Medicalpress
Choć skrajne ubóstwo wśród dzieci w Polsce jest dziś znacznie rzadsze niż kilkanaście lat temu, eksperci ostrzegają przed innym, mniej widocznym zagrożeniem. Coraz częściej problemem nie jest brak jedzenia, lecz jego niska jakość. Raport Banków Żywności pokazuje, że niedożywienie jakościowe wpływa na zdrowie, rozwój i wyniki w nauce tysięcy dzieci, także tych wychowujących się w rodzinach, które nie borykają się z problemami finansowymi.

Raport Banków Żywności alarmuje: mimo poprawy w statystykach głód dzieci nie zniknął, ale zmienił postać – na trudniejszą do wykrycia i zwalczania. Chodzi o problem niedożywienia jakościowego, który wynika ze spożywania żywności niepełnowartościowej, przetworzonej, z dużą zawartością cukru czy soli. Istotne jest to, że dotyczy on także rodzin, które nie żyją w ubóstwie, i mocno wpływa na różne aspekty rozwoju dzieci.

– Skala głodu w Polsce na pewno się zmniejszyła w kontekście zmian społecznych i ekonomicznych naszego kraju, natomiast ten głód, który diagnozujemy i który potwierdzają specjaliści, jest jeszcze trudniejszy, bo jest ukryty. Nie mówimy już tylko o niedożywieniu ilościowym, ale również jakościowym. Dzieci teoretycznie otrzymują odpowiednią liczbę kalorii, natomiast żywność, jaką spożywają, jest niepełnowartościowa, wysokoprzetworzona, zawiera dużo cukru, soli, tłuszczów trans. To wszystko powoduje, że dziecko nie może się prawidłowo rozwijać tak pod kątem fizycznym, jak i umysłowym – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Beata Ciepła, prezeska Federacji Polskich Banków Żywności.

Z danych GUS na koniec 2024 roku, na które powołuje się raport Banków Żywności „Ukryty głód dzieci”, wynika, że w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje ok. 5,4 proc. społeczeństwa w wieku 0–17 lat. Obejmuje to ok. 364 tys. najmłodszych. W 2005 roku odsetek ten wynosił ok. 29 proc., a w 2014 roku – ponad 10 proc., widać więc, że transfery socjalne znacząco zmniejszyły skalę zjawiska. Jednak statystycznie w każdej klasie nadal jest przynajmniej jedno dziecko zagrożone ryzykiem głodu.

 Musimy mieć świadomość, i na to też wskazuje nasz raport, że niedożywione są nie tylko dzieci z rodzin ubogich. Ubóstwo jest pierwszym i podstawowym problemem, który może powodować nieprawidłowe odżywianie i brak pełnowartościowych posiłków. Druga rzecz, która jest niezwykle istotna i która nie dotyczy wyłącznie rodzin w niedostatku, to brak kompetencji żywieniowych. Rodzice czy opiekunowie nie nadzorują właściwego odżywiania dzieci, stąd też gotowe posiłki i żywność wysokoprzetworzona, która nie dostarcza składników odżywczych, jakich dziecko w okresie dużego wzrostu i rozwoju potrzebuje – mówi Beata Ciepła.

Potwierdzają to także wyniki badania ankietowego przeprowadzonego na potrzeby raportu wśród ponad 950 dzieci z 10 szkół podstawowych w pięciu województwach. Ponad 36 proc. badanych wskazuje, że najczęściej zabiera do szkoły „coś słodkiego”, np. baton czy drożdżówkę, a 7,4 proc. – „coś słonego”, np. chipsy. 14 proc. sięga po takie przekąski co najmniej dwa razy w tygodniu. Częściej niż wodę mają w szkole słodzone napoje, a czasem sięgają także po energetyki.

Eksperci wskazują, że w najgorszej sytuacji są dzieci, u których występują obie przyczyny niedożywienia jednocześnie – i ubóstwo, i niskie kompetencje żywieniowe opiekunów. Obecność żywności wysokoprzetworzonej, np. słonych przekąsek czy fast foodów, w diecie dzieci to często efekt tego, że jest ona tania – bo masowo produkowana, łatwo dostępna i „zapycha”, szybko zaspokajając uczucie głodu.

– Głód i niedożywienie dzieci mają przede wszystkim konsekwencje fizyczne. Brak podstawowych minerałów i składników odżywczych powoduje wolniejszy rozwój dziecka, problemy z kondycją fizyczną, omdlenia na WF-ie. I to jest pierwszy objaw niedożywienia – wymienia prezeska Federacji Polskich Banków Żywności.

Dzieci niedożywione często mają niedobory witamin C, D oraz z grupy B, co osłabia strukturę szkliwa i zwiększa podatność na próchnicę. Stąd liczne ubytki w ich zębach mlecznych i stałych. Niedożywienie w okresie dzieciństwa skutkuje zaburzeniami rozwoju i dojrzewania narządów oraz układów, co może zwiększać ryzyko wystąpienia nadciśnienia, zaburzeń lipidowych czy cukrzycy typu 2. Niedożywieniu może też towarzyszyć otyłość, która jest efektem spożywania w nadmiarze niezdrowych produktów, dużej ilości cukru, a małej ilości białka czy błonnika. Eksperci przytaczają dane WHO z lat 2022–2024 wskazujące, że Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce państw Unii Europejskiej z najwyższym odsetkiem nadwagi i otyłości wśród ośmiolatków.

– Niezwykle ważne są także konsekwencje psychiczne, kwestia psychorozwoju dziecka i jego koncentracji. Dziecko, które nie myśli o nauce podczas lekcji, tylko zastanawia się, ile jeszcze pozostało czasu do otwarcia stołówki, aby mogło pójść na obiad, niestety nie może się skoncentrować na lekcji. Przez to uczy się gorzej i te konsekwencje odczuwalne będą przez kolejne lata – mówi Beata Ciepła.

Autorzy raportu przytaczają dane z badań prowadzonych na Mauritiusie, które wykazały, że dzieci, które jako trzylatki były niedożywione, jeszcze osiem lat później osiągały niższe wyniki w różnego rodzaju testach i czytaniu. Istotnie częściej były też agresywne, nadpobudliwe i wykazywały objawy zaburzeń zachowania.

– To nie jest może zjawisko w dużej skali, ale zdarzały się sytuacje, że dzieci posuwają się do kradzieży, aby pozyskać żywność czy dla siebie, czy swojego młodszego rodzeństwa – mówi ekspertka.

Niepewność związana z jedzeniem jest źródłem stresu i obniżonej samooceny. Lęk przed wykluczeniem z grupy rówieśniczej uruchamia mechanizmy obronne: ukrywanie swojej sytuacji, wycofanie lub agresję. To ma z kolei wpływ na relacje rówieśnicze. Dzieci, które doświadczały głodu z powodu niedostatku, w ankiecie często przywołują słowo „wstyd” – nie chcą się przyznawać do trudnej sytuacji w domu, izolują się więc od grupy, nie spędzają z rówieśnikami czasu po szkole.

 Ten wstyd wydaje mi się niezwykle ważnym i trudnym problemem, stąd też refleksja, abyśmy byli bardziej empatyczni. Czasami dotyka on nie tylko dzieci, ale również ich rodziców. Korzystanie z możliwych form wsparcia, po pierwsze, wymaga wykonania różnych czynności administracyjnych, których te osoby się obawiają, a po drugie, powoduje, że niektóre osoby wstydzą się pokazać swojego mieszkania, zaprosić pracownika socjalnego na wywiad środowiskowy. To są rzeczy, które blokują wsparcie. Myślę, że niewiele trzeba, aby to zmienić i aby osoby potrzebujące mogły skorzystać z takich form pomocy – wskazuje prezeska Federacji Polskich Banków Żywności..

Jak podkreśla, w Polsce istnieje rozbudowany, publiczno-społeczny system pomocy żywnościowej, jednak pozostaje on niewystarczający. Potrzebne jest m.in. wsparcie, które poza przekazaniem żywności uwzględni także budowanie kompetencji żywieniowych w rodzinach i zdrowych nawyków, bez stygmatyzacji.

 Obiady w szkołach często  dla dzieci z rodzin najuboższych jedynym ciepłym posiłkiem w ciągu dnia. Tymczasem, jeśli spojrzymy na kalendarz, okazuje się, że blisko połowa dni w roku jest wolna od zajęć, bo są wakacje, ferie, weekendy. W tych dniach dzieci nie mają możliwości zjedzenia tego posiłku – mówi Beata Ciepła. – Oczywiście są organizacje i instytucje, które zapewniają wyżywienie na przykład w świetlicach socjoterapeutycznych, ale w małych miejscowościach, środowiskach wiejskich tego typu wsparcia nie ma. Są gminy, w których nie są realizowane programy pomocy żywnościowej, bo nie ma organizacji pomocowych, a samorząd nie chce się w to włączyć. Tymczasem ta pomoc może tam docierać i w jakiejś mierze pomóc rozwiązać ten problem.

