Medicalpress
Ogłoszony 4 lutego projekt rozporządzenia Minister Zdrowia w sprawie kluczowych wskaźników jakości opieki onkologicznej pojawił się w przestrzeni publicznej w momencie szczególnym – w dniu obchodów Światowego Dnia Walki z Rakiem. Tego samego dnia dokument został skierowany do konsultacji publicznych, a podczas ogólnopolskiej konferencji „Onkologia – razem możemy więcej!” po raz pierwszy publicznie wybrzmiały założenia i cele nowych rozwiązań, nad którymi pracowało Ministerstwo Zdrowia. Był to pierwszy moment, w którym resort zdrowia wprost odwołał się do planu systemowego monitorowania jakości leczenia onkologicznego, osadzając go w szerszym kontekście Krajowej Sieci Onkologicznej.
Projekt rozporządzenia jest kolejnym etapem wdrażania Krajowej Sieci Onkologicznej. O ile dotychczasowe działania koncentrowały się na budowaniu struktury, referencyjności ośrodków oraz ujednolicaniu postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, o tyle teraz system przechodzi do etapu weryfikacji: sprawdzania, czy przyjęte rozwiązania rzeczywiście przekładają się na jakość procesu leczenia pacjenta, jego ciągłość oraz przewidywalność ścieżki terapeutycznej.

Krajowa Sieć Onkologiczna jako fundament zmian

Jak podkreślała podczas konferencji Agnieszka Molenda‑Wiśniewska, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej Ministerstwa Zdrowia, kręgosłupem wszystkich zmian pozostaje Krajowa Sieć Onkologiczna.

„Dzięki temu wszystkiemu udało się skoordynować, ustalić pewną referencyjność, ale przede wszystkim połączyć komunikacyjnie ośrodki. To jest podstawa. Na tej podstawie budujemy kolejne elementy”.

KSO umożliwiła nie tylko formalne przypisanie ośrodków do określonych poziomów zabezpieczenia, ale także stworzyła ramy do rzeczywistej współpracy pomiędzy nimi. Kluczowym osiągnięciem sieci jest unifikacja postępowania diagnostyczno-terapeutycznego. Jak zaznaczyła dyrektor Molenda-Wiśniewska, niezależnie od tego, do jakiego ośrodka trafia pacjent, sposób prowadzenia diagnostyki i leczenia powinien być taki sam.

Czym jest projekt rozporządzenia o wskaźnikach jakości

Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia z 3 lutego 2026 r. realizuje upoważnienie zawarte w art. 17 ust. 4 ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej. Jego celem jest określenie kluczowych wskaźników jakości opieki onkologicznej, które będą służyły ocenie procesu leczenia pacjentów objętych opieką w ramach KSO.

Wskaźniki obejmują świadczenia realizowane przez ośrodki zakwalifikowane do poziomów zabezpieczenia opieki onkologicznej, w tym Specjalistyczne Ośrodki Leczenia Onkologicznego oraz ośrodki kooperacyjne. Jak wynika z uzasadnienia projektu, wartości docelowe wskaźników zostały określone na podstawie analizy aktualnej sytuacji w onkologii, a same wskaźniki wybrano spośród rozwiązań już przewidzianych w przepisach wykonawczych do ustawy o KSO.

Z dokumentów legislacyjnych towarzyszących projektowi wynika, że wskaźniki jakości mają pełnić funkcję narzędzia oceny całego procesu opieki onkologicznej, a nie jedynie pojedynczych procedur czy decyzji klinicznych. Ocena poziomu jakości będzie prowadzona centralnie, natomiast rolą podmiotów leczniczych pozostanie sprawozdawczość danych, które pozwolą na porównywalną i jednolitą analizę funkcjonowania systemu.

Rozporządzenie ma wejść w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia.

Wysoko postawiona poprzeczka

Jednym z najczęściej podkreślanych elementów projektu jest ambitny poziom wskaźników. Jak zaznaczyła dyrektor Molenda-Wiśniewska, nie są to wartości symboliczne ani minimalne.

„My bardzo wysoko postawiliśmy sobie poprzeczkę w tych wskaźnikach. Tam nie ma niskich wartości, bardzo dużo z nich jest na poziomie 90 procent”.

Wskaźniki mają charakter zarówno niespecyficzny – obejmujący każdy proces leczenia nowotworu – jak i specyficzny, odnoszący się do poszczególnych typów nowotworów. System będzie mierzył m.in. czas, jakość i powikłania, co ma pozwolić na realną ocenę przebiegu procesu leczniczego.

Jak wynika z załącznika do projektowanego rozporządzenia, część wskaźników dotyczy organizacji procesu leczenia, w tym pracy wielodyscyplinarnych zespołów terapeutycznych, terminowości rozpoczęcia terapii czy kompletności raportowania danych klinicznych. Równolegle przewidziano wskaźniki narządowe, odnoszące się do wybranych nowotworów – m.in. piersi, jelita grubego, jajnika, gruczołu krokowego i płuca – które obejmują kluczowe elementy diagnostyki, leczenia operacyjnego, terapii uzupełniającej oraz dostęp do badań molekularnych i obrazowych.

„To, co wprowadziliśmy – ścieżki, standardy, koordynatorów – teraz chcemy mierzyć i monitorować. Chcemy zobaczyć, jaka faktycznie jest jakość procesu leczenia i dać tę jakość pacjentowi”.

Wskaźniki nie jako kontrola, lecz narzędzie

W trakcie konferencji wielokrotnie podkreślano, że wskaźniki jakości nie mają być narzędziem represyjnym ani administracyjną kontrolą. Ten wątek wybrzmiał szczególnie mocno w wypowiedzi dr hab. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – PIB.

„Nie traktujmy, że wskaźniki to będzie forma jakiejś wymuszonej kontroli. Traktujmy je jako możliwość sprawdzenia się, czy nasza ścieżka, nasz sposób postępowania jest prawidłowy. Są one i dla nas, i dla naszych pacjentów”.

Takie podejście wpisuje się w szerszą zmianę myślenia o jakości w ochronie zdrowia – jako procesie ciągłego doskonalenia, a nie mechanizmie rozliczeniowym. Z perspektywy systemowej wskaźniki mają służyć identyfikowaniu obszarów wymagających poprawy oraz wspierać podejmowanie decyzji opartych na danych, a nie wyłącznie na deklaracjach.

Uniwersalna ścieżka i pacjent w centrum systemu

Równolegle do prac nad wskaźnikami jakości Ministerstwo Zdrowia zapowiada dalsze porządkowanie ścieżki pacjenta. Planowana jest tzw. uniwersalna ścieżka, która ma pomóc pacjentowi zrozumieć, czego może oczekiwać na kolejnych etapach leczenia.

Agnieszka Molenda-Wiśniewska: „Chodzi o to, żeby poprowadzić pacjenta od momentu diagnozy, przez proces leczniczy, ale też kawałek dalej – rehabilitację i powrót do normalnego funkcjonowania. Żeby mógł żyć, zakładać rodzinę, brać kredyt, funkcjonować normalnie”.

To podejście zakłada opiekę nie tylko do momentu zakończenia leczenia onkologicznego, ale również wsparcie pacjenta w okresie zdrowienia i powrotu do życia społecznego.

Cyfryzacja: E-DiLO i narzędzia koordynacyjne

Integralnym elementem systemu jakości ma być cyfryzacja. Kluczową rolę odegra karta E-DiLO, która umożliwi pełny monitoring ścieżki pacjenta i pozwoli mu orientować się, na jakim etapie leczenia się znajduje.

Agnieszka Molenda-Wiśniewska: „Narzędzie informatyczne będzie gotowe do końca marca. Od połowy roku chcemy umożliwić równoległe funkcjonowanie kart papierowych i elektronicznych. Rok 2026 będzie okresem przejściowym, a od 2027 roku E-DiLO stanie się obowiązkowa”.

Równolegle resort zapowiada wdrożenie centralnych narzędzi cyfrowych do telekonsultacji między ośrodkami oraz bezpiecznego przesyłania badań, co ma skrócić czas diagnostyki i usprawnić pracę konsyliów.

Głos środowiska: monitorowanie się opłaca

Znaczenie wskaźników jakości w szerszym kontekście systemowym podkreślił prof. Piotr Rutkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

„Widać trzy rzeczy. Po pierwsze – monitorowanie się opłaca. Po drugie – postępowanie w sposób skoordynowany i zgodnie z wytycznymi. (…) Po trzecie – diagnostyka się opłaca. (…) Jeśli się w nią zainwestuje, na końcu jest taniej i lepiej”.

Jak zaznaczył, rozwiązania wypracowane w Polsce w zakresie uporządkowania wytycznych i monitorowania jakości są pionierskie w skali regionu i stanowią przykład konsekwentnego budowania systemu opartego na danych i standardach.

Jakość jako proces, nie jednorazowa zmiana

Projekt rozporządzenia w sprawie kluczowych wskaźników jakości opieki onkologicznej zamyka ważny etap wdrażania Krajowej Sieci Onkologicznej, ale jednocześnie otwiera kolejny. Jak podkreślali przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, jest to proces rozwojowy, który będzie dalej doskonalony.

„To jest 2026 rok – wskaźniki już teraz, E-DiLO jako kolejny krok, kolejne narzędzia cyfrowe. Efekty zobaczymy w 2027 roku, kiedy jakość będzie nie tylko monitorowana, ale rzeczywiście równa dla każdego pacjenta”.

W tym sensie wskaźniki jakości nie są celem samym w sobie, lecz narzędziem budowania systemu, w którym leczenie onkologiczne ma być przewidywalne, mierzalne i porównywalne, a pacjent – prowadzony przez całą ścieżkę leczenia w sposób spójny i transparentny.

Źródło: zapis konferencji „Onkologia – razem możemy więcej!”; legislacja.gov.pl

Po sześciu miesiącach funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej widać już coś więcej niż tylko nowy schemat organizacyjny. Z wypowiedzi dyrektorów szpitali, konsultantów krajowych i przedstawicieli młodego pokolenia lekarzy podczas briefingu w Narodowym Instytucie Onkologii przebija jedno wspólne przesłanie: system zaczyna realnie zmieniać codzienność pacjentów. Jednocześnie wciąż jest w fazie „rozruchu”, w której każdy błąd, luka i niedoróbka od razu stają się testem wiarygodności tej reformy.
Eksperci nie mają wątpliwości, że fundamentem KSO jest poczucie bezpieczeństwa pacjenta i jego stały dostęp do specjalistycznej opieki. Dyrektorzy ośrodków podkreślali, że w ich szpitalach pacjenci onkologiczni są przyjmowani planowo, a priorytetem pozostaje „bezpieczeństwo i stały dostęp do specjalistycznej opieki onkologicznej”. Pytanie, które powinniśmy zadawać dziś, brzmi: czy ten standard uda się utrzymać w całym kraju, również poza dużymi, wysokospecjalistycznymi centrami?

Wyraźnie widać, że Krajowa Sieć Onkologiczna została pomyślana nie jako kolejny dokument, lecz jako układ naczyń połączonych. Jak podkreśla dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii i przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej, „w centrum Krajowej Sieci Onkologicznej jest pacjent, ale nic z tego, co udało nam się wypracować, nie wydarzyłoby się bez równorzędnej współpracy między ośrodkami”. To współdziałanie Krajowego Ośrodka Monitorującego, wojewódzkich ośrodków monitorujących i ośrodków SOLO I–III sprawia, że standardy – przynajmniej w założeniu – przestają być zapisami „na papierze”, a stają się narzędziem codziennej pracy.

Jednym z najciekawszych wątków, które wybrzmiały podczas briefingu, jest rola podstawowej opieki zdrowotnej. To właśnie POZ ma być pierwszym, krytycznym etapem ścieżki onkologicznej. Jak mówiła dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii Magdalena Borkowska, „nie wyobrażamy sobie, aby POZ nie współpracował z nami. To tam pacjent pojawia się z pierwszym niepokojem onkologicznym”. BCO wypracowało – choćby w raku piersi – „specjalne łącza i szybką informację zwrotną, która trafia do nas natychmiast”. W praktyce oznacza to próbę „uszczelnienia” systemu: ścieżka pacjenta zostaje jasno opisana, a lekarze rodzinni dostają konkretne narzędzia nawigowania pacjenta po systemie.

W Gdańsku ten sam kierunek widać w danych. Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego dr n. o zdr. Jakub Kraszewski przypomniał, że „ponad 50% kart DILO od lat wystawia POZ – to naturalne, bo to pierwsza linia kontaktu”. UCK nie ogranicza się jednak do apeli – organizuje konferencje dla lekarzy rodzinnych, jeździ do przychodni, stawia na kontakt bezpośredni, który, jak podkreślił dyrektor, „działa najlepiej”. Nowością jest też funkcja edukatora KSO, który codziennie odwiedza przychodnie i tłumaczy zasady ścieżek oraz możliwości Sieci. To ciekawy przykład przełożenia centralnych założeń na bardzo konkretną pracę „w terenie”.

