Medicalpress
Podczas briefingu prasowego, który odbył się 29 lipca 2025 r., prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, dr Łukasz Jankowski, przedstawił stanowisko samorządu lekarskiego w sprawie niespełnionych obietnic rządu dotyczących reform w ochronie zdrowia. W ostrym, ale merytorycznym wystąpieniu, przypomniał o kluczowych zobowiązaniach składanych przez Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Sprawiedliwości – i wyraził rozczarowanie ich brakiem realizacji.
„Usłyszeliśmy wiele obietnic. Wiele słów. Tymczasem te obietnice pozostały jedynie w sferze mamienia nas pewną poprawą, która się nie ziściła. Zamiast wdrożenia obiecanych rozwiązań – znów gra na czas. Nowe zespoły, nowi ludzie, te same pytania. A pacjent i lekarz nadal bez ochrony” – powiedział prezes NRL. Jak dodał, „dzisiejsza konferencja ma konkretną przyczynę – chcemy pokazać, co nam przez te prawie dwa lata obiecywano, a czego nie dotrzymano ze strony rządzących”.

Wśród najważniejszych niespełnionych postulatów środowiska lekarskiego wskazano m.in. wprowadzenie tzw. klauzuli wyższego dobra, systemu no fault oraz reformy procesu refundacji leków. „Nie było spotkania w Ministerstwie Zdrowia, nie było spotkania w Ministerstwie Sprawiedliwości, na którym nie obiecywano by nam wprowadzenia klauzuli wyższego dobra” – zaznaczył Jankowski, przywołując kolejne przekładane terminy – od czerwca 2024, przez koniec 2024 roku, po wiosnę 2025. „Wiosną 2025 roku powołano w Ministerstwie Zdrowia zespół, który od nowa zaczął przyglądać się zapisom klauzuli wyższego dobra. (…) Systemu no fault do dziś nie mamy, nie mamy nawet realnej dyskusji o tym systemie”.

Podobne rozczarowanie dotyczy postulatu automatyzacji refundacji leków. „Od pierwszego dnia nowego rządu byliśmy informowani, że trwają prace nad automatyzacją procesu refundacji. (…) Automatyzacji procesu refundacji do tej pory się nie doczekaliśmy, co jest ogromnym problemem i dla lekarzy, i dla pacjentów” – mówił Jankowski. Przypomniał również o niespełnionej obietnicy wynagrodzenia lekarzy w wysokości trzech średnich krajowych. „To rząd zaczął z nami rozmowę o wynagrodzeniach. (…) To rząd obiecał lekarzom (…) trzy średnie krajowe na etacie”.

Prezes NRL zwrócił uwagę na brak realizacji wielu konkretnych punktów z „100 konkretów” rządowego programu dotyczących zdrowia. „Te postulaty ze stu konkretów, które dotyczyły zdrowia, one pozostały niespełnione” – wskazał, wymieniając m.in. brak centralnej e-rejestracji, niezrealizowane zniesienie limitów NFZ w lecznictwie szpitalnym czy brak postępów w poprawie dostępu do opieki geriatrycznej.

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej w opublikowanym stanowisku nr 64/25/P-IX wyraziło „głębokie zaniepokojenie stanem, w jakim znajduje się aktualnie system ochrony zdrowia”. Zarzuciło Ministerstwu Zdrowia brak kompleksowej strategii reform, niespójność działań oraz podejmowanie decyzji niepoprzedzonych rzetelną analizą. Podkreślono, że liczne apele środowiska lekarskiego pozostają bez odpowiedzi lub trafiają do zespołów roboczych, gdzie „mimo przychylności ostatecznie nie podlegają realizacji”.

Szczególnie silny sprzeciw budzi brak działań w obszarze bezpieczeństwa zawodowego lekarzy. „Pomimo tragicznych zdarzeń (…) nie wdrożono potrzebnych zmian, takich jak: ściganie z urzędu wszelkich przejawów agresji wobec personelu medycznego, objęcie lekarzy ochroną jak funkcjonariuszy publicznych, zastrzeżenie danych osobowych w rejestrach, penalizacja zakłócania porządku publicznego w placówkach medycznych czy wdrożenie ustandaryzowanej kontroli dostępu do placówek”.

Zastrzeżenia samorządu dotyczą także jakości kształcenia. „Doprowadzono do takiego poziomu, że na forach kosmetyczek i osób wykonujących medycynę estetyczną pojawiają się pytania, jak ukończyć medycynę – najlepiej w trybie online czy eksternistycznym – nie po to, żeby potem być lekarzem, tylko żeby na pewno bezpiecznie, prawnie móc wykonywać zabiegi z zakresu branży beauty i medycyny estetycznej” – mówił Jankowski. Samorząd sprzeciwia się także utrzymywaniu uproszczonych trybów uzyskiwania prawa wykonywania zawodu i dopuszczaniu do nauczania uczelni z negatywną oceną PKA.

Kolejne punkty, których realizacji domaga się samorząd lekarski, to likwidacja receptomatów działających bez nadzoru, wdrożenie standardu teleporady, walka z dezinformacją, poprawa wyceny świadczeń, zwłaszcza w stomatologii dziecięcej i opiece geriatrycznej. „Nie widzieliśmy nawet jednej kampanii, która promowałaby profilaktykę” – wskazał prezes NRL. „Ochrona zdrowia nad seniorem dziś zależy (…) od zasobności portfela seniora i jego rodziny, a nie od systemowego wsparcia dla takiego pacjenta”.

Do głównych zarzutów środowiska lekarskiego należy także „kreatywna księgowość” w obliczaniu nakładów na ochronę zdrowia. „Po kilku miesiącach już słyszeliśmy, że ta kreatywna księgowość zostanie utrzymana. Wciąż jesteśmy karmieni danymi kreatywnymi o tym, że na ochronę zdrowia wydajemy bardzo dużo, prawie 7%. (…) My ze swojej strony widzimy, jak tych pieniędzy brakuje już w lipcu” – stwierdził Jankowski.

Naczelna Rada Lekarska apeluje o jasną strategię reform, realne działania, a nie grę na czas. „Nie chcemy kolejnych medialnych burz i fałszywych narracji. Chcemy godnych warunków pracy, jasnych zasad prawnych i systemu, który służy pacjentom, a nie politycznym interesom” – zaznaczył prezes NRL.

Na pytanie dziennikarki o przyszłość relacji z nowym kierownictwem resortu, Jankowski odpowiedział: „Nie zamykamy się dziś na współpracę z ministerstwem, ale po deklaracji pana premiera mamy poczucie, że nowemu ministerstwu może być bardzo ciężko. (…) Dziś występujemy z dużą emocją, z rozżaleniem, z poczuciem w naszym środowisku bycia oszukanymi przez rządzących. Konkretne obietnice, wiele słów, zero konkretów i na te konkrety czekamy”.

Wszystkie cytowane wypowiedzi pochodzą z komunikatu opublikowanego na stronie NIL oraz briefingu prasowego z 29 lipca 2025 r. z udziałem Łukasza Jankowskiego, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej

Źródło: NIL Fot. Karolina Bartyzel NIL

Lekarz nie przepisze już choremu marihuany medycznej przez teleporadę – jest decyzja Ministerstwa Zdrowia. To pokłosie licznych uwag ze strony samorządów lekarskich jak i farmaceutów. Ma to wyeliminować stosowanie tej substancji w celach pozamedycznych.
W projekcie nowelizacji rozporządzenia w sprawie środków odurzających, substancji psychotropowych i prekursorów kategorii 1, umieszczona została także marihuana medyczna. Po zmianach pacjent nie otrzyma recepty na konopie w receptomacie, ani także w trakcie teleporady. Ma to wyeliminować stosowanie tej substancji w celach pozamedycznych.

Naczelna Izba Lekarska o potrzebie regulacji
NIL wyraził swoje zaniepokojenie znacznym wzrostem popularności produktów na bazie marihuany, które dostępne są w sprzedaży w Polsce i to w bardzo dużych ilościach. W oficjalnym oświadczeniu NIL wskazał na potrzebę regulacji, która doprowadzi do ograniczenia tych substancji w celach pozamedycznych. Jak podkreślono, w ostatnim czasie wzmogło się zainteresowanie produktami na bazie konopi innych niż włókniste i konieczności ich kontroli.

Jak zauważył samorząd lekarski, zdalne recepty przyczyniają się do otrzymywania narkotyków legalną drogą. W Polsce rocznie sprzedawanej jest 3, 5 tony marihuany medycznej. Są pacjenci, którzy otrzymują miesięcznie 2 kg tego produktu.

Jak zauważają eksperci, nie mały wpływ na wzrost sprzedaży mają portale, które oferują zdalne konsultacje i wystawianie recept.

Ministerstwo Zdrowia reaguje
Jak poinformował resort zdrowia, zarówno środki psychotropowe jak i odurzające, będą mogły być przepisywane przez lekarza choremu wyłącznie po osobistym zbadaniu. Będzie jednak wyjątek od tej zasady – czytamy w Rzeczpospolitej – mowa tutaj o wystawieniu recepty przez lekarza szczególnej kategorii. Recepta zaś zostanie wystawiona w ramach kontynuacji leczenia tym preparatem.

Są protesty
Na plany wprowadzenia nowych zasad zareagowali aktywiści, przesyłając do MZ list otwarty, w którym wyrazili swój sprzeciw wobec nowelizacji prawa. W ich opinii takie rozwiązanie znacząco wpłynie na pogorszenie bytu pacjentów, którzy w leczeniu z medycznych konopi korzystają.

Opinia Rzecznika Praw Pacjenta
Medicalpress zwrócił się do biura Rzecznika Praw Pacjenta, z prośbą o udzielenie odpowiedzi, czy nie jest ograniczeniem wolności pacjenta ograniczenie receptomatów.

Medyczna marihuana ma zastosowanie w medycynie. Niemniej, jest produktem leczniczym dostępnym na receptę, a także środkiem odurzającym. Dostęp do tego rodzaju leku może być, w ocenie Rzecznika Praw Pacjenta, ograniczony dla zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów i właściwej jego ordynacji tylko w przypadku istnienia wskazań medycznych, po weryfikacji stanu zdrowia pacjenta. Jest to istotne w szczególności wobec obserwowanych patologii w zakresie funkcjonowania serwisów internetowych (prowadzonych przez podmioty lecznicze), które oferują ww. środek na podstawie ankiety, w której pacjent sam się diagnozuje, a lek jest faktycznie używany w celach pozamedycznych.

Do 30. 09. br. do Rzecznika Praw Pacjenta nie wpłynęły skargi dotyczące odmowy wydania recepty na marihuanę medyczną.

Odnotowaliśmy 3 zapytania dotyczące odmowy wystawienia recepty na marihuanę leczniczą. Żadne z ww. zgłoszeń nie dotyczyło jednak teleporad (wszystkie odnosiły się do wizyt stacjonarnych) – podsumowuje biuro RPP.

Potrzebne są długofalowe rozwiązania
Z listy substancji zakazanych podczas teleporad znikają także: buprenorfiny, tramadolu i tapentadolu. Są to środki o silnym działaniu przeciwbólowym o potencjale uzależniającym.

W opinii lekarzy i farmaceutów należy wypracować bardziej systemowe podejście do problemu receptomatów i regulacji środków o potencjale uzależniającym. Należy znaleźć i wprowadzić długofalowe rozwiązania, które z jednej strony pozwolą ograniczyć nadużycia, ale jednocześnie umożliwią pacjentom bezproblemowy dostęp do niezbędnych leków.

 
autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress
Badanie przeprowadzone metoda indywidualnych wywiadów telefonicznych na reprezentatywnej próbie  dorosłych Polaków, pokazało, że pozytywnie oceniamy istniejące rozwiązania e – zdrowia, ale oczekujemy ich rozwoju, najchętniej w powiązaniu z IKP.
Jakich funkcjonalności e – zdrowia oczekują Polacy?
 
– by system informował lekarza wystawiającego receptę, że przepisuje mi leki, których
nie powinno się stosować z innymi lekami, które stosuję  – 87,4 %
 
– mieć możliwość realizacji recepty częściowej w dowolnej aptece (problem braku leków,
zamykających się aptek) – 87 %
 
– mieć możliwość złożenie zamówienia za pomocą IKP i/lub moje IKP na recepty od każdego lekarza na stałe leki, bez konieczności wizyty stacjonarnej – 83,7 %
 
– mieć możliwość wydruku z IKP aktualnej listy moich leków z dawkowaniem i porami ich
przyjmowania (moja lista leków) – 80, 2 %
 
– otrzymywać powiadomienie z moje IKP o niedalekim terminie ważności recepty i konieczności jej realizacji – 78,3 %
 
– aby system informował mnie o dostępnych dla mnie programach profilaktycznych – 78,1 %
 
Kobiety znacznie częściej za ważne uznawały to, by system informował ich o dostępnych dla nich programach profilaktycznych (suma wskazań pozytywnych wyniosła odpowiednio: 82,5 % i 73,3%).
Badani w wieku 50 lat i więcej znacznie częściej za zdecydowanie ważne uznawali
to, by system informował lekarza wystawiającego receptę, że przepisuje leki, których nie powinno się przyjmować z innymi lekami, które stosują (odpowiednio: 49,0% i 53,4%).

 
Lubimy e- receptę, teleporady i wideo porady już mniej.
 
 
 
 
Jak podkreśla Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji My Pacjenci – rozwój technologii e-zdrowia jest ogólnoświatowym trendem, zmieniającym systemy opieki zdrowotnej w wielu krajach w kierunku tworzenia systemów otwartych na potrzeby pacjentów, transparentnych i tańszych niż obecne. Efektywne rozwiązania e-zdrowia mają ze swej natury charakter pacjentocentryczny, przybliżają usługi medyczne do pacjenta, poprawiają ich koordynację poprzez lepszy obieg informacji i wymianę danych medycznych między przedstawicielami zawodów medycznych a pacjentami.

Internet stał się dla dużej grupy pacjentów istotnym źródłem i powszechnym narzędziem dostępu do informacji dotyczących diagnozowania i leczenia chorób oraz poruszania się w systemie opieki zdrowotnej. W okresie ostatniego roku blisko 70% respondentów korzystało z Internetu w celach związanych ze zdrowiem. Umawianie w ten sposób wizyt, odbiór wyników badań laboratoryjnych czy sprawdzanie opinii o świadczeniodawcach stały się standardem opieki, do którego jako pacjenci dążymy.
 
Zdaniem Bartłomieja Chmielowca, Rzecznika Praw Pacjenta –  kluczowym wnioskiem płynącym z badania jest gotowość znacznej części Polaków na wdrażanie rozwiązań z zakresu e-zdrowia i oczekiwanie, że dostępność innowacyjnych rozwiązań będzie rosnąć.

Wyniki badania potwierdzają nasze obserwacje, wynikające z analizy zgłoszeń kierowanych przez pacjentów do Rzecznika Praw Pacjenta. Widzimy, że respondenci oczekują rozwiązań, wspierających ich w poruszaniu się po systemie ochrony zdrowia (odpowiedziało tak blisko 80% badanych) oraz w znajdywaniu dostępnych usług, jak choćby programy profilaktyczne. Wskazują na to również najczęściej oczekiwane funkcjonalności, jak np. rejestracja do lekarza, odbiór wyników, dostępność leków czy opinie o podmiotach leczniczych.

Lepsze zrozumienie wyników i ich przełożenie na projektowane działania wymaga dalszych, pogłębionych analiz. Obecnie prezentowane wyniki badania pozwalają jednak z nadzieją patrzeć w przyszłość i możliwości wdrażania kolejnych w obszarze e-Zdrowia. Zwraca uwagę, że 42% respondentów wyraża jednocześnie obawy, że wdrażanie kolejnych rozwiązań e-Zdrowia może ograniczyć dostęp do świadczeń i pogłębić nierówności w zdrowiu.
 
Paweł Kikosicki, Dyrektor Centrum e-Zdrowia szczególnie zadowolony jest z pozytywnego odbioru usług e-zdrowia wśród pacjentów, gdyż Centrum e-Zdrowia przykłada ogromną wagę do tego, by na system patrzeć oczami pacjentów i dobrze rozumieć potrzeby tej największej grupy odbiorców usług. Znajomość e-recepty, e-skierowania i Internetowego Konta Pacjenta przez ponad 93% badanych, a także dostrzeżenie przez  87% ankietowanych dynamicznego rozwoju e-zdrowia w ostatnich 2-3 latach – to najlepsza ocena naszej pracy.
Nie dziwi fakt, że rozwiązania e-zdrowia są najmniej popularne w najmłodszej grupie wiekowej, bo choć są to osoby zaawansowane cyfrowo, to jednak stosunkowo rzadko korzystają z opieki zdrowotnej. Natomiast bardzo dobrą wiadomością jest znajomość e-usług wśród prawie 95% osób po 60.roku życia. Od początku rozwoju e-zdrowia dokładamy wszelkich starań, by wdrażane nasze produkty były przyjazne dla osób mniej biegłych w korzystaniu z komputera czy internetu.
 
Zdaniem Michała Byliniaka, Dyrektora Generalnnego Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA – wyniki badania są bardzo budujące i co najważniejsze potwierdzają konieczność rozwoju narzędzi e-zdrowia. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że zdecydowana większość badanych, także w starszych grupach wiekowych, chętnie korzysta z narzędzi online i pozytywnie je ocenia. Z całą pewnością duży wpływ na tak szybki rozwój e-zdrowia miała pandemia, ale pozytywne oceny użytkowników jasno wskazują, że niezależnie od okoliczności pacjenci doceniają takie rozwiązania, które ułatwiają im poruszanie się w skomplikowanym i czasochłonnym systemie ochrony zdrowia niezależnie od pandemii. Narzędzia e-zdrowia to jednak nie tylko ułatwienia praktyczne, mają one wpływ także na skuteczność i bezpieczeństwo prowadzonych terapii. Doskonale rozumieją to respondenci, którzy pytani o oczekiwania, co do kierunków rozwoju e-zdrowia, najczęściej wskazywali, że chcieliby aby system informował lekarza, że zapisuje lek, którego nie powinno się stosować z innymi lekami już stosowanymi przez danego pacjenta. Inną bardzo ważną kwestią poruszaną w badaniu jest dostęp i bezpieczeństwo gromadzonych danych. Wyniki badania potwierdzają, że pacjenci rozumieją znaczenie narzędzi e-zdrowia i doskonale wyczuwają ich większe możliwości. Miejmy nadzieję, że te opinie znajdą odzwierciedlenie w dalszych decyzjach Ministerstwa Zdrowia, ponieważ niewątpliwie dalszy rozwój e-zdrowia może mieć ogromny wpływ na usprawnienie funkcjonowania systemu ochrony, zadowolenie pacjentów i optymalizację kosztów ponoszonych przez NFZ.

źródło: Fundacja My Pacjenci
Badanie przeprowadzone metoda indywidualnych wywiadów telefonicznych na reprezentatywnej próbie  dorosłych Polaków, pokazało, że pozytywnie oceniamy istniejące rozwiązania e – zdrowia, ale oczekujemy ich rozwoju, najchętniej w powiązaniu z IKP.
Jakich funkcjonalności e – zdrowia oczekują Polacy?
 
– by system informował lekarza wystawiającego receptę, że przepisuje mi leki, których
nie powinno się stosować z innymi lekami, które stosuję  – 87,4 %
 
– mieć możliwość realizacji recepty częściowej w dowolnej aptece (problem braku leków,
zamykających się aptek) – 87 %
 
– mieć możliwość złożenie zamówienia za pomocą IKP i/lub moje IKP na recepty od każdego lekarza na stałe leki, bez konieczności wizyty stacjonarnej – 83,7 %
 
– mieć możliwość wydruku z IKP aktualnej listy moich leków z dawkowaniem i porami ich
przyjmowania (moja lista leków) – 80, 2 %
 
– otrzymywać powiadomienie z moje IKP o niedalekim terminie ważności recepty i konieczności jej realizacji – 78,3 %
 
– aby system informował mnie o dostępnych dla mnie programach profilaktycznych – 78,1 %
 
Kobiety znacznie częściej za ważne uznawały to, by system informował ich o dostępnych dla nich programach profilaktycznych (suma wskazań pozytywnych wyniosła odpowiednio: 82,5 % i 73,3%).
Badani w wieku 50 lat i więcej znacznie częściej za zdecydowanie ważne uznawali
to, by system informował lekarza wystawiającego receptę, że przepisuje leki, których nie powinno się przyjmować z innymi lekami, które stosują (odpowiednio: 49,0% i 53,4%).

 
Lubimy e- receptę, teleporady i wideo porady już mniej.
 
 
 
 
Jak podkreśla Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji My Pacjenci – rozwój technologii e-zdrowia jest ogólnoświatowym trendem, zmieniającym systemy opieki zdrowotnej w wielu krajach w kierunku tworzenia systemów otwartych na potrzeby pacjentów, transparentnych i tańszych niż obecne. Efektywne rozwiązania e-zdrowia mają ze swej natury charakter pacjentocentryczny, przybliżają usługi medyczne do pacjenta, poprawiają ich koordynację poprzez lepszy obieg informacji i wymianę danych medycznych między przedstawicielami zawodów medycznych a pacjentami.

Internet stał się dla dużej grupy pacjentów istotnym źródłem i powszechnym narzędziem dostępu do informacji dotyczących diagnozowania i leczenia chorób oraz poruszania się w systemie opieki zdrowotnej. W okresie ostatniego roku blisko 70% respondentów korzystało z Internetu w celach związanych ze zdrowiem. Umawianie w ten sposób wizyt, odbiór wyników badań laboratoryjnych czy sprawdzanie opinii o świadczeniodawcach stały się standardem opieki, do którego jako pacjenci dążymy.
 
Zdaniem Bartłomieja Chmielowca, Rzecznika Praw Pacjenta –  kluczowym wnioskiem płynącym z badania jest gotowość znacznej części Polaków na wdrażanie rozwiązań z zakresu e-zdrowia i oczekiwanie, że dostępność innowacyjnych rozwiązań będzie rosnąć.

Wyniki badania potwierdzają nasze obserwacje, wynikające z analizy zgłoszeń kierowanych przez pacjentów do Rzecznika Praw Pacjenta. Widzimy, że respondenci oczekują rozwiązań, wspierających ich w poruszaniu się po systemie ochrony zdrowia (odpowiedziało tak blisko 80% badanych) oraz w znajdywaniu dostępnych usług, jak choćby programy profilaktyczne. Wskazują na to również najczęściej oczekiwane funkcjonalności, jak np. rejestracja do lekarza, odbiór wyników, dostępność leków czy opinie o podmiotach leczniczych.

Lepsze zrozumienie wyników i ich przełożenie na projektowane działania wymaga dalszych, pogłębionych analiz. Obecnie prezentowane wyniki badania pozwalają jednak z nadzieją patrzeć w przyszłość i możliwości wdrażania kolejnych w obszarze e-Zdrowia. Zwraca uwagę, że 42% respondentów wyraża jednocześnie obawy, że wdrażanie kolejnych rozwiązań e-Zdrowia może ograniczyć dostęp do świadczeń i pogłębić nierówności w zdrowiu.
 
Paweł Kikosicki, Dyrektor Centrum e-Zdrowia szczególnie zadowolony jest z pozytywnego odbioru usług e-zdrowia wśród pacjentów, gdyż Centrum e-Zdrowia przykłada ogromną wagę do tego, by na system patrzeć oczami pacjentów i dobrze rozumieć potrzeby tej największej grupy odbiorców usług. Znajomość e-recepty, e-skierowania i Internetowego Konta Pacjenta przez ponad 93% badanych, a także dostrzeżenie przez  87% ankietowanych dynamicznego rozwoju e-zdrowia w ostatnich 2-3 latach – to najlepsza ocena naszej pracy.
Nie dziwi fakt, że rozwiązania e-zdrowia są najmniej popularne w najmłodszej grupie wiekowej, bo choć są to osoby zaawansowane cyfrowo, to jednak stosunkowo rzadko korzystają z opieki zdrowotnej. Natomiast bardzo dobrą wiadomością jest znajomość e-usług wśród prawie 95% osób po 60.roku życia. Od początku rozwoju e-zdrowia dokładamy wszelkich starań, by wdrażane nasze produkty były przyjazne dla osób mniej biegłych w korzystaniu z komputera czy internetu.
 
Zdaniem Michała Byliniaka, Dyrektora Generalnnego Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA – wyniki badania są bardzo budujące i co najważniejsze potwierdzają konieczność rozwoju narzędzi e-zdrowia. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że zdecydowana większość badanych, także w starszych grupach wiekowych, chętnie korzysta z narzędzi online i pozytywnie je ocenia. Z całą pewnością duży wpływ na tak szybki rozwój e-zdrowia miała pandemia, ale pozytywne oceny użytkowników jasno wskazują, że niezależnie od okoliczności pacjenci doceniają takie rozwiązania, które ułatwiają im poruszanie się w skomplikowanym i czasochłonnym systemie ochrony zdrowia niezależnie od pandemii. Narzędzia e-zdrowia to jednak nie tylko ułatwienia praktyczne, mają one wpływ także na skuteczność i bezpieczeństwo prowadzonych terapii. Doskonale rozumieją to respondenci, którzy pytani o oczekiwania, co do kierunków rozwoju e-zdrowia, najczęściej wskazywali, że chcieliby aby system informował lekarza, że zapisuje lek, którego nie powinno się stosować z innymi lekami już stosowanymi przez danego pacjenta. Inną bardzo ważną kwestią poruszaną w badaniu jest dostęp i bezpieczeństwo gromadzonych danych. Wyniki badania potwierdzają, że pacjenci rozumieją znaczenie narzędzi e-zdrowia i doskonale wyczuwają ich większe możliwości. Miejmy nadzieję, że te opinie znajdą odzwierciedlenie w dalszych decyzjach Ministerstwa Zdrowia, ponieważ niewątpliwie dalszy rozwój e-zdrowia może mieć ogromny wpływ na usprawnienie funkcjonowania systemu ochrony, zadowolenie pacjentów i optymalizację kosztów ponoszonych przez NFZ.

źródło: Fundacja My Pacjenci
Tam, gdzie lekarze widzą zaletę, pacjenci dostrzegają wyzwanie. W pozytywnych ocenach pacjentów lekarze dopatrują się… niebezpieczeństw – wyniki anonimowego badania sondażowego przeprowadzonego w ramach IV Forum Serce Pacjenta komentują: dr n. med. Marta Kałużna-Oleksy oraz prof. Ewa Straburzyńska-Migaj z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Komitetu Organizacyjnego IV Forum Serce Pacjenta.
Dostępność opieki kardiologicznej – jest lepiej, ale…
Dostępność opieki kardiologicznej w Polsce pozytywnie ocenia aż 23,6 proc. ankietowanych pacjentów – uczestników anonimowego sondażowego badania przeprowadzonego w ramach IV Forum Serce Pacjenta, inicjatywy organizowanej dorocznie przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne. To jednak fragment całego obrazu – w wynikach badania nie brakuje także ocen krytycznych.

– 28,7 proc. ankietowanych uznało opiekę kardiologiczną w Polsce za „niewystarczającą” a 14,6 proc. za „złą”. W badaniu sondażowym Forum Serce Pacjenta najbardziej zwraca uwagę jednak inny wynik: dominująca odpowiedź na pytanie o ocenę dostępności opieki kardiologicznej w Polsce to odpowiedź „średnia”. Nie jest ani bardzo dobrze, ani bardzo źle? Taki wniosek można interpretować dwojako, jednak wspólnie z przedstawicielami kluczowych instytucji w polskim systemie ochrony zdrowia, którzy brali udział w sesji inauguracyjnej IV Forum Serce Pacjenta uznaliśmy, że warto robić to konstruktywnie. Od średniego poziomu można przecież wspinać się na wyższy. To wniosek, który daje nadzieję, motywuje do wdrażania udoskonaleń, pozytywnych zmian w systemie opieki. Tak też postanowiliśmy spojrzeć na ten aspekt opieki kardiologicznej – mówi dr n. med. Marta Kałużna-Oleksy z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, reprezentująca Komitet Organizacyjny IV Forum Serce Pacjenta.

„Tak!” dla teleporady – ale nie w każdym przypadku!
Ponad połowa ankietowanych (56,1 proc.) uznała, że teleporada powinna pozostać po pandemii COVID-19 już na stałe jako opcjonalna forma kontaktu z pracownikami systemu opieki zdrowotnej. Przeciwnego zdania było jednak aż 36,9 proc. respondentów.

– Wielu pacjentów zgłasza nam na co dzień, że teleporada bywa bardzo pomocna, na przykład kiedy potrzeba tylko wystawienia recepty przez lekarza prowadzącego pacjenta na stale przyjmowane przez chorego leki, skierowania lub konsultacji w jakiejś sprawie niewymagającej badania fizykalnego. Wielu chorych ma jednak trudne doświadczenia z czasów pandemii, kiedy ta zdalna forma kontaktu z lekarzem okazała się w ich przypadku i/ lub w ich odczuciu -niewystarczająca. Ta grupa chorych obawia się, że zdalny kontakt z placówką opieki zdrowotnej może odbić się negatywnie na ich zdrowiu i samopoczuciu. Pacjenci podkreślają, że każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie; że teleporada jest bardzo pomocna, ale nie jest remedium na wszystko – wyjaśnia dr Marta Kałużna-Oleksy.

Telemedycyna? Przede wszystkim „wearables”
Smartwatche, aplikacje mobilne monitorujące różne parametry zdrowotne, zdalne EKG i telemonitoring wydają się popularne, jednak aż 59,2 proc. ankietowanych przyznało, że nie korzysta na co dzień z żadnej z wyżej wymienionych telemedycznych form opieki.  

– Mobilne zegarki, opaski, modne „apki” – z ang. wearables – są bardziej popularne wśród młodszego pokolenia osób zdrowych i pacjentów kardiologicznych. Wielu pacjentów zastanawia się, czy ta forma opieki okaże się dla nich odpowiednia. Czy narzędzia te będą proste i przyjazne w obsłudze, czy nie spowodują dodatkowego stresu? Do tego dochodzi kwestia walidacji pomiarów wykonywanych przez te urządzenia – nie wszystkie produkty dostępne na rynku podadzą wiarygodne wyniki. Inny problem dotyczy telemonitoringu urządzeń wszczepialnych, zdalnego EKG i innych rozwiązań zweryfikowanych naukowo i o udowodnionej skuteczności klinicznej. Lekarze i pacjenci są w pełni przekonani co do ich wartości, jednak barierą jest ich ograniczona dostępność. Wydaje się więc, że pomimo sukcesywnego wdrażania nowości medycznych wciąż daleko nam w Polsce do profesjonalnej, nowoczesnej opieki zdrowotnej prowadzonej z użyciem zwalidowanych i certyfikowanych wyrobów medycznych – uważa dr Marta Kałużna-Oleksy.

Edukator zdrowotny? „To mój lekarz!”
Pacjenci biorący udział w badaniu sondażowym IV Forum Serce Pacjenta pozytywnie ocenili swój poziom wiedzy na temat schorzeń kardiologicznych: „dobry”: 40,1 proc., „bardzo dobry”: 7,6 proc. Jako główne źródło wiedzy w obszarze schorzeń układu sercowo-naczyniowego podali: specjalistę kardiologa: 74,5 proc. oraz lekarza rodzinnego: 51 proc. i pielęgniarkę: 15,9 proc. (można było zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź).

– Stanowienie pierwszego źródła edukacji o schorzeniach sercowo-naczyniowych jako lekarzom powinno nam schlebiać, jest jednak dla nas sygnałem w pewnym sensie… niepokojącym. Realnie oceniamy warunki realizacji konsultacji w ramach poradni kardiologicznych. Wiemy, że zwykle mamy dla pacjenta nie dość dużo czasu. Nie zawsze jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie interesujące pacjenta zagadnienia. Gdzie zatem uda się pacjent, by dowiedzieć się więcej? Na tym etapie zaczynają się spełniać nasze największe obawy… – mówi dr Marta Kałużna-Oleksy.

Więcej o zdrowiu? Od „Doktora Google”!
„Z jakich nieosobowych źródeł informacji korzystają Państwo w celu poszerzenia swojej wiedzy na tematy związane ze zdrowiem i/ lub chorobą?” – na to pytanie: „wyszukiwarka Google i inne strony internetowe” odpowiedziało 61,1 proc. pacjentów.

– Przypadkowe strony internetowe to bardzo popularne źródło informacji o zdrowiu i chorobach. W ramach IV Forum Serce Pacjenta przypominamy, by weryfikować prawdziwość i rzetelność przyswajanych informacji. Niestety, nie zawsze jest to proste zadanie. Wiele treści może okazać się nieścisła, niepełna – czasami już to wystarczy, żeby wprowadzić pacjenta w błąd, spowodować niepotrzebny niepokój. Jednocześnie budujące jest, że aż 63,7 proc. pacjentów wskazało, że poszukuje wiedzy zdrowotnej na stronach towarzystw naukowych. Ważnym źródłem informacji o zdrowiu okazali się dla ankietowanych także inni pacjenci, w tym organizacje zrzeszające i działające na rzecz chorych – zaznacza dr Marta Kałużna-Oleksy.

Stowarzyszenia i fundacje – razem lepiej!
Organizacje zrzeszające pacjentów są potrzebne – uznało 87,3 proc. ankietowanych. Czy jednak pacjenci byli w stanie wskazać jakąś znajomą im fundację lub stowarzyszenie? „Nie” odpowiedziało 59,2 proc. ankietowanych.
– W codziennej praktyce klinicznej i podczas rozmów z pacjentami dostrzegamy, jak ważną rolę w procesie skutecznej terapii pełni wsparcie otoczenia. Oczywiście, ważna jest rodzina, najbliżsi, jednak nie mniej istotne okazuje się wsparcie innych pacjentów o podobnych doświadczeniach. Przed nimi nie trzeba wyjaśniać swoich odczuć związanych z chorobą, wahań nastroju, wątpliwości. Oni doskonale rozumieją takie emocje, bo też je odczuwali. To bardzo ważne, bo takie „kręgi wsparcia” są w stanie podtrzymać pacjenta na duchu – kiedy trzeba przytulić, kiedy indziej „postawić do pionu”. To wprost bezcenne wsparcie – uważa dr Marta Kałużna-Oleksy.

– W ankiecie IV Forum Serce Pacjenta wzięło udział 157 respondentów. Próba może wydawać się niewielka, jednak byli to pacjenci kardiologiczni – osoby w dosłownym sensie będące beneficjentami systemu opieki kardiologicznej, często na przestrzeni wielu lat. Ich ocena funkcjonowania opieki zdrowotnej w obszarze kardiologii wydała nam się więc po pierwsze bardzo ciekawa, po drugie – w zakresie perspektywy pacjenckiej – miarodajna. Jako lekarze łatwo możemy ulec pułapce, że my „wiemy najlepiej”. Okazuje się tymczasem, że to, co my uważamy za pomocną zaletę, dla naszych pacjentów bywa wyzwaniem – jak choćby teleporada. Tam, gdzie nasi pacjenci doceniają nas jako edukatorów, my martwimy się, że nie jesteśmy w stanie dostarczyć im tyle wiedzy i w tak uporządkowany sposób, w jaki byśmy chcieli. Buduje, że towarzystwa naukowe mają mocną renomę wśród pacjentów kardiologicznych. To, podobnie jak fakt dostrzegania roli organizacji pacjenckich najdobitniej świadczy o cennej wartości inicjatyw takich jak Forum Serce Pacjenta, które przygotowujemy corocznie dla pacjentów ze schorzeniami układu sercowo-naczyniowego oraz ich najbliższych – mówi prof. dr hab. n. med. Ewa Straburzyńska-Migaj, kierująca pododdziałem niewydolności serca w I Klinice Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego IV Forum Serce Pacjenta.

Więcej informacji o IV Forum Serce Pacjenta:
www.sercepacjenta.pl.
źródło: komunikat prasowy
Tam, gdzie lekarze widzą zaletę, pacjenci dostrzegają wyzwanie. W pozytywnych ocenach pacjentów lekarze dopatrują się… niebezpieczeństw – wyniki anonimowego badania sondażowego przeprowadzonego w ramach IV Forum Serce Pacjenta komentują: dr n. med. Marta Kałużna-Oleksy oraz prof. Ewa Straburzyńska-Migaj z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Komitetu Organizacyjnego IV Forum Serce Pacjenta.
Dostępność opieki kardiologicznej – jest lepiej, ale…
Dostępność opieki kardiologicznej w Polsce pozytywnie ocenia aż 23,6 proc. ankietowanych pacjentów – uczestników anonimowego sondażowego badania przeprowadzonego w ramach IV Forum Serce Pacjenta, inicjatywy organizowanej dorocznie przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne. To jednak fragment całego obrazu – w wynikach badania nie brakuje także ocen krytycznych.

– 28,7 proc. ankietowanych uznało opiekę kardiologiczną w Polsce za „niewystarczającą” a 14,6 proc. za „złą”. W badaniu sondażowym Forum Serce Pacjenta najbardziej zwraca uwagę jednak inny wynik: dominująca odpowiedź na pytanie o ocenę dostępności opieki kardiologicznej w Polsce to odpowiedź „średnia”. Nie jest ani bardzo dobrze, ani bardzo źle? Taki wniosek można interpretować dwojako, jednak wspólnie z przedstawicielami kluczowych instytucji w polskim systemie ochrony zdrowia, którzy brali udział w sesji inauguracyjnej IV Forum Serce Pacjenta uznaliśmy, że warto robić to konstruktywnie. Od średniego poziomu można przecież wspinać się na wyższy. To wniosek, który daje nadzieję, motywuje do wdrażania udoskonaleń, pozytywnych zmian w systemie opieki. Tak też postanowiliśmy spojrzeć na ten aspekt opieki kardiologicznej – mówi dr n. med. Marta Kałużna-Oleksy z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, reprezentująca Komitet Organizacyjny IV Forum Serce Pacjenta.

„Tak!” dla teleporady – ale nie w każdym przypadku!
Ponad połowa ankietowanych (56,1 proc.) uznała, że teleporada powinna pozostać po pandemii COVID-19 już na stałe jako opcjonalna forma kontaktu z pracownikami systemu opieki zdrowotnej. Przeciwnego zdania było jednak aż 36,9 proc. respondentów.

– Wielu pacjentów zgłasza nam na co dzień, że teleporada bywa bardzo pomocna, na przykład kiedy potrzeba tylko wystawienia recepty przez lekarza prowadzącego pacjenta na stale przyjmowane przez chorego leki, skierowania lub konsultacji w jakiejś sprawie niewymagającej badania fizykalnego. Wielu chorych ma jednak trudne doświadczenia z czasów pandemii, kiedy ta zdalna forma kontaktu z lekarzem okazała się w ich przypadku i/ lub w ich odczuciu -niewystarczająca. Ta grupa chorych obawia się, że zdalny kontakt z placówką opieki zdrowotnej może odbić się negatywnie na ich zdrowiu i samopoczuciu. Pacjenci podkreślają, że każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie; że teleporada jest bardzo pomocna, ale nie jest remedium na wszystko – wyjaśnia dr Marta Kałużna-Oleksy.

Telemedycyna? Przede wszystkim „wearables”
Smartwatche, aplikacje mobilne monitorujące różne parametry zdrowotne, zdalne EKG i telemonitoring wydają się popularne, jednak aż 59,2 proc. ankietowanych przyznało, że nie korzysta na co dzień z żadnej z wyżej wymienionych telemedycznych form opieki.  

– Mobilne zegarki, opaski, modne „apki” – z ang. wearables – są bardziej popularne wśród młodszego pokolenia osób zdrowych i pacjentów kardiologicznych. Wielu pacjentów zastanawia się, czy ta forma opieki okaże się dla nich odpowiednia. Czy narzędzia te będą proste i przyjazne w obsłudze, czy nie spowodują dodatkowego stresu? Do tego dochodzi kwestia walidacji pomiarów wykonywanych przez te urządzenia – nie wszystkie produkty dostępne na rynku podadzą wiarygodne wyniki. Inny problem dotyczy telemonitoringu urządzeń wszczepialnych, zdalnego EKG i innych rozwiązań zweryfikowanych naukowo i o udowodnionej skuteczności klinicznej. Lekarze i pacjenci są w pełni przekonani co do ich wartości, jednak barierą jest ich ograniczona dostępność. Wydaje się więc, że pomimo sukcesywnego wdrażania nowości medycznych wciąż daleko nam w Polsce do profesjonalnej, nowoczesnej opieki zdrowotnej prowadzonej z użyciem zwalidowanych i certyfikowanych wyrobów medycznych – uważa dr Marta Kałużna-Oleksy.

Edukator zdrowotny? „To mój lekarz!”
Pacjenci biorący udział w badaniu sondażowym IV Forum Serce Pacjenta pozytywnie ocenili swój poziom wiedzy na temat schorzeń kardiologicznych: „dobry”: 40,1 proc., „bardzo dobry”: 7,6 proc. Jako główne źródło wiedzy w obszarze schorzeń układu sercowo-naczyniowego podali: specjalistę kardiologa: 74,5 proc. oraz lekarza rodzinnego: 51 proc. i pielęgniarkę: 15,9 proc. (można było zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź).

– Stanowienie pierwszego źródła edukacji o schorzeniach sercowo-naczyniowych jako lekarzom powinno nam schlebiać, jest jednak dla nas sygnałem w pewnym sensie… niepokojącym. Realnie oceniamy warunki realizacji konsultacji w ramach poradni kardiologicznych. Wiemy, że zwykle mamy dla pacjenta nie dość dużo czasu. Nie zawsze jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie interesujące pacjenta zagadnienia. Gdzie zatem uda się pacjent, by dowiedzieć się więcej? Na tym etapie zaczynają się spełniać nasze największe obawy… – mówi dr Marta Kałużna-Oleksy.

Więcej o zdrowiu? Od „Doktora Google”!
„Z jakich nieosobowych źródeł informacji korzystają Państwo w celu poszerzenia swojej wiedzy na tematy związane ze zdrowiem i/ lub chorobą?” – na to pytanie: „wyszukiwarka Google i inne strony internetowe” odpowiedziało 61,1 proc. pacjentów.

– Przypadkowe strony internetowe to bardzo popularne źródło informacji o zdrowiu i chorobach. W ramach IV Forum Serce Pacjenta przypominamy, by weryfikować prawdziwość i rzetelność przyswajanych informacji. Niestety, nie zawsze jest to proste zadanie. Wiele treści może okazać się nieścisła, niepełna – czasami już to wystarczy, żeby wprowadzić pacjenta w błąd, spowodować niepotrzebny niepokój. Jednocześnie budujące jest, że aż 63,7 proc. pacjentów wskazało, że poszukuje wiedzy zdrowotnej na stronach towarzystw naukowych. Ważnym źródłem informacji o zdrowiu okazali się dla ankietowanych także inni pacjenci, w tym organizacje zrzeszające i działające na rzecz chorych – zaznacza dr Marta Kałużna-Oleksy.

Stowarzyszenia i fundacje – razem lepiej!
Organizacje zrzeszające pacjentów są potrzebne – uznało 87,3 proc. ankietowanych. Czy jednak pacjenci byli w stanie wskazać jakąś znajomą im fundację lub stowarzyszenie? „Nie” odpowiedziało 59,2 proc. ankietowanych.
– W codziennej praktyce klinicznej i podczas rozmów z pacjentami dostrzegamy, jak ważną rolę w procesie skutecznej terapii pełni wsparcie otoczenia. Oczywiście, ważna jest rodzina, najbliżsi, jednak nie mniej istotne okazuje się wsparcie innych pacjentów o podobnych doświadczeniach. Przed nimi nie trzeba wyjaśniać swoich odczuć związanych z chorobą, wahań nastroju, wątpliwości. Oni doskonale rozumieją takie emocje, bo też je odczuwali. To bardzo ważne, bo takie „kręgi wsparcia” są w stanie podtrzymać pacjenta na duchu – kiedy trzeba przytulić, kiedy indziej „postawić do pionu”. To wprost bezcenne wsparcie – uważa dr Marta Kałużna-Oleksy.

– W ankiecie IV Forum Serce Pacjenta wzięło udział 157 respondentów. Próba może wydawać się niewielka, jednak byli to pacjenci kardiologiczni – osoby w dosłownym sensie będące beneficjