Medicalpress
Coraz więcej pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu ma dostęp do nowoczesnego leczenia dzięki dynamicznemu rozwojowi trombektomii mechanicznej w Polsce. Od momentu włączenia tej procedury do katalogu świadczeń finansowanych ze środków publicznych liczba ośrodków wykonujących zabiegi wzrosła ponad dwukrotnie, a liczba leczonych pacjentów zwiększyła się kilkukrotnie. Eksperci podkreślają, że kluczową rolę w rozwoju systemu odegrały europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej współtworzone przez specjalistów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Neuroradiologia zabiegowa należy do najbardziej precyzyjnych dziedzin współczesnej medycyny. Lekarze wykonują zabiegi przez naczynia krwionośne, docierając do struktur mózgu bez klasycznej operacji neurochirurgicznej. W ten sposób leczy się m.in. część udarów niedokrwiennych, tętniaki mózgu, przetoki, malformacje naczyniowe i zwężenia naczyń. Dla pacjentów oznacza to często mniej obciążające leczenie, krótszą hospitalizację i większą szansę na uniknięcie ciężkiej niepełnosprawności.

Właśnie dla takich procedur szczególne znaczenie mają wspólne zasady szkolenia i organizacji leczenia. Europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej, opracowane z inicjatywy środowiska Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, określają m.in., jak szkolić lekarzy, jak organizować ośrodki i jakie warunki powinny być spełnione, aby procedury wykonywane wewnątrz naczyń mózgowych były bezpieczne, porównywalne i dostępne dla pacjentów w różnych krajach Europy.

Jednym z najlepiej widocznych przykładów znaczenia tych procedur jest trombektomia mechaniczna, stosowana u części pacjentów z ostrym udarem niedokrwiennym mózgu. Zabieg polega na usunięciu skrzepliny zamykającej naczynie w mózgu. W najcięższych udarach może zdecydować o tym, czy pacjent przeżyje i czy wróci do pełnosprawności.

– Europejskie standardy porządkują całą ścieżkę: od przygotowania lekarza, przez wymagania wobec ośrodka, po bezpieczeństwo wykonywania procedur. To szczególnie ważne w tak wymagającej dziedzinie jak neuroradiologia zabiegowa, gdzie decyzje kliniczne zapadają często bardzo szybko, a ich skutki są dla pacjenta fundamentalne – wyjaśnia prof. Anna Zimny, kierownik Katedry Radiologii UMW oraz kierownik Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej USK we Wrocławiu.

Wspólne zasady dla bezpieczniejszych procedur

Jeszcze kilka lat temu w Europie brakowało jednolitego modelu szkolenia i organizacji neuroradiologii zabiegowej. Ankieta przeprowadzona w 2019 r. w 31 krajach zrzeszonych w Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów (UEMS) pokazała duże różnice między państwami, a nawet między ośrodkami w tych samych krajach. Różniły się ścieżki szkolenia, wymagania wobec lekarzy, zasady certyfikacji, organizacja placówek oraz dostępność procedur dla pacjentów.

Europejskie standardy powstały po to, aby te różnice ograniczyć. Dokument określa, jakie kompetencje powinien mieć lekarz wykonujący zabiegi neuroradiologiczne, jak powinno wyglądać szkolenie, kto może je prowadzić, jakie doświadczenie musi mieć ośrodek i jakim zapleczem powinien dysponować. W praktyce to mapa drogowa dla szpitali, uczelni, instytucji szkolących i organizatorów ochrony zdrowia.

Prace nad standardami prowadzone były pod przewodnictwem prof. Marka Sąsiadka, kierownika Katedry Radiologii UMW, pełniącego wówczas funkcję prezydenta Dywizji Neuroradiologii UEMS. Po analizie wyników europejskiej ankiety prof. Sąsiadek kierował pracami grupy ekspertów, a następnie przedstawił dokument Radzie UEMS. Standardy zostały przyjęte jednogłośnie.

Od pilotażu do świadczenia gwarantowanego 

Znaczenie standardów widać także w Polsce. Po zakończeniu pilotażu trombektomia mechaniczna została wpisana do wykazu świadczeń gwarantowanych. Od 1 lipca 2024 r. leczenie ostrej fazy udaru niedokrwiennego za pomocą przezcewnikowej trombektomii mechanicznej naczyń domózgowych lub wewnątrzczaszkowych jest dostępne jako świadczenie finansowane ze środków publicznych.

W latach 2021–2025 efektem projektu było m.in. zwiększenie liczby ośrodków wykonujących trombektomię, rozwój kursów certyfikacyjnych dla lekarzy uprawnionych do wykonywania procedury, a także rozpoczęcie tworzenia sieci szpitali trombektomijnych połączonych aplikacją Brainomix, wspierającą szybką ocenę badań obrazowych u pacjentów z podejrzeniem udaru.

– Korzyści z wdrożenia standardów są wielopoziomowe. Pacjenci zyskują większą szansę na leczenie w ośrodku spełniającym określone wymagania. Lekarze mają jasne kryteria szkolenia i certyfikacji. Szpitale mogą rozwijać procedury według wspólnych zasad, a system ochrony zdrowia łatwiej planuje sieć ośrodków i kontroluje jakość świadczeń – podsumowuje prof. Zimny.

Europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej stały się też punktem odniesienia dla kolejnych środowisk eksperckich, m.in. Sekcji Neuroradiologii Pediatrycznej UEMS oraz Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Były wykorzystywane przy opracowywaniu następnych dokumentów dotyczących organizacji szkolenia, jakości procedur i leczenia chorób naczyniowych mózgu.

Efekty wdrożenia widoczne w praktyce 

Po prawie dwóch latach od systemowego finansowania trombektomii można mówić nie tylko o założeniach, ale o konkretnych efektach. Liczba ośrodków wykonujących zabiegi trombektomii wzrosła w Polsce z 17 w 2019 r. do 37 w 2025 r., a liczba pacjentów leczonych tą metodą zwiększyła się z 1412 w 2019 r. do 4807 w 2024 r. Oznacza to większą dostępność leczenia, rozwijany system szkolenia i rosnące znaczenie współpracy między szpitalami.

Najważniejszy efekt jest praktyczny: pacjent trafiający do ośrodka neuroradiologii zabiegowej ma większą szansę, że leczenie będzie prowadzone przez właściwie przygotowany zespół, według jasnych zasad i w warunkach odpowiadających europejskim standardom.

Źródło: inf pras

Migrena od lat kojarzona jest przede wszystkim z napadami silnego bólu głowy, nudnościami, nadwrażliwością na światło i dźwięki oraz znacznym pogorszeniem jakości życia. Coraz więcej danych sugeruje jednak, że jej znaczenie kliniczne może wykraczać poza układ nerwowy. Duże badanie oparte na danych z UK Biobank pokazuje, że osoby z migreną mają wyższe długoterminowe ryzyko miażdżycowych chorób sercowo-naczyniowych, a szczególnie niekorzystne znaczenie może mieć współwystępowanie migreny i niezdrowego stylu życia.
Miażdżycowe choroby sercowo-naczyniowe, określane skrótem ASCVD, obejmują przede wszystkim chorobę wieńcową, udar niedokrwienny mózgu oraz chorobę tętnic obwodowych. To właśnie one pozostają jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów i niepełnosprawności. Autorzy pracy opublikowanej w The Journal of Headache and Pain postanowili sprawdzić, czy migrena wiąże się z długoterminowym wzrostem tego ryzyka, a jeśli tak, to czy większe znaczenie ma sama choroba, czy może stosowane w jej leczeniu leki doraźne.

Analiza objęła 265 794 uczestników UK Biobank, w tym 11 743 osoby z rozpoznaną lub zgłaszaną migreną oraz 254 051 osób bez migreny. Z badania wykluczono osoby z wcześniej rozpoznaną chorobą sercowo-naczyniową, tak aby ocenić ryzyko nowych zdarzeń w długiej obserwacji. Średni czas obserwacji wyniósł 12,9 roku, a w tym czasie odnotowano 24 038 nowych incydentów sercowo-naczyniowych, w tym 12 451 przypadków choroby wieńcowej, 3 608 udarów niedokrwiennych oraz 4 493 przypadki choroby tętnic obwodowych.

Migrena a ryzyko sercowo-naczyniowe w populacji ogólnej

Po uwzględnieniu szeregu czynników zakłócających, w tym wieku, płci, masy ciała, wykształcenia, dochodu, obciążeń rodzinnych, współistniejących chorób oraz elementów stylu życia, osoby z migreną miały wyższe ryzyko rozwoju ASCVD niż osoby bez migreny. W pełni skorygowanej analizie osoby z migreną miały o 12 proc. wyższe ryzyko rozwoju miażdżycowych chorób sercowo-naczyniowych niż osoby bez migreny. Po uwzględnieniu wszystkich analizowanych zmiennych różnica ta wyniosła 14 proc. To wzrost umiarkowany, ale istotny statystycznie i istotny klinicznie, zwłaszcza jeśli pamiętać, jak częsta jest migrena w populacji.

Najciekawsze wyniki dotyczyły kobiet. To właśnie u nich związek migreny z ryzykiem sercowo-naczyniowym był najwyraźniejszy. U kobiet z migreną ryzyko całkowitego ASCVD było większe o 19 proc., ryzyko choroby wieńcowej o 15 proc., a ryzyko udaru niedokrwiennego o 28 proc. Szczególnie wyraźny sygnał pojawił się w grupie kobiet poniżej 45. roku życia. W tej populacji migrena wiązała się z 60-procentowym wzrostem ryzyka ASCVD, a ryzyko choroby wieńcowej było wyższe o 68 proc. W analizach prowadzonych u mężczyzn taki związek nie był równie wyraźny dla całkowitego ryzyka ASCVD.

Zróżnicowanie ryzyka w zależności od płci i wieku

Autorzy poszli jednak krok dalej i spróbowali oszacować, jak ważnym czynnikiem prognostycznym jest migrena na tle innych znanych determinant ryzyka sercowo-naczyniowego. Wśród kobiet przed 45. rokiem życia migrena okazała się czwartym najistotniejszym predyktorem ASCVD spośród analizowanych zmiennych. Silniejszy wpływ miały jedynie stężenie hemoglobiny glikowanej, wskaźnik masy ciała i palenie tytoniu. Co istotne, w tej grupie migrena miała większą wartość predykcyjną niż poziom LDL oraz niektóre klasyczne elementy stylu życia, takie jak dieta, aktywność fizyczna czy spożycie alkoholu.

To nie oznacza oczywiście, że migrena jest ważniejsza od tradycyjnych czynników ryzyka w każdym ujęciu klinicznym. Wręcz przeciwnie badacze pokazali, że wśród osób z bardzo słabo kontrolowanymi klasycznymi czynnikami ryzyka, takimi jak ciśnienie tętnicze, glikemia, LDL i palenie, sam fakt występowania migreny nie zwiększał już istotnie ryzyka ponad to, które wynikało z tych podstawowych obciążeń. Innymi słowy, tradycyjne czynniki ryzyka nadal pozostają kluczowe i dominujące.

Styl życia jako czynnik wzmacniający ryzyko

Jednocześnie badanie przyniosło bardzo interesującą obserwację dotyczącą stylu życia. Autorzy oceniali cztery jego obszary: dietę, aktywność fizyczną, sen i spożycie alkoholu. Osoby przypisywano do grupy zdrowego, pośredniego lub niezdrowego stylu życia. Właśnie tutaj pojawił się wyraźny efekt współdziałania. W porównaniu z osobami bez migreny prowadzącymi zdrowy styl życia, osoby bez migreny, ale z niezdrowym stylem życia, miały wyższe ryzyko ASCVD. Jeszcze bardziej rosło ono wtedy, gdy niezdrowy styl życia współwystępował z migreną w tej grupie ryzyko było wyższe o około 51 proc. w porównaniu z osobami bez migreny prowadzącymi zdrowy tryb życia.

Co ważne, autorzy wykazali zarówno interakcję addytywną, jak i multiplikatywną między migreną a niezdrowym stylem życia. Oznacza to, że współwystępowanie obu tych czynników dawało większy efekt niż prosta suma ich pojedynczych wpływów. W praktyce oznacza to, że styl życia może mieć szczególne znaczenie u pacjentów z migreną i wpływać na ich długoterminowe ryzyko sercowo-naczyniowe.

Badacze sprawdzili również, czy za obserwowany wzrost ryzyka mogą odpowiadać leki stosowane doraźnie w migrenie, zwłaszcza tryptany, ale także NLPZ, paracetamol i dihydroergotamina. W tej analizie nie stwierdzono istotnego statystycznie związku między stosowaniem tych preparatów a całkowitym ryzykiem ASCVD ani jego głównych składowych. Wyniki te sugerują, że obserwowany związek dotyczy raczej samej migreny niż leczenia doraźnego, choć wymaga to dalszych badań.

Jak można tłumaczyć związek migreny z chorobami układu krążenia? Autorzy przypominają kilka możliwych mechanizmów biologicznych. Wśród nich wymieniają dysfunkcję śródbłonka, genetyczną podatność, zjawiska zakrzepowo-zatorowe, w tym potencjalną rolę przetrwałego otworu owalnego, a także mechanizmy związane z korowym rozprzestrzeniającym się zahamowaniem czynności bioelektrycznej mózgu, zwłaszcza w migrenie z aurą. Tego ostatniego wątku nie udało się jednak w tym badaniu przeanalizować osobno, ponieważ baza nie zawierała danych pozwalających odróżnić migrenę z aurą od migreny bez aury.

To zresztą jedna z najważniejszych słabości tej pracy. Rozpoznanie migreny opierało się częściowo na danych samoopisowych, co zawsze stwarza ryzyko błędnej klasyfikacji. Nie było też informacji o zmianach częstości napadów w czasie, o przebiegu choroby ani o aurze migrenowej. Analiza stylu życia i innych zmiennych opierała się głównie na danych wyjściowych, bez możliwości pełnego śledzenia ich zmian w trakcie wieloletniej obserwacji. Nie zmienia to faktu, że jest to jedno z większych i bardziej szczegółowych opracowań pokazujących, że migrena może mieć znaczenie również z perspektywy prewencji sercowo-naczyniowej.

Z praktycznego punktu widzenia wniosek z tego badania nie powinien prowadzić do alarmistycznych interpretacji. Migrena nie staje się nagle odpowiednikiem klasycznej choroby serca ani nie oznacza automatycznie wysokiego ryzyka zawału czy udaru. Dane sugerują jednak, że u części chorych, szczególnie u młodszych kobiet, może być markerem zwiększonej podatności naczyniowej. A to oznacza, że pacjent z migreną może wymagać nie tylko leczenia objawów bólu głowy, ale też starannej oceny ciśnienia tętniczego, glikemii, lipidów, masy ciała, palenia tytoniu, jakości snu, aktywności fizycznej i diety.

Wyniki sugerują, że migreny nie należy rozpatrywać w oderwaniu od całego profilu zdrowotnego pacjenta. Jej współwystępowanie z niezdrowym stylem życia może wiązać się z większym ryzykiem sercowo-naczyniowym niż każde z tych obciążeń analizowane osobno.

Źródło: Huang Y., Yan W., Jia Y. i wsp. Migraine and increased cardiovascular disease risk: interaction with traditional risk factors and lifestyle factors. The Journal of Headache and Pain 2025; 26:92. https://doi.org/10.1186/s10194-025-02002-6