Medicalpress
Ponad 40 proc. dzieci w Polsce deklaruje, że nie czuje się szczęśliwe – wynika z najnowszego badania UNICEF. Tymczasem aż 82 proc. rodziców jest przekonanych, że ich dzieci są zadowolone z życia. Różnica w postrzeganiu pokazuje, jak odmiennie dorośli i dzieci rozumieją szczęście. Młodzi coraz częściej zmagają się z presją, stresem i przeciążeniem codziennością, a jesień – dla dorosłych czas refleksji i spokoju – dla wielu dzieci bywa okresem obniżonego nastroju. Eksperci apelują: zatrzymajmy się, posłuchajmy i spróbujmy zrozumieć emocje najmłodszych, zanim niewypowiedziane uczucia przerodzą się w samotność.
Jesień dla wielu dorosłych to czas nostalgii, spokoju, ale i chwilowego spadku energii. Krótsze dni, mniej słońca i chłód za oknem potrafią wpłynąć na nasz nastrój. Warto jednak zapytać: czy te same emocje odczuwają nasze dzieci?

Pomoc w zrozumieniu emocji

Rodzicielstwo to codzienna nauka empatii i cierpliwości. Według wyników badania UNICEF tylko 49% ankietowanych dzieci „raczej” lub „zdecydowanie” odczuwa szczęście. Jest to spadek aż o 26 p.p. w porównaniu z raportem sprzed 5 lat. Wyniki wśród rodziców wyglądają̨ nieco bardziej optymistycznie. Większość́ dorosłych uważa, że ich dzieci są̨ szczęśliwe (82 proc.), z dominacją wskazań́ „raczej” (68 proc.).

Te liczby stanowią dla nas sygnał: warto zatrzymać się i posłuchać, zanim niewypowiedziane emocje przerodzą się w zniechęcenie lub samotność. Badania takie jak te dają do myślenia i zmuszają do autorefleksji, w końcu w naszych rękach leżą losy tych małych, zdolnych ludzi. Warto pamiętać również, że dzieci uczą się poprzez doświadczenie i obserwację. Kiedy widzą, że rodzic potrafi mówić o swoich uczuciach, uczą się tego samego.

Głos dziecka, który łatwo przeoczyć

Dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć wprost, że coś je martwi. Zamiast tego pokazują emocje przez zachowanie – bywają rozdrażnione, wycofane lub przeciwnie – nadmiernie pobudzone. W pośpiechu dorosłego świata łatwo uznać to za „gorszy dzień” albo „humory”, ale często to pierwsze sygnały, że dziecko przeżywa coś trudnego. Kluczowym jest by poświęcić dziecku wystarczająco dużo uwagi i nie chodzi tu o godzinne rozmowy, lecz o obecność. Wystarczy zapytać: „Jak się czujesz?” lub „Czy coś sprawiło Ci dzisiaj trudność?” i naprawdę posłuchać odpowiedzi. Słuchać to nie to samo, co wysłuchać i na to należy zwracać szczególną uwagę!

Jesień, z jej spokojniejszym rytmem, może stać się naturalnym sprzymierzeńcem w odbudowywaniu więzi z dzieckiem. Wspólny spacer po parku, układanie bukietu z liści czy rozmowa przy herbacie – to chwile, w których łatwiej dostrzec emocje, których na co dzień nie widać– podkreśla Katarzyna Spieszko, Marketing Manager, MGA Entertainment Poland.

Czas, by się zatrzymać

Jesień może być idealnym czasem, aby bliżej przyjrzeć się emocjom, ponieważ spędzamy więcej czasu razem w domu. Dlatego dobrze jest znaleźć chwilę, by porozmawiać z dzieckiem lub obserwować jego zachowanie. Warto korzystać z dostępnych materiałów pomocniczych, które wspierają rozmowę z dzieckiem o emocjach. Jednym z nich jest e-book „Zrozumieć dziecięcy świat. Poradnik świadomego rodzica” powstał we współpracy Przemka Staronia wraz z MGA Entertainment i BABY born. Pełen refleksji, przykładów i prostych narzędzi, które pomagają lepiej rozumieć świat uczuć najmłodszych. To inspiracja dla każdego rodzica, który chce nie tylko reagować na emocje dziecka, ale też je wspólnie przeżywać. Zamiast gonić codzienność, zatrzymajmy się – choćby na chwilę. Posłuchajmy, co mówi nasze dziecko, kiedy opowiada o szkole, przyjaciołach czy swoich marzeniach. Być może to właśnie teraz, wśród kasztanów i liści, jest najlepszy moment, by odkryć, co sprawia, że naprawdę jest szczęśliwe.

Źródło: Komunikat Prasowy

W 2024 roku ponad 14,3 miliona dzieci na świecie nie przyjęło żadnej dawki szczepionki – to wynik rocznego raportu WHO i UNICEF. Ta liczba przewyższa cel wyznaczony na 2024 rok o około cztery miliony dzieci i jest o 1,4 miliona wyższa niż w roku 2019
To dzieci określane jako „zero-dose” – niemające dostępu do jakiejkolwiek rutynowej ochrony przed chorobami, jak błonica, tężec czy krztusiec. Gdy w 2024 roku 115 milionów niemowląt otrzymało pierwszą dawkę szczepionki DTP, a 109 milionów ukończyło pełną serię trzech dawek, to oznacza, że około 20 mln nadal ma niekompletny cykl – w tym wspomniane 14,3 mln w ogóle nie było szczepionych.

Gdzie ryzyko jest największe? Ponad połowa tych dzieci mieszka w krajach dotkniętych konfliktem, niestabilnością polityczną lub kryzysami humanitarnymi. Dziesięć państw odpowiada za ponad połowę przypadków: między innymi Nigeria, Indie, Sudan, DR Kongo, Etiopia, Pakistan, Afganistan, Jemen, Angola i Indonezja.

Raport alarmuje, że brak funduszy na szczepienia, ograniczony dostęp, konflikty i rosnąca dezinformacja sprawiają, że nawet dobrze chronione wcześniej regiony tracą osiągnięty poziom ochrony. Przykładem są USA i Europa, gdzie pokrycie szczepieniem przeciw odrze i MMR spadło poniżej progu koniecznego do tzw. odporności zbiorowej – co doprowadziło do największych od lat wybuchów epidemii .

Paradoksalnie, mimo że globalne wskaźniki pokrycia DTP3 utrzymują się na poziomie 85 %, to „zero-dose” dzieci przybywa. To znak, że problemy mają charakter strukturalny: słabe systemy zdrowotne, wyrównywanie dostępu oraz rosnące znaczenie wspólnej odpowiedzialności społeczeństwa za zdrowie.

W opinii dr Kate O’Brien z WHO „stagnacja poziomu szczepień, nawet niewielkie spadki, mają dramatyczne konsekwencje”, ponieważ otwierają „drzwi do wybuchów chorób, wywierając presję na i tak osłabiony system ochrony zdrowia”. WHO tę samą diagnozę potwierdza prof. Tedros Adhanom Ghebreyesus: „Drastyczne cięcia w pomocy i dezinformacja mogą odwrócić dekady postępów”.

Niezależnie od bogactwa kraju kluczowe pozostaje zaufanie do szczepień. WHO klasyfikuje wahania społecznej akceptacji jako jedną z dziesięciu największych globalnych zagrożeń dla zdrowia. Szczepienia ocalały już miliony dzieci. Badania WHO szacują, że zapobiegły 3,5–5 milionom zgonów rocznie. Ale jeśli nie zmienimy kursu, liczba „zero-dose” dzieci będzie dalej rosnąć, a wraz z nią będą rosły epidemiczne zagrożenia.

Źródło: WHO

Jednym z wydarzeń towarzyszących odbywającym się w Nowym Jorku obradom Zgromadzenia Ogólnego ONZ była kolejna edycja cyklu sesji networkingowych Goals House. W spotkaniu organizowanym przez UNICEF dotyczącym roli zdrowia psychicznego w realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (ang. SDG) wzięli udział m.in. dr hab. n. med. Maciej Pilecki – psychoterapeuta, specjalista w dziedzinie psychiatrii i psychoterapii dzieci i młodzieży oraz superwizor Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a także Dariusz Gałęzewski, współtwórca marek OSHEE i eatyx.
Poprawa zdrowia psychicznego jako jeden z globalnych priorytetów
 
Goals House to międzynarodowa społeczność skupiająca liderów biznesu, polityków, przedstawicieli organizacji pozarządowych czy aktywistów. Jej ideą jest łączenie i mobilizacja ludzi z różnych krajów, branż i środowisk z zamysłem nawiązania współpracy, wprowadzania innowacji oraz realizacji celów SDG. Jest to możliwe poprzez cykliczną organizację wydarzeń, które stwarzają przestrzeń do prezentacji pomysłów czy wyrażania opinii.
 
Problemy ze zdrowiem psychicznym i emocjonalnym dotykają dzisiaj co czwarte dziecko i nastolatka. Co dziesiąta osoba w wieku rozwojowym wymaga pomocy psychologicznej lub leczenia psychiatrycznego. Zaburzenia te na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat występują coraz częściej. Pogorszenie statystyk dotyczy również samobójstw. Te, w skali globu, są jedną z pięciu najczęstszych przyczyn śmierci wśród najmłodszych. Musimy mieć świadomość, że problemy te, będące źródłem cierpienia pacjentów i ich bliskich, mają także wymiar ekonomiczny, związany z brakiem produktywności czy kosztami leczenia oraz opieki. Co za tym idzie, troska o zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, a także destygmatyzacja zaburzeń psychicznych, powinna być obszarem naszej wspólnej troski – mówi dr hab. n. med. Maciej Pilecki.
 
Jak dodaje, dane wskazują, że nawet w krajach rozwiniętych opieką objętych jest mniej niż 10% wymagających pomocy dzieci i nastolatków. Niezwykle ważne jest zatem zaangażowanie instytucji publicznych, ale też sektora prywatnego. Pozwala to w skali globalnej zarówno na transfer technologii, jak i dobrych praktyk związanych z relacjami międzyludzkimi. To jednocześnie szansa na pozyskanie dodatkowych funduszy wspierających niedofinansowane obszary.
 
– Zaburzenia psychiczne to problem potężnej skali, który, mimo że kluczowy, nadal jest niewyczerpany i mocno niedofinansowany. Grupa dzieci i młodzieży, żyjąca w warunkach podwyższonego ryzyka rośnie z roku na rok. To z uwagi na codzienność, w której przychodzi im obcować między innymi z konfliktami zbrojnymi oraz ciągłym poczuciem zagrożenia, uchodźstwem czy ekstremalnym ubóstwem rodzącym wykluczenie społeczne. Kryzys zdrowia psychicznego nie rozwiąże się sam. Tym bardziej liczymy na współpracę z UNICEF Polska i możliwość partycypacji w działaniach, które pozwolą mocniej nagłośnić problem, a także zmienić optykę patrzenia społeczeństwa na problemy natury psychologicznej u najmłodszych, przyspieszając tym samym profilaktykę i leczenie – tłumaczy Dariusz Gałęzewski.
 
Goals House UNGA 2023
 
Hostem sesji organizowanej przez UNICEF był George Laryea-Adjei, Direktor, Programme Group w UNICEF. Wśród panelistów pojawili się przedstawiciele Jo Malone London, Sony Corporation of America czy Spotify.
 
Goals House to jedno z partnerstw, które pozwala urzeczywistniać założenia Celów Zrównoważonego Rozwoju, które w 2015 roku określiła Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ). Poruszają one społeczne, środowiskowe i ekonomiczne aspekty, przedstawiając jednocześnie kompleksowy plan rozwoju świata, z którego korzyści mogą czerpać zarówno mieszkańcy, jak i planeta. Cele te mają zostać osiągnięte do 2030 roku.

źródło: Publicon
„Szpital Przyjazny Dziecku” to międzynarodowa inicjatywa stworzona przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) i Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (UNICEF), która potwierdza stosowanie w opiece nad matką i dzieckiem procedur sprzyjających karmieniu piersią, zgodnych z najwyższymi standardami Światowej Organizacji Zdrowia. W Polsce tytuł ten otrzymało do tej pory 95 szpitali.
Do zaszczytnego grona dołączył Szpital im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie. 26 maja br. odbyła się uroczystość, podczas której tytuł został oficjalnie przyznany. W spotkaniu wzięli udział: Paloma Cuchi, Dyrektor Biura WHO w Polsce; prof. Ewa Helwich, konsultant krajowa ds. neonatologii; Maria Wilińska, przewodnicząca Zarządu Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią; prof. Zbigniew Gaciong, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego; prof. Agnieszka Cudnoch-Jędrzejewska i prof. Piotr Pruszczyk, prorektorzy WUM; prof. Rafał Krenke, dziekan Wydziału Lekarskiego WUM; Magdalena Nehring-Gugulska, dyrektor Centrum Nauki o Laktacji; Tomasz Sławatyniec, dyrektor Wydziału Zdrowia Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego oraz Waldemar Kraska, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia. Data uroczystości nie została wybrana przypadkowo – to przede wszystkim Dzień Matki, a dodatkowo przypada w tygodniu Promocji Karmienia Piersią organizowanym przez Szpital.

Szpital Kliniczny im. ks. Anny Mazowieckiej to wysokospecjalistyczna placówka świadcząca procedury medyczne w zakresie położnictwa, ginekologii i neonatologii, w tym przede wszystkim w intensywnej terapii noworodka. W grudniu 2022 roku minie 110 lat, od kiedy szpital przy ul. Karowej w Warszawie przyjął pierwsze pacjentki i był jednym z najnowocześniejszych w ówczesnej Europie. Obecnie Szpital oferuje kompleksową opiekę nad kobietami w każdym wieku. Ratowane są tutaj najmniejsze i najbardziej chore i wymagające intensywnej terapii noworodki. To w tym szpitalu w 1953 roku powstał pierwszy w Polsce oddział w systemie „rooming-in” (matka z dzieckiem) promujący kluczowy model opieki nad zdrowym noworodkiem zakładający nieprzerwany od momentu przyjścia na świat, kontakt dziecka ze swoją matką. Szpitalowi przyznano wiele nagród, m. in. „Certyfikat Wybitnej Placówki Medycznej”, Złoty Certyfikat „Rzetelni w Ochronie Zdrowia”, „Mazowiecki Orzeł Biznesu” czy tytuł Ośrodka Przyjaznego Kobiecie. Tytuł „Szpital Przyjazny Dziecku” to kolejne wyjątkowe wyróżnienie.

Szpitale, które są odznaczone tym tytułem, przestrzegają przyjętych zasad udanego karmienia piersią, czyli tzw. 10 kroków. W szpitalach przyjaznych dziecku jest respektowany międzynarodowy kodeks marketingu produktów zastępujących mleko kobiece. Na ich terenie obowiązuje zakaz reklamy mieszanek mlekozastępczych oraz akcesoriów do sztucznego karmienia.

Decyzję Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią przyjęliśmy z wielkim entuzjazmem. Od dawna staraliśmy się być szpitalem przyjaznym dziecku, ale dopiero niedawno placówki o wyższym niż 1. stopień referencji mogły ubiegać się o ten tytuł. Rozpoczęła się więc szeroka akcja edukacyjna całego personelu i rodziców. Kilka lat pracy i ogromnego zaangażowania całego zespołu zarządzającego zostało docenione i przyznano nam ten wyjątkowy i szczególny dla nas tytuł – powiedziała Ewa Piotrowska, Dyrektor Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie.

Pod kierunkiem Pani Agnieszki Muszyńskiej, certyfikowanej doradczyni laktacyjnej powstała procedura laktacyjna, obejmująca wszystkie sytuacje, w których pokarm matki może być dostarczany nie tylko podczas aktu karmienia piersią, ale w inny sposób tak, aby zwłaszcza dzieciom ciężko chorym i wcześniakom dostarczać cenny lek, jakim jest mleko mamy – dodała Dyrektor Ewa Piotrowska.

Historia Szpitala na Karowej
Pomysł urządzenia zakładu położniczego powstał w 1904 r., budowę rozpoczęto dopiero w 1911 r., a ukończono rok później. Architektem budynku był Kazimierz Skórewicz, autor m.in. budynku Sejmu. Pierwszym lekarzem naczelnym zakładu był Władysław Popiel, długoletnim dyrektorem szpitala przy ul. Karowej był m.in. Władysław Janczewski. W latach dwudziestych zakład został poświęcony Annie Księżnej Mazowieckiej, założycielce pierwszego warszawskiego szpitala w obrębie murów miasta.

Powstanie nowoczesnego, urządzonego zgodnie z wymaganiami ówczesnej medycyny szpitala położniczego było odpowiedzią na alarmujący stan opieki nad kobietami ciężarnymi, rodzącymi i położnicami w Warszawie. Aby wybudowanie szpitala z prawdziwego zdarzenia było możliwe, nadano jemu imię cesarzowej Aleksandry Fiodorowny, żony ostatniego cara Rosji Mikołaja.

Szpital od początku działalności spełniał rolę edukacyjną – na jego terenie staże odbywali absolwenci Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, działała Miejska Szkoła Położnych. Specjalną opieką otaczano tutaj noworodki – do użytku wprowadzano inkubatory, choć jeszcze często w celu dogrzania słabszych dzieci wkładano w pieluchy tzw. butelkę powitalną z ciepłą wodą. Młode matki były edukowane w zakresie higieny osobistej, uczone pielęgnacji noworodka. Ze względu na to, że szpital był przeznaczony początkowo dla „samotnych panien”, dbano o to, aby młode matki miały zapewnioną opiekę ojca dziecka lub jego rodziny, a w przypadku śmierci matki, aby dziecko trafiało do najbliższych, a nie do sierocińca. Jeżeli personel miał podejrzenia, że noworodek może być porzucony, stemplowano go specjalną trudnozmywalną farbą, co ułatwiało identyfikację dziecka przez policję.

Szpital działał podczas niemieckiej okupacji, wciąż funkcjonowała tutaj jako jedna z nielicznych w Warszawie szkoła dla położnych. Ewakuowany wraz z pacjentkami i lekarzami w połowie sierpnia 1944 r., jako jeden z nielicznych uchował się w czasie bombardowań powstańczej Warszawy. Choć nie uległ zniszczeniom, w planach Biura Odbudowy Stolicy został przeznaczony do wyburzenia. Przez kilka lat po wojnie funkcjonowała tutaj Komenda Wojskowa Miasta. Przed rozbiórką uratowali szpital… studenci medycyny, których liczba po wojnie gwałtownie rosła, a realizacja praktycznego nauczania była niemożliwa z uwagi na brak wystarczającej liczby oddziałów ginekologicznych i położniczych.

Utworzenie II Kliniki Położnictwa i Chorób Kobiecych w szpitalu przy ul. Karowej przywróciło budynek do swych dawnych funkcji i dało impuls do rozwoju nowoczesnego położnictwa i ginekologii. Jej pierwszy kierownik prof. Wilhelm Sowiński, utworzył pierwszą w Warszawie pracownię patomorfologii ginekologicznej – jej pierwszym kierownikiem był prof. Józef Szamborski. Kolejnym kierownikiem Kliniki przy ul. Karowej był prof. Ireneusz Roszkowski, który w historii polskiej medycyny został uznany za prekursora nowoczesnego położnictwa i ginekologii. Powstały tutaj jedne z pierwszych w Polsce oddziałów patologii ciąży, prof. Ireneusz Roszkowski inicjował powstanie nowatorskich pracowni, m.in. embriologii doświadczalnej, sprzyjał rozwojowi wówczas bardzo eksperymentalnych, a obecnie powszechnych metod diagnostycznych w ginekologii i położnictwie, np. ultrasonografii. Lekarze z Karowej byli jednymi z pierwszych, którzy zastosowali próżnociąg podczas porodu, opracowali metodę graficznego zapisu tętna płodu, już w latach siedemdziesiątych zastosowano laparoskopię diagnostyczną, a później stosowano tutaj operacje z użyciem lasera. Już w latach sześćdziesiątych powstały w szpitalu przy ul. Karowej poradnie patologii ciąży, ginekologiczna dla dziewczynek, a także poradnia dla noworodków po skomplikowanych porodach, w których badano rozwój dzieci.

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych szpital został zamknięty – choć rozbudowany w latach sześćdziesiątych, wymagał gruntownej modernizacji. Dzięki staraniom ówczesnej kierownik Kliniki, prof. Jadwigi Kuczyńskiej-Sicińskiej oraz dyrektora szpitala Tadeusza Trędoty szpital został wyremontowany. Otwierany sukcesywnie oddział po oddziale w 1983 r. szpital przy ul. Karowej został przywrócony z powodzeniem dla mieszkanek Warszawy i regionu.

Po ponownym otwarciu szpitala w 1983 r. największe i najbardziej radykalne zmiany zaszły w opiece nad noworodkiem. W 1982 r. ordynatorem Oddziału Noworodkowego została Barbara Chodzińska. Pierwsze lata po remoncie były trudne – dawał się we znaki brak sprzętu, który nie cały wrócił do szpitala po otwarciu. Rosła liczba ciężarnych z różną patologią ciąży, rodziło się coraz więcej dzieci wymagających specjalistycznej opieki, m.in. wcześniaków. Dawał się we znaki też brak lekarzy wyspecjalizowanych w leczeniu bardzo małych noworodków – neonatologia stawiała w Polsce dopiero pierwsze kroki. Rozwój neonatologii w szpitalu przy ul. Karowej był wymuszony przede wszystkim koniecznością dostosowania ośrodka do współczesnych standardów. Niebagatelne znaczenie miało istnienie nowoczesnej patologii ciąży – II Klinika Położnictwa i Ginekologii z powodzeniem prowadziła i leczyła ciąże obarczone różnego rodzaju powikłaniami. Opieka nad dziećmi tych matek stawała się coraz bardziej skomplikowana. Światowe standardy opieki nad wcześniakami wskazywały na ogromną rolę, jaką daje leczenie chorego noworodka w miejscu, w którym się urodził. Znaczenie miały też względy ekonomiczne – utworzenie wysokospecjalistycznego ośrodka neonatologicznego zwiększało konkurencyjność szpitala na rynku usług medycznych.

W 2000 r. na bazie funkcjonującego w szpitalu Oddziału Noworodkowego ostatecznie ukształtował się Oddział Neonatologii, który składał się z Oddziału Noworodków Zdrowych, Patologii Noworodka i Intensywnej Terapii Noworodka. Oddział ten stał się bazą nowo powstałej Kliniki Neonatologii. Nowoczesny Oddział Intensywnej Terapii Noworodka powstał w 2001 r. W pomieszczeniach dostosowanych do wymogów oddziału intensywnej terapii przygotowano dwanaście stanowisk dla noworodków w stanie zagrożenia życia. Kierowana ówcześnie przez prof. dr hab. n. med. Marię Katarzynę Borszewską-Kornacką Klinika Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozpoczęła swoją działalność 1 października 2002 r.

źródło: Szpital im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie

„Szpital Przyjazny Dziecku” to międzynarodowa inicjatywa stworzona przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) i Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (UNICEF), która potwierdza stosowanie w opiece nad matką i dzieckiem procedur sprzyjających karmieniu piersią, zgodnych z najwyższymi standardami Światowej Organizacji Zdrowia. W Polsce tytuł ten otrzymało do tej pory 95 szpitali.
Do zaszczytnego grona dołączył Szpital im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie. 26 maja br. odbyła się uroczystość, podczas której tytuł został oficjalnie przyznany. W spotkaniu wzięli udział: Paloma Cuchi, Dyrektor Biura WHO w Polsce; prof. Ewa Helwich, konsultant krajowa ds. neonatologii; Maria Wilińska, przewodnicząca Zarządu Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią; prof. Zbigniew Gaciong, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego; prof. Agnieszka Cudnoch-Jędrzejewska i prof. Piotr Pruszczyk, prorektorzy WUM; prof. Rafał Krenke, dziekan Wydziału Lekarskiego WUM; Magdalena Nehring-Gugulska, dyrektor Centrum Nauki o Laktacji; Tomasz Sławatyniec, dyrektor Wydziału Zdrowia Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego oraz Waldemar Kraska, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia. Data uroczystości nie została wybrana przypadkowo – to przede wszystkim Dzień Matki, a dodatkowo przypada w tygodniu Promocji Karmienia Piersią organizowanym przez Szpital.

Szpital Kliniczny im. ks. Anny Mazowieckiej to wysokospecjalistyczna placówka świadcząca procedury medyczne w zakresie położnictwa, ginekologii i neonatologii, w tym przede wszystkim w intensywnej terapii noworodka. W grudniu 2022 roku minie 110 lat, od kiedy szpital przy ul. Karowej w Warszawie przyjął pierwsze pacjentki i był jednym z najnowocześniejszych w ówczesnej Europie. Obecnie Szpital oferuje kompleksową opiekę nad kobietami w każdym wieku. Ratowane są tutaj najmniejsze i najbardziej chore i wymagające intensywnej terapii noworodki. To w tym szpitalu w 1953 roku powstał pierwszy w Polsce oddział w systemie „rooming-in” (matka z dzieckiem) promujący kluczowy model opieki nad zdrowym noworodkiem zakładający nieprzerwany od momentu przyjścia na świat, kontakt dziecka ze swoją matką. Szpitalowi przyznano wiele nagród, m. in. „Certyfikat Wybitnej Placówki Medycznej”, Złoty Certyfikat „Rzetelni w Ochronie Zdrowia”, „Mazowiecki Orzeł Biznesu” czy tytuł Ośrodka Przyjaznego Kobiecie. Tytuł „Szpital Przyjazny Dziecku” to kolejne wyjątkowe wyróżnienie.

Szpitale, które są odznaczone tym tytułem, przestrzegają przyjętych zasad udanego karmienia piersią, czyli tzw. 10 kroków. W szpitalach przyjaznych dziecku jest respektowany międzynarodowy kodeks marketingu produktów zastępujących mleko kobiece. Na ich terenie obowiązuje zakaz reklamy mieszanek mlekozastępczych oraz akcesoriów do sztucznego karmienia.

Decyzję Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią przyjęliśmy z wielkim entuzjazmem. Od dawna staraliśmy się być szpitalem przyjaznym dziecku, ale dopiero niedawno placówki o wyższym niż 1. stopień referencji mogły ubiegać się o ten tytuł. Rozpoczęła się więc szeroka akcja edukacyjna całego personelu i rodziców. Kilka lat pracy i ogromnego zaangażowania całego zespołu zarządzającego zostało docenione i przyznano nam ten wyjątkowy i szczególny dla nas tytuł – powiedziała Ewa Piotrowska, Dyrektor Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie.

Pod kierunkiem Pani Agnieszki Muszyńskiej, certyfikowanej doradczyni laktacyjnej powstała procedura laktacyjna, obejmująca wszystkie sytuacje, w których pokarm matki może być dostarczany nie tylko podczas aktu karmienia piersią, ale w inny sposób tak, aby zwłaszcza dzieciom ciężko chorym i wcześniakom dostarczać cenny lek, jakim jest mleko mamy – dodała Dyrektor Ewa Piotrowska.

Historia Szpitala na Karowej
Pomysł urządzenia zakładu położniczego powstał w 1904 r., budowę rozpoczęto dopiero w 1911 r., a ukończono rok później. Architektem budynku był Kazimierz Skórewicz, autor m.in. budynku Sejmu. Pierwszym lekarzem naczelnym zakładu był Władysław Popiel, długoletnim dyrektorem szpitala przy ul. Karowej był m.in. Władysław Janczewski. W latach dwudziestych zakład został poświęcony Annie Księżnej Mazowieckiej, założycielce pierwszego warszawskiego szpitala w obrębie murów miasta.

Powstanie nowoczesnego, urządzonego zgodnie z wymaganiami ówczesnej medycyny szpitala położniczego było odpowiedzią na alarmujący stan opieki nad kobietami ciężarnymi, rodzącymi i położnicami w Warszawie. Aby wybudowanie szpitala z prawdziwego zdarzenia było możliwe, nadano jemu imię cesarzowej Aleksandry Fiodorowny, żony ostatniego cara Rosji Mikołaja.

Szpital od początku działalności spełniał rolę edukacyjną – na jego terenie staże odbywali absolwenci Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, działała Miejska Szkoła Położnych. Specjalną opieką otaczano tutaj noworodki – do użytku wprowadzano inkubatory, choć jeszcze często w celu dogrzania słabszych dzieci wkładano w pieluchy tzw. butelkę powitalną z ciepłą wodą. Młode matki były edukowane w zakresie higieny osobistej, uczone pielęgnacji noworodka. Ze względu na to, że szpital był przeznaczony początkowo dla „samotnych panien”, dbano o to, aby młode matki miały zapewnioną opiekę ojca dziecka lub jego rodziny, a w przypadku śmierci matki, aby dziecko trafiało do najbliższych, a nie do sierocińca. Jeżeli personel miał podejrzenia, że noworodek może być porzucony, stemplowano go specjalną trudnozmywalną farbą, co ułatwiało identyfikację dziecka przez policję.

Szpital działał podczas niemieckiej okupacji, wciąż funkcjonowała tutaj jako jedna z nielicznych w Warszawie szkoła dla położnych. Ewakuowany wraz z pacjentkami i lekarzami w połowie sierpnia 1944 r., jako jeden z nielicznych uchował się w czasie bombardowań powstańczej Warszawy. Choć nie uległ zniszczeniom, w planach Biura Odbudowy Stolicy został przeznaczony do wyburzenia. Przez kilka lat po wojnie funkcjonowała tutaj Komenda Wojskowa Miasta. Przed rozbiórką uratowali szpital… studenci medycyny, których liczba po wojnie gwałtownie rosła, a realizacja praktycznego nauczania była niemożliwa z uwagi na brak wystarczającej liczby oddziałów ginekologicznych i położniczych.

Utworzenie II Kliniki Położnictwa i Chorób Kobiecych w szpitalu przy ul. Karowej przywróciło budynek do swych dawnych funkcji i dało impuls do rozwoju nowoczesnego położnictwa i ginekologii. Jej pierwszy kierownik prof. Wilhelm Sowiński, utworzył pierwszą w Warszawie pracownię patomorfologii ginekologicznej – jej pierwszym kierownikiem był prof. Józef Szamborski. Kolejnym kierownikiem Kliniki przy ul. Karowej był prof. Ireneusz Roszkowski, który w historii polskiej medycyny został uznany za prekursora nowoczesnego położnictwa i ginekologii. Powstały tutaj jedne z pierwszych w Polsce oddziałów patologii ciąży, prof. Ireneusz Roszkowski inicjował powstanie nowatorskich pracowni, m.in. embriologii doświadczalnej, sprzyjał rozwojowi wówczas bardzo eksperymentalnych, a obecnie powszechnych metod diagnostycznych w ginekologii i położnictwie, np. ultrasonografii. Lekarze z Karowej byli jednymi z pierwszych, którzy zastosowali próżnociąg podczas porodu, opracowali metodę graficznego zapisu tętna płodu, już w latach siedemdziesiątych zastosowano laparoskopię diagnostyczną, a później stosowano tutaj operacje z użyciem lasera. Już w latach sześćdziesiątych powstały w szpitalu przy ul. Karowej poradnie patologii ciąży, ginekologiczna dla dziewczynek, a także poradnia dla noworodków po skomplikowanych porodach, w których badano rozwój dzieci.

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych szpital został zamknięty – choć rozbudowany w latach sześćdziesiątych, wymagał gruntownej modernizacji. Dzięki staraniom ówczesnej kierownik Kliniki, prof. Jadwigi Kuczyńskiej-Sicińskiej oraz dyrektora szpitala Tadeusza Trędoty szpital został wyremontowany. Otwierany sukcesywnie oddział po oddziale w 1983 r. szpital przy ul. Karowej został przywrócony z powodzeniem dla mieszkanek Warszawy i regionu.

Po ponownym otwarciu szpitala w 1983 r. największe i najbardziej radykalne zmiany zaszły w opiece nad noworodkiem. W 1982 r. ordynatorem Oddziału Noworodkowego została Barbara Chodzińska. Pierwsze lata po remoncie były trudne – dawał się we znaki brak sprzętu, który nie cały wrócił do szpitala po otwarciu. Rosła liczba ciężarnych z różną patologią ciąży, rodziło się coraz więcej dzieci wymagających specjalistycznej opieki, m.in. wcześniaków. Dawał się we znaki też brak lekarzy wyspecjalizowanych w leczeniu bardzo małych noworodków – neonatologia stawiała w Polsce dopiero pierwsze kroki. Rozwój neonatologii w szpitalu przy ul. Karowej był wymuszony przede wszystkim koniecznością dostosowania ośrodka do współczesnych standardów. Niebagatelne znaczenie miało istnienie nowoczesnej patologii ciąży – II Klinika Położnictwa i Ginekologii z powodzeniem prowadziła i leczyła ciąże obarczone różnego rodzaju powikłaniami. Opieka nad dziećmi tych matek stawała się coraz bardziej skomplikowana. Światowe standardy opieki nad wcześniakami wskazywały na ogromną rolę, jaką daje leczenie chorego noworodka w miejscu, w którym się urodził. Znaczenie miały też względy ekonomiczne – utworzenie wysokospecjalistycznego ośrodka neonatologicznego zwiększało konkurencyjność szpitala na rynku usług medycznych.

W 2000 r. na bazie funkcjonującego w szpitalu Oddziału Noworodkowego ostatecznie ukształtował się Oddział Neonatologii, który składał się z Oddziału Noworodków Zdrowych, Patologii Noworodka i Intensywnej Terapii Noworodka. Oddział ten stał się bazą nowo powstałej Kliniki Neonatologii. Nowoczesny Oddział Intensywnej Terapii Noworodka powstał w 2001 r. W pomieszczeniach dostosowanych do wymogów oddziału intensywnej terapii przygotowano dwanaście stanowisk dla noworodków w stanie zagrożenia życia. Kierowana ówcześnie przez prof. dr hab. n. med. Marię Katarzynę Borszewską-Kornacką Klinika Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozpoczęła swoją działalność 1 października 2002 r.

źródło: Szpital im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie