Medicalpress
Zdrowie dzieci w Polsce wymaga dziś nie tylko specjalistycznej wiedzy, ale także wspólnej odpowiedzialności całego systemu. Premierowe Forum Zdrowia Dzieci zgromadziło 350 uczestników: przedstawicieli medycyny, zdrowia publicznego, edukacji i organizacji społecznych, którzy 10 grudnia 2025 r. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach debatowali o dostępności świadczeń, profilaktyce, chorobach przewlekłych, zaburzeniach rozwojowych i bezpieczeństwie psychicznym najmłodszych. Interdyscyplinarna agenda wydarzenia pokazała, jak pilne i złożone są dziś potrzeby najmłodszych pacjentów oraz ich rodzin.
Podczas Forum Zdrowia Dzieci eksperci podkreślali, że system opieki pediatrycznej stoi przed równoległymi wyzwaniami: od koordynacji opieki na styku POZ, AOS i lecznictwa szpitalnego, przez narastającą skalę chorób cywilizacyjnych u dzieci, po kryzys zdrowia psychicznego i rosnące potrzeby w zakresie profilaktyki i wczesnych interwencji. W trakcie debat wiele miejsca poświęcono analizie tego, co działa w obecnym systemie oraz identyfikacji obszarów, które wymagają pilnych inwestycji organizacyjnych i finansowych. Interdyscyplinarna agenda, obejmująca m.in. neonatologię, pediatrię, edukację zdrowotną, bezpieczeństwo dzieci i zdrowie publiczne, stworzyła okazję do wymiany wiedzy między środowiskami, które na co dzień pracują z najmłodszymi i ich opiekunami.

– Forum Zdrowia Dzieci powstało z potrzeby stworzenia przestrzeni, w której różne środowiska pracujące na rzecz zdrowia najmłodszych mogą spotkać się i rozmawiać o tej szczególnej grupie pacjentów. Wierzymy, że tylko interdyscyplinarne podejście łączące wiedzę kliniczną, perspektywę systemową i doświadczenia praktyków, daje szansę na realne wzmocnienie opieki pediatrycznej w Polsce. Dzisiejsze debaty pokazały, jak wiele wyzwań wymaga wspólnej pracy, ale też jak duży potencjał współpracy już istnieje – podkreśliła Klara Klinger, redaktorka naczelna Rynku Zdrowia.

Jak zorganizować opiekę pediatryczną w Polsce?

Sesja inauguracyjna „Dziecko w systemie opieki zdrowotnej – co działa, co wymaga zmiany?” wyznaczyła kierunek dalszych dyskusji i zaakcentowała konieczność strategicznego podejścia do organizacji opieki pediatrycznej w Polsce. Ekspertki uczestniczące w debacie podjęły dyskusję o kluczowych obszarach wymagających wzmocnienia: skutecznej koordynacji opieki specjalistycznej, rehabilitacji i lecznictwa szpitalnego, poprawie dostępności świadczeń oraz stabilnym finansowaniu wysokiej jakości usług dla najmłodszych. Wskazywano także na znaczenie inwestycji systemowych, które realnie przełożą się na bezpieczeństwo i jakość opieki.

Prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, kierownik Kliniki Pediatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, ordynator Klinicznego Oddziału Pediatrycznego Szpitala Bielańskiego w Warszawie, podkreśliła, że bilanse zdrowia dziecka, mimo iż formalnie nieobowiązkowe w świetle zapisów ministerialnych, są świadczeniem wymaganym przez kontrakt z NFZ i powinny być realizowane jakościowo. Zwróciła uwagę na konieczność stworzenia spójnego systemu monitorowania losów zdrowotnych dziecka, opartego na danych gromadzonych na indywidualnym koncie pacjenta.

– Każdy lekarz powinien zobaczyć, czy pacjent, który się zgłosił, ma rejestrowane zdarzenia medyczne, czyli szczepienia, bilanse zdrowia, jak również wizyty w czasie choroby. Taki system pozwoliłby wykrywać dzieci niewidoczne dla systemu aż do momentu rozpoczęcia edukacji oraz skuteczniej prowadzić opiekę nad pacjentami z chorobami przewlekłymi, szczególnie w okresie przejścia do opieki dla dorosłych – powiedziała.

Drugim kluczowym obszarem jej wystąpienia była konieczność poprawy monitorowania szczepień, w tym szczepień obowiązkowych i zalecanych. Ekspertka wskazała na duże różnice regionalne w poziomie wyszczepienia oraz na zaniedbania wypełniania elektronicznej karty szczepień przez lekarzy.  

– Zadajmy sobie pytanie: dlaczego warmińsko-mazurskie ma poziom zaszczepienia 95%, a lubelskie 80%? Bieżący, rzetelny nadzór nad szczepieniami jest warunkiem bezpieczeństwa zdrowotnego najmłodszych i wymaga pilnych zmian systemowych – zauważyła.

W konkluzji wskazała, że zarówno w zakresie bilansów zdrowia, jak i szczepień potrzebne są pilne, kompleksowe działania oraz jasne standardy wdrożenia, oparte na rekomendacjach krajowych i międzynarodowych towarzystw pediatrycznych.

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Łazarski Executive Education, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, ekspert w Pracodawcy RP, jednoznacznie wskazała, że stan zdrowia dzieci i młodzieży staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań rozwojowych państwa, które powinno być traktowane nie tylko jako element polityki zdrowotnej, lecz fundamentalny filar polityki publicznej. Podkreśliła, że kryzys demograficzny, w połączeniu z narastającymi problemami zdrowotnymi kolejnych młodych pokoleń, tworzy realne zagrożenie dla przyszłości społecznej i gospodarczej kraju. Zwróciła uwagę na brak spójnego systemu zdrowia publicznego, który mógłby przeciwdziałać wieloczynnikowym zagrożeniom. Według ekspertki zdrowie najmłodszych zależy od stylu życia, sytuacji rodzinnej, jakości środowiska szkolnego, infrastruktury, polityki żywieniowej i reklamowej, a także od wpływu mediów. Dlatego nie wystarczą interwencje ograniczone do systemu ochrony zdrowia; konieczne są działania równoległe i holistyczne, obejmujące wszystkie obszary życia dziecka.

– Przyszłość Polski będzie zależała od tego, na ile będziemy w stanie uzbroić państwo w silne instrumenty zdrowia publicznego, edukacji, profilaktyki, odpowiedzialnej polityki żywnościowej, polityki reklamowej, polityki medialnej. Tylko i wyłącznie równoległe oddziaływanie na wiele podsystemów życia i rozwoju dziecka i młodzieży będzie dawało nam spektakularne efekty. Inaczej będziemy się mierzyć wyłącznie z konsekwencjami zaniechań – apelowała.

Marta Golbik, posłanka na Sejm RP, przewodnicząca Sejmowej Komisji Zdrowia, podkreśliła, że zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży jest dziś jednym z najpilniejszych wyzwań społecznych, a zarazem obszarem, w którym widać najwięcej zagrożeń i zaniedbań. Zwróciła uwagę, że choć debata publiczna często koncentruje się na zdrowiu dorosłych, to potrzeby najmłodszych wciąż nie otrzymują odpowiedniej uwagi, mimo że problemy psychiczne i fizyczne są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Ekspertka zaakcentowała również, że proces stanowienia prawa w obszarze zdrowia dzieci jest zderzeniem wiedzy eksperckiej, głosów społecznych oraz interesów gospodarczych, a politycy muszą balansować pomiędzy tymi presjami. Jednocześnie wskazała, że w sprawach dotyczących ochrony zdrowia najmłodszych istnieje ponadpartyjna zgoda – co potwierdziły m.in. prace nad ustawą o dostępie do pomocy psychologicznej dla dzieci od 13. roku życia. Istotną część jej wypowiedzi stanowiła diagnoza luk systemowych, które dotyczą szczególnie braku współpracy międzyresortowej (edukacja, zdrowie, polityka społeczna), ograniczonego przepływu informacji o dziecku pomiędzy instytucjami oraz braku mechanizmów płynnego przejścia młodego człowieka z systemu pediatrycznego do opieki dla dorosłych.

– System nie ma informacji pełnej o dziecku i to jest duży problem. I tu nas czeka mnóstwo pracy, bo niby wszyscy już zdają sobie sprawę, że to jest potrzebne, ale jeszcze nie wiemy, jak to mądrze ułożyć – tak, by instytucje mogły ze sobą współpracować, a jednocześnie nie naruszać praw i prywatności dziecka – wskazała.

Szczególnie poruszający był głos Moniki Hornej-Cieślak, Rzeczniczki Praw Dziecka, która zwróciła uwagę na ważny aspekt edukacji zdrowotnej:
– I mamy paradoksalną sytuację, kiedy są naprawdę realizowane świetne działania, mówię o edukacji zdrowotnej – oczywiście ubolewam, że nie jest obowiązkowa – ale znowu: jest to dla dzieci, a dzieci nie decydują. Tak naprawdę zgodnie z prawem, my jako dorośli mamy obowiązek wysłuchać zdania dziecka i uwzględnić jego rozsądne życzenia. Czy to życzenie dziecka, w mojej ocenie rozsądne, zostało uwzględnione? Nie zostało – podkreślała.

Wskazała również na inne sygnały płynące bezpośrednio od młodzieży, m.in. na problem niekontrolowanej dostępności alkoholu online:

– To młodzi sami alarmują: „nie chcemy takiej dostępności alkoholu, jest większa niż za czasów naszych rodziców“. Świadomość młodych rośnie szybciej niż reakcja dorosłych czy ustawodawców.

Jednym z najważniejszych wyzwań, które zaznaczyła RPD, jest konieczność zmiany kształtu rozmowy z młodymi ludźmi – zwłaszcza w dobie, gdy coraz częściej kierują swoje pytania o zdrowie do sztucznej inteligencji:
– To dla nas, dorosłych, ogromne wyzwanie: zmienić styl komunikacji, być bardziej obecnym, empatycznym i otwartym, zanim przegra się rywalizację o relację z młodym człowiekiem… ze sztuczną inteligencją, która nie powinna pełnić roli doradcy w sprawach zdrowia psychicznego, bo nie jest na takim poziomie, żeby udzielać w 100 procentach właściwych odpowiedzi – przekonywała RPD.

