Medicalpress
Starzenie się społeczeństwa sprawia, że choroby neurologiczne stają się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Eksperci alarmują, że bez lepszej organizacji opieki, rozwoju profilaktyki i wdrożenia kompleksowych strategii liczba pacjentów z udarami, chorobami otępiennymi, chorobą Parkinsona czy migreną będzie dynamicznie rosła, generując ogromne koszty społeczne i ekonomiczne.
Już jedna na trzy osoby w krajach Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Udary mózgu, choroby otępienne i migreny są jednymi z najważniejszych wyzwań zdrowotnych dla współczesnej Europy, a liczba pacjentów nimi obarczonych będzie rosła w miarę starzenia się populacji Starego Kontynentu. O zadaniach, z jakimi muszą się w tej sytuacji zmierzyć środowisko kliniczne i decydenci, dyskutowali uczestnicy okrągłego stołu „Neurologia w Polsce w kontekście europejskiego planu zdrowia mózgu”, organizowanego przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Spotkanie, które odbyło się 22 czerwca br. w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Pałacu Staszica w Warszawie, otwiera cykl debat eksperckich organizowanych wspólnie przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych, Komitet Nauk Klinicznych Polskiej Akademii Nauk i Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego pod patronatem Rzecznika Praw Pacjenta, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, European Migraine & Headache Alliance (EMHA) i organizacji pacjentów Alzheimer Polska.

Po wdrożeniu europejskich planów w obszarze onkologii i chorób sercowo-naczyniowych Komisja Europejska analizuje możliwość stworzenia Europejskiego Planu Zdrowia Mózgu (European Brain Plan) – kompleksowej strategii odpowiadającej na wyzwania z zakresu zdrowia mózgu. W Polsce priorytet „Zdrowe serce, zdrowy mózg” został wskazany jako jeden z trzech najważniejszych dla Ministerstwa Zdrowia.

Przewodniczący Komisji Zdrowia SANT w Parlamencie Europejskim dr Adam Jarubas podkreślił, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już w 2024 r. określiła neurologię jako europejski priorytet, do swojej misji włączył ją również komisarz ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Olivér Várhelyi:

„Doświadczenie opracowania i realizacji kompleksowych planów w obszarze chorób onkologicznych i sercowo-naczyniowych jest dla organów unijnych w Brukseli inspiracją do stworzenia analogicznego schematu postępowania w obszarze neurologii. By dać pewien europejski kontekst: jedna na trzy osoby w Unii Europejskiej cierpi na choroby mózgu. Z nieco większym nasileniem te schorzenia występują w Europie Zachodniej. To może mieć związek z szerszym dostępem do diagnostyki, większą oczekiwaną długością życia czy bardziej zaawansowanym starzeniem się tych społeczeństw. Mówiąc o chorobach neurologicznych, mamy przede wszystkim na myśli demencję – w Europie problem ten dotyczy ponad 9 milionów osób, a prognozy wskazują, że do 2050 roku będzie ich ponad 14 milionów, czyli o ponad połowę więcej. Siedem milionów osób zmaga się z chorobą Alzheimera, a prognozy wskazują, że w najbliższych pięciu latach liczba ta może się podwoić. Podobnie jest w przypadku choroby Parkinsona, na którą w tej chwili cierpi 10 milionów ludzi na świecie, a do 2050 roku może ich być dwukrotnie więcej. 13 osób na 10 tysięcy mieszkańców Europy zmaga się ze stwardnieniem zanikowym bocznym i tu również możemy mówić o tendencji wzrostowej. Trzeba pamiętać, że poza dramatem chorych i ich bliskich, choroby neurologiczne, w tym choroby mózgu, wiążą się z wymiernymi kosztami społeczno-gospodarczymi. Koszty choroby Alzheimera w Unii Europejskiej szacowane są na ponad 250 mld euro rocznie, a demencji – ok. 300 mld euro rocznie”.

Krajowy konsultant w dziedzinie neurologii prof. Bartosz Karaszewski zaznaczył, że choroby neurologiczne od dawna powinny być priorytetem dla zdrowia publicznego z uwagi na najbardziej znaczące DALY (ang. Disability-Adjusted Life Years – utrata jednego roku życia w pełnym zdrowiu, jedna z miar obciążenia chorobami w populacji) oraz fakt, że generują dla systemu większe koszty, niż pozostałe choroby razem wzięte. Pierwsza trójka chorób, które w największym stopniu wpływają na neurologiczne DALY, to udar mózgu, choroba Alzheimera i inne z przebiegiem otępiennym oraz migrena. Konsultant krajowy nawoływał do lepszego wykorzystania zasobów, którymi system już dysponuje: „To są po prostu liczby. To jest po prostu matematyka. Bo jeżeli uwzględnimy nie tylko DALY, ale także długość życia w niepełnosprawności, stopień niepełnosprawności i zaangażowanie opiekunów, to neurologia i choroby mózgu są dyscypliną medycyny najbardziej obciążającą populację europejską”.

Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Alina Kułakowska podkreśliła, że największe wyzwania polskiej neurologii to rosnąca liczba pacjentów, niedobory kadr medycznych, niedoskonała organizacja opieki neurologicznej oraz brak działań profilaktycznych. Kluczowe jest więc utworzenie sieci neurologicznej z referencyjnością ośrodków, która zapewni rozwój skoordynowanej opieki: „Z punktu widzenia dobra pacjenta bardzo ważna jest interdyscyplinarność, ponieważ osobami z chorobami neurologicznymi opiekują się także psychiatrzy, geriatrzy czy interniści. Jednak to neurolog diagnozuje choroby i leczy najwięcej z nich. Neurolodzy realizują ponad 20 programów lekowych, ale problemem są niedoszacowane kontrakty. W tym roku znów możemy się spodziewać ogromnych nadwykonań. Cieszymy się zatem z sukcesów, jak rozwój diagnostyki i terapii. Jednak koszty leczenia spędzają nam sen z powiek, ponieważ chcielibyśmy, żeby pacjenci nie mieli problemu z dostępem do leczenia”.

Prezes-elekt Krajowej Rady ds. Neurologii przy Ministerstwie Zdrowia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz wyraziła uznanie dla Krajowego Programu Działań Wobec Chorób Otępiennych i podkreśliła potrzebę stworzenia ścieżki pacjenta z objawami otępienia. Kluczowa jest wczesna diagnostyka, ponieważ przełomowe nowe terapie dla takich pacjentów muszą być włączane na początkowym etapie choroby. To jednak nie jedyne wyzwania, na które zwraca uwagę Krajowa Rada ds. Neurologii – podkreśla jej przewodnicząca: „Priorytetem jest zapewnienie pacjentom z padaczką lekooporną dostępu do leczenia operacyjnego czy odpowiedni zakres świadczeń ambulatoryjnych dla pacjentów z chorobą Parkinsona. Istotny jest także problem tranzycji pacjentów z opieki pediatrycznej do tej dedykowanej osobom dorosłym; musimy mieć na uwadze, że do części programów lekowych włącza się pacjentów, kiedy są dziećmi, a później oni nadal potrzebują tego leczenia. Co do kierunków na 2026 rok, konieczne jest wdrażanie priorytetu >>zdrowe serce, zdrowy mózg<<, który jest dopiero na początku realizacji, oczywiście – sieć neurologiczna, ale także współpraca z Centrum e-Zdrowia pod kątem opracowania odpowiedniego zakresu danych. Chodzi o takie dane, które pozwolą stwierdzić, jak wprowadzane zmiany wpływają na system”.

yły wiceminister zdrowia, a obecnie wiceprzewodniczący Senackiej Komisji Zdrowia, z zawodu lekarz neurolog Wojciech Konieczny uważa, że ważna jest odpowiednia konstrukcja krajowej sieci neurologicznej:

„Neurologia jako dziedzina medycyny powinna mieć rzeczywiście priorytetowe znaczenie. To musi być jednoznacznie zaznaczone, inaczej neurologia może zostać wyparta przez inne dziedziny i sprowadzona do funkcji konsultacyjnej. W Ministerstwie Zdrowia obserwowałem inercję systemu: jeśli jakiś jego element nie zostanie prosto zdefiniowany, różne polityczne zawirowania mogą wynaturzyć to, co realnie powinniśmy zrobić”.

Edyta Ekwińska, wiceprezes organizacji pacjentów Alzheimer Polska, określiła jako swój główny cel wsparcie osób z chorobą Alzheimera w uzyskaniu możliwości korzystania z programów lekowych:

„Europejska Agencja Leków dopuściła nowe leki i rekomenduje zorganizowanie dostępu do nich na zasadach programu lekowego. Pacjenci czekają na skuteczne leczenie od 25 lat. Choć te programy mają ograniczony zasięg, bo obejmą od 5 do 10 proc. chorych, nawet to może mieć ogromne znaczenie dla utrzymania ich na rynku pracy”.

Prezes Fundacji Chorób Mózgu Wojciech Machajek położył nacisk na rolę opiekunów osób z chorobami neurodegeneracyjnymi: „Wobec braku rozwiązań usprawniających dostęp do systemowej opieki, wobec problemów z organizacją opieki wytchnieniowej, opiekunowie nie są po prostu elementem systemu – oni ten system podtrzymują”.

Zaznaczył też, że z ogłoszonego 10 lat temu Dekalogu Polskiej Neurologii udało się zrealizować tylko jeden punkt – uczynić neurologię specjalizacją priorytetową. Nadal jednak mamy do czynienia z problemami w programach lekowych, jak wstrzymanie nowych włączeń pacjentów, kolejki nawet do 2 lat oczekiwania na wizytę, pogłębiająca się dysproporcja między dostępem a realnym zapotrzebowaniem.

Instytut Rozwoju Spraw Społecznych to obywatelski think-tank, który jest miejscem pogłębionej debaty, opracowywania analiz, formułowania propozycji rozwiązań i wymiany poglądów między wieloma środowiskami. Jego misją jest analizowanie zjawisk ekonomiczno-społecznych przez pryzmat kwestii zdrowia i opieki zdrowotnej, które mają wpływ na każdą dziedzinę życia i aktywności gospodarczej.

Źródło: PAP MediaRoom

Glejak, choroba do niedawna kojarzona z osobami starszymi, coraz częściej dotyka młodych dorosłych, aktywnych zawodowo. W tej grupie częściej diagnozuje się guzy o niższym stopniu złośliwości i – jak podkreślają lekarze – współczesna medycyna pozwala im dłużej zachować aktywność zawodową. Brak świadomości społecznej może utrudniać chorym codzienne funkcjonowanie w pracy i życiu społecznym. W badaniu przeprowadzonym w ramach kampanii „Widzimy się jutro” większość Polaków przyznaje, że niewiele wie na temat glejaka.
– Diagnozę glejaka słyszy co roku 1,5–1,8 tys. osób. Przede wszystkim są to osoby w wieku starszym, czyli generalnie z wiekiem zwiększa się ryzyko zachorowania. Zaczynamy jednak obserwować coraz więcej zachorowań w przypadku młodszych, aktywnych dorosłych, którzy pełnią role rodzinne, społeczne i zawodowe – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Rafał Stec, kierownik Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Glejaki stanowią 70–80 proc. pierwotnych nowotworów złośliwych ośrodkowego układu nerwowego. Choroba może się rozwijać przez długi czas bez charakterystycznych objawów, dlatego jej rozpoznanie bywa opóźnione. Specjaliści wyróżniają zarówno nowotwory o niskim stopniu złośliwości, które rosną wolniej, jak i agresywne postacie wymagające szybkiego leczenia.

 W przypadku guzów wolno rosnących, które częściej występują u młodych dorosłych, najczęstszym objawem jest pierwszy w życiu napad padaczkowy. To jest powodem wykonania dalszej diagnostyki obrazowej i postawienia rozpoznania – mówi dr hab. n. med. Tomasz Dziedzic z Kliniki Neurochirurgii i Neurochirurgii Dziecięcej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – U osób starszych, 60–70-letnich, u których mamy guzy szybciej rosnące, pacjenci zgłaszają się z powodu wystąpienia niedowładu kończyn, zaburzeń mowy i pamięci. Te objawy czasami mogą wystąpić w sposób nagły, więc może się zdarzyć, że pacjenci trafiają na izbę przyjęć z podejrzeniem udaru.

Rodzaj zastosowanego leczenia zależy od wielu czynników, m.in. typu nowotworu, jego lokalizacji oraz stanu pacjenta. Dlatego dokładne określenie charakteru guza ma kluczowe znaczenie dla dalszych decyzji terapeutycznych. Podstawowym badaniem wykorzystywanym w diagnostyce glejaków jest rezonans magnetyczny. W bardziej skomplikowanych przypadkach lekarze korzystają także z dodatkowych metod obrazowania, które pozwalają dokładniej określić charakter zmiany oraz zaplanować leczenie.

– W niektórych przypadkach ten obraz nie jest jednoznaczny i standardowe badanie rezonansu magnetycznego możemy poszerzyć o badanie perfuzji i spektroskopii, które dają więcej informacji na temat rodzaju guza. W przypadku guzów położonych w okolicach ważnych czynnościowo możemy zaplanować badania oceniające położenie ważnych ośrodków czynnościowych w mózgu za pomocą rezonansu czynnościowego, traktografii dróg istoty białej – tłumaczy dr hab. n. med. Tomasz Dziedzic. – Po operacji, poza oceną neuropatologiczną materiału, podstawą diagnostyki jest również badanie molekularne, badanie genetyczne, żeby ocenić odpowiednie mutacje w obrębie guza, które nas ukierunkują na odpowiednie rozpoznania.

Współczesna diagnostyka glejaków coraz silniej się opiera na badaniach molekularnych. Znaczenie mają m.in. mutacje IDH oraz inne biomarkery pozwalające lepiej dopasować terapię do konkretnego pacjenta.

Eksperci podkreślają, że leczenie wymaga współpracy wielodyscyplinarnego zespołu specjalistów i indywidualnego podejścia do każdego chorego. Najczęściej obejmuje kilka metod stosowanych łącznie. W zależności od rodzaju nowotworu i stanu pacjenta wykorzystuje się leczenie operacyjne, radioterapię oraz terapię systemową. Coraz większą rolę odgrywa również indywidualne leczenie na podstawie cech biologicznych guza.

– W zasadzie leczenie glejaka w Polsce bardzo się pokrywa z leczeniem glejaka w Stanach Zjednoczonych, jeśli chodzi o standardy postępowania, natomiast mamy niedobór pewnego leku dostępnego dla naszych pacjentów. Wierzę w to mocno, że ten lek będzie niedługo refundowany i wyrównamy możliwości leczenia – wskazuje prof. Rafał Stec. – Od niedawna mamy lek zarejestrowany na glejaki o niskim stopniu złośliwości, który może znacznie wydłużyć życie pacjentom mającym specyficzną mutację. Tak jak klucz do zamka, ten lek blokuje aktywność mutacji i dzięki temu chorzy żyją dłużej, lepiej, bez dodatkowego leczenia agresywnego, jak radio- czy chemioterapia.

Leczenie glejaka może wpływać na codzienne funkcjonowanie pacjentów także długo po zakończeniu hospitalizacji. Chorzy często mierzą się z konsekwencjami neurologicznymi, które utrudniają pracę, samodzielność i życie społeczne. Jednocześnie wiele z tych problemów nie jest widocznych na pierwszy rzut oka.

– Diagnoza glejaka wywraca życie pacjenta do góry nogami, pojawiają się bardzo skomplikowane procedury medyczne, diagnostyka, a potem leczenie. Dostęp do nowoczesnych form terapeutycznych coraz bardziej pozwala tym pacjentom – do czego my jako lekarze czy psycholodzy również zachęcamy – jak najbardziej zachować swoją codzienność, pracować, jeśli tylko ich stan zdrowia na to pozwala, oraz pozostać aktywnymi społecznie – mówi Adrianna Sobol, psychoonkolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezeska Fundacji „W trosce o pacjenta”.

Jak wskazuje, pacjenci z glejakiem często mówią właśnie o potrzebie normalności, zachowaniu relacji, pracy i nawyków codziennego życia sprzed choroby. Diagnoza wpływa jednak nie tylko na zdrowie i aktywności, ale także poczucie bezpieczeństwa i przynależności.

– Tej chorobie często towarzyszą zaburzenia emocjonalne, lękowe czy depresyjne, w związku z tym profesjonalne wsparcie z zakresu psychoonkologii, pozwala pacjentowi nie tylko lepiej funkcjonować emocjonalnie, ale czasem też po prostu lepiej się leczyć – przekonuje Adrianna Sobol. – Psychoonkolog jest wsparciem nie tylko dla pacjenta, ale także dla rodziny, żeby poukładać to, nauczyć się żyć z diagnozą, nie pogubić się w tych emocjach.

Jak pokazują wyniki badania opinii publicznej, wiedza Polaków na temat glejaków pozostaje ograniczona. 77 proc. badanych ocenia, że za mało się mówi o tej chorobie, a 44 proc. słyszało jej nazwę, ale nie wie dokładnie, czym jest. Wielu respondentów nie potrafiło wskazać charakterystycznych objawów glejaka, a część błędnie zakłada, że nowotwory mózgu dotyczą wyłącznie osób starszych.

 Nasza wiedza jest dość powierzchowna, deklarujemy, że mamy bardzo dużą empatię i chcemy pomagać, ale jednocześnie nie wiemy, jak to robić, nie mamy praktycznych narzędzi do pomagania, nie wiemy, jak się komunikować, mamy bardzo dużo obaw dotyczących tego, w jaki sposób możemy rozmawiać i wspierać na co dzień osoby chore – mówi Ewa Eron z K+Research.

Badanie wskazuje, że ograniczona wiedza na temat glejaka może się przekładać na trudności w rozumieniu problemów, z jakimi chorzy mierzą się na co dzień.

– Pacjenci, którzy na co dzień borykają się z takimi objawami jak zaburzenia mowy i koncentracji, mogą mieć trudności w pracy. Badania pokazały, że praca jest miejscem, w którym osoba z diagnozą glejaka może być niezrozumiana i w jakiś sposób źle oceniana – wskazuje Ewa Eron.

Dlatego tegoroczna odsłona kampanii „Servier – Wyłącz Raka”, która odbywa się pod hasłem „Widzimy się jutro. Glejak. Choruję. Jestem…”, pokazuje życie z glejakiem z perspektywy pacjentów, którzy mimo diagnozy chcą pozostać obecni w życiu swoich rodzin, pracy i relacjach społecznych. Organizatorzy podkreślają, że celem akcji jest zwiększanie świadomości, empatii i praktycznej wiedzy o codziennym funkcjonowaniu osób chorych.

Źródło: Newseria

Współczesny człowiek funkcjonuje w środowisku, do którego jego mózg nie był projektowany. Stały dostęp do informacji, nieustanne bodźce, brak ruchu i relacji, a także przewlekły stres tworzą warunki, w których układ nerwowy pracuje bez przerwy – bez czasu na regenerację. To właśnie ten kontekst coraz częściej wskazywany jest jako punkt wyjścia do rozmowy o zdrowiu mózgu.
Jak zauważa Izabella Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power z Fundacji dla Zdrowia Mózgu, „każdego dnia nasz mózg przetwarza ogromną ilość informacji – funkcjonuje w stanie ciągłej stymulacji i gotowości”, a konsekwencje tego przeciążenia są coraz bardziej widoczne – od „spadku koncentracji i zdolności do głębokiego myślenia” i „większej impulsywności”, po „trudności z zapamiętywaniem informacji (…) uzależnienie od technologii (…) zaburzenia lękowe”.

W jej ocenie nie jest to już problem pojedynczych osób, lecz zjawisko o charakterze społecznym. Jak podkreśla, „żyjemy w modelu ‘choroby trzech krzeseł’ – między biurkiem, samochodem i kanapą”, co oznacza, że „ograniczamy ruch, zwiększamy napięcie, przeciążamy układ nerwowy bodźcami i izolujemy się społecznie”.

Jednocześnie – mimo rosnącej świadomości – działania profilaktyczne nie nadążają za skalą wyzwań. Dessoulavy-Gładysz zwraca uwagę, że „tylko 35% Polaków zetknęło się z pojęciem higieny zdrowia mózgu (…) a 90% uważa, że profilaktyka jest równie ważna jak leczenie”, co pokazuje wyraźną lukę między świadomością a praktyką: społeczeństwo rozumie wagę problemu, ale wciąż nie ma narzędzi ani wiedzy, jak skutecznie działać.

Mózg bez wytchnienia

To przeciążenie ma bardzo konkretny wymiar biologiczny i psychiczny. Jak tłumaczy dr Maja Herman, psychiatra, edukatorka zdrowotna, psychoterapeutka i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, „mózg jest nam potrzebny po to, żebyśmy wszystkie bodźce, emocje i zdarzenia (…) potrafili przyjąć, skompensować i wypuścić”. Problem w tym, że – jak zaznacza – dziś ten mechanizm coraz częściej przestaje działać prawidłowo, bo „nie ma dziś więcej informacji niż kiedyś, mamy tylko większy dostęp do nich – 24 godziny na dobę”, co sprawia, że „nasz mózg nie ma wytchnienia, nie ma urlopu”.

W praktyce oznacza to chroniczne przeciążenie systemów regulacyjnych i rosnącą trudność w osiąganiu stanu odpoczynku. Jak przyznaje dr Herman, „uczę pacjentów… nic nie robienia. To jest bardzo trudne”, co dobrze oddaje skalę problemu. Jednocześnie zwraca uwagę na jeden z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów współczesności, podkreślając, że „multitasking to nie jest supermoc – to jeden z najbardziej szkodliwych mechanizmów dla naszego mózgu”, ponieważ „robienie wielu rzeczy naraz przeciąża go i pogarsza jego funkcjonowanie”.

Styl życia jako główne pole ryzyka

To, co dzieje się dziś z mózgiem, nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego. Kluczową rolę odgrywa styl życia – a właściwie jego degradacja w wielu obszarach jednocześnie. Jak zwraca uwagę prof. Paweł Koczkodaj z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii, „trudno jest oddzielić profilaktykę w neurologii, psychiatrii i onkologii, ponieważ tych wspólnych czynników ryzyka jest naprawdę wiele”.

