Medicalpress

Leki stosowane w leczeniu otyłości i cukrzycy zaczynają wpływać na rynek daleko poza gabinetami lekarskimi i aptekami. Osoby przyjmujące preparaty z grupy GLP-1 jedzą mniej, częściej wybierają mniejsze porcje i zwracają większą uwagę na zawartość białka. Dla branży spożywczej to sygnał, że wraz ze spadkiem apetytu milionów konsumentów może zmienić się również model biznesowy oparty przez lata na coraz większych porcjach, przekąskach i dodatkowych produktach. Do nowej rzeczywistości dostosowuje się nawet McDonald’s.

Jeszcze kilka lat temu dyskusja o semaglutydzie czy tirzepatydzie była przede wszystkim dyskusją medyczną. Dziś GLP-1 stają się również zjawiskiem ekonomicznym. W Stanach Zjednoczonych około 10 proc. dorosłych przyjmuje obecnie leki z tej grupy – wynika z danych przytoczonych przez McDonald’s podczas Investor Day we wrześniu 2026 roku. Firma uważnie obserwuje, co ta grupa klientów robi po wejściu do restauracji.

– 84 proc. gospodarstw domowych, w których są użytkownicy GLP-1, odwiedza McDonald’s. To szansa – mówiła inwestorom Skye Anderson, prezes McDonald’s USA.

Fast food w epoce mniejszego apetytu

Według Anderson osoby stosujące leki na otyłość i cukrzycę sięgają w McDonald’s m.in. po Chicken McNuggets, Filet-O-Fish czy Happy Meals. Firma dostrzega jednak zainteresowanie jedzeniem, które zapewnia sytość bez konieczności spożywania dużej porcji. Dlatego rozważa rozwinięcie oferty bardziej skoncentrowanej na białku, m.in. o sałatkowe miski z kurczakiem, grillowanego kurczaka czy jajka.

Nie chodzi wyłącznie o chwilową modę. GLP-1 zmieniają fizjologię apetytu, a wraz z nią zachowania konsumentów. Leki z tej grupy zwiększają uczucie sytości i ograniczają spożycie energii. W przypadku części pacjentów oznacza to, że dotychczasowa restauracyjna logika „więcej za niewiele więcej” zaczyna tracić atrakcyjność.

Badania Circana pokazują, że użytkownicy GLP-1 nie tyle całkowicie rezygnują z restauracji, ile zmieniają sposób zamawiania. Wybierają więcej dań głównych, a mniej dodatków, przekąsek i pieczywa. Z kolei według National Restaurant Association częstymi zmianami są mniejsze porcje, wybór produktów bogatszych w białko oraz większa ilość warzyw.

Mniej chipsów, słodyczy i fast foodów

Skalę zmiany dobrze pokazują dane dotyczące zakupów spożywczych. Badacze z Cornell University połączyli informacje o stosowaniu GLP-1 z rzeczywistymi transakcjami gospodarstw domowych. Wyniki opublikowano w „Journal of Marketing Research”.

W ciągu sześciu miesięcy od rozpoczęcia terapii gospodarstwa domowe ograniczały wydatki na żywność w sklepach średnio o 5,3 proc. W gospodarstwach o wyższych dochodach spadek przekraczał 8 proc. O około 8 proc. zmniejszały się również wydatki w restauracjach szybkiej obsługi, w tym fast foodach i kawiarniach.

Największe spadki dotyczyły kalorycznej, wysoko przetworzonej żywności. Wydatki na słone przekąski zmniejszały się o około 10 proc., a wyraźne spadki obserwowano również w przypadku słodyczy, wypieków i ciastek. Nieliczne kategorie notowały wzrosty należały do nich m.in. jogurty, świeże owoce i batony odżywcze.

Nowsze badania konsumenckie PwC pokazują podobny kierunek. W 2026 roku już 21 proc. badanych amerykańskich gospodarstw domowych deklarowało obecność aktualnego użytkownika GLP-1. Wydatki na zakupy spożywcze były w tej grupie niższe, a konsumenci przesuwali je m.in. z przekąsek, słodzonych napojów i alkoholu w stronę świeżych produktów, białka i suplementów.

Białko staje się nowym polem walki o klienta

Dlaczego McDonald’s mówi akurat o białku?

Pacjent stosujący GLP-1 może spożywać znacznie mniej jedzenia, dlatego znaczenie ma nie tylko liczba kalorii, ale również jakość tego, co znajduje się w mniejszej porcji. Podczas redukcji masy ciała tracona jest bowiem nie tylko tkanka tłuszczowa, ale również część beztłuszczowej masy ciała. Zbyt mała podaż białka przy silnie ograniczonym apetycie może dodatkowo utrudniać zachowanie masy mięśniowej.

Wspólne stanowisko American College of Lifestyle Medicine, American Society for Nutrition, Obesity Medicine Association i The Obesity Society wskazuje więc na konieczność zwracania uwagi na odpowiednią podaż białka. Eksperci zaznaczają jednocześnie, że samo zwiększenie ilości białka nie wystarcza do ochrony mięśni – istotny jest także trening oporowy. Preferowane źródła to m.in. ryby, jaja, nabiał, rośliny strączkowe czy chudy drób.

To ważne zastrzeżenie w kontekście nowej marketingowej mody. Napis „high protein” nie sprawia automatycznie, że produkt staje się optymalnym wyborem dla osoby leczonej z powodu otyłości.

Big Food już znalazł nowego klienta

McDonald’s nie jest pierwszą firmą, która zauważyła zmianę. Nestlé już w 2024 roku wprowadziło w USA markę Vital Pursuit stworzoną z myślą m.in. o osobach stosujących leki GLP-1. Mrożone dania mają mniejsze, dopasowane do apetytu porcje, zwiększoną zawartość białka, błonnika i wybranych składników odżywczych.

W 2026 roku koncern nadal rozwija produkty adresowane do tej grupy konsumentów. Inni producenci również próbują zagospodarować nową kategorię – pojawiają się produkty oznaczane jako „GLP-1 friendly”, mniejsze porcje oraz żywność eksponująca zawartość białka i błonnika.

Badania ekonomiczne sugerują, że nie jest to wyłącznie marketingowa intuicja. Analiza opublikowana w 2026 roku w „Food Policy” wskazuje, że stosowanie GLP-1 może zwiększać gotowość konsumentów do płacenia za część produktów białkowych.

Rynek dostał więc dość czytelny sygnał: jeśli klient zjada mniej, trzeba sprawić, aby właśnie tę mniejszą porcję kupił od konkretnej marki.

Czy „GLP-1 friendly” znaczy zdrowe?

Dostosowanie wielkości porcji czy zwiększenie zawartości białka może odpowiadać realnym potrzebom osób, których apetyt podczas leczenia znacząco się zmniejszył. Nie oznacza to jednak, że każdy produkt reklamowany w kontekście GLP-1 jest automatycznie zdrowy.

W USA określenie „GLP-1 friendly” nie stanowi regulowanej przez FDA kategorii żywności. Eksperci zwracają uwagę, że konsument powinien patrzeć na cały skład i wartość odżywczą produktu, a nie wyłącznie na hasło marketingowe czy zawartość białka. Część żywności kierowanej do tej grupy nadal może zawierać dużo sodu, tłuszczu czy kalorii.

Także zalecenia dla pacjentów nie sprowadzają się do „jedz więcej białka”. Obejmują odpowiednią jakość diety, warzywa i owoce, błonnik, nawodnienie oraz dostosowanie posiłków do tolerancji leczenia. Przy nudnościach zaleca się m.in. unikanie bardzo tłustych i smażonych potraw.

Dlatego wysokobiałkowa kanapka czy porcja kurczaka w restauracji może być elementem diety, ale nie staje się przez samą zawartość białka produktem „leczniczym” ani koniecznym dodatkiem do farmakoterapii.

Ozempic zmienia więcej niż obwód pasa

Przez dziesięciolecia duża część rynku spożywczego rozwijała się w kierunku zwiększania konsumpcji: większych opakowań, większych porcji, zestawów, przekąsek i dodatkowych produktów kupowanych między posiłkami. GLP-1 uderzają dokładnie w mechanizm, na którym ten model korzystał czyli apetyt.

PwC wylicza, że po 6–8 miesiącach stosowania GLP-1 wydatki gospodarstw domowych w restauracjach szybkiej obsługi spadają o 8,7 proc. Jednocześnie 35 proc. użytkowników oczekuje od restauracji mniejszych porcji za proporcjonalnie niższą cenę.

Dlatego 84 proc. gospodarstw domowych z użytkownikami GLP-1 odwiedzających McDonald’s jest dla firmy ważną informacją. Klienci nie zniknęli. Zmieniło się natomiast pytanie, jak sprzedać im posiłek, kiedy chcą zjeść mniej.

Odpowiedzią branży stają się białko, błonnik, mniejsze porcje i większa koncentracja składników odżywczych. To, co zaczęło się jako rewolucja w farmakologicznym leczeniu otyłości i cukrzycy, coraz wyraźniej staje się więc także rewolucją konsumencką.

I być może jednym z najbardziej wymownych dowodów jej skali jest to, że do ery GLP-1 swoje menu zaczyna dostosowywać największa sieć fast foodów na świecie.

Starzenie się organizmu ma związek m.in. ze stanami zapalnymi, skróceniem telomerów, uszkodzeniami mitochondriów czy zaburzeniami odżywiania komórek. Otyłość przyspiesza liczne spośród tych procesów – wynika z przeglądu badań.

Otyłość nie tylko utrudnia życia i pogarsza bieżące zdrowie, ale też aktywnie przyspiesza proces starzenia się organizmu – twierdzą naukowcy z Sichuan University i innych ośrodków z Chin, autorzy przeglądu badań opublikowanego w piśmie „Genes & Diseases”.

Publikacja po pierwsze wskazuje, że starzenie się jest napędzane przez liczne procesy biologiczne, m.in. przewlekły stan zapalny, skracanie telomerów, zaburzenia funkcjonowania mitochondriów, niestabilność genomu, zaburzenia homeostazy białek, wyczerpywanie się puli komórek macierzystych oraz zaburzenia wykrywania składników odżywczych.

Otyłość, jak informują naukowcy, wydaje się nasilać wiele z tych procesów, co sugeruje, że może przyspieszać biologiczne starzenie się, a nie tylko niezależnie zwiększać ryzyko chorób.

Podkreślają, że jeden z najsilniejszych związków dotyczy chronicznych, słabych stanów zapalnych. Wynikają one z tego, że do tkanki tłuszczowej naciekają komórki układu odpornościowego, produkujące cytokiny prozapalne. Powoduje to z kolei przewlekły stan zapalny w całym organizmie, sprzyjający insulinooporności, zaburzeniom metabolicznym, chorobom sercowo-naczyniowym i uszkodzeniom tkanek. Przypomina to przewlekły stan zapalny związany z naturalnym starzeniem się – wyjaśniają eksperci.

Dowody naukowe wskazują przy tym, że utrata wagi może osłabić wspomniane szkodliwe procesy.

Według naukowców pozytywne zmiany stylu życia, takie jak ograniczenie kalorii w diecie i zwiększenie ilości aktywności fizycznej, a także leczenie farmakologiczne i chirurgia bariatryczna, wiążą się z poprawą funkcjonowania metabolicznego oraz obniżeniem poziomu biologicznych markerów związanych ze starzeniem.

Badacze omawiają także nowoczesne leki przeciw otyłości, w tym liraglutyd, semaglutyd, tirzepatyd i orlistat, pod kątem ich potencjalnego wpływu na wydłużenie życia w zdrowiu. Mają one zmniejszać stan zapalny, poprawiać funkcjonowanie mitochondriów, zwiększać aktywności wydłużającej telomery telomerazy i ograniczać stresu oksydacyjnego.

Źródło: Nauka w Polsce

Utrata masy ciała to dopiero pierwszy etap leczenia otyłości. Znacznie trudniejsze bywa utrzymanie osiągniętych efektów i uniknięcie ponownego przyrostu kilogramów po zakończeniu intensywnej terapii. Dane zaprezentowane podczas Europejskiego Kongresu Otyłości (ECO 2026) sugerują, że część pacjentów może utrzymać znaczną redukcję masy ciała także po zmianie leczenia lub zmniejszeniu dawki leków inkretynowych.
Wyniki dwóch badań późnej fazy – SURMOUNT-MAINTAIN oraz ATTAIN-MAINTAIN – przedstawiono podczas kongresu w Stambule i jednocześnie opublikowano odpowiednio w czasopismach The Lancet oraz Nature Medicine. Analizy dotyczyły osób, które wcześniej schudły kilkanaście lub kilkadziesiąt kilogramów dzięki intensywnej terapii agonistami inkretynowymi.

Najtrudniejszy etap leczenia otyłości: utrzymać efekt

Otyłość jest chorobą przewlekłą, a jednym z największych wyzwań pozostaje utrzymanie redukcji masy ciała po zakończeniu intensywnej fazy leczenia. Przerwanie terapii lub jej nagłe ograniczenie często wiąże się z ponownym przyrostem masy ciała, określanym potocznie jako efekt jo-jo.

Nowe badania miały odpowiedzieć na praktyczne pytanie: co dzieje się z pacjentami, którzy już schudli znacząco dzięki terapii GLP-1 lub GIP/GLP-1? Czy konieczne jest dalsze stosowanie najwyższych dawek leków, czy możliwe jest przejście na leczenie podtrzymujące bez utraty osiągniętych efektów?

Niższa dawka zamiast pełnej? Dane o tirzepatydzie

W badaniu SURMOUNT-MAINTAIN oceniano osoby żyjące z otyłością lub nadwagą z chorobami współistniejącymi, które przez 60 tygodni otrzymywały tirzepatyd w maksymalnej tolerowanej dawce (10 lub 15 mg tygodniowo).

Po zakończeniu tej fazy pacjentów przydzielono do trzech grup: kontynuujących leczenie w pełnej dawce, przechodzących na dawkę 5 mg lub otrzymujących placebo przez kolejne 52 tygodnie.

Wyniki wskazują, że osoby kontynuujące terapię w maksymalnej dawce utrzymały praktycznie całą wcześniejszą utratę masy ciała. Pacjenci, którzy przeszli na niższą dawkę 5 mg, również zachowali znaczną część efektu – odzyskując średnio około 5,6 kg po roku leczenia podtrzymującego.

Dla porównania, uczestnicy rozpoczynali badanie przy średniej masie ciała przekraczającej 112 kg, a po pierwszych 60 tygodniach terapii ważyli średnio około 89 kg.

Badacze wskazują, że wyniki mogą sugerować możliwość stopniowego zmniejszania intensywności leczenia u części pacjentów, choć utrzymanie pełnego efektu nadal najlepiej obserwowano przy kontynuacji maksymalnych dawek.

Tabletka po zastrzykach? Nowe dane o leczeniu podtrzymującym

Drugie badanie – ATTAIN-MAINTAIN – dotyczyło osób, które wcześniej schudły dzięki iniekcyjnym terapiom inkretynowym i osiągnęły stabilizację masy ciała. Naukowcy oceniali, czy możliwe jest utrzymanie efektów po przejściu na doustny agonista receptora GLP-1 – orforglipron.

Pacjenci wcześniej leczeni semaglutydem (Wegovy) po przejściu na doustny orforglipron odzyskali średnio jedynie około 0,9 kg masy ciała w ciągu roku. U osób wcześniej stosujących tirzepatyd (Zepbound) średni przyrost masy ciała wyniósł około 5 kg.

Według autorów badania może to wskazywać, że u części chorych możliwe jest przejście z intensywnej terapii iniekcyjnej na leczenie doustne bez utraty większości wcześniejszych korzyści terapeutycznych.

Jednocześnie badacze podkreślają, że leczenie podtrzymujące nie oznacza zakończenia terapii – raczej jej modyfikację w długoterminowym zarządzaniu chorobą przewlekłą.

Czym jest orforglipron i dlaczego budzi zainteresowanie

Orforglipron to doustny agonista receptora GLP-1 opracowany przez Eli Lilly. W 2026 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła lek do stosowania u dorosłych z otyłością lub nadwagą współistniejącą z chorobami związanymi z nadmierną masą ciała.

Lek przyjmowany jest raz dziennie i – w przeciwieństwie do części wcześniejszych doustnych terapii inkretynowych – może być stosowany bez ograniczeń dotyczących przyjmowania posiłków czy płynów.

Zatwierdzenie oparto m.in. na wynikach programu badań ATTAIN, w których wykazano istotną klinicznie redukcję masy ciała oraz poprawę części parametrów metabolicznych. W części analiz osoby stosujące najwyższe dawki traciły średnio około 10–12 proc. wyjściowej masy ciała.

Orforglipron badany jest również jako potencjalna terapia m.in. cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego, obturacyjnego bezdechu sennego, choroby tętnic obwodowych oraz innych schorzeń związanych z otyłością.

Autorzy badań prezentowanych podczas ECO 2026 podkreślają, że otyłość pozostaje chorobą wymagającą długoterminowego leczenia, a nowe wyniki należy interpretować jako możliwe strategie utrzymania efektów terapii, a nie sposób na całkowite zakończenie leczenia po osiągnięciu redukcji masy ciała.

Źródło: European Congress on Obesity (ECO) 2026; publikacje: The Lancet, Nature Medicine; materiały Eli Lilly dotyczące badań SURMOUNT-MAINTAIN i ATTAIN-MAINTAIN.
Leki takie jak semaglutyd czy tirzepatyd w ostatnich latach stały się jednym z najważniejszych narzędzi leczenia otyłości. Ich skuteczność w redukcji masy ciała jest dobrze udokumentowana, jednak coraz częściej pojawia się pytanie, co dzieje się z dietą pacjentów w trakcie terapii. Jedno z pierwszych badań analizujących rzeczywiste nawyki żywieniowe osób stosujących te leki sugeruje, że choć spożycie kalorii znacząco spada, może to wiązać się również z ryzykiem niedoborów składników odżywczych – zwłaszcza białka.
Mniej kalorii, ale też mniej składników odżywczych

Wyniki badania, które zostanie przedstawione podczas tegorocznego kongresu European Congress on Obesity (12–15 maja w Stambule), analizuje zachowania żywieniowe osób z nadwagą lub otyłością stosujących nową generację leków przeciwotyłościowych z grupy agonistów receptora GLP-1 oraz podwójnych agonistów GLP-1/GIP. Do tej grupy należą m.in. semaglutyd (sprzedawany m.in. jako Ozempic i Wegovy) oraz tirzepatyd (m.in. Mounjaro i Zepbound).

Autorzy badania – z zespołu badawczego zdrowia metabolicznego w IRCCS San Raffaele Hospital oraz Vita-Salute San Raffaele University w Mediolanie – przeanalizowali dane żywieniowe 332 dorosłych osób korzystających z aplikacji mobilnej monitorującej dietę z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Jak podkreśla dr Valentina Vinelli, główna autorka badania, skuteczność leków GLP-1 w redukcji masy ciała nie budzi dziś większych wątpliwości. Jednocześnie jednak pojawia się ważne pytanie o to, co dzieje się ze składem ciała podczas odchudzania. „Choć leki GLP-1 prowadzą do imponującej utraty masy ciała, wciąż trwa dyskusja, czy utracie tkanki tłuszczowej nie towarzyszy również istotna utrata masy mięśniowej. Jedno jest jednak powszechnie uznawane – ochrona masy mięśniowej powinna być centralnym celem każdego programu redukcji masy ciała” (tłum. red.).

Dlaczego białko staje się kluczowe

Utrzymanie zdrowej masy mięśniowej w dużej mierze zależy od odpowiedniej podaży białka oraz aktywności fizycznej, zwłaszcza ćwiczeń oporowych. Tymczasem mechanizm działania leków GLP-1 polega m.in. na nasilaniu uczucia sytości i zmniejszaniu łaknienia.

„Zdrowie mięśni zależy od wystarczającej podaży białka i regularnej aktywności fizycznej. U osób stosujących agonistów receptora GLP-1 zmniejszony apetyt może utrudniać pokrycie zapotrzebowania na białko, dlatego to, co jemy, staje się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej – zwłaszcza że zapotrzebowanie na białko jest zwykle wyższe u osób z otyłością oraz w trakcie aktywnej redukcji masy ciała” – wyjaśnia dr Vinelli (tłum. red.).

Badaczka podkreśla również, że zapotrzebowanie na białko powinno być zawsze indywidualizowane i wyrażane w gramach na kilogram skorygowanej masy ciała, a nie traktowane jako uniwersalna wartość dla wszystkich pacjentów.

Analiza tysięcy dni zapisów dietetycznych

Naukowcy przeanalizowali łącznie 5741 dni zapisów dietetycznych zebranych między lipcem 2025 a lutym 2026 r. Dane pochodziły z aplikacji mobilnej umożliwiającej rejestrowanie posiłków m.in. poprzez fotografowanie jedzenia, skanowanie kodów kreskowych oraz zapisy głosowe i tekstowe. Algorytmy rozpoznawania obrazu pozwalały automatycznie identyfikować składniki potraw i szacować zawartość kalorii, białka, węglowodanów i tłuszczów.

W analizie porównano 116 osób stosujących leki GLP-1 z grupą 216 osób, które takich terapii nie stosowały. Średni wskaźnik BMI wynosił odpowiednio 31,3 i 30,6 kg/m². Wśród użytkowników leków większość stosowała tirzepatyd (62 osoby), natomiast 25 osób przyjmowało semaglutyd. Pozostali uczestnicy byli zidentyfikowani jako użytkownicy GLP-1 na podstawie profilu w aplikacji, choć nie wszyscy rejestrowali poszczególne dawki.

Wyraźnie mniejsze spożycie energii

Analiza wykazała, że osoby stosujące leki GLP-1 spożywały średnio znacznie mniej kalorii niż uczestnicy nieprzyjmujący tych leków – około 1102 kcal dziennie w porównaniu z 1281 kcal.

Podobny spadek dotyczył wszystkich głównych makroskładników diety. U użytkowników leków GLP-1 średnie dzienne spożycie wynosiło:
Co istotne, proporcje makroskładników w diecie pozostały niemal identyczne w obu grupach. Oznacza to, że spadek spożycia dotyczył raczej ogólnej ilości jedzenia niż jakości diety.

Problem niedoboru białka

Najbardziej niepokojące wyniki dotyczyły podaży białka po przeliczeniu na kilogram masy ciała. W grupie stosującej leki GLP-1 średnia wynosiła zaledwie 0,6 g/kg dziennie. Tymczasem włoskie zalecenia żywieniowe rekomendują spożycie co najmniej 0,9 g białka na kilogram masy ciała. W badaniu aż 88 procent osób przyjmujących leki GLP-1 nie osiągało tego poziomu.

Co ciekawe, również w grupie niestosującej tych leków spożycie białka było niższe od zaleceń (0,7 g/kg), choć problem ten dotyczył mniejszej części uczestników – 69 procent. Dla porównania, dane z włoskiego krajowego badania konsumpcji żywności wskazują, że przeciętny dorosły Włoch spożywa około 1,1–1,2 g białka na kilogram masy ciała dziennie, czyli znacznie więcej niż minimalne zalecenia.

Częstsze pomijanie posiłków

Osoby przyjmujące leki GLP-1 znacznie częściej pomijały posiłki w ciągu dnia. Dotyczyło to:

Jak zauważają autorzy badania, pomijanie posiłków dodatkowo utrudnia równomierne rozłożenie podaży białka w ciągu dnia.

Redukcja masy ciała w codziennej praktyce

Wśród uczestników, którzy rejestrowali zmiany masy ciała, osoby stosujące leki GLP-1 schudły średnio o 2,2 kg, czyli około 2,5 proc. masy ciała. W grupie kontrolnej spadek wyniósł jedynie 0,2 kg.

Autorzy podkreślają jednak, że wyniki te odzwierciedlają raczej warunki rzeczywistego stosowania leków niż efekty obserwowane w badaniach klinicznych. W wielu przypadkach użytkownicy znajdowali się dopiero w fazie zwiększania dawki, a dane dotyczące przyjmowania leków były samodzielnie raportowane w aplikacji.

W niewielkiej grupie osób obserwowanych przez co najmniej trzy miesiące średnia redukcja masy ciała wynosiła już 7,3 proc., co zbliża się do wyników obserwowanych w randomizowanych badaniach klinicznych, gdzie po roku terapii spadek masy ciała często przekracza 10 proc.

Potrzeba wsparcia żywieniowego

Zdaniem autorów badania wyniki pokazują, że terapia farmakologiczna otyłości powinna być ściśle powiązana z monitorowaniem diety.

„Stosowanie leków GLP-1 w warunkach rzeczywistej praktyki klinicznej wiąże się z powszechnie występującym niedoborem białka oraz częstszym pomijaniem posiłków. Podkreśla to pilną potrzebę aktywnego monitorowania żywienia i indywidualnego doradztwa dietetycznego jako elementu leczenia otyłości, aby wspierać długoterminowe zdrowie pacjentów, a nie tylko redukcję masy ciała” – podsumowuje dr Vinelli (tłum. red.).

W kolejnych analizach badacze planują przyjrzeć się również spożyciu innych kluczowych składników odżywczych, takich jak witaminy, żelazo czy wapń, oraz sprawdzić, czy aplikacje mobilne monitorujące dietę mogą pomóc pacjentom utrzymać właściwe nawyki żywieniowe podczas terapii.

Źródło: European Association for the Study of Obesity; The News Medical Life Sciences 

Cukrzyca typu 2 i otyłość to dwa powiązane ze sobą wyzwania zdrowotne, które dotykają coraz większej liczby pacjentów na całym świecie. Podczas ostatniego Zjazdu Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego eksperci omówili najnowsze osiągnięcia w leczeniu tych schorzeń, podkreślając znaczenie nowoczesnych terapii, które nie tylko skutecznie obniżają poziom glukozy we krwi, ale również wspomagają redukcję masy ciała.
W centrum uwagi znalazły się leki z grupy analogów GLP-1, takie jak semaglutyd i liraglutyd, które wykazują podwójne działanie: poprawiają kontrolę glikemii oraz wspierają utratę masy ciała. Szczególnie obiecujący jest tirzepatyd, nowy lek łączący działanie GLP-1 i GIP, który w badaniach klinicznych wykazał znaczną skuteczność w redukcji poziomu HbA1c oraz masy ciała pacjentów z cukrzycą typu 2 i otyłością.

Nowe podejście do leczenia: kompleksowa opieka nad pacjentem

Eksperci podkreślili konieczność zmiany podejścia do leczenia cukrzycy typu 2 i otyłości, zalecając holistyczne podejście obejmujące nie tylko farmakoterapię, ale także edukację pacjenta, wsparcie psychologiczne oraz modyfikację stylu życia. Zwrócono uwagę na potrzebę indywidualizacji terapii oraz ścisłej współpracy między specjalistami różnych dziedzin medycyny.

Wnioski i rekomendacje