Medicalpress
Zima i zmasowane rosyjskie ataki sprawiają, że opieka zdrowotna w Ukrainie działa w trybie awaryjnym. Pacjenci przekierowywani są do przepełnionych szpitali, mających alternatywne źródła zasilania – placówki, które ich nie mają, nie są w stanie zagwarantować ciepła i ciągłego funkcjonowania sprzętu medycznego. Punkty medyczne i karetki atakowane są każdego dnia – w pierwszych tygodniach 2026 roku niemal 70% ataków na opiekę zdrowotną na świecie wydarzyło się na terenie Ukrainy. „Musimy przyjmować pacjentów w placówkach, w których temperatura wewnątrz wynosi zaledwie +3 lub +5°C” – mówi Bogdan Awramenko z Polskiej Misji Medycznej.
Długotrwałe przerwy w dostawach prądu dotykają placówki ochrony zdrowia w Ukrainie już drugi tydzień z rzędu. Oznacza to, że pacjenci oraz medycy są narażeni na niskie temperatury oraz brak stabilnych dostaw energii elektrycznej, która jest niezbędna do działania sprzętu medycznego. Szczególnie dotyka to grup najwrażliwszych – lekarze kierują obecnie matki i noworodki głównie do placówek medycznych posiadających alternatywne źródła zasilania. Jedną z takich placówek jest Instytut Pediatrii, Położnictwa i Ginekologii, w którym mieści się Stowarzyszenie Neonatologów Ukrainy, współpracujące z Polską Misją Medyczną.

– Instytut przyjmuje obecnie noworodki i matki z całego obwodu kijowskiego, ponieważ jest w stanie zapewnić stabilne ogrzewanie i dostawy energii elektrycznej – mówi Bogdan Awramenko, koordynator ukraińskiego zespołu Polskiej Misji Medycznej.

Szczególnie trudna jest sytuacja na terenach przyfrontowych, gdzie działają kliniki mobilne Polskiej Misji Medycznej. W obwodzie charkowskim czy sumskim przerwy w dostawach wody i ciepła to niemal codzienność. W wielu miejscowościach dostawy energii elektrycznej są całkowicie wstrzymane. Dotyczy to nie tylko placówek medycznych, lecz także miejsc, w których mieszkają sami lekarze. W rezultacie wszystkie urządzenia elektroniczne — w tym telefony komórkowe, laptopy i tablety — rozładowują się, a korzystanie z grzejników oraz utrzymywanie łączności staje się niemożliwe.

– Brak łączności jest wyjątkowo dotkliwy na obszarach przyfrontowych: lekarze często nie mogą przez cały dzień skontaktować się ze swoimi rodzinami, aby upewnić się, że są bezpieczne, zwłaszcza po ostrzałach – dodaje Bogdan Awramenko z Polskiej Misji Medycznej – Nasi lekarze są zmuszeni przyjmować pacjentów w placówkach, w których temperatura wewnątrz wynosi zaledwie +3 lub +5°C. To warunki, które dodatkowo narażają zdrowie pacjentów.

Kliniki PMM w obwodzie charkowskim i sumskim przeprowadzają około 1000 konsultacji lekarskich miesięcznie. Pacjentami są głównie osoby starsze: seniorzy powyżej 65 roku życia stanowią ponad 50% badanych osób. Na terenie całej Ukrainy Polska Misja Medyczna pomaga również kobietom w ciąży i noworodkom. W projekcie współfinansowanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, polska organizacja wspiera oddziały neonatologiczne w całej Ukrainie, dostarczając im sprzętu i przeprowadzając szkolenia dla lekarzy i pacjentów.

Źródło: Komunikat Prasowy

Zima to jeden z najbardziej wymagających okresów dla kierowców. Krótkie dni, szybko zapadający zmrok i zmienna pogoda sprawiają, że prowadzenie samochodu staje się dużym wyzwaniem dla kierowców. Jak zadbać o komfort widzenia i bezpieczeństwo podczas jazdy, gdy wzrok pracuje pod tak dużym obciążeniem?
 
Sezon zimowych wyjazdów to dobry moment, w którym warto zwrócić szczególną uwagę na kondycję naszego wzroku. Wielogodzinne patrzenie na drogę, rozpraszające odbicia świateł od mokrej nawierzchni oraz wysoki kontrast między ciemnością a oświetlonymi tablicami wymagają od oczu wyjątkowej sprawności. Do tego dochodzi suche, ogrzewane powietrze w samochodzie, które może potęgować uczucie zmęczenia i suchości oczu. Wszystkie te czynniki sprawiają, że nasz wzrok pracuje intensywniej niż zwykle.

Dlatego, przygotowując się do zimowej podróży, oprócz wymiany opon czy sprawdzenia stanu technicznego auta, zadbajmy również o… widzenie. Komfort kierowcy to nie tylko ciepłe siedzenie i termos z herbatą. To przede wszystkim oczy, które powinny pracować bez zbędnego wysiłku.

Jak wesprzeć wzrok podczas jazdy?

Podczas prowadzenia samochodu nasze oczy nieustannie wykonują precyzyjną pracę: muszą szybko adaptować się do zmieniającego się oświetlenia, wychwytywać szczegóły z dużej odległości i reagować na bodźce pojawiające się w ułamku sekundy. Dlatego tak ważne jest dobranie soczewek do okularów, które nie tylko skorygują wadę wzroku, ale również odciążą wzrok i poprawią jakość widzenia w trudnych, zimowych warunkach. Jednym z rozwiązań często rekomendowanych kierowcom są soczewki z filtrami redukującymi odblaski. Dzięki specjalnej powłoce antyrefleksyjnej znacząco ograniczają rozpraszające światło i poprawiają kontrast widzenia, co jest szczególnie istotne po zmroku, kiedy oślepiające reflektory nadjeżdżających aut stanowią duże obciążenie dla oczu.

Kierowcy często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo jakość widzenia wpływa na czas reakcji za kierownicą. Odpowiednio dobrane soczewki mogą realnie zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza w warunkach ograniczonej widoczności – mówi Agnieszka Szopa, product manager Hoya Lens Poland.  

W nowoczesnych rozwiązaniach optycznych stosuje się również specjalne filtry, selektywnie odbijające światło, które najczęściej powoduje oślepienie. Takie soczewki wspierają kierowcę zarówno podczas jazdy nocą, jak i w trakcie intensywnych opadów deszczu, kiedy mokra nawierzchnia potęguje nieprzyjemne odbicia.

Polaryzacja, czyli wsparcie w słoneczne zimowe dni

Zimowe podróże to nie tylko jazda po zmroku. Niskie, ostre słońce, odbicia światła od mokrej jezdni, śniegu czy szyb innych samochodów potrafią być równie uciążliwe. W takich sytuacjach świetnie sprawdzają się soczewki polaryzacyjne, które eliminują męczące odbicia światła i poprawiają kontrast widzenia. Kierowcy zyskują bardziej stabilny i wyraźny obraz, co przekłada się na większy komfort prowadzenia i mniejsze zmęczenie oczu.

Polaryzacja jest szczególnie pomocna podczas jazdy w słoneczne, mroźne dni, kiedy klasyczne okulary przeciwsłoneczne nie zawsze radzą sobie z ostrym, odbitym światłem. Co ważne, soczewki polaryzacyjne zapewniają pełną ochronę przed promieniowaniem UV, a przy tym mogą być barwione w różnych odcieniach lub uzupełnione o powłoki lustrzane, dzięki czemu pełnią funkcję zarówno praktyczną, jak i estetyczną – mówi Agnieszka Szopa, product manager Hoya Lens Poland.  

Wskazówki dla kierowców. Jak zadbać o wzrok w trasie?

Regularnie badaj wzrok. Nawet niewielka, niezauważalna na co dzień wada może obniżać ostrość widzenia po zmroku czy w trudnych warunkach pogodowych. Aktualne badanie wzroku to podstawa bezpiecznej jazdy.

Wybieraj okulary dobrane do Twoich potrzeb na drodze. Jazda w mieście, długie trasy, częste prowadzenie nocą czy w słoneczne, zimowe dni to różne wymagania dla wzroku. Warto skonsultować je ze specjalistą, by dobrać soczewki najlepiej dopasowane do stylu jazdy.

Dbaj o nawilżenie powierzchni oczu. Ogrzewanie w samochodzie i długotrwała koncentracja mogą potęgować suchość oczu. W przerwach mrugaj częściej, przewietrz samochód i zadbaj o odpowiedni poziom nawilżenia oczu.

Dbaj o czystość szyb i okularów. Kurz, smugi i brud mogą rozpraszać światło i pogarszać kontrast widzenia. Zarówno szyby, jak i soczewki okularowe warto regularnie czyścić specjalnymi środkami, które nie pozostawiają tłustego filmu.

Odpoczywaj w trasie. Co dwie godziny zrób krótką przerwę, by rozluźnić wzrok. Oderwanie oczu od intensywnego patrzenia w dal przynosi szybkie odciążenie układowi wzrokowemu.

Zimowa jazda samochodem stawia przed naszym wzrokiem wyjątkowe wyzwania: od oślepiających reflektorów, przez zmienną pogodę, po krótkie dni i intensywne światło słoneczne. Odpowiednio dobrane okulary mogą znacząco poprawić zarówno komfort, jak i bezpieczeństwo prowadzenia auta, redukując odblaski, poprawiając kontrast i ułatwiając szybkie przenoszenie wzroku między różnymi odległościami. Warto więc podejść do kwestii widzenia tak samo poważnie jak do przygotowania technicznego samochodu. Dobre widzenie to nie luksus. To kluczowy element bezpiecznej podróży.

Źródło: Komunikat Prasowy

Latem widok ludzi w okularach przeciwsłonecznych nikogo nie dziwi. Natomiast zimową porą wiele osób nie przykłada wagi do odpowiedniej ochrony oczu, ulegając mylnemu wrażeniu, że zimowe słońce nie jest aż tak intensywne. Rozpoczynające się ferie to doskonały czas, by zdać sobie sprawę z tego, że nasze oczy potrzebują odpowiedniej ochrony również zimą.
To właśnie zimową porą ochrona oczu nabiera szczególnego znaczenia. Oprócz promieni światła wpadających bezpośrednio do oczu, nasz wzrok narażony jest na dodatkowe 85% promieni odbitych od działającej jak lustro powierzchni śniegu czy lodu. Ponadto oczy są bardziej wrażliwe, gdyż są mniej przyzwyczajone do kontaktu ze słońcem z uwagi na większą liczbę pochmurnych, ciemniejszych i krótszych dni. Czy to sprawia, że powinniśmy ograniczyć przebywanie na świeżym powietrzu? Wręcz przeciwnie! Aktywność zimową porą jest wskazana, ponieważ niesie ze sobą wiele korzyści nie tylko dla zdrowia fizycznego, ale również psychicznego. Dlatego nie należy rezygnować z wychodzenia za zewnątrz, niezależnie od pogodowej aury. Kluczowe jest odpowiednie przygotowanie się do zimowych aktywności.
 
Lepiej zapobiegać niż leczyć
Promieniowanie odbite od śniegu może być tak samo niebezpieczne jak patrzenie bezpośrednio w słońce. Do tego dochodzi mniejszy kąt, pod jakim patrzymy na słońce i bardziej rozrzedzone powietrze na wyższych wysokościach. To wszystko sprawia, że więcej promieniowania UV dociera do naszych oczu – przestrzega Maciej Ciebiera, optometrysta, ekspert Hoya Lens Poland. Jako ciekawostkę mogę dodać, że jedne z pierwszych okularów chroniących przed słońcem wykonywały plemiona zamieszkujące Arktykę. Były to zaślepki wykonane z kości zwierząt lub drewna, z wyciętymi otworami wpuszczającymi minimalną ilość światła[1]. To, że o wzrok pośród wiecznego śniegu dbały nawet plemiona żyjące tysiące lat temu, również powinno dać nam do myślenia – kontynuuje ekspert.

Tkanki oka łatwo absorbują promieniowanie UV. Rogówka pochłania głównie promieniowanie UVB, a soczewka UVA. Jednak nadal część promieniowania z zakresu ultrafioletu dociera do siatkówki. Tak jak w przypadku skóry, w momencie absorpcji promieniowania dochodzi do przekazania całej energii tkankom, co może przyczyniać się do powstawania poważnych uszkodzeń, tak w przypadku oczu może doprowadzić do zapalenia rogówki i spojówki. Szczególnie, jeśli narazimy swoje oczy na dużą ilość promieniowania UV np. podczas jazdy na nartach, wspinaczki wysokogórskiej.

Długotrwałe przebywanie na słońcu bez ochrony, może prowadzić także do tzw. retinopatii słonecznej. Objawia się ona bólami głowy, występowaniem mroczków, zaburzeniami widzenia. Pogorszenie widzenia jest najczęściej przejściowe, ale może utrzymywać się nawet powyżej roku. Konsekwencje nadmiernej ekspozycji oczu na światło UV mogą być też odroczone w czasie.

Należy mieć świadomość, że to, co się dzieje z oczami po ekspozycji na słońce, może nie dawać objawów przez lata.. Ekspozycja na promieniowanie UV ma charakter kumulacyjny, więc nawet jeśli doraźnie nie odczuwamy dolegliwości, to jej skutki możemy odczuć w przyszłości – komentuje Maciej Ciebiera, optometrysta, ekspert Hoya Lens Poland.

Przykładem może być uszkodzenie plamki żółtej, jej zwyrodnienie będzie skutkowało np. zaburzeniami widzenia barwnego, zniekształceniem obrazu, a nawet całkowitą utratą widzenia. Uważa się, że zwiększona ekspozycja na promieniowanie UV może również przyczynić się do przyspieszonego pojawienia się zaćmy.

Jeśli więc planujemy aktywność fizyczną na zewnątrz, szczególnie zimą powinniśmy zadbać o właściwą ochronę wzroku. Odpowiednio dobrane okulary przeciwsłoneczne nie tylko zapewnią komfort dla naszych oczu, ale również bezpieczeństwo, np. podczas górskich szaleństw na stoku.
 
Jak wybrać odpowiednie okulary przeciwsłoneczne?
 
Wybór okularów pod wpływem chwili, na przypadkowych zakupach na straganach, w drogeriach,  stacjach benzynowych czy sklepach z odzieżą lub kierowanie się przede wszystkim tym, żeby pasowały do zimowych stylizacji, nie jest najlepszym pomysłem. Specjaliści ochrony wzroku są zgodni co do tego, że noszenie takich okularów może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
 
Dlaczego okulary przeciwsłoneczne bez odpowiednich filtrów są tak groźne? Gdy nosimy okulary przeciwsłoneczne, do naszych oczu wpada mniej światła, ale powoduje to także większe rozszerzenie źrenicy oka. Jeśli kupimy produkt bez odpowiedniego filtra i o wątpliwej jakości, ostateczny efekt będzie jeszcze gorszy, niż gdybyśmy ich w ogóle nie mieli. Ciemne soczewki spowodują rozszerzenie źrenicy i do oka dostanie się jeszcze więcej szkodliwego światła ultrafioletowego – przestrzega ekspert.

Wybierając okulary warto udać się do profesjonalnego salonu optycznego i zainwestować w produkt wysokiej jakości. Jedynie wtedy można mieć pewność, że kupujemy okulary wyposażone w filtr UV, który faktycznie będzie chronił wzrok. Specjalista pomoże również dobrać model, który będzie dopasowany do kształtu twarzy oraz do rodzaju wykonywanych aktywności.
 
W krajach UE chroni nas prawo konsumenta oraz standardy, zgodnie z którymi powinny być wykonane okulary przeciwsłoneczne. Dla naszego bezpieczeństwa okulary powinny mieć certyfikat gwarantujący posiadanie filtra światła UV – zazwyczaj jest to potwierdzone napisem UV400 na zauszniku. Absolutnym minimum jest posiadanie certyfikatu CE. Taki wyrób powinien też mieć instrukcję, książeczkę lub przyczepioną kartkę z danymi producenta lub importera, a także objaśnienie symboli i kategorie zastosowanych filtrów – tłumaczy Maciej Ciebiera.
 
Rodzaje soczewek
 
Kupując okulary przeciwsłoneczne, do wyboru mamy kilka wersji tego produktu. Okulary z soczewkami polaryzacyjnymi eliminują efekt olśnienia i redukują ilość uciążliwych refleksów. Podnoszą również kontrast i tym samym gwarantują komfort widzenia, nawet w wyjątkowo słoneczne dni. Ich właściwości są szczególnie potrzebne w momencie, gdy światło odbija się od lśniących powierzchni np. mokrej drogi lub śniegu, czy szyby nadjeżdżającego pojazdu.
 
W przypadku gdy na co dzień nosimy okulary korekcyjne, dobrym rozwiązaniem typu „dwa w jednym”, będą okulary z soczewkami fotochromowymi, które automatycznie dostosowują się do natężenia światła. Na zewnątrz przyciemniają się pod wpływem promieniowania UV i rozjaśniają się do pełnej przejrzystości w pomieszczeniach. Technologia fotochromowa może być stosowana w połączeniu z różnymi konstrukcjami soczewek: jednoogniskowymi, relaksacyjnymi i progresywnymi. Soczewki fotochromowe są dostępne w różnych kolorach i występują również w połączeniu z powłoką lustrzaną.
 
Specjalista w salonie optycznym dysponuje bardzo szeroką ofertą produktów i na pewno zaproponuje odpowiednie rozwiązanie, dlatego warto opowiedzieć mu o swoich oczekiwaniach i o tym, do jakich aktywności będziemy najczęściej używać okularów.
 
 
 
[1] National Geographic, Kto wynalazł okulary przeciwsłoneczne? Na ten pomysł wpadli mieszkańcy Arktyki, dostęp: 10.01.2024: Kto wynalazł okulary przeciwsłoneczne? Na ten pomysł wpadli mieszkańcy Arktyki – National Geographic (national-geographic.pl).
żródło: On Board
Witamina D to bardzo ważna substancja dla naszego zdrowia, która odpowiada m.in. za regulację gospodarki wapniowo-fosforanowej. Jej niedobór może się wiązać ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia m.in. osteoporozy, depresji, choroby Hashimoto, problemów immunologicznych, a nawet stwardnienia rozsianego. W naszym organizmie witamina D jest syntetyzowana pod wpływem promieni słonecznych – stąd też w okresach mniejszego nasłonecznienia powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na jej suplementację. Jakie są wytyczne w tym zakresie, na co zwrócić uwagę wybierając suplementy i jak sprawdzić nasz poziom witaminy D, wyjaśnia Artur Gabrysiak – specjalista ds. medycyny laboratoryjnej Grupy American Heart of Poland.
Do głównych źródeł pokarmowych witaminy D należą tłuste ryby, wątróbka, żółtka jaj, mleko i jego przetwory oraz grzyby. Synteza tego ważnego składnika w większości zależy jednak od naszej ekspozycji na słońce. Stąd też coraz częściej suplementacja witaminy D jest wskazana przez cały rok, w przypadkach, gdy nawet latem nie jesteśmy w stanie zażywać wystarczająco częstych kąpieli słonecznych.
 
 – Niestety, rozwój cywilizacyjny w bardzo szybkim tempie odsunął człowieka od słońca. Całymi dniami przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach, nie wychodzimy na zewnątrz w celu zapewnienia podstawowych potrzeb życiowych. Współcześnie żywność możemy zdobyć już bez wychodzenia z domu. Jadąc do pracy, część osób może wsiąść do auta w domu na parkingu podziemnym i w pracy wysiąść w taki sam sposób. W skali tysięcy lat istnienia gatunku ludzkiego nagle drastycznie ograniczyliśmy wpływ słońca na naszą skórę, a nasze organizmy nie zdążyły się dostosować do tak nagłej zmiany. Efektem tego jest ciągły niedobór syntetyzowanej w naszej skórze pod wpływem promieni słonecznych witaminy D – tłumaczy Artur Gabrysiak, specjalista diagnostyki laboratoryjnej Grupy American Heart of Poland.
 
Dlatego też wytyczne suplementacji witaminy D dla polskiej populacji zalecają całoroczną suplementację w grupach wiekowych do 18 i od 65 roku życia. W grupie wiekowej 18-65 lat wytyczne dopuszczają wstrzymanie suplementacji od maja do września pod warunkiem przybywania minimum 15 minut na słońcu w godzinach od 10 do 15, bez filtrów przeciwsłonecznych. Jednak przyjmowanie suplementacji nawet w tej grupie wiekowej, niezależnie od przebywania na słońcu, jest ciągle bezpieczne i wskazane. Zanim jednak sięgniemy po suplementy tego cenna składnika, warto sprawdzić jego poziom w naszym organizmie.
 
– W sprzedaży są dostępne różne preparaty, muszą być one jednak dostosowane do wieku, stylu życia i innych istotnych czynników. Dlatego też zanim wybierzemy się do apteki po suplementy, zbadajmy poziom witaminy D w naszym organizmie. To proste i szybkie badanie na podstawie próbki krwi pozwoli nam odpowiednio dopasować dawkę i uniknąć zarówno zbyt niskiego poziomu suplementacji, jak i nadmiernych stężeń witaminy D – te bowiem również są szkodliwe – przestrzega Artur Gabrysiak.
 
Optymalne stężenie witaminy D określane jest na 30-50 ng/ml. Przy takim stężeniu należy utrzymać dotychczasowe postępowanie. W zależności od stopnia odchylenia od powyższego zakresu referencyjnego należy odpowiednio według wytycznych skorygować dawki suplementacji, najlepiej pod kontrolą lekarza. W przypadku wartości powyżej 100 ng/ml mówimy o stężeniu toksycznym, od 50 do 100 jest stężenie wysokie. Znaczny niedobór zaczyna się poniżej 20 ng/ml, natomiast przy wartości poniżej 10 ng/ml mowa jest już o ciężkim niedobrze.
 
– Zachęcam osoby, które jeszcze nie uzupełniają witaminy D do weryfikacji stężenia witaminy D, a osoby suplementujące według wytycznych – do weryfikacji poprawności dopasowania obecnej dawki. Zwłaszcza kieruję tę sugestię do osób, które stosują modną ostatnio terapię wysokimi dawkami witaminy D. Niestety, coraz częściej widzimy pacjentów z objawami zatrucia właśnie z powodu przyjmowania wysokich „końskich” dawek witaminy D – podsumowuje specjalista American Heart of Poland.
 
źródło: AHoP
Witamina D to bardzo ważna substancja dla naszego zdrowia, która odpowiada m.in. za regulację gospodarki wapniowo-fosforanowej. Jej niedobór może się wiązać ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia m.in. osteoporozy, depresji, choroby Hashimoto, problemów immunologicznych, a nawet stwardnienia rozsianego. W naszym organizmie witamina D jest syntetyzowana pod wpływem promieni słonecznych – stąd też w okresach mniejszego nasłonecznienia powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na jej suplementację. Jakie są wytyczne w tym zakresie, na co zwrócić uwagę wybierając suplementy i jak sprawdzić nasz poziom witaminy D, wyjaśnia Artur Gabrysiak – specjalista ds. medycyny laboratoryjnej Grupy American Heart of Poland.
Do głównych źródeł pokarmowych witaminy D należą tłuste ryby, wątróbka, żółtka jaj, mleko i jego przetwory oraz grzyby. Synteza tego ważnego składnika w większości zależy jednak od naszej ekspozycji na słońce. Stąd też coraz częściej suplementacja witaminy D jest wskazana przez cały rok, w przypadkach, gdy nawet latem nie jesteśmy w stanie zażywać wystarczająco częstych kąpieli słonecznych.
 
 – Niestety, rozwój cywilizacyjny w bardzo szybkim tempie odsunął człowieka od słońca. Całymi dniami przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach, nie wychodzimy na zewnątrz w celu zapewnienia podstawowych potrzeb życiowych. Współcześnie żywność możemy zdobyć już bez wychodzenia z domu. Jadąc do pracy, część osób może wsiąść do auta w domu na parkingu podziemnym i w pracy wysiąść w taki sam sposób. W skali tysięcy lat istnienia gatunku ludzkiego nagle drastycznie ograniczyliśmy wpływ słońca na naszą skórę, a nasze organizmy nie zdążyły się dostosować do tak nagłej zmiany. Efektem tego jest ciągły niedobór syntetyzowanej w naszej skórze pod wpływem promieni słonecznych witaminy D – tłumaczy Artur Gabrysiak, specjalista diagnostyki laboratoryjnej Grupy American Heart of Poland.
 
Dlatego też wytyczne suplementacji witaminy D dla polskiej populacji zalecają całoroczną suplementację w grupach wiekowych do 18 i od 65 roku życia. W grupie wiekowej 18-65 lat wytyczne dopuszczają wstrzymanie suplementacji od maja do września pod warunkiem przybywania minimum 15 minut na słońcu w godzinach od 10 do 15, bez filtrów przeciwsłonecznych. Jednak przyjmowanie suplementacji nawet w tej grupie wiekowej, niezależnie od przebywania na słońcu, jest ciągle bezpieczne i wskazane. Zanim jednak sięgniemy po suplementy tego cenna składnika, warto sprawdzić jego poziom w naszym organizmie.
 
– W sprzedaży są dostępne różne preparaty, muszą być one jednak dostosowane do wieku, stylu życia i innych istotnych czynników. Dlatego też zanim wybierzemy się do apteki po suplementy, zbadajmy poziom witaminy D w naszym organizmie. To proste i szybkie badanie na podstawie próbki krwi pozwoli nam odpowiednio dopasować dawkę i uniknąć zarówno zbyt niskiego poziomu suplementacji, jak i nadmiernych stężeń witaminy D – te bowiem również są szkodliwe – przestrzega Artur Gabrysiak.
 
Optymalne stężenie witaminy D określane jest na 30-50 ng/ml. Przy takim stężeniu należy utrzymać dotychczasowe postępowanie. W zależności od stopnia odchylenia od powyższego zakresu referencyjnego należy odpowiednio według wytycznych skorygować dawki suplementacji, najlepiej pod kontrolą lekarza. W przypadku wartości powyżej 100 ng/ml mówimy o stężeniu toksycznym, od 50 do 100 jest stężenie wysokie. Znaczny niedobór zaczyna się poniżej 20 ng/ml, natomiast przy wartości poniżej 10 ng/ml mowa jest już o ciężkim niedobrze.
 
– Zachęcam osoby, które jeszcze nie uzupełniają witaminy D do weryfikacji stężenia witaminy D, a osoby suplementujące według wytycznych – do weryfikacji poprawności dopasowania obecnej dawki. Zwłaszcza kieruję tę sugestię do osób, które stosują modną ostatnio terapię wysokimi dawkami witaminy D. Niestety, coraz częściej widzimy pacjentów z objawami zatrucia właśnie z powodu przyjmowania wysokich „końskich” dawek witaminy D – podsumowuje specjalista American Heart of Poland.
 
źródło: AHoP