Medicalpress
Zespół Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przeprowadził pierwsze na świecie chimeryczne przeszczepienie wątroby. Innowacyjny zabieg, wykonany u 47-letniej pacjentki z zaawansowanym nowotworem wątroby, polegał na stworzeniu jednego funkcjonalnego narządu z dwóch fragmentów o różnym pochodzeniu genetycznym – własnej wątroby chorej oraz fragmentu narządu pobranego od zmarłego dawcy. Nowatorska metoda może otworzyć nowe możliwości leczenia pacjentów, którzy dotychczas nie kwalifikowali się do radykalnej operacji.
 
Po raz pierwszy w historii transplantologii jeden przeszczepiony narząd został zbudowany z dwóch fragmentów wątroby o odmiennym pochodzeniu genetycznym – własnego fragmentu pacjentki oraz fragmentu pobranego od zmarłego dawcy. Na zimnym stoliku utworzono z nich jeden funkcjonalny chimeryczny graft wątrobowy, który następnie wszczepiono chorej.

Na czym polega chimeryczne przeszczepienie

Operacja połączyła dwie najbardziej zaawansowane techniki współczesnej transplantologii – autotransplantację oraz allotransplantację. Ze względu na rozległość nowotworu klasyczna resekcja wątroby nie pozwalała na radykalne usunięcie zmian przy jednoczesnym zachowaniu wystarczającej ilości prawidłowo funkcjonującego miąższu – a od tego zależało przeżycie chorej po operacji.

Własna wątroba pacjentki została zatem usunięta z organizmu i poddana resekcji pozaustrojowej. W warunkach chirurgii ex situ, czyli „na bocznym stoliku”, usunięto większość wątroby zajętą przez nowotwór oraz przygotowano zdrową część narządu do ponownego wszczepienia. Pozostawiony własny fragment wątroby był jednak zbyt mały, aby samodzielnie zapewnić bezpieczną funkcję narządu. Został więc połączony na zimnym stoliku z odpowiednio przygotowanym fragmentem wątroby pobranym od zmarłego dawcy. W ten sposób powstał jeden chimeryczny graft, który następnie wszczepiono pacjentce.

Fragment pochodzący od dawcy pełnił rolę czasowego biologicznego wspomagania, umożliwiając regenerację i przerost własnej części wątroby chorej.

Kto wykonał innowacyjną operację

Prof. Michał Grąt opracował koncepcję operacji oraz był operatorem podczas wszystkich jej kluczowych etapów – hepatektomii, resekcji pozaustrojowej, wytworzenia chimerycznego graftu oraz jego wszczepienia. W etapie brzusznym operacji asystowali dr hab. Wacław Hołówko oraz lek. Maryla Turkot. Podczas resekcji pozaustrojowej i przygotowania chimerycznego graftu asystowali dr hab. Wacław Hołówko oraz lek. Agata Konieczka. Podział wątroby pobranej od zmarłego dawcy i przygotowanie fragmentu wykorzystanego do stworzenia chimerycznego graftu wykonali dr Konrad Kobryń oraz lek. Paweł Rykowski. Za znieczulenie pacjentki odpowiadał lek. Dawid Tomasik. W skład zespołu operacyjnego wchodziły również pielęgniarki operacyjne Ewelina Kamińska i Małgorzata Ponichtera oraz pielęgniarki anestezjologiczne Agata Małek i Joanna Podsiadła.

Dzięki bardzo dobrej regeneracji własnej części wątroby 18 maja 2026 roku, zaledwie tydzień po pierwszej operacji, możliwe było wykonanie drugiego zabiegu i usunięcie fragmentu graftu pochodzącego od zmarłego dawcy. W organizmie pacjentki pozostała wyłącznie jej własna, odpowiednio przerośnięta i prawidłowo funkcjonująca wątroba.
Obecnie pacjentka pozostaje w dobrym stanie.

Nowy kierunek w chirurgii wątroby i transplantologii

– Istotą tej operacji było stworzenie na zimnym stoliku jednego funkcjonalnego narządu złożonego z dwóch fragmentów wątroby o odmiennym pochodzeniu genetycznym. Fragment od zmarłego dawcy zapewniał chorej bezpieczną funkcję narządu w okresie, gdy własna część wątroby była jeszcze zbyt mała. Po uzyskaniu odpowiedniego przerostu mogliśmy usunąć część allogeniczną, pozostawiając pacjentkę z jej własną, prawidłowo funkcjonującą wątrobą. W praktyce oznacza to stworzenie nowej koncepcji leczenia wybranych chorych z zaawansowanymi nowotworami wątroby, u których dotychczas nie było możliwości radykalnego leczenia – mówi prof. Michał Grąt.

Chimeryczne przeszczepienie wątroby stanowi unikatowe połączenie chirurgii onkologicznej, transplantologii oraz chirurgii ex situ. Wykorzystuje doświadczenia zdobyte podczas autotransplantacji wątroby, przeszczepiania fragmentów narządu oraz zaawansowanych rekonstrukcji naczyniowych, tworząc całkowicie nową strategię leczenia.

Jest to kolejne przełomowe osiągnięcie Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM. W ostatnich latach zespół kliniki jako pierwszy w Polsce przeprowadził między innymi pierwszą autotransplantację wątroby, pierwsze wspomagające przeszczepienie wątroby oraz rozwinął jedyny w kraju program przeszczepiania fragmentów wątroby od żywych dawców u dorosłych.

Źródło: WUM
Foto: WUM

Warszawski Uniwersytet Medyczny umocnił swoją pozycję w gronie najlepszych uczelni świata. W najnowszym rankingu Center for World University Rankings (CWUR) na 2026 rok WUM zajął 908. miejsce na świecie, poprawiając ubiegłoroczny wynik o osiem pozycji. Oznacza to, że uczelnia znajduje się wśród najlepszych 4,3 proc. spośród ponad 21 tys. ocenianych uniwersytetów globalnie. WUM uplasował się również na 335. miejscu w Europie, 9. miejscu w Polsce oraz 867. miejscu na świecie pod względem osiągnięć naukowych.
Center for World’s University Rankings oceniło 21291 uniwersytetów na świecie. Ranking opiera się na metodologii, która nie bierze pod uwagę ankiet przygotowywanych przez uczelnie, jak ma to miejsce w przypadku innych zestawień.

CWUR wykorzystuje siedem obiektywnych i kluczowych wskaźników pogrupowanych w cztery obszary:

1) Edukacja: na podstawie sukcesów akademickich absolwentów uniwersytetu, mierzonych w odniesieniu do wielkości uniwersytetu (25%)
2) Zatrudnienie absolwentów: na podstawie sukcesów zawodowych absolwentów uniwersytetu, mierzonych w odniesieniu do wielkości uniwersytetu (25%)
3) Kadra naukowa: mierzona liczbą pracowników naukowych, którzy otrzymali najwyższe wyróżnienia naukowe (10%)
4) Badania:
W Polsce pierwsze miejsce przypadło Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, drugie Warszawskiemu, a trzecie AGH.
Wśród monoprofilowych uczelni medycznych w pierwszej dziesiątce jest WUM (9 miejsce) i Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu (8).

Pełen ranking CWUR znajduje się tu:

https://cwur.org/2026.php

Awans Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w rankingu CWUR potwierdza rosnącą pozycję uczelni zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej. Szczególne znaczenie ma fakt, że ranking opiera się na obiektywnych wskaźnikach związanych z jakością kształcenia, osiągnięciami absolwentów, potencjałem naukowym oraz wpływem prowadzonych badań. Wynik WUM pokazuje, że polskie uczelnie medyczne skutecznie konkurują z najlepszymi ośrodkami akademickimi na świecie, a rozwój działalności naukowej i edukacyjnej przekłada się na coraz silniejszą pozycję polskiej medycyny i nauki w międzynarodowym środowisku akademickim.

Źródło: inf pras

Choć zawód lekarza nadal znajduje się w czołówce najbardziej prestiżowych profesji w Polsce, sami medycy coraz częściej mają poczucie spadku społecznego uznania. Z „Ogólnopolskiego badania dobrostanu lekarek i lekarzy” wynika, że aż 42 proc. lekarzy uważa, iż prestiż ich zawodu zmalał w ostatnich latach. Eksperci wskazują, że wpływają na to m.in. podważanie kompetencji medycznych, roszczeniowe postawy pacjentów, agresja oraz rosnąca presja związana z pracą w ochronie zdrowia.
W rankingach prestiżu zawodów profesja lekarza nadal znajduje się w czołówce. W badaniu przeprowadzonym przez SW Research z 2025 roku lekarze uplasowali się na 5. miejscu w zestawieniu najbardziej cenionych zawodów wśród Polaków. Medyków wyprzedzili jedynie strażacy, ratownicy medyczni, piloci samolotów pasażerskich oraz pielęgniarki.

Dane te wyraźnie wskazują, że najbardziej cenimy profesje, które wiążą się z odpowiedzialnością, misją i wymagają wysokich kompetencji. Jednocześnie wyniki badania zainicjowanego przez PolpharmaDlaCiebie.pl, przeprowadzonego wśród lekarzy pokazują inną perspektywę – opartą na codziennych doświadczeniach zawodowych. Okazuje się, że aż 4 na 10 medyków czuje, że prestiż ich zawodu spadł w ostatnim czasie. Jak wskazują eksperci, wynika to nie z ogólnej zmiany stosunku społeczeństwa do zawodu lekarza, ale powtarzających się indywidualnych sytuacji, z którymi medycy spotykają się w pracy. Wśród nich pojawiają się m.in. podważanie kompetencji lekarskich, porównywanie diagnoz z informacjami znalezionymi w internecie, roszczeniowe postawy pacjentów, a nawet naruszenia nietykalności w pracy.

Autorytet zawodu w ocenie różnych grup lekarzy

Wyniki badania pokazują, że odczucia dotyczące prestiżu różnią się w zależności od wieku, płci i miejsca pracy. Najstarsi przebadani lekarze, powyżej 60. roku życia, najmocniej odczuwają obniżkę społecznego uznania – 56% z nich uważa, że zmieniło się ono na gorsze (tymczasem w grupie medyków do 39. roku życia sądzi tak 40% badanych). Starsi, bardziej doświadczeni lekarze dysponują szeroką skalą porównawczą wynikającą z długoletniej pracy, pamiętają także realia pracy sprzed ery mediów społecznościowych.

Wśród osób oceniających zmianę prestiżu negatywnie częściej znajdują się lekarki niż lekarze (47% wobec 35%). Różnice te mogą mieć związek z częściej zgłaszanym przez kobiety poczuciem zagrożenia w pracy ze strony pacjentów. Dodatkowo, spadek prestiżu zawodu najbardziej widoczny jest w ocenie medyków pracujących w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), a ponadto aż

53% z nich obawia się agresywnych reakcji swoich pacjentów.

Informacja o tym, że aż 42% lekarzy uważa, że prestiż ich zawodu spadł, jest dla mnie szczególnie trudna. To nie jest tylko wrażenie – tę zmianę widać zarówno w badaniu, ale też w rozmowach czy w przekazie medialnym. Przez lata zaufanie i wiedza budowały autorytet lekarza, a dziś ten fundament jest coraz częściej podważany. Jako medycy doświadczamy też agresji, zarówno werbalnej jak i fizycznej oraz rosnącej presji oczekiwań związanych z natychmiastową dostępnością. Wyzwaniem staje się dziś odbudowanie zaufania i autorytetu zawodu w rzeczywistości, w której medycyna oparta na faktach bywa kwestionowana, a relacja lekarz–pacjent coraz częściej obciążona jest napięciemmówi prof. dr hab. Artur Mamcarz, Kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Społeczne uznanie vs. sens i motywacja do pracy

Mimo poczucia spadku autorytetu, większość lekarzy pozostaje silnie związana ze swoim zawodem i nie traci motywacji do pracy. Dane pokazują, że tylko 13% badanych rozważa wyjazd z Polski, a zaledwie 1% aktywnie realizuje ten plan. Co więcej, aż 88% lekarzy zadeklarowało, że ponownie wybrałoby ten zawód, gdyby miało taką możliwość. To silny sygnał, że poczucie misji i sensu pracy wciąż przeważa nad frustracjami wynikającymi z pogarszającego się wizerunku społecznego.

Dla mojego pokolenia lekarzy satysfakcja z życia i pracy coraz rzadziej wynika z zewnętrznego prestiżu czy społecznych deklaracji. Czerpiemy ją przede wszystkim z poczucia sensu, rozwoju i realnego wpływu na zdrowie pacjentów – nawet jeśli na co dzień mierzymy się z krytyką, presją czasu czy podważaniem kompetencji. Mimo trudnych doświadczeń, wielu z nas nadal świadomie wybiera medycynę jako drogę zawodową, bo to zawód, który daje głębokie poczucie misji dodaje dr hab. n. med. Daniel Śliż, III Klinika Chorób Wewnętrznych i Kardiologii, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Adiunkt.

Pełną wersję raportu „Ogólnopolskie badanie dobrostanu lekarek i lekarzy”, który powstał w ramach kampanii „Specjalizacja: dobrostan lekarzy” można znaleźć na stronie: https://polpharma.pl/materialy-do-pobrania/#!dobrostan-lekarzy

Źródło: Raport „Jak się dziś czujesz? Ogólnopolskie badanie dobrostanu lekarek i lekarzy” na zlecenie serwisu dla lekarzy PolpharmaDlaCiebie.pl

Debata oksfordzka z udziałem ekspertów WUM i SGGW, która odbyła się 10 kwietnia br., pokazała konieczność stworzenia standardu kształcenia i uregulowania zawodu dietetyka. Pokazała także oś potencjalnego sporu przy tworzeniu takiego standardu. Przede wszystkim jednak uwypukliła istnienie dwóch komplementarnych, ale niedostatecznie połączonych – „dwóch płuc dietetyki”.
Wydarzenie zgromadziło ekspertów z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, którzy – zgodnie z zasadami debaty oksfordzkiej – przedstawili spójne, przeciwstawne wizje przyszłości zawodu dietetyka.

Debata odbywała się w szczególnym momencie – w czasie prac legislacyjnych nad ustawą regulującą zawód dietetyka. W centrum sporu znalazło się więc pytanie o rolę standardu kształcenia jako narzędzia budowania jakości – kompetencji, umiejętności, odpowiedzialności zawodowej i zaufania społecznego.

Jak przebiegała debata?

Już pierwsze wystąpienia zarysowały dwa odrębne modele myślenia. Strona opozycji rozpoczęła od redefinicji samej przyszłości zawodu: „To nie jeden ustalony model, lecz dynamiczny proces rozwoju – oparty na specjalizacji i różnorodności” – wskazał prof. Dariusz Włodarek, podkreślając, że zawód dietetyka funkcjonuje równocześnie w wielu obszarach: klinice, sporcie, zdrowiu publicznym i edukacji. Ten wątek został pogłębiony poprzez krytykę standaryzacji jako narzędzia pozornego porządkowania rzeczywistości. „Standaryzacja treści nie oznacza standaryzacji umiejętności” – podkreślano, wskazując, że jakość kształcenia wynika z praktyk, kadry i systemu odpowiedzialności, a nie z jednolitego programu.

Strona opozycji odpowiedziała, przenosząc ciężar argumentacji na poziom systemowy. „Nie pytamy, czy standard jest idealny. Pytamy, czy stać nas na jego brak” – wybrzmiało w wystąpieniu dr hab. Agnieszki Bzikowskiej-Jury.

W tej perspektywie standard został przedstawiony jako warunek konieczny budowy tożsamości zawodu. „Bez wspólnego fundamentu nie ma punktu odniesienia – a bez punktu odniesienia nie ma ani czytelnych kompetencji, ani odpowiedzialności” – rozwinięto tę myśl w kolejnych wystąpieniach.

Debata stopniowo przesuwała się więc z poziomu „czy standard działa” na poziom „czy system może funkcjonować bez minimum kompetencyjnego”.

Opozycja konsekwentnie wskazywała alternatywę: „To regulacja zawodu, odpowiedzialność i weryfikacja kompetencji budują bezpieczeństwo pacjenta” – argumentowano, ostrzegając przed „kulturą kształcenia pod standard, a nie pod odpowiedzialność”. Wskazywała na to dr hab. Joanna Myszkowska-Ryciak, prof. SGGW. Dr hab. Danuta Gajewska, prof. SGGW, dodała, że standard może tworzyć „złudzenie rozwiązania”, nie dotykając realnych problemów jakości kształcenia.

Z kolei propozycja akcentowała rosnącą integrację dietetyki z systemem ochrony zdrowia: „Jeżeli dietetyk ma być zawodem medycznym, wspólny próg wejścia staje się logiczną konsekwencją” – wskazywano, podkreślając znaczenie bezpieczeństwa pacjenta i rosnącej roli dietetyka w systemie ochrony zdrowia.

„Brak standardu to brak punktu odniesienia – a więc brak jasnej odpowiedzialności i oczekiwań wobec zawodu” – argumentowała strona propozycji – dr Joanna Ostrowska oraz dr Zuzanna Przekop.

Kulminacja debaty ujawniła istotę sporu: „Standard nie gwarantuje jakości, ale bez niego nie jesteśmy w stanie jej zdefiniować” – podsumowała strona propozycji. Mowę końcową zaprezentowała dr Zuzanna Zaczek.

„Można stworzyć porządek na papierze, ale nie stworzyć jakości w praktyce” – odpowiedziała opozycja, zamykając debatę wyraźnym rozróżnieniem między systemem formalnym a rzeczywistymi kompetencjami. Debatę zamknęła dr hab. Anna Harton, prof. SGGW.

