Medicalpress

Śpij lepiej, ruszaj się więcej, zdrowiej jedz, mniej scrolluj, rozwijaj się, dbaj o relacje. Wellbeing ma pomagać nam lepiej o siebie zadbać. W praktyce łatwo jednak zamienić go w kolejną, długą listę rzeczy do odhaczenia na już. Wtedy, zdaniem ekspertów, może zniechęcać i przytłaczać. Jak dbać o siebie uważnie i bez nadmiernej presji, ale regularnie? Jaką rolę w tym wszystkim może odegrać technologia?

8 września obchodzony jest Światowy Dzień Wellbeingu.¹ To dobra okazja, żeby spojrzeć na dobrostan nie jak na modne hasło, ale jak na codzienne pytanie: czego potrzebuję, aby funkcjonować lepiej, spokojniej i bardziej świadomie?

Według badania Multi.Life 88 proc. Polaków martwi się o stan swojego zdrowia, a ponad 4 na 10 często lub bardzo często odczuwa z tego powodu stres. Jednocześnie 43 proc. badanych deklaruje, że chciałoby nauczyć się lepszego dbania o zdrowie fizyczne, a 36 proc. chciałoby zdobyć więcej wiedzy w zakresie profilaktyki zaburzeń zdrowia psychicznego.² W innym badaniu Multi.Life blisko co trzeci Polak – 28 proc. – wskazał również, że chciałby nauczyć się zasad świadomego i zdrowego odżywiania.³

Za tymi danymi stoją bardzo codzienne potrzeby: jak lepiej spać, jak radzić sobie ze stresem, jak wrócić do ruchu albo kiedy warto porozmawiać ze specjalistą? Dlatego rozmowa o dobrostanie coraz rzadziej sprowadza się do jednego, ogólnego zalecenia. Powinna dotyczyć ułożenia priorytetów i wyboru pierwszego kroku, który jest realny dla konkretnej osoby – przekonuje dr hab. n. med. Andrzej Silczuk, psychiatra, ekspert Multi.Life i dodaje:

– W rozmowie o dobrostanie łatwo niechcący uruchomić mechanizm presji. Człowiek słyszy, że powinien lepiej spać, więcej się ruszać, zdrowiej jeść, ograniczyć ekran, zadbać o relacje i jeszcze znaleźć czas na rozwój. Każda z tych rekomendacji jest potrzebna, ale razem mogą zabrzmieć jak kolejna lista wymagań, dlatego warto wprowadzać zmiany gradacyjnie. Jeżeli ktoś jest już przeciążony, taka lista nie zawsze motywuje. Czasem tylko wzmacnia poczucie, że znowu sobie z czymś nie radzi – mówi.

Dobrostan to system naczyń połączonych

World Happiness Report 2026 opisuje dobrostan szeroko. Uwzględnia relacje i zaufanie. Ważne miejsce zajmują w nim również zdrowie, poczucie wpływu oraz środowisko cyfrowe. Raport nie sprowadza więc tematu do jednej prostej praktyki ani jednego czynnika. Wskazuje raczej na warunki codziennego życia, które wpływają na to, jak ludzie oceniają własne funkcjonowanie.⁴

Podobne szerokie ujęcie pojawia się w raporcie „Dobrostan Polek i Polaków”, przygotowanym przez infuture.institute na zlecenie Benefit Systems. Autorzy opisują dobrostan przez sześć obszarów: zdrowie fizyczne i psychiczne, wewnętrzny spokój, komfort życia, relacje oraz kontakt z naturą. Średnia wartość dobrostanu Polek i Polaków wyliczona na podstawie Wellbeing Score wynosi 4,9/10.⁵

– To, że na dobrostan składa się wiele obszarów, nie oznacza, że w każdym momencie trzeba zajmować się nimi wszystkimi jednocześnie. Potrzeby zmieniają się wraz z sytuacją, etapem życia czy poziomem obciążenia. Czasem potrzebujemy działania, a czasem odpoczynku i odpuszczenia sobie – mówi dr Silczuk.

Telefon może rozpraszać, ale może też pomagać

Z badania Multi.Life wynika, że przebodźcowanie jest dziś jedną z głównych przyczyn stresu Polaków – wskazuje je 47 proc. badanych. Niemal tyle samo, bo 48 proc., mówi o nadmiarze obowiązków i braku czasu.²

– Nie demonizowałbym technologii jako takiej, choć często jako pierwsza przychodzi na myśl, gdy poszukujemy powodów gorszego samopoczucia czy zdrowia. Po całym dniu napięcia telefon może podtrzymywać nas w ciągłym pobudzeniu, jeśli staje się tylko źródłem kolejnych bodźców. Ale ten sam ekran może na przykład służyć kontaktowi, zdobywaniu wiedzy, treningowi czy dotarciu do konkretnego, potrzebnego w danym momencie specjalisty. Dlatego warto patrzeć nie tylko na czas spędzony online, ale przede wszystkim na to, po co sięgamy po technologię i co dzięki niej robimy. A przede wszystkim – jak czujemy się później. Tym bardziej, że to właśnie przestrzeń online wyrównuje dostęp do informacji i specjalistów – dodaje ekspert.

World Happiness Report 2026 pokazuje złożony obraz relacji między mediami społecznościowymi, technologią i dobrostanem. Znaczenie ma nie tylko czas spędzony online. Liczy się także rodzaj aktywności, kontekst korzystania z narzędzi cyfrowych oraz to, czy technologia wspiera relacje, wiedzę i poczucie wpływu.⁴

Mniej aplikacji, prostszy pierwszy krok

Technologia sprawiła, że narzędzia wspierające zdrowie i dobre nawyki możemy mieć zawsze przy sobie. To ona przypomina nam, że czas wstać i się rozruszać. Pomaga umówić rozmowę ze specjalistą, oszacować kaloryczność posiłku czy sprawdzić, jak spaliśmy. Dzięki technologii możemy też słuchać podcastów, w których głos zabierają specjaliści. W tym wszystkim łatwo się jednak zgubić, zwłaszcza gdy każda potrzeba oznacza kolejną aplikację, konto i powiadomienie. Zamiast ułatwiać dbanie o siebie, czasem nieświadomie dokładamy sobie kolejne decyzje i z czasem zniechęcamy się do korzystania z dostępnych rozwiązań.

Badanie Talker Research przeprowadzone online na zlecenie MD Live by Evernorth wśród 2 tys. ubezpieczonych dorosłych Amerykanów korzystających z aplikacji i narzędzi zdrowotnych pokazuje, że przeciętny respondent regularnie używa sześciu takich aplikacji, a 22 proc. – co najmniej dziesięciu. 57 proc. korzysta z narzędzi monitorujących aktywność fizyczną, 39 proc. z aplikacji żywieniowych, a 37 proc. z rozwiązań do monitorowania snu. Ponad połowa badanych – 53 proc. – uważa, że aplikacji zdrowotnych jest zbyt wiele, by nad nimi nadążać, a 45 proc. deklaruje, że co tydzień odczuwa wypalenie związane z koniecznością uzupełniania i śledzenia danych. Jednocześnie 91 proc. twierdzi, że narzędzia zdrowotne poprawiły ich rozumienie funkcjonowania własnego organizmu, choć 40 proc. przyznaje, że nie wie, jak najlepiej wykorzystywać je w praktyce.⁶

– Mnogość wykorzystywanych rozwiązań może prowadzić do chaosu, co czyni dbanie o dobrostan jeszcze trudniejszym. Poszukując rozwiązań technologicznych, które mogą wesprzeć nas w dbaniu o siebie, warto zatem zwracać uwagę na ich kompleksowość. Dziś na rynku odnaleźć można rozwiązania, które łączą monitorowanie elementów zdrowego stylu życia, takich jak aktywność fizyczna czy sposób odżywiania, z możliwością skorzystania z wiedzy i konsultacji eksperckich. Warto poszukiwać tych, które w ramach jednego narzędzia pokażą nam, jak dziś wygląda nasz styl życia, i pomogą realnie wprowadzić oczekiwane zmiany. Narzędzia ukierunkowane na efektywne doświadczenie użytkownika mogą pomóc określić cel oraz rekomendować odpowiednie funkcjonalności, by wspierać w jego osiąganiu – mówi Izabela Nasiłowska-Włodarek, Business Development Director w Benefit Systems S.A., odpowiedzialna za rozwój platformy wellbeingowej Multi.Life.

Dobrostan nie wymaga perfekcji

Dbanie o siebie nie musi być kolejnym projektem naprawczym prowadzonym pod presją. Można wprowadzać mikrozmiany, wyznaczać priorytety, ale też zostawić miejsce na odpoczynek, przyjemność czy czas, który nie służy realizacji żadnego celu.

– Dbanie o siebie nie powinno oznaczać nieustannego poprawiania siebie. Są momenty, kiedy potrzebujemy działania, zmiany nawyku czy profesjonalnego wsparcia, ale są też takie, kiedy najbardziej potrzebny jest odpoczynek. Dobrostan nie polega na tym, żeby wszystko robić idealnie. Raczej na tym, żeby potrafić zauważyć własną potrzebę i odpowiedzieć na nią bez dokładania sobie kolejnej presji – podsumowuje dr Andrzej Silczuk.

Źródło: inf pras

Jeszcze kilka lat temu pracownicy narzekali przede wszystkim na przepracowanie. Dziś coraz częściej problemem staje się samo środowisko pracy. Po pandemii wiele osób przyzwyczaiło się do wykonywania obowiązków w ciszy własnego domu. Powrót do głośnych biur typu open space okazał się zaś zderzeniem z rzeczywistością. Rozmowy współpracowników, telefony, spotkania prowadzone przy biurkach czy odgłosy ekspresu do kawy sprawiają, że mózg przez osiem godzin praktycznie nie ma chwili wytchnienia. Efekt? Coraz więcej osób kończy dzień z poczuciem skrajnego zmęczenia, problemami z koncentracją i objawami przewlekłego stresu. To właśnie one mogą być jedną z przyczyn rosnącej liczby absencji chorobowych.

Problem nie sprowadza się wyłącznie do dyskomfortu. Ludzki mózg nie potrafi całkowicie ignorować zrozumiałej mowy. Każda rozmowa prowadzona kilka metrów dalej automatycznie przyciąga uwagę, nawet jeśli próbujemy się na niej nie koncentrować. Za każdym razem, gdy odrywamy się od wykonywanego zadania, mózg musi ponownie wejść w stan pełnego skupienia. Taki proces powtarza się w open space nawet kilkadziesiąt razy dziennie. To niepozorny mechanizm, który z czasem prowadzi do narastającego zmęczenia poznawczego, spadku kreatywności i coraz większego przebodźcowania.

Przewlekłe przeciążenie bodźcami ma swoje konsekwencje. Hałas zwiększa poziom kortyzolu i adrenaliny, czyli hormonów stresu. W dłuższej perspektywie prowadzi do większej drażliwości, problemów z koncentracją, zmęczenia poznawczego, osłabienia organizmu i zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego. W praktyce oznacza to również większe ryzyko absencji chorobowych. Coraz częściej pracownik nie potrzebuje odpoczynku od samej pracy, ale od środowiska, w którym tę pracę wykonujemówi Marcin Latta, akustyk i ekspert firmy Saint-Gobain Ecophon.

Biuro przestanie przegrywać z domem?

Jeszcze niedawno pracodawcy zastanawiali się, jak zachęcić ludzi do powrotu do biur. Inwestowali w designerskie wnętrza, strefy relaksu, owocowe czwartki czy atrakcyjne benefity. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że pracownicy oczekują czegoś znacznie bardziej podstawowego – możliwości pracy bez nieustannego hałasu.

W domu wielu pracowników po raz pierwszy doświadczyło, czym jest wielogodzinna praca bez ciągłego hałasu dochodzącego z otoczenia. Mogli samodzielnie kontrolować liczbę bodźców, zamknąć drzwi, wyciszyć telefon czy pracować w ciszy. Powrót do otwartych przestrzeni biurowych sprawił, że hałas, który wcześniej wydawał się czymś normalnym, zaczął być odbierany jako realny problem wpływający na samopoczuciedodaje akustyk.

Przewlekłe zmęczenie staje się kosztem pracodawców

Coraz więcej firm zauważa również, że przewlekłe zmęczenie pracowników przekłada się na konkretne koszty biznesowe. Trudności z koncentracją oznaczają więcej błędów, niższą produktywność i dłuższy czas wykonywania złożonych zadań. Z kolei przewlekły stres i przebodźcowanie zwiększają ryzyko wypalenia zawodowego oraz absencji chorobowych. Koszt źle zaprojektowanego środowiska pracy przestaje więc być wyłącznie problemem pracownika – staje się problemem całej organizacji.

Marcin Latta podkreśla jednak, że problem nie leży w samej idei open space. Przez lata biura projektowano przede wszystkim z myślą o estetyce i maksymalnym wykorzystaniu powierzchni. Tymczasem poprawa parametrów takich jak tłumienie dźwięku mowy (DA,S) w strefach pracy głębokiej pozwala na skrócenie czasu wykonywania zadań wymagających skupienia nawet o 15-20%.

Betonowe stropy, duże przeszklenia, minimalistyczne wnętrza i otwarte przestrzenie dobrze wyglądały na wizualizacjach, ale często nie uwzględniały tego, jak dźwięk rozchodzi się w pomieszczeniu. Efekt był łatwy do przewidzenia – zespoły wymagające skupienia pracowały tuż obok działów prowadzących nieustanne rozmowy telefoniczne, a kuchnie czy strefy spotkań sąsiadowały ze stanowiskami pracy indywidualnej – zaznacza ekspert Saint-Gobain Ecophon.

Nowa norma ma zakończyć erę przypadkowych open space’ów

To właśnie dlatego do polskiego zbioru norm trafiła właśnie PN-ISO 22955 – pierwszy dokument poświęcony w całości jakości akustycznej biur typu open space. To również pierwsza norma, która odchodzi od traktowania biura jako jednej, jednolitej przestrzeni i zaczyna projektować je wokół człowieka oraz sposobu wykonywania pracy. Przez lata obowiązujące wytyczne koncentrowały się głównie na ogólnych parametrach, takich jak chłonność akustyczna pomieszczenia w stosunku do jego powierzchni. Nowa norma wychodzi z założenia, że nie istnieje jedno idealne biuro dla wszystkich.

To największa zmiana w projektowaniu biur od dekady. Po raz pierwszy punktem wyjścia nie jest samo pomieszczenie, ale aktywność człowieka. Norma pokazuje, że inaczej należy projektować przestrzeń do współpracy, inaczej miejsce pracy indywidualnej, a jeszcze inaczej strefy socjalne. Co więcej, określa również, jak te strefy powinny być rozmieszczone względem siebie, aby ograniczyć wzajemne rozpraszanie – mówi Marcin Latta.

Pracownik nie potrzebuje odpoczynku od pracy, ale od środowiska

Norma wprowadza także zupełnie nowe podejście do oceny jakości akustycznej. Nie pyta już wyłącznie, czy w biurze jest wystarczająco cicho. Znacznie ważniejsze staje się to, jak daleko niesie się zrozumiała rozmowa i czy pracownik wykonujący zadanie wymagające koncentracji będzie mimowolnie słyszał dyskusję prowadzoną kilka metrów dalej. To właśnie zrozumiała mowa jest jednym z najsilniejszych czynników rozpraszających uwagę.

Projektanci zyskują dzięki temu konkretne narzędzie do planowania przestrzeni. Norma podpowiada nie tylko, jakie parametry powinny spełniać poszczególne strefy, ale również jak je rozmieścić, jakie materiały zastosować i jak ograniczyć przenoszenie się dźwięku pomiędzy nimi. W praktyce często nie oznacza to kosztownej przebudowy całego biura. W wielu przypadkach wystarczy zmiana układu funkcjonalnego oraz zastosowanie odpowiednich, dźwiękochłonnych sufitów, paneli ściennych czy ekranów akustycznych.

Przez lata walczyliśmy z hałasem intuicyjnie. Dziś w końcu dostajemy gotową metodykę postępowania. Norma pokazuje, jak projektować nowe biura i jak poprawiać istniejące przestrzenie, aby ograniczyć przebodźcowanie pracowników, poprawić koncentrację i stworzyć środowisko pracy, do którego ludzie rzeczywiście będą chcieli wracaćpodsumowuje Marcin Latta.

Źródło: inf pras

Zaledwie co piąty Polak jest wystarczająco aktywny fizycznie w czasie wolnym, mimo że brak ruchu należy do najważniejszych czynników ryzyka chorób przewlekłych. W odpowiedzi na ten problem Medicover uruchomił w Polsce pilotażowy model łączący opiekę medyczną, diagnostykę laboratoryjną i aktywność fizyczną w jednym miejscu. Celem jest nie tylko leczenie chorób, ale przede wszystkim ich skuteczna profilaktyka i budowanie zdrowych nawyków.
Zaledwie 21 proc. Polaków powyżej 15. roku życia spełnia zalecenia WHO dotyczące aktywności fizycznej w czasie wolnym – wynika z danych Ministerstwa Sportu i Turystyki. W sytuacji gdy brak ruchu staje się jednym z kluczowych czynników ryzyka zdrowotnego, dotychczasowy model opieki – rozdzielający leczenie, diagnostykę i aktywność fizyczną – przestaje być wystarczający. Medicover odpowiada na tę zmianę, wdrażając w Polsce nowy, zintegrowany koncept, który łączy opiekę medyczną, diagnostykę i aktywność fizyczną w jednym miejscu. To pierwszy tego typu model na rynku i krok w stronę podejścia, w którym zdrowie buduje się nie tylko w gabinecie, ale także poprzez codzienne nawyki i ruch. 

– Aktywność fizyczna to nie tylko wymiar sportowy, ale również medyczny. Widzimy dużą możliwość synergii pomiędzy nimi. To działa w dwie strony. Osoby trenujące są dziś coraz bardziej świadome, że nie sam trening pozwoli im osiągnąć cele. Profilaktyka i badania są bardzo dobrym uzupełnieniem – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Łukasz Wolski, dyrektor sieci Just GYM Box.

Z badania Ministerstwa Sportu i Turystyki „Poziom aktywności fizycznej Polaków w 2025 roku” wynika, że zalecenia WHO dotyczące aktywności fizycznej spełnia co piąty Polak po 15. roku życia. Po uwzględnieniu aktywności związanej z przemieszczaniem się, np. chodzenia czy jazdy na rowerze, odsetek ten rośnie do 69 proc.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca dorosłym co najmniej 150 minut umiarkowanej aktywności fizycznej tygodniowo. Według analiz WHO osiągnięcie tego poziomu aktywności mogłoby zapobiec ponad 10 tys. przedwczesnych zgonów w krajach Unii Europejskiej rocznie oraz przynieść im oszczędności sięgające niemal 8 mld euro rocznie na wydatkach na ochronę zdrowia. Międzynarodowe wytyczne rekomendują odpowiednio dobrany wysiłek fizyczny jako część terapii m.in. chorób układu krążenia, cukrzycy typu 2, otyłości, schorzeń narządu ruchu czy niektórych nowotworów.

 Ludzie, którzy borykają się z różnego rodzaju chorobami czy problemami zdrowotnymi, powinni również trenować i zadbać o aspekt medyczny nie tylko z perspektywy leków, ale bardziej holistycznie, czyli poprzez ruch – wskazuje Łukasz Wolski. – Ponad 80 proc. chorób cywilizacyjnych bierze się z otyłości, częściowo też z braku aktywności, więc to jest zajęcie się problemem od podstawy. Nie leczymy samych objawów, ale przyczynę, która się złożyła na to, że ktoś jest właśnie w takiej, a nie innej kondycji.

Raport NIZP-PZH „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025” wskazuje, że dwie trzecie zgonów osób w wieku poniżej 75 lat jest związanych z przyczynami możliwymi do uniknięcia. Do najważniejszych czynników ryzyka należą m.in. otyłość, brak aktywności fizycznej, palenie tytoniu i nadużywanie alkoholu. W Polsce nadwagę ma ponad 53 proc. osób, a otyłość dotyczy blisko jednej czwartej społeczeństwa.

Z raportu Medicover „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025” wynika, że efekty pracowniczych programów zdrowotnych i wellbeingowych są lepsze, jeżeli obejmują aktywizację sportową pracowników. W badaniu naukowym „Zdrowa OdWaga” wskazano, że aktywność wspiera leczenie chorób cywilizacyjnych, dodatkowo obniżając absencję o ponad 30 proc. Programy aktywizujące pracowników przy jednoczesnym monitoringu ich stanu zdrowia, budujące nawyk regularnego treningu, przynoszą więc wymierne korzyści zarówno pracownikom, jak i organizacjom.

 Pakiet medyczny i pakiet sportowy to najpopularniejsze benefity pozapłacowe pozwalające wyróżnić się pracodawcy na rynku pracy. Natomiast połączenie tego typu usług w jedno daje jeszcze wymierny efekt w postaci optymalizacji kosztów – mówi Dominik Kurmanowski, dyrektor Działu Sprzedaży Korporacyjnej w Medicover.

Przykładem takiego podejścia jest nowy punkt Medicover w warszawskim Międzylesiu, uruchomiony we współpracy z Just GYM Box i Synevo. To pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce, w ramach której opieka medyczna, diagnostyka laboratoryjna i infrastruktura sportowa funkcjonują w jednym, spójnym modelu. Integracja tych obszarów umożliwia lepszą koordynację działań profilaktycznych, diagnostycznych i wspierających proces leczenia.

 Pacjent zyskuje w jednym miejscu możliwość konsultacji swoich problemów zdrowotnych, wykonania badań laboratoryjnych i diagnostycznych oraz wykonywania zaleconych ćwiczeń w ramach rehabilitacji – tłumaczy Elżbieta Krasuska, dyrektor regionu ds. operacyjnych w Medicover.

– Do tej pory Medicover kojarzony był wyłącznie z opieką medyczną, dopiero od niedawna z benefitami związanymi z kartami sportowymi, natomiast tutaj mamy możliwość zobaczenia, jak te dwa światy się przenikają. W miejscu, gdzie jest klub sportowy, mamy jednocześnie dostęp do opieki medycznej, fizjoterapeutów, dietetyków i ortopedy – mówi Dominik Kurmanowski. – Jeśli mam nieleczoną kontuzję, to ona przeszkadza w osiąganiu założonego przeze mnie efektu i powoduje, że ćwiczenia nie są tak przyjemne. Dlatego formuła połączenia opieki medycznej z obiektem sportowym daje możliwość szybkiego usunięcia problemu i powoduje, że efekty przychodzą łatwiej.

 Diagnostyka jest nazywana królową badań, ponieważ na podstawie wyników krwi otrzymujemy informacje o stanie naszego zdrowia. Jest to bardzo istotne z punktu widzenia kolejnych kroków – zarówno rozpoznania choroby, jak i potwierdzenia, że wszystko jest z nami w porządku. Dlatego badania powinniśmy wykonywać rutynowo – przekonuje Arkadiusz Gawrych, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju biznesu w Synevo. – Połączenie diagnostyki, opieki medycznej i sportu może przynosić wyłącznie korzyści z punktu widzenia pacjenta. Trenując, może zadbać o siebie, wykonać badania, zweryfikować swój stan zdrowia i być z lekarzem w stałym kontakcie.

Model łączący profilaktykę, diagnostykę i aktywność fizyczną nie tylko wpisuje się w globalny trend integracji usług zdrowotnych, ale też wyznacza jego kierunek na polskim rynku. To podejście wykraczające poza tradycyjny model leczenia – stawia nacisk na aktywne budowanie zdrowia, zmianę nawyków i zapobieganie chorobom. Jak podkreślają przedstawiciele Medicover, warszawska placówka pełni rolę projektu pilotażowego i punktu odniesienia dla dalszego rozwoju. Zebrane doświadczenia mają stanowić fundament do skalowania tego modelu i wdrażania kolejnych lokalizacji w przyszłości.

– Widzimy dużą potrzebę takich rozwiązań i zasadność ich skalowania na inne rynki. Będziemy zbierać opinie pacjentów – zapowiada Elżbieta Krasuska.

– To rozwiązanie, które będzie dostępne w ramach proponowanych benefitów pozapłacowych zarówno w formie pakietu medycznego, jak i karty sportowej, ale także w formule, która łączy oba te produkty: Zdrowie Active – mówi Dominik Kurmanowski.

Źródło: Newseria

Zdrowie psychiczne i fizyczne pracowników przestaje być tematem tabu – staje się jednym z filarów strategii firm. Jak wynika z raportu Benefit Systems, aż 72 proc. przedsiębiorstw postrzega dbałość o wellbeing jako kluczowe zadanie benefitów pozapłacowych. Eksperci podkreślają, że inwestycje w dobrostan to nie tylko przejaw odpowiedzialności społecznej, lecz także realna korzyść biznesowa – przekładają się na mniejszą absencję, niższą rotację kadr i większą efektywność zespołów. W obliczu rosnącej liczby problemów psychicznych, wypalenia zawodowego i stresu, coraz więcej organizacji wdraża programy wsparcia psychologicznego, profilaktyki wypalenia oraz świadczenia łączące opiekę zdrowotną z rozwojem osobistym. Jak podkreśla Izabela Nasiłowska-Włodarek z Benefit Systems, „dobrostan to nie tylko poczucie harmonii, ale też chęć budowania swojej pozycji w organizacji w oparciu o rozwój”.
Coraz więcej firm inwestuje we wsparcie zdrowia psychicznego i fizycznego pracowników. Z raportu Benefit Systems wynika, że 72 proc. przedsiębiorstw zdaje sobie sprawę z tego, że jest to istotnym zadaniem benefitów pozapłacowych. Eksperci wskazują, że inwestycje w wellbeing poprawiają efektywność, zmniejszają absencje i ograniczają rotację kadr.

– Z badań dotyczących dobrostanu pracowników wynika, że od 40 do 50 proc. zgłasza różnego rodzaju problemy. Ten dobrostan może być związany ze środowiskiem pracy, ale często jest on związany z bliskimi czy rodziną pracowników, czyli pracownicy doświadczają problemów rodzinnych w relacjach poza pracą i ma to wpływ na to, jak funkcjonują w środowisku pracy – mówi agencji Newseria dr Tomasz Rowiński, psycholog z Think Tanku SGH dla Ochrony Zdrowia. – To są naturalne sytuacje, kiedy pracodawca może okazać zrozumienie, wsparcie finansowe czy chociażby dzień urlopu. To są zwykłe mechanizmy, narzędzia prawne, które ma w ręku pracodawca.

Według danych WHO zaburzenia depresyjne i lękowe na całym świecie powodują utratę 12 mld dni roboczych i kosztują światową gospodarkę ok. 1 bln dol. rocznie w utraconej produktywności. W Polsce – jak wskazuje badanie EZOP II – co czwarty dorosły doświadcza w ciągu życia epizodu kryzysu psychicznego, a co 10. zmaga się z długotrwałymi zaburzeniami nastroju.

Eksperci podkreślają, że problemy osobiste pracowników dotyczące np. sfery samopoczucia coraz częściej przekładają się na ich funkcjonowanie zawodowe, ale na dobrostan pracowników wpływa szereg czynników. Z raportu „Dobrostan Polek i Polaków” zrealizowanego przez infuture.institute na zlecenie Benefit Systems wynika, że 61 proc. badanych deklaruje wysoki poziom niepokoju związanego z  sytuacją społeczno-polityczną. Pracownikom trudno też znaleźć równowagę między życiem prywatnym a zawodowym, zwłaszcza w świecie przyspieszającej cyfryzacji. Badania przeprowadzone dla benefitu  wellbeingowego Multi.Life wskazują, że  Polacy  narzekają na przebodźcowanie, które jest dziś jednym z głównych źródeł stresu. 54 proc. badanych przyznaje, że odczuwa go co najmniej raz w tygodniu. 

– Środowisko pracy może dobrostanowi sprzyjać lub nie i tu mamy constans – są pewne firmy, które dobrze funkcjonują, tworzą odpowiednią kulturę organizacyjną i jest jakiś odsetek firm, gdzie ten problem jest stabilny. Po pandemii COVID-19 widzimy, że dobrostan osobisty pracowników się zmniejsza i często jest to związane z zaburzeniami nastroju i zaburzeniami lękowymi – wskazuje dr Tomasz Rowiński.

Firmy zaczynają traktować kwestie zdrowia psychicznego jako element zarządzania ryzykiem organizacyjnym. Coraz więcej z nich buduje wewnętrzne procedury wsparcia psychicznego i wprowadza szkolenia z reagowania w sytuacjach kryzysowych. Równocześnie przedsiębiorstwa poszerzają zakres świadczeń prozdrowotnych i benefitów ukierunkowanych na długofalowe i kompleksowe wsparcie dobrostanu, ze szczególnym uwzględnieniem odporności psychicznej. Coraz większe znaczenie zyskują te, które łączą profilaktykę zdrowotną z rozwojem osobistym. Zgodnie z badaniem rynku benefitów pozapłacowych przeprowadzonego na zlecenie Benefit Systems uznaniem ze strony pracowników (co najmniej 75 proc. wskazań) cieszą się  świadczenia sprzyjające nabywaniu nowych kompetencji, jak np. kursy, szkolenia oraz usługi doradcze czy dofinansowanie nauki.

