Medicalpress
Zespół naukowców z firmy PolTREG, którym kieruje prof. Piotr Trzonkowski, rozwija drugą generację terapii opartych na limfocytach T regulatorowych. Dzięki niej komórki układu odpornościowego mają trafiać dokładnie do miejsca, w którym rozwija się choroba autoimmunologiczna. Technologia ma otrzymać ochronę patentową w USA.
Jest to technologia licencjonowana przez PolTREG z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, która obejmuje proces wytwarzania antygenowo-specyficznych limfocytów T (CellTrAg – PTG-020), przeznaczonych do zastosowań klinicznych w immunoterapii.

Limfocyty T regulatorowe (TREG) są komórkami układu odpornościowego odpowiedzialnymi za hamowanie nadmiernej reakcji immunologicznej. Można je nazwać biologicznymi strażnikami organizmu — pilnują, aby układ odpornościowy walczył z infekcjami, a przy okazji nie niszczył naszych własnych tkanek. Jeśli limfocytów TREG jest za mało, białe krwinki zaczynają „strzelać” np. do tarczycy, trzustki czy mózgu. Tak powstaje m.in. cukrzyca typu 1, choroba Hashimoto czy stwardnienie rozsiane.

Gdański Uniwersytet Medyczny (GUMed), był pierwszym ośrodkiem na świecie, w którym zastosowano komórki TREG w leczeniu człowieka. Na GUMed zespół prof. Trzonkowskiego rozpoczął badania w 2007 roku u pacjentów z chorobą przeszczep przeciwko gospodarzowi (GvHD) po przeszczepieniu szpiku. Następnie powstała spółka PolTREG jako spin-off naukowy z GUMed. Fundamentem spółki były wieloletnie badania nad limfocytami regulatorowymi TREG prowadzone przez zespół prof. Piotra Trzonkowskiego.

– Pierwsza generacja naszej terapii polega na pobraniu komórek TREG od pacjenta, namnożeniu ich w specjalistycznym laboratorium i ponownym podaniu choremu. W ciągu dwóch dekad przeprowadziliśmy nad tym rozwiązaniem pięć badań klinicznych. Całość badań była przeprowadzona w Polsce i finansowana kapitałem krajowym. Dziś ta metoda znajduje się w procesie autoryzacji rynkowej w Europejskiej Agencji Leków (EMA) – tłumaczył w rozmowie z PAP prof. Trzonkowski.

W styczniu 2026 r. EMA oficjalnie zakwalifikowała preparat PolTREG-T1D (PTG-007) do złożenia wniosku o dopuszczenie do obrotu w procedurze centralnej. – Jeśli procedura zakończy się sukcesem, będzie to pierwsza terapia komórkowa opracowana w Europie Środkowo-Wschodniej zarejestrowana przez EMA, która będzie przeznaczona do leczenia cukrzycy. W ograniczonym zakresie terapia jest już stosowana w formule wyjątku szpitalnego w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku – powiedział naukowiec.

Jak dodał, choć ta metoda leczenia jest skuteczna i bezpieczna, ma jednak istotne ograniczenie – podawane pacjentowi komórki TREG wędrowały nie tylko do miejsc objętych chorobą, ale również do innych miejsc w organizmie.

Ma to zmienić druga generacja terapii TREG, na którą PolTREG otrzymał ochronę patentową, rozwijana przez zespół prof. Trzonkowskiego. Naukowcy opracowali sposób nadania limfocytom T regulatorowym antygenowej specyficzności, czyli swoistego biologicznego „adresu”. W praktyce – jak tłumaczył ekspert – oznacza to, że komórki TREG mają rozpoznawać konkretny proces chorobowy i trafiać dokładnie tam, gdzie są potrzebne: w cukrzycy typu 1 – do trzustki, w stwardnieniu rozsianym – do mózgu, w reumatoidalnym zapaleniu stawów – do stawów, a w nieswoistych zapaleniach jelit – do jelit.

Profesor porównał ten proces do wyposażenia komórek w biologiczny system nawigacji. – Ten wynalazek koncentruje się na metodzie nauczenia komórek, aby nie wędrowały przypadkowo, lecz trafiały do ściśle określonego miejsca, czyli tam, gdzie rozwija się choroba – tłumaczył prof. Trzonkowski.

Jak dodał, takie podejście może mieć znaczenie dla skuteczności i bezpieczeństwa leczenia. – Pacjent ma po prostu większą szansę, że odpowie na leczenie — ocenił naukowiec.

Według prof. Trzonkowskiego potencjalne zastosowanie terapii jest bardzo szerokie. – W medycynie jest opisanych około 80 różnych chorób autoimmunologicznych, gdzie te komórki można by było w ten sposób profilować — zaznaczył.

W ubiegłym tygodniu technologia ta uzyskała decyzję o zamiarze przyznania patentu w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej wynalazek objęto ochroną patentową w Europie i Japonii. Właścicielem rozwiązania pozostaje Gdański Uniwersytet Medyczny, a wyłączną licencję posiada spółka PolTREG, której prof. Trzonkowski jest współzałożycielem i prezesem zarządu.

Terapia TREG drugiej generacji nie jest jeszcze dostępna dla pacjentów i musi przejść badania kliniczne. Według prof. Trzonkowskiego prace nad nią powinny potrwać krócej niż w przypadku pierwszej generacji; może to być perspektywa około pięciu–sześciu lat.

Zespół prof. Trzonkowskiego prowadzi także badania dotyczące zapobiegania cukrzycy typu 1 u osób, które nie mają jeszcze objawów choroby, ale znajdują się w grupie wysokiego ryzyka.

W 2025 roku w dziesięciu czołowych ośrodkach akademickich diabetologii dziecięcej w Polsce rozpoczęliśmy rekrutację do badania klinicznego u dzieci w okresie przedobjawowym cukrzycy typu 1. Współczesna diagnostyka daje nam możliwości wytypowania osób, u których choroba na pewno się rozwinie. My identyfikujemy takich pacjentów i podajemy im terapię TREG, zanim wystąpią pierwsze objawy, aby nigdy nie zachorowali. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której pacjentów z cukrzycą po prostu może nie być dzięki terapii komórkami TREG – mówił Trzonkowski.

Naukowcy z zespołu prof. Trzonkowskiego pracują także nad rozwiązaniem, w którym organizm sam wytwarza komórki TREG na podstawie podanej instrukcji mRNA. To tzw. terapia in vivo, która może całkowicie zmienić sposób leczenia chorób autoimmunologicznych.

– W tym modelu nie podaje się pacjentowi komórki. Zamiast tego, choremu wstrzykuje się biologiczną instrukcję zapisaną w mRNA, dzięki której organizm sam zaczyna produkować odpowiednie komórki TREG – wyjaśnił profesor.

Jego zdaniem taka terapia mogłaby być znacznie tańsza i bardziej dostępna. – Dzisiejsze terapie komórkowe są drogie. Terapia oparta na podaniu instrukcji może być kilkadziesiąt albo nawet kilkaset razy tańsza – zaznaczył ekspert.

Prof. Piotr Trzonkowski jest specjalistą w dziedzinie immunologii oraz transplantologii, a także medycyny laboratoryjnej. Kieruje Katedrą i Zakładem Immunologii Klinicznej i Transplantologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie od lat prowadzi pionierskie badania nad wykorzystaniem limfocytów T regulatorowych w leczeniu chorób autoimmunologicznych, m.in. cukrzycy typu 1 i stwardnienia rozsianego. Jest również współzałożycielem, akcjonariuszem i prezesem spółki biotechnologicznej PolTREG S.A., która rozwija i komercjalizuje terapie oparte na komórkach TREG.

Trzonkowski jest laureatem wielu krajowych i międzynarodowych nagród. Za badania nad limfocytami T regulatorowymi i ich pionierskie zastosowanie w terapii komórkowej chorób człowieka otrzymał w 2017 roku Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej 2017, uznawaną za najbardziej prestiżowe polskie wyróżnienie naukowe.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Czy 15 minut w lesie może działać jak naturalny lek? Zdaniem naukowców – zdecydowanie tak. Kąpiele leśne, znane w Japonii jako Shinrin-yoku, zyskują coraz większą popularność także w Polsce. To nie tylko modny trend, ale praktyka wspierana przez wyniki badań – zarówno w zakresie zdrowia psychicznego, jak i odporności. Dlaczego warto wejść do lasu… i po prostu być?
Choć kąpiele leśne brzmią egzotycznie, ich istota jest niezwykle prosta. Chodzi o świadomy spacer po lesie, bez telefonu, słuchawek, rozproszeń – z uwagą skupioną na dźwiękach, zapachach, dotyku i rytmie własnego oddechu. Jak mówi Maggy Modlibowska, przewodniczka terapii leśnej: „Kąpiele leśne nie różnią się tak naprawdę od zwykłego spaceru. Chodzi tylko o to, żeby się skoncentrować na byciu tu i teraz”.

Praktyka Shinrin-yoku narodziła się w Japonii w latach 80. XX wieku. Początkowo oparta była na intuicji – że las sprzyja zdrowiu. W 2004 roku Ministerstwo Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa zainicjowało badania naukowe, które potwierdziły terapeutyczne właściwości tej metody. Zespół badaczy wykazał m.in., że kontakt z lasem zwiększa liczbę i aktywność komórek NK (natural killers) – kluczowych w walce z nowotworami i wirusami. Co ciekawe, efekt utrzymywał się nawet 30 dni po spacerze.

„Już 15 minut działa tak, że obniża nam poziom kortyzolu, a zatem mimowolnie uspokaja nam się organizm, nawet jeśli tego nie odczuwamy” – zauważa Modlibowska. Jak dodaje, dwugodzinna kąpiel leśna może poprawić zdolność rozwiązywania problemów i kreatywność aż o 50 procent.

Anna Choszcz-Sendrowska, rzeczniczka Lasów Państwowych, przypomina: „Spacer w naturze 30 minut dziennie, pięć razy w tygodniu, obniża ryzyko zachorowania na depresję aż o 30 proc.”. Jej zdaniem las działa jak naturalny gabinet terapeutyczny – obniża poziom hormonów stresu, poprawia nastrój, a substancje wydzielane przez drzewa wykazują działanie bakteriobójcze i grzybobójcze.

Lasy Państwowe objęły patronatem projekt Beyond the Frame, który łączy sztukę i naturę. Wystawa odbyła się w czerwcu w Sękocinie. Jej twórczyni, Maggy Modlibowska, zaznacza: „Przewodnik jest w stanie poukładać odpowiednie sekwencje ćwiczeń tak, żeby efektywność kąpieli leśnej jak najbardziej zadziałała na nasze ciało i umysł”.

Z kolei kontakt ze sztuką – jak wskazują badania WHO – wspiera leczenie i poprawia wyniki kliniczne. Tworzenie lub kontemplacja dzieł artystycznych może działać motywująco, łagodzić objawy depresji, a nawet wspierać procesy zdrowienia.

„Las jest dla wszystkich, jest otwarty 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu i jest za darmo” – przypomina Anna Choszcz-Sendrowska. To zasób, który mamy niemal na wyciągnięcie ręki. Wystarczy godzina, by dojechać do lasu z każdego miejsca w Polsce.

Kąpiele leśne to nie luksus – to dostępne dla każdego narzędzie wsparcia zdrowia. Z jednej strony poprawiają nastrój, regulują sen i poziom kortyzolu. Z drugiej – wzmacniają odporność, aktywując naturalne mechanizmy obronne organizmu. W dobie rosnących problemów psychicznych i chorób cywilizacyjnych warto zrezygnować z kilku kliknięć w ekran telefonu i wejść do lasu. Z korzyścią dla ciała i umysłu.

Źródło: Newseria

Badacze odkryli mechanizm, który może zrewolucjonizować immunoterapię przeciwnowotworową. Nie chodzi już tylko o pobudzenie układu odpornościowego, ale także o przywrócenie sprawności jego wybranych elementów. Dzięki temu terapie mogą stać się skuteczniejsze, nawet u pacjentów, u których dotychczas zawodziły mechanizmy immunoterapeutyczne.
Badania prowadzone przez dr n. med. Małgorzatę Stachowiak z Pracowni Immunoterapii Eksperymentalnej NIO w ramach półrocznego stażu współfinansowanego przez Fundację im. Jakuba hr. Potockiego, we współpracy z zespołem prof. Jaya Berzofsky’ego z ośrodka w Bethesdzie USA, wykazały kilka istotnych odkryć w kontekście odpowiedzi immunologicznej organizmu na nowotwory.

Przede wszystkim stwierdzono, że białko PD-L1, które normalnie pomaga komórkom nowotworowym unikać ataku ze strony układu odpornościowego, pojawia się także na tzw. wyczerpanych limfocytach T CD4. Są to komórki odpornościowe, które, w tym przypadku, przeniknęły do guza (tzw. TILs, od ang. tumor-infiltrating lymphocytes), ale przestały działać skutecznie. Odkryto, że mechanizm ich „wyczerpania”, czyli stanu, w którym tracą zdolność do zwalczania komórek nowotworowych, różni się od wcześniej poznanego mechanizmu dotyczącego cytotoksycznych limfocytów T CD8, które bezpośrednio niszczącą komórki nowotworowe.

Dodatkowo, model badawczy opracowany wcześniej w Polsce na ludzkich komórkach w warunkach laboratoryjnych (tj. z wykorzystaniem metody in vitro) został potwierdzony w badaniach na „żywych organizmach” – myszach z wszczepionymi nowotworami. Oznacza to, że nie tylko same komórki nowotworowe, ale również niektóre nasze własne komórki odpornościowe mogą, na skutek wyczerpania, „sprzyjać” rozwojowi nowotworu zamiast go zwalczać.

 
Co odkrycie oznacza dla pacjentów?
 
Dla pacjenta odkrycia te oznaczają kilka potencjalnych korzyści.

Przede wszystkim pojawia się nowy cel dla leków immunoterapeutycznych. Dotychczas skupiano się głównie na limfocytach  T CD8, czyli komórkach bezpośrednio niszczących nowotwór, natomiast teraz okazuje się, że równie istotna może być reaktywacja limfocytów T CD4, które pełnią funkcję wspierającą i koordynującą w odpowiedzi immunologicznej – podkreśla dr n. med. Małgorzata Stachowiak. “Uderzenie” w PD-L1 obecne na limfocytach T CD4 może przynieść dodatkowe efekty terapeutyczne – to nowy kierunek, który warto rozwijać w immunoterapii nowotworów.

Lepsze zrozumienie, które typy komórek odpornościowych u konkretnego pacjenta są „wyczerpane”, pozwala lekarzowi dokładniej dobrać odpowiednią terapię, na przykład zdecydować o zastosowaniu leków blokujących PD-1/PD-L1 w konkretnym momencie leczenia lub w połączeniu z innymi metodami.

Potwierdzenie modelu badawczego, zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i w badaniach na zwierzętach, daje możliwość skuteczniejszego testowania nowych leków jeszcze przed rozpoczęciem badań klinicznych, co może przyspieszyć ich rozwój i zwiększyć szanse na sukces. Wreszcie, limfocyty T CD4, dotąd często pomijane w kontekście terapii nowotworowych, zaczynają być postrzegane jako ważny element skutecznej immunoterapii.

– To odkrycie może mieć duże znaczenie dla przyszłych terapii onkologicznych, ponieważ wskazuje, że skuteczne leczenie powinno obejmować nie tylko blokowanie działania komórek nowotworowych, ale też przywracanie pełnej sprawności wyczerpanym komórkom odpornościowym. Może to otworzyć drogę do nowych strategii immunoterapii, lepiej dostosowanych do konkretnego typu limfocytów T i ich roli w walce z nowotworem  wyjaśniaprof. Elżbieta Sarnowska,kierująca Pracownią Immunoterapii Eksperymentalnej Instytutu.

Odkrycie polskich i amerykańskich badaczy to nie tylko naukowy przełom, ale także przykład wartościowej międzynarodowej współpracy, która może realnie przełożyć się na poprawę skuteczności leczenia nowotworów. Połączenie doświadczeń i zaplecza badawczego zespołów z Polski i Stanów Zjednoczonych pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki wspólnemu podejściu do rozwiązywania globalnych problemów zdrowotnych. Zidentyfikowanie nowych mechanizmów działania układu odpornościowego wobec nowotworu otwiera perspektywy nie tylko dla opracowania bardziej spersonalizowanej immunoterapii, ale także dla szybszego wdrażania skutecznych leków do praktyki klinicznej.

 
Publikacja jest dostępna pod linkiem
https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/2162402X.2025.2521392#d1e651

Źródło: NIO

 
Nowe podejście do leczenia serca po zawale daje nadzieję na przełom. Naukowcy z USA opracowali innowacyjną terapię, która może zapobiec niewydolności serca dzięki aktywacji naturalnych mechanizmów regeneracyjnych organizmu. To potencjalny krok milowy w medycynie regeneracyjnej – a na razie skuteczność potwierdzają testy na modelach zwierzęcych.
Naukowcy z University of California w San Diego oraz Northwestern University w Evanston (USA) opracowali innowacyjną terapię wspomagającą gojenie się serca po zawale. Eksperymentalny preparat podawany dożylnie, opracowany na bazie polimerów białkopodobnych, znacząco poprawiał funkcję serca i ograniczał uszkodzenia mięśnia sercowego u szczurów.
Wyniki tych przełomowych badań zostały opublikowane na łamach prestiżowego czasopisma „Advanced Materials”.