Początek życia i wczesny rozwój: fundament przyszłego zdrowia

Eksperci zgodnie podkreślali, że pierwsze lata życia decydują o dalszym funkcjonowaniu dziecka, a system opieki musi nadążać za rosnącą wiedzą medyczną i potrzebami najmłodszych. Dużo miejsca poświęcono jakości opieki neonatologicznej i organizacji wsparcia w pierwszych dobach i tygodniach życia – od świadczeń POZ, przez bilanse rozwojowe, po dostęp do obowiązkowych badań przesiewowych. Szczególną uwagę zwrócono na wczesne interwencje rozwojowe, które, jeśli wdrażane odpowiednio wcześnie, pozwalają zapobiegać narastaniu zaburzeń i znacząco poprawiają rokowania dzieci. Paneliści dyskutowali o wyzwaniach związanych z diagnozowaniem autyzmu, ADHD czy zaburzeń mowy oraz wskazywali, że szybkość reakcji systemu i ścisła współpraca specjalistów mają kluczowe znaczenie dla dalszego zdrowia dziecka.

Trudne diagnozy i choroby przewlekłe: znaczenie komunikacji i koordynacji

Jednym z najmocniej wybrzmiewających tematów Forum była rola komunikacji na linii lekarz–rodzina. Specjaliści podkreślali, że w obszarze chorób przewlekłych, rzadkich i genetycznych, sama diagnoza to dopiero początek drogi – równie ważne są wsparcie emocjonalne rodziców, partnerska rozmowa o terapiach i rokowaniach oraz jasne prowadzenie przez kolejne etapy leczenia. Dużo uwagi poświęcono również narastającej skali chorób cywilizacyjnych u dzieci: otyłości, cukrzycy typu 2 i zaburzeń metabolicznych. Dyskusje koncentrowały się na stylu życia, diecie i stresie, ale także na znaczeniu wytycznych klinicznych, edukacji rodzin i interdyscyplinarnego leczenia, które łączy pracę pediatrów, dietetyków, psychologów i fizjoterapeutów. Eksperci wskazywali, że bez spójnej koordynacji opieki trudno będzie zahamować rosnące obciążenia zdrowotne najmłodszych.

Profilaktyka i edukacja zdrowotna: inwestycja, która się zwraca

Sesje poświęcone profilaktyce pokazały jednoznacznie: zapobieganie chorobom, edukacja zdrowotna i budowanie dobrych nawyków od najmłodszych lat to inwestycje, które realnie wzmacniają przyszłe pokolenia. Analizie poddano skuteczność programów realizowanych w szkołach i przedszkolach, podkreślając rolę placówek edukacyjnych jako miejsc, które nie tylko uczą, ale także monitorują dobrostan dzieci i reagują na pierwsze niepokojące sygnały. Wiele uwagi poświęcono szczepieniom – zarówno obowiązkowym, jak i zalecanym – wskazując na rolę rzetelnej edukacji rodziców w obliczu dezinformacji. W dyskusjach wybrzmiał również temat tworzenia lokalnych inicjatyw prozdrowotnych, które dzięki współpracy NGO, samorządów i partnerów biznesowych mogą być skutecznie skalowane i wprowadzane do kolejnych środowisk.

Zdrowie wzroku: odpowiedź na wyzwania ery ekranów

Rosnąca ekspozycja dzieci na urządzenia ekranowe stała się jednym z głównych punktów dyskusji w sesji poświęconej zdrowiu wzroku. Eksperci przypominali, że wady refrakcji i zaburzenia widzenia mają bezpośredni wpływ na rozwój emocjonalny, edukacyjny i społeczny najmłodszych, a szybkie wykrycie nieprawidłowości znacząco poprawia rokowania. Podkreślano znaczenie badań przesiewowych, a także nierówności w dostępie do okulistów między dużymi ośrodkami a mniejszymi miejscowościami. Wskazywano również na potencjał nowych technologii diagnostycznych, które ułatwiają wczesne wykrywanie wad wzroku oraz mogą stanowić wsparcie dla praktyki klinicznej. W ramach debaty wiele uwagi poświęcono także problemowi nadmiernego korzystania z telefonów i tabletów.

Bezpieczeństwo i dobrostan psychiczny: wspólna odpowiedzialność systemu i społeczności

Dyskusje dotyczące bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego dzieci pokazały, jak wielowymiarowe jest to wyzwanie. Eksperci mówili o ochronie najmłodszych w domu, w placówkach edukacyjnych i przestrzeni publicznej, a także o rosnącej potrzebie edukowania rodzin w zakresie rozpoznawania sygnałów kryzysu. Ważną częścią rozmów była rola służb ratunkowych, policji i lokalnych instytucji w sytuacjach nagłych oraz znaczenie procedur, które pozwalają szybko reagować na zachowania ryzykowne czy przemoc rówieśniczą. Podkreślano, że troska o dobrostan psychiczny to nie tylko działania interwencyjne – równie ważne jest budowanie odporności emocjonalnej, poczucia bezpieczeństwa i umiejętności radzenia sobie ze stresem. Paneliści wskazywali, że tylko spójne podejście systemowe, połączone z codzienną uważnością dorosłych, może skutecznie wspierać najmłodszych.

I Forum Zdrowia Dzieci odbyło się 10 grudnia 2025 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Organizatorem wydarzenia jest Grupa PTWP, wydawca portalu rynekzdrowia.pl oraz inicjator debat i wydarzeń dla branży medycznej, w tym Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, Forum Rynku Zdrowia oraz Forum Zdrowia Kobiet.  Współorganizatorem oraz partnerem merytorycznym wydarzenia jest Polskie Towarzystwo Pediatryczne.

Więcej informacji jest dostępnych na stronie: https://www.forumzdrowiadzieci.pl/2025/pl/

Zapraszamy do odwiedzenia: www.ptwp.pl  

Źródło: Komunikat Prasowy

Dzieci i młodzież spędzają dziś znaczną część swojego wolnego czasu przed ekranami – komputerów, smartfonów czy tabletów. Choć technologia otwiera wiele możliwości, coraz częściej zastępuje ruch, zabawę na świeżym powietrzu i bezpośredni kontakt z rówieśnikami. Zbyt częsta obecność w świecie online może mieć również negatywny wpływ na zdrowie, zwiększając ryzyko chorób cywilizacyjnych, takich jak otyłość czy cukrzyca typu 2. Zamiast jednak całkowicie wykluczać dzieci z sieci, warto edukować, jak zachować równowagę między życiem online i offline. Program Uczniowie zmieniają cukrzycę pokazuje najmłodszym – ale też ich rodzicom i opiekunom, jak w kreatywny sposób korzystać z wirtualnych narzędzi, a przy tym wspierać codzienne wybory i aktywności, które mają pozytywny wpływ na rozwój i dobrostan.
Raport z ogólnopolskiego, cyklicznego badania uczniów i rodziców „Nastolatki” z 2025 r., opracowany przez NASK pokazuje, że aż 4 na 10 dzieci jeszcze przed 9. urodzinami ma swój własny telefon z dostępem do sieci. Z badania wynika również, że młodzież spędza w internecie ponad 5 godzin dziennie, zarówno w weekendy, jak i dni powszednie1. Tak intensywne korzystanie z urządzeń cyfrowych ogranicza czas na aktywność fizyczną, kontakty społeczne czy rozwój emocjonalny. Technologia może jednak pełnić funkcję edukacyjną – stosowana z umiarem, pozwala rozwijać kreatywność, zdobywać wiedzę, a przy tym wspierać zdrowe nawyki. Raport NASK wskazuje, że internet jest dla nastolatków narzędziem nie tylko rozrywki, ale również rozwoju edukacyjnego i osobistego.

Przykładem inicjatywy, łączącej atrakcyjne dla dzieci rozwiązania online z aspektem edukacyjnym, jest program Uczniowie zmieniają cukrzycę. Dzięki przygotowanej w ramach projektu interaktywnej wystawie wirtualnej, animacjom i materiałom dzieci zdobywają wiedzę o profilaktyce chorób cywilizacyjnych i uczą się, że ich codzienne wybory w zakresie odżywiania czy aktywności fizycznej mają wpływ na ich przyszłość. Program pokazuje, że technologie mogą wspierać naukę i rozwój, jeśli są wykorzystywane świadomie i w równowadze z aktywnościami offline.

Zdrowe nawyki w cyfrowym świecie

Codzienne korzystanie z urządzeń cyfrowych daje dzieciom wiele możliwości, ale równocześnie wymaga świadomego zarządzania czasem spędzanym przed ekranem. Umiejętne łączenie aktywności online i offline pozwala wspierać zdrowie, rozwój emocjonalny i dobre samopoczucie najmłodszych. Oto kilka praktycznych sposobów, które pomagają w zachowaniu tej równowagi.

Dzieci w cyfrowym świecie nie potrzebują wyłącznie ograniczeń, ale przede wszystkim wskazówek, jak mądrze korzystać z technologii. Zamiast ją demonizować, powinniśmy skupić się na rozwijaniu kompetencji cyfrowych, krytycznego myślenia i odpowiedzialnego korzystania z internetu. Jest to ważne nie tylko z perspektywy rozwoju emocjonalnego i społecznego, ale również fizycznego zdrowia dzieci: nadmierne korzystanie z ekranów może mieć negatywny wpływ na koncentrację, jakość snu czy wzrok. Wynikiem nadużywania technologii jest również siedzący tryb życia, którego konsekwencją może być z kolei wystąpienie chorób cywilizacyjnych, takich jak otyłość czy cukrzyca typu 2. Dlatego tak ważne jest, by edukacja dotycząca zdrowego stylu życia i edukacja cyfrowa szły w parze – ucząc dzieci równowagi między światem online i offline, wspieramy ich rozwój dziś i w przyszłości. Pamiętajmy, że to na nas, dorosłych, spoczywa obowiązek bezpiecznego wprowadzenia dzieci w świat cyfrowy. Im później rozpoczną one regularne korzystanie z mediów, gier i technologii, tym lepiej dla ich rozwoju. Dzieci poniżej 12 roku życia powinny używać narzędzi cyfrowych wyłącznie w ograniczonym zakresie i zawsze pod naszą kontrolą – od nas zależy, jakie wartości i wzorce wyniosą one z kontaktu z technologią – mówi dr hab. Michał Brzeziński, Specjalista Pediatrii i Gastroenterologii Dziecięcej, Gdański Uniwersytet Medyczny, członek Rady Naukowej programu Miasta dla zdrowia.

Program Uczniowie zmieniają cukrzycę jest częścią globalnej inicjatywy Miasta dla zdrowia (Cities for better health), której celem jest m. in. promowanie działań profilaktycznych w zakresie chorób cywilizacyjnych: cukrzycy typu 2 oraz otyłości, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb dzieci.  

