Medicalpress
77% lekarek i lekarzy doświadcza psychicznego przeciążenia związanego z pracą, a niemal jedna trzecia odczuwa deficyt równowagi między życiem zawodowym a prywatnym – wynika z „Ogólnopolskiego badania dobrostanu lekarek i lekarzy” zrealizowanego z inicjatywy serwisu PolpharmaDlaCiebie.pl. Dane z raportu pokazują, że odpowiedzialność zawodowa medyków nie kończy się wraz z zamknięciem drzwi gabinetu, a ich praca realnie wpływa na życie osobiste. Wspólnie z ekspertami wyjaśniamy, jak wygląda druga, niewidoczna dla pacjentów strona tego zawodu oraz jak doświadczenia lekarzy różnią się w zależności od stażu pracy, płci, miejsca pracy czy specjalizacji.
Jak pokazuje badanie, lekarze w Polsce są zdecydowanie zadowoleni ze swojego życia (aż 92% lekarzy oceniło je pozytywnie), niezależnie od płci (94% kobiet i 91% mężczyzn) czy wieku (np. 94% lekarzy poniżej 40. roku życia i 90% lekarzy 60+).

Ważnym elementem wpływającym na tę satysfakcję jest zachowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym – w tym jednak obszarze oceny są nieco bardziej zróżnicowane. Okazuje się, że co trzeci lekarz deklaruje, że jego work-life balance jest zaledwie przeciętny albo wręcz bardzo zły. A co pokazują szczegółowe dane?

 
– Najmłodsi lekarze to grupa najmocniej obciążona trudnościami związanymi z „instalowaniem się” w zawodzie i najbardziej narażona na utratę równowagi między życiem zawodowym a życiem rodzinnym, co wynika z posiadania małoletnich dzieci. Aż 82% respondentów do 39 roku życia wskazuje na napięcia wynikające z godzenia dwóch ról – rodzica i lekarza. Co ciekawe, równie znacząca część lekarzy w wieku 50-59 lat (32%) „średnio” ocenia równowagę między pracą a nie-pracą w swoim życiu. To także nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, że osoby w tym wieku to „pokolenie kanapkowe”, które z jednej strony ma na głowie problemy i wydatki swoich dorastających dzieci, a z drugiej starzejących się rodziców, którzy zaczynają chorować – komentuje prof. dr hab. Tomasz Szlendak, Dyrektor Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Lekarze jako partnerzy i rodzice

Z badania wynika, że ponad połowa medyków odczuwa wpływ pracy na relacje – pozytywny lub negatywny. Najwięcej „pozytywów” dostrzegają osoby prowadzące indywidualną praktykę (43%), a najbardziej krytyczne oceny pojawiają się wśród lekarzy zatrudnionych w prywatnych klinikach (33%). Mimo wielu obciążeń zawodowych, zaledwie 11% lekarzy nie jest obecnie w związku. Zdecydowana większość lekarzy jest również zadowolona ze swojej relacji, a poziom tej satysfakcji wyraźnie przewyższa wyniki dla ogółu Polaków (92% vs. 73%).

Praca lekarza wpływa nie tylko na relacje, ale też całe życie rodzinne, w tym także rodzicielstwo. Ponad połowa medyków (60%) uważa, że wykonywany przed nich zawód czasami lub w dużym stopniu utrudnia im pełnienie roli rodzica. Najwięcej negatywnych skutków obserwują osoby w najmłodszej grupie, do 39 lat (82%), a w rozróżnieniu na miejsce pracy -osoby zatrudnione w szpitalach publicznych (73%) oraz prywatnych klinikach (72%). Jedynie 6% lekarzy twierdzi, że praca pozytywnie wspiera ich rodzicielstwo – dając poczucie stabilności i spełnienia.

