Medicalpress
Upalne letnie dni, kiedy termometr wskazywał ponad 30℃, dla niektórych są miłym wspomnieniem, podczas gdy innym kojarzą się z największym koszmarem. Tych drugich jeszcze bardziej zaskoczy fakt, że ludzie korzystający z sauny znoszą temperatury wynoszące nawet do 110℃! Jakie są korzyści saunowania, a jakie zagrożenia czyhają za tą popularną w ostatnim czasie formą spędzania czasu?
Jak reaguje nasze ciało?
 
Temperatura ciała 38-39℃ podczas choroby to jawny sygnał, że najwyższy czas sięgnąć po leki zbijające gorączkę. Jednak to właśnie takie temperatury może osiągnąć organizm człowieka podczas pobytu w saunie. Stan ten wywołuje szereg reakcji, z których niektóre zaobserwujemy również podczas gorączki. Przede wszystkim połączenie ciepła i dużej wilgotności powietrza skutkuje wzmożonym wydzielaniem potu, wraz z którym tracimy wodę. Pojawia się również szybszy i pogłębiony oddech – płuca próbują w ten sposób pozbyć się nadmiaru ciepła z organizmu, a wzrost temperatury ciała o 1℃ powoduje przyspieszenie akcji serca nawet o 20 uderzeń na minutę. Ponadto naczynia krwionośne skóry ulegają rozszerzeniu – to kolejny sposób naszego ciała na walkę z przegrzaniem. Nasuwa się pytanie, kto w tej walce odnosi większe zwycięstwo i czy pobyt w saunie jest warty ryzyka?
 
Plusy saunowania
 
Istnieje wiele doniesień na temat zbawiennych właściwości sauny, z których część jest potwierdzona badaniami naukowymi, a część nie jest jeszcze do końca wyjaśniona. Liczne badania wykazują, że podczas pobytu w saunie organizm traci spore ilości sodu. Biorąc pod uwagę jego rolę w rozwoju nadciśnienia tętniczego, ta zależność z pewnością potwierdza pozytywny wpływ sauny na układ krążenia. Ponadto, przyspieszenie akcji serca powoduje lepsze dokrwienie innych narządów organizmu. Działanie relaksujące sauny również nie podlega wszelkim wątpliwościom – dla wielu osób jest to sposób poradzenia sobie ze szkodliwym dla zdrowia stresem i przemęczeniem. Pojawiają się też doniesienia o wpływie na zmniejszenie napięcia mięśni, poprawie ruchomości i zmniejszeniu bóli stawów, za co saunę uwielbiają osoby z chorobami reumatycznymi. Kilka innych badań wskazuje na mniejszą zapadalność na przeziębienia i zapalenie płuc u osób regularnie korzystających z sauny, a bardziej specjalistyczne testy ujawniły poprawę funkcjonowania śródbłonka, wyściełającego naczynia krwionośne.
 
Ukryte zagrożenia
 
Tak jak wszystko, również saunowanie ma drugą stronę medalu. Nagłe rozszerzenie naczyń krwionośnych i zwiększona akcja serca mogą stać się zbyt dużym obciążeniem dla osób, które zmagają się z chorobami krążenia. Dlatego pacjenci z niestabilną dławicą piersiową, przebytym niedawno zawałem serca lub niekontrolowanym ciśnieniem tętniczym, powinni zachować szczególną ostrożność przy podejmowaniu decyzji o skorzystaniu z sauny. W takim wyborze pomocne jest zasięgnięcie rady lekarza. Utrata dużej ilości wody, jaka wiąże się z dłuższym pobytem w saunie i brak jej właściwego uzupełnienia, jest szczególnie niebezpieczna u dzieci i osób w podeszłym wieku. Wiąże się to również ze wzrostem gęstości krwi, co zwiększa ryzyko zakrzepów. Ostrożność powinny zachować osoby z niedociśnieniem ortostatycznym – nagłe spadki ciśnienia tętniczego po wyjściu z sauny mogą być dla nich szczególnie niebezpieczne.


Autor: Aleksandra Bożym, redakcja Medicalpress, SKN Kardiologii przy 
I Katedrze i Klinice WUM

Źródła:

https://europepmc.org/article/med/3265298

https://www.nature.com/articles/s41371-017-0008-z

https://www.mayoclinicproceedings.org/article/S0025-6196(18)30275-1/fulltext

Upalne letnie dni, kiedy termometr wskazywał ponad 30℃, dla niektórych są miłym wspomnieniem, podczas gdy innym kojarzą się z największym koszmarem. Tych drugich jeszcze bardziej zaskoczy fakt, że ludzie korzystający z sauny znoszą temperatury wynoszące nawet do 110℃! Jakie są korzyści saunowania, a jakie zagrożenia czyhają za tą popularną w ostatnim czasie formą spędzania czasu?
Jak reaguje nasze ciało?
 
Temperatura ciała 38-39℃ podczas choroby to jawny sygnał, że najwyższy czas sięgnąć po leki zbijające gorączkę. Jednak to właśnie takie temperatury może osiągnąć organizm człowieka podczas pobytu w saunie. Stan ten wywołuje szereg reakcji, z których niektóre zaobserwujemy również podczas gorączki. Przede wszystkim połączenie ciepła i dużej wilgotności powietrza skutkuje wzmożonym wydzielaniem potu, wraz z którym tracimy wodę. Pojawia się również szybszy i pogłębiony oddech – płuca próbują w ten sposób pozbyć się nadmiaru ciepła z organizmu, a wzrost temperatury ciała o 1℃ powoduje przyspieszenie akcji serca nawet o 20 uderzeń na minutę. Ponadto naczynia krwionośne skóry ulegają rozszerzeniu – to kolejny sposób naszego ciała na walkę z przegrzaniem. Nasuwa się pytanie, kto w tej walce odnosi większe zwycięstwo i czy pobyt w saunie jest warty ryzyka?
 
Plusy saunowania
 
Istnieje wiele doniesień na temat zbawiennych właściwości sauny, z których część jest potwierdzona badaniami naukowymi, a część nie jest jeszcze do końca wyjaśniona. Liczne badania wykazują, że podczas pobytu w saunie organizm traci spore ilości sodu. Biorąc pod uwagę jego rolę w rozwoju nadciśnienia tętniczego, ta zależność z pewnością potwierdza pozytywny wpływ sauny na układ krążenia. Ponadto, przyspieszenie akcji serca powoduje lepsze dokrwienie innych narządów organizmu. Działanie relaksujące sauny również nie podlega wszelkim wątpliwościom – dla wielu osób jest to sposób poradzenia sobie ze szkodliwym dla zdrowia stresem i przemęczeniem. Pojawiają się też doniesienia o wpływie na zmniejszenie napięcia mięśni, poprawie ruchomości i zmniejszeniu bóli stawów, za co saunę uwielbiają osoby z chorobami reumatycznymi. Kilka innych badań wskazuje na mniejszą zapadalność na przeziębienia i zapalenie płuc u osób regularnie korzystających z sauny, a bardziej specjalistyczne testy ujawniły poprawę funkcjonowania śródbłonka, wyściełającego naczynia krwionośne.
 
Ukryte zagrożenia
 
Tak jak wszystko, również saunowanie ma drugą stronę medalu. Nagłe rozszerzenie naczyń krwionośnych i zwiększona akcja serca mogą stać się zbyt dużym obciążeniem dla osób, które zmagają się z chorobami krążenia. Dlatego pacjenci z niestabilną dławicą piersiową, przebytym niedawno zawałem serca lub niekontrolowanym ciśnieniem tętniczym, powinni zachować szczególną ostrożność przy podejmowaniu decyzji o skorzystaniu z sauny. W takim wyborze pomocne jest zasięgnięcie rady lekarza. Utrata dużej ilości wody, jaka wiąże się z dłuższym pobytem w saunie i brak jej właściwego uzupełnienia, jest szczególnie niebezpieczna u dzieci i osób w podeszłym wieku. Wiąże się to również ze wzrostem gęstości krwi, co zwiększa ryzyko zakrzepów. Ostrożność powinny zachować osoby z niedociśnieniem ortostatycznym – nagłe spadki ciśnienia tętniczego po wyjściu z sauny mogą być dla nich szczególnie niebezpieczne.