Szersze wnioski dla branży

Debata pokazał istnienie dwóch komplementarnych, ale niedostatecznie połączonych obszarów – przysłowiowych „dwóch płuc dietetyki”.

Z jednej strony mamy model kliniczny, skoncentrowany na pacjencie, diagnostyce i terapii. Oparty o naturalną bliskość lekarzy i filozofie funkcjonowania systemu opieki medycznej. Z drugiej – studia dietetyki, które koncentrują się na poznawaniu współzależności między żywnością i żywieniem a organizmem człowieka. Model oparty na produkcji żywności, biologii miejsca i jakości surowców.

Brak integracji tych obszarów prowadzi do realnych konsekwencji.

Absolwenci uczelni przyrodniczych często nie mają doświadczenia klinicznego, co ogranicza ich wiarygodność w systemie ochrony zdrowia. Z kolei absolwenci uczelni medycznych nie maja naturalnego kontakt z procesem powstawania żywności – jej sezonowością, regionalnością i biologicznym kontekstem.

W tym miejscu pojawić się może ważna dla branży refleksja: „Świeże produkty są nie tylko źródłem składników odżywczych, ale także formą środowiskowej ekspozycji mikrobiologicznej” – to myślenie, które wymaga nowego podejścia do kompetencji dietetyków. Bez niego przekonywać do żywności podstawowej i lokalnej będziemy używając kodów kreskowych i patriotyzmu zakupowego.

Podsumowanie i znaczenie dla sektora żywnościowego

Debata pokazała, że przyszłość dietetyki nie może być rozpatrywana wyłącznie w kategoriach edukacji akademickiej. To obszar, który bezpośrednio wpływa na poziom edukacji żywieniowej społeczeństwa, decyzje konsumenckie oraz postrzeganie jakości żywności. Ciekawy i może proroczy był postulat integracji dietetyki z innymi dziedzinami nauki i gospodarki.

Czas na patriotyzm dietetyczny

Czas na patriotyzm dietetyczny konsumentów. Czas na patriotyzm dietetyczny jako część kształcenia dietetyków. Może to teza kolejnej debaty?

Przy takim podejściu znaczenia nabiera rola producentów polskiej żywności. W szczególności warzyw i owoców, którzy wsparli organizację Debaty. Coraz wyraźniej widać ich gotowość do brania współodpowiedzialności za zdrowie i edukację żywieniową – nie tylko poprzez produkcję, ale również poprzez współtworzenie narracji o żywności jako nośniku wartości biologicznej i kulturowej.

Swoisty patriotyzm dietetyczny może pełnić podwójną rolę. Z jednej strony wzmacnia zdrowie konsumentów poprzez promowanie różnorodnej, naturalnej, sezonowej diety. Z drugiej, wspiera producentów, szczególnie mniejszych, którzy dzięki takiej narracji mogą skuteczniej konkurować z tańszym importem. To koncepcja, która łączy naukę, rolnictwo i tożsamość kulturową w jedną, spójną opowieść o jedzeniu jako nośniku miejsca.

„Moim marzeniem jest połączenie dwóch środowisk, uczelni przyrodniczych i medycznych. Przyszłość leży w tym, żebyśmy jako środowiska połączyli siły” – podsumowała dr hab. n. med. i n. o zdr. Beata Sińska, Kierownik Zakładu Żywienia Człowieka Wydział Nauk o Zdrowiu WUM, inicjatorka Debaty.

Debata pokazała, że przyszłość zawodu dietetyka będzie zależała od zdolności połączenia tych perspektyw – medycznej i rolniczo-przyrodniczej. Oznacza to konieczność refleksji nad kształceniem, które przygotowuje do pracy z pacjentem, ale również uczy rozumienia żywności jako elementu szerszego ekosystemu zdrowia.

To właśnie w tym miejscu spotykają się interesy świata nauki, medycyny i produkcji żywności. I tutaj zatriumfować może realna odpowiedzialność za kondycję przyszłych pokoleń.

Debata została zorganizowana przez Zakład Żywienia Człowieka WUM i CORE TEAM sektora ogrodniczego. Producenci warzyw i owoców pokazali w ten sposób chęć wzięcia współodpowiedzialności za zdrowie przyszłych pokoleń Polaków.

Źródło: PAP Medriaroom
Foto: PAP Medriaroom

Zespół z I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM przeprowadził jedną z pierwszych w Polsce implantacji nowoczesnego kardiowertera-defibrylatora z funkcją resynchronizacji pracy serca. Urządzenie pozwala stymulować fizjologicznie układ bodźcoprzewodzący serca – sieć komórek mięśniowych, generującą i przewodzącą impulsy elektryczne oraz koordynujące skurcze narządu. Zabieg przeprowadzono u 70-letniego mężczyzny z ciężką niewydolnością serca o niedokrwiennym podłożu, u którego w wyniku choroby dodatkowo wystąpiło zaburzenie przewodzenia impulsów elektrycznych (blok lewej odnogi pęczka Hisa).
Zabieg przeprowadził zespół z I Katedry i Kliniki Kardiologii w składzie dr med. Marcin Michalak, dr hab. Łukasz Januszkiewicz wraz z personelem asystującym: mgr Dorotą Świątek, mgr Oleksandrą Solohub, mgr Katarzyną Zawiłą i mgr Zuzanną Sawicką.

Korzyści dla pacjentów

Wszczepione urządzenie należy do najnowszej generacji układów przeznaczonych do leczenia zaawansowanej niewydolności serca z towarzyszącymi zaburzeniami przewodzenia, w tym do stymulacji obszaru lewej odnogi pęczka Hisa (left bundle branch area pacing, LBBAP). Jest wyposażone w szereg wyspecjalizowanych funkcji, które pozwalają na resynchronizację pracy serca w sposób zbliżony do fizjologicznego. 

Dzięki nim pacjent zyskuje większe bezpieczeństwo i wygodę. Częstość stymulacji automatycznie dopasowuje się do aktywności pacjenta, dzięki czemu organizm otrzymuje odpowiednie wsparcie w spoczynku i w ruchu. Rozbudowane terapie przedsionkowe pomagają stabilizować rytm serca. Nowoczesne algorytmy wykrywają groźne arytmie komorowe i dobierają właściwą terapię – nisko- lub wysokoenergetyczną. Pacjent ma też dostęp do szerokich możliwości zdalnego monitorowania, co zwiększa poczucie bezpieczeństwa i pozwala szybciej reagować na zmiany stanu zdrowia. Ponadto, mając wszczepione takie urządzenie pacjent może być poddawany badaniom przy pomocy rezonansu magnetycznego.

Innowacyjna klinika

– Cieszymy się, że jako jedni z pierwszych w Polsce i Europie możemy dostarczać naszym pacjentom najnowocześniejsze i najskuteczniejsze terapie – podkreślił po zabiegu dr Michalak. – Wykorzystanie pobudzania lewej odnogi pęczka Hisa w terapii resynchronizującej jest coraz popularniejszym rozwiązaniem, a najnowsze urządzenia do elektroterapii serca pozwalają pełniej korzystać z dobrodziejstw tej formy stymulacji.

Zespół I Katedry i Kliniki Kardiologii kierowanej przez prof. Marcina Grabowskiego od lat uczestniczy we wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań z zakresu elektroterapii, a także przeprowadza – często jako pierwsza w Polsce – nowatorskie procedury poprawiające pracę serca. Klinika dysponuje także nowoczesnym sprzętem, który pozwala na wykonywanie nawet najbardziej złożonych zabiegów przezskórnych.

Źródło: WUM
Foto: WUM

Sześćdziesiąt lat temu, 26 stycznia 1966 roku, w Akademii Medycznej w Warszawie dokonano pierwszego w Polsce udanego przeszczepienia nerki. W murach Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, to wydarzenie wybrzmiało na nowo podczas sympozjum poświęconego teraźniejszości i przyszłości transplantacji nerek. Było to nie tylko jubileuszowe wspomnienie, lecz także próba odpowiedzi na pytanie, dokąd zmierza ta jedna z najbardziej wymagających dziedzin medycyny.
Jak podkreślił przewodniczący komitetu naukowego i organizacyjnego konferencji prof. Zbigniew Gałązka, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej, Endokrynologicznej i Transplantacyjnej UCK WUM, 26 stycznia 1966 roku odbyła się pierwsza w naszym kraju udana transplantacja nerki przeprowadzona przez specjalistów z Akademii Medycznej w Warszawie i był to przełom w historii polskiej medycyny. Od tego momentu rozpoczął się bardzo dynamiczny rozwój transplantologii w Polsce.

Sympozjum było okazją do przypomnienia pionierów tej drogi. Jedna z sesji została poświęcona profesorom Janowi Nielubowiczowi i Tadeuszowi Orłowskiemu, których wspominali uczniowie i współpracownicy. Z relacji wyłonił się obraz profesora Nielubowicza jako wizjonera, człowieka obdarzonego wieloma talentami, który podkreślał, że nie ma nic lepszego niż ludzki umysł i który rozwiązania podpatrzone w najlepszych ośrodkach świata starał się natychmiast wdrażać w swojej klinice. Jak zaznaczył prof. Sławomir Nazarewski, Jan Nielubowicz był postacią wyjątkową, miał wielkie marzenia, które potrafił wprowadzić w życie i pozostawił po sobie ogrom dorobku i ważnych prac.

Profesora Tadeusza Orłowskiego wspominano jako profesjonalistę w każdym calu, z ogromną wiedzą i doświadczeniem, który chętnie dzielił się nimi z innymi. Był wymagającym dydaktykiem i szefem, a jednocześnie poświęcał wiele czasu pacjentom i młodym adeptom medycyny. Jak powiedział prof. Andrzej Górski, jako lekarz, naukowiec i organizator był najwybitniejszą i najważniejszą postacią, jaką dane mu było spotkać.

Rektor WUM prof. Rafał Krenke zwrócił uwagę na ciągłość pokoleń i odpowiedzialność współczesnych lekarzy oraz naukowców. Podkreślił, że jesteśmy winni ogromną wdzięczność i szacunek wszystkim tym, którzy przez lata budowali fundamenty do rozwoju przeszczepiania narządów nie tylko na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, ale w całej Polsce i na świecie. Wyraził również nadzieję, że uda się zrobić jak najwięcej, aby następcy startowali z jak najwyższego poziomu.

Druga i trzecia część sympozjum pokazały współczesną transplantologię jako dziedzinę, która stale się rozwija i mierzy z coraz bardziej złożonymi wyzwaniami. Prof. Krzysztof Mucha przypomniał, że obecnie długość życia pacjenta po przeszczepieniu nerki wynosi między 8 a 12 lat, choć pod opieką polskich lekarzy są pacjenci, którym nerkę przeszczepiono ponad 40 lat temu. Zwrócił uwagę, że 80 procent powikłań po transplantacji jest związanych z immunosupresją, niezależnie od przeszczepianego narządu. Dodał również, że nowotwory dotyczą 49 procent pacjentów po przeszczepieniu, a ryzyko nawrotu chorób nerek po 10 latach od transplantacji dotyczy 15 procent chorych. Co dziewiąta osoba oczekująca dziś na przeszczep nerki wymaga retransplantacji, a 26 procent z nich stanowią osoby powyżej 65 roku życia, często z co najmniej dwiema chorobami towarzyszącymi. Profesor podkreślił jednak, że mimo licznych problemów klinicznych wiedza i doświadczenie polskich ośrodków są ogromne i pozwalają skutecznie radzić sobie z tymi wyzwaniami.

Prof. Zbigniew Gałązka, odnosząc się do perspektywy chirurga naczyniowego, przywołał słowa jednego z angielskich chirurgów, który mówił, że żyjemy tak długo, jak nasze naczynia. Zmiany miażdżycowe mogą stanowić względne przeciwwskazanie do przeszczepienia nerki oraz zwiększać ryzyko powikłań sercowo naczyniowych, jednak odpowiednie przygotowanie chirurgiczne może umożliwić kwalifikację także pacjentów z zaawansowanymi zmianami.

Jednym z najbardziej nowatorskich tematów była autotransplantacja wątroby, o której mówił prof. Michał Grąt. Wyjaśnił, że koncepcja autotransplantacji wątroby to crème de la crème transplantologii i chirurgii wątroby, czyli przesuwanie granic najczęściej w chirurgii onkologicznej, w sytuacjach, gdy zmiana ogniskowa jest uznawana za nieresekcyjną, a jej wycięcie jest konieczne. W takich przypadkach możliwe jest wycięcie i naprawienie narządu, a następnie przeszczepienie go jako autograftu, bez ograniczeń wynikających z liczby dostępnych narządów.

Podczas sympozjum mówiono także o przeszczepieniach od żywych dawców, metodach małoinwazyjnych, współpracy w transplantologii dziecięcej, roli POLTRANSPLANT w systemie, nowych strategiach pozyskiwania i przeszczepiania nerek, ksenotransplantacjach oraz wykorzystaniu sztucznej inteligencji w transplantologii. Wystąpienia potwierdziły silną pozycję WUM jako ośrodka skoncentrowanego na podnoszeniu standardów opieki nad pacjentami.

Sześćdziesiąt lat po pierwszym udanym przeszczepieniu nerki transplantologia w Polsce pozostaje dziedziną wymagającą, dynamiczną i ambitną. Jubileuszowe sympozjum pokazało, że historia jest tu punktem wyjścia, a nie zamkniętym rozdziałem.

Źródło: WUM
Foto: WUM

Czy obecność naukowców i pielęgniarek w mediach społecznościowych zwiększa ich wpływ i zasięg? Jak wynika z dużej metaanalizy z 2024 roku obejmującej ponad 50 badań, tak, pod warunkiem przemyślanej i regularnej aktywności. Podczas sympozjum „O pielęgniarstwie w social mediach” na WUM eksperci i praktycy mówili o skutecznej komunikacji, etyce zawodowej oraz odpowiedzialności medyków w świecie online.
 
– Duża metaanaliza z 2024 roku dowodzi, że media społecznościowe jeśli chodzi o działania naukowców, profesjonalistów faktycznie działają, jednak nie jest to bezwarunkowe. Działają, jeśli prowadzimy przemyślaną i regularną aktywność – mówił podczas sympozjum „O pielęgniarstwie w social mediach” prof. Mariusz Panczyk z Zakładu Edukacji i Badań w Naukach o Zdrowiu WUM.

Sympozjum odbyło się 20 lutego, a otworzył je dr hab. Łukasz Czyżewski, prodziekan ds. pielęgniarstwa Wydziału Nauk o Zdrowiu. Było skierowane przede wszystkim do studentek i studentów pielęgniarstwa, a poprowadzili je Maria Jędrzejczyk, przewodnicząca Samorządu Studentów WNoZ oraz dr Artur Kanteluk z Zakładu Propedeutyki Pielęgniarstwa WUM.

Perspektywa naukowa i wskazówki praktyczne

O mediach społecznościowych z punktu widzenia naukowca i praktyka mówił prof. Mariusz Panczyk. Wyjaśniał, na jakie efekty związane z działalnością w mediach społecznościowych możemy liczyć oraz czym jest dotarcie, rozpowszechnienie, wpływ, zaangażowanie. Profesor powoływał się też na dużą metaanalizę danych z 2024 roku (przegląd ponad 50 badań). Jej celem było sprawdzenie, czy naukowcy, którzy angażują się w mediach społecznościowych, zyskują większy wpływ na swoich odbiorców. I okazało się, że tak, ale nie jest to „tak” bezwarunkowe. Otóż media społecznościowe działają pod warunkiem, że naukowiec buduje swoje treści w sposób przemyślany i regularny.

– Taka działalność to nie jest sprint ale maraton, czyli miesiące wytężonej pracy – mówił profesor Panczyk i wskazywał, jak tworzyć dobre treści: – Przede wszystkim trzeba określić ich cel i odbiorcę. Sztuką jest też odpowiednie budowanie informacji. W komunikacji profesjonalnej, np. promującej pielęgniarstwo, bardzo ważne jest, aby opierać się na faktach i podawać ich źródło. Trzeba być wiarygodnym.

Profesor podkreślał również, jak ważne są zasady etyczne związane z wykonywaniem zawodu medycznego. Przede wszystkim konieczność przestrzegania tajemnicy zawodowej.

– Nie ujawniamy żadnych danych pacjenta i jego wizerunku, jeśli nie wyrazi na to zgody – mówił profesor. – Co ciekawe, w Stanach Zjednoczonych odpowiedzialnością zawodową pielęgniarki i pielęgniarza jest też zgłaszanie naruszenia zasad etycznych przez przedstawicieli tego zawodu w mediach społecznościowych. Amerykańskie wytyczne (opracowane i obowiązujące np. w Mayo Clinic) mówią również o tym, by nie nawiązywać relacji z pacjentami np. na Facebooku czy Instagramie. I jeszcze jedna istotna zasada, o której warto pamiętać: nie łączymy kont prywatnych z profesjonalnymi.