Banki Żywności apelują, by pomoc żywnościową zwiększać, ale organizować ją dyskretnie, by dzieci i dorośli mogli bez wstydu i stygmatyzacji zabezpieczyć swoje podstawowe potrzeby.

 Niezwykle ważne są współpraca i dobre, mądre rozwiązania na szczeblu administracji publicznej, wsparcia polityk społecznych. W naszym kraju to wsparcie jest duże. Istnieją różne programy pomocowe, posiłki w szkole, dofinansowanie obiadów, owoce i warzywa w szkole czy program Fundusze Europejskie na Pomoc Żywnościową, który realizują również Banki Żywności, gdzie zabezpieczamy żywność dla osób potrzebujących, w tym rodzin z dziećmi na terenie całego kraju. Natomiast często te programy się ze sobą nie widzą albo są luki, które należałoby uzupełnić. To jest trudna praca, trudne wyzwanie i my nie jesteśmy w stanie dać jednoznacznego rozwiązania, co zrobić. Raportem chcemy zachęcić wszystkich do współpracy i współdziałania, aby wyeliminować zjawisko niedożywienia i głodu dzieci – mówi prezeska Federacji Polskich Banków Żywności.

Źródło: Newseria

Według NFZ około 3 mln Polaków choruje na cukrzycę, a liczba pacjentów do 2030 r. ma wzrosnąć do 4,3 mln osób. Życie z cukrzycą wymaga stałego leczenia, monitoringu glikemii i stosowania odpowiedniej diety. EAPN Polska i Bank Żywności w Łodzi wskazują, że udostępniane przez instytucje publiczne zalecenia żywieniowe dla cukrzyków są wykluczające dla pacjentów żyjących w ubóstwie. W związku z Światowym Dniem Cukrzycy EAPN Polska i Bank Żywności w Łodzi udostępniły jadłospis dla cukrzyków na każdą kieszeń. Organizacje podkreślają, że perspektywa ubóstwa pacjentów jest pomijana w debacie na temat cukrzycy oraz działalności polskiego systemu ochrony zdrowia i pomocy społecznej.

WHO wskazuje, że na cukrzycę choruje ponad 422 mln ludzi na świecie, a każdego roku umiera ok. 1,5 mln. W Polsce zapadalność na cukrzycę rośnie i do 2030 r. ma dotyczyć już 10 proc. społeczeństwa, przy obecnej populacji chorych wynoszącej ok. 3 mln osób. Jako tzw. choroba cywilizacyjna cukrzyca typu 2 wynika m.in. z niezdrowego stylu życia, o czym alarmują międzynarodowe i polskie instytucje zdrowia publicznego. W profilaktyce cukrzycy zalecenia dotyczą zdrowego żywienia, a w leczeniu bezpośrednio przestrzegania diety cukrzycowej.
 
– W internecie znajdziemy sporo przepisów czy jadłospisów polecanych dla cukrzyków. Niestety wiele z tych materiałów jest nierzetelnych, zawierają produkty stanowczo niewskazane dla cukrzyków. Z kolei materiały z zaufanych źródeł często wymagają produktów, które są nieosiągalne dla osób żyjących ubóstwie. Z tego względu przygotowaliśmy przykładowy jadłospis, który nie wyklucza ubogich. Uważamy, że instytucje publiczne odpowiedzialne za profilaktykę zdrowia i leczenie cukrzycy i otyłości, powinny uwzględniać sytuację socjalno-bytową polskiego społeczeństwa, czyli odbiorów ich działań. Pamiętajmy, że w Polsce ok. 15,4 mln osób żyje poniżej minimum socjalnego, a ok. 1,8 mln poniżej minimum egzystencji – mówi Wojciech Jaros, prezes zarządu Banku Żywności w Łodzi.

Ministerstwo Zdrowia w dokumencie strategicznym „Zdrowa Przyszłość. Ramy strategiczne rozwoju systemu ochrony zdrowia na lata 2021-2027, z perspektywą do 2030” wskazuje, że cukrzyca i choroby nerek stanowią piątą przyczynę zgonów w Polsce. Za 60 proc. z nich odpowiedzialna była tylko cukrzyca, a liczba zgonów z tej przyczyny wzrasta od 2002 r. i przewidywany jest dalszy wzrost umieralności. Cukrzyca powoduje także wiele powikłań, m.in. retinopatię cukrzycową (wzrost ryzyka jaskry i zaćmy), niewydolność nerek, chorobę niedokrwienną serca, udar mózgu, neuropatię. Jedną z chorób, które często prowadzą do rozwoju cukrzycy, jest otyłość.
Mimo refundacji leków, dostępu do opieki internisty i diabetologa, czy placówek sportowych, zdrowie w cukrzycy nadal zależy od możliwości sfinansowania specjalistycznej diety. – Osoby w ubóstwie funkcjonują w sytuacji ciągłego ograniczania wydatków i potrzeb. W takim wypadku ceny żywności mają bezpośredni wpływ na zdrowie i życie pacjentów, zmuszając do niemożliwych wyborów. Cukrzyca jest jedną z chorób, w której uwidacznia się problem wykluczenia zdrowotnego z uwagi na ubóstwo. W szczególności, że inflacja dotyka żywności znacznie bardziej niż innych dóbr, np. w marcu 2023 r. inflacja w przypadku żywności była wyższa o prawie 10 punktów procentowych od inflacji ogółem – mówi dr hab. Ryszard Szarfenberg, przewodniczący EAPN Polska.

Organizacje wskazują, że publiczne badania ubóstwa nie uwzględniają danych o chorujących na cukrzycę. Według GUS problemy zdrowotne były główną przyczyną korzystania z pomocy społecznej w Polsce w 2022 roku.

Bank Żywności w Łodzi – jadłospis dla cukrzyków

Źródło informacji: EAPN Polska

Seniorzy w Polsce stanowią z roku na rok coraz większą część społeczeństwa. Rokrocznie pogłębiają się także ich problemy – finansowe i zdrowotne. Sytuacji nie poprawiają długie kolejki do zakładów opiekuńczo-leczniczych czy placówek opieki zdrowotnej. – Zbyt długo czekamy na wizytę u specjalisty, na skierowanie do ZOL-u i DPS-u. Musimy te kolejki skracać, powodować, żeby nie musieć w tej kolejce być: dbać o zdrowie, sprawność, korzystać z form aktywizacji, które mamy już dostępne, tworzyć nowe – mówi Łukasz Salwarowski, prezes Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora.

Starsze osoby, mające 60 i więcej lat, stanowią obecnie 28 proc. społeczeństwa, czyli niespełna 10 mln ludzi. Jeszcze dwa lata temu było to ponad 25 proc. społeczeństwa. Według prognoz GUS w 2050 roku osoby 60+ będą stanowić 40 proc. społeczeństwa (prawie 14 mln osób). Ich liczba i udział w populacji stale więc rosną i będą rosły w kolejnych dekadach, a wraz z nimi – narastać będą problemy charakterystyczne dla tej grupy, których już teraz jest niemało.
Największym problemem osób starszych w Polsce jest samotność, dostęp do służby zdrowia i niewystarczające środki ekonomiczne do życia. Tym problemom trzeba przeciwdziałać i dlatego my zajmujemy się od 12 lat edukacją i aktywizacją osób starszych. Polacy przedwcześnie wycofują się z życia, z aktywności, przedwcześnie stają się samotni, niesamodzielni i niepełnosprawni – wylicza w rozmowie z agencją Newseria Biznes Łukasz Salwarowski. – Dlatego musimy zrobić wszystko, aby wyciągać ich z domu, aby przywrócić ich aktywność fizyczną, psychiczną i zawodową.
GUS wskazuje, że w 2021 roku ponad 84,4 proc. osób w wieku 60–89 lat było biernych zawodowo. Współczynnik aktywności zawodowej osób w wieku 60–89 lat wyniósł 15,6 proc. Seniorzy często padają również ofiarami dyskryminacji, zwłaszcza gdy mowa o rynku pracy – podkreślają eksperci komisji ekspertów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Jak wynika z danych przytaczanych w prezentacji „Dyskryminacja osób 50+ na rynku pracy ze względu na wiek w świetle badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego”, aż 63 proc. bezrobotnych powyżej 50. roku życia stwierdziło, że główną przeszkodą w znalezieniu przez nich pracy jest wiek. Przeszkadzają w tym stereotypy dotyczące osób starszych. Społeczeństwo, również pracodawcy, widzi seniorów jako osoby schorowane, z niskimi kwalifikacjami zawodowymi, bez znajomości języków obcych i nowych technologii, za to z wysokimi oczekiwaniami.

Jednocześnie polscy emeryci są na pierwszym miejscu badania Preply – wśród 45 społeczeństw krajów rozwiniętych to Polacy najczęściej wracają do pracy, by móc godnie żyć. Jak wynika z raportu „Poverty Watch 2022. Monitoring ubóstwa i polityki społecznej przeciw ubóstwu w Polsce 2021–2022”, sytuacja seniorów pogarsza się z roku na rok. Od roku 2019 wzrosła liczba starszych osób żyjących w relatywnym ubóstwie – z 1,2 do 1,3 mln. Stale rośnie też udział seniorów wśród osób korzystających z pomocy żywnościowej. Prognozy wskazują, że trend ten będzie postępował.

Organizacja MANKO od lat zajmuje się więc wsparciem osób starszych w Polsce i ich aktywizacją. Stowarzyszenie oferuje szereg różnych programów, stworzonych z myślą o seniorach. To m.in. „Gmina przyjazna seniorom” czy Ogólnopolska Karta Seniora, w ramach której klienci 60+ mogą liczyć na różnego typu zniżki i oferty specjalne w sklepach, punktach usługowych czy instytucjach kultury. Jednym z programów jest także „Stop manipulacji. Nie daj się oszukać”. Jak wynika z badań stowarzyszenia, ponad milion seniorów zgłosiło próbę oszustwa lub kradzież. Co roku przestępcy wyciągają podstępem z kont i kieszeni starszych osób ponad 100 mln zł.
Stąd potrzeba edukacji w zakresie praw konsumenta, świadomości ekonomicznej i przeciwdziałania tym wszystkim patologiom, które na seniorach żerują – mówi prezes Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora. – Staramy się też wspierać organizacje seniorskie, zachęcając do innowacyjnych form aktywizacji, wyciągania seniorów z domu. Stąd program promowany przez nas w Polsce „Poznaj swojego sąsiada-seniora” czy „Szkoła przyjazna seniorom”, gdzie zachęcamy młodzież do tego, żeby swoich dziadków czy seniorów edukowała i aktywizowała.
Jak ocenia, seniorzy mają do wyboru różne formy aktywności. To m.in. kluby seniora, uniwersytety trzeciego wieku, dzienne domy pobytu, senioralia i seniorady. MANKO organizuje co roku największą imprezę seniorską w Europie Centralnej – Międzynarodowe Senioralia w Krakowie. Raport GUS „Sytuacja osób starszych w Polsce w 2021 roku” wskazuje jednak, że spadła nieco liczba seniorów korzystających z oferty bibliotek publicznych, oferty kulturalnej centrów kultury, domów i ośrodków kultury oraz klubów i świetlic.

Kolejna ważna kwestia to zadbanie o zdrowie seniorów. Również tu jest wiele wyzwań, przed którymi stoi szybko starzejące się społeczeństwo. Wyniki badania statystycznego „Uczestnictwo w sporcie i rekreacji ruchowej”, przytaczane przez GUS, wskazują, iż w 2021 roku niecałe 29 proc. osób powyżej 60. roku życia oceniło swoją sprawność fizyczną jako bardzo dobrą lub dobrą, w tym jako bardzo dobrą jedynie 1,4 proc. Odsetek osób starszych określających swoją kondycję jako złą wyniósł 18 proc., a bardzo złą – 3 proc. Co drugi senior ocenił ją jako średnią.
Musimy wydłużać okres sprawności, a skracać okres niepełnosprawności, żeby odciążyć przeciążony system opieki. Mówię tu o domach pomocy społecznej (DPS) czy zakładach opiekuńczo-leczniczych (ZOL) – mówi Łukasz Salwarowski. – Mamy utrudniony dostęp do opieki długoterminowej, terminy do ZOL-i sięgają nawet do roku. Warunki w tych ośrodkach są zależne od sytuacji: mamy prywatne domy seniora, publiczne, są one kontrolowane, ale nie zawsze poziom usług jest taki, jak byśmy chcieli. W związku z tym na pewno warto, o to też apelujemy, bardziej kontrolować, edukować na temat etycznego biznesu w tym obszarze. Zachęcamy też do certyfikowania DPS-ów i ZOL-i. Stąd nasza kampania, którą niedługo rozpoczniemy, „DPS i ZOL przyjazny seniorom”, czyli taki, który spełnia warunki i troszczy się o seniora jak o własną mamę, a nie jak o klienta.
Jak podkreśla, stowarzyszenie popiera także program deinstytucjonalizacji opieki długoterminowej, czyli wspieranie rodzin w opiece nad seniorami czy powołanie instytucji opiekunów.
Staramy się też walczyć z polipragmazją, czyli nadużywaniem leków, bo ponad 1,5 mln seniorów nadużywa leków. Stąd nasza akcja „Zażywaj leki bezpiecznie” – podkreśla ekspert.
Jej celem jest zachęcanie seniorów do bezpłatnych przeglądów lekowych.

źródło: newseria