Inicjatorami programu Miasta dla zdrowia jest firma Novo Nordisk, Steno Diabetes Center Copenhagen oraz University College London. Polska dołączyła do inicjatywy w 2019 r.

Od 2014 roku program objął swoim zasięgiem już ponad 50 miast na całym świecie. Partnerami projektu Uczniowie zmieniają cukrzycę są: miasto Warszawa, miasto Kraków oraz Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń (WCIES). Projekt otrzymał patronat honorowy prezydenta Warszawy, prezydenta Krakowa, Małopolskiego Kuratora Oświaty.  

Źródło: Komunikat Prasowy

Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo – pożywieniem” – to zdanie Hipokratesa wciąż powraca w debatach o zdrowiu publicznym. W sejmowej sali im. Macieja Rataja przywołała je przewodnicząca zespołu, Katarzyna Stachowicz, nadając ton dyskusji o przyszłości żywności prozdrowotnej, suplementów diety i edukacji zdrowotnej. Nie chodzi bowiem wyłącznie o same produkty czy przepisy prawne, ale o kształtowanie świadomych wyborów żywieniowych już od najmłodszych lat.
Edukacja jawi się jako fundament całego systemu. Pierwsze próby zostały już podjęte – do szkół trafiły zajęcia z edukacji zdrowotnej. Dr Joanna Uchańska, wiceprezes Krajowej Rady Suplementów i Odżywek, opowiadała, że dzieci podczas lekcji wskazywały czynniki kształtujące ich zdrowie. „Wymieniały sen, wymieniały zdrowe żywienie, ruch, mniejszą ilość spędzaną przy komputerze, ale właśnie również chociażby działania profilaktyczne i badania profilaktyczne” – relacjonowała. To dowód, że młode pokolenie dostrzega związek pomiędzy stylem życia a zdrowiem, ale jednocześnie potwierdzenie, jak ogromne znaczenie ma odpowiednio zaplanowana edukacja.

Założenia brzmią obiecująco, jednak liczby są bezlitosne. „Szacuje się, że ponad 65% Polaków, czyli około 24 miliony ludzi ma nadwagę, a prawie 30% choruje na otyłość” – przytoczyła dr Uchańska. Oznacza to, że problem nie jest marginalny, lecz dotyczy milionów osób i ma poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne. Dlatego – jak podkreślali eksperci – żywność prozdrowotna i suplementy diety mogą pełnić pozytywną rolę jedynie wtedy, gdy będą wspierane przez rzetelną edukację oraz spójne regulacje prawne. Tych ostatnich wciąż brakuje: przepisy unijne pozostawiają państwom członkowskim dużą dowolność, co skutkuje chaosem regulacyjnym i brakiem przejrzystości dla konsumentów.

W Polsce zrealizowano już kilka programów edukacyjnych, które dowiodły swojej skuteczności. „Szkoła i Przedszkole Przyjazne Żywieniu i Aktywności Fizycznej”, „Junior Edu-Żywienie” czy „Trzymaj Formę” to przykłady inicjatyw, które nie tylko zwiększały wiedzę dzieci o zdrowym stylu życia, ale realnie wpływały na poprawę nawyków żywieniowych i kondycji fizycznej. Badania ewaluacyjne prowadzone po programie szwajcarskim z lat 2013–2016 wykazały m.in. poprawę wskaźników sprawności fizycznej i spadek częstotliwości nadwagi wśród najmłodszych uczniów. W przypadku „Junior Edu-Żywienie” opracowano wysokiej jakości materiały dla nauczycieli i rodziców, które mogą być trwałym wsparciem w codziennej pracy szkół.

Problem w tym, że nawet najlepiej zaprojektowane programy rzadko są monitorowane długofalowo. Ewaluacje, jeśli w ogóle się pojawiają, kończą się wraz z projektem, a brakuje badań sprawdzających, czy zdobyta wiedza i wypracowane postawy utrzymują się po latach. Bez systematycznego monitoringu trudno ocenić realny wpływ działań edukacyjnych na zdrowie społeczeństwa.

Tymczasem dane są alarmujące. Ponad 40% dzieci w Polsce, a w najmłodszych grupach nawet połowa, w ogóle nie sięga po produkty pełnoziarniste lub robi to niezwykle rzadko. Wśród dziewięciolatków aż 60% nie je warzyw codziennie, a ponad połowa dzieci jada ryby rzadziej niż raz w tygodniu. Jeszcze gorzej wygląda spożycie roślin strączkowych – 70–80% dzieci niemal wcale ich nie uwzględnia w diecie. Co trzeci ośmiolatek ma nadmierną masę ciała, a wśród nastolatków problem dotyczy już co piątej osoby.

Kondycja fizyczna młodego pokolenia nie napawa optymizmem. Badania pokazują, że ponad 90% uczniów szkół podstawowych nie posiada wystarczających kompetencji ruchowych, a tylko niewielki odsetek dzieci spełnia kryterium 60 minut dziennej aktywności. Prof. Krzysztof Durkalec-Michalski, kierownik Zakładu Dietetyki Sportowej Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, ostrzega, że obraz współczesnego dziecka coraz częściej łączy się z otyłością i niską wydolnością fizyczną. Jeszcze poważniejszym problemem są zaburzenia metaboliczne, które rozwijają się w tle. „W momencie, kiedy próbujemy pracować nad racjonalnym żywieniem, to rodzice są pierwszymi, którzy wyśmiewają zmiany żywieniowe dziecka. (…) Jeżeli nie zaczniemy tak naprawdę od tego starszego pokolenia, trudno oczekiwać, że młodsze będzie wdrażało jakąkolwiek aktywność fizyczną i zmiany swoich nawyków żywieniowych” – zauważył profesor.

Eksperci podkreślają, że skuteczna profilaktyka nie może ograniczać się do dzieci. To cała rodzina musi zostać włączona w proces zmiany nawyków. Badania jednoznacznie pokazują, że aktywność fizyczna rodziców przekłada się na aktywność dzieci, a wspólne działania – od przygotowywania posiłków po wspólny sport – zwiększają trwałość zdrowych postaw.

Obrady zespołu unaoczniły, że problem żywności prozdrowotnej, suplementów diety i edukacji zdrowotnej dzieci i młodzieży wymaga podejścia systemowego i międzyresortowego. Brak spójnych regulacji, niewystarczająca edukacja i coraz gorsza kondycja fizyczna młodego pokolenia to kwestie, których nie można rozwiązywać fragmentarycznie.

Jak podkreślali eksperci, konieczne jest budowanie przejrzystego prawa, rozwój edukacji zdrowotnej w szkołach, zaangażowanie rodziców i monitorowanie skuteczności działań. Inaczej grozi nam, że kolejne pokolenia będą żyły krócej i w gorszym zdrowiu, mimo dostępności nowoczesnej medycyny.

Źródło: Artykuł powstał na podstawie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Żywności Prozdrowotnej i Żywienia, które odbyło się 11 września 2025 r. w sali im. Macieja Rataja (nr 102, bud. C-D). Wszystkie cytaty pochodzą z wypowiedzi uczestników spotkania.

Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży wymaga dziś zdecydowanych i systemowych działań – również w edukacji. Planowane wprowadzenie do szkół nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna” to ważny krok w tym kierunku. Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do Ministerstwa Edukacji Narodowej o zapewnienie możliwie szerokiego dostępu do tych zajęć. Redakcja MedicalPress przedstawia szczegóły tej inicjatywy oraz pytania, jakie RPO skierował do resortu edukacji.
Od 1 września 2025 roku do polskich szkół ma trafić nowy przedmiot: edukacja zdrowotna. To inicjatywa, która – jak podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek – wpisuje się w konstytucyjny obowiązek państwa dotyczący ochrony zdrowia dzieci (art. 68 ust. 3 Konstytucji RP). RPO wystosował pismo do minister Barbary Nowackiej z pytaniami o sposób wdrożenia tej zmiany oraz o dalsze działania na rzecz edukacji o zdrowiu psychicznym.

Zdaniem RPO zdrowie psychiczne małoletnich powinno być traktowane jako kluczowy element polityki państwa. Przypomina również, że zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego, troska o tę sferę należy do obowiązków publicznych instytucji.

Dlaczego edukacja zdrowotna jest potrzebna?

Eksperci alarmują, że liczba dzieci i młodzieży zmagających się z zaburzeniami psychicznymi rośnie. W latach 1997–2009 liczba pacjentów leczonych psychiatrycznie niemal się podwoiła. Problemem są m.in. depresja, zaburzenia nastroju, przemoc rówieśnicza i seksualna, neuroróżnorodność, a także uzależnienia – a szkoły wciąż nie mają narzędzi, by adekwatnie reagować.

Podczas obrad Komisji Ekspertów RPO ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego temat depresji wśród młodzieży był jednym z głównych punktów. Wszyscy zgromadzeni zgodzili się, że potrzeba działań prewencyjnych jest pilna i bezdyskusyjna.

Co obejmie edukacja zdrowotna?

Przedmiot ten ma poruszać zagadnienia dotąd marginalizowane w systemie edukacji: od zaburzeń nastroju, przez przemoc, po niepełnosprawność i zdrowie psychiczne. Dotychczas tego rodzaju tematy pojawiały się głównie w ramach wychowania do życia w rodzinie lub lekcji wychowawczych – i to nie zawsze systematycznie.

Choć według obecnych założeń edukacja zdrowotna ma być przedmiotem dobrowolnym, Rzecznik apeluje, by objąć nią jak największą liczbę uczniów i uczennic.

Pytania RPO do MEN

Rzecznik Marcin Wiącek zwrócił się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z pytaniami:

Zdaniem RPO, edukacja o zdrowiu psychicznym nie powinna ograniczać się do sal lekcyjnych. To kwestia wymagająca wsparcia ze strony całego systemu – nauczycieli, rodziców, specjalistów.

Wprowadzenie edukacji zdrowotnej to istotny krok w kierunku budowania bardziej świadomego i odpornego psychicznie młodego pokolenia. Dobrze zaprojektowany program nauczania może realnie wpływać na poprawę jakości życia uczniów. Liczymy, że ministerstwo podejmie wyzwanie, jakim jest stworzenie powszechnego, równego dostępu do wiedzy o zdrowiu – nie tylko fizycznym, ale i psychicznym.

Źródło: Rzecznik Praw Obywatelskich

W poniedziałek, 16 czerwca, Rada Przejrzystości działająca przy AOTMiT pochyli się nad szeregiem istotnych zagadnień dotyczących zarówno polityki lekowej, jak i lokalnych programów zdrowotnych.