Z punktu widzenia influencera

Influencer to „zawód” znajdujący się na szczycie listy najgorzej ocenianych zawodów. Tymczasem pielęgniarka – znajduje się na czwartym miejscu, wśród profesji obdarzanych największym zaufaniem. Czy to da się pogodzić? Oczywiście, świadczą o tym profile gości sympozjum. A byli nimi Weronika Czapska – W czepku urodzona, Mateusz Sieradzan – Pan Pielęgniarka oraz Anna Gąsior  – nursegram.pl. Autorzy znanych profesjonalnych profili pielęgniarskich w social mediach. Goście opowiadali nie tylko o tym, jak rozumieją swoją rolę w mediach społecznościowych, ale również o tym, co jest dla nich najistotniejsze w uprawianiu zawodu pielęgniarki. Dzielili się też doświadczeniami, podpowiadając na co zwracać uwagę, kiedy rozpoczyna się pracę w zawodzie.

Rozstrzygnięcie konkursu

Sympozjum zakończyło rozstrzygnięcie konkursu Social MEDIA Nurse DAY na najlepszy film krótkometrażowy promujący rolę pielęgniarza/pielęgniarki.
Nagrodę Publiczności otrzymała Maria Jędrzejczyk za film „Pielęgniarstwo od podstaw”, zaś Nagrodę Główną Jury – Anna Wojciechowska-Urbanek za film „Pielęgniarstwo: zawód dla Niej i dla Niego”.
Nagrody wręczała dr hab. Edyta Krzych-Fałta, kierownik Zakładu Propedeutyki Pielęgniarstwa WUM

Organizatorami wydarzenia był Zakład Propedeutyki Pielęgniarstwa WUM we współpracy z SKN Podstaw Pielęgniarstwa WUM.

Źródło: WUM
Foto: WUM

Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej to dobra okazja, żeby powiedzieć wprost: w nowoczesnej onkologii nie wystarczą dziś już tylko chirurgia, onkologia kliniczna i radioterapia. Czwartym, równorzędnym filarem jest onkologia interwencyjna – zestaw małoinwazyjnych technik wykonywanych pod kontrolą badań obrazowych, który pozwala precyzyjnie diagnozować chorobę, celować w ogniska nowotworowe i skutecznie leczyć ból oraz powikłania.
To dziedzina rozwijająca się na świecie od dekad, obecna w międzynarodowych wytycznych, a mimo to w Polsce wciąż dramatycznie niedostępna dla większości chorych. W tym samym czasie, kiedy globalna społeczność podkreśla jej znaczenie, polskie środowisko radiologów interwencyjnych alarmuje: bez systemowych inwestycji i egzekwowania refundacji przełom pozostanie tylko na papierze. 

Czym jest onkologia interwencyjna – i dlaczego to zmienia reguły gry

Radiologia interwencyjna (zabiegowa) to dziedzina medycyny, w której lekarze wykonują zabiegi lecznicze i diagnostyczne pod kontrolą badań obrazowych – rentgena, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego lub ultrasonografii. Jej częścią jest onkologia interwencyjna, czyli radiologia interwencyjna w onkologii – specjalizacja zajmująca się małoinwazyjnym leczeniem pacjentów z chorobami nowotworowymi.
„Radiologia interwencyjna obecna jest na każdym etapie choroby nowotworowej” – mówi dr hab. Grzegorz Rosiak, wiceprzewodniczący Sekcji Zabiegowej Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego UCK WUM. „Dziedzina ta obejmuje wiele procedur: diagnostykę małoinwazyjną (biopsje), zabiegi terapeutyczne (termoablacja, krioablacja, chemoembolizacja i radioembolizacja), leczenie bólu (neurolizy, blokady, krioneurolizy) czy wreszcie leczenie powikłań po innych terapiach onkologicznych (np. drenaże ropni, embolizacje krwawień). Dzięki tym zabiegom wielu pacjentów może uniknąć dużych operacji chirurgicznych, a czas powrotu do zdrowia jest znacznie krótszy.” 

Biopsja jako fundament nowoczesnej diagnostyki

W erze medycyny personalizowanej diagnostyka onkologiczna wymaga pobrania odpowiedniej ilości i jakości materiału do badań histopatologicznych i molekularnych. Radiolodzy interwencyjni wykonują biopsje gruboigłowe pod kontrolą tomografii komputerowej, które pozwalają precyzyjnie pobrać materiał z guza wątroby, płuca, nerki, trzustki, węzłów chłonnych czy kości.
Dzięki temu możliwe jest szybkie i pewne postawienie diagnozy oraz dobór leczenia celowanego. Niestety, w Polsce wciąż zbyt często stosuje się biopsje cienkoigłowe, które nie dostarczają wystarczającej ilości materiału diagnostycznego i często wymagają powtórzenia. 

Termoablacja i krioablacja: niszczenie guza bez skalpela

Zabiegi termoablacji i krioablacji umożliwiają zniszczenie nowotworów bez operacji chirurgicznej. Przez cienką igłę wprowadzaną przez skórę do wnętrza guza lekarz dostarcza energię cieplną lub zimno, które niszczą komórki nowotworowe. Zabieg trwa kilkadziesiąt minut, a pacjent najczęściej wraca do domu po 1–2 dniach.
Metody te stosuje się w leczeniu guzów wątroby, płuca, nerki czy kości i są one obecne w międzynarodowych wytycznych onkologicznych już od ponad 20 lat. 

Chemoembolizacja i radioembolizacja – celny atak w źródło choroby

Pod kontrolą angiografii lekarz wprowadza cewnik do naczynia krwionośnego zaopatrującego guz i podaje lek lub materiał radioaktywny bezpośrednio do nowotworu, ograniczając toksyczność dla zdrowych tkanek. Zabiegi te są szczególnie skuteczne w leczeniu guzów wątroby – w wielu przypadkach stanowią bezpieczniejszą i bardziej efektywną alternatywę dla klasycznej chemioterapii. 

Radiologia interwencyjna w opanowaniu bólu i powikłań

Radiolodzy interwencyjni wykonują także zabiegi zmniejszające ból – m.in. neurolizy i krioneurolizy – oraz procedury ratujące życie, takie jak drenaże ropni czy embolizacje krwawiących naczyń. Dzięki nim można uniknąć ponownych operacji i znacznie skrócić czas hospitalizacji. 

Polska wciąż poza europejskim standardem

„Niestety, według szacunków Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego, aż 90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do procedur radiologii interwencyjnej” – mówi dr hab. Grzegorz Rosiak. „W Polsce nadal nie stosuje się wielu małoinwazyjnych metod leczenia, które w innych krajach dają realną szansę na wyleczenie. Zamiast tego dominują starsze, często paliatywne metody terapeutyczne – mniej skuteczne dla pacjenta i znacznie droższe.” 
Radiologia interwencyjna obniża koszty terapii, skraca hospitalizację i ogranicza potrzebę wizyt ambulatoryjnych, jednocześnie poprawiając wyniki leczenia. W krajach zachodnich jest uznawana za jeden z czterech filarów leczenia onkologicznego – w Polsce wciąż dopiero walczy o należne miejsce. 

Refundacja to nie wszystko – potrzebne inwestycje i sprzęt

W styczniu 2025 roku wykonano znaczący krok naprzód – Ministerstwo Zdrowia wprowadziło refundację termoablacji i krioablacji guzów płuc, kości i nadnerczy. To decyzja przełomowa, otwierająca drogę do szerszego stosowania małoinwazyjnych metod leczenia nowotworów.
„Niestety, w większości ośrodków brakuje odpowiedniego sprzętu, przez co nawet refundowane procedury nie mogą być wykonywane” – zauważa dr Rosiak. W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej zaplanowano wsparcie inwestycyjne dla radiologii interwencyjnej, jednak – jak podkreśla ekspert – „choć na inwestycje w sprzęt medyczny w ramach budżetu NSO przeznaczono do tej pory około 1,5 miliarda złotych, na radiologię interwencyjną nie trafiły żadne środki”. 
„Liczymy, że w 2026 roku środki z budżetu NSO zostaną wreszcie przeznaczone na inwestycje w aparaturę i wyposażenie pracowni radiologii interwencyjnej tak, aby realizując założenia Strategii poprawić dostępność małoinwazyjnych metod leczenia i tym samym obniżyć koszty dla płatnika” – dodaje ekspert. 

Perspektywa pacjentki: „Radiologia interwencyjna uratowała mi życie”

Pani Bożena z Gdyni, pacjentka z wieloletnią historią choroby nowotworowej, mówi wprost: „Jestem przekonana, że radiologia interwencyjna uratowała mi życie. Z chorobą nowotworową zmagam się już ósmy rok. W 2024 roku zespół radiologów interwencyjnych pod kierunkiem dr. hab. Grzegorza Rosiaka przeprowadził u mnie dwukrotnie zabieg termoablacji guzów wtórnych (mięsaków) płuc (…). Po tych zabiegach niestety pojawił się kolejny przerzut – w kości krzyżowej (…). Ponieważ w Polsce nie było możliwości wykonania zabiegu ablacji tej zmiany, zabieg odbył się we Francji. W najnowszej kontroli guz praktycznie znikł – efekt jest więc fenomenalny. Bez radiologii interwencyjnej tak skuteczne leczenie nie byłoby możliwe.” 

Tydzień świadomości – czas na decyzje

Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej trwa od 27 do 31 października br. To nie tylko okazja do promocji wiedzy, ale i moment, by postawić pytanie: dlaczego polscy pacjenci mają dostęp do refundowanych świadczeń tylko teoretycznie?
Radiologia interwencyjna jest kluczowym elementem nowoczesnej onkologii – skraca czas leczenia, zmniejsza jego inwazyjność i poprawia jakość życia. Jeżeli Polska chce realnie realizować cele Narodowej Strategii Onkologicznej, inwestycje w ten obszar muszą stać się priorytetem.

Źródło: WUM
Nowa jakość w diagnostyce i leczeniu chorób przełyku właśnie stała się faktem. W Klinice Gastroenterologii i Żywienia Dzieci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, kierowanej przez prof. Aleksandrę Banaszkiewicz, przeprowadzono po raz pierwszy w Polsce planimetrię impedancyjną przełyku (EndoFLIP). Zabieg wykonano 8 lipca 2025 roku u 14-letniego pacjenta, który już wcześniej był leczony endoskopowo i operacyjnie z powodu achalazji przełykowej.
To procedura o wyjątkowym znaczeniu klinicznym – szczególnie u dzieci. Umożliwia dokładną ocenę podatności ściany przełyku na rozciąganie oraz analizę jego motoryki. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod, takich jak manometria przełykowa, może być wykonana w znieczuleniu ogólnym, co rozwiązuje problem braku współpracy ze strony małych pacjentów.

U chłopca, u którego wykonano procedurę, objawy choroby – przede wszystkim utrudnione przełykanie – powróciły mimo przebytego leczenia operacyjnego achalazji przełykowej z jednoczesną operacją antyrefluksową. To właśnie w takich przypadkach planimetria pozwala odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy objawy wynikają z nawrotu choroby podstawowej, czy są efektem zabiegu fundoplikacji. Jak podkreślają specjaliści, dotąd takie różnicowanie było bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe.

Achalazja to przewlekła choroba przełyku, prowadząca do zaburzeń połykania wskutek braku rozkurczu dolnego zwieracza przełyku i upośledzenia jego perystaltyki. Pokarm zatrzymuje się w przełyku, nie przedostając się do żołądka. Leczenie operacyjne polega na wykonaniu miotomii, czyli rozcięcia zwieracza, oraz fundoplikacji – zabiegu antyrefluksowego, który ma zapobiec cofaniu się treści żołądkowej. Niestety, również po takim leczeniu mogą utrzymywać się objawy, które trudno jednoznacznie zinterpretować.

Planimetria impedancyjna przełyku dostarcza danych, które umożliwiają właściwą diagnozę i pozwalają uniknąć błędnych decyzji terapeutycznych. Może być stosowana nie tylko diagnostycznie – jako narzędzie różnicujące źródło dolegliwości – ale także śródoperacyjnie, oceniając skuteczność operacji w czasie rzeczywistym. W niektórych przypadkach może być wykorzystana jako samodzielna procedura terapeutyczna, np. w leczeniu zwężeń przełyku.

„Starania o sprowadzenie do Polski aparatury umożliwiającej przeprowadzenie planimetrii trwały już od kilku lat. I udało się” – podkreślają przedstawiciele WUM. Pionierską procedurę zrealizował zespół w składzie: dr hab. Marcin Banasiuk, dr hab. Marcin Dziekiewicz, piel. Beata Winnicka oraz anestezjolog dr Paulina Trojanek.

Choć badanie planimetryczne przełyku jest już stosowane w niektórych krajach, to w Polsce – a zwłaszcza w populacji dziecięcej – było dotąd niedostępne. Dzięki determinacji zespołu Kliniki Gastroenterologii i Żywienia Dzieci WUM oraz wprowadzeniu odpowiedniej aparatury, możliwe stało się wdrożenie tej innowacyjnej metody także u polskich pacjentów.

To nie tylko diagnostyczny przełom, ale i realna szansa na lepszą jakość życia dla dzieci z trudnymi do zdiagnozowania chorobami przełyku.

Źródło: WUM Fot. WUM

Warszawski Uniwersytet Medyczny dołącza do elitarnego grona uczelni zaangażowanych w promowanie dobrostanu i zrównoważonego rozwoju społeczeństw europejskich. Podpisane porozumienie z EUniWell to nie tylko prestiżowy krok w kierunku pełnego członkostwa, ale także realna szansa na wspólne projekty badawcze, edukacyjne i społeczne. Z radością informujemy o tym ważnym wydarzeniu, które potwierdza rosnącą rolę WUM na arenie międzynarodowej.
Warszawski Uniwersytet Medyczny oficjalnie przystąpił do sojuszu uniwersytetów europejskich EUniWell – Europejskiego Uniwersytetu dla Dobrostanu. To partnerstwo otwiera nowe możliwości w zakresie współpracy naukowej, edukacyjnej i obywatelskiej, a także toruje drogę do pełnego członkostwa WUM w tym prestiżowym konsorcjum.

Porozumienie podpisali prof. Beatrix Busse, dyrektor ds. rozwoju EUniWell oraz prof. Rafał Krenke, rektor WUM, podczas wizyty delegacji EUniWell w Warszawie. Goście odwiedzili kampus uczelni, spotkali się z władzami i zwiedzili nowoczesne obiekty dydaktyczne i kliniczne.

EUniWell zrzesza aktualnie 11 uczelni z 9 krajów, m.in. z Birmingham, Kolonii, Florencji, Nantes, Santiago de Compostela i Kijowa. Warszawski Uniwersytet Medyczny został zaproszony jako 12 partner i dołącza do sojuszu, którego celem jest promowanie szeroko pojętego dobrostanu społeczeństw europejskich.

Dobrostan jako nowy wymiar rozwoju

EUniWell realizuje założenia tzw. Gospodarki dobrobytu, przyjętej przez Unię Europejską w 2019 roku. Nowe podejście do polityki i rozwoju gospodarczego opiera się na równości szans, dostępie do wysokiej jakości usług publicznych, promocji zdrowia i godnych warunkach pracy. Kluczowe są też kwestie edukacji, integracji społecznej, równości płci oraz dbałości o środowisko.

Warszawski Uniwersytet Medyczny dzięki swojej interdyscyplinarności i profilowi międzynarodowemu doskonale wpisuje się w pięć głównych obszarów EUniWell: zdrowie, równość społeczną, edukację nauczycieli, zmiany środowiskowe oraz kulturę i wielojęzyczność.

– Porozumienie z EUniWell otwiera nowe horyzonty współpracy – mówi prof. Michał Grąt, prorektor WUM. – To szansa na wspólne projekty badawcze, wymiany akademickie i inicjatywy wzmacniające dobrostan całej społeczności uniwersyteckiej.

Dołączenie WUM do europejskiego sojuszu EUniWell to dowód na to, że polska nauka i edukacja akademicka coraz silniej rezonują na poziomie międzynarodowym. To krok ku współpracy, której celem jest nie tylko rozwój naukowy, ale przede wszystkim poprawa jakości życia i zdrowia społeczeństw. Gratulujemy i trzymamy kciuki za kolejne wspólne inicjatywy.

Źródło: www.wum.edu.pl
Foto: www.wum.edu.pl

Muzyka, emocje, solidarność i walka o ludzkie życie – te wartości połączyły się 24 czerwca podczas wyjątkowego wydarzenia „Artyści dla Transplantacji – Zostaw Serce na Ziemi”. Hala COS Torwar wypełniła się dźwiękami znanych przebojów i przesłaniem, które ma realną moc ratowania życia. Redakcja MedicalPress z dumą relacjonuje to wydarzenie, które nie tylko porusza serca, ale i zmienia rzeczywistość polskiej transplantologii.
24 czerwca w hali COS Torwar w Warszawie odbył się niezwykły koncert charytatywny „Artyści dla Transplantacji – Zostaw Serce na Ziemi”. Na scenie wystąpili topowi polscy artyści: Kayah, Natalia Szroeder, Dawid Kwiatkowski, Grubson, Tomasz Organek, Nita, zespół Bios i HLA4TRANSPLANT. Wydarzenie zorganizowała Fundacja dla transplantacji „Zostaw Serce na Ziemi”, której prezesem i założycielem jest dr Zygmunt Kaliciński – kardiochirurg, transplantolog i lider zespołu HLA4TRANSPLANT.

Celem koncertu było nie tylko szerzenie wiedzy o transplantologii, ale także zbiórka środków na innowacyjny system do transportu serc – OCS Heart, zwany potocznie „Sercem w pudełku”. To przełomowe rozwiązanie pozwala utrzymać serce pobrane od dawcy w stanie metabolicznie aktywnym nawet przez 12 godzin, co zwiększa szanse na udany przeszczep i ratowanie życia.

