Medicalpress
Zmiany w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty są nieakceptowane – wynika ze stanowiska Porozumienia Rezydentów. Związek zawodowy sprzeciwia się m.in. zmianom w rezydenturach i skróceniu stażu podyplomowego. Uważa, że nowe przepisy „penalizują” lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich.
Ministerstwo Zdrowia skierowało 8 czerwca do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja przewiduje m.in. skrócenie o połowę stażu podyplomowego, zmiany w egzaminach lekarskich i w rezydenturach.

Porozumienie Rezydentów przyjęło 14 czerwca stanowisko dotyczące tego projektu. Związek zawodowy zaznaczył w nim, że przed publikacją projektu było wiele spotkań między przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia a środowiskiem lekarzy i studentów medycyny, w czasie których rezydenci podnosili liczne wątpliwości. „Ministerstwo Zdrowia nie uwzględniło naszych argumentów, pomijając je. Czyni to w naszym przekonaniu ustawę kategorycznie nieakceptowalną” – napisali rezydenci.

– W środowisku lekarskim wrze od sprzeciwu wobec proponowanych zmian, a każdy komunikat Ministerstwa Zdrowia w mediach społecznościowych pełen jest negatywnych reakcji – napisał w poniedziałek w wiadomości do PAP Sebastian Goncerz, przewodniczący związku zawodowego.

Według Porozumienia Rezydentów, prawo dotyczące kształcenia lekarzy jest nieczytelne. „Pierwszym i podstawowym postulatem Porozumienia Rezydentów jest to, że należy uchwalić ustawę o kształceniu lekarzy i lekarzy dentystów, która będzie ustawą odrębną od ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Przepisy te należy uporządkować, zharmonizować i usystematyzować. Kolejna fragmentaryczna nowelizacja jedynie pogłębi chaos w obecnej ustawie i utrudni jej stosowanie” – wskazało Porozumienie Rezydentów.

Związek zawodowy napisał, że likwidacja jawnej bazy pytań w egzaminach lekarskich jest zmianą pożądaną, którą popiera. Poza tym, ma szereg uwag.

Porozumienie Rezydentów ma zastrzeżenia do zmian dotyczących rezydentury – chodzi o to, że projekt uniemożliwia zmianę miejsca jej realizacji z zachowaniem miejsca rezydenckiego. „W naszej ocenie jest to najbardziej szkodliwa i krótkowzroczna zmiana w tej ustawie. Uniemożliwia ona ucieczkę z miejsc obarczonych dużą liczbą nieprawidłowości w zakresie szkolenia specjalizacyjnego i pracy” – napisali rezydenci. Podkreślili, że „w skali około 5 lat szkolenia specjalizacyjnego jedynie od 5 proc. do 10 proc. lekarzy decyduje się na zmianę jednostki szkoleniowej, co oznacza, że nie jest to zjawisko o skali zagrażającej stabilności systemu”.

Według związku zawodowego procedowane zmiany mogą zaowocować gwałtownym wzrostem liczby lekarzy bez specjalizacji, „co stoi w bezpośredniej sprzeczności z oficjalną polityką państwa dążącą do redukcji kolejek do lekarzy specjalistów”. Chodzi o przewidziane w projekcie sankcje dla lekarzy, którzy nie podejmą pracy w nowo przyznanym miejscu rezydenckim, wyłączając ich z rekrutacji rezydenckiej na 1,5 roku.

„W połączeniu z jednoczesnym uniemożliwieniem swobodnej zmiany miejsca szkoleniowego, regulacje te doprowadzą do dramatycznych konsekwencji przy wyborze ścieżki zawodowej. Młodzi lekarze będą zmuszeni do daleko idącej ostrożności, co potencjalnie poskutkuje rezygnowaniem z przystępowania do rekrutacji. (…) Ograniczanie mobilności lekarzy nie może odbywać się kosztem osób szkolących się w jednostkach, które nie zapewniają odpowiednich warunków do realizacji programu specjalizacji, zwłaszcza przy niewystarczającej reakcji instytucji państwowych na występujące nieprawidłowości” – wskazano.

Porozumienie Rezydentów podnosi, że kontrowersje budzi też wprowadzenie obowiązku oceny predyspozycji lekarza szkolącego się przez kierownika specjalizacji. Ocena ta miałaby być wystawiana po pierwszych 6 miesiącach trwania szkolenia. „Lekarz, który otrzyma w tym trybie ocenę negatywną, zostaje dożywotnio pozbawiony możliwości ponownej rekrutacji w dotychczasowej dziedzinie medycyny.

Nadanie arbitralnego uprawnienia do całkowitego i bezpowrotnego uniemożliwienia dalszego rozwoju zawodowego na drodze jednoosobowej decyzji kierownika, bez implementacji jakiejkolwiek procedury odwoławczej, tworzy bezpośrednie pole do potężnych nadużyć” – podkreśliło Porozumienie.

Związek zawodowy krytykuje również skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. „Wbrew oficjalnej narracji resortu zdrowia, aktualna jakość kształcenia praktycznego w ciągu studiów na kierunkach lekarskich jest niska. Według danych zebranych na dzień 5 maja 2025 roku, aż 76 proc. studentów ostatnich lat nie wykonało ani razu procedury pobierania krwi tętniczej, a 61 proc. nie realizowało procedury szycia chirurgicznego. Niejednokrotnie jedyną i ostateczną możliwość samodzielnego zrealizowania tych kluczowych procedur zapewnia właśnie staż podyplomowy, stąd jego skrócenie bezpośrednio przełoży się na znacznie gorsze przygotowanie młodych lekarzy do bezpiecznej pracy z pacjentem. Należy nadmienić, że ministerstwo nie przeprowadziło żadnej rzetelnej analizy potwierdzającej słuszność wprowadzanych przez nich zmian” – dodało.

Rezydenci uważają, że likwidacja stażu podyplomowego „byłaby akceptowalna wyłącznie pod warunkiem uprzedniego wprowadzenia realnego, praktycznego 6. roku studiów w maksymalnie dwuosobowych grupach klinicznych na wszystkich kierunkach lekarskich w kraju.”

Związek zawodowy podnosi, że nowe przepisy stanowią rodzicielską dyskryminację. Chodzi o lekarki, które teraz będąc w ciąży mogą zrezygnować z realizacji dyżurów całodobowych bez konieczności ich nadrabiania przez dwa lata. Taka sama zasada dotyczy rodziców dzieci do ósmego roku życia. Nowe przepisy wprowadzają konieczność nadrabiania wszystkich dyżurów niezrealizowanych z powodu ciąży czy też w związku z obowiązkami rodzicielskimi. To, zdaniem rezydentów, wydłuży specjalizację.

„Proponowane rozwiązanie faktycznie penalizuje lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich, zmuszając ich do wyboru między obecnością przy dziecku w najważniejszych momentach jego rozwoju a ryzykiem istotnego opóźnienia uzyskania specjalizacji i dalszego rozwoju zawodowego. Ta zmiana w dobie niżu demograficznego jest całkowicie niezrozumiała i zwyczajnie szkodliwa. Należy wyraźnie podkreślić, że lekarz w trakcie specjalizacji, który dobrowolnie rezygnuje z realizacji dyżurów, wciąż jest pracownikiem pełnoetatowym” – napisali rezydenci.

Projekt nowleizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty przewiduje m.in. skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. Teraz staż lekarski trwa 13 miesięcy, lekarsko-dentystyczny 12.

Zmiany obejmują też lekarski i lekarsko-dentystyczny egzamin końcowy (LEK i LDEK). W tej chwili 70 proc. pytań jest jawnych, pochodzi z ogólnodostępnej bazy pytań. Zgodnie z nowelizacją cały test LEK i LDEK będzie składał się wyłącznie z pytań tajnych, co ma przywrócić weryfikacyjną funkcję egzaminu.

Ponadto zmiany dotyczą także rezydentur. Chodzi o nabór, organizację, odbywanie i nadzór nad odbywaniem szkolenia specjalizacyjnego. Lekarze mają być kierowani do szpitali, w których jest największe zapotrzebowanie na specjalistów w danej dziedzinie medycyny. Listę akredytowanych jednostek, którym przyznano miejsca rezydenckie w danej dziedzinie, ma ustalać wojewoda. Natomiast pierwszeństwo wyboru miejsc rezydenckich ma należeć do lekarzy, którzy uzyskali najwyższe wyniki w egzaminach po zakończeniu studiów – lekarskim i lekarsko-dentystyczny egzaminie końcowym (LEK i LDEK).

Nowela jest w konsultacjach publicznych.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Od 1 lipca 2026 r. wejdą w życie kolejne podwyżki wynagrodzeń w ochronie zdrowia, wynikające z ustawowej waloryzacji płac. Choć mechanizm finansowania obejmuje podmioty lecznicze, nie dotyczy on publicznej służby krwi. Regionalne Centra Krwi i Krwiolecznictwa staną przed koniecznością samodzielnego pokrycia kosztów wzrostu wynagrodzeń, które mogą sięgnąć nawet 3,5 mln zł rocznie.
Zgodnie z ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę objęte są mechanizmem waloryzacji wynagrodzeń. Powiązany jest on ze wzrostem przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. W podmiotach leczniczych wzrost finansowany jest poprzez coroczną waloryzację wycen świadczeń zdrowotnych. Mechanizm nie obejmuje jednak publicznej służby krwi, ponieważ jej działalność nie jest finansowana bezpośrednio poprzez realizację wyceny świadczeń.

Wzrost wynagrodzeń obejmuje zarówno kadrę medyczną, jak i personel niemedyczny, zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Zmiany wdrażane są w połowie roku. Obejmują personel pracujący w podmiotach leczniczych, a także w Regionalnych Centrach Krwi i Krwiolecznictwa (RCKiK). Zgodnie z danymi Narodowego Centrum Krwi, obecnie objętych przepisami ustawy jest 2 957 pracowników zatrudnionych w RCKiK.

Kolejna waloryzacja wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia nastąpi 1 lipca br. Według szacunków roczny koszt wzrostu płac w RCKiK wyniesie co najmniej 2,6 mln zł, do ok. 3,5 mln zł. Pierwszy wariant opiera się na scenariuszu minimalnym, w którym za punkt odniesienia przyjęto pierwszy decyl rozkładu wynagrodzeń. Zgodnie z nim RCKiK potrzebują ok. 2,6 mln zł, aby sfinansować zagwarantowane ustawowo podwyżki. Wariant bazowy wyliczono na podstawie mediany rozkładu. W tym przypadku dodatkowe obciążenie Centrów wyniesie ponad 3,5 mln zł.

Skutki wynikające z ustawy dla dyrektorów RCKiK oznaczają konieczność znalezienia dodatkowych środków na pokrycie wzrostu wynagrodzeń personelu. A jak wynika z danych Narodowego Centrum Krwi, wynik finansowy placówek od 2022 roku stale się pogarsza. Wyzwaniem pozostają również trudności z terminowym regulowaniem zobowiązań przez podmioty lecznicze na rzecz Regionalnych Centrów Krwi, spowodowane pogarszającą się sytuację finansową szpitali.

Najbliższe posiedzenie Podzespołu ds. Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa poświęcone sytuacji finansowej RCKiK odbędzie się w maju br.

Źródło: Komunikat Prasowy

Ministerstwo Zdrowia po dwóch nieudanych próbach, przygotowało trzecią wersję projektu ustawy reformującej szpitalnictwo. Niebawem projekt trafi na obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów. O projekcie, oczekiwaniach środowiska i realnych możliwościach, Medicalpress rozmawia z Martą Nowacką, prezes zarządu Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego (ZSzPWŚ).
Katarzyna Redmerska: Mamy trzecie podejście Ministerstwa Zdrowia do projektu reformy szpitali. Do trzech razy sztuka, czy raczej na tym trzecim się nie skończy?

Marta Nowacka: Szpitale powiatowe z niecierpliwością i nadzieją oczekują zmian ustawowych. Od 2017 roku nie aktualizowano wymogów, jakie muszą spełniać te placówki, mimo że sytuacja w ochronie zdrowia dynamicznie się zmienia. Kluczowe jest podejście systemowe – reforma nie może obejmować wyłącznie szpitali, ale powinna uwzględniać cały ekosystem ochrony zdrowia, w tym podstawową opiekę zdrowotną, ambulatoryjną opiekę specjalistyczną oraz finansowanie. Jeśli Ministerstwo Zdrowia zdecyduje się na fragmentaryczne zmiany, efekt będzie ograniczony, a problem zadłużania się szpitali będzie narastał. Zwłoka w podejmowaniu kluczowych decyzji jedynie pogłębia kryzys.

 
Katarzyna Redmerska: W środowisku słychać opinie, że projektowana reforma jest nierealna.
 
Marta Nowacka: Reforma będzie nierealna, jeśli nie zostanie przeprowadzona kompleksowo. Nie da się zmienić wyłącznie wycinka systemu, jeśli nie przeanalizuje się całej ścieżki pacjenta. Kluczowe jest zrozumienie, dlaczego pacjenci trafiają do szpitali, czy mają dostęp do diagnostyki na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, czy lekarze rodzinni posiadają odpowiednie narzędzia do prowadzenia pacjentów. Bez tych analiz każda zmiana pozostanie tylko powierzchowną korektą, która nie rozwiąże problemów systemowych.

Katarzyna Redmerska: Wojewodowie nie chcieli wziąć na siebie odpowiedzialności za ewentualne zamykanie placówek. Ponadto w ich opinii, NFZ regionalnie powinno kształtować mapę potrzeb zdrowotnych i zabezpieczać świadczenia na danym terenie.

 
Marta Nowacka: Podstawą racjonalnych decyzji powinna być rzetelna analiza map potrzeb zdrowotnych, dostosowana do rzeczywistej sytuacji demograficznej i epidemiologicznej regionu. Nie chodzi o zamykanie placówek, ale o ich reorganizację i dostosowanie do aktualnych potrzeb pacjentów. Tam, gdzie np. oddział chirurgii jest nierentowny i nie w pełni wykorzystywany, można rozważyć jego przekształcenie w ośrodek świadczeń planowych lub diagnostycznych. Kluczowe jest to, by decyzje były podejmowane na podstawie danych, a nie obaw przed reakcją społeczną.
 
Katarzyna Redmerska: Czy projekt nie traktuje świadczenia nazbyt monolitowo? Nie wspominając o tym, że NFZ nie ma dostatecznych funduszy na adekwatne do potrzeb finansowanie świadczeń?
 
Marta Nowacka: Największym problemem jest chroniczne niedofinansowanie systemu, a plany finansowe NFZ nie są dostosowane do faktycznych potrzeb systemu. Potwierdza to fakt, że szpitale oraz poradnie często przyjmują pacjentów ponad limity ustalone w umowach z NFZ. Reforma powinna przede wszystkim zwiększyć dostępność do świadczeń zgodnych z mapą potrzeb zdrowotnych, a nie być jedynie narzędziem restrukturyzacji kosztowej. Koszty prowadzenia szpitali rosną –wynagrodzenia, media, leki, sprzęt medyczny; a NFZ już dziś ma problemy z regulowaniem płatności, w tym nawet w onkologii programach lekowych czy w poradniach. Brak dodatkowych środków spowoduje, że reforma może okazać się jedynie działaniem pozorowanym.
 
Katarzyna Redmerska: Jedną z kluczowych niewiadomych jest nowa kwalifikacja do sieci, która ma zostać spłaszczona do jednego poziomu i nastąpić w 2027 roku. Jak Pani to ocenia?
 
Marta Nowacka: Bez szczegółów trudno jednoznacznie ocenić ten pomysł. Spłaszczenie poziomów może uprościć system i uelastycznić finansowanie, ale jednocześnie istnieje ryzyko, że nie uwzględni specyfiki poszczególnych placówek. Reforma sieci szpitali to tylko jeden z elementów, który sam w sobie nie uzdrowi systemu. Najważniejsze będzie powiązanie tej zmiany z rzeczywistymi potrzebami pacjentów i zapewnienie adekwatnego finansowania.

Katarzyna Redmerska: Wielu dyrektorów szpitali ma uwagi do odwróconej piramidy świadczeń. Stwierdzają, że nie są zainteresowani konsolidacją.

Marta Nowacka: Po konferencji Ministerstwa Zdrowia w lipcu 2024 roku panowało  przekonanie, że zmiany są konieczne. Niestety, od tego czasu niewiele  się wydarzyło. Nie wszystkie szpitale powiatowe mają możliwość  konsolidacji – w dużych miastach może to mieć sens, ale w mniejszych  miejscowościach szpitale często są jedynymi placówkami w regionie.  Środki z KPO miały umożliwić restrukturyzację, ale ich przyznawanie obwarowano dodatkowymi kryteriami. W efekcie nie każdy szpital, który chciał się przekształcić, otrzyma wsparcie, co budzi rozczarowanie.

Katarzyna Redmerska: Narzędzia oddłużeniowe zawarte w reformie mogą w Pani opinii wesprzeć szpitale powiatowe?

 
Marta Nowacka: Tak, ale tylko pod warunkiem, że będą one powiązane z realnymi planami naprawczymi zatwierdzonymi przez NFZ. Dziś planowanie restrukturyzacji to wróżenie z fusów – brak możliwości kontraktowania nowych świadczeń, brak elastyczności w dostosowaniu oddziałów do rzeczywistego zapotrzebowania. Normy zatrudnienia nie uwzględniają faktycznego obłożenia oddziałów, co generuje niepotrzebne koszty. Dopiero gdy szpitale otrzymają jasne wytyczne i realne narzędzia dostosowania działalności do potrzeb pacjentów, oddłużenie może przynieść długofalowe korzyści.

Katarzyna Redmerska: A co z funkcjonowaniem szpitali powiatowych w systemie hospitalizacji planowej, a nie ostrej? Czy to będzie znaczące udogodnienie?

Marta Nowacka: W niektórych przypadkach tak, ale wiele będzie zależeć od lokalnych uwarunkowań. Społeczność przyzwyczajona do dotychczasowego modelu może początkowo negatywnie odebrać zmiany, szczególnie jeśli zlikwidowana zostanie izba przyjęć. Trudno wytłumaczyć pacjentom, że to dla ich dobra, gdy jednocześnie wydłużają się kolejki do planowych świadczeń. Z drugiej strony, utrzymywanie pełnego zabezpieczenia ostrego dyżuru w każdym szpitalu jest dziś nieracjonalne – brakuje personelu, a koszty są ogromne. Reforma musi być przeprowadzona z uwzględnieniem realnych możliwości organizacyjnych i komunikacyjnych.

Katarzyna Redmerska: Cały system zdrowia od lat potrzebuje naprawy. Czy nie jest zatem błędem ograniczenie reformy wyłącznie do szpitali powiatowych?

Marta Nowacka: Tak, to ogromny błąd. Ograniczenie reformy do szpitali powiatowych sprawi, że nie uda się ona nawet w minimalnym zakresie. Ochrona zdrowia to system naczyń połączonych – jeśli nie usprawnimy POZ, opieki ambulatoryjnej i finansowania, to zmiany w szpitalach nie przyniosą oczekiwanych efektów. Potrzebne są kompleksowe działania obejmujące cały sektor, a nie tylko jego wycinek.

Z ostatniej chwili: Jak dowiedział się Rynek Zdrowia, projekt ustawy reformującej szpitalnictwo w tym tygodniu trafi na obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów. O kwalifikacji do sieci szpitali zdecydują oddziały wojewódzkie NFZ, a nie wojewodowie, którzy sprzeciwili się takiemu rozwiązaniu zawartemu w poprzedniej propozycji projektu.

źródło: redakcja Medicalpress

W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Zdrowia dodało do procedowanych przepisów na temat e-papierosów również restrykcje dotyczące saszetek nikotynowych. Złożona autopoprawka ma zakazać m.in. sprzedaży takich produktów nieletnim oraz przez internet, a także nakazać wycofanie smakowych woreczków. Pracodawcy RP oceniają, że w praktyce wykluczy ona saszetki z rynku bez wprowadzenia oficjalnego zakazu ich stosowania. Zdaniem organizacji to niezgodna z prawem wrzutka legislacyjna, więc projekt powinien ponownie trafić do zaopiniowania, a nawet do konsultacji społecznych.

– Na ostatniej prostej prac, gdy projekt ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych ma już trafić do Sejmu, została zgłoszona kontrowersyjna autopoprawka ze strony Ministerstwa Zdrowia, która wprowadza bardzo rygorystyczne zasady co do saszetek nikotynowych – mówi agencji Newseria Szymon Witkowski, główny legislator Pracodawców RP. – Problem polega na tym, że poprawka ta nie została w ogóle skonsultowana z przedstawicielami rynku, podczas gdy przepisy mówią jasno, że partnerzy społeczni, czyli organizacje pracodawców, związki zawodowe, czyli Rada Dialogu Społecznego, powinni dostać co najmniej 30 dni na skonsultowanie, zaopiniowanie projektu ustawy.

Projekt ustawy (UD 86) w wersji skonsultowanej z rynkiem zakłada kompleksową regulację sprzedaży płynów beznikotynowych do elektronicznych papierosów, również jednorazowych. Proponowane przepisy mają zakazać sprzedaży takich produktów osobom niepełnoletnim, sprzedaży w automatach i przez internet oraz reklamowania e-papierosów. Rząd chce także ograniczyć miejsca, gdzie będzie można używać takich produktów, i wprowadzić obowiązek odpowiedniego znakowania opakowań. Z kolei autopoprawka zakłada, że podobne obostrzenia będą dotyczyć także woreczków z nikotyną, które zostały zaklasyfikowane jako produkty powiązane.

W sytuacji, w której opiniowanie ustawy już się zakończyło, doszło do wrzutki legislacyjnej, która obejmuje restrykcjami kolejny produkt. To nie było przewidziane w pierwotnym projekcie, dlatego jako przedstawiciele pracodawców, przedsiębiorców uważamy, że obowiązek skonsultowania, zaopiniowania wycinka tej ustawy nie został zachowany i że jest to naruszenie przepisów prawa – wyjaśnia Szymon Witkowski.

Eksperci Pracodawców RP oceniają, że autopoprawka na tyle znacząco zmienia uprzednio opiniowany projekt przepisów, że powinien on ponownie trafić do zaopiniowania, a nawet do konsultacji społecznych. Wprowadza ona bowiem nową kategorię produktów, do tej pory nieujętą w proponowanej regulacji, a więc także niekonsultowaną z rynkiem. Dodatkowo dodane przepisy nakładają na producentach konieczność zgłaszania informacji o wyrobach do Prezesa Biura do spraw Substancji Chemicznych co najmniej sześć miesięcy przed dniem wprowadzenia do obrotu nowych lub zmodyfikowanych woreczków nikotynowych,  a także określają maksymalną zawartość nikotyny na poziomie 20 mg/g.

Projekt ustawy zakłada znaczące restrykcje w zakresie saszetek nikotynowych, które tak naprawdę doprowadzą do tego, że ekonomiczny sens ich produkcji w naszym kraju zniknie. W innych krajach Unii Europejskiej takie restrykcje nie występują, oczywiście w niektórych z nich saszetki nikotynowe są uregulowane i powinniśmy stamtąd brać pozytywne przykłady, ale nie całkowicie zakazywać ich produkcji, bo w gruncie rzeczy do tego zmierzają te przepisy – mówi ekspert Pracodawców RP.

Chodzi m.in. o zapis o możliwości sprzedaży wyłącznie woreczków, które zawierają składniki nadające zapach lub smak tytoniu. To oznacza, że wszelkie smakowe produkty będą zakazane. Woreczki nikotynowe, które nie będą spełniać nowych wymogów dotyczących oznakowania czy składu, zgodnie z propozycjami będą musiały być wycofane maksymalnie po pół roku od dnia wejścia w życie ustawy.

– W przepisach nie ma wprost zakazu, ale restrykcje są na tyle duże, że producenci nie będą woreczków produkować. Jeżeli nie będą ich produkować w Polsce, to nie zarobią na tym chociażby polscy plantatorzy tytoniu, rolnicy, którzy od wielu lat tytoń uprawiają, a Polska jest jednym z największych producentów i eksporterów wyrobów tytoniowych na świecie, więc ten rynek u nas jest bardzo istotny. Restrykcje niestety zniszczą jego istotną część. A konsumenci będą mieli swobodny dostęp do saszetek nikotynowych z innych krajów Unii Europejskiej – mówi Szymon Witkowski.

Jak wskazuje, w piśmie przewodnim do autopoprawki przekazano sugestię umieszczenia projektu UD 86 w porządku obrad najbliższego posiedzenia Stałego Komitetu Rady Ministrów. Pracodawcy RP zaapelowali do jego przewodniczącego Macieja Berka, by zgodnie z regulaminem prac Rady Ministrów zwrócił projekt organowi wnioskującemu i zobowiązał go do przeprowadzenia uzgodnień. Tym bardziej że legislacyjnych uchybień jest więcej niż tylko brak konsultacji nowych propozycji.

Doszło do wprowadzenia w projekcie ustawy vacatio legis, które w praktyce uniemożliwia polskim przedsiębiorcom dostosowanie się do tych przepisów. W gruncie rzeczy wejdą one w życie z dnia na dzień, co jest sprzeczne z tym, co rząd obiecywał nam już od dłuższego czasu, czyli miały co najmniej sześciomiesięczne vacatio legis dla przepisów, które nakładają dodatkowe obciążenia, dodatkowe obowiązki na przedsiębiorców – wyjaśnia główny legislator Pracodawców RP.

Zdaniem ekspertów tej organizacji resort zdrowia, proponując autopoprawkę, nie uwzględnił obowiązku notyfikacji przepisów w Komisji Europejskiej. Chodzi konkretnie o zakaz sprzedaży saszetek nikotynowych o różnych smakach i zapachach, czyli produktów legalnie funkcjonujących do tej pory na rynku.

– Biorąc pod uwagę skalę naruszeń i wątpliwości, Pracodawcy RP oceniają krytycznie sposób procedowania tego projektu ustawy. Trzeba nadmienić, że niestety nie jest to też pierwszy taki przypadek – w ostatnim czasie pojawia się wiele projektów ustaw, które są przesyłane do zaopiniowania w skandalicznie krótkim czasie, gdy trudno jest nam przeprowadzić rzetelną analizę często bardzo skomplikowanych projektów ustaw. Czasem nawet te projekty nie są nam w ogóle przekazywane, a czasem, tak jak w tym przypadku, dochodzi do wrzutki legislacyjnej, która całkowicie zmienia sens danego projektu ustawy i nie jest z nami konsultowana – wskazuje Szymon Witkowski.

Woreczki nikotynowe to produkty beztytoniowe, ale zawierające nikotynę, które są umieszczane pod wargą, gdzie nikotyna stopniowo uwalnia się do krwioobiegu. Są one w Polsce legalne i dostępne na rynku, ale zakazana jest ich sprzedaż osobom niepełnoletnim. Jak wskazuje Ministerstwo Zdrowia, popularność tych produktów wśród młodych rośnie, bo w praktyce mogą oni bez problemu kupić woreczki w sklepach stacjonarnych i online. 

Z badań Stowarzyszenia Rotary Club Warszawa i Instytutu Badań Społecznych i Rynkowych na temat dostępności i korzystania z wyrobów nikotynowych przez młodzież wynika, że saszetki nie są najczęściej kojarzonym i stosowanym przez młodzież produktem z nikotyną. Najbardziej rozpoznawalne są podgrzewacze tytoniu (83 proc.) oraz jednorazowe e-papierosy (73 proc.). Dla porównania 18 proc. osób nieletnich wskazało, że wie, czym są woreczki nikotynowe. 

źródło: newseria

Do unijnych wytycznych zostaną dostosowane zasady oceny technologii medycznych, stosowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Nowe przepisy zaczną obowiązywać 12 stycznia 2025 roku. Jest to  pokłosie dostosowania przepisów prawa krajowego do tzw. unijnego rozporządzenia o wspólnym HTA.
W wykazie legislacyjnym prac rządu zostały opublikowane informacje o działaniach dot. projektu i nowelizacji ustawy dotyczącej refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, a także wyrobów medycznych i ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Pokłosie unijnego rozporządzenia o wspólnym HTA
Jak czytamy w informacji prasowej PAP, praca nad zmianami to pokłosie dostosowania przepisów prawa krajowego do tzw. unijnego rozporządzenia o wspólnym HTA.

HTA jest zbiorem informacji, według których pracują analitycy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Informacje te pozwalają w transparentny sposób przygotowywać analizy, stanowiące formę podsumowania zdrowotnych, społecznych, ekonomicznych oraz etycznych informacji na temat danej technologii medycznej – dane są dostępne także w innych krajach. Agencja swoją pracę opiera na dowodach naukowych, świadczącym m.in. o tym czy dany lek charakteryzuje się skutecznością terapii.

Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, które prowadzi prace nad nowelizacją: „Konieczne jest dostosowanie prawa krajowego poprzez odpowiednie zmniejszenie wymagań w zakresie wniosków o objęcie refundacją i ustalanie ceny zbytu netto oraz dodanie nowych zadań do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.” 

Dodatkowy zapis w projekcie nowelizacji ustawy
W projekcie nowelizacji ustawy zostanie dodany zapis odnoszący się do wniosku o refundację, dokładnie mowa o tym, że składający wniosek o refundację nie jest zobowiązany przedkładać analizy klinicznej, w sytuacji, gdy dane, analizy, informacje, w tym inne dowody zostały złożone przez podmiot opracowujący tę technologię medyczną na szczeblu UE, kiedy odnoszą się one do technologii medycznej w tym samym wskazaniu, jak i w tej samej populacji docelowej jak określone we wniosku i spełniają wymagania dla analiz klinicznych określone w przepisach ustawy o refundacji w zakresie technologii opcjonalnych w rozumieniu tych przepisów.

Raporty ze wspólnej oceny klinicznej  
Na mocy rozporządzenia o wspólnym HTA, państwa członkowskie są zobowiązane do należytego uwzględnienia opublikowanych raportów ze wspólnych ocen klinicznych, jak i wszelkich innych informacji, które są dostępne na platformie informatycznej przy przeprowadzaniu krajowej HTA dotyczącej technologii medycznej, na temat której zostały opublikowane raporty ze wspólnych ocen klinicznych lub w odniesieniu do której, rozpoczęto wspólną ocenę kliniczną – przygotowywana przez resort zdrowia nowelizacja ustawy refundacyjnej dostosuje polskie przepisy do tej reguły.

Projekt ponadto uwzględniał będzie zapisaną w rozporządzeniu UE zasadę, mówiącą, że przy przeprowadzeniu krajowej oceny dotyczącej technologii medycznej, na temat której zostały opublikowane raporty ze wspólnych ocen klinicznych lub w odniesieniu do której rozpoczęto wspólną ocenę kliniczną, państwa członkowskie dołączają raporty ze wspólnej oceny klinicznej prowadzonej na szczeblu państwa członkowskiego. W związku z tym MZ doda jeszcze wymóg dołączenia takiego raportu do analizy weryfikacyjnej Agencji.

Natomiast nowe zadania AOTMiT, dotyczące wykonywania obowiązków wynikających z unijnego rozporządzenia – dodane zostaną w ustawie o świadczeniach zdrowotnych.  

 
źródło: Medicalpress
autor: red. Katarzyna Redmerska
Polska jest jednym z ostatnich europejskich krajów bez ustawy o asystencji osobistej. Tymczasem wspieranie osób z niepełnosprawnościami w różnych aspektach życia może mieć kluczowe znaczenie dla rynku pracy. Zatrudnienie będzie mogła znaleźć część osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie. Stworzy to też duże zapotrzebowanie na pracę asystentów. Dziś część z nich nie chce podejmować niepewnego zatrudnienia, nieuregulowanego w przepisach. – Jest przestrzeń dla tego nowego, bardzo prestiżowego w Europie zawodu asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością, który wesprze system ochrony zdrowia – przekonuje Małgorzata Szumowska, prezeska Fundacji Centrum Edukacji Niewidzialna.
Ratyfikacja przez Polskę we wrześniu 2012 roku Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych zobowiązuje nasz kraj do wdrożenia narzędzi, które pozwolą realizować prawa osób z niepełnosprawnościami do niezależnego życia. Obejmuje to m.in. przepisy dotyczące asystencji osobistej, czyli systemu opieki nad osobami z niepełnosprawnością. Kilka miesięcy temu pojawił się prezydencki projekt ustawy w tej sprawie. Nad swoją propozycją pracuje też rząd. Pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Łukasz Krasoń zapowiada, że prace nad projektem ustawy o asystencji osobistej są już na zaawansowanym etapie, a rozwiązanie powinno wejść w życie w 2025 roku. Przepisy pozwolą osobom z niepełnosprawnością na bardziej aktywne życie, również zawodowe. Obecnie pracuje jedynie co piąta osoba z grupy liczącej 5,4 mln ludzi. Przepisy pozwoliłyby też wrócić do pracy osobom, które z niej zrezygnowały, aby opiekować się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

 Nie każda osoba z niepełnosprawnością wróci na rynek pracy. Są osoby ze sprzężeniami, czyli osoby z niepełnosprawnością intelektualną, wieloraką, które będą faktycznie potrzebowały wyłącznie wsparcia. Ale jeżeli uda nam się z tej bardzo szerokiej grupy wyłuskać jak najwięcej osób, które będą mogły budować rynek pracy – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Małgorzata Szumowska. – Jeżeli opowiadamy o dobrze zaprojektowanej asystencji dla osób z niepełnosprawnościami, to dla osób z niepełnosprawnościami już od najmłodszego wieku. Po to żeby każdy mógł pełnić jakąś rolę społeczną, nie tylko osoby z niepełnosprawnością, ale także ich opiekunowie. Każda z tych osób mogłaby tak naprawdę przy nabyciu różnego rodzaju kompetencji albo wrócić do pracy, albo iść do pracy w przyszłości i rozwijać się zawodowo, przynosić konkretny wkład do budżetu państwa. Bo nie oszukujmy się, to właśnie o to chodzi, jeżeli będzie jak najwięcej zaktywizowanych zawodowo osób, państwo na tym skorzysta.

Raport „Asystencja osobista osób z niepełnosprawnością w świetle analiz wybranych rozwiązań zagranicznych oraz systemu i doświadczeń krajowych” z 2021 roku wskazuje, że finansowanie potrzeb wsparcia osób niepełnosprawnych, czyli asystencji osobistej, jest najefektywniejszym sposobem umożliwiającym tym osobom korzystanie z ich prawa do niezależnego życia, a poprzez to z pełni praw człowieka. W większości analizowanych systemów nie ma ograniczeń dotyczących zakresu czynności, które może wykonywać asystent – jest to indywidualna decyzja osoby z niepełnosprawnością wynikająca z jej potrzeb. Istnieje kilka możliwości organizacji usług AOON (głównie wyboru usługodawcy), zgodnie z indywidualną decyzją użytkownika. Liczba godzin wsparcia asystenta osobistego różni się w zależności od kraju – np. w Słowenii już w pierwszym roku działania ich ustawy było to ok. 300 godz. miesięcznie. Z pomocy asystenta mogły korzystać zarówno dzieci i młodzież, jak i osoby starsze.

– Europa już pokazała, że asystencja jest świetnym wyborem i świetnym kierunkiem. Mamy przykłady ze Szwecji, Słowenii, z Czech, Niemiec, Irlandii, oczywiście tam działa to bardzo różnie, ale dzięki temu możemy się uczyć na błędach tych, którzy już asystencję wprowadzili – przekonuje prezeska Fundacji Centrum Edukacji Niewidzialna. – Są takie kraje, w których asystencja gwarantuje nawet około 300 godz. miesięcznie wsparcia, to jest bardzo dużo. Ale nie myślmy tylko o tym, czy 300 godz. razy jakaś kwota wypłacana asystentowi nie zrujnuje budżetu państwa. Trzeba pamiętać o tym, że wszystkim zgodnie z potrzebami. Będzie wąska grupa, która będzie potrzebowała asystencji 24-godzinnej, będą osoby, które będą potrzebowały kilku godzin w tygodniu, to się bardzo dobrze zrównoważy.

Polska należy do grupy nielicznych krajów, które jeszcze nie przyjęły ustawy o asystencji osobistej. Choć sama instytucja asystencji w naszym kraju funkcjonuje, w ramach programu Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, to korzysta z niej niewielki odsetek uprawnionych. Najwyższa Izba Kontroli ocenia, że z usług asystencji osobistej w ramach resortowego Programu MRiPS, realizowanego zarówno przez samorządy, jak i organizacje pozarządowe, w 2020 roku skorzystało prawie 10 tys. osób z niepełnosprawnością, a w 2021 roku – niemal dwukrotnie więcej. To wciąż jednak mniej niż 1 proc. uprawnionych. Z ankiety NIK wśród osób korzystających z asystencji osobistej wynika, że 98 proc. uważa, że ich życie poprawiło się wskutek korzystania z usług asystentów. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że wskazuje to na potrzebę  działań systemowych, zapewniających dostęp osób z niepełnosprawnościami do wsparcia w formie osobistej asystencji w sposób ciągły.

Kontrola NIK wykazała, że resortowy program dotyczący usług asystenta osób niepełnosprawnych był zazwyczaj ogłaszany z opóźnieniem. Konsekwencją późnego ogłaszania oraz przesunięć terminów składania, oceny i weryfikacji wniosków był brak ciągłości tych usług. Osoby z niepełnosprawnością średnio oczekiwały na przyznanie usług asystencji ok. 20 dni. W niektórych przypadkach świadczenie usług rozpoczęto nawet po ponad 100 dniach od złożenia karty zgłoszeniowej. Prawie we wszystkich skontrolowanych województwach umowy na realizację usług w 2021 roku były zawierane niemal w połowie roku. Oznacza to, że do realizacji usług asystenta przystępowano z około półrocznym opóźnieniem.

 Asystencja projektowa jest niby roczna, ale najczęściej działa przez kilka miesięcy w roku, na przykład od kwietnia do listopada. Jak w takiej sytuacji osoba z niepełnosprawnością ma sobie ułożyć życie? Asystencja to też relacja, to jest wpuszczenie kogoś do życia. Oczywiście asystencja projektowa nie obejmuje tego, na czym zależy środowisku, które bardzo mocno wywiera presję na ministerstwo, żeby ta asystencja osobista powstała, czyli czynności pielęgnacyjno-higienicznych, podawania leków, a to są bardzo ważne obszary. W tym momencie to asystencja, która nie obejmuje tych bardzo ważnych wątków. Natomiast to jest też relacja, wpuszczamy kogoś do domu, do swojego życia, pokazujemy się od najbardziej intymnej strony. Kończy się projekt i co dalej? Asystent się zmienia. I tu dochodzimy do drugiego bardzo istotnego wątku. Trudno jest wyobrazić sobie człowiekowi, który chciałby wykonywać ten zawód, że ułoży sobie życie pod dziewięć miesięcy w roku – tłumaczy ekspertka.

Brak uregulowanej asystencji powoduje, że brakuje osób, które chciałyby się podjąć pracy asystenta osoby z niepełnosprawnościami. Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia, że podstawową formą ich zatrudnienia co do zasady jest umowa cywilnoprawna. Tymczasem, na co wskazuje badanie ankietowe przeprowadzone przez NIK, 71,7 proc. asystentów wskazało, że w celu uatrakcyjnienia zawodu powinna zostać zapewniona ciągłość pracy oraz zatrudniania na podstawie umowy o pracę, na co zwróciło uwagę ponad 44 proc. respondentów.

 Każdy szuka w pracy pewnego rodzaju bezpieczeństwa i stabilizacji. W momencie, kiedy będzie ustawa, będzie można faktycznie pomyśleć o tym zawodzie jak o swojej przyszłości. Wiele zawodów zniknie, ale są takie, których nie zastąpi się sztuczną inteligencją. Tutaj właśnie jest przestrzeń dla tego nowego, bardzo prestiżowego w Europie zawodu asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością. To jest też zawód, który trochę wesprze system ochrony zdrowia – przekonuje Małgorzata Szumowska. – Asystenci będą mogli czuć się bezpiecznie, osoby z niepełnosprawnościami będą mogły budować relacje. Ważne, żeby miały możliwość wyboru takiego asystenta, nie na zasadzie narzucenia jednej osoby, bo to, jak w każdej relacji, musi po prostu zaklikać. Tylko potrzebna jest ustawa.

źródło: newseria

Pół roku, licząc od 26 marca, mają na rejestrację w Centralnym Rejestrze Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego osoby, których profesja jest związana z medycyną – informuje serwis Prawo.pl. Obowiązek dotyczy m in.: optometrystów, techników masażystów, podiatrów.

Jak podaje Prawol.pl, 26 marca 2024 r. wchodzi w życie ustawa z 17 sierpnia 2023 r. o niektórych zawodach medycznych (Dz.U. z 2023 r., poz. 1972), regulująca zasady wykonywania zawodów medycznych, które dotychczas nie były objęte regulacjami ustawowymi, tj.:

oraz w ograniczonym zakresie – również dietetyków.

Także 26 marca br. uruchamiany jest Centralny Rejestr Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego. Wpis do rejestru to warunek niezbędny uprawniający do wykonywania zawodów medycznych objętych ustawą (z wyłączeniem dietetyków) – czytamy w serwisie Prawo.pl.

Jak podkreślają dziennikarze Prawo.pl, problem mogą mieć osoby, które wykonują zawody objęte ustawą, ale ukończyły studia wyższe lub szkoły policealne na innych kierunkach, niż określone w ustawie dla danego zawodu medycznego. Utracą prawo wykonywania zawodu, jeśli nie spełniają minimalnych warunków w zakresie wymaganego wykształcenia i jeśli wykonywały swój zawód przez okres krótszy niż 5 lat przed wejściem w życie ustawy.

Czytaj więcej na Prawo.pl:

https://www.prawo.pl/zdrowie/centralny-rejestr-osob-uprawnionych-do-wykonywania-zawodu-medycznego,526109.html

Źródło informacji: PAP MediaRoom

 

Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych przedstawiła uwagi do projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ustawicznego rozwoju zawodowego diagnosty laboratoryjnego. W stanowisku zaproponowano rozszerzenie katalogu aktywności, w których można uzyskać punkty edukacyjne, zaproponowano zmianę ich przelicznika w poszczególnych formach, a także zwrócono uwagę na bezwzględną koniecznosć wprowadzenia przepisów przejściowych.
Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych postrzega opiniowany projekt jako niezwykle istotny dla prawidłowego ukształtowania i funkcjonowania ustawicznego rozwoju zawodowego diagnosty laboratoryjnego. W ocenie Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych katalog rodzajów aktywności, które uznawane są za wypełnianie obowiązku rozwoju zawodowego, musi być więc odpowiednio szeroki – tak, aby objąć nim wszystkie rodzaje działalności, które w rzetelny sposób służą temu rozwojowi. Zaproponowane w projekcie rozporządzenia liczby punktów za poszczególne rodzaje aktywności, wymagały skorygowania, aby zachować odpowiednie proporcje pomiędzy wysiłkiem diagnostów laboratoryjnych wkładanym w różne formy doskonalenia zawodowego. Punktem odniesienia powinny być tutaj także analogiczne regulacje dotyczące innych zawodów medycznych, jakkolwiek proste kopiowanie obowiązujących w innych aktach prawnych rozwiązań, nie zawsze ma uzasadnienie. Konieczne jest zachowanie proporcji pomiędzy wartościami punktowymi poszczególnych typów podnoszenia kwalifikacji i ogólną wymaganą liczbą punktów do uzyskania w danym okresie edukacyjnym.

 

Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych zwraca uwagę na bezwzględną konieczność poszanowania przez projektowane rozporządzenie praw osób, które podjęły różnorodne formy podnoszenia kwalifikacji przed dniem wejścia w życie projektowanego aktu. Wynikająca z art. 2 Konstytucji zasada poszanowania praw nabytych, respektowania interesów w toku oraz zakaz stanowienia prawa godzącego w zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez to państwo prawa – stanowią oczywiste i jednoznaczne uzasadnienie dla uwzględnienia w projekcie właściwie ukształtowanego przepisu przejściowego.

Więcej na: https://kidl.org.pl/news/view?id=6335 

źródlo: KIDL

Prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych Monika Pintal-Ślimak skierowała do Minister Zdrowia pismo w sprawie aktów wykonawczych do ustawy o medycynie laboratoryjnej. Akty te muszą w pełni funkcjonować najpóźniej od 10 grudnia 2023 r. 
Prezes KRDL wskazała, że „znaczna część niezbędnych rozporządzeń nie została jeszcze wydana. Prace nad niektórymi już się rozpoczęły – Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych przedstawiała opinie do projektów tych aktów. Nadal jednak nie jest znany ostateczny kształt tych przepisów, a mają one kluczowe znaczenie dla funkcjonowania diagnostycznych laboratoriów medycznych”.  
  
Wnioskując o przyspieszenie prac na projektami rozporządzeń, Monika Pintal-Ślimak zadeklarowała jednocześnie gotowość współpracy Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych oraz przedstawicieli Biura Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych z urzędnikami Ministerstwa Zdrowia w opracowywaniu projektów rozporządzeń, jeśli tylko taka potrzeba się pojawi.  

