Medicalpress
Nowy estrogen o korzystnym profilu bezpieczeństwa może zmienić podejście do terapii hormonalnej na różnych etapach życia kobiety. O roli estetrolu w nowoczesnej antykoncepcji oraz jego potencjale w leczeniu objawów menopauzy mówi prof. Robert Spaczyński, wskazując na wyniki badań dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa tej substancji.
 
Estetrol otwiera nowy rozdział w terapii hormonalnej kobiet. Dzięki korzystnemu profilowi bezpieczeństwa może znaleźć zastosowanie zarówno w antykoncepcji hormonalnej, jak i leczeniu dolegliwości menopauzalnych – mówi prof. Robert Spaczyński.

Wywiad z Prof. dr hab. n. med. Robertem Spaczyńskim, Uniwersytet Zielonogórski, Centrum Ginekologii Położnictwa i Leczenia Niepłodności „Pastelova” w Poznaniu

 
Panie Profesorze, jaka jest obecnie pozycja antykoncepcji doustnej wśród różnych dostępnych metod zapobiegania ciąży?
 
W 2026 roku antykoncepcja doustna pozostaje najczęściej wybieraną metodą hormonalną i nadal jest rekomendowana przez europejskie oraz polskie towarzystwa naukowe. Aktualne zalecenia nie wskazują przewagi żadnego z rodzajów antykoncepcji (dwuskładnikowej ani jednoskładnikowej). Obydwa rodzaje mogą być z powodzeniem stosowane w wielu sytuacjach klinicznych i obecnie dysponujemy wieloma skutecznymi opcjami terapeutycznymi opartymi na różnych substancjach czynnych.
 
Z czego wynika popularność tej metody antykoncepcji?
 
Pacjentki cenią doustną antykoncepcję za prostotę stosowania i możliwość zakończenia terapii w dowolnym momencie. Nie mniej istotna jest również cena. Miesięczny koszt antykoncepcji doustnej jest bardziej przystępny niż implantu, który wymaga od pacjentki długoterminowej deklaracji i jednorazowego wydatku. Jako ginekolodzy staramy się dobierać preparaty w oparciu o indywidualne potrzeby i preferencje naszych pacjentek, każdorazowo mając na uwadze najwyższy możliwy profil skuteczności i bezpieczeństwa rozważanych opcji antykoncepcyjnych.
 
W ostatnim czasie pojawiła się pierwsza doustna terapia z estetrolem. Skąd wzięła się idea zastosowania tego związku w terapii hormonalnej?
 
Warto sobie uświadomić, że w ciągu ostatnich 20 lat nie obserwowaliśmy rewolucyjnych zmian w dziedzinie antykoncepcji. Nie pojawiały się nowe estrogeny ani gestageny, aż w 2021 roku wprowadzono estetrol (E4) – nowy estrogen wzorowany na hormonie naturalnie produkowanym przez płód w czasie ciąży.
 
Od początku z nową substancją wiązano bardzo duże nadzieje. Estetrol wykazuje szczególną selektywność tkankową, czyli w niektórych tkankach działa jak klasyczny estrogen poprzez stymulację receptorów jądrowych, a w innych hamuje receptory błonowe, co może ograniczać procesy proliferacyjne w piersi i wpływać na korzystniejszy profil bezpieczeństwa.
 
Nadzieje badaczy okazały się uzasadnione?
 
Dotychczasowe badania – zarówno kliniczne, jak i porejestracyjne – potwierdzają korzystny profil bezpieczeństwa estetrolu. Przede wszystkim potwierdzają niższe ryzyko epizodów zatorowo-zakrzepowych w porównaniu z klasycznymi estrogenami w antykoncepcji czyli etynyloestradiolem. Wynika to z ograniczonego wpływu estetrolu na wątrobę, w tym na syntezę czynników krzepnięcia i białek transportowych. Korzystny profil bezpieczeństwa potwierdzają również dane porejestracyjne oraz analiza zgłoszeń z europejskiej bazy EudraVigilance.
 
Równie interesujące są wyniki badań dotyczących wpływu na tkanki piersi. Dotychczasowe obserwacje wskazują, że estetrol może wykazywać korzystniejszy profil biologiczny niż estradiol i potencjalnie ograniczać procesy związane z rozwojem oraz progresją raka piersi. Choć obszar ten nadal wymaga dalszych badań, dotychczasowe wyniki są bardzo obiecujące.
 
Niedawno firma Gedeon Richter poinformowała o uzyskaniu pozwolenia na dopuszczenie do obrotu preparatu na bazie estetrolu w nowym wskazaniu – terapii menopauzalnej.
 
Jako ginekolodzy wiążemy z nowym wskazaniem bardzo duże nadzieje. Jak wspomniałem, staramy się dobierać dla naszych pacjentek leki tak, by odznaczały się one jak najwyższym profilem bezpieczeństwa i skuteczności. Stosując estetrol, dążymy do ograniczenia ryzyka epizodów zatorowo-zakrzepowych, a dotychczasowe dane wskazują również na potencjalnie korzystny profil w odniesieniu do piersi. Jest to ważne zarówno u kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną, jak i – być może w jeszcze większym stopniu – u pacjentek kwalifikowanych do terapii menopauzalnej. Jak wiadomo, ryzyko wystąpienia zarówno zdarzeń sercowo-naczyniowych, jak i nowotworów (w tym raka piersi) rośnie wraz z wiekiem. Możliwość zastosowania preparatu o korzystnym profilu bezpieczeństwa w tej grupie pacjentek byłaby naprawdę cenna. Tym bardziej, że potrzeby kobiet w okresie okołomenopauzalnym będą coraz większe.
 
Jakie są trendy?
 
Już dziś nawet 40 proc. kobiet w krajach wysokorozwiniętych  znajduje się w okresie okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym. Zapotrzebowanie na skuteczne leczenie symptomów charakterystycznych dla tego okresu, to jest objawów wazomotorycznych, bezsenności, zaburzeń koncentracji i pamięci, jest istotne. Dostępne terapie nadal budzą jednak obawy wielu kobiet. Co więcej, liczba wartościowych opcji terapeutycznych stosowanych w terapii menopauzalnej także jest ograniczona. Jako specjaliści chcielibyśmy móc proponować naszym pacjentkom leczenie, które jest efektywne, ale jednocześnie maksymalnie bezpieczne. Z dużą nadzieją patrzę na możliwość zastosowania estetrolu w leczeniu objawów okołomenopauzalnych i menopauzalnych.

Źródło: inf pras

 
 
Aż co czwarta osoba umiera z powodu chorób związanych z zakrzepami i zatorami – przypominają eksperci z okazji przypadającego 13 października Światowego Dnia Zakrzepicy. Zakrzepica jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych i groźnych schorzeń układu krążenia, jednak mało osób zdaje sobie z tego sprawę. Lekarze zapewniają jednak, że można jej zapobiegać, a także – skutecznie leczyć. Trzeba jednak jak najszybciej ją wykryć.

„Zakrzepica to podstępny przeciwnik, zagrażający nie tylko zdrowiu, ale także życiu pacjenta” – zaznacza w informacji przekazanej PAP dr Piotr Ligocki, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy. Choroba ta może bowiem doprowadzić do zatoru płuc, zawału serca albo udaru mózgu. Rozwija się wtedy, gdy krew tworzy skrzepy wewnątrz naczyń krwionośnych. Przyczyną tego mogą być nadmierna krzepliwość krwi i zaburzenia przepływu krwi, jak też uszkodzenie wewnętrznej ściany naczynia krwionośnego.

Jest też wiele innych czynników ryzyka zakrzepicy, a są to: otyłość, urazy (zwłaszcza wielonarządowe lub złamania miednicy, kości udowej i innych kości długich kończyn dolnych), długotrwałe unieruchomienie kończyny dolnej (z powodu np. niedowładu, opatrunku gipsowego unieruchamiającego dwa sąsiednie stawy lub znieczulenia ogólnego, udar mózgu związany z niedowładem kończyny dolnej oraz choroby hematologiczne i nowotwory złośliwe, zwłaszcza rak trzustki, nowotwory mózgu, rak płuca, rak jajnika i rak nerki.

Ryzyko zakrzepicy zwiększa też niewydolność serca oraz niewydolność oddechowa, obłożna choroba leczona zachowawczo (np. ciężkie zapalenie płuc), jak również żylaki kończyn dolnych oraz długi lot samolotem w klasie ekonomicznej, trwający 6-8 godzin, zwłaszcza połączony ze snem w pozycji siedzącej.

„Obecnie z powodu wcześniej trwającej pandemii, oprócz klasycznych niebezpieczeństw, jak choroba nowotworowa i otyłość, pojawił się nowy czynnik prozakrzepowy, a jest nim zarówno świeżo przebyta choroba COVID-19, jak i tzw. long covid, czyli wielopłaszczyznowe zmiany w organizmie człowieka, których następstwem mogą być różnego typu zaburzenia układu krzepnięcia krwi” – ostrzega specjalista.

Zawsze jednak decydujące znaczenie ma wczesne wykrycie zakrzepicy. Warto zatem zwracać uwagę na takie jej objawy, jak obrzęk kończyn, ból nóg podczas chodzenia, uczucie gorąca w nogach i wrażenie stwardnienia żył oraz zaczerwienienie i siniaki. Należy wtedy jak najszybciej wykonać badanie ultrasonograficzne żył metodą Dopplera.

W leczeniu zakrzepicy stosuje się wiele metod terapii, zarówno farmakologicznych, zachowawczych, jak i operacyjnych. Prezes Polskiego Towarzystwa Flebologicznego prof. Zbigniew Krasiński zapewnia, że nowoczesna medycyna dysponuje skutecznymi metodami leczenia zakrzepicy.