Jak działa nowy preparat?

Zasadniczym celem terapii jest aktywacja układu odpornościowego oraz ochrona komórek serca przed skutkami stresu oksydacyjnego i zapalenia, jakie pojawiają się w wyniku zawału. Leczenie opiera się na zablokowaniu destrukcyjnej interakcji pomiędzy dwoma białkami: KEAP1 i Nrf2.

W normalnych warunkach białko Nrf2 chroni komórki przed stanem zapalnym, ale po zawale KEAP1 wiąże się z nim i prowadzi do jego degradacji. Preparat PLP (polimer podobny do białka) działa jak „fałszywe” Nrf2, wiążąc KEAP1 i uniemożliwiając mu degradację prawdziwego białka ochronnego.

Testy na zwierzętach – obiecujące rezultaty

Badania przeprowadzono na szczurach, którym wstrzyknięto preparat PLP lub – dla porównania – roztwór soli fizjologicznej. Przez pięć tygodni od zawału serca nie ujawniano, który osobnik otrzymał daną substancję. Następnie wykonano badanie MRI, które wykazało znacznie lepszą regenerację i funkcję serca u gryzoni leczonych PLP.

Co więcej, testy molekularne ujawniły zwiększoną ekspresję genów odpowiedzialnych za gojenie się tkanek – to potwierdzenie, że terapia działa nie tylko objawowo, ale i u podstaw biologicznych procesów naprawczych.

Prewencja niewydolności serca – nieosiągalny dotąd cel?

Jedną z największych trudności w leczeniu pacjentów po zawale serca jest zapobieganie rozwojowi przewlekłej niewydolności serca. Obecne metody terapeutyczne często nie wystarczają, by skutecznie zregenerować uszkodzoną tkankę.
„Zapobieganie niewydolności serca po zawale serca jest nadal główną niezaspokojoną potrzebą kliniczną” – mówi prof. Karen Christman z UC San Diego. Jej zespół dąży do opracowania terapii, którą można by wdrażać już w ciągu pierwszych godzin po zawale – zanim pojawią się trwałe zmiany w sercu.

Potencjał terapii – nie tylko dla serca

Co ważne, twórcy terapii uważają, że opracowana platforma PLP może mieć szersze zastosowanie w medycynie.
„Ta platforma terapeutyczna ma ogromny potencjał w leczeniu wielu chorób, w tym zwyrodnienia plamki żółtej, stwardnienia rozsianego i chorób nerek” – podkreśla współautor badania, prof. Nathan Gianneschi z Northwestern University.

Choć przed zespołem kolejne fazy badań – m.in. na modelach większych zwierząt i w przyszłości na ludziach – dotychczasowe wyniki dają nadzieję na realny przełom w terapii chorób serca i innych przewlekłych schorzeń zapalnych.

Źródło: PAP / Nauka w Polsce

Zimą nasz układ odpornościowy wystawiony jest na trudniejsze warunki. Niższe temperatury sprawiają, że rezygnujemy z aktywności na świeżym powietrzu, więcej czasu spędzamy w zamkniętych pomieszczeniach, a to z kolei sprzyja rozprzestrzenianiu się patogenów chorobotwórczych. Jesteśmy częściej narażeni na przeziębienia i grypę. Czy można skutecznie zadbać o odporność w tym okresie? Rozmawiamy na ten temat z dr n. farm. Iwoną Zubik-Skupień z Uzdrowiska Ustroń, American Heart of Poland.

– W okresie zimowym dostępność świeżych warzyw i owoców jest mniejsza, dlatego dla wzmocnienia organizmu warto rozważyć stosowanie kompleksowych zestawów witaminowych lub tylko najważniejszych substancji odpowiedzialnych za odporność, tj. witamin D, C i cynku – mówi dr n. farm. Iwona Zubik-Skupień. Farmaceuta po wywiadzie z pacjentem oceni, jakich składników brakuje w diecie i dobierze odpowiednie preparaty.


Kluczowa rola witamin D i C oraz cynku
Witamina D odgrywa kluczową rolę we wzmacnianiu odporności organizmu. Pobudza produkcję przeciwciał – białek odpornościowych – co sprzyja lepszej ochronie przed infekcjami. Wspiera podziały komórkowe oraz rozwój komórek układu odpornościowego. – Pomaga także zmniejszać ilość cząsteczek prozapalnych, które odpowiadają za powstawanie stanu zapalnego w organizmie, jednocześnie zwiększając produkcję cząsteczek przeciwzapalnych – podkreśla ekspertka Uzdrowiska Ustroń, American Heart of Poland. Jak dodaje, witamina D wspomaga ponadto działanie przeciwutleniaczy i wzmacnia naturalne bariery, takie jak błony śluzowe układu oddechowego, utrzymując ich szczelność. Jej działanie przeciwdrobnoustrojowe opiera się m.in. na regulacji enzymów przeciwutleniających i zwiększaniu poziomu glutationu, głównego antyoksydanta organizmu. Dzięki tym właściwościom witamina D pomaga zmniejszyć ryzyko przeziębień oraz infekcji górnych dróg oddechowych.