Ekspert przywołuje przy tym konkretne dane, które pokazują skalę problemu. „Około 17% dorosłej populacji nadal pali papierosy (…) a wśród młodzieży obserwujemy wzrost używania nowych wyrobów nikotynowych”, co – jak zaznacza – idzie w parze z wyraźnym spadkiem ekspozycji na kampanie antytytoniowe. Równie niepokojący obraz wyłania się w obszarze aktywności fizycznej – „brak aktywności deklaruje 70% mężczyzn i aż 84% kobiet, a w grupie powyżej 55. roku życia ponad 90% osób jest nieaktywnych fizycznie”. Do tego dochodzi wysoki poziom konsumpcji alkoholu: „spożycie alkoholu w Polsce wynosi około 9 litrów czystego alkoholu na osobę rocznie i nadal jest bardzo wysokie”.

Wnioski – jak podkreśla prof. Koczkodaj – są jednoznaczne: „sama wiedza nie wystarczy, aby zmienić zachowania zdrowotne. Musimy tworzyć środowisko, które sprzyja zdrowym wyborom”.

Ruch jako najprostsza interwencja

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera aktywność fizyczna – nie jako element stylu życia „dla wybranych”, ale jako jedno z najbardziej podstawowych narzędzi profilaktyki. Jak podkreśla dr Joanna Wojsiat, dr n. biologicznych z Instytutu Biologii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk, „aktywność fizyczna (…) jawi się jako jeden z fundamentów prewencji”, zarówno w kontekście chorób neurodegeneracyjnych, jak i zaburzeń psychicznych. Jednocześnie zaznacza, że „nie chodzi o sport wyczynowy (…) chodzi po prostu o aktywność, która jest przyjemnością, która staje się codziennością”.

Efekty tej aktywności są mierzalne nawet przy niewielkim wysiłku – jak wskazuje badaczka, „już 20 minut ruchu zdecydowanie poprawia nasze funkcje poznawcze (…) już 4 tysiące kroków opóźnia pojawianie się objawów choroby Alzheimera”. Ruch działa przy tym wielowymiarowo: wpływa na metabolizm, układ krążenia i mikrobiotę jelitową, a także bezpośrednio oddziałuje na mózg poprzez mechanizmy neuroplastyczności. „Uruchamia całą kaskadę związków biologicznie aktywnych (…) które z mięśni wędrują między innymi do mózgu i tam robią bardzo dużo dobrego” – wyjaśnia dr Wojsiat, podkreślając, że „nigdy nie jest za późno na ruch”, a korzyści mogą osiągać również osoby w podeszłym wieku.

Początek w dzieciństwie

Jednocześnie fundament zdrowia mózgu powstaje znacznie wcześniej – w pierwszych latach życia, a właściwie jeszcze przed narodzinami. Dr Łukasz Dębiński, pediatra z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, nie pozostawiał w tej sprawie wątpliwości, podkreślając, że „nie można mówić o profilaktyce bez uwzględnienia pediatrii i wieku dziecięcego”. Jak zaznaczał, kluczowe znaczenie ma „pierwsze tysiąc dni życia, obejmujące okres prenatalny oraz pierwsze dwa–trzy lata życia dziecka”, bo to właśnie wtedy mózg rozwija się najintensywniej.

Dr Dębiński przypominał, że w tym czasie mózg nie tylko gwałtownie rośnie, osiągając „ponad 90% swojej masy do szóstego roku życia”, ale przechodzi też fundamentalne procesy rozwojowe. „Dochodzi do mielinizacji, czyli pokrycia wypustek neuronów mieliną – to jak przejście z kabli miedzianych na światłowody. W tym samym czasie powstają nowe połączenia synaptyczne, a na końcu rozwija się kora przedczołowa, odpowiedzialna za planowanie, emocje wyższe i zdolność do podejmowania decyzji” – wyjaśniał.

Jak mówił, „rozwój mózgu należy rozpatrywać w trzech aspektach: potencjału poznawczego, społecznego i zdrowotnego”, bo większe zasoby poznawcze oznaczają nie tylko lepsze indywidualne funkcjonowanie dziecka, lecz także „większą innowacyjność i produktywność społeczeństwa, lepsze relacje społeczne oraz większą świadomość zdrowotną, co wprost wpływa na niższe koszty opieki zdrowotnej”.

Dlatego – jak zaznaczał dr Dębiński – o jakości rozwoju mózgu decydują czynniki pozornie podstawowe, ale w rzeczywistości fundamentalne: właściwe odżywianie, sen, bezpieczeństwo emocjonalne, stymulacja poznawcza i ruch. Równie jasno wskazywał jednak na zagrożenia. „Na rozwój mózgu negatywnie wpływają czynniki prenatalne, takie jak nikotyna, alkohol czy stres” – mówił, dodając, że duże stężenia kortyzolu u małych dzieci „zaburzają rozwój hipokampa, odpowiedzialnego za pamięć”. Do czynników ryzyka zaliczał także urazy, ciężkie infekcje oraz nadmierną ekspozycję na bodźce.

Dr Dębiński dodaje: „każde 30 minut dziennie spędzone przed ekranem przez dwuletnie dziecko zwiększa ryzyko zaburzeń sensorycznych o 10%”. 

Kryzys zdrowia psychicznego młodego pokolenia

Skutki zaniedbań profilaktycznych szczególnie wyraźnie widać w psychiatrii dzieci i młodzieży. Jak wskazuje dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, „kondycja psychiczna dzieci i młodzieży z każdym rokiem się pogarsza”, a w okresie od 2019 do końca 2025 roku „blisko czterokrotnie wzrosła liczba dzieci i młodzieży wymagających specjalistycznej opieki psychiatrycznej”.

Jednocześnie – jak podkreśla – rozbudowa systemu nie nadąża za rosnącymi potrzebami, ponieważ „koncentracja wyłącznie na medycynie naprawczej (…) nigdy nie przyniesie pełnego efektu”. W jej ocenie kluczowe znaczenie mają czynniki środowiskowe, takie jak „przemoc, brak umiejętności radzenia sobie z emocjami, deficyty odporności psychicznej”, czyli obszary, na które społeczeństwo ma realny wpływ.

Dlatego – jak zaznacza dr Lewandowska – „edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa”, a skuteczne działania muszą obejmować nie tylko dzieci i młodzież, lecz także dorosłych oraz całe otoczenie społeczne.

Jedna całość: mózg, psychika i ciało

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych zjawisk jest odejście od myślenia o zdrowiu w kategoriach odrębnych specjalizacji i coraz wyraźniejsze dostrzeganie jego całościowego charakteru. Jak podkreśla prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, „człowiek jest całością. Nie można rozdzielać neurologii i psychiatrii (…) jeśli choruje człowiek, choruje mózg i choruje cały organizm”. Podobnie wskazuje prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwracając uwagę, że „neurologia i psychiatria (…) mają wspólne korzenie i coraz częściej potrzebę wspólnego działania”.

Z tej potrzeby – jak tłumaczy prof. Kułakowska – wyrosły konkretne inicjatywy środowiskowe, w tym powołanie Koalicji na Rzecz Zdrowia Mózgu oraz powrót do idei opracowania kompleksowego Brain Planu dla Polski. Jak zaznacza, „wypracowaliśmy siedem głównych założeń, które nazwaliśmy siedmioma filarami zdrowia mózgu”, stanowiących podstawę systemowego i długofalowego podejścia.

Siedem filarów zdrowia mózgu:
Model ten obejmuje uznanie zdrowia mózgu za priorytet polityki państwa, inwestycje w kapitał mózgu i edukację w całym cyklu życia, rozwój diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, wzmocnienie badań naukowych i innowacji, rozwój kompetencji kadry medycznej, budowę systemu wsparcia dla opiekunów i rodzin oraz monitoring i cyfrową transformację opieki. To podejście wpisuje się w szerszy kontekst europejski i coraz wyraźniej pokazuje, że zdrowie mózgu staje się jednym z kluczowych obszarów polityki zdrowotnej.

Wyzwanie europejskie i globalne

Skala problemu wykracza daleko poza poziom krajowy. Jak przypomina europoseł Adam Jarubas, „jedna na trzy osoby cierpi na choroby mózgu”, a prognozy wskazują na dalszy, dynamiczny wzrost liczby pacjentów – zarówno w przypadku chorób neurodegeneracyjnych, jak i innych zaburzeń neurologicznych.

Za tymi danymi idą ogromne konsekwencje ekonomiczne i społeczne. Jarubas zwraca uwagę, że „koszty choroby Alzheimera (…) około 250 miliardów euro (…) całkowity ciężar ekonomiczny zaburzeń neurologicznych (…) 368 miliardów euro rocznie”, co przekłada się nie tylko na obciążenie systemów ochrony zdrowia, ale także na funkcjonowanie całych społeczeństw. W jego ocenie „choroby neurologiczne stanowią jedno z najpilniejszych (…) wyzwań zdrowotnych, społecznych i gospodarczych Europy”, dlatego na poziomie Unii Europejskiej trwają prace nad Europejską Strategią Zdrowia Neurologicznego.

Jednym z jej kluczowych założeń ma być wyrównywanie dostępu do diagnostyki i leczenia. Jak podkreśla Jarubas, „zdrowie może zależeć od kodu DNA, ale nie powinno zależeć od kodu pocztowego”, co wprost odnosi się do wciąż widocznych nierówności między państwami i regionami.

Podobną perspektywę przedstawia Frédéric Destrebecq, dyrektor generalny European Brain Council, zwracając uwagę, że choroby mózgu to nie tylko problem systemowy, ale przede wszystkim „rzeczywiste obciążenie dla ludzi (…) rodzin oraz opiekunów”. Dlatego – jak podkreśla – rozwijana strategia musi mieć charakter holistyczny i obejmować zarówno diagnostykę i leczenie, jak i zdrowie psychiczne oraz działania społeczne.

Mózg jako miara jakości życia

Ostatecznie zdrowie mózgu nie jest wyłącznie kategorią medyczną, lecz fundamentem ludzkiego doświadczenia i jakości życia. Jak podkreśla prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, „mózg waży zaledwie półtora kilograma, a mieści całe ludzkie życie (…) pamięć, nadzieję, ale także choroby i cierpienie”, co pokazuje, jak głęboko kwestie biologiczne splatają się z tym, co najbardziej ludzkie.

Z tej perspektywy – jak zaznacza – odpowiedzialność za zdrowie mózgu wykracza poza system ochrony zdrowia, bo „troska o mózg nie zaczyna się w gabinecie lekarskim. Zaczyna się w rodzinie, w szkole, w relacjach społecznych”. W tym sensie zdrowie mózgu przestaje być wyłącznie elementem polityki zdrowotnej, a staje się jednym z podstawowych warunków jakości życia – zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa.

Artykuł opracowany na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas debaty „Profilaktyka – Polityka Zdrowotna – Przyszłość Pokoleń”, zorganizowanej z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego oraz Parlamentarny Zespół ds. Chorób Cywilizacyjnych, 24 marca 2026 r., Sejm RP.

Na świecie żyją ponad trzy miliardy ludzi z chorobami neurologicznymi, a 11 mln osób rocznie umiera z ich powodu – przypomina prezes Polskiego Towarzystwa Neurologii prof. Alina Kułakowska z okazji Europejskiego Dnia Mózgu, który przypada 18 marca. W jej opinii zdrowie mózgu jest dziś jednym z największych wyzwań medycyny.