Autor: Aleksandra Bożym, redakcja Medicalpress, SKN Kardiologii przy 
I Katedrze i Klinice WUM

Źródła:

https://europepmc.org/article/med/3265298

https://www.nature.com/articles/s41371-017-0008-z

https://www.mayoclinicproceedings.org/article/S0025-6196(18)30275-1/fulltext

Z roku na rok w okresie jesienno-zimowym coraz częściej słyszy się o morsowaniu, czyli krótkich kąpielach w zimnej wodzie. Praktyka ta sięga już starożytnego Egiptu, i wciąż ma tylu samo zwolenników ilu zagorzałych przeciwników. Jak mówi stare polskie powiedzenie: ,,zimna woda zdrowia doda’’ – ale czy na pewno?
,,Fizjologia’’ zimowych kąpieli
 
Co się dzieje w naszym organizmie gdy zanurzamy się w lodowatej wodzie? Pierwszy kontakt – nasze serce przyspiesza, naczynia skórne zwężają się chroniąc nas przed utratą ciepła, wzrasta ciśnienie krwi. Te wszystkie reakcje związane są z nagłym skokiem hormonów ,,walki i ucieczki’’, które próbują zwalczyć swojego przeciwnika – ekstremalnie niską temperaturę. Mięśnie staczają swoją własną batalię o wytworzenie dodatkowego ciepła i zaczynają niekontrolowanie drżeć. Na krótki czas zimowej kąpieli nasz organizm mobilizuje wszystkie swoje siły by nie doprowadzić do niebezpiecznego wyziębienia.
 
Zdrowotne korzyści morsowania
 
Ta walka z zimnem brzmi przerażająco, ale wiele badań dowiodło o jej zbawiennym wpływie na nasze zdrowie, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Morsowanie to przede wszystkim dla wielu jego fanów ogromna dawka pozytywnych emocji i zastrzyk energii na resztę dnia. Przy dłuższej praktyce, ciało adaptuje się do zimna i zyskuje większą tolerancję na chłód. Nasz układ immunologiczny również nie wychodzi z tego bez zysków – morsowanie podnosi odporność na infekcje, a literatura naukowa niejednokrotnie wspomina o mniejszej częstości zachorowań na infekcje górnych dróg oddechowych. Ale to nie koniec benefitów – kontakt z zimną wodą, a następnie ogrzanie organizmu poprawia krążenie krwi, a dla wielu osób jest to sposób na radzenie sobie z bólami związanymi ze schorzeniami reumatycznymi. Dlaczego więc, pomimo tylu dobroczynnych skutków na nasz organizm, morsowanie okiem kardiologa to synonim niebezpieczeństwa?
 
Czy morsowanie jest dla każdego?
 
Odpowiedź na to pytanie jest krótka – zdecydowanie nie. Dlatego każda osoba marząca o zostaniu ,,morsem’’ powinna najpierw skonsultować się z lekarzem, który znając historię chorób i leki zażywane przez pacjenta doradzi czy kąpiel w lodowatej wodzie się opłaci. A cena może być wysoka – taka praktyka niejedną osobę kosztowała zdrowie a nawet życie. Kto więc powinien uważać? Z pewnością osoby cierpiące na choroby układu krążenia. Wspomniane już przyspieszenie bicia serca obciąża narząd, który i tak ma już upośledzoną wydolność, co może doprowadzić do zawału serca. Również wyrzut hormonów stresu towarzyszący takiej kąpieli jest niebezpieczny dla chorujących na serce, powodując groźne dla życia arytmie. Zwężenie naczyń, a co za tym idzie zwiększenie ciśnienia tętniczego, jest zagrożeniem dla osób przewlekle borykających się z problemem nadciśnienia. Również niektóre przyjmowane na stałe leki mogą stać się argumentem na ,,nie’’. Lista przeciwskazań do morsowania jest o wiele dłuższa i nie ogranicza się jedynie do problemów kardiologicznych. Znajdują się na niej też takie schorzenia jak padaczka, borelioza i choroby tarczycy. Z zimowych kąpieli powinny zrezygnować również kobiety w ciąży i osoby starsze.
 
W lodowatej wodzie można znaleźć nie tylko liczne korzyści dla zdrowia, ale również wiele niebezpieczeństw. Dlatego każdy podejmujący morsowanie powinien najpierw udać się do lekarza, bo cenna rada specjalisty może uratować życie.
 
Bibliografia:
  1. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15253480/
  2. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33276648/
Autor: Aleksandra Bożym
Artykuł powstał przy współpracy redakcyjnej ze Studenckim Kołem Naukowym przy I Katedrze i Klinice WUM
Z roku na rok w okresie jesienno-zimowym coraz częściej słyszy się o morsowaniu, czyli krótkich kąpielach w zimnej wodzie. Praktyka ta sięga już starożytnego Egiptu, i wciąż ma tylu samo zwolenników ilu zagorzałych przeciwników. Jak mówi stare polskie powiedzenie: ,,zimna woda zdrowia doda’’ – ale czy na pewno?
,,Fizjologia’’ zimowych kąpieli
 
Co się dzieje w naszym organizmie gdy zanurzamy się w lodowatej wodzie? Pierwszy kontakt – nasze serce przyspiesza, naczynia skórne zwężają się chroniąc nas przed utratą ciepła, wzrasta ciśnienie krwi. Te wszystkie reakcje związane są z nagłym skokiem hormonów ,,walki i ucieczki’’, które próbują zwalczyć swojego przeciwnika – ekstremalnie niską temperaturę. Mięśnie staczają swoją własną batalię o wytworzenie dodatkowego ciepła i zaczynają niekontrolowanie drżeć. Na krótki czas zimowej kąpieli nasz organizm mobilizuje wszystkie swoje siły by nie doprowadzić do niebezpiecznego wyziębienia.
 
Zdrowotne korzyści morsowania
 
Ta walka z zimnem brzmi przerażająco, ale wiele badań dowiodło o jej zbawiennym wpływie na nasze zdrowie, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Morsowanie to przede wszystkim dla wielu jego fanów ogromna dawka pozytywnych emocji i zastrzyk energii na resztę dnia. Przy dłuższej praktyce, ciało adaptuje się do zimna i zyskuje większą tolerancję na chłód. Nasz układ immunologiczny również nie wychodzi z tego bez zysków – morsowanie podnosi odporność na infekcje, a literatura naukowa niejednokrotnie wspomina o mniejszej częstości zachorowań na infekcje górnych dróg oddechowych. Ale to nie koniec benefitów – kontakt z zimną wodą, a następnie ogrzanie organizmu poprawia krążenie krwi, a dla wielu osób jest to sposób na radzenie sobie z bólami związanymi ze schorzeniami reumatycznymi. Dlaczego więc, pomimo tylu dobroczynnych skutków na nasz organizm, morsowanie okiem kardiologa to synonim niebezpieczeństwa?
 
Czy morsowanie jest dla każdego?
 
Odpowiedź na to pytanie jest krótka – zdecydowanie nie. Dlatego każda osoba marząca o zostaniu ,,morsem’’ powinna najpierw skonsultować się z lekarzem, który znając historię chorób i leki zażywane przez pacjenta doradzi czy kąpiel w lodowatej wodzie się opłaci. A cena może być wysoka – taka praktyka niejedną osobę kosztowała zdrowie a nawet życie. Kto więc powinien uważać? Z pewnością osoby cierpiące na choroby układu krążenia. Wspomniane już przyspieszenie bicia serca obciąża narząd, który i tak ma już upośledzoną wydolność, co może doprowadzić do zawału serca. Również wyrzut hormonów stresu towarzyszący takiej kąpieli jest niebezpieczny dla chorujących na serce, powodując groźne dla życia arytmie. Zwężenie naczyń, a co za tym idzie zwiększenie ciśnienia tętniczego, jest zagrożeniem dla osób przewlekle borykających się z problemem nadciśnienia. Również niektóre przyjmowane na stałe leki mogą stać się argumentem na ,,nie’’. Lista przeciwskazań do morsowania jest o wiele dłuższa i nie ogranicza się jedynie do problemów kardiologicznych. Znajdują się na niej też takie schorzenia jak padaczka, borelioza i choroby tarczycy. Z zimowych kąpieli powinny zrezygnować również kobiety w ciąży i osoby starsze.
 
W lodowatej wodzie można znaleźć nie tylko liczne korzyści dla zdrowia, ale również wiele niebezpieczeństw. Dlatego każdy podejmujący morsowanie powinien najpierw udać się do lekarza, bo cenna rada specjalisty może uratować życie.
 
Bibliografia:
  1. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15253480/
  2. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33276648/
Autor: Aleksandra Bożym
Artykuł powstał przy współpracy redakcyjnej ze Studenckim Kołem Naukowym przy I Katedrze i Klinice WUM