Medicalpress
Mężczyźni w Polsce wciąż żyją wyjątkowo krótko jak na Europę – umierają 8 lat wcześniej niż kobiety – wskazuje prof. Bolesław Samoliński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jego zdaniem głównym tego powodem jest zły styl życia naszych rodaków.
W Europie średnio różnica między oczekiwaną długością życia kobiet i mężczyzn wynosi 3,5–4 roku. W naszym kraju to aż 8 lat. „Mężczyźni w Polsce żyją wyjątkowo krótko jak na Europę” – zaznaczył prof. Bolesław Samoliński, specjalista zdrowia publicznego, alergolog, otolaryngolog, kierownik Katedry Zdrowia Publicznego i Środowiskowego, Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych, Alergologii i Immunologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jednym z głównych tego powodów jest nadwaga i otyłość, która u mężczyzn pojawia się już w młodym wieku. Wykazały to badania przeprowadzone w latach 2016-2020, dzięki Narodowemu Programowi Zdrowia.

„Co zaskakujące, u mężczyzn wraz z wykształceniem rośnie… nadwaga. U kobiet jest odwrotnie – trzymają reżim, bo chcą być sprawne, ładnie wyglądać i z tego powodu dłużej żyją. Im lepiej wykształcona kobieta, tym rzadziej ma nadwagę” – wskazał specjalista w informacji przekazanej PAP.

W omawianym przez eksperta badaniu pytano o samoocenę sytuacji materialnej, czyli kto się czuje bogaty, a kto biedny. Okazało się, że dobra sytuacja materialna sprzyja niskiemu BMI. Zła sytuacja materialna – wysokiemu BMI. Kobiety bogate i dobrze wykształcone trzymają wagę, a mężczyźni nie. Choć wydawać by się mogło, że wiedza żywieniowa rośnie wraz z wykształceniem i bogactwem, to jednak mężczyźni mają wiedzę, ale nie trzymają reżimu.

„Badania pokazały, że jest dobry poziom wiedzy żywieniowej w grupie najbardziej otyłych mężczyzn, nawet lepszy niż u szczuplejszych. I to było zdumiewające” – zwrócił uwagę prof. Samoliński.

Wraz z narastaniem wskaźnika BMI u osób w wieku 35-49 lat zwiększa się ryzyko przedwczesnego zgonu. Dotyczy to także ludzi starszych. Rosnące BMI w grupie okołoemerytalnej i u osób w wieku podeszłym daje bardzo wysokie ryzyko zgonu. Przy czym – jak zauważył ekspert – to mężczyźni są w grupie większego ryzyka. Tymczasem Polska należy do krajów o wysokim BMI, wyższym niż we Francji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

Głównym tego powodem jest niewłaściwe odżywianie się oraz mała aktywność fizyczna. Ponad 60 proc. Polaków nie je pieczywa razowego albo robi to bardzo rzadko. Tymczasem jasne pieczywo jest wysokokaloryczne i ma wysoki indeks glikemiczny. Warzywa i owoce codziennie zjada tylko co trzeci nasz rodak. Niezdrowe potrawy smażone kilka razy w tygodniu lub raz w tygodniu spożywa aż 80 proc. naszej populacji. Co drugi Polak sięga kilka razy w tygodniu po słodycze.

Zdaniem prof. Smolińskiego należy przede wszystkim ograniczyć produkty wysokoenergetyczne, w tym napoje słodzone. Podkreśla, że do progu 30 BMI mamy szansę wpływać na ten wskaźnik stylem życia: wysiłkiem fizycznym oraz właściwą dietą. „Gdy pacjent ma BMI powyżej 30, czyli otyłość, wówczas zaczynamy interweniować medycznie” – zaznaczył.

„Jako alergolog jestem ciągle pytany przez rodziców, czy wystawię zwolnienie z WF, bo dziecko ma astmę oskrzelową i nie może ćwiczyć. Tymczasem 30 proc. olimpijczyków ma astmę. Otylia Jędrzejczak (pływaczka – przyp. PAP) dzięki sportowi poradziła sobie z tą chorobą. Pamiętajmy, że dziecko dobrze wyglądające to jest dziecko wysportowane, szczupłe, a nie dziecko z pulchną buzią i z tendencjami do nadwagi. A nadal pokutuje taki mit” – stwierdza prof. Bolesław Samoliński. (PAP)

Źródło: Nauka W Polsce

W 2024 r. kwota wszystkich świadczeń z zabezpieczenia społecznego spowodowanych chorobą wyniosła ponad 50 mld zł: prawie 18 proc. to zaburzenia psychiczne, 15,4 proc. choroby narządu ruchu, 14,2 proc. zatrucia. „Dbanie o dobrostan pracowników przynosi korzyści nie tylko pracodawcy, ale także budżetowi państwa” – podkreślali uczestnicy konferencji poświęconej zdrowiu pracowników, która odbyła się 25 listopada 2025 r. w Centrum Prasowym PAP.

Konferencja „Zdrowy pracownik – bezpieczeństwo i wartość każdej firmy” jest częścią Innovation Day – cyklu spotkań organizowanych przez portal politykazdrowotna.com, podczas których eksperci, praktycy i decydenci rozmawiają o innowacjach i trendach w polityce zdrowotnej. Siódma edycja konferencji dotyczyła dobrostanu pracowników jako kluczowego elementu bezpieczeństwa pracy, efektywności zawodowej oraz długoterminowej wartości każdej firmy.

Debata rozpoczęła się od prezentacji danych z raportu Medicover „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025”, z którego wynika, że 55,6 proc. zatrudnionych zmaga się z nadwagą lub otyłością. Zarówno zaburzenia BMI, jak i ciśnienia, cukru, cholesterolu, znacznie częściej pojawiają się u osób w wieku 50+, których – z uwagi na starzenie się społeczeństwa – będzie w Polsce coraz więcej. Badania pokazują, że ponad 50 proc. pracowników doświadcza objawów przeciążenia psychicznego, rośnie też liczba osób korzystających z pomocy psychologicznej.

Z raportu wynika ponadto, że tylko 1/3 pracowników jest aktywna fizycznie na tyle, by przełożyło się to na korzyści zdrowotne. Uczestniczący w debacie wiceminister sportu Piotr Borys zwrócił uwagę, że w Polsce 30 proc. dzieci żyje w „kompletnym bezruchu” – mają tendencję do otyłości i dużo wskazuje na to, że będą żyć krócej niż poprzednie pokolenia.

Wiceminister podkreślił, że resort ma plan, by poprawić stan zdrowia polskiego społeczeństwa: „Osiągniemy ten cel poprzez ruch, rewolucję ruchu, którą chcemy zrobić międzypokoleniowo, równolegle na wszystkich poziomach. Pierwszy raz od czasu transformacji budujemy w Polsce strategię sportu o randze rządowej. Jeżeli nie podejmiemy teraz wspólnych działań, będziemy żyli krócej, będziemy ponosić ogromne koszty leczenia. Profilaktyka poprzez ruch jest jedną z najlepszych, najbardziej efektywnych” – argumentował wiceminister sportu.
Jako wzór do naśladowania wymienił firmy, które finansują pracownikom zajęcia sportowe (np. karnety na siłownię, do klubów fitness) czy wprowadziły przerwy na aktywność fizyczną w pracy

„To musi przynieść efekty. Potrzebujemy więc rozwiązań systemowych: może podatkowych, może prawnych albo innych stymulantów, żeby to upowszechnić. Jesteśmy otwarci na to, bo chcemy wykonać naprawdę sporo działań” – mówił Piotr Borys.

Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę na ważne, choć, ich zdaniem, niedocenione narzędzie w walce o zdrowie załogi – badania medycyny pracy. Zdaniem Artura Drobniaka, prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, jest to narzędzie, które należy lepiej wykorzystywać.

„Lekarz medycyny pracy zbiera wywiad z pacjentem, więc wie o zagrożeniach rodzinnych, szczególnie onkologicznych, kardiologicznych i – znając program badań przesiewowych – może tych pracowników na badania skierować. Zwracam więc uwagę na ten bardzo łatwy do wykorzystania element naszego systemu opieki zdrowotnej” – zaznaczył Artur Drobniak.

Uczestnicy kolejnej debaty pt. „Profilaktyka zdrowotna w środowisku pracy” wskazali, że środowisko pracy może i powinno wspierać zdrowie – fizyczne i psychiczne. Zgodzili się, że budowanie kultury opartej na współpracy, zaufaniu i profilaktyce pozwala przeciwdziałać przeciążeniom, wypaleniu zawodowemu oraz narastającej absencji chorobowej.
Eksperci podkreślili, że jedną z największych barier blokujących dostęp do profilaktyki zdrowotnej są koszty: proste programy to wydatek na poziomie ok. 100-200 zł, ale cena tych kompleksowych – jak pakiety zawierające zaawansowane markery nowotworowe – może znacznie przekraczać tysiąc złotych. Przeszkodą w profilaktyce zdrowotnej pracowników – zwłaszcza w małych ośrodkach – jest także brak kadr, które prowadzą badania czy zajęcia z aktywności prozdrowotnej. Uczestnicy panelu wskazali, że często sami pracownicy rezygnują z objęcia ich programem, obawiają się zmiany dotychczasowego trybu życia, nawyków czy samych badań.
Zbigniew Jakubas, właściciel Grupy Kapitałowej Multico, właściciel i prezes Motoru Lublin, zauważył, że dziś każdy pracownik na każdym stanowisku, który pracuje w firmie wiele lat, utożsamia się z nią, jest dobrem.

„To nie jest ciężar, to nie jest kula u nogi. Jeśli więc pracodawca uważa, że 100 zł, 200 zł czy 300 zł na zdrowie pracownika to zbędny wydatek, jest po prostu głupi. Świadomość pracodawcy, jego empatia wobec wszystkich zatrudnionych w grupie jest podstawową rzeczą i nie rozmawiajmy na temat, że to jest wydatek” – argumentował Zbigniew Jakubas.

Podkreślił, że w wieku 73 lat przychodzi do pracy jak 20 i 30 lat temu, z przekonaniem, że jego doświadczenie daje dziś firmie znacznie więcej. Jego zdaniem należy wzorem innych państw wydłużyć wiek emerytalny, „ponieważ życie się wydłuża”.
Renata Sienkiewicz, członek zarządu, dyrektor HR Eneris, przypomniała, jak przebiega program badań pracowniczych w jej organizacji. Firma podpisała umowę z zewnętrznym partnerem medycznym – badania odbywały się w miejscu pracy albo na zewnątrz, w specjalistycznych samochodach.

„Badania cieszyły się niezwykłym zainteresowaniem. Zaczęliśmy we wrześniu, badania jeszcze się nie zakończyły, mamy już 86 proc. frekwencji i jestem przekonana, że to jest właściwy kierunek. Chcemy to kontynuować w roku 2026, obejmując kolejne lokalizacje i kolejne spółki” – mówiła Renata Sienkiewicz.

Dodała, że to jest początek drogi, bo, jej zdaniem, profilaktyka może być wtedy skuteczna, kiedy nie ogranicza się do jednorazowego działania.

„Jesteśmy przekonani, że ten projekt będziemy kontynuować i że on zaowocuje zmniejszoną absencją, być może wcześniej wykrytymi chorobami zawodowymi, na pewno zwiększonym zaangażowaniem pracowników, a tym samym przełoży się na lepsze wyniki biznesowe i świadome budowanie marki pracodawcy” – argumentowała Renata Sienkiewicz.

Małgorzata Grzegorczyk-Adamczyk, szefowa Działu Szkoleń i Rozwoju Adamed Pharma, podkreśliła, że jej firma prowadzi działania edukacyjnie i prozdrowotne, współpracując z najlepszymi autorytetami w Polsce.

„Powadzimy działania bardzo intensywnie. Mamy około 2800 pracowników w Polsce. W tym roku przeprowadziliśmy 3,5 tys. badań, w zeszłym było ich blisko 2 tys. To są różnego typu badania: USG, markery nowotworowe, badania wykrywające wczesne początki cukrzycy czy inne choroby hormonalne, itd. Mówiąc o efektach, czy to się opłaca, w zeszłym roku z samych badań na markery nowotworowe skorzystało 620 osób” – podkreśliła Małgorzata Grzegorczyk-Adamczyk.

Kongres zakończył się debatą pt. „Rola liderów w budowaniu zdrowych i odpornych zespołów”, której uczestnicy zastanawiali się, jak przeciwdziałać stresowi i wypaleniu zawodowemu. Eksperci wskazali, że liderzy odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu środowiska pracy sprzyjającego zdrowiu – ich postawa, styl zarządzania i umiejętność reagowania na symptomy stresu czy wypalenia decydują o kondycji całych zespołów.
Paweł Walicki, prezes zarządu Centrum Medycznego CMP, zaapelował, by nie obarczać liderów odpowiedzialnością za zdrowie psychiczne pracowników – tak jakby byli terapeutami.

„Nie twórzmy z liderów psychologów, bo to jest ślepy zaułek. Dajmy im narzędzia,
żeby wyłapali ten ważny moment. Obowiązkiem liderów jest wyłapywanie, obowiązkiem organizacji jest dostarczenie wsparcia psychologicznego” – wskazał Paweł Walicki

Politykazdrowotna.com to portal informacyjny poświęcony tematyce zdrowotnej. Jego misją jest dostarczanie rzetelnych, aktualnych i kompleksowych informacji z zakresu zdrowia publicznego, systemu opieki zdrowotnej oraz polityki zdrowotnej w Polsce i na świecie.

Źródło: PAP MediaRoom

Zmiana ustawy podwyżkowej, przywrócenie limitów w opiece specjalistycznej, leczeniu zaćmy i diagnostyce obrazowej, rewizja listy leków wydawanych nieodpłatnie, zmiana finansowania Agencji Badań Medycznych, likwidacja staży podyplomowych – to propozycje minister zdrowia na oszczędności w systemie. Jolanta Sobierańska-Grenda odpowiedziała w ten sposób ministrowi finansów, który nie chce podpisać planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na przyszły rok. Nawet w przypadku wdrożenia tego planu luka finansowa u płatnika publicznego wyniesie niemal 13 mld zł.
W lipcu projekt planu finansowego na przyszły rok został zaopiniowany przez sejmowe Komisje Zdrowia oraz Finansów Publicznych. Zgodnie z procedurą następnie dokument trafia do podpisu ministra zdrowia, działającego w porozumieniu z ministrem finansów. Pomimo wymiany korespondecji od 21 lipca br. pomiędzy Ministerstwem Zdrowia, Ministerstwem Finansów oraz Narodowym Funduszem Zdrowia Andrzej Domański nie zdecydował się podpisać planu finansowego płatnika na kolejny rok.

We wrześniu Hanna Majszczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, zwróciła się o przeanalizowanie projektu planu finansowego na kolejny rok pod kątem konieczności zapewnienia stabilności finansów płatnika. Zwróciła uwagę, że w tym procesie należy wziąć pod uwagę zobowiązania NFZ wynikające przepisów prawa oraz decyzji, które mogą zwiększać obciążenie Funduszu. W odpowiedzi minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zwróciła się w piśmie do Andrzeja Domańskiego z propozycjami oszczędności. Obejmują one:

  1. zmianę terminu oraz wskaźnika waloryzacji wynagrodzeń w oparciu o ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych;
  2. określenie maksymalnego poziomu wynagrodzeń w oparciu o umowy cywilnoprawne;
  3. ograniczenie, a docelowo likwidacja staży podyplomowych;
  4. likwidację współczynnika korygującego dla świadczeń kardiologicznych;
  5. obniżenie wycen w zakresie elektrofizjologii, badań obrazowych, chirurgii kręgosłupa, chorób naczyń, okulistyki, teleradioterapii;
  6. likwidację współczynników 1,07 i 1,06 dla szpitali I i II poziomu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej;
  7. ograniczenie na liście leków wydawanych nieodpłatnie;
  8. nieprzedłużanie programu pilotażowego „Dobry posiłek w szpitalu” żywieniowej oraz poprawę jakości żywienia w szpitalach;
  9. zmianę zapisu o przeznaczeniu 0,3% przychodów NFZ na Agencję Badań Medycznych;
  10. wprowadzenie limitów na: świadczenia w AOS z wyłączeniem świadczeń pierwszorazowych i zabiegowych, leczenie zaćmy i diagnostyki obrazowej.
Nawet w przypadku wdrożenia w całości programu oszczędności, również w wyniku podejmowanych obecnie decyzji dotyczących m.in. przekierowania do NFZ niektórych środków pochodzących z Funduszu Medycznego oraz szeregu innych działań, łączny niedobór środków w Narodowym Funduszu Zdrowia wyniesie ponad 1,6 mld zł w 2025 r. oraz 12,9 mld zł w 2026 r.
Do dzisiaj minister finansów nie odpowiedział.

Źródło: Komunikat Prasowy

W opublikowanym 12 czerwca raporcie NIK zaznaczyła, że w latach 2021–2024, pomimo wzrostu przychodów NFZ jego sytuacja finansowa nie poprawiła dostępu do świadczeń zdrowotnych. W tym okresie wpływy do budżetu NFZ rosły wolniej niż koszty. Choć przychody ogółem zwiększyły się o 8,3 proc., to jednak uwzględniając wskaźnik inflacji realnie zmalały, zaś koszty ogółem wzrosły o ponad 30 proc.

Wzrósł średni czas oczekiwania na diagnozę i rozpoczęcie terapii. Znacząco wydłużył się okresu potrzebny na tzw.wyzerowanie kolejki przy braku napływu nowych pacjentów. Pogłębiły się dysproporcje pomiędzy poszczególnymi oddziałami wojewódzkimi w liczbie i wartości świadczeń przypadających na określoną grupę uprawnionych, choć jednym z głównych celów „Strategii Narodowego Funduszu Zdrowia na lata 2019-2023” miało być właśnie wyrównywanie tych dysproporcji. Kontrola NIK wykazała także brak bieżącego monitorowania i nieprawidłowy nadzór Prezesa NFZ nad realizacją zadań przez oddziały wojewódzkie. Negatywnie oceniono sytuację finansową Funduszu, choć miały na nią wpływ działania od niego niezależne.

Kluczowe znaczenie dla sposobu realizacji ustawowych zadań NFZ, w szczególności dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, ma wielkość środków pozostających w dyspozycji Funduszu. Niedostateczna ilość nakładów, wadliwy sposób kontraktowania świadczeń oraz ich niewłaściwa wycena mogą zaburzyć prawidłowe gospodarowanie środkami. Tymczasem w latach 2021–2024, pomimo wzrostu przychodów Narodowego Funduszu Zdrowia, jego sytuacja finansowa nie zapewniła polskim pacjentom poprawy dostępu do świadczeń zdrowotnych. W okresie objętym kontrolą wpływy do budżetu NFZ rosły bowiem wolniej niż koszty– choć przychody ogółem zwiększyły się o 8,3%, to jednak uwzględniając wskaźnik inflacji realnie zmalały,zaś koszty ogółem wzrosły o ponad 30%.W latach 2021–2024 (I półrocze) zrealizowane przychody NFZ z tytułu składki należnej brutto zawsze były niższe od wydatków na świadczenia zdrowotne, co oznacza, że nie pokrywały kosztów zakupionych usług medycznych. W latach, których dotyczyła kontrola, wskaźnik pokrycia kosztów wyniósł od 90 do 96,2%. Warto zaznaczyć, że niewystarczające przychody występowały mimo istotnego zwiększenia obciążeń z tytułu składki ubezpieczeniowej wybranych grup płatników, zwłaszcza prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą. Pomimo niższego wpływu środków z tytułu składki, Fundusz nie dokonywał odpisów aktualizujących jej wysokość, choć plan finansowy dawał taką możliwość.W ocenie NIK, takie odpisy byłyby, poza „rezerwą ogólną”, jednym z mechanizmów zabezpieczających NFZ przed nieprzewidzianymi, niekorzystnymi zjawiskami wpływającymi na jego stan finansów.

Raport NIK wskazuje, że system finansowania NFZ nie nadąża za rosnącymi potrzebami pacjentów, co skutkuje nierównym dostępem do świadczeń i wydłużającymi się kolejkami. Bez pilnej reformy – wzmocnienia budżetu, mechanizmów monitorowania i efektywnego finansowania – problem „białych plam” i zapadających kolejek będzie się pogłębiał. Izba zaleca wdrożenie bieżących analiz deficytów dostępu i lepszy nadzór nad programami zdrowotnymi – na korzyść pacjentów, którzy nie powinni być skazani na długie oczekiwanie tylko z powodu miejsca zamieszkania.

Wiecej informacji oraz pełna analiza dostępna jest na stronie: www.nik.gov.pl

Od 1 lipca 2025 r. zacznie obowiązywać nowa, rekordowa lista leków refundowanych. Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie refundacją aż 41 nowych wskazań – 18 terapii onkologicznych, w tym 7 w chorobach rzadkich i 23 terapie w chorobach nieonkologicznych – 5 w chorobach rzadkich.
Lipiec przyniesie ważne zmiany w dostępie do leczenia – zarówno dla pacjentów onkologicznych, jak i tych cierpiących na choroby rzadkie czy przewlekłe. Jak wynika z zapowiedzi resortu zdrowia, na nowej liście refundacyjnej znajdzie się łącznie 101 cząsteczkowskazań – 41 z nich to wskazania onkologiczne i 60 nieonkologicznych.
 
Na szczególną uwagę zasługuje refundacja bardzo mocno oczekiwana przez środowisko onkologów i kobiety z rakiem piersi leku trastuzumab derukstekan, który będzie refundowany w leczeniu chorych z nieoperacyjnym lub przerzutowym rakiem piersi, z niską ekspresją HER2, po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia przeciwnowotworowego. To istotna decyzja, oczekiwana przez środowiska pacjenckie i kliniczne.

Po raz pierwszy na liście pojawiły się także terapie dla pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym, pęcherza moczowego oraz we wczesnym stadium raka płuca – dając realne szanse na wyleczenie.

Wśród nowych decyzji refundacyjnych w obszarze onkologii znalazło się m.in. objęcie finansowaniem ripretynibu – terapii przeznaczonej dla dorosłych pacjentów z pierwotnym, zaawansowanym lub nawrotowym nowotworem podścieliskowym przewodu pokarmowego (GIST).

Rozszerzeniu uległy także wskazania dla pembrolizumabu. Od 1 lipca lek ten będzie mógł być stosowany:

Refundacją objęto również nowe wskazanie dla ozymertynibu – będzie on dostępny jako leczenie pierwszej linii w połączeniu z chemioterapią u chorych na miejscowo zaawansowanego lub przerzutowego NDRP z mutacją EGFR.

W przypadku erdafitynibu refundacja została rozszerzona na leczenie drugiej i trzeciej linii u pacjentów z miejscowo zaawansowanym rakiem urotelialnym.

Na liście znalazła się również nowa opcja terapeutyczna z użyciem niwolumabu – lek będzie refundowany w terapii pierwszej linii raka urotelialnego w skojarzeniu z cisplatyną i gemcytabiną.

Luspatercept uzyskał rozszerzoną refundację u pacjentów z zespołami mielodysplastycznymi i niedokrwistością wymagającą transfuzji – zarówno jako terapia pierwszego rzutu, jak i dla chorych bez syderoblastów pierścieniowatych w drugiej linii leczenia.

Do grona refundowanych opcji terapeutycznych dołączyły również bosutynib i nilotynib – obydwa z rozszerzeniem wskazania na leczenie pierwszego rzutu u dorosłych pacjentów z nowo rozpoznaną przewlekłą białaczką szpikową w fazie przewlekłej i wysokim ryzykiem według skali ELTS.

Jeśli chodzi o dazatynib, złożono wnioski o jego refundację w dwóch wskazaniach pediatrycznych:

Kolejnym lekiem, który znalazł się na liście, jest nab-paklitaksel – refundowany zarówno w monoterapii przerzutowego raka piersi, jak i w leczeniu pierwszej linii niedrobnokomórkowego raka płuca w połączeniu z karboplatyną.

Ważnym dodatkiem do listy jest także ramucyrumab, który będzie dostępny w leczeniu monoterapeutycznym nieoperacyjnego, przerzutowego lub miejscowo zaawansowanego raka wątrobowokomórkowego.

Natomiast regorafenib został dopuszczony do refundacji w dwóch lokalizacjach nowotworowych:

Od lipca 2025 roku refundacją objęte zostaną również nowe terapie stosowane w leczeniu schorzeń nieonkologicznych, w tym wielu o charakterze rzadkim lub ciężkim przewlekłym przebiegu.

Wśród nich znalazł się omaweloksolon – pierwsza zarejestrowana opcja terapeutyczna w leczeniu ataksji Friedreicha. Jak podkreślił wiceminister Marek Kos, to długo oczekiwany lek przez środowisko neurologiczne i samych pacjentów.

Nową refundacją zostanie objęty także maraliksybat – lek stosowany u pacjentów z zespołem Alagille’a w leczeniu świądu towarzyszącego cholestazie u dzieci już od 2. miesiąca życia.

W zakresie innych ważnych terapii refundowanych od lipca znalazły się:

Rozszerzeniu ulegnie również dostępność terapii z użyciem okrelizumabu – refundacją objęto podskórną postać leku, stosowaną w leczeniu pierwszej linii RRSM.

Wśród nowo refundowanych preparatów znalazła się także druga immunoglobulina podskórna, przeznaczona dla pacjentów z przewlekłą zapalną demielinizacyjną polineuropatią (CIDP).

Dodatkowo na liście znalazł się eptynezumab – monoklonalne przeciwciało wykorzystywane jako terapia drugiej linii profilaktyki przewlekłej migreny.

„Z rozszerzenia wskazań refundacyjnych dostępnych w aptece terapii nieonkologicznych skorzystają m.in. pacjenci z cukrzycą typu 2., przewlekłą niewydolnością serca i przewlekłą chorobą nerek. To ważne zmiany nie tylko dla setek tysięcy, ale może już nawet miliona osób” – wylicza wiceminister Kos.

Jak zaznaczył wiceminister Marek Kos, od 1 lipca refundacją zostanie objęta długo wyczekiwana epinefryna w dwóch wersjach: EpiPen Junior i EpiPen Senior. Leki te będą stosowane w leczeniu nagłych, ciężkich reakcji alergicznych – m.in. po użądleniach owadów, a także w przypadku anafilaksji idiopatycznej lub wywołanej wysiłkiem fizycznym.

W zakresie refundacji aptecznej przewidziano również inne istotne zmiany:

Wiceminister Kos zwrócił szczególną uwagę na decyzję dotyczącą empagliflozyny, która zyska trzy nowe wskazania refundacyjne:

  1. dla pacjentów z cukrzycą typu 2, stosujących co najmniej jeden lek hipoglikemizujący, z hemoglobiną glikowaną ≥ 7 oraz bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym (dotychczas wymagane były dwa leki i HbA1c ≥ 7,5),

  2. w leczeniu pacjentów z przewlekłą niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory,

  3. u pacjentów z przewlekłą chorobą nerek, poprzez obniżenie kryterium filtracji kłębuszkowej (eGFR).

Wśród kolejnych nowości refundacyjnych w aptekach znalazły się m.in.:

Ponadto w wykazie refundacyjnym znalazło się nowe wskazanie dla rywaroksabanu w dawce 2,5 mg – będzie on mógł być stosowany w profilaktyce zdarzeń zakrzepowych związanych z miażdżycą.

Nowe opcje pojawiły się także w zakresie leczenia nadciśnienia – refundacją objęto dwa preparaty złożone:

Celem Ministerstwa Zdrowia jest systematyczne skracanie czasu procedowania wniosków o refundację. Liczba dni aktywnego procedowania wniosku od 2022 do 2025 r. (do lipca) spadła z 479 do 229 dni. „Procedowanie po naszej stronie wniosków refundacyjnych mocno przyspieszyło i chcemy, żeby te okresy były jeszcze krótsze” – podkreślał wiceminister Kos.

Projekt obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który wejdzie w życie 1 lipca 2025 r.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia
Foto: Ministerstwo Zdrowia

Choroby sercowo-naczyniowe nadal są główną przyczyną zgonów w Polsce i Europie – powiedział były prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski. W naszym kraju zagrożenie tymi chorobami jest wciąż większe niż w Europie Zachodniej.

W czwartek w Katowicach rozpoczyna się XXVIII Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Kardiolodzy i lekarze innych specjalności przez trzy dni (do 21 września) będą debatować o tym, jak skuteczniej leczyć choroby sercowo-naczyniowe, a także jak im najlepiej zapobiegać. 

„Schorzenia te nadal są główną przyczyną zgonów w Polsce i Europie, przy czym ryzyko rozwoju objawowej miażdżycy naczyń jest u nas dwukrotnie większe niż w krajach, w których ryzyko to jest niskie, takich jak Francja, Hiszpania czy Wielka Brytania” – zaznaczył specjalista, kierownik pracowni Elektroterapii Serca w I Katedrze i Klinice Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Dodał, że choroby sercowo-naczyniowe są w naszym kraju głównym powodem umieralności osób poniżej 65. roku życia. W Europie Zachodniej na pierwszym miejscu w tej grupie wiekowej są choroby nowotworowe.

„Mamy zatem jeszcze wiele do zrobienia, zarówno w zakresie profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych, jak i wdrażania dostępnych i skutecznych metod leczenia” – ocenił były prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Przypomniał, że główne czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych to palenie papierosów, wysokie stężenie lipidów i nadciśnienie tętnicze. Zwrócił uwagę, że częściej chorują mężczyźni i osoby starsze.

„Podczas kongresu PTK zaprezentujemy najnowsze doniesienia naukowe w naszej dziedzinie, ale będziemy też prowadzili szeroką działalność edukacyjną” – powiedział prof. Mitkowski. Związane jest to z niedawnym opublikowaniem przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC) nowych wytycznych postępowania w czterech często występujących chorobach kardiologicznych: przewlekłej chorobie niedokrwiennej serca, migotaniu przedsionków, chorobach aorty i tętnic obwodowych oraz nadciśnieniu tętniczym.

„Przewlekła choroba niedokrwienna serca jest głównym problemem zdrowotnym w Polsce. Z kolei z powodu migotanie przedsionków, czyli zaburzenia rytmu serca, cierpi pół miliona Polaków i występuje ono u co piątego seniora po 65. roku życia. Pacjenci z miganiem przedsionków serca są bardziej narażeni na udar mózgu grożący niepełnosprawnością i zatorowością obwodową” – wyjaśnił specjalista.

Dodał, że Polska należy do tych krajów, w których z powodu miażdżycy kończyn dolnych wykonuje się najwięcej amputacji w Europie. „Jeśli chodzi o ciśnienie tętnicze, to zgodnie z najnowszymi wytycznymi dzielimy je na trzy kategorie: prawidłowe, podwyższone i nadciśnienie. Zaleca się teraz, żeby rozpoczynać już leczenie podwyższonego ciśnienia tętniczego, jeżeli u pacjentów występują czynniki wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. To nowe, bardziej agresywne podejście w terapii” – zaznaczył.

Specjalista poinformował, że w 2024 r. Ministerstwo Zdrowia do katalogu świadczeń gwarantowanych wprowadziło cztery nowe procedury, dotąd wykonywane w znikomym stopniu, a teraz będzie można je częściej stosować, szczególnie w tych grupach pacjentów, którzy najbardziej na tym skorzystają.

„Mamy od niedawna refundację flozyn, leków zdecydowanie poprawiających rokowania chorych także w grupie z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową. Od 1 lipca doszła refundacja dwóch leków w chorobach rzadkich: amyloidozie transtyretynowej serca i kardiomiopatii przerostowej z zawężeniem drogi odpływu. Będziemy rozmawiali o tych refundacjach, żeby pomóc lekarzom w rozpoznawaniu tych schorzeń i kierowaniu pacjentów do wyspecjalizowanych ośrodków, realizujących związane z nimi programy terapeutyczne, aby poprawić rokowania tych chorych” – powiedział prof. Mitkowski.

Dodał, że podczas kongresu zostaną przedstawione założenia Krajowej Sieci Kardiologicznej, która ma być wprowadzona ustawą. „Określi ona strukturę opieki kardiologicznej w naszym kraju na wiele najbliższych lat, tak by ją usprawnić, poprawić jej jakość i lepiej gospodarować przeznaczonymi na nią środkami. A wszystko po to, żeby pacjenci mogli jak najlepiej korzystać z tego, co oferuje współczesna kardiologia” – przekonywał specjalista.

Międzynarodowe Kongresy Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego odbywają się cyklicznie od 1997 r. i są kontynuacją wcześniejszych zjazdów PTK. Kongresy są corocznym najważniejszym spotkaniem naukowym i edukacyjnym kardiologów w Polsce. „Gromadzą każdego roku około 4500 uczestników, prawie 450 wykładowców z Polski i zagranicy. Podczas kongresów odbywa się około 150 sesji naukowych: dydaktycznych, sekcji i asocjacji, satelitarnych, przypadków klinicznych, focus, plakatowych, konkursowych prac oryginalnych” – zaznacza na swej stronie internetowej PTK.

Przedstawiciele Towarzystwa zaznaczają, że w kongresie poza kardiologami uczestniczą również lekarze medycyny rodzinnej, interniści oraz lekarze innych specjalności zainteresowani problemami diagnostyki i leczenia chorób układu krążenia, a także pielęgniarki, technicy medyczni, ratownicy i studenci medycyny. „Wydarzenie ma służyć poszerzaniu wiedzy, wymianie informacji i poglądów oraz ma inspirować do wspólnych działań w podnoszeniu standardów opieki kardiologicznej i coraz lepszych rozwiązań systemowych” – dodają władze PTK. 

źródło: PAP