Medicalpress
Mężczyźni coraz częściej przełamują stereotypy i zaczynają traktować profilaktykę jako element codziennej troski o zdrowie – ocenili eksperci podczas debaty „Po męsku o zdrowiu” zorganizowanej w Ministerstwie Zdrowia z okazji Dnia Ojca. Uczestnicy spotkania podkreślali, że regularne badania, aktywność fizyczna, dbałość o zdrowie psychiczne oraz korzystanie z programów profilaktycznych mogą wydłużyć życie i poprawić jego jakość, a zdrowie przestaje być tematem tabu dla coraz większej liczby mężczyzn.
Spotkanie otworzyła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. – My kobiety odważniej i szybciej zaczynamy dbać o zdrowie, ale i u panów zauważam progres – powiedziała. – Dla kobiet jest wiele akcji prozdrowotnych, z różowym październikiem włącznie, ale coraz większą popularnością i zaangażowaniem cieszy się też listopadowa akcja profilaktyczna dla mężczyzn. Potrzebujemy więcej akcji wokół zdrowia mężczyzn. Jako matka dwóch synów i babcia wnuka jestem tym żywo zainteresowana – podkreślała. Minister zdrowia wyliczyła ułatwienia cyfrowe pomocne w profilaktyce – Można łatwo zapisać się na badania – jest aplikacja MojeIKP, jest e-rejestracja. Od 1 sierpnia będzie można w ten sposób zapisać się do większej liczby specjalistów. Mamy dużo terminów na pierwsze wizyty do kardiologa. Warto też wypełniać w aplikacji ankiety w ramach programu „Moje zdrowie”, czy „10. dla serca”. Te narzędzia cyfrowe są rozwiązaniem, które ułatwia profilaktykę – dodała.

O męskim podejściu do zdrowia rozmawiali: prof. Piotr Dobrowolski z Narodowego Instytutu Kardiologii, prof. Piotr Radziszewski, kierownik i ordynator Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Maciej Karaszewski, psychiatra, dyrektor departamentu lecznictwa w ministerstwie zdrowia, Cezary Trybański, koszykarz, Krystian Pesta, aktor. Rozmowę moderował dr hab. Paweł Koczkodaj, kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej w Zakładzie Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym.

Dbanie o zdrowie – niemęskie tabu?

Panowie podkreślali, że coraz więcej młodych mężczyzn zwraca uwagę na swoje zdrowie. – Do mojego gabinetu przychodzi dużo młodych panów, którzy chce się zbadać, bo w rodzinie były choroby urologicznie – mówił prof. Piotr Radziszewski. – Urolog ma być przyjacielem mężczyzny. Tak jak mamy prowadzą swoje córki do ginekologa, tak ojciec powinien przyprowadzić swojego syna do urologa, żeby porozmawiać o HPV, czy o antykoncepcji – podkreślał.

Również prof. Piotr Dobrowolski, kardiolog, widzi trend, że młodsi mężczyźni chcą zadbać o swoje zdrowie. – Pacjenci, w wieku 20-45 lat, przychodzą znacznie częściej niż starsi. W starszym wieku przychodzą już z chorobami. A nigdy nie jest za późno na profilaktykę. Chcemy wydłużać swoje życie. Jednak nie chodzi tylko o długość życia, ale też o to, aby było ono również dobrej jakości – przekonywał.

Prof. Radziszewski podkreślał, że XXI wiek odmitologizował wiele tematów tabu. – Bariera wstydu została przełamana. To zwykła rzecz przyjść z problemami do urologa.

Wzrasta świadomość zdrowia psychicznego

Zaproszeni goście poruszyli również temat zdrowia psychicznego. Cezary Trybański, koszykarz: – Kiedyś sportowiec, który narzekał i okazywał przygnębienie był traktowany jako jednostka słaba, dziś to się zmieniło. Sportowcy głośno mówią o swoich zmaganiach, współpracują z psychologami. Powinniśmy się na to otwierać, bo zdrowie psychiczne jest bardzo ważne.

Maciej Karaszewski, psychiatra, potwierdzał, że świadomość społeczna dotycząca zdrowia psychicznego bardzo wzrosła. – Jak zaczynałem pracę psychiatry na początku lat dwutysięcznych spotykałem się ze wstydem, niezrozumieniem. Od tego czasu wzrosła świadomość całego społeczeństwa. Dużo się o tym mówi w mediach, osoby doświadczające kryzysu psychicznego przestały być przedstawiane jako sensacja. Jako społeczeństwo jesteśmy bardziej otwarci na rozmowy o zdrowiu, na ludzi z kryzysem. Zdrowie psychiczne to element naszego zdrowia ogólnego, mówimy o tym otwarcie.

Profilaktyka to przede wszystkim styl życia

Obecnie jest moda na zdrowy styl życia, na niepicie alkoholu czy niepalenie papierosów. – Zdrowe nawyki, jak uprawnianie sportu, czy zdrowe posiłki powinny być traktowane jako rutyna, a nie dodatkowy obowiązek – stwierdził prof. Dobrowolski.

Krystian Pesta chwalił program „Moje zdrowie” – To ważny program. Warto zrobić bilans jak wygląda mój stan zdrowia na dzisiaj. Jestem chyba najlepiej przebadanym aktorem. Mam świadomość i regularnie robię badania. Profilaktyka jest najważniejsza. To też rola znanych osób – mając zasięgi, popularność, trzeba mówić o tym i podnosić świadomość wśród ludzi.

Cezary Trybański mówił o roli sportu w życiu codziennym. – Kiedy ćwiczę, to może i wracam zmęczony z treningów, ale głowa jest wypoczęta. Dodał, że do prowadzonej przez niego akademii dla dorosłych, przychodzi coraz więcej osób. Podkreślał też znaczenie dawania przykładu przez rodziców. – Rodzice powinni pokazywać dzieciom, że czas trzeba spędzać aktywnie. Jak dziecko widzi, że rodzic po pracy odpala komputer lub kładzie się na kanapie, to robi to samo. 

Zgadzał się z tym prof. Dobrowolski. – W ramach narodowego programu CHUK przeprowadziliśmy wśród 10 tys. 18-latków ankietę, która potwierdza, że komputer i telefon są głównym zajęciem w czasie wolnym. Na podstawie wyników ankiety zwróciliśmy też uwagę, że o ponad 60% spada aktywność fizyczna w okresie jesień – zima. Trzeba pamiętać, że nie tylko latem można uprawiać sporty, trzeba też znaleźć dyscypliny, które pozwolą zachować aktywność również w mniej sprzyjającym sezonie – zaznaczył.

Ważnym elementem jest także zarządzenie stresem. – Nie unikniemy stresu, ale możemy zmniejszyć jego natężenie. Ważne jest nauczyć się zarządzać nim – akcentował prof. Dobrowolski.

Kończąc dyskusję dr hab. Paweł Koczkodaj zwrócił uwagę, że jednym z najważniejszych czynników, który przyniósłby największą korzyść zdrowotną dla mężczyzn, to eliminacja dymu tytoniowego. Prelegenci zgodnie też uznali, że jeszcze długa droga przed mężczyznami, aby dogonić kobiety w średniej długości życia. Dziś ta różnica jest dość duża – kobiety żyją średnio 82 lata, zaś mężczyźni 74. Aby wyrównać tę średnią panowie udzielili rad: badajcie się, uprawiajcie sport, zróbcie ankietę 10. dla serca.

Żródło: MZ
Foto: MZ

Rak prostaty pozostaje najczęściej diagnozowanym nowotworem u mężczyzn w Polsce. Choć nowoczesne metody diagnostyki i leczenia są coraz szerzej dostępne, wielu pacjentów decyduje się na prywatną ścieżkę terapeutyczną, by uniknąć długiego oczekiwania. Jak wynika z najnowszego kosztorysu przygotowanego przez Pomagam.pl, całkowite wydatki związane z diagnostyką, leczeniem i rehabilitacją mogą sięgać nawet ponad 100 tys. zł, stając się ogromnym obciążeniem dla domowych budżetów.
Choć system publicznej opieki zdrowotnej oferuje nowoczesne rozwiązania, w realiach 2026 roku pacjenci nagle stają przed koniecznością ponoszenia gigantycznych kosztów z własnej kieszeni. Według zebranych danych, pełna prywatna ścieżka diagnostyczna i terapeutyczna – od pierwszych niepokojących wyników do powrotu do sprawności – może kosztować od kilku tysięcy do nawet ponad 100 000 zł w przypadku zaawansowanego stadium z przerzutami.

Czas to życie: Dlaczego pacjenci omijają kolejki NFZ?

Kluczem do pełnego wyleczenia raka stercza jest szybka diagnostyka. Podstawowe badanie PSA oraz wizyta u urologa na NFZ wymagają jednak wielomiesięcznego oczekiwania. Z tego powodu mężczyźni decydują się na ścieżkę prywatną. Prawdziwe schody finansowe zaczynają się przy podejrzeniu zmian złośliwych. Koszt nowoczesnej i precyzyjnej biopsji fuzyjnej (łączącej obraz rezonansu z USG w czasie rzeczywistym) wynosi obecnie od 3 400 do 7 000 zł, a badanie PET-CT to wydatek rzędu 3 000 – 6 000 zł.

Złotym standardem chirurgicznym jest obecnie prostatektomia radykalna z użyciem robota da Vinci. Choć od 2022 roku operacja ta znajduje się na liście refundacyjnej NFZ, limity i kolejki w publicznych szpitalach zmuszają pacjentów z agresywną postacią nowotworu do natychmiastowego działania w sektorze prywatnym. Koszt takiej operacji komercyjnej w 2026 roku waha się w granicach od 20 000 do 48 000 zł.

Ukryte koszty, o których nie mówią kliniki

Wydatki na samą operację lub radioterapię (której prywatny cykl kosztuje od 30 000 do 60 000 zł) to jedynie wierzchołek góry lodowej. Pacjenci zmagają się z tzw. kosztami ukrytymi życia z chorobą. Aż 50–80% mężczyzn po usunięciu prostaty cierpi na nietrzymanie moczu. Kluczowa dla powrotu do sprawności jest fizjoterapia dna miednicy w ciągu pierwszych 3 miesięcy po zabiegu.

Tymczasem średni czas oczekiwania na taką rehabilitację w ramach NFZ wynosi w niektórych regionach (np. w Krakowie) aż 267 dni. Pacjent, który nie może czekać, musi wydać od 1 500 do 5 000 zł za prywatny cykl sesji. Do tego dochodzą nierefundowane leki na zaburzenia erekcji (100–400 zł miesięcznie), wsparcie psychoonkologiczne (600–1 200 zł miesięcznie) oraz logistyka – dojazdy i zakwaterowanie w pobliżu dużych ośrodków onkologicznych mogą pochłonąć kolejne 8 000 zł.

– Z danych BIG InfoMonitor wynika, że 43% Polaków nie ma odłożonych nawet 10 000 zł. Oznacza to, że niemal co drugi pacjent i jego rodzina w momencie diagnozy stają przed dramatycznym wyborem: czekać w groźnych dla życia kolejkach albo szukać ratunku finansowego. Właśnie dlatego zbiórki w internecie stały się dla chorych tak ważne.                      

W kryzysowej sytuacji, kiedy liczy się każdy dzień, to właśnie zbiórka online okazuje się najszybszym i najbardziej przejrzystym sposobem na zebranie pieniędzy na leczenie – komentuje Katarzyna Kalińska z
portalu Pomagam.pl.

W odpowiedzi na rosnące koszty i luki w refundacjach (jak np. ograniczenia w sekwencyjnej nowoczesnej hormonoterapii czy utrudniony dostęp do terapii radioligandowej lutetem-177), Polacy masowo szukają pomocy poprzez zbiórki internetowe. Serwis Pomagam.pl pozwala na błyskawiczne i darmowe założenie zbiórki, z której pieniądze mogą być wypłacane wielokrotnie na bieżące wydatki – od biopsji, przez operacje, aż po rehabilitację i dojazdy. Dla pacjentów z agresywnymi postaciami raka, gdzie liczy się każdy tydzień, to często jedyna szansa na przeżycie.

 
Załóż darmową zbiórkę online: https://pomagam.pl/nowa-zbiorka

Źródło: inf pras

Mimo że rak prostaty jest najczęściej diagnozowanym nowotworem u mężczyzn, wiedza na temat podstawowych badań profilaktycznych wciąż pozostaje niewystarczająca. Z badania „Prostata na prostej”, przeprowadzonego na zlecenie firmy Bayer, wynika, że mniej niż połowa mężczyzn słyszała o badaniu PSA, a jedną z głównych barier profilaktyki pozostaje przekonanie, że bez objawów nie ma potrzeby wykonywania badań. Respondenci przyznają również, że obawiają się diagnozy, a po uzyskaniu niepokojącego wyniku oczekują przede wszystkim jasnych informacji o dalszej diagnostyce, możliwościach leczenia oraz wsparcia w podejmowaniu decyzji zdrowotnych.
Rak prostaty należy do najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn, a czerwiec – m.in. za sprawą Ogólnopolskiego Dnia Świadomości Raka Prostaty, obchodzonego 23.06 – jest okazją do rozmowy o profilaktyce i wcześniejszej diagnostyce. Punktem wyjścia dyskusji mogą być wyniki badania opinii publicznej „Prostata na prostej”, zrealizowanego na zlecenie Bayer. Pokazują one, że wielu mężczyzn w Polsce nadal nie zna podstawowego badania profilaktycznego PSA, obawia się diagnozy i chce otrzymać konkretne, praktyczne informacje o dalszych krokach w przypadku niepokojącego wyniku.

Najważniejsze wyniki badania „Prostata na prostej”

 
„Wyniki badania jasno pokazują, że sama zachęta do profilaktyki nie wystarcza. Mężczyźni potrzebują także prostych, praktycznych informacji o tym, co oznacza ‘niepokojący wynik’ i jakie mogą być kolejne kroki – oraz poczucia, że nie zostają z tym sami” – mówi Aleksandra Mrowiec, szefowa komunikacji Bayer w Europie Środkowo-Wschodniej.

„Skoro nie ma objawów, nie trzeba się badać” – najczęstsza bariera profilaktyki

Badanie „Prostata na prostej” wskazuje, że największą przeszkodą w profilaktyce prostaty jest przekonanie, że badania wykonuje się dopiero wtedy, gdy pojawiają się objawy. Tymczasem rak prostaty przez długi czas może rozwijać się bezobjawowo, a pierwsze dolegliwości bywają zauważane dopiero w późniejszym etapie choroby.

„Dlatego kluczowe znaczenie ma profilaktyka i regularne wykonywanie badania PSA: prostego badania krwi, które może pomóc wykryć nowotwór na wczesnym etapie” – mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Radziszewski, urolog. – „Skrót PSA pochodzi od angielskiego „Prostate-Specific Antigen“ i oznacza białko produkowane przez prostatę. Jego podwyższony poziom nie zawsze oznacza chorobę nowotworową, ale może być sygnałem zmian wymagających dalszej diagnostyki. Zawsze po wykonaniu badania PSA konieczna jest wizyta u urologa, aby prawidłowo zinterpretować wynik.”

Choroba przewlekła – nie wyrok: jak Polacy postrzegają raka prostaty

Badanie pokazuje, że w społecznej świadomości dominuje przekonanie o możliwości skutecznego leczenia: rak prostaty częściej kojarzy się z chorobą uleczalną (53 proc.) i przewlekłą (20 proc.) niż z wyrokiem (12 proc.).

Z wyrokiem utożsamiają tę chorobę najczęściej osoby młode. Mniej lękowe postrzeganie rośnie wraz z wiekiem, a wśród mężczyzn – także wraz z kontaktem z profilaktyką (wykonywaniem badania PSA).

Postępy współczesnej medycyny w ostatnich latach zmieniają rokowania w raku prostaty. W wielu przypadkach możliwe jest skuteczne leczenie lub wieloletnie kontrolowanie choroby przy jednoczesnym utrzymaniu dobrej jakości życia i codziennej aktywności pacjentów.

„Przy podejrzeniu raka prostaty warto jak najszybciej zgłosić się do specjalisty: im lepsza jest ogólna kondycja pacjenta, tym większe są możliwości leczenia“ – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Wiechno, onkolog. „- Współczesna terapia raka prostaty opiera się na indywidualnym doborze metod leczenia, z uwzględnieniem stanu zdrowia pacjenta, chorób współistniejących oraz stylu życia. Obok radykalnego leczenia chirurgicznego i radioterapii stosowane są w leczeniu choroby zaawansowanej nowoczesne terapie hormonalne i chemioterapia. Jednym z najważniejszych elementów pozostaje dziś utrzymanie jakości życia chorego“.

Mężczyźni potrzebują rozmowy, informacji i poczucia bezpieczeństwa

Z perspektywy respondentów kluczowe są jasne, praktyczne informacje: omówienie dostępnych opcji diagnostyki i leczenia (51 proc.), wyjaśnienie sytuacji medycznej (48 proc.) oraz informacja o skuteczności leczenia (47 proc.). Dla wielu mężczyzn – szczególnie starszych – istotne jest również to, czy choroba wpłynie na codzienne życie, samodzielność i jakość funkcjonowania.

 
Badanie pokazuje, że trudne emocje pojawiają się często jeszcze przed postawieniem diagnozy. Skierowanie do onkologa najczęściej budzi niepewność (49 proc.), obawę przed diagnozą (47 proc.) i strach (42 proc.). Jednocześnie respondenci wskazują, że wsparciem w podjęciu decyzji o konsultacji u onkologa mogłaby być możliwość rozmowy z innym lekarzem oraz dostęp do większej ilości informacji o raku prostaty (po 39 proc.), a także wsparcie emocjonalne ze strony bliskich (35 proc.).

„W Fundacji OnkoCafe od lat rozmawiamy z pacjentami z rakiem prostaty i ich bliskimi. Mężczyźni coraz częściej chcą rozumieć swoją chorobę, etapy leczenia i możliwości współpracy z lekarzami, bo to daje im poczucie bezpieczeństwa i wpływ na proces terapii“ – mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe Razem Lepiej. – „Z perspektywy pacjentów ważne jest zarówno skuteczne leczenie, jak to jak czują się na co dzień – czy mają siłę spotkać się z rodziną, wyjść z domu i zachować niezależność. Jakość życia jest dla nich równie ważna jak jego długość. Dlatego pacjenci potrzebują dziś zarówno nowoczesnych terapii, doskonałej organizacji opieki onkologicznej, jak i dobrej rozmowy, jasnych informacji i kompleksowego wsparcia na każdym etapie leczenia“.

Pierwszy krok: regularne badania i rozmowa z lekarzem

Eksperci podkreślają znaczenie regularnych badań profilaktycznych, w tym badania PSA, szczególnie po 50. roku życia oraz wcześniej w przypadku historii raka prostaty w rodzinie. Warto regularnie – nie tylko w razie niepokojących objawów – konsultować się z urologiem.

Badanie „Prostata na prostej” wskazuje także na rolę kobiet w motywowaniu mężczyzn do profilaktyki: 54 proc. respondentek deklaruje, że zachęcała bliskiego mężczyznę do badań. To pokazuje, że rozmowa w domu i wsparcie najbliższych mogą być pierwszym impulsem do zgłoszenia się do lekarza.

Źródło: inf pras

15 tysięcy dzieci urodziło się w ciągu dwóch lat od startu programu pn. Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028. Z tej okazji z rodzinami uczestniczącymi w programie spotkał się premier Donald Tusk, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda i wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska.
– Patrzę dziś na dzieci i szczęśliwych rodziców. Ale to szczęście całych rodzin. Jako babcia jestem naprawdę wzruszona. Dziś, na chwilę zostałam babcią dla tych kilkunastu maluchów. To jest największe szczęście, które spotkało rodziny po latach oczekiwań. Jako ministerstwo zdrowia otaczamy szczególną opieką dzieciaczki. Niech się zdrowo chowają. A w przyszłości spełniają swoje marzenia – mówiła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

– To jest jeden z najpiękniejszych Dni Dziecka. Dzięki Waszym wysiłkom i procedurze, która jest bardzo wymagająca, macie możliwość mieć upragnionego skarba. Każda cena jest warta zapłacenia za to szczęście. Wiem, co oznacza radość rodzica, szczególnie wtedy, kiedy na nie się długo czeka. To jest również niezwykle ważne z punktu widzenia państwa – powiedział premier Donald Tusk. – Chcę podkreślić, jak ważne jest, abyśmy wszyscy mobilizowali nasze siły, aby w Polsce było jak najwięcej dzieci. Żeby były bezpieczne i rodzice mieli poczucie bezpieczeństwa materialnego. Od tego zależy nasza przyszłość – dodał.

Rodzice mieli okazję porozmawiać o swoich doświadczeniach związanych z programem i drogą do rodzicielstwa oraz o polskiej polityce prorodzinnej. A to wszystko w specjalnie przygotowanej strefie z myślą o najmłodszych gościach.

Program wystartował 1 czerwca 2024 r. Pierwsze dzieci zaczęły przychodzić na świat w marcu 2025 roku. Od początku, do programu realizowanego w 58 klinikach w całym kraju, dołączyło ponad 50 tys. par. Mogą z niego skorzystać pary, u których stwierdzono niepłodność lub nieskuteczne leczenie w ciągu 12 miesięcy przed zgłoszeniem, a także pary posiadające zarodki z wcześniejszych procedur. Zapewnia dostęp do maksymalnie 6 procedur in vitro, w tym do 4 cykli z własnymi komórkami rozrodczymi, do 2 cykli z oocytami od dawczyń oraz do 6 cykli z dawstwem zarodków.

Program zapewnia też pełne finansowanie zabezpieczenia płodności na przyszłość u osób leczonych onkologicznie. Kobiety i mężczyźni, którzy muszą poddać się leczeniu onkologicznemu – wycieńczającemu organizm, czasem powodującemu niepłodność – mogą zabezpieczyć płodność na przyszłość – program umożliwia zamrożenie komórek, aby móc skorzystać z nich po zakończeniu terapii. Do tej pory do zabezpieczenia płodności zgłosiło się ponad 2 200 osób, a gamety zamroziło ponad 1900.

Na pięcioletni program przeznaczono w budżecie państwa 2,5 mld zł, czyli 500 mln zł rocznie. W ubiegłym roku budżet poszerzono o 100 mln zł. Również na rok 2026 r. do ustawy budżetowej zostało zgłoszone zabezpieczenie środków na ten cel w wysokości 600 mln zł.

Stowarzyszenie Nasz Bocian przeprowadziło w ostatnich miesiącach badania ankietowe na grupie 767 pacjentów uczestniczących w programie oraz 37 realizatorów. Zarówno pacjenci, jak i realizatorzy oceniają założenia programu bardzo pozytywnie. Badani docenili dostępność leczenia, organizację procedury oraz merytoryczność programu.

Źródło: MZ
Foto: MZ

 

Nietrzymanie moczu i dysfunkcje dna miednicy to nie tylko problem medyczny, ale także społeczny. Pacjenci ograniczają aktywność, rezygnują ze sportu, podróży, życia intymnego, niekiedy wycofują się z relacji. Tymczasem w wielu przypadkach można im pomóc. Warunkiem jest dobra diagnostyka i indywidualnie dobrana terapia, także z wykorzystaniem nowoczesnej fizjoterapii.
Szacuje się, że nietrzymanie moczu może dotyczyć w Polsce ok. 2,5 mln osób. Problem często kojarzony jest z kobietami po porodach albo w okresie menopauzy, ale nie dotyczy wyłącznie kobiet. Z rehabilitacji urologicznej i uroginekologicznej korzystają także mężczyźni – m.in. po leczeniu urologicznym, po operacjach prostaty, z parciami naglącymi, bólem miednicy czy zaburzeniami pracy mięśni dna miednicy.
 
Dla pacjentów to często codzienność podporządkowana objawom: planowanie wyjść pod kątem dostępu do toalety, rezygnacja z podróży, sportu, spotkań, pracy wymagającej dłuższego przebywania poza domem. Objawy mogą zaburzać sen, pogarszać koncentrację, wywoływać lęk przed „wpadką” w miejscu publicznym, wpływać na relacje intymne i prowadzić do izolacji.

Problem interdyscyplinarny

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu rozwija podejście łączące fizjoterapię, medycynę kliniczną, diagnostykę funkcjonalną i nowoczesne metody oceny pracy mięśni. Celem jest leczenie skuteczniejsze, bardziej precyzyjne i oparte na obiektywnych danych. Badacze analizują m.in. aktywność mięśni dna miednicy, ustawienie miednicy, napięcie mięśniowe, koordynację oddechu i postawy oraz skuteczność metod takich jak wysokoindukcyjna stymulacja elektromagnetyczna. W diagnostyce wykorzystują m.in. elektromiografię powierzchniową i elastografię.

– Nowoczesna rehabilitacja urologiczna i uroginekologiczna nie polega na tym, żeby powiedzieć pacjentowi: „proszę ćwiczyć mięśnie Kegla” – mówi dr hab. Kuba Ptaszkowski, prof. UMW z Zakładu Fizjoterapii Klinicznej i Rehabilitacji Uniwersyteckiego Centrum Fizjoterapii i Rehabilitacji. – Najpierw musimy sprawdzić, czy pacjent w ogóle prawidłowo aktywuje mięśnie dna miednicy, czy potrafi je rozluźnić, czy problemem jest osłabienie, nadmierne napięcie, brak koordynacji, ból, blizna, zaburzenie oddechu, postawy albo kontroli ciśnienia w jamie brzusznej. Samodzielne ćwiczenia mogą pomagać, ale źle dobrane bywają nieskuteczne, a u części osób mogą nawet nasilać objawy. Dlatego w podejściu, które rozwijamy na UMW, kluczowe są diagnostyka, indywidualizacja terapii i obiektywna ocena pracy mięśni.

Efekty badań prowadzonych na UMW nie pozostają wyłącznie w publikacjach naukowych. Są wykorzystywane w programach terapeutycznych, działaniach edukacyjnych, szkoleniach dla fizjoterapeutów i lekarzy oraz w poradniku dla pacjentów. Uczelnia rozwija także współpracę z ośrodkami medycznymi i instytucjami publicznymi, aby zwiększać dostępność rehabilitacji urologicznej i uroginekologicznej.

Dobrze dobrana rehabilitacja może ograniczać objawy i wspierać pacjenta w powrocie do normalnego rytmu życia. Dlatego w terapii coraz większe znaczenie ma nie tylko ocena parametrów pracy mięśni, ale także wpływ leczenia na codzienne funkcjonowanie.

– W rehabilitacji uroginekologicznej sukcesem nie zawsze jest wyłącznie wynik badania – podkreśla prof. Ptaszkowski. – Dla pacjenta sukcesem bywa to, że może wrócić do biegania, przespać noc, pójść na spotkanie albo przestać nosić wkładki zabezpieczające. W badaniach oceniamy parametry pracy mięśni, ale równie ważny jest praktyczny efekt terapii, czyli to, czy pacjent lepiej funkcjonuje. Poprawa jakości życia jest jednym z najważniejszych celów terapii.

Kiedy do specjalisty?

Specjaliści zwracają uwagę, że wiele osób zwleka z szukaniem pomocy. Nietrzymanie moczu po porodzie, w okresie menopauzy czy po operacji bywa traktowane jako „naturalna konsekwencja wieku” albo „normalny koszt macierzyństwa”. Tymczasem częste występowanie objawów nie oznacza, że trzeba się z nimi godzić.

Eksperci UMW radzą, by do specjalisty zgłosić się m.in. wtedy, gdy pojawia się nietrzymanie moczu przy kaszlu, kichaniu, śmiechu, wysiłku lub bieganiu; nagła, trudna do powstrzymania potrzeba oddania moczu; częste wizyty w toalecie; wstawanie w nocy; uczucie ciężkości lub obniżenia narządów miednicy; ból w obrębie miednicy, krocza lub podbrzusza; dolegliwości po porodzie, operacjach urologicznych lub ginekologicznych; a także trudności w życiu intymnym związane z bólem, napięciem lub dyskomfortem.

–  Pierwsza wizyta nie powinna kojarzyć się z bólem ani przymusem – dodaje ekspert UMW. – Zaczyna się od rozmowy, analizy objawów, stylu życia, aktywności, przebytych porodów lub operacji. Dopiero później dobierany jest zakres badania funkcjonalnego. Jeżeli diagnostyka dotyczy intymnych obszarów ciała, szczególne znaczenie mają zgoda pacjenta, wyjaśnienie każdego etapu i możliwość przerwania procedury w dowolnym momencie.

Terapia zwykle trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. Jej długość zależy od rodzaju problemu, wieku, chorób współistniejących, nasilenia objawów i systematyczności pracy własnej pacjenta. Pierwsze efekty część osób obserwuje już po kilku wizytach i wdrożeniu zaleceń domowych, ale w przypadkach przewlekłych, bólowych lub pooperacyjnych potrzebny może być dłuższy proces.

Rehabilitacja może być również ważnym elementem leczenia zachowawczego i interdyscyplinarnego. U części pacjentów dobrze dobrana terapia ogranicza nasilenie objawów na tyle, że leczenie operacyjne nie jest konieczne albo może zostać odroczone. Może też wspierać leczenie farmakologiczne, przygotowanie do zabiegu i powrót do sprawności po operacji. Decyzja zawsze powinna być jednak podejmowana indywidualnie, po diagnostyce i konsultacji ze specjalistą.

Konieczne zmiany systemowe

Z rehabilitacji urologicznej i uroginekologicznej można korzystać przede wszystkim w wyspecjalizowanych gabinetach fizjoterapii, poradniach rehabilitacyjnych oraz wybranych ośrodkach medycznych współpracujących z lekarzami. W ramach NFZ nie funkcjonuje obecnie powszechnie dostępna, odrębna ścieżka świadczeń określanych wprost jako rehabilitacja uroginekologiczna. Pacjenci mogą jednak –  zależnie od placówki, wskazań medycznych i decyzji lekarza –  korzystać z ogólnych świadczeń rehabilitacyjnych. W przypadku świadczeń finansowanych publicznie potrzebne jest skierowanie od lekarza ubezpieczenia zdrowotnego.

Eksperci UMW podkreślają, że potrzebne są zmiany systemowe: większa świadomość pacjentów, lepsze kierowanie do fizjoterapeutów urologicznych i uroginekologicznych oraz większa dostępność świadczeń finansowanych publicznie. Zespół UMW prowadzi działania edukacyjne, szkoleniowe i systemowe, m.in. we współpracy z instytucjami publicznymi, organizacjami społecznymi, Komitetem Rehabilitacji PAN i podkomisją sejmową ds. uroonkologii.

Jednym z efektów takich działań jest wydanie poradnika „Rehabilitacja urologiczna dla kobiet i mężczyzn”, przygotowanego z myślą o pacjentach, którzy nie wiedzą, że ich objawy można diagnozować i leczyć albo wstydzą się zapytać o pomoc. To ważne, bo wokół nietrzymania moczu i mięśni dna miednicy wciąż funkcjonuje wiele mitów: że „po porodzie tak już musi być”, że „w menopauzie to normalne”, że problem dotyczy wyłącznie starszych kobiet, że mężczyźni nie mają takich dolegliwości, albo że jedynym rozwiązaniem jest operacja.

Specjaliści UMW chcą, aby rehabilitacja urologiczna i uroginekologiczna była traktowana jako naturalna część ścieżki leczenia: po porodzie, po operacjach, w nietrzymaniu moczu i w przewlekłych dolegliwościach miednicy. Nie jako temat wstydliwy i odkładany latami, ale jako realna pomoc, która może przywracać pacjentom sprawczość, swobodę i komfort codziennego życia.

Źródło: UMW

Dzień Dziadka to dobra okazja do tego, aby mówić o zdrowiu mężczyzn – zwłaszcza tych po 50. roku życia. Ta grupa najbardziej zagrożona zachorowaniem na raka prostaty, a jednocześnie najmniej skłonna do badań profilaktycznych i regularnych wizyt u lekarza. Tymczasem współczesna medycyna oferuje narzędzia, które pozwalają zapobiegać i leczyć nowotwory u mężczyzn skuteczniej niż kiedykolwiek wcześniej. Warunkiem jest jednak to, aby chorobę wykryć odpowiednio wcześnie, oraz aby pacjent miał realny dostęp do diagnostyki i nowoczesnego leczenia.
Rak prostaty (gruczołu krokowego) jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem u mężczyzn w Polsce i jedną z głównych przyczyn zgonów onkologicznych. Każdego roku diagnozę tę słyszy ponad 20 tys. mężczyzn, a zdecydowana większość zachorowań dotyczy osób po 50. roku życia. Niepokoi, że nowotwory gruczołu krokowego charakteryzuje się najwyższą dynamiką wzrostu zachorowalności, a szczególnie duże przyspieszenie tempa wzrostu obserwowane jest w ostatniej dekadzie. Zachorowalność rośnie wraz ze starzeniem się społeczeństwa, jednak śmiertelność nie spada w takim tempie, jak pozwalałby na to postęp medycyny.

Eksperci podkreślają, że rak prostaty z punktu widzenia medycyny jest dziś chorobą, z którą można sobie dobrze radzić – pod warunkiem wczesnego wykrycia i sprawnie działającego systemu opieki medycznej. W stadium wczesnym możliwe jest leczenie radykalne, a nawet w chorobie zaawansowanej dostępne są terapie wydłużające życie i poprawiające jego jakość. Problem polega na tym, że postęp medyczny nie zawsze przekłada się na realne korzyści dla pacjentów, jeśli zawodzi organizacja i finansowanie leczenia onkologicznego.

Największa bariera: męska niechęć do badań

Rak prostaty przez długi czas może rozwijać się bezobjawowo albo dawać niespecyficzne dolegliwości, które łatwo zbagatelizować. Wielu mężczyzn latami odkłada wizytę u lekarza, wykonanie prostego badania PSA czy konsultację urologiczną. Skutkiem są rozpoznania stawiane zbyt późno – wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana. Konsekwencje tej postawy dotykają całe rodziny.

– „Mój tato zmarł z powodu zbyt późno rozpoznanego nowotworu gruczołu krokowego. Ciężka operacja, przerzuty do kości, a potem do płuc. Dziewięć lat życia z rozprzestrzeniającym się rakiem. Kiedy choroba onkologiczna wchodzi do domu, zmienia się życie nie tylko osoby chorej, ale całej rodziny” – mówi Beata Borucka, twórczyni Silver TV, córka pacjenta z rakiem prostaty.

Podobne doświadczenia opisuje Joanna, której ojciec choruje na raka prostaty: – „O tym, że tata choruje na raka prostaty, dowiedziałam się dopiero po kilku latach od diagnozy. Tata kurczowo trzymał się informacji, że jeszcze nie trzeba działać. Dziś choroba zaczęła postępować. Widzę, jak trudno jest mu pytać lekarzy o to, co naprawdę ważne. Gdybym wiedziała wcześniej, próbowałabym interweniować”.

Program „Moje Zdrowie” to realna szansa na wczesne wykrycie choroby

Kluczową rolę w odwracaniu tych dramatycznych scenariuszy odgrywa profilaktyka. Jednym z najważniejszych narzędzi jest program Moje Zdrowie, realizowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. To bezpłatny bilans zdrowia dorosłego człowieka, dostępny dla każdej osoby ubezpieczonej w NFZ, która ukończyła 20 lat.

Z programu można korzystać:

Dla mężczyzn po 50. roku życia szczególnie istotne jest to, że w pakiecie badań znajduje się oznaczenie poziomu PSA, czyli podstawowego biomarkera raka prostaty. Program obejmuje również m.in. morfologię krwi, badanie stężenia glukozy, kreatyniny, lipidogram oraz – w zależności od wieku i czynników ryzyka – badania rozszerzone. Udział w programie jest prosty: wystarczy wypełnić ankietę zdrowotną (online w Internetowym Koncie Pacjenta lub w stacjonarnie w przychodni POZ), wykonać badania i odbyć podsumowującą wizytę u lekarza, zakończoną przygotowaniem indywidualnego planu zdrowotnego.

Terapia radioligandowa – przełom, który w Polsce wciąż nie jest dostępny

Jednym z największych przełomów ostatnich lat w leczeniu zaawansowanego raka prostaty jest terapia radioligandowa, wykorzystująca osiągnięcia medycyny nuklearnej. Metoda ta polega na precyzyjnym dostarczeniu promieniowania bezpośrednio do komórek nowotworowych, dzięki wykorzystaniu antygenu PSMA, który w dużej ilości występuje na komórkach raka prostaty. Terapia radioligandowa jest stosowana u pacjentów z rozsianym rakiem prostaty opornym na kastrację, u których zostały wyczerpane standardowe opcje leczenia. Badania kliniczne i doświadczenia z krajów Europy Zachodniej pokazują, że metoda ta wydłuża życie pacjentów, opóźnia progresję choroby, zmniejsza dolegliwości bólowe i pozwala zachować lepszą jakość życia, przy korzystnym profilu bezpieczeństwa.

W wielu krajach europejskich – m.in. w Niemczech, Francji, Włoszech czy krajach skandynawskich – terapia radioligandowa jest refundowana i stanowi element standardowej opieki onkologicznej. W Polsce pacjenci mają do niej dostęp jedynie w ramach procedury Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL), co oznacza długą, niepewną i indywidualną ścieżkę administracyjną.

– „Terapia radioligandowa to jeden z największych przełomów w leczeniu zaawansowanego raka prostaty. W wielu krajach Europy jest już standardem, a w Polsce wciąż pozostaje wyjątkiem. Ale pacjenci z rakiem prostaty nie mają czasu czekać – dla nich każdy miesiąc ma znaczenie. Dlatego liczymy na jak najszybszą refundację i realne udostępnienie tej nowoczesnej metody leczenia chorym w Polsce” – podkreśla Anna Kupiecka, prezes Fundacja OnkoCafe.

– „Postęp medycyny nie poprawi statystyk przeżyć, jeśli nie pójdą za nim decyzje systemowe. Potrzebujemy równocześnie profilaktyki, sprawnej diagnostyki i dostępu do nowoczesnego leczenia – inaczej dziadkowie nadal będą przegrywać z chorobą, jaką jest rak prostaty” – dodaje.

To może być najważniejszy prezent

Ogromną rolę w dbaniu o zdrowie mężczyzn odgrywają ich bliscy, i coraz częściej są to także wnuki. – „Zabierz dziadka na badania, pomóż mu wypełnić ankietę programu Moje Zdrowie, porozmawiaj z nim o PSA. Profilaktyka to prezent, który naprawdę może uratować życie” – apeluje Anna Kupiecka.

Dzień Dziadka to dobry moment, aby zacząć rozmowę, która może zmienić przyszłość całej rodziny. Bo w raku prostaty czas ma znaczenie, a medycyna – jeśli tylko damy jej szansę – potrafi dziś naprawdę wiele.

Źródło: Komunikat Prasowy

Chemikalia niszczą zdrowie mężczyzn, a w Polsce znacząco przyczyniają się do zachorowań na raka prostaty i jądra oraz niepłodności. Najnowszy raport naukowy Health and Environment Alliance (HEAL) wiąże to z ekspozycją na działanie substancji endokrynnie czynnych (EDC), tzw. wiecznych chemikaliów (PFAS), metali ciężkich, pestycydów i mikroplastiku.
 
Zanieczyszczenie środowiska szkodliwymi substancjami chemicznymi oraz ich obecność w produktach codziennego użytku notuje się już na wszystkich kontynentach. Kumulacja zanieczyszczeń przemysłowych w Europie, m.in. na Śląsku w Polsce, w dolinie Padu we Włoszech, skażenia wody tzw. wiecznymi chemikaliami (PFAS) w Szwecji czy wysokie stężenia pestycydów w rolniczych regionach Francji coraz częściej korelowana jest z wyższym odsetkiem zachorowań na raka prostaty i jądra.

Naukowcy udokumentowali powszechne narażenie na działanie substancji endokrynnie czynnych (EDC), takich jak ftalany i PFAS („wieczne chemikalia”), przy czym narażenie prenatalne u mężczyzn (w okresie rozwoju płodowego) wiąże się z wyższym ryzykiem raka jądra.

„W całej Europie dane są spójne i niepokojące: wzrasta liczba zachorowań na raka prostaty i jądra, spada jakość nasienia (o ponad połowę w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci) i coraz powszechniej występują zaburzenia hormonalne. To wszystko koreluje z ekspozycją na szkodliwe substancje chemiczne, które wciąż są zbyt powszechne i coraz częściej występują w naszym codziennym środowisku” – mówi autorka raportu, specjalistka ds. endokrynologii i andrologii klinicznej dr Rossella Cannarella. Według badaczki u mężczyzn zarówno jądra, prostata, jak i układ hormonalny są wyjątkowo wrażliwe na działanie substancji chemicznych, zwłaszcza we wczesnym okresie rozwoju i w wieku rozrodczym.

Narażenie rodziców na działanie substancji chemicznych jeszcze przed poczęciem wiąże się m.in. ze zmniejszoną masą urodzeniową czy zaburzeniami rozrodczości u męskiego potomstwa.

„Raport pokazuje, że męski układ rozrodczy jest szczególnie wrażliwy na działanie substancji chemicznych. Dowody na to, jak szkodliwe chemikalia przyczyniają się do niepłodności i zachorowalności na raka, są naprawdę niepokojące” – podkreśla Génon Jensen, dyrektorka wykonawcza HEAL.

Szacuje się, że koszty związane z konsekwencjami narażenia zdrowia mężczyzn na te substancje przekraczają już 15 mld euro rocznie.

„Dane dla Polski co prawda wskazują niższą od europejskiej średniej zapadalność na nowotwory prostaty czy nowotwory jądra, ale zaskakują ponadprzeciętną śmiertelnością. Rak prostaty to w Polsce blisko jedna czwarta wszystkich zachorowań na raka u mężczyzn i skutkuje 11% ich zgonów. U młodych mężczyzn, w wieku 20-44 lata, najczęściej występują nowotwory jądra” – wskazuje Olga Wdowiczak, lekarka i ekspertka HEAL.

Zagrożenia związane z zanieczyszczeniem chemicznym wymagają natychmiastowych działań politycznych opartych na wynikach badań naukowych, zwłaszcza że narażenie rodziców na substancje chemiczne coraz częściej łączy się z niekorzystnym wpływem na zdrowie przyszłych pokoleń. Przygotowywana aktualizacja unijnego rozporządzenia REACH będzie dobrą okazją do dostosowania regulacji poświęconych substancjom chemicznym do dowodów naukowych i rzeczywistej skali narażenia na zagrożenia dla zdrowia.

„Wraz z nadchodzącą zmianą rozporządzenia REACH politycy w UE mają wyjątkową okazję, aby zapobiegać chorobom, poprawić zdrowie reprodukcyjne i zapewnić dobrobyt przyszłym pokoleniom” – podsumowuje Génon K. Jensen.

Raport ukazuje się w listopadzie – miesiącu świadomości zdrowia mężczyzn i w ramach globalnej akcji Movember.

Pełny raport HEAL „Zanieczyszczenia chemiczne a zdrowie mężczyzn: ukryty kryzys w Europie” (po angielsku)
Przedmowa, streszczenie raportu oraz najważniejsze informacje dot. Polski (po polsku)

Źródło: Health and Environment Alliance (HEAL)

Listopad kojarzy się z zapuszczaniem wąsów i lekką, internetową narracją Movember, ale dla rodzin mierzących się z rakiem prostaty to czas pełen emocji, obaw i rozmów, na które wcześniej często brakowało odwagi. Najczęstszy męski nowotwór w Polsce wciąż zbyt często wykrywany jest za późno – co roku diagnozuje się około 21 tysięcy nowych przypadków, a blisko 5,5 tysiąca mężczyzn umiera. Lekarze podkreślają, że choroba w swoich wczesnych stadiach jest dobrze uleczalna, jednak polscy pacjenci wciąż trafiają do specjalistów zbyt późno. Kobiety – partnerki, żony i córki – coraz częściej stają się tymi, które zauważają pierwsze sygnały, mobilizują do badań i towarzyszą bliskim w trudnych decyzjach terapeutycznych.
Rak prostaty jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem u mężczyzn w Polsce – w 2022 roku odnotowano ok. 21 tys. zachorowań. Wśród nowotworów męskiego układu płciowego rak gruczołu krokowego występuje ponad 13 razy częściej niż drugi w kolejności rak jąder. Rosnąca zachorowalność na raka prostaty związana jest przede wszystkim ze starzeniem się społeczeństwa, bo ryzyko zachorowania rośnie z wiekiem, szczególnie po 50. roku życia. Wraz ze starzeniem się populacji w Polsce, obserwowany jest też stały wzrost liczby zgonów z powodu raka prostaty. Obecnie umiera z jego powodu ok. 5,5 tys. mężczyzn rocznie, co oznacza, że 1 na 4 pacjentów, u których zdiagnozowano ten nowotwór, umiera z jego powodu. Tym samym w klasyfikacji onkologicznych przyczyn zgonów u mężczyzn nowotwór gruczołu krokowego zajmuje 2. pozycję, ustępując miejsca jedynie nowotworowi płuc.

„Trend jest bardzo niepokojący. Zachorowalność rośnie, co częściowo wynika z wydłużania życia i lepszej diagnostyki, ale jednocześnie śmiertelność nie spada tak, jak powinna. W części krajów Europy Zachodniej, m.in. w Skandynawii czy w Holandii, widzimy stabilizację lub spadek zgonów z powodu raka gruczołu krokowego, dzięki skutecznym programom wczesnego wykrywania i szerokiemu dostępowi do nowoczesnych terapii. U nas ten efekt jest wciąż za słaby. Rak prostaty z punktu widzenia medycyny jest chorobą, z którą naprawdę można sobie dziś dobrze radzić – jeśli wykryjemy ją wcześnie, jest duża szansa na całkowite wyleczenie. Problem w Polsce polega jednak na tym, że wciąż zbyt wielu mężczyzn zgłasza się do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana lub rozsiana” – mówi dr Iwona Skoneczna, onkolog kliniczny, kierująca Oddziałem Chemioterapii w Szpitalu Grochowskim w Warszawie.

Kiedy jest za późno na „będzie dobrze”

Movember, czyli „wąsaty listopad”, to globalny ruch zachęcający mężczyzn do rozmowy o zdrowiu, szczególnie o raku prostaty i raku jądra, a także o zdrowiu psychicznym. „To czas, kiedy głośniej niż zwykle apelujemy do mężczyzn: zbadaj się, zrób test PSA, idź do urologa, nie bój się rozmowy o swoich objawach. Ale widzimy, że w codzienności to często kobiety – partnerki, żony, córki – robią kawał roboty w profilaktyce. Ich rola jest nieoceniona, zwłaszcza, że w Polsce wciąż brakuje zorganizowanego programu badań przesiewowych w kierunku raka prostaty, a poziom świadomości wśród mężczyzn – choć rośnie – nadal jest niewystarczający. Dlatego mężczyźni potrafią latami bagatelizować objawy: częstsze oddawanie moczu, wstawanie w nocy, problemy z erekcją. I nierzadko do lekarza udają się dopiero pod naciskiem bliskiej im kobiety” – zaznacza Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe.
„W listopadzie, gdy trwa akcja Movember i wiele mówi się o profilaktyce męskich nowotworów, nie możemy zapominać o chorych z zaawansowanym, przerzutowym rakiem prostaty. Wielu z nich ma już za sobą liczne terapie i wykorzystało wszystkie dostępne dotąd opcje leczenia. Dlatego tak ważne jest pojawianie się nowych możliwości terapeutycznych. Jedną z nich jest terapia radioligandowa” – mówi dr Bożena Sikora-Kupis z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

ANKIETA ONKOCAFE DLA PACJENTÓW Z RAKIEM PROSTATY

Radioligandy – co to właściwie jest?

Brzmi skomplikowanie, ale idea jest dość prosta: chodzi o to, żeby lek radioizotopowy trafił dokładnie tam, gdzie jest rak, z możliwie małą szkodą dla zdrowych tkanek.
„W leczeniu systemowym od lat marzymy o tym, żeby dostarczać leki tylko do komórek nowotworowych, omijając zdrowe tkanki. Terapia radioligandowa właśnie to robi. W raku prostaty kluczową rolę odgrywa białko PSMA – antygen błonowy specyficzny dla prostaty, bardzo często obecny na komórkach raka, zwłaszcza w przerzutach, i rzadko spotykany w prawidłowych tkankach. Ten antygen jest jak hak, o który może zaczepić się lek radioligandowy. Jest to lek, który składa się z dwóch części: ligandu, który rozpoznaje PSMA, oraz radioaktywnego lutetu-177, który po związaniu z komórką nowotworową niszczy ją od środka. Dzięki temu jesteśmy w stanie dotrzeć do przerzutów rozsianych po całym organizmie – mówi dr Iwona Skoneczna.
To leczenie jest przeznaczone dla mężczyzn z zaawansowanym rakiem prostaty opornym na leczenie hormonalne, którzy mają już za sobą zarówno standardowe leczenie hormonalne, jak i chemioterapię, a choroba wciąż postępuje.
„U pacjentów poddawanych leczeniu radioligandowemu obserwujemy istotne klinicznie wydłużenie czasu do progresji choroby, redukcję nasilenia bólu oraz poprawę parametrów przeżycia całkowitego. Co równie ważne, terapia radioligandowa charakteryzuje się korzystnym profilem bezpieczeństwa i dobrą tolerancją. Nie powoduje istotnego pogorszenia jakości życia, co u chorych z zaawansowanym stadium raka prostaty ma szczególnie duże znaczenie” – podkreśla dr Bożena Sikora-Kupis.

Na raka choruje cała rodzina

O tym, jak wygląda życie z rakiem prostaty „od środka”, opowiadają córki pacjentów.
„Mój tato zmarł z powodu zbyt późno rozpoznanego nowotworu gruczołu krokowego. Ciężka operacja, przerzuty do kości, a z kości do płuc. Dziewięć lat życia z rozprzestrzeniającym się rakiem. Kiedy choroba onkologiczna wchodzi do domu, zmienia się życie nie tylko osoby chorej. W obliczu diagnozy stoi całe bliższe i dalsze otoczenie. Podczas choroby taty dostałam parę ważnych lekcji: o pierwsze słuchać i pozwolić mówić choremu, to co czuje i myśli, a nie mówić za niego; po drugie zachowywać się normalnie i dać choremu jak najdłużej poczucie sprawczości w nowej sytuacji, czyli pozwolić mu decydować i działać, a co najważniejsze nie kłamać. Słowa „wiem, że się boisz i ja też się boję, ale robimy wszystko, żeby z tego wyjść” znaczą więcej niż puste „będzie dobrze”. Lekcja trzecia to konieczność zadbania o siebie i korzystania z pomocy. Pamiętajmy, że pomoc oznacza pójście po moc, a ona nam i choremu bardzo potrzebna” – mówi Beata Borucka, twórczyni Silver TV.
Z podobnymi emocjami mierzy się pani Joanna: „O tym, że tata choruje na raka prostaty, dowiedziałam się dopiero roku temu, choć diagnozę postawiono już kilka lat wcześniej. Przez ten czas tata pozostawał jedynie w obserwacji – prywatny lekarz powtarzał, że jeszcze nie trzeba działać, a tata kurczowo trzymał się tej informacji. Gdybym wiedziała o wszystkim od początku, z pewnością próbowałabym interweniować. Niestety, ostatnie badania wykonane w październiku pokazały, że choroba zaczęła postępować. Tata dostał skierowanie na operację, ale nie jest do niej przekonany. Próbuję wspierać go całym sercem, ale jest to dla mnie dużym wyzwaniem – ja jestem człowiekiem czynu, działam natychmiast, dzwonię, pytam, organizuję. Tata przeciwnie: działa wolno, a choć sytuacja niekiedy wymaga szybkiej reakcji. Nasze rozmowy bywają przez to bardzo trudne. Kiedy mówię: „tato, zrób to, sprawdź tamto”, on ma poczucie, że próbuję przejąć kontrolę i odbieram mu sprawczość. Widzę też, że tata nie potrafi zapytać lekarzy o to, co naprawdę chciałby wiedzieć. Kiedy sama chorowałam, dopytywałam o wszystko – o leczenie, o ból, o to, co mnie czeka. Tata natomiast zamyka się w sobie. Dlatego chciałabym, żeby znalazł wsparcie u kogoś, kto przeszedł podobną drogę, z kim mógłby porozmawiać bez wstydu i skrępowania”.
Pani Joanna przyznaje, że bez wsparcia innych kobiet – w tym tych, które poznała dzięki Fundacji OnkoCafe – byłoby jej dużo trudniej: „Oprócz leczenia bardzo potrzebne jest miejsce, gdzie można zapytać się: Czy inni też się boją?, Co dalej? Jak rozmawiać z tatą, który udaje, że wszystko jest w porządku?”.

Jak poprawić statystyki

Z perspektywy organizacji pacjentów kluczowe jest to, aby dwie rzeczy działy się równolegle: poprawa profilaktyki i wcześniejszego wykrywania nowotworów prostaty oraz zwiększanie dostępności do nowoczesnego leczenia zaawansowanego raka.
„Movember to idealny moment, aby głośno zachęcać mężczyzn po 50. roku życia (a przy obciążającym wywiadzie rodzinnym – już po 45.) do regularnych badań i wizyt u urologa oraz do przełamywania wstydu i stereotypów. Jednocześnie apelujemy do decydentów o zapewnienie szerokiego dostępu do diagnostyki PET, stworzenie stabilnych ścieżek finansowania terapii radioligandowych w Polsce oraz budowanie zespołów wielospecjalistycznych, które potrafią takie leczenie zaplanować i przeprowadzić” – mówi Anna Kupiecka.
„Nie ma jednego magicznego rozwiązania, które z dnia na dzień poprawi statystyki. Ale jeśli będziemy równocześnie wcześniej diagnozować chorobę i dawać chorym z zaawansowanym rakiem dostęp do tak przełomowych metod jak terapia radioligandowa, mamy realną szansę odwrócić niekorzystny trend śmiertelności” – podsumowuje dr Iwona Skoneczna.

Źródło: komunikat prasowy

W ramach kampanii profilaktyki nowotworów męskich „Męski Listopad”, organizowanej przez Białostockie Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, przygotowano dla mężczyzn po 40. roku życia aż 1000 darmowych badań poziomu PSA i testosteronu. Akcja ruszyła 5 listopada 2025 r., podczas wydarzenia inauguracyjnego z udziałem środowiska lekarskiego i lokalnych liderów.
W dniu 5 listopada w salonie Barberia For Men w Białymstoku odbyła się oficjalna inauguracja akcji „Męski Listopad 2025”, organizowanej przez Białostockie Centrum Onkologii. W ramach kampanii mężczyźni po 40. roku życia mają możliwość skorzystania z bezpłatnych badań: oznaczenia poziomu PSA (całkowitego i wolnego) oraz testosteronu. 

Badania są dostępne dla 1000 osób i nie wymagają specjalnego przygotowania. Zapisy prowadzone są pod numerem telefonu 85 664 68 88. Dodatkowo uczestnicy akcji otrzymują vouchery – m.in. na mecz klubowy Jagiellonia Białystok lub na trening w centrum fitness – co ma dodatkowo zachęcać do uczestnictwa. 

Specjaliści podkreślają, że rak prostaty pozostaje jednym z najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn w Polsce, a jego wczesne wykrycie ma kluczowe znaczenie dla skutecznego leczenia. W trakcie inauguracji dr Mariusz Ciemerych zaznaczył: „Panowie, namawiam do badania, ponieważ wczesne wykrycie choroby to szansa na zdrowie i sukces terapeutyczny”.

Akcja „Męski Listopad” to nie tylko badania, ale też kampania społeczna, która ma przełamywać tabu wokół zdrowia mężczyzn oraz promować odpowiedzialność za własne zdrowie. Obecni na wydarzeniu samorządowcy apelowali, by mężczyźni nie odkładali wizyty u lekarza. „Tak jak troszczymy się o samochody i motocykle, róbmy też przeglądy techniczne nas samych” – mówił ambasador akcji, kierowca rajdowy Jarosław Kazberuk. 

Warto podkreślić także rolę profilaktyki – inicjatywy takie jak ta zwiększają szanse wczesnego rozpoznania choroby i mogą uratować życie. Organizatorzy akcji zaznaczają, że zainteresowanie jest bardzo duże, a zapisy przerosły początkowe oczekiwania. 

Akcja „Męski Listopad” w Białymstoku to przykład skutecznej inicjatywy edukacyjno-profilaktycznej skierowanej do mężczyzn. Dzięki bezpłatnym badaniom poziomu PSA i testosteronu oraz zachętom w postaci voucherów projekt łączy medycynę z motywacją społeczną. Wczesna diagnostyka nowotworów męskich i zmiana postaw wobec własnego zdrowia mogą realnie przełożyć się na lepsze wyniki leczenia. Nie odkładaj wizyty – sprawdź się już dziś.

Źródło: Białostockie Centrum Onkologii

W Polsce rak prostaty to jeden z najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn — ale wciąż zbyt rzadko rozpoznawany na czas. Mimo rosnącej dostępności badań i kampanii edukacyjnych, dla wielu Polaków temat pozostaje tabu. Najnowsze badanie SW Research zrealizowane dla marki Domowe Laboratorium ujawnia, że ponad połowa mężczyzn trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba daje silne objawy. Strach, wstyd i mit o „prawdziwym mężczyźnie, który nie choruje” okazują się silniejsze niż profilaktyka.
Niepokojące dane pokazują, że aż 60% ankietowanych uważa, iż panowie nie wykonują badań profilaktycznych, a połowa kojarzy je z dyskomfortem i wstydem. Co gorsza, blisko połowa badanych (44%) przyznaje, że mężczyźni wolą nie wiedzieć o ewentualnej chorobie, by nie mierzyć się z lękiem przed diagnozą, a co czwarty (24%) nie potrafi wymienić żadnych objawów raka prostaty. W efekcie choroba rozwija się po cichu – do momentu, gdy jest już zaawansowana.

Psychologowie i lekarze alarmują: kluczowa jest nie tylko wiedza o profilaktyce, ale też przełamanie barier emocjonalnych. Mężczyźni wciąż częściej stawiają na pozorną siłę niż na odpowiedzialność za własne zdrowie. Tymczasem wczesne wykrycie raka prostaty daje niemal stuprocentową szansę na całkowite wyleczenie.

Listopad, uznawany na całym świecie za Miesiąc Męskiego Zdrowia, to czas kampanii Movember, przypominającej, że troska o siebie nie jest oznaką słabości, lecz dojrzałości – i że wizyta u urologa może uratować życie.

Na pytanie, jakie objawy mogą wskazywać na raka prostaty, ponad połowa ankietowanych (53%) wskazała na trudności w oddawaniu moczu. Aż 46% uznało, że sygnałem alarmowym może być ból w podbrzuszu lub okolicy krzyżowej, a 44% – częste oddawanie moczu w nocy. Zaledwie 27% badanych powiązało chorobę z obecnością krwi w moczu lub nasieniu, a tylko 18% wskazało zaburzenia erekcji. Co czwarty Polak (24%) przyznał, że nie potrafi wymienić żadnych objawów, które mogą świadczyć o raku prostaty. Te wyniki pokazują, że nawet jeśli mężczyźni są w stanie dostrzec fizyczne zmiany, wciąż nie kojarzą ich z możliwym nowotworem – co znacząco opóźnia moment zgłoszenia się do specjalisty.

Wstyd jako jedna z najczęstszych blokad

Najsilniejszą barierą powstrzymującą mężczyzn przed wizytą u lekarza jest wstyd i zakłopotanie – wskazało na nie aż 56% ankietowanych. Tuż za nim pojawia się strach przed diagnozą (43%) oraz bagatelizowanie problemu (tak uważa 41% respondentów). Istotną rolę odgrywa także lęk przed utratą „męskości”, problemy z potencją, erekcją (30%). Na liście blokad znalazły się również nieprzyjemne skojarzenia związane z badaniem per rectum (35%), brak wiedzy o objawach i profilaktyce (36%) oraz typowo praktyczne trudności: brak czasu (18%) i ograniczony dostęp do specjalistów czy długie terminy badań (24%).

– Wstyd, który towarzyszy badaniom i chorobom związanym z prostatą, często ma głębsze podłoże niż tylko obawa przed samym badaniem. Mężczyźni wychowani w kulturze „bycia silnym”, „nieokazywania słabości” i „radzenia sobie samemu” mają ogromną trudność w mówieniu o swoich emocjach czy problemach seksualnych. Dla wielu z nich sprawność seksualna stanowi potwierdzenie męskości, a choroba uderza w poczucie kontroli nad ciałem i życiem. Gdy ciało przestaje słuchać, pojawia się frustracja, lęk i poczucie utraty części swojej tożsamości – mówi Dominka Gołąb, psycholog i seksuolog.

Mit o utracie męskości i problemach z potencją

Jednym z najtrwalszych stereotypów związanych z rakiem prostaty jest przekonanie, że jego leczenie zawsze kończy się problemami z potencją. Choć w rzeczywistości nie jest to reguła, aż 36% badanych biorących udział w badaniu marki Domowe Laboratorium uważa, że taka konsekwencja występuje zawsze lub bardzo często. Co gorsza, niemal połowa ankietowanych (45%) nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi, co pokazuje, jak wiele niepewności i niewiedzy otacza ten temat. Tylko nieliczni – niecałe 20% – wskazali, że problemy z potencją pojawiają się rzadko i są to tylko wyjątkowe przypadki.

–  Pamiętajmy, że zaburzenia erekcji nie świadczą automatycznie o raku prostaty. To bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ w większości przypadków zaburzenia erekcji nie są one chorobą samą w sobie, lecz objawem, który wymaga dalszej diagnostyki. Przyczyny zaburzeń erekcji mogą być naprawdę różnorodne – od zaburzeń napięcia mięśni dna miednicy, przez niedobory testosteronu, aż po problemy z układem krążenia i postępującą miażdżycę. Warto przy tym pamiętać, że naczynia krwionośne w prąciu są nawet cztery razy węższe niż naczynia wieńcowe. To oznacza, że jeśli w organizmie rozwija się miażdżyca, pierwsze objawy – właśnie w postaci zaburzeń erekcji – mogą pojawić się nawet dziesięć lat wcześniej niż poważne incydenty sercowo-naczyniowe, takie jak zawał czy udar – mówi Anna Bonder-Nowicka, urolog, seksuolog, ordynator oddziału urologii Szpitala Praskiego w Warszawie.

– Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy zaburzenia erekcji występują po operacji raka prostaty. W takim przypadku są one najczęściej skutkiem uszkodzenia nerwów przebiegających po obu stronach gruczołu krokowego. To uszkodzenie nie wynika z błędu lekarza, lecz z konieczności onkologicznej – chirurg dąży do całkowitego usunięcia prostaty wraz z wszystkimi podejrzanymi ogniskami nowotworu, a nerwy znajdują się bardzo blisko tej tkanki. Jeśli po zabiegu pojawią się zaburzenia erekcji, zazwyczaj czekamy na proces regeneracji nerwów i gojenia organizmu. Warto jednak podkreślić, że współczesna medycyna dysponuje skutecznymi metodami, które pozwalają takim pacjentom odzyskać sprawność seksualną – dodaje lekarka.

Wyniki badania opinii pokazują, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w zakresie edukacji zdrowotnej mężczyzn i przełamywania barier psychologicznych związanych z profilaktyką. Wczesne wykrycie raka prostaty znacząco zwiększa szanse na całkowite wyleczenie, dlatego kluczowa jest świadomość objawów i regularne badania kontrolne – niezależnie od wieku czy stylu życia.

Listopad, uznawany na całym świecie za miesiąc męskiego zdrowia, to moment, w którym rusza kampania Movember. Jej celem jest edukacja społeczeństwa i zachęcenie mężczyzn do badań profilaktycznych w kierunku raka prostaty i jąder. To właśnie wtedy przypomina się, że troska o zdrowie nie jest oznaką słabości, lecz dojrzałości i odpowiedzialności – zarówno za siebie, jak i za swoich bliskich.

Źródło: informacja prasowa

W dniach 22–26 września 2025 roku, z okazji Europejskiego Tygodnia Urologii, Stowarzyszenie „UroConti” zaprasza mieszkańców Warszawy i okolic na wyjątkowe Dni Otwarte. To cykl spotkań edukacyjnych i warsztatowych, podczas których będzie można dowiedzieć się więcej o profilaktyce, diagnostyce i leczeniu chorób dna miednicy – zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn.
Zdrowie urologiczne wciąż bywa tematem tabu, tymczasem problemy z nietrzymaniem moczu, dolegliwości po prostatektomii czy dysfunkcje dna miednicy dotyczą tysięcy osób w Polsce. Dni Otwarte to szansa, by w otwartej i przyjaznej atmosferze porozmawiać z ekspertami, rozwiać wątpliwości i dowiedzieć się, jak skutecznie zadbać o profilaktykę.

– Chcemy, by każdy uczestnik czuł się swobodnie i miał możliwość uzyskania rzetelnych odpowiedzi na pytania, które często trudno zadać podczas krótkiej wizyty lekarskiej. To także okazja, by spotkać pacjentów od lat działających w „UroConti” i poznać ich doświadczenia – podkreślają organizatorzy.

Program Dni Otwartych

W planie znalazły się wykłady prowadzone przez doświadczonych fizjoterapeutów urologicznych i położne, spotkania z pacjentami oraz możliwość bezpośrednich rozmów ze specjalistami.

Wybrane wydarzenia:
Pełny harmonogram dostępny jest na stronie organizatora: uroconti.pl.
 
Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, ale liczba miejsc jest ograniczona – obowiązuje kolejność zgłoszeń. Formularz rejestracyjny dostępny jest na stronie internetowej „UroConti”.

Edukacja i wsparcie w jednym miejscu

Dni Otwarte to przestrzeń do nauki, rozmowy i wymiany doświadczeń. To również okazja, by lepiej poznać działalność Stowarzyszenia „UroConti”, które od lat działa na rzecz pacjentów z problemami urologicznymi, podnosząc świadomość społeczną i wspierając osoby dotknięte tymi schorzeniami.

22–26 września 2025, ul. Chmielna 132/134, Warszawa

Źródło: UroConti

23 czerwca, w Dzień Ojca, obchodzimy Ogólnopolski Dzień Świadomości Raka Prostaty – nowotworu, który każdego roku diagnozuje się u blisko 20 tysięcy mężczyzn w Polsce. W wielu przypadkach wykrycie choroby następuje zbyt późno, by mówić o pełnym wyleczeniu. Tymczasem rak prostaty to nowotwór, który – odpowiednio wcześnie rozpoznany – może być skutecznie leczony, a pacjenci mogą żyć długo i w dobrej jakości.
Rak gruczołu krokowego to drugi najczęściej diagnozowany nowotwór złośliwy u mężczyzn w Polsce – po raku płuca. Choroba rozwija się zwykle powoli i przez długi czas może nie dawać żadnych objawów. To paradoksalnie zwiększa ryzyko – wielu mężczyzn trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy nowotwór jest już zaawansowany.

Proste badanie, które może uratować życie
Eksperci podkreślają, że mężczyźni po 45. roku życia powinni regularnie badać poziom PSA, a w przypadku obciążonego wywiadu rodzinnego – nawet wcześniej. Badanie per rectum, choć wciąż obarczone społecznym tabu, pozostaje ważnym elementem diagnostyki. Niestety, wielu mężczyzn unika kontaktu z lekarzem, obawiając się wstydu, bólu lub diagnozy. Tymczasem najskuteczniejszym sposobem walki z rakiem prostaty jest jego wczesne wykrycie, jeszcze zanim pojawią się objawy.

Znaczenie badania PSA
PSA (Prostate Specific Antigen) to enzym wytwarzany przez komórki gruczołu krokowego. Jego poziom we krwi rośnie z wiekiem, co nie zawsze świadczy o chorobie nowotworowej – może wynikać także z łagodnego przerostu prostaty, zapalenia czy infekcji dróg moczowych. Mimo to oznaczenie stężenia PSA jest jednym z podstawowych badań w kierunku raka prostaty i stanowi punkt wyjścia do dalszej diagnostyki.

Badanie PSA w programie „Moje Zdrowie”
Oznaczenie poziomu PSA można wykonać bezpłatnie w ramach programu „Moje Zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej”. Program obejmuje mężczyzn po 50. roku życia. Aby skorzystać z badania, należy wypełnić ankietę profilaktyczną – dostępną online na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP), w aplikacji mojeIKP lub osobiście w placówce POZ. Po jej wypełnieniu i uzyskaniu skierowania można umówić się na wizytę w przychodni i wykonać niezbędne badania.

Poniżej przedstawiono także algorytm wczesnego wykrywania raka prostaty w oparciu o poziom PSA, opracowany przez Europejskie Towarzystwo Urologiczne, zgodnie ze stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej i Polskiego Towarzystwa Urologicznego z 2024 roku.
Dzień Ojca – dobry moment na rozmowę o zdrowiu
23 czerwca, czyli Dzień Ojca, to doskonała okazja, by porozmawiać z bliskimi mężczyznami o zdrowiu i zachęcić ich do wykonania prostych, a mogących uratować życie badań. Czasem zwykła rozmowa – przy wspólnym posiłku, przez telefon, w drodze do pracy – może być impulsem do ważnej decyzji. Wczesna diagnostyka ratuje życie, a nowoczesna medycyna oferuje dziś skuteczne i coraz mniej inwazyjne metody leczenia raka prostaty.

Źródło:
Raport Fundacji „Wygrajmy Zdrowie” Sytuacja pacjenta z nowotworem prostaty w Polsce (2021)
Raport Federacji Przedsiębiorców Polskich Co należy zmienić w systemie opieki nad chorymi z nowotworem gruczołu krokowego w Polsce (2023)
Swoisty antygen sterczowy PSA – Moje Zdrowie (fot. Serwis mojezdrowiewpoz.pl)