Ważną rolę w budowaniu odporności odgrywa także witamina C. – Pomaga naszemu układowi odpornościowemu poprzez swoje właściwości antyoksydacyjne, chroni komórki przed uszkodzeniem wywołanym przez wolne rodniki, które powstają w większej ilości podczas infekcji lub stresu fizycznego. Bierze również udział w syntezie kolagenu, co pośrednio wspiera regenerację tkanek, w tym błon śluzowych, kluczowych w ochronie przed patogenami. A w razie zachorowania może skrócić czas trwania infekcji i złagodzić jej objawy – wylicza ekspertka Uzdrowiska Ustroń, American Heart of Poland. Cynk natomiast dzięki swoim właściwościom immunomodulacyjnym wspiera reakcje obronne organizmu. Bierze udział w procesie powstawania i dojrzewania kluczowych komórek odpornościowych.

Nie tylko witaminy

Oprócz witamin istnieją naturalne substancje, które stymulują odporność. – Mogą wspierać funkcjonowanie układu odpornościowego na różnych poziomach, od wzmacniania ścian jelit, przez poprawę odpowiedzi na infekcje aż po ochronę przed chorobami autoimmunologicznymi i przewlekłymi stanami zapalnymi, np. beta-glukany czy probiotyki – podkreśla dr n. farm. Iwona Zubik-Skupień.

Beta-glukan to składnik, który nie tylko odżywia, ale przede wszystkim wspiera zdrowie, co potwierdzają badania naukowe. Jego działanie polega na aktywacji komórek odpornościowych, takich jak makrofagi i limfocyty, co wzmacnia reakcję organizmu na infekcje.

Wyciąg z jeżówki purpurowej (Echinacea purp.) od lat stosowany jest jako ziołowe panaceum na odporność, stymuluje aktywność makrofagów, neutrofili i komórek NK (natural killer), które odgrywają kluczową rolę w obronie organizmu przed infekcjami.

Colostrum to inaczej siara lub młodziwo, uznawany za najsilniejszy naturalny immunostymulant, produkowany jest zwykle z siary bydlęcej i zawiera wszystkie obecne w niej składniki, m.in. laktoferynę, lizozym, laktoperoksydazę, kazeinę, polipeptyd bogaty w prolinę i alfa-laktoalbuminę, które pobudzają układ immunologiczny przez wzmacnianie mikrobioty jelitowej, stymulowanie naturalnej odporności i odpowiedzi immunologicznej organizmu na patogeny.

Z kolei probiotyki poprzez regulację mikrobioty jelitowej (czyli ogół mikroorganizmów zasiedlających organizm człowieka)  odgrywają ważną rolę w utrzymaniu silnego układu odpornościowego. Odbudowują mikroflorę jelitową, wspierają odporność i prawidłową pracę jelit. Ich naturalnymi źródłami są kiszonki, fermentowane produkty mleczne, owocowe i warzywne produkty fermentowane, zakwas buraczany, fermentowane kiełbasy, fermentowane produkty sojowe, ciasta na zakwasie i zbożowe produkty fermentowane. Bakterie probiotyczne stymulują odpowiedź immunologiczną organizmu – zarówno poprzez wzmacnianie, jak i wygaszanie nadmiernej reakcji układu odpornościowego.

Mikrobiota jelitowa wspiera trawienie, rozkładając niestrawione resztki pokarmów, a także chroni organizm przed patogenami, takimi jak bakterie, wirusy czy grzyby. Aby zapewnić tę ochronę, konieczny jest odpowiedni poziom probiotycznych drobnoustrojów w jelitach. W przypadku ich niedoboru warto wspomóc mikrobiotę, stosując preparaty wieloszczepowe, które wspierają układ odpornościowy i pobudzają produkcję śluzu osłaniającego jelita przed patogenami i toksynami.

Co za dużo to niezdrowo

W odpowiedniej suplementacji ważna jest systematyczność oraz trzymanie się zalecanych dawek. Jak przestrzega dr n. farm. Iwona Zubik-Skupień, należy uważać na witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (A, D, E, K), ponieważ istnieje ryzyko ich kumulacji w tkankach.

 – Przedawkowanie witaminy A może spowodować śpiączkę, a nawet śmierć. Także nadmiar witaminy B6 może spowodować uszkodzenie nerwów. Przedawkowanie minerałów, np. żelaza, powoduje uszkodzenie ważnych narządów, w tym wątroby oraz serca, a odkładanie wapnia w organizmie skutkuje problemami z sercem i powstaniem kamieni nerkowych – zaznacza farmaceutka.

Zdrowe nawyki na co dzień

Zdrowe odżywianie stanowi podstawę naszego dobrego samopoczucia i odporności. – Oczywiście, oprócz odżywiania ważny jest styl życia i nawyki. Aktywność fizyczna w znacznym stopniu wpływa na samopoczucie i odporność. Według Światowej Organizacji Zdrowia co najmniej 150 minut sportu tygodniowo przyczynia się do lepszego życia i mniejszej zapadalności na choroby, bardzo ważny dla odporności jest także czas spędzany na świeżym powietrzu – podsumowuje dr n. farm. Iwona Zubik-Skupień.

źródło: American Heart of Poland

Miesiące izolacji chroniły przed wirusem COVID-19. Niestety, to spowodowało osłabienie układu odpornościowego, co w konsekwencji będzie prowadziło do wzrostu infekcji innymi patogenami. A spodziewać należy się wielu różnych infekcji układu oddechowego. Tej wiosny zadbajmy o odporność. Sprawdź, jak.

„Noszenie maseczek ratowało nas przed COVID-19, ale również przed innymi patogenami przenoszonymi droga kropelkową. Trzeb pamiętać, że choroby które są z nami od zawsze, począwszy od grypy, po przeziębienia wywołane przez adenowirusy czy RSV, to efekty infekcji patogenami przenoszonymi drogą kropelkową. W minionym roku wyraźnie widać w statystykach polskich, statystykach WHO oraz Instytutu Roberta Kocha, że liczba infekcji grypowych była niższa. Oczywiście zawdzięczamy to dystansowi i maseczkom” – mówi prof. Andrzej M. Fal, specjalista chorób wewnętrznych i alergologii, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych w Szpitalu MSWiA w Warszawie w rozmowie z serwisem zdrowie.pap.pl

Zdaniem prof. Fala konsekwencje izolacji kowidowej i wynikającej z niej zmniejszonej gotowości układu odpornościowego widać było już latem 2021 roku.

„Pojechaliśmy ma wakacje, zdjęliśmy maseczki i nagle okazało się, że wirus RSV, który zazwyczaj atakował dzieci  od października do kwietnia, zaczął infekować latem” – powiedział.

Przez rok aktywność układu odpornościowego była obniżona, więc nagły, intensywny kontakt dla dzieci z wirusem RSV, a starszych z adenowirusami i koronawirusami innymi niż SARS-CoV-2 będzie wiązał się ze wzrostem liczby zachorowań. Obserwowaliśmy takie zjawisko przez ostatnie dwa lata – zaznaczył prof. Fal.

Również prof. dr hab. n.med. Aneta Nitsch-Osuch, specjalistka epidemiologii i pediatrii oraz zdrowia publicznego, Kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM podkreśla, że zakażenia RSV mają charakter sezonowy. Zwiększoną zapadalność obserwujemy co roku, w sezonie jesienno-zimowym, zwykle od listopada do końca kwietnia. Jednak w ubiegłym roku mieliśmy lockdown.

„Przez długi czas żłobki i przedszkola były zamknięte. Oznacza to, że w ubiegłym sezonie wiele dzieci nie zetknęło się z wirusem RSV. W tym roku podatnych na zakażenie jest ich zatem więcej i w efekcie obserwujemy wzrost liczby zakażeń – dodała.

Organizm nie daje wcześniejszych sygnałów

Profesor Fal przypomniał, że infekcja żadnym ze wspominanych wcześniej sezonowych patogenów, nie daje trwałej odporności. Ale też organizm nie daje żadnych sygnałów o obniżeniu odporności. Ona działa retroaktywnie, czyli wtedy, gdy jest taka potrzeba, jako obrona przed obecnym w naszym otoczeniu patogenem.

„Na co dzień układ immunologiczny tylko kontroluje, to co dzieje się dookoła i nie jest wymagana od niego żadna akcja. W związku z tym, obserwując daną populację, obniżenie funkcji odpornościowych notujmy dopiero wówczas, gdy obserwujemy w skali makro wzrost liczby zachorowań lub w skali mikro, gdy zamiast jednej, czy dwóch lekkich infekcji u dziecka w ciągu roku, jest ich kilka” – podkreślił prof. Fal.

Jakie jeszcze są konsekwencje izolacji?

„Mniej chorowaliśmy na choroby infekcyjne układu oddechowego, ale nie tylko. Przykładem może być odra, która jest również chorobą przenoszoną drogą kropelkową, i której występowanie w okresie pandemii znacząco spadło. A przecież przed pandemią COVID-19 mieliśmy w Europie niepokojące wzrosty zachorowania na odrę. Wyglądało to bardzo groźnie i nagle zniknęło. Oczywiście nie bez przyczyny. Przyczyną są maseczki i lockdown kowidowy” – dodał prof. Fal.

Co możemy zrobić?

Prof. Fal zwrócił uwagę, że żadne badania oceniające bieżącą odporność przeciw powszechnym infekcjom nie będą miarodajne. Odporność po konkretnej infekcji nie zostawia lub my nie badamy poziomu konkretnych przeciwciał tak, jak w przypadku SARS-CoV-2, gdy możemy je określić i stwierdzić, czy jesteśmy odporni.

„W przypadku innych patogenów nigdy nie zajmowaliśmy się badaniem przeciwciał, a przeziębienia przechodziły falami przez społeczeństwo. Szczepionek w przypadku większości powszechnych patogenów nie było i badanie odporności nie było potrzebne. Dlatego również teraz radziłbym zachować zdrowy rozsądek. Przez wiele pokoleń stosowaliśmy zdrową i zrównoważoną dietę, zasady higieny – nawet wtedy, gdy nie wiedzieliśmy, że poprawiamy dzięki temu swoją odporność. Dlatego myślę, że do tych wzorców warto wrócić” – dodał prof. Fal.

Dr. Paweł Grzesiowski, Kierownik Ośrodka Badania i Przeszczepiania Mikrobioty Jelitowej w Centrum Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie uważa, że na spadek odporności może wpływać nie tylko izolacja. Wiele osób prowadzących niezdrowy tryb życia: odżywiających się śmieciowym jedzeniem, unikających aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, spędzających wiele godzin w zamkniętych i źle wentylowanych przegrzanych pomieszczeniach, może mieć różne niedobory witaminowe, które warto uzupełniać. Należy to jednak robić w porozumieniu z lekarzem i pod kontrolą poziomu witamin we krwi – mówił dr Grzesiowski w rozmowie z serwisem zdrowie.pap.pl.

Ale musimy też pamiętać, że odporność organizmu to bardzo skomplikowany mechanizm a suplementacja nie jest poparta dowodami naukowymi. Dlatego tak ważne jest zachowanie zdrowego rozsądku w przysłowiowym „łykaniu tabletek”. Jak wspomina dr Grzesiowski, zawsze trzeba to robić o konsultacji z lekarzem. A określenie poprawa odporności, reklamowana wraz z różnymi specyfikami jest bardzo nieprecyzyjna.

Jak działa układ odpornościowy?

Główną funkcją wielopoziomowego układu odporności jest nie tylko zniszczenie różnego rodzaju drobnoustrojów niebezpiecznych dla naszego zdrowia, ale również wytworzenie tolerancji dla tych mikrobów, bez których nie moglibyśmy żyć.

Układ odporności stoi też na straży integralności i jakości naszych tkanek poprzez usuwanie wadliwych komórek powstających na skutek błędów i mutacji zachodzących podczas regeneracji naszych własnych tkanek.

Człowiek rodzi się z tak zwanym pierwotnym układem odporności (inaczej zwany wrodzonym), który jest oparty na otrzymanych przez łożysko od matki przeciwciał i komórkach reagujących nieswoiście z wieloma antygenami. Układ odporności to także skomplikowany system barier przeciwinfekcyjnych, np. w postaci skóry, błon śluzowych oraz płynów ustrojowych zawierających wiele substancji przeciwwirusowych czy przeciwbakteryjnych.

Co obniża odporność?

Na obniżenie odporności możemy zapracować sobie sami. Eksperci zwracają uwagę na kilka czynników przede wszystkim związanych ze stylem życia, których należy unikać. Są to m.in.: 

  • Nieprawidłowa dieta i jej skutki (m.in. niedożywienie, awitaminoza, a także otyłość)
  • Przewlekły niedobór snu
  • Brak regularnej, umiarkowanej aktywności fizycznej 
  • Nadmierne i długotrwałe spożywanie alkoholu
  • Palenie tytoniu 
  • Przyjmowanie narkotyków

Jak wzmocnić odporność?

Co zatem zrobić, gdy wrócimy do normalności po lockdownach? Przede wszystkim zachowajmy zdrowy rozsądek. Musimy mieć świadomość, że przebywając w dużych skupiskach ludzi, możemy być narażeni na różne infekcje.

  • pamiętajmy o aktywność fizycznej, która pobudza produkcję białych krwinek oraz stymuluje aktywność limfocytów odpowiedzialnych za ochronę organizmu przed infekcjami
  • hartujmy organizm, czyli pomimo brzydkiej pogody nie rezygnujmy ze spacerów
  • wysypiajmy się, bo do regeneracji nasz organizm potrzebuje snu
  • wietrzmy pomieszczenia w których musimy przebywać dłuższy czas
  • nie wysuszajmy błon śluzowych nadmiernym ogrzewaniem
  • odżywiajmy się zdrowo, czyli wzbogacajmy dietę i warzywa i owoce

Katarzyna Walterska-Leśniak, zdrowie.pap.pl

na podstawie:

Wzrost liczby infekcji spowodowanych przez wirusa RSV to możliwy efekt uboczny ubiegłorocznego lockdownu – materiał ze strony Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Miesiące izolacji chroniły przed wirusem COVID-19. Niestety, to spowodowało osłabienie układu odpornościowego, co w konsekwencji będzie prowadziło do wzrostu infekcji innymi patogenami. A spodziewać należy się wielu różnych infekcji układu oddechowego. Tej wiosny zadbajmy o odporność. Sprawdź, jak.

„Noszenie maseczek ratowało nas przed COVID-19, ale również przed innymi patogenami przenoszonymi droga kropelkową. Trzeb pamiętać, że choroby które są z nami od zawsze, począwszy od grypy, po przeziębienia wywołane przez adenowirusy czy RSV, to efekty infekcji patogenami przenoszonymi drogą kropelkową. W minionym roku wyraźnie widać w statystykach polskich, statystykach WHO oraz Instytutu Roberta Kocha, że liczba infekcji grypowych była niższa. Oczywiście zawdzięczamy to dystansowi i maseczkom” – mówi prof. Andrzej M. Fal, specjalista chorób wewnętrznych i alergologii, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych w Szpitalu MSWiA w Warszawie w rozmowie z serwisem zdrowie.pap.pl

Zdaniem prof. Fala konsekwencje izolacji kowidowej i wynikającej z niej zmniejszonej gotowości układu odpornościowego widać było już latem 2021 roku.

„Pojechaliśmy ma wakacje, zdjęliśmy maseczki i nagle okazało się, że wirus RSV, który zazwyczaj atakował dzieci  od października do kwietnia, zaczął infekować latem” – powiedział.

Przez rok aktywność układu odpornościowego była obniżona, więc nagły, intensywny kontakt dla dzieci z wirusem RSV, a starszych z adenowirusami i koronawirusami innymi niż SARS-CoV-2 będzie wiązał się ze wzrostem liczby zachorowań. Obserwowaliśmy takie zjawisko przez ostatnie dwa lata – zaznaczył prof. Fal.

Również prof. dr hab. n.med. Aneta Nitsch-Osuch, specjalistka epidemiologii i pediatrii oraz zdrowia publicznego, Kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM podkreśla, że zakażenia RSV mają charakter sezonowy. Zwiększoną zapadalność obserwujemy co roku, w sezonie jesienno-zimowym, zwykle od listopada do końca kwietnia. Jednak w ubiegłym roku mieliśmy lockdown.

„Przez długi czas żłobki i przedszkola były zamknięte. Oznacza to, że w ubiegłym sezonie wiele dzieci nie zetknęło się z wirusem RSV. W tym roku podatnych na zakażenie jest ich zatem więcej i w efekcie obserwujemy wzrost liczby zakażeń – dodała.

Organizm nie daje wcześniejszych sygnałów

Profesor Fal przypomniał, że infekcja żadnym ze wspominanych wcześniej sezonowych patogenów, nie daje trwałej odporności. Ale też organizm nie daje żadnych sygnałów o obniżeniu odporności. Ona działa retroaktywnie, czyli wtedy, gdy jest taka potrzeba, jako obrona przed obecnym w naszym otoczeniu patogenem.

„Na co dzień układ immunologiczny tylko kontroluje, to co dzieje się dookoła i nie jest wymagana od niego żadna akcja. W związku z tym, obserwując daną populację, obniżenie funkcji odpornościowych notujmy dopiero wówczas, gdy obserwujemy w skali makro wzrost liczby zachorowań lub w skali mikro, gdy zamiast jednej, czy dwóch lekkich infekcji u dziecka w ciągu roku, jest ich kilka” – podkreślił prof. Fal.

Jakie jeszcze są konsekwencje izolacji?

„Mniej chorowaliśmy na choroby infekcyjne układu oddechowego, ale nie tylko. Przykładem może być odra, która jest również chorobą przenoszoną drogą kropelkową, i której występowanie w okresie pandemii znacząco spadło. A przecież przed pandemią COVID-19 mieliśmy w Europie niepokojące wzrosty zachorowania na odrę. Wyglądało to bardzo groźnie i nagle zniknęło. Oczywiście nie bez przyczyny. Przyczyną są maseczki i lockdown kowidowy” – dodał prof. Fal.

Co możemy zrobić?

Prof. Fal zwrócił uwagę, że żadne badania oceniające bieżącą odporność przeciw powszechnym infekcjom nie będą miarodajne. Odporność po konkretnej infekcji nie zostawia lub my nie badamy poziomu konkretnych przeciwciał tak, jak w przypadku SARS-CoV-2, gdy możemy je określić i stwierdzić, czy jesteśmy odporni.

„W przypadku innych patogenów nigdy nie zajmowaliśmy się badaniem przeciwciał, a przeziębienia przechodziły falami przez społeczeństwo. Szczepionek w przypadku większości powszechnych patogenów nie było i badanie odporności nie było potrzebne. Dlatego również teraz radziłbym zachować zdrowy rozsądek. Przez wiele pokoleń stosowaliśmy zdrową i zrównoważoną dietę, zasady higieny – nawet wtedy, gdy nie wiedzieliśmy, że poprawiamy dzięki temu swoją odporność. Dlatego myślę, że do tych wzorców warto wrócić” – dodał prof. Fal.

Dr. Paweł Grzesiowski, Kierownik Ośrodka Badania i Przeszczepiania Mikrobioty Jelitowej w Centrum Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie uważa, że na spadek odporności może wpływać nie tylko izolacja. Wiele osób prowadzących niezdrowy tryb życia: odżywiających się śmieciowym jedzeniem, unikających aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, spędzających wiele godzin w zamkniętych i źle wentylowanych przegrzanych pomieszczeniach, może mieć różne niedobory witaminowe, które warto uzupełniać. Należy to jednak robić w porozumieniu z lekarzem i pod kontrolą poziomu witamin we krwi – mówił dr Grzesiowski w rozmowie z serwisem zdrowie.pap.pl.

Ale musimy też pamiętać, że odporność organizmu to bardzo skomplikowany mechanizm a suplementacja nie jest poparta dowodami naukowymi. Dlatego tak ważne jest zachowanie zdrowego rozsądku w przysłowiowym „łykaniu tabletek”. Jak wspomina dr Grzesiowski, zawsze trzeba to robić o konsultacji z lekarzem. A określenie poprawa odporności, reklamowana wraz z różnymi specyfikami jest bardzo nieprecyzyjna.

Jak działa układ odpornościowy?

Główną funkcją wielopoziomowego układu odporności jest nie tylko zniszczenie różnego rodzaju drobnoustrojów niebezpiecznych dla naszego zdrowia, ale również wytworzenie tolerancji dla tych mikrobów, bez których nie moglibyśmy żyć.

Układ odporności stoi też na straży integralności i jakości naszych tkanek poprzez usuwanie wadliwych komórek powstających na skutek błędów i mutacji zachodzących podczas regeneracji naszych własnych tkanek.

Człowiek rodzi się z tak zwanym pierwotnym układem odporności (inaczej zwany wrodzonym), który jest oparty na otrzymanych przez łożysko od matki przeciwciał i komórkach reagujących nieswoiście z wieloma antygenami. Układ odporności to także skomplikowany system barier przeciwinfekcyjnych, np. w postaci skóry, błon śluzowych oraz płynów ustrojowych zawierających wiele substancji przeciwwirusowych czy przeciwbakteryjnych.

Co obniża odporność?

Na obniżenie odporności możemy zapracować sobie sami. Eksperci zwracają uwagę na kilka czynników przede wszystkim związanych ze stylem życia, których należy unikać. Są to m.in.: 

  • Nieprawidłowa dieta i jej skutki (m.in. niedożywienie, awitaminoza, a także otyłość)
  • Przewlekły niedobór snu
  • Brak regularnej, umiarkowanej aktywności fizycznej 
  • Nadmierne i długotrwałe spożywanie alkoholu
  • Palenie tytoniu 
  • Przyjmowanie narkotyków

Jak wzmocnić odporność?

Co zatem zrobić, gdy wrócimy do normalności po lockdownach? Przede wszystkim zachowajmy zdrowy rozsądek. Musimy mieć świadomość, że przebywając w dużych skupiskach ludzi, możemy być narażeni na różne infekcje.

  • pamiętajmy o aktywność fizycznej, która pobudza produkcję białych krwinek oraz stymuluje aktywność limfocytów odpowiedzialnych za ochronę organizmu przed infekcjami
  • hartujmy organizm, czyli pomimo brzydkiej pogody nie rezygnujmy ze spacerów
  • wysypiajmy się, bo do regeneracji nasz organizm potrzebuje snu
  • wietrzmy pomieszczenia w których musimy przebywać dłuższy czas
  • nie wysuszajmy błon śluzowych nadmiernym ogrzewaniem
  • odżywiajmy się zdrowo, czyli wzbogacajmy dietę i warzywa i owoce

Katarzyna Walterska-Leśniak, zdrowie.pap.pl

na podstawie:

Wzrost liczby infekcji spowodowanych przez wirusa RSV to możliwy efekt uboczny ubiegłorocznego lockdownu – materiał ze strony Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego