się do krwioobiegu. Są one w Polsce legalne i dostępne na rynku, ale zakazana jest ich sprzedaż osobom niepełnoletnim. Jak wskazuje Ministerstwo Zdrowia, popularność tych produktów wśród młodych rośnie, bo w praktyce mogą oni bez problemu kupić woreczki w sklepach stacjonarnych i online. 

Z badań Stowarzyszenia Rotary Club Warszawa i Instytutu Badań Społecznych i Rynkowych na temat dostępności i korzystania z wyrobów nikotynowych przez młodzież wynika, że saszetki nie są najczęściej kojarzonym i stosowanym przez młodzież produktem z nikotyną. Najbardziej rozpoznawalne są podgrzewacze tytoniu (83 proc.) oraz jednorazowe e-papierosy (73 proc.). Dla porównania 18 proc. osób nieletnich wskazało, że wie, czym są woreczki nikotynowe. 

źródło: newseria

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który wprowadza ważne udogodnienia dla pacjentów. Znosi ograniczenia w przepisywaniu bezpłatnych leków dla dzieci i młodzieży do 18 r. ż. i seniorów, którzy ukończyli 65 lat. Dzięki temu lekarz, który prowadzi prywatną praktykę również będzie mógł wystawić takie recepty. 

Projekt został skierowany do prac w Sejmie.
Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (UD 75) ma sprawić, że system ochrony zdrowia będzie bardziej elastyczny.

Recepty na bezpłatne leki i wyroby medyczne, które przysługują dzieciom (wykaz „Dz”) i seniorom (wykaz „S”) będą mogli wystawiać wszyscy lekarze oraz niektóre pielęgniarki, czyli te które mają uprawnienie do przepisywania recept zgodnie z ustawą o pielęgniarkach i położnych.

Recepty na leki 65+ i 18- będzie mógł przepisać każdy lekarz, każdej specjalizacji – niezależnie od tego, czy przyjmuje pacjentów „na NFZ”, czy prywatnie.

Dzisiaj takie recepty mogą wystawić lekarze w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) i szpitalu – jeśli mają podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Nowe uprawnienia farmaceutów

Projekt ustawy zakłada poszerzenie uprawnień farmaceutów do wystawiania recept na szczepionki.

Do tej pory mogli oni wystawiać recepty farmaceutyczne tylko na szczepionki przeciw grypie. Teraz będą mogli to robić także w przypadku wszystkich szczepionek stosowanych do szczepień zalecanych dostępnych w aptece – będzie to tzw. recepta refundowana. Dzięki tej zmianie  pacjenci podczas jednej wizyty w aptece będą mogli otrzymać receptę, wykupić szczepionkę oraz poddać się szczepieniu oraz skorzystać z refundacji, jeżeli dany preparat jest refundowany. Dla seniorów oznacza to, że będą mogli zaszczepić się w aptece przeciwko grypie bezpłatnie.

Korzyści dla pacjentów

Dzięki zakładanym zmianom pacjenci – zwłaszcza dzieci i osoby starsze – otrzymają recepty na bezpłatne leki szybciej i łatwiej. Również potencjał farmaceutów zostanie bardziej wykorzystany. Odciążą lekarzy, a dzięki temu pacjenci będą mieli lepszy dostęp do potrzebnych szczepień.

źródło: MZ

Politycy prześcigają się w  kolejnych obietnicach dotyczących programu bezpłatnych leków dla seniorów. Najpierw prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział w połowie maja podczas dwudniowej konwencji programowej partii obniżenie kryterium wiekowego do 65. roku życia. Niedługo potem potwierdzili to w kolejnych wystąpieniach publicznych minister Adam Niedzielski i premier Mateusz Morawiecki, z wypowiedzi którego wynikało, że ustawa ma być przyjęta przez rząd najpóźniej do końca czerwca. Pacjentów niepokoją jednak informacje płynące z KPRM, że ustawy, która ma wprowadzić przedmiotowe zmiany, rząd nie przedyskutował na dwóch kolejnych posiedzeniach Rady Ministrów, choć wcześniej było to zapowiadane.
Obecnie w programie „Leki 75+” jest refundowanych 2 046 leków (stan na 1 maja 2023). Z kolei wszystkie, które znajdują się w systemie refundacyjnym, to nieco ponad 4 100 medykamentów. Plan rządu jest taki, aby pełną listę refundowanych leków udostępnić za darmo seniorom.  Lista darmowych leków dla dzieci ma wyglądać podobnie, oczywiście z preparatami dopasowanymi do tej grupy pacjentów. Oba zestawienia mają być aktualizowane co dwa miesiące, wraz z nowymi wykazami refundacyjnymi.