Najczęściej wykorzystuje się tzw. heparyny drobnocząsteczkowe w postaci zastrzyków podskórnych o działaniu przeciwzakrzepowym, leki doustne rozrzedzające krew oraz leki flebotropowe wzmacniające i chroniące ściany naczyń żylnych.

Dr Piotr Ligocki zwraca uwagę, że heparyny drobnocząsteczkowe stosowane są w ostrych epizodach zakrzepowych, gdy dojdzie do zatoru płuc, jak i w profilaktyce choroby zakrzepowej, na przykład wtedy, gdy po złamaniu kończyny jest ona unieruchomiona, a także u pacjentów z długotrwałym unieruchomieniem z powodu obłożnej choroby, np. ciężkich zakażeń.

„Stosujemy je również jako profilaktykę zakrzepicy np. podczas długotrwałego lotu samolotem, a także w profilaktyce przeciwzakrzepowej niektórych schorzeń autoimmunologicznych, jak zespół antyfosfolipidowy” – daje specjalista. Zaznacza jednak, że dawkowanie tych leków zleca wyłącznie lekarz. „Pacjent nie powinien sam sobie ustalać dawki bez kontaktu ze specjalistą” – podkreśla.

Podstawową i tanią metodą leczenia zaburzeń układu żylnego i chłonnego jest tzw. profilaktyka mechaniczna lub inaczej – kompresjoterapia. Polega ona na noszeniu specjalnych produktów uciskowych, takich jak rajstopy, pończochy czy podkolanówki, pozwalających normalizować przepływ krwi oraz chroni przed powikłaniami związanymi z zakrzepicą. Nie należy jej tylko mylić z kompresoterapią, wymagającą używania kompresów.

Wyroby kompresyjne o niskim stopniu ucisku zaleca się osobom podróżującym podczas długich lotów samolotem. Przeprowadzona w Australii analiza kilkunastu randomizowanych badań wykazała, że podkolanówki o niskim stopniu ucisku, stosowane profilaktycznie celem uniknięcia zakrzepicy powodują redukcję bólu, dyskomfortu i obrzęku kończyn, ale również poprawiają poziomu energii i koncentracji oraz redukują senność po locie samolotem.

W przypadku zakrzepicy żył głębokich kończyn dolnych wyroby kompresyjne mogą poprawić rekanalizację skrzepliny oraz redukcję jej narastania, zmniejszają ból i obrzęk kończyny. Po rozpoznaniu zakrzepicy powinny być jak najszybciej zastosowanie. Podobne zalecenia dotyczą postępowania w przypadku zakrzepicy żył powierzchownych. W obu tych przypadkach użytkowanie wyrobów kompresyjnych nie kończy się po krótkim okresie ich stosowania. Zdaniem specjalistów dłuższy okres ich używania zmniejsza ryzyko późnego powikłania zakrzepicy jakim jest zespół pozakrzepowy.

„Niestety kompresjoterapii jest często niedoceniana lub wręcz lekceważona” – stwierdza dr Marcin Kucharzewski, chirurg naczyniowy i specjalista flebolog, sekretarz generalny Polskiego Towarzystwa Flebologicznego. Jego zdaniem popularyzacja tej metody leczenia, a także wsparcie ze strony państwa poprzez refundację, choćby częściową, może pomóc znaleźć dla niej właściwe miejsce wśród metod leczenia i profilaktyki schorzeń układu żylnego.

Od września 2023 r. heparyny drobnocząsteczkowe są na wykazie bezpłatnych leków dla osób powyżej 65. roku życia. Z kolei od stycznia 2024 r. mają być zrefundowane wyroby medyczne we wskazaniach związanych z zakrzepicą.

(PAP)

Zbigniew Wojtasiński

źródło: PAP

Rocznie na zakrzepicę choruje w Polsce ok. 100 osób na każde 100 tys. Choć w wielu przypadkach choroba przebiega bezobjawowo, prowadząc do śmierci, można jej skutecznie zapobiegać – przekonywali uczestnicy warszawskiej konferencji zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Zakrzepicy.

Zakrzepica jest chorobą dotykającą ludzi praktycznie w każdym wieku. W grupie 25-35 lat choruje ok. 30 osób na 100 tys. a w przedziale wiekowym 70-79 nawet 300-500 osób na 100 tys. Średnio, co roku notuje się 100 przypadków zachorowań na każde 100 tys. Polaków.

„Choroba dotyka ludzi w każdym wieku, w tym także dzieci. Ważną informacją, często bardzo nieprzyjemną dla naszych chorych jest to, że najważniejszym powikłaniem zakrzepicy jest zgon” – mówił prof. Zbigniew Krasiński z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. 

Mechanizm choroby jest zawsze taki sam.

„Powstaje skrzeplina, najczęściej w układzie żył głębokich kończyny dolnej. To są skrzepliny grubości kciuka i długości 20-30 cm. Taki wąż, który zatyka naczynie i może powodować obrzęk, bolesność. Ale nie musi – opowiadał obrazowo prof. Piotr Pruszczyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Czasami taka skrzeplina odrywa się od miejsca, w którym powstała. – Płynie z prądem przez układ żył, przez część serca, prawy przedsionek, prawą komorę, wpływa do tętnic płucnych, tam powodując zatorowość płucną” – wyjaśniał prof. Pruszczyk. 

Wtedy pojawia się gwałtowne zasłabnięcie, duszność, a nawet zgon.

„Ta choroba ma różne oblicza. Oblicze związane z zakrzepicą żylną i zatorowością płucną. Problem w tym, że część objawów jest niecharakterystyczna, a wielu pacjentów nie ma wręcz żadnych objawów” – dodał prof. Pruszczyk. Dla wielu osób pierwszym epizodem zakrzepicy jest zatorowość płucna i śmierć. 

Prof. Pruszczyk wspomniał też, że czynnikiem zwiększającym ryzyko zakrzepicy jest również czynnik genetyczny, bo w polskiej populacji co 20 osoba jest nosicielem wrodzonej, tzw. trombofili (nadkrzepliwości). 

Ponieważ zakrzepica nie daje objawów lub daje ich niewiele, naszą czujność powinny budzić takie znaki ostrzegawcze jak: obrzęk jednej kończyny, zarówno ręki, jak i nogi, przyspieszenie tętna, kaszel z krwiopluciem, gorączka, ból.

„To objawy, których nie powinniśmy ignorować. Zwłaszcza, jeśli połączymy je z tym, co robiliśmy przed ich wystąpieniem, np. długo podróżowaliśmy w jednej pozycji, na skutek infekcji leżeliśmy w łóżku kilka dni, mieliśmy operację albo wieszaliśmy firanki przez kilka godzin z rękoma w górze” – mówił prof. Krasiński. 

Z problemem zakrzepicy dobrze jest zaznajomiony prezydent miasta Poznania, Jacek Jaśkowiak, który także był uczestnikiem opisywanej konferencji. 

„Zastępca mojego poprzednika, wysportowany człowiek, biegający maratony i jeżdżący konno, spadł z konia. Nie było to bardzo poważne zdarzenie, ale zmarł z powodu zakrzepicy. Podobnie było z dr Janem Kulczykiem, u którego zaczynałem swoją karierę biznesową, z tego, co wiem, ten komponent miał poważny udział w jego śmierci” – mówił prezydent Jaśkowiak.  

Bo skrzeplina może powstać w żyle każdego z nas. Większe prawdopodobieństwo tego zdarzenia występuje u osób otyłych, palących papierosy czy zażywających leki antykoncepcyjne. 

Prezydent Jaśkowiak sam niedawno musiał kontrolować swoje zdrowie pod kątem zakrzepicy.

„W zeszłym roku, w grudniu, poślizgnąłem się w Warszawie na chodniku i złamałem nogę. Prof. Krasiński mnie uczulił, że oczywiście złamanie trzeba leczyć, ale trzeba również unikać tych konsekwencji, które dotknęły wspomnianego już zastępcy prezydenta miasta Poznania” – wspominał prezydent Jaśkowiak. 
 
Rocznie notuje się w Europie ponad pół miliona zgonów z powodu zakrzepicy. „Największym problemem, jaki w tym przypadku widzę, jest społeczna świadomość problemu. Zarówno wśród pacjentów, jak i przedstawicieli świata medycznego” – stwierdził prof. Tomasz Urbanek ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. 

Według niego ludzie nie zdają sobie sprawy, że ryzyko wystąpienia zakrzepicy rośnie w przypadku osób otyłych, z żylakami, często podróżujących np. samolotem, gdzie długo się siedzi w jednej pozycji.

„Po drugiej stronie, medycznej, kiedy przyjmujemy pacjenta do zabiegu, nie zawsze patrzymy na czynniki ryzyka. To absolutnie powinno być standardem postępowania, a czasami nam ucieka” – mówił prof. Urbanek.  

W przypadku zakrzepicy potrzebna jest pełna świadomość, że pewnych objawów nie należy lekceważyć.

„Przedyskutowanie, nawet z lekarzem rodzinnym, prawdopodobieństwa klinicznego, czy to może być zakrzepica i czy robimy diagnostykę, też może być ważne” – dodał prof. Urbanek. 

Podobnie uważa prof. Pruszczyk. „Powinniśmy budować świadomość możliwości wystąpienia tej choroby. Bo przebyta zakrzepica i zatorowość są potężnymi czynnikami ryzyka kolejnego epizodu zakrzepicy” – podsumował. Zakrzepicę można leczyć środkami przeciwzakrzepowymi, ale tylko wtedy, kiedy ma się świadomość jej zagrożenia.   

Źródło: PAP MediaRoom

Rocznie na zakrzepicę choruje w Polsce ok. 100 osób na każde 100 tys. Choć w wielu przypadkach choroba przebiega bezobjawowo, prowadząc do śmierci, można jej skutecznie zapobiegać – przekonywali uczestnicy warszawskiej konferencji zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Zakrzepicy.

Zakrzepica jest chorobą dotykającą ludzi praktycznie w każdym wieku. W grupie 25-35 lat choruje ok. 30 osób na 100 tys. a w przedziale wiekowym 70-79 nawet 300-500 osób na 100 tys. Średnio, co roku notuje się 100 przypadków zachorowań na każde 100 tys. Polaków.

„Choroba dotyka ludzi w każdym wieku, w tym także dzieci. Ważną informacją, często bardzo nieprzyjemną dla naszych chorych jest to, że najważniejszym powikłaniem zakrzepicy jest zgon” – mówił prof. Zbigniew Krasiński z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. 

Mechanizm choroby jest zawsze taki sam.

„Powstaje skrzeplina, najczęściej w układzie żył głębokich kończyny dolnej. To są skrzepliny grubości kciuka i długości 20-30 cm. Taki wąż, który zatyka naczynie i może powodować obrzęk, bolesność. Ale nie musi – opowiadał obrazowo prof. Piotr Pruszczyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Czasami taka skrzeplina odrywa się od miejsca, w którym powstała. – Płynie z prądem przez układ żył, przez część serca, prawy przedsionek, prawą komorę, wpływa do tętnic płucnych, tam powodując zatorowość płucną” – wyjaśniał prof. Pruszczyk. 

Wtedy pojawia się gwałtowne zasłabnięcie, duszność, a nawet zgon.

„Ta choroba ma różne oblicza. Oblicze związane z zakrzepicą żylną i zatorowością płucną. Problem w tym, że część objawów jest niecharakterystyczna, a wielu pacjentów nie ma wręcz żadnych objawów” – dodał prof. Pruszczyk. Dla wielu osób pierwszym epizodem zakrzepicy jest zatorowość płucna i śmierć. 

Prof. Pruszczyk wspomniał też, że czynnikiem zwiększającym ryzyko zakrzepicy jest również czynnik genetyczny, bo w polskiej populacji co 20 osoba jest nosicielem wrodzonej, tzw. trombofili (nadkrzepliwości). 

Ponieważ zakrzepica nie daje objawów lub daje ich niewiele, naszą czujność powinny budzić takie znaki ostrzegawcze jak: obrzęk jednej kończyny, zarówno ręki, jak i nogi, przyspieszenie tętna, kaszel z krwiopluciem, gorączka, ból.

„To objawy, których nie powinniśmy ignorować. Zwłaszcza, jeśli połączymy je z tym, co robiliśmy przed ich wystąpieniem, np. długo podróżowaliśmy w jednej pozycji, na skutek infekcji leżeliśmy w łóżku kilka dni, mieliśmy operację albo wieszaliśmy firanki przez kilka godzin z rękoma w górze” – mówił prof. Krasiński. 

Z problemem zakrzepicy dobrze jest zaznajomiony prezydent miasta Poznania, Jacek Jaśkowiak, który także był uczestnikiem opisywanej konferencji. 

„Zastępca mojego poprzednika, wysportowany człowiek, biegający maratony i jeżdżący konno, spadł z konia. Nie było to bardzo poważne zdarzenie, ale zmarł z powodu zakrzepicy. Podobnie było z dr Janem Kulczykiem, u którego zaczynałem swoją karierę biznesową, z tego, co wiem, ten komponent miał poważny udział w jego śmierci” – mówił prezydent Jaśkowiak.  

Bo skrzeplina może powstać w żyle każdego z nas. Większe prawdopodobieństwo tego zdarzenia występuje u osób otyłych, palących papierosy czy zażywających leki antykoncepcyjne. 

Prezydent Jaśkowiak sam niedawno musiał kontrolować swoje zdrowie pod kątem zakrzepicy.

„W zeszłym roku, w grudniu, poślizgnąłem się w Warszawie na chodniku i złamałem nogę. Prof. Krasiński mnie uczulił, że oczywiście złamanie trzeba leczyć, ale trzeba również unikać tych konsekwencji, które dotknęły wspomnianego już zastępcy prezydenta miasta Poznania” – wspominał prezydent Jaśkowiak. 
 
Rocznie notuje się w Europie ponad pół miliona zgonów z powodu zakrzepicy. „Największym problemem, jaki w tym przypadku widzę, jest społeczna świadomość problemu. Zarówno wśród pacjentów, jak i przedstawicieli świata medycznego” – stwierdził prof. Tomasz Urbanek ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. 

Według niego ludzie nie zdają sobie sprawy, że ryzyko wystąpienia zakrzepicy rośnie w przypadku osób otyłych, z żylakami, często podróżujących np. samolotem, gdzie długo się siedzi w jednej pozycji.

„Po drugiej stronie, medycznej, kiedy przyjmujemy pacjenta do zabiegu, nie zawsze patrzymy na czynniki ryzyka. To absolutnie powinno być standardem postępowania, a czasami nam ucieka” – mówił prof. Urbanek.  

W przypadku zakrzepicy potrzebna jest pełna świadomość, że pewnych objawów nie należy lekceważyć.

„Przedyskutowanie, nawet z lekarzem rodzinnym, prawdopodobieństwa klinicznego, czy to może być zakrzepica i czy robimy diagnostykę, też może być ważne” – dodał prof. Urbanek. 

Podobnie uważa prof. Pruszczyk. „Powinniśmy budować świadomość możliwości wystąpienia tej choroby. Bo przebyta zakrzepica i zatorowość są potężnymi czynnikami ryzyka kolejnego epizodu zakrzepicy” – podsumował. Zakrzepicę można leczyć środkami przeciwzakrzepowymi, ale tylko wtedy, kiedy ma się świadomość jej zagrożenia.   

Źródło: PAP MediaRoom

Zakrzepica, czyli zmiany zakrzepowo-zatorowe w naczyniach krwionośnych, polega na tworzeniu się w naczyniach krwionośnych zakrzepów, które utrudniają lub całkiem uniemożliwiają przepływ krwi. To podstępna choroba. Często nie daje żadnych objawów, rozwija się po cichu, a potem szybko zabija. Zdarzenie zakrzepowo-zatorowe, które zagraża życiu, może prowadzić do zatorowości płucnej, a także spowodować zawał serca i udar mózgu.
Zakrzepica rozwija się najczęściej u osób starszych z tzw. czynnikami ryzyka, ale chorują również w pełni zdrowi młodzi ludzie. W Polsce każdego roku rozpoznaje się ją u kilkudziesięciu tysięcy pacjentów. Może ona pojawić się wówczas, gdy przez dłuższy czas nie poruszamy się, na przykład w czasie podróży samolotem, czy jazdy samochodem, a także u pacjentów unieruchomionych w łóżku np. po zabiegu operacyjnym lub podczas rekonwalescencji. Nawet 60 proc. wszystkich przypadków żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej dotyczy chorych hospitalizowanych.

– Zakrzepica ma wiele twarzy, a niedawno poznaliśmy zupełnie nowe jej oblicze. Jest ono związane z infekcją SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19. Nazywam je zakrzepicą covidową – mówi dr n. med. Piotr Ligocki, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.

Zakrzepica covidowa
SARS-CoV-2 jest superwirusem, który oddziałuje również na układ sercowo-naczyniowy. Wnikając do organizm człowieka, wirus łączy się m.in. z receptorami o charakterze kardiologicznym, co może powodować również jego ingerencję w cały proces krzepnięcia w organizmie. Obciążeni zakrzepicą są zarówno pacjenci, którzy ciężko zachorowali na COVID-19 i z tego powodu trafili do szpitala, ale także osoby, które w miarę łagodnie przechorowały COVID-19 w domu. 

– Na oddziale covidowym mieliśmy pacjentów, u których rozwinęła się zakrzepica, a którzy nie mieli żadnych czynników ryzyka tej choroby. Z kolei pacjenci, którzy mieli wcześniej zatorowość płucną albo epizody zatorowe kardiologiczne lub neurologiczne, byli silnie narażeni na powtórzenie się tych schorzeń – mówi dr Ligocki.

Lekarze zalecają osobom, które lekko przechodziły COVID-19, aby zrobiły podstawowe badania u lekarza POZ oraz wykonały rentgen płuc. – Zdarzają się bowiem pacjenci, którzy mają spore zmiany w płucach, mimo że mieli lekki przebieg COVID-19 – mówi dr Ligocki. 

Takim badaniom powinny poddać się także osoby, które mają long-COVID lub zespoły post-COVID. Dotyczy to pacjentów, u których nawet kilka miesięcy po przechorowaniu COVID-19 występują objawy neurologiczne, np. zaburzenia pamięci czy bóle głowy, oraz takich, którzy odczuwają wzmożoną męczliwość i mają kłopoty z wcześniej prawidłowym oddychaniem – na przykład mają ból w klatce piersiowej podczas wchodzenia po schodach, czy narastające duszności. 

– Osoby, które mają objawy typowe dla zespołu pocovidowego lub long-COVID, muszą wiedzieć, że może u nich wystąpić ostry proces zakrzepowy – mówi dr Ligocki i dodaje: – Uważam, że COVID-19 jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych czynników doprowadzającym we wszystkich grupach chorych do uczynnienia się procesów prozakrzepowych.

Profilaktyka przeciwzakrzepowa
– Pracując na oddziale covidowym zauważyłem pewną prawidłowość: pacjenci nawet w ciężkim stanie, którzy byli leczeni przeciwzakrzepowo, mieli zdecydowanie mniej epizodów prozakrzepowych w porównaniu z osobami, które przechodziły COVID-19 w domu, a miały czynniki ryzyka sprzyjające powstawaniu zakrzepów, ale leczenia przeciwzakrzepowego nie otrzymali. Dlatego ważne jest stosowanie profilaktyki przeciwzakrzepowej u pacjentów chorujących na COVID-19. Chorzy ci powinni dostawać heparynę nie tylko podczas hospitalizacji, ale nawet do miesiąc po jej zakończeniu. Zalecenie to dotyczy zwłaszcza tych osób, które miały czynniki prozakrzepowe – mówi dr Ligocki.

Z obserwacji dr Ligockiego wynika, że pacjenci z COVID-19 leczeni poza szpitalem z czynnikami ryzyka chorób zakrzepowo – zatorowych, którzy nie dostawali heparyny albo mimo zaleceń jej nie stosowali, dość często trafiali do szpitala z epizodami zatorowości płucnej, udaru mózgu lub zawału mięśnia sercowego.

Heparyny
–  Obecnie nie mamy większego problemu z dostępem do heparyny – przyznaje dr Ligocki. Ale to się może zmienić, gdy znowu dużo ludzi będzie chorowało na COVID-19. – W czasie wzrostu liczby zachorowań na COVID-19 obserwowałem duże problemy z dostępnością heparyny. Wynikały one m.in. stąd, że w większości leki te są produkowane w Chinach. Heparyny nie trafiały na rynek europejski, bo nie było transportu – wyjaśnia dr Ligocki. Problemem jest też afrykański pomór świń, który występuje na terenie Chin. Z powodu tej choroby Chińczycy wybijają całe stada zakażonych świń, a heparyny są produkowane z jelit wieprzowych.

Rozwiązaniem tego problemu są pentasacharydy, zwane antykoagulantami syntetycznymi, które powstają w laboratorium. – W okresie „przedcovidowym” nie były one tak często podawane jak w czasach pandemii. Mieliśmy więc mało obserwacji dotyczących zastosowania tej grupy leków. Teraz zobaczyliśmy, że są one bardziej bezpieczne od heparyn biologicznych. Stosowane heparyny biologiczne powodowały u części pacjentów działania niepożądane, takie jak zespół małopłytkowości poheparynowej oraz uczulenia. Komplikowało nam to proces leczenia, bo musieliśmy pacjenta przestawić na heparynę syntetyczną – pentasacharydy, która nie była tak dostępna jak biologiczna. Poza tym dla pacjenta ambulatoryjnego nie jest ona refundowana – mówi dr Ligocki.

Opublikowano kilka badań naukowych, z których wynika, że w niektórych sytuacjach pentasacharydy dają nawet lepsze rezultaty lecznicze w typowych schorzeniach zatorowych w porównaniu z heparyną biologiczną. – Wskazania do stosowania antykoagulantów syntetycznych – pentasacharydów są takie same jak przypadku heparyn biologicznych, ale te syntetyczne są zdecydowanie bardziej bezpieczne. Nie słyszałem ani nie widziałem uczulenia u pacjentów, którzy dostali heparynę syntetyczną -pentsasacharydy – dodaje dr Ligocki.

Jak uniknąć zakrzepicy?
– Należy pić dużo wody, co zapobiegnie zagęszczeniu się krwi, bo zbyt gęsta krew jest również czynnikiem prozakrzepowym.  Osoby, które mają schorzenia sprzyjające powstawaniu zakrzepów, jak żylaki kończyn dolnych, lub mają tendencję do wytwarzania zakrzepów, powinny stosować leki przeciwzakrzepowe. Mamy do dyspozycji całą grupę takich leków – od banalnej polopiryny poprzez heparyny, a na najnowszych doustnych antykoagulantach nowej generacji kończąc – mówi dr Ligocki.

Aby nie mieć zakrzepicy, należy unikać czynników prozakrzepowych, takich jak palenie papierosów, czy nadmierne picie alkoholu, bo to również wpływa negatywnie na obieg krwi w naszym organizmie.  Należy też dbać o kondycję fizyczną, wystrzegać się długotrwałego przebywania w wymuszonej pozycji ciała, co również może prowadzić do procesów prozakrzepowych. Taka sytuacja może mieć miejsce zarówno w pracy, jak i podczas podróży samolotem czy samochodem. – Zakrzepom sprzyja też otyłość. Dlatego osoby otyłe przed lotem powinny profilaktycznie wstrzyknąć sobie dawkę heparyny – uważa dr Ligocki.

Czynnikiem prozakrzepowym jest również dieta bogata w tłuszcze, zwłaszcza tłuszcze nasycone. – Gdy w surowicy krwi podnosi się poziom cholesterolu i trójglicerydów, krew staje się bardziej „gęsta”, co powoduje powstanie czynnika sprzyjającego powstawaniu blaszek miażdżycowych, które po oderwaniu się od naczynia krwionośnego są materiałem powodującym zakrzepicę, w tym incydenty kardiologiczne lub neurologiczne, takie jak zawał czy udar – tłumaczy dr Ligocki.

źródło: komunikat prasowy

Zakrzepica, czyli zmiany zakrzepowo-zatorowe w naczyniach krwionośnych, polega na tworzeniu się w naczyniach krwionośnych zakrzepów, które utrudniają lub całkiem uniemożliwiają przepływ krwi. To podstępna choroba. Często nie daje żadnych objawów, rozwija się po cichu, a potem szybko zabija. Zdarzenie zakrzepowo-zatorowe, które zagraża życiu, może prowadzić do zatorowości płucnej, a także spowodować zawał serca i udar mózgu.
Zakrzepica rozwija się najczęściej u osób starszych z tzw. czynnikami ryzyka, ale chorują również w pełni zdrowi młodzi ludzie. W Polsce każdego roku rozpoznaje się ją u kilkudziesięciu tysięcy pacjentów. Może ona pojawić się wówczas, gdy przez dłuższy czas nie poruszamy się, na przykład w czasie podróży samolotem, czy jazdy samochodem, a także u pacjentów unieruchomionych w łóżku np. po zabiegu operacyjnym lub podczas rekonwalescencji. Nawet 60 proc. wszystkich przypadków żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej dotyczy chorych hospitalizowanych.

– Zakrzepica ma wiele twarzy, a niedawno poznaliśmy zupełnie nowe jej oblicze. Jest ono związane z infekcją SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19. Nazywam je zakrzepicą covidową – mówi dr n. med. Piotr Ligocki, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.

Zakrzepica covidowa
SARS-CoV-2 jest superwirusem, który oddziałuje również na układ sercowo-naczyniowy. Wnikając do organizm człowieka, wirus łączy się m.in. z receptorami o charakterze kardiologicznym, co może powodować również jego ingerencję w cały proces krzepnięcia w organizmie. Obciążeni zakrzepicą są zarówno pacjenci, którzy ciężko zachorowali na COVID-19 i z tego powodu trafili do szpitala, ale także osoby, które w miarę łagodnie przechorowały COVID-19 w domu. 

– Na oddziale covidowym mieliśmy pacjentów, u których rozwinęła się zakrzepica, a którzy nie mieli żadnych czynników ryzyka tej choroby. Z kolei pacjenci, którzy mieli wcześniej zatorowość płucną albo epizody zatorowe kardiologiczne lub neurologiczne, byli silnie narażeni na powtórzenie się tych schorzeń – mówi dr Ligocki.

Lekarze zalecają osobom, które lekko przechodziły COVID-19, aby zrobiły podstawowe badania u lekarza POZ oraz wykonały rentgen płuc. – Zdarzają się bowiem pacjenci, którzy mają spore zmiany w płucach, mimo że mieli lekki przebieg COVID-19 – mówi dr Ligocki. 

Takim badaniom powinny poddać się także osoby, które mają long-COVID lub zespoły post-COVID. Dotyczy to pacjentów, u których nawet kilka miesięcy po przechorowaniu COVID-19 występują objawy neurologiczne, np. zaburzenia pamięci czy bóle głowy, oraz takich, którzy odczuwają wzmożoną męczliwość i mają kłopoty z wcześniej prawidłowym oddychaniem – na przykład mają ból w klatce piersiowej podczas wchodzenia po schodach, czy narastające duszności. 

– Osoby, które mają objawy typowe dla zespołu pocovidowego lub long-COVID, muszą wiedzieć, że może u nich wystąpić ostry proces zakrzepowy – mówi dr Ligocki i dodaje: – Uważam, że COVID-19 jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych czynników doprowadzającym we wszystkich grupach chorych do uczynnienia się procesów prozakrzepowych.

Profilaktyka przeciwzakrzepowa
– Pracując na oddziale covidowym zauważyłem pewną prawidłowość: pacjenci nawet w ciężkim stanie, którzy byli leczeni przeciwzakrzepowo, mieli zdecydowanie mniej epizodów prozakrzepowych w porównaniu z osobami, które przechodziły COVID-19 w domu, a miały czynniki ryzyka sprzyjające powstawaniu zakrzepów, ale leczenia przeciwzakrzepowego nie otrzymali. Dlatego ważne jest stosowanie profilaktyki przeciwzakrzepowej u pacjentów chorujących na COVID-19. Chorzy ci powinni dostawać heparynę nie tylko podczas hospitalizacji, ale nawet do miesiąc po jej zakończeniu. Zalecenie to dotyczy zwłaszcza tych osób, które miały czynniki prozakrzepowe – mówi dr Ligocki.

Z obserwacji dr Ligockiego wynika, że pacjenci z COVID-19 leczeni poza szpitalem z czynnikami ryzyka chorób zakrzepowo – zatorowych, którzy nie dostawali heparyny albo mimo zaleceń jej nie stosowali, dość często trafiali do szpitala z epizodami zatorowości płucnej, udaru mózgu lub zawału mięśnia sercowego.