– W dzisiejszych niestabilnych czasach warto inwestować w benefity, które opiekują zarówno zdrowie, jak i rozwój naszych pracowników. W DNA każdej organizacji powinna być uważność na tworzenie bezpiecznego miejsca pracy, w którym możemy rozwiązywać problemy i śmiało o nich mówić, a jednocześnie dawać systemowe rozwiązanie, konkretne ścieżki, z których zarówno menedżerowie, jak i pracownicy mogą korzystać – mówi Izabela Nasiłowska-Włodarek, business development director w Benefit Systems. – Dobrostan to nie tylko nasze poczucie harmonii, ale również chęć budowania dalej swojej pozycji w danej organizacji w oparciu na przykład o nasz rozwój.

Jak podkreśla, kluczowe jest, aby wsparcie obejmowało wszystkie etapy życia zawodowego – od startu kariery po moment przejścia na emeryturę. Pracownicy oczekują nie tylko świadczeń medycznych, ale też realnych narzędzi rozwoju osobistego i emocjonalnego.

– Możemy edukować, możemy wspierać systemowo, możemy szukać komercyjnych rozwiązań w postaci benefitów. Próg wejścia w taką pomoc, bazującą na świadczeniach pozapłacowych, może być niski. W przypadku programu Multi.Life miesięcznie, w przeliczeniu na jednego pracownika, jest to koszt jednej kawy na mieście. Już przy takich nakładach możemy efektywnie dbać o dobrostan pracownika w organizacjach – podkreśla Izabela Nasiłowska-Włodarek. –Wspomniany program Multi.Life kompleksowo opiekuje różnorodne potrzeby wellbeingowe zespołów – od profilaktyki zdrowia psychofizycznego, obejmującej konsultacje z ekspertami, m.in. z zakresu psychologii, po rozwój i liczne kursy wzmacniające kompetencje osobiste i zawodowe. Rozwiązania systemowe są bardzo ograniczone. Czas oczekiwania na poradę psychoterapeuty czy psychologa w ramach państwowej opieki to średnio 124 dni.

Pracodawcy coraz częściej dostrzegają, że programy profilaktyczne przynoszą wymierne rezultaty – ograniczają absencję, zmniejszają rotację pracowników i poprawiają zaangażowanie zespołów.

– Pracodawcy muszą mieć na uwadze problematykę bezpieczeństwa psychologicznego w miejscu pracy i wdrażać programy profilaktyki wypalenia zawodowego. To jest palący problemem, bo na przykład według badań Lewiatana 33 proc. pracowników w Polsce odczuwa wypalenie zawodowe lub czuje się nim zagrożonych – mówi Kuba Giedrojć, zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan i autor badań, a także ekspert polityk antywypaleniowych.

Zjawisko wypalenia zawodowego WHO od 2022 roku klasyfikuje jako jeden z głównych problemów zdrowia publicznego.

– Budowanie dobrostanu pracownika staje się kluczowym zadaniem pracodawcy. Pracownik, który jest w dobrostanie, jakkolwiek byśmy to rozumieli, jest bardziej skuteczny, ma niższe absencje, dobrze oddziałuje na zespół itd. Natomiast bardzo ważne jest, żeby dobrostan kształtować strategicznie, wdrażać odpowiednie programy, zastanawiać się, jakie są cele w każdej z organizacji, w jakim kierunku te programy powinny ewoluować. Dobrostan sam się nie zbuduje, to wymaga systematycznej pracy – przekonuje Kuba Giedrojć. – Jestem pewien, że z każdym rokiem programy dbające o dobrostan w organizacji to będzie coś, co jest konieczne, i w czasie rozmów rekrutacyjnych będziemy tylko dopytywać, jak one wyglądają i jakie mają komponenty, a nie czy w ogóle są.

O roli tego typu programów w firmach eksperci debatowali w trakcie panelu „Między dziś a jutrem: dobrostan w organizacjach”, który odbył się podczas Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie.

Źródło: Newseria

Zaburzenia psychiczne to jedno z największych wyzwań naszych czasów. Współczesny styl życia, charakteryzujący się szybkim tempem, nadmiernym stresem oraz naciskiem na osiągnięcia zawodowe, sprzyja ich rozwojowi. Jak pokazują wyniki badania „Dobrostan psychiczny w pracy”, przeprowadzonego na zlecenie Nationale-Nederlanden, ponad trzy czwarte ankietowanych uważa, że problemy mentalne często są powiązane ze stresującą pracą. Osoby wykonujące obowiązki zawodowe w złej atmosferze lub pod dużą presją są bardziej na nie narażone – w konsekwencji już co trzeci pracownik chciałby zmienić z tego powodu miejsce zatrudnienia. Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego, przypadający na 10 października, jest dobrą okazją, aby przyjrzeć się bliżej tym wynikom. 

 

Nierówna walka

W ostatnich latach kampanie edukacyjne, działania organizacji pozarządowych i media pomogły zwiększyć wiedzę na temat zdrowia psychicznego. Mimo tego nadal istnieje wiele stereotypów i stygmatyzacji związanej z problemami psychicznymi. Dane dotyczące depresji w Polsce nie są w pełni wiarygodne, ponieważ nie wszyscy zgłaszają się do lekarza, a część chorych leczy się prywatnie i nie chce ujawniać swojej choroby. Z danych NFZ wynika, że w 2021 roku udzielono świadczenia 682 tys. pacjentom z rozpoznaniem depresji jako chorobą główną lub współistniejącą, a w ostatnich 10 latach sprzedaż leków przeciwdepresyjnych wzrosła o 59 proc. Liczby te pokazują, że problem staje się palący i wymaga podjęcia zaawansowanych działań.

Dobrostan psychiczny w miejscu pracy

Szczególnie na samopoczucie wpływa praca – nadgodziny, presja na sukces i brak czasu na odpoczynek mogą prowadzić do wzrostu problemów psychicznych. Już trzy czwarte uczestników badania „Dobrostan psychiczny w pracy” przeprowadzonego na zlecenie Nationale-Nederlanden zgadza się z twierdzeniem, że depresja i zaburzenia lękowe często są powiązane ze stresującą pracą. Nie da się ukryć, zdrowe miejsce pracy to zdrowsza psychika. Przyjazne, wspierające i otwarte środowisko może pomóc w zmniejszeniu stresu, a także poprawieniu ogólnego samopoczucia pracowników. Jest to niezwykle ważne, ponieważ niemal trzy czwarte badanych uważa, że pogarsza się ich zdrowie psychiczne i zwiększa niedostępność specjalistów w tej dziedzinie. Podobny odsetek ankietowanych dostrzega również rosnące ryzyko depresji jako choroby cywilizacyjnej.

Wsparcie psychologiczne jako standard

Trendy wskazują, że pracodawcy coraz częściej poszukują rozwiązań poprawiających dobrobyt w ich firmie. Jednakże, aż 65 proc. Polaków nie czuje, aby kadra zarządzająca starała się zadbać o ich well-being. Co więcej, ponad jedna piąta z tej grupy deklaruje, że ich przełożony nie przeprowadza żadnych działań na rzecz wspierania zdrowia psychicznego. Pracujący mają jednak konkretne oczekiwania – blisko 60 proc. z nich jest zainteresowana dodatkowym ubezpieczeniem obejmującym opiekę psychiatry bądź psychologa.
 

– Warto pamiętać, że nasza psychika jest równie ważna jak zdrowie fizyczne, a promowanie troski o nią to krok w kierunku zdrowszego miejsca pracy. Ubezpieczenia grupowe zapewniają obecnie możliwość zadbania także o dobrostan psychiczny. Na rynku dostępne są już rozwiązania, na przykład nasz dodatek do ubezpieczenia grupowego, które pozwalają pracownikom i ich bliskim kompleksowo zadbać o zdrowie mentalne, oferując pulę konsultacji z psychologiem i psychiatrą. – mówi Anna Kwiatkowska, menedżerka ds. rozwoju produktów grupowych w Nationale-Nederlanden

Zdrowy pracownik to lepszy pracownik

Troska o zdrowie psychiczne procentuje. Pracownicy, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne, są bardziej produktywni oraz zmniejsza się szansa, że doświadczą wypalenia zawodowego i będą myśleli o zmianie pracy. Wypalenie zawodowe jest obecnie poważnym zagrożeniem, które już dwie trzecie pracodawców postrzega jako istotny problem społeczny.
 

– Z przeprowadzonego przez nas badania wynika, że tylko 14 proc. przedstawicieli firm deklaruje podejmowanie działań wspierających zdrowie psychiczne pracowników. Jednakże, te organizacje, które decydują się na taki krok, robią zdecydowanie więcej niż dotychczas: już ponad jedna trzecia z nich oferuje bezpłatne konsultacje psychologiczne. Warto dodać, że ankietowani pracownicy oczekują także tzw. miękkich działań – np. rozmowy, odpowiedniego traktowania czy dobrej atmosfery. Dlatego istotne jest, aby pomoc odbywała się wielotorowo, a troska o zdrowie psychiczne trwała przez cały rok, nie tylko przy okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego. mówi Anna Kwiatkowska, menedżerka ds. rozwoju produktów grupowych w Nationale-Nederlanden

źródło: NN

Helping Hand – pierwsza w Polsce platforma wellbeing i kompleksowego wsparcia psychologicznego obchodzi dwulecie działalności. W tym czasie pozyskała od inwestorów 9 mln zł na rozwój biznesu i nawiązała współpracę z ponad 50 firmami z Polski i zagranicy. Z autorskiej platformy, która pomaga przedsiębiorstwom w tworzeniu przyjaznego i bezpiecznego środowiska pracy oraz wspiera je we wdrażaniu strategii ESG, korzysta już ok. 60 tys. użytkowników. W planach spółki jest wprowadzenie na rynek nowej wersji aplikacji mobilnej. Firma rozważa także debiut na rynku NewConnect.
W ciągu dwóch lat działalności Helping Hand stała się jedną z wiodących platform wsparcia psychologicznego w Polsce. Platforma oferuje m.in. ponad 900 filmów, artykułów i podcastów psychoedukacyjnych, webinary, warsztaty, szkolenia oraz możliwość bezpośredniego kontaktu z ekspertami z wielu dziedzin. Umożliwia też pracownikom korzystanie z indywidualnych sesji terapeutycznych z zachowaniem anonimowości.

