Medicalpress
Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wraz z Sygnatariuszami przedstawiają wspólne stanowisko dotyczące e-papierosów, systemów podgrzewania tytoniu (HTP), saszetek nikotynowych i innych nowych produktów nikotynowych.
W debacie publicznej produkty te są coraz częściej prezentowane jako „mniej szkodliwa alternatywa” dla papierosów tradycyjnych oraz jako element tzw. strategii redukcji szkód („harm reduction”). W naszej ocenie przekaz ten jest wprowadzający w błąd i osłabia politykę antytytoniową i antynikotynową, promując model rynku komercyjnego o niewielkim lub minimalnym stopniu regulacji. Aktualne dowody naukowe nie potwierdzają, że komercyjne produkty tytoniowe i nikotynowe spełniają kryteria „harmreduction”.

Światowa Organizacja Zdrowia w dokumencie „WHO position on Tobacco Control and Harm Reduction(2025)” jednoznacznie wskazuje, że wszystkie produkty tytoniowe i nikotynowe niosą ryzyko zdrowotne oraz ryzyko uzależnienia.

WHO podkreśla również, że narracja „harm reduction”bywa często wykorzystywana jako element strategii marketingowej mającej utrzymać i rozszerzyć rynek.

Zgodnie z rekomendacjami WHO, państwa powinny obejmować wszystkie produkty nikotynowe pełnymi regulacjami wynikającymi z Konwencji Ramowej WHO o Ograniczeniu Użycia Tytoniu (WHO FCTC), w tym zakazem reklamy, ograniczeniem smaków, kontrolą zawartości nikotyny oraz ścisłą ochroną polityk zdrowotnych przed wpływem przemysłu tytoniowego. 

Podejście redukcji szkód (harm reduction) w zdrowiu publicznym jest stosowane wobec populacji narażonych na określony problem zdrowotny lub nim dotkniętych  i wdrażane w ramach ściśle regulowanych, kontrolowanych i monitorowanych systemów. Obecny stan wiedzy naukowej wskazuje, że nowe produkty tytoniowe  i nikotynowe nie spełniają tych warunków. Ponadto, produkty te są często promowane przez przemysł tytoniowy i powiązane branże jako środki wspomagające rzucanie palenia. Aby jednak produkt mógł być uznany za odpowiedni w terapii zaprzestania palenia, musi wykazać udowodnioną skuteczność i bezpieczeństwo potwierdzone rygorystycznymi badaniami naukowymi. Obecnie żaden z tych produktów nie spełnia tych standardów.

Aby interwencja mogła być uznana za redukcję szkód, musi wykazywać istotnie niższe i udowodnione klinicznie ryzyko zdrowotne w długim okresie oraz być elementem systemu leczenia uzależnień.

E-papierosy, systemy tytoniu podgrzewanego (HTP) i saszetki nikotynowe:

• nie są produktami leczniczymi,
• nie mają standaryzowanego dawkowania,
• nie są zatwierdzonymi elementami leczenia uzależnienia,
• nie zostały włączone do systemu terapii uzależnień.
 
Nie spełniają zatem definicyjnych kryteriów zarównostrategii redukcji szkód, ani też wsparcia w zaprzestaniu używania omawianych wyrobów. 

Aerozole generowane przez e-papierosy oraz tytoń podgrzewany zawierają substancje toksyczne i potencjalnie rakotwórcze (m.in. aldehydy, nitrozoaminy, metale ciężkie). Dla wielu z nich nie istnieje bezpieczny próg narażenia. Długoterminowe skutki ekspozycji na wskazane wyroby pozostają nie w pełni poznane.

Zagrożenie dla dzieci i młodzieży

WHO wskazuje na dynamicznie rosnące używanie e-papierosów przez młodzież oraz agresywny marketing produktów smakowych skierowany do młodych odbiorców. Według danych pochodzących z badania Global Youth Tobacco Survey (GYTS), w Polsce w 2022 r. e-papierosów używało aż 23,4% dziewcząt oraz 21,2% chłopców w wieku 13-15 lat. Dla tytoniu podgrzewanego odsetki te wynosiły odpowiednio 10,4% i 9,7%, natomiast dla papierosów tradycyjnych 12,3% i 11,2%. 

Narracja „bezpieczniejszej alternatywy” sprzyja inicjacji nikotynowej i utrwalaniu uzależnienia. Zamiast ograniczać epidemię nikotynizmu, produkty te sprzyjająjej rozszerzaniu, prowadząc do zjawiska podwójnego lub wieloproduktowego używania (papierosy + e-papierosy/tytoń podgrzewany) oraz zwiększenia całkowitego obciążenia zdrowotnego populacji.

Wobec powyższego, Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wraz z Sygnatariuszami jednoznacznie stwierdzają, że:

 
 
Powyższe stanowisko jest w pełni zgodne z aktualnymi rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i odzwierciedla aktualny stan wiedzy medycznej w zakresie onkologii, kardiologii i zdrowia publicznego.

Podpisano dn. 11 marca 2026 r.

Prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski

Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego

Prof. dr hab. n. med. Marek Gierlotka

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego

Dr hab. n. med. Beata Jagielska

Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego

Dr n. med. Bernard Waśko

Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – PZH – Państwowego Instytutu Badawczego

Dr Nino Berdzuli

Dyrektor Biura WHO Polska

Dr hab. n. med. Łukasz Balwicki

prof. GUMed Konsultant Krajowy w dziedzinie Zdrowia Publicznego

Dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj

prof. NIO-PIB Kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej  i Polityki Zdrowotnej Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy; Prezes Elekt Stowarzyszenia Profilaktyków Polskich

Dr n. med. Magdalena Cedzyńska

Kierownik Poradni Pomocy Palącym Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego

Źródło: PTO

Pilne opracowanie międzysektorowej strategii zdrowia publicznego oraz aktualizacja ustawy regulującej ten obszar to główne wnioski z dyskusji decydentów i ekspertów podczas Seminarium Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, które odbyło się 3 grudnia. Uczestnicy podkreślali, że bez tych działań system nie sprosta narastającym wyzwaniom zdrowotnym.
Wiceminister zdrowia dr. n. o zdr. Katarzyna Kęcka, podkreśliła, że ważne jest międzysektorowe podejście do zdrowia publicznego i wykorzystanie doświadczenia wszystkich grup zawodowym przy tworzeniu programów profilaktycznych. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski dodał, że rozwój technologii i dostęp do coraz większej ilości danych medycznych będzie pomagał kreować bardziej skuteczne polityki zdrowotne, konieczne w związku z licznymi wyzwaniami epidemiologicznymi.

Seminarium zainaugurował wykład prof. dr hab. Witolda Zatońskiego z Uniwersytetu Kaliskiego pt. Zdrowie publiczne w Polsce w latach 2000-2025: upadek, stagnacja czy odrodzenie? Prof. Zatoński podkreślił, że w ostatnich latach, niestety obserwujemy w Polsce dwa niepokojące trendy w zdrowiu publicznym.
– Po pierwsze częstość palenia przestała się zmniejszać. Po drugie gwałtownie wzrosło spożycie alkoholu – z około 6 do około 12 litrów etanolu rocznie na mieszkańca –  podkreślił prof. Zatoński. – W XXI wieku w zdrowiu publicznym alkohol stał się ojcem polskich chorób. Jedną z przyczyn było obniżenie w 2002 r.  o 30 proc. akcyzy na wyroby spirytusowe. W efekcie doszło od ogromnego wzrostu ich spożycia – mówił.
Profesor przypomniał, że największym sukcesem ostatnich dekad było odwrócenie epidemii tytoniowej i związanych z nią chorób oraz zgonów. Analizy epidemiologiczne pokazywały, że spadek rozpowszechnienia palenia tytoniu i konsumpcji papierosów w Polsce w latach 1990 – 2015 należał do najszybszych na świecie. 
– Po negatywnych zmianach związanych ze wzrostem spożycia alkoholu i palenia tytoniu  można spodziewać się, że śmiertelność  z powodu raka płuca znów zacznie rosnąć – mówił  prof. Zatoński. – Wolałbym już tego nie oglądać, ale takie będą skutki tych trendów, jeśli pilnie nie zaczniemy działać. Potrzebujemy strategii zdrowia publicznego i może powstania w Polsce – na wzór Szwecji – urzędu zajmującego się zdrowiem publicznym.
Ekspert zwrócił uwagę, że poprawa zdrowia Polaków wymaga jednoczesnego wzmocnienia edukacji zdrowotnej, zmian zachowań populacyjnych, wdrożenia progresywnej polityki zdrowotnej oraz podejścia „zdrowie we wszystkich politykach”.

Wykład „Zdrowie populacyjne jako podstawa planowania interwencji prozdrowotnych” wygłosił prof. Mateusz Jankowski.

W debacie dotyczącej najważniejszych wyzwań w zdrowiu publicznym udział wzięli: prof. GUM Łukasz Balwicki, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, prof. UMŁ Monika Burzyńska, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, prof. Krzysztof J. Filipiak, dyrektor CMKP, prof. Wojciech Hanke, przewodniczący Komitetu Zdrowia Publicznego Polskiej Akademii Nauk, Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, prof. Dorota Kozieł, zastępca dyrektora CMKP ds. pielęgniarstwa i innych zawodów medycznych, Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia i dr n. med. Beata Małecka-Libera, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

Eksperci do największych wyzwań w zdrowiu publicznym w Polsce zaliczyli: walkę ze wzrostem spożycia papierosów i spożycia alkoholu w Polsce, edukację zdrowotną dzieci i młodzieży, poprawę przestrzegania przez pacjentów zaleceń lekarskich, wzrost świadomości zdrowotnej wśród pacjentów, naukę komunikacji w zespole między specjalistami różnych zawodów medycznych oraz walkę z fake newsami medycznymi. Wskazywano także, że priorytetem powinno być powstanie strategii zdrowia publicznego oraz wzmacnianie i większe wykorzystywanie – także w zakresie profilaktyki – kompetencji różnych zawodów medycznych.

Dr n. med. Beata Małecka-Libera, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia podkreśliła, że po latach zaniedbań w zdrowiu publicznym, jest czas na konkretne działania.
– Senat ustanowił 2025 Rokiem Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki, dlatego w tym roku bardzo dużo w Senacie rozmawialiśmy, właśnie o profilaktyce i zdrowiu publicznym – przypomniała Beata Małecka-Libera. – Mamy przygotowanych wiele rozwiązań, które powstały podczas spotkań z ekspertami. Pod kątem legislacyjnym udało nam się już je przygotować. Wiemy, że konieczne jest przygotowanie nowego Narodowego Programu Zdrowia i nowelizacja ustawy o zdrowiu publicznym. Jesteśmy także otwarci na debatę o tym, jakie działania są konieczne, by ograniczyć spożycie alkoholu i palenie papierosów – zadeklarowała.

Prof. Krzysztof J. Filipiak, dyrektor-rektor CMKP przypomniał, że wchodzimy w jubileusz 55-lecia CMKP, który obchodzić będziemy w przyszłym roku. Dyrektor przypomniał, że CMKP jest kontynuatorem Instytutu Doskonalenia i Specjalizacji Kadr Lekarskich, który został powołany w 1953 r. , a jego pierwszym dyrektorem był prof. Marcin Kacprzak, późniejszy rektor Akademii Medycznej w Warszawie.
– Prof. Marcin Kacprzak uważany jest de facto za pioniera medycyny społecznej w Polsce – mówił prof. Krzysztof J. Filipiak. – Zajmował się: higieną, medycyną społeczną, badaniami stanu zdrowia populacji, stanem opieki lekarskiej nad ludnością wiejską i miejską, gruźlicą na wsi, epidemiologią – tak wówczas, 70 lat temu, definiowano to, co dzisiaj nazywa się „zdrowiem publicznym”. A więc można śmiało powiedzieć, że spośród polskich uczelni medycznych, właśnie CMKP najdłużej – „uprawia” zdrowie publiczne spointował.

Prof. Piotr Jankowski, dziekan Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP dodał, że w tej uczelni powstawały kluczowe inicjatywy, projekty i programy edukacyjne, które kształtowały system kształcenia specjalizacyjnego oraz standardy organizacji ochrony zdrowia.
– W odpowiedzi na dynamicznie zmieniające się wyzwania cywilizacyjne oraz pojawiające się nowe zagrożenia dla zdrowia publicznego, powołano w Szkole sześć nowych zakładów naukowych, które zajmować się będą: prawem medycznym, analizami systemu ochrony zdrowia, ekonomiką zdrowia, epidemiologią, medycyną stylu życia oraz zagadnieniami związanymi z pielęgniarstwem i innymi zawodami medycznymi – mówi prof. Jankowski.

Źródło: materiał prasowy

Podczas debaty w Warszawie eksperci przedstawili szwedzkie rozwiązania, które doprowadziły do drastycznego spadku liczby palaczy – z 25 proc. do zaledwie 5 proc. społeczeństwa. Dzięki restrykcyjnym przepisom, skutecznej edukacji i odpowiedniej polityce fiskalnej Szwecja jest dziś liderem walki z uzależnieniami od tytoniu w Europie. Polska tymczasem pozostaje daleko w tyle – papierosy pali aż 27 proc. obywateli. Czy mamy szansę nadrobić ten dystans?
Nieco ponad 5 proc. Szwedów pali papierosy, w Polsce zaś palacze stanowią 27 proc. społeczeństwa. Stosowane od lat regulacje m.in. prawne i fiskalne doprowadziły do tego, że Szwecja jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który zbliża się do statusu społeczeństwa wolnego od palenia – stwierdzili uczestnicy spotkania poświęconego nowoczesnym metodom walki z uzależnieniami.

Dyskusja, która odbyła się z we wtorek w Warszawie z inicjatywy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej, dotyczyła możliwości przeniesienia szwedzkich wzorców walki z uzależnieniami (od alkoholu, tytoniu i nikotyny, ale także telefonów komórkowych i komputerów) na polski grunt. Jej hasło brzmiało: „Ku wzrostowi zdrowia publicznego. Współczesne zagrożenia dla zdrowia psychicznego i fizycznego młodzieży – doświadczenia europejskie na przykładzie Szwecji. Nowoczesne metody walki z uzależnieniami”, a uczestniczyli w niej m.in. członkowie sejmowej Komisji Zdrowia.

Lekarz psychiatra, poseł Włodzisław Giziński, członek sejmowej Komisja Zdrowia, powiedział, że alkohol, tytoń, otyłość i brak ruchu to cztery główne przyczyny złego stanu zdrowia Polaków.

„Od 2015 roku zaczął się okres skracania przewidywalnego czasu przeżycia Polaków. Wśród 37 bogatych krajów polscy 15-latkowie zajmują 30. miejsce pod względem zadowolenia z życia. Medycyna naprawcza w Polsce jest na dobrym poziomie, ale profilaktyka i styl życia są coraz gorsze” – powiedział poseł.

Prowadzący spotkanie Rafał Jabłoński, reprezentujący Mazowiecką Wspólnotę Samorządową, przedstawił m.in. wyniki badań przeprowadzonych w Szwecji, które dotyczą korzystania z wyrobów tytoniowych. Wynika z nich, że dzięki długoletnim kampaniom edukacyjnym, wysokim cenom produktów oraz restrykcyjnie przestrzeganym przepisom regulującym dostęp nieletnich do wyrobów tytoniowych, liczba osób palących papierosy spadła w ciągu 15 lat z 25 proc. do 5 proc.

Anna Dela, wiceprezes Fundacji Instytut Człowieka Świadomego, uszczegółowiła elementy szwedzkiej strategii walki z uzależnieniami od tytoniu i medycyny. Są to: bezwzględne restrykcje dla dzieci i młodzieży; surowe kary i obowiązkowe sprawdzanie dowodów osobistych przy zakupie produktów nikotynowych; nieatrakcyjne opakowania – produkty tytoniowe są pozbawione kolorowych i zachęcających grafik; polityka fiskalna – najwyżej opodatkowane są tradycyjne papierosy, następnie podgrzewacze tytoniu, e-papierosy, a najniżej woreczki nikotynowe.

„Szwedzi traktują tę strategię jako redukcję szkód, co przyczyniło się do znaczącego spadku zachorowań na nowotwory płuc” – powiedziała Dela.

W Polsce obecnie procedowany jest projekt ustawy, która przewiduje całkowity zakaz obrotu saszetkami nikotynowymi. Zdaniem uczestników dyskusji może to przynieść skutki odwrotne do zamierzonych i, jak podkreślili, należy szukać innych rozwiązań, np. edukacyjnych, legislacyjnych i ekonomicznych.

„Papierosy w Polsce są jednymi z najtańszych w Europie. Dopóki nie podniesiemy cen papierosów, to po prostu ludzie będą masowo, nałogowo je palić” – stwierdziła posłanka Joanna Wicha, zastępczyni przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia.

Szwedzki model walki z uzależnieniem od tytoniu powinien być inspiracją dla polskich decydentów. Zamiast działań doraźnych i chaotycznych zakazów – jak procedowany obecnie w Polsce projekt całkowitego zakazu sprzedaży woreczków nikotynowych – skuteczniejszą drogą mogą okazać się przemyślane działania: surowe kontrole sprzedaży nieletnim, zniechęcające opakowania, wysoka akcyza i wieloletnie kampanie informacyjne.

Jak słusznie zauważają eksperci, strategia Szwecji to przede wszystkim redukcja szkód, a nie karanie za używanie. Co więcej, tamtejsza profilaktyka przynosi widoczne efekty w postaci mniejszej liczby zachorowań na raka płuca. W Polsce wciąż dominuje medycyna naprawcza – ale jak podkreślali uczestnicy debaty, bez zmiany stylu życia, zwiększenia aktywności fizycznej i ograniczenia palenia papierosów nie uda się poprawić zdrowia publicznego.

Warto, aby Polska wyciągnęła wnioski z doświadczeń Szwecji i wprowadzała zmiany systemowe, zamiast opierać się na doraźnych reakcjach legislacyjnych. Konieczne są inwestycje w edukację zdrowotną i politykę fiskalną, która realnie zniechęca do sięgania po używki – również wśród młodzieży.

Patronat nad konferencją objął Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Opracowanie narodowej strategii zaprzestania używania tytoniu i leczenia uzależnienia od niego oraz zapewnienie finansowania z budżetu na leczenie uzależnień na poziomie co najmniej 0,1 proc. – to najważniejsze rekomendacje zawarte w raporcie „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków” autorstwa Stowarzyszenia Instytutu Człowieka Świadomego (ICŚ).

Dodatkowo, jak poinformował Janusz Krupa, podczas szkolenia poświęconego leczeniu Zespołu Uzależnienia od Tytoniu (ZUT – jednostki chorobowej sklasyfikowanej w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych pod kodem ICD-10 F.17), prowadzonego przez Zespół ds. Profilaktyki Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii, wskazano, że w Polsce codziennie 4 mln dzieci są bezpośrednio narażone na dym tytoniowy.

Krajowy Plan Transformacji, oficjalny dokument Ministerstwa Zdrowia, opublikowany w 2021 r. na podstawie rekomendacji Unii Europejskiej, zidentyfikował największe zagrożenia dla zdrowia Polaków. Pierwsze miejsce w tym rankingu przypadło „tytoniowi”, który odpowiada za utratę największej liczby lat przeżytych w zdrowiu (tzw. DALY) – 5,7 tys. (wskaźnik DALY – z ang. disability-adjusted life years„lata życia skorygowane niesprawnością” – wskaźnik stosowany do określenia stanu zdrowia danego społeczeństwa. Wyraża łącznie lata życia utracone wskutek przedwczesnej śmierci bądź uszczerbku na zdrowiu w wyniku urazu lub choroby). Drugie w kolejności nadciśnienie tętnicze odpowiada za 4,2 tys. DALY, a trzecie – wysokie BMI (nadwaga i otyłość) – za 4,1 tys. DALY.

Autorzy raportu twierdzą, że dla poprawy zdrowia Polaków kluczowa jest redukcja liczby palaczy. Takie działania podejmuje już Unia Europejska. Jednym z kierunków działań Europejskiego Planu Walki z Rakiem jest ograniczenie liczby palaczy poniżej 5 proc.

Aby zredukować liczbę palących do poniżej 5 proc. dorosłej populacji liczba palaczy powinna zmniejszyć się z obecnych 8 mln do 1,5 mln. Aby to osiągnąć, rocznie musiałoby rzucać palenie 10 proc. spośród wszystkich palących.

Lek. med. Artur Prusaczyk, specjalista ginekolog-onkolog, wiceprezes zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego, członek Rady Naukowej Stowarzyszenia IFIC POLSKA (stowarzyszenie reprezentujące różne zawody związane z opieką zdrowotną (m.in.: naukowcy, lekarze, pielęgniarki, ekonomiści, menedżerowie), przekonywał, że w tym celu musi być zbudowana strategia wdrożenia planu i wyznaczony realistyczny cel.

„Umiemy tworzyć strategię, ale nie ma zaplanowanych etapów wdrożenia i oceny efektów” – stwierdził Artur Prusaczyk.

Jak przekonywali autorzy raportu, ograniczaniu liczby palaczy tytoniu mógłby służyć program redukcji szkód, który polega na ukierunkowywaniu palaczy tytoniu na przechodzenie na wyroby o dokumentowanej mniejszej szkodliwości.

„Przykłady Szwecji i Wielkiej Brytanii pokazują, że możliwe jest powolne wychodzenia z palenia tytoniu” – przekonywała prof. dr hab. n. med. Halina Car, kierownik Zakładu Farmakologii Doświadczalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.

Według raportu WHO na temat tendencji w rozpowszechnieniu używania tytoniu w latach 2002-2030 wskazano, że do 2030 r. Szwecja jest obecnie o krok od osiągnięcia docelowego poziomu używania tradycyjnych wyrobów tytoniowych, wydzielających dym podczas spalania, wyznaczonego przez WHO (< 5 proc. populacji palących papierosy tradycyjne), przy którym kraj może oficjalnie ogłosić, że jest wolny od dymu tytoniowego. Według autorów raportu Instytutu Człowieka Świadomego będzie to pierwszy rozwinięty kraj na świecie, który osiągnie ten cel dzięki polityce, która zapewniła akceptowalność, dostępność i przystępność alternatywnych produktów nikotynowych dla dorosłych palaczy.

W 2023 roku rząd brytyjski rozpoczął realizację programu „Zamień, by przestać”, zachęcający palaczy do przechodzenia na wyroby alternatywne w ramach tzw. polityki redukcji szkód, który ma przyczynić się do tego, że w 2030 r. Wielka Brytania ma stać się krajem wolnym od dymu papierosowego. Oznacza to, że papierosy tradycyjne będzie palić mniej niż 5 proc. dorosłej populacji.

„Dane brytyjskiego Urzędu Statystyk Krajowych (ONS) pokazują, że w 2022 r. odsetek palących dorosłych w Wielkiej Brytanii spadł. Około 1 na 8 (12,9 proc.) osób w Wielkiej Brytanii w wieku 18 lat i więcej paliło papierosy. Odsetek obecnych palaczy w Wielkiej Brytanii spadł o 7,3 proc. w porównaniu z 2011 r., kiedy paliła około jedna piąta populacji” – zauważył Dominik Dziurda, prezes zarządu HTA Formedis.

Takie stanowisko potwierdził Krzysztof Łanda, lekarz, wiceminister zdrowia w latach 2015-2017. Według niego strategia redukcji jest potrzebna. „Jeśli wiemy, że liczba uzależnionych od nikotyny jest stała w populacji, to bez innych projektów nie zmniejszymy ilości dymu papierosowego. Wynika to z pierwszego przeglądu systematycznego w Polsce, czyli syntezy dostępnych wyników badań i dowodów naukowych na temat palenia tytoniu” – zauważył Krzysztof Łanda.

Krzysztof Łanda zauważył, że przegląd systematyczny potwierdził też stopniowanie ryzyka pojawienia się chorób w zależności od używanego medium. Według niego najbardziej szkodliwe są tradycyjne papierosy, mniej podgrzewacze tytoniu, po nich e-papierosy i pozostałe produkty bezdymne typu snus i saszetki.