Heparyny
–  Obecnie nie mamy większego problemu z dostępem do heparyny – przyznaje dr Ligocki. Ale to się może zmienić, gdy znowu dużo ludzi będzie chorowało na COVID-19. – W czasie wzrostu liczby zachorowań na COVID-19 obserwowałem duże problemy z dostępnością heparyny. Wynikały one m.in. stąd, że w większości leki te są produkowane w Chinach. Heparyny nie trafiały na rynek europejski, bo nie było transportu – wyjaśnia dr Ligocki. Problemem jest też afrykański pomór świń, który występuje na terenie Chin. Z powodu tej choroby Chińczycy wybijają całe stada zakażonych świń, a heparyny są produkowane z jelit wieprzowych.

Rozwiązaniem tego problemu są pentasacharydy, zwane antykoagulantami syntetycznymi, które powstają w laboratorium. – W okresie „przedcovidowym” nie były one tak często podawane jak w czasach pandemii. Mieliśmy więc mało obserwacji dotyczących zastosowania tej grupy leków. Teraz zobaczyliśmy, że są one bardziej bezpieczne od heparyn biologicznych. Stosowane heparyny biologiczne powodowały u części pacjentów działania niepożądane, takie jak zespół małopłytkowości poheparynowej oraz uczulenia. Komplikowało nam to proces leczenia, bo musieliśmy pacjenta przestawić na heparynę syntetyczną – pentasacharydy, która nie była tak dostępna jak biologiczna. Poza tym dla pacjenta ambulatoryjnego nie jest ona refundowana – mówi dr Ligocki.

Opublikowano kilka badań naukowych, z których wynika, że w niektórych sytuacjach pentasacharydy dają nawet lepsze rezultaty lecznicze w typowych schorzeniach zatorowych w porównaniu z heparyną biologiczną. – Wskazania do stosowania antykoagulantów syntetycznych – pentasacharydów są takie same jak przypadku heparyn biologicznych, ale te syntetyczne są zdecydowanie bardziej bezpieczne. Nie słyszałem ani nie widziałem uczulenia u pacjentów, którzy dostali heparynę syntetyczną -pentsasacharydy – dodaje dr Ligocki.

Jak uniknąć zakrzepicy?
– Należy pić dużo wody, co zapobiegnie zagęszczeniu się krwi, bo zbyt gęsta krew jest również czynnikiem prozakrzepowym.  Osoby, które mają schorzenia sprzyjające powstawaniu zakrzepów, jak żylaki kończyn dolnych, lub mają tendencję do wytwarzania zakrzepów, powinny stosować leki przeciwzakrzepowe. Mamy do dyspozycji całą grupę takich leków – od banalnej polopiryny poprzez heparyny, a na najnowszych doustnych antykoagulantach nowej generacji kończąc – mówi dr Ligocki.

Aby nie mieć zakrzepicy, należy unikać czynników prozakrzepowych, takich jak palenie papierosów, czy nadmierne picie alkoholu, bo to również wpływa negatywnie na obieg krwi w naszym organizmie.  Należy też dbać o kondycję fizyczną, wystrzegać się długotrwałego przebywania w wymuszonej pozycji ciała, co również może prowadzić do procesów prozakrzepowych. Taka sytuacja może mieć miejsce zarówno w pracy, jak i podczas podróży samolotem czy samochodem. – Zakrzepom sprzyja też otyłość. Dlatego osoby otyłe przed lotem powinny profilaktycznie wstrzyknąć sobie dawkę heparyny – uważa dr Ligocki.

Czynnikiem prozakrzepowym jest również dieta bogata w tłuszcze, zwłaszcza tłuszcze nasycone. – Gdy w surowicy krwi podnosi się poziom cholesterolu i trójglicerydów, krew staje się bardziej „gęsta”, co powoduje powstanie czynnika sprzyjającego powstawaniu blaszek miażdżycowych, które po oderwaniu się od naczynia krwionośnego są materiałem powodującym zakrzepicę, w tym incydenty kardiologiczne lub neurologiczne, takie jak zawał czy udar – tłumaczy dr Ligocki.

źródło: komunikat prasowy

Palenie papierosów, przypadki zakrzepicy w rodzinie, częste podróże, siedzący tryb życia, wielogodzinna praca przy komputerze – to czynniki ryzyka, o których należy powiedzieć lekarzowi podczas wywiadu przy doborze antykoncepcji hormonalnej. Jak każdy lek, może ona powodować skutki uboczne, szczególnie jeśli zawiera estrogen. Dlatego w przypadku wielu kobiet bezpieczna będzie jedynie antykoncepcja jednoskładnikowa nowej generacji, niezawierająca tego hormonu. Pacjentki z czynnikami ryzyka mogą ją przyjmować bez obaw, tym bardziej że jest tak samo skuteczna jak antykoncepcja z estrogenem.
Kiedy pacjentka trafia do gabinetu lekarskiego i dostaje receptę na antykoncepcję hormonalną, zwykle najczęstszym pytaniem jest: „Pani doktor, ale czy mi to nie zaszkodzi?”. Żaden lekarz rzecz jasna nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Są w nim jednak zawarte obawy pacjentki o objawy uboczne mogące występować podczas przyjmowania leków hormonalnych. A do najpoważniejszych objawów ubocznych tabletek hormonalnych może należeć zakrzepica – mówi dr n. med. Katarzyna Lau, ekspertka kampanii Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu.

Zakrzepica – co to właściwie jest i jak kobiety powinny rozumieć to zagrożenie?
Zakrzepica to zamknięcie naczynia, zwykle żylnego, ale też tętniczego, w wyniku powstania zakrzepu. Obecnie jest to już choroba cywilizacyjna, która zbiera większe żniwo niż nowotwory złośliwe piersi czy wypadki komunikacyjne.

A/ Zakrzepica żylna
Jeśli proces zakrzepowy obejmuje naczynia żylne, dochodzi do zahamowania odpływu krwi z zaopatrywanego przez daną żyłę narządu, co prowadzi do tzw. zakrzepicy żylnej. Zwykle proces ten dotyczy kończyn dolnych. Stopień pogorszenia odpływu krwi zależy od tego, czy inne żyły mogą przejąć jej część. Niewielka ilość krwi spływa przez żyły powierzchowne, a większa część przez żyły głębokie i to zamknięcie tych naczyń (głównie żył udowych i biodrowych) jest szczególnie niebezpieczne. Jeśli pojawi się taki stan, dochodzi do obrzęku, zaczerwienienia kończyny i bólu – wyjaśnia dr n. med. Katarzyna Lau. – Skóra staje się napięta, a objawom tym towarzyszą: ból w stopie, łydce, dole podkolanowym, który ustępuje po uniesieniu kończyny. Jako następstwo zakrzepicy żylnej mogą się rozwinąć zatorowość płucna czy zespół pozakrzepowy – dodaje dr Lau.

B/ Zatorowość płucna
Powstawanie zatoru płucnego w przebiegu zakrzepicy żylnej polega na tym, że skrzeplina, odrywająca się od ściany naczynia, na której się utworzyła, zostaje porwana przez prąd krwi, z którym trafia do serca. Stamtąd zator płynie do krążenia płucnego, gdzie już zostaje, powodując nagłe zamknięcie światła naczynia i tym samym ostre zaburzenie ukrwienia płuc. Objawia się to nasiloną dusznością, uczuciem ucisku w klatce piersiowej, a nawet wstrząsem. Jest to stan zagrażający życiu i wymaga pilnej interwencji lekarskiej!

C/ Zakrzepica tętnicza
Zakrzepica tętnicza to stan, w którym proces zakrzepowy zamyka tętnicę. Zaopatrywany przez naczynie narząd zostaje wówczas odcięty od tlenu i substancji odżywczych. Zakrzepica w tętnicy zaopatrującej mózgowie jest powodem udaru.

Typowe objawy udaru to: zawroty i ból głowy, nudności, zaburzenia świadomości i przede wszystkim niedowład. Gdy zakrzep zamyka tętnicę zaopatrującą mięsień serca (tętnicę wieńcową), dochodzi do zawału serca, który jest stanem zagrożenia życia. Typowymi alarmującymi objawami zawału serca są: ból w klatce piersiowej, ból zamostkowy, ból pleców i ramion, duszność – wymienia dr n. med. Katarzyna Lau.

Powikłania zakrzepowe mogą mieć bardzo różny przebieg. Od bezobjawowego, kiedy zmiany są dyskretne, aż po prowadzące do śmierci pacjenta, np. w wyniku zawału, udaru czy zatorowości płucnej.

Skąd się bierze zatorowość?
Do zatorowości dochodzi wtedy, kiedy wystąpi tzw. triada Virchowa, czyli zespół trzech czynników, do których zaliczamy:
Bardzo ważna jest też znajomość czynników ryzyka powstawania zakrzepicy. Należą do nich:
 
Kiedy nie należy stosować tabletki dwuskładnikowej?
Tabletka antykoncepcyjna z estrogenem jest jednym z czynników ryzyka zakrzepicy, ale nie jedynym. Im więcej u danej pacjentki takich czynników, tym prawdopodobieństwo wystąpienia powikłania w postaci zakrzepicy jest większe. Część z wymienionych czynników ryzyka stanowi bezwzględne przeciwwskazanie do stosowania tabletki z estrogenem, np. występowanie trombofilii, połóg, niektóre nowotwory. W takich sytuacjach tabletka dwuskładnikowa w ogóle nie powinna być przepisywana – wyjaśnia dr n. med. Katarzyna Lau. – Zdarza się też, że u danej pacjentki występuje więcej niż jeden względny czynnik ryzyka, np. jest po 35. roku życia i pali papierosy. Wówczas tabletka z estrogenem staje się kategorycznie przeciwwskazana. O tym, czy tabletkę z estrogenem można zastosować, zawsze ostatecznie decyduje lekarz, ale musi on mieć rzetelną wiedzę na temat pacjentki. Nie należy zatem przed nim zatajać, że palimy papierosy, że w rodzinie były przypadki zakrzepicy, że często podróżujemy, mamy mało ruchu itd., bo to może mieć fatalne skutki dla naszego zdrowia – dodaje dr Lau.

Dla grupy kobiet, u których występuje kilka czynników ryzyka, odpowiednim rodzajem antykoncepcji hormonalnej będą tabletki bez estrogenu. W wielu przypadkach jest to jedyna możliwa do zastosowania bezpieczna forma zabezpieczenia, a przy tym tak samo skuteczna jak tabletki z estrogenem. Można ją bez obaw przepisywać pacjentkom palącym, otyłym, dojrzałym, z chorobami towarzyszącymi, z obciążeniem rodzinnym.

Materiał powstał w ramach kampanii edukacyjnej „Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu”, która ma na celu zwiększenie świadomości na temat skutecznej i wysoce bezpiecznej jednoskładnikowej antykoncepcji hormonalnej. Zwraca też uwagę kobiet na czynniki, które lekarz uwzględnia przy wyborze skutecznej i bezpiecznej dla nich formy antykoncepcji. Dzięki kampanii kobiety m.in. dowiedzą się, jak przygotować się do wizyty u ginekologa, na co zwrócić uwagę, mówiąc mu o swoich schorzeniach. Dodatkowo kampania kładzie nacisk na uświadomienie użytkowniczkom antykoncepcji, że ich styl życia czy wywiad rodzinny nie pozostają bez znaczenia. Czynniki te często mogą być decydujące przy wyborze odpowiedniego, bezpiecznego preparatu. Ważne, aby kobiety były świadome, jakie informacje należy przekazać lekarzowi.

Na stronie kampanii www.antykoncepcjajednoskladnikowa.pl zamieszczono artykuły i porady ekspertów oraz udostępniono ankietę z kilkoma pytaniami, opracowaną przez specjalistkę w dziedzinie ginekologii. Celem ankiety jest przygotowanie kobiet do rozmowy z ginekologiem o antykoncepcji hormonalnej, m.in. przez określenie ryzyka związanego z przyjmowaniem syntetycznego estrogenu obecnego w tabletkach dwuskładnikowych.

źródło: komunikat

Palenie papierosów, przypadki zakrzepicy w rodzinie, częste podróże, siedzący tryb życia, wielogodzinna praca przy komputerze – to czynniki ryzyka, o których należy powiedzieć lekarzowi podczas wywiadu przy doborze antykoncepcji hormonalnej. Jak każdy lek, może ona powodować skutki uboczne, szczególnie jeśli zawiera estrogen. Dlatego w przypadku wielu kobiet bezpieczna będzie jedynie antykoncepcja jednoskładnikowa nowej generacji, niezawierająca tego hormonu. Pacjentki z czynnikami ryzyka mogą ją przyjmować bez obaw, tym bardziej że jest tak samo skuteczna jak antykoncepcja z estrogenem.
Kiedy pacjentka trafia do gabinetu lekarskiego i dostaje receptę na antykoncepcję hormonalną, zwykle najczęstszym pytaniem jest: „Pani doktor, ale czy mi to nie zaszkodzi?”. Żaden lekarz rzecz jasna nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Są w nim jednak zawarte obawy pacjentki o objawy uboczne mogące występować podczas przyjmowania leków hormonalnych. A do najpoważniejszych objawów ubocznych tabletek hormonalnych może należeć zakrzepica – mówi dr n. med. Katarzyna Lau, ekspertka kampanii Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu.

Zakrzepica – co to właściwie jest i jak kobiety powinny rozumieć to zagrożenie?
Zakrzepica to zamknięcie naczynia, zwykle żylnego, ale też tętniczego, w wyniku powstania zakrzepu. Obecnie jest to już choroba cywilizacyjna, która zbiera większe żniwo niż nowotwory złośliwe piersi czy wypadki komunikacyjne.

A/ Zakrzepica żylna
Jeśli proces zakrzepowy obejmuje naczynia żylne, dochodzi do zahamowania odpływu krwi z zaopatrywanego przez daną żyłę narządu, co prowadzi do tzw. zakrzepicy żylnej. Zwykle proces ten dotyczy kończyn dolnych. Stopień pogorszenia odpływu krwi zależy od tego, czy inne żyły mogą przejąć jej część. Niewielka ilość krwi spływa przez żyły powierzchowne, a większa część przez żyły głębokie i to zamknięcie tych naczyń (głównie żył udowych i biodrowych) jest szczególnie niebezpieczne. Jeśli pojawi się taki stan, dochodzi do obrzęku, zaczerwienienia kończyny i bólu – wyjaśnia dr n. med. Katarzyna Lau. – Skóra staje się napięta, a objawom tym towarzyszą: ból w stopie, łydce, dole podkolanowym, który ustępuje po uniesieniu kończyny. Jako następstwo zakrzepicy żylnej mogą się rozwinąć zatorowość płucna czy zespół pozakrzepowy – dodaje dr Lau.

B/ Zatorowość płucna
Powstawanie zatoru płucnego w przebiegu zakrzepicy żylnej polega na tym, że skrzeplina, odrywająca się od ściany naczynia, na której się utworzyła, zostaje porwana przez prąd krwi, z którym trafia do serca. Stamtąd zator płynie do krążenia płucnego, gdzie już zostaje, powodując nagłe zamknięcie światła naczynia i tym samym ostre zaburzenie ukrwienia płuc. Objawia się to nasiloną dusznością, uczuciem ucisku w klatce piersiowej, a nawet wstrząsem. Jest to stan zagrażający życiu i wymaga pilnej interwencji lekarskiej!

C/ Zakrzepica tętnicza
Zakrzepica tętnicza to stan, w którym proces zakrzepowy zamyka tętnicę. Zaopatrywany przez naczynie narząd zostaje wówczas odcięty od tlenu i substancji odżywczych. Zakrzepica w tętnicy zaopatrującej mózgowie jest powodem udaru.

Typowe objawy udaru to: zawroty i ból głowy, nudności, zaburzenia świadomości i przede wszystkim niedowład. Gdy zakrzep zamyka tętnicę zaopatrującą mięsień serca (tętnicę wieńcową), dochodzi do zawału serca, który jest stanem zagrożenia życia. Typowymi alarmującymi objawami zawału serca są: ból w klatce piersiowej, ból zamostkowy, ból pleców i ramion, duszność – wymienia dr n. med. Katarzyna Lau.

Powikłania zakrzepowe mogą mieć bardzo różny przebieg. Od bezobjawowego, kiedy zmiany są dyskretne, aż po prowadzące do śmierci pacjenta, np. w wyniku zawału, udaru czy zatorowości płucnej.

Skąd się bierze zatorowość?
Do zatorowości dochodzi wtedy, kiedy wystąpi tzw. triada Virchowa, czyli zespół trzech czynników, do których zaliczamy:
Bardzo ważna jest też znajomość czynników ryzyka powstawania zakrzepicy. Należą do nich:
 
Kiedy nie należy stosować tabletki dwuskładnikowej?
Tabletka antykoncepcyjna z estrogenem jest jednym z czynników ryzyka zakrzepicy, ale nie jedynym. Im więcej u danej pacjentki takich czynników, tym prawdopodobieństwo wystąpienia powikłania w postaci zakrzepicy jest większe. Część z wymienionych czynników ryzyka stanowi bezwzględne przeciwwskazanie do stosowania tabletki z estrogenem, np. występowanie trombofilii, połóg, niektóre nowotwory. W takich sytuacjach tabletka dwuskładnikowa w ogóle nie powinna być przepisywana – wyjaśnia dr n. med. Katarzyna Lau. – Zdarza się też, że u danej pacjentki występuje więcej niż jeden względny czynnik ryzyka, np. jest po 35. roku życia i pali papierosy. Wówczas tabletka z estrogenem staje się kategorycznie przeciwwskazana. O tym, czy tabletkę z estrogenem można zastosować, zawsze ostatecznie decyduje lekarz, ale musi on mieć rzetelną wiedzę na temat pacjentki. Nie należy zatem przed nim zatajać, że palimy papierosy, że w rodzinie były przypadki zakrzepicy, że często podróżujemy, mamy mało ruchu itd., bo to może mieć fatalne skutki dla naszego zdrowia – dodaje dr Lau.

Dla grupy kobiet, u których występuje kilka czynników ryzyka, odpowiednim rodzajem antykoncepcji hormonalnej będą tabletki bez estrogenu. W wielu przypadkach jest to jedyna możliwa do zastosowania bezpieczna forma zabezpieczenia, a przy tym tak samo skuteczna jak tabletki z estrogenem. Można ją bez obaw przepisywać pacjentkom palącym, otyłym, dojrzałym, z chorobami towarzyszącymi, z obciążeniem rodzinnym.

Materiał powstał w ramach kampanii edukacyjnej „Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu”, która ma na celu zwiększenie świadomości na temat skutecznej i wysoce bezpiecznej jednoskładnikowej antykoncepcji hormonalnej. Zwraca też uwagę kobiet na czynniki, które lekarz uwzględnia przy wyborze skutecznej i bezpiecznej dla nich formy antykoncepcji. Dzięki kampanii kobiety m.in. dowiedzą się, jak przygotować się do wizyty u ginekologa, na co zwrócić uwagę, mówiąc mu o swoich schorzeniach. Dodatkowo kampania kładzie nacisk na uświadomienie użytkowniczkom antykoncepcji, że ich styl życia czy wywiad rodzinny nie pozostają bez znaczenia. Czynniki te często mogą być decydujące przy wyborze odpowiedniego, bezpiecznego preparatu. Ważne, aby kobiety były świadome, jakie informacje należy przekazać lekarzowi.

Na stronie kampanii www.antykoncepcjajednoskladnikowa.pl zamieszczono artykuły i porady ekspertów oraz udostępniono ankietę z kilkoma pytaniami, opracowaną przez specjalistkę w dziedzinie ginekologii. Celem ankiety jest przygotowanie kobiet do rozmowy z ginekologiem o antykoncepcji hormonalnej, m.in. przez określenie ryzyka związanego z przyjmowaniem syntetycznego estrogenu obecnego w tabletkach dwuskładnikowych.

źródło: komunikat

Eksperci wskazują, iż metodą pierwszego wyboru dla każdej pacjentki powinna być antykoncepcja nowej generacji bez estrogenu. Wynika to z jej korzystnego profilu bezpieczeństwa w aspekcie ryzyka zdarzeń zakrzepowych. Ten rodzaj antykoncepcji jest rekomendowany szczególnym grupom kobiet: z nadwagą oraz otyłością, palącym papierosy, karmiącym piersią, po 40. roku życia, nastolatkom. Antykoncepcja nowej generacji bez estrogenu to wartościowy wybór zarówno w dobie pandemii COVID-19, jak i po jej opanowaniu.
Hormonalne środki antykoncepcyjne są skuteczną i bezpieczną metodą zapobiegania ciąży. Progestageny stanowią komponentę złożonych hormonalnych środków antykoncepcyjnych (tabletki, plastry lub krążki dopochwowe) lub mogą być stosowane jako pojedynczy składnik aktywny w monopreparatach progestagennych (pigułki zawierające tylko progestagen [POP], implanty, systemy domaciczne lub preparaty depot). Progestageny, przy właściwym stosowaniu, są bardzo skuteczne w długoterminowej antykoncepcji, a dodatkowo wykazują bardzo dobry profil bezpieczeństwa z nielicznymi przeciwwskazaniami.

Należy pamiętać, że pandemia COVID-19 spowodowała konieczność wprowadzenia wielu istotnych zmian w codziennej praktyce lekarskiej, również w aspektach dotyczących poradnictwa antykoncepcyjnego. Obok zmian o charakterze organizacyjnym, takich jak ograniczenie wizyt pacjentek w gabinetach ginekologicznych na rzecz teleporad, wymogła również zwrócenie szczególnej uwagi na profil bezpieczeństwa antykoncepcji hormonalnej, szczególnie w zakresie ryzyka żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej (ŻChZZ) – stwierdza prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop, Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, ekspertka kampanii Nowa Generacja – Antykoncepcja bez EstrogenuJednocześnie – wobec faktu, że eksperci zalecają kobietom zamieszkującym regiony, gdzie epidemia COVID-19 jest w fazie aktywnej, odłożenie planów prokreacyjnych na później, a procedury służące koncepcji dotyczą pacjentek z grupy time-sensitive – wzrasta obecnie liczba kobiet wymagających profesjonalnego poradnictwa antykoncepcyjnego – dodaje profesor Drosdzol-Cop.

Antykoncepcja jednoskładnikowa metodą pierwszego wyboru w aspekcie ryzyka ŻChZZ W badaniach publikowanych na przestrzeni kilku ostatnich dekad wykazano, że złożona (estrogenowo-progestagenowa) antykoncepcja hormonalna zwiększa ryzyko żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej, a jego stopień zależy m.in. od dawki i rodzaju estrogenu oraz rodzaju progestagenu.

Tabletka antykoncepcyjna zawierająca wyłącznie progestagen wydaje się metodą pierwszego wyboru dla każdej pacjentki ze względu na korzystny profil bezpieczeństwa tego środka w aspekcie ryzyka ŻChZZ. W tym kontekście szczególnie godną polecenia jest dostępna od niedawna, pierwsza niezawierająca estrogenu tabletka antykoncepcyjna mająca w składzie tylko 4 mg drospirenonu (EFDOP – estrogen-free drospirenone-only pill), podawana w systemie 24 + 4. Tę nową formę doustnej antykoncepcji bez estrogenu wprowadzono w USA w 2019 roku, a w Europie – na początku roku 2020. W przeprowadzonych na dużych populacjach pacjentek (ponad 2000 kobiet, co dało ponad 20 000 cykli) badaniach klinicznych wykazano bardzo korzystny profil bezpieczeństwa EFDOP w odniesieniu do zakrzepicy żylnej, także wśród kobiet z grupy dużego ryzyka ŻChZZ. Nową tabletkę zawierającą jedynie 4 mg drospirenonu porównano z tradycyjną tabletką zawierającą tylko progestagen (POP – progestogen-only pill) w dawce 0,75 mg dezogestrelu – pod kątem ich wpływu na czynniki krzepnięcia. W ramach otwartego badania porównawczego stwierdzono brak istotnego wpływu 4 mg drospirenonu na parametry hemostazy, w tym stężenia D-dimerów – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop.

Dodatkowo produkt ten charakteryzuje się zadowalającą kontrolą cyklu i jest zalecany kobietom w dużym przedziale wiekowym – od nastolatek do pacjentek w okresie menopauzy.

Antykoncepcja hormonalna bez estrogenu – dla których kobiet w szczególności?

Istnieją szczególne grupy kobiet, które mogą odnieść dodatkowe korzyści ze stosowania tej metody antykoncepcji. Przede wszystkim należy pamiętać o pacjentkach z podwyższonym ryzykiem ŻChZZ – takich jak:
Kobiety z podwyższonym lub wysokim BMI – tabletka zawierająca tylko 4 mg drospirenonu jest rekomendowana dla tej grupy kobiet, dziewczyn i kobiet z nadwagą oraz otyłością.
Kobiety palące papierosy – metoda nie powoduje wzrostu ryzyka wystąpienia udaru i zakrzepicy.
Kobiety po 40. roku życia – tabletka EFDOP wykazuje duży profil bezpieczeństwa dla tej grupy pacjentek, ponieważ wraz z wiekiem wzrasta ryzyko wielu chorób przewlekłych, m.in. cukrzycy, nadciśnienia, dyslipidemii, a także pojawiają się problemy z utrzymaniem prawidłowego poziomu cholesterolu.

Ponadto, metody antykoncepcji gestagennej, takie jak tabletka progestagenna (POP – progestogen-only pill), system wewnątrzmaciczny uwalniający lewonorgestrel (IUD) czy implant uwalniający etonogestrel, uważane są za najbardziej optymalne dla karmiących matek. Co ważne, nie wykazano niekorzystnego wpływu antykoncepcji gestagennej na produkcję, objętość i skład biochemiczny mleka ani na rozwój psychofizyczny dzieci, których matki stosowały tego typu środki. Należy pamiętać, że złożona antykoncepcja hormonalna nie jest rekomendowana kobietom w czasie laktacji do 6. miesiąca po porodzie – mówi dr n. med. Anna Fuchs z Katedry i Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej Wydziału Nauk o Zdrowiu w Katowicach, ekspertka kampanii Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu.

Od 2020 roku zespoły eksperckie (Royal College of Obstetricians and Gynaecologists, Faculty of Sexual and Reproductive Healthcare oraz Royal College of Midwives) zalecają, aby zwłaszcza teraz, w dobie pandemii COVID-19, proponować każdej położnicy, jeszcze w trakcie jej pobytu w oddziale położniczym, jak najszybsze rozpoczęcie stosowania antykoncepcji. W wyborze metody powinno się uwzględnić jej dopuszczalność w przypadku karmienia piersią, a także dostępność i profil bezpieczeństwa. W tym kontekście eksperci zalecają jako środek pierwszego wyboru tabletkę wyłącznie progestagenną.

W badaniach prowadzonych nad EFDOP wykazano, że całkowita ilość drospirenonu przenikającego do mleka matki wynosi średnio 4478 ng w ciągu 24 godzin, co stanowi zaledwie 0,11% przyjmowanej dziennie dawki przez kobietę karmiącą. Dlatego przy zalecanych dawkach (4 mg) drospirenon nie wykazuje wpływu na noworodki/niemowlęta karmione piersią – stwierdza dr n. med. Anna Fuchs.

Ze względu na korzystny profil bezpieczeństwa metodę powinno się polecać nastolatkom. Warto zauważyć, iż dodatkową pozaantykoncepcyjną korzyścią jest ograniczenie bolesnych miesiączek, które stwarzają trudności młodym dziewczętom i często wyłączają je z życia szkolnego, studenckiego w trakcie trwania menstruacji. W Polsce można uzyskać od lekarza ginekologa receptę na antykoncepcję hormonalną dla nastolatki pod warunkiem, że rodzic lub opiekun wyrazi na to zgodę.

W związku z wynikami badań wskazującymi na korzystny profil bezpieczeństwa EFDOP w odniesieniu do ryzyka ŻChZZ, a także neutralny wpływ tej tabletki na stężenie D- dimerów można postulować, że tabletka antykoncepcyjna zawierająca 4 mg drospirenonu stanowi wartościowy wybór antykoncepcji dla wszystkich kobiet, zarówno w dobie pandemii COVID-19, jak i po jej opanowaniu – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop.
 
Kampania edukacyjna
Kampania edukacyjna pt. Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu ma na celu zwiększenie świadomości kobiet na temat skutecznej i wysoce bezpiecznej jednoskładnikowej antykoncepcji hormonalnej.

Na stronie kampanii www.antykoncepcjajednoskladnikowa.pl zamieszczono artykuły i porady ekspertów oraz udostępniono aplikację z ankietą opracowaną przez specjalistkę w dziedzinie ginekologii. Celem ankiety jest przygotowanie kobiet do rozmowy z ginekologiem o antykoncepcji hormonalnej, m.in. przez określenie ryzyka związanego z przyjmowaniem syntetycznego estrogenu obecnego w tabletkach dwuskładnikowych.

źródło: mat. pras.
Eksperci wskazują, iż metodą pierwszego wyboru dla każdej pacjentki powinna być antykoncepcja nowej generacji bez estrogenu. Wynika to z jej korzystnego profilu bezpieczeństwa w aspekcie ryzyka zdarzeń zakrzepowych. Ten rodzaj antykoncepcji jest rekomendowany szczególnym grupom kobiet: z nadwagą oraz otyłością, palącym papierosy, karmiącym piersią, po 40. roku życia, nastolatkom. Antykoncepcja nowej generacji bez estrogenu to wartościowy wybór zarówno w dobie pandemii COVID-19, jak i po jej opanowaniu.
Hormonalne środki antykoncepcyjne są skuteczną i bezpieczną metodą zapobiegania ciąży. Progestageny stanowią komponentę złożonych hormonalnych środków antykoncepcyjnych (tabletki, plastry lub krążki dopochwowe) lub mogą być stosowane jako pojedynczy składnik aktywny w monopreparatach progestagennych (pigułki zawierające tylko progestagen [POP], implanty, systemy domaciczne lub preparaty depot). Progestageny, przy właściwym stosowaniu, są bardzo skuteczne w długoterminowej antykoncepcji, a dodatkowo wykazują bardzo dobry profil bezpieczeństwa z nielicznymi przeciwwskazaniami.

Należy pamiętać, że pandemia COVID-19 spowodowała konieczność wprowadzenia wielu istotnych zmian w codziennej praktyce lekarskiej, również w aspektach dotyczących poradnictwa antykoncepcyjnego. Obok zmian o charakterze organizacyjnym, takich jak ograniczenie wizyt pacjentek w gabinetach ginekologicznych na rzecz teleporad, wymogła również zwrócenie szczególnej uwagi na profil bezpieczeństwa antykoncepcji hormonalnej, szczególnie w zakresie ryzyka żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej (ŻChZZ) – stwierdza prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop, Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, ekspertka kampanii Nowa Generacja – Antykoncepcja bez EstrogenuJednocześnie – wobec faktu, że eksperci zalecają kobietom zamieszkującym regiony, gdzie epidemia COVID-19 jest w fazie aktywnej, odłożenie planów prokreacyjnych na później, a procedury służące koncepcji dotyczą pacjentek z grupy time-sensitive – wzrasta obecnie liczba kobiet wymagających profesjonalnego poradnictwa antykoncepcyjnego – dodaje profesor Drosdzol-Cop.

Antykoncepcja jednoskładnikowa metodą pierwszego wyboru w aspekcie ryzyka ŻChZZ W badaniach publikowanych na przestrzeni kilku ostatnich dekad wykazano, że złożona (estrogenowo-progestagenowa) antykoncepcja hormonalna zwiększa ryzyko żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej, a jego stopień zależy m.in. od dawki i rodzaju estrogenu oraz rodzaju progestagenu.

Tabletka antykoncepcyjna zawierająca wyłącznie progestagen wydaje się metodą pierwszego wyboru dla każdej pacjentki ze względu na korzystny profil bezpieczeństwa tego środka w aspekcie ryzyka ŻChZZ. W tym kontekście szczególnie godną polecenia jest dostępna od niedawna, pierwsza niezawierająca estrogenu tabletka antykoncepcyjna mająca w składzie tylko 4 mg drospirenonu (EFDOP – estrogen-free drospirenone-only pill), podawana w systemie 24 + 4. Tę nową formę doustnej antykoncepcji bez estrogenu wprowadzono w USA w 2019 roku, a w Europie – na początku roku 2020. W przeprowadzonych na dużych populacjach pacjentek (ponad 2000 kobiet, co dało ponad 20 000 cykli) badaniach klinicznych wykazano bardzo korzystny profil bezpieczeństwa EFDOP w odniesieniu do zakrzepicy żylnej, także wśród kobiet z grupy dużego ryzyka ŻChZZ. Nową tabletkę zawierającą jedynie 4 mg drospirenonu porównano z tradycyjną tabletką zawierającą tylko progestagen (POP – progestogen-only pill) w dawce 0,75 mg dezogestrelu – pod kątem ich wpływu na czynniki krzepnięcia. W ramach otwartego badania porównawczego stwierdzono brak istotnego wpływu 4 mg drospirenonu na parametry hemostazy, w tym stężenia D-dimerów – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop.

Dodatkowo produkt ten charakteryzuje się zadowalającą kontrolą cyklu i jest zalecany kobietom w dużym przedziale wiekowym – od nastolatek do pacjentek w okresie menopauzy.

Antykoncepcja hormonalna bez estrogenu – dla których kobiet w szczególności?

Istnieją szczególne grupy kobiet, które mogą odnieść dodatkowe korzyści ze stosowania tej metody antykoncepcji. Przede wszystkim należy pamiętać o pacjentkach z podwyższonym ryzykiem ŻChZZ – takich jak:
Kobiety z podwyższonym lub wysokim BMI – tabletka zawierająca tylko 4 mg drospirenonu jest rekomendowana dla tej grupy kobiet, dziewczyn i kobiet z nadwagą oraz otyłością.
Kobiety palące papierosy – metoda nie powoduje wzrostu ryzyka wystąpienia udaru i zakrzepicy.
Kobiety po 40. roku życia – tabletka EFDOP wykazuje duży profil bezpieczeństwa dla tej grupy pacjentek, ponieważ wraz z wiekiem wzrasta ryzyko wielu chorób przewlekłych, m.in. cukrzycy, nadciśnienia, dyslipidemii, a także pojawiają się problemy z utrzymaniem prawidłowego poziomu cholesterolu.

Ponadto, metody antykoncepcji gestagennej, takie jak tabletka progestagenna (POP – progestogen-only pill), system wewnątrzmaciczny uwalniający lewonorgestrel (IUD) czy implant uwalniający etonogestrel, uważane są za najbardziej optymalne dla karmiących matek. Co ważne, nie wykazano niekorzystnego wpływu antykoncepcji gestagennej na produkcję, objętość i skład biochemiczny mleka ani na rozwój psychofizyczny dzieci, których matki stosowały tego typu środki. Należy pamiętać, że złożona antykoncepcja hormonalna nie jest rekomendowana kobietom w czasie laktacji do 6. miesiąca po porodzie – mówi dr n. med. Anna Fuchs z Katedry i Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej Wydziału Nauk o Zdrowiu w Katowicach, ekspertka kampanii Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu.

Od 2020 roku zespoły eksperckie (Royal College of Obstetricians and Gynaecologists, Faculty of Sexual and Reproductive Healthcare oraz Royal College of Midwives) zalecają, aby zwłaszcza teraz, w dobie pandemii COVID-19, proponować każdej położnicy, jeszcze w trakcie jej pobytu w oddziale położniczym, jak najszybsze rozpoczęcie stosowania antykoncepcji. W wyborze metody powinno się uwzględnić jej dopuszczalność w przypadku karmienia piersią, a także dostępność i profil bezpieczeństwa. W tym kontekście eksperci zalecają jako środek pierwszego wyboru tabletkę wyłącznie progestagenną.

W badaniach prowadzonych nad EFDOP wykazano, że całkowita ilość drospirenonu przenikającego do mleka matki wynosi średnio 4478 ng w ciągu 24 godzin, co stanowi zaledwie 0,11% przyjmowanej dziennie dawki przez kobietę karmiącą. Dlatego przy zalecanych dawkach (4 mg) drospirenon nie wykazuje wpływu na noworodki/niemowlęta karmione piersią – stwierdza dr n. med. Anna Fuchs.

Ze względu na korzystny profil bezpieczeństwa metodę powinno się polecać nastolatkom. Warto zauważyć, iż dodatkową pozaantykoncepcyjną korzyścią jest ograniczenie bolesnych miesiączek, które stwarzają trudności młodym dziewczętom i często wyłączają je z życia szkolnego, studenckiego w trakcie trwania menstruacji. W Polsce można uzyskać od lekarza ginekologa receptę na antykoncepcję hormonalną dla nastolatki pod warunkiem, że rodzic lub opiekun wyrazi na to zgodę.

W związku z wynikami badań wskazującymi na korzystny profil bezpieczeństwa EFDOP w odniesieniu do ryzyka ŻChZZ, a także neutralny wpływ tej tabletki na stężenie D- dimerów można postulować, że tabletka antykoncepcyjna zawierająca 4 mg drospirenonu stanowi wartościowy wybór antykoncepcji dla wszystkich kobiet, zarówno w dobie pandemii COVID-19, jak i po jej opanowaniu – mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop.
 
Kampania edukacyjna
Kampania edukacyjna pt. Nowa Generacja – Antykoncepcja bez Estrogenu ma na celu zwiększenie świadomości kobiet na temat skutecznej i wysoce bezpiecznej jednoskładnikowej antykoncepcji hormonalnej.

Na stronie kampanii www.antykoncepcjajednoskladnikowa.pl zamieszczono artykuły i porady ekspertów oraz udostępniono aplikację z ankietą opracowaną przez specjalistkę w dziedzinie ginekologii. Celem ankiety jest przygotowanie kobiet do rozmowy z ginekologiem o antykoncepcji hormonalnej, m.in. przez określenie ryzyka związanego z przyjmowaniem syntetycznego estrogenu obecnego w tabletkach dwuskładnikowych.

źródło: mat. pras.