Medicalpress
Amerykańska Agencja Żywności i Leków przyznała priorytetowy tryb oceny wnioskowi o rozszerzenie wskazań dla schematu enfortumab wedotyny w skojarzeniu z pembrolizumabem u chorych na raka pęcherza naciekającego mięśniówkę. Jeśli decyzja będzie pozytywna, terapia mogłaby stać się pierwszą opcją leczenia okołooperacyjnego dostępną niezależnie od kwalifikacji do cisplatyny, a więc objąć znacznie szerszą grupę pacjentów niż obecnie.
Astellas i Pfizer poinformowały, że FDA przyjęła do przyspieszonej oceny suplementacyjny wniosek biologiczny dotyczący stosowania enfortumabu wedotyny w skojarzeniu z pembrolizumabem przed i po zabiegu chirurgicznym u pacjentów z rakiem pęcherza naciekającym mięśniówkę. Chodzi o rozszerzenie istniejącego już w USA wskazania. Od listopada 2025 r. schemat ten jest zatwierdzony w leczeniu okołooperacyjnym chorych, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii opartej na cisplatynie. Nowy wniosek ma objąć wszystkich pacjentów z rakiem pęcherza naciekającym mięśniówkę, niezależnie od tego, czy mogą otrzymać cisplatynę. Termin decyzji FDA wyznaczono na 17 sierpnia 2026 r.

To może być ważny moment dla leczenia raka pęcherza, ponieważ właśnie w tej grupie chorych problem nawrotów po leczeniu radykalnym pozostaje jednym z największych wyzwań klinicznych. Standardem pozostaje dziś chemioterapia neoadjuwantowa oparta na cisplatynie, a następnie cystektomia. Mimo leczenia prowadzonego z intencją wyleczenia u około połowy pacjentów dochodzi jednak do nawrotu choroby. Z tego powodu każda strategia, która realnie zmniejsza ryzyko wznowy i wydłuża przeżycie, ma potencjał, by zmienić praktykę kliniczną.

Wyniki badania III fazy

Podstawą złożonego do FDA wniosku są wyniki badania III fazy EV-304, znanego również jako KEYNOTE-B15. W badaniu oceniano okołooperacyjne stosowanie enfortumabu wedotyny z pembrolizumabem u pacjentów kwalifikujących się do cisplatyny, porównując ten schemat z dotychczasowym standardem, czyli neoadjuwantową chemioterapią gemcytabiną i cisplatyną przed operacją. Wyniki przedstawione podczas ASCO GU 2026 pokazały 47-procentową redukcję ryzyka nawrotu nowotworu, progresji lub zgonu oraz 35-procentowe zmniejszenie ryzyka zgonu w porównaniu z klasyczną chemioterapią. Dodatkowo odsetek całkowitej odpowiedzi patologicznej w momencie zabiegu wyniósł 55,8 proc. wobec 32,5 proc. w ramieniu kontrolnym.

Samo badanie EV-304 ma charakter otwarty, randomizowany i kontrolowany. Pacjentów przydzielano do jednej z dwóch grup: w pierwszej otrzymywali enfortumab wedotyny z pembrolizumabem przed operacją i po niej, w drugiej – standardową chemioterapię przed zabiegiem. W obu ramionach wykonywano cystektomię z intencją radykalną. W schemacie eksperymentalnym zaplanowano łącznie dziewięć cykli enfortumabu wedotyny i siedemnaście cykli pembrolizumabu, rozłożonych na etap przedoperacyjny i pooperacyjny.

Leczenie okołooperacyjne dla szerszej grupy pacjentów

Znaczenie tej strategii polega także na tym, że wzmacnia ona rolę leczenia okołooperacyjnego jako pełnego procesu terapeutycznego, a nie jedynie przygotowania do zabiegu. W nowotworach o wysokim ryzyku nawrotu coraz częściej właśnie takie podejście – obejmujące zarówno etap przedoperacyjny, jak i dalsze leczenie po chirurgii – staje się osią nowoczesnego postępowania. W raku pęcherza szczególnie ważne jest to, że ryzyko nie kończy się w momencie udanej operacji.

Firmy podkreślają, że jeśli nowe wskazanie zostanie zatwierdzone, enfortumab wedotyny z pembrolizumabem mógłby stać się pierwszą terapią okołooperacyjną o takim zakresie zastosowania – obejmującą pacjentów z rakiem pęcherza naciekającym mięśniówkę niezależnie od kwalifikacji do cisplatyny. Z perspektywy praktyki klinicznej oznaczałoby to uproszczenie i rozszerzenie dostępności skutecznej opcji terapeutycznej. 

Wcześniejsze zatwierdzenie z listopada 2025 r. dotyczyło pacjentów niekwalifikujących się do cisplatyny. Obecny wniosek obejmuje rozszerzenie wskazania na wszystkich chorych z rakiem pęcherza naciekającym mięśniówkę, niezależnie od możliwości zastosowania cisplatyny. Jeżeli FDA potwierdzi korzyść kliniczną w proponowanym zakresie wskazania, leczenie enfortumabem wedotyny i pembrolizumabem może stać się jedną z opcji terapeutycznych również w grupie pacjentów, u których dotąd standardem pozostawała chemioterapia oparta na cisplatynie.

Nie bez znaczenia pozostaje profil bezpieczeństwa. W komunikacie podano, że w badaniu EV-304 bezpieczeństwo terapii było zgodne z dotychczasowymi doświadczeniami dla tego skojarzenia i nie odnotowano nowych sygnałów bezpieczeństwa. Nie oznacza to jednak, że leczenie jest pozbawione ryzyka. Enfortumab wedotyny ma dobrze znane, istotne klinicznie działania niepożądane, w tym ciężkie reakcje skórne, hiperglikemię, śródmiąższową chorobę płuc lub zapalenie płuc, neuropatię obwodową czy zaburzenia oczne. W dokumentacji rejestracyjnej szczególnie mocno wyeksponowano ryzyko ciężkich, a nawet śmiertelnych reakcji skórnych, takich jak zespół Stevensa-Johnsona i toksyczna nekroliza naskórka. W praktyce oznacza to, że ewentualne rozszerzenie wskazań będzie musiało iść w parze z bardzo uważnym monitorowaniem pacjentów.

Enfortumab wedotyny jest koniugatem przeciwciała z lekiem cytotoksycznym skierowanym przeciwko Nectin-4 – białku obecnemu w dużych ilościach w komórkach raka pęcherza. Po związaniu z komórką nowotworową kompleks wnika do jej wnętrza, gdzie dochodzi do uwolnienia substancji przeciwnowotworowej MMAE, co prowadzi do zahamowania podziałów komórki i jej śmierci. W połączeniu z pembrolizumabem, inhibitorem PD-1, stanowi schemat łączący bezpośrednie działanie cytotoksyczne z immunoterapią.

Rak pęcherza pozostaje jednym z najczęstszych nowotworów na świecie. Według przywołanych danych rozpoznaje się go u ponad 614 tys. osób rocznie, a postać naciekająca mięśniówkę stanowi około 30 proc. wszystkich przypadków. To właśnie ta grupa pacjentów, mimo potencjalnie radykalnego leczenia chirurgicznego, jest szczególnie narażona na wznowę i pogorszenie rokowania.

Z punktu widzenia klinicystów i regulatorów najbliższe miesiące będą więc kluczowe. FDA zdecydowała się na priorytetową ocenę, co zwykle oznacza, że uznała wniosek za potencjalnie istotny z perspektywy potrzeb medycznych i możliwego postępu terapeutycznego. Jeśli decyzja będzie pozytywna, leczenie okołooperacyjne enfortumabem wedotyny z pembrolizumabem może wyznaczyć nowy standard postępowania w raku pęcherza naciekającym mięśniówkę, przesuwając ciężar terapii z samej chirurgii i klasycznej chemioterapii w stronę bardziej złożonego, skuteczniejszego modelu leczenia systemowego wokół operacji.

Źródło: Astellas / Pfizer, komunikat prasowy, 20.04.2026

Opóźniona diagnostyka oraz ograniczony dostęp do nowoczesnego leczenia sprawiają, że wyniki terapii raka pęcherza moczowego w Polsce nie poprawiły się od trzech dekad. Eksperci podkreślają, że bez pilnych zmian systemowych pacjenci nadal będą trafiać do specjalistów zbyt późno, a skuteczne metody leczenia nie będą w pełni wykorzystywane.

W Polsce rak gruczołu krokowego pozostaje najczęściej rozpoznawanym nowotworem u mężczyzn, a rak pęcherza moczowego dotyczy ponad 5 tysięcy mężczyzn rocznie, co czyni go czwartym najczęściej diagnozowanym nowotworem złośliwym w tej grupie. Dane te jednoznacznie wskazują na konieczność pilnych działań systemowych, szczególnie że nowotwory urologiczne często dotykają osób aktywnych zawodowo – najczęściej pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków.

Uczestnicy debaty „Nowoczesna uroonkologia: interdyscyplinarne perspektywy” zwrócili uwagę, że niemal co drugi pacjent z rakiem pęcherza trafia do specjalisty zbyt późno, co dramatycznie wpływa na rokowania.

Zbyt późna reakcja na pierwsze objawy
Prof. dr hab. n. med. Piotr Chłosta podkreślił, że kluczowy dla dalszego leczenia jest czas, jaki upływa od pierwszego epizodu krwiomoczu do właściwego rozpoznania — nie powinien on przekraczać sześciu miesięcy. Niestety, rzeczywistość wygląda inaczej.
– Gdyby przyszli wcześniej, to moglibyśmy im pomóc skutecznie, często w sposób minimalnie inwazyjny i to bez następstw dramatycznych. Ale nie przychodzą, bo w dalszym ciągu to wstydliwe, to nic takiego, to przejdzie samo. Boją się diagnozy. Urolog jest dla wielu tym samym, kim kiedyś, w latach 80-tych był dentysta. Idziesz dopiero wtedy, kiedy nie możesz wytrzymać. A w uroonkologii to jest zdecydowanie za późno – powiedział prof. Piotr Chłosta.

Skierowanie do urologa jako bariera diagnostycznaJedną z najczęściej wymienianych przeszkód w szybkim rozpoczęciu diagnostyki jest wymóg posiadania skierowania do urologa. Zdaniem Anny Kupieckiej, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej, stanowi to realną barierę już na starcie ścieżki pacjenta.
– [Skierowanie do urologa – przyp.] Jest to próg hamulcowy do tego, żeby trzeba było iść jeszcze do kogoś po skierowanie. Jest to z mojej perspektywy również – być może jestem w błędzie – wytrych dla lekarza POZ, żeby nie zlecić dobrej diagnostyki wstępnej i przygotować pacjenta, tylko wypisze skierowanie do urologa i ma pacjenta z głowy. (…) część z nich mogłaby być w pewien sposób już przeprowadzona przez diagnostykę wcześniej, na poziomie POZ.
Dodała także:
– Na końcu tej kaskady oczywiście są terapie lekowe i wprowadzanie ich jak najszybciej i w pierwszych liniach, i jak najwcześniej do refundacji, tak żeby po całej tej kaskadzie pozytywnych zdarzeń, ostatecznie efekt kliniczny był najlepszy, zachowujący również jakość życia człowieka.

Nowoczesne leczenie systemowe – potencjał wciąż niewykorzystany
W przypadku zaawansowanego raka pęcherza przełom stanowią terapie skojarzone, które – stosowane w pierwszej linii leczenia – przynoszą lepsze wyniki terapeutyczne oraz poprawiają jakość życia pacjentów. Choć wiedza o optymalnym postępowaniu jest powszechnie dostępna, program lekowy nie zawsze odpowiada aktualnym rekomendacjom.
Dr hab. n. med. Łukasz Kuncman wyjaśnił:
– To, co widzimy w kwestii leczenia systemowego, czyli wdrożenie aktualnej linii leczenia pierwszego rzutu enfortumabu wedotyny razem z pembrolizumabem podwaja przeżycie naszych pacjentów, medianę przeżycia. (…) jeżeli onkolog kliniczny mówi swojemu pacjentowi, że może go leczyć w sposób suboptymalny, to traci zaufanie tego pacjenta i bardzo ciężko mu jest odzyskać to zaufanie.

Technologia zmienia uroonkologię
Eksperci zwrócili także uwagę na ogromny postęp technologiczny. Wskazywali m.in. na minimalnie inwazyjną cystoskopię giętką oraz zabiegi wykonywane z użyciem robota chirurgicznego, które poprawiają wyniki czynnościowe, w tym zachowanie potencji i możliwość oddawania moczu drogą naturalną.
Duże znaczenie ma również rozwój sztucznej inteligencji i metod obliczeniowych. Umożliwiły one kliniczne zastosowanie radioterapii adaptacyjnej, polegającej na codziennym dostosowaniu planu leczenia do aktualnych warunków anatomicznych pęcherza, co pozwala zwiększać precyzję naświetlań i oszczędzać zdrowe tkanki.

Współpraca wielodyscyplinarna jako fundament nowoczesnego leczenia
Jednym z najważniejszych przełomów ostatnich lat stało się wzmocnienie pracy w zespołach wielodyscyplinarnych (MDT). Prof. Łukasz Kuncman obrazowo opisał tę zmianę:
– Mam wrażenie, że jesteśmy na takim etapie, że brzydkie kaczątko zmienia w tej chwili upierzenie. Mamy szansę zrobić coś wielkiego, że ten łabędź nam wreszcie pofrunie. I jesteśmy w stanie w tej chwili robić to, robimy to razem, robimy to dzięki doskonałej woli całego środowiska.

Rekomendacje systemowe – co musi się zmienić?
Debata doprowadziła do sformułowania jasnych rekomendacji dotyczących poprawy opieki nad pacjentami z nowotworami urologicznymi. Eksperci wskazują m.in. na konieczność:
– zniesienia wymogu skierowania do urologa,
– usprawnienia dostępu do nowoczesnych terapii systemowych, w tym szybkiego wdrażania leczenia zgodnego z wytycznymi NCCN i ESMO,
– refundacji terapii skojarzonej oraz szerszego dostępu do immunoterapii okołooperacyjnej,
– tworzenia wysokospecjalistycznych ośrodków referencyjnych,
– pełnej koordynacji i kompletności diagnostyki, w tym szybszego dostępu do badań obrazowych,
– poprawy jakości pracy MDT i stosowania checklist diagnostycznych.

Źródło: materiał prasowy

Listopad od lat kojarzy się z Movember – globalnym ruchem, który przypomina o nowotworach męskich, przede wszystkim raku prostaty i raku jądra. Zwykle jednak świadomość społeczna różni się diametralnie od realnej sytuacji pacjentów, a system ochrony zdrowia nie nadąża za tempem rozwoju medycyny. Eksperci Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiego Towarzystwa Urologicznego spotkali się, aby omówić najważniejsze wyzwania współczesnej onkologii męskiej. Dyskusja – momentami bardzo szczera i bezpośrednia – pokazała, jak wiele mamy narzędzi i równocześnie jak wiele szans wciąż tracimy. 
W debacie „Męskie nowotwory w XXI wieku: świadomość, organizacja opieki i leczenie raka prostaty oraz jądra” udział wzięli: prof. Piotr Rutkowski, prof. Tomasz Drewa, dr hab. Krzysztof Tupikowski, dr Iwona Skoneczna oraz Marek Kustosz jako moderator. Treść ich rozmowy ujawnia zaskakująco spójną diagnozę: w Polsce mamy świetnych specjalistów, nowoczesne terapie, coraz bardziej zaawansowaną diagnostykę, a mimo to wielu pacjentów trafia do systemu za późno, niewłaściwą ścieżką lub zbyt długo czeka na odpowiednie leczenie. W efekcie nowotwory, które można leczyć z bardzo wysoką skutecznością, nadal są dla wielu mężczyzn śmiertelnym zagrożeniem.

Rak jądra – choroba młodych, o której wciąż się nie mówi
Rak jądra dotyczy ok. 1300 mężczyzn rocznie w Polsce (ok. 1% wszystkich nowotworów). Jest on jednak najczęstszym nowotworem młodych dorosłych. To choroba, która przy właściwym prowadzeniu diagnostycznym i terapeutycznym daje ogromne szanse wyleczenia, jednak w Polsce wciąż bywa bagatelizowana lub mylona z innymi schorzeniami. 

Dr Iwona Skoneczna, Kierownik Oddziału Chemioterapii, Szpital Grochowski w Warszawie, zwróciła uwagę na brak doświadczenia lekarzy w rozpoznawaniu przerzutów do przestrzeni zaotrzewnowej, wskazując, że młodzi pacjenci nierzadko zgłaszają się z ogromnymi zmianami, których nikt nie powiązał wcześniej z nowotworem germinalnym. Jak mówiła: „Jak coś jest rzadkie, to nie wszyscy się na tym znają. Spotykam pacjentów z guzami zaotrzewnowymi po dziesięć centymetrów, a to nie są zmiany, które nie rosną w pięć minut. Brakuje właściwego monitorowania, brakuje świadomości ryzyka, brakuje jasnych zaleceń, które pacjent powinien otrzymać po orchidektomii (usunięcie jądra/jąder)”. 

Problemy te prowadzą do jednego oczywistego wniosku: aby skutecznie leczyć rzadkie nowotwory, konieczna jest centralizacja zabiegów i stworzenie kilku ośrodków referencyjnych w Polsce. Jak podkreślali eksperci, takie rozwiązania funkcjonują w większości rozwiniętych krajów. Zabiegi usuwania dużych mas zaotrzewnowych wymagają wysokospecjalistycznych zespołów, współpracy z chirurgami naczyniowymi, zaplecza intensywnej terapii i doświadczenia, którego nie sposób zdobyć, wykonując pojedyncze operacje rocznie. Dr Skoneczna mówiła wprost: „To nie są zabiegi do robienia w każdym ośrodku. Powinniśmy stworzyć jedno, dwa, maksymalnie trzy centra w kraju”. Prof. Tomasz Drewa, Prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, tylko to potwierdził, wskazując, że podobne zasady obowiązują w operowaniu raków nerki z czopem do serca: „Nie każdy ośrodek powinien się tym zajmować. To bardzo specyficzna chirurgia”.

Rak prostaty – choroba cywilizacyjna, której częstość będzie rosnąć
Rak prostaty to najczęstszy nowotwór mężczyzn – ponad 23 tys. nowych przypadków rocznie. Eksperci nie mają wątpliwości: diagnozujemy go za późno i zbyt nierównomiernie.

Choć dysponujemy nowoczesnymi technikami obrazowania, biopsją fuzyjną, zaawansowanymi terapiami systemowymi i całą gamą narzędzi diagnostycznych, wciąż nie potrafimy ich wykorzystać w sposób skoordynowany. Jednym z kluczowych problemów jest brak równego dostępu do podstawowej diagnostyki. Jak zauważył dr hab. Krzysztof Tupikowski, Prof. Politechniki Wrocławskiej, prowadzący na Dolnym Śląsku prospektywny program PRAISE – nowoczesny model screeningu z wykorzystaniem PSA, rezonansu i biopsji fuzyjnej – mamy w Polsce populacje nadmiernie diagnozowane i populacje praktycznie nietknięte jakąkolwiek profilaktyką. „W dużych miastach mężczyźni robią PSA nawet kilka razy w roku. W gminach wiejskich wielu nie wykonało go nigdy, nawet podczas wizyt u lekarza rodzinnego” – mówił ekspert. 

W badaniu opinii publicznej jedynie 34% Polaków potrafi wyjaśnić, czym właściwie jest PSA. To paradoks: najprostsze badanie krwi, które może uratować życie, nadal budzi niepewność, a w praktyce największy problem zaczyna się dopiero po jego wykonaniu. W Polsce nadal nie istnieje spójna ścieżka postępowania po uzyskaniu podwyższonego wyniku PSA, a to właśnie na tym etapie najczęściej gubimy pacjentów. Brakuje szybkiego dostępu do urologa, oceny ryzyka raka klinicznie istotnego i koordynacji kolejnych kroków diagnostycznych. Równie duże wyzwania dotyczą dostępu do rezonansu prostaty i biopsji fuzyjnej – narzędzi uznawanych za fundament europejskich standardów.

„Zgodnie z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Urologicznego każdą biopsję prostaty powinien poprzedzać rezonans magnetyczny – w naszym kraju wciąż jest to wyjątek, nie standard. Brakuje aparatów, radiologów i zespołów wykonujących biopsję fuzyjną, która powinna być dziś podstawą diagnostyki.” – prof. Krzysztof Tupikowski

Podobne trudności dotyczą nowoczesnej diagnostyki PET-PSMA – w Warszawie na badanie czeka się trzy tygodnie, ale w innych regionach kraju pacjent musi szukać miejsca, które w ogóle ma dostęp do odpowiedniego znacznika i aparatury.

W tym kontekście prof. Tomasz Drewa zwrócił uwagę na fundamentalny problem: decyzje administracyjne nie mogą wyprzedzać realnych możliwości systemu. Jako przykład przytoczył sytuację ze scyntygrafią kości, która – po wprowadzeniu wymogu wykonania jej przed prostatektomią robotyczną – spowodowała blokadę pracowni medycyny nuklearnej w wielu regionach kraju. Jak mówił: „Refundacja jakiegoś badania nic nie zmienia, jeśli nie ma ośrodków zdolnych je wykonać. W pewnym momencie scyntygrafia była tak przeciążona, że musieliśmy kierować pacjentów na rezonans całego ciała jako ‘alternatywę’, która w rzeczywistości żadną alternatywą nie jest – jest droższa, czasochłonna i nie do tego wskazania. Rozwiązania administracyjne mają sens tylko wtedy, gdy system jest gotowy, by je udźwignąć.”

Kolejny mocny akcent padł ze strony ekspertów w kontekście patomorfologii i genetyki. Standardy opisu badań w raku prostaty są w Polsce bardzo nierówne, co wprost przekłada się na jakość leczenia. Jak podkreślił prof. Piotr Rutkowski:Nie widzę możliwości poprawy jakości onkologii bez pełnej certyfikacji patomorfologii. Opis raka prostaty powinien być jednolity i wystandaryzowany”. 

Dr Skoneczna wskazała także na rosnącą rolę badań genetycznych, szczególnie mutacji BRCA, które coraz częściej determinują wybór leczenia. – „Wielu pacjentów powinno mieć badanie BRCA na początku diagnostyki. Niestety często nie mamy wyniku wtedy, kiedy jest kluczowy dla leczenia.” W praktyce jednak wielu pacjentów nie otrzymuje takiego badania na etapie, kiedy jest ono najbardziej potrzebne. Idealny model diagnostyczny – co podkreślali wszyscy eksperci – powinien obejmować wykonanie badań molekularnych już na początku ścieżki u pacjentów z chorobą przerzutową.

Problemy z dostępnością badań i brakiem jednolitej ścieżki postępowania przekładają się bezpośrednio na wybór sposobu leczenia. Eksperci podkreślili, że decyzja między prostatektomią a radioterapią nie może być traktowana wyłącznie jako wybór dwóch równorzędnych technik — to złożony proces zależny od anatomicznych, czynnościowych i indywidualnych uwarunkowań pacjenta. Prof. Tomasz Drewa zaznaczył, że leczenie dotyczy narządu, który „reguluje funkcje dolnych dróg moczowych”, dlatego wybór terapii musi uwzględniać przeszkodę podpęcherzową, funkcję pęcherza, wielkość prostaty, schorzenia współistniejące oraz potencjalny wpływ leczenia na jakość życia. W opinii eksperta to sytuacja modelowa dla konsylium — miejsca, w którym wszystkie te elementy mogą zostać omówione wspólnie. Jak podkreślił: urolog, mający największą wiedzę o fizjologii układu moczowego, nadal powinien odgrywać kluczową rolę w rekomendowaniu metody leczenia, ponieważ to właśnie aspekty urologiczne najczęściej determinują późniejsze powikłania i komfort życia pacjenta.

Najtrudniejszym obszarem pozostaje jednak postępowanie w grupie pacjentów z rakiem niskiego ryzyka — tam, gdzie możliwość aktywnej obserwacji nie tylko istnieje, ale bywa najlepszą i najmniej obciążającą formą leczenia. Eksperci zgodzili się, że w Polsce wciąż zbyt mało korzysta się z tej opcji, mimo że jej skuteczność i bezpieczeństwo zostały potwierdzone w licznych badaniach. Prof. Drewa zwrócił uwagę na złożony charakter tego problemu: „Pacjenci, którzy słyszą rozpoznanie raka prostaty, niezależnie od wyniku Gleasona, są przerażeni. Bardzo trudno jest namówić ich do aktywnej obserwacji, nawet jeśli to najlepsza ścieżka. Wielu szuka ośrodków, które będą gotowe wykonać leczenie radykalne, choć nie zawsze jest to konieczne.”

Do tego dochodzą ograniczenia obecnych narzędzi diagnostycznych: nawet świetnie wykonany rezonans i biopsja fuzyjna nie eliminują ryzyka niedoszacowania zaawansowania choroby. Jak zauważył ekspert, w części ośrodków niedoszacowanie może sięgać nawet 30%. W praktyce oznacza to, że pacjent zakwalifikowany do aktywnej obserwacji w rzeczywistości może mieć zmianę obustronną lub naciekającą torebkę prostaty, co zmienia całkowicie zakres leczenia. To również powód, dla którego — jak dodaje — patomorfolodzy mają dziś ograniczone narzędzia, by formalnie sklasyfikować niektóre raki o niskim ryzyku jako zmiany o charakterze łagodnym.

Skierowanie do urologa – bariera, która nie powinna istnieć
W dyskusji pojawił się także wątek systemowej bariery w dostępie do urologa – obowiązek posiadania skierowania, który dla wielu pacjentów jest realnym utrudnieniem i oddala ich od właściwej ścieżki diagnostycznej. Prof. Tomasz Drewa podkreślił, że zniesienie skierowań mogłoby w praktyce natychmiast uporządkować i przyspieszyć diagnozowanie raka prostaty: „Urolog jest osobą dedykowaną do diagnozowania i leczenia raka prostaty. Zagęszczenie poradni urologicznych jest kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy większe niż poradni onkologicznych. W Polsce jest 1846 urologów zrzeszonych w Polskim Towarzystwie Urologicznym, co – jak zauważył prof. Piotr Rutkowski – stanowi ponad dwukrotność liczby onkologów klinicznych. Ten potencjał kadrowy, dostępny w całym kraju, mógłby być natychmiast wykorzystany, gdyby pacjenci trafiali do urologów bezpośrednich barier administracyjnych. Niewykorzystanie tego potencjału to błąd systemowy”. Prof. Rutkowski podkreślił przy tym, że rozwiązanie to wyrównałoby dysproporcje między mężczyznami a kobietami – do ginekologa skierowanie nie jest potrzebne, choć rak prostaty jest najczęstszym nowotworem populacji mężczyzn.

Unit urologiczny zamiast prostate cancer unit. Realna wizja?
Jednym z najciekawszych elementów debaty stała się szeroka refleksja o organizacji opieki onkologicznej, w tym o sensowności tworzenia prostate cancer units. Eksperci, wbrew popularnym trendom europejskim, zaproponowali inne podejście – unity urologiczne zamiast jednostek poświęconych wyłącznie rakowi prostaty. Według prof. Drewy takie rozszerzone jednostki miałyby większą rację bytu, bo obejmowałyby leczenie całego spektrum nowotworów urologicznych, nie dzieląc systemu na coraz mniejsze, wyspecjalizowane fragmenty, dla których brakuje zarówno kadry, jak i infrastruktury. 

Profilaktyka – temat, o którym mówimy za mało
W dyskusji o raku prostaty i raku jądra od lat pomijamy kluczowy aspekt – profilaktykę rozumianą nie jako jednorazowe badanie, ale jako fundament stylu życia i edukacji zdrowotnej. Podstawowe czynniki ryzyka, takie jak otyłość, brak aktywności fizycznej, niezdrowa dieta, nadużywanie alkoholu i palenie papierosów, wciąż są bagatelizowane, choć mają znaczenie również w przypadku raka prostaty, który często mylnie postrzega się jako nowotwór całkowicie niezależny od stylu życia. Prof. Krzysztof Tupikowski ocenił to jednoznacznie: „Zdrowy styl życia, ruch, prawidłowa masa ciała, unikanie tłuszczów i alkoholu, niepalenie. To podstawy. Palenie papierosów odpowiada także za część przypadków raka prostaty.”

Dopełnił to prof. Tomasz Drewa, zwracając uwagę na konieczność budowania świadomości znacznie wcześniej niż w wieku dojrzałym: „Prawdziwa profilaktyka zaczyna się w szkole. Jeżeli nie uczymy dzieci zdrowego stylu życia, ruchu, diety – nie zmienimy wskaźników zachorowalności.” Eksperci zgodzili się, że bez długofalowej polityki edukacyjnej żadne systemowe reformy nie odwrócą trendu rosnącej liczby zachorowań.

Profilaktyka to jednak nie tylko styl życia, ale również świadomość objawów, które powinny skłonić mężczyzn do konsultacji urologicznej. W tym kontekście prof. Drewa przypomniał, że sygnały ostrzegawcze są często bagatelizowane, choć nie wymagają specjalistycznej wiedzy: Zaburzenia w oddawaniu moczu, problemy z funkcjonowaniem pęcherza, problemy seksualne. To nie muszą być objawy raka, ale zawsze wymagają konsultacji. I oczywiście PSA – kluczowe badanie.” To właśnie podstawowe badania i szybka reakcja na pierwsze dolegliwości dają największą szansę na wykrycie choroby na wczesnym etapie, kiedy terapia jest najskuteczniejsza i najmniej obciążająca.

Medycyna dała nam narzędzia do skutecznego leczenia złośliwych nowotworów męskich. Przełomy terapeutyczne, nowe techniki, rozwój diagnostyki molekularnej – to wszystko mamy już dziś. Problem w tym, że organizacja systemu i świadomość społeczna nie nadążają za tempem rozwoju. Jak zauważył prof. Rutkowski: „Mamy niesłychane możliwości leczenia. Szkoda, że czasem tracimy moment, w którym moglibyśmy naprawdę uratować pacjenta”. Nowotwory męskie da się leczyć skutecznie – ale musimy zacząć je wykrywać na czas, a system musi wreszcie n/PTOadążyć za medycyną.

źródło: Medicalpress/PTO
Z okazji trwającego Miesiąca Świadomości Męskich Nowotworów #Movember – Polskie Towarzystwo Onkologiczne zaprasza na kolejną debatę ekspercką z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” poświęconą wyzwaniom w profilaktyce, diagnostyce i leczeniu raka prostaty i jądra, już 18 listopada.
Transmisja debaty 18 listopada 2025 r. o godz. 15:00

Prelegenci:
Moderator: Marek Kustosz, moderator, redaktor naczelny Medicalpress

Oglądaj transmisję na żywo:

Podczas Walnego Zgromadzenia Członków Polskiego Towarzystwa Urologicznego, zorganizowanego w ramach 55. Kongresu PTU w Łodzi, prof. Tomasz Drewa został wybrany prezesem elektem stowarzyszenia na kadencję 2026–2030. To kolejne potwierdzenie jego silnej pozycji w środowisku urologicznym, zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej.
Prof. Tomasz Drewa to wybitny specjalista urologii onkologicznej, od lat związany z toruńsko-bydgoskim środowiskiem akademickim i klinicznym. Urodził się w 1970 roku, a studia medyczne ukończył w 1996 roku w Akademii Medycznej w Gdańsku. Karierę rozpoczął w Bydgoszczy, w Szpitalu im. Jana Biziela, gdzie już jako młodszy asystent współtworzył m.in. Bank Tkanek. W kolejnych latach jego działalność koncentrowała się na rozwijaniu chirurgii urologicznej – najpierw w Klinice Urologii UMK, a następnie w Szpitalu Miejskim w Toruniu, gdzie od 2012 roku kierował Oddziałem Urologii Ogólnej i Onkologicznej.

W 2011 roku profesor Drewa przeprowadził w bydgoskim Centrum Onkologii pierwszą w regionie operację laparoskopowej cystektomii radykalnej – jednego z najbardziej złożonych zabiegów w urologii onkologicznej. Był to początek systematycznego wprowadzania chirurgii laparoskopowej do codziennej praktyki klinicznej. W 2016 roku, mimo braku szerokiego dostępu do nowoczesnych technologii, sprowadził do Polski drugiego robota chirurgicznego da Vinci, torując drogę dla rozwoju chirurgii robotycznej. W tym samym roku wykonał pierwszą w Polsce radykalną cystektomię robotyczną, a jego zespół zaprezentował zabieg na żywo podczas Kongresu PTU w Katowicach.

Obecnie kieruje Kliniką Urologii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy oraz Katedrą Urologii i Andrologii Collegium Medicum UMK. W jednostkach tych rozwija nie tylko nowoczesne metody leczenia, ale również edukację i badania naukowe. Z jego inicjatywy w 2023 roku do Szpitala Jurasza trafił najnowszej generacji robot da Vinci, co znacząco zwiększyło potencjał placówki jako jednego z czołowych ośrodków uro-onkologicznych w kraju.

Profesor Drewa jest redaktorem naczelnym czasopisma naukowego Central European Journal of Urology, autorem ponad 230 publikacji naukowych, członkiem wielu towarzystw naukowych oraz recenzentem renomowanych czasopism takich jak European Urology, Journal of Urology czy Nature Reviews in Urology.

Jego wybór na prezesa PTU na kolejną kadencję to nie tylko wyraz zaufania środowiska, ale i szansa na dalszy rozwój polskiej urologii w kierunku nowoczesnej, zintegrowanej opieki nad pacjentem.

Źródło: Szpital Uniwersytecki w Bydgoszczy, Fot. Szpital Uniwersytecki w Bydgoszczy, USG Joanna Drewa

– Wspólnie ze środowiskiem klinicznym powstała ścieżka postępowania. Rak pęcherza moczowego, choć nie jest najczęstszym nowotworem (4 wśród mężczyzn, 12 u kobiet), to dotyka wielu osób palących papierosy (tytoń) lub mających kontakt z substancjami toksycznymi, najczęściej w miejscu pracy. Chcielibyśmy, aby ścieżka pacjenta była określona od samego początku, od lekarza POZ, aby zbudowana została czujność na objawy takie jak krwiomocz, bóle w podbrzuszu, aby w pierwszej kolejności wyeliminować lub potwierdzić podejrzenie raka pęcherza moczowego. – o pozytywnych zmianach i wyzwaniach w opiece nad pacjentami z rakiem pęcherza moczowego mówi Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.
– Jako środowisko pacjenckie współpracujemy z Polskim Towarzystwem Onkologicznym, Polskim Towarzystwem Urologicznym, z konsultantami krajowymi, którzy zajmują się uro-onkologią. Rak pęcherza moczowego, przez lata, a nawet dekady był dość mocno zaniedbywany. Przypomnę tylko, że dopiero w 2022 roku po raz pierwszy uruchomiony został program lekowy w tym wskazaniu. W 2023 roku wprowadzone zostały jednak następne leki w kolejnych liniach, również immunoterapia, które są szansą dla pacjentów na dłuższe przeżycie. Wcześniej leczenie opierało się oczywiście na chirurgii (i nadal jest to podstawa) i chemioterapii. Niemniej jednak dla pacjentów, którzy byli już w zaawansowanym stadium choroby nie było skutecznych opcji leczenia. Teraz możemy spodziewać się kolejnych rejestracji i nowych opcji terapeutycznych. W końcu rak pęcherza moczowego został zaadresowany. – wskazywał Szymon Chrostowski.

– Wspólnie ze środiskiem klinicznym powstała także ścieżka postępowania. Rak pęcherza moczowego, choć nie jest najczęstszym nowotworem (4 wśród mężczyzn, 12 u kobiet), to dotyka wielu osób palących papierosy (tytoń) lub mających kontakt z substancjami toksycznymi, najczęściej w miejscu pracy. Chcielibyśmy, aby ścieżka pacjenta była określona od samego początku, od lekarza POZ, aby zbudowana została czujność na objawy takie jak krwiomocz, bóle w podbrzuszu, aby w pierwszej kolejności wyeliminować lub potwierdzić podejrzenie raka pęcherza moczowego.

Obejrzyj cały wywiad:

Zobacz raport:

Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego

Zobacz takżerelację z debaty:

źródło: Medicalpress

Minimalne wykorzystanie procedury wystawiania kart DiLO z powodu krwiomoczu, długi okres oczekiwania na wizytę u urologa oraz wynik badania histopatologicznego, ograniczona dostępność do cystoskopii giętkiej oraz zabiegu TURBT, niedostateczne wykorzystanie możliwości leczenia neoadjuwantowego pacjentów przed cystektomią, brak standardu oznaczenia ekspresji PD-L1, ograniczenia w dostępie do rehabilitacji dla pacjentów po usunięciu pęcherza oraz terapii rekomendowanych przez międzynarodowe towarzystwa naukowe. Czy możliwa jest poprawa sytuacji pacjentów chorujących na raka pęcherza moczowego w Polsce? Rekomendacje zmian dla tych i wielu innych problemów zaprezentowali eksperci w raporcie „Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego”, którego premiera miała miejsce w środę, 2 października w Warszawie.
Rak pęcherza moczowego nie jest najczęstszym nowotworem złośliwym w Polsce. Według Krajowego Rejestru Nowotworów pod względem częstości rozpoznawania zajmuje piąte miejsce u mężczyzn i czternaste u kobiet. Jest natomiast nadal jednym z nowotworów z najwyższym odsetkiem umieralności – co druga osoba, u której zdiagnozowano tę chorobę umrze z jej powodu[1]. Ponadto przewiduje się, że liczba zachorowań na nowotwór pęcherza moczowego w ciągu najbliższych 10 lat wzrośnie o ok. 25 proc.[2] Mimo alarmujących danych aktualnie w Polsce nie istnieje program kompleksowej opieki nad pacjentami chorującymi na raka pęcherza. Dodatkowo, koordynacja leczenia nie jest jednoznacznie przypisana urologowi lub onkologowi, którzy zajmują się chorym w trakcie terapii.
 
Niedoskonały system
Raport „Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego” jest odpowiedzią na potrzebę standaryzacji postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w raku pęcherza moczowego. To efekt końcowy realizowanego od 2023 roku w Warsaw Health Innovation Hub projektu „Opracowanie standardów w zakresie kompleksowej opieki pacjenta w ramach leczenia raka pęcherza moczowego w celu polepszenia koordynacji leczenia i efektów zdrowotnych”. Projekt ten był koordynowany przez Agencję Badań Medycznych, przy zaangażowaniu klinicystów, ekspertów systemowych, środowiska pacjentów i podmiotów z branży farmaceutycznej i medycznej, w tym Merck Sp. z o.o., Astellas Pharma Sp. z o.o., Bristol-Myers Squibb Sp. z o.o., Olympus Polska, Synthaverse S.A., od lipca 2024 r. MSD Polska Sp. z o.o. Pomysłodawcą projektu była Fundacja „Wygrajmy Zdrowie”.
 
– Od kilku lat obserwujemy i staramy się wpłynąć na sytuację polskich pacjentów chorujących na raka pęcherza moczowego. O konieczności ustalenia standardów koordynowanej opieki nad tą grupą chorych przeczytać można było już w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 27 lutego 2018 r. (Dz.U. 2018 poz. 469, z późn. zm.). Temat pojawił się w sejmowym raporcie z 18 lipca 2018 r. przygotowanym z inicjatywy Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjentów przy współpracy Polskiego Towarzystwa Urologicznego, Konsultanta Krajowego w Dziedzinie Urologii oraz Fundację Eksperci dla Zdrowia[3], a także w raporcie AOTMIT oraz opinii Rady Przejrzystości nr 223/2020 z 7 września 2020 r.[4]. Dlatego też celem prezentowanego raportu było w pierwszej kolejności zweryfikowanie obecnej ścieżki pacjenta w oparciu o dostępne w systemie ochrony zdrowia dane oraz wywiady z lekarzami, a następnie zaktualizowanie i opracowanie optymalnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej przy uwzględnieniu wytycznych klinicznych – polskich i międzynarodowych, opinii ekspertów medycznych i środowiska pacjentów, a także dobrych praktyk z innych krajów – tłumaczył Szymon Chrostowski, prezes Fundacji „Wygrajmy Zdrowie”.
 
Raport składa się z trzech części: analizy aktualnej praktyki klinicznej wraz z rekomendacjami dotyczącymi kierunków optymalizacji ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, graficznego algorytmu ścieżki, który powstał w oparciu o aktualne zalecenia towarzystw naukowych oraz propozycji wskaźników oceny jakości procesu diagnostyczno – terapeutycznego.
 
– Część analityczna raportu opiera się o wywiady pogłębione przeprowadzone z grupą ośmiu czołowych ekspertów klinicznych w dziedzinie medycyny rodzinnej, urologii oraz onkologii. Główne obszary, które zostały poddane analizie to diagnostyka oraz leczenie chorych z rakiem pęcherza moczowego. Uwzględnione zostały również ocena jakości i wyceny procedur medycznych oraz przedziały czasowe pomiędzy kolejnymi etapami w ścieżce diagnostyczno – terapeutycznej. Integralnym elementem diagnozy systemu są także pozyskane na potrzeby projektu wyniki analizy danych NFZ za lata 2018-2023 powiedział Krzysztof Jakubiak, prezes Modern Healthcare Institute, współautor raportu.

– Dokładna weryfikacja aktualnej ścieżki pacjenta pozwoliła zidentyfikować bariery, które wpływają na jej ostateczny, niedoskonały kształt, a co za tym idzie – rekomendacje zmian. W raporcie opracowaliśmy schematy postępowania oraz zalecenia dla poszczególnych etapów ścieżki, od diagnostyki krwiomoczu i krwinkomoczu w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, przez diagnostykę urologiczną, proces TURBT, konsylia lekarskie, po leczenie oraz zasady monitorowania pacjentów – podsumował Dominik Dziurda, HTA Formedis, współautor raportu.
 
Nowa ścieżka pacjenta
Według autorów raportu proces diagnostyki i leczenia powierzchniowego raka pęcherza moczowego wymaga wprowadzenia usprawnień na każdym jego etapie, od pierwszej wizyty u lekarza POZ, który wystawia stosowane skierowanie, przez cystoskopię – proste, szybkie endoskopowe badanie wziernikowe wykonywane za pomocą giętkiego wideocystoskopu, po procedurę TURBT, czyli leczenie endoskopowe nowotworu nienaciekającego. W przypadku 70-80 proc. przypadków pacjent nie wymaga leczenia operacyjnego usunięcia pęcherza. Jednakże z uwagi na tendencję do nawracania, standardem postępowania w leczeniu raka pęcherza jest podanie bezpośrednio po zabiegu TURBT pojedynczej wlewki chemioterapeutyku do pęcherza, co w większości przypadków oznacza zakończenie leczenia.
 
– Pojawienie się krwi w moczu zawsze powinno być sygnałem alarmującym dla lekarza. Konieczna staje się pogłębiona diagnostyka i wizyta u lekarza specjalisty, co w Polsce niestety oznacza czekanie w kolejce. Metodą na skrócenie tego czasu jest wystawienie przez lekarza rodzinnego karty DiLO z powodu krwiomoczu albo podejrzenia guza, co nadaje skierowaniu charakter priorytetowy – wyjaśnił dr hab. n. med. Krzysztof Tupikowski, kierownik Centrum Leczenia Nowotworów Urologicznych w Dolnośląskim Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii; konsultant merytoryczny raportu.. – Niestety nie wszędzie uda się zaoszczędzić czas. W Polsce nadal brakuje oddziałów urologicznych, które wykonują cystoskopię. Różnica w wycenie badania wykonanego w AOS i w trybie szpitalnym sprzyja hospitalizacji, co wpływa na wydłużenie kolejki oczekujących pacjentów. Dodatkowo wycena procedury cystoskopii giętkiej powinna uwzględnić szybszą zużywalność sprzętu. Niedostateczna jest również wydolność oddziałów i pracowni endoskopowych wykonujących procedurę TURBT, która w przypadku większości chorych wystarcza zwykle do opanowania choroby. Także czas oczekiwania na wynik badania histopatologicznego pozostawia wiele do życzenia – dodał prof. Tupikowski.
 
W przypadku guza naciekającego mięsień pęcherza, czyli u 20-30 proc. pacjentów, nie jest możliwe leczenie oszczędzające. Postępowaniem z wyboru jest wówczas wycięcie pęcherza. Ostatnie lata pokazały, że włączenie leczenia przedoperacyjnego, gdy choroba jest ograniczona tylko i wyłącznie do ściany pęcherza, może wydłużyć czas wolny od nawrotów choroby. Dodatkowo, wcześniejsze zastosowanie chemioterapii podnosi skuteczność immunoterapii. Od roku możliwe jest także włączenia leczenia pooperacyjnego immunoterapią, co wymaga dodatkowej diagnostyki. Konieczne są zatem zmiany w standardach postępowania. Niezbędna jest także współpraca urologów i onkologów oraz innych specjalistów w ramach konsyliów wielodyscyplinarnych, jak też monitoring efektów zabiegów oraz leczenia systemowego.
 
– Aktualnie w programie lekowym B.141.FM. mamy do dyspozycji immunoterapię oraz koniugat. W obecnym standardzie postępowania, jeżeli u chorego może być zastosowana chemioterapia cisplatyną lub karboplatyną z gemcytabiną jako leczenie pierwszego rzutu, to w dalszej kolejności, jeśli nie wystąpi progresja choroby, mamy możliwość podania pacjentowi podtrzymującego leczenia immunoterapią. Natomiast w przypadku progresji – stosujemy koniugat. Program lekowy powinien być dalej rozwijany i zbliżać się do międzynarodowych wytycznych klinicznych.-  To czego nam brakuje, to np. możliwość zastosowania w drugiej linii leczenia immunoterapią oraz dostępu do niedawno zarejestrowanej terapii skojarzonej wspomnianego koniugatu z inhibitorem punktów kontrolnych w pierwszej linii – tłumaczył dr hab. n. med. Jakub Kucharz, Klinika Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie; konsultant merytoryczny opracowania z ramienia onkologów. – Od listopada ubiegłego roku możemy zastosować immunoterapię także w leczeniu uzupełniającym, pooperacyjnym u pacjentów z ekspresją PD-L1 > 1%. Co jest równoznaczne z koniecznością wykonania oceny ekspresji PD-L1 na etapie chemioterapii neoadjuwantowej i kwalifikacji do cystektomii. Niestety nie ma standardów, które by to narzucały. W związku z tym wielu pacjentów traci szansę na skuteczne leczenie – podsumował prof. Kucharz
 
Utworzenie ścieżek pacjentów z rakiem pęcherza moczowego, określenie maksymalnych czasów trwania poszczególnych etapów diagnostyki i leczenia oraz określenie wskaźników jakości umożliwiających adekwatną wycenę świadczeń, a także dostosowanie leczenia systemowego zgodnie z wytycznymi międzynarodowymi pozwoli na widoczną zmianę efektów leczenia pacjentów z nowotworami urotelialnymi w Polsce, a co za tym idzie zmniejszenie śmiertelności w tej grupie pacjentów.

PRZECZYTAJ RAPORT

 

[1]Raport „Nowotwory Złośliwe w Polsce 2021”, Krajowy Rejestr Nowotworów: https://onkologia.org.pl/sites/default/files/publications/2024-01/0_krn-2023-book-2024-01-22.pdf

[2]Sytuacja pacjenta z rakiem pęcherza moczowego – aktualne wyzwania, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, 2022: https://tosieleczy.pl/wp-content/uploads/2022/09/Rak_PECHERZA_raport_2022_wygrajmyzdrowie-1.pdf

[3]Nowotwór pęcherza moczowego – rekomendacje z zakresie kompleksowej opieki nad pacjentem, Polskie Towarzystwo Urologiczne, Konsultant Krajowy w dziedzinie urologii, Fundacja Eksperci dla Zdrowia, 2018: https://ekspercidlazdrowia.pl/wp-content/uploads/2018/06/Raport_nowotwor_pecherza.pdf

[4]Opinia Rady Przejrzystości nr 223/2020 z dnia 7 września 2020 roku w sprawie opracowania odpowiednich rozwiązań organizacyjnych w zakresie kompleksowej opieki onkologicznej w nowotworach narządowych: nowotwory urologiczne – nowotwór złośliwy pęcherza moczowego (ICD-10 C67): https://bipold.aotm.gov.pl/assets/files/zlecenia_mz/2018/089/ORP/U_36_288_07092020_o_223_rak_pecherza_moczowego_31s_zacz.pdf
źródło: Fundacja Wygrajmy Zdrowie

Wiek pacjenta? Dziś liczy się przede wszystkim stan kliniczny chorego. Wytyczne, zalecenia? Tak, ale każdorazowo dostosowane do indywidualnego profilu klinicznego pacjenta. Schemat wynikający z programu lekowego? Stosowany zgodnie z intencją, ale i oceną lekarza. O personalizacji terapii w raku prostaty onkolog kliniczny dr Karolina Kruk mówi: ta strategia jest obecnie pożądana i możliwa do zastosowania.
Personalizacja, czyli holistyka
 
Według dr Karoliny Kruk z Oddziału Onkologii Klinicznej Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera w Krakowie, personalizacja terapii onkologicznej to trend, który z każdą kolejną aktualizacją wytycznych naukowych nabiera coraz większego znaczenia. Jak przyznaje specjalistka, warto wiedzieć, jak właściwie rozumieć to pojęcie.
 
 – Personalizację w onkologii klinicznej można rozumieć na dwa sposoby. Leczenie spersonalizowane oparte o diagnostykę genetyczną polega na tym, że z tkanki nowotworu bądź z materiału, jakim jest krew pacjenta, pobieramy próbkę do badań genetycznych, w której oznacza się występowanie określonych mutacji. Następnie my jako onkolodzy dobieramy pod konkretne mutacje leczenie celowane. Szerszym pojęciem personalizacji leczenia onkologicznego jest natomiast holistyczne postrzeganie pacjenta. Skupiamy się wtedy nie tylko na chorobie nowotworowej – zwracamy uwagę także na występujące u pacjenta choroby współistniejące, uwarunkowania socjoekonomiczne, możliwości pomocy ze strony rodziny, kwestie wsparcia mentalnego. Nowotwór to choroba trudna a wymienione czynniki istotnie rzutują na skuteczność jej terapii – zwraca uwagę dr Karolina Kruk.
 
Rak prostaty – specyfika potrzeb pacjentów
 
Zdaniem specjalistki pacjenci z rakiem prostaty, najczęściej występującym wśród mężczyzn nowotworem w Polsce, to grupa chorych o szczególnie specyficznych uwarunkowaniach i potrzebach.
 
– Pacjenci z rakiem prostaty to grupa chorych najczęściej w podeszłym wieku. Są to zatem również pacjenci, którzy z racji zaawansowanego wieku mają liczne choroby współistniejące tj. obecne dwa i więcej przewlekłe schorzenia, równie istotne klinicznie i w wysokim stopniu zagrożone powikłaniami. Są to pacjenci, którzy przyjmują stosunkowo dużą liczbę leków, więc zarówno choroby, jak i stosowane leki wpływają na dobór terapii onkologicznej oraz przebieg procesu leczenia. Wreszcie, warto wymienić warunki socjalno-ekonomiczne pacjentów z rakiem prostaty. Niestety nierzadko zdarza się, że chory potrzebuje wsparcia na różnych etapach leczenia. Chodzi na przykład o wsparcie w wyjaśnieniu zaleceń lekarskich, pomoc w dojeździe do ośrodka na badania i konsultacje, wsparcie podczas terapii, w tym w czasie hospitalizacji, ale także zakup leków (chociaż dostępność różnorodnej palety terapii z roku na rok staje się coraz lepsza, nie wszystkie technologie zawarte w aktualnych wytycznych towarzystw naukowych są refundowane). Wsparcie bliskich lub, kiedy to niemożliwe, odpowiednich służb socjalnych, bywa konieczne – przyznaje dr Karolina Kruk.

 
Wytyczne, zalecenia i personalizacja
 
Opracowywane przez różne towarzystwa naukowe wytyczne postępowania dla poszczególnych jednostek chorobowych zwykle co do zasady są zbieżne, ale zdarzają się różnice w ujęciu poszczególnych aspektów terapii. Dr Karolina Kruk wyjaśnia, że to zjawisko zrozumiałe, ponieważ każde krajowe towarzystwo naukowe uwzględnia w swoich wytycznych specyfikę populacji pacjentów w danym państwie, ale także uwarunkowania rodzimego systemu ochrony zdrowia.
 
– W Polsce, na przykład w porównaniu do krajów skandynawskich, mamy mniejszą świadomość społeczną raka prostaty i częstszą wykrywalność tego nowotworu na bardziej zaawansowanych stadiach choroby nowotworowej. Jest to związane między innymi z wcześniejszym wprowadzeniem w wymienionych państwach ogólnonarodowych programów skriningowych i szeroko zakrojonych działań edukacyjnych. Przed nami w tej sferze wiele do zrobienia. Populacja „pacjentów z rakiem prostaty” w Polsce jest tym samym inna niż w Skandynawii – i nieco odmienne są także jej potrzeby. Stąd tak ważna jest personalizacja leczenia, holistyczne spojrzenie na pacjenta, jego indywidualne uwarunkowania i potrzeby – zaznacza specjalistka i dodaje:
 
– W oparciu o aktualną wiedzę medyczną dziś bardziej niż na wiek pacjenta patrzymy na jego ogólny stan i profil kliniczny. Młodszy pacjent może mieć na przykład więcej schorzeń współistniejących negatywnie rzutujących na przebieg leczenia i rokowanie niż pacjent w podeszłym wieku będący w ogólnie dobrym stanie klinicznym. Analogicznie, wielochorobowość wiąże się z oceną kilku i więcej jednoczasowo stosowanych terapii – przede wszystkim pod kątem ich wzajemnych potencjalnych interakcji. Bywa, że przy obecnych możliwościach leczenia raka prostaty jest to terapia „najprostsza” do zastosowania, biorąc pod uwagę konieczność jednoczasowego leczenia i kontrolowania innych schorzeń, na przykład: chorób serca i naczyń, cukrzycy, schorzeń reumatycznych, POChP, chorób zapalnych jelit, niealkoholowej marskości wątroby. Bywa, że także uzależnień.
 
Rak prostaty w Polsce
 
Dr Karolina Kruk przyznaje, że na przestrzeni ostatnich kilku lat w zakresie możliwości terapii raka prostaty w Polsce wiele zmieniło się na dobre a kolejne potencjalne możliwości mają szansę sprawić, że rak prostaty będzie traktowany w większym stopniu jak schorzenie przewlekłe.
 
– Z ostatniego okresu: w ubiegłym roku zrefundowano kabazytaksel i olaparyb. Obecnie trwa proces refundacyjny dla antyandrogenów drugiej generacji – także we wcześniejszych liniach leczenia niż stosowane w ramach refundacji obecnie. Badania kliniczne potwierdzają, że możliwość zastosowania tych leków we wcześniejszych liniach leczenia byłaby bardzo cenna – realnie przełożyłaby się na poprawę jakości życia i przedłużenie życia pacjentów – mówi dr Karolina Kruk. 
 
W ostatnich latach doszło do poprawy w zakresie dostępności nowoczesnych leków, jednak nadal cześć pacjentów z rakiem gruczołu krokowego jest pozbawiona dostępu do szerokiej palety opcji terapeutycznych. Chorzy i lekarze czekają na zmiany w programie lekowym, które zwiększą możliwości personalizacji leczenia pacjentów z zaawansowanym hormonowrażliwym rakiem prostaty.

źródło: mat. pras.

Znacząca część pacjentów z rozpoznanym rakiem gruczołu krokowego choruje na trzy i więcej choroby współistniejące związane z układem sercowo-naczyniowym. Ponadto w tej grupie chorych nierzadkie są także choroby zwyrodnieniowe stawów i reumatyczne, cukrzyca, POChP, choroby zapalne jelit i niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby. Leczenie pacjentów o tak złożonym profilu klinicznym powinno być więc maksymalnie spersonalizowane, to znaczy uwzględniać indywidualną sytuację chorego – zwraca uwagę dr Karolina Kruk, onkolog kliniczny z Oddziału Onkologii Klinicznej Szpitala Specjalistycznego Ludwika Rydygiera w Krakowie.
Nie tylko rak
 
Zapadalność na raka gruczołu krokowego jest silnie związana z wiekiem – statystyczny pacjent to mężczyzna w podeszłym wieku. Już tylko z racji zaawansowanego wieku mężczyźni z rakiem prostaty chorują zatem także na inne schorzenia – często nawet trzy i więcej. Do najczęstszych należą choroby zwyrodnieniowe stawów i reumatyczne, cukrzyca, POChP, choroby zapalne jelit i niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby. Dla najstarszej grupy chorych charakterystyczne są także deficyty geriatryczne, takie jak zespół słabości czy zespół bólu przewlekłego. Zdarzają się również deficyty narządów zmysłu oraz różnego rodzaju uzależnienia. Największe wyzwanie stanowią jednak obciążenia kardiologiczne. Według badań nawet dwie trzecie mężczyzn z rakiem gruczołu krokowego ma wysokie ryzyko sercowo-naczyniowe, co jest związane między innymi z: nadciśnieniem tętniczym, chorobą niedokrwienną serca, przewlekłą niewydolnością serca, czy też zaburzeniami rytmu serca (najczęściej migotaniem przedsionków). Dr Karolina Kruk przyznaje: pacjenci z rakiem prostaty to grupa chorych o specyficznych uwarunkowaniach i potrzebach.
 
Złożona terapia
 
– Pacjenci z rozpoznanym rakiem gruczołu krokowego i nierzadko licznymi schorzeniami współistniejącymi z racji swoich różnorodnych chorób stosują jednoczasowo nawet kilkanaście-kilkadziesiąt leków, które mogą wchodzić w groźne interakcje. Na dobór, przebieg i skuteczność leczenia wpływają zatem zarówno same schorzenia, jak i stosowane w ich terapii preparaty. Wyzwaniem dla nas jako onkologów klinicznych bywa optymalne leczenie raka prostaty – optymalne to jest uwzględniające nie tylko jedno schorzenie (raka gruczołu krokowego), ale cały różnorodny profil kliniczny pacjenta. W takim sensie terapia raka prostaty musi być spersonalizowana – wyjaśnia specjalistka i dodaje: – Na przestrzeni ostatnich lat prowadzono wiele badań dotyczących wielochorobowości w różnych nowotworach i tym, jak wpływa ona na konkretne leczenie onkologiczne. Okazało się, że pacjenci onkologiczni, którzy mają choroby współistniejące, osiągają gorsze wyniki leczenia. Co więcej, mają wyższe ryzyko zgonu z powodu choroby nowotworowej a ryzyko to jest wprost proporcjonalne do tego, ile chorób współistniejących ma pacjent. Ponadto, pacjenci z licznymi chorobami współistniejącymi mają zwiększone ryzyko toksyczności leczenia onkologicznego – i tym samym zwiększone ryzyko hospitalizacji związanej z chemioterapią. W pewnym badaniu okazało się, że dla pacjentek z rakiem piersi, które otrzymują uzupełniającą chemioterapię, ryzyko toksyczności zależało bardziej od tego, jakie i ile chorób współistniejących ma dana chora niż od jej wieku. Czyli, jeżeli pacjentka miała na przykład lat 80, ale była w ogólnie dobrej formie, miała na przykład jedynie niewielkie nadciśnienie, to miała mniejsze ryzyko hospitalizacji i większą skuteczność leczenia niż chora w wieku lat 60, ale obarczona czterema-pięcioma poważnymi chorobami współistniejącymi. Analogiczne zależności obserwujemy w raku prostaty. Stąd dziś patrzymy nie tyle na wiek pacjenta, co na jego stan ogólny, w tym także ewentualną wielochorobowość.
 
Medyczna łamigłówka
 
Dr Karolina Kruk zwraca uwagę na jeszcze jedno wyzwanie, z jakim mierzą się klinicyści opiekujący się pacjentami z rakiem prostaty: nie zawsze wiadomo, czy poszczególne symptomy są objawem innych zdiagnozowanych schorzeń, przerzutów nowotworowych, a może działań niepożądanych którejś z terapii.
 
– Zgłaszany przez pacjenta ból w obrębie kręgosłupa to efekt stanów zwyrodnieniowych kości czy może objaw przerzutu nowotworu? Odpowiedź nie zawsze jest oczywista. Inne wyzwanie: czy jeśli do, powiedzmy, kilkunastu stosowanych już przez pacjenta leków dołożymy, dla przykładu, tabletki na prostatę, lek przeciwbólowy, lek na zaparcia lub biegunki, to czy nie spowodujemy zachwiania i pogorszenia kontroli do tej pory występujących chorób? W przypadku raka prostaty obawiamy się na przykład pogorszenia kontroli glikemii (którą może spowodować leczenie sterydowe), nasilenia niewydolności krążenia, nasilenia bądź wywołania osteoporozy. To poważne wyzwania, o których musimy pamiętać, dobierając leczenie onkologiczne. W grupie pacjentów z rakiem gruczołu krokowego, często o bardzo zróżnicowanym profilu klinicznym, leczenie nowotworu bywa doprawdy „najprostsze”. Tym bardziej, że aktualna wiedza medyczna pozwala na coraz skuteczniejszą kontrolę choroby – mówi dr Karolina Kruk.
 
Potrzeby dla lepszej personalizacji
 
Podczas debaty z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” zorganizowanej z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Onkologicznego 13 lutego 2024 roku, eksperci omawiali zagadnienie personalizacji terapii raka prostaty w odniesieniu do możliwości wyboru spośród kilku dostępnych form farmakoterapii. Dyskutanci zgodzili się, że dostęp do terapii raka prostaty z roku na rok jest coraz lepszy, potrzebna jest jednak dostępność leczenia uwzględniającego wysoką skuteczność przy niskim profilu toksyczności działania, co w przypadku przyjmujących wiele leków pacjentów z rakiem prostaty jest szczególnie istotne:

– Leki mają różne działania i różne profile bezpieczeństwa, dlatego to lekarz powinien dobierać odpowiednie leczenie do potrzeb konkretnego pacjenta i mieć dostęp do kilku terapii. Nadal brakuje refundacji nowoczesnych terapii hormonalnych – zaznaczył prof. Paweł Wiechno, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego, Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie i dodał: – Jeden z bardzo obiecujących i naprawdę najmniej toksycznych nowoczesnych leków hormonalnych w leczeniu wczesnym pacjentów przerzutowych nie jest dla nas dostępny, bo nie jest refundowany, a na pewno byłby szeroko stosowany. Do tego mamy ograniczenia, kiedy możemy zastosować konkretny lek (w ramach programu lekowego).

– Dużym ograniczeniem w leczeniu pacjentów z rakiem prostaty jest niewielki dostęp do leczenia hormonowrażliwego raka gruczołu krokowego, zapisy programu lekowego mocno zawężają populację, brakuje też części leków w refundacji – dodał prof. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO-PIB w Warszawie.

Obecne kryteria wyłączenia z programu lekowego zakładają konieczność zakończenia terapii po wystąpieniu zmian w badaniach obrazowych lub przy zmianach biochemicznych, zamiast po stwierdzeniu jednoczasowej progresji obu wskaźników, tak jak opisują to aktualne wytyczne międzynarodowe.[1]
 
 
[1] https://medicalpress.pl/zdrowie-wspolna-sprawa/lepszy-dostp-do-urologw-i-poszerzenie-dostpu-do-nowoczesnych-terapii-to-kluczowe-kierunki-dla-poprawy-sytuacji-pacjentw-z-rakiem-prostaty-w-polsce_kmRbkwByGd/
źródło: mat. pras.
Fundacja Wygrajmy Zdrowie ogłasza start kampanii edukacyjnej Krwiomocz? Działaj! mającej na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat profilaktyki w kierunku raka urotelialnego. Kampania, której ambasadorami zostali aktor Jacek Borkowski i dziennikarz Zbigniew Urbański, skupia się na informowaniu o istotności wczesnego wykrywania tej groźnej choroby.

Rak urotelialny, występujący najczęściej w obrębie pęcherza moczowego, stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia publicznego. W Polsce rocznie notuje się ponad 8 tysięcy nowych przypadków raka urotelialnego, a każdy z nich wymaga szybkiego i skutecznego działania. Rak pęcherza moczowego jest drugim najczęstszym nowotworem urologicznym. Dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, jednak najczęściej atakuje mężczyzn po 60. roku życia – to czwarty nowotwór w tej populacji. Większość przypadków raka urotelialnego jest wykrywana na etapie, kiedy możliwe jest jeszcze leczenie radykalne, dające szansę na całkowite wyleczenie. Niestety, około 20% nowych rozpoznań dotyczy chorych, u których choroba została wykryta w fazie rozsiewu (przerzutów odległych), kiedy nie jest już możliwe wyleczenie. Dlatego badania profilaktyczne, w tym przede wszystkim regularne badania moczu, stanowią kluczowy element wczesnego wykrywania raka urotelialnego. Kolejnym ważnym badaniem, które powinien w pewnym wieku zrobić każdy z nas, jest USG dróg moczowych. I choć oba badania są proste i bezbolesne, a co najważniejsze finansowane przez NFZ i dostępne w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), to ze względu na niską świadomość choroby nadal zbyt mało osób się na nie decyduje.

Z inicjatywy Fundacji Wygrajmy Zdrowie wystartowała właśnie kampania edukacyjna KRWIOMOCZ? DZIAŁAJ!, która ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa, wiedzy pacjentów i zwrócenie uwagi lekarzy na tę chorobę.

– „Krwiomocz? Działaj!” nie jest jedynie hasłem przewodnim. Dla nas to wezwanie do działania, mobilizacja społeczeństwa, a jednocześnie wyraz naszego zaangażowania w walkę z rakiem pęcherza. Chcemy, aby każdy zrozumiał, jak kluczową rolę we wczesnym wykrywaniu raka urotelialnego odgrywa profilaktyka – powiedział Szymon Chrostowski, Prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie. – Jestem głęboko przekonany, że edukacja społeczna i wczesna diagnostyka są kluczowymi elementami walki z rakiem urotelialnym. Nasza kampania ma na celu dotarcie do jak największej liczby osób, przekazanie im rzetelnej wiedzy na temat tej choroby oraz zachęcenie do regularnych badań profilaktycznych. – dodaje.

W ramach kampanii planowane są działania edukacyjne, prowadzone na stronie www.krwiomoczdzialaj.pl gdzie można znaleźć najważniejsze informacje dotyczące profilaktyki raka urotelialnego, głównych czynników ryzyka, narażenia zawodowego, dostępnych metod leczenia, komentarze ekspertów czy interaktywną mapę z listą ośrodków, zajmujących się leczeniem.

Do regularnych badań profilaktycznych zachęcają ambasadorzy kampanii – aktor Jacek Borkowski oraz dziennikarz Zbigniew Urbański.

– Rak pęcherza moczowego początkowo przebiega bezobjawowo. Krwiomocz często jest jego pierwszym objawem. Kluczowym czynnikiem ryzyka jest palenie tytoniu, co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo rozwoju tego rodzaju nowotworu. Ja paliłem przez 40 lat. Gdy zaczynałem, palenie było modne, nikt nie myślał o tym, czy jest to niebezpieczne dla zdrowia – palili wszyscy. Pokonałem nałóg kilka lat temu i wiem, że muszę badać się regularnie. Wystarczy profilaktyczne badanie moczu i krwi, tylko tyle. – mówi Jacek Borkowski

Do głównych czynników sprzyjających rozwojowi nowotworu pęcherza moczowego zalicza się również ekspozycję na substancje chemiczne. Dlatego na stronach kampanii można zobaczyć aktora i dziennikarza z elementami strojów strażaka czy pracownika technicznego.

– Przez prawie 20 lat pracowałem w Komendzie Głównej Policji, potem zacząłem pracować jako dziennikarz. Ta praca, jak i ta wcześniejsza, pozwoliła mi spotkać wielu ludzi na swojej drodze, którzy wykonywali różne zawody. Realizując materiały miałem okazję rozmawiać z pracownikami wielu branż – od technologicznej, przez produkcje skór, farb, gumy, tekstyliów, barwników, metalu, ropy i materiałów drukarskich. Wielu z nich szczerze kocha swoją prace, poświęca się jej, jednak muszą przy tym pamiętać, że praca w takich warunkach jest szczególnie niebezpieczna dla zdrowia. – komentuje Zbigniew Urbański

Rak urotelialny może jednak dotyczyć każdego, nie tylko osób z grup szczególnego ryzyka. Dlatego niezmiernie istotne jest, aby pacjenci byli świadomi choroby oraz nie bagatelizowali pozornie niewielkich objawów. Już podstawowe badanie moczu, umożliwiające wykrycie niewidocznej gołym okiem krwi, stanowi punkt wyjścia do bardziej zaawansowanej diagnostyki.

źródło: Fundacja Wygrajmy Zdrowie

Rak prostaty to najczęściej diagnozowany nowotwór występujący u mężczyzn i druga przyczyna zgonów w populacji męskiej. Zarówno liczba zachorowań jak i zgonów niepokojąco rośnie. W ostatnich latach Polska jest państwem o największej dynamice wzrostu śmiertelności z powodu raka gruczołu krokowego w całej UE. Mamy narzędzia, aby poprawić sytuację, począwszy od przestrzegania zasad zdrowego stylu życia i profilaktyki, łatwiejszego i szybszego dostępu do urologa, refundacji nowoczesnych badań PET oraz poszerzenia dostępu do diagnostyki molekularnej, nowych terapii i uelastycznienia kryteriów włączenia do programu lekowego – wskazywali eksperci Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiego Towarzystwa Urologicznego podczas debaty z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
Niestety mamy w Polsce rosnący trend rozpoznań w zaawansowanym stadium nowotworu gruczołu krokowego. Z jednej strony jest to nieuniknione z powodu starzenia się społeczeństwa. Pokutuje jednak niska świadomość społeczna i unikanie przez mężczyzn konsultacji urologicznych. – mówił prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Mężczyźni nadal niewiele wiedzą o raku prostaty i konieczności regularnych konsultacji z urologiem po 40 r.ż. W wielu przypadkach to partnerki lub małżonki przyprowadzają panów na badania. Co istotne, kobieta może pójść do ginekologa bez skierowania, mężczyzna, aby udać się do urologa potrzebuje skierowania od lekarza POZ. Dlatego eksperci PTU postulują zniesienie skierowań do urologa podobnie jak ma to miejsce w przypadku konsultacji onkologicznych. – Pacjenci nie chcą często dzielić się z lekarzem rodzinnym szczegółami zdrowia intymnego i unikają rozmowy na ten temat. – dodał prof. Tomasz Drewa.

Coraz więcej przypadków wykrywanych jest dopiero w stadium zaawansowanym, gdy pojawiły się już przerzuty. Tymczasem wczesne wykrycie raka prostaty zapewnia przeżywalność na poziomie 99,8%.

Z jaką skalą problemu mamy do czynienia? – 20% wszystkich zachorowań na nowotwory wśród mężczyzn stanowi właśnie rak prostaty, co roku diagnozujemy ok. 18000 nowych przypadków. Problem ten będzie się nasilał. Już 14% mężczyzn przekroczyło bowiem 65 r.ż. – dodał prof. Paweł Wiechno, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego, Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie.
 
– Należy pamiętać, że wynik badania PSA jest interpretowany w zależności od wieku pacjenta, objętości gruczołu krokowego, tempa zmiany PSA, biorąc pod uwagę ryzyko występowania raka prostaty w rodzinie. Na tej podstawie urolog zleca rezonans magnetyczny, a następnie biopsję i badania histopatologiczne. To pozwala na podjęcie optymalnej decyzji o leczeniu. – podkreślił Prof. Roman Sosnowski, Kierownik Kliniki Urologii, Szpitala klinicznego MSWIA, Centrum Onkologii Ziemi Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie.

– Najdokładniejszą metodą biopsji raka prostaty jest biopsja fuzyjna – polegająca na łączeniu obrazowania USG i rezonansu magnetycznego, co pozwala na precyzyjne określenie obszarów podejrzanych o występowania raka prostaty. Pobranie wycinków tkankowych odbywa się na drodze dostępu przez skórę krocza (metoda preferowana) lub przez ścianę odbytnicy. Niestety, jest to metoda droga i nie refundowana – mówił Prof. Sosnowski.

Eksperci podkreślili potrzebę realizacji badań PET PSMA, które odgrywają dużą rolę w przypadku poszukiwania wznowy biochemicznej po leczeniu radykalnym. Jest to niezbędne narzędzie diagnostyczne, które pozwala na wcześniejsze wykrycie progresji i wdrożenie odpowiedniego leczenia.

– Co istotne u kilkunastu procent pacjentów z rakiem prostaty występują także zaburzenia molekularne, dlatego należy wykonać także badanie mutacji genów BRCA1 i BRCA2, które pozwala określić, czy dany pacjent powinien być leczony terapią celowaną. – mówił prof. Jakub Kucharz z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO-PIB w Warszawie.
 
Niestety, jak wielokrotnie zostało podkreślone, od rozpoznania i pobrania materiału tkankowego do momentu zlecenia badania molekularnego u pacjenta często mijają lata, co wpływa na możliwości i jakość wykonania badania genetycznego. Ratunkiem dla pacjentów w tej sytuacji może być wykonywanie tych badań z wolnokrążącego DNA nowotworowego (ctDNA). Niestety refundacja tych badań nie jest możliwa w trybie ambulatoryjnym, a zatem pacjenci z rakiem gruczołu krokowego nie mają do nich szerokiego dostępu.  Jednocześnie wszyscy eksperci jednogłośnie stwierdzili, że diagnostykę genów BRCA1/2 powinno wykonywać się na wcześniejszych etapach – już w momencie pobierania materiału tkankowego przez urologa. W szczególności określenie nosicielstwa wybranych genów powinno objąć chorych z agresywnym charakterem nowotworu, u których spodziewana jest progresja i którzy odniosą korzyści z zastosowania terapii celowanej m.in. inhibitorów PARP.
 
Jedną z podstawowych metod leczenia raka prostaty niskiego i średniego ryzyka jest chirurgia. Obecnie chirurgia robotowa wypiera już zabiegi laparoskopowe, a otwarte operacje chirurgiczne są coraz rzadsze. W Polsce dostępnych jest blisko 40 systemów robotycznych. Wciąż jednak tylko niektóre ośrodki mogą zapewnić refundacje takiego zabiegu co związane jest z ilością w skali roku wykonywanych prostatektomii.
 
Dostęp do leczenia systemowego raka prostaty poprawia się. W 2022 r. objęto refundacją nowoczesne leki NHA dla pacjentów z opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego bez przerzutów (apalutamid, darolutamid, enzalutamid). W ubiegłym roku dokonano kolejnych zmian w zakresie dostępności do leczenia poprzez przeniesienie octanu abirateronu do katalogu chemioterapii, poszerzenie wskazań refundacyjnych dla apalutamidu i włączenie do programu lekowego B.56 „Leczenie chorych na raka gruczołu krokowego (ICD-10: C61)” nowych terapii: kabazytakselu i olaparybu. W styczniu 2024 roku do refundacji trafił też pierwszy doustny antagonista receptora GnRH ((relugolix) w leczeniu zaawansowanej postaci hormonozależnego raka gruczołu krokowego.

Wśród wyzwań w zakresie poprawy wyników leczenia zaawansowanego raka gruczołu krokowego są m.in.  wycofanie z programu lekowego terapii izotopowej – rad-223 i ograniczenia w dostępie do leków hormonalnych nowej generacji NHA w hormonowrażliwym raku prostaty z przerzutami (tylko jeden z leków NHA – apalutamid, jest obecnie refundowany w tym wskazaniu, a jego stosowanie jest ograniczone licznymi obostrzeniami). Dlatego program lekowy powinien być dalej uzupełniany o terapie z tej grupy dla populacji pacjentów z hormonowrażliwym rakiem prostaty z przerzutami (m.in. darolutamid i enzalutamid).

 – Leki mają różne działania i profile bezpieczeństwa, dlatego to lekarz powinien dobierać odpowiednie leczenie do potrzeb konkretnego pacjenta i mieć dostęp do kilku terapii. Nadal brakuje refundacji nowoczesnych terapii hormonalnych. – zaznaczył prof. Paweł Wiechno. Jeden z bardzo obiecujących i naprawdę najmniej toksycznych nowoczesnych leków hormonalnych w leczeniu wczesnym pacjentów przerzutowych nie jest dla nas dostępny, bo nie jest refundowany, a na pewno byłby szeroko stosowany. Do tego mamy ograniczenia kiedy możemy zastosować konkretny lek (w ramach programu lekowego).
 
– Dużym ograniczeniem w leczeniu pacjentów z rakiem prostaty jest niewielki dostęp do leczenia hormonowrażliwego raka gruczołu krokowego, zapisy programu lekowego mocno zawężają populację, brakuje też części leków w refundacji.- dodał prof. Jakub Kucharz.
 
Obecne kryteria wyłączenia z programu lekowego zakładają konieczność zakończenia terapii po wystąpieniu zmian w badaniach obrazowych lub przy zmianach biochemicznych, zamiast po stwierdzeniu jednoczasowej progresji obu wskaźników, tak jak opisują to aktualne wytyczne międzynarodowe. Tzn. że pacjentów, u których wystąpił jedynie nawrót wyłącza się z programu.
 
Wszyscy eksperci podkreślali jak ważna jest współpraca urologa i onkologa oraz innych specjalistów w procesie leczenia pacjentów z rakiem prostaty oraz wzajemnej edukacji. Aby pogłębiać tę współpracę i wiedzę, podczas tegorocznego Kongresu Onkologii Polskiej odbędzie się specjalna sesja urologiczna – zapowiedział prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.
 
Pełna relacja z debaty:

W imieniu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego zapraszamy Państwa na kolejną debatę z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” pt. „Wyzwania w diagnostyce i leczeniu nowotworów prostaty w Polsce. Aktualne zalecenia”, która odbędzie się 13 lutego 2024 r. o godz. 15:00 w formule online.
W debacie udział wezmą:

Tematyka debaty:


Transmisja na żywo na:
https://www.youtube.com/@Medicalpress/streams 

Pojawia się wiele prac wskazujących, że w przypadku raka prostaty profilowanie genetyczne należy wykonać już w momencie postawienia diagnozy – mówi prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, podsumowując kongres EAU 2023.

W dniach 10-13 marca w Mediolanie (Włochy) odbył się 38. kongres Europejskiego Towarzystwa Urologicznego (European Association of Urology, EAU). Specjaliści w dziedzinie urologii spotkali się, aby dyskutować i oceniać praktyki kliniczne oraz najnowsze osiągnięcia nauki.

Doniesienia z kongresu EAU 2023: fokus na profilowanie genomowe
Podczas tegorocznego kongresu pojawiły się doniesienia, które mogą w istotny sposób zmienić wiele algorytmów postępowania w urologii – podkreśla prof. dr hab. n. med. Tomasz Drewa, FEBU, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Przedstawiono m.in. przełomowe wyniki badań dotyczące zastosowania przeciwciał anty-PD-1 i anty-PD-L1 w leczeniu wielu nowotworów urologicznych. Badania wskazały m.in. na skuteczność zastosowania tych przeciwciał w zaawansowanym raku nerkowokomórkowym. Omówiono także doniesienia na temat leczenia raka pęcherza moczowego – zarówno przed, jak i pooperacyjnego – przy pomocy chemioterapii wspomaganej immunoterapią. Analizy te mogą zmienić podejście do łączenia ze sobą różnego rodzaju terapii. W tej kwestii w uroonkologii czekają nas istotne zmiany – zaznacza ekspert.
Odnosząc się do nowoczesnych metod leczenia systemowego nowotworów urologicznych, prezes PTU zwrócił uwagę na znaczenie diagnostyki molekularnej w wyborze odpowiedniej terapii celowanej i zmian, jakie w tym obszarze zachodzą:
Zaleca się, aby w przypadku niektórych nowotworów wykonywać profilowanie genetyczne już w momencie rozpoznania, nie czekając na rozwój choroby. Wyniki takiego badania stanowią podstawę do zastosowania nowoczesnych metod leczenia. Pojawia się wiele prac wskazujących, że profilowanie genetyczne nowotworu należy wykonać od razu po postawieniu diagnozy także w przypadku raka prostaty – zaleca się oznaczanie ekspresji genów BRCA1 i BRCA2. Pozwala to na zastosowanie np. leku olaparib, który jest wskazany w leczeniu BRCA-dodatniego, zaawansowanego, opornego na hormonoterapię raka prostaty. W onkologii diagnostyka powinna rozwijać się równolegle z zastosowaniem nowoczesnych leków.

W którym kierunku powinno zmierzać leczenie schorzeń prostaty?

Europejscy urolodzy zastanawiali się także, jaka jest najlepsza metoda postępowania w przypadku chorych na raka gruczołu krokowego.
Do tej pory zebrano dużo sprzecznych danych, z których wynika, że zarówno obserwacja, jak i aktywne leczenie – operacyjne czy za pomocą radioterapii – dają takie same efekty. W związku z tym należy włożyć dużo pracy w uporządkowanie kwestii leczenia raka prostaty, ułożenie właściwej ścieżki postępowania, ale na to potrzeba czasu – zwraca uwagę prof. Tomasz Drewa.

Dużo się mówiło także na temat zasadności leczenia operacyjnego przerostu gruczołu krokowego – problemu, który dotyczy połowy populacji mężczyzn po 55. roku życia. Mimo że takie postępowanie jest znane od ponad 100 lat, wciąż do końca nie wiadomo, na jakim etapie zaawansowania przerostu prostaty powinien wkroczyć chirurg urolog. W tym kierunku przeprowadzono wiele badań. Ostatnio pojawiły się prace analizujące, który pacjent może odnieść korzyść z leczenia chirurgicznego, a u którego należy zastosować leczenie zachowawcze – dodaje.

Przyszłość technologii robotycznych w urologii

Kolejnym istotnym zagadnieniem poruszonym podczas 38. Kongresu Europejskiego Towarzystwa Urologicznego było leczenia endourologiczne, przede wszystkim kamicy dróg moczowych.
Pojawiło się bardzo dużo nowinek technologicznych dotyczących leczenia kamicy nerkowej – zarówno za pomocą lasera, jak i robota chirurgicznego. Wprowadzenie w Europie technologii robotycznych również w celu usuwania kamieni z dróg moczowych będzie przełomowym wydarzeniem – mówi prof. Tomasz Drewa.
Wątek robotów chirurgicznych powracał podczas kongresu EAU kilkakrotnie. Do tej pory w uroonkologii mówiło się o nich tylko w kontekście raka gruczołu krokowego. Okazuje się, że mogą one znaleźć zastosowanie także w innych nowotworach urologicznych.
Zastosowanie technologii robotycznych w raku prostaty jest tematem zamkniętym. Wszystkie badania kliniczne jednoznacznie potwierdzają, że operacje robotyczne tego nowotworu dają o wiele lepsze efekty czynnościowe w krótszym czasie niż zabiegi laparoskopowe, nie wspominając o operacjach otwartych, których obecnie nie powinno się już proponować pacjentom. Natomiast cały czas trwa debata dotycząca zastosowania robotów chirurgicznych w innych nowotworach urologicznych. Jednak biorąc pod uwagę dane kliniczne przedstawione podczas tegorocznego kongresu, wydaje się, że leczenie robotyczne jako metoda pierwszego wyboru w raku pęcherza moczowego jest kwestią czasu. Bardzo obiecujące są również badania dotyczące zastosowania tego typu technologii w raku nerkowokomórkowym, w celu częściowego usunięcia narządu. Analizy pokazują, że robot chirurgiczny jest również dobrym wyborem w przypadku operacji rekonstrukcyjnych moczowodu czy nerek – mówi prezes PTU.

Jeszcze w tym roku będzie to robot produkcji niemieckiej. Na chińskim rynku też funkcjonuje robot nowej generacji. Jest on podobny do tego, który produkują w USA. Technologii robotyczych będzie coraz więcej, co zwiększy konkurencję. Powinno to wpłynąć na obniżenie cen robotów, a to dobra wiadomość dla świadczeniodawców.

Testy genetyczne z moczu

Na dorocznym kongresie EAU naukowcy podzielili się również wynikami badań dotyczących prostego testu genetycznego analizującego próbkę moczu. Ma on określać obecność mutacji w 60 genach – w tym tych, które występują u osób z rakiem pęcherza moczowego. Badacze przekonują, że w ten sposób mutacje genów można wykryć nawet do 12 lat przed diagnozą.
Testy genetyczne z moczu w kierunku raka pęcherza są na rynku już od kilkunastu lat. Jednak problemem jest ich słaba specyficzność i/lub czułość. Testy te pomagają w diagnostyce, jednak nie widziałbym w tym obszarze przełomu. Obecnie w dalszym ciągu standardem postępowania jest cytologia moczu wykonywana przez patomorfologa – podkreśla prof. Tomasz Drewa.

Badania przesiewowe w kierunku raka prostaty

W Mediolanie trwała również dyskusja na temat badań przesiewowych w kierunku raka prostaty, w kształcie zaproponowanym przez Unię Europejską. Skrining ten opiera się na badaniu swoistego antygenu sterczowego (PSA) w połączeniu z obrazowaniem metodą rezonansu magnetycznego (MRI) jako badaniem kontrolnym.
Badanie przesiewowe w takiej formie zostało z powodzeniem zaimplementowane w Czechach. To pierwsze państwo Wspólnoty, które zdecydowało się objąć takim skriningiem populację mężczyzn w odpowiednim wieku. To jeden z kilku programów przesiewowych w kierunku nowotworów proponowanych przez Unię Europejską. W krajach, które zdecydują się na ich wprowadzenie, zajdą duże zmiany w organizacji ochrony zdrowia – przewiduje prezes PTU.

Ważny głos organizacji pacjenckich

Stałym punktem programu kongresu EAU są także sesje z udziałem organizacji pacjenckich.
Organizacja Europa UOMO [koalicja organizacji pacjenckich walczących z rakiem prostaty, mająca przedstawicielstwa w kilkunastu krajach europejskich] bardzo aktywnie współpracuje z Europejskim Towarzystwem Urologicznym w zakresie prac nad organizacją ochrony zdrowia. Podobnie jest zorganizowany kongres Polskiego Towarzystwa Urologicznego, podczas którego organizacje pacjenckie również mają swoje wystąpienia. Wspólnie działamy na rzecz zmian w organizacji ochrony zdrowia – zapewnia prof. Tomasz Drewa.
 
źródło: InfoWire