Takie deklaracje bardzo nas cieszą, ale czekamy na ich realizację. Dla nas najważniejszą sprawą jest jednak to, aby dostęp do leków miały zarówno osoby w wieku 65 + jak i dzieci i młodzież. W kwestie związane z refundacją się nie angażujemy. Wychodzimy natomiast z założenia, że resort dotrzyma obietnicy przede wszystkim, jeśli chodzi o założenia demograficzne – podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
 
Ile i komu?
Według ministra zdrowia rozwiązania legislacyjne mające prowadzić do obniżenia wieku senioralnego w zakresie darmowych leków będą przygotowane jeszcze w czerwcu. Jak twierdzi, grupy wiekowe objęte programem są ujęte w ustawie, stąd też wszelkie zmiany w tym zakresie reguluje Sejm. Dla większości osób żyjących w Polsce wiek senioralny zaczyna się po 60. roku życia. To ogromna grupa społeczna.

Dziś seniorów powyżej 75. roku życia jest w Polsce 2,7 mln. Grupa osób w przedziale wieku 65-75 lat to 7,6 mln, a dzieci i młodzieży do 18. roku 6,7 mln. To oznacza, że grupa beneficjentów darmowych leków to ponad 14 mln. W sumie będzie ich 17 mln. To połowa społeczeństwa – mówi Jarosław Frąckowiak, prezes firmy analitycznej PEX PharmaSequence.

Kluczową rzeczą, nad którą zastanawiają się eksperci i rynek, są koszty. W latach 2016-2023 resort zdrowia na darmowe leki dla seniorów wydał blisko 4,5 mld złotych. Od momentu utworzenia świadczenia, skorzystało z niego blisko 3,8 mln świadczeniobiorców. Podany przez Ministerstwo Zdrowia oczekiwany koszt rozszerzenia programu, został określony na poziomie 1,5 mld zł.

Koszty są niedoszacowane a to przecież kluczowe zagadnienie programu. Liczba beneficjentów, o której mówimy może je wygenerować na bardzo wysokim poziomie. Z drugiej strony stoimy na stanowisku, że należy podjąć wszelkie możliwe działania na rzecz poprawy sytuacji seniorów, zarówno w ujęciu społecznym jak i ekonomicznym, a więc tak oszacować koszty, by nikogo nie pomijać – zaznacza Michał Szewczyk, Dyrektor ds. komunikacji Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
 
Komu zabrać, żeby dać
Jak wynika z raportu przygotowanego przez Federację Przedsiębiorców Polskich – Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia, jeśli realizacja rozszerzenia programu bezpłatnych leków o kolejne grupy wiekowe odbędzie się bez dodatkowego źródła finansowania, stanie się to kosztem innych świadczeń dla pacjentów. Wszystko dlatego, że od 1 stycznia 2023 r. koszty realizacji programu bezpłatnych leków ponosi NFZ, który nie otrzymuje już dotacji z budżetu państwa na wydatki z tego tytułu. A to oznacza, że aby sfinansować program bezpłatnych leków trzeba pozyskać pieniądze kosztem realizacji innych celów NFZ. 

– Nie może być tak, że finansowanie programu bezpłatnych leków odbędzie się na przykład kosztem ograniczenia dostępu do innych świadczeń pacjentom, zwłaszcza seniorom. Rządzący chętnie opowiadają w mediach o pomyśle obniżenia granicy wieku osobom uprawnionym do bezpłatnych leków, ale nie idą za tym żadne działania. Projekt miał być dyskutowany na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 9 czerwca. Nie był. Na kolejnym posiedzeniu również. Nie wiemy, co się dzieje, ale budzi w nas to zrozumiały niepokój. Nie chcielibyśmy, by problemy polskich seniorów były jedynie „kiełbasą wyborczą”. Pustych deklaracji mieliśmy aż nadto. Czas na konkrety – podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk.

Z przeprowadzonego przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym” badania opinii dotyczącego sytuacji seniorów wynika, że ponad 80 proc. ankietowanych ze względu na konieczność oszczędzania, przynajmniej raz nie wykupiło recepty oraz że wydatki na leki obciążają budżety domowe prawie 95 proc. osób starszych. Z kolei według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK ze stycznia br. 387 tys. osób w wieku 65+ lat jest zadłużonych na 10,7 mld zł. Media coraz częściej publikują prezentowane przez seniorów paragony z aptek oraz dramatyczne historie osób, których stan zdrowia gwałtownie się pogorszył w wyniku odstawienia leków ze względów ekonomicznych. – Jak widać urzędnicy mają czas, seniorzy niestety nie – kończy Magdalena Osińska-Kurzywilk i apeluje do rządzących o szybkie działania, które przyniosą realną pomoc polskim seniorom.

źródło: Koalicja na Pomoc Niesamodzielnym

Skrócenie kwarantanny z 10 do 7 dni to jedna ze zmian wdrożonych przez rząd w konsekwencji narastającej 5 fali pandemii koronawirusa wywołanej wariantem Omicron. Dodatkowo wprowadza sie ogólnodostępne i bezpłatne testy pod kątem COVID-19 bez wcześniejszego skierowania, zwiększa się dostępność do opieki medycznej dla osób powyżej 60 roku życia oraz rozbudowywana jest baza łóżkowa. 
Skrócona 7-dniowa kwarantanna
Osoby bezobjawowe będą zwalniane z kwarantanny po 7 dniach, pod warunkiem uzyskania negatywnego wyniku testu na COVID-19.

Testowanie pod kątem COVID-19 w aptekach
Jedną z zasadniczych zmian w podejściu do walki z COVID-19 jest wprowadzenie w pełni darmowych testów, które zrealizujesz bez skierowania od lekarza. Od 27 stycznia 2022 r. test będziesz mógł wykonać w aptece, która spełni standardy bezpieczeństwa (wydzielone pomieszczenie na okoliczność przeprowadzenia testów). Koszt testów w całości pokryje Narodowy Fundusz Zdrowia. Twój wynik zostanie wprowadzony do systemu ewidencji i udostępniony w Internetowym Koncie Pacjenta.

Badania osób 60+ chorych na COVID-19
W przypadku osób 60+ lekarz POZ ma obowiązek bezpośredniego przebadania pacjenta w ciągu 48 godzin od stwierdzenia zakażenia COVID-19. Wizyta może odbyć się także w domu.

Zwiększamy bazę łóżkową
Wraz ze wzrostem zachorowań zwiększa się baza łóżkowa w szpitalach.
W zależności od potrzeb, zmiany będą przebiegać w trzech etapach:
I ETAP – zwiększenie bazy łóżek covidowych do 40 tys.,
II ETAP – zwiększenie bazy łóżek covidowych  do 60 tys.,
III ETAP – przekształcanie szpitali w miarę zapotrzebowania z możliwością hospitalizacji w każdym szpitalu w kraju.

Zwiększone nakłady środków ochrony indywidualnej
Od początku grudnia 2021 r. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zleciła wydanie:
95 dodatkowych Zespołów Ratownictwa Medycznego
W odpowiedzi na nowy wariant Omicron i wzrost liczby zachorowań na COVID-19 zwiększamy zaplecze ratownictwa i transportu medycznego. W gotowości pozostaje 95 dodatkowych Zespołów Ratownictwa Medycznego oraz 130 zespołów transportu sanitarnego COVID. Do tej pory funkcjonowało 68 zespołów. Zapewnienie szybkiego dostępu do profesjonalnej pomocy medycznej pozwoli przyspieszyć podjęcie specjalistycznego leczenia.

Strategia walki z V falą pandemii COVID-19
W odpowiedzi na stale zmieniającą się sytuację epidemiczną w kraju i na świecie, pojawianie się nowych wariantów wirusa SARS-CoV-2, najnowsze doniesienia naukowe i rekomendacje w sprawach zwalczania COVID-19 resort zdrowia wypracowuje i modyfikuje środki służące wzmocnieniu działań związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Strategia walki z pandemią COVID-19

źródło: KPRM, MZ

Skrócenie kwarantanny z 10 do 7 dni to jedna ze zmian wdrożonych przez rząd w konsekwencji narastającej 5 fali pandemii koronawirusa wywołanej wariantem Omicron. Dodatkowo wprowadza sie ogólnodostępne i bezpłatne testy pod kątem COVID-19 bez wcześniejszego skierowania, zwiększa się dostępność do opieki medycznej dla osób powyżej 60 roku życia oraz rozbudowywana jest baza łóżkowa. 
Skrócona 7-dniowa kwarantanna
Osoby bezobjawowe będą zwalniane z kwarantanny po 7 dniach, pod warunkiem uzyskania negatywnego wyniku testu na COVID-19.

Testowanie pod kątem COVID-19 w aptekach
Jedną z zasadniczych zmian w podejściu do walki z COVID-19 jest wprowadzenie w pełni darmowych testów, które zrealizujesz bez skierowania od lekarza. Od 27 stycznia 2022 r. test będziesz mógł wykonać w aptece, która spełni standardy bezpieczeństwa (wydzielone pomieszczenie na okoliczność przeprowadzenia testów). Koszt testów w całości pokryje Narodowy Fundusz Zdrowia. Twój wynik zostanie wprowadzony do systemu ewidencji i udostępniony w Internetowym Koncie Pacjenta.

Badania osób 60+ chorych na COVID-19
W przypadku osób 60+ lekarz POZ ma obowiązek bezpośredniego przebadania pacjenta w ciągu 48 godzin od stwierdzenia zakażenia COVID-19. Wizyta może odbyć się także w domu.

Zwiększamy bazę łóżkową
Wraz ze wzrostem zachorowań zwiększa się baza łóżkowa w szpitalach.
W zależności od potrzeb, zmiany będą przebiegać w trzech etapach:
I ETAP – zwiększenie bazy łóżek covidowych do 40 tys.,
II ETAP – zwiększenie bazy łóżek covidowych  do 60 tys.,
III ETAP – przekształcanie szpitali w miarę zapotrzebowania z możliwością hospitalizacji w każdym szpitalu w kraju.

Zwiększone nakłady środków ochrony indywidualnej
Od początku grudnia 2021 r. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zleciła wydanie:
95 dodatkowych Zespołów Ratownictwa Medycznego
W odpowiedzi na nowy wariant Omicron i wzrost liczby zachorowań na COVID-19 zwiększamy zaplecze ratownictwa i transportu medycznego. W gotowości pozostaje 95 dodatkowych Zespołów Ratownictwa Medycznego oraz 130 zespołów transportu sanitarnego COVID. Do tej pory funkcjonowało 68 zespołów. Zapewnienie szybkiego dostępu do profesjonalnej pomocy medycznej pozwoli przyspieszyć podjęcie specjalistycznego leczenia.

Strategia walki z V falą pandemii COVID-19
W odpowiedzi na stale zmieniającą się sytuację epidemiczną w kraju i na świecie, pojawianie się nowych wariantów wirusa SARS-CoV-2, najnowsze doniesienia naukowe i rekomendacje w sprawach zwalczania COVID-19 resort zdrowia wypracowuje i modyfikuje środki służące wzmocnieniu działań związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Strategia walki z pandemią COVID-19

źródło: KPRM, MZ