Transplantacja to ratowanie życia

– Każdy jeden bilet, każda obecność, każde „tak, mogę być dawcą” jest bezcenne, bo ratuje życie – mówił dr Kaliciński, otwierając wydarzenie.

Na scenie oprócz muzyki zabrzmiały także słowa wdzięczności i nadziei. Ministra zdrowia Izabela Leszczyna podkreśliła, że każde wydarzenie na rzecz transplantologii jest „na wagę życia” i podziękowała lekarzom oraz dawcom za ich odwagę i poświęcenie. Wzruszające były również świadectwa rodzin dzieci, które dzięki transplantacji dostały szansę na nowe życie.

– Transplantacja to cud przekazania życia – powiedziała mama malutkiej Cecylii, która otrzymała nowe serce. – Rozmawiajmy o tym, bo to ważne – apelowała ze sceny.

Ojciec Oliwii, której serce przewieziono z Litwy do Warszawy właśnie dzięki systemowi OCS Heart, mówił z wdzięcznością:
– Oliwka żyje i my jesteśmy dalej szczęśliwą rodziną. To dzięki wam.

Wielkie wsparcie i wspólne świętowanie

W wydarzeniu uczestniczyli także przedstawiciele świata medycyny i administracji publicznej: prof. Rafał Krenke, prof. Mariusz Kuśmierczyk, prof. Michał Grąt oraz Marzena Kowalczyk. To oni podkreślali, że transplantologia to dziedzina, która potrzebuje ciągłego wsparcia – zarówno społecznego, jak i technologicznego.

Koncert prowadziła Gabi Drzewiecka, a artystom towarzyszył band pod kierownictwem Kacpra Stolarczyka. Publiczność mogła usłyszeć m.in. „Nowy ląd” w wykonaniu Nity, „Mississippi w ogniu” Organka oraz hity Kayah – „Supermenka” i „Testosteron”.

To wydarzenie to nie tylko piękna inicjatywa artystyczna, ale realna siła napędowa polskiej transplantologii. Dziękujemy Fundacji „Zostaw Serce na Ziemi”, lekarzom, artystom i każdemu uczestnikowi za wsparcie idei, która daje życie. Niech te dźwięki i emocje niosą się dalej – od serca do serca.

Źródło: www.wum.edu.pl
Foto: Dominika Scheifinger

Zamiast tylko nadążać za światowymi trendami, Warszawski Uniwersytet Medyczny postawił sobie ambitniejszy cel – tworzyć standardy. Otwarcie zmodernizowanego Oddziału Kardiologii Inwazyjnej I Katedry i Kliniki Kardiologii UCK WUM to nie tylko rozbudowa infrastruktury, ale wyraźny sygnał, że polska medycyna akademicka gotowa jest na nowy etap rozwoju – zintegrowany, interdyscyplinarny i zaawansowany technologicznie. To tu, w sercu Warszawy, będą teraz realizowane jedne z najbardziej złożonych zabiegów przezskórnych, prowadzone badania z wykorzystaniem AI i obrazowania 3D, a młodzi lekarze kształceni w standardach najlepszych europejskich ośrodków.

Otwarcie zmodernizowanego Oddziału Kardiologii Inwazyjnej odbyło się 27 czerwca br. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonali: prof. Maria Mrówczyńska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, prof. Rafał Krenke, rektor WUM, Marzena Kowalczyk, dyrektor UCK WUM, Filip Nowak prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, prof. Marcin Grabowski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii UCK WUM i prof. Janusz Kochman, kierownik Oddziału i Pracowni Hemodynamicznej, prof. Grzegorz Opolski.

To wyjątkowy moment dla całego zespołu kliniki – lekarzy, pielęgniarek, techników i wszystkich pracowników, którzy przez lata budowali pozycję tego ośrodka, który spełnia wszelkie kryteria Centrum Doskonałości Kardiologicznej – mówi prof. Marcin Grabowski, kierownik Kliniki Kardiologii UCK WUM – Dzięki tej inwestycji możemy nie tylko jeszcze lepiej pomagać pacjentom, ale również rozwijać badania naukowe i kształcić nowe pokolenia specjalistów w warunkach odpowiadających standardom najlepszych europejskich klinik.

Nowy oddział pozwoli na zapewnienie najwyższej jakości opieki medycznej. Dzięki zastosowaniu najnowszych technologii i rozbudowanej infrastruktury możemy jeszcze skuteczniej pomagać naszym chorym, zapewniając wysoki poziom komfortu i bezpieczeństwa, przy wykonywaniu najbardziej nawet złożonych zabiegów – mówi prof. Janusz Kochman, kierownik Oddziału i Pracowni Hemodynamicznej – To przekłada się na liczne korzyści dla pacjentów, między innymi na skrócenie czasu hospitalizacji, zmniejszenie ryzyka wystąpienia powikłań oraz przyspieszenie procesu rekonwalescencji i powrotu do pełnej sprawności. W sytuacjach krytycznych możemy także zastosować nowoczesne metody wspomaganie krążenia, co zwiększa bezpieczeństwo terapii.

W uroczystym otwarciu, prócz wymienionych, wzięli także udział m.in.: Patrycja Gutowska, zastępca dyrektora Departamentu Nauki w MNiSW, Konrad Korbiński, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej MZ, prof. Zdzisław Gajewski, dyrektor Centrum Medycyny Translacyjnej SGGW, dr hab. Michał Hawranek, prezes Asocjacja Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz z WUM: prof. Marek Kuch, prorektor ds. studenckich i kształcenia i prof. Tadeusz Tołłoczko, były rektor WUM.

Projekt łączący ideę nowoczesnej nauki kardiologicznej ze świadczeniem usług medycznych

Inwestycja związana z działalnością naukową „Rozbudowa Uniwersyteckiego Centrum Badań i Rozwoju Leczenia Interwencyjnego Chorób Serca” została zrealizowana dzięki dotacji celowej Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przy wsparciu władz rektorskich WUM oraz dyrekcji szpitala.

Jako silny ośrodek akademicki dokładamy wszelkich starań, aby posiadać jak najlepszą, nowoczesną bazę kliniczną służącą pacjentom, badaniom naukowym i kształceniu studentów oraz lekarzy. Jest to jedno ze strategicznych zadań wpisanych w Strategię Rozwoju WUM na lata 2025-2028 – podkreślił prof. Rafał Krenke, rektor WUM – Otwarcie zmodernizowanego Oddziału Kardiologii Inwazyjnej I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM stanowi praktyczny przykład realizacji takich celów. Składam serdeczne podziękowanie Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego za przyznanie dotacji na ten szczytny cel, a także wszystkim osobom, które wniosły swój wkład w sprawną realizacje inwestycji. Odczuwamy ogromną satysfakcję i cieszymy się wspólnie, że, nasi pracownicy będą mogli udzielać zaawansowanych, wysokospecjalistycznych świadczeń w tak znakomitych warunkach, a studenci uczyć się nowoczesnej kardiologii.

–  To prawdziwa przyjemność być tu dzisiaj z państwem. Bardzo cieszymy się, że mogliśmy dofinansować ten projekt – powiedziała Maria Mrówczyńska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego – Życzę państwu, żeby praca naukowa, kształcenie studentów, jak świadczenie usługi dla społeczeństwa w tych nowych wnętrzach odbywało się na najwyższym poziomie.

Uniwersyteckie Centrum Badań i Rozwoju Leczenia Interwencyjnego Chorób Serca – jedno z pierwszych takich centrum w Polsce

Dzięki inwestycji powstała również nowoczesna przestrzeń badawczo-rozwojowa, która umożliwia prowadzenie innowacyjnych, niekomercyjnych badań naukowych w zakresie interwencyjnego leczenia chorób serca. Uniwersyteckie Centrum Badań i Rozwoju Leczenia Interwencyjnego Chorób Serca – jeden z pierwszych w Polsce wyspecjalizowanych ośrodków, pozwoli na:

Oprócz aspektów klinicznych niezwykle istotna jest dla nas wartość naukowa tego projektu. Dzięki nowej infrastrukturze możemy prowadzić wysokiej jakości badania, które mamy nadzieję będą przyczyniać się do postępu w diagnostyce i leczeniu chorób serca – dodaje prof. Grabowski

Kardiologia inwazyjna w I Katedrze i Klinice Kardiologii UCK WUM

Klinika należy do czołowych polskich ośrodków kardiologii inwazyjnej, zwłaszcza innowacyjnych przeskórnych interwencji w chorobach zastawkowych serca.

Rocznie w Klinice wykonuje się:

Modernizacja Oddziału Kardiologii Inwazyjnej otwiera nowe perspektywy rozwoju kardiologii na naszej uczelni. Dotyczy to zarówno wprowadzania innowacyjnych metod diagnostycznych i terapeutycznych, jak i zwiększenia liczby procedur i co za tym idzie – poprawienia dostępności zabiegów kardiologii interwencyjnej. Przełomem jest pełna integracja nowych angiografów z tomografią komputerową (TK) tętnic wieńcowych i serca, co pozwala na wykonywanie zabiegów pod kontrolą TK. Poszerzeniu ulegają również nasze możliwości w zakresie działań naukowych i dydaktycznych.