W porządku obrad znalazły się m.in. ocena zastosowania leku Tagrisso (osimertynib) w ramach programu leczenia raka płuca, stanowiska dotyczące nowoczesnych opatrunków na przewlekłe owrzodzenia, a także opinie na temat projektów zdrowotnych dla dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym oraz programów profilaktyki wzroku w szkołach. Rada wyda również opinię dotyczącą cetuksymabu w ramach katalogu chemioterapii.

Dzisiejsze spotkanie może mieć realny wpływ na dostępność terapii i jakość opieki zdrowotnej w Polsce – zarówno na poziomie centralnym, jak i lokalnym.

Porządek obrad obejmuje:

  1. Przygotowanie stanowiska w sprawie oceny leku Tagrisso (osimertinibum) w ramach programu lekowego B.6. „Leczenie chorych na raka płuca (ICD-10: C34) oraz międzybłoniaka opłucnej (ICD-10: C45)”.
  2. Przygotowanie stanowiska w sprawie PütterPro2 (emplastri polyurethanum spumatum) we wskazaniu określonym stanem klinicznym: przewlekłe owrzodzenia.
  3. Przygotowanie stanowiska w sprawie PütterPro2 Lite (emplastri polyurethanum spumatum) we wskazaniu określonym stanem klinicznym: przewlekłe owrzodzenia.
  4. Przygotowanie opinii o projekcie programu polityki zdrowotnej jednostki samorządu terytorialnego:
    „Rozszerzenie dostępności robotycznie wspomaganej diagnostyki funkcjonalnej i rehabilitacji dzieci i młodych dorosłych z mózgowym porażeniem dziecięcym i innymi zespołami porażennymi na terenie województwa wielkopolskiego”.
  5. Przygotowanie opinii o projekcie programu polityki zdrowotnej jednostki samorządu terytorialnego:
    „Dobry Wzrok – Lepszy Start” – program profilaktyki zdrowotnej w zakresie wczesnego wykrywania wad wzroku wśród dzieci szkół podstawowych w gminie Środa Śląska.
  6. Przygotowanie opinii dla substancji czynnej cetuksymab – finansowanej w ramach katalogu chemioterapii w załączniku nr C.95.b., w tym w zakresie danych klinicznych, wskazań do stosowania, dawkowania lub sposobu podawania odmiennych niż określone w Charakterystyce Produktu Leczniczego.

Źródło: AOTMiT

Dostęp do specjalistów dziecięcych staje się w Polsce coraz trudniejszy. W czasie, gdy choroby cywilizacyjne zaczynają dotykać najmłodszych, system ochrony zdrowia nie nadąża za rosnącym zapotrzebowaniem na świadczenia. Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli odsłania skalę problemu: wydłużające się kolejki, dramatyczne różnice między regionami i brak mechanizmów, które mogłyby ten kryzys zatrzymać.

W latach 2021–2024 dostęp do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) dla dzieci finansowanej ze środków publicznych uległ drastycznemu pogorszeniu – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. Rosnące kolejki, braki kadrowe, a także niewystarczający nadzór i brak systemowych rozwiązań prowadzą do coraz większych trudności w dostępie do świadczeń dla najmłodszych pacjentów.

W zdecydowanej większości poradni AOS dla dzieci liczba oczekujących pacjentów wzrosła, a mediana czasu oczekiwania – zarówno w trybie stabilnym, jak i pilnym – znacząco się wydłużyła. Przykład? W poradni genetycznej dzieci czekają średnio o 223 dni dłużej niż trzy lata temu.

Co więcej, lekarze POZ decydują o „pilności” skierowań, często bez specjalistycznej wiedzy, co sprawia, że pilne przypadki bywają nadużywane, a naprawdę potrzebujące dzieci muszą czekać dłużej.

Brak równych szans – zależność od miejsca zamieszkania
Różnice regionalne są ogromne. Na wizytę u okulisty dziecięcego w woj. lubelskim w połowie 2024 roku czeka się średnio 36 dni, podczas gdy w woj. pomorskim – aż 400 dni. Niektórzy pacjenci muszą przejechać ponad 100 km, by dotrzeć do najbliższego specjalisty.

Brak reform – aneksy zamiast konkursów
Zamiast organizować konkursy na nowe placówki, oddziały wojewódzkie NFZ przedłużały istniejące umowy. Choć zgodne z prawem, takie podejście ogranicza konkurencję i dostępność świadczeń. NIK zauważa też liczne nieprawidłowości po stronie świadczeniodawców – niepełne harmonogramy przyjęć, źle zabezpieczona dokumentacja czy brak informacji dla pacjentów.

Zerwana komunikacja między POZ a AOS
Brakuje sprawnej współpracy między lekarzami rodzinnymi a specjalistami. Skierowania często są niekompletne, a specjaliści nie przekazują niezbędnych informacji z powrotem do POZ, co spowalnia proces leczenia dzieci.

Raport NIK powinien być alarmującym sygnałem dla decydentów – opieka specjalistyczna dla dzieci w Polsce wymaga natychmiastowych działań naprawczych. Potrzebne są nowe placówki, lepszy nadzór nad świadczeniodawcami, zachęty do relokacji kadry medycznej i poprawa komunikacji między lekarzami POZ a specjalistami. Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych kroków, najmłodsi pacjenci będą coraz bardziej wykluczani z systemu ochrony zdrowia.

Źródło: www.nik.gov.pl

W obliczu narastającej fali uzależnień nikotynowych wśród dzieci i młodzieży, aż 22 organizacje działające na rzecz zdrowia publicznego wystosowały apel do parlamentarzystów o pilne procedowanie zmian legislacyjnych. Nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych ma na celu ograniczenie dostępności e-papierosów i produktów nikotynowych dla osób niepełnoletnich. Sygnatariusze apelu podkreślają, że bez szybkiej reakcji ustawodawczej Polska może stanąć w obliczu poważnego kryzysu zdrowotnego wśród młodego pokolenia. Eksperci alarmują: inicjacja nikotynowa często zaczyna się latem – dlatego nowe regulacje powinny wejść w życie jeszcze przed wakacjami.
Na rozpatrzenie przez Sejm czeka projekt przepisów, które mają ograniczyć używanie papierosów elektronicznych przez ludzi młodych, wprowadzić zakaz sprzedaży wszystkich rodzajów papierosów elektronicznych i pojemników zapasowych osobom poniżej 18. roku życia, bez względu na to, czy dany produkt zawiera w swoim składzie nikotynę oraz zakazać sprzedaży nieletnim woreczków z nikotyną i płynów beznikotynowych.

– W Polsce z e-papierosów korzysta już średnio co czwarta dziewczyna i co piąty chłopak w wieku od 13 do 15 lat – przypominają autorzy apelu, podkreślając rozmiary szkód spowodowanych przez uzależnienie od nikotyny, liczone w dziesiątkach tysięcy zgonów roczne (według najnowszych danych 57 tysięcy) i dziesiątkach miliardów kosztów ekonomicznych (57 mld zł), spowodowanych wydatkami na leczenie, absencję chorobową czy utracone lata produktywności osób uzależnionych. – Dynamiczny wzrost popularności nowych produktów nikotynowych, szczególnie wśród młodzieży i młodych dorosłych, wskazuje na potrzebę dostosowania polskiej legislacji do szybko zmieniających się warunków rynkowych i nowych zwyczajów konsumenckich – zwracają uwagę.

Prowadzone systematycznie badania naukowe, ale też sondaże opinii udowadniają, że sięganie przez młodych ludzi po produkty niezawierające nikotyny (w tym popularne, smakowe, jednorazowe e-papierosy) jest zaledwie wstępem do uzależnienia od nikotyny, ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami.

Popularność e-papierosów wśród dzieci i młodzieży potwierdzają badania ankietowe, przeprowadzane w ostatnich latach w najmłodszych grupach wiekowych. Ich wyniki pokazują, że w grupie wiekowej 13–19 lat codzienne sięganie po te produkty deklaruje co drugi nastolatek, dla blisko połowy tej grupy główne atuty jednorazowych e-papierosów to dostępność (fizyczna i finansowa) oraz atrakcyjne, słodkie smaki. Eksperci wskazują, że rośnie grupa młodych ludzi, którym smakowe e-papierosy zastępują słodycze, duża grupa szuka w nich sposobu na oszukanie łaknienia. Młodzi deklarują też, że wapują ze względów towarzyskich, dla rozrywki, rozładowania emocji, poradzenia sobie ze stresem. Zjawisko wapowania znajduje się tym samym na pograniczu zdrowia somatycznego i psychicznego.

Projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (druk nr 983) jest obecnie notyfikowany w Komisji Europejskiej.

– Wobliczu zagrożeń, którym mają przeciwdziałać planowane przepisy, Fundacja Żyjmy Zdrowo zwraca się do Państwa z apelem o pilne przyjęcie zmian w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, które mogą uchronić polskie dzieci i młodzież przed uzależnieniem od nikotyny oraz zapobiec dewastacji ich zdrowia – czytamy w apelu, którego autorzy podkreślają, jak ważne jest to, by nowe regulacje weszły w życie jeszcze przed wakacjami. To wtedy najczęściej dochodzi do inicjacji nikotynowej, także poprzez sięganie po produkty beznikotynowe będące wprowadzeniem do eksperymentowania z nikotyną – piszą do parlamentarzystów. Już rok temu minister zdrowia Izabela Leszczyna wyrażała nadzieję, że zakaz, bardziej skutecznie niż obecne przepisy chroniący dzieci i młodzież przed szkodliwymi dla nich produktami i substancjami, uda się

wprowadzić przed wakacjami 2024 roku. To okazało się niemożliwe, ale w tej chwili wszystko jest w rękach posłów i senatorów.
– Brak zdecydowanych działań w zakresie kontroli dostępu do produktów nikotynowych, po które sięgają osoby niepełnoletnie w dłuższej perspektywie doprowadzi do poważnego kryzysu zdrowotnego, w tym jeszcze większego wzrostu liczby zachorowań na nowotwory – przestrzegają autorzy i sygnatariusze apelu.

Do apelu Fundacji Żyjmy Zdrowo przyłączyli się (w kolejności alfabetycznej):

Od 1 kwietnia 2025 roku Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) prowadzi kompleksową kontrolę kart szczepień dzieci i młodzieży w Polsce. Celem jest uzyskanie dokładnych danych na temat realizacji obowiązkowego kalendarza szczepień oraz identyfikacja przypadków uchylania się od tego obowiązku. Rodzice, którzy nie dopełniają obowiązku szczepienia swoich dzieci, muszą liczyć się z możliwością wszczęcia postępowań administracyjnych i nałożenia kar finansowych.
Zakres i cel kontroli

Kontrola obejmuje dzieci od urodzenia do 19. roku życia i dotyczy szczepień przeciwko 13 chorobom zakaźnym objętym obowiązkiem szczepień w Polsce. Karty uodpornienia, będące indywidualną dokumentacją medyczną pacjenta, są weryfikowane pod kątem kompletności i aktualności wpisów. GIS dąży do uzyskania pełnego obrazu stanu zaszczepienia dzieci w kraju oraz zrozumienia przyczyn ewentualnych braków w szczepieniach.

Pierwsze efekty kontroli

Już na wczesnym etapie kontroli zauważalne są pozytywne zmiany. Rodzice, świadomi prowadzonych działań, częściej zgłaszają się do punktów szczepień w celu uzupełnienia zaległości. Ponadto, placówki medyczne intensyfikują przegląd dokumentacji i zgłaszają przypadki niezaszczepionych dzieci do Inspekcji Sanitarnej.

Konsekwencje dla rodziców

Rodzice, którzy bez uzasadnionych przyczyn medycznych uchylają się od obowiązku szczepienia swoich dzieci, mogą zostać objęci postępowaniami administracyjnymi, które mogą skutkować nałożeniem kar finansowych. GIS podkreśla, że celem kontroli nie jest karanie, lecz zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego społeczeństwa poprzez zwiększenie wyszczepialności.

Przyszłość systemu szczepień

Wyniki kontroli posłużą do stworzenia katalogu dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych, co będzie podstawą do przejścia z papierowych kart szczepień na obowiązkowy elektroniczny system rejestrowania szczepień, planowany do wprowadzenia do końca 2025 roku. Nowy system ma na celu usprawnienie monitorowania realizacji obowiązkowych szczepień i szybsze reagowanie na ewentualne nieprawidłowości.

Źródło: PAP MediaRoom

Wirus RS to główna przyczyna infekcji i hospitalizacji u dzieci poniżej 1. roku życia. Atakuje drogi oddechowe i może doprowadzić do ciężkiej infekcji, wymagającej leczenia w szpitalu, często na oddziale intensywnej terapii i zastosowania wentylacji mechanicznej. Do końca sierpnia 2024 roku odnotowano ponad 38 000 zakażeń RSV, z czego prawie 18 000 dotyczyło dzieci poniżej 2. roku życia. Ochroną przed wirusem RSV są objęte wcześniaki i dzieci z grup ryzyka, ale to jedynie 1,5% populacji. Tymczasem dane epidemiologiczne pokazują, że 95% dzieci hospitalizowanych z powodu RSV to dzieci urodzone o czasie, wcześniej zdrowe i nie posiadające żadnych czynników ryzyka. Czy da się zmienić te statystyki i ochronić wszystkie dzieci przed RSV i konsekwencjami wynikającymi z zakażenia?
Co to jest wirus RS i dlaczego jest groźny dla dzieci?
Wirus RS, czyli syncytialny wirus nabłonka oddechowego (ang. respiratory syncytial virus)  odpowiada za ok. 70% infekcji dolnych dróg oddechowych u niemowląt poniżej 1. roku życia na świecie. Wirus RS jest nawet 4-krotnie bardziej zakaźny niż wirus grypy, co oznacza, że osoba z wirusem RS może zakazić 4 osoby zdrowe, podczas gdy osoba z grypą tylko jedną. Liczba hospitalizacji spowodowana wirusem RS jest niemal 16-krotnie większa niż liczba hospitalizacji spowodowanych wirusem grypy.

Wirus RS powoduje obrzęk i złuszczanie się komórek nabłonka oddechowego, co prowadzi do zalegania gęstej wydzieliny, która utrudnia oddychanie. Drogi oddechowe najmniejszych dzieci są wąskie, gdy dodatkowo zostaną zablokowane wydzieliną, może to być bardzo niebezpieczne. Charakterystycznym objawem infekcji RSV jest świszczący oddech,  dziecko próbując złapać oddech zasysa międzyżebrza, które zaczynają się zapadać. Może to prowadzić do niedotlenienia. U najmniejszych dzieci mogą również pojawić się problemy z przyjmowaniem pokarmu.

Wirus RS może być przyczyną zapalenia płuc, zapalenia oskrzelików, zapalenia ucha środkowego. Każde niemowlę może być hospitalizowane z powodu ciężkiego przebiegu infekcji, niezależnie od tego, czy urodziło się w terminie, czy przedwcześnie, zdrowe czy z chorobami współistniejącymi, w trakcie lub przed sezonem RSV. Dzieje się tak, ponieważ przebieg choroby jest nieprzewidywalny.

Dzieci z grup ryzyka są chronione przed wirusem RS
W Polsce obowiązuje program profilaktyki zakażeń wirusem RS, który pozwala zabezpieczać dzieci z grup ryzyka przed infekcjami RSV. Z bezpłatnej immunoprofilaktyki mogą skorzystać dzieci, które spełniają kryteria kwalifikacji – są to wcześniaki, dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną, dzieci z wrodzonymi wadami serca, a od tego sezonu również dzieci z SMA i mukowiscydozą.

Wieloletnie działania środowiska neonatologicznego i rodziców doprowadziły do powstania jednego z najlepszych programów profilaktyki RSV w Europie. W tym sezonie do programu dołączyły dwie nowe grupy dzieci – z SMA i mukowiscydozą. Dzięki temu dzieci z grup ryzyka są zabezpieczane przed RSV i nie trafiają do szpitali w okresie jesienno-zimowym. To tylko potwierdza skuteczność immunoprofilaktyki. Powinny być więc nią objęte wszystkie dzieci do 12. miesiąca życia, bo każde dziecko może ciężko przechodzić infekcje RSV – przekonuje prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, konsultant krajowa w dziedzinie neonatologii.

Program profilaktyki RSV prowadzony jest przy użyciu przeciwciała monoklonalnego paliwizumab, zarejestrowanego dla wcześniaków i dzieci z wrodzonymi wadami sera, podawanego w sezonie co 30 dni. Dzieci, które mogą skorzystać z tej formy profilaktyki stanowią zaledwie 1,5% populacji niemowląt. Medycyna się rozwija i przynosi nowe możliwości profilaktyki, która pozwala zabezpieczyć wszystkie dzieci w pierwszym roku życia – jest to nowe 1-dawkowe przeciwciało monoklonalne nirsewimab oraz szczepionka dla kobiet w ciąży, która chroni mamę i dziecko.

Szkopuł w tym, że Ministerstwo Zdrowia wydaje się być głuche na prośby ekspertów i strony społecznej na temat populacyjnej ochrony niemowląt.

Chroniąc kobiety w ciąży chronimy dzieci przed RSV
Jedną z metod ochrony przed RSV jest szczepienie kobiet w ciąży. Podanie szczepionki między 32.a 36. tygodniem ciąży sprawia, że przeciwciała wytworzone przez matkę są przekazywane dziecku przez łożysko i chronią je do 6. miesięcy po porodzie. To bardzo ważne, zwłaszcza gdy dziecko rodzi się w sezonie zakażeń, bo jego organizm nie wytwarza jeszcze własnych przeciwciał, a niemowlę jest najbardziej narażone na infekcje właśnie przez pierwszych 6 miesięcy życia. Trwa proces refundacyjny szczepionki przeciwko RSV dla ciężarnych, ale biorąc pod uwagę niechęć do szczepień w ciąży, a także działania ruchów antyszczepionkowych, można przypuszczać, że ta możliwość nie zapewni wystarczającej ochrony populacyjnej, zwłaszcza, że pojawia się też bariera finansowa. Szczepienie kobiet w ciąży powinno być całkowicie finansowane przez państwo. Jest rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Wakcynologii.

Wszystkie dzieci zasługują na ochronę – powinny otrzymać przeciwciała monoklonalne
Środowisko medyczne i organizacje pozarządowe apelują więc o wprowadzenie rozwiązania systemowego, które zapewni ochronę przed RSV dla wszystkich niemowląt. Tym bardziej, że jest nowa możliwość ochrony – jednodawkowe przeciwciało monoklonalne nirsewimab, zarejestrowane dla wszystkich dzieci do 2. roku życia. Z obserwacji lekarzy wynika, że na oddziałach pediatrycznych hospitalizowane są dzieci, które nie należą do grup ryzyka, lecz dzieci wcześniej zdrowe, urodzone o czasie. 

Przeprowadziliśmy analizę hospitalizacji z powodu RSV, która objęła lata 2015-2023. Wynika z niej, że 70% dzieci hospitalizowanych z powodu RSV po pandemii to dzieci w wieku do 1. roku życia, a najwyższy wskaźnik hospitalizacji jest u dzieci w wieku 2-3 miesięcy. Dodatkowo 95% dzieci, które wymagały leczenia w szpitalu z powodu RSV to dzieci bez znanych czynników ryzyka, wcześniej zdrowe i urodzone o czasie. To tylko potwierdza, że profilaktyką RSV powinna być objęta szersza grupa niemowląt, zwłaszcza tych do 12. miesiąca życia – uważa prof. dr hab. n. med. Jan Mazela, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej.

Towarzystwa Naukowe rekomendują ochronę przed RSV dla wszystkich dzieci
Polskie Towarzystwo Wakcynologii opublikowało w lipcu br. nowe zalecenia, które mówią, że nowe jednodawkowe uodpornienie bierne powinny otrzymać wszystkie niemowlęta w 1. roku życia niezależnie od obecności chorób współistniejących, a w przypadku wystąpienia czynników ryzyka ciężkiej infekcji również dzieci do 2. roku życia w drugim dla nich sezonie zakażeń. Eksperci zalecają również każdej kobiecie w ciąży szczepienie przeciwko RSV, a także przeciwko grypie i krztuścowi. Co więcej, szczepienie matki w ciąży nie powinno być powodem wykluczenia dziecka z profilaktyki biernej za pomocą jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego.

Nowe preparaty, przeciwciało monoklonalne i szczepionki, które pojawiły się w ostatnim czasie pozwalają ochronić wszystkie dzieci przed wirusem RS. Nie mam żadnych wątpliwości, że należy z nich korzystać, tym bardziej, że są już dane z krajów, w których wprowadzono ochronę populacyjną w poprzednim sezonie zakażeń i które jednoznacznie potwierdzają jej skuteczność. Przykładem jest Hiszpania (Katalonia), gdzie o 87% zmniejszyła się liczba hospitalizacji z powodu infekcji RSV, o 90% zmniejszyła się liczba przyjęć na oddział intensywnej terapii z powodu zapalenia oskrzelików i o 60% spadła liczba przypadków zapalenia płuc o etiologii RSV. Te liczby mówią same za siebie, dlatego Polskie Towarzystwo Wakcynologii rekomenduje, aby jak najszybciej wprowadzić ochronę przed wirusem RS w całej populacji dzieci w Polsce – powiedział prof. dr n. med. Jacek Wysocki, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Ochrona wszystkich niemowląt przed RSV
Odpowiedzią na potrzebę społeczną, jaką jest ochrona przed wirusem RS, a także na rekomendacje dotyczące wprowadzania programów prewencyjnych dla szerokich populacji jest Program Polityki Zdrowotnej RSV przygotowany przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne. Głównym celem programu jest eliminacja ryzyka hospitalizacji z powodu zakażenia RSV poprzez uodpornienie minimum 10% populacji docelowej w latach 2025-2030. Program zakłada, że w każdym powiecie w Polsce zostanie uruchomiona co najmniej 1 placówka medyczna realizująca program. Dodatkowo program zakłada uzyskanie co najmniej 90% deklaracji rodziców/opiekunów prawnych dzieci o tym, że uzyskali potrzebną wiedzę na temat zakażeń wirusem RS i sposobów profilaktyki.
Program został złożony na ręce ministra Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia w marcu br. Niestety od tego czasu resort nie podjął działań, aby wprowadzić to rozwiązanie. Według resortu profilaktyka powinna być dostępna w formule refundacji. Jednak według ekspertów nie jest to najlepsze rozwiązanie.

– Refundacja leku może być zrealizowana w postaci programu lekowego lub refundacji aptecznej. Obie formy nie wydają się odpowiednie w przypadku profilaktyki RSV. Nie znam programu lekowego, który obejmowałby całą populację, a na tym nam zależy w przypadku ochrony przed RSV. Programy lekowe mają to do siebie, że ograniczają grupy pacjentów, którzy mogliby z nich skorzystać poprzez wprowadzane kryteria kwalifikacji. A my nie chcemy ograniczać grupy dzieci, które będą zabezpieczane przed wirusem RS, bo ciężki przebieg i powikłania mogą dotyczyć każdego dziecka. Z kolei refundacja apteczna to wydłużona ścieżka wynikająca z konieczności kilku wizyt – najpierw w poradni po receptę, potem w aptece po zakup leku i znów w poradni na podanie leku. Poza tym przy takim rozwiązaniu nie byłoby możliwe objęcie ochroną dzieci na oddziałach noworodkowych zaraz po urodzeniu, a profilaktyka tej grupy noworodków dotyczyłaby w okresie październik-marzec, a więc w sezonie zachorowań, czyli połowy dzieci włączonych do profilaktyki. Ze względu na potrzebę populacyjnej ochrony przed RSV, optymalne rozwiązania to program polityki zdrowotnej lub Program Szczepień Ochronnych. Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego dotyczące profilaktyki RSV u noworodków i niemowląt ukażą się we wrześniu 2024 roku, które zalecają profilaktykę bierną za pomocą jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego u wszystkich niemowląt lub szczepienie przeciwko RSV u kobiet w ciąży, celem ochrony dziecka – powiedziała prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

Polskie Towarzystwo Wakcynologii mówi w swoich rekomendacjach o wprowadzeniu profilaktyki biernej przeciwko RSV do Programu Szczepień Ochronnych i sugeruje, aby wtedy nazwa programu została zmieniona na Program Uodpornienia – bo profilaktyka bierna to nie szczepienie, ale forma podania jest taka sama, a efektem podania profilaktyki biernej jest ochrona przed chorobą zakaźną, tak jak w przypadku szczepionki.

Wszyscy są zgodni, że wprowadzenie profilaktyki zakażeń RSV dla wszystkich dzieci wpłynie na zmniejszenie liczby infekcji i hospitalizacji z powodu RSV. Profilaktyka RSV mogłaby również odciążyć system opieki zdrowotnej w okresie zimowym i umożliwić lepsze rozdzielenie zasobów. W kilku regionach Hiszpanii, takich jak Galicja, Katalonia i Nawarra, badania wykazały, że stosowanie przeciwciała monoklonalnego zmniejszyło liczbę hospitalizacji nawet o 82-88%, co przynosi korzyści zarówno dla zdrowia pacjentów, jak i zmniejsza obciążenia dla systemu opieki zdrowotnej.

Niestety polskie Ministerstwo Zdrowia zdaje się nie widzieć tych korzyści i nawet nie chce podjąć dialogu na temat formy ochrony wszystkich dzieci przed RSV. Taka postawa MZ budzi niepokój, bo w dobie dramatycznego spadku liczby urodzeń, należałoby uznać za priorytetową inwestycję w profilaktykę i zachowanie dzieci w dobrym zdrowiu.

Z tym, że konieczne jest udostępnienie profilaktyki wszystkim dzieciom zgadzają się zarówno eksperci medyczni, jak i organizacje propacjenckie, skupione w Koalicji na rzecz profilaktyki zakażeń RSV, zainicjowanej przez prof. dr hab. n. med. Marię Katarzynę Borszewską-Kornacką prezeskę Fundacji Koalicja dla wcześniaka.
 
źródło: Koalicja dla Wcześniaka
Kolejny kraj wydał rekomendacje dotyczące ochrony wszystkich niemowląt przed wirusem RS. Niemiecki Komitet ds. Szczepień (Standing Committee on Vaccination (STIKO) przy Instytucie Roberta Kocha zaleca, aby WSZYSTKIE niemowlęta były zabezpieczone przed wirusem RS. W Polsce podobne rekomendacje dotyczące RSV przygotowuje Polskie Towarzystwo Wakcynologii.
Syncytialny wirus nabłonka oddechowego (RSV) jest najczęstszą przyczyną infekcji dolnych dróg oddechowych, zwłaszcza u niemowląt i osób starszych. Dotychczas w Polsce programem profilaktyki objęte były tylko najmniejsze dzieci urodzone przedwcześnie, a to tylko 2 % całej populacji niemowląt. W ostatnim czasie zostały zarejestrowane nowe skuteczne metody zapobiegania zakażeniom RSV, które  eksperci nazywają „kamieniami milowymi” w profilaktyce – nowe przeciwciało monoklonalne i szczepionki przeciwko RSV dla kobiet w ciąży i seniorów. Ich stosowanie zalecane jest w Europie – w Austrii, Belgii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Luksemburgu, Portugalii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, a na świecie w Chile i USA. Do tych krajów dołączyły teraz Niemcy.

Coraz więcej krajów widzi konieczność i społeczną potrzebę zabezpieczania wszystkich dzieci przed wirusem RS. Nowe możliwości terapeutyczne to umożliwiają i zdecydowanie warto korzystać z postępów medycyny. Mam nadzieję, że polskie Ministerstwo Zdrowia pójdzie w ślady innych krajów i wdroży Program Profilaktyki Zdrowotnej. Dokument przedstawiający ten Program przygotowało Polskie Towarzystwo Pediatryczne, poparło go 5 towarzystw naukowych oraz Koalicja RSV, w składzie której jest 15 ekspertów medycznych, tworzących radę naukową oraz 15 organizacji pozarządowych. Projekt ten zakłada ochronę wszystkich polskich niemowląt przed wirusem RS. Sezon zwiększonej zachorowalności już za kilka miesięcy – trzeba się do niego dobrze przygotować, aby uniknąć niepotrzebnych infekcji, hospitalizacji, stresu i wydatków z budżetu państwa. Opublikowane dane z Hiszpanii z ostatniego sezonu jesienno-zimowego dokumentują wysoką skuteczność wprowadzonej populacyjnej profilaktyki, która przełożyła się na ponad 90% spadek hospitalizacji w grupie niemowląt – powiedziała prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka, inicjatora Koalicji na rzecz profilaktyki zakażeń RSV.

Wirus RS – groźny dla najmłodszych
Wirus RS jest najczęstszą przyczyną infekcji dolnych dróg oddechowych u dzieci do 2. roku życia. Szacuje się, że wszystkie dzieci będą miały styczność z RSV przed ukończeniem 2. roku życia, ale najcięższe przypadki infekcji obserwowane są w pierwszych 6 miesiącach życia. Mogą one prowadzić do poważnych zaburzeń oddechowych wymagających pobytu dziecka w oddziale intensywnej terapii. W ponad 80% przypadków dzieci hospitalizowane z powodu RSV to te, które urodziły się o czasie i nie miały żadnych czynników ryzyka. Dlatego STIKO (Niemiecki Komitet ds. Szczepień) rekomenduje, aby wszystkie niemowlęta były chronione przed wirusem RS. Niemowlęta urodzone między kwietniem a wrześniem powinny zostać zabezpieczone jesienią, czyli na krótko przed rozpoczęciem sezonu wirusa RSV, a w przypadku noworodków urodzonych w okresie od października do marca zaleca się podanie ochrony jak najszybciej po urodzeniu. Najkorzystniej jest, aby noworodek otrzymał przeciwciało monoklonalne zabezpieczające przed wirusem RS w szpitalu zaraz po urodzeniu.

Skuteczność przeciwciała monoklonalnego – nirsewimabu
Badania kliniczne wykazały, że podanie nowego 1-dawkowego przeciwciała monoklonalnego nirsewimab może zapobiec około 80% chorób wymagających leczenia. Silna ochrona utrzymuje się aż do sześciu miesięcy. Zapobiega to zakażeniu wirusem RSV nie w pełni dojrzałego jeszcze układu odpornościowego niemowlęcia. Ochrona ma na celu przesunięcie ewentualnego zakażenia z okresu niemowlęcego do wczesnego dzieciństwa – kiedy organizm już znacznie lepiej radzi sobie z infekcją. Zdaniem ekspertów nirsewimab jest preparatem bezpiecznym dla niemowląt i podlega szczególnie wysokim wymogom bezpieczeństwa. W zeszłym roku to przeciwciało monoklonalne było powszechnie stosowane w Hiszpanii, Francji, Luksemburgu i USA. Co oznacza, że ​​dostępne są już dane z codziennej praktyki lekarskiej. Zdobyte doświadczenie nie tylko potwierdza wysoką skuteczność, ale także wysokie bezpieczeństwo nirsewimabu.

Dotychczas w Polsce wcześniaki, dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną i dzieci z wrodzonymi wadami serca otrzymywały 5-dawkowe przeciwciało monoklonalne, podawane co 30 dni.

Na szczęście postęp medycyny spowodował, że możemy teraz raz na sezon zabezpieczyć wszystkie niemowlęta, w tym wcześniaki i dzieci z wrodzonymi wadami serca przy pomocy jednodawkowych przeciwciał monoklonalnych, a także zaproponować szczepienia dla kobiet w ciąży. Potrzeba do tego woli politycznej i wdrożenia w życie zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Miejmy nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia zadba o zdrowie polskich niemowląt, bo w sytuacji, gdy rodzi się ich tak dramatycznie mało, trzeba zadbać o bezpieczeństwo epidemiczne i zdrowie najmłodszych

źródło: Koalicja RSV

Prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego (PTP) złożyła na ręce Ministra Wojciecha Koniecznego, sekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia Ogólnopolski Program Profilaktyki Zdrowotnej pt.: „Jednokrotne uodpornienie bierne przeciwciałem monoklonalnym w zakresie profilaktyki zakażeń dolnych dróg oddechowych spowodowanych wirusem RS na lata 2025–2030”. 
Program został opracowany przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne w ścisłej współpracy z ekspertami w dziedzinie neonatologii, medycyny rodzinnej i wakcynologii. Rada Ekspertów Koalicji RSV popiera to rozwiązanie systemowe. Celem programu jest eliminacja ryzyka hospitalizacji z powodu infekcji RSV poprzez zabezpieczenie minimum 10% populacji docelowej – wszystkich niemowląt do 12. miesiąca życia. Mamy nadzieję, że zostanie on jak najszybciej wdrożony w życie.

Wirus RS to poważny problem zdrowotny. Z danych epidemiologicznych wynika, że w Polsce w sezonie zakażeń 2022/23 odnotowano ponad 20 700 hospitalizacji z powodu zakażeń RSV z czego 70% dotyczyło dzieci poniżej 12. miesiąca życia. Wirus RS jest nawet 4-krotnie bardziej zakaźny niż wirus grypy, co oznacza, że w tym samym czasie osoba z wirusem RS może zakazić 4 osoby zdrowe, podczas gdy osoba z grypą tylko jedną. Liczba hospitalizacji spowodowana wirusem RS jest niemal 3-krotnie wyższa niż liczba hospitalizacji spowodowanych wirusem grypy. Oddziały pediatryczne pękają w szwach, a światowe dane pokazują, że nawet 79% dzieci hospitalizowanych z powodu zakażeń RSV to dzieci zdrowe, urodzone w terminie.

Aktualnie w Polsce dostępna jest immunoprofilaktyka bierna tylko dla wybranych grup – wcześniaków, dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną i dzieci z wrodzonymi wadami serca, które spełniają kryteria wejścia do programu i mogą skorzystać z bezpłatnej ochrony. To oznacza, że ochroną przeciwko wirusowi RS objętych jest ok. 1,5% wszystkich dzieci do 1. roku życia. Pozostałe dzieci (ok. 98,5%) nie są objęte profilaktyką bierną w pierwszym dla nich sezonie zakażeń RSV, co więcej preparat dla wcześniaków paliwizumab nie jest zarejestrowany dla szerokiej populacji i musi być podawany co 30 dni w sezonie zakażeń.

Program Polityki Zdrowotnej RSV obejmie wszystkie noworodki i niemowlęta do 1. roku życia w trakcie pierwszego dla nich sezonu zakażeń RSV (bez względu na urodzeniowy wiek ciążowy). Głównym celem programu jest eliminacja ryzyka hospitalizacji z powodu zakażenia RSV poprzez uodpornienie minimum 10% populacji docelowej w latach 2025-2030. Program zakłada, że w każdym powiecie w Polsce zostanie uruchomiona co najmniej 1 placówka medyczna realizująca program. Dodatkowo program zakłada uzyskanie co najmniej 90% deklaracji rodziców/opiekunów prawnych dzieci o tym, że uzyskali potrzebną wiedzę na temat zakażeń wirusem RS i sposobów profilaktyki.

Program będzie realizowany z zastosowaniem przeciwciała monoklonalnego – nirsewimabu, który został zarejestrowany do jednorazowego podania we wskazaniu obejmującym szeroką populację noworodków i niemowląt w pierwszym dla nich sezonie zakażeń RSV. Szerokie wskazanie rejestracyjne preparatu umożliwia jego powszechne stosowanie. Nirsewimab cechuje się długim okresem półtrwania, dzięki czemu jednorazowe podanie zapewnia ochronę na co najmniej 5 miesięcy, co odpowiada długości typowego sezonu zakażeń RSV.
Korzyści wynikające z wprowadzenia programu profilaktyki zakażeń RSV dla szerokiej populacji dzieci to przede wszystkim:
 
Program Profilaktyki Zdrowotnej został złożony na ręce Pana Ministra Wojciecha Koniecznego i został bardzo pozytywnie przyjęty. Zostanie przekazany Pani Ministrze Zdrowia Izabeli Leszczynie. Mam nadzieję, że będę mogła spotkać się również z Panią Minister, aby porozmawiać o założeniach programu i korzyściach wynikających z jego wdrożenia zarówno dla dzieci i ich rodziców, jak i całego systemu opieki zdrowotnej – powiedziała prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

Koalicja RSV deklaruje wsparcie w edukacji rodziców, a do partnerów kampanii Stop RSV dołączyły już: Fundacja Mali Wojownicy, Fundacja MatkoweLove, Fundacja Laboratorium Marzeń, Fundacja Małych Serc, Fundacja Najdroższa Blizna, Fundacja Przed Czasem, Fundacja Serce Dziecka, Fundacja Zdrowie i Edukacja Ad Meritum, Stowarzyszenie Za Wcześnie i Zaszczep się wiedzą.

źródło: Koalicja RSV

Wirus RS, czterokrotnie bardziej zaraźliwy niż wirus grypy, wywołujący m.in. zapalenie oskrzelików, oskrzeli, płuc jest szczególnie niebezpieczny dla wcześniaków i dzieci do 2. r.ż. Dlatego od 15 lat stosuje się u nich profilaktykę (przeciwciała monoklonalne). W tej chwili jednak niezbędne jest, by wszystkie dzieci, bez wyjątku, zostały nią objęte. To szansa na uniknięcie ciężkich powikłań i sytuacji, że „szpitale pękają w szwach”, jak w zeszłym sezonie – wskazują eksperci, którzy uczestniczyli w konferencji poświęconej profilaktyce zakażeń RSV.
Nowo powstała Koalicja na rzecz profilaktyki zakażeń RSV zapoczątkowała dyskusję na temat niezbędnych zmian systemowych, które miałyby zmniejszyć ryzyko infekcji RSV u najmłodszych pacjentów, ograniczyć ich hospitalizację z powodu ciężkiego przebiegu choroby.

Co prawda w tej chwili mamy – jak podkreśliła w czasie konferencji prasowej prof. dr hab. n. med. Maria K. Borszewska-Kornacka, prezes Fundacji Koalicja dla wcześniaka – jeden z najlepszych programów w Europie dotyczący profilaktyki infekcji RSV, zabezpieczający wcześniaki i dzieci z wrodzonymi wadami serca, ale to wciąż za mało. Zdaniem uczestniczących w spotkaniu klinicystów profilaktyką powinny być objęte wszystkie dzieci i to bez wyjątku, bo to dla nich wirus RS jest szczególnie niebezpieczny.

Liczby mówią same za siebie

Dr hab. n. med. Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii przedstawiła dane, z których wynika, że w tym roku (od stycznia do połowy października) stwierdzono już 1700 zakażeń wirusem RS. Połowa z nich, dokładnie 846 przypadków, dotyczyła dzieci poniżej dwóch lat – głównie tych do pierwszego roku życia (ponad 90 proc.). I to też ci najmłodsi pacjenci trafiają najczęściej do szpitala z powodu infekcji RSV. Stanowią oni ponad 75 proc. hospitalizowanych z tego powodu osób.

Równocześnie prof. Paradowska-Stankiewicz zauważyła, że od września mamy do czynienia z nowym sezonem zakażeń, ale szczyt zachorowań dopiero przed nami. Należy się go spodziewać między styczniem a marcem.

Najważniejsza profilaktyka

Od 2008 roku w Polsce dostępny jest program lekowy, który zabezpiecza przed wirusem RS wybrane grupy dzieci – wcześniaki i dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną, a od września 2023 roku również dzieci z wrodzonymi wadami serca. W ciągu tych 15 lat profilaktyką paliwizumabem objęto 27 376 dzieci.

Pojawiły się też nowe terapie, na razie w naszym kraju niedostępne. To długodziałające przeciwciała monoklonalne (nirsevimab), które stosuje się już w Niemczech, Francji, Hiszpanii i Luksemburgu. Lek zapewnia ochronę przez 150 dni po iniekcji. Wskazaniem do stosowania tego leku jest zapobieganie chorobie dolnych dróg oddechowych wywołanych przez wirus RS u noworodków i niemowląt.

„To jest przeciwciało długodziałające, rekombinowane, neutralizujące ludzkie przeciwciało monoklonalne, skierowane przeciwko jednemu z białek wirusa RS (…) To jest profilaktyka bierna, czyli możemy podać to przeciwciało dziecku, którego organizm nie ma siły z powodu niedojrzałości i nie może jeszcze odpowiedzieć, tak jak na szczepionkę” – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

„By to przeciwciało było skuteczne musi być podane przed rozpoczęciem sezonu występowania zakażeń RSV” – dodała.

Dwa miesiące temu w USA zalecono stosowanie tego preparatu u wszystkich niemowląt poniżej 8. miesiąca życia, które urodziły się w trakcie lub wchodzą w pierwszy sezon infekcji RSV (od października do marca) oraz u dzieci w wieku 8-19 miesięcy. W tym drugim przypadku zalecane jest podanie dwóch dawek w tym samym czasie w różne miejsca ciała.

„Mam nadzieję, że niedługo również polskie dzieci będą miały do niego dostęp oraz, że niedługo będziemy mogli zabezpieczać dzieci poprzez szczepienie kobiet w ciąży przeciwko wirusowi RS. Warto edukować przyszłe mamy i lekarzy ginekologów położników, gdyż badania pokazują, że wysokie miano przeciwciał utrzymuje się u niemowląt zaszczepionych matek do 6. miesiąca życia” – zaznaczyła prof. Jackowska.

Tę biwalentną, rekombinowaną szczepionkę dla ciężarnych zarejestrowano w UE we wrześniu 2023 roku. Po zaszczepieniu matki w czasie ciąży chroni ona jej dziecko do 6. miesiąca po urodzeniu przed zakażeniami dolnych dróg oddechowych. Sam ten wirus nie jest tak groźny dla kobiet w ciąży, jak grypy czy SARS-CoV-2, ale dla dziecka w pierwszych miesiącach jego życia już tak. Dlatego warto szczepić kobiety w ciąży, by ich nowo narodzone dziecko w pierwszych miesiącach miało ochronę.

A jaka jest różnica w działaniu leku zawierającego przeciwciała monoklonalne a szczepionką? Można użyć tutaj pewnego prostego porównania. W tym pierwszym przypadku organizm od razu otrzymuje uzbrojone do walki z wirusem „wojsko” – przeciwciała, które w kontakcie z wirusem RS zwalczają patogen. Szczepienie zaś wywołuje w organizmie pospolite ruszenie – uruchamia układ odpornościowy do powszechnej mobilizacji, by wyprodukował odpowiednie przeciwciała do walki z wirusem.

Dzieci szczególnie narażone

Zakażenie wirusem RS jest bardzo powszechne, ale u dorosłych wywołuje często tylko zwykłe przeziębienie, u małych dzieci bywa jednak dużo groźniejsze, a styczność z tym patogenem ma każde dziecko do drugiego roku życia. To właśnie te najmłodsze dzieci są najbardziej narażone na ciężki przebieg i hospitalizację. Dlaczego? Bo nie mają – jak zaznaczył dr hab. n. med. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM – jeszcze wykształconej odporności na tego wirusa – nie zetknęły się z nim wcześniej, a „ich drogi oddechowe są drobne”.

„Jeśli to jest bardzo małe dziecko, to bardzo szybko może dojść do niewydolności oddechowej. Takie dzieci muszą znaleźć pomoc w szpitalu, często w oddziałach intensywnej terapii, bo bez niej po prostu nie przeżyłyby” – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, konsultant krajowa w dziedzinie neonatologii.

Równocześnie eksperci przypomnieli, że lekarze POZ dysponują od początku tego roku szybkimi testami antygenowymi wykrywającymi wirusa RS. Od lutego mają też obowiązek rejestracji tych zakażeń, dzięki temu mogą rozróżnić infekcję wirusową od bakteryjnej, co pozwala im zaordynować odpowiednie leczenie. Prof. Jackowska zaznaczyła, że obecnie „infekcja RSV to numer jeden, dwa – grypa i COVID”. Symptomy tych chorób często są podobne, dlatego warto wykonać diagnostykę laboratoryjną, tym bardziej, że sezon zakażeń przesunął się na październik, podczas gdy wcześniej był to styczeń-luty.

„Bardzo mocno zachęcamy lekarzy, by diagnozowali dzieci z infekcjami dróg oddechowych. Wykonywanie testów pozwalających na różnicowanie zakażeń wirusem grypy czy RS ma znaczenie w podejmowaniu działań epidemiologiczno-leczniczych. Wprawdzie nie ma dotychczas celowanego leczenia, zwalczającego wirusa RS (tak jak to jest w przypadku grypy), ale pozwala to na zidentyfikowanie grupy ryzyka i zastosowanie właściwej izolacji chorych dzieci. Wirus RS cechuje się bowiem bardzo dużą zakaźnością. Szczególnie narażone są dzieci w pierwszych trzech miesiącach życia i one powinny być hospitalizowane, bo ich stan pogarsza się często w trzeciej, piątej dobie. Wydaje się, że nie ma wskazań do hospitalizacji, gdy rodzice przychodzą z dzieckiem do lekarza, ale nagle za dwie, trzy doby stan pogarsza się i dziecko może po prostu umrzeć w domu z powodu niewydolności oddechowej” – ostrzegła prof. Jackowska.

Jak leczy się infekcję RSV?

Leku, który można zastosować typowo w infekcji RSV nie ma. Takie preparaty są niedostępne.

„Nawet jeśli kiedyś były substancje hamujące rozwój wirusa RS i dawano je chorym dzieciom, to wirus z wydzieliny dróg oddechowych znikał, ale czy poprawiał się stan dziecka? Nie. Dlatego, że ten proces zapalny uruchomiony wirusem trwał dalej” – przyznał prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Z kolei, jak zaznaczył prof. dr hab. n. med. Jan Mazela, kierownik Kliniki Neonatologii UM w Poznaniu nie ma światowych rekomendacji dotyczących celowanego leczenia zakażeń wywołanych wirusem RS. To objawy kliniczne mają tutaj decydujące znaczenie.

„Po wykonaniu testu antygenowego, jeśli nie ma nasilonych objawów ze strony układu oddechowego, pacjent może być leczony w domu. Nie ma w standardzie jeszcze w opiece ambulatoryjnej badania wysycenia krwi tlenem, ale to powinno być rekomendowane. W Polsce coraz więcej lekarzy POZ założy małemu pacjentowi klips, by zmierzyć mu saturację. Dlaczego to jest istotne? Bo graniczną wartością saturacji, która może wskazywać na ciężką niewydolność oddechową jest 90 proc.” – zaznaczył klinicysta.

Wiele dzieci będzie po prostu przeziębionych, ale głównie te małe (do dwóch lat) mogą mieć nasilone objawy ze strony dolnych dróg oddechowych, kłopoty z oddychaniem. Są niedotlenione. W takim przypadku terapia polega na podawaniu w warunkach szpitalnych tlenu, ale odpowiednio przygotowanego.

„Powinien być ciepły, żeby niska temperatura nie powodowała skurczu oskrzeli, a po drugie nawilżony, by dostarczać jak najwięcej wilgoci, by wydzielina nie wysychała i bardziej nie zatykała – wyjaśnił profesor. Najczęściej takie leczenie sprawia, że natlenienie jest lepsze i duszności po kilku dniach mijają. A ile dni dziecko z ciężką infekcją RSV spędza średnio w szpitalu? To nie mniej niż 7 dni, a najczęściej maluchy leżą dwa tygodnie i dłużej, bo ich stan wymaga monitorowania, a nieraz również wsparcia żywieniowego. Powrót do domu nie oznacza, że dziecko będzie mogło od razu uczęszczać do żłobka. Dziecko musi jeszcze w domu nabrać sił”.

Profilaktyka jest tańsza

A jeśli weźmie się program profilaktyki zakażeń RSV pod lupę i zastanowi – z czysto ekonomicznego punktów widzenia – czy warto go poszerzać o kolejne grupy, odpowiedź wydaje się złożona, ale z drugiej strony dość prosta.

Zdaniem prof. dr hab. n. med. Marcina Czecha, prezesa Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego profilaktyka zasługuje na szczególną uwagę, bo pozwala ograniczyć hospitalizacje, jest procedurą kosztowo bardziej opłacalną i ogromną inwestycją w zdrowie populacyjne.

„Po prostu nie stać nas na niefinansowanie dobrej profilaktyki” – podsumował ekspert.

Równocześnie zaznaczył, że kwestią otwartą pozostaje pytanie do jakiej populacji nowe technologie medyczne (np. szczepienia) powinny być skierowane. Podkreślił też, że to wszystko będzie przedmiotem wnikliwych analiz w oparciu o dostępne już w tej chwili dane dotyczące chociażby potwierdzonych przypadków zakażeń RSV w poszczególnych grupach wiekowych. Tę immunoprofilaktykę – w jego opinii – będzie można też łatwiej finansować, bo producentów preparatów leczniczych, jeśli chodzi o RSV, jest więcej (dostępne są już dwie szczepionki), co sprzyja lepszej pozycji negocjacyjnej Ministerstwa Zdrowia.

Koalicja RSV liczy na zielone światło

Koalicja zrzesza 15 ekspertów z dziedziny neonatologii, pediatrii, medycyny rodzinnej, perinatologii, wakcynologii, zdrowia publicznego, epidemiologii i ekonomiki zdrowia. Członkowie jej Rady Naukowej przygotowali publikację zatytułowaną „Zakażenia syncytialne wirusem oddechowym w polskiej populacji pacjentów pediatrycznych z perspektywy ekspertów”. Ukazała się ona w prestiżowym czasopiśmie medycznym „Vaccines”.

„Wykazaliśmy, że opieka ambulatoryjna w zakażeniach RSV jest niedoszacowana. Stworzyliśmy ambulatoryjną ścieżkę zdrowia, bo są ogromne luki w tej opiece. Piszemy też o możliwości dostępnej profilaktyki. Wskazujemy, że pojawiają się nowe ciała monoklonalne, a prace nad szczepionkami są zaawansowane. To pierwszy krok. Chcemy stworzyć systemowe rozwiązania” – zapewniła prof. dr hab. n. med. Maria K. Borszewska-Kornacka.

Wymieniła też cele, na które kładzie nacisk Koalicja RSV. To przede wszystkim zmniejszenie liczby zakażeń i hospitalizacji u dzieci spowodowanych zakażeniami RSV, odciążenie systemu związanego z kosztami leczenia powikłań infekcji. Koalicja RSV skupia się również na tym, by świadomość objawów, konsekwencji zakażeń RSV i sposobów profilaktyki rosła nie tylko u rodziców, pediatrów, ale także decydentów.

Z kolei prof. dr hab. n. med. Jarosław Pinkas, krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego, zwrócił uwagę, że ważne jest, by ludzi edukować na temat profilaktyki, w tym przekazywać wiedzę na temat szczepień. Zaznaczył, że „to, co dzieje się w Internecie (komentarze, za którymi nie stoi wiedza medyczna – przyp. red) jest znacznie bardziej zakaźne niż droga powietrzna”, którą rozprzestrzenia się wirus SARS-CoV-2.

„Trzeba ludzi przekonywać do szczepień. Mam nadzieję, że rozsądek wróci i ludzie zaczną wierzyć w prawdziwą naukę i dobre intencje, które mają lekarze. Wiele tych dzieci nie musiałoby leżeć w szpitalach, gdybyśmy stosowali profilaktykę” – zaznaczył.

Natomiast prof. Helwich podkreśliła, że wśród rodziców dzieci urodzonych przedwcześnie nie zdarzają się przeciwnicy szczepień.

„Tutaj właśnie widać, że czas, zaufanie i edukacja w relacji ze specjalistami daje efekty. To specjalna populacja pacjentów i rodziców„ – podsumowała.

Źródło: PAP MediaRoom