Medicalpress

Wysokie temperatury są groźne dla naszego organizmu; może dojść do udaru słonecznego i udaru cieplnego lub wyczerpania cieplnego – ostrzega resort zdrowia. Aby temu zapobiec, należy unikać nadmiernego nasłonecznienia i wypijać odpowiednią ilość płynów, najlepiej wody.

 
Alerty pogodowe z powodu upałów wydano w Europie m.in. we Francji, w Portugalii, we Włoszech i w Chorwacji. W Polsce bardzo gorąco ma być w weekend. Ekstremalne upały nadciągają nad południowo-zachodnie wybrzeże USA, z temperaturą ponad 38 st. C, zagrażając m.in. mieszkańcom aglomeracji Los Angeles i kibicom piłkarskich mistrzostw świata.

W związku z sytuacją pogodową przypominamy informacje Ministerstwa Zdrowia na temat potencjalnych zagrożeń dla zdrowia związanych z wysokimi temperaturami. Należą do nich udar słoneczny, udar cieplny oraz wyczerpanie cieplne.

Najbardziej znany jest udar słoneczny, nazywany też porażeniem słonecznym. Dochodzi do niego na skutek dużego i bezpośredniego nasłonecznienia, głównie głowy oraz karku. Pod wpływem promieni słonecznych działających na skórę głowy może nastąpić przekrwienie opon mózgowych oraz mózgu.

Objawem udaru słonecznego są bóle i zawroty głowy, zaczerwienie i poparzenie skóry oraz ogólny niepokój. W takiej sytuacji należy jak najszybciej przenieść się do chłodniejszego miejsca. Pomagają zimne lub wilgotne okłady na głowę, pomocne są także chłodne kąpiele. Nie zaleca się jednak przykładania lodu, bo grozi to wystąpieniem szoku cieplnego – informuje Ministerstwo Zdrowia.

W razie omdlenia i utraty przytomności trzeba natychmiast wezwać pomoc medyczną. Konieczne może być leczenie szpitalne, szczególnie wtedy, gdy dojdzie do powikłań i niezbędna jest obserwacja. Udar słoneczny nie mija od razu, na ogół trwa od kilkunastu godzin do nawet kilku dni.

Do udaru cieplnego (porażenia cieplnego) dochodzi po dłuższym okresie narażenia całego ciała na wysokie temperatury, na przykład podczas opalania, szczególnie w godzinach od 10.00 do 14.00, kiedy promieniowanie słoneczne jest najbardziej intensywne. Sprzyja temu wysoka wilgotność powietrza i brak ruchu powietrza (lub bardzo mały ruch powietrza). „Temperatura ciała jest wtedy tak wysoka, że organizm nie jest w stanie samodzielnie jej obniżyć” – wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia.

Temperatura ciała może wzrosnąć powyżej 39 st. C, a nawet do 41 st., znacznie powyżej tej, która dla naszego organizmu jest optymalna. Najbardziej jest to groźne dla małych dzieci i niemowląt, które nie mają wykształconych mechanizmów termoregulacji, a także dla osób starszych oraz tych z chorobami przewlekłymi. Na udar cieplny narażone są także osoby młode i zdrowe, ale uprawiające intensywnie sport w czasie upałów.

Objawem udaru cieplnego – poza wysoką temperaturą ciała – jest gorąca, czerwona i sucha lub wilgotna skóra oraz szybkie i dobrze wyczuwalne tętno (bicie serca), a także krótki oddech i skurcze mięśni. „Możliwa jest utrata przytomności” – ostrzega Ministerstwo Zdrowia.

Podobnie jak w przypadku udaru słonecznego, w takiej sytuacji należy przenieść się w chłodne miejsce, a jeśli nie jest to możliwe samodzielnie – konieczna jest pomoc innych osób. Niezbędne jest schłodzenie ciała, najlepiej zimnymi okładami. Można zastosować zimne kąpiele lub zimny prysznic. Gdy chory jest przytomny, pomocne jest wypijanie większej ilości chłodnych płynów, w małych porcjach, najlepiej niegazowanej wody.

Ministerstwo Zdrowia zaleca na swej stronie internetowej, żeby w razie wystąpienia takich objawów bezzwłocznie wezwać pomoc, ponieważ jeśli nie zostanie ona udzielona w odpowiednim czasie – może dojść do śpiączki, a nawet śmierci.

Podczas upałów zdarza się także wyczerpanie cieplne. Ma ono jednak inny mechanizm niż udar cieplny czy tym bardziej udar słoneczny. Do wyczerpania cieplnego dochodzi pod wpływem długiego przebywania na słońcu, ale wtedy, gdy w organizmie następuje nadmierna utrata płynów i soli. „Spada wówczas ciśnienie tętnicze krwi, co powoduje uczucie silnego zmęczenia” – zwraca uwagę MZ.

Objawami są: zwiększona potliwość, brak sił, zimna, blada i wilgotna skóra, szybkie albo słabo wyczuwalne tętno, nudności lub wymioty oraz zasłabnięcie. Należy wtedy przenieść się w chłodniejsze miejsce, najlepiej położyć się i rozluźnić ubranie, zastosować zimne okłady na całym ciele i wypijać wodę małymi łykami. Jednak w razie wymiotów należy udać się do lekarza.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że jeśli osoba z objawami wyczerpania cieplnego wystarczająco szybko zostanie przeniesiona w chłodniejsze miejsce i napije się wody, powinna poczuć się lepiej. „Jeśli jednak w ciągu pół godziny złe samopoczucie nie minie, istnieje podejrzenia udaru cieplnego” – ostrzega. Wtedy należy bezzwłocznie wezwać pomoc medyczną.

Aby chronić organizm przed upałem, Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca: ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu, pić dużo wody, najlepiej niegazowanej; pamiętać o lekkich, regularnych posiłkach, stosować kremy z filtrem UV, korzystać z nakrycia głowy i okularów przeciwsłonecznych z filtrem; unikać nadmiernego wysiłku fizycznego, który może doprowadzić do odwodnienia i utraty minerałów; nie zostawiać dzieci i zwierząt w aucie; unikać alkoholu, ponieważ odwadnia to organizm; nosić jasną, lekką i przewiewną odzież oraz starać się nie wychodzić z domu.

Źródło: Nauka w Polsce

Regularne badanie tętna zwiększa szansę na wczesne wykrycie migotania przedsionków i zapobiegnięcie udarowi niedokrwiennemu mózgu – przekonują eksperci. Udar jest wyjątkowo groźnym powikłaniem tej najczęściej występującej arytmii.
Europejskie Stowarzyszenie Rytmu Serca (The European Heart Rhythm Association, EHRA) co roku organizuje Dzień Pulsu (Pulse Day), aby zachęcić osoby dorosłe do pomiaru tętna i w razie potrzeby do konsultacji z lekarzem. Puls powinien być regularnie badany tak samo jak ciśnienie tętnicze krwi. Obydwa pomiary można przeprowadzić podczas jednego badania z wykorzystaniem ciśnieniomierza.

1 marca (01/03) jest symboliczną datą dla pomiaru tętna, gdyż u jednej osoby na trzy w ciągu życia rozwinie się migotanie przedsionków. To najczęściej występująca i wyjątkowo groźna arytmia. Gdy nie jest ona leczona i kontrolowana, może skutkować niedokrwiennym udarem mózgu.

– Terminem „puls” określamy tętno, rytm serca. Normalne tętno w spoczynku u osoby dorosłej wynosi pomiędzy 60 a 100 uderzeń na minutę. Warto jednak wiedzieć, że zakres ten jest orientacyjny i że puls może być wolniejszy lub szybszy z zupełnie naturalnych powodów. Tętno zależy od wieku, przyjmowanych leków, stosowanych używek, stopnia aktywności fizycznej, stresu – wyjaśnia w informacji przekazanej PAP dr hab. Piotr Lodziński z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek zarządu Asocjacji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Specjalista zwraca uwagę, że wartość tętna można łatwo i szybko sprawdzić przy użyciu zegarków i opasek z funkcją pomiaru pulsu lub ciśnieniomierza. Jeśli nawet nie dysponujemy żadnym tego rodzaju urządzeniem, możemy dokonać pomiaru ręcznie.

– Przystępując do pomiaru tętna, najlepiej ułożyć trzy palce: drugi, trzeci i czwarty w niewielkim dołku na końcu przedramienia – powyżej kciuka, gdzie przebiega tętnica promieniowa. Siła ucisku powinna być niewielka. Pod palcami wyczuwa się falę tętna – puls. Należy policzyć, ile uderzeń wyczujemy w ciągu 30 sekund. Wartość tę mnożymy przez dwa i uzyskujemy częstość tętna na minutę – tłumaczy kardiolog.

Kiedy należy zgłosić się do lekarza? Zdaniem specjalisty warto to zrobić przede wszystkim wtedy, gdy nasze tętno stale lub przez dłuższy czas wynosi więcej niż 120 uderzeń na minutę lub mniej niż 40 uderzeń na minutę. Powodem do niepokoju jest też tętno, które przyspiesza nagle bez przyczyny lub kiedy jest przyspieszone przez znaczną część dnia, a my czujemy się źle.

– Analogicznie warto się skonsultować z lekarzem, kiedy tętno zwalnia nagle bez przyczyny lub przez znaczną część dnia jest wolniejsze, a my również czujemy się źle. Powodem do konsultacji jest nieregularny rytm serca. I uwaga: przyczynę niemiarowej pracy mięśnia sercowego warto sprawdzić nawet wtedy, kiedy czujemy się dobrze – przekonuje dr hab. Lodziński.

Stwierdzenie nieprawidłowego tętna nie jest równoznaczne z rozpoznaniem migotania przedsionków. Należ je potwierdzić. Lekarz może zlecić wykonanie innych badań, takich jak EKG i Holter EKG. Dopiero na podstawie uzyskanych wyników możliwe będzie rozpoznanie lub wykluczenie migotania przedsionków.

– Migotanie przedsionków aż pięciokrotnie zwiększa ryzyko niedokrwiennego udaru mózgu – ostrzega kardiolog. – Blisko 30 proc. udarów niedokrwiennych jest skutkiem nieleczonego lub leczonego w sposób niewłaściwy migotania przedsionków.

Jedynie wczesne rozpoznanie i optymalne leczenie to warunek skutecznej prewencji udaru niedokrwiennego mózgu. Specjalista zatem doradza, żeby poczynając od 1 marca wyrobić sobie nawyk regularnych pomiarów pulsu i przeprowadzać je u siebie oraz swoich bliskich, zwłaszcza rodziców i dziadków.

– Migotanie przedsionków to arytmia występująca częściej u osób starszych, więc seniorzy są nią szczególnie zagrożeni. Niewielkim wysiłkiem można jednak zwiększyć szansę na wychwycenie pierwszych niepokojących sygnałów. Dla zdrowia naszego i naszych bliskich bez wątpienia warto – zachęca dr hab. Piotr Lodziński. (PAP)

Źródło: naukawpolsce.pl

Każdego roku w Polsce ponad 90 tys. osób doświadcza udaru mózgu. To nie tylko trzecia przyczyna zgonów, ale również najczęstsza przyczyna trwałej niepełnosprawności osób dorosłych. I choć w ostatnich latach system leczenia udarów w naszym kraju przeszedł prawdziwą rewolucję, eksperci podkreślają, że droga do pełnej, kompleksowej opieki nad pacjentem wciąż jest daleka. „Leczenie, rehabilitacja i opieka nad pacjentami z udarami wymagają współpracy wielu specjalistów i dobrze zorganizowanej sieci ośrodków. Polska zrobiła ogromny postęp, ale wciąż mamy wiele do zrobienia w zakresie profilaktyki udarów – zarówno pierwotnej, jak i wtórnej – oraz opieki poudarowej. Choć zbliżamy się do średnich europejskich wyników leczenia ostrej fazy udaru, nadal mamy zbyt wysoką śmiertelność w udarach i nierówny dostęp do rehabilitacji. To wyzwania, które wymagają pilnych działań systemowych” – mówi prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Dobrą okazją, by przypomnieć zarówno o tych wyzwaniach, jak i o sukcesach jest, obchodzony 29 października, Światowy Dzień Udaru Mózgu.
Jeszcze kilkanaście lat temu udar mózgu był kojarzony głównie z osobami w wieku podeszłym. Dziś aż 30% pacjentów trafiających na oddziały udarowe ma mniej niż 65 lat. To niepokojący trend, związany m.in. ze wzrostem częstości występowania nadciśnienia, cukrzycy, otyłości i hipercholesterolemii. „Udar mózgu nie jest już chorobą tylko seniorów. Coraz częściej dotyczy pacjentów w wieku produkcyjnym, aktywnych zawodowo. To pokazuje, jak bardzo potrzebne są działania profilaktyczne – zarówno w obszarze prewencji pierwotnej, jak i wtórnej. Udar jest chorobą, której można w dużej mierze zapobiec, jeśli kontrolujemy ciśnienie krwi, poziomy cholesterolu i glukozy, nie palimy, dbamy o aktywność fizyczną i zdrową dietę” – zwraca uwagę prof. Alina Kułakowska. Ekspertka zaznacza, że Polska w ostatnich latach zrobiła ogromny postęp w leczeniu ostrej fazy udaru, jednak wciąż zbyt wielu pacjentów umiera w ciągu kilku pierwszych miesięcy po incydencie i zbyt wielu nie ma dostępu do rehabilitacji neurologicznej.

Europejski poziom leczenia ostrej fazy

Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad w Polsce powstała sieć około 180 oddziałów udarowych, które stały się filarem nowoczesnego leczenia. Dzięki nim ponad 90% pacjentów z udarem trafia bezpośrednio na wyspecjalizowany oddział – to wskaźnik wyższy niż wynosi średnia europejska.

„Mamy powody do zadowolenia. Zarówno odsetek pacjentów leczonych trombolitycznie, jak i tych, u których zastosowano trombektomię mechaniczną, systematycznie rośnie. Jeszcze kilka lat temu dożylne leczenie trombolityczne otrzymywało zaledwie 10–12% pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu, a trombektomia mechaniczna była wdrażana na warunkach programu pilotażowego MZ. Aktualnie odsetek pacjentów leczonych trombolitycznie przekroczył 20%, a w przypadku trombektomii zbliża się do 7%. To bardzo optymistyczne wyniki – zarówno pod względem dynamiki wzrostu, jak i ogólnie na tle Europy. W 2025 roku kolejnym krokiem naprzód stało się wprowadzenie tenekteplazy – leku trombolitycznego nowej generacji, który podawany jest w pojedynczym wstrzyknięciu, co dodatkowo podnosi ergonomię terapii i ułatwia logistykę” – mówi prof. Michał Karliński, przewodniczący-elekt Sekcji Chorób Naczyniowych Mózgu Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

„Warto także podkreślić, że rok temu udało się wprowadzić bardzo ważną zmianę systemową – wydzielenie leczenia udaru z ryczałtu. Obecnie jest to procedura nielimitowana, co było krokiem milowym i zrównaniem leczenia udaru z leczeniem zawału serca pod względem finansowania. Dalsze cele to zwiększenie liczby chorych leczonych wspomnianymi terapiami reperfuzyjnymi. Obecny cel to poprawa organizacji opieki w takim stopniu, by 25% pacjentów z udarem niedokrwiennym było leczonych trombolitycznie, a 10% trombektomią mechaniczną. Dlatego – obok postępu medycyny i technologii – potrzebne są zmiany organizacyjne. Oczywiście trzeba myśleć o certyfikacji oddziałów udarowych, usprawnieniu logistyki wewnątrzszpitalnej oraz referencyjności ośrodków, jednak obecnie największym problemem są braki kadrowe i w wielu miejscach trudności z ułożeniem grafiku dyżurowego w oddziałach udarowych. Ważne jest także zapewnienie pacjentom odpowiedniej opieki po wypisie ze szpitala” – zaznacza prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii.

Rehabilitacja – piętą achillesową systemu

Choć leczenie ostrej fazy udarów stoi na wysokim poziomie, to jednym z największych wyzwań systemowych pozostaje opieka poudarowa. „Dane NFZ pokazują, że tylko co czwarty pacjent rozpoczyna rehabilitację neurologiczną w ciągu dwóch tygodni od wypisu ze szpitala, a różnice między województwami są bardzo duże – są na przykład województwa, w których dostęp do wczesnej rehabilitacji ma zaledwie 15% pacjentów”  – mówi prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

Eksperci postulują stworzenie zintegrowanej ścieżki opieki poudarowej, obejmującej nie tylko fizjoterapię, ale też terapię logopedyczną, neuropsychologiczną i społeczną. Pacjent po udarze często wymaga pomocy wielu specjalistów. To powinna być opieka kompleksowa, koordynowana i dostępna lokalnie. Tymczasem, problem z dostępnością do właściwej opieki dodatkowo pogłębiają braki kadrowe zarówno w neurologii, jak i w rehabilitacji neurologicznej „Praca w oddziale udarowym jest trudna, wymagająca podejmowania decyzji pod presją czasu i mocno obciążająca emocjonalnie. Mamy deficyt personelu, co jest jednym z powodów, dla których w niektórych regionach kraju zamykają się oddziały udarowe – czasem tylko na kilka miesięcy, a czasem na stałe. Sytuacja jest dynamiczna i niestety przekłada się brak równości w dostępie do leczenia” – zauważa prof. Michał Karliński.

Ekspert zwraca też uwagę na niemal zupełny brak dedykowanych poradni udarowych, które powinny zapewnić pacjentom opiekę po wypisie ze szpitala, zarówno w kontekście monitorowania przebiegu leczenia jak i prowadzenia właściwej prewencji wtórnej. Kolejnym nierozwiązanym problemem pozostaje opieka nad pacjentami samotnymi i niesamodzielnymi po udarze. „System nie jest w stanie zaopiekować się chorymi, którzy po udarze wymagają pomocy osób trzecich, a nie mają rodziny albo ich bliscy nie są w stanie udźwignąć takiego obowiązku. To luka, której nie wypełni żadna, nawet najlepsza terapia w oddziale udarowym” – podkreśla prof. Michał Karliński.

Zdrowe serce, zdrowy mózg

Aż 80–90% udarów mózgu to udary niedokrwienne, czyli tzw. „zawały mózgu”. Około 20-30% udarów niedokrwiennych ma podłoże miażdżycowe, a ponad 30% ma związek z migotaniem przedsionków. „To pokazuje, jak silny jest związek między mózgiem a sercem i dlaczego, tak ważna jest współpraca pomiędzy neurologami i kardiologami – szczególnie w zakresie prewencji wtórnej, czyli zapobiegania kolejnym udarom u pacjentów, którzy już przeszli udar. To bardzo ważne, bo w Polsce obserwujemy dużą nawrotowość udarów. Mamy nadzieję, że priorytet Ministerstwa Zdrowia „Zdrowe serce, zdrowy mózg” będzie odpowiedzią na tę potrzebę i zostaną podjęte pilne działania nakierowane na poprawę koordynacji opieki nad pacjentami – począwszy od profilaktyki, przez diagnostykę i leczenie, po rehabilitację i opiekę długoterminową. Jako środowisko neurologów pracujemy nad dokumentem dotyczącym opieki koordynowanej związanej z udarem mózgu, który szczegółowo formułuje całe ścieżki postępowania. Mamy już pewne rozwiązania, niektóre z nich trzeba jeszcze rozwinąć, inne są w gotowe do wdrożenia. To projekt, który doskonale wpisuje się we wszystkie trzy priorytety Ministerstwa Zdrowia, nie tylko „Zdrowe serce, zdrowy mózg””– mówi prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, przewodniczący Sekcji Chorób Naczyniowych Mózgu Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

„Jako środowisko neurologów jesteśmy gotowi do dalszej pracy i do współpracy – zarówno z decydentami, jak i innymi specjalistami – aby wspólnie rozwijać system opieki nad pacjentami z udarami mózgu i skutecznie wdrażać potrzebne rozwiązania” – podsumowuje prof. Alina Kułakowska.

Każda minuta ma znaczenie – rozpoznaj objawy!

Udar mózgu rozwija się gwałtownie. Szybka reakcja otoczenia może zadecydować o życiu i zdrowiu chorego. Dlatego neurolodzy przypominają zasadę UDAR:

U – Usta wykrzywione → jednostronnie opadający kącik ust, zauważalny zwłaszcza przy próbie uśmiechu.
D – Dłoń opadnięta → jednostronne osłabienie siły mięśniowej kończyny górnej i/lub dolnej
A – Artykulacja utrudniona → bełkotliwa, niewyraźna mowa i/lub trudności w formułowaniu wypowiedzi (np. znalezieniu słów)/ trudności ze zrozumieniu wypowiedzi innych.
R – Reaguj natychmiast!dzwoń pod 112 lub 999, nie czekaj, czy objawy ustąpią.
Im szybciej pacjent trafi na oddział udarowy, tym większa jest szansa, że zastosowane leczenie pozwoli na uniknięcie konsekwencji udaru mózgu. W udarze liczy się każda minuta, a szybka decyzja może uratować zdrowie i życie!

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroby neurologiczne przestają być domeną seniorów. Coraz częściej diagnozuje się je u młodych dorosłych, a nawet u dzieci. Neurologowie biją na alarm: co ósma osoba hospitalizowana z powodu schorzeń neurologicznych ma mniej niż 45 lat. To niepokojący trend, który wymaga szybkiej reakcji całego systemu ochrony zdrowia – od profilaktyki, przez diagnostykę, aż po dostępność specjalistycznej opieki.
Jeszcze do niedawna wiele chorób neurologicznych kojarzyło się wyłącznie z wiekiem podeszłym – udary, stwardnienie rozsiane, padaczka czy choroby neurodegeneracyjne postrzegano jako problemy osób starszych. Dziś statystyki pokazują zupełnie inny obraz.

Z danych neurologów wynika, że znaczna część pacjentów z poważnymi schorzeniami neurologicznymi to osoby młode, aktywne zawodowo i życiowo. Co ósma osoba hospitalizowana z powodu choroby układu nerwowego ma mniej niż 45 lat. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, ale eksperci najczęściej wskazują na przewlekły stres, brak snu, szybkie tempo życia, niedostateczną aktywność fizyczną oraz niezdrową dietę.

Coraz częściej odnotowuje się również przypadki udarów u osób przed 40. rokiem życia. Zdarzają się także udary mózgu u dzieci. Tego typu dramatyczne diagnozy nie tylko rujnują zdrowie, ale też wpływają na całe życie chorego i jego rodziny. Wczesna diagnoza i dostęp do specjalistycznego leczenia stają się więc absolutnie kluczowe.

System wymaga pilnej reakcji

Obserwowany trend jest poważnym wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia. Polska neurologia zmaga się z niedoborem kadr, długimi kolejkami do specjalistów i brakiem dostępu do kompleksowej rehabilitacji. Tymczasem młodzi pacjenci, którzy nagle trafiają na oddziały z diagnozami takimi jak udar, padaczka czy stwardnienie rozsiane, potrzebują nie tylko leczenia, ale też wsparcia psychologicznego, edukacji zdrowotnej i realnej pomocy w powrocie do aktywności zawodowej.

Obecna sytuacja wymaga podjęcia działań na poziomie systemowym, w tym:

Eksperci apelują o większą świadomość społeczną oraz systemowe podejście do neurologii – nie tylko w kontekście starzejącego się społeczeństwa, ale także w odniesieniu do młodszych grup wiekowych. Potrzebne są programy profilaktyczne, kampanie edukacyjne i konkretne działania w podstawowej opiece zdrowotnej, które pomogą szybko identyfikować pierwsze objawy chorób neurologicznych.

Źródło: PAP Serwis Zdrowie

Wystartowała XXI edycja kampanii profilaktyczno-edukacyjnej Servier dla Serca, mającej na celu zwiększanie świadomości Polaków na temat chorób układu krążenia. W tym roku tematem przewodnim jest nadciśnienie tętnicze, z powodu którego w Polsce umiera ok. 90 tysięcy osób rocznie[1]. Jak wskazują eksperci, jedną z głównych przyczyn tych zgonów jest nieprzestrzeganie zaleceń terapeutycznych, dlatego nacisk został położony właśnie na adherence. W ramach tegorocznej edycji kampanii prowadzone są ogólnopolskie działania informacyjno-edukacyjne. Dla pacjentów przygotowane zostały praktyczne materiały, które uczą, jak dbać o utrzymanie ciśnienia tętniczego w normie i przypominają, że warto robić TO regularnie!
Chociaż diagnostyka z zastosowaniem wszczepialnych rejestratorów zdarzeń to procedura diagnostyczna, w wielu przypadkach nie tylko ułatwia, co wręcz warunkuje możliwość postawienia rozpoznania i zastosowania skutecznego, celowanego leczenia. To szczególnie istotna możliwość między innymi w przypadku bezobjawowego migotania przedsionków, prewencji udaru niedokrwiennego mózgu – mówi prof. Marcin Grabowski, Kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Komentarz eksperta

Głównym przełomem 2024 roku, jeśli chodzi o wszczepialne rejestratory zdarzeń w Polsce, jest wyczekiwana od kilkunastu lat decyzja Ministerstwa Zdrowia o objęciu tej grupy urządzeń diagnostycznych refundacją.

Rejestratory zdarzeń są obecnie refundowane zarówno u pacjentów z udarem kryptogennym, jak i u pacjentów z omdleniami o niejasnych przyczynach. Podstawą do refundacji jest udokumentowana diagnostyka, wykluczająca najbardziej prawdopodobne przyczyny omdleń.

Chociaż diagnostyka z zastosowaniem wszczepialnych rejestratorów zdarzeń to procedura diagnostyczna, w wielu przypadkach nie tylko ułatwia, co wręcz warunkuje możliwość postawienia rozpoznania i zastosowania skutecznego, celowanego leczenia. To szczególnie istotna możliwość między innymi w przypadku bezobjawowego migotania przedsionków, prewencji udaru niedokrwiennego mózgu.

Ta grupa urządzeń jest także wykorzystywana jako podstawa do oceny skuteczności prowadzonego leczenia zaburzeń rytmu serca czy też zasadności zastosowania leczenia przeciwkrzepliwego w prewencji udaru mózgu. W tym wskazaniu ostatnie badania nie okazały się jednak konkluzywne – to przykład tego, że w medycynie nadmiar danych niekiedy nie ułatwia rozstrzygnięcia zasadności określonego postępowania.

Warto zaznaczyć, że omawiana metoda diagnostyczna jest wyjątkowa, ponieważ w obliczu braku wykrycia arytmii może naprowadzić lekarza prowadzącego na inne niż pierwotnie podejrzewane kardiologiczne tło objawów występujących u pacjenta (może wskazać przyczyny neurologiczne, endokrynologiczne, psychogenne, etc.).

W kontekście technologicznym jesteśmy obecnie w dobie rozwoju i upowszechniania miniaturowych, wstrzykiwalnych i małoinwazyjnych rejestratorów arytmii, które mogą monitorować pracę serca pacjenta nawet przez wiele lat. 

Głównym trendem, jeśli chodzi o potencjał rozwoju tej grupy wyrobów medycznych, jest automatyczne przetwarzanie danych rejestrowanych przez te urządzenia. Wszczepialne rejestratory zdarzeń mogą, jak wspomniano, nawet przez wiele lat, rejestrować dane o rytmie serca pacjenta, incydentach napadowych zaburzeń rytmu lub utrwalonych zaburzeniach rytmu serca. Kluczem do efektywnej diagnostyki i późniejszego skutecznego leczenia jest właściwa analiza tych danych. Dziś dzieje się to ze wsparciem sztucznej inteligencji, która dzięki zastosowaniu odpowiednich algorytmów różnicuje i analizuje zarejestrowane informacje, przedstawiając lekarzowi do oceny wybrane, istotnie klinicznie fragmenty zapisów (epizody arytmii).

Kolejną pomocną możliwością, stającą się już standardem, jest funkcja komunikacji pomiędzy wszczepialnymi rejestratorami zdarzeń a smartfonem pacjenta, oparta na technologii Bluetooth.
 
źródło: Asocjacja Rytmu Serca PTK
Udar mózgu to druga najczęstsza przyczyna śmierci i trzecia najczęstsza przyczyna niepełnosprawności. Niewystarczająca wiedza i brak umiejętności rozpoznawania objawów udaru mózgu sprawiają, że większość pacjentów zgłasza się do szpitali zbyt późno. W odpowiedzi na ten problem powstał program FAST Heroes skierowany do przedszkolaków i uczniów klas 1–3. – Chcemy wykorzystać entuzjazm dzieci, aby to one stały się nauczycielami dla swoich dziadków – mówi Jan van der Merwe, międzynarodowy koordynator programu FAST Heroes, lider Inicjatywy Angels.
Jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, udar mózgu jest drugą najczęstszą przyczyną zgonu, zaraz po chorobach serca, i najważniejszą przyczyną niesprawności osób dorosłych. Co roku w Polsce rejestruje się ponad 70 tys. przypadków niedokrwiennego udaru mózgu, które stanowią 87 proc. wszystkich udarów.

Szybkie rozpoznanie objawów i dotarcie do szpitala z oddziałem udarowym umożliwia skuteczne leczenie. Polskie dane pokazały, że leczenie trombolityczne redukuje ryzyko zgonu o 26 proc., a trombektomia mechaniczna – o 17 proc. Brak umiejętności rozpoznawania objawów udaru mózgu sprawia jednak, że duża liczba chorych nie trafia na czas do szpitali. NCBI podaje, że skuteczne leczenie powinno zostać wdrożone w ciągu 4,5 godz. Zaledwie 15 proc. pacjentów po udarze trafia do szpitala w tym czasie. Program FAST Heroes ma pomóc to zmienić.

– Projekt wykorzystuje entuzjazm dzieci do nauki i dzielenia się wiedzą. Dajemy dzieciom wiedzę na temat najczęstszych objawów udaru i uczymy je numerów alarmowych, na przykład lokalnego numeru alarmowego 112. Dzieci dowiadują się o objawach, na tym jednak nie poprzestajemy – dajemy dzieciom zadanie, aby przekazały swoim dziadkom zdobytą wiedzę. Okazało się, że bardzo skuteczną metodą jest nie tylko rozmowa bezpośrednio z dziadkami czy osobami obciążonymi ryzykiem udaru, ale też wykorzystanie entuzjazmu dzieci, aby to one stały się nauczycielami dla swoich dziadków – tłumaczy agencji Newseria Biznes Jan van der Merwe, międzynarodowy koordynator programu FAST Heroes, lider Inicjatywy Angels Biznes, która jest projektem doskonalenia opieki zdrowotnej nad osobami z udarem mózgu na całym świecie.

Wiek, w którym występuje pierwszy udar, wynosi w Europie 70,3 lata. Jednocześnie z raportu Eurostat Aging Europe wynika, że ​​ponad 54 proc. osób w wieku 50–64 lat, tzw. pokolenia wyżu demograficznego, spędza kilka dni w tygodniu na opiece nad wnukami. Wiedza przekazywana najmłodszym może więc potencjalnie dotrzeć do dużej części społeczności, np. dziadków.

FAST Heroes 112 to międzynarodowy program edukacyjny, rekomendowany przez Komisję Europejską w ramach inicjatywy Razem Zdrowsi. Skierowany jest do dzieci w wieku pięć–dziewięć lat. Jego głównym celem jest nauczenie najmłodszych odpowiedniej reakcji w przypadku zagrożenia zdrowia czy życia. Podczas pięciu lekcji dzieci uczą się rozpoznawać objawy udaru mózgu. To tzw. zasada FAST, od którego pochodzi nazwa programu: F jak face – czyli opadanie kącika ust, asymetria twarzy, A jak arm – czyli opadnięta ręka, niedowład, S jak speech – czyli bełkotliwa mowa oraz T jak time – czyli w przypadku zaobserwowania u chorego jednej z powyższych zmian należy jak najszybciej przetransportować go do szpitala.

Docelowo programem ma zostać objętych milion dzieci na całym świecie.
– Program jest realizowany na całym świecie z udziałem ponad 500 tys. dzieci. W Polsce już 66 tys. dzieci przeszło edukację w ramach programu FAST Heroes w 1800 salach lekcyjnych w całym kraju. Efekty programu są widoczne – badania potwierdzają, że dzięki niemu dwukrotnie większa jest wiedza o czynnikach ryzyka udaru. Mamy również przykłady dzieci z różnych krajów, które dzięki tej wiedzy ocaliły swoich dziadków. Dysponujemy także aktualnymi danymi z Polski, które wskazują, że więcej osób rozpoznaje swoje objawy – wiemy to na podstawie badań prowadzonych wśród pacjentów w szpitalach – podkreśla ekspert.
Ponad 30 proc. rodziców, których dzieci wzięły udział w programie, miało rodziców lub teściów mieszkających z nimi, a 38 proc. bliskiego krewnego lub przyjaciela rodziny, który przeszedł udar. Rodzice, którzy przyznali, że ich dzieci chętnie brały udział w kampanii, podkreślali, że dziecko zrozumiało przekaz (93 proc.) i przekazało wiadomości członkom rodziny (86,8 proc.). Rodzice zgodzili się też, że kampania zwiększyła ich pewność co do tego, co zrobić, gdy ktoś przechodzi udar (91,4 proc.).

 Aby nauczyć dzieci reagowania na różne niebezpieczne sytuacje i budować w nich takie kompetencje, warto przede wszystkim postawić na zabawę, która jest najważniejszym środkiem docierania do dzieci, i na różnorodność form, które będziemy stosować. Kiedy pojawiają się piosenki, różne prace plastyczne, opowiadania i historie, będzie to dla nich bardzo wspierające i sprawi, że będą lepiej zapamiętywać i stosować później tę wiedzę w praktyce – mówi Monika Sobkowiak, nauczycielka wychowania przedszkolnego, neurologopedka i autorka materiałów edukacyjnych.

Z badania wynika, że dzieciom najbardziej podobały się postacie i bohaterowie FAST oraz filmy animowane. Dorośli doceniają sposób, w jaki nauka staje się zabawą. Wysokie opinie miały też e-booki online i zeszyty ćwiczeń.

– Największym walorem programu jest to, że dostarcza on bardzo różnorodnych środków, bo pojawiają się bardzo ciekawe animacje, piosenki, prace plastyczne, aktywności, z których małe dziecko może skorzystać. Ale to, co najbardziej transferuje tę wiedzę do małego dziecka, to jest sam motyw superbohatera i to, że dziecko w toku programu może się tym superbohaterem także poczuć – mówi Monika Sobkowiak podczas spotkania z grupą dzieci ze Szkoły Podstawowej Nr 1 im. K. K. Baczyńskiego w Dobczycach.

Placówki zainteresowane dołączeniem do programu edukacyjnego FAST Heroes otrzymują nieodpłatne zeszyty ćwiczeń dla dzieci, ułatwiające przekazywanie wiedzy. Materiały zostały opracowane przez Wydział Edukacji i Polityki Społecznej Uniwersytetu Macedońskiego. Większość rodziców pozytywnie ocenia te materiały.

 Przekazując dzieciom wiedzę na temat ochrony zdrowia i reagowania na różne niebezpieczne sytuacje, musimy być bardzo wrażliwi na to, aby ich nie przestraszyć. Warto pokazywać takie rzeczy, w których mamy pewność, że dziecko rzeczywiście jest w stanie zareagować wtedy samodzielnie albo wezwać karetkę, wybierając numer alarmowy – ocenia ekspertka. – Im więcej razy dziecko miało okazję to przećwiczyć, to tym większą mamy pewność, że w danej sytuacji zareaguje.

źródło: newseria

Blisko 1/3 dorosłych Polaków choruje na nadciśnienie tętnicze, przy czym ponad 20% kobiet i 40% mężczyzn nie zdaje sobie z tego sprawy.  Problem nasila się wraz z wiekiem i po 64. roku życia dotyczy już 2/3 mężczyzn i 80% kobiet. Rozpoznanie nadciśnienia tętniczego nie jest trudne, ale to dopiero połowa sukcesu. Konieczne jest skuteczne leczenie –  takie, które pozwala osiągnąć prawidłowe wartości ciśnienia tętniczego. Jak walczyć z nadciśnieniem oraz jakie konsekwencje niesie za sobą ta choroba mówi dr n. med. Tomasz Deptuch, kardiolog American Heart of Poland, w Światowym Dniu Świadomości Nadciśnienia Tętniczego.
U 90% pacjentów nadciśnienie tętnicze ma charakter samoistny, a więc nie wynika z jednej konkretnej przyczyny (np. zaburzeń hormonalnych czy zwężenia tętnicy nerkowej). – Wtedy lekarz zaleca modyfikację stylu życia (aktywność fizyczna, prawidłowe odżywianie i redukcja masy ciała pozwalają obniżyć codzienne wartości ciśnienia) oraz farmakoterapię adekwatną do wartości ciśnienia. Krótko mówiąc, leki i ich docelowe dawki muszą być dobrane tak, żeby wartości ciśnienia tętniczego wróciły do normy – mówi kardiolog American Heart of Poland.

Zmiana stylu życia wpływa nie tylko na wartości ciśnienia jakie widzimy podczas codziennych pomiarów RR, ale także pozwala zmniejszyć ryzyko powikłań, np. udaru mózgu. O ile nie mamy wpływu na nasz wiek, czy płeć, to jest szereg modyfikowalnych czynników ryzyka udaru. Oprócz nadciśnienia tętniczego należą do nich: otyłość, siedzący tryb życia, choroby serca, palenie papierosów, zaburzenia lipidowe, cukrzycę, nadużywanie alkoholu oraz zespół bezdechu sennego.

– Nadciśnienie tętnicze przez długie lata i dekady może przebiegać bezobjawowo lub dawać objawy tak niecharakterystyczne, że zostaną zlekceważone przez pacjenta. Niestety im dłużej taki stan trwa, tym większe spustoszenie w organizmie jest w stanie zrobić. Niekontrolowane NT leży u podstaw wielu chorób przewlekłych, które – gdy się rozwiną – znacznie ograniczają jakość życia i skracają jego długość. Należą do nich np. miażdżyca, niewydolność serca, migotanie przedsionków oraz niewydolność nerek. Leczenie tych chrób jest dla pacjenta uciążliwe, wymaga częstych hospitalizacji, leczenia interwencyjnego, a w przypadku niewydolności nerek może prowadzić do dializoterapii – przestrzega dr n. med. Tomasz Deptuch.

Powikłania nadciśnienia tętniczego to nie tylko choroby przewlekłe, należą do nich także zawał serca i udar mózgu, które zagrażają nagłą śmiercią, a w przypadku udaru także ciężką niepełnosprawnością i wymagają natychmiastowej interwencji medycznej w specjalistycznych ośrodkach.

Nadciśnienie tętnicze zwiększa ryzyko wystąpienia udaru 3 do 6 razy, wraz ze wzrostem wartości ciśnienia to ryzyko dalej rośnie. Zależność ta jest najsilniej wyrażona u pacjentów młodych, do 45 r.ż. Na szczęście istnieje też odwrotna zależność, a więc redukcja wartości ciśnienia skurczowego o 10-12 mmHg i rozkurczowego o 5-6 mmHg powoduje redukcję ryzyka udaru o  37%.

– Naturalna historia nieleczonego nadciśnienia tętniczego jest zwykle taka: podwyższone ciśnienie uszkadza ściany tętnic prowadzących krew do serca, mózgu, nerek, kończyn dolnych i ułatwia powstawanie miażdżycy. Mięsień sercowy jest zmuszony do pracy pod zwiększonym obciążeniem i przerasta. Z czasem narastają zmiany miażdżycowe, które zawężają tętnice i powodują niedokrwienie narządów. Przerost lewej komory zwiększa opór jej napełniania, dochodzi do zalegania krwi w przedsionku serca i jego powiększenia. Progresja miażdżycy prowadzi do pęknięcia którejś ze zmian, co powoduje zawał serca lub udar mózgu. Postępujący przerost serca prowadzi do jego niewydolności, a w powiększonym przedsionku dochodzi do arytmii – migotania przedsionków. O bezpośrednich następstwach zawału i udaru już wspominałem. Migotanie przedsionków prowadzi do powstania skrzeplin i zatoru, np. udaru (to kolejny mechanizm, w jakim NT zwiększa ryzyko uszkodzenia mózgu); niewydolność serca powoduje ograniczenie tolerancji wysiłku i znacznie zmniejsza komfort życia – wyjaśnia ekspert American Heart of Poland.

Tę kaskadę zdarzeń, która zwykle trwa wiele lat, można przerwać w każdym momencie, rozpoznając i skutecznie lecząc nadciśnienie tętnicze. Im szybciej to się stanie, tym lepiej.

– Jeżeli nie uda się ustrzec powikłań NT, trzeba pamiętać, na co zwracać uwagę. Zawał serca charakteryzuje się bólem w klatce piersiowej promieniującym do ramion, dusznością i osłabieniem. Natomiast udar mózgu manifestuje się zaburzeniami mowy, asymetrią twarzy i osłabieniem mięśni po jednej stronie ciała. W obu przypadkach, szybkie działanie ratunkowe jest kluczowe – wyjaśnia doktor Tomasz Deptuch. Tutaj naprawdę liczy się każda minuta, mówimy o „złotej godzinie“, w czasie której pacjent powinien trafić do specjalistycznego ośrodka w celu leczenia interwencyjnego. Im szybciej to się stanie, tym większa szansa na powodzenie leczenia i przywrócenie pacjenta do normalnego życia. 

Warto zauważyć, że wczesne wykrycie nadciśnienia tętniczego jest kluczowe dla dalszego postępowania. Niestety, często choroba ta rozwija się bezobjawowo lub objawy są tak niespecyficzne, że łatwo je bagatelizować. Jednakże ignorowanie ich może prowadzić do poważnych konsekwencji, włącznie z zawałem serca lub udarem mózgu.
źródło: AHOP

Najczęstszą przyczyną udaru mózgu jest migotanie przedsionków. To powszechne zaburzenie rytmu pracy serca, popularnie nazywane arytmią, obecnie dotyka prawie 4,5 miliona osób w Europie. [1] Choroba, objawiająca się kołataniem w klatce piersiowej, nie jest jednak wyrokiem. Odpowiednio wczesne wykrycie jej i wdrożenie działań profilaktycznych pozwoli nam cieszyć się długim i dobrym życiem.

 

 

Dlaczego udar mózgu jest tak groźny?

Migotanie przedsionków, choć samo w sobie nie stanowi dużego zagrożenia, może prowadzić do groźnych następstw. Jest bowiem znacznym obciążeniem organizmu. Szacuje się, że stanowi przyczynę nawet do 30 proc. udarów mózgu.[1] Te z kolei są wiodącą przyczyną zgonów na świecie, z roczną śmiertelnością na poziomie 5,5 miliona.[2] Często przejście udaru, nawet jeśli nie kończy się tragicznie, wiąże się np. z trwałą niepełnosprawnością, która może dotykać nawet połowy chorych.[3]

Przedsionki w sercu i udar w mózgu? A co to ma wspólnego?

Aby dobrze wytłumaczyć, na czym polega udar niedokrwienny mózgu, warto zacząć od początku. Jedną z podstawowych przyczyn tego zjawiska mogą być problemy kardiologiczne – jak wspomniane powyżej migotanie przedsionków, czyli nieskoordynowana praca „zaślepek” w naszym sercu, które odpowiadają za to, czy krew w danym momencie płynie, czy nie.

W uproszczeniu, w przypadku problemów kardiologicznych może dojść do sytuacji, w której powstała z różnych powodów skrzeplina trafia do naczyń krwionośnych i krąży po ciele, by ostatecznie wylądować w naszej głowie. Tam blokuje tętnice, w efekcie czego krew nie dociera do mózgu. Właśnie tak powstaje udar.

 

Profilaktyka – coś, na co masz wpływ

Choć statystyki dotyczące chorób serca na pierwszy rzut oka mogą wydawać się niepokojące, warto jednak zauważyć, że istnieje wiele możliwości na zmniejszenie ryzyka udaru mózgu. Choć na zagrożenie nim mają wpływ predyspozycje genetyczne, stan naszego zdrowia, jak i niezależne od nas elementy – jak na  przykład wiek czy wzrost – profilaktyką jesteśmy jednak w stanie zdziałać naprawdę wiele. Wprowadzenie zmian w obszarze tzw. czynników modyfikowalnych, związanych ze stylem życia, może nam pomóc ustrzec się przed tym naprawdę groźnym schorzeniem.

Jakie kroki podjąć?

Oprócz skonsultowania się z lekarzem i sumiennego przestrzegania zaleceń specjalisty, warto przyjrzeć się naszym codziennym nawykom. Poniżej zebraliśmy trzy sugestie drobnych zmian, które pomogą zadbać o serca (i mózgi), utrzymując je w dobrym zdrowiu i redukując zagrożenie podstępnymi skrzeplinami.

  1. Porzucenie używek. Ryzyko wystąpienia udaru mózgu znacząco zwiększa chociażby palenie papierosów. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia korzyści z odstawienia tytoniu zauważymy zarówno natychmiast, jak i w perspektywie długoterminowej. Już po 20 minutach od ostatniego papierosa spada nasze tętno. Poziom tlenku węgla we krwi wraca do normy po 12 godzinach, a już po upływie doby zmniejsza się ryzyko ostrego zawału serca. Po kilku latach utrzymywanej abstynencji ryzyko udaru mózgu zmniejsza się do poziomu porównywalnego do osób niepalących.[5]
  1. Wprowadzenie regularnej aktywności fizycznej. Systematyczna aktywność fizyczna pomaga człowiekowi utrzymać prawidłową masę ciała oraz, co ważne, obniżyć ciśnienie i poziom cholesterolu we krwi. Dorosłym zaleca się ruch co najmniej 3 razy w tygodniu, a najlepiej codziennie, przez przynajmniej pół godziny.[6]
  1. Przestrzeganie zdrowej diety. Zdrowa dieta to klucz w dbaniu o serce i zapobieganiu poważnym schorzeniom. Źle prowadzona, może skończyć się nadwagą oraz skutkować podwyższonym ciśnieniem krwi i wysokim poziomem cholesterolu. Wszystkie te czynniki zwiększają ryzyko udaru mózgu. Aby go uniknąć, należy ograniczyć spożywanie tłuszczów zwierzęcych. Dobrze jest wybierać pokarmy bogate w błonnik, produkty pełnoziarniste, a także niskotłuszczowe produkty mleczne, ryby, rośliny strączkowe i oliwę z oliwek. Należy ograniczyć również spożycie soli (sodu), ponieważ może to pomóc obniżyć ciśnienie krwi. Ważne jest pamiętanie o spożywaniu wystarczającej ilości owoców i warzyw.[7], [8],[9]

Waga profilaktyki, ścieżki terapeutyczne

– Szacuje się, że u około 20 proc.[10] pacjentów z migotaniem przedsionków nie występują żadne objawy, co utrudnia diagnozowanie tego schorzenia. Skupienie się na edukacji i precyzyjnej diagnostyce może więc pomóc chronić pacjentów przed poważnymi konsekwencjami, takimi jak udar mózgu. Niezwykle ważne są działania profilaktyczne. Wczesna ocena ryzyka i zmiana stylu życia może zmniejszyć zapadalność i śmiertelność związaną z udarem – mówi Magdalena Marzec, Rx Department Director w firmie STADA.

 

[1] Kowalski O. Atrial fibrillation. Lekarz POZ. 2020;6(2):89-96.
[2]https://ruj.uj.edu.pl/xmlui/bitstream/handle/item/244126/ryglewicz_epidemiologia_udaru_mozgu_2007.pdf?sequence=1&isAllowed=y [dostęp z dnia 9 kwietnia 2024 r.]
[3] https://www.termedia.pl/neurologia/ISC-2023-Terapia-endowaskularna-w-udarze-niedokrwiennym-mozgu,50445.html [dostęp z dnia 9 kwietnia 2024 r.]
[4] Piasecki A. Non-vitamin K antagonist oral anticoagulants (NOAC) in nonvalvular atrial fibrillation – in-group comparison. Prospects in Pharmaceutical Sciences. 2022;20(1):26-31. doi:https://doi.org/10.56782/pps.36
[5] https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/dlaczego-warto-rzucic-palenie[dostęp z dnia 9 kwietnia 2024 r.]
[6] https://www.fum.info.pl/page/index/192[dostęp z dnia 9 kwietnia 2024 r.]
[7]https://www.nfz-lodz.pl/attachments/article/5712/%C5%9Aroda%20z%20profilaktyk%C4%85%20-%20Profilaktyka%20udaru%20m%C3%B3zgu.pdf[dostęp z dnia 9 kwietnia 2024 r.]
[8]https://dietetykakliniczna.com.pl/udar-mozgu-profilaktyka-i-zywienie-po-przebytym-udarze-mozgu-czym-jest-dysfagia-i-jak-ja-leczyc-dzieki-diecie/[dostęp z dnia 4 marca 2024 r.]
[9] https://dietetycy.org.pl/charakterystyka-i-prewencja-udaru/[dostęp z dnia 9 kwietnia 2024 r.]
[10] https://pulsmedycyny.pl/migotanie-przedsionkow-niszczy-serce-i-mozg-888570[dostęp z dnia 9 kwietnia 2024 r.]

źródło: STADA

Coraz więcej osób boryka się z groźną chorobą układu sercowo-naczyniowego, jaką jest miażdżyca. Jest to schorzenie, które charakteryzuje się odkładaniem blaszek miażdżycowych w wewnętrznych warstwach ścian naczyń tętniczych, prowadząc do drastycznego zmniejszenia światła naczynia i znacznego utrudnienia przepływu krwi. Skala problemu jest alarmująca, a konsekwencje miażdżycy mogą być niebezpieczne, obejmując udary mózgu, zawały serca oraz niedokrwienne uszkodzenia innych ważnych organów. Dlaczego miażdżyca stała się epidemią naszych czasów? O tym mówi dr n. med. Maciej Hamankiewicz, specjalista chorób wewnętrznych ze Szpitala św. Elżbiety w Katowicach, Grupa American Heart of Poland.
– Obserwując współczesne wyzwania zdrowotne, nie sposób przejść obojętnie obok alarmującego wzrostu przypadków miażdżycy, której główną przyczyną jest nadmierne odkładanie się blaszek w naczyniach krwionośnych. Podstawowym źródłem miażdżycy okazuje się być epidemia cukrzycy, rozwijająca się w zastraszającym tempie na całym świecie. Statystyki nie pozostawiają złudzeń – co jedenasty dorosły na świecie ma zdiagnozowaną cukrzycę, a w Polsce jedna na cztery osoby powyżej 60. roku życia zmaga się z tą chorobą. Wzrost zachorowań na cukrzycę jest zjawiskiem globalnym, przy czym liczba chorych wzrosła z 108 milionów w 1980 roku do 422 milionów w 2014 roku, co oznacza ponad 3,5-krotne zwiększenie w ciągu ostatnich 35 lat – informuje doktor Hamankiewicz.
 
Cukrzyca, najczęściej towarzysząca otyłości i nadciśnieniu tętniczemu, powoduje oporność tkanek na insulinę, co skutkuje głębokimi zaburzeniami lipidów krwi.
 
– Te lipidowe zmiany, osadzając się w ścianach naczyń krwionośnych, prowadzą do powstawania blaszek miażdżycowych. Proces ten jest wspomagany przez fizyczne „wpychanie” cząsteczek cholesterolu pod wysokim ciśnieniem tętniczym. Problem robi się jeszcze bardziej skomplikowany w przypadku osób palących tytoń, gdzie silny czynnik prozapalny dodatkowo przyspiesza proces miażdżycy. Ta negatywna spirala nakłada się na zmienione naczynia, potęgując rozwój miażdżycy – przestrzega ekspert American Heart of Poland.
 
Ponadto palenie tytoniu jest jednym z głównych czynników ryzyka dla rozwoju miażdżycy oraz związanych z nią powikłań.
 
– Efektem tego jest również obniżenie zdolności płuc do wymiany tlenu, co z kolei prowadzi do niedoboru tlenu w organizmie. Oto kilka powodów, dlaczego osoby z miażdżycą powinny unikać palenia: zwiększone ryzyko tworzenia się płyt miażdżycowych, obniżona elastyczność naczyń krwionośnych, wzrost ciśnienia tętniczego, które sprzyja rozwojowi miażdżycy i zwiększa ryzyko zawału serca oraz udaru mózgu, zmniejszone natlenienie krwi – dodaje doktor.
 
Osoby znajdujące się w grupie ryzyka zwiększonego zachorowania na miażdżycę to przede wszystkim te, które utrzymują niezdrowe nawyki żywieniowe i styl życia.
 
– Do czynników ryzyka, nad którymi pacjent ma kontrolę poprzez zmianę stylu życia lub zastosowanie odpowiedniego leczenia, zaliczamy: nadmierne spożycie tłuszczów prowadzące m.in. do hiperlipidemii, otyłość, nadciśnienie tętnicze, choroby układu sercowo-naczyniowego, choroby nerek, źle kontrolowaną lub nierozpoznaną cukrzycę, palenie tytoniu oraz brak ruchu – ostrzega Hamankiewicz.
 
Jakie są skutki nieleczonej miażdżycy?

– Nieleczona lub niewłaściwie leczona miażdżyca tętnic może prowadzić do poważnych chorób i powikłań, zagrażających życiu pacjenta. Gdy zmiany miażdżycowe obejmują tętnice wieńcowe, istnieje ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca, która niekontrolowana może prowadzić do zawału mięśnia sercowego. Gdy miażdżyca dotyka tętnic zaopatrujących mózg, może dojść do poważnego powikłania w postaci udaru – przestrzega.
 
Rosnące nakłady finansowe na leczenie skutków tych chorób zdają się być niewystarczające, dopóki nie podejmiemy skutecznych działań mających na celu eliminację nałogów tytoniowych i opanowanie pandemii cukrzycy – dodał Hamankiewicz.
 
Walka z tymi chorobami staje się nie tylko wyzwaniem medycznym, ale również społecznym i edukacyjnym, wymagającym zdecydowanych działań.

źródło: AHOP
29 października obchodzony jest Światowy Dzień Udaru Mózgu. Z tej okazji Narodowy Fundusz Zdrowia po raz kolejny przedstawił bardzo wartościowy raport NFZ o zdrowiu. Udar niedokrwienny mózgu za rok 2022. Według Raportu liczba zachorowań na udar niedokrwienny mózgu obniżyła się o 1,2/10 tys. ludności w 2022 roku w porównaniu do roku 2017. Autorzy Raportu wskazali natomiast zwiększenie liczby zachorowań na udar niedokrwienny mózgu w młodszych grupach wiekowych na przestrzeni ostatnich 6 lat.
Epidemiologii udaru niedokrwiennego mózgu w Polsce. 
Raport NFZ przedstawia szczegółowe dane na temat zachorowalności w poszczególnych województwach. Najwyższą zapadalność zanotowano w województwach śląskim i warmińsko-mazurskim, podczas gdy najniższą odnotowano w województwach podlaskim i mazowieckim.

Dostępu do leczenia w ostrej fazie choroby.
Raport przedstawia analizę dostępności do leczenia przyczynowego w Polsce oraz prezentuje mapy ułatwiające ocenę dostępności do opieki udarowej w różnych regionach kraju.

Dostępu do rehabilitacji neurologicznej oraz śmiertelności do roku po zachorowaniu.
Według Raportu liczba zachorowań na udar niedokrwienny mózgu obniżyła się o 1,2/10 tys. ludności w 2022 roku w porównaniu do roku 2017. Autorzy Raportu wskazali natomiast zwiększenie liczby zachorowań na udar niedokrwienny mózgu w młodszych grupach wiekowych na przestrzeni ostatnich 6 lat.

Czas to życie
Szybkie rozpoznanie objawów udaru i dodarcie do szpitala z oddziałem udarowym, warunkuje możliwość wdrożenia leczenia.
Polskie dane pokazały, że leczenie trombolityczne redukuje ryzyko zgonu o 26%, a leczenie trombektomii mechanicznej o 17%.

Profilaktyka udaru mózgu
Najczęstsze przyczyny udaru mózgu to miażdżyca, nadciśnienie tętnicze, choroby serca, stres, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, nieprawidłowa dieta i zwiększona masa ciała oraz brak lub mała aktywność fizyczna.

W ramach dzisiejszej „Środy z Profilaktyką” przypominamy o objawach udaru, metodach ochrony naszego mózgu przed udarem oraz w jaki sposób proste nawyki mogą pomóc w zmniejszeniu ryzyka tego poważnego schorzenia.

Zachęcamy Państwa do zapoznania się z pełnym raportem NFZ oraz materiałami edukacyjnymi filmem i ulotką „Środa z Profilaktyką”. Wiedza ta może być kluczowa dla naszego zdrowia oraz bezpieczeństwa.
Materiały edukacyjne NFZ o udarach dostępne są na:
Wybierz DASH Nadciśnienie
Jednym z czynników ryzyka wystąpienia udaru jest nadciśnienie tętnicze. Doskonałym sposobem na prawidłowe ciśnienie tętnicze jest sposób odżywiania zgodnie z zasadami diety DASH (ang. Dietary Approaches to Stop Hypertension – dieta w leczeniu i zapobieganiu nadciśnienia). Jest to dieta o udowodnionych właściwościach prozdrowotnych. Narodowy Fundusz Zdrowia wykorzystuje jej zasady jako referencyjne w proponowanych na portalu Diety NFZ planach żywieniowych. P

źródło: NFZ
Lekarze z kilku ośrodków w Polsce pod kierunkiem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, szpitala klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego pracują nad ulepszeniem metody pozwalającej zapobiegać udarom u chorych z migotaniem przedsionków. Naukowcy sprawdzają, czy można wyeliminować ryzyko mikroudarów niedokrwiennych u chorych podczas zabiegu przezskórnego zamknięcia uszka lewego przedsionka. Projekt finansowany jest przez Agencję Badań Medycznych.
Zamknięcie uszka lewego przedsionka to rutynowo wykonywany zabieg u kilkuset chorych rocznie w Polsce, tylko w Zabrzu co roku przeprowadza się około 70 takich operacji. Polega na wprowadzaniu przez żyłę udową specjalnego implantu (okludera), którym odcina się światło części lewego przedsionka. Jak wskazują badania, w tej części serca z powodu wolniej krążącej krwi tworzą się skrzepliny. Szacuje się, że jeśli one powstają to w 95 % właśnie w uszku lewego przedsionka.

Metoda zabiegowa z powodzeniem jest stosowana w leczeniu pacjentów z migotaniem przedsionków, którzy z powodu ryzyka i/lub  wystąpienia krwawienia, nie mogą przyjmować leków przeciwkrzepliwych, powszechnie stosowanych w profilaktyce udarów. 

– Przy wszystkich zabiegach, które wykonuje się wewnątrz serca, w tym w obrębie  lewego przedsionka, jest pewne ryzyko, że w trakcie operacji do krwioobiegu zostanie uwolniony drobny materiał. Mikrocząsteczki, przepływając do głowy, mogą spowodować niedokrwienie ośrodkowego układu nerwowego, powodując mikroudary. Takie najczęściej niewielkie, często bezobjawowe zmiany udarowe, mogą pogarszać funkcje poznawcze chorego, powodować rozwój demencji, obniżać nastrój pacjentów – tłumaczy dr hab. Witold Streb, koordynator naukowy badania ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.  

Szacuje się, że około 60 % pacjentów jest zagrożonych powikłaniami z powodu uwolnionego w czasie zabiegu mikromateriału.  

Rozpoczęte badania randomizowane obejmą grupę 240 chorych. Połowa będzie miała wykonany zabieg klasyczną metodą, połowa z zastosowaniem systemu do neuroprotekcji mózgu. W czasie zabiegu lekarze założą dodatkowy system ochrony mózgu. 

– System ten wprowadza się poprzez tętnicę promieniową do łuku aorty i naczyń dogłowowych. Tam rozpręża się specjalne filtry, które przechwytują uwolnione cząsteczki. Po zabiegu filtr jest zamykany i w całości usuwany z naczyń pacjenta wraz z zebranym materiałem – mówi prof. dr hab. Zbigniew Kalarus, kierownik projektu. 
Efekty zastosowania metody będą oceniane na podstawie trzykrotnie wykonywanego rezonansu magnetycznego (przed i po zabiegu oraz rok po operacji) a także ankiet oceniających funkcje poznawcze i samopoczucie pacjentów.

– Jeżeli potwierdzi się nasza hipoteza badawcza, że zastosowanie neuroprotekcji pozwala chronić mózg pacjentów, będzie to podstawa do rozważenia przez ekspertów, żeby zabiegi zamknięcia uszka lewego przedsionka rutynowo wykonywać z dodatkową protekcją mózgu, która eliminuje ryzyko powikłań – dodaje prof. Kalarus.

Badania będą przeprowadzane w kilku ośrodkach w kraju. Kwalifikowani będą do nich pacjenci z migotaniem przedsionków, z podwyższonym ryzykiem wystąpienia udaru i krwawienia, u których ograniczone są możliwości stosowania profilaktyki udarów z zastosowaniem leków przeciwkrzepliwych.  Projekt potrwa trzy lata.

źródło: SCCS

Aż co czwarta osoba umiera z powodu chorób związanych z zakrzepami i zatorami – przypominają eksperci z okazji przypadającego 13 października Światowego Dnia Zakrzepicy. Zakrzepica jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych i groźnych schorzeń układu krążenia, jednak mało osób zdaje sobie z tego sprawę. Lekarze zapewniają jednak, że można jej zapobiegać, a także – skutecznie leczyć. Trzeba jednak jak najszybciej ją wykryć.

„Zakrzepica to podstępny przeciwnik, zagrażający nie tylko zdrowiu, ale także życiu pacjenta” – zaznacza w informacji przekazanej PAP dr Piotr Ligocki, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy. Choroba ta może bowiem doprowadzić do zatoru płuc, zawału serca albo udaru mózgu. Rozwija się wtedy, gdy krew tworzy skrzepy wewnątrz naczyń krwionośnych. Przyczyną tego mogą być nadmierna krzepliwość krwi i zaburzenia przepływu krwi, jak też uszkodzenie wewnętrznej ściany naczynia krwionośnego.

Jest też wiele innych czynników ryzyka zakrzepicy, a są to: otyłość, urazy (zwłaszcza wielonarządowe lub złamania miednicy, kości udowej i innych kości długich kończyn dolnych), długotrwałe unieruchomienie kończyny dolnej (z powodu np. niedowładu, opatrunku gipsowego unieruchamiającego dwa sąsiednie stawy lub znieczulenia ogólnego, udar mózgu związany z niedowładem kończyny dolnej oraz choroby hematologiczne i nowotwory złośliwe, zwłaszcza rak trzustki, nowotwory mózgu, rak płuca, rak jajnika i rak nerki.

Ryzyko zakrzepicy zwiększa też niewydolność serca oraz niewydolność oddechowa, obłożna choroba leczona zachowawczo (np. ciężkie zapalenie płuc), jak również żylaki kończyn dolnych oraz długi lot samolotem w klasie ekonomicznej, trwający 6-8 godzin, zwłaszcza połączony ze snem w pozycji siedzącej.

„Obecnie z powodu wcześniej trwającej pandemii, oprócz klasycznych niebezpieczeństw, jak choroba nowotworowa i otyłość, pojawił się nowy czynnik prozakrzepowy, a jest nim zarówno świeżo przebyta choroba COVID-19, jak i tzw. long covid, czyli wielopłaszczyznowe zmiany w organizmie człowieka, których następstwem mogą być różnego typu zaburzenia układu krzepnięcia krwi” – ostrzega specjalista.

Zawsze jednak decydujące znaczenie ma wczesne wykrycie zakrzepicy. Warto zatem zwracać uwagę na takie jej objawy, jak obrzęk kończyn, ból nóg podczas chodzenia, uczucie gorąca w nogach i wrażenie stwardnienia żył oraz zaczerwienienie i siniaki. Należy wtedy jak najszybciej wykonać badanie ultrasonograficzne żył metodą Dopplera.

W leczeniu zakrzepicy stosuje się wiele metod terapii, zarówno farmakologicznych, zachowawczych, jak i operacyjnych. Prezes Polskiego Towarzystwa Flebologicznego prof. Zbigniew Krasiński zapewnia, że nowoczesna medycyna dysponuje skutecznymi metodami leczenia zakrzepicy.

Najczęściej wykorzystuje się tzw. heparyny drobnocząsteczkowe w postaci zastrzyków podskórnych o działaniu przeciwzakrzepowym, leki doustne rozrzedzające krew oraz leki flebotropowe wzmacniające i chroniące ściany naczyń żylnych.

Dr Piotr Ligocki zwraca uwagę, że heparyny drobnocząsteczkowe stosowane są w ostrych epizodach zakrzepowych, gdy dojdzie do zatoru płuc, jak i w profilaktyce choroby zakrzepowej, na przykład wtedy, gdy po złamaniu kończyny jest ona unieruchomiona, a także u pacjentów z długotrwałym unieruchomieniem z powodu obłożnej choroby, np. ciężkich zakażeń.

„Stosujemy je również jako profilaktykę zakrzepicy np. podczas długotrwałego lotu samolotem, a także w profilaktyce przeciwzakrzepowej niektórych schorzeń autoimmunologicznych, jak zespół antyfosfolipidowy” – daje specjalista. Zaznacza jednak, że dawkowanie tych leków zleca wyłącznie lekarz. „Pacjent nie powinien sam sobie ustalać dawki bez kontaktu ze specjalistą” – podkreśla.

Podstawową i tanią metodą leczenia zaburzeń układu żylnego i chłonnego jest tzw. profilaktyka mechaniczna lub inaczej – kompresjoterapia. Polega ona na noszeniu specjalnych produktów uciskowych, takich jak rajstopy, pończochy czy podkolanówki, pozwalających normalizować przepływ krwi oraz chroni przed powikłaniami związanymi z zakrzepicą. Nie należy jej tylko mylić z kompresoterapią, wymagającą używania kompresów.

Wyroby kompresyjne o niskim stopniu ucisku zaleca się osobom podróżującym podczas długich lotów samolotem. Przeprowadzona w Australii analiza kilkunastu randomizowanych badań wykazała, że podkolanówki o niskim stopniu ucisku, stosowane profilaktycznie celem uniknięcia zakrzepicy powodują redukcję bólu, dyskomfortu i obrzęku kończyn, ale również poprawiają poziomu energii i koncentracji oraz redukują senność po locie samolotem.

W przypadku zakrzepicy żył głębokich kończyn dolnych wyroby kompresyjne mogą poprawić rekanalizację skrzepliny oraz redukcję jej narastania, zmniejszają ból i obrzęk kończyny. Po rozpoznaniu zakrzepicy powinny być jak najszybciej zastosowanie. Podobne zalecenia dotyczą postępowania w przypadku zakrzepicy żył powierzchownych. W obu tych przypadkach użytkowanie wyrobów kompresyjnych nie kończy się po krótkim okresie ich stosowania. Zdaniem specjalistów dłuższy okres ich używania zmniejsza ryzyko późnego powikłania zakrzepicy jakim jest zespół pozakrzepowy.

„Niestety kompresjoterapii jest często niedoceniana lub wręcz lekceważona” – stwierdza dr Marcin Kucharzewski, chirurg naczyniowy i specjalista flebolog, sekretarz generalny Polskiego Towarzystwa Flebologicznego. Jego zdaniem popularyzacja tej metody leczenia, a także wsparcie ze strony państwa poprzez refundację, choćby częściową, może pomóc znaleźć dla niej właściwe miejsce wśród metod leczenia i profilaktyki schorzeń układu żylnego.

Od września 2023 r. heparyny drobnocząsteczkowe są na wykazie bezpłatnych leków dla osób powyżej 65. roku życia. Z kolei od stycznia 2024 r. mają być zrefundowane wyroby medyczne we wskazaniach związanych z zakrzepicą.

(PAP)

Zbigniew Wojtasiński

źródło: PAP