Jeżeli czymś Krajowa Sieć Onkologiczna radykalnie zmienia polską onkologię, to jest to wprowadzenie do systemu nowej, dziś już kluczowej postaci: koordynatora opieki onkologicznej. Jak zauważył prof. Mariusz Bidziński, „koordynatorzy to jeden z fundamentów dzisiejszej rzeczywistości onkologicznej. Pacjent, który dowiaduje się o ciężkim schorzeniu, jest zagubiony; to koordynator przeprowadza go przez skomplikowany proces leczenia”. W tle toczy się praca u podstaw – w NIO od 2024 roku, „na mocy umowy z Ministerstwem Zdrowia”, prowadzone są szkolenia dla koordynatorów, obejmujące zarówno wiedzę merytoryczną, jak i komunikację z pacjentem. „Do tej pory przeszkoliliśmy blisko tysiąc osób. W 2026 roku liczę na kolejny cykl szkoleń” – podsumował profesor. Tu rodzi się kolejne pytanie: czy system będzie w stanie utrzymać i rozwijać tę grupę zawodową, bez której tak naprawdę nie da się mówić o skoordynowanej opiece?

Drugim filarem praktycznej zmiany są standaryzacja ścieżek i check-listy. To brzmi technicznie, ale dla pacjenta oznacza prostą rzecz: mniejszą przypadkowość leczenia. Magdalena Janus-Hibner z łódzkiego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika przypomniała, że „check-listy i ścieżki pacjenta nie są dokumentami ‘do szuflady’. W wielu ośrodkach SOLO I po raz pierwszy stworzyły kompletny, uporządkowany model postępowania”. Dzięki porozumieniom z dwudziestoma ośrodkami SOLO I w regionie łódzkim udało się zbudować wspólną platformę komunikacji i „pacjenci coraz wyraźniej odczuwają, że niezależnie od miejsca leczenia obowiązuje ten sam wysoki standard kliniczny”. To deklaracja, która – jeśli potwierdzą ją dane z kolejnych miesięcy – może być jedną z najważniejszych zmian systemowych ostatnich lat.

W centrum działania Krajowej Sieci Onkologicznej znalazła się także komunikacja. Profesor Piotr Rutkowski podkreślił, że jednym z kluczowych narzędzi stał się uruchomiony w maju Narodowy Portal Onkologiczny. „Portal odwiedziło już prawie ćwierć miliona użytkowników – czyli więcej niż wynosi liczba nowych rozpoznań nowotworów rocznie” – mówił, zwracając uwagę, że serwis dociera nie tylko do chorych, lecz także do całego społeczeństwa, m.in. z przekazem o profilaktyce. Po raz pierwszy publicznie dostępne stały się także standardy diagnostyczno-terapeutyczne: „przygotowaliśmy 27 wytycznych, dostępnych na portalu Onkologia.gov.pl oraz stronie Krajowego Ośrodka Monitorującego kom.nio.gov.pl. Każdy lekarz i pacjent może sprawdzić, jak diagnostyka i leczenie powinny wyglądać”. Transparentność i możliwość porównania realnej praktyki ze standardem to krok, który może wyraźnie zmniejszyć różnice pomiędzy regionami – o ile pacjenci i lekarze faktycznie zaczną z tych narzędzi korzystać.

Jednym z tematów, który zwykle zostaje „w cieniu”, a tu wybrzmiał mocno, jest patomorfologia. Prof. Andrzej Marszałek zwrócił uwagę, że dopiero dzięki Krajowej Sieci Onkologicznej udało się systemowo zająć zarówno brakami kadrowymi, jak i standaryzacją badań. Przez lata narastał niedobór kadr, bo „lata temu zatrzymano kształcenie histotechników”. Teraz, po wprowadzeniu standardów i określeniu ról, „w bardzo krótkim czasie przeszkolić ponad 150 osób z technicznego zakresu przygotowywania i obróbki materiału”. Równolegle do kształcenia doszły bezprecedensowe inwestycje: „ponad 120 milionów złotych trafiło do jednostek diagnostyki patomorfologicznej. Tego w Polsce po prostu nigdy nie było”. To nie jest tylko kwestia sprzętu. Jak podkreślał profesor, „nic w onkologii nie jest tak groźne, jak złe rozpoznanie” – a patomorfolodzy stają się pełnoprawną częścią zespołów wielodyscyplinarnych, współdecydując o wyborze terapii.

Duża część dyskusji dotyczyła także tego, jak mierzyć skuteczność całego systemu. Dyrektor Beata Jagielska przypomniała, że oprócz ustawowego systemu jakości KSO wprowadza własny, oparty na twardych wskaźnikach. Zestawy dla raka piersi i jelita grubego zostały już zatwierdzone, kolejne – dla raka jajnika, płuca i prostaty – są w przygotowaniu. Pierwsze dane są obiecujące: „ponad 75 procent pacjentów rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni od konsylium”. Warto jednak pamiętać, że pozostałe 25 procent to nie zawsze „opóźnienia” – często konieczne są dodatkowe kwalifikacje, zmiany w stanie klinicznym czy po prostu brak zgłoszenia się pacjenta.

Szczególnie interesująco wyglądają dane o leczeniu „jak najbliżej domu”. Jak wylicza dyrektor Jagielska, „w SOLO I blisko 60 procent pacjentów pozostaje na miejscu, w SOLO II jest to około 80 procent, a w SOLO III ponad 90 procent”. To sygnał, że mechanizmy kierowania pacjentów zaczynają działać zgodnie z założeniami – i jednocześnie test dla mniejszych ośrodków, które muszą utrzymać jakość leczenia na poziomie centrów wysokospecjalistycznych.

Analityka i rozliczenia przestały być tłem, a stały się jednym z narzędzi realnej zmiany. Jak mówił dyrektor Jakub Kraszewski, „zaczęliśmy między innymi sprawdzać, jak skuteczne jest działanie choćby w obszarze konsyliów. Wiemy już, że ponad 20% z nich nie odbywa się albo odbywa się nieprawidłowo, więc mamy jasny sygnał, gdzie trzeba poprawić procesy”. W regionach powstają rozwiązania informatyczne rejestrujące elektronicznie „cały ruch pacjentów — konsyliów, zdarzeń, przekierowań pomiędzy ośrodkami”. Jeżeli ten model się utrzyma, po raz pierwszy będziemy mogli mówić o onkologii opartej nie tylko na intuicji i doświadczeniu, ale także na systematycznie zbieranych danych.

Osobnym, ale kluczowym wątkiem są kadry. Dane z CMKP pokazują, że onkologia kliniczna przestaje być „niechcianą” specjalizacją. W 2023 roku wiosenny nabór wybrało zaledwie 7 lekarzy, w 2025 roku już 27; w jesiennej turze liczba rezydentów wzrosła z 60 do 70, a rok do roku – z 84 do 97 osób. Paulina Kalman, lekarka i prezeska Studenckiego Onko-Forum, tłumaczy tę zmianę przede wszystkim zmianą postrzegania specjalizacji: „onkologia przestała być postrzegana jako dziedzina bezradności. To najszybciej rozwijająca się gałąź medycyny, z dostępem do nowych terapii i realną możliwością wyleczania pacjentów”. Do tego dochodzi aktywność środowiska studenckiego – warsztaty, konferencje, wymiana doświadczeń – która realnie wpływa na wybory zawodowe młodych lekarzy.

Po pół roku działania Krajowej Sieci Onkologicznej widać więc zarówno obiecujące wskaźniki, jak i miejsca wymagające pilnej poprawy: niewłaściwie prowadzone konsylia, konieczność dalszej edukacji POZ, utrzymania jakości w mniejszych ośrodkach. Sieć „dojrzewa, uczy się, udoskonala – tak jak robiły to najlepsze systemy onkologiczne w Europie”. Najważniejsze, by w tym procesie nie zgubić tego, co dziś jest jej najmocniejszą stroną: pacjenta, który – jak podkreślali uczestnicy briefingu – jest „lepiej prowadzony, lepiej zaopiekowany i bezpieczniejszy niż kiedykolwiek wcześniej”. Prawdziwym testem będzie to, czy za kolejne sześć miesięcy te słowa nadal będą można powtórzyć, opierając się już nie tylko na pierwszym entuzjazmie, lecz także na twardych, długofalowych danych.

Źródło: NIO