Treść pisma

źródło: KIDL
Politycy prześcigają się w  kolejnych obietnicach dotyczących programu bezpłatnych leków dla seniorów. Najpierw prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział w połowie maja podczas dwudniowej konwencji programowej partii obniżenie kryterium wiekowego do 65. roku życia. Niedługo potem potwierdzili to w kolejnych wystąpieniach publicznych minister Adam Niedzielski i premier Mateusz Morawiecki, z wypowiedzi którego wynikało, że ustawa ma być przyjęta przez rząd najpóźniej do końca czerwca. Pacjentów niepokoją jednak informacje płynące z KPRM, że ustawy, która ma wprowadzić przedmiotowe zmiany, rząd nie przedyskutował na dwóch kolejnych posiedzeniach Rady Ministrów, choć wcześniej było to zapowiadane.
Obecnie w programie „Leki 75+” jest refundowanych 2 046 leków (stan na 1 maja 2023). Z kolei wszystkie, które znajdują się w systemie refundacyjnym, to nieco ponad 4 100 medykamentów. Plan rządu jest taki, aby pełną listę refundowanych leków udostępnić za darmo seniorom.  Lista darmowych leków dla dzieci ma wyglądać podobnie, oczywiście z preparatami dopasowanymi do tej grupy pacjentów. Oba zestawienia mają być aktualizowane co dwa miesiące, wraz z nowymi wykazami refundacyjnymi.

Takie deklaracje bardzo nas cieszą, ale czekamy na ich realizację. Dla nas najważniejszą sprawą jest jednak to, aby dostęp do leków miały zarówno osoby w wieku 65 + jak i dzieci i młodzież. W kwestie związane z refundacją się nie angażujemy. Wychodzimy natomiast z założenia, że resort dotrzyma obietnicy przede wszystkim, jeśli chodzi o założenia demograficzne – podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
 
Ile i komu?
Według ministra zdrowia rozwiązania legislacyjne mające prowadzić do obniżenia wieku senioralnego w zakresie darmowych leków będą przygotowane jeszcze w czerwcu. Jak twierdzi, grupy wiekowe objęte programem są ujęte w ustawie, stąd też wszelkie zmiany w tym zakresie reguluje Sejm. Dla większości osób żyjących w Polsce wiek senioralny zaczyna się po 60. roku życia. To ogromna grupa społeczna.

Dziś seniorów powyżej 75. roku życia jest w Polsce 2,7 mln. Grupa osób w przedziale wieku 65-75 lat to 7,6 mln, a dzieci i młodzieży do 18. roku 6,7 mln. To oznacza, że grupa beneficjentów darmowych leków to ponad 14 mln. W sumie będzie ich 17 mln. To połowa społeczeństwa – mówi Jarosław Frąckowiak, prezes firmy analitycznej PEX PharmaSequence.

Kluczową rzeczą, nad którą zastanawiają się eksperci i rynek, są koszty. W latach 2016-2023 resort zdrowia na darmowe leki dla seniorów wydał blisko 4,5 mld złotych. Od momentu utworzenia świadczenia, skorzystało z niego blisko 3,8 mln świadczeniobiorców. Podany przez Ministerstwo Zdrowia oczekiwany koszt rozszerzenia programu, został określony na poziomie 1,5 mld zł.

Koszty są niedoszacowane a to przecież kluczowe zagadnienie programu. Liczba beneficjentów, o której mówimy może je wygenerować na bardzo wysokim poziomie. Z drugiej strony stoimy na stanowisku, że należy podjąć wszelkie możliwe działania na rzecz poprawy sytuacji seniorów, zarówno w ujęciu społecznym jak i ekonomicznym, a więc tak oszacować koszty, by nikogo nie pomijać – zaznacza Michał Szewczyk, Dyrektor ds. komunikacji Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
 
Komu zabrać, żeby dać
Jak wynika z raportu przygotowanego przez Federację Przedsiębiorców Polskich – Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia, jeśli realizacja rozszerzenia programu bezpłatnych leków o kolejne grupy wiekowe odbędzie się bez dodatkowego źródła finansowania, stanie się to kosztem innych świadczeń dla pacjentów. Wszystko dlatego, że od 1 stycznia 2023 r. koszty realizacji programu bezpłatnych leków ponosi NFZ, który nie otrzymuje już dotacji z budżetu państwa na wydatki z tego tytułu. A to oznacza, że aby sfinansować program bezpłatnych leków trzeba pozyskać pieniądze kosztem realizacji innych celów NFZ. 

– Nie może być tak, że finansowanie programu bezpłatnych leków odbędzie się na przykład kosztem ograniczenia dostępu do innych świadczeń pacjentom, zwłaszcza seniorom. Rządzący chętnie opowiadają w mediach o pomyśle obniżenia granicy wieku osobom uprawnionym do bezpłatnych leków, ale nie idą za tym żadne działania. Projekt miał być dyskutowany na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 9 czerwca. Nie był. Na kolejnym posiedzeniu również. Nie wiemy, co się dzieje, ale budzi w nas to zrozumiały niepokój. Nie chcielibyśmy, by problemy polskich seniorów były jedynie „kiełbasą wyborczą”. Pustych deklaracji mieliśmy aż nadto. Czas na konkrety – podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk.

Z przeprowadzonego przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym” badania opinii dotyczącego sytuacji seniorów wynika, że ponad 80 proc. ankietowanych ze względu na konieczność oszczędzania, przynajmniej raz nie wykupiło recepty oraz że wydatki na leki obciążają budżety domowe prawie 95 proc. osób starszych. Z kolei według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK ze stycznia br. 387 tys. osób w wieku 65+ lat jest zadłużonych na 10,7 mld zł. Media coraz częściej publikują prezentowane przez seniorów paragony z aptek oraz dramatyczne historie osób, których stan zdrowia gwałtownie się pogorszył w wyniku odstawienia leków ze względów ekonomicznych. – Jak widać urzędnicy mają czas, seniorzy niestety nie – kończy Magdalena Osińska-Kurzywilk i apeluje do rządzących o szybkie działania, które przyniosą realną pomoc polskim seniorom.

źródło: Koalicja na Pomoc Niesamodzielnym

Dziś, przy Rzeczniku Praw Pacjenta, rozpoczął swoją działalność Fundusz Kompensacyjny Badań Klinicznych, który zapewni wsparcie finansowe uczestnikom badań klinicznych oraz ich rodzinom w przypadku doznania szkody w wyniku udziału w badaniach.
Fundusz Kompensacyjny Badań Klinicznych jest niezwykle cennym narzędziem wsparcia dla uczestników badań klinicznych oraz ich rodzin, wyczekiwanym nie tylko przez nich, ale także przez całą branżę badań klinicznych. Działalność Funduszu będzie łagodzić ryzyko związane z przystąpieniem do badań nowych produktów leczniczych. Wyższy poziom ochrony interesów osób biorących udział w badaniach klinicznych przełoży się na rozwój tego ważnego i innowacyjnego segmentu gospodarki – wyjaśnia Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.
Nowa ustawa, która weszła w życie, gwarantuje znaczące rozszerzenie odpowiedzialności za szkody związane z badaniami klinicznymi. Świadczenie pieniężne w wysokości do 200 tys. zł będzie przyznawane przez Rzecznika Praw Pacjenta w prostym i szybkim trybie, niezależnie od tego, czy szkoda została wyrządzona na skutek zawinionego zachowania. Podstawowym warunkiem otrzymania świadczenia jest doznanie przez uczestnika badania klinicznego rozstroju zdrowia lub uszkodzenia ciała w wyniku udziału w tym badaniu. W przypadku śmierci pacjenta wynikającej z udziału w badaniu, wniosek o przyznanie świadczenia może zostać złożony przez członków jego rodziny. Osobom niezadowolonym z wydanej decyzji przysługuje prawo do odwołania się do niezależnej Komisji Odwoławczej, a następnie do złożenia skargi do sądu administracyjnego.

Fundusz Kompensacyjny obejmuje szkody, do których doszło w wyniku udziału w badaniach klinicznych rozpoczętych począwszy od 14 kwietnia 2023 roku, czyli dnia wejścia w życie ustawy o badaniach klinicznych produktów leczniczych stosowanych u ludzi.
Biuro Rzecznika jest w pełni przygotowane na nowe zadanie związane z Funduszem Kompensacyjnym Badań Klinicznych. Czerpiemy z doświadczeń płynących z funkcjonowania Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych, który w ciągu roku przyznał już świadczenia kompensacyjne dla ponad 210 osób z powodu działań niepożądanych po szczepionkach. Sprawy związane z badaniami klinicznymi są skomplikowane, ale jesteśmy pewni, że sobie z nimi poradzimy, również dzięki współpracy z wybitnymi ekspertami, których zaprosimy do współpracy przy merytorycznej ocenie wniosków – podkreśla Bartłomiej Chmielowiec.
Osoby zainteresowane złożeniem wniosku o przyznanie świadczenia znajdą na stronie Rzecznika wzór wniosku oraz wiele przydatnych informacji, które ułatwią przejście przez proces formalny związany z uzyskaniem wsparcia ze środków Funduszu Kompensacyjnego Badań Klinicznych. Dodatkowo na naszej stronie zamieściliśmy informacje dla sponsorów badań klinicznych dotyczące zasad wnoszenia opłat na rzecz Funduszu.

Szczegółowe informacje dotyczące Funduszu Kompensacyjnego Badań Klinicznych pod linkiem: 
https://www.gov.pl/web/rpp/fundusz-kompensacyjny-badan-klinicznych

źródło: Rzecznik Praw Pacjenta

Dziś, przy Rzeczniku Praw Pacjenta, rozpoczął swoją działalność Fundusz Kompensacyjny Badań Klinicznych, który zapewni wsparcie finansowe uczestnikom badań klinicznych oraz ich rodzinom w przypadku doznania szkody w wyniku udziału w badaniach.
Fundusz Kompensacyjny Badań Klinicznych jest niezwykle cennym narzędziem wsparcia dla uczestników badań klinicznych oraz ich rodzin, wyczekiwanym nie tylko przez nich, ale także przez całą branżę badań klinicznych. Działalność Funduszu będzie łagodzić ryzyko związane z przystąpieniem do badań nowych produktów leczniczych. Wyższy poziom ochrony interesów osób biorących udział w badaniach klinicznych przełoży się na rozwój tego ważnego i innowacyjnego segmentu gospodarki – wyjaśnia Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.
Nowa ustawa, która weszła w życie, gwarantuje znaczące rozszerzenie odpowiedzialności za szkody związane z badaniami klinicznymi. Świadczenie pieniężne w wysokości do 200 tys. zł będzie przyznawane przez Rzecznika Praw Pacjenta w prostym i szybkim trybie, niezależnie od tego, czy szkoda została wyrządzona na skutek zawinionego zachowania. Podstawowym warunkiem otrzymania świadczenia jest doznanie przez uczestnika badania klinicznego rozstroju zdrowia lub uszkodzenia ciała w wyniku udziału w tym badaniu. W przypadku śmierci pacjenta wynikającej z udziału w badaniu, wniosek o przyznanie świadczenia może zostać złożony przez członków jego rodziny. Osobom niezadowolonym z wydanej decyzji przysługuje prawo do odwołania się do niezależnej Komisji Odwoławczej, a następnie do złożenia skargi do sądu administracyjnego.

Fundusz Kompensacyjny obejmuje szkody, do których doszło w wyniku udziału w badaniach klinicznych rozpoczętych począwszy od 14 kwietnia 2023 roku, czyli dnia wejścia w życie ustawy o badaniach klinicznych produktów leczniczych stosowanych u ludzi.
Biuro Rzecznika jest w pełni przygotowane na nowe zadanie związane z Funduszem Kompensacyjnym Badań Klinicznych. Czerpiemy z doświadczeń płynących z funkcjonowania Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych, który w ciągu roku przyznał już świadczenia kompensacyjne dla ponad 210 osób z powodu działań niepożądanych po szczepionkach. Sprawy związane z badaniami klinicznymi są skomplikowane, ale jesteśmy pewni, że sobie z nimi poradzimy, również dzięki współpracy z wybitnymi ekspertami, których zaprosimy do współpracy przy merytorycznej ocenie wniosków – podkreśla Bartłomiej Chmielowiec.
Osoby zainteresowane złożeniem wniosku o przyznanie świadczenia znajdą na stronie Rzecznika wzór wniosku oraz wiele przydatnych informacji, które ułatwią przejście przez proces formalny związany z uzyskaniem wsparcia ze środków Funduszu Kompensacyjnego Badań Klinicznych. Dodatkowo na naszej stronie zamieściliśmy informacje dla sponsorów badań klinicznych dotyczące zasad wnoszenia opłat na rzecz Funduszu.

Szczegółowe informacje dotyczące Funduszu Kompensacyjnego Badań Klinicznych pod linkiem: 
https://www.gov.pl/web/rpp/fundusz-kompensacyjny-badan-klinicznych

źródło: Rzecznik Praw Pacjenta

– Tworzymy wreszcie Krajową Sieć Onkologiczną – krajową sieć placówek wraz z całym systemem leczenia onkologicznego, walki z chorobami onkologicznymi w taki sposób, by w jak największym stopniu sprzyjać pacjentowi i aby ułatwić pacjentowi dostęp na równych zasadach i w równym stopniu do opieki onkologicznej na terenie całego kraju, tak, aby stworzyć dla każdego szansę – podkreślił Prezydent RP Andrzej Duda.
Głównym celem nowych przepisów jest zapewnienie każdemu pacjentowi, niezależnie od miejsca zamieszkania, równego dostępu do koordynowanej i kompleksowej opieki onkologicznej. 

Andrzej Duda wskazywał, że prace nad kwestiami związanymi z usprawnieniem ochrony zdrowia w zakresie leczenia chorób onkologicznych prowadzone są od początku jego prezydentury. Jak dodał, dziś jest realizowany jest jeden z najważniejszych i najpoważniejszych etapów Narodowej Strategii Onkologicznej.

Prezydent odwiedził Siedleckie Centrum Onkologii działające w ramach Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego im. św. Jana Pawła II w Siedlcach.
 
Prezydent podkreślał, że w zakresie strategii leczenia chorób onkologicznych przede wszystkim zadbać chodzi o szybką diagnostykę, skuteczne leczenie i rehabilitację oraz skuteczny powrót do aktywności. Andrzej Duda wskazywał, że obecnie śmiertelność związana z chorobami onkologicznymi jest druga, zaraz po chorobach układu krążenia.

W związku z czym walka z tymi chorobami musi być postawiona na jak najwyższym poziomie – przekonywał.

Prezydentowi towarzyszyła Minister Grażyna Ignaczak–Bandych, Szef KPRP, członek Rady do spraw Ochrony Zdrowia. W uroczystości podpisania ustawy wziął też udział Minister Zdrowia Adam Niedzielski.
 
Ustawa o Krajowej Sieci Onkologicznej zakłada wprowadzenie nowego modelu zarządzania opieką onkologiczną w Polsce, który ma usprawnić organizację systemu udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w tym zakresie.

– Kluczowy dla ustawy o KSO dla pacjentów jest koordynator. Będzie on przy pacjencie w tej trudnej drodze przez chorobę. Jego wsparcie da poczucie, że pacjent nie jest w swoim bólu sam. – mówił minister zdrowia.

Ustawa przewiduje, że podmioty lecznicze spełniające kryteria kwalifikacyjne określone w ustawie, utworzą Krajową Sieć Onkologiczną (KSO). KSO ma zapewnić kompleksową opiekę onkologiczną w całym kraju, a poszczególne etapy leczenia przebiegać mają według ściśle określonych standardów, przy współpracy specjalistów różnych dziedzin.

źródło: Prezydent.pl, twitter: @MZ_GOV_PL

Redakcja poleca:

Krajowa Sieć Onkologiczna stawia na jakość
https://medicalpress.pl/system/krajowa-sie-onkologiczna-stawia-na-jako-opieki-nad-pacjentem-stan-wiedzy-w-przeddzie-reformy_kmRbpopAGd/