Jednak takie podejście do problemu palenia tytoniu, jak zauważają autorzy raportu, stwarza ryzyko korzystania z takich wyrobów jak np. e-papierosy przez osoby niepełnoletnie i niepalące. Jest to prawdopodobnie największe ograniczenie wprowadzenia polityki redukcji szkód w Polsce, bowiem zalecenia AOTMiT (Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji), jak i Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2025, rekomendują i promują głównie działania edukacyjno-informacyjne i terapię uzależnień. Opracowane w 2022 r. „Wytyczne leczenia uzależnienia od nikotyny” nie wspominają o możliwości wychodzenia z palenia tytoniu poprzez bezdymne wyroby nikotynowe.

„Wsparcie behawioralne okazuje się nieszczególnie skuteczne, gdyż jedynie 8-10 proc. osób jest w stanie tak rzucić palenie” – twierdził Dominik Dziurda.

Jakub Szymański, główny specjalista w Wydziale Ochrony Zdrowia Psychicznego w Departamencie Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia, wspomniał, że kwestia strategii redukcji szkód wymaga dyskusji i odpowiedniego uregulowania.

„W przyszłym roku, jeszcze podczas naszej prezydencji w radzie UE, rozpoczną się prace nad zmianą dyrektywy tytoniowej. Zaproponujemy m.in. jednolity wygląd i opakowania wszystkich wyrobów zawierających nikotynę tak, by e-papierosy nie były tak atrakcyjne dla młodych osób” – zapowiadał Jakub Szymański.

Raport „Palenie tytoniu – najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków” zawiera rekomendacje i merytorycznie opracowany plan wdrożenia polityki redukującej liczbę palaczy i następstwa palenia tytoniu. Eksperci przekonywali, że przede wszystkim ważne jest dostrzeżenie palacza tytoniu jako osoby uzależnionej od nikotyny i uwzględnienie tego stanu w postaci wpisu do dokumentacji medycznej pacjenta. Nie mniej istotne są programy edukacyjno-informacyjne, które powinny docierać do szerokiego grona społeczeństwa.

„Szczególnie precyzyjnie zaplanowana edukacja zdrowotna na temat szkodliwości i następstw używania wyrobów zawierających tytoń i nikotynę powinna być skierowana do dzieci i młodzieży. Oprócz wsparcia osób palących poprzez finansowanie leczenia uzależnień i zdecydowane zwiększenie liczby antynikotynowych punktów konsultacyjnych, powinny obowiązywać i być respektowane restrykcyjne przepisy dystrybucji jednorazowych e-papierosów” – wyliczał dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Najważniejsze rekomendacje*

Z raportem można zapoznać się tu:
https://instytutczlowiekaswiadomego.pl/2024/04/19/premiera-raportu-palenie-tytoniu-najwazniejszy-czynnik-ryzyka-zdrowotnego-w-polsce-2024/

*opracowane przez autorów raportu „Palenie tytoniu – najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków” na podstawie zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, Rady Unii Europejskiej, Rekomendacji Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, dokumentów strategicznych państwa, aktualnego przeglądu badań naukowych, opinii ekspertów oraz doświadczeń międzynarodowych

źródło: PAP MediaRoom

16 listopada (jak co roku w trzeci czwartek listopada) obchodzimy Światowy Dzień Rzucania Palenia (Smokeout Day). Warto wiedzieć, że palenie papierosów jest nie tylko głównym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka płuca czy krtani, ale również na raka pęcherza moczowego. To nowotwór, na który każdego roku w Polsce zapada około 7,5 tys. osób, a około 4 tys. umiera z jego powodu. 
Oznacza to, że rak pęcherza jest jednym z najgroźniejszych zabójców w urologii onkologicznej. Dlatego, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, organizator kampanii edukacyjnej RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!, gorąco zachęca do zerwania z nałogiem tytoniowym.

Opublikowane w tym roku wyniki raportu Polskiej Akademii Nauk dotyczącego problemu palenia są bardzo niepokojące – mimo prowadzonych od wielu lat szeroko zakrojonych kampanii antynikotynowych, odsetek palących Polaków nie zmniejsza się, a w ostatnim czasie wręcz wzrósł. Obecnie codziennie pali papierosy niemal co trzeci dorosły Polak (30,8% mężczyzn oraz 27,1% kobiet). Najwięcej nałogowych palaczy jest wśród osób bezrobotnych (34%) oraz gospodyń domowych (39%). Eksperci PAN przypominają, że palenie tytoniu jest najważniejszą przyczyną śmierci mężczyzn w Polsce. Zgodnie z danymi z 2019 roku przyczynia się do 26,6% wszystkich zgonów panów. W przypadku polskich kobiet palenie to drugi najczęstszy powód śmierci (przyczynia się do 13,7% zgonów). Generalnie palenie tytoniu jest powodem 83 tys. zgonów w Polsce, co odpowiada populacji średniej wielkości miasta, jak Nowy Sącz, Siedlce, czy Jelenia Góra. Na tę liczbę składa się 56 tys. śmierci mężczyzn i 27 tys. śmierci kobiet.

Równie niepokojące są wyniki badań ankietowych, przeprowadzone wśród młodzieży do 16 roku życia: w tej grupie wiekowej pali papierosy aż 23% osób! „Powszechność palenia wśród młodych osób w Polsce jest nie tylko alarmująca, ale też zaskakująca, biorąc pod uwagę wyniki badania, które w czerwcu 2023 roku wśród młodych Europejek i młodych Europejczyków z pokolenia Z (19-25 lat) i milenialsów (26-36 lat) przeprowadziła firma Merck. Badanie to zostało przeprowadzone w 12 krajach, w tym w Polsce. W sumie wzięło w nim udział 7495 respondentów, z czego 641 osób z Polski. Ponad połowa respondentów z Polski uznała, że zagrożeniem, którego najbardziej się obawiają w przyszłości i chcieliby wyeliminować ze swojego życia są zachorowania na nowotwory. Tymczasem, duża część z tych osób pali papierosy, a więc świadomie naraża się na zachorowanie na raka. Niektórzy młodzi ludzie wybierają e-papierosy lub podgrzewacze do tytoniu, będąc przekonanym o ich mniejszej szkodliwości. Chciałabym jednak podkreślić, że nie ma bezpiecznych dla zdrowia wyrobów tytoniowych” – mówi Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

W związku z alarmującymi statystykami dotyczącymi rozpowszechnienia palenia w Polce, eksperci PAN apelują m.in. o podwyższenie podatku od wyrobów tytoniowych (ich ceny dla konsumentów powinny rosnąć szybciej niż tempo dochodów indywidualnych i inflacji, całkowity zakaz ich eksponowania i promocji oraz podniesienie wieku osób uprawnionych do nabycia produktów nikotynowych z obecnie obowiązującego 18. roku życia do 21. roku życia. Tylko takie zdeterminowane działania mogą doprowadzić do oczekiwanego spadku konsumpcji produktów zawierających nikotynę. Jako przykład, eksperci PAN podają Nową Zelandii, gdzie rozpowszechnienie palenia tytoniu spadło z 18% w 2007 roku do 8% w 2022 roku. W Europie sukcesami w walce z tym nałogiem mogą pochwalić się Szwecja, gdzie obecnie papierosy pali 6% społeczeństwa oraz Wielka Brytania, gdzie do palenia przyznaje się 13% mieszkańców (to prawie dwukrotnie mniej niż wynosi średnia dla UE).

Rak pęcherza to skutek palenia

Nowotworem silnie tytoniozależnym, podobnie jak rak płuca, jest rak pęcherza moczowego. Palenie odpowiada za ponad połowę wszystkich przypadków tego nowotworu, a palacze są 3-4 razy bardziej narażeni na zachorowanie na raka pęcherza niż osoby niepalące. Co jest tego przyczyną? „W dymie tytoniowym znajduje się kilkadziesiąt substancji o silnym działaniu rakotwórczym. Podczas palenia substancje te są wdychane do organizmu, gdzie ulegają przemianom metabolicznym, a następnie przedostają do moczu, żeby wraz z nim zostać wydalone. Znajdujące się w moczu toksyczne składniki dymu tytoniowego wywierają działanie drażniące na nabłonek pęcherza moczowego, który jest bardzo wrażliwy na te czynniki rakotwórcze. Im większa jest liczba wypalanych dziennie papierosów i im dłuższy jest okres palenia, tym większe szkody zostają wyrządzone w nabłonku pęcherza. Dlatego ryzyko zachorowania na raka pęcherza jest najwyższe u osób, które zaczęły palić w młodym wieku” – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Chłosta, kierownik Katedry Urologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes poprzedniej kadencji Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

„Rak pęcherza zajmuje 10. miejsce wśród wszystkich nowotworów. To czwarty co do częstości występowania nowotwór u mężczyzn i trzynasty u kobiet. Palenie papierosów jest głównym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka pęcherza. Pozostałe czynniki ryzyka to: zawodowe narażenie na substancje chemiczne, narażenie na promieniowanie radioaktywne, przewlekłe infekcje pęcherza oraz zakażenia pasożytnicze. Rak pęcherza rozwija się długo i początkowo nie daje żadnych objawów. Pierwsze niepokojące dolegliwości to pojawienie się krwi w moczu, częste i bolesne oddawanie moczu, ból brzucha, lędźwi lub dolnej części pleców, nietrzymanie moczu oraz częste infekcje dróg moczowych. Pojawienie się takich objawów powinno skłonić do jak najszybszej wizyty u lekarza rodzinnego lub urologa i wykonania niezbędnych badań diagnostycznych” – apeluje Krystyna Wechmann.

„Najczęstszym objawem raka pęcherza jest pojawienie się krwi w moczu. Nawet gdy jest to tylko jedna kropa krwi, warto wykonać badanie USG pęcherza moczowego. W razie wątpliwości konieczne jest również wziernikowanie pęcherza. To badania, które mogą wykluczyć lub potwierdzić, czy mamy do czynienia z rakiem pęcherza. Jeśli ten nowotwór zostanie rozpoznany, dalsza diagnostyka ma na celu rozstrzygnięcie, czy zmiany występujące w pęcherzu mają charakter powierzchowny, ograniczony do nabłonka, czy zajmują też głębsze warstwy, czyli mają charakter naciekający, inwazyjny. Od tego uzależnione jest bowiem dalsze postępowanie. Opcje terapeutyczne, które obejmują endoskopowe wycięcie patologicznych zmian, chemioterapię dopęcherzową, chirurgiczne usunięcie całego pęcherza oraz leczenie systemowe, czyli chemioterapię i immunoterapię, są dobierane w zależności od zaawansowania nowotworu. Również rokowania są zależne od stopnia zaawansowania nowotworu w momencie diagnozy – wczesne rozpoznanie umożliwia całkowite wyleczenie, natomiast rozpoznanie w stadium, gdy rak rozprzestrzenił się już po organizmie pozwala jedynie na leczenie, którego celem jest wydłużenie życia pacjenta” – tłumaczy dr. n. med. Iwona Skoneczna ze Szpitala Grochowskiego im. dr med. R. Masztaka w Warszawie, onkolog specjalizujący się w nowotworach urologicznych.

Jak rzucić palenie?

Badania pokazują, że na wyniki leczenia raka pęcherza wpływa także to, czy pacjent pali papierosy czy nie. Rzucenie palenia, nawet dopiero po rozpoznaniu nowotworu, zdecydowanie poprawia rokowania. Niestety, badania ankietowe pokazują, że większość palących Polaków nie zamierza rzucić palenia. Dotyczy to 65% kobiet i 75% mężczyzn. Choć
palacze wiedzą, że palenie jest szkodliwe, jednak bagatelizują skutki, jakie tytoń wywiera na ich organizm, są wręcz znieczuleni na wszelkie zalecenia czy ostrzeżenia umieszczane np. na paczkach papierosów. Ta niechęć do zerwania z nałogiem wynika z bardzo silnego uzależnienia, zarówno psychicznego, jak i fizycznego, jakie wywołuje nikotyna. Sama silna wola często nie jest wystarczająca do wyeliminowania tego nałogu i warto wówczas zdecydować się na profesjonalne leczenie uzależnienia, które obejmuje psychoterapię i farmakoterapię.

Informacji o metodach pomagających w walce z uzależnieniem od tytoniu lub w utrzymaniu abstynencji papierosowej udziela Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym (801 108 108 lub 22 211 80 15). Jej pracownicy oferują swoją pomoc od poniedziałku do piątku w godz. 9:00-21:00 oraz w soboty w godz. 9:00-15:00. Warto też skorzystać ze strony internetowej z poradami i informacjami dla osób rzucających palenie http://jakrzucicpalenie.pl lub pobrać jedną z wielu dostępnych bezpłatnych aplikacji mobilnych (np. „Jak rzucić palenie” opracowaną przez specjalistów z Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego).

Kampania edukacyjna RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ! jest prowadzona przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych od maja 2021 roku. Jej celem jest zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat tego nowotworu. Działania edukacyjne prowadzone są na stronie internetowej kampanii www.rakpecherza-wykryjilecz.pl. oraz na profilu na Facebooku www.facebook.com/rak.pecherza.wykryj.i.lecz. Na Facebooku działa też zamknięta grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich www.facebook.com/groups/rakpecherzawykryjilecz Patronat nad kampanią sprawują Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Onkologicznych oraz Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Stomijnych. Partnerem strategicznym kampanii jest firma Merck.

Źródło informacji: Expert PR sp. z o.o.  

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) kończy prace nad najszerszymi od dziesięcioleci zmianami w międzynarodowym prawie medycznym. Obok przyjęcia „traktatu antypandemicznego” planowane są szerokie modyfikacje Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (IHR) oraz Ramowej Konwencji na rzecz Ograniczenia Użycia Tytoniu (FCTC). Kontrowersje budzi zakres planowanej ingerencji traktatowej w politykę zdrowotną państw członkowskich oraz tryb pracy nad dokumentami, których projekty opracowują nietransparentne grupy eksperckie.
Instytut Badań nad Prawem i Medycyną Arche opublikował raport zawierający analizę propozycji zmian w międzynarodowym prawie medycznym, jakie są aktualnie procedowane na forum WHO.
 
Światowa Organizacja Zdrowia po ogłoszeniu końca pandemii COVID-19 rozpoczęła najszersze od blisko dwóch dekad prace nad zmianami w międzynarodowym prawie medycznym. Jak wskazują autorzy raportu, „projekty są dostępne tylko fragmentarycznie i brak jest szerokiej międzynarodowej debaty nad proponowanymi zmianami. Ich znaczenie jest duże, bo propozycje prezentowane przez WHO dotyczą aktów prawa międzynarodowego mających uzyskać moc wiążącą”.

Wątpliwości nie budzi cel „traktatu antypandemicznego” i procedowanych równolegle zmian w Międzynarodowych Przepisach Zdrowotnych. Nowe regulacje mają służyć sprawniejszemu reagowaniu na międzynarodowe kryzysy zdrowotne. W debacie międzynarodowej podnosi się jednak wątpliwości co do przewidzianego w projektowanych rozwiązaniach zakresu koordynacji polityki zdrowotnej na poziomie globalnym.

Planowane zmiany w FCTC mają w zamierzeniu autorów doprowadzić do ograniczenia użycia tytoniu w skali globalnej, jednak projektowane zmiany w ogóle nie odnoszą się do palenia tytoniu. Podczas zbliżającej się cyklicznej sesji państw stron dyskutowane będą regulacje tzw. alternatywnych wyrobów tytoniowych (e-papierosów, saszetek z nikotyną, podgrzewaczy tytoniu etc). Dyskusja nie została jednak poprzedzona przeprowadzeniem bezstronnej analizy wpływu takich produktów na zdrowie człowieka oraz oceną możliwości ich uwzględnienia jako czynnika redukcji szkód w globalnej polityce zdrowotnej. 

Poważne wątpliwości budzi także tryb powoływania ciał eksperckich, które opracowują projektowane zmiany prawne oraz wytyczne dotyczące stosowania obowiązujących przepisów. Brak jest transparentności w zakresie sposobu zgłaszania i prezentacji kandydatur na ich członków oraz sposobu prowadzenia głosowań dotyczących ich wyboru. W praktyce o ich powołaniu decyduje Dyrektor Generalny WHO. Rekomendacje tworzone przez te ciała są często automatycznie powielane przez administrację państw-stron, a także wytyczają kierunki rozwoju prawa międzynarodowego. To oznacza, że w opracowywaniu stanowisk organizacji nie uczestniczą bezpośrednio państwa-strony, a bliżej nieokreślone grupy ekspertów.

Eksperci z Instytutu Arche zwracają uwagę na znaczenie stałego monitoringu rozwiązań proponowanych przez WHO.  Wskazują też na potrzebę stałego zaangażowania państw członkowskich organizacji oraz państw-stron FCTC na rzecz transparentności i rzetelności prac nad projektowanymi zmianami prawnymi oraz tworzonymi wytycznymi.

W planowaniu przyszłych rozwiązań kluczową rolę odgrywa również Komisja Europejska, która reprezentuje państwa członkowskie na forum COP 10 WHO FCTC w Panamie. Dlatego tak istotny jest jej mandat negocjacyjny, dyskutowany w chwili obecnej. Kontrowersje budzi możliwość ustalenia mandatu negocjacyjnego z pominięciem zasady jednomyślności oraz możliwość dopuszczenia jego zmiany przez negocjatorów już w toku prowadzonych rozmów. 

Pełen tekst raportu opracowanego przez ekspertów Instytutu Badań nad Prawem i Medycyną Arche jest dostępny na jego stronie internetowej.  

źródło: Arche

Instytut Zdrowia i Demokracji, we współpracy z Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS), przeprowadził szczegółowe badanie dotyczące nałogu nikotynowego Polaków. Raport „Polacy o swoim nałogu nikotynowym. Badanie opinii publicznej” przedstawia analizę odczuć i postaw 2500 respondentów, którzy wcześniej przez minimum rok palili papierosy, a następnie zastąpili je tzw. podgrzewaczami tytoniu.
Badanie zrealizowały niezależnie od siebie dwa instytuty badawcze: Pollster – specjalizujący się w badaniach wykorzystujących nowe technologie oraz IQS Think Forward sp. z o.o., lider badań online w Polsce. Instytuty pracowały na dwóch odrębnych i reprezentatywnych grupach, po 1250 osób każda. Głównym koordynatorem zespołu ekspertów oraz autorem ankiet badawczych był dr hab. Janusz Sytnik-Czetwertyński z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP).

82% respondentów uznało za korzystną swoją decyzję o zaprzestaniu palenia papierosów i przejściu na podgrzewacze

Zespół ekspercki Instytutu Zdrowia i Demokracji już od niemal 3 lat realizuje projekt „Polska bez papierosów”, który uświadamia potrzebę wyeliminowania palenia papierosów z przestrzeni publicznej w Polsce. W okrągłą 10. rocznicę powołania Instytutu powstała idea przeprowadzenia szeroko zakrojonego badania opinii publicznej oraz przygotowania raportu eksperckiego „Polacy o swoim nałogu nikotynowym. Badanie opinii publicznej”. To pierwsze na polskim rynku badanie przeprowadzone na tak szeroką skalę, szczegółowo analizujące postawy i odczucia osób, które porównały wpływ palenia papierosów i korzystania z podgrzewaczy tytoniu na ich zdrowie.

„To nasz wkład do debaty o kluczowych dla polskiego zdrowia publicznego kwestiach. To również mocne zaakcentowanie przez nasz Instytut ważnych społecznie tematów, związanych z poprawą efektywności systemu ochrony zdrowia, ograniczania ryzyk zdrowotnych, a także potrzeb artykułowanych przez środowiska pacjentów, lekarzy POZ i specjalistów, którzy na co dzień dostrzegają katastrofalne skutki zdrowotne, finansowe i społeczne epidemii palenia papierosów. Nie ma dziś, dosłownie i w przenośni, bardziej palącego problemu do zaadresowania, skoro po papierosa każdego dnia sięga już niemal co trzeci dorosły Polak” – mówi Grzegorz Ziemniak z Instytutu Zdrowia i Demokracji, koordynator projektu „Polska bez papierosów”.

W raporcie „Polacy o swoim nałogu nikotynowym…” uwzględnione zostały rzeczywiste odczucia i opinie respondentów palących papierosy i używających podgrzewaczy tytoniu.

„Analiza doświadczeń innych krajów w walce z paleniem, dyskusje i debaty z ostatnich lat z ekspertami oraz decydentami, a przede wszystkim brak podobnych danych i badań w przedmiotowej materii – skłoniły nas do pozyskania twardych, rzetelnych danych. Chcieliśmy zrozumieć, jakie są motywacje, odczucia i opinie statystycznego palacza, który zdecydował się zastąpić papierosa najbliższym dla niego zamiennikiem, czyli podgrzewaczem tytoniu. Włączenie do publicznej dyskusji bezpośrednich doświadczeń i odczuć Polaków, którzy mają perspektywę używania nikotyny w obydwu tych formach – jak zresztą się okazało, radykalnie inaczej przez nich ocenianych – jest wymiarem, którego wyraźnie nam w dyskusji brakowało” – dodaje Grzegorz Ziemniak.

44% respondentów uznało, że głównym motywem ich przejścia na podgrzewacze była chęć ograniczenia palenia

Przygotowanie metody badania, ankiet oraz opracowania wyników w formie raportu Instytut zlecił ekspertowi Szkoły Zdrowia Publicznego, Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego dr hab. Januszowi Sytnikowi-Czetwertyńskiemu:

„Badanie wypełnia istotną lukę w dotychczasowych, burzliwych dyskusjach dotyczących szkodliwości nowych form wyrobów nikotynowych. Brakowało dotąd perspektywy samych konsumentów tychże wyrobów” – mówi dr hab. Janusz Sytnik-Czetwertyński z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, profesor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, główny koordynator zespołu ekspertów i autor ankiet badawczych.

Połowa respondentów deklaruje, że decyzja o przejściu z papierosów na podgrzewacze jest ich świadomym etapem do wyjścia z nałogu lub częścią szerszego planu wyjścia z nałogu i zmian w stylu życia

Zastosowana metodologia badawcza i podwójna weryfikacja badań, przeprowadzonych przez różne pracownie badawcze, mogą stanowić kolejny argument przemawiający za szerszym stosowaniem strategii ograniczania szkód zdrowotnych będących skutkiem palenia papierosów w Polsce. Opinia publiczna, ale przede wszystkim – decydenci otrzymują wraz z badaniem twarde dane, pozwalające projektować nowe polityki zdrowia publicznego, zwiększające szansę na wyeliminowanie papierosów z przestrzeni publicznej nad Wisłą.

„Jesteśmy przekonani, że zarówno sam raport, jak i dane z tego badania, okażą się silnym impulsem do stworzenia krajowego i publicznie dostępnego w Polsce systemu, który pozwoli ocenić toksyczność i sklasyfikować szkodliwość wyrobów tytoniowych, w odniesieniu do papierosa jako produktu referencyjnego, który nadal pozostaje najbardziej rozpowszechnionym produktem wśród palaczy. Dopuszczanie do obrotu wszelkich wyrobów nikotynowych powinno odbywać się na podstawie procedury rejestracyjnej oraz badań laboratoryjnych, prowadzonych przez instytucje krajowe. Tak jak ma to miejsce obecnie w wielu innych krajach, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, które dostarczają nam modelowych regulacji w tym zakresie” – mówi Grzegorz Ziemniak z Instytutu Zdrowia i Demokracji.

Celem porównania przez respondentów odczuć co do stosowania urządzeń alternatywnych z odczuciami towarzyszącymi paleniu papierosów zespół ekspertów wybrał tzw. podgrzewacze tytoniu z kilku powodów. Po pierwsze – to urządzenia dostępne w najbardziej wystandaryzowanym asortymencie. Na polskim rynku dostępnych jest jedynie kilka wariantów takich urządzeń. Uwzględnienie w badaniu rodziny tzw. e-papierosów byłoby niemiarodajne z uwagi na nieznaną liczbę urządzeń dostępnych w Polsce i niezliczoną potencjalną liczbę możliwych kombinacji płynów (e-liquidów) z nikotyną do waporyzacji. Zawężenie wyboru do węższej i wystandaryzowanej rodziny podgrzewaczy tytoniu stwarzało lepszą i klarowniejszą świadomość co do produktów używanych przez respondentów, zwiększając wiarygodność wyników badań. Po drugie należy podkreślić, iż podgrzewacze tytoniu są urządzeniami elektronicznymi podgrzewającymi wkłady zawierające rozdrobniony tytoń, a więc są najbliższym zamiennikiem dla papierosa.

Cały raport dostępy jest na stronie Instytutu Zdrowia i Demokracji, pod adresem: http://izid.pl/pdf/IZiD_Badanie_opinii_2023.pdf 


Dodatkowe informacje

Badanie

Badanie „Polacy o swoim nałogu nikotynowym – Badanie opinii publicznej” przeprowadzono metodą CAWI na dwóch niezależnych grupach, w każdej po 1250 osób. Zastosowano technikę pytań porównawczych dla uzyskania efektu maksymalnej wiarygodności badanych odczuć ankietowanych.

Założeniem badania było stworzenie warunków umożliwiających pobranie opinii od użytkowników w sposób bezstronny i wiarygodny. Biorąc to pod uwagę, przekazano kwestionariusz ankiety dwóm niezależnym pracowniom badawczym, których zadaniem było jednoczesne przeprowadzenie badań (na dwóch odmiennych, równie obszernych grupach reprezentatywnych, po 1250 osób każda). W ten sposób uzyskano efekt tzw. krzyżowej, statystycznej wiarygodności dla wyników obu grup.

„Polacy o swoim nałogu nikotynowym – Badanie opinii publicznej”

Wydawca: Instytut Zdrowia i Demokracji

Autorzy raportu:

dr hab. Janusz Sytnik-Czetwertyński, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego

prof. dr hab. Andrzej Matyja, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

prof. dr hab. Katarzyna Koziak, Warszawski Uniwersytet Medyczny

dr hab. Magdalena Kozela, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

dr Małgorzata Witusiak-Kaleta, Katolicki Uniwersytet Lubelski


Instytut Zdrowia I Demokracji

Instytut Zdrowia i Demokracji (IZiD) to istniejąca od 2013 r. grupa ekspercka działająca i oferująca unikatowe kompetencje, wiedzę i relacje w sektorach ochrony zdrowia, przemysłu farmaceutycznego, wyrobów medycznych, świadczeń specjalistycznych.

IZiD to także platforma wymiany wiedzy, opinii i poglądów w obszarze wspierania polityk publicznych, która jest podstawą działań w zakresie edukacji, dialogu, podnoszenia świadomości wagi zdrowia w percepcji społecznej i politycznej.

IZiD jest wydawcą codziennego biuletynu FlashBrief24 podsumowującego najważniejsze wydarzenia i zapowiedzi, a także cenionego przez branżę healthcare i pharma cotygodniowego, szytego na miarę biuletynu informacyjnego MarketBrief trafiającego do indywidualnych, oryginalnych adresatów, w tym do kluczowych osób decydujących o polityce zdrowotnej państwa.

 

Źródło informacji: Instytut Zdrowia i Demokracji, PAP mediaroom

Palacze tytoniu tracą średnio około 10 lat życia w porównaniu z osobami, które nigdy nie paliły – wynika z opublikowanej przez Biuro Analiz Sejmowych „Opinii dotyczącej stanu epidemii nałogu papierosowego w Polsce, jego aspektów ekonomiczno-społecznych i perspektyw wyjścia” autorstwa prof. dr hab. Andrzeja M. Fala z Collegium Medicum Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, prezesa Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego. Ale to nie wszystkie skutki nikotynizmu.
Prof. Andrzej M. Fal szacuje, że uzależnienie od palenia papierosów kosztuje Polskę ponad 90 mld zł rocznie. Palacze obciążają budżet bezpośrednio (leczenie, diagnostyka, leki, zabiegi, pobyt w szpitalu) na kwotę około 50 mld zł i pośrednio, przez zmniejszoną aktywność zawodową, na kwotę około 42 mld zł. W Polsce pali 8 milionów osób, co stanowi około 29 proc. dorosłej populacji.

„Co roku notujemy u nas średnio 2 miliony zachorowań związanych z paleniem. Gdybyśmy, wzorem państw takich jak Szwecja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia czy ostatnio Czechy, zastosowali bardziej pragmatyczne podejście w zwalczaniu tego nałogu, uniknęlibyśmy nawet 750 tysięcy przypadków takich zachorowań w skali roku – tłumaczy prof. Andrzej M. Fal.

Jego zdaniem oszczędność w budżecie wyniosłaby wówczas 26 mld zł. 

„Taki efekt dałaby u nas kombinacja zintensyfikowanej edukacji, nikotynowych terapii zastępczych z celowanym rozszerzeniem strategii redukcji szkód o nikotynizm, czyli tzw. terapia pomostowa, w której nałogowi palacze zamiast papierosa używają jego substytutów” – tłumaczy profesor 

Oprócz absencji pracowników palących papierosy, której skutki są oczywiste, występuje również problem związany z efektywnością w pracy chorej osoby. Pracownik jest wtedy mniej wydajny, szybciej się męczy, mniej dokładnie wykonuje obowiązki zawodowe. To również generuje negatywny efekt ekonomiczny.  

Jedną z form zmniejszenia kosztów nałogu palenia – zdaniem profesora – jest ciągłe informowanie społeczeństwa o szkodliwości palenia połączone z rozszerzoną, konsekwentną, trwającą od dzieciństwa edukacją prozdrowotną, promocją zdrowego stylu życia. 

„Przede wszystkim należy uświadomić ludzi, że nie ma zdrowej formy palenia – wszystkie papierosy i ich substytuty są szkodliwe dla człowieka. Natomiast ta szkodliwość jest stopniowalna. Wiemy, że to papieros jest najbardziej ryzykowny dla zdrowia. Niektóre jego substytuty mogą więc pomóc w ograniczeniu szkodliwości palenia” – podkreśla Andrzej M. Fal. 

Polska osiągnęła w walce z nałogiem palenia bardzo dobre wyniki, stosując przez 20 lat politykę antypapierosową – z ponad 40 proc. populacji palących mężczyzn i prawie 30 proc. populacji kobiet na przełomie lat 90., odsetek palaczy w społeczeństwie spadł do około 20 proc. 

„Otrzeźwiły nas dopiero dane Polskiej Akademii Nauk z wiosny tego roku, z których wynika, że dziś w Polsce pali ponad 30 proc. mężczyzn i 28 proc. kobiet. To dramatycznie więcej niż donosiły raporty jeszcze dwa lata temu” – mówi prof. Andrzej M. Fal.

Jego zdaniem wzrost liczby palaczy w Polsce wynika z tego, że zbyt mocno uwierzyliśmy w sukces w walce z nałogiem palenia.

„Rzeczywiście mieliśmy sukces, w który się zapatrzyliśmy i uznaliśmy, że jesteśmy już tak dobrzy, że nic więcej nie trzeba robić. Uciekły nam już nie tylko takie kraje jak Szwecja czy Wielka Brytania, egzekwujące profilaktykę antynikotynową od dziesięcioleci. Niepokoić powinno nas to, że powoli uciekają nam też państwa bliższe nam geograficznie i kulturowo, jak np. Czechy czy niedawno Bułgaria. One też wybrały już drogę pragmatyzmu” – podkreśla Andrzej M. Fal. 

Profesor rozróżnia dwa podejścia w polityce antynikotynowej: purystyczne (ortodoksyjne), opowiadające się za koniecznością całkowitego rzucenia palenia oraz pragmatyczne – dopuszczające substytuty, jako środki przez część ekspertów uznawane za mniej szkodliwe dla palacza niż papierosy (jeśli ktoś nie może lub nie zamierza całkowicie rozstać się z nałogiem). I dodaje, że on sam należy do pragmatyków.

„Puryzm i ortodoksja do niczego dobrego nie prowadzą. Potrzebny jest złoty środek” – mówi Andrzej M. Fal.

Przy czym wskazuje, że każdy nowy produkt na rynku tytoniowym – e-papierosy, podgrzewacze, saszetki nikotynowe i snusy (używka na bazie tytoniu) – jest szkodliwy i ma swoje wady. Profesor podaje przykład e-papierosów, które z założenia miały zredukować ryzyko wynikające z palenia papierosów, a same stały się problem, ponieważ zaczęły je stosować dzieci.

„Każdy z tych produktów musi podlegać restrykcjom, jakie dotyczą tradycyjnych papierosów. Nie może być sprzedawany osobom młodocianym i nie można go reklamować ani eksponować w witrynach sklepowych, na stacjach benzynowych, żeby skusić niepalącego” – mówi profesor. 

Ideałem byłoby – zdaniem profesora – definiować substytuty papierosów, jako „techniki postępowań skierowane do osób palących, chorujących z tego powodu i nie mogących zerwać z nałogiem”. 

Z opracowanej przez profesora Fala „Opinii dotyczącej stanu epidemii nałogu papierosowego w Polsce, jego aspektów ekonomiczno-społecznych i perspektyw wyjścia” wynika, że z papierosową epidemią najskuteczniej w całej UE walczy dzisiaj Szwecja. Odsetek osób palących papierosy sięga tam 5,6 proc. społeczeństwa. To blisko 5-krotnie mniej niż wynosi średnia UE i blisko 6-krotnie mniej niż w Polsce. 

„Sukces wynika z tego, że Szwedzi pracują równie ciężko, jak myśmy pracowali, tylko że oni nie odpuścili. Mniej więcej dziesięć lat temu odsetek palących w Szwecji i w Polsce był podobny. W tej chwili te wartości się rozjechały. Szwedzi więcej włożyli w edukację, w ten prawdziwy, podstawowy mechanizm prewencji” – tłumaczy profesor. 

Jego zdaniem szwedzkie osiągnięcia w walce z nałogiem tytoniowym wynikają także z dopuszczenia pewnych substytutów. 

„Substytuty wyparły tam papierosa. Szwecja nie jest dziś wolna od uzależnienia nikotynowego, Szwecja jest wolna od dymu, od papierosa. Przed nimi drugi etap walki właśnie z tymi pozostałościami, jakimi są substytuty” – tłumaczy Andrzej M. Fal.

I przypomina, że Szwedzi mają najniższy odsetek zachorowań na raka w Europie, w tym najniższy odsetek zachorowań na raka dróg oddechowych. 

„To potwierdza, że musimy znaleźć równowagę między purystami i pragmatykami. A na pewno powinny się znaleźć pieniądze na badania substytutów papierosów. Żebyśmy wiedzieli, w jakim stopniu są one szkodliwe w porównaniu z papierosem i przestali się przerzucać argumentami niepopartymi rzetelnymi wynikami – dodaje profesor.

Dane Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) podają, że na świecie rocznie z powodu palenia tytoniu umiera ok. 8,2 miliona osób, w tym 1 milion z powodu palenia biernego. WHO uznaje wszystkie tytoniowe wyroby za szkodliwe dla zdrowia i nawołuje m.in. do wdrożenia całkowitego zakazu ich reklamy w jakiejkolwiek formie, powszechnego poradnictwa dla uzależnionych, także za pomocą bezpłatnych dla dzwoniących po pomoc linii telefonicznych oraz ewentualnego wsparcia zdecydowanych na zaprzestanie używania tytoniu okresową nikotynową terapią zastępczą.

Źródło: PAP MediaRoom

Światowy Dzień Bez Tytoniu, obchodzony 31 maja, to doskonała okazja do zwrócenia uwagi na wpływ e-papierosów na zdrowie. W ostatnich latach coraz większy odsetek osób, dążących do zerwania z tradycyjnym paleniem, decyduje się sięgać po e-papierosy. Te urządzenia, znane również jako e-papierosy lub elektroniczne papierosy, wciąż cieszą się większą tolerancją społeczną i postrzegane są jako „mniej szkodliwe” alternatywy. W Światowym Dniu Bez Tytoniu warto zastanowić się nad tym, czy e-papierosy są rzeczywiście bezpieczną alternatywą. Przyjrzenie się temu zagadnieniu z perspektywy eksperta, dr. hab. n. med. Piotra Buszmana, prof. nadzw., Grupa American Heart of Poland może pomóc nam podjąć świadome decyzje dotyczące naszego zdrowia.

Główne różnice między tymi dwoma rodzajami palenia
Tradycyjne papierosy zawierają szereg szkodliwych substancji chemicznych, takich jak smoła, benzen, cyjanowodór i inne toksyny. E-papierosy również zawierają różne substancje chemiczne m.in. płyn z nikotyną, glikolem propylenowym, glicerolem i aromatami. Tradycyjne papierosy produkują dym i intensywny zapach, natomiast E-papierosy nie produkują dymu, ale wytwarzają parę – mówi dr hab. n. med. Piotr Buszman, prof. nadzw., Grupa American Heart of Poland.
Inna forma tego samego uzależnienia

E-papierosy często są wybierane przez palaczy jako „mniej szkodliwy” zastępnik dla tradycyjnych papierosów, który ma pomóc w przetrwaniu zerwania z nałogiem. Często jednak efektem takiej zamiany nie jest wcale faktycznie całkowite rzucenie palenia, a jedynie przestawienie się z jednej formy używki na drugą. 
Nie zapominajmy, że e-papierosy również zawierają nikotynę, która jest substancją uzależniającą. Zamiana zwykłego papierosa na jego elektroniczny substytut bez jakiegokolwiek planu odejścia od palenia będzie dalszym trwaniem w nałogu – zaznacza kardiolog American Heart of Poland. 
E-papierosy modne wśród młodzieży

Liczba palących w Polsce szacowana jest na ok. 8 milionów, a w skali globalnej jest to blisko 1,3 miliarda. Coraz większy odsetek w tym gronie stanowią osoby sięgające po e-papierosy. Według badań Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce po e-papierosy sięga już co czwarty nastolatek, co sprawia, że nasz kraj znajduje się w pierwszej piątce krajów o najwyższym odsetku palących nieletnich w Europie. Częstotliwość stosowania e-papierosów wśród osób w wieku 15-18 lat jest przy tym znacznie większa niż w przypadku tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Jak podkreśla Piotr Buszman, jedno z bardzo istotnych zagrożeń stanowią właśnie moda i większe przyzwolenie społeczne dla e-papierosów.
W efekcie może się okazać, że skala palenia papierosów elektronicznych będzie przewyższać liczbę osób palących wyroby „tradycyjne”, a lekarze będą mieć do czynienia z całą rzeszą młodych ludzi, którzy już od nastoletnich lat systematycznie dostarczają do swojego organizmu nikotynę i inne szkodliwe substancje. A warto przy tym zauważyć, że badania nad wpływem długoterminowego użytkowania e-papierosów na zdrowie nadal są prowadzone – przestrzega specjalista American Heart of Poland. 
Zabójstwo dla serca
Palenie papierosów w pierwszej kolejności kojarzone jest z chorobami układu oddechowego. Ma ono jednak negatywny wpływ również na wiele innych narządów – w tym m.in. na serce. 
Dla naszego układu krążenia szkodliwa jest już sama nikotyna, którą zawierają zarówno klasyczne papierosy jak i te elektroniczne. Substancja ta podnosi ciśnienie, uszkadza naczynia krwionośne i śródbłonek, może także powodować destabilizację blaszki miażdżycowej. A pamiętajmy przy tym, nikotyna nie jest jedyną szkodliwą substancją, jaką zawierają e-liquidy – wyjaśnia Piotr Buszman, kardiolog inwazyjny.
Palenie tytoniu jest jednym z głównych czynników ryzyka rozwoju chorób serca, takich jak choroba wieńcowa, zawał serca, miażdżyca i nadciśnienie tętnicze. 
Substancje chemiczne obecne w dymie tytoniowym, takie jak nikotyna, tlenek węgla i inne toksyny, powodują uszkodzenie naczyń krwionośnych, prowadzące do zwężenia tętnic i ograniczenia przepływu krwi do serca. Długotrwałe palenie tytoniu prowadzi do uszkodzenia ścian naczyń krwionośnych, powodując ich stwardnienie i zmniejszenie elastyczności. To może prowadzić do zwiększonego ciśnienia krwi i rozwoju nadciśnienia tętniczego, co stanowi główny czynnik ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Ponadto palenie tytoniu może powodować zaburzenia rytmu serca, takie jak migotanie przedsionków i tachykardia. Nikotyna zawarta w papierosach może wpływać na impulsy elektryczne w sercu, co prowadzi do nieregularnego bicia serca – dodaje kardiolog.
Ważne jest, aby zauważyć, że te szkodliwe efekty palenia tytoniu na serce mogą być zmniejszane lub odwracane, jeśli osoba zdecyduje się rzucić palenie. Zaprzestanie palenia tytoniu jest kluczowym krokiem w ochronie zdrowia serca i zmniejszeniu ryzyka chorób serca.
źródło: Grupa American Heart of Poland