Medicalpress
Podczas 2. Forum Zdrowia Kobiet, które 18 i 19 czerwca 2026 r. odbyło się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, dyskutowano o tym, jak skuteczniej odpowiadać na potrzeby zdrowotne kobiet na różnych etapach życia. O interdyscyplinarnym podejściu do kwestii profilaktyki i diagnostyki, leczenia i opieki długoterminowej debatowali lekarze, eksperci systemowi, przedstawiciele środowisk naukowych, klinicznych i organizacji pacjenckich. Ton rozmowom panelowym nadało przemówienie ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, w którym zaapelowała: „Zdrowie kobiet to wspólna odpowiedzialność administracji publicznej, środowiska medycznego, ekspertów i decydentów. Tylko pracując razem możemy tworzyć rozwiązania, które będą skuteczne, dostępne i odpowiadające na rzeczywiste potrzeby”. W wydarzeniu wzięło udział blisko 500 osób.
Forum Zdrowia Kobiet po raz kolejny było przestrzenią rozmowy o medycynie, systemie ochrony zdrowia i praktyce klinicznej w obszarach, które bezpośrednio wpływają na jakość życia kobiet. Tegoroczną edycję pod hasłem: Połączone perspektywy zainaugurowała swoim wystąpieniem ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, która wskazała, że zdrowie kobiet powinno być traktowane nie jako jeden z wielu wycinków polityki zdrowotnej, lecz jako jej fundament. Podkreśliła, że forum ma szczególne znaczenie, ponieważ łączy perspektywy pacjentek, lekarzy, pielęgniarek, położnych, psychologów, administracji publicznej, ekspertów i wszystkich osób współtworzących system opieki.
– Dzisiejsze forum ma wyjątkowy charakter, ponieważ łączy różne perspektywy: kobiet jako pacjentek, lekarzy, pielęgniarek, położnych, psychologów, a także wszystkich osób, które na co dzień budują system opieki. I właśnie to łączenie perspektyw jest dziś kluczowe. Zdrowie kobiet nie może być postrzegane fragmentarycznie. Powinno być traktowane w sposób ciągły, skoordynowany i oparty na całym cyklu naszego życia. Za długo funkcjonowaliśmy w modelu, w którym objawy zgłaszane przez kobiety bywały bagatelizowane. Zbyt często słyszały one: „taka pani uroda”. Dziś naszym zadaniem jest odejście od tego podejścia i zastąpienie go systemową odpowiedzią opartą na wiedzy, empatii i szybkim działaniu. Nie możemy również mówić o zdrowiu kobiet bez uwzględnienia zdrowia psychicznego. To obszar, który przez lata pozostawał niedostatecznie widoczny, a który ma ogromny wpływ na jakość życia, zarówno w okresie macierzyństwa, jak i w innych momentach naszego życia – powiedziała ministra zdrowia.
Szefowa resortu zdrowia zauważyła, że zdrowie kobiet jest wspólną odpowiedzialnością administracji publicznej, środowiska medycznego, ekspertów i decydentów. Na koniec swojego wystąpienia podkreśliła:
– Chciałabym, aby efektem tego forum była nie tylko wymiana doświadczeń, ale także konkretne kierunki działań. Takie, które przełożą się na codzienność pacjentek, na ich poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i zaufania do systemu, bo zdrowie kobiet to zdrowie społeczeństwa.
Zdrowie kobiet ponad specjalizacjami
Dyskusja inauguracyjna 2. Forum Zdrowia Kobiet była poświęcona jednej z najważniejszych zmian, jakiej wymaga dziś rozmowa o zdrowiu kobiet: odejściu od bagatelizowania objawów na rzecz systemowej, skoordynowanej i interdyscyplinarnej odpowiedzi. Uczestnicy debaty rozmawiali o tym, jak budować model opieki, w którym pacjentka szybciej trafia na właściwą ścieżkę diagnostyczną, ma dostęp do profilaktyki i wczesnego wykrywania chorób, a jej potrzeby są widziane w perspektywie całego życia – od wieku reprodukcyjnego, przez ciążę i połóg, po menopauzę, starzenie się i opiekę długoterminową.
Prof. dr hab. n. med. Ewa Barcz, ginekolog-położnik, kierowniczka Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Wydziału Medycznego CM UKSW, Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, zwróciła uwagę na choroby dna miednicy – obszar wciąż niedostatecznie obecny w debacie publicznej, edukacji medycznej i organizacji opieki.
– Choroby dna miednicy dotyczą około 30 proc. dorosłych kobiet, a po 50. roku życia – połowy populacji kobiet. To nie jest wyłącznie nietrzymanie moczu, lecz cały zakres problemów obejmujących dolny odcinek układu moczowego, przewodu pokarmowego, narządy miednicy, zespoły bólowe czy zaburzenia statyki. Tymczasem ten obszar nie jest właściwie obecny ani w szkoleniu przeddyplomowym ani podyplomowym. Nie mamy wystarczającego systemu kształcenia, a skutki ponoszą pacjentki i cały system ochrony zdrowia – mówiła Ewa Barcz.
Znaczenie profilaktyki onkologicznej i koordynacji opieki podkreślił prof. dr hab. n. med. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej, pełnomocnik dyrektora Narodowego Instytutu Onkologii ds. Wdrożenia Krajowej Sieci Onkologicznej. Wskazywał, że mimo postępu w diagnostyce i leczeniu celem powinno być wykrywanie chorób na wcześniejszych etapach oraz zwiększenie zgłaszalności na badania profilaktyczne.
– Jako onkolog chciałbym, aby przypadków onkologicznych było jak najmniej i aby kobiety nie trafiały do leczenia zbyt późno. Mamy profilaktykę, ale pytanie brzmi, jak z niej korzystamy. W przypadku raka piersi z badań korzysta około 30 proc. uprawnionych osób, a wcześniej wykryta choroba daje realną szansę na skuteczne leczenie. Krajowa Sieć Onkologiczna porządkuje proces i wzmacnia koordynację, ale system będzie skuteczny tylko wtedy, gdy pacjentki i pacjenci będą aktywnie korzystać z profilaktyki – mówił Mariusz Bidziński.
– Profilaktyka to przede wszystkim relacje. Położne są wciąż kojarzone głównie z okresem okołoporodowym, tymczasem mogą prowadzić edukację zdrowotną, wspierać profilaktykę onkologiczną i uroginekologiczną, opiekę przedkoncepcyjną czy kobiety w okresie transformacji menopauzalnej. Mamy bardzo dobrze wykształconą grupę zawodową i powinniśmy korzystać z tego potencjału. Potrzebne są jednak konkretne działania systemowe oraz finansowanie – akcentowała prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Grażyna Iwanowicz-Palus, konsultantka krajowa w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego, kierowniczka Zakładu Opieki Specjalistycznej w Położnictwie Katedry Rozwoju Położnictwa, Uniwersytet Medyczny w Lublinie.
Prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, kierowniczka Katedry Zdrowia Kobiety Zakładu Zdrowia Reprodukcyjnego i Seksuologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, uwydatniła dwa niedostatecznie zaopiekowane obszary: opiekę ginekologiczną nad dziewczynkami i kobietami z niepełnosprawnościami oraz ginekologię dziecięcą oraz dziewczęcą.
– Dziewczynka czy kobieta z niepełnosprawnością intelektualną powinna mieć dostęp do takiej samej edukacji zdrowotnej jak osoba sprawna intelektualnie. Dotyczy to miesiączki, higieny, szczepień przeciw HPV, bezpieczeństwa, chorób przenoszonych drogą płciową czy antykoncepcji. Drugi obszar to ginekologia dziecięca i dziewczęca, gdzie coraz częściej widzimy przedwczesne dojrzewanie, zaburzenia miesiączkowania oraz otyłość. W tej opiece mamy zawsze dwóch pacjentów: dziecko i matkę – mówiła.
Na znaczenie znajomości praw pacjenta, prostszej komunikacji dotyczącej profilaktyki oraz przeciwdziałania dezinformacji medycznej wskazywała dr n. med. Maria Jessa-Jabłońska, zastępczyni Rzecznika Praw Pacjenta.
– Jeżeli pacjenci znają swoje prawa, łatwiej poruszają się w systemie ochrony zdrowia. Potrzebują też prostej informacji i jasnej komunikacji – przez SMS, e-mail, aplikację, lekarza POZ czy medycynę pracy. Drugim bardzo ważnym problemem jest dezinformacja medyczna i praktyki osób, które zachęcają pacjentów do korzystania z produktów lub procedur niepotwierdzonych naukowo, często odciągając ich od leczenia zgodnego z wiedzą medyczną – zaznaczyła.
Marta Nowacka, prezeska Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, prezeska Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich, zwróciła uwagę, że poza opieką nad kobietą w ciąży wiele obszarów zdrowia kobiet nadal nie ma wystarczającej koordynacji. Dotyczy to m.in. uroginekologii, ale także wsparcia kobiet pełniących role opiekunek wobec chorych członków rodzin.
– Mamy dziś mocno rozwiniętą opiekę nad kobietą w ciąży, planującą ciążę i po porodzie. Natomiast później wiele problemów kobiet jakby przestaje istnieć w systemie. Uroginekologia nadal jest tematem tabu, a pacjentki często nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Poza onkologią wciąż brakuje realnej koordynacji opieki. Każdy obszar zdrowia kobiet wymaga tak kompleksowej pracy, jaką wykonano w przypadku opieki nad kobietą w ciąży – mówiła Marta Nowacka.
Prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Aneta Nitsch-Osuch, konsultantka wojewódzka ds. epidemiologii dla województwa mazowieckiego, prodziekan ds. programów i jakości kształcenia, kierowniczka Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, sekretarz Rady Sanitarno-Epidemiologicznej przy Głównym Inspektorze Sanitarnym, wskazała na niewykorzystany potencjał szczepień jako narzędzia profilaktyki.
– Wszystkie szczepienia rekomendowane kobietom w ciąży, czyli przeciw grypie, krztuścowi i RSV, są bezpłatne. To bardzo dobry krok, ale mimo zniesienia bariery finansowej realizacja tych szczepień nadal pozostawia wiele do życzenia. Potrzebujemy edukacji pacjentek i personelu medycznego. Ważną rolę mogą odegrać szkoły rodzenia i położne, bo decyzje dotyczące zdrowia wciąż w dużej mierze zapadają na podstawie rekomendacji lekarza, położnej czy innego przedstawiciela personelu medycznego – zauważyła. Ekspertka podkreśliła, że bezpłatne szczepienia dla kobiet w ciąży są ważnym rozwiązaniem, ale zgłaszalność pozostaje zbyt niska.
Prof. Grażyna Iwanowicz-Palus zwróciła również uwagę na prawa kobiet w opiece okołoporodowej oraz temat przemocy seksualnej i przemocy w relacjach intymnych.
– Kobieta ma zapisane prawo wyboru miejsca porodu, również w warunkach pozaszpitalnych, ale przez lata był to w dużej mierze martwy zapis, bo taka decyzja oznaczała samodzielne ponoszenie kosztów. Ważnym, wciąż niedostatecznie zaopiekowanym tematem pozostaje też przemoc seksualna i przemoc w relacjach intymnych, która w dużej mierze dotyczy kobiet – mówiła.
Rekomendacje i kierunek działań
W części poświęconej rekomendacjom uczestnicy debaty wskazywali przede wszystkim na potrzebę lepszej edukacji medycznej, koordynacji opieki, wzmacniania profilaktyki, przeciwdziałania dezinformacji oraz budowania zaufania do medycyny opartej na faktach.
Prof. Ewa Barcz jako najpilniejsze działanie wskazała stworzenie systemu edukacji podyplomowej i specjalizacji szczegółowej z uroginekologii.
– W chorobach dna miednicy jesteśmy w szczerym polu. Trzeba zacząć od edukacji lekarzy. Od lat powtarzam, że potrzebujemy specjalizacji szczegółowej z uroginekologii. Nie musi być kilku tysięcy uroginekologów – wystarczy kilkudziesięciu specjalistów i wyspecjalizowane ośrodki, które będą odpowiadały na realne potrzeby demograficzne kobiet – mówiła.
Prof. Mariusz Bidziński podkreślił, że opieka nad zdrowiem kobiet powinna obejmować cały cykl życia: od edukacji młodzieży, przez profilaktykę nowotworową oraz zdrowy styl życia, po menopauzę, geriatrię i wsparcie seniorek.
– Patrząc na zdrowie kobiet, powinniśmy myśleć o całym cyklu życia. U młodzieży kluczowa jest edukacja i szczepienia przeciw HPV, u kobiet dorosłych – badania profilaktyczne i zdrowy styl życia, w okresie menopauzalnym – rzetelna informacja, a u osób starszych – odpowiedź na samotność, depresję i wielochorobowość. Demografia pokazuje, że system musi wzmacniać geriatrię i opiekę nad seniorkami – mówił profesor.
Dr Maria Jessa-Jabłońska rekomendowała traktowanie profilaktyki jako stałego działania systemowego oraz rozwijanie narzędzi komunikacji z pacjentami, w tym infolinii i helpline’ów.
– Profilaktyka to działania systemowe, a nie tylko pojedyncze akcje. Powinna być wspierana przez skuteczną komunikację i prostą informację. Bardzo ważne jest także przeciwdziałanie antymedycynie, czyli osobom i podmiotom, które oszukują pacjentów, oferując produkty lub procedury bez działania leczniczego. Ważnym narzędziem kontaktu z obywatelami jest całodobowa infolinia Rzecznika Praw Pacjenta – zaznaczyła
Marta Nowacka wskazała na konieczność przeniesienia doświadczeń z opieki koordynowanej na kolejne obszary zdrowia kobiet.
– Ochrona zdrowia musi zauważyć problem uroginekologii. Mamy doświadczenia w koordynowanej opiece nad kobietą w ciąży, Krajową Sieć Onkologiczną czy Krajową Sieć Kardiologiczną i w tym duchu powinniśmy iść z kolejnymi zmianami. Pacjentka powinna być leczona kompleksowo, zgodnie z przebiegiem choroby i realnymi potrzebami, a nie traktowana wyłącznie jako procedura – wyjaśniła
Według prof. Violetty Skrzypulec-Plinty należy dążyć do odbudowy zaufania do medycyny, ochrony personelu medycznego przed hejtem oraz prostego komunikowania pacjentom, co jest sprawdzone i bezpieczne.
– Uczmy się podejścia do pacjenta, którego nie zastąpi sztuczna inteligencja. Mówmy jasno, co jest sprawdzone medycznie, opierajmy się na faktach i autorytetach. Musimy odbudować zaufanie do lekarzy i całego personelu medycznego oraz pokazywać codzienną, często niewidoczną pracę medycyny – mówiła ekspertka.
– Potrzebujemy systemowego podejścia do dezinformacji i fake newsów. W szczepieniach pytanie nie brzmi, czy kryzys się pojawi, tylko kiedy się pojawi, dlatego system musi być przygotowany wcześniej. Ważne jest też monitorowanie efektów programów zdrowotnych oraz mocniejsze włączenie profilaktyki i promocji zdrowia do kształcenia przed- i podyplomowego zawodów medycznych – podkreśliła prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Aneta Nitsch-Osuch.
Wątki, które wybrzmiały podczas inauguracji, znalazły rozwinięcie w kolejnych sesjach 2. Forum Zdrowia Kobiet. Eksperci rozmawiali m.in. o opiece okołoporodowej, płodności i niepłodności, onkologii kobiecej, endometriozie, migrenie, zdrowiu seksualnym, zaburzeniach dna miednicy, zdrowiu psychicznym, menopauzie, profilaktyce, szczepieniach, a także o zdrowiu dziewczynek i nastolatek, wielochorobowości oraz sytuacjach wymagających szczególnej uważności systemu, takich jak przemoc seksualna czy trudne, nieoczywiste przypadki kliniczne. Wspólnym mianownikiem tych debat była potrzeba lepszej koordynacji opieki, skuteczniejszej edukacji zdrowotnej i odejścia od punktowych interwencji na rzecz spojrzenia na zdrowie kobiet w perspektywie całego życia.
Warsztaty profilaktyczne
Jolanta Milas i Andżelika Misiura, ambasadorki Różowego Patrolu, przeprowadziły podczas Forum Zdrowia Kobiet warsztaty na temat tego, jak w praktyce zadbać o wczesne wykrywanie raka piersi. Różowy Patrol to ogólnopolska inicjatywa profilaktyczna oparta na pracy ambasadorek-wolontariuszek. W ramach lokalnych klubów docierają one z edukacją zdrowotną do kobiet w całej Polsce: na wydarzeniach, spotkaniach kół gospodyń, w klubach seniora i wszędzie tam, gdzie potrzebna jest rozmowa o profilaktyce. Ich działania koncentrują się na edukowaniu, motywowaniu i wspieraniu kobiet, a także zachęcaniu ich do regularnego samobadania piersi oraz praktycznej nauce, jak wykonywać je prawidłowo.
Forum Zdrowia Kobiet spełniało kryteria Infarmy oraz standardy etyczne Kodeksów Etyki Izby POLMED i MedTech Polska.
 
Organizatorem Forum Zdrowia Kobiet jest Grupa PTWP.
Grupa PTWP prowadzi działalność w obszarze zintegrowanych rozwiązań w zakresie komunikacji i nowych mediów. Jej aktywność skupia się na rynku internetowym i wydawaniu branżowych portali, m.in.: rynekzdrowia.pl, wnp.pl, portalsamorzadowy.pl, pulsHR.pl.
Grupa PTWP zajmuje się także organizacją kongresów, konferencji i wydarzeń na czele z Europejskim Kongresem Gospodarczym – European Economic Congress (EEC) – jedną z najbardziej prestiżowych imprez odbywających się w Europie Centralnej.
W skład Grupy PTWP wchodzi także spółka PTWP Event Center zarządzająca Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Halą Widowiskowo-Sportową Spodek w Katowicach.
W 2024 roku PTWP SA przeniosła swoje notowania na główny rynek GPW w Warszawie.
W grudniu 2025 roku Grupa PTWP sfinalizowała transakcję, obejmując większościowy pakiet 56,82% akcji Gremi Media – wydawcy tytułów „Rzeczpospolita” i „Parkiet”. W styczniu 2026 r. Grupa PTWP przejęła 100% udziałów w spółce Elamed, wydawcy czasopism i portali branżowych.
Zapraszamy do odwiedzenia: www.ptwp.pl
Zapraszamy na stronę: https://www.forumzdrowiakobiet.pl/pl/
Podczas posiedzenia Rady do spraw Zdrowia Psychicznego Ministerstwo Zdrowia zaprezentowało założenia nowego, systemowego modelu funkcjonowania Centrów Zdrowia Psychicznego (CZP), który ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku.
Reforma psychiatrii środowiskowej pozostaje jednym z priorytetów Ministerstwa Zdrowia. Jej celem jest odejście od modelu opartego głównie na hospitalizacji na rzecz opieki realizowanej blisko miejsca zamieszkania pacjenta, szybciej dostępnej i lepiej skoordynowanej.

– Centra Zdrowia Psychicznego nie są projektem tymczasowym. To fundament nowoczesnej psychiatrii w Polsce. Chcemy, aby każdy pacjent, niezależnie od miejsca zamieszkania, miał dostęp do szybkiej i kompleksowej pomocy blisko domu, bez skierowania i bez zbędnych barier – podkreśliła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Obecnie w Polsce funkcjonuje 127 Centrów Zdrowia Psychicznego, obejmujących opieką około 14,7 mln dorosłych mieszkańców. Docelowo system ma objąć całą populację kraju.

Nowy model zakłada utrzymanie najważniejszych elementów reformy opieki psychiatrycznej z wykorzystaniem opieki środowiskowej, w tym:
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że zakończenie pilotażu z końcem 2026 roku nie oznacza końca funkcjonowania CZP, lecz trwałe wpisanie modelu do systemu świadczeń gwarantowanych.
W trakcie posiedzenia omówiono również kwestie związane z finansowaniem oraz monitorowaniem jakości świadczeń. Ministerstwo Zdrowia wskazało, że rozwój systemu musi opierać się na stabilnym finansowaniu oraz rzetelnej ocenie efektów leczenia.

– Musimy mieć dane, które pokażą, jak działa opieka środowiskowa, czy i na ile  jest skuteczna. Musimy wiedzieć ile jest hospitalizacji i czy np. pacjent mimo opieki środowiskowej wrócił do szpitala i dlaczego. Monitorowanie jakości nie jest biurokracją, tylko narzędziem budowania lepszego systemu dla pacjentów – zaznaczyła wiceminister Katarzyna Kęcka.

Zgodnie z harmonogramem przedstawionym podczas Rady, konsultacje publiczne kluczowych rozporządzeń rozpoczną się w połowie 2026 roku, a pełne wdrożenie reformy planowane jest do 2029 roku.

Psychiatria jest dziś jednym z priorytetów Ministerstwa Zdrowia. Finansowanie psychiatrii rośnie z ponad 5 miliardów złotych w 2022 roku do niemal 10 miliardów złotych w 2026 roku, a dodatkowo przekazywane są rekordowe środki na infrastrukturę psychiatryczną.

Źródło: Gov.pl
Foto: Gov.pl

Czy zwykłe zmęczenie może być sygnałem poważniejszego problemu zdrowotnego? Czy substancje obecne w naszym otoczeniu mogą wpływać na płodność i zaburzać rozwój dzieci? Czy niewidoczne zagrożenia, takie jak radon obecny w powietrzu wewnątrz budynków, mogą oddziaływać na organizm przez lata, zanim cokolwiek zauważymy? Coraz więcej badań pokazuje, że współczesne uwarunkowania zdrowia są złożone, a wiele zagrożeń zdrowotnych pozostaje nieoczywistych i niewidocznych, przez co łatwo je przeoczyć.
O zagrożeniach zdrowotnych często myślimy dopiero wtedy, gdy pojawiają się objawy. Tymczasem wiele z nich działa po cichu – w miejscu pracy, w domu i w naszym codziennym otoczeniu. O tym, jak je rozpoznawać i ograniczać ich wpływ, opowiada nowy podcast Instytutu Medycyny Pracy im. prof. dr med. Jerzego Nofera „Zrozumieć ryzyko”. To popularnonaukowa seria, która w przystępny sposób wyjaśnia, jak środowisko życia i pracy wpływa na zdrowie człowieka.

Instytut Medycyny Pracy od lat analizuje oddziaływanie środowiska i warunków pracy na zdrowie człowieka, łącząc różne dziedziny nauki – od epidemiologii i toksykologii po biologię molekularną i promocję zdrowia. Podcast „Zrozumieć ryzyko” stanowi naturalną kontynuację tych działań i służy upowszechnianiu wyników badań – przenosi wiedzę naukową poza środowisko eksperckie i udostępnia ją szerokiemu gronu odbiorców.

Celem projektu jest zwiększenie świadomości na temat współczesnych zagrożeń zdrowotnych oraz sposobów ich ograniczania. W rozmowach eksperci Instytutu wyjaśniają złożone zagadnienia dotyczące zdrowia środowiskowego w sposób klarowny i wyważony, opierając się na rzetelnych badaniach naukowych prowadzonych od lat w Instytucie Medycyny Pracy. Wiedza ta może wspierać zarówno działania profilaktyczne, jak i codzienne wybory związane z naszym zdrowiem.

W pierwszych sześciu odcinkach poruszono tematy bliskie codziennym doświadczeniom każdego z nas. Odcinek „Czy praca szkodzi zdrowiu?” przybliża wpływ środowiska pracy na organizm oraz rolę lekarza medycyny pracy. Z rozmowy dowiadujemy się, jak zmieniają się współczesne warunki pracy i jakie czynniki wpływają na nasze samopoczucie.

W odcinku „Chemikalia a zdrowie reprodukcyjne: cichy kryzys?” omawiany jest wpływ substancji obecnych w otoczeniu na układ hormonalny i zdrowie reprodukcyjne. Temat ten w ostatnich latach coraz częściej pojawia się w badaniach naukowych, jednak wciąż pozostaje mało znany szerokiej publiczności.

Z kolei „Astma zawodowa pod lupą nauki i medycyny” pokazuje, jak rozpoznaje się choroby związane z wykonywaną pracą i dlaczego wczesna diagnostyka jest tak istotna. Podkreślono również, że szybka reakcja może znacząco poprawić komfort życia.

W odcinku „Jak środowisko kształtuje zdrowie dziecka – badanie REPRO_PL” słuchacze dowiedzą się, jak czynniki środowiskowe wpływają na rozwój dzieci, także w okresie prenatalnym. To przykład, w jaki sposób wyniki badań przekładają się na wiedzę ważną dla przyszłych rodziców.

Temat zdrowia psychicznego podejmuje odcinek „Czy to jeszcze zmęczenie… czy już wypalenie zawodowe?”, w którym wyjaśniono granicę między naturalnym zmęczeniem a stanem wymagającym większej uwagi.

Najnowszy odcinek „Promieniowanie jonizujące i radon – niewidoczne zagrożenia wokół nas” dotyczy fizycznych czynników środowiskowych, których nie widzimy, a które mogą mieć znaczenie dla zdrowia w dłuższej perspektywie.

Podcast nie oferuje prostych odpowiedzi ani nie szuka sensacji. Jego celem jest budowanie świadomości oraz pokazanie, że wiedza może być realnym narzędziem dbania o zdrowie. Eksperci Instytutu Medycyny Pracy podkreślają, że wiele współczesnych zagrożeń można lepiej zrozumieć i skuteczniej ograniczać ich wpływ dzięki świadomym decyzjom. To jeden z nielicznych w Polsce podcastów tworzonych przez instytut naukowy, który przekłada wyniki badań na praktyczną wiedzę dla każdego.

Pierwsze odcinki podcastu są już dostępne na kanale YouTube Instytutu oraz na platformie Spotify. W kolejnych odsłonach eksperci podejmą tematy, które coraz silniej wpływają na nasze zdrowie, choć często pozostają poza naszą codzienną uwagą. To propozycja dla wszystkich, którzy chcą spojrzeć na zdrowie szerzej – nie tylko przez pryzmat leczenia, lecz także codziennych wyborów i otoczenia, w którym żyją.

Warto posłuchać i przekonać się, jak wiele zależy od tego, co – często niezauważalnie – towarzyszy nam każdego dnia. Bo zdrowie zaczyna się od rozumienia ryzyka.

„Zrozumieć ryzyko – współczesne zagrożenia zdrowotne w miejscu pracy i środowisku”, numer projektu POPUL/SN/0340/2024/02. Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II. Projekt objęty patronatem honorowym Polskiego Towarzystwa Medycyny Pracy.

Serwis YouTube https://youtube.com/playlist?list=PLtsSen8I5s82Kw4qY_BlvBW6t7s1xmsbc&si=PPfkPNxaJTgvjRNI 

Serwis Spotify:https://open.spotify.com/show/5jsrlEJBT2KrGWEs8W0ope?si=19e1759448b24a90

Źródło: PAP MediaRoom

Movember przez lata dorobił się w Polsce dziesiątek akcji, kampanii i medialnych fleszy. Mężczyźni zapuszczają wąsy, robią sobie zdjęcia, udostępniają posty, a wiele miast organizuje punkty badań PSA czy USG jąder w centrach handlowych. Ale jak wygląda rzeczywistość, kiedy kończy się listopad, a z kalendarza znikają wąsy? Co zostaje — poza symbolami?
Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn, poświęconego diagnozie, leczeniu i życiu z chorobami męskimi, eksperci bardzo wyraźnie pokazali, że za medialnymi akcjami stoi znacznie poważniejszy problem: mężczyźni w Polsce żyją krócej, chorują później i nie korzystają z badań, które mogłyby uratować im zdrowie, a często także życie.

Statystyki dotyczące zdrowia mężczyzn w Polsce nie pozostawiają złudzeń. Według danych Eurostatu mężczyźni żyją w naszym kraju ponad siedem lat krócej niż kobiety, co plasuje Polskę na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem długości życia. Jednocześnie istnieje duża rozbieżność między subiektywnym poczuciem zdrowia a rzeczywistym stanem zdrowia — jak zauważa prof. Bolesław Samoliński, „świadomość mężczyzn dotycząca ich stanu zdrowia rozjeżdża się z faktycznym ich stanem zdrowia”. To zjawisko dotyczy wielu grup wiekowych: mężczyźni często deklarują dobre samopoczucie, mimo że przez lata nie odwiedzają lekarza, nie wykonują badań przesiewowych i trafiają do specjalisty dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana.

Między młodymi a starszymi mężczyznami powstaje nowa przepaść
Widoczny jest wyraźny rozdźwięk między postawami młodszych i starszych mężczyzn. Coraz więcej młodych mężczyzn jest gotowych korzystać z badań profilaktycznych, podczas gdy panowie w starszym wieku wciąż rzadko trafiają do lekarza, często dopiero w chwili pojawienia się zaawansowanych objawów. Przedstawiciele organizacji pacjenckich zwracali uwagę, że dobrze zaprojektowane akcje edukacyjne potrafią realnie zmieniać zachowania – zwłaszcza wtedy, gdy wychodzą z gabinetów lekarskich do przestrzeni, w których młodzi mężczyźni faktycznie spędzają czas.

Stowarzyszenie Gladiator, reprezentowane podczas posiedzenia przez Martę Bogucką, od kilku lat konsekwentnie szuka sposobów dotarcia do młodszych roczników. Organizacja zaczynała od kampanii informacyjnych i krótkich materiałów wideo, a następnie włączyła do działań znanych sportowców i raperów, którzy stali się wiarygodnymi ambasadorami profilaktyki jąder i prostaty. To połączenie języka popkultury z konkretną ofertą badań przyniosło wymierne efekty: podczas ostatniej akcji w jednej z warszawskich galerii handlowych, gdzie zaoferowano badania PSA i USG jąder, pojawili się młodzi mężczyźni z różnych dzielnic stolicy i okolicznych miejscowości. Wielu z nich przyznawało, że przyszło właśnie dlatego, że zobaczyli przekaz „swoich” idoli.

Doświadczenia Gladiatora pokazują, że młodzi mężczyźni chcą się badać, jeśli profilaktyka zostanie osadzona w przyjaznym, nieformalnym kontekście i nie będzie wymagała przebijania się przez kolejne progi systemu. Krótkie kolejki, brak konieczności wcześniejszej rejestracji i brak wymogu skierowania sprawiają, że badanie można wykonać „przy okazji”, bez dodatkowego stresu i poczucia stygmatyzacji. W takich warunkach profilaktyka przestaje być abstrakcyjnym hasłem, a staje się realną, dostęp­ną usługą, z której młodzi mężczyźni korzystają zaskakująco chętnie.

Jednocześnie Bogucka podkreślała, że organizacje pozarządowe są ograniczone finansowo. Deklarowała, że stowarzyszenie chętnie będzie promować akcje, robić kolejne kampanie i spoty edukacyjne, ale bez stabilnego wsparcia sponsorów trudno jest prowadzić działania przez cały rok, nie tylko w listopadzie. Zwracała uwagę, że dziewczynki i kobiety mają od lat zorganizowane programy badań profilaktycznych, natomiast w przypadku chłopców i młodych mężczyzn brakuje porównywalnych rozwiązań, które w naturalny sposób wprowadzałyby badania jąder czy konsultacje urologiczne do kalendarza wizyt zdrowotnych.

Działania kierowane do mężczyzn w wieku 20–40 lat mają kluczowe znaczenie, bo to okres, w którym kształtuje się świadomość zdrowotna i realne nawyki profilaktyczne. Jednocześnie wielu mężczyzn po pięćdziesiątce wciąż żyje w przekonaniu, że „nic im nie grozi”, a pierwsze poważniejsze badania wykonują dopiero wtedy, gdy pojawiają się wyraźne objawy choroby. Stowarzyszenie Gladiator pokazuje, jak ważna jest edukacja prowadzona z perspektywy osób, które same przeszły leczenie onkologiczne i potrafią przekazywać wiedzę w sposób wiarygodny i bliski doświadczeniu młodszych pokoleń. Problemem pozostają też formalne bariery — zwłaszcza konieczność uzyskania skierowania do urologa i długie terminy wizyt — które skutecznie zniechęcają wielu mężczyzn do wykonania badań we właściwym momencie.

Leczenie raka prostaty: wciąż za dużo przypadków trafia zbyt późno
Dr Bożena Sikora-Kupis z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie wskazuje, że mimo dostępu do nowoczesnych leków hormonalnych i rozbudowanych schematów leczenia, w Polsce nadal brakuje jednego z kluczowych elementów opieki nad pacjentami z zaawansowanym rakiem prostaty — terapii radioligandowej. To ważny etap postępowania, szczególnie dla chorych, którzy wyczerpali wcześniejsze linie leczenia, jednak obecnie metoda ta jest dostępna wyłącznie w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Taki model ogranicza liczbę pacjentów, którzy mogą z niej skorzystać, zwłaszcza że Narodowy Instytut Onkologii pozostaje jednym z nielicznych ośrodków w kraju, które prowadzą tę terapię, a przyjmowanie chorych spoza własnej populacji jest w praktyce utrudnione.

Radioligandoterapia wymaga też rozbudowanego zaplecza – współpracy z zakładem medycyny nuklearnej, odpowiedniego planowania dostaw leków i zespołu z odpowiednim doświadczeniem. Oznacza to, że nawet po wprowadzeniu refundacji liczba ośrodków zdolnych do jej realizacji nie będzie duża, podobnie jak miało to miejsce przy leczeniu radioizotopowym radem-223. Jednocześnie doświadczenia kliniczne pokazują, że ta forma terapii potrafi przynieść znaczące korzyści: zmniejszyć masę guza, złagodzić objawy i wydłużyć życie pacjentów.

W aktualnym krajobrazie leczenia raka prostaty widać wyraźnie, że polska onkologia dysponuje wieloma nowoczesnymi narzędziami, jednak brak systemowego finansowania radioligandoterapii pozostaje jednym z najistotniejszych brakujących elementów. Jej włączenie do programu lekowego byłoby realnym krokiem w stronę kompletnej, europejskiej jakości opieki nad chorymi z zaawansowaną postacią tego nowotworu.

Rak pęcherza – wciąż niedostrzegany problem mężczyzn
W rozmowie o zdrowiu mężczyzn nie można pomijać raka pęcherza, który dotyka panów czterokrotnie częściej niż kobiety. To nowotwór kojarzony zwykle ze starszym wiekiem i wieloletnim paleniem, choć w rzeczywistości coraz częściej pojawia się również u osób młodszych, zwłaszcza narażonych zawodowo na kontakt z substancjami chemicznymi. Wyższe ryzyko obserwuje się m.in. u pracowników przemysłu farbiarskiego i chemicznego oraz wśród strażaków mających kontakt z toksycznymi produktami spalania.

Leczenie raka pęcherza należy do najbardziej obciążających w całej urologii onkologicznej. W wielu przypadkach konieczne jest wyłonienie urostomii, co całkowicie zmienia codzienne funkcjonowanie i wymaga stałego, wyspecjalizowanego wsparcia, którego w Polsce nadal brakuje. Choć w ostatnich latach pojawiły się nowe metody leczenia – terapie celowane, immunoterapia i coraz bardziej obiecujące terapie skojarzone – dostęp do nich wciąż jest ograniczony, a ścieżka terapeutyczna pacjentów z rakiem pęcherza pozostaje jedną z najbardziej wymagających w całej onkologii.

Coraz więcej dowodów naukowych wskazuje także na związek między rakiem pęcherza a zanieczyszczeniem powietrza, również u osób niepalących i nienarażonych zawodowo. W szerszym kontekście zdrowia publicznego ten nowotwór staje się ważnym wskaźnikiem wpływu środowiska na zdrowie mężczyzn, a jednocześnie przypomnieniem, że tematyka Movember obejmuje znacznie więcej niż tylko gruczoł krokowy i jądra. Rak pęcherza, choć mniej obecny w debacie publicznej, pozostaje jednym z najbardziej wymagających wyzwań współczesnej urologii onkologicznej i powinien być równorzędnie uwzględniany w strategiach profilaktycznych i terapeutycznych dotyczących zdrowia mężczyzn.

Diagnozujemy późno i zbyt powierzchownie
Wciąż jednym z największych problemów w opiece nad mężczyznami pozostaje diagnostyka — nie tylko zbyt późna, ale również zbyt ograniczona i fragmentaryczna. Wiele procesów, od badań wstępnych po zaawansowane testy molekularne, nadal nie tworzy spójnej ścieżki, która pozwalałaby szybko i precyzyjnie ocenić ryzyko choroby oraz dobrać optymalne leczenie.

Dr hab. Andrzej Tysarowski wskazał, że rak prostaty „wymaga zaawansowanej diagnostyki… Obecny system finansowania badań genetycznych już przestaje wystarczać”. Ekspert wymienił kilka palących problemów: w Polsce nie finansuje się płynnej biopsji w raku prostaty, a kompleksowe profilowanie genomowe jest dostępne jedynie w ograniczonym zakresie. Dodatkowo u nawet połowy pacjentów pierwsza biopsja okazuje się niediagnostyczna. To prowadzi do powtarzanych procedur, niepotrzebnego stresu i opóźnień w terapii. Kolejnym problemem jest brak równoległego kierowania na badania genetyczne i patomorfologiczne, przez co czas od rozpoznania do momentu, kiedy pacjent może rozpocząć odpowiednie leczenie, wydłuża się o tygodnie, a czasem miesiące.

Szczególną uwagę zwrócono także na nadużywanie badań PSA. Wielu ekspertów podkreślało, że samo otrzymanie komunikatu z IKP „zrób PSA” nie jest równoznaczne z sensowną profilaktyką. Badanie to musi być wykonywane i interpretowane w określonym kontekście klinicznym, z uwzględnieniem wieku pacjenta, jego objawów, wywiadu rodzinnego i innych czynników ryzyka. Bez tego PSA staje się jedynie liczbą, która generuje lęk i nadrozpoznawalność u jednych, a fałszywe poczucie bezpieczeństwa u innych.

Słabo widoczny, a jednak fundamentalny wątek Movember: zdrowie seksualne i HPV
W trakcie posiedzenia pojawił się również temat, który dotychczas zbyt rzadko wybrzmiewa w debacie o Movember – profilaktyka pierwotna u chłopców i młodych mężczyzn, w tym szczepienia przeciw HPV. Jedna z uczestniczek, zaangażowana w edukację i warsztaty w szkołach, opowiadała o pracy z uczniami 6–8 klas szkoły podstawowej, podczas której uczy młodych chłopców samobadania jąder. Zderza się przy tym z wyraźną barierą, gdy próbuje wprowadzić temat szczepień HPV. Jak podkreślała, HPV jest jednym z czynników ryzyka nowotworów u chłopców i dorosłych mężczyzn, ale w przestrzeni publicznej wciąż kojarzy się niemal wyłącznie z dziewczętami i rakiem szyjki macicy.

Zwracała uwagę, że podczas ogólnopolskiej kampanii szczepień w materiałach promocyjnych pojawiała się wyłącznie dziewczynka, co wzmacniało przekonanie, że HPV „dotyczy kobiet”. Tymczasem zakażenie tym wirusem ma znaczenie również dla zdrowia mężczyzn – zarówno w kontekście nowotworów narządów płciowych, jak i nowotworów regionu głowy i szyi. Jej zdaniem konieczne jest tworzenie programów profilaktycznych skierowanych wprost do chłopców i młodych mężczyzn, tak aby mówić o HPV w sposób dla nich zrozumiały, a nie jedynie „przy okazji” kampanii dla dziewcząt.

Wypowiedź ta naturalnie połączyła się z dyskusją o znaczeniu poradnictwa genetycznego. Zwracano uwagę, że w wielu rodzinach, w których matka, ojciec, siostra czy brat zachorowali na nowotwór złośliwy, pacjenci próbują uzyskać skierowanie do poradni genetycznej, ale odbijają się od systemu – słyszą odmowę lub informację, że nie ma wskazań. Tymczasem w sytuacji obciążenia rodzinnego to właśnie szybki dostęp do diagnostyki genetycznej może pomóc zapobiec chorobie albo przynajmniej wykryć ją na bardzo wczesnym etapie.

Podkreślano też, że w materiałach kierowanych do rodziców w sprawie szczepień HPV wśród ekspertów wymieniani są ginekolodzy i lekarze różnych specjalności, ale często brakuje urologów. A to właśnie urolodzy obserwują konsekwencje braku szczepień i zaniedbań profilaktycznych u chłopców i dorosłych mężczyzn. Wartościowym efektem ostatnich kampanii było natomiast to, że zaangażowanie kobiet w programy profilaktyczne „otworzyło drzwi” także dla mężczyzn – to partnerki, żony i matki zaczęły pytać, kiedy ich bliscy będą mogli skorzystać z badań, i apelować o łatwiejszy dostęp do urologów, bez zbędnych barier administracyjnych.

Movember nie może kończyć się 30 listopada
Profilaktyka męskich nowotworów nie może być traktowana jako jednorazowa akcja ani temat pojawiający się tylko w listopadzie. Powinna stać się stałym, całorocznym elementem polityki zdrowotnej, bo to właśnie konsekwentne działania – nie sezonowe kampanie – realnie wpływają na zdrowie mężczyzn. Młodzi są gotowi się badać, jeśli mają stworzone sprzyjające warunki: brak wstydu, brak biurokratycznych przeszkód i szybki dostęp do specjalisty. Z kolei chorzy na raka prostaty, pęcherza i inne nowotwory urologiczne mogliby żyć dłużej i w lepszym stanie, gdyby system zapewniał im kompleksową diagnostykę, skuteczne terapie oraz odpowiednią opiekę w okresie leczenia i po jego zakończeniu.

Movember 2025 pokazał jednak, że choć symbole mają swoją siłę, nie zastąpią realnych działań. Mężczyźni w Polsce wciąż żyją zauważalnie krócej niż kobiety, a wiele ich problemów zdrowotnych pozostaje niewidocznych aż do momentu późnej diagnozy. Zmiana jest możliwa dopiero wtedy, gdy profilaktyka, diagnostyka i leczenie będą dostępne przez cały rok, a społeczne zainteresowanie męskim zdrowiem przestanie zależeć od kalendarza. Wtedy kampanijne wąsy przestaną być jedynie symbolem – staną się początkiem rzeczywistej poprawy zdrowia i jakości życia tysięcy mężczyzn.

źródło: redalcja Medicalpress na podstawie posiedzenia Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn z dnia 28.11.25
W odpowiedzi na rosnące wyzwania związane z kondycją psychiczną Polaków Nationale-Nederlanden wprowadziło na rynek umowę dodatkową „zdrowie psychiczne”. Polisa obejmuje szybki dostęp do psychologa i psychiatry, finansowanie psychoterapii oraz świadczenie pieniężne w razie hospitalizacji psychiatrycznej. Produkt dostępny dla osób w wieku od 3 do 71 lat łączy profilaktykę, interwencję kryzysową i bezpieczeństwo finansowe, oferując kompleksowe wsparcie zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci i młodzieży.
Joanna Walczuk, dyrektorka ds. produktów w Nationale-Nederlanden zwraca uwagę, że zdrowie psychiczne to dziś jeden z kluczowych tematów społecznych, a jednocześnie obszar, w którym wiele osób wciąż nie otrzymuje wystarczającego wsparcia.

„Dzięki nowej umowie dodatkowej nasi klienci zyskują dostęp do specjalistów w krótkim czasie, finansowanie psychoterapii oraz realną pomoc w kryzysie. To nie jest tylko polisa – to kompleksowy pakiet rozwiązań, które dają poczucie bezpieczeństwa” – wskazała Walczuk. 

Dodała, że codzienna troska o zdrowie psychiczne to nie luksus, ale konieczność. W szybkim tempie życia zarówno dorośli, jak i dzieci coraz częściej zmagają się z napięciem, stresem czy kryzysami emocjonalnymi, a dostęp do profesjonalnej pomocy bywa ograniczony przez czas oczekiwania i koszty.

„Dlatego tak ważne jest, aby wsparcie obejmowało nie tylko sytuacje nagłe, ale także codzienną profilaktykę i budowanie odporności psychicznej” – oceniła Joanna Walczuk. 

Jak zauważył Michał Nestorowicz, dyrektor Segmentu Ubezpieczeń Indywidualnych, Nationale-Nederlanden, szczególnej uwagi wymaga kondycja psychiczna najmłodszych, bo to oni, obok dorosłych, najbardziej odczuwają brak systemowych rozwiązań i potrzebują szybkiej, adekwatnej pomocy. 

Przytoczył wyniki badania „Kondycja psychiczna dzieci i młodzieży” zrealizowanego dla Nationale-Nederlanden, które pokazują, że skala problemu jest poważna. 59 proc. rodziców zauważyło spadek formy psychicznej swojego dziecka, ale tylko co trzecia rodzina skorzystała z pomocy specjalisty. Co więcej, 42 proc. rodziców przyznaje, że nie wie, jak reagować na problemy emocjonalne dzieci, a jedynie 15 proc. pozytywnie ocenia systemowe wsparcie psychologiczne.

Znaczącą barierą pozostają koszty prywatnych konsultacji – psychiatra dziecięcy to średnio ok. 500 zł za wizytę, a sesja terapeutyczna 150-250 zł. Badania pokazują też, że w dużych miastach rodzice częściej korzystają z pomocy profilaktycznie, czyli zanim problem emocjonalny dziecka przerodzi się w kryzys wymagający natychmiastowej interwencji (39 proc. vs. 23 proc. na wsi). 

Dodatkowo rodziny z terenów wiejskich częściej deklarują brak wystarczających środków finansowych na prywatnego psychiatrę dziecięcego (45 proc. na wsi vs. 36 proc. w miastach). Natomiast dziewczynki częściej niż chłopcy korzystają ze wsparcia specjalisty w przypadku problemów z rówieśnikami (38 proc. vs. 22 proc.).

Warto podkreślić, że 23 proc. dzieci w wieku 10-14 lat doświadczyło hejtu w internecie lub w szkole, a ponad 40 proc. rodziców i 36 proc. dzieci miało już kontakt z psychologiem lub psychiatrą. To pokazuje, że z jednej strony rośnie akceptacja dla terapii, z drugiej – skala potrzeb jest ogromna i stale się pogłębia.

Jak podkreśla prof. Marcin Wojnar, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i ekspert ds. zdrowia psychicznego współpracujący z Nationale-Nederlanden, rodzice i opiekunowie często czują się bezradni wobec problemów emocjonalnych dzieci.

„Brakuje im wiedzy, narzędzi i szybkiego dostępu do pomocy. Potrzebne nam są rozwiązania odpowiadające na te potrzeby – łączenie dostępności, finansowania i profilaktyki, dającej poczucie, że w trudnych momentach nie jest się samym. Dotyczy to tak samo osób młodych, rodzin, jak i każdego, kto w danym okresie życia mierzy się z trudnościami mogącymi wymagać specjalistycznego wsparcia”  – wyjaśnił. 

„Z odpowiedzią na to zapotrzebowanie pośpieszyliśmy w Nationale-Nederlanden, wprowadzając do oferty ubezpieczenie zdrowia psychicznego” – powiedział Michał Nestorowicz, dyrektor Segmentu Ubezpieczeń Indywidualnych w Nationale-Nederlanden.

Wyjaśnił, że produkt został zaprojektowany tak, aby odpowiadać na potrzeby w trzech kluczowych obszarach: szybkiego dostępu do pomocy, wsparcia terapeutycznego i bezpieczeństwa finansowego w sytuacjach kryzysowych. 

„Ubezpieczeni mają zagwarantowaną telekonsultację w ciągu pięciu dni roboczych i wizytę stacjonarną do dziesięć dni, a w ramach ochrony mogą skorzystać z piętnastu konsultacji z psychologiem i pięciu z psychiatrą rocznie. Dodatkowo, jeśli zaleci to lekarz psychiatra, dostępne są także wizyty u internisty lub specjalistów z 24 innych dziedzin medycyny (do pięciu rocznie), a także badania diagnostyczne (również do pięciu zleceń). Psychoterapia – indywidualna, rodzinna lub dla par – jest finansowana do kwoty 10 000 zł, a kolejne sesje dofinansowywane są w wysokości 50 proc. kosztu, do 150 zł każda, co pozwala rodzinom kontynuować leczenie bez barier finansowych” – wypunktował ekspert. 

Dodał, że w nagłych sytuacjach klient ma do dyspozycji pięć interwencji kryzysowych rocznie – szybkie konsultacje specjalistyczne, które można wykorzystać przy załamaniu emocjonalnym lub w trudnych przypadkach, gdy rodzic potrzebuje pilnie uzyskać poradę specjalisty.

„Dodatkowo, w razie hospitalizacji psychiatrycznej trwającej co najmniej 11 dni, ubezpieczony otrzymuje świadczenie finansowe w wysokości 10 000 zł – środki, które można przeznaczyć na dowolny cel w trudnym okresie” – zaznaczył Nestorowicz. 

Dyrektor Joanna Walczuk zwróciła uwagę, że integralną częścią umowy jest także Trening Odporności Psychicznej. Jest to sześciotygodniowy program online składający się z 42 krótkich filmów i ćwiczeń. W wersji dla dorosłych wspiera koncentrację, skuteczność i opanowanie, a w wersji dla dzieci i rodziców uczy, jak budować odporność psychiczną od najmłodszych lat.

„Chcemy, aby nasi klienci czuli, że mają w ręku konkretne narzędzie do działania” – wskazała.

Jak podkreśliła, umowa dodatkowa „zdrowie psychiczne” to połączenie empatii i praktycznych rozwiązań – od treningu odporności, przez szybki dostęp do psychologa i psychiatry, aż po finansowe wsparcie w razie hospitalizacji. 

„Wierzę, że jest to rozwiązanie, które realnie zmieni komfort życia wielu rodzin” – powiedziała Walczuk.

Dodała, że produkt został zaprojektowany z myślą o codziennych wyzwaniach – od pierwszych symptomów, przez wsparcie w kryzysie, po długoterminową terapię. Dzięki jasnej strukturze świadczeń i szybkim terminom ubezpieczeni otrzymują klarowną ścieżkę działania. Umowa dodatkowa „zdrowie psychiczne” jest dostępna dla osób w wieku 3-71 lat i może być zawarta jako rozszerzenie do wybranych ubezpieczeń na życie Nationale-Nederlanden. 

Źródło: PAP MediaRoom

Każda szkoła w Polsce powinna stać się miejscem, które nie tylko edukuje, a inspiruje i chroni – to przesłanie zbliżającej się konferencji, którą w Sejmie organizuje zespół parlamentarny “Rodzice dla Klimatu”. Już w najbliższy piątek osoby ze świata polityki, samorządów, instytucji publicznych i organizacji pozarządowych podzielą się swoimi koncepcjami, jak powinno wyglądać nasze nowe podejście do polskiej szkoły.
Dbanie o edukację i rozwój dzieci to nie tylko zadanie Ministerstwa Edukacji Narodowej. To obszar, który wymaga współpracy wielu resortów – zdrowia, rozwoju i technologii, klimatu, funduszy – bo szkoła jest miejscem, gdzie krzyżują się ich polityki. W niej zaczyna się zdrowie społeczeństwa, bezpieczeństwo przestrzeni i przyszła konkurencyjność gospodarki.

Szkoła, która naprawdę wspiera rozwój dzieci, musi być zdrowa, bezpieczna i odporna na kryzysy. Powinna też dawać poczucie spokoju, inspirować, tworzyć zdrową przestrzeń i uczyć odpowiedzialności za siebie i otoczenie. W Polsce potrzebujemy nowego podejścia do szkoły – takiego, które łączy wiedzę, planowanie przestrzeni i troskę o warunki w jakich dorastają dzieci.

Z tego powodu zespół parlamentarny „Rodzice dla Klimatu” kierowany przez posłankę prof. Alicję Chybicką, organizuje w dniu 10 października o godz. 9.00 w Sejmie Konferencję parlamentarną pod nazwą „Przestrzeń dla rozwoju. Zdrowa, bezpieczna i odporna na kryzysy szkoła”.

W wydarzeniu wezmą udział osoby eksperckie, parlamentarzyści i parlamentarzystki, przedstawiciele samorządów, organizacje społeczne, instytucje publiczne oraz reprezentanci Ministerstw: Rozwoju i Technologii, Zdrowia, Klimatu i Środowiska, Funduszy i Polityki Regionalnej oraz Edukacji Narodowej, które są adresatem formułowanych postulatów.

Nie możemy mówić o dobrej edukacji bez zadbania o warunki, w jakich uczą się nasze dzieci. Hałas, zanieczyszczone powietrze, nadmiar bodźców czy brak zieleni często niweczą wysiłek nauczycieli i uczniów. Od tego jak dziś wychowujemy i kształcimy młode osoby zależy przyszłość naszej gospodarki i zdolność kraju do radzenia sobie z kryzysami i nowymi wyzwaniami. Szkoła powinna wspierać dobrostan i pokazywać, jak dbać o siebie i świat – także w praktyce. – podkreśla Marzena Wichniarz, Prezeska Fundacji Rodzice dla Klimatu.

Dlaczego nowe podejście do polskiej szkoły jest takie ważne?
Szkoły integrują lokalne społeczności oraz kształtują ludzi zdolnych do kreatywnego myślenia i rozwiązywania problemów. Zdrowe otoczenie szkoły: bez hałasu, a z czystym powietrzem, zieloną przestrzenią, spokojną i bezpieczną drogą, to nie luksus – to fundament dobrego rozwoju, i szeroko rozumianej odporności.

Zmiana szkolnych przestrzeni na takie, które wspierają zdrowie i wzmacniają bezpieczeństwo dzieci, a także odporność psychiczną i fizyczną, to inwestycja o ogromnym potencjale społecznym i gospodarczym. Brak działań z kolei oznacza rosnące koszty. Te zdrowotne spowodują choroby cywilizacyjne, stres czy depresję. Finansowe obciążą głównie budżety samorządów. Społeczne to słabsze więzi i większe nierówności. 

Sytuacja przy szkołach jest daleka od dobrej. Jak wynika z audytu Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie jeden na pięciu uczniów miał bliskie spotkanie z niebezpieczną sytuacją drogową. Wiemy też, że zdecydowana większość uczniów nie korzysta z samochodu – dociera do szkoły pieszo, komunikacją miejską, rowerem czy hulajnogą. Jedynie 20% dzieci jest dowożonych do szkół autem. Ta zmotoryzowana mniejszość tworzy zagrożenie dla większości. Wszystkie dzieci mają prawo do bezpiecznego i autonomicznego poruszania się po mieście i potrzeba do tego działań na wielu poziomach: samorządowym, międzyresortowym oraz lokalnym – komentuje Julia Trzcińska, Clean Cities Campaign.

Czas na holistyczną zmianę
Każda szkoła w Polsce powinna stać się miejscem, które inspiruje i chroni. Aby to osiągnąć, potrzebne są konkretne działania:
To inwestycje, które szybko się zwracają – w postaci zdrowych, szczęśliwych dzieci, zaangażowanych społeczności i odpornych pokoleń.

Konferencja odbędzie się 10 października – w Międzynarodowym Dniu Zdrowia Psychicznego, którego tegoroczny motyw przewodni to „Zdrowie psychiczne w sytuacjach kryzysowych”. Pierwszy panel Konferencji poświęcony będzie właśnie temu tematowi: „Zdrowie psychiczne jako podstawa odporności na kryzys”.
 
Posiedzenia można śledzić na stronie sejmu, gdzie będzie ono transmitowane: 
https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=WYDARZENIAZESP&Zesp=971 

źródło: Rodzice dla Klimatu

 
 

Zdrowie to nie tylko brak choroby, ale umiejętność zachowania równowagi między ciałem a psychiką, nawet w obliczu trudności. Coraz częściej mówimy o potrzebie podejścia holistycznego, które łączy profilaktykę, wiedzę medyczną i wsparcie psychologiczne. Właśnie temu służy Dzień Świadomości Zdrowotnej – inicjatywa Fundacji Szklane Domy i Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, organizowana w ramach obchodów Światowego Dnia Onkologii. O znaczeniu integracji wiedzy o ciele i psychice, radzeniu sobie z mitami wokół chorób nowotworowych oraz o sile uważności i relacji rozmawiamy z Eweliną Bondyrą-Łuczką – psychologiem, trenerem, coachem z akredytacją ICF oraz doradcą zawodowym, która od lat wspiera osoby zmagające się z chorobą, kryzysem i wyzwaniami codzienności.

Dzień Świadomości Zdrowotnej to inicjatywa Fundacji Szklane Domy i Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych wokół Światowego Dnia Onkologii. Proszę opowiedzieć więcej o tym wydarzeniu – kiedy i gdzie jest ono planowane?

Dzień Świadomości Zdrowotnej to inicjatywa, którą organizujemy wspólnie jako Fundacja Szklane Domy i Karkonoski Sejmik Osób Niepełnosprawnych w ramach obchodów Światowego Dnia Onkologii. Wydarzenie odbędzie się 3 października 2025 roku o godzinie 11:00 w Hotelu Filmar w Toruniu, przy ul. Grudziądzkiej 39–43.
W programie przewidziane są m.in. warsztaty z dietetykiem, prelekcje specjalistów oraz warsztaty psychologiczne. Chcemy nie tylko przekazywać wiedzę na temat profilaktyki i leczenia chorób nowotworowych, ale również wzmacniać psychiczne zasoby osób z doświadczeniem choroby. Wierzymy, że rak to nie wyrok a odpowiednie wsparcie, dostęp do informacji i profilaktyka mają realny wpływ na jakość życia i rokowania pacjentów.

Choroby onkologiczne są jednym z istotnych tematów, które podejmujemy. Wiele osób  z orzeczeniem o niepełnosprawności, które uczestniczą w naszych działaniach, zmaga się lub zmagało się z chorobą nowotworową. Dlatego Dzień Świadomości Zdrowotnej kierujemy zarówno do osób z niepełnosprawnościami, jak i do wszystkich, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę z zakresu profilaktyki onkologicznej, zdrowego stylu życia oraz wsparcia psychologicznego.
Serdecznie zapraszamy do udziału – to będzie dzień pełen rzetelnej wiedzy, inspiracji i empatii. To wydarzenie ma nie tylko wymiar informacyjny, ale także integracyjny – buduje mosty między środowiskami pacjentów, lekarzy i organizacji pozarządowych.
 
Dlaczego dieta i zdrowie psychiczne są tak ważne w codziennym funkcjonowaniu? Dlaczego dla osób zmagających się z chorobami nowotworowymi to ważne zagadnienie?

Holistyczne podejście do zdrowia to patrzenie na człowieka jako całość – z uwzględnieniem nie tylko ciała, ale również psychiki, emocji, stylu życia, relacji społecznych i otoczenia. Zakłada ono, że wszystkie te elementy są ze sobą powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują. Dieta i zdrowie psychiczne to dwa kluczowe filary codziennego funkcjonowania, które się przenikają i wzajemnie wspierają. Coraz więcej mówi się dziś o tzw. higienie życia, czyli świadomym dbaniu o równowagę między ciałem a psychiką. Obejmuje to jakość snu, aktywność fizyczną, sposób odżywiania, a także umiejętność zarządzania stresem. Niestety, szybkie tempo życia, presja społeczna i przeciążenie informacyjne sprawiają, że coraz więcej osób doświadcza wypalenia, obniżonego nastroju czy depresji – która, obok chorób nowotworowych, zaliczana jest dziś do chorób cywilizacyjnych. Dlatego tak ważne jest kierowanie uwagi na profilaktykę zarówno w obszarze zdrowia fizycznego, jak i psychicznego.

W przypadku osób zmagających się z chorobą nowotworową dieta i zdrowie psychiczne nabierają szczególnego znaczenia. Nowotwór to nie tylko wyzwanie dla ciała, ale również głęboki kryzys emocjonalny, który potrafi całkowicie zmienić perspektywę życia. Towarzyszy mu często lęk, poczucie straty, niepewność o przyszłość – a to wszystko wpływa na przebieg leczenia i codzienne funkcjonowanie. W takiej sytuacji wsparcie psychiczne jest kluczowe – pomaga nie tylko lepiej znosić trudności związane z terapią, ale również podejmować decyzje, budować poczucie sprawczości i zachować godność w procesie leczenia. Równie istotna jest odpowiednia dieta, która może wzmacniać organizm, wspierać odporność, łagodzić skutki uboczne leczenia i poprawiać ogólne samopoczucie pacjenta.

Nie można też zapominać o roli relacji społecznych – samotność i izolacja znacząco obniżają zdolność organizmu do radzenia sobie z chorobą. Dlatego tak ważne są inicjatywy edukacyjne, wydarzenia wspierające i dostęp do specjalistycznej pomocy psychologicznej oraz dietetycznej. Naszym celem jako specjalistów jest pokazywanie, że zdrowie to nie tylko brak choroby, ale też zdolność do odczuwania jakości życia mimo trudności – i właśnie temu służy integracja wiedzy o ciele i psychice.
 
Jak dbać o zdrowie psychiczne i kondycję zdrowotną w czasach, kiedy żyjemy w pośpiechu, gdy media społecznościowe i szybki dostęp do informacji także nie ułatwiają funkcjonowania i docierania do prawdziwych informacji?

W dzisiejszych czasach, kiedy żyjemy w ciągłym pośpiechu, a media społecznościowe i szybki dostęp do informacji często powodują chaos informacyjny, szczególnie ważne jest, aby umieć dbać o zdrowie psychiczne i kondycję zdrowotną. Niestety, w tym natłoku informacji bardzo łatwo natknąć się na fake newsy, które mogą wprowadzać niepotrzebny stres, niepokój czy wręcz szkodliwe przekonania.

Jak więc dbać o zdrowie psychiczne i kondycję zdrowotną, gdy codzienność wymaga od nas szybkiego tempa? Przede wszystkim warto wprowadzić do swojego życia małe, ale systematyczne nawyki, które pomagają zachować równowagę. Może to być krótka codzienna praktyka uważności lub medytacji, która pozwala zatrzymać się i złapać oddech, regularna, nawet niewielka aktywność fizyczna, która poprawia samopoczucie i wspiera ciało, a także świadome planowanie posiłków, które odżywiają organizm.
Ważne jest także, aby nie nakręcać się negatywnymi emocjami wynikającymi z nadmiaru informacji czy sprzecznych opinii. Zdrowie psychiczne wymaga ochrony, a umiejętność dystansowania się od chaosu pomaga zachować spokój i jasność myślenia. Warto wyznaczać sobie konkretne momenty na przeglądanie wiadomości, świadomie wybierać źródła informacji i otaczać się ludźmi, którzy wspierają, a nie generują lęk.

Nie można zapominać także o kontakcie z bliskimi, przyjaciółmi czy właśnie grupami wsparcia, które mogą być ważnym elementem budowania poczucia przynależności i bezpieczeństwa. Jeśli czujemy, że samodzielne radzenie sobie jest trudne, warto poszukać pomocy specjalistów – psychologów, dietetyków, terapeutów – którzy pomogą indywidualnie dopasować strategie dbania o zdrowie. Realne grupy wsparcia, spotkania z ekspertami czy warsztaty to miejsca, gdzie można uzyskać rzetelną wiedzę, a także poczuć, że nie jest się samemu w trudnej sytuacji. Nasza Fundacja współpracuje z organizacjami pacjentów onkologicznych i jesteśmy otwarci na kontakt – każdy, kto potrzebuje wsparcia, może do nas się zwrócić.
 
Jak rozmawiać z rodziną i osobami, które dotknął problem nowotworowy?
 
Rozmowa z osobą, którą dotknął problem nowotworowy, to przede wszystkim akt obecności, a nie szukania właściwych słów. W sytuacji choroby onkologicznej pojawia się cały wachlarz emocji – lęk, złość, smutek, bezradność, czasem poczucie winy czy wstydu. To normalne i ludzkie reakcje na sytuację zagrożenia zdrowia i życia. Zarówno osoby chore, jak i ich bliscy, mierzą się z psychologicznym kryzysem – dlatego tak ważne jest, by dawać przestrzeń na emocje, nie oceniać i nie pocieszać „na siłę”.

Najlepiej unikać powierzchownego pocieszania („będzie dobrze”, „trzeba być silnym”) czy dawania rad bez pytania, zwłaszcza w temacie leczenia czy stylu życia. Osoba chora i jej rodzina są często przytłoczeni informacjami – więcej „dobrych rad” może zwiększać stres. Zamiast tego warto postawić na proste komunikaty wsparcia: „Jestem, gdybyś potrzebował/potrzebowała pogadać”, „Co mogę teraz dla Ciebie zrobić?”, „Czy chcesz o tym porozmawiać?”. Warto dostosować się do tempa drugiej osoby i dać przestrzeń do autentycznego wyrażania emocji.

Jednocześnie warto pamiętać o tym, by dbać o zdrowie psychiczne – zarówno osoby chorej, jak i jej otoczenia. To naturalne, że emocje w takiej sytuacji są silne, zmienne i czasem trudne do udźwignięcia. Prawdziwa siła psychiczna nie polega na braku trudnych emocji, ale na umiejętności ich przeżywania, regulowania i szukania wsparcia wtedy, gdy tego potrzebujemy. Wsparciem może być rozmowa z psychologiem, uczestnictwo w grupie wsparcia czy po prostu szczera rozmowa z zaufaną osobą. Równie istotne jest to, by nie rezygnować z codziennych rytuałów, które dają poczucie normalności – spacer, sen, ulubiona muzyka, chwila ciszy czy krótka aktywność fizyczna pomagają „wrócić do siebie” i złapać oddech.
 
Dlaczego wokół onkologii i chorób nowotworowych narosło tyle mitów? Jak psychicznie uodpornić się na takie sytuacji i czy w ogóle jest to możliwe?

Wokół onkologii i chorób nowotworowych narosło wiele mitów, ponieważ temat ten od lat budzi silne emocje, przede wszystkim lęk przed chorobą i śmiercią. Nowotwory były przez długi czas postrzegane jako wyrok, a nie diagnoza, z którą można funkcjonować, leczyć się i żyć – stąd w społecznej wyobraźni powstało wiele uproszczeń, stereotypów i przekonań nieopartych na faktach. Luki w wiedzy często wypełniane są przez przypadkowe informacje z Internetu i niesprawdzone opinie. To sprzyja tworzeniu mitów, które mogą zwiększać stres, poczucie winy lub fałszywe nadzieje – a tym samym utrudniać radzenie sobie psychiczne w sytuacji choroby.

Z psychologicznego punktu widzenia takie narracje działają jak filtry, przez które osoby chore patrzą na swoją sytuację. Często słyszą one opinie typu: „rak to na pewno stres”, „leki bardziej szkodzą niż pomagają” – a to rodzi ogromną presję, dezorientację i emocjonalne przeciążenie.

Człowiek zaczyna się zastanawiać, co zrobił „nie tak” albo wpada w spiralę lęku. Przykładem są mity wokół radioterapii, pacjenci mogą usłyszeć, że  „nie mogą w czasie leczenia przebywać z bliskimi, bo promieniują”. Podobne stereotypy funkcjonują również wokół chemioterapii, czy innych technik leczenia. Takie powielane nieprawdziwe informacje wywołują dodatkowy strach i niechęć do leczenia lub przerywanie terapii.

Warto podkreślić, że współczesna radioterapia to niezwykle precyzyjna i bezpieczna metoda leczenia nowotworów, która pozwala skutecznie niszczyć komórki rakowe przy maksymalnym oszczędzaniu zdrowych tkanek. Dlatego tak ważne jest, by szukać informacji w wiarygodnych źródłach i zawsze konsultować wątpliwości ze specjalistą, najlepiej radioterapeutą onkologicznym, który może rzetelnie wyjaśnić wszystkie obawy. Również podczas naszego wydarzenia, 3 października, będziemy rozmawiać o mitach i fake newsach, które potrafią podważać zaufanie do medycyny i osłabiać skuteczność terapii.

Czy można się na to uodpornić? Nie w pełni, bo jesteśmy istotami społecznymi i chłoniemy informacje z otoczenia. Można jednak budować psychologiczną odporność poprzez kilka ważnych kroków. Po pierwsze – świadome filtrowanie informacji: warto pytać siebie, skąd pochodzi dana treść, kto ją mówi i czy naprawdę nam służy. Po drugie – kontakt z rzetelnym wsparciem: rozmowa z lekarzem, psychologiem, doświadczonym doradcą onkologicznym pomaga oddzielić fakty od emocji i mitów. Po trzecie – świadomość swoich emocji i reakcji: jeśli coś nas przeraża, warto to nazwać, poszukać wsparcia i nie zostawać z tym samemu. Psychika potrzebuje bezpieczeństwa i poczucia wpływu – nawet w sytuacjach trudnych.
 
⁠Fundacja Szklane Domy i KSON podejmują wspólnie wiele działań edukacyjnych. Czego dotyczą te działania w obszarze zdrowia?
 
Fundacja Szklane Domy wraz z Karkonoskim Sejmikiem Osób Niepełnosprawnych podejmują wiele wspólnych działań, które łączą edukację, promocję zdrowia i wsparcie osób z niepełnosprawnościami. Nasze inicjatywy są bardzo różnorodne, ale łączy je wspólna idea – dbanie o zdrowie w sposób kompleksowy.

Aktywnie uczestniczymy w wydarzeniach, które promują aktywność fizyczną i integrację społeczną – takich jak Półmaraton Praski, w którym wystartowaliśmy razem z naszym podopiecznym poruszającym się na wózku, a także VIII Charytatywny Triathlon i Paratriathlon „Kraina Bugu” w Janowie Podlaskim. Tego rodzaju wydarzenia to dla nas nie tylko sport, ale także forma promocji terapii ruchowej, przełamywania barier i budowania wspólnoty.

Organizujemy także lokalne wydarzenia edukacyjne, takie jak „Dzień Zdrowia” – spacer nordic walking, który łączy aktywność fizyczną z rozmową o profilaktyce zdrowotnej, czy „Piknik Rodzinny”, który promuje wspólne spędzanie czasu jako fundament zdrowia psychicznego. W naszych działaniach duży nacisk kładziemy również na wsparcie osób cierpiących na zaburzenia psychiczne – prowadzimy działania integracyjne, edukacyjne i wspierające dla tych, którzy na co dzień zmagają się z trudnościami zdrowotnymi i społecznymi. A już niebawem – 3 października 2025 r. – Dzień Świadomości Zdrowotnej, na który jeszcze raz serdecznie zapraszam. Bądźcie z nami!

 
***
 
Ewelina Bondyra-Łuczka – psycholog, trener, coach z akredytacją ICF oraz doradca zawodowy. Ukończyła studia doktoranckie ze społecznej psychologii osobowości. Pracuje w nurcie poznawczo-behawioralnym oraz terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach, prowadząc indywidualne i grupowe sesje rozwojowe oraz coachingowe.
Związana z Karkonoskim Sejmikiem Osób Niepełnosprawnych i Fundacją Szklane Domy, gdzie wspiera osoby mierzące się z trudnościami życiowymi, wykluczeniem i zmianami zawodowymi. Prowadzi szkolenia z zakresu psychoedukacji, warsztaty oraz programy rozwojowe. Szczególnie interesuje się psychologią porażki i praktyką uważności.

źródło: Fundacja Szklane Domy

10 września obchodzimy Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Każdego dnia 6 młodych osób w naszym kraju próbuje odebrać sobie życie. Od dwóch lat, w polskich szkołach działa program Wspierająca Szkoła. To projekt Fundacji Adamed i serwisu „Życie Warte Jest Rozmowy”, który wspiera zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, pomaga rodzicom i nauczycielom. Tegoroczną edycję programu objęła patronatem Rzeczniczka Praw Dziecka, współfinansuje go Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Konkretne narzędzia i wsparcie
 
Program „Wspierająca Szkoła” skierowany jest zarówno do dorosłych – nauczycieli i rodziców, jak i do uczniów.  To szkolenia, warsztaty i praktyczna wiedza jak dbać o stan psychiczny młodych ludzi i pomóc im w kryzysie.
 
W obecnej, drugiej edycji programu udział bierze 55 szkół, z zajęć dydaktycznych skorzysta co najmniej 3500 osób dorosłych. Rok wcześniej w projekcie uczestniczyło 30 szkół i ponad 2000 nauczycieli oraz rodziców. Ze strony programu pobrano prawie 3000 bezpłatnych poradników opracowanych przez suicydologów, pokazujących jak wspierać młodych ludzi w kryzysie psychicznym.
 
„Jako Rzeczniczka Praw Dziecka objęłam patronatem ‘Wspierającą Szkołę’ ze względu na wartość, jaką niesie ten program. Reprezentuję instytucję stojącą na straży dobra i bezpieczeństwa dzieci, dlatego chętnie wspieram inicjatywy, które mogą przyczynić się do poprawy jakości ich życia. Ten program ma realny potencjał, by pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.” – mówi Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka.
 
Zatrważające statystyki
 
Skalę problemu pokazują liczby. W zeszłym roku, jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, w Polsce samobójstwo popełniło 4845 osób. To mniej niż rok wcześniej, ale nadal to dwa razy więcej niż rocznie ginie na drogach.
 
Tylko w zeszłym roku doszło do 2200 prób samobójczych dzieci i nastolatków. To oznacza, że każdego dnia, w naszym kraju, na swoje życie porywa się sześcioro młodych ludzi. Aż 127 takich prób, w zeszłym roku, zakończyło się śmiercią. To osobiste tragedie młodych ludzi i ich rodzin. Dlatego tak ważna jest prewencja i walka o dobry stan psychiczny młodzieży zarówno w domu, jak i w szkole.
 
Darmowa wiedza od ekspertów
 
Wraz z nowym rokiem szkolnym, „Wspierająca szkoła” kontynuuje cykl bezpłatnych webinarów online. Spotkania są otwarte dla wszystkich zainteresowanych rodziców i nauczycieli, także spoza programu.
 
Najbliższe terminy:
 
Szczegółowe informacje oraz linki do rejestracji znajdują się na stronie internetowej programu „Wspierająca Szkoła” i serwisu „Życie Warte Jest Rozmowy”.
 
Rejestracja dla nauczycieli
https://wspierajacaszkola.pl/spoza-programu-nauczyciel, dla rodziców: https://wspierajacaszkola.pl/spoza-programu-rodzic 

źródło: Fundacja Adamed
Jeszcze kilkanaście lat temu leczenie łuszczycy ograniczało się głównie do maści i fototerapii. Dziś mówimy już o prawdziwej rewolucji – od klasycznych leków miejscowych, przez nowoczesne terapie biologiczne, aż po najnowsze doustne inhibitory TYK2. Europejska Agencja Leków (EMA) co roku dopuszcza kolejne preparaty, a celem leczenia – zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi – jest osiągnięcie skóry niemal wolnej od zmian.
 
Łuszczyca nie jest już chorobą, z którą trzeba się pogodzić – dziś medycyna daje realną szansę na niemal całkowicie czystą skórę. Od maści i fototerapii, przez klasyczne leki doustne, aż po nowoczesne terapie biologiczne i najnowsze inhibitory TYK2 – wachlarz opcji terapeutycznych stale się poszerza. Decyzje Europejskiej Agencji Leków (EMA) i międzynarodowe wytyczne wyznaczają nowy cel: skuteczna kontrola choroby i lepsza jakość życia pacjentów.

Topiki – pierwszy krok w terapii

Podstawą leczenia łuszczycy o łagodnym nasileniu są leki miejscowe. To m.in. glikokortykosteroidy w kremach czy maściach oraz pochodne witaminy D3. Mają działanie przeciwzapalne i hamują nadmierne namnażanie komórek skóry. Coraz częściej stosuje się też terapie skojarzone, np. preparaty łączące steroid i kalcypotriol, co poprawia skuteczność i ogranicza działania niepożądane.

Fototerapia – światło jako lek

U pacjentów, u których topiki nie wystarczają, z pomocą przychodzi fototerapia. Najczęściej stosuje się promieniowanie wąskopasmowe UVB (NB-UVB). Badania potwierdzają, że nowoczesne domowe urządzenia są równie skuteczne jak leczenie w gabinecie – przy zachowaniu odpowiedniego nadzoru lekarskiego. To ważna alternatywa dla osób, które mają utrudniony dostęp do specjalistycznych ośrodków.

Leki doustne – klasyczne i nowoczesne

Kolejnym etapem są leki systemowe doustne.

Terapie biologiczne – precyzyjne uderzenie w zapalenie

Przełom w leczeniu łuszczycy przyniosły leki biologiczne, czyli przeciwciała monoklonalne działające wybiórczo na określone mediatory stanu zapalnego.

Dzięki tym lekom pacjenci coraz częściej osiągają PASI 90–100, czyli niemal całkowitą czystość skóry – coś, co jeszcze dekadę temu było nieosiągalne.

TYK2 – nowa era leków doustnych

Najświeższą nowością, zatwierdzoną przez European Medicines Agency (EMA) w marcu 2023 r., jest deukrawacytynib – pierwszy przedstawiciel inhibitorów TYK2 (Tyrosine Kinase 2). To lek doustny, który łączy zalety tabletek z mechanizmem działania zbliżonym do biologów.

TYK2 jest enzymem biorącym udział w przekazywaniu sygnałów zapalnych zależnych od IL-12, IL-23 i interferonów. Hamując go, deukrawacytynib skutecznie ogranicza proces zapalny w łuszczycy.

Dla kogo?

Badania kliniczne pokazały, że deukrawacytynib daje znacznie lepsze efekty niż apremilast, a profil bezpieczeństwa jest korzystny. To sprawia, że inhibitor TYK2 może stać się ważnym ogniwem pomiędzy klasycznymi lekami doustnymi a terapiami biologicznymi.

Cel leczenia 2025: Treat-to-Target

Wytyczne europejskie i międzynarodowe jasno wskazują: celem leczenia jest uzyskanie skóry czystej lub prawie czystej (≤1% powierzchni ciała zajętej zmianami) w ciągu pierwszych 3 miesięcy. Jeśli ten efekt nie jest osiągnięty, należy zmienić terapię. To podejście, określane jako Treat-to-Target, daje pacjentowi realną szansę na życie bez wstydu i bólu.

Leczenie łuszczycy w 2025 roku to paleta możliwości – od prostych maści, przez światło UVB, po nowoczesne biologiczne przeciwciała i innowacyjne inhibitory TYK2. Decyzje EMA sprawiają, że wachlarz opcji w Europie stale się poszerza. Dziś pacjent i lekarz mogą wspólnie wybrać terapię szytą na miarę – a perspektywa życia z czystą skórą staje się realna jak nigdy dotąd.

 
Czy 15 minut w lesie może działać jak naturalny lek? Zdaniem naukowców – zdecydowanie tak. Kąpiele leśne, znane w Japonii jako Shinrin-yoku, zyskują coraz większą popularność także w Polsce. To nie tylko modny trend, ale praktyka wspierana przez wyniki badań – zarówno w zakresie zdrowia psychicznego, jak i odporności. Dlaczego warto wejść do lasu… i po prostu być?
Choć kąpiele leśne brzmią egzotycznie, ich istota jest niezwykle prosta. Chodzi o świadomy spacer po lesie, bez telefonu, słuchawek, rozproszeń – z uwagą skupioną na dźwiękach, zapachach, dotyku i rytmie własnego oddechu. Jak mówi Maggy Modlibowska, przewodniczka terapii leśnej: „Kąpiele leśne nie różnią się tak naprawdę od zwykłego spaceru. Chodzi tylko o to, żeby się skoncentrować na byciu tu i teraz”.

Praktyka Shinrin-yoku narodziła się w Japonii w latach 80. XX wieku. Początkowo oparta była na intuicji – że las sprzyja zdrowiu. W 2004 roku Ministerstwo Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa zainicjowało badania naukowe, które potwierdziły terapeutyczne właściwości tej metody. Zespół badaczy wykazał m.in., że kontakt z lasem zwiększa liczbę i aktywność komórek NK (natural killers) – kluczowych w walce z nowotworami i wirusami. Co ciekawe, efekt utrzymywał się nawet 30 dni po spacerze.

„Już 15 minut działa tak, że obniża nam poziom kortyzolu, a zatem mimowolnie uspokaja nam się organizm, nawet jeśli tego nie odczuwamy” – zauważa Modlibowska. Jak dodaje, dwugodzinna kąpiel leśna może poprawić zdolność rozwiązywania problemów i kreatywność aż o 50 procent.

Anna Choszcz-Sendrowska, rzeczniczka Lasów Państwowych, przypomina: „Spacer w naturze 30 minut dziennie, pięć razy w tygodniu, obniża ryzyko zachorowania na depresję aż o 30 proc.”. Jej zdaniem las działa jak naturalny gabinet terapeutyczny – obniża poziom hormonów stresu, poprawia nastrój, a substancje wydzielane przez drzewa wykazują działanie bakteriobójcze i grzybobójcze.

Lasy Państwowe objęły patronatem projekt Beyond the Frame, który łączy sztukę i naturę. Wystawa odbyła się w czerwcu w Sękocinie. Jej twórczyni, Maggy Modlibowska, zaznacza: „Przewodnik jest w stanie poukładać odpowiednie sekwencje ćwiczeń tak, żeby efektywność kąpieli leśnej jak najbardziej zadziałała na nasze ciało i umysł”.

Z kolei kontakt ze sztuką – jak wskazują badania WHO – wspiera leczenie i poprawia wyniki kliniczne. Tworzenie lub kontemplacja dzieł artystycznych może działać motywująco, łagodzić objawy depresji, a nawet wspierać procesy zdrowienia.

„Las jest dla wszystkich, jest otwarty 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu i jest za darmo” – przypomina Anna Choszcz-Sendrowska. To zasób, który mamy niemal na wyciągnięcie ręki. Wystarczy godzina, by dojechać do lasu z każdego miejsca w Polsce.

Kąpiele leśne to nie luksus – to dostępne dla każdego narzędzie wsparcia zdrowia. Z jednej strony poprawiają nastrój, regulują sen i poziom kortyzolu. Z drugiej – wzmacniają odporność, aktywując naturalne mechanizmy obronne organizmu. W dobie rosnących problemów psychicznych i chorób cywilizacyjnych warto zrezygnować z kilku kliknięć w ekran telefonu i wejść do lasu. Z korzyścią dla ciała i umysłu.

Źródło: Newseria

Jeszcze kilka lat temu leczenie łuszczycy ograniczało się głównie do maści, sterydów i cierpliwego przeczekiwania zaostrzeń. Dziś coraz więcej mówi się o przełomie – nowoczesne terapie biologiczne pozwalają nie tylko złagodzić objawy, ale też skutecznie zahamować rozwój choroby, poprawić jakość życia i uniknąć groźnych powikłań. Problem? Nie każdy pacjent ma do nich dostęp.

Łuszczyca to nie tylko problem skóry – to przewlekła choroba zapalna, która może prowadzić do poważnych powikłań: chorób serca, cukrzycy, otyłości czy łuszczycowego zapalenia stawów. Jak podkreślają eksperci, odpowiednio dobrana terapia biologiczna może te ryzyka znacząco ograniczyć. Łuszczyca coraz rzadziej oznacza tylko silne sterydy i ryzyko skutków ubocznych. Dziś to przede wszystkim nowoczesne leki biologiczne i tabletki, które oferują nie tylko skuteczność, ale też poprawę jakości życia i łatwość stosowania.

– Leczenie biologiczne poprawia jakość życia pacjenta, hamuje rozwój powikłań i chorób współistniejących – mówił prof. Witold Owczarek, krajowy konsultant ds. dermatologii i wenerologii, podczas majowej debaty zorganizowanej przez Fundację AMICUS w Centrum Prasowym PAP.

Coraz więcej pacjentów w Polsce korzysta z biologików. Co ważne, są to leki bardzo skuteczne i bezpieczne, które pozwalają utrzymać remisję nawet przez wiele lat. Niektóre z nich można przyjmować raz na kilka tygodni w formie wygodnego zastrzyku podskórnego, a na horyzoncie pojawiły się nawet pierwsze doustne tabletki. To ogromna zmiana w komforcie leczenia.

System nie nadąża za potrzebami

Niestety, mimo rozwoju medycyny dostęp do nowoczesnych terapii wciąż bywa ograniczony. – Ośrodków leczących łuszczycę mamy oficjalnie czterdzieści, ale realnie ciężar spoczywa na dziesięciu – wskazywała prof. Irena Walecka, konsultant wojewódzki ds. dermatologii na Mazowszu. – Czasem więcej czasu spędzamy z dokumentami niż z pacjentem – dodała, zwracając uwagę na biurokrację, która obciąża personel i spowalnia leczenie.

Kolejną przeszkodą są opóźnienia w finansowaniu. – Szpital czeka nawet osiem miesięcy na zapłatę za leki. To zamraża pieniądze, zagraża płynności finansowej, a czasem kończy się wizytą komornika – alarmowała prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowa ds. reumatologii.

Efekt? Coraz więcej pacjentów, mimo kwalifikacji do programu lekowego, słyszy w ośrodkach: „Brak środków. Proszę czekać”. Fundacja AMICUS potwierdza, że takie sygnały otrzymuje niemal codziennie.

Łuszczyca to także zdrowie psychiczne

To, co dzieje się z ciałem, wpływa też na psychikę. Według danych Fundacji AMICUS nawet 50 proc. pacjentów z łuszczycą i ŁZS zmaga się z objawami depresji. – Nie pamiętam, kiedy przespałam całą noc – mówiła Olga Pluta, pacjentka zmagająca się ze spondyloartropatią. – Z osoby aktywnej stałam się osobą, która walczy o każdy dzień bez bólu.

Leczenie biologiczne często przynosi nie tylko poprawę objawów skórnych czy stawowych, ale również lepsze samopoczucie, zmniejszenie depresji i większą aktywność zawodową. Według raportu AMICUS co dziesiąta osoba z łuszczycą straciła pracę z powodu choroby – skuteczne leczenie jest więc także inwestycją w gospodarkę.

Przyszłość leczenia – personalizacja i wygoda

Nowoczesne podejście do łuszczycy to nie tylko nowe leki, ale też zmiana myślenia. Coraz większą rolę odgrywa personalizacja leczenia – dopasowanie terapii do stylu życia pacjenta. Na przykład tabletki zamiast zastrzyków, dłuższe okresy między dawkami, a w przyszłości także leczenie wspierane przez sztuczną inteligencję, która pomoże przewidzieć, co u danego pacjenta zadziała najlepiej. Nowe leki nie tylko działają szybciej, ale też utrzymują efekty na dłużej. Niektóre z nich dają poprawę nawet na 10 lat. A to oznacza mniej nawrotów, mniej hospitalizacji, więcej normalnego życia.

Potrzebna zmiana systemowa

Eksperci są zgodni – aby więcej pacjentów mogło skorzystać z tych możliwości, potrzebne są zmiany w organizacji i finansowaniu leczenia. – Wydatki powinny być przemyślane, ale też racjonalne. Chodzi o to, by przy ograniczonych środkach pomóc jak największej liczbie osób.

– Bez terminowych płatności ze strony NFZ nawet najlepsze wsparcie Fundacji nie wystarczy – mówi Dagmara Samselska, prezeska AMICUS. Fundacja od lat działa na rzecz pacjentów, prowadząc edukację, infolinię, webinary i pomagając odnaleźć się w skomplikowanym systemie.

Przyszłość: genetyka i komórki odpornościowe

Na badawczych horyzontach jest terapia ukierunkowana na przywrócenie równowagi układu odpornościowego. Naukowcy z MedUni Vienna odkryli, że enzym SSAT upośledza komórki regulatoryjne (Treg), doprowadzając do nadmiernego zapalenia. Jeśli kontrola tego mechanizmu zostanie przełożona na terapię — może to otworzyć zupełnie nową ścieżkę leczenia łuszczycy

Co to oznacza dla pacjenta?

Nowoczesne leczenie łuszczycy to ogromny krok naprzód – większa skuteczność, mniejsze objawy, lepsza jakość życia i mniej powikłań. Ale żeby ten postęp był realny dla wszystkich, potrzebne są zmiany systemowe: mniej biurokracji, szybsze finansowanie, więcej ośrodków. Bo każda osoba z łuszczycą zasługuje na leczenie, które naprawdę działa – i daje nadzieję na normalne życie.

Źródło: PAP MediaRoom

Choć samotność dotyka coraz większej liczby osób, wciąż pozostaje tematem tabu. Nowe badania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu rzucają światło na to, jak głęboko zakorzeniona jest społeczna stygmatyzacja tego stanu. Okazuje się, że wielu Polaków nie przyznaje się do samotności nie dlatego, że jej nie odczuwa – lecz dlatego, że się jej wstydzi. Zwłaszcza mężczyźni oraz osoby pozostające w związkach ukrywają swoje emocje z obawy przed negatywną oceną otoczenia. Wyniki eksperymentalnego badania ujawniają rozbieżność między rzeczywistym doświadczeniem samotności a deklaracjami respondentów, wskazując na ciche cierpienie, które coraz częściej przybiera rozmiary społecznej epidemii.
W eksperymentalnym badaniu wzięło udział 3376 osób z całej Polski powyżej 18 roku życia. W pierwszej kolejności naukowcy z UMW zastosowali skalę DJGLS (De Jong Gierveld Loneliness Scale) – narzędzie, które pośrednio oceniało nasilenie samotności. Słowo to nie pojawiło się jednak w żadnym stwierdzeniu, a badani opisywali m.in. swój stan emocjonalny, poczucie bliskości i relacje społeczne. Następnie wykorzystano skalę oceny zjawiska stygmatyzacji samotności (np. „Bycie samotnym(ą) oznaczałoby, że coś jest ze mną nie tak”„Gdybym był(a) samotny(a), inni zakładaliby, że nie włożyłem(am) wystarczającego wysiłku, aby nie czuć się w ten sposób”). Na końcu – na podstawie jednego ze stwierdzeń skali Center for Epidemiologic Studies Depression (CES-D) – respondenci odpowiadali na bezpośrednio zadane pytanie o poczucie osamotnienia i częstość jego występowania.

Uczucie, które zawstydza

Wyniki były zaskakujące: w badaniu opartym na skali DJGLS aż 61 proc. osób przyznało, że odczuwa samotność, a 27 proc. doświadcza jej w nasilonej formie. Gdy jednak zapytano wprost, liczby wyraźnie spadły – samotność zadeklarowało 34 proc. ankietowanych, a 6,5 proc. wskazało, że towarzyszy im ona przez większość tygodnia. Skąd taka rozbieżność?

– To nie jest kwestia błędu pomiarowego. Wyniki wcześniejszych badań również pokazały, że samotność, choć coraz bardziej powszechna, jest jednym z najbardziej wypieranych stanów emocjonalnych. Ludzie nie przyznają się do niej, zwłaszcza gdy są pytani bezpośrednio. To oznacza, że naukowcy, chcąc rzetelnie poznać skalę zjawiska, powinni sięgać po inne narzędzia badawcze – ocenia prof. Błażej Misiak, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, który z Kacprem Żełabowskim, studentem kierunku lekarskiego na UMW, pracuje nad artykułem Silent suffering: Exploring the link between loneliness stigma and its underreporting in the general population sample” („Ciche cierpienie: Związek między stygmatyzacją samotności a jej zaniżonym zgłaszaniem w populacji ogólnej”), podsumowującym rezultaty badań. Projekt jest finansowany ze środków uczelni w ramach zadania „UMW w Świetle Doskonałości Naukowej 2024-2026”.

Dlaczego ukrywamy samotność?

To jednak nie koniec – badacze postanowili sprawdzić, dlaczego nie przyznajemy się do samotności. Analiza wyników kwestionariusza mierzącego stopień stygmatyzacji tego stanu – zarówno z perspektywy społecznej, jak i osobistej – nie pozostawia wątpliwości. Za milczeniem stoi obawa przed oceną innych, którzy mogliby uznać, że np. brak przyjaciół wynika z naszej winy, że nie umiemy rozmawiać z ludźmi, że nie dość staramy się, aby nawiązać wartościowe kontakty.

– Osoby, które są samotne, odczuwają wstyd i skrępowanie. Boją się do tego przyznać nie tyle przed sobą, co przed innymi, ponieważ spodziewają się, że będą napiętnowane przez otoczenie. Im silniejsze jest przekonanie, że opinia społeczna postrzega samotność jako coś niewłaściwego, tym bardziej respondenci ukrywają ten stan – dodaje prof. Błażej Misiak i przyznaje, że są grupy, które szczególnie niechętnie mówią o doświadczaniu samotności.

Mężczyźni przeżywają ją w ciszy

Na czele listy znajdują się mężczyźni, którzy najrzadziej przyznawali się do poczucia osamotnienia. Wiąże się to z kulturowym stereotypem osoby silnej, samowystarczalnej i emocjonalnie stabilnej. – Dodatkowo panowie częściej przejawiają cechy narcystyczne, co kłóci się z tradycyjnym wyobrażeniem osoby samotnej. Trudniej im też mówić o emocjach, ponieważ postrzegają to jako oznakę słabości – tłumaczy prof. Błażej Misiak.

Kolejną grupą są osoby pozostające w związkach. Dla nich świadomość, że mimo obecności partnera czują się samotne, jest trudna do zaakceptowania. Uważają, że przyznanie się do tego może być odebrane jako sygnał, że związek nie jest szczęśliwy, relacja przechodzi kryzys lub para jest niedobrana. Dlatego wypierają samotność i tłumią emocje.

W przypadku osób z objawami depresyjnymi i lękowymi, zespół zaobserwował odwrotną zależność: im większe ich nasilenie, tym większa otwartość w mówieniu o samotności. – Prawdopodobnie można to tłumaczyć silniejszą tendencją do odczuwania i relacjonowania negatywnych emocji – wyjaśnia kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii UMW, dodając, że dokładniejszych danych i możliwości interpretacji związków czasowych ocenianych zjawisk dostarczy drugi etap badania, zaplanowany po sześciu miesiącach od wyjściowej oceny ankietowanych.

Niedoszacowana epidemia

Wnioski są jednak niepokojące. – Zjawisko samotności może być większe niż dotychczas wskazywano, a jego niedoszacowanie oznacza, że problem staje się epidemią, którą wiele osób przeżywa w milczeniu – podkreśla prof. Błażej Misiak. – Musimy temu przeciwdziałać, choćby poprzez edukację i głośne mówienie, że samotność to stan, który może dotknąć każdego i nie powinien być ani powodem do wstydu, ani kojarzony z porażką.

Źródło: Komunikat Prasowy

Agenda zdrowotna polskiej prezydencji w Radzie UE odbiła się szerokim echem wśród ekspertów i decydentów w całej Europie. W centrum uwagi znalazły się kluczowe wyzwania, takie jak bezpieczeństwo lekowe, zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, adherencja w leczeniu chorób przewlekłych, wzrost zakażeń HIV, walka z otyłością i rozwój onkologii. 30 czerwca, podczas debaty Medyczna Racja Stanu, liderzy opinii, parlamentarzyści oraz przedstawiciele administracji rządowej i sektora farmaceutycznego podsumowali najważniejsze efekty polskiego przewodnictwa. Wnioski? Europa zdrowotna zaczyna się dziś – i nie mamy czasu do stracenia.
„Agenda polskiej prezydencji dotycząca zdrowia rozumianego jako kondycja zdrowotna społeczeństwa UE, sprawność i efektywność systemów ochrony zdrowia, a także niezakłócony dostęp do leków” – wyznaczyła priorytety prac Komisji Europejskiej na obecną kadencję. I co najważniejsze, już widzimy pierwsze jej efekty – powiedział europoseł Adam Jarubas.

Wśród istotnych osiągnięć Adam Szłapka, minister ds. UE, wymienił postęp w integracji europejskiego systemu bezpieczeństwa zdrowotnego oraz wsparcie cyfryzacji ochrony zdrowia. Natomiast Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu w KPRM, zwróciła uwagę na wyniesienie tematu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży na poziom unijny. – Zdrowie psychiczne dzieci zależy nie tylko od ministrów zdrowia, ale też od współpracy z gospodarką i technologią – wskazała.

Jarubas podkreślił kompromis w sprawie Pakietu Farmaceutycznego, największej od 20 lat reformy prawa farmaceutycznego UE. Jej celem jest poprawa dostępności leków, w tym na choroby rzadkie, i antybiotyków po przystępnych cenach.

Szczególną uwagę poświęcono alarmującemu wzrostowi zakażeń HIV – o 12% w skali Europy. – Zakończenie epidemii HIV do 2030 r. jest możliwe, ale wymaga inwestycji w profilaktykę i partnerstwa z NGO – podkreślił Jarubas. Dr Anna Marzec-Bogusławska przypomniała, że w Polsce bezpłatne leczenie antyretrowirusowe otrzymuje ponad 21 tys. osób, a nową nadzieją jest iniekcyjna forma profilaktyki zatwierdzona przez FDA.

Adherencja, czyli przestrzeganie zaleceń lekarskich, to kolejny filar, któremu poświęcono uwagę. – Szacunki KE wskazują, że nawet 50% pacjentów z chorobami przewlekłymi nie stosuje się do zaleceń lekarskich – to koszt rzędu 125 mld euro rocznie – wyliczał Jarubas. Prof. Krzysztof Narkiewicz wskazał, że tylko 20% młodych pacjentów z nadciśnieniem i cukrzycą kontynuuje leczenie po roku. Rozwiązaniem jest integracja lekarzy rodzinnych, farmaceutów, narzędzi cyfrowych i edukacji.

Szczepienia ochronne, jako element profilaktyki, również znalazły się wśród priorytetów. Eksperci podkreślili potrzebę usprawnienia dostępu – poprzez możliwość szczepień w aptekach i POZ. – Czy jednak wystarczająco dużo robimy, aby te szczepienia wprowadzać w życie? – pytał prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Nie zabrakło również mocnego akcentu dotyczącego zdrowia publicznego – otyłości. – W Polsce mamy 9 mln osób z otyłością i kolejne 9 mln z nadwagą – przypomniał prof. Leszek Czupryniak. Ekspert apelował o refundację leków GLP-1 oraz powszechne wdrożenie programu KOS-BAR jako elementu systemowego leczenia otyłości. – Otyłość to ciężka choroba przewlekła i wymaga przewlekłej terapii – zaznaczył.

Bezpieczeństwo zaczyna się od zdrowia – dodał prof. Paweł Kowal. Nie tylko bezpieczeństwo lekowe, ale również cyfrowa transformacja systemów zdrowia i uniezależnienie się od dostaw z rynków zewnętrznych. W Europie 80% substancji farmaceutycznych pochodzi spoza UE. – Jeśli nagle zostaniemy odcięci, tak jak od rosyjskiej energii, nie będziemy w stanie zapewnić obywatelom leczenia – ostrzegła Katarzyna Piotrowska-Radziewicz z MZ.

– Musimy mieć gwarancję zbytu i ceny leku, by inwestować w krajową produkcję. Potrzebny jest fast track administracyjny – dodała Joanna Drewla, dyrektor generalna Servier Polska.

Zamykając spotkanie, dr Aleksandra Lewandowska przypomniała, że temat zdrowia psychicznego dzieci musi zostać osadzony w zdrowiu publicznym, a uczniowie z Gdyni apelowali: – Dorośli, jesteśmy waszymi ofiarami. Zróbcie wszystko, by zdrowie było rozumiane holistycznie.

Polska prezydencja w Radzie UE wniosła realny wkład w kształtowanie wspólnej polityki zdrowotnej Europy. To nie tylko momenty debaty, ale konkretne efekty legislacyjne, nowe standardy profilaktyki i otwarcie dyskusji o zdrowiu psychicznym oraz bezpieczeństwie lekowym. Eksperci podkreślali, że teraz kluczowe jest przełożenie politycznych deklaracji na skuteczne działania. Bo zdrowie – jak przypomniano – to nie koszt. To inwestycja w przyszłość Unii Europejskiej.

Źródło: Komunikat Prasowy