– Z badania, ale też z moich własnych doświadczeń wynika, że to właśnie relacje z rodziną i bliskimi w największym stopniu odpowiadają za wysoki poziom zadowolenia z życia wśród lekarzy. Zauważmy, że tylko 10% medyków nie ma dzieci, co – biorąc pod uwagę współczesne uwarunkowania demograficzne – jest wynikiem wyjątkowym, a zdecydowana większość lekarzy spełnia się w roli rodzica. Podobnie niewielki jest odsetek osób pozostających poza związkiem romantycznym, a jedynie 5% badanych deklaruje niezadowolenie ze swoich relacji. To pokazuje, że mimo dużych obciążeń zawodowych lekarze w dużej mierze opierają swoje poczucie dobrostanu na stabilnych relacjach i życiu rodzinnym, które pomagają im zachować równowagę – dodaje dr hab. n. med. Daniel Śliż, III Klinika Chorób Wewnętrznych i Kardiologii, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Adiunkt.

Jak odpoczywają lekarze?

Zdecydowana większość lekarzy znajduje czas na regenerację i odpoczynek (71%) jednak tylko 45% robi to regularnie. Jednocześnie tylko 6% lekarzy deklaruje, że w ogóle nie ma na to czasu – podobnie sytuacja wygląda w przypadku ogółu Polaków. Jeśli spojrzymy na miejsce pracy, medycy prowadzący indywidualną praktykę najczęściej pozwalają sobie na odpoczynek (96%) – sprzyja temu m.in. większa kontrola nad własnym grafikiem pracy. Z kolei lekarze pracujący w prywatnych klinikach mają najmniej czasu dla siebie (89%) – wśród innych to również właśnie oni deklarują najczęściej, że w ogóle nie odpoczywają (11% vs 4% dla osób prowadzących indywidualną praktykę). Najwięcej czasu, według deklaracji, mają lekarze w grupie 60+ (59% badanych odpoczywa regularnie), a najmniej w wieku 40-49 lat (42%) oraz 50-59 lat (40%).

Lekarze odpoczywają podobnie jak przedstawiciele innych zawodów – w tym przypadku to płeć ma wpływ na sposób spędzania wolnego czasu. Lekarki częściej relaksują się przy książce lub filmie, natomiast lekarze nieco chętniej wybierają sport i aktywność fizyczną. Również wiek odgrywa tutaj rolę – wśród najmłodszych lekarzy (<39 lat) odpoczynek i sen są niemal tak samo ważne jak sport, co świadczy o dużej potrzebie regeneracji. Z kolei starsi lekarze (60+) częściej oddają się aktywnościom kulturalnym.

Z odpoczynkiem wiąże się również odpowiednia długość snu – jedynie ok. 45% lekarzy deklaruje, że zwykle udaje im się przespać co najmniej 7 godzin na dobę. Większość pozostałych (48%) sypia średnio 5-6 godzin. Najlepiej sypiają lekarze będący w grupie 60+ (59% sypia 7-8 godzin każdej nocy lub więcej), a najgorzej – lekarze w wieku 50-59 lat (34%).

– Odpoczynek w przypadku lekarzy bardzo często nie oznacza całkowitego „odcięcia się” od pracy. Nawet poza gabinetem towarzyszy im poczucie odpowiedzialności za pacjentów i decyzje, które podejmują na co dzień. Myśli o leczeniu, możliwych scenariuszach czy nadchodzących wyzwaniach zawodowych potrafią wracać także po zakończeniu dyżuru. To sprawia, że granica między czasem pracy a czasem wolnym staje się coraz bardziej płynna, a realna regeneracja bywa trudniejsza, niż mogłoby się wydawać – mówi prof. dr hab. Artur Mamcarz, Kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pełną wersję raportu „Ogólnopolskie badanie dobrostanu lekarek i lekarzy”, który powstał w ramach kampanii „Specjalizacja: dobrostan lekarzy” można znaleźć na stronie: https://polpharma.pl/materialy-do-pobrania/#!dobrostan-lekarzy

 
Źródło: Raport „Jak się dziś czujesz? Ogólnopolskie badanie dobrostanu lekarek i lekarzy” na zlecenie serwisu dla lekarzy PolpharmaDlaCiebie.pl
Nr: PdC/2026/1702
Osiem godzin pracy to dla wielu osób tylko część codziennego wysiłku. Po powrocie do domu zaczyna się druga lista zadań: gotowanie, sprzątanie, zakupy, opieka nad dziećmi czy starszymi członkami rodziny. Choć ta praca pozostaje niewidoczna w statystykach zatrudnienia, może znacząco wydłużać realny dzień pracy. Najnowsze badania pokazują, że właśnie ta łączna liczba godzin obowiązków ma istotny związek z jakością snu i zdrowiem psychicznym.
Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie Social Science & Medicine pokazuje, że właśnie ta łączna liczba godzin pracy – obejmująca zarówno pracę płatną, jak i nieodpłatną – może być ważniejszym wskaźnikiem obciążenia zdrowotnego niż sama liczba godzin spędzonych w pracy zawodowej. Analiza przeprowadzona wśród japońskich pracowników w wieku średnim wskazuje, że im dłuższy całkowity dzień pracy, tym większe ryzyko tzw. snu nieregenerującego oraz pogorszenia zdrowia psychicznego.

Czas pracy nie kończy się po wyjściu z biura

Badanie przeprowadził zespół naukowców z Osaka Metropolitan University pod kierunkiem prof. Akiko Morimoto. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy łączny czas poświęcony na pracę – zarówno tę zarobkową, jak i domową – ma związek z jakością snu oraz zdrowiem psychicznym osób w wieku 40–64 lat.

Analizie poddano dane z ankiety pocztowej przeprowadzonej wśród mieszkańców kilku miast prefektury Osaka. Ostatecznie uwzględniono odpowiedzi 3959 zdrowych pracujących dorosłych, w tym 1900 mężczyzn i 2059 kobiet. Uczestnicy badania sami oceniali, ile godzin dziennie poświęcają na pracę zarobkową, obowiązki domowe, opiekę nad dziećmi oraz opiekę nad innymi członkami rodziny.

Na tej podstawie naukowcy obliczyli całkowity dzienny czas pracy, czyli sumę wszystkich tych aktywności. Następnie porównano go z dwiema zmiennymi zdrowotnymi: subiektywną jakością snu oraz samooceną zdrowia psychicznego.

Sen, który nie daje odpoczynku

Jednym z głównych analizowanych wskaźników był tzw. sen nieregenerujący (nonrestorative sleep). Jest to stan, w którym osoba śpi wystarczająco długo, ale mimo to budzi się zmęczona i pozbawiona poczucia odpoczynku. W ostatnich latach badacze coraz częściej zwracają uwagę, że taki typ zaburzeń snu może być silnie powiązany z depresją, lękiem czy nawet zwiększonym ryzykiem zachowań samobójczych.

W analizie wykazano, że dłuższy całkowity czas pracy był wyraźnie powiązany z większym ryzykiem snu nieregenerującego zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Co istotne, wskaźnik obejmujący wszystkie formy pracy – płatnej i niepłatnej – okazał się lepszym predyktorem jakości snu niż liczba godzin pracy zawodowej analizowana osobno.

Oznacza to, że osoba pracująca osiem godzin dziennie może doświadczać znacznie większego obciążenia czasowego, jeśli po powrocie do domu spędza kolejne kilka godzin na obowiązkach domowych lub opiece nad rodziną.

Niewidzialna praca kobiet

Choć mężczyźni spędzali więcej czasu w pracy zarobkowej, to kobiety deklarowały dłuższy całkowity czas pracy w ciągu dnia. Mediana wynosiła około 10 godzin dziennie u kobiet i 9 godzin u mężczyzn.

Różnica ta wynikała przede wszystkim z nierównego podziału obowiązków domowych. Kobiety znacznie częściej angażowały się w prace domowe i opiekę nad rodziną, co powodowało, że ich dzień pracy – liczony łącznie – był dłuższy mimo krótszego czasu pracy zawodowej.

Badacze wskazują, że taki model podziału obowiązków jest w Japonii szczególnie widoczny, choć podobne tendencje obserwuje się także w innych krajach rozwiniętych. Nawet w gospodarstwach domowych, w których oboje partnerzy pracują zawodowo, obowiązki domowe wciąż w większym stopniu spoczywają na kobietach.

Zdrowie psychiczne pod presją czasu

Najciekawsze wyniki pojawiły się w analizie zdrowia psychicznego. Okazało się, że dłuższy całkowity czas pracy był związany z gorszym zdrowiem psychicznym przede wszystkim u kobiet.

Po uwzględnieniu różnych czynników zakłócających – takich jak wiek, styl życia czy status społeczny – dłuższy dzień pracy nadal wiązał się ze zwiększonym ryzykiem deklarowania złego samopoczucia psychicznego wśród kobiet. Taki związek nie był natomiast statystycznie istotny wśród mężczyzn.

Autorzy badania interpretują to jako efekt tzw. podwójnego obciążenia. Kobiety częściej łączą pracę zawodową z obowiązkami domowymi i opiekuńczymi, co prowadzi do chronicznego niedoboru czasu na odpoczynek, aktywność fizyczną czy regenerację.

„Ubóstwo czasu” – rosnący problem współczesnych społeczeństw

Badacze zwracają uwagę, że wyniki wpisują się w szersze zjawisko określane w literaturze jako time poverty, czyli ubóstwo czasu. Termin ten opisuje sytuację, w której suma obowiązków zawodowych i domowych pozostawia tak niewiele wolnego czasu, że utrudnia to regenerację, rozwój osobisty czy dbanie o zdrowie.

Zjawisko to może mieć szczególne znaczenie w społeczeństwach starzejących się, gdzie coraz więcej osób w wieku produkcyjnym jednocześnie pracuje zawodowo i opiekuje się starszymi członkami rodziny. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)  zaburzenia psychiczne, w tym depresja i zaburzenia lękowe, dotykają dziś około jedną na siedem osób na świecie, a ich konsekwencje ekonomiczne są ogromne.

Eksperci podkreślają, że w analizach zdrowia pracowników często pomija się nieodpłatną pracę wykonywaną w domu, mimo że może ona znacząco zwiększać całkowite obciążenie organizmu.

Dlaczego mierzenie „całkowitego czasu pracy” może być ważne

Autorzy badania wskazują, że w ocenie ryzyka zdrowotnego sam czas pracy zawodowej jest zbyt wąskim wskaźnikiem. Dopiero uwzględnienie wszystkich form pracy – także tej nieodpłatnej – pozwala zobaczyć rzeczywiste obciążenie czasowe.

Zdaniem naukowców w przyszłości takie podejście może mieć znaczenie nie tylko w badaniach naukowych, ale także w projektowaniu polityk społecznych i zdrowotnych. Uwzględnienie łącznego czasu pracy mogłoby pomóc w lepszym planowaniu rozwiązań wspierających równowagę między pracą a życiem prywatnym, w tym w rozwijaniu usług opiekuńczych czy elastycznych form zatrudnienia.

Badacze podkreślają również, że bardziej równy podział obowiązków domowych między partnerami może mieć znaczenie nie tylko społeczne, ale także zdrowotne.

Źródło: Morimoto A. i wsp., Associations of total daily working hours encompassing unpaid care and domestic work with nonrestorative sleep and mental health in middle-aged Japanese men and women, Social Science & Medicine, 2026.; Osaka Metropolitan University – komunikat prasowy dotyczący badania.
Niemal połowa pracujących matek w Polsce nie rezygnuje z obowiązków zawodowych i domowych mimo przeziębienia lub grypy – wynika z badań kampanii „MAMY czas na zdrowie”. Zamiast regenerować się w czasie choroby, próbują sprostać wszystkim oczekiwaniom, zawodowym i rodzinnym, kosztem własnego samopoczucia. Dlatego też budowanie lokalnych sieci pomocy i świadomości społecznej było celem programu grantowego w III edycji tej kampanii.
– Kampania społeczna „MAMY czas na zdrowie” zwraca uwagę na wyzwania, z jakimi mierzą się pracujące mamy w czasie choroby. Jak pokazują badania przeprowadzone w ramach kampanii, niemal 50 proc. pracujących matek kontynuuje pracę mimo przeziębienia, często kosztem własnego zdrowia i samopoczucia. Presja zawodowa, obowiązki domowe oraz poczucie winy sprawiają, że kobiety rzadko pozwalają sobie na odpoczynek i regenerację – podkreśla Edyta Mikołajewska, marketing manager w firmie Haleon, która jest jednym z organizatorów kampanii.

Wyniki badania Ipsos i SW Research przeprowadzonego w ramach kampanii wykazują, że 55 proc. pracujących mam odczuwa poczucie winy, kiedy choroba wpływa na opiekę nad dziećmi. Co więcej, 1/4 kobiet nie otrzymuje żadnej pomocy w takiej sytuacji. Te dane podkreślają głęboki wpływ barier społecznych i rodzinnych na możliwość regeneracji w czasie przeziębienia czy grypy. Duże znaczenie ma też presja w miejscu pracy – jedna trzecia matek obawia się negatywnych konsekwencji w oczach pracodawcy, jeśli zdecyduje się wziąć wolne, a 2/3 uważa, że nikt nie zastąpi ich obowiązków zawodowych, co prowadzi do decyzji o pracy mimo złego stanu zdrowia.

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że odpoczynek i ograniczenie aktywności w czasie infekcji wirusowych to nie tylko element dobrej praktyki zdrowotnej, ale też rekomendacja kluczowa dla szybszego powrotu do zdrowia. Dodatkowym obciążeniem, które sprawia, że choroba rzadko oznacza odpoczynek, są nadal nierówne obowiązki domowe i opiekuńcze w polskich rodzinach. Według raportu „Podział obowiązków domowych i jego konsekwencje dla dzietności” Polskiego Instytutu Ekonomicznego 63 proc. matek deklaruje, że wykonuje więcej obowiązków domowych i opiekuńczych niż ich partnerzy, podczas gdy tylko 10 proc. ojców wskazuje, że to oni wykonują większość tych prac. W praktyce przekłada się to także na dysproporcje czasowe – kobiety deklarują, że poświęcają średnio ok. 37 godzin tygodniowo na obowiązki domowe i opiekę, a mężczyźni ok. 22 godzin.

W odpowiedzi na te wyzwania organizatorzy kampanii „MAMY czas na zdrowie” – firma Haleon oraz Fundacja Share the Care – postawili w trzeciej edycji na realne wsparcie oddolnych inicjatyw w społecznościach lokalnych. Celem programu grantowego było wspieranie inicjatyw, które budują lokalną wspólnotę i siostrzeństwo oraz realnie pomagają pracującym mamom. Organizatorzy szukali projektów łączących edukację – podkreślającą, że odpoczynek podczas choroby jest konieczny i zgodny z zaleceniami WHO – z praktycznymi formami wsparcia, takimi jak grupy wsparcia, warsztaty czy działania sąsiedzkie. Ważnym elementem było także wzmacnianie umiejętności komunikowania własnych potrzeb oraz promowanie partnerskiego podziału obowiązków, by mamy mogły faktycznie zadbać o regenerację w czasie choroby.

– Program grantowy pozwala realnie wzmacniać lokalne inicjatywy i kierować wsparcie tam, gdzie jest ono naprawdę potrzebne. Zależało nam na formule, która daje organizacjom swobodę w projektowaniu działań i odpowiada na konkretne wyzwania, z jakimi mierzą się pracujące mamy. Dzięki temu realizowane projekty stworzą im przestrzeń na odpoczynek i regenerację w czasie choroby – podkreśla Edyta Mikołajewska.

Do programu grantowego wpłynęło blisko 100 zgłoszeń z całej Polski od fundacji i lokalnych organizacji społecznych, pokazujących skalę potrzeb i ogromne zaangażowanie lokalnych organizacji. Wśród laureatów znalazły się trzy inicjatywy, które w najbliższych tygodniach rozpoczną realizację swoich działań. Otrzymały one granty w wysokości 10 tys. zł każdy.

Pierwszy projekt to „Dzień Zdrowej Mamy, czyli Prawo do koca” Stowarzyszenia Bezpieczne Miejsce ze Szczecina. Jego celem jest zadbanie o zdrowie fizyczne i psychiczne mam poprzez stworzenie przestrzeni do odpoczynku, regeneracji i rozmowy. „Dzień Zdrowej Mamy” to też cykl podcastów, które mają wzmocnić świadomość, że mama ma prawo do słabości, relaksu i proszenia o pomoc, a także dostarczyć narzędzi do radzenia sobie z perfekcjonizmem i wypaleniem rodzicielskim.

– Bardzo cieszymy się z otrzymanego grantu. To dla nas ogromne wsparcie i potwierdzenie, że to, co robimy lokalnie, ma realną wartość. Dzięki programowi będziemy mogli jeszcze skuteczniej wspierać matki w trakcie choroby, co ma ogromne znaczenie nie tylko dla nich samych, ale dla całych rodzin i społeczności – mówi Mariusz Soboniak, prezes Stowarzyszenia Bezpieczne Miejsce.

„Wioska Kobiet – Czas na Zdrowie” Fundacji RE z Warszawy koncentruje się na budowaniu sąsiedzkich sieci wsparcia oraz warsztatów umiejętności komunikacyjnych. Projekt odpowiada na potrzebę pracujących matek, które w czasie choroby zostają z obowiązkami same. Wzmacnia ich odporność emocjonalną i zdrowotną, ucząc proszenia o pomoc i odpoczynku bez poczucia winy. Dzięki NVC, somatyce i kręgom wsparcia powstanie lokalna Sieć Dobrych Dłoni, która będzie funkcjonować także poza ramami samej kampanii.

Z kolei „Siła wsparcia mamy – czas na zdrowie!” Stowarzyszenia Studentów i Absolwentów Psychologii Adia z Wrześni stawia na poprawę zdrowia i samopoczucia pracujących matek w czasie choroby poprzez edukację zdrowotną, wsparcie emocjonalne i budowanie sieci pomocy w lokalnej społeczności. Inicjatywa ma na celu promowanie prawa kobiet do odpoczynku i regeneracji, wzmacniając ich świadomość zdrowotną oraz relacje rodzinne i społeczne.

– Kampania „MAMY czas na zdrowie” zwraca uwagę na to, jak ważne jest zmienianie społecznego podejścia do choroby tak, by dawać sobie prawo do odpoczynku i regeneracji bez poczucia winy. Program grantowy pozwala przełożyć ideę kampanii na konkretne działania w lokalnych społecznościach. Nie możemy doczekać się realizacji zwycięskich projektów oraz bezpośredniego udziału w inicjatywach, które realnie wspierają pracujące mamy w czasie choroby. To właśnie takie oddolne działania pokazują, jak ważna i potrzebna społecznie jest zmiana podejścia do odpoczynku i troski o zdrowie – ocenia Karolina Andrian z Fundacji Share the Care.

Kampania „MAMY czas na zdrowie” to nie tylko wsparcie finansowe dla lokalnych inicjatyw, ale również budowanie świadomości społecznej oraz konkretne aktywności na rzecz tworzenia przyjaźniejszych miejsc pracy i społeczności lokalnych. 

Żródło: Newseria