Medicalpress
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło właśnie projekt rozporządzenia zakładający, że pacjent sprowadzony karetką musi zostać przyjęty przez Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) lub Izbę Przyjęć w maksymalnie 15 minut od momentu zgłoszenia zespołu ratownictwa medycznego (ZRM) w systemie – zgodnie z wytycznym Rządowego Centrum Legislacji . Dokument został przekazany w piątek, 4 lipca 2025 r., do konsultacji publicznych
Maksymalnie 15 minut – tyle czasu będzie miał Szpitalny Oddział Ratunkowy lub Izba Przyjęć na przyjęcie pacjenta z karetki od momentu zgłoszenia zespołu ratownictwa medycznego w systemie. Taką zmianę przewiduje projekt rozporządzenia ministra zdrowia, który trafił w piątek do konsultacji publicznych. To reakcja na zatory przed SOR-ami i blokowanie karetek, które obecnie potrafią czekać nawet kilka godzin na przekazanie pacjenta.

Nowe przepisy mają zapewnić nie tylko płynność działania systemu, ale też zwiększyć bezpieczeństwo chorych poprzez realne wprowadzenie w życie zasady tzw. złotej godziny. Resort zdrowia podkreśla, że w ponad 70 procent przypadków limit 15 minut już dziś jest dotrzymywany, ale nadal zdarzają się sytuacje, w których czas oczekiwania znacznie się wydłuża, co opóźnia powrót zespołów ratunkowych do kolejnych interwencji. Celem rozporządzenia jest skrócenie czasu trwania całej akcji ratunkowej – od wezwania karetki do przekazania pacjenta w szpitalu – do maksymalnie jednej godziny.

Rozporządzenie zakłada, że przekazanie pacjenta musi nastąpić nie później niż 15 minut od momentu, w którym zespół ZRM zmienia swój status na „w szpitalu”. Do tego czasu personel medyczny powinien również przekazać pełną dokumentację, w tym Kartę Medycznych Czynności Ratunkowych. Za niedotrzymanie tego czasu odpowiedzialność spanie na szpital, a nie na zespół ratownictwa. Projekt nie przewiduje okresu vacatio legis – ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

Co ciekawe, pierwotnie zapis o 15 minutach miał trafić do ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Ostatecznie Sejm, na wniosek klubu Lewicy, zdecydował, że bardziej elastycznym rozwiązaniem będzie uregulowanie tej kwestii na poziomie rozporządzenia. Dzięki temu możliwe będzie szybkie dostosowywanie przepisów do zmieniających się realiów, bez konieczności każdorazowej nowelizacji ustawy. Senat próbował przywrócić pierwotne brzmienie, ale poprawka została przez Sejm odrzucona.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że wdrożenie rozporządzenia nie będzie się wiązać z dodatkowymi kosztami ani obciążeniami organizacyjnymi. Jego celem jest uporządkowanie obecnej praktyki i usunięcie skrajnych przypadków, które dezorganizują pracę zespołów ratunkowych. Zdaniem resortu to właśnie wprowadzenie limitu czasowego jest kluczowym elementem usprawnienia systemu – nie tylko dla pacjentów, ale także dla samych ratowników i szpitali.

Projekt został już opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji i przekazany do szerokich konsultacji publicznych. Jeśli nie pojawią się istotne zastrzeżenia, rozporządzenie może wejść w życie już w lipcu, a zmiana przynieść odczuwalną poprawę zarówno dla pacjentów, jak i całego systemu ratownictwa medycznego.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Wysokie temperatury, zmiana warunków klimatycznych mogą być czynnikiem wywołującym zawał mięśnia sercowego. Kiedy podejrzewamy takie zagrożenie, szybkie działanie może uratować życie i serce osoby poszkodowanej.
Mariusz Hochuł, kardiolog Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe, Grupa American Heart of Poland zwraca uwagę, by w przypadku pojawienia się niepokojącego bólu w klatce piersiowej natychmiast dzwonić pod 112.
 
– Większość zawałów serca występuje w ciągu kilku godzin od pierwszych objawów, takich jak np. ból w okolicy klatki piersiowej, który często promieniuje np. do lewej lub do prawej ręki, a czasami do żuchwy. Ból serca trwa nawet do pół godziny i jest przenikliwy. Natomiast przy lżejszym ataku ból może być mylony ze zgagą. Inne objawy to duszności, zawroty głowy, omdlenia lub nudności – wyjaśnił doktor Mariusz Hochuł.
 
„Złota godzina” – czas na wagę życia
 
– Tzw. „złota godzina” to pierwsze 60 min od pojawienia się objawów ataku serca. Osoby, którzy w tym czasie dotrą do szpitala, mają szansę w ogóle uniknąć zawału serca. Niestety, im dłużej trwa niedokrwienie mięśnia sercowego, tym rozleglejszy jest obszar martwicy i gorsze rokowania dla pacjenta. Dlatego tak ważna jest szybka reakcja – wyjaśnił doktor.
 
Nie bagatelizujmy bólu i nie odwlekajmy wezwania karetki
 
– W czasie transportu do naszego oddziału pacjent ma wykonywane EKG, które przesyłane jest teletransmisją do nas. Już na tej podstawie weryfikujemy jego stan, a cały zespół jest już w gotowości i oczekuje na pacjenta – wyjaśnił doktor Mariusz Hochuł.
Przyczyn zwiększonego ryzyka wystąpienia zawału mięśnia sercowego w okresie letnim jest wiele
 
– Podróże do egzotycznych miejsc, zmiany warunków klimatycznych, nadużywanie alkoholu. Cieszmy się letnim czasem, ale bądźmy jednak świadomi czynników zwiększających ryzyko wystąpienia zawału serca i jego objawów – dodał.
 
Choroby krążenia nie lubią wysokich temperatur. Pacjenci zmagający się z nimi powinni latem bacznie obserwować swój organizm i reagować na wszelkie niepokojące sygnały.
 
– Organizm narażony na wysoką temperaturę zaczyna słabnąć, co może prowadzić do omdleń i przejściowego niedokrwienia mięśnia sercowego, a nawet niedokrwienia mózgu lub udaru mózgu. Powinniśmy częściej kontrolować ciśnienie krwi, ponieważ u niektórych dochodzi do jego spadku – mówił doktor.
 
Latem należy pić też dużo płynów. Czas wolny najlepiej spędzać w półcieniu. Niewskazane jest przebywanie w miejscach zatłoczonych, a w klimatyzowanych pomieszczeniach temperatura powinna być niższa maks. o 5 stopni od tej na zewnątrz. W czasie upałów wzrasta ryzyko zakrzepów – osoby mające żylaki kończyn dolnych powinny dużo chodzić, odpoczywać z nogami uniesionymi powyżej serca, nie wystawiać ich na słońce i nie uciskać ciasną odzieżą.

 
źródło: AHOP
Wysokie temperatury, zmiana warunków klimatycznych mogą być czynnikiem wywołującym zawał mięśnia sercowego. Kiedy podejrzewamy takie zagrożenie, szybkie działanie może uratować życie i serce osoby poszkodowanej.
Mariusz Hochuł, kardiolog Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca Centrum Sercowo-Naczyniowe, Grupa American Heart of Poland zwraca uwagę, by w przypadku pojawienia się niepokojącego bólu w klatce piersiowej natychmiast dzwonić pod 112.
 
– Większość zawałów serca występuje w ciągu kilku godzin od pierwszych objawów, takich jak np. ból w okolicy klatki piersiowej, który często promieniuje np. do lewej lub do prawej ręki, a czasami do żuchwy. Ból serca trwa nawet do pół godziny i jest przenikliwy. Natomiast przy lżejszym ataku ból może być mylony ze zgagą. Inne objawy to duszności, zawroty głowy, omdlenia lub nudności – wyjaśnił doktor Mariusz Hochuł.
 
„Złota godzina” – czas na wagę życia
 
– Tzw. „złota godzina” to pierwsze 60 min od pojawienia się objawów ataku serca. Osoby, którzy w tym czasie dotrą do szpitala, mają szansę w ogóle uniknąć zawału serca. Niestety, im dłużej trwa niedokrwienie mięśnia sercowego, tym rozleglejszy jest obszar martwicy i gorsze rokowania dla pacjenta. Dlatego tak ważna jest szybka reakcja – wyjaśnił doktor.
 
Nie bagatelizujmy bólu i nie odwlekajmy wezwania karetki
 
– W czasie transportu do naszego oddziału pacjent ma wykonywane EKG, które przesyłane jest teletransmisją do nas. Już na tej podstawie weryfikujemy jego stan, a cały zespół jest już w gotowości i oczekuje na pacjenta – wyjaśnił doktor Mariusz Hochuł.
Przyczyn zwiększonego ryzyka wystąpienia zawału mięśnia sercowego w okresie letnim jest wiele
 
– Podróże do egzotycznych miejsc, zmiany warunków klimatycznych, nadużywanie alkoholu. Cieszmy się letnim czasem, ale bądźmy jednak świadomi czynników zwiększających ryzyko wystąpienia zawału serca i jego objawów – dodał.
 
Choroby krążenia nie lubią wysokich temperatur. Pacjenci zmagający się z nimi powinni latem bacznie obserwować swój organizm i reagować na wszelkie niepokojące sygnały.
 
– Organizm narażony na wysoką temperaturę zaczyna słabnąć, co może prowadzić do omdleń i przejściowego niedokrwienia mięśnia sercowego, a nawet niedokrwienia mózgu lub udaru mózgu. Powinniśmy częściej kontrolować ciśnienie krwi, ponieważ u niektórych dochodzi do jego spadku – mówił doktor.
 
Latem należy pić też dużo płynów. Czas wolny najlepiej spędzać w półcieniu. Niewskazane jest przebywanie w miejscach zatłoczonych, a w klimatyzowanych pomieszczeniach temperatura powinna być niższa maks. o 5 stopni od tej na zewnątrz. W czasie upałów wzrasta ryzyko zakrzepów – osoby mające żylaki kończyn dolnych powinny dużo chodzić, odpoczywać z nogami uniesionymi powyżej serca, nie wystawiać ich na słońce i nie uciskać ciasną odzieżą.

 
źródło: AHOP
Zawał serca to zwykle niespodziewana sytuacja. Okazuje się, że decydujące znaczenie ma „złota godzina”, czyli pierwsze 60 minut od czasu wystąpienia objawów do udzielenia fachowej, medycznej pomocy. To czas, który zadecyduje o powikłaniach zawału, a więc może wpłynąć na nasze przyszłe funkcjonowanie. Nie lekceważmy objawów i dzwońmy po pomoc jak najszybciej jest to możliwe, by zminimalizować uszkodzenia serca, a tym samym nie doprowadzić do spadku jakości życia.
Zacznijmy od tego, czym jest zawał serca?
 
Zawałem serca nazywamy stan, w którym obumiera część mięśnia sercowego – dochodzi do martwicy. Może być to spowodowane wieloma czynnikami, choć najczęstszym z nich jest zator w jednej z tętnic wieńcowych – naczyniu, które doprowadza krew bezpośrednio do danego obszaru serca. Istotne jest również to, jak duży obszar zaopatruje dane naczynie, ponieważ od tego zależy rozległość zawału. Komórki mięśnia sercowego nie potrafią ulegać regeneracji, dlatego szybkie wykrycie zawału i rozpoczęcie jego leczenia staje się kluczowe.
 
Skąd mamy wiedzieć, że akurat mamy zawał serca?
 
Zawał serca może dawać wiele różnych objawów, które mogą być uznane za niezwiązane z obszarem klatki piersiowej. Są to na przykład niepokój, nudności, bóle brzucha czy duszność wraz z kaszlem. Wiele osób lekceważy te objawy ze względu na ich małe powiązanie z sercem, natomiast jeśli towarzyszy im ból w klatce piersiowej (80% pacjentów), który jest bardzo silny i może promieniować do ramion, szyi, żuchwy czy brzucha, a nawet do palców rąk, jest to sygnał, że czas zadzwonić pod numer ratunkowy.
 
60 minut, które może uratować nam życie
 
„Złota godzina” to termin wprowadzony przez R. Adamusa Cowleya po raz pierwszy w 1961 roku. Określa on czas, w jakim osoba w stanie zagrożenia życia powinna trafić do placówki z personelem, który udzieli fachowej pomocy medycznej. Modele eksperymentalne pokazały, że po półtorej godziny niedokrwienia, martwica może zajmować 40-50% zagrożonego obszaru. Udrażniając tętnice odpowiednio szybko, możemy uratować połowę tkanek w niebezpieczeństwie. Już w latach 80 i 90 XX wieku badania wykazały, że specjalistyczna pomoc (podanie leków fibrynolitycznych) wśród tysiąca pacjentów w ciągu pierwszej godziny zawału zapobiegło 65 zgonom, a w ciągu drugiej godziny 37. Pokazuje to, jak duże znaczenie ma dla chorych natychmiastowe wezwanie pomocy.
 
Co możemy zrobić w „złotej godzinie”? 
 
W tym czasie najwięcej zależy od nas. Pierwsze co powinniśmy zrobić, to ocenić nasz stan – rozpoznać czy mamy do czynienia z przypuszczalnym zawałem serca. W tym celu należy zwrócić uwagę na objawy przedstawione powyżej (patrz „skąd mamy wiedzieć, że akurat mamy zawał serca”) i jeśli nie ustąpią one w ciągu 5 minut, należy natychmiast wezwać karetkę. Niewskazany jest przewóz chorego do szpitala na własną rękę, ponieważ zmniejsza to szansę na skuteczną reanimację w przypadku migotania komór (medycy posiadają odpowiedni sprzęt do przeprowadzenia wymaganych czynności np. defibrylacji). Karetka jest w stanie przyjechać do chorego w ciągu 8 minut w mieście i 15 minut poza miastem, od chwili przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora. Dalsze kroki w postępowaniu w „złotej godzinie” musimy zostawić lekarzom i personelowi medycznemu, który udzieli fachowej pomocy.
 
Najważniejsza godzina naszego życia
60 minut niektórym wydaje się krótkie, natomiast może okazać się czasem, który zadecyduje o powikłaniach zawału, a więc może wpłynąć na nasze przyszłe funkcjonowanie. Nie lekceważmy objawów i dzwońmy po pomoc jak najszybciej jest to możliwe, by zminimalizować uszkodzenia serca, a tym samym nie doprowadzić do spadku jakości życia.

 
Autor: Łukasz Pskit

Artykuł powstał przy współpracy redakcyjnej ze Studenckim Kołem Naukowym przy I Katedrze i Klinice WUM

Źródła
https://ptkardio.pl/wytyczne/4-czwarta_uniwersalna_definicja_zawalu_serca
„Interna Szczeklika”, Andzej Szczeklik, Piotr Gajewski, Kraków, 2021, wyd.12
https://www.gov.pl/web/rpp/system-ratownictwa-medycznego
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6124376/
Zawał serca to zwykle niespodziewana sytuacja. Okazuje się, że decydujące znaczenie ma „złota godzina”, czyli pierwsze 60 minut od czasu wystąpienia objawów do udzielenia fachowej, medycznej pomocy. To czas, który zadecyduje o powikłaniach zawału, a więc może wpłynąć na nasze przyszłe funkcjonowanie. Nie lekceważmy objawów i dzwońmy po pomoc jak najszybciej jest to możliwe, by zminimalizować uszkodzenia serca, a tym samym nie doprowadzić do spadku jakości życia.
Zacznijmy od tego, czym jest zawał serca?
 
Zawałem serca nazywamy stan, w którym obumiera część mięśnia sercowego – dochodzi do martwicy. Może być to spowodowane wieloma czynnikami, choć najczęstszym z nich jest zator w jednej z tętnic wieńcowych – naczyniu, które doprowadza krew bezpośrednio do danego obszaru serca. Istotne jest również to, jak duży obszar zaopatruje dane naczynie, ponieważ od tego zależy rozległość zawału. Komórki mięśnia sercowego nie potrafią ulegać regeneracji, dlatego szybkie wykrycie zawału i rozpoczęcie jego leczenia staje się kluczowe.
 
Skąd mamy wiedzieć, że akurat mamy zawał serca?
 
Zawał serca może dawać wiele różnych objawów, które mogą być uznane za niezwiązane z obszarem klatki piersiowej. Są to na przykład niepokój, nudności, bóle brzucha czy duszność wraz z kaszlem. Wiele osób lekceważy te objawy ze względu na ich małe powiązanie z sercem, natomiast jeśli towarzyszy im ból w klatce piersiowej (80% pacjentów), który jest bardzo silny i może promieniować do ramion, szyi, żuchwy czy brzucha, a nawet do palców rąk, jest to sygnał, że czas zadzwonić pod numer ratunkowy.
 
60 minut, które może uratować nam życie
 
„Złota godzina” to termin wprowadzony przez R. Adamusa Cowleya po raz pierwszy w 1961 roku. Określa on czas, w jakim osoba w stanie zagrożenia życia powinna trafić do placówki z personelem, który udzieli fachowej pomocy medycznej. Modele eksperymentalne pokazały, że po półtorej godziny niedokrwienia, martwica może zajmować 40-50% zagrożonego obszaru. Udrażniając tętnice odpowiednio szybko, możemy uratować połowę tkanek w niebezpieczeństwie. Już w latach 80 i 90 XX wieku badania wykazały, że specjalistyczna pomoc (podanie leków fibrynolitycznych) wśród tysiąca pacjentów w ciągu pierwszej godziny zawału zapobiegło 65 zgonom, a w ciągu drugiej godziny 37. Pokazuje to, jak duże znaczenie ma dla chorych natychmiastowe wezwanie pomocy.
 
Co możemy zrobić w „złotej godzinie”? 
 
W tym czasie najwięcej zależy od nas. Pierwsze co powinniśmy zrobić, to ocenić nasz stan – rozpoznać czy mamy do czynienia z przypuszczalnym zawałem serca. W tym celu należy zwrócić uwagę na objawy przedstawione powyżej (patrz „skąd mamy wiedzieć, że akurat mamy zawał serca”) i jeśli nie ustąpią one w ciągu 5 minut, należy natychmiast wezwać karetkę. Niewskazany jest przewóz chorego do szpitala na własną rękę, ponieważ zmniejsza to szansę na skuteczną reanimację w przypadku migotania komór (medycy posiadają odpowiedni sprzęt do przeprowadzenia wymaganych czynności np. defibrylacji). Karetka jest w stanie przyjechać do chorego w ciągu 8 minut w mieście i 15 minut poza miastem, od chwili przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora. Dalsze kroki w postępowaniu w „złotej godzinie” musimy zostawić lekarzom i personelowi medycznemu, który udzieli fachowej pomocy.
 
Najważniejsza godzina naszego życia
60 minut niektórym wydaje się krótkie, natomiast może okazać się czasem, który zadecyduje o powikłaniach zawału, a więc może wpłynąć na nasze przyszłe funkcjonowanie. Nie lekceważmy objawów i dzwońmy po pomoc jak najszybciej jest to możliwe, by zminimalizować uszkodzenia serca, a tym samym nie doprowadzić do spadku jakości życia.

 
Autor: Łukasz Pskit

Artykuł powstał przy współpracy redakcyjnej ze Studenckim Kołem Naukowym przy I Katedrze i Klinice WUM

Źródła
https://ptkardio.pl/wytyczne/4-czwarta_uniwersalna_definicja_zawalu_serca
„Interna Szczeklika”, Andzej Szczeklik, Piotr Gajewski, Kraków, 2021, wyd.12
https://www.gov.pl/web/rpp/system-ratownictwa-medycznego
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6124376/