Medicalpress
Stres i przeciążenie obowiązkami coraz częściej stają się przyczyną problemów zdrowotnych pracowników. Lekarze alarmują, że zaburzenia psychiczne są coraz częstszą przyczyną zwolnień lekarskich – w 2024 roku liczba zaświadczeń wystawionych z powodu zaburzeń psychicznych i zachowania wzrosła o blisko 14 proc. w ciągu roku.

– Głównymi przyczynami zwolnień, jeśli chodzi o zaburzenia psychiatryczne, psychologiczne, są te związane z silną reakcją na stres, w drugiej kolejności zaburzenia depresyjne i później zaburzenia lękowe – mówił agencji Newseria Mariusz Gawrych, specjalista medycyny rodzinnej, lekarz z Departamentu Prewencji i Rehabilitacji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

W 2024 roku w Polsce wystawiono 27,4 mln zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy, co przełożyło się na 290 mln dni absencji chorobowej. Z tego 1,6 mln zwolnień i 30,3 mln dni absencji dotyczyło zaburzeń psychicznych i zachowania – 12,6 proc. całości. To wzrost o prawie 14 proc. w porównaniu do 2023 roku.

Jak podaje raport Stowarzyszenia Koalicja Bezpieczni w Pracy „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2025. Mobbing, depresja, stres 2.0, czyli zagrożenia w polskich firmach”, w 2025 roku zarówno pracownicy, jak i zarządzający doświadczali większego poziomu stresu w porównaniu do poprzedniej edycji badania z 2019 roku. Dziś odczuwa go w wielu sytuacjach lub codziennie 52 proc. ankietowanych spośród kadry zarządzającej i 46 proc. wśród pracowników (w 2019 roku – odpowiednio 46 i 42 proc.).

W Polsce najbardziej stresogenne dla pracowników są nadmiar obowiązków, poczucie „przeładowania” pracą (34 proc.), presja czasu, zbyt mało czasu na wykonanie zadań (31 proc.) oraz odpowiedzialność zawodowa, obawa przed wyrządzeniem szkody, straty, krzywdy (27 proc.). Pracowników stresują również sytuacje awaryjne, kryzysowe (27 proc.) oraz niewystarczające wynagrodzenie za wykonywaną pracę (26 proc.).


– Doświadczenie silnych sytuacji stresowych, jak np. utrata pracy bądź też zjawisko mobbingu, może wpłynąć negatywnie na stan zdrowia pacjentów, stąd też jeśli pojawią się pewne objawy związane z silnymi lękami, z obniżeniem nastroju, zmniejszeniem motywacji, jak najbardziej może być to przyczyną tymczasowego zwolnienia i pogłębienia dalszej diagnostyki przyczyn danego samopoczucia –
mówi Mariusz Gawrych.

Raport wskazuje, powołując się na dane z Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy, że obok tradycyjnych zagrożeń to właśnie czynniki psychospołeczne są jednymi z najczęściej zgłaszanych zagrożeń w miejscach pracy w Unii Europejskiej. Polskie badanie wykazało, że 67 proc. pracowników spotkało się z nieodpowiednim traktowaniem ze strony przełożonego. 22 proc. przyznało, że była to wielokrotna sytuacja. Przemoc słowna dotknęła 55 proc., a fizyczna – ok. 14 proc. Te odsetki są we wszystkich przypadkach nieco wyższe niż w 2019 roku. Wśród zarządzających odpowiedzi były podobne.

Połowa pracowników ankietowanych, która doświadczyła któregoś z zagrożeń psychospołecznych w miejscu pracy, przyznaje, że te zjawiska miały na nich wpływ (50 proc.). Najczęściej były to: mniejsza motywacja do pracy, utrata zaufania, pogorszenie dobrostanu i poczucia własnej wartości. Prawie 38 proc. badanych stwierdziło, że doświadczyli pogorszenia zdrowia psychicznego, np. lęku, depresji, bezsenności czy wypalenia zawodowego.

Takie obciążenia często się przekładają na zdrowie i objawy somatyczne, których źródło nie zawsze jest dla pacjentów oczywiste.

– Często u pacjentów, którzy przychodzą do lekarzy, nie jest tak łatwo zdiagnozować przyczynę psychosomatyczną. Czasami bywa tak, że pacjent przyjdzie z dolegliwościami bólowymi głowy bądź też uczuciem silnego napięcia i nie jest w stanie samodzielnie się domyślić, gdzie tkwi przyczyna. Poprzez pogłębienie wywiadu możemy ocenić, na ile zjawiska i zagrożenia psychospołeczne mają faktycznie znaczenie. Wówczas niezbędne być może okaże się wsparcie psychiatry lub psychologa do pogłębienia dalszych wpływów czynników zagrożeń psychospołecznych na stan zdrowia pacjenta – tłumaczy specjalista medycyny rodzinnej.

Na efektywność pracowników, jak twierdzą sami zainteresowani, największy wpływ mają: atmosfera w pracy (47 proc.), stres (43 proc.), liczba obowiązków, przepracowanie (40 proc.), relacje z przełożonym (37 proc.) oraz zmęczenie (34 proc.). Pracownicy przypisują obecnie znacznie większy wpływ problemów prywatnych na efektywność (23 proc. vs. 17 proc. w 2019 roku). Współczesny tryb życia sprawia, że granice między życiem prywatnym i zawodowym się zacierają. Stała dostępność online i konieczność reagowania na wiadomości po godzinach pracy przyczyniają się do przemęczenia. To wszystko może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych i problemów w pracy. Kluczowe jest, aby rozpoznać je odpowiednio wcześnie i podjąć działania.

– Bardzo ważne jest nie tylko udanie się i poproszenie o pomoc profesjonalistów, czy to lekarzy, czy psychologów, ale ważne jest również promowanie polityki antymobbingowej czy polityki firmy, w której skupiają się na dobrostanie pracowników, aby tworzyć środowisko wspierające współpracę, by nie dopuszczać do czynników zagrażających zdrowiu psychicznemu. A firmy, które dbają o dobrostan pacjentów, cechują się mniejszą liczbą absencji z powodu chorób bądź też występowania niektórych chorób przewlekłych – zauważa ekspert ZUS.

Z raportu  „Bezpieczni w Pracy 2025” wynika, że jedynie 29 proc. pracowników (i 37 proc. zarządzających) deklaruje, że ich firma podejmuje działania mające na celu przeciwdziałanie mobbingowi, dyskryminacji, przemocy, stresowi i innym zagrożeniom psychospołecznym. Niższy jest także odsetek ankietowanych, którzy wskazywali na konkretne rodzaje podejmowanych przez pracodawcę inicjatyw (np. szkolenia, procedury antymobbingowe, kanały zgłaszania nieprawidłowości, mediacje). Jedynie 28 proc. respondentów twierdzi, że ich pracodawca lub przełożony rozmawiał z nimi o kwestiach związanych z zagrożeniami psychospołecznymi (37 proc. w 2019 roku). Eksperci Koalicji Bezpieczni w Pracy wskazują, że w dobie rosnącej świadomości na temat dobrostanu psychicznego pracownicy oczekują od firm proaktywnych działań.

 Czasami pacjent znajduje się w takiej sytuacji, że nie jest w stanie już dalej pracować w danym miejscu, co dodatkowo oddziałuje na jego zdrowie psychiczne, stąd też decyduje się czasem na rezygnację z pracy. Jak badania pokazują, doświadczenie zjawiska zagrożeń psychospołecznych wpływa na większą rotację pracowników – podkreśla Mariusz Gawrych. – Wiele firm widzi w tym pozytywny aspekt zaangażowania się, organizując między innymi różne szkolenia dla pracowników z umiejętności miękkich, co skutkuje tym, że liczba zagrożeń psychospołecznych się zmniejsza. Firmy, które dbają o dobrostan swoich pracowników, zmagają się z mniejszą liczbą rotacji miejsc pracy, jak również z mniejszą liczbą zwolnień lekarskich.

Mimo że pod względem liczby wydanych zwolnień zaburzenia psychiczne nie plasują się w czołówce najczęstszych przyczyn, to zwykle generują wysokie wydatki, bo zwykle oznaczają dłuższy okres L4 (średnio 18,9 dni). W ubiegłym roku reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne były w sumie przyczyną 10,7 mln dni absencji chorobowej, epizody depresyjne – 5,8 mln, a zaburzenia lękowe – 5,7 mln. Łącznie w 2024 roku absencja chorobowa „kosztowała” ponad 31 mld zł.

źródło: newseria

Fundacja eFkropka i EPP, największy zarządca centrów handlowych w Polsce, rozpoczynają kampanię #ZadbajOMental. Jej celem jest wprowadzenie tematu zdrowia psychicznego do miejsc, w których przecinają się ścieżki milionów ludzi: centrów handlowych i przestrzeni biurowych. Kampania ma zachęcać do rozmowy o zdrowiu psychicznym, budować świadomość, jak rozpoznawać sygnały kryzysu psychicznego i ułatwiać dostęp do profesjonalnego wsparcia. Bo zdrowie psychiczne nie zaczyna się w momencie kryzysu. Zaczyna się od uważności – na siebie i na innych.
Co czwarta osoba w Polsce doświadczyła w swoim życiu zaburzeń psychicznych, mimo to wiele z nich nie korzysta z żadnej formy pomocy[1]. To niepokojące statystyki, które pokazują skalę problemu i wskazują na potrzebę głośnego mówienia o dobrostanie psychicznym i dostępnym wsparciu, gdy jest ono potrzebne.

Wynika to ze stygmatyzacji i autostygmatyzacji, która łączy się z problemami psychicznymi. Ludzie wstydzą się mówić o tym, że potrzebują konsultacji psychologa bądź psychiatry, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Niestety brak leczenia może skutkować narastaniem problemów. Zaniedbanie objawów nerwicy czy depresji powoduje utrwalenie choroby, co prowadzi do zmniejszenia skuteczności leczenia – podobnie jak i w chorobach somatycznych wyjaśnia Joanna Krzyżanowska-Zbucka, psychiatra i fundatorka z Fundacji eFkropka.

4 x P dla zdrowia psychicznego
Przez cały sierpień mieszkańcy 21 miast będą mogli spotkać się z wyjątkową kampanią poświęconą zdrowiu psychicznemu. W przestrzeniach 25 centrów handlowych i 6 biurowców zarządzanych przez EPP pojawią się grafiki i plakaty zachęcające do zatrzymania się oraz refleksji nad tym, jak dbamy o siebie i innych.

W centrum kampanii znajduje się prosty, ale skuteczny schemat 4 x P: POPATRZ – POMYŚL – PYTAJ – PODEJMIJ DZIAŁANIE. Jego celem jest budowanie świadomości, jak rozpoznawać sygnały kryzysu psychicznego i jak na nie reagować – zarówno u siebie, jak i u innych.

Fundacja eFkropka uruchomiła także linię wsparciowo‑informacyjną. Od poniedziałku do piątku pod numerem 731 232 083 dyżurują psychologowie przeszkoleni w zakresie interwencji kryzysowej, którzy udzielają wsparcia osobom znajdującym się w trudnej sytuacji i wskazują miejsca, gdzie można uzyskać dalszą pomoc.

Dlaczego centra handlowe i biurowce?
Ponieważ to właśnie tam można dotrzeć do tysięcy ludzi w każdym wieku i z wielu środowisk. Kampania #ZadbajOMental celowo trafia w te miejsca, by pokazać, że rozmowy o zdrowiu psychicznym mogą być częścią naszej codzienności.

– W dzisiejszym, dynamicznym świecie coraz trudniej o wewnętrzny spokój, a zdrowie psychiczne wymaga opieki, wsparcia i otwartości. Zdecydowaliśmy się zaangażować w kampanię #ZadbajOMental, ponieważ dostrzegamy, że w Polsce temat zdrowia psychicznego potrzebuje szczególnej uwagi, a dostęp do profesjonalnej pomocy wciąż pozostaje wyzwaniem. Dysponujemy kanałami komunikacji, które pozwalają nam docierać z przekazem do milionów osób miesięcznie i dzięki temu możemy skutecznie przekazywać wiedzę o zdrowiu psychicznym, właściwym reagowaniu na sygnały kryzysu oraz dostępnych formach wsparcia. Wspólnie z Fundacją eFkropka pokazujemy, że nie trzeba być samemu w trudnych momentach – mówi Jakub Nowicki, marketing manager w EPP. 

Finał kampanii zaplanowano na ostatni weekend sierpnia (30-31.08). Przestrzeń warszawskiej Galerii Młociny stanie się miejscem rozmów o zdrowiu psychicznym. W programie znajdą się m.in. wykłady poświęcone emocjom i napięciom związanym np. z powrotem do szkoły, a także stand-up „Nietykalni” z udziałem Kuby Rafalskiego oraz Romana Kosteleckiego.
 
Zdrowie psychiczne dotyczy nas wszystkich. Chcemy mówić o nim głośno, odważnie i z szacunkiem. To nasze wspólne dobro społeczne, dlatego #ZadbajOMental nie tylko w sierpniu, ale każdego dnia.
 
[1] Raport z badania ilościowego. Dobrostan psychiczny w Polsce. Co myślimy o pomocy psychologicznej? | Instytut Psychologii PAN 

źródło: efKropka

Depresja, lęk, zaburzenia snu – choć nie są bezpośrednim objawem niewydolności serca, mogą decydować o rokowaniach, skuteczności leczenia i jakości życia pacjentów. Eksperci alarmują: czas włączyć zdrowie psychiczne do standardu opieki kardiologicznej. – Pacjent, który cierpi na depresję, nie zadba o siebie. Nie będzie brał leków, nie zmieni stylu życia, nie podejmie rehabilitacji. A to przekłada się nie tylko na jakość życia, ale i na ryzyko zgonu. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Schorzenie milionów – i jego niewidzialna twarz

Niewydolność serca dotyczy dziś 1–2% populacji i jest jedną z głównych przyczyn zgonów oraz hospitalizacji. W Polsce choruje na nią blisko 1,4 mln osób. Mimo postępu medycyny, odsetek zgonów w tej grupie pozostaje dramatycznie wysoki – nawet 50–75% pacjentów umiera w ciągu 5 lat od diagnozy. Co gorsza, oprócz obciążenia fizycznego, niewydolność serca często niesie za sobą poważne konsekwencje psychiczne: depresję, lęk, bezsenność, a u starszych pacjentów również epizody majaczeniowe.[1]
Związek między chorobami układu krążenia a zaburzeniami psychicznymi od lat potwierdzają badania naukowe. U pacjentów z niewydolnością serca depresję diagnozuje się u 42%, a aż połowa z nich ma jej postać ciężką. Nawet 50% pacjentów doświadcza objawów lękowych. Obecność tych zaburzeń znacząco zwiększa ryzyko zgonu (o 32%) i zdarzeń sercowo-naczyniowych (o 19%). Zaburzenia snu zgłasza aż 73% chorych – a ich konsekwencją są gorsze wyniki testów wysiłkowych, spadek aktywności, większa liczba hospitalizacji i pogorszenie jakości życia.[2]

Mimo tych danych, zdrowie psychiczne pacjentów kardiologicznych wciąż bywa pomijane. – Pacjent, który cierpi na depresję, nie zadba o siebie. Nie będzie brał leków, nie zmieni stylu życia, nie podejmie rehabilitacji. A to przekłada się nie tylko na jakość życia, ale i na ryzyko zgonu. – mówiła prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Luka między wiedzą a praktyką

– Zachęceni doświadczeniem pracy nad dokumentem eksperckim, postanowiliśmy zapytać lekarzy i pacjentów o to, jak wygląda rzeczywista praktyka kliniczna w tym zakresie. – mówiła prof. Agnieszka Pawlak, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

W badaniu ankietowym przeprowadzonym przez Asocjację Niewydolności Serca  PTK i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne niemal 80% lekarzy (kardiolodzy, lekarze POZ i innych specjalizacji) zadeklarowało, że miesięcznie leczy ponad 10 pacjentów z niewydolnością serca, a połowa – ponad 20. Mimo to tylko 21% z nich przeprowadza wywiad w kierunku zaburzeń psychicznych u wszystkich swoich pacjentów. Tymczasem z danych międzynarodowych wynika, że nawet 50–60% pacjentów z NS może doświadczać depresji, lęku lub innych zaburzeń psychicznych.[3]
Najczęściej zaburzenia psychiczne pojawiają się w czasie zaostrzenia choroby, hospitalizacji, czyli wtedy, gdy pacjent najbardziej potrzebuje wsparcia. – tłumaczyła prof. Pawlak. Ale często nie są rozpoznawane, bo pacjenci nie zgłaszają tych objawów lub nie łączą ich z chorobą. A lekarze nie zawsze pytają.

Tylko 12% lekarzy zadeklarowało pełną gotowość do wdrażania leczenia psychiatrycznego. Pozostali podejmują decyzję jedynie w łagodnych przypadkach lub odsyłają pacjentów do specjalistów – co niestety w praktyce oznacza opóźnienia lub nawet brak leczenia, zwłaszcza poza dużymi ośrodkami.

Obraz wyłaniający się z odpowiedzi pacjentów z NS również nie napawa optymizmem. Tylko 18% respondentów deklaruje, że znajduje się pod stałą opieką kardiologiczną. 30% leczy się prywatnie, a aż 52% – nie korzysta z żadnej specjalistycznej opieki. 72% nigdy nie było leczonych psychiatrycznie, mimo że deklarowali objawy obniżonego nastroju, lęku czy bezsenności.
– Często wystarczy zadać dwa proste pytania przesiewowe, by wykryć depresję. To może uratować życie. – przekonywała prof. Dudek. – Nie chodzi o to, by każdy pacjent był diagnozowany przez psychiatrę. Chodzi o czujność i gotowość do działania każdego lekarza.

Koordynacja leczenia: brakujące ogniwo systemu

Prof. Paweł Rubiś, przewodniczący-elekt ANS PTK. zwrócił uwagę na konieczność systemowego wdrażania wsparcia psychologicznego już w warunkach szpitalnych. – W naszym ośrodku niemal każdy pacjent hospitalizowany z powodu niewydolności serca ma kontakt z psychologiem. Coraz częściej sięgamy też po bezpieczne kardiologicznie leki przeciwdepresyjne. To nie kwestia dobrej woli lekarza. Mamy na to twarde dane – leczenie depresji poprawia przeżycie, zmniejsza liczbę hospitalizacji, poprawia współpracę pacjenta – podkreślił.

O potrzebie włączenia wsparcia psychologicznego w opiekę nad pacjentem mówił także dr Aleksander Biesiada z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej. Wskazywał na dwa newralgiczne momenty: tuż po diagnozie oraz w fazie utraty samodzielności pacjenta. Niestety, jak podkreślał, POZ nie ma dziś dostępu do psychologów i psychiatrów. – Możemy kierować pacjentów dalej, ale to często oznacza duże opóźnienia i utrudnienia w dostępie. Potrzebujemy bardziej dostępnych rozwiązań – i lepszej współpracy między lekarzami rodzinnymi a specjalistami.

W kontekście działań systemowych eksperci wskazują na potencjał programu opieki koordynowanej nas pacjentami kardiologicznymi w POZ. Dziś koncentruje się on na opiece poszpitalnej, jednak – jak wynika z opinii ANS PTK i PTP – warto go rozszerzyć o komponent zdrowia psychicznego.

Wprowadzenie prostych skal przesiewowych w szpitalu, zapewnienie dostępu do konsultacji psychiatrycznej, a także gotowość kardiologów do inicjowania leczenia w przypadkach łagodnych – to konkretne i możliwe do wdrożenia kroki. Kardiolog, w tym modelu, staje się osobą integrującą opiekę i przekierowującą pacjenta, gdy sytuacja tego wymaga.

Zdrowie psychiczne to nie dodatek – to warunek skutecznej terapii
Eksperci zgodnie podkreślają, że integracja opieki kardiologicznej i psychiatrycznej to nie luksus, lecz konieczność. W dokumencie[4] opracowanym przez ANS PTK i PTP znalazły się konkretne postulaty:
Niewydolność serca to nie tylko choroba ciała – to wyzwanie psychiczne, społeczne i systemowe. Jak pokazują zarówno dane naukowe, jak i doświadczenia kliniczne, bez uwzględnienia aspektu psychicznego trudno mówić o skutecznej terapii. A skoro mamy narzędzia, wiedzę i rekomendacje – pozostaje jedno: zacząć działać.

Niewydolność serca nas nie zatrzyma!
Niedawno zakończyły się tegoroczne obchody Dni Świadomości Niewydolności Serca – kampanii edukacyjnej organizowanej m.in. przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. W jego trakcie odbyła się konferencja online poświęcona relacji między sercem a psychiką, podczas której zaprezentowano wyniki ankiet wśród lekarzy i pacjentów oraz wspólne stanowisko ANS PTK i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. To pierwszy tego typu dokument w Polsce, który tak jednoznacznie wskazuje, że bez troski o zdrowie psychiczne nie ma skutecznej terapii kardiologicznej.

Opinia ekspercka opublikowana w Polish Heart Journal dostępna jest pod adresem: https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958.

 
 
[1] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[2] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[3] https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958
[4] Opinia ekspertów Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego dotycząca postępowania z chorymi z niewydolnością serca i wybranymi zaburzeniami psychicznymi, https://journals.viamedica.pl/polish_heart_journal/article/view/101958

źródło: ANS PTK

 
Tematy wykładów będą koncentrować się na aspektach praktycznych i tym samym pomagać w codziennej pracy leksrzy POZ, tak aby opieka nad pacjentami z zaburzeniami psychicznymi była dla łatwiejsza i bardziej satysfakcjonująca. Konferencja odbędzie się 10 maja 2025 w hotelu Ambasador Premium w Łodzi, ul. Kilińskiego 145.
Zapraszamy na I edycję Konferencji „Akademia UMedu – Psychiatria dla Lekarzy POZ”, która odbędzie się w dniu 10 maja 2025 w hotelu Ambasador Premium w Łodzi, ul. Kilińskiego 145.

Treści omawiane podczas konferencji wynikają z potrzeb sygnalizowanych przez Lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Tematy wykładów będą zatem koncentrować się na aspektach praktycznych i tym samym pomagać w codziennej pracy, tak aby opieka nad pacjentami z zaburzeniami psychicznymi była dla Państwa łatwiejsza i bardziej satysfakcjonująca.

W sesji pierwszej poruszone zosaną najważniejsze problemy psychiczne dzieci i młodzieży. W kolejnych – diagnostyka i leczenie osób dorosłych, przy czym sporo miejsca oddamy problematyce psychiatrii wieku podeszłego.

Depresja, zaburzenia lękowe, schizofrenia, ADHD, samobójstwo, otępienia, aspekty prawne – to tylko niektóre z tematów, które dla Państwa przygotowaliśmy.

Interaktywność wykładów pozwoli Państwu aktywnie uczestniczyć w wydarzeniu i moderować treści, które będą omawiane podczas wystąpień. Na koniec Konferencji przewidziano dyskusję z udziałem Ekspertów, pozwoli ona na wyjaśnienie kwestii, które wg Państwa będą jeszcze tego wymagały.

Organizatorzy:

Dr hab. n. med. Dominik Strzelecki, Prof. UMed w Łodzi, Katedra Psychiatrii, Klinika Zaburzeń Afektywnych i Psychotycznych UMed w Łodzi
Dr n. med. Paweł Lewek i Prof. dr hab. n. med. Przemysław Kardas, Zakład Medycyny Rodzinnej UMed w Łodzi

Konferencję patronatem objęli:

JM Rektor UMed w Łodzi Prof. dr hab. n. med. Janusz Piekarski
Łódzki Oddział Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego oraz Łódzki Oddział Terenowy Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce

Rejestracja i program: 

https://psychiatria-poz.pl/

źródło: Fundacja dla Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

21 marca Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego oraz organizacje pacjentów i działające na rzecz pacjentów podpisały deklarację o współpracy na rzecz zdrowia mózgu. Celem wspólnych działań będzie zwrócenie uwagi decydentów i całego społeczeństwa na coraz poważniejsze problemy w zakresie profilaktyki i leczenia chorób mózgu oraz priorytetyzacja tego obszaru – zarówno w sferze świadomości społecznej, jak i rozwiązań systemowych.
Zachorowalność na choroby mózgu gwałtownie rośnie, co wpływa na pogorszenie się jakości życia, a często także jego skrócenie u milionów osób. Już teraz w Polsce żyje około 50 tys. osób ze stwardnienie rozsianym, ok. 90 tys. osób ma chorobę Parkinsona, ok. o 300 tys. osób cierpi na padaczkę,  aż pół miliona osób ma chorobę Alzheimera, ok. 90 tys. osób co roku doznaje udaru mózgu, a 15% społeczeństwa choruje na migrenę! Wśród rozpoznań psychiatrycznych dynamicznie rośnie rozpowszechnienie uzależnień, zaburzeń lękowych i zaburzeń depresyjnych. Każde z nich dotyczy setek tysięcy lub nawet miliona osób w Polsce, a bardzo często rozpoznania neurologiczne i psychiatryczne współistnieją ze sobą. Tymczasem z badania społecznego przeprowadzonego pod koniec ubiegłego roku przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wraz z Mental Power Fundacją dla Zdrowia Mózgu we współpracy z PTN i PTP na reprezentatywnej grupie Polaków wynika, że wyzwaniem jest nie tylko rosnąca zapadalność na choroby mózgu, ale też niska świadomość tego jak im zapobiegać i jak dbać o swój mózg.

Tylko 26% ankietowanych uznało, że ich wiedzę na temat chorób mózgu można uznać za dobrą lub bardzo dobrą (to dwa razy mniej niż w przypadku otyłości), a jedynie 35% badanych spotkało się z pojęciem higieny mózgu, z czego 13% rozumie to pojęcie. Z drugiej strony, aż połowa respondentów ma lub miało doświadczenie kontaktu z kimś, kto choruje na chorobę mózgu. Choroby mózgu stanowią zatem poważne wyzwanie społeczne i gospodarcze. Kapitał mózgu jest fundamentem rozwoju gospodarki XXI wieku i jego wartość powinna być przedmiotem naszej szczególnej troski” – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

„Zgodnie z definicją WHO, zdrowie mózgu to stan funkcjonowania mózgu w domenach poznawczych, sensorycznych, społeczno-emocjonalnych, behawioralnych oraz motorycznych, pozwalający danej osobie w pełni wykorzystywać swój potencjał w ciągu całego życia. Nie można rozdzielić związku pomiędzy strukturą i funkcjonowaniem mózgu, a sferą psychiki człowieka. Dlatego do zdrowia mózgu musimy podchodzić holistycznie. Bo nie ma zdrowia bez zdrowia mózgu! Polska aktywnie włącza się w kampanię europejską, adoptując hasło No Health Without Brain Health i inicjując szeroki dialog publiczny na rzecz priotytetyzacji tego obszaru w polityce państwa” – podkreśla Izabella Dessoulavy-Gładysz, prezeska Fundacji dla zdrowia mózgu Mental Power.

W ostatnich latach wykonaliśmy ogromną pracę w zakresie budowania świadomości społecznej na temat zagrożeń onkologicznych czy układu sercowo-naczyniowego, ale wciąż mamy bardzo dużo do zrobienia w obszarze zdrowia mózgu. Potrzebujemy wspólnego działania środowiska neurologów, psychiatrów, pacjentów, ekspertów ochrony zdrowia, biznesu i decydentów – nie tylko tych kształtujących system opieki zdrowotnej – by nadać odpowiednią wagę profilaktyce chorób mózgu, a także diagnozowaniu i leczeniu tych chorób. Zintegrowane, kompleksowe podejście do zdrowia mózgu pozwoli na lepszą organizację systemu opieki i skuteczniejsze działania prewencyjne, które są kluczowe do tego, aby zmniejszyć zachorowalność na choroby mózgu, a przez to poprawić jakość życia wielu milionów Polaków i zredukować olbrzymie koszty generowane przez te choroby” – apeluje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Czas postawić na profilaktykę zdrowia mózgu, co jest zgodnie z przyjętymi priorytetami Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej” – dodaje Izabella Dessoulavy-Gładysz.

Czas na priorytet w polityce zdrowotnej państwa
„Koalicja na rzecz zdrowia mózgu” to nieformalne, niezależne i transparentne zrzeszenie towarzystw naukowych, instytucji akademickich oraz organizacji pozarządowych, w tamach którego będą podejmowane aktywności edukacyjne, komunikacyjne oraz opiniodawcze.

Liczymy, że dzięki wielostronnej współpracy i wzajemnemu wsparciu nasz głos bardziej słyszalny. Profilaktyką, diagnozowaniem i leczeniem chorób mózgu zajmują się dwie dziedziny medycyny: neurologia i psychiatra. Są to dziedziny, które wyrosły z jednego pnia, ale kilkadziesiąt lat temu ich drogi się rozeszły, i w moim odczuciu – za bardzo się rozeszły. W obliczu aktualnych danych epidemiologicznych i prognoz dotyczących szybko rosnącej zachorowalności na choroby mózgu, niezbędne jest to, żebyśmy połączyli siły i działali wspólnie. A celem nadrzędnym jest to, aby zdrowie mózgu zostało kompleksowo potraktowane jako priorytet w polityce zdrowotnej państwa” – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Psychiatria i neurologia borykają się z podobnymi problemami, mamy te same wyzwania, jak choćby usprawnienie dostępu pacjentów do diagnostyki i leczenia. Choroby psychiczne i neurologiczne mają wspólne mechanizmy, nakładające się na siebie fenotypy, te same czynniki ryzyka. Dlatego cieszymy się, że będziemy działać wspólnie, także razem z organizacjami pacjentów. Jako koalicja chcemy zabiegać o zwiększenie nakładów m.in. na badania w zakresie mechanizmów funkcjonowania mózgu” – deklaruje prof. dr hab. n. med. Agata Szulc, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Wśród organizacji pozarządowych, które przystąpiły do projektu są m.in. związek stowarzyszeń Alzheimer Polska oraz Fundacji StwardnienieRozsiane.info.

Choroba Alzheimera jest jedną z najczęstszych chorób mózgu u osób starszych, w Polsce zespoły otępienne rozpoznane są u ponad pół miliona osób, dlatego ważne jest, że do Koalicji przystąpił także związek stowarzyszeń Alzheimer Polska. Środowisko pacjentów żyjących z demencją, z uwagi na ograniczenia wynikające z choroby, często nie potrafi głośno mówić o profilaktyce chorób mózgu, dlatego istotne jest, aby poprzez Koalicję można było docierać do społeczeństwa i edukować” – mówi dr n. o z. Edyta Ekwińska, wiceprezes Alzheimer Polska

Diagnoza choroby neurologicznej to moment, który w istotny sposób wpływa na życie osoby chorującej, a także jej bliskich. W przypadku stwardnienia rozsianego dotyczy to najczęściej młodych dorosłych, którzy muszą – często po raz pierwszy – odnaleźć się w systemie ochrony zdrowia. Dlatego jako fundacja pacjencka, znając trudności, na jakie napotykają osoby z SM, przystąpiliśmy do Koalicji na rzecz zdrowia mózgu. Wierzę, że wspólne działania pacjentów, klinicystów i ekspertów systemowych mogą przyczynić się do tego, by neurologia – a szerzej: zdrowie mózgu – zajęło należne miejsce w debacie publicznej” – dodaje Monika Łada, prezeska Zarządu Fundacji StwardnienieRozsiane.info.

Kluczowa profilaktyka
Wśród trzech najważniejszych zadań do wykonania, zidentyfikowanych przez Koalicję na rzecz zdrowia mózgu jest – oprócz nadania zdrowiu mózgu odpowiedniego priorytetu w polityce państwa – wzrost świadomości społecznej na temat chorób mózgu i uruchomienie programów profilaktycznych, na wzór tych funkcjonujących w onkologii.  

Wspólne działania powinny pójść również w kierunku profilaktyki i propagowania idei higieny mózgu. Chcielibyśmy z tym przekazem dotrzeć do jak najszerszych kręgów naszego społeczeństwa, w tym do osób podejmujących decyzje w ochronie zdrowia i polityce państwa. Gdyby dzięki działaniom Koalicji udało się uruchomić systemowe działania profilaktyczne – dedykowane także dla dzieci i młodzieży – i doprowadzić do przełączenia systemu z medycyny naprawczej na profilaktykę, to w moim odczuciu byłby to prawdziwy kamień milowy. Profilaktyka wymaga jednak wyjścia poza sektor ochrony zdrowia i otwarcie dialogu m.in ze środowiskiem pracodawców” – przekonuje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka i deklaruje: „W najbliższych tygodniach odbędą się spotkania członków Koalicji, podczas których uzgodnimy cele krótko i długoterminowe. Zdajemy sobie sprawę, że wiele z podnoszonych przez nas wyzwań nie jest łatwa i szybka do zaopiekowania, jednak liczymy, że nawet małymi, ale konsekwentnie stawianymi krokami dojdziemy do celu”.

Koalicja na rzecz zdrowia mózgu zakłada także wpisanie chorób mózgu do Narodowego Programu Zdrowia oraz zmniejszenie stygmatyzacji społecznej związanej z tymi schorzeniami.

Deklarację powołującą „Koalicję na rzecz zdrowia mózgu” podpisały następujące towarzystwa naukowe, instytucje akademickie i organizacje pozarządowe:
Lista koalicjantów nie jest zamknięta. Sygnatariusze zapraszają wszystkie chętne, działające w obszarze neurologii i psychiatrii towarzystwa naukowe, instytuty badawcze, ośrodki akademickie oraz organizacje pozarządowe do dołączenia do inicjatywy.

źródło: materiał prasowy
W ubiegłym roku liczba dni absencji chorobowej z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wzrosła o 16,2% w porównaniu z 2023 rokiem. I wyniosła 30,3 mln, z czego 5,9 mln przypadło na epizod depresyjny, a 2,7 mln – na zaburzenie depresyjne nawracające. W związku z tymi problemami zdrowotnymi wystawiono 1,6 mln zaświadczeń lekarskich, czyli o 14,1% więcej niż rok wcześniej. Eksperci oceniają wpływ tego zjawiska na sytuację na rynku pracy. I zwracają uwagę na wyzwania stojące przed pracodawcami.
Czas chorowania
Z danych ZUS-owskich wynika, że w 2024 roku liczba dni absencji chorobowej z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania (F00-F99) wyniosła 30,3 mln. To o 16,2% więcej niż w 2023 roku, kiedy było ich 26,1 mln. Jak stwierdza psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl, ten wzrost prowadzi nie tylko do obniżenia efektywności pracy. Przyczynia się też do coraz wyższych kosztów dla pracodawców oraz większego obciążenia systemu opieki zdrowotnej i ubezpieczeń społecznych. Konsekwencją tego mogą być trudności z utrzymaniem wydajności zespołów. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do spadku produktywności w skali makroekonomicznej.

– Te dane wyraźnie pokazują, że pogarsza się stan zdrowia psychicznego Polaków na poziomie populacyjnym. Trajektoria wzrostowa utrzymuje się od lat, czyli co roku coraz więcej osób korzysta z tych zwolnień. W 2024 roku przeanalizowałem, co oznacza 26 mln dni absencji chorobowej. Można to porównać do sytuacji, w której 100 tys. osób zatrudnionych na pełen etat nie pracuje przez cały rok z powodów problemów psychicznych. Teraz to już nawet więcej – komentuje dr hab. Paweł Atroszko, prof. Uniwersytetu Gdańskiego.

W ubiegłym roku ogółem (A00-Z99) liczba dni absencji chorobowej z tytułu choroby własnej wyniosła 240 mln. Zatem 12,6% z tego stanowiły dni absencji chorobowej z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania (F00-F99). Rok wcześniej było to odpowiednio 237,3 mln dni i 11%.  

– Wzrost liczby dni absencji chorobowej wiąże się z większymi kosztami dla pracodawców. Oni muszą znaleźć rozwiązania, które pozwolą im zredukować wpływ absencji na wydajność. Może to się odbyć np. poprzez większą elastyczność pracy, wprowadzenie programów wsparcia zdrowia psychicznego czy dbanie o warunki pracy, które zmniejszą stres – mówi Michał Pajdak, wykładowca akademicki  i ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

W 2024 roku liczba dni absencji chorobowej z tytułu epizodu depresyjnego (F32) wyniosła 5,9 mln dni. To o 14,1% więcej niż w 2023 roku, kiedy było ich 5,1 mln. W danych za ubiegły rok widzimy 2,7 mln dni absencji chorobowej z tytułu zaburzenia depresyjnego nawracającego (F33). W tym przypadku odnotowano wzrost rdr. o 13,8%, tj. z 2,4 mln. Jak stwierdza dr hab. Paweł Atroszko, skala problemu jest olbrzymia. Może się okazać, że za jakiś czas nie będzie miał kto pracować. Na to wpływa szereg czynników, w tym wypalenie zawodowe, niestabilność zatrudnienia i prawdopodobnie nieadekwatne wynagrodzenie. Do tego dochodzą wzrastające koszty życia, zwłaszcza w stosunku do otrzymywanych płac.

– Skala absencji związanej z depresją i zaburzeniami depresyjnymi nawracającymi może budzić poważny niepokój, zwłaszcza jeśli spojrzymy na wzrost liczby dni nieobecności w 2024 roku w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Jednak samo zwiększenie liczby dni absencji nie zawsze oznacza jednoznacznie pogorszenie sytuacji. Może to także świadczyć o większej świadomości społecznej oraz rosnącej gotowości do diagnozowania i leczenia depresji, a także o zmieniającym się podejściu do zdrowia psychicznego w ogóle – dodaje Michał Pajdak.

Więcej zaświadczeń
W ubiegłym roku wystawiono 1,6 mln zaświadczeń lekarskich z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania (F00-F99). To o 13,8% więcej niż w 2023 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 1,4 mln. Psycholog Michał Murgrabia zaznacza, że część osób wielokrotnie korzysta z tego rodzaju zwolnień. Jest to charakterystyczne zwłaszcza dla przewlekłych zaburzeń, takich jak depresja nawracająca, zaburzenia lękowe czy wypalenie zawodowe. Osoby, które raz doświadczyły ciężkiego epizodu depresyjnego, często są narażone na jego powrót. Są na to szczególnie narażone, jeśli po zakończeniu leczenia, wracają do warunków pracy, które były jednym z czynników sprzyjających rozwojowi choroby.

– Dłuższe i częstsze zwolnienia mogą powodować problemy finansowe firm. Dotyczy to zwłaszcza sektorów wymagających stałej obecności pracowników, czyli np. produkcji, handlu i usług. Osoby borykające się z problemami psychicznymi mogą być mniej efektywne w pracy lub częściej decydować się na zmianę zawodu, a nawet rezygnację z rynku pracy. Coraz więcej firm będzie zmuszonych do inwestowania w programy well-beingowe, benefity związane ze zdrowiem psychicznym i elastyczne formy pracy, np. home office, by zmniejszyć poziom stresu i wypalenia zawodowego – analizuje Michał Pajdak.
W 2024 roku ogółem (A00-Z99) wystawiono 22,2 mln zaświadczeń lekarskich z tytułu choroby własnej. 7,2% z tego stanowiły zaświadczenia z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania (F00-F99). Rok wcześniej było to odpowiednio 21,9 mln i 6,4%.

– Polska bogaci się jako kraj na poziomie ogólnym. Jednak nie idzie to w parze ze wzrostem dobrostanu populacyjnego. Po tych danych widać, że jest wyraźny rozdźwięk pomiędzy tym, co się dzieje w ekonomii państwa, a co – w funkcjonowaniu społecznym i zdrowotnym. To się przekłada na rodziców, a później na dzieci. Dodatkowo widzimy coraz większą niestabilność zatrudnienia w związku ze sztuczną inteligencją. Sytuacja zrobiła się paranoiczna, bo jeszcze przed chwilą wśród zawodów przyszłości był programista, a w tej chwili są masowe zwolnienia takich specjalistów – podkreśla prof. z Uniwersytetu Gdańskiego.

Wiemy też, że w 2024 roku liczba zaświadczeń lekarskich z tytułu epizodu depresyjnego (F32) wyniosła 281,7 tys. To o 11,9% więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 251,6 tys. Z kolei w ub.r. wystawiono 136,6 tys. zaświadczeń lekarskich z tytułu zaburzenia depresyjnego nawracającego (F33). To z kolei o 11,9% więcej niż w 2023 roku, wówczas takich przypadków odnotowano 122 tys.

– Sytuacja w firmach i warunki zatrudnienia mają istotny wpływ na rozwój depresji. Organizacje, które nie dbają o zdrowie psychiczne swoich pracowników, mogą obserwować wyższy poziom absencji oraz większe ryzyko wypalenia zawodowego. Chcąc przeciwdziałać temu zjawisku, kluczowe jest wprowadzanie działań profilaktycznych – podsumowuje Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

źródło: Monday News

Depresja dotyka 23 proc. pacjentów dializowanych. Pacjenci ze schyłkową niewydolnością nerek, leczeni dializami, potrzebują systemowego wsparcia – objęcia opieką innych specjalistów. Obok konsultacji psychologa pacjenci potrzebują również opieki kardiologa, diabetologa, dietetyka, chirurga naczyniowego i sprawnej realizacji badań kwalifikujących do przeszczepienia nerki. Ich wiedza jest niezbędna do prawidłowego leczenia pacjentów z przewlekłą chorobą nerek.
23 lutego przypada Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją, która według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) stanowi jedno z największych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. WHO notuje, że około 280 milionów ludzi na całym świecie cierpi na depresję, w tym 5 proc. światowej populacji dorosłych i 5,7 proc. osób starszych, w wieku powyżej 60 lat[1]. W Polsce z depresją może zmagać się nawet 1,2 mln osób[2].
 
Depresja jest najczęściej odnotowywanym zaburzeniem psychicznym występującym u pacjentów chorujących na przewlekłą chorobę nerek (PChN) leczonych dializami. Początek depresji może wystąpić w momencie rozpoczęcia dializ u około 40–45 proc. pacjentów[3], [4].
 
Lekarze uważają, że nie ma jednej przyczyny odpowiedzialnej za powstanie depresji – objawy depresji nie jest łatwo rozpoznać i mogą nakładać się na siebie somatyczne objawy charakterystyczne dla PChN i innych chorób przewlekłych, w tym: zmęczenie, trudności z koncentracją, bezsenność i słaby apetyt. Jako główne przyczyny depresji u pacjentów z PChN wymienia się konkretne wydarzenia w życiu pacjenta, w tym między innymi chorobę nerek, która go dotknęła i związane z tym zmiany w dotychczasowym stylu życia i rytmie dnia. Otrzymanie diagnozy przewlekłej lub ograniczającej życie choroby nie pozostaje bez wpływu na stan zdrowia. Badania psychiatrów wskazują, że występowanie depresji u osób cierpiących na choroby przewlekłe jest prawie trzy razy większe niż u osób bez takich problemów[5].

– Depresja jest, niestety, istotną chorobą współistniejącą wśród pacjentów z PChN. Zauważamy w codziennej praktyce klinicznej wyzwania związane ze zdrowiem psychicznym osób dializowanych, co znajduje także odzwierciedlenie w światowych badaniach. W obecnym systemie opieki pacjenci nefrologiczni mają utrudniony dostęp do potrzebnych świadczeń zdrowotnych – szeroko rozumiana opieka i wsparcie psychologiczne powinny stać się ważnym elementem leczenia chorych dializowanych. Potrzebujemy efektywnych systemowych rozwiązań, w których uwzględnione zostaną szerokie potrzeby zdrowotne tej grupy pacjentów, u których rytm codzienności wyznaczają regularne wizyty w stacji dializ. Zrozumienie, jak wygląda życie pacjenta dializowanego i czego potrzebuje w procesie terapeutycznym, może prowadzić do lepszego zrozumienia chorób nerek w ogóle – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog, dyrektor medyczny DaVita Polska.

PChNijmy nefrologię do przodu
DaVita Polska zwraca szczególną uwagę na potrzeby – nie tylko emocjonalne – pacjentów przewlekle chorych na nerki oraz ich opiekunów, apelując do Ministerstwa Zdrowia o ich uwzględnienie w modelu organizacyjnym leczenia nerkozastępczego w Polsce, w którym ośrodek nefrologiczny (stacja dializ wraz z poradnią nefrologiczną) organizują i koordynują leczenie pacjenta. Personel medyczny w stacji dializ wie, jakie leczenie jest najbardziej odpowiednie dla danego pacjenta i jakiej pomocy klinicznej potrzebuje.
 
DaVita przygotowała listę zmian najważniejszych z punktu widzenia leczenia pacjentów chorych na przewlekłą chorobę nerek w projekcie „PChNijmy nefrologię do przodu”. Chodzi przede wszystkim o koordynację leczenia przewlekłej choroby nerek w późnym stadium, propozycje systemowych rozwiązań na brak wystarczających zasobów kadry medycznej i usprawnienie przygotowania chorych do terapii nerkozastępczej – badań do transplantacji nerki i dostępu naczyniowego do dializ.
 
Depresja
Depresja, według Światowej Organizacji Zdrowia „charakteryzuje się smutkiem, utratą zainteresowania lub przyjemności, poczuciem winy lub niską samooceną, zaburzeniami snu lub apetytu, uczuciem zmęczenia i słabą koncentracją”.
 
Depresja jest chorobą, którą można już skuteczniej leczyć. Skutki nieleczonej depresji są dalekosiężne i dotyczą zarówno sfery zdrowotnej, jak i szeroko rozumianego życia społecznego. Globalne koszty nieleczonej depresji liczone są w setkach tysięcy ludzkich istnień i miliardach dolarów rocznie. Najbardziej tragicznym skutkiem nieleczonej depresji są próby samobójcze. Statystyki mówią o 15–20 proc. ryzyku samobójstwa wśród chorych na depresję[6]. Każdego dnia w Polsce niemal 15 osób odbiera sobie życie, a około 300 podejmuje próby samobójcze[7]
 
Przewlekła choroba nerek (PChN)
Choroby nerek są drugim, po nadciśnieniu tętniczym, najczęstszym przewlekłym schorzeniem dotykającym dorosłych Polaków. W Polsce na przewlekłą chorobę nerek choruje 4,7 mln osób[8]. Choroba ma poważne konsekwencje zdrowotne, w niekorzystnym przebiegu włącznie z niewydolnością nerek, która wymaga leczenia ratującego życie: dializ lub przeszczepienia nerki. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób[9]. Zabieg dializy wykonywany jest 3 razy w tygodniu, a każdy zabieg trwa około 4 godzin.
 
Na całym świecie z przewlekłą chorobą nerek żyje prawie 850 mln ludzi[10], a do 2040 roku PChN będzie piątą najczęstszą przyczyną zgonów na świecie[11].

[1] https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/depression
[2] https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-oddzialow/depresja-wiecej-niz-smutek-sroda-z-profilaktyka-w-ow-nfz,590.html
[3] The prevalence and treatment of depression among patients starting dialysis, DOI: 10.1053/ajkd.2003.50029
[4] A Longitudinal Study on the Prevalence and Risk Factors for Depression and Anxiety, Quality of Life, and Clinical Outcomes in Incident Peritoneal Dialysis Patients, DOI: 10.3747/pdi.2017.00168
[5] Mary Jane Tacchi, Jan Scott, 2020, „Depresja”, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
[6] Medycyna Praktyczna, mp.pl, Samobójstwo, prof. dr hab. med. Dominika Dudek, Klinika Psychiatrii Dorosłych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/choroby/76122,samobojstwo
[7] https://csp.edu.pl/csp/aktualnosci/5896,Swiatowy-Dzien-Zapobiegania-Samobojstwom-2024.html
[8] „Prof. Gellert: 4,7 mln Polaków choruje przewlekle na nerki. Większość nie wie o tym”, pulsmedycyny.pl, 09.03.2022, https://pulsmedycyny.pl/prof-gellert-47-mln-polakow-choruje-przewlekle-na-nerki-wiekszosc-nie-wie-o-tym-1143718
[9] „Aktualny stan leczenie nerkozastępczego w Polsce – 2023”, „Nefrologia i dializoterapia polska”, 2024, 28, Numer 1, str. 4, Ryc. 1a
[10] Jager K.J., et al. A single number for advocacy and communication-worldwide more than 850 million individuals have kidney diseases. Nephrol Dial Transplant. 2019;34(11):1803-1805
[11] Foreman K.J. et al. Forecasting life expectancy, years of life lost, and all-cause and cause-specific mortality for 250 causes of death: reference and alternative scenarios for 2016-40 for 195 countries and territories. Lancet. 2018; 392(10159):2052-90

źródło: DaVita

Chandra i depresja to dwa różne stany emocjonalne, chociaż mogą mieć pewne wspólne objawy. W okresie jesienno-zimowym wiele osób odczuwa obniżenie nastroju, zwane potocznie chandrą. Chociaż jest to stan powszechny i często związany z krótszymi dniami oraz brakiem słońca, bywa mylony z depresją, która jest znacznie poważniejszym zaburzeniem. 

Warto zrozumieć różnicę między tymi dwoma stanami, ponieważ chandra, choć chwilowa i łagodna, może być sygnałem do zmiany codziennych nawyków, natomiast depresja wymaga specjalistycznej pomocy i może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, jeśli zostanie zignorowana.

Chandra to krótkotrwały spadek nastroju, który często pojawia się w okresie jesienno-zimowym, kiedy dni stają się krótsze, a ilość światła słonecznego maleje. Jak wynika z badania “Jakie aktywności pomagają Polakom radzić sobie z jesienną chandrą?” serwisu Prezentmarzeń w badaniu 44% respondentów przyznało, że odczuwa chandrę okazjonalnie, a 33% zmaga się z nią co roku. Charakterystycznymi objawami chandry są brak energii, problemy z koncentracją i obniżona motywacja, które występują okresowo, ale nie wpływają poważnie na codzienne funkcjonowanie.

Depresja, w odróżnieniu od chandry, jest długotrwałym i bardziej intensywnym zaburzeniem psychicznym. Objawia się nie tylko pogorszeniem nastroju, ale także trwałym uczuciem smutku, beznadziei, problemami ze snem, apetytem oraz niską samooceną. Depresja wpływa na zdolność do normalnego funkcjonowania i wymaga specjalistycznej pomocy. W badaniu aż 20% osób zgłosiło, że w trakcie chandry odczuwa objawy zbliżone do depresji, takie jak problemy ze snem i apetytem.

Czas trwania

Chandra. Jest to krótkotrwały stan obniżonego nastroju, który pojawia się okresowo, często w związku z czynnikami zewnętrznymi, takimi jak pogoda (np. jesień), zmęczenie, stres czy napięcie. Trwa zazwyczaj kilka dni lub tygodni i z czasem samoistnie mija.

Depresja. Jest to długotrwałe zaburzenie psychiczne, które może trwać wiele tygodni, miesięcy, a nawet lat. Aby zdiagnozować depresję, objawy muszą utrzymywać się co najmniej przez dwa tygodnie bez przerwy.

Intensywność objawów

Chandra. Objawy chandry są łagodniejsze i obejmują uczucie smutku, przygnębienia, zmniejszenie motywacji czy energii. Osoba nadal jest w stanie cieszyć się niektórymi aspektami życia i zachować podstawową aktywność.

Depresja. Objawy są znacznie bardziej intensywne i mogą obejmować głęboki smutek, utratę zainteresowania wszystkim, poczucie beznadziejności, trudności z koncentracją, a nawet myśli samobójcze. Depresja może poważnie zaburzać codzienne funkcjonowanie.

Przyczyny

Chandra. Zwykle jest związana z konkretnymi wydarzeniami lub zmianami w otoczeniu, jak zmniejszenie ilości światła słonecznego w okresie jesienno-zimowym, przemęczenie, chwilowy stres. Często bywa sezonowa (np. tzw. jesienna chandra).

Depresja. Może mieć wiele przyczyn – biologiczne (zaburzenia chemii mózgu, genetyka), psychologiczne (trauma, stres, negatywne wzorce myślenia), a także środowiskowe (trudne wydarzenia życiowe). Depresja nie zawsze ma jednoznaczną przyczynę i może się rozwijać bez widocznego powodu.

Reakcja na wsparcie

Chandra. Zmiana otoczenia, odpoczynek, spotkania z bliskimi, aktywność fizyczna czy zajęcia kreatywne mogą szybko poprawić nastrój i przywrócić dobre samopoczucie. Dla 27% ankietowanych, hobby, takie jak zajęcia artystyczne, warsztaty czy nawet lekcje gotowania, są idealnym sposobem na odskocznię od codzienności i poprawę nastroju. 31% badanych polega na technikach relaksacyjnych, takich jak medytacja, joga czy masaże, aby uspokoić umysł i ciało w okresie jesiennego przygnębienia. Relaksacyjne aktywności przynoszą ulgę w stresie i poprawiają samopoczucie.

Depresja. Pomoc z zewnątrz (rozmowa, wsparcie bliskich) często nie wystarcza. Wymaga specjalistycznej pomocy, takiej jak terapia psychologiczna, psychiatryczna, a czasem leczenie farmakologiczne.

Wpływ na codzienne życie

Chandra. Zwykle nie wpływa znacząco na codzienne obowiązki i relacje, choć osoba może odczuwać chwilową apatię czy mniejsze zainteresowanie różnymi aktywnościami. Jak pokazuje badanie kontakty z rodziną i przyjaciółmi okazały się skutecznym sposobem radzenia sobie z chandrą. 23% Polaków podkreśla, że spędzanie czasu z bliskimi wpływa pozytywnie na ich nastrój i daje poczucie wsparcia.

Depresja. Może znacząco zaburzać codzienne życie. Osoby z depresją mogą mieć trudności z wykonywaniem podstawowych czynności, jak praca, opieka nad sobą czy utrzymywanie relacji.

Potrzeba interwencji medycznej

Chandra. Zazwyczaj nie wymaga interwencji medycznej, a zmiana stylu życia, więcej odpoczynku czy aktywności fizycznej mogą przywrócić równowagę. 27% respondentów wskazało, że regularne ćwiczenia fizyczne, takie jak bieganie, fitness, czy nawet spacery, pomagają im zwalczyć objawy jesiennej chandry. Aktywność fizyczna skutecznie podnosi poziom endorfin i poprawia nastrój.

Depresja. Często wymaga interwencji medycznej i psychoterapii. Leczenie depresji bywa długotrwałe i wieloaspektowe.

Chandra to krótkotrwały, łagodny stan obniżonego nastroju, który może wynikać z chwilowych czynników zewnętrznych i zwykle ustępuje samoistnie. Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które trwa długo, ma intensywne objawy i wymaga leczenia profesjonalnego. Jeśli objawy obniżonego nastroju utrzymują się dłużej i są bardziej uciążliwe, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty.

źródło:infowire.pl

MoodMon, projekt polskiej firmy Britenet Med, otrzymał dofinansowanie w wysokości 1 mln euro w ramach programu EIT Health Flagship Call. MoodMon to narzędzie wykorzystujące sztuczną inteligencję, które pomaga lepiej monitorować i wspierać osoby z przewlekłymi zaburzeniami nastroju, takimi jak depresja czy choroba dwubiegunowa.

MoodMon zapewni stałe monitorowanie stanu pacjentów z zaburzeniami afektywnymi, takimi jak depresja i choroba afektywna dwubiegunowa, które dotykają około 280 milionów osób na świecie (1). Bezpośredni roczny koszt leczenia depresji u jednego pacjenta wynosi od 3000 do 5000 euro; z kolei w przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej ta kwota sięga 6910 euro (2). Zaburzenia te są długotrwałe i mogą prowadzić do tragicznych konsekwencji, jeśli nie zostanie wdrożone odpowiednie leczenie, czego dowodem jest wysoki odsetek samobójstw.  

Tradycyjne metody monitorowania zdrowia psychicznego opierają się na samoobserwacji i subiektywnych raportach, co często bywa niewystarczające. MoodMon gromadzi dane behawioralne z urzadzeń mobilnych oraz technologii noszonych na ciele pacjenta (ang. wearables). Rozwiązanie wykorzystuje sztuczną inteligencję do przewidywania potencjalnych zmian stanu psychicznego oraz natychmiastowago ostrzegania o tym pacjenta, psychiatrów i opiekunów. Badania kliniczne wykazały wysoką skuteczność narzędzia, ze wskaźnikiem czułości wynoszącym 89,5% oraz współczynnikiem swoistości na poziomie 98,83%.

Przy tym przełomowym projekcie współpracują czołowe instytucje z Polski, Hiszpanii i Szwecji, które połączył program Flagship Call organizowany przez EIT Health, sieć światowej klasy innowatorów w dziedzinie zdrowia, będąca częścią Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii (EIT), organu Unii Europejskiej.

– Naszą misją w MoodMon jest zmiana podejścia do leczenia przewlekłych zaburzeń afektywnych – podkreśla Małgorzata Sochacka, pomysłodawczyni MoodMon i Product Manager w Britenet Med. – Dzięki innowacyjnemu rozwiązaniu, które opiera się na obiektywnych danych do monitorowania zdrowia psychicznego, chcemy poprawić efekty leczenia pacjentów, obniżyć koszty opieki zdrowotnej oraz umożliwić specjalistom lepsze zarządzanie czasem. Możliwości finansowania i współpracy oferowane w ramach programu EIT Health Flagship Call poświęconego cyfrowej transformacji opieki zdrowotnej są kluczowe na drodze do udostępnienia platformy MoodMon większej liczbie pacjentów i placówek opieki zdrowotnej w całej Europie. To jednak nie wszystko, bo dołączamy do EIT Health jako partner. Wierzymy, że będzie to doskonała okazja do nawiązania cennych kontaktów w całej Europie oraz do wymiany wiedzy i doświadczeń, aby wspólnie działać na rzecz poprawy leczenia chorób psychicznych na skalę globalną.


Silne konsorcjum napędzające innowacje

Projekt MoodMon pokazuje, jak skuteczna może być współpraca transgraniczna, wspierana przez czołowe europejskie instytucje. Wsród partnerów z Hiszpanii są Biomedic Research Foundation w szpitalu Getafe, DKV Servicios, Fundació de Recerca Clínic Barcelona-Institut d’Investigacions Biomediques August Pi i Sunyer, szpital Hospital Clinic de Barcelona oraz Servicio Madrileno de Salud. Szwecję reprezentują Karolinska Institute oraz Stockholm Health Care Services. Obok lidera konsorcjum – Britenet Med, kluczową rolę odgrywa Fundacja Medigent z Polski. Konsorcjum zostało powołane do realizacji zadań, których celem jest uzyskanie znaku CE, przeprowadzenie kolejnych badań klinicznych potwierdzających skuteczność systemu oraz jego korzyści ekonomiczne dla opieki zdrowotnej. Dodatkowo, celem jest wypracowanie ram prawnych umożliwiających ponowne trenowanie urządzeń opartych na sztucznej inteligencji bez konieczności pełnej re-certyfikacji.


EIT Health Flagship Calls: Pionierskie rozwiązania w opiece zdrowotnej w Europie

Program EIT Health Flagship Calls ma na celu sprostanie wyzwaniom w obszarze opieki zdrowotnej poprzez wspieranie współpracy pomiędzy liderami innowacji w dziedzinie zdrowia. W obliczu rosnących kosztów opieki zdrowotnej, rozproszonych danych oraz powolnej adaptacji systemów do zmian, potrzeba innowacji nigdy nie była tak pilna.

– Flagship Call to inicjatywa, która stawia na dialog i współpracę, mające realną moc zmieniania europejskiej opieki zdrowotnej – mówi Joanna Broy, przedstawicielka EIT Health w Polsce. – Projekt MoodMon pokazuje jak potężne mogą być międzynarodowe partnerstwa w tworzeniu rozwiązań, które są nie tylko nowatorskie, ale także skalowalne i skuteczne. Z niecierpliwością czekamy na efekty, by przekonać się jak MoodMon poprawi życie pacjentów z zaburzeniami afektywnymi.

Ruszył nabór do kolejnej edycji programu EIT Health Flagship Call 2025.  Tym razem jest on skierowany do podmiotów zainteresowanych cyfrową transformacją opieki zdrowotnej z wykorzystaniem zaawansowanych technologii, rozwiązań opartych na danych oraz lepszego dostępu do cyfrowych urządzeń medycznych. Wnioski można składać do 5 listopada 2024 roku.

[1] Światowa Organizacja Zdrowia. Depressive disorder (depression), https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/depression (Accessed: 12 September 2024)
2 Eden J-L. , Konnopka A. , König H., Kosten der Depression in Deutschland, https://www.thieme-connect.com/products/ejournals/abstract/10.1055/a-1399-4430
3 Laidi Ch. (i inni), Direct medical cost of bipolar disorder: Insights from the FACE-BD longitudinal cohort, https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0165032722002208

źródło: EIT Health

Choroby mózgu są narastającym problemem zdrowotnym, który dotyka coraz większej grupy osób na świecie. W Polsce na depresję choruje około 1,2 miliona osób[1], na schizofrenię 385 tysięcy[2], a na padaczkę około 400 tysięcy.[3] Mimo tego, że są to powszechne choroby, wiedza na ich temat wciąż nie jest wystarczająca. Wokół osób chorujących wciąż funkcjonuje wiele uprzedzeń. Ich efektem jest stygmatyzacja, która prowadzi do poważnych konsekwencji – pogłębia problemy zdrowotne chorych, przyczynia się do ich izolacji i wykluczania, powoduje problemy w życiu zawodowym i społecznym.

 

Odpowiedzią na ten problem jest kampania „Wyprostuj Spojrzenie”. Jej celem jest mówienie o chorobach mózgu we właściwy sposób, uzupełnianie wiedzy oraz prostowanie skrzywionego spojrzenia, aby chorzy mogli wyzbyć się wstydu i lęku. Kampanię zainicjowały fundacje Nie Widać Po Mnie, działająca na rzecz osób z zaburzeniami psychicznymi, oraz EPI-BOHATER, wspierająca chorych na padaczkę. Mecenasem kampanii jest Angelini Pharma Polska.

Jednym z elementów kampanii jest raport na temat stygmatyzacji chorych z zaburzeniami ośrodkowego układu nerwowego. Na jego potrzeby przeprowadzono pierwsze tak szczegółowe w naszym kraju badanie (na reprezentatywnej próbie) dotyczące poziomu wiedzy Polaków nt. chorób mózgu, a także stereotypów oraz mitów o depresji, schizofrenii i padaczki.

„Obserwacje z wielu ostatnich lat wskazują, że wiedza społeczna o chorobach układu nerwowego w Polsce opiera się w dużej mierze na stereotypach. Rodzi to ogromne wyzwanie, jakim jest uświadamianie społeczeństwa w tym zakresie” mów prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Zdaniem Alicji Lisowskiej, prezeski fundacji EPI-BOHATER, działającej na rzecz zapobiegania wykluczeniu społecznemu osób chorujących na padaczkę, badanie podkreśla potrzebę edukacji, aby poprawić zrozumienie tej choroby i wspierać osoby nią dotknięte. „Ważne jest, aby podjęte działania wspierane były nie tylko przez organizacje pacjentów, ale również przez organy władzy państwowej czy media” – mówi Alicja Lisowska.

Edukacja to szczególnie ważny temat, ponieważ – jak przypomina prof. dr hab. med. Dominika Dudek, psychiatra, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – osoby chore są dyskryminowane nie tylko przez członków swojej rodziny, ale też w pracy, miejscach publicznych, a nawet w relacjach ze służbą zdrowia. „Często wynika to z niewystarczającej wiedzy, a co za tym idzie z lęku przed nieznanym” – podkreśla.

Zgadza się z tym Urszula Szybowicz, prezes fundacji „Nie Widać Po Mnie”, prowadzącej projekty dotyczące profilaktyki zdrowia psychicznego. Jak przypomina, zgodnie z wynikami ankiety aż 25% respondentów była świadkami sytuacji, w których źle potraktowano osoby z zaburzeniami, a osobiste doświadczenia tego typu miało 4% badanych. „Tymczasem wszelkie przejawy dyskryminacji, a zwłaszcza wykluczenie z grupy, brak szacunku, nieliczenie się ze zdaniem osoby zaburzonej wpływają na proces leczenia, a jednocześnie przyczyniają się do zwiększonego ryzyka nawrotu” – ocenia.

Patronatami honorowymi inicjatywę objęło Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, a także Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz Ambasada Włoch.

Pełen raport oraz szczegóły na temat kampanii są dostępne na stronie internetowej https://harmoniamentis.pl/wyprostujspojrzenie/.

[1] https://ezdrowie.gov.pl/portal/home/badania-i-dane/zdrowe-dane/raporty/nfz-o-zdrowiu-depresja (dostęp 15.05.2024)

[2] https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/aktualnosci/144697,na-schizofrenie-choruje-prawie-400-tys-polakow  (dostęp 15.05.2024)

[3] https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-oddzialow/epilepsja-sroda-z-profilaktyka-w-ow-nfz,587.html  (dostęp 15.05.2024)

źródło: fundacja Nie Widać Po Mnie

Jak co roku z okazji obchodzonego 1 maja Święta Pracy, a dokładnie Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy, większość Polaków wykorzysta wolny od obowiązków zawodowych dzień i po prostu odpocznie – fizycznie, jak i psychicznie. A jak pokazując dane ZUS – obecnie potrzebujemy tego odpoczynku bardziej, niż kiedykolwiek.

Wg wspomnianych danych liczba zwolnień lekarskich wystawionych z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wzrosła w 2023 r. o 8,7 proc. w porównaniu do 2022 r. Wystawiono ponad 1,4 mln zaświadczeń lekarskich z grupy do której zaliczają się m.in. depresja, schizofrenia, nerwica, zaburzenia nerwicowe, zaburzenia osobowości i reakcje na ciężki stres. To z kolei przełożyło się na 26 mln dni absencji chorobowej (23,8 mln dni w 2022 r. na podstawie 1,3 mln zwolnień).

Pomimo wzmożonej dyskusji na ten temat i apeli o interwencję, sytuacja pracowników nie tylko się nie poprawiła, ale nawet pogorszyła. W dalszym ciągu wśród jednostek chorobowych będących główną przyczyną wystawiania zaświadczeń lekarskich z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania były:

 Widoczny wzrost liczby dni absencji chorobowej wśród powyższych jednostek chorobowych może świadczyć o braku skutecznych działań lub niedostatecznej reakcji na rosnące potrzeby zdrowotne pracowników. Wciąż wydaje się, że problem ten jest marginalizowany lub niedoceniany przez pracodawców. Możliwą przyczyną może być brak zrozumienia specyfiki poszczególnych zaburzeń, co prowadzi do nieadekwatnych rozwiązań i strategii wsparcia. Dlatego w trosce o pełne bezpieczeństwo najcenniejszego zasobu firm – pracowników – nie można przeoczyć roli BHP w kształtowaniu sprzyjających zdrowiu psychicznemu warunków pracy. Z oczywistych względów obecnie coraz więcej uwagi skupiamy na dobrostanie psychicznym pracowników, naturalnie więc bezpieczeństwo i higiena pracy zyskują nowy, holistyczny wymiar – mówi Magdalena Włastowska, Ekspert ds. bezpieczeństwa pracy W&W Consulting.

Taka zmiana perspektywy może otworzyć nowe możliwości dla lepszego i zdrowszego miejsca pracy, gdzie każdy czuje się nie tylko fizycznie, ale i psychicznie bezpieczny. Zapewnienie odpowiednich warunków pracy, edukacja menedżerów w zakresie rozpoznawania pierwszych objawów zaburzeń, oraz wdrożenie programów wsparcia są kluczowe w zapobieganiu problemom zdrowotnym.

 Co już teraz mogą zrobić pracodawcy?

 Ważne jest, aby pracodawcy promowali kulturę otwartości na rozmowy o zdrowiu psychicznym i zachęcali do korzystania z pomocy psychologicznej. Dostępność konsultacji z psychologiem lub terapeutą w miejscu pracy lub poprzez zewnętrzne programy wsparcia dla pracowników może być kluczowa. Ponadto, istotne jest stawianie na holistyczne podejście do bezpieczeństwa i zdrowia pracowników, które nie ogranicza się jedynie do spełniania minimalnych wymagań prawnych, ale obejmuje szeroko pojęty dobrostan fizyczny, psychiczny oraz społeczny. Holistyczne podejście do BHP nie jest dodatkowym obowiązkiem, lecz inwestycją w kapitał ludzki, co przekłada się na długofalową wartość – podsumowuje Magdalena Włastowska, Ekspert ds. bezpieczeństwa pracy W&W Consulting.

źródło: infowire.pl

Jednym z wydarzeń towarzyszących odbywającym się w Nowym Jorku obradom Zgromadzenia Ogólnego ONZ była kolejna edycja cyklu sesji networkingowych Goals House. W spotkaniu organizowanym przez UNICEF dotyczącym roli zdrowia psychicznego w realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (ang. SDG) wzięli udział m.in. dr hab. n. med. Maciej Pilecki – psychoterapeuta, specjalista w dziedzinie psychiatrii i psychoterapii dzieci i młodzieży oraz superwizor Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a także Dariusz Gałęzewski, współtwórca marek OSHEE i eatyx.
Poprawa zdrowia psychicznego jako jeden z globalnych priorytetów
 
Goals House to międzynarodowa społeczność skupiająca liderów biznesu, polityków, przedstawicieli organizacji pozarządowych czy aktywistów. Jej ideą jest łączenie i mobilizacja ludzi z różnych krajów, branż i środowisk z zamysłem nawiązania współpracy, wprowadzania innowacji oraz realizacji celów SDG. Jest to możliwe poprzez cykliczną organizację wydarzeń, które stwarzają przestrzeń do prezentacji pomysłów czy wyrażania opinii.
 
Problemy ze zdrowiem psychicznym i emocjonalnym dotykają dzisiaj co czwarte dziecko i nastolatka. Co dziesiąta osoba w wieku rozwojowym wymaga pomocy psychologicznej lub leczenia psychiatrycznego. Zaburzenia te na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat występują coraz częściej. Pogorszenie statystyk dotyczy również samobójstw. Te, w skali globu, są jedną z pięciu najczęstszych przyczyn śmierci wśród najmłodszych. Musimy mieć świadomość, że problemy te, będące źródłem cierpienia pacjentów i ich bliskich, mają także wymiar ekonomiczny, związany z brakiem produktywności czy kosztami leczenia oraz opieki. Co za tym idzie, troska o zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, a także destygmatyzacja zaburzeń psychicznych, powinna być obszarem naszej wspólnej troski – mówi dr hab. n. med. Maciej Pilecki.
 
Jak dodaje, dane wskazują, że nawet w krajach rozwiniętych opieką objętych jest mniej niż 10% wymagających pomocy dzieci i nastolatków. Niezwykle ważne jest zatem zaangażowanie instytucji publicznych, ale też sektora prywatnego. Pozwala to w skali globalnej zarówno na transfer technologii, jak i dobrych praktyk związanych z relacjami międzyludzkimi. To jednocześnie szansa na pozyskanie dodatkowych funduszy wspierających niedofinansowane obszary.
 
– Zaburzenia psychiczne to problem potężnej skali, który, mimo że kluczowy, nadal jest niewyczerpany i mocno niedofinansowany. Grupa dzieci i młodzieży, żyjąca w warunkach podwyższonego ryzyka rośnie z roku na rok. To z uwagi na codzienność, w której przychodzi im obcować między innymi z konfliktami zbrojnymi oraz ciągłym poczuciem zagrożenia, uchodźstwem czy ekstremalnym ubóstwem rodzącym wykluczenie społeczne. Kryzys zdrowia psychicznego nie rozwiąże się sam. Tym bardziej liczymy na współpracę z UNICEF Polska i możliwość partycypacji w działaniach, które pozwolą mocniej nagłośnić problem, a także zmienić optykę patrzenia społeczeństwa na problemy natury psychologicznej u najmłodszych, przyspieszając tym samym profilaktykę i leczenie – tłumaczy Dariusz Gałęzewski.
 
Goals House UNGA 2023
 
Hostem sesji organizowanej przez UNICEF był George Laryea-Adjei, Direktor, Programme Group w UNICEF. Wśród panelistów pojawili się przedstawiciele Jo Malone London, Sony Corporation of America czy Spotify.
 
Goals House to jedno z partnerstw, które pozwala urzeczywistniać założenia Celów Zrównoważonego Rozwoju, które w 2015 roku określiła Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ). Poruszają one społeczne, środowiskowe i ekonomiczne aspekty, przedstawiając jednocześnie kompleksowy plan rozwoju świata, z którego korzyści mogą czerpać zarówno mieszkańcy, jak i planeta. Cele te mają zostać osiągnięte do 2030 roku.

źródło: Publicon
Lekooporność u pacjentów chorych na depresję, migrenę lub padaczkę – to jedno z poważniejszych wyzwań, przed którym stają lekarze psychiatrzy oraz neurolodzy. Problem jest poważny, ponieważ w Polsce 26 proc. populacji jest zagrożona zaburzeniami psychicznymi.

 

Podczas debaty, zorganizowanej przez „Puls Medycyny” w Centrum Prasowym PAP, prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, przypomniał, że jeśli chodzi o częstość i rozpowszechnienie zaburzeń chorób psychicznych, to mamy do czynienia z trzema ich typami: uzależnieniami – to najczęstsze zaburzenia psychiczne, stanami lękowymi i zaburzeniami depresyjnymi.

Prof. Gałecki wskazał, że obserwowany jest wzrost w ciągu ostatnich dekad zaburzeń depresyjnych i zaburzeń lękowych, natomiast jeśli chodzi o uzależnienia, to ta liczba jest w miarę stabilna.
Jeśli chodzi o pozostałe poważne zaburzenia psychiczne, takie jak schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa, to wydaje się, że rozpowszechnienie tych zaburzeń nie wzrasta, a nawet ostatnie badania epidemiologiczne potwierdzają obserwacje psychiatrów, że rozpowszechnienie jednej z poważniejszych jednostek chorobowych, którą jest schizofrenia, spada – powiedział ekspert.
Profesor Gałecki dodał, że w Polsce 26 proc. populacji jest zagrożone zaburzeniami psychicznymi. Oznacza to, że nie ma rodziny, która nie spotkałaby się z kryzysem zdrowia psychicznego.

Prof. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, dodał, że obecnie lekarze neurolodzy w Polsce opiekują się ok. 1/3 populacji, a co trzecia, co czwarta osoba, będzie miała problem tej natury, który przeminie, bądź zmieni się w chorobę przewlekłą.
Społeczeństwo się starzeje, mamy coraz więcej osób z wielochorobowością, które wymagają hospitalizacji i długotrwałego leczenia. Poprawiła się opieka ambulatoryjna, ale w szpitalnictwie doszło do załamania z powodu braku kadr. Kadra specjalistyczna ucieka ze szpitali do poradni. Są w miarę dobrze finansowane, praca tam jest spokojniejsza, można realizować plany zawodowe i naukowe – powiedział prof. Rejdak.
Wśród dolegliwości bólowych, jakie często dotykają Polaków, migrena jest przypadłością, która występuje u 12 proc. populacji, czyli u 4 mln. osób. Na migrenę przewlekłą choruje 2 proc. populacji. Oznacza to codzienne lub prawie codzienne silne bóle głowy połączone z mdłościami, nadwrażliwością na światło i hałasem.
Siedemdziesiąt procent pacjentów z migreną przewlekłą cierpi na różne zespoły depresyjne. Pacjenci z migreną, szczególnie z przewlekłą, opuszczają pracę. Jeśli są w miejscu pracy, to jest to praca nieefektywna. Przez wiele lat choroba była niedoceniana i nie była traktowana poważnie. Dopiero od roku trwa program leczenia migreny przewlekłej – podkreśliła prof. Izabela Domitrz, kierownik Kliniki Neurologii Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Prof. Domitrz dodała, że leczenie pacjentów chorych na migrenę, którzy dodatkowo ciepią na depresję, jest trudne z powodu interakcji lekowej, a pacjenci z migreną często korzystają z samoleczenia.
Polekowy ból głowy to olbrzymi problem na całym świecie. Pojawia się u pacjentów z bólem głowy, którzy nadużywają leków przeciwbólowych. To mogą być proste leki przeciwbólowe dostępne bez recepty – zauważyła prof. Domitrz.
Dotychczas stosowane leki z grupy leków przeciwdepresyjnych i przeciwpadaczkowych, od wielu lat używane w profilaktycznym leczeniu migreny, okazują się być skuteczne u 50 proc. chorych.

Prof. Agata Szulc, kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauki o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, powiedziała, że aby rozpoznać lekooporność u pacjenta z depresją, potrzebna jest po pierwsze właściwa diagnoza, a ponadto dwie kuracje z użyciem lekarstw, które kończą się niepowodzeniem.
I to jest dodatkowy problem – trudno powiedzieć pacjentowi z depresją, że ma lekoodporność. Ważna jest dobra współpraca ze strony chorego i jego rodziny. Wiadomo, lek, który nie jest przyjmowany – nie pomaga. Jest wiele współtowarzyszących problemów, które uniemożliwiają leczenie. Zaburzenia somatyczne mogą powodować objawy depresji. Zaburzenia osobowości w zasadzie wymagają tylko psychoterapii – powiedziała prof. Szulc.
Jej zdaniem leczeniem depresji powinni się zajmować już lekarze POZ, ale niewłaściwa dawka leku bądź przyjmowanie go przez krótszy czas, niż zalecił lekarz, może spowodować lekooporność.

Prof. Sergiusz Jóźwiak, były kierownik Kliniki Neurologii i Epileptologii Instytutu „Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka” oraz Kliniki Neurologii Dziecięcej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwrócił uwagę na różnice, jakie występują w diagnozowaniu i leczeniu padaczki u dzieci i u dorosłych.
Mały pacjent nie wszystko powie lekarzowi, choćby dlatego, że nie będzie wiedział, co się z nim dzieje. Dorośli zaś nie są świadomi zmienności napadów padaczkowych u dzieci. Ważne jest, aby rodzice nagrywali na telefonach komórkowych napady padaczki u dzieci, aby lekarz mógł zobaczyć, jak one wyglądały – powiedział profesor.
Prof. Jóźwiak dodał, że u dorosłych przeważają napady padaczki, podczas których pacjent całkowicie traci przytomność. Natomiast u dzieci różnorodność napadów jest duża: może to być np. nieświadomość chwilowa albo nieruchomość.
W takich wypadkach samym lekarzom trudno jest określić, czy był napad, czy nie, bo trwał kilka, kilkanaście sekund i polegał na przerwaniu czynności wykonywanej w tym momencie – dodał profesor.
Padaczka wczesnodziecięca, jeśli występuje w pierwszych latach życia dziecka, doprowadza do zahamowania jego rozwoju. W przypadkach padaczek lekoopornych należy zastanawiać się nad leczeniem prewencyjnym.
W ostatnim czasie pojawiło się więcej danych ułatwiających rozpoznawanie nowych typów padaczek i zespołów padaczkowych. (…) Nadal niemal w połowie przypadków trudno jest jednoznacznie określić etiologię padaczki, zazwyczaj podejrzewamy wtedy podłoże genetyczne. Genetyka zrobiła w ostatnim czasie w obszarze neurologii duży postęp. (…) Zespół Dravet należy do zespołów padaczkowych, które są wynikiem pewnej określonej mutacji genetycznej. (…) W Polsce mamy około tysiąca pięciuset pacjentów z zespołem Dravet. Objawia się on często początkowo w formie powtarzających się epizodów drgawek gorączkowych, które mogą następnie przechodzić w napady padaczkowe, ale już bez towarzyszącej gorączki. U tych pacjentów należy bezwzględnie wykonać badania genetyczne, które pozwolą potwierdzić lub wykluczyć chorobę. (…) Zespół ten odznacza się wysokim stopniem lekooporności – wskazał prof. Jóźwiak.
Jak dodał, w ostatnim czasie w tym wskazaniu zarejestrowano dwa nowe leki, jednym z nich jest czysty kannabidiol, zawierający medyczną marihuanę, na który środowisko lekarzy czeka od dawna. W Polsce nadal nie jest jednak objęty refundacją.

Iwona Sierant, prezes Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Dzieci Chorych na Padaczkę, podkreśliła, że w dużych ośrodkach rodzicom łatwiej jest dotrzeć do lekarza i łatwiej zdiagnozować różne niepokojące objawy u dziecka. W mniejszych ośrodkach do rozpoznania padaczki dochodzi z bardzo dużym opóźnieniem.
Ludzie często mylą leki przeciwpadaczkowe z lekami psychotropowymi. Myślę, że za mało rodzice dostają odpowiedzi na ważne pytania od lekarza, bo nie wiedzą, o co pytać. Zanim rodzic dostanie się do lekarza, to ataków jest już bardzo dużo, albo były niezauważalne, bo były to napady bezdrgawkowe – powiedziała prezes Sierant.
Dodała, że dużo rodziców zgłasza do stowarzyszenia, że pierwsza diagnoza byłaby dużo wcześniej, gdyby mieli oni chociaż „cień” takiej wiedzy, że to, co się działo z dzieckiem, to mogła być padaczka.
Chodzi między innymi o wybudzenia w nocy, wybudzenia z krzykiem. I nikt, nawet pediatra, nie zwraca na to uwagi – podkreśliła prezes.
Dodała, że rodzice powinien mieć od razu rzetelną informację o tym, że padaczka jest chorobą przewlekłą, często chorobą całego życia. To, że nie będzie napadów nie znaczy, że wycofa się leki i trzeba się nastawić na długotrwały proces.

Dodatkowy problem polega na tym, że około 3/4 chorych na padaczkę zapadło na tę chorobę w wieku dziecięcym i w momencie osiągnięcia pełnoletności, trzeba znaleźć nowego lekarza.
Ten lekarz pediatra-epileptolog, który prowadził dziecko przez wiele lat, dobrze je zna. Potrafi współpracować z nim i z rodzicami. Tymczasem dziecko przekracza osiemnasty rok życia i musi znaleźć, i wybrać, nowego lekarza, który będzie niejako lekarzem pierwszego kontaktu. Kiedy chore dziecko przechodzi do lekarzy neurologów dorosłych, okazuje się, że nie mają oni dobrej wiedzy o zespołach, które są typowe dla wieku dziecięcego – mówiła Sierant.
Prof. Piotr Gałecki doprecyzował, że takie dzieci mają możliwość kontynuowania kuracji do 25. roku życia.
Jeśli chodzi o system funkcjonowania opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży, to pierwszy poziom referencyjny to jest ta opieka psychologiczno-psychoterapeutyczna. Taki ośrodków jest ponad trzysta, prawie w każdym powiecie – wyjaśnił prof. Gałecki. Dodał, że drugi poziom referencyjny – to lekarz w trakcie rezydentury lub specjalista z tej dziedziny w poradniach zdrowia psychicznego.

Natomiast trzeci poziom referencyjny to ten, do którego powinno trafiać jak najmniej pacjentów. To szpital z oddziałem dziennym i całodobowym. Dziewięćdziesiąt procent kłopotów ze zdrowiem psychicznym można zaspokoić na pierwszym lub drugi poziomie referencyjnym ambulatoryjnie – ocenił ekspert.
Dodał, że istniejące poradnie psychologiczno-pedagogiczne nie funkcjonują w systemie opieki zdrowotnej, ale są podporządkowane resortowi edukacji narodowej.
To powinno się zmienić. Byłoby dobrze, gdyby były powiązane z pierwszym poziomem leczenia – zauważył profesor.
źródło: PAP MediaRoom