Źródło: materiał prasowy

W obliczu dynamicznych zmian w medycynie i rosnących wyzwań związanych z leczeniem chorób nowotworowych, Warszawski Uniwersytet Medyczny i Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy sformalizowały wieloletnią współpracę dydaktyczną, naukową i kliniczną. Nowe porozumienie zakłada rozwój wspólnych inicjatyw w zakresie edukacji studentów, badań naukowych oraz praktyki klinicznej, a jego celem jest nie tylko kształcenie przyszłych onkologów, lecz także poprawa jakości opieki nad pacjentami onkologicznymi w Polsce.

Wierzę, że razem z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, i przede wszystkim ze studentami, wspólnie będziemy pokazywać niezwykły potencjał onkologii, wspierając jednocześnie rozwój kolejnych pokoleń onkologów – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska, Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii.

Mając pełną świadomość znaczenia onkologii w dzisiejszej medycynie pragniemy rozwijać współpracę z Narodowym Instytutem Onkologii, dla dobra obu stron. Celem jest optymalne wspólne wykorzystywanie bazy dydaktycznej, naukowej i klinicznej   dodaje prof. dr hab. n. med. Rafał Krenke, Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W obliczu rosnących wyzwań, jakie stawia przed nami współczesna medycyna, szczególnie w obszarze onkologii, integracja potencjału naukowego, dydaktycznego i klinicznego staje się niezastąpionym elementem skutecznego działania. Właśnie dlatego, Warszawski Uniwersytet Medyczny i Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy zdecydowały się na umocnienie dotychczasowej współpracy między naszymi ośrodkami. Podpisane w tym tygodniu porozumienie ma na celu nie tylko sformalizowanie, ale i zacieśnienie wspólnych działań na rzecz rozwoju kształcenia medycznego, badań naukowych oraz praktyki klinicznej, odpowiadając tym samym na rosnące potrzeby pacjentów i środowiska medycznego.

Choroby nowotworowe są drugą, pod względem liczby zgonów, przyczyną śmierci Polaków. To poważne wyzwanie zdrowotne, które wymaga mobilizacji wszystkich dostępnych środków, wiedzy i zasobów. Skuteczna walka z rakiem wymaga ścisłej współpracy środowisk eksperckich, takich jak WUM i NIO-PIB. Zarówno Instytut, jak i Uczelnia dysponują nie tylko bogatą wiedzą, lecz także niezbędnym wieloletnim doświadczeniem praktycznym. Łączy je również głębokie przekonanie, że podstawowym elementem skutecznej profilaktyki i terapii nowotworów jest kształcenie przyszłych kadr medycznych na najwyższym możliwym poziomie.

Porozumienie dotyczy więc między innymi pogłębionej współpracy naukowej w ramach Studenckich Kół Naukowych oraz rozszerzenia form kształcenia studentów i młodych adeptów nauki, zapewniając im dostęp do najnowszych metod leczniczych i badań naukowych prowadzonych przed ekspertów w Narodowym Instytucie Onkologii.  Partnerstwo stanowić będzie również fundament dalszego rozwoju współpracy klinicznej, w obszarze zapewnienia studentom dostępu do wiedzy, doświadczeń i rozwiązań opartych na najnowocześniejszych metodach terapeutycznych. Partnerzy wyrazili chęć pogłębienia współpracy przed wszystkim z myślą o dobru pacjentów oraz stałym poszerzaniu perspektyw edukacyjnych dla przyszłych pokoleń kadr medycznych. Warszawski Uniwersytet Medyczny i Narodowy Instytut Onkologii planują również aktywnie wspierać młodych lekarzy zainteresowanych wyborem specjalizacji w onkologii, zapewniając im warunki do nauki i rozwoju zawodowego na światowym poziomie.

W imieniu  NIO-PIB porozumienie o współpracy podpisała Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego, dr hab. n. med. Beata Jagielska, a ze strony WUM Jego Magnificencja, Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. dr hab. n. med. Rafał Krenke.

Na spotkaniu obecni byli także, ze strony NIO: Zastępca Dyrektora ds. Naukowych, prof. dr hab. n. med. Michał Mikula, oraz prof. dr hab. n. med. Marek Dedecjus, kierujący Kliniką Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej oraz opiekun merytoryczny działającego przy Instytucie od 2022 roku Studenckiego Onko-Forum.

WUM, obok Rektora, reprezentowali także prorektorzy, prof. Dorota Olczak-Kowalczyk, prof. Agnieszka Cudnoch-Jędrzejewska, prof. Marek Kuch, prof. Marcin Sobczak oraz prof. Leszek Pączek, Rektor WUM w latach 2005-2008.

Dr hab. n. med. Beata Jagielska, Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii, wyraziła satysfakcję z dotychczasowej, dynamicznie rozwijającej się współpracy ze środowiskiem akademickim WUM, a także podkreśliła znaczenie zaangażowania studentów w działalność naukową i kliniczną Instytutu jako fundamentu dla budowania przyszłości polskiej onkologii:

 To porozumienie daje wyraz temu co się działo się dotychczas we współpracy między Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, a Narodowym Instytutem Onkologii. Od wielu lat działają studenckie koła naukowe, działa Studenckie Onko-Forum. Kilka miesięcy temu Instytut podjął decyzję o utworzeniu działu, w ramach pionu nauki, dedykowanego współpracy ze studentami, którzy tak naprawdę na dobre już goszczą w murach naszego Instytutu. Studenci realizują zadania w ramach kół naukowych, poprzez granty i projekty badawcze i osiągają na tym polu pierwsze sukcesy w postaci wystąpień na kongresach krajowych i międzynarodowych. Onkologia jest postrzegana jako bardzo trudna specjalizacja, specjalizacja obarczona trudnymi emocjami. To nie pozostaje bez wpływu na decyzję o jej wyborze. Obserwujemy jednak, że powoli wzrasta liczba chętnych na podjęcie tej ścieżki zawodowej. Wierzę, że dzieje się tak między innymi dzięki aktywnościom Studenckiego OnkoForum, działającego przy naszym Instytucie, gdzie studenci medycyny sami odczarowują onkologię. Pokazują, podczas cyklicznych konferencji i warsztatów, że to dynamicznie rozwijająca się gałąź medycyny, w której można odnosić sukcesy zawodowe w kraju i na arenie międzynarodowej, ale przede wszystkim w codziennej pracy z pacjentami, oferując im skuteczne rozwiązania terapeutyczne. Dzięki nowoczesnym metodom leczenia pacjenci żyją długo i jesteśmy w stanie zmieniać ich chorobę ze śmiertelnej w przewlekłą, a więc zupełnie inaczej ją postrzegać. Wierzę, że razem z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, i przede wszystkim ze studentami, wspólnie będziemy pokazywać niezwykły potencjał onkologii, wspierając jednocześnie rozwój kolejnych pokoleń onkologów.

Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. dr hab. n. med. Rafał Krenke, dodaje:

 Chcemy, żeby współpraca miedzy Narodowym Instytutem Onkologii, a Warszawskim Uniwersytetem Medycznym rozwijała się na trzech płaszczyznach – dydaktycznej, naukowej i klinicznej. Jako uniwersytet medyczny prowadzimy szerokie i pełnoprofilowe kształcenie na 16 kierunkach. Ale w procesie kształcenia współpracujemy także z podmiotami o zawężonych profilach działalności klinicznej, w tym również z instytutami naukowymi. Mając pełną świadomość znaczenia onkologii w dzisiejszej medycynie pragniemy rozwijać współpracę z Narodowym Instytutem Onkologii, dla dobra obu stron. Celem jest optymalne wspólne wykorzystywanie bazy dydaktycznej, naukowej i klinicznej. Ta współpraca jest już z powodzeniem realizowana, ale podpisując dziś porozumienie, potwierdzamy wolę jej kontynuowania i rozwijania na różnych płaszczyznach.

 Narodowy Instytut Onkologii jest ugruntowaną medyczną marką i daje możliwości nauczania studentów WUM onkologii w całej jej różnorodności. My oczywiście mamy u siebie na WUM część onkologiczną, ale współpraca z Instytutem jest dla nas bardzo cenna i ma już swoją historię. Nasze studenckie koła naukowe z powodzeniem realizują projekty w Instytucie Onkologii. Usystematyzowanie i poszerzanie naszej współpracy będzie korzystne obustronnie – podsumowuje Prorektor WUM ds. Studenckich i Kształcenia prof. dr hab. n. med. Marek Kuch.

Źródło: nio.gov.pl
Foto: nio.gov.pl