Platforma oferuje personalizację treści w oparciu o ankiety wstępnej diagnozy oraz narzędzie do monitorowania samopoczucia i poziomu stresu. Helping Hand testuje także nowoczesne rozwiązania oparte o AI. Wdrożenie ML w celu analizy preferencji i zachowań, pomoże jeszcze skuteczniej dostosowywać materiały do indywidualnych potrzeb oraz przyczyni się do większego zaangażowania użytkowników, a tym samym poprawę ich retencji.

Helping Hand ze swoimi usługami chce trafiać do firm, jako pracodawców i pracowników, którzy doświadczyli m.in. stresu, wypalenia zawodowego czy innych problemów psychologicznych. Zespół ekspercki platformy tworzy obecnie ponad 200 doświadczonych  psychologów i psychoterapeutów.

Działalność Helping Hand opiera się na misji, aby dbałość o dobrostan jednostki stała się nieodłącznym elementem stylu życia. Cieszymy się, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, jak ważna w naszym codziennym i zawodowym życiu jest dobra kondycja psychiczna. Z naszej autorskiej platformy aktualnie korzysta ponad 50 firm, spodziewamy się, że będzie ich coraz więcej. Z badania – „Zdrowie psychiczne na polskim rynku pracy” – wynika, że 96 proc. zatrudnionych w Polsce twierdzi, że pracodawca powinien wspierać ich zdrowie psychiczne. Jest to niezwykle ważne, szczególnie w kontekście coraz wyższych kosztów prezenteizmu oraz absencji – mówi Aleksandra Tokarewicz, członkini zarządu Helping Hand.

Tylko w 2022 roku platforma Helping Hand pozyskała na rozwój ponad 3,9 mln złotych. Środki zostały przeznaczone na budowę nowej wersji technologicznej platformy i tworzenie nowych funkcjonalności, a także na dalszy rozwój narzędzi terapeutycznych i rozbudowę treści. Ponadto w czerwcu br. spółka pozyskała od inwestorów 2 mln zł. Środki te zostaną przeznaczone m.in. na rozbudowę obecnej platformy o nowe funkcje, stworzenie aplikacji mobilnej, rozszerzenie zespołu oraz wzbogacenie platformy o nowe treści eksperckie (w tym w języku angielskim).

Do tej pory firma może pochwalić się współpracą ze znaczącymi podmiotami, które korzystają z jej usług. Są to m.in. MAKRO, DHL, , Cushman & Wakefield, Angelini Pharma czy Teleperformance.

Jednym z filarów Helping Hand jest psychoedukacja, czyli dostarczanie wiedzy psychologicznej oraz konkretnych narzędzi, które pomagają użytkownikom w radzeniu sobie w trudnych sytuacjach. Jednym z nich są Plany Profilaktyczne – unikalne narzędzie wellbeing – zbiór materiałów stworzonych i ułożonych tematycznie przez ekspertów Helping Hand. To pigułka wiedzy w jednym miejscu: szczegółowo omówiona, ukazana kompleksowo, podana w przystępny, przyjazny dla użytkownika sposób. „Kryzys w związku”, „Stres pod kontrolą”, „Problemy emocjonalne dzieci”, to tylko niektóre z Planów Profilaktycznych na platformie.

W 2021 roku spółka HH24, która jest właścicielem i zarządzającą platformą Helping Hand, odnotowała przychody na poziomie 77 tys. zł netto. Rok później wartość ta wzrosła  do kwoty 689 tys. zł netto. W br. zarząd spodziewa się dalszego, znacznego wzrostu przychodów.

Firma cały czas jest w fazie inwestycji w rozwój produktu od strony technologicznej i merytorycznej. Głównym inwestorem, prezesem zarządu oraz współzałożycielem Helping Hand jest Mariusz Kozłowski. Wśród udziałowców Spółki jest m.in. izraelski fundusz Welltech Ventures, inwestujący w innowacyjne spółki z obszaru zdrowia i wellness.

W 2022 roku platforma Helping Hand została laureatem nagrody Fintech Awards 2022 za najlepsze rozwiązanie HRTech. Rok wcześniej otrzymała nagrodę główną Orły Innowacji, w kategorii Rozwiązanie dla dobra wspólnego, przyznawaną przez Rzeczpospolitą.

Dane pokazują, że słaba kondycja psychiczna pracowników kosztuje firmy ponad 6 mld zł rocznie.
– 85 proc. polskich pracowników deklaruje, że doświadcza symptomów wypalenia zawodowego. Pracodawcy są coraz bardziej świadomi, że inwestowanie w dobre samopoczucie pracowników jest kluczowe dla biznesu i przekłada się na poprawę wyników finansowych – komentuje Aleksandra Tokarewicz.

***
Helping Hand to pierwsza w Polsce platforma kompleksowego wsparcia psychologicznego, która została stworzona wspólnie z terapeutami i ekspertami, aby wspierać pracowników i ich rodziny. Obecnie Platforma zawiera ponad 900 materiałów psychoedukacyjnych oraz działa w trzech językach: polskim, angielskim i ukraińskim. Znajdują się na niej treści poświęcone m.in. wsparciu rodziców, radzeniu sobie z emocjami i stresem, budowaniu relacji, wypaleniu zawodowemu czy depresji i stanom lękowym.

źródło: InnerValue

Postępująca cyfryzacja codziennego życia mieszkańców Polski znajduje odzwierciedlenie w rosnącej popularności aplikacji mobilnych wspierających zdrowie oraz dobre samopoczucie. Już niemal siedmiu na dziesięciu mieszkańców Polski monitoruje swój dobrostan za pomocą aplikacji, a ponad połowa korzysta z digitalowych rozwiązań do analizowania parametrów zdrowotnych, wynika z raportu Pacjent przyszłości. Szanse, wyzwania, możliwości, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Kluczowym elementem dla dalszego rozwoju rynku jest nie tylko zwiększanie świadomości cyfrowej mieszkańców Polski, ale również kwestia zaufania potencjalnych użytkowników do aplikacji i ich twórców.

 

W 2022 roku eksperci firmy Deloitte przeprowadzili ankietę wśród 11 tys. użytkowników smartfonów, pochodzących z 11 europejskich krajów. Celem badania było rozpoznanie nawyków oraz trendów związanych z wykorzystaniem produktów cyfrowych z dwóch kategorii: zdrowotnych (healthcare) oraz wspierających samopoczucie (wellbeing). Wśród kilkunastu tysięcy ankietowanych znalazło się 1 tys. respondentów, stanowiących reprezentatywną próbę populacji Polski ze względu na płeć, wiek oraz wielkość miejsca zamieszkania.

Cyfrowe zdrowie Polaków

Jak wskazują autorzy raportu, znaczna część badanych Polaków używa przynajmniej jednej aplikacji wellbeing lub zdrowotnej: odpowiednio 68 i 53 proc. ankietowanych. Najpopularniejsze są rozwiązania służące do monitorowania aktywności fizycznej. Z tego typu produktów, umożliwiających m.in. pomiar liczby wykonanych kroków czy spalonych kalorii, korzysta 50 proc. badanych mieszkańców Polski. Jedna czwarta respondentów stosuje aplikacje przeznaczone do treningu fizycznego, a niewiele mniejszy odsetek (24 proc.) monitoruje swój sen w smartfonie. Wśród obecnych użytkowników aplikacji zdrowotnych najpopularniejsze są te dostarczane przez publiczną opiekę zdrowotną (24 proc.) oraz apteki (23 proc.).

Pacjent XXI wieku szanse, wyzwania i możliwości – raport Deloitte Digital

Raport zespołu Deloitte Digital “Pacjent XXI wieku szanse, wyzwania i możliwości” pokazuje najbardziej pożądane aplikacje przez pacjenta przyszłości oraz za jakie aplikacje wspierającej troskę o zdrowie jest chętny zapłacić.

Publicznie dostępne dane wskazują, że Polacy coraz częściej sięgają po rozwiązania cyfrowe, które wspierają dbanie o zdrowie. Mieszkańcy naszego kraju coraz bardziej zdają sobie sprawę z korzyści płynących z digitalizacji opieki medycznej i z większą chęcią dbają o swoje samopoczucie. Co więcej, rośnie odsetek osób deklarujących pełną otwartość na cyfryzację, który w 2022 r. wyniósł aż 63 proc – o 6 pkt. proc. więcej niż rok wcześniej. To pokazuje, że rynek cyfrowych aplikacji zdrowotnych może w najbliższym czasie doświadczyć dynamicznego – mówi Jan Michalski, partner, Digital CE Leader, Deloitte.

W przypadku polskiego rynku, zależność między stopniem wykorzystania prozdrowotnych aplikacji mobilnych jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia zainteresowania stanem zdrowia u przedstawicieli poszczególnych grup wiekowych. Główną przyczyną takiego stanu ma być to, że aplikacje mobilne są najbardziej popularne wśród młodszych pokoleń, których przedstawiciele rzadziej chorują, przez co podejmują mniejszy wysiłek, aby zadbać o swoje zdrowie. Jednocześnie grupa najbardziej chorująca to osoby z tzw. pokolenia. „baby boomers”, znacznie rzadziej korzystającego z aplikacji monitorujących stan zdrowia oraz samopoczucia. Eksperci zaznaczają, że w związku z rosnącą świadomością cyfrową polskiego społeczeństwa i postępującym dostępem do technologii oraz starzeniem się zaawansowanych cyfrowo generacji, w kolejnych latach może nastąpić wyraźny wzrost wykorzystania aplikacji prozdrowotnych.

Poza skłonnością do korzystania z technologii w codziennym życiu kluczowym czynnikiem rozwoju rynku aplikacji mobilnych dla zdrowia jest kwestia zaufania użytkowników do tego typu rozwiązań. W Polsce użytkownicy produktów cyfrowych z każdej grupy wiekowej najchętniej powierzają swoje dane medyczne placówkom medycznym oraz laboratoriom, rzadziej start-upom oraz firmom Big Tech. Z drugiej strony, przedstawiciele generacji baby boomers są bardziej skłonni zaufać instytucjom publicznym niż osoby z pokolenia Z, które większym zaufaniem darzą rozwiązania oferowane przez sektor prywatny.

Aplikacje – tak, płatność – niekoniecznie

Najbardziej preferowanym rodzajem aplikacji są narzędzia służące monitorowaniu aktywności. Chociaż taką aplikację ma obecnie zainstalowaną co drugi respondent ankiety, to zapotrzebowanie na nowe rozwiązania tego typu zgłasza ponad 80 proc. obecnych użytkowników i 47 proc. tych osób, które na razie nie korzystają z aplikacji mobilnych służących zdrowiu i samopoczuciu. Najbardziej pożądanymi aplikacjami zdrowotnymi są te umożliwiające zakupy w aptekach.

Jednym z weryfikowanych w ramach ankiety obszarów była skłonność potencjalnych użytkowników do dokonywania opłat za korzystanie z aplikacji mobilnych. Odsetek osób, które na razie nie stosują prozdrowotnych rozwiązań cyfrowych , ale są skłonne zainstalować tego typu produkt, wynosi 65 proc. Co piąty nowy użytkownik jest skłonny zapłacić za korzystanie z aplikacji mobilnych.

Jednym z największych wyzwań dla producentów aplikacji mobilnych jest monetyzacja oferowanych usług. Podczas gdy zachęcenie obecnych użytkowników do przeznaczenia części swojego budżetu na korzystanie z cyfrowych rozwiązań jest łatwiejsze, przekonanie do tego osób, które nie znają danego produktu wymaga znacznie więcej wysiłku. Z tego względu producenci rozwiązań mobilnych dla zdrowia prawdopodobnie nadal będą oferować swoje produkty w dwóch wersjach: darmowej i płatnej – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider praktyki Life Sciences & Health Care, Deloitte.

Polska a inne kraje

Z danych zebranych od respondentów pochodzących z 11 europejskich krajów wynika, że w każdym z badanych państw odsetek zainteresowanych nowymi aplikacjami prozdrowotnymi jest wysoki. W Polsce osoby skłonne zainstalować kolejną aplikację stanowią niemal 9 na 10 badanych, natomiast zainteresowanie nowymi aplikacjami zdrowotnymi zgłasza 77 proc. ankietowanych. Średnie zapotrzebowanie na digitalowe innowacje wspierające zarówno wellbeing, jak i zdrowie w badanych krajach przekracza 60 proc. ogółu populacji. Najwięcej chętnych na produkty cyfrowe znajduje się w Turcji i Słowacji, gdzie osoby zainteresowane stanowią ponad 90 proc. uczestników ankiety. Najmniejsze zapotrzebowanie deklarują z kolei Francuzi oraz Niemcy. Cyfrowe innowacje umożliwiające troskę o dobrostan interesują odpowiednio 81 i 79 proc. ankietowanych, natomiast nowe produkty dedykowane ochronie zdrowia interesują 69 proc. respondentów z Francji oraz 61 proc. z Niemiec.

Według autorów raportu taki rozkład odpowiedzi może wynikać z tego, że obydwa kraje charakteryzują się jednymi z najwyższych poziomów dojrzałości cyfrowej, co wskazywałoby na znaczne wysycenie rynku aplikacji. Co więcej, w niemal wszystkich badanych krajach zainteresowanie kolejną aplikacją wspierającą samopoczucie jest wyższe niż ma to miejsce w przypadku zdrowotnych produktów cyfrowych. Największe różnice widać w Niemczech (18 p.p.) oraz w Austrii (17 p.p.).

Rozkład odpowiedzi pozyskanych w krajach europejskich pokazuje, jak istotna dla rozwoju segmentu aplikacji służących ochronie zdrowia oraz trosce o samopoczucie jest dojrzałość cyfrowa danego państwa. Im bardziej rozwinięty cyfrowo rynek, tym trudniej pozyskać chętnych na nowe aplikacje, ponieważ wiele obszarów związanych ze zdrowiem jest już po prostu zagospodarowanych. Widoczna różnica w zapotrzebowaniu na produkty typu wellbeing i zdrowotne może z kolei wynikać z tego, że obywatele dojrzałych cyfrowo państw są bardziej samoświadomi. W efekcie częściej sięgają oni po rozwiązania służące aktywności fizycznej, monitorowaniu snu czy mówiąc ogólniej dbające o ich dobrostan – mówi Paweł Kuśmierowski, partner associate, Life Sciences& Health Care, Deloitte.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

źródło: Deloitte

– Po bardzo trudnych doświadczeniach związanych z  pandemią koronawirusa chcemy zapewniać naszym pacjentom jak najlepszy powrót do pełnej aktywności: fizycznej, psychicznej, społecznej i zawodowej. Rozwijanie obszaru medycyny stylu życia pomaga w realizacji tego celu, jak i pozostaje spójne z naszym podejściem do kwestii zdrowia i wellbeingu – mówi lek. Patryk Poniewierza, Dyrektor ds. Medycznych w Medicover w Polsce.

„Medycyna Stylu Życia” wydaje się dość pojemnym hasłem. Jak do tego zagadnienia podchodzi Medicover?

W Medicover na kwestię medycyny stylu życia patrzymy dwojako. Z jednej strony pod tym pojęciem kryje się konkretny model opieki nad pacjentem, oparty na ścisłej współpracy na linii: lekarz-specjalista medycyny stylu życia, health coach. Z drugiej strony, to hasło oznacza dla nas poświęcanie większej uwagi zagadnieniu „zmiany stylu życia”, jako sposobowi na profilaktykę i leczenie wielu schorzeń, a tym samym wydłużenie życia. Teraz szczególnie, po bardzo trudnych doświadczeniach związanych z pandemią koronawirusa chcemy zapewniać naszym pacjentom jak najlepszy powrót do pełnej aktywności: fizycznej, psychicznej, społecznej i zawodowej. Rozwijanie obszaru medycyny stylu życia pomaga w realizacji tego celu, jak i pozostaje spójne z naszym podejściem do kwestii zdrowia i wellbeingu.

Czym zatem zajmuje się lekarz medycyny stylu życia?

Lekarz medycyny stylu życia, w relacji z pacjentem, poza postępowaniem zgodnym ze sztuką i aktualną wiedzą medyczną, patrzy na stan zdrowia pacjenta w sposób holistyczny – analizuje jego indywidualne uwarunkowania, nawyki, stara się projektować „zdrowsze alternatywy” na wielu płaszczyznach życia – od sportu i aktywności fizycznej, przez dietę, zdrowie seksualne, po higienę psychiczną. Mamy więc solidną podstawę medyczną – tak, jak do tej pory, ale dochodzi do tego szersze, świeższe, po prostu inne spojrzenie na potrzeby i charakterystykę indywidualnego pacjenta.

A jak do takiego podejścia ustosunkowują się dotychczas sami pacjenci?

Obserwujemy rosnące zainteresowanie takim właśnie podejściem. Wielu z nas – lekarzy – często zauważa, że coraz więcej pacjentów pragnie poprawić stan swojego zdrowia, zadbać o ogólną formę – i to najlepiej bez uciekania się do farmakoterapii lub przy ograniczeniu jej do minimum. Nasza inicjatywa odpowiada na te potrzeby i reprezentuje pożądane w dzisiejszych czasach bardziej zintegrowane podejście do kwestii zdrowia, czy mówiąc z angielska – lifestyle managementu.

Jak można zostać lekarzem medycyny stylu życia?

W Medicover bardzo poważnie podchodzimy do kwestii ustawicznego kształcenia. Nasi ludzie chcą poszerzać kompetencje, rozwijać kwalifikacje, a omawiany tu obszar medycyny stylu życia to doskonałe pole do rozwoju –  jako lekarz, i jako człowiek. Zacznę od tego, że medycyny stylu życia może zostać w zasadzie każdy lekarz. Są jednak specjalności, które naturalnie się z tym nowym obszarem komponują, jak np. : medycyna rodzinna, interna, pediatria, kardiologia, medycyna sportowa i psychiatria.
W naszej firmie lekarzem medycyny stylu życia może być lekarz dowolnej specjalizacji (bądź w trakcie), który odbył szkolenie z tego obszaru i nabył kompetencje w zakresie kompleksowej zmiany codziennych nawyków pacjentów.

A zatem potrzebne jest dodatkowe szkolenie?

Dużą rolą w rozwoju w medycynie stylu życia jest wymiana know-how między lekarzami, co można uznać jako peer mentoring. Oprócz wymiany wiedzy i doświadczeń między lekarzami Medicover – niejako na zasadzie konsylium – ważne jest gruntowne szkolenie. W tym obszarze korzystamy ze wsparcia Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia, które prowadzi szkolenia zakończone certyfikacją. Podczas takiego kursu odbywają się wykłady prowadzone przez prelegentów różnych specjalności – m.in.: psychologów, dietetyków, trenerów fitnessu medycznego oraz, oczywiście, doświadczonych lekarzy medycyny stylu życia. Program szkolenia koncentruje się na profilaktyce i leczeniu chorób przewlekłych, chorób cywilizacyjnych poprzez prezentację narzędzi i technik pracy z pacjentem w duchu zmieniania nawyków.  Do tej pory z tej szansy rozwoju w naszej firmie skorzystało XX specjalistów, ale zainteresowanie tym kierunkiem stale rośnie.

Jak rozwój nowego obszaru wpłynie na jakość leczenia pacjenta w Polsce?