 
– Mózg jest centrum dowodzenia całego organizmu. Odpowiada za ruch, mowę, pamięć, emocje, koncentrację, sen i funkcjonowanie wszystkich innych narządów. Dlatego choroby neurologiczne mają tak ogromny wpływ nie tylko na zdrowie jednostki, ale też na życie rodzinne, społeczne i zawodowe pacjentów – przypomniała cytowana w informacji prasowej przesłanej PAP prezes Polskiego Towarzystwa Neurologii prof. Alina Kułakowska.

Z opublikowanego w październiku 2025 r. raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) pt. „Global Status Report on Neurology” wynika, że na świecie żyją ponad 3 mld ludzi z chorobami neurologicznymi, takimi jak: udaru mózgu, padaczka, migrena, stwardnienie rozsiane (SM), choroba Alzheimera i choroba Parkinsona oraz choroby rzadkie (prawie połowa z kilku tysięcy opisanych chorób rzadkich to schorzenia neurologiczne). Rocznie z ich powodu umiera 11 mln osób. WHO alarmuje, że Europa należy do regionów o jednym z najwyższych obciążeń chorobami neurologicznymi, pomimo stosunkowo dobrze rozwiniętej infrastruktury medycznej. Choroby mózgu są w krajach europejskich jedną z dominujących przyczyn niepełnosprawności i zgonów, a koszt ich leczenia przekracza 1,7 biliona euro rocznie.

– Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje udar mózgu. W Polsce każdego roku odnotowuje się około 90 tys. przypadków udaru, a aż 30 proc. udarów dotyczy osób poniżej 65. roku życia – podkreśliła neurolożka. Zaznaczyła, że jest to jedna z tych chorób mózgu, która pokazuje, iż schorzenia neurologiczne nie są wyłącznie problemem wieku podeszłego. – Coraz częściej dotykają ludzi młodych – aktywnych zawodowo, będących w pełni życia – dodała.

Prezes PTN zastrzegła zarazem, że najważniejszym czynnikiem ryzyka chorób neurologicznych jest podeszły wiek. Dotyczy to zwłaszcza chorób neurodegeneracyjnych i naczyniowych. – Ale równie istotne są czynniki cywilizacyjne: przewlekły stres, brak ruchu, niewłaściwa dieta, otyłość, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu i zaburzenia snu. To właśnie dlatego tak ważna jest profilaktyka, o której jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne mówimy coraz więcej – wymieniała neurolożka

W jej ocenie w wielu przypadkach możemy realnie zmniejszyć ryzyko chorób mózgu poprzez nasze codzienne wybory i zdrowy styl życia.

– O zdrowie mózgu trzeba dbać codziennie, przez całe życie, już od młodości czy nawet dzieciństwa – zastrzegła specjalistka. Podstawą rzeczą jest kontrola czynników ryzyka chorób naczyń, czyli badanie poziomu glukozy i cholesterolu, regularne mierzenie ciśnienia tętniczego oraz leczenie nadciśnienia, cukrzycy czy zaburzeń lipidowych. Według prof. Kułakowskiej ma to ogromne znaczenie zwłaszcza w zapobieganiu udarom i otępieniu typy naczyniowego.

Równie ważna jest dieta. Mózgowi służy sposób żywienia oparty na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych, rybach, orzechach i zdrowych tłuszczach, zwłaszcza kwasach omega-3. – Warto ograniczać żywność wysoko przetworzoną, nadmiar cukru, soli i tłuszczów trans. Znaczenie ma także odpowiednie nawodnienie – podkreśliła prezes PTN. Przypomniała, że regularna aktywność fizyczna poprawia ukrwienie mózgu, wspiera koncentrację, pamięć i nastrój, a także zmniejsza ryzyko udaru i chorób neurodegeneracyjnych.

– Dla zdrowia mózgu bardzo ważny jest również sen – to w czasie snu zachodzą procesy regeneracyjne, porządkowanie informacji i usuwanie szkodliwych metabolitów. Niestety obecnie coraz więcej osób cierpi na bezsenność i jeśli problem ten jest długotrwały należy koniecznie zwrócić do po pomoc do lekarza – zaapelowała prof. Kułakowska.

Według niej bardzo niepokojącym zjawiskiem jest powszechny niedobór snu u nastolatków. – Wyniki amerykańskich badań opublikowanych na początku marca tego roku w „JAMA” wskazują, że aż 77 proc. nastolatków nie śpi wystarczająco długo, a co szczególnie alarmujące – systematycznie wzrasta liczba nastolatków śpiących mniej niż 5 godzin na dobę! – powiedziała neurolożka. Jej zdaniem winne temu jest nadużywanie telefonów komórkowych i social mediów, ale także obciążenie nauką i zajęciami pozalekcyjnymi oraz intensywne życie towarzyskie.

– Kolejna rzecz, którą możemy zrobić dla swojego mózgu, to aktywność intelektualna i społeczna. Czytanie, uczenie się nowych rzeczy, rozwijanie pasji, rozmowy z ludźmi, muzyka, ćwiczenie pamięci – to wszystko wspiera tzw. rezerwę poznawczą – tłumaczyła specjalistka. Dodała, że mózg lubi nowości, wyzwania, aktywność, dlatego warto czasami zjeść coś, czego wcześniej nie próbowaliśmy czy pójść np. do szkoły czy pracy inną drogą niż zwykle.

Wśród rzeczy, które są dla mózgu szkodliwe, prof. Kułakowska wymieniła: palenie papierosów – także bierne, nadużywanie alkoholu i innych używek, przewlekły stres, brak snu, siedzący tryb życia i nieleczone choroby przewlekłe. – Z pewnością mózgowi nie służy też stałe przeciążenie różnymi bodźcami. Dbanie o higienę mózgu jest dziś szczególnie ważne – dla dobra mózgu potrzebujemy zdrowego snu, regeneracji i równowagi, a nie funkcjonowania w ciągłym napięciu – oceniła ekspertka.

W jej opinii konieczne jest wzmacnianie edukacji zdrowotnej, ponieważ im lepiej społeczeństwo będzie rozumiało, jak dbać o mózg, tym większa jest szansa, że przynajmniej część osób uniknie choroby. – Mózg mamy jeden, a od jego zdrowia zależy jakość całego naszego życia. (…) Im lepiej zadbamy o mózg dziś, tym większa szansa, że będzie nam dobrze służył przez długie lata – powiedziała prof. Kułakowska.

Zwróciła uwagę, że nie wszystkim chorobom mózgu można zapobiec, ale w przypadku wielu z nich można istotnie obniżyć ryzyko zachorowania albo opóźnić czy spowolnić ich rozwój. W jej ocenie aby sprostać wyzwaniu, jakim jest rosnąca liczba osób z chorobami neurologicznymi, w Polsce potrzebujemy przede wszystkim lepszej organizacji opieki neurologicznej. – Konieczne jest zbudowanie sieci neurologicznej i stworzenie referencyjności ośrodków, tak aby pacjent trafiał szybko do właściwego miejsca, z właściwą diagnostyką i planem leczenia – tłumaczyła prof. Kułakowska. Chodzi o to, pacjenci ze stwardnieniem rozsianym, padaczką lekooporną, udarem mózgu, migreną przewlekłą czy chorobą Alzheimera wymaga odmiennej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej.

Drugim wielkim wyzwaniem jest poważny niedobór specjalistów z dziedziny neurologii w naszym kraju. – To problem, który będzie narastał wraz ze wzrostem liczby pacjentów – powiedziała neurolożka.

Kolejnym ważnym aspektem jest stabilne i adekwatne do potrzeb finansowanie neurologii, zapewnienie środków na realizację programów lekowych – zarówno na same leki, jak i na diagnostykę, monitorowanie terapii oraz pracę zespołów medycznych.

WHO zwróciła uwagę w swoim raporcie, że w Europie istnieją nierówności w dostępie do leczenia udaru mózgu oraz do rehabilitacji poudarowej. W konsekwencji różnice w wynikach leczenia pacjentów po udarze między poszczególnymi krajami europejskimi mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent.

Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia wynika też, że jedynie około 40 proc. państw europejskich posiada narodową strategię lub politykę zdrowotną dotyczącą chorób neurologicznych, a zaledwie jedna piąta krajów zapewnia na ten cel dedykowane finansowanie.

– Europa ma bardzo dobre zasoby medyczne i naukowe, ale potrzebuje bardziej spójnej, długofalowej polityki dla zdrowia mózgu. Bez tego nierówności zdrowotne będą się pogłębiały – powiedziała prof. Kułakowska.

Zaznaczyła, że zdrowie mózgu to jedno z największych wyzwań współczesnej medycyny, dlatego choroby mózgu powinny być uznane za strategiczny priorytet zdrowotny. – Konieczne są inwestycje w neurologię, kadry, diagnostykę, rehabilitację i opiekę długoterminową. Potrzebna jest koordynowana opieka neurologiczna, szczególnie w udarach mózgu, bo to właśnie tam najszybciej widać, jak ogromne znaczenie ma czas, dobra organizacja i ciągłość leczenia – wymieniała prezes PTN.

Za kolejny bardzo ważny obszar neurologii uznała też choroby otępienne, a przede wszystkim chorobę Alzheimera. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Europejski Dzień Mózgu, obchodzony 18 marca, ma zwrócić uwagę na znaczenie zdrowia mózgu oraz zadania stojące przed neurologią. O rosnącej skali chorób mózgu, roli neurologów, wyzwaniach dla polskiej i europejskiej neurologii, a także o tym, jak na co dzień chronić mózg, mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
Mózg jest najbardziej złożonym i jednocześnie jednym z najbardziej wrażliwych narządów w ludzkim organizmie. Odpowiada za pamięć, emocje, ruch, zdolność podejmowania decyzji i funkcjonowanie całego układu nerwowego. To właśnie od jego kondycji zależy nie tylko długość życia, ale także jego jakość. Wraz ze starzeniem się społeczeństw oraz zmianami stylu życia rośnie jednak liczba chorób mózgu, które coraz częściej stają się jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny i zdrowia publicznego. O rosnącej skali chorób mózgu, roli neurologów w systemie ochrony zdrowia, wyzwaniach stojących przed polską i europejską neurologią, a także o tym, jak na co dzień dbać o mózg, rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Aliną Kułakowską, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Pani Profesor, Europejski Dzień Mózgu to dobry moment do tego, żeby przypomnieć, czym zajmuje się neurologia.

Neurologia to jedna z najważniejszych dziedzin współczesnej medycyny. Neurolodzy diagnozują i leczą choroby mózgu oraz całego układu nerwowego: od udaru mózgu, padaczki i migreny, przez stwardnienie rozsiane, po chorobę Alzheimera i chorobę Parkinsona. Ponadto prawie połowa z ok. 10 tys. opisanych chorób rzadkich to także schorzenia neurologiczne. Neurologia to specjalizacja, która obejmuje zarówno stany nagłe, bezpośrednio zagrażające życiu, takie jak udar, jak i choroby przewlekłe, które wpływają na sprawność, pamięć, samodzielność i jakość życia pacjentów, a także ich bliskich, przez wiele lat.

Mózg jest centrum dowodzenia całego organizmu. Odpowiada za ruch, mowę, pamięć, emocje, koncentrację, sen i funkcjonowanie wszystkich innych narządów. Dlatego choroby neurologiczne mają tak ogromny wpływ nie tylko na zdrowie jednostki, ale też na życie rodzinne, społeczne i zawodowe pacjentów. I właśnie dlatego neurologia to fascynująca dziedzina medycyny.

Jak duża jest dziś skala problemu chorób mózgu?

Choroby mózgu to jedno z największych wyzwań zdrowotnych naszych czasów. Z opublikowanego w październiku 2025 roku raportu Światowej Organizacji Zdrowia „Global Status Report on Neurology” wynika, że na świecie żyje ponad 3 miliardy ludzi z chorobami neurologicznymi, a 11 milionów osób rocznie umiera z ich powodu. WHO alarmuje, że Europa należy do regionów o jednym z najwyższych obciążeń chorobami neurologicznymi, pomimo stosunkowo dobrze rozwiniętej infrastruktury medycznej. Choroby mózgu są jedną z dominujących przyczyn niepełnosprawności i zgonów, a koszt ich leczenia przekracza 1,7 biliona euro.

Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje udar mózgu. W Polsce każdego roku odnotowuje się około 90 tysięcy przypadków udaru, a aż 30 proc. udarów dotyczy osób poniżej 65. roku życia. To jedna z tych chorób mózgu, która często w dramatyczny sposób pokazuje, że schorzenia neurologiczne nie są wyłącznie problemem wieku podeszłego. Coraz częściej dotykają ludzi młodych –  aktywnych zawodowo, będących w pełni życia.

Co wpływa na wzrost liczby chorób mózgu?

Najważniejszym czynnikiem jest oczywiście starzenie się społeczeństwa, bo wraz z wiekiem rośnie ryzyko wielu chorób neurologicznych, zwłaszcza neurodegeneracyjnych i naczyniowych. Ale równie istotne są czynniki cywilizacyjne: przewlekły stres, brak ruchu, niewłaściwa dieta, otyłość, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu i zaburzenia snu. To właśnie dlatego tak ważna jest profilaktyka, o której jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne mówimy coraz więcej. W wielu przypadkach możemy realnie zmniejszyć ryzyko chorób mózgu poprzez nasze codzienne wybory i zdrowy styl życia.

No właśnie – co każdy z nas może zrobić, aby zachować zdrowie mózgu?

Bardzo dużo. O zdrowie mózgu trzeba dbać codziennie, przez całe życie, już od młodości czy nawet dzieciństwa. Podstawą jest kontrola czynników ryzyka naczyniowego, czyli badanie poziomu glukozy i cholesterolu, regularne mierzenie ciśnienia tętniczego oraz leczenie nadciśnienia, cukrzycy czy zaburzeń lipidowych. Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza w zapobieganiu udarom i otępieniu naczyniowemu.

Równie ważna jest dieta. Mózgowi służy sposób żywienia oparty na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych, rybach, orzechach i zdrowych tłuszczach, zwłaszcza kwasach omega-3. Warto ograniczać żywność wysoko przetworzoną, nadmiar cukru, soli i tłuszczów trans. Znaczenie ma także odpowiednie nawodnienie. Nie da się też przecenić roli ruchu. Regularna aktywność fizyczna poprawia ukrwienie mózgu, wspiera koncentrację, pamięć i nastrój, a także zmniejsza ryzyko udaru i chorób neurodegeneracyjnych.

Dla zdrowia mózgu bardzo ważny jest również sen – to w czasie snu zachodzą procesy regeneracyjne, porządkowanie informacji i usuwanie szkodliwych metabolitów. Niestety obecnie coraz więcej osób cierpi na bezsenność i jeśli problem ten jest długotrwały należy koniecznie zwrócić do po pomoc do lekarza. Bardzo niepokoi powszechny niedobór snu u nastolatków. Wyniki amerykańskich badań opublikowanych na początku marca tego roku w „JAMA” wskazują, że aż 77% nastolatków nie śpi wystarczająco długo, a co szczególnie alarmujące – systematycznie wzrasta liczba nastolatków śpiących mniej niż 5 godzin na dobę! Winne temu jest nadużywanie telefonów i social mediów, ale także obciążenie nauką i zajęciami pozalekcyjnymi oraz intensywne życie towarzyskie.

Kolejna rzecz, którą możemy zrobić dla swojego mózgu to aktywność intelektualna i społeczna. Czytanie, uczenie się nowych rzeczy, rozwijanie pasji, rozmowy z ludźmi, muzyka, ćwiczenie pamięci – to wszystko wspiera tzw. rezerwę poznawczą. Warto czasami zjeść coś, czego wcześniej nie próbowaliśmy czy pójść np. do szkoły czy pracy inną drogą niż zwykle. Mózg lubi nowości, wyzwania i aktywność.

A czego mózg nie lubi?

Na pewno palenia papierosów, także biernego, nadużywania alkoholu i innych używek. Szkodzi mu również przewlekły stres, brak snu, siedzący tryb życia i nieleczone choroby przewlekłe. Z pewnością mózgowi nie służy też stałe przeciążenie różnymi bodźcami. Dbanie o higienę mózgu jest dziś szczególnie ważne – dla dobra mózgu potrzebujemy zdrowego snu, regeneracji i równowagi, a nie funkcjonowania w ciągłym napięciu. Zdaję sobie sprawę jak trudne jest to wyzwanie w czasach, gdy tempo zmian jest coraz większe, natłok informacyjny otacza zewsząd i przytłacza, jednak tym bardziej musimy zadbać o siebie – zawczasu!

Czy profilaktyka rzeczywiście może zmniejszyć skalę chorób neurologicznych?

Zdecydowanie tak. Oczywiście nie wszystkim chorobom mózgu można zapobiec, ale w przypadku wielu z nich można istotnie obniżyć ryzyko zachorowania albo opóźnić czy spowolnić ich rozwój. Profilaktyka jest jednym z najskuteczniejszych i najtańszych narzędzi ochrony zdrowia mózgu.

Jakie są dziś największe wyzwania dla polskiej neurologii?

Jak już wspomniałam – neurologia to fascynująca dziedzina medycyny, niezwykle dynamicznie się rozwijająca, przynosząca rok rocznie przełomy w diagnostyce i leczeniu wielu chorób. Pamiętając, jak wielu osób dotykają choroby neurologiczne, to bardzo cieszy. Jednocześnie jednak stawia wyzwania przed systemem opieki zdrowotnej i nami neurologami – jak wykorzystać potencjał oferowany przez ten spektakularny postęp.

W Polsce potrzebujemy przede wszystkim lepszej organizacji opieki neurologicznej. Konieczne jest zbudowanie sieci neurologicznej i stworzenie referencyjności ośrodków, tak aby pacjent trafiał szybko do właściwego miejsca, z właściwą diagnostyką i planem leczenia. Neurologia jest bardzo szeroką dziedziną, zajmującą się wieloma różnymi chorobami, i oczywiste jest, że pacjent po udarze wymaga innej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej niż osoba ze stwardnieniem rozsianym, padaczką lekooporną, migreną przewlekłą czy chorobą Alzheimera.

Drugim wielkim wyzwaniem są kadry. Mimo że neurologia została uznana za specjalizację priorytetową, a liczba lekarzy chętnych do rezydentury wzrosła, nadal mamy poważny niedobór specjalistów. To problem, który będzie narastał wraz ze wzrostem liczby pacjentów.

Niewątpliwe należy też zadbać o stabilne i adekwatne do potrzeb finansowanie neurologii – obecnie w neurologii realizowane są aż 22 programy lekowe, w ramach których pacjenci mają dostęp do innowacyjnych, nowoczesnych i skutecznych terapii. Ale aby dostęp ten był faktyczny, a nie tylko na papierze, konieczne jest zagwarantowanie odpowiednich i przewidywalnych środków na realizację programów lekowych – zarówno na same leki, jak i na diagnostykę, monitorowanie terapii oraz pracę zespołów medycznych.

A jakie wyzwania stoją przed neurologią w Europie?

W swoim raporcie WHO zwróciła uwagę na różnice w dostępie do opieki neurologicznej między krajami Europy zachodniej a wschodniej. W krajach o niższych dochodach – takich jak Polska, Rumunia, Bułgaria czy Węgry – liczba neurologów przypadających na 100 tys. mieszkańców jest nawet 10–15 razy niższa niż w państwach Europy zachodniej, takich jak Niemcy, Francja czy Szwecja. Średnio w regionie europejskim na 100 tys. mieszkańców przypada około 7 neurologów, jednak w krajach Europy zachodniej wskaźnik ten przekracza 10, podczas gdy w niektórych państwach Europy wschodniej nie osiąga nawet 1 neurologa na 100 tys. osób. WHO zwraca również uwagę na nierówności w dostępie do leczenia udaru mózgu oraz rehabilitacji poudarowej w Europie. Jako przykład dobrze zorganizowanego systemu opieki raport wskazuje m.in. Francję i Niemcy, gdzie wdrożono rozwiązania zapewniające pacjentom po udarze szybki dostęp do specjalistycznego leczenia, opieki interdyscyplinarnej oraz rehabilitacji. W regionach Europy środkowo-wschodniej i południowej dostęp do takich ośrodków jest jednak znacznie bardziej ograniczony. W konsekwencji różnice w wynikach leczenia pacjentów po udarze między poszczególnymi krajami Europy mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent.

Problemem pozostają też brak narodowych strategii dla chorób neurologicznych i niedostateczne finansowanie. Jak podkreśla WHO, jedynie około 40 proc. państw europejskich posiada narodową strategię lub politykę zdrowotną dotyczącą chorób neurologicznych, a zaledwie jedna piąta krajów zapewnia na ten cel dedykowane finansowanie. Dodatkowo nie wszystkie państwa włączyły choroby neurologiczne do koszyka świadczeń gwarantowanych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Reasumując, Europa ma bardzo dobre zasoby medyczne i naukowe, ale potrzebuje bardziej spójnej, długofalowej polityki dla zdrowia mózgu. Bez tego nierówności zdrowotne będą się pogłębiały.

Co powinno się zmienić, żeby lepiej odpowiadać na potrzeby pacjentów?

Potrzebujemy uznania chorób mózgu za strategiczny priorytet zdrowotny. Konieczne są inwestycje w neurologię, kadry, diagnostykę, rehabilitację i opiekę długoterminową. Potrzebna jest koordynowana opieka neurologiczna, szczególnie w udarach mózgu, bo to właśnie tam najszybciej widać, jak ogromne znaczenie ma czas, dobra organizacja i ciągłość leczenia. Kolejnym bardzo ważnym obszarem są choroby otępienne, a przede wszystkim choroba Alzheimera. Konieczne jest opracowanie i wdrożenie szybkiej ścieżki diagnostycznej otępień – co pozwoli na ich diagnozowanie i etiologizację na wczesnym etapie choroby, gdy jest największa szansa na skuteczną interwencję. Musimy także wzmacniać edukację zdrowotną i profilaktykę. Im lepiej społeczeństwo będzie rozumiało, jak dbać o mózg tym większa jest szansa, że przynajmniej część osób uniknie choroby, a im wcześniej pacjent rozpozna objawy alarmowe, tym większa jest szansa na skuteczniejsze leczenie. A to przełoży się na mniejsze konsekwencje społeczne chorób neurologicznych.

Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać z okazji Europejskiego Dnia Mózgu?

Europejski Dzień Mózgu powinien być nie tylko okazją do refleksji, ale przede wszystkim do działania. Mózg mamy jeden, a od jego zdrowia zależy jakość całego naszego życia. Dlatego warto dbać o niego każdego dnia: dobrze się odżywiać, ruszać się, wysypiać, unikać używek, leczyć choroby przewlekłe i nie lekceważyć niepokojących objawów. Neurolodzy diagnozują i leczą choroby mózgu, ale o zdrowie mózgu należy dbać od wczesnego dzieciństwa  – zależy ono od stylu życia i świadomości zdrowotnej. Im lepiej zadbamy o mózg dziś, tym większa szansa, że będzie nam dobrze służył przez długie lata.

Źródło: Komunikat Prasowy

Rok 2025 przyniósł neurologii długo oczekiwane sygnały zmiany. Zdrowie mózgu po raz pierwszy zostało wprost nazwane jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa, a pacjenci zyskali dostęp do kolejnych nowoczesnych terapii. Jednocześnie pod powierzchnią tych sukcesów narasta problem, który może zaważyć na przyszłości opieki neurologicznej w Polsce: niedostosowane finansowanie i brak systemowego, strategicznego podejścia do chorób układu nerwowego. 
O tym, co realnie zmienił rok 2025, dlaczego refundacja „na papierze” nie wystarcza i czemu neurologia powinna dołączyć do grona dziedzin strategicznych obok kardiologii i onkologii, mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Pani Profesor, gdyby miała Pani wskazać jedną najważniejszą rzecz, która wydarzyła się w polskiej neurologii w 2025 roku, co by to było?

Zdecydowanie uznanie zdrowia mózgu za jeden z priorytetów polityki zdrowotnej państwa. Ministerstwo Zdrowia wśród trzech głównych priorytetów wskazało hasło „zdrowe serce, zdrowy mózg”. To dla nas niezwykle ważny sygnał, bo pokazuje, że wieloletnie działania Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i całego środowiska neurologicznego zaczynają przynosić efekty, a decydenci coraz wyraźniej dostrzegają znaczenie zdrowia mózgu i całego układu nerwowego  oraz potrzebę systemowych rozwiązań w neurologii. Zdrowie mózgu to fundament prawidłowego funkcjonowania człowieka, ale jednocześnie obszar, który przez lata nie był dostatecznie obecny w strategicznym myśleniu o systemie ochrony zdrowia.

Co w praktyce oznacza to dostrzeżenie neurologii przez decydentów?

Przede wszystkim daje nadzieję na realne zmiany organizacyjne. Od lat postulujemy konieczność budowy sieci neurologicznej z referencyjnością ośrodków oraz z jasno wytyczonymi ścieżkami diagnostyczno-terapeutycznymi dla pacjentów z najczęstszymi chorobami neurologicznymi. Neurologia jest dziedziną bardzo szeroką i heterogenną. Powinna być zorganizowana podobnie jak onkologia, gdzie mamy wyspecjalizowane jednostki, takie jak breast cancer unit, colorectal  cancer unit i inne. W neurologii również potrzebujemy takiego podejścia, bo inne są potrzeby chorego po udarze, inne osoby ze stwardnieniem rozsianym, odmienne u tego z ciężką migreną, a jeszcze inne pacjenta z chorobą Alzheimera czy Parkinsona.

Liczymy na to, że deklaracje ministerstwa nie pozostaną gołosłowne i że w najbliższym czasie  będziemy rzeczywiście pracować nad budową sieci neurologicznej oraz nad rozwojem opieki koordynowanej w neurologii.

W 2025 roku dużo mówiło się też o współpracy między środowiskami. Co się w tym obszarze zmieniło?

To drugi bardzo ważny aspekt minionego roku. Powstała Koalicja na rzecz Zdrowia Mózgu, w ramach której zacieśniliśmy współpracę z psychiatrami, z naukowcami z obszaru neuroscience oraz z organizacjami pacjentów. Neurologia i psychiatria wyrosły z jednego pnia, ale z czasem ich drogi zbyt mocno się rozeszły. Tymczasem zdrowie mózgu obejmuje zarówno funkcjonowanie neurologiczne, jak i psychiczne. W obliczu rosnącej liczby chorób mózgu musimy mówić jednym, silnym głosem – zarówno do społeczeństwa, jak i do decydentów. Bez współpracy nie jesteśmy w stanie skutecznie odpowiadać na rosnące potrzeby pacjentów. Naszym celem jest pokazanie, że zdrowie mózgu to problem nie tylko medyczny, ale także społeczny i ekonomiczny.

A jak wygląda bilans 2025 roku pod względem terapii neurologicznych?

Z punktu widzenia medycyny to był bardzo dobry rok. Neurologia rozwija się niezwykle dynamicznie. Zarejestrowano i zrefundowano kolejne nowoczesne leki – m.in. ublituksymab w stwardnieniu rozsianym, tofersen w stwardnieniu zanikowym bocznym z mutacją SOD1, wutrisiran w polineuropatii w przebiegu amyloidozy transtyretynowej, a także terapie w innych neurologicznych chorobach rzadkich. Cieszymy się z postępu terapeutycznego i z tego, że pacjenci w Polsce mają coraz lepszy dostęp do innowacyjnego leczenia. Ale jednocześnie niepokojem napawa fakt, że refundacja często pozostaje tylko na papierze.

Co Pani Profesor ma na myśli?

Nowoczesne leki w neurologii są w większości refundowane w ramach programów lekowych, a te wymagają realnego finansowania. Tymczasem w 2025 roku doszło do spadku wartości kontraktów NFZ na programy lekowe w neurologii średnio o ponad 16%, a w niektórych województwach nawet o kilkadziesiąt procent. To rodzi ogromne problemy. Powstają nadwykonania, za które szpitale otrzymują zapłaty z dużymi opóźnieniami. Bardzo często NFZ płaci tylko za leki, a nie płaci nadwykonań za tzw. obsługę programu – czyli badania, diagnostykę, pracę lekarzy i personelu.

Warto pamiętać, że w neurologii leczymy choroby przewlekłe i leczymy je skutecznie, a więc pacjentów w programach lekowych nie ubywa, tylko przybywa. Tymczasem np. w moim województwie kontrakt na leczenie SM w 2025 roku spadł o ponad 27%. Oznacza to, że prawie 30% chorych leczymy de facto bez finansowania. Nas lekarzy stawia to w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony, pacjent spełnia kryteria włączenia do programu lekowego i ma prawo do leczenia gwarantowanego. Z drugiej strony, realizując to leczenie, zadłużamy szpital i narażamy go na utratę płynności finansowej. Lekarze nie mogą być zmuszani do takich decyzji. To jest nieakceptowalne. Jeżeli leczenie jest gwarantowane decyzją refundacyjną, to finansowanie również musi być gwarantowane. Inaczej cały system przestaje być uczciwy – zarówno wobec pacjentów, jak i wobec personelu medycznego.

Przejdźmy do przyszłości. Jakie są najważniejsze cele Polskiego Towarzystwa Neurologicznego na 2026 rok?

Najważniejszy postulat to uznanie neurologii za trzecią – a właściwie jedną z trzech – dziedzin strategicznych w polityce zdrowotnej państwa, obok kardiologii i onkologii. Te dwie dziedziny dzięki priorytetowemu traktowaniu osiągnęły ogromny postęp organizacyjny i terapeutyczny. Neurologia musi pójść tą samą drogą – z odpowiednim finansowaniem, planowaniem i koordynacją opieki. Bez strategicznego wsparcia nie będziemy w stanie odpowiedzieć na gwałtownie rosnącą liczbę pacjentów z chorobami układu nerwowego.

Drugie palące  wyzwanie to budowa opieki koordynowanej w udarach mózgu, które są najczęstszą przyczyną trwałej niepełnosprawności osób dorosłych. To choroba, która idealnie pokazuje, jak ważna jest koordynacja: od profilaktyki, przez leczenie fazy ostrej, rehabilitację, aż po długofalową profilaktykę wtórną. Udar powinien być pierwszym obszarem, w którym zbudujemy model opieki koordynowanej, a następnie chcielibyśmy  rozszerzać go na kolejne choroby neurologiczne.

Dużo mówi się też o chorobach neurodegeneracyjnych. Jakie wyzwania stoją przed neurologią w tym obszarze?

Ogromne. Liczba pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi będzie szybko rosła wraz ze starzeniem się społeczeństwa. Dotyczy to szczególnie choroby Alzheimera i innych otępień. Bardzo ważnym krokiem było przyjęcie przez Radę Ministrów pod koniec roku 2025 Krajowego Planu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030, nad którym pracowali również eksperci Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Teraz czas na jego realizację.

Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że zostały zarejestrowane pierwsze leki modyfikujące przebieg choroby Alzheimera, do stosowania wyłącznie na bardzo wczesnym etapie tej choroby. Jeśli dojdzie do ich refundacji, kluczowe będzie szybkie rozpoznanie pacjentów, sprawna diagnostyka różnicowa, ścisła współpraca neurologów i psychiatrów, ale też lekarzy rodzinnych oraz jasne kryteria kwalifikacji do leczenia. Bez dobrze zorganizowanej ścieżki diagnostycznej nie będziemy w stanie wykorzystać potencjału tych terapii.

Jakie jeszcze zadania czekają Polskie Towarzystwo Neurologiczne w 2026 roku?

Bardzo dużą wagę przykładamy do podnoszenia społecznej świadomości zdrowotnej. Musimy intensyfikować edukację społeczeństwa i decydentów na temat znaczenia zdrowia mózgu i układu nerwowego. Chcemy propagować pojęcia takie jak higiena pracy mózgu oraz wzmacniać profilaktykę i wczesne rozpoznawanie chorób neurologicznych. Jeżeli jako kraj – decydenci w dialogu ze środowiskiem medycznym – nie podejmiemy systemowych działań już dziś, to w przyszłości zapłacimy za to zaniedbanie ogromną cenę – na poziomie ekonomicznym, społecznym i czysto ludzkim.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroby mózgu, jak np. udar, choroba Alzheimera czy depresja, stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych, przewyższając łącznie koszty onkologii, diabetologii i reumatologii. Skutki chorób mózgu obejmują nie tylko system ochrony zdrowia, ale też rynek pracy, rodziny pacjentów i całe społeczeństwo – wskazali eksperci podczas konferencji na ten temat. Zaapelowali też o dodanie „brain planu” do priorytetów polityki zdrowotnej państwa.
Otwierając konferencję pt. „Zdrowie mózgu – nowy priorytet publiczny i cywilizacyjny”, zorganizowaną przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwróciła uwagę, że mózg jest najważniejszym ludzkim organem. „Jest naszym centralnym komputerem, on decyduje o tym, kim jesteśmy. Bez naszego mózgu nie bylibyśmy sobą i musimy o tym cały czas pamiętać, walcząc o zachowanie go w jak najlepszym zdrowiu” – podkreśliła. 

Prof. Kułakowska dodała, że zmienia się struktura naszego społeczeństwa, które się starzeje. Rośnie liczba seniorów oraz liczba pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak demencja, choroba Alzheimera czy Parkinsona. 

„Rośnie liczba pacjentów z udarem mózgu czy chorobami neurozwyrodnieniowymi, to sprawia, że szczególnie my, neurolodzy, mamy coraz więcej pacjentów, a system coraz więcej wyzwań kadrowych, klinicznych i finansowych” – powiedziała.

Według prof. Kułakowskiej sukcesy w diagnostyce i terapii neurologicznej oraz psychiatrycznej stanowią także wyzwanie, ponieważ wymagają od specjalistów przyswojenia nowej wiedzy i skutecznego wdrażania jej w opiece nad pacjentami. 

„Do tego, żeby opieka była jak najbardziej kompleksowa i efektywna, potrzebne są szersza współpraca i działania systemowe, które spowodują dodanie do priorytetów zdrowotnych kwestii profilaktyki, leczenia i wsparcia systemowego osób z chorobami mózgu” – zaznaczyła prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. 

Jak przypomniała prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pierwsze próby stworzenia „Brain Planu dla Polski” miały miejsce w 2018-2019 roku. „Musimy do tego wrócić, ponieważ w naszym kraju nadal niedostatecznie zajmujemy się chorobami mózgu, które leczą zarówno neurolodzy, jak i psychiatrzy” – podkreśliła. 

Dodała, że liczba pacjentów z chorobami neurologicznymi i psychiatrycznymi gwałtownie rośnie, dlatego konieczne jest precyzyjne określenie zapotrzebowania na opiekę nad nimi.

„Potrzebujemy rozwoju skoordynowanej opieki nad osobami z chorobami mózgu, systemowego wsparcia dla ich opiekunów oraz wsparcia społecznego dla pacjentów cierpiących m.in. na depresję, epilepsję i inne zaburzenia. Potrzebujemy również szerokiej profilaktyki, zwłaszcza skierowanej do dzieci, które są najbardziej narażone na uzależnienia – jedną z najczęstszych przyczyn chorób mózgu. Konieczna jest także wieloetapowa edukacja na temat zdrowia mózgu i jego znaczenia dla dobrostanu oraz zdrowia publicznego” – powiedziała prof. Szulc. 

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i dziekan Łazarski Executive Education, zwróciła uwagę, że schorzenia mózgu stają się ogromnym obciążeniem nie tylko dla systemu ochrony zdrowia, lecz także dla państw w wymiarze społecznym i gospodarczym. Jak wskazują badania Europejskiej Rady Mózgu, łączne koszty chorób mózgu przewyższają koszty kilku innych dużych grup chorób, w tym onkologii, diabetologii i reumatologii razem wziętych. 

„To wyzwanie mierzone nie tylko ludzkim zdrowiem i życiem, ale także bezpośrednimi kosztami systemu ochrony zdrowia oraz kosztami pośrednimi, wynikającymi z ogromnego wpływu choroby mózgu na absencję w pracy i spadek jej wydajności, mimo pozostawania w zatrudnieniu. Są to również koszty, które ponoszą bliscy pacjentów, bo to właśnie choroby mózgu najczęściej wymagają wsparcia ze strony drugiej osoby” – powiedziała.

Dr Gałązka-Sobotka zaprezentowała „7 filarów Zdrowia Mózgu” – kluczowego elementu Strategii Zdrowotnej Polska 2030. Pierwszym filarem jest uznanie zdrowia mózgu za priorytet w polityce państwa, które w ramach podejścia wielosektorowego powinno dążyć do ograniczania czynników ryzyka rozwoju chorób mózgu.

„Drugim filarem powinny być inwestycje w kapitał mózgu oraz edukację społeczną. Edukacja zdrowotna musi mieć charakter powszechny i obejmować wszystkie grupy wiekowe: od poczęcia po starość, tak by budować świadomość znaczenia zdrowia psychicznego i fizycznego, środowiska oraz relacji społecznych” – wskazała ekspertka. 

Dodała, że kolejnym niezbędnym elementem skutecznej profilaktyki i leczenia jest rozwój neuronauki, w tym badań nad neurodegeneracją i neuroprotekcją, a także terapii genowych oraz narzędzi cyfrowych wspierających prewencję i leczenie. 

„Piątym filarem jest rozwój kompetencji kadr medycznych, a szóstym – wsparcie dla opiekunów i rodzin pacjentów z chorobami mózgu. W tym obszarze niezbędna jest integracja opieki zdrowotnej i społecznej, rozwój opieki długoterminowej oraz systemowe wsparcie opiekunów” – wyjaśniła ekspertka. 

Dr. Gałązka-Sobotka podkreśliła, że siódmym filarem jest monitorowanie i ewaluacja. Wyjaśniła, że chodzi o utworzenie krajowych rejestrów chorób mózgu oraz corocznego „monitora zdrowia mózgu”, opartego na danych m.in. NFZ, ZUS i systemu edukacji, co pozwoli prowadzić politykę opartą na danych i stale doskonalić rozwiązania systemowe. Dr Jolanta Sobierańska-Grenda, minister Zdrowia, przypomniała, że w tym roku rząd przyjął dwa priorytety zdrowotne: zdrowe serce i zdrowy mózg, podkreślając, że problem wykracza poza same kwestie medyczne. 

„Ważne jest wieloaspektowe i międzyresortowe działanie, które wzmocni pozycję i skuteczność w neurologii oraz w psychiatrii” – wskazała. 

Według minister Sobierańskiej-Grendy ważne jest również postrzeganie zdrowia publicznego jako wartości. „Mamy wiele do nadrobienia w profilaktyce i chcemy tu sporo zrobić, m.in. we współpracy z resortem edukacji” – dodała. 

Taką chęć współpracy potwierdziła Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceminister Edukacji Narodowej, która podkreśliła, że w edukacji zdrowotnej wprowadzonej w tym roku do szkół istotny jest duży komponent wiedzy o zdrowiu psychicznym. 

„Zabiegamy o wprowadzenie tego przedmiotu do szkół jako obowiązkowego, ale to nie jedyne nasze działania. W nowej podstawie programowej będziemy wdrażać również tematy związane ze zdrowymi nawykami, np. dbanie o sen, który ma kluczowe znaczenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – zaznaczyła wiceminister. 

Ma to szczególne znaczenie w kontekście wyników badań społecznych przeprowadzonych przez Koalicję na rzecz zdrowia mózgu pod koniec 2024 r. Jak podkreśliła Izabela Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power – Fundacji dla Zdrowia Mózgu tylko 13 proc. ankietowanych osób wiedziało, co to znaczy higiena zdrowia mózgu, a pytani o konkretne działania, jakie należy podjąć, wymieniali głównie ćwiczenia umysłowe, zapominając o roli diety i snu. Widać, jak ważna jest edukacja całego społeczeństwa i w tym kierunku powinniśmy prowadzić działania, opierając się na doświadczeniach międzynarodowych.  

Dla dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, błędem jest to, że edukacja zdrowotna w szkołach nie jest obowiązkowym przedmiotem. „Tymczasem musimy wzmacniać kompetencje społecznie w obszarze zdrowia. Ponadto należy pamiętać, że dla mózgu niezwykle ważne są więzi i relacje społeczne” – wskazała.  

Prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, przewodnicząca Zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, podkreśliła, że do piątego roku życia rozwija się 90 proc. możliwości naszego mózgu. Jej zdaniem należy chronić dzieci przed czynnikami negatywnie wpływającymi na rozwój mózgu. „Nagminne jest podawanie maluchom telefonu do ręki, żeby je wyciszyć, tymczasem niebieskie światło z ekranu negatywnie wpływa na produkcję melatoniny, zaburzając sen, który jest dla mózgu niezbędny” – tłumaczyła.

Prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska zaapelowała również o wykonywanie szczepień ochronnych u dzieci, podkreślając, że chronią one przed infekcjami, które mogą negatywnie wpływać na rozwój mózgu. 

Według prof. Jarosława Sławka, kierownika Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku, zarys polskiego brain planu powstał prawie dekadę temu, jednak świadomość dotycząca zdrowia mózgu wciąż jest „nędzna”. „Dziś przepalamy mnóstwo pieniędzy w niewydolnym systemie, płacimy wielokrotnie za te same procedury, bo brakuje koordynacji. Brain plan jako system diagnostyki i leczenia pacjentów jest konieczny, bo tracimy zbyt wiele środków, a efekty są niewielkie” – ocenił specjalista. 

Prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, zwrócił uwagę, że choroby neurologiczne są największym obciążeniem społeczno-zdrowotnym mieszkańców Polski, jeśli łącznie uwzględnić śmiertelność, długość życia z niepełnosprawnością i wielkość zaangażowania osób drugich (w tym instytucjonalną) w opiekę nad pacjentami. „Taka charakterystyka w największym stopniu jest ukształtowana przez udary mózgu i choroby neurodegeneracyjne, i to te choroby mają szczególnie znaczący wpływ na gospodarkę kraju” – zaznaczył. 

Dodał, że zapobieganie chorobom musi mieć wymiar interdyscyplinarny, nie tylko w kontekście wybranych dyscyplin medycyny klinicznej, ale także międzyresortowy posługując się przykładem znaczenia edukacji i stanu środowiska (zanieczyszczenia) w kształtowaniu systemu prewencji udarów mózgu.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, podkreśliła potrzebę wykorzystywania nowych technologii nie tylko w edukacji i promowaniu profilaktyki zdrowia mózgu, ale także w diagnostyce i leczeniu. Zwróciła uwagę, że nowoczesne rozwiązania nie zastąpią lekarzy, ale mogą znacząco wspierać ich pracę. „Z nowych technologii trzeba korzystać tak, jak od lat korzystamy z odkrycia penicyliny” – zaznaczyła.  

Prof. Konrad Rejdak, past-prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii, podkreślił, że prace nad Polskim Planem Mózgu w pełni wpisują się w aktualne działania oraz strategiczne kierunki wyznaczane przez wiodące międzynarodowe organizacje i towarzystwa naukowe. Inicjatywa ta jest spójna z celami realizowanymi przez takie instytucje jak Europejska Akademia Neurologii, Europejska Rada Mózgu oraz Międzynarodowy Sojusz dla Zdrowia Mózgu, w których Polska odgrywa istotną rolę i posiada silną reprezentację ekspercką.

Jak zaznaczył prof. Rejdak, szczególnie istotne jest wypracowanie uniwersalnego i długofalowego planu, który opierałby się na wspólnych założeniach oraz sprawdzonych fundamentach naukowych, a jednocześnie uwzględniał specyfikę krajowych uwarunkowań systemowych, organizacyjnych i finansowych. Tylko takie podejście pozwoli na skuteczne wdrażanie rozwiązań poprawiających profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz opiekę nad pacjentami z chorobami mózgu, a także na lepszą koordynację działań pomiędzy środowiskiem naukowym, klinicznym i decydentami.

W ocenie profesora Polski Plan Mózgu może stać się ważnym elementem europejskiej i globalnej strategii na rzecz zdrowia mózgu, wzmacniając pozycję Polski jako aktywnego i odpowiedzialnego partnera w międzynarodowych inicjatywach zdrowotnych oraz badawczych.

Ponadto prof. Rejdak podkreślił, że zorganizowanie I Szczytu Zdrowia Mózgu w dniu 14 lutego 2025 roku w Warszawie było niezwykłą okazją oraz istotnym etapem rozpoczęcia szerokiej dyskusji z udziałem różnych interesariuszy działających w obszarze zdrowia mózgu, w tym – co szczególnie ważne – przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Wyraził również zadowolenie z faktu, że planowana jest organizacja corocznej konferencji, a kolejne wydarzenie zostało zaplanowane na 29 października 2026 roku.

Dr Piotr Winciunas z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, zauważył, że im nowocześniejsze i skuteczniejsze leczenie, tym mniejsze są wypłaty z ZUS z tytułu niezdolności do pracy. Jego zdaniem postęp medycyny pozwala optymalizować te świadczenia, ponieważ więcej osób może wrócić do aktywności zawodowej.  

Ekspert dodał, że w 2024 r. koszty absencji w pracy wyniosły w ZUS 57 mld zł, z czego 20 proc. stanowiły schorzenia psychiatryczne i neurologiczne. 

O przygotowanie i wprowadzenie w życie brain planu dla Polski apelowały przedstawicielki organizacji pacjenckich, wskazując na potrzebę rozwiązań systemowych dla samych pacjentów, ale też dla opiekunów osób z chorobami mózgu.  

„W naszej codziennej pracy widzimy, że największym problemem pacjentów z chorobami mózgu – zarówno neurologicznymi, jak i psychicznymi – jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, jak bardzo cierpią. A skoro nie widać, to ich potrzeby są często bagatelizowane: w rodzinach, w systemie opieki, w pracy. W Polsce opiekunowie ponoszą ogromną część kosztów chorób mózgu – finansowych, emocjonalnych i zawodowych. A formalnie często nie istnieją. Brakuje im podstawowego wsparcia, edukacji, miejsca, w którym mogą powiedzieć: >>już nie daję rady<<”- dodaje Urszula Szybowicz, prezes Fundacji Nie Widać Po Mnie oraz nowopowstałej Federacji dla Zdrowia Mózgu.

Na zakończenie konferencji dr Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła, że profilaktyka ratuje życie wielu ludzi i poprawia zdrowie populacji, jednak jej działania mają sens tylko wtedy, kiedy są rozpisane na lata i realizowane konsekwentnie. Zaapelowała do urzędników, aby zrezygnowali z inicjowania i realizacji licznych, drobnych i nieskutecznych projektów profilaktycznych i edukacyjnych, zastępując je systemem interwencji skoncentrowanych na konkretnych problemach i czynnikach ryzyka, dedykowanych szerokim grupom populacji. 

Źródło: PAP MediaRoom

Z okazji Światowego Dnia Mózgu, obchodzonego 22 lipca warto przypomnieć, że wśród licznych chorób ośrodkowego układu nerwowego są także te rzadkie, wciąż słabo rozpoznawalne, a niosące ogromne konsekwencje dla pacjentów i ich rodzin. Jedną z takich chorób jest NMOSD – autoimmunologiczne schorzenie neurologiczne, które jeszcze do niedawna często błędnie diagnozowano jako stwardnienie rozsiane. Mimo postępu w diagnostyce i leczeniu, pacjenci z NMOSD wciąż zmagają się z niewystarczającym dostępem do nowoczesnych terapii. Eksperci i organizacje pacjenckie podkreślają, że konieczne są zmiany systemowe, które uwzględnią potrzeby tej szczególnej grupy chorych.
Z okazji Światowego Dnia Mózgu warto pamiętać nie tylko o najczęstszych schorzeniach ośrodkowego układu nerwowego (OUN), ale również o chorobach rzadkich, które często pozostają w cieniu. Kluczowe jest budowanie szerokiej świadomości społecznej w tym zakresie oraz edukacja na temat objawów, możliwościach diagnostycznych i dostępnych terapii – również w przypadku tych mniej znanych jednostek chorobowych.

Nowoczesna medycyna oferuje coraz więcej skutecznych rozwiązań, które mogą znacząco poprawić jakość życia pacjentów. Światowy Dzień Mózgu, to okazja do budowania świadomości na temat szeregu chorób neurologicznych. Charakteryzują się one dużą różnorodnością zaburzeń i objawów, a dziś chcielibyśmy zwrócić szczególną uwagę na (NMOSD). Spektrum zaburzeń kryjących się pod nazwą NMOSD obejmuje rzadkie i ciężkie choroby autoimmunologiczne ośrodkowego układu nerwowego (OUN), którym mogą towarzyszyć ciężkie, nawracające ataki prowadzące do ślepoty, paraliżu, a nawet śmierci. Aktualne dane wskazują, że w Europie około 10 000 osób żyje z NMOSD.

Proces diagnostyczny NMOSD przez wiele lat stanowił wyzwanie, a pacjentom często stawiano błędną diagnozę stwardnienia rozsianego (SM). Wiązało się to również z zastosowaniem niewłaściwej terapii nacelowanej na leczenie SM. „NMOSD jest zaliczana do chorób rzadkich, ale nie jest więc bardzo rzadka. Średni wiek zachorowania wynosi 39 lat (choć zdarzają się także zachorowania w wieku dziecięcym czy po 50 roku życia), a kobiety chorują aż dziewięć razy częściej niż mężczyźni. Ze względu na podobieństwo objawów do stwardnienia rozsianego, aż 20% chorych na NMOSD początkowo jest diagnozowanych jako chorujący na SM. Do rozpoznania NMOSD niezbędne jest wykonanie kompleksowych badań diagnostycznych, przeprowadzanych zazwyczaj w warunkach szpitalnych: specjalistycznych badań krwi (w kierunku obecności przeciwciał przeciwko akwaporynie 4), rezonansu magnetycznego oraz badań płynu mózgowo-rdzeniowego. Wyniki tych badań pozwalają na rozróżnienie choroby Devica i stwardnienia rozsianego. To niezwykle ważne, gdyż niektóre leki stosowane w leczeniu stwardnienia rozsianego mogą nie tylko nie pomóc w NMOSD, ale nawet pogorszyć przebieg tej choroby i stan pacjentów” – mówi prof. dr hab. med. Beata Zakrzewska-Pniewska, neurolog z Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

„W leczeniu NMOSD wyróżnia się leczenie objawowe, stosowane po rzucie oraz leczenie przewlekłe, nazywane leczeniem modyfikującym przebieg choroby, które ma zatrzymać postęp choroby, zapobiec kolejnym rzutom i zahamować rozwój niesprawności. Nadrzędnym celem jest poprawa jakości życia pacjenta. Do niedawna w tym celu stosowane były różne, działające niespecyficzne, preparaty immunosupresyjne, lecz w ostatnich latach pojawiły się nowe leki, znacznie bardziej skuteczne, bo konkretnie nakierowane na hamowanie wytwarzania patogennych przeciwciał uczestniczących w rozwoju NMOSD. Wprowadzenie nowych leków jest konsekwencją naszej coraz większej wiedzy na temat mechanizmów powstawania choroby. Leki te działają przyczynowo i dzięki temu bardzo efektywnie zapobiegają kolejnym rzutom choroby” – podkreśla prof. Zakrzewska-Pniewska.

Można zauważyć duży postęp w świadomości społecznej na temat dbania o zdrowy mózg i układ nerwowy, ale to nadal zbyt mało. Niestety, szeroka edukacja, w tym kadr medycznych, na temat innych zwłaszcza tych rzadkich jednostek chorobowych, w tym NMOSD, wciąż jest niewystarczająca – mówi Anna Gryżewska, Dyrektor biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. – Należy pamiętać, że NMOSD nie jest wariantem SM. To odrębna choroba o innym przebiegu, rokowaniu i potrzebach terapeutycznych.

Obecnie w ramach programu lekowego B.138.FM jest dostępna tylko jedna opcja leczenia. Potrzeba medyczna w tym obszarze pozostaje niezaspokojona, a pacjenci oczekują poszerzenia opcji terapeutycznych, które zapewnią większy komfort leczenia na przykład dzięki rzadszemu podaniu leku, obecnie proponowane rozwiązania zakładają podawanie leku raz w miesiącu. Polscy pacjenci podobnie jak i pacjenci w innych krajach UE chcą mieć dostęp do większej ilości leków i innych możliwości leczenia– podkreśla przedstawicielka Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Zarówno NMOSD, jak i inne choroby neurologiczne w znaczny sposób rzutują na codzienne funkcjonowanie pacjentów i ich jakość życia. Objawy takie jak zmęczenie, ból, zaburzenia widzenia czy ograniczenia ruchowe mogą wpływać nie tylko na samopoczucie fizyczne, ale także na zdrowie psychiczne, aktywność społeczną i zawodową.

Co warto podkreślić to to, że choroba nie dotyka wyłącznie pacjenta. Jest ona wyzwaniem również dla bliskich, którzy są obok i zapewniają mu codzienną opiekę i pomoc. Z okazji Światowego Dnia Mózgu pragniemy zaapelować do decydentów o uwzględnienie potrzeb pacjentów z NMOSD w systemie ochrony zdrowia. Zapewnienie dostępu do odpowiedniego leczenia dla osób z chorobami neurologicznymi jest niezbędnym elementem efektywnego i skoncentrowanego na pacjencie systemu opieki zdrowotnej, który odpowiada na rzeczywiste potrzeby chorych.

Świadomość społeczna wokół zdrowia mózgu rośnie, ale wciąż brakuje wiedzy na temat rzadkich chorób neurologicznych, takich jak NMOSD. Tymczasem pacjenci nie mogą czekać – potrzebują szybkiej, trafnej diagnozy oraz dostępu do skutecznych, nowoczesnych terapii. Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego apeluje do decydentów o poszerzenie programu lekowego i zwiększenie dostępnych opcji leczenia. Zdrowie neurologiczne to nie tylko kwestia medyczna, ale i społeczna – to codzienne życie, praca, relacje i niezależność. Z okazji Światowego Dnia Mózgu przypomnijmy sobie o tych, których schorzenia pozostają w cieniu, choć ich potrzeby są bardzo realne

Światowy Dzień Mózgu Światowy Dzień Mózgu został ustanowiony w 1975 r na pamiątkę założenia podczas Międzynarodowego Kongresu Neurologicznego w Brukseli Światowej Federacji Neurologii i jest obchodzony 22 lipca. Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego (PTSR) Misją naszej organizacji jest poprawa jakości życia osób ze stwardnieniem rozsianym i innymi chorobami neurologicznymi oraz zapewnienie dostępu do leczenia i rehabilitacji oraz różnych form wsparcia tak, by mogły realizować swoje pasje, spełniać marzenia, pracować i aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Bezpośrednio działając, wspieramy chorych i ich bliskich, mówimy o SM w przestrzeni publicznej, wpływamy na polskie prawo, by jak najlepiej chroniło dobro chorych, realizujemy szereg projektów i działań na rzecz pacjentów i ich bliskich. Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego działa ponad 35 lat obecnie zrzesza ok. 3,5 tys. członków w 24 oddziałach na terenie całej Polski.

Źródło: Komunikat Prasowy/www.ptsr.org.pl