Nie jest tajemnicą, że wiele najistotniejszych problemów zdrowotnych, również w naszym kraju, takich, jak: nadwaga i otyłość, nadciśnienie, uzależnienia od używek, miażdżyca, czy cukrzyca, ma ścisły związek z codziennymi, wzmocnionymi przez lata nawykami. Medycyna stylu życia pozwala wykonywać jeszcze bardziej pogłębiony wywiad z pacjentem, dokładniej analizować zdrowotne wyzwania, projektować i wdrażać celowane plany lecznicze i efektywniej monitorować postępy. A te ostatnie, bardzo konkretne, można zaobserwować już w krótkim czasie po rozpoczęciu procesu. W dłuższej, wieloletniej perspektywie, medycyna stylu życia to szansa na istotne poprawienie stanu zdrowia Polaków i zaszczepienie zdrowych nawyków kolejnym pokoleniom.

Jakie są dalsze kroki Medicover w rozwoju medycyny stylu życia?

Jak wspomniałem, kontynuujemy szkolenia zakończone certyfikacją wraz z Polskim Towarzystwem Medycyny Stylu Życia, ale przed nami ogólnodostępna konferencja dla lekarzy, która odbędzie się już 17 września, a której program będzie poświęcony zagadnieniom związanym z medycyną stylu życia.
Zaproszeni liczni i uznani prelegenci przedstawią tematy związane m.in. z opieką zdrowotną nad pacjentami z chorobami wynikającymi ze stylu życia, a także z chorobami zakaźnymi, ze szczepieniami oraz zdrowiem psychicznym. Wierzę, że konferencja będzie potężnym „zastrzykiem” wiedzy merytorycznej dla wszystkich medyków, stąd bardzo zapraszam do rejestracji i uczestnictwa!

Kliknij, aby się zarejestrować!

źródło: Medicover

– Po bardzo trudnych doświadczeniach związanych z  pandemią koronawirusa chcemy zapewniać naszym pacjentom jak najlepszy powrót do pełnej aktywności: fizycznej, psychicznej, społecznej i zawodowej. Rozwijanie obszaru medycyny stylu życia pomaga w realizacji tego celu, jak i pozostaje spójne z naszym podejściem do kwestii zdrowia i wellbeingu – mówi lek. Patryk Poniewierza, Dyrektor ds. Medycznych w Medicover w Polsce.

„Medycyna Stylu Życia” wydaje się dość pojemnym hasłem. Jak do tego zagadnienia podchodzi Medicover?

W Medicover na kwestię medycyny stylu życia patrzymy dwojako. Z jednej strony pod tym pojęciem kryje się konkretny model opieki nad pacjentem, oparty na ścisłej współpracy na linii: lekarz-specjalista medycyny stylu życia, health coach. Z drugiej strony, to hasło oznacza dla nas poświęcanie większej uwagi zagadnieniu „zmiany stylu życia”, jako sposobowi na profilaktykę i leczenie wielu schorzeń, a tym samym wydłużenie życia. Teraz szczególnie, po bardzo trudnych doświadczeniach związanych z pandemią koronawirusa chcemy zapewniać naszym pacjentom jak najlepszy powrót do pełnej aktywności: fizycznej, psychicznej, społecznej i zawodowej. Rozwijanie obszaru medycyny stylu życia pomaga w realizacji tego celu, jak i pozostaje spójne z naszym podejściem do kwestii zdrowia i wellbeingu.

Czym zatem zajmuje się lekarz medycyny stylu życia?

Lekarz medycyny stylu życia, w relacji z pacjentem, poza postępowaniem zgodnym ze sztuką i aktualną wiedzą medyczną, patrzy na stan zdrowia pacjenta w sposób holistyczny – analizuje jego indywidualne uwarunkowania, nawyki, stara się projektować „zdrowsze alternatywy” na wielu płaszczyznach życia – od sportu i aktywności fizycznej, przez dietę, zdrowie seksualne, po higienę psychiczną. Mamy więc solidną podstawę medyczną – tak, jak do tej pory, ale dochodzi do tego szersze, świeższe, po prostu inne spojrzenie na potrzeby i charakterystykę indywidualnego pacjenta.

A jak do takiego podejścia ustosunkowują się dotychczas sami pacjenci?

Obserwujemy rosnące zainteresowanie takim właśnie podejściem. Wielu z nas – lekarzy – często zauważa, że coraz więcej pacjentów pragnie poprawić stan swojego zdrowia, zadbać o ogólną formę – i to najlepiej bez uciekania się do farmakoterapii lub przy ograniczeniu jej do minimum. Nasza inicjatywa odpowiada na te potrzeby i reprezentuje pożądane w dzisiejszych czasach bardziej zintegrowane podejście do kwestii zdrowia, czy mówiąc z angielska – lifestyle managementu.

Jak można zostać lekarzem medycyny stylu życia?

W Medicover bardzo poważnie podchodzimy do kwestii ustawicznego kształcenia. Nasi ludzie chcą poszerzać kompetencje, rozwijać kwalifikacje, a omawiany tu obszar medycyny stylu życia to doskonałe pole do rozwoju –  jako lekarz, i jako człowiek. Zacznę od tego, że medycyny stylu życia może zostać w zasadzie każdy lekarz. Są jednak specjalności, które naturalnie się z tym nowym obszarem komponują, jak np. : medycyna rodzinna, interna, pediatria, kardiologia, medycyna sportowa i psychiatria.
W naszej firmie lekarzem medycyny stylu życia może być lekarz dowolnej specjalizacji (bądź w trakcie), który odbył szkolenie z tego obszaru i nabył kompetencje w zakresie kompleksowej zmiany codziennych nawyków pacjentów.

A zatem potrzebne jest dodatkowe szkolenie?

Dużą rolą w rozwoju w medycynie stylu życia jest wymiana know-how między lekarzami, co można uznać jako peer mentoring. Oprócz wymiany wiedzy i doświadczeń między lekarzami Medicover – niejako na zasadzie konsylium – ważne jest gruntowne szkolenie. W tym obszarze korzystamy ze wsparcia Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia, które prowadzi szkolenia zakończone certyfikacją. Podczas takiego kursu odbywają się wykłady prowadzone przez prelegentów różnych specjalności – m.in.: psychologów, dietetyków, trenerów fitnessu medycznego oraz, oczywiście, doświadczonych lekarzy medycyny stylu życia. Program szkolenia koncentruje się na profilaktyce i leczeniu chorób przewlekłych, chorób cywilizacyjnych poprzez prezentację narzędzi i technik pracy z pacjentem w duchu zmieniania nawyków.  Do tej pory z tej szansy rozwoju w naszej firmie skorzystało XX specjalistów, ale zainteresowanie tym kierunkiem stale rośnie.

Jak rozwój nowego obszaru wpłynie na jakość leczenia pacjenta w Polsce?

Nie jest tajemnicą, że wiele najistotniejszych problemów zdrowotnych, również w naszym kraju, takich, jak: nadwaga i otyłość, nadciśnienie, uzależnienia od używek, miażdżyca, czy cukrzyca, ma ścisły związek z codziennymi, wzmocnionymi przez lata nawykami. Medycyna stylu życia pozwala wykonywać jeszcze bardziej pogłębiony wywiad z pacjentem, dokładniej analizować zdrowotne wyzwania, projektować i wdrażać celowane plany lecznicze i efektywniej monitorować postępy. A te ostatnie, bardzo konkretne, można zaobserwować już w krótkim czasie po rozpoczęciu procesu. W dłuższej, wieloletniej perspektywie, medycyna stylu życia to szansa na istotne poprawienie stanu zdrowia Polaków i zaszczepienie zdrowych nawyków kolejnym pokoleniom.

Jakie są dalsze kroki Medicover w rozwoju medycyny stylu życia?

Jak wspomniałem, kontynuujemy szkolenia zakończone certyfikacją wraz z Polskim Towarzystwem Medycyny Stylu Życia, ale przed nami ogólnodostępna konferencja dla lekarzy, która odbędzie się już 17 września, a której program będzie poświęcony zagadnieniom związanym z medycyną stylu życia.
Zaproszeni liczni i uznani prelegenci przedstawią tematy związane m.in. z opieką zdrowotną nad pacjentami z chorobami wynikającymi ze stylu życia, a także z chorobami zakaźnymi, ze szczepieniami oraz zdrowiem psychicznym. Wierzę, że konferencja będzie potężnym „zastrzykiem” wiedzy merytorycznej dla wszystkich medyków, stąd bardzo zapraszam do rejestracji i uczestnictwa!

Kliknij, aby się zarejestrować!

źródło: Medicover

Samopoczucie zatrudnionych osób wpływa na jakość ich pracy. Jak wynika z badania „People at Work 2022: A Global Workforce” firmy ADP, 4 na 10 Polaków (43,96 proc.) uważa, że ich praca cierpi z powodu złego stanu psychicznego. Jednocześnie, co drugi ankietowany przyznaje, że nie czuje się wspierany przez swojego przełożonego (48,77 proc.).   
Pandemia pogłębiła problem
Czas pandemii i związana z nim izolacja znacznie wpłynęły na stan psychiczny Polaków i efektywność ich pracy. Firma ADP, globalny lider w usługach karowo-płacowych, przeprowadziła badanie na blisko 33 tysiącach pracowników z 17 krajów na całym świecie, w którym sprawdziła, jak samopoczucie psychiczne wpływa na efektywność wykonywania obowiązków zawodowych. Z raportu „People at Work 2022: A Global Workforce View” wynika, że w skali globalnej aż 53,26 proc. pracowników przyznaje, że ich praca cierpi z powodu złego stanu psychicznego. W Polsce takiego zdania jest 43,96 proc. zatrudnionych.
 
Kwestia zdrowia psychicznego wciąż pozostaje jednak obojętna w oczach wielu przełożonych. Z raportu ADP wynika, że prawie co drugi Polak (48,77 proc.) nie czuje się wspierany przez swojego menedżera w kwestii zdrowia psychicznego w pracy. 1/3 ankietowanych (30,33 proc.) twierdzi także, że jego pracodawca nie zrobił nic, by zadbać o jego równowagę psychiczną w czasie pandemii.
 
– Ponadprzeciętna absencja, gorsza efektywność w pracy lub brak motywacji to sygnały, że dzieje się coś niedobrego. Nieszczęśliwy pracownik, to nieefektywny pracownik – zaznacza Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – Dzięki rozmowom, ewaluacji postępów w pracy i wyników, możemy nie tylko ograniczyć absencję osób zatrudnionych, ale przede wszystkim sukcesywnie zwiększać ich zaangażowanie. Dobrym sposobem jest też włączenie pracownika w życie firmy, np. poprzez tworzenie silnej kultury organizacyjnej, scalanej przez wspólne wartości, cele i dobre relacje – dodaje Barbachowska.
 
Ludzie lubią być doceniani. Zwykła uprzejmość czy proste podziękowanie za ich codzienną pracę, wpływa na większe zadowolenie, a także motywuje do dalszego działania. Pozytywne nastawienie do wykonywanych obowiązków sprawia, że pracownicy mają więcej energii, identyfikują się ze swoim miejscem pracy, częściej także są bardziej lojalni wobec pracodawcy – komentuje Sylwia Wysocka-Sollich, psycholog Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego w Gdańsku. – Zadowolenie wpływa także na większą odporność psychiczną u pracownika, który lepiej radzi sobie ze stresem w życiu zawodowym, a także w prywatnym. Nie zapominajmy, że zadowolenie z pracy stanowi ważny czynnik rozwoju każdego dorosłego człowieka – dodaje psycholog.
 
Prawo do bycia offline
Home office, workation, praca hybrydowa – pandemia pokazała, że zmiany w Kodeksie pracy są koniecznością. Szczególnie ważne stało się to ze względu na nieumiejętne rozgraniczenie przez pracowników życia prywatnego od zawodowego. Z raportu „People at Work 2022: A Global Workforce View” wynika, że lokalnie przełożeni zaczęli już teraz praktykować ten trend. ¼ polskich pracowników (25,76 proc.) twierdzi, że ich przełożeni wprowadzili jeszcze w trakcie pandemii, prawo do bycia offline, czyli nieodbierania telefonów służbowych i odpisywania na wiadomości e-mail po wyznaczonych godzinach pracy.
 
– Formalnie w polskim prawie nie istnieją żadne, szczególne regulacje dot. ściśle prawa do bycia offline (prawo do wyłączenia się). Polskie Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej w odpowiedzi na interpelację poselską nr 31956 (z dnia 22.03.2022 r.), wyjaśniło, że cyt. „w świetle przepisów Kodeksu pracy pracownik jest obowiązany pozostawać w dyspozycji pracodawcy tylko w czasie pracy, tj. w godzinach pracy wynikających z jego rozkładu czasu pracy. Poza takimi godzinami pracy pracodawca może polecić pracownikowi wyłącznie pracę nadliczbową albo zobowiązać pracownika do pełnienia dyżuru, z uwzględnieniem wymaganych przepisami Kodeksu pracy okresów odpoczynku dobowego i tygodniowego pracownika. Ponadto, zarówno wykonywanie pracy nadliczbowej, jak i pełnienie dyżuru (z wyjątkiem dyżuru domowego) podlega rekompensacie. W konsekwencji, pracownik nie pozostając w dyspozycji pracodawcy w ramach godzin pracy wynikających z jego rozkładu czasu pracy, pracy nadliczbowej bądź dyżuru, nie ma obowiązku pozostawania w kontakcie z pracodawcą, w tym za pośrednictwem różnego rodzaju środków komunikacji elektronicznej, w celu wykonywania pracy…” – komentuje Tomasz Czerkies, radca prawny ADP Polska. – Zatem można wysnuć tezę, że w najbliższym czasie regulacje dot. uszczegółowienia prawa do wyłączenia się nie będą przedmiotem prac polskiego Parlamentu. W tej sytuacji każdy pracodawca, który chociażby zamierza minimalizować ryzyka związane z ewentualnymi roszczeniami pracowników, powinien w ramach własnej organizacji przemyśleć, a następnie wprowadzić regulacje, które będą definiowały uprawnienia pracodawcy i pracownika w tym zakresie. Podstawą zaś tych regulacji mogą być przepisy polskiego Kodeksu pracy, które dość jednoznacznie ustanawiają ramy czasowe pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy – dodaje radca prawny.
 
źródło: ADP
Samopoczucie zatrudnionych osób wpływa na jakość ich pracy. Jak wynika z badania „People at Work 2022: A Global Workforce” firmy ADP, 4 na 10 Polaków (43,96 proc.) uważa, że ich praca cierpi z powodu złego stanu psychicznego. Jednocześnie, co drugi ankietowany przyznaje, że nie czuje się wspierany przez swojego przełożonego (48,77 proc.).   
Pandemia pogłębiła problem
Czas pandemii i związana z nim izolacja znacznie wpłynęły na stan psychiczny Polaków i efektywność ich pracy. Firma ADP, globalny lider w usługach karowo-płacowych, przeprowadziła badanie na blisko 33 tysiącach pracowników z 17 krajów na całym świecie, w którym sprawdziła, jak samopoczucie psychiczne wpływa na efektywność wykonywania obowiązków zawodowych. Z raportu „People at Work 2022: A Global Workforce View” wynika, że w skali globalnej aż 53,26 proc. pracowników przyznaje, że ich praca cierpi z powodu złego stanu psychicznego. W Polsce takiego zdania jest 43,96 proc. zatrudnionych.
 
Kwestia zdrowia psychicznego wciąż pozostaje jednak obojętna w oczach wielu przełożonych. Z raportu ADP wynika, że prawie co drugi Polak (48,77 proc.) nie czuje się wspierany przez swojego menedżera w kwestii zdrowia psychicznego w pracy. 1/3 ankietowanych (30,33 proc.) twierdzi także, że jego pracodawca nie zrobił nic, by zadbać o jego równowagę psychiczną w czasie pandemii.
 
– Ponadprzeciętna absencja, gorsza efektywność w pracy lub brak motywacji to sygnały, że dzieje się coś niedobrego. Nieszczęśliwy pracownik, to nieefektywny pracownik – zaznacza Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – Dzięki rozmowom, ewaluacji postępów w pracy i wyników, możemy nie tylko ograniczyć absencję osób zatrudnionych, ale przede wszystkim sukcesywnie zwiększać ich zaangażowanie. Dobrym sposobem jest też włączenie pracownika w życie firmy, np. poprzez tworzenie silnej kultury organizacyjnej, scalanej przez wspólne wartości, cele i dobre relacje – dodaje Barbachowska.
 
Ludzie lubią być doceniani. Zwykła uprzejmość czy proste podziękowanie za ich codzienną pracę, wpływa na większe zadowolenie, a także motywuje do dalszego działania. Pozytywne nastawienie do wykonywanych obowiązków sprawia, że pracownicy mają więcej energii, identyfikują się ze swoim miejscem pracy, częściej także są bardziej lojalni wobec pracodawcy – komentuje Sylwia Wysocka-Sollich, psycholog Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego w Gdańsku. – Zadowolenie wpływa także na większą odporność psychiczną u pracownika, który lepiej radzi sobie ze stresem w życiu zawodowym, a także w prywatnym. Nie zapominajmy, że zadowolenie z pracy stanowi ważny czynnik rozwoju każdego dorosłego człowieka – dodaje psycholog.
 
Prawo do bycia offline
Home office, workation, praca hybrydowa – pandemia pokazała, że zmiany w Kodeksie pracy są koniecznością. Szczególnie ważne stało się to ze względu na nieumiejętne rozgraniczenie przez pracowników życia prywatnego od zawodowego. Z raportu „People at Work 2022: A Global Workforce View” wynika, że lokalnie przełożeni zaczęli już teraz praktykować ten trend. ¼ polskich pracowników (25,76 proc.) twierdzi, że ich przełożeni wprowadzili jeszcze w trakcie pandemii, prawo do bycia offline, czyli nieodbierania telefonów służbowych i odpisywania na wiadomości e-mail po wyznaczonych godzinach pracy.
 
– Formalnie w polskim prawie nie istnieją żadne, szczególne regulacje dot. ściśle prawa do bycia offline (prawo do wyłączenia się). Polskie Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej w odpowiedzi na interpelację poselską nr 31956 (z dnia 22.03.2022 r.), wyjaśniło, że cyt. „w świetle przepisów Kodeksu pracy pracownik jest obowiązany pozostawać w dyspozycji pracodawcy tylko w czasie pracy, tj. w godzinach pracy wynikających z jego rozkładu czasu pracy. Poza takimi godzinami pracy pracodawca może polecić pracownikowi wyłącznie pracę nadliczbową albo zobowiązać pracownika do pełnienia dyżuru, z uwzględnieniem wymaganych przepisami Kodeksu pracy okresów odpoczynku dobowego i tygodniowego pracownika. Ponadto, zarówno wykonywanie pracy nadliczbowej, jak i pełnienie dyżuru (z wyjątkiem dyżuru domowego) podlega rekompensacie. W konsekwencji, pracownik nie pozostając w dyspozycji pracodawcy w ramach godzin pracy wynikających z jego rozkładu czasu pracy, pracy nadliczbowej bądź dyżuru, nie ma obowiązku pozostawania w kontakcie z pracodawcą, w tym za pośrednictwem różnego rodzaju środków komunikacji elektronicznej, w celu wykonywania pracy…” – komentuje Tomasz Czerkies, radca prawny ADP Polska. – Zatem można wysnuć tezę, że w najbliższym czasie regulacje dot. uszczegółowienia prawa do wyłączenia się nie będą przedmiotem prac polskiego Parlamentu. W tej sytuacji każdy pracodawca, który chociażby zamierza minimalizować ryzyka związane z ewentualnymi roszczeniami pracowników, powinien w ramach własnej organizacji przemyśleć, a następnie wprowadzić regulacje, które będą definiowały uprawnienia pracodawcy i pracownika w tym zakresie. Podstawą zaś tych regulacji mogą być przepisy polskiego Kodeksu pracy, które dość jednoznacznie ustanawiają ramy czasowe pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy – dodaje radca prawny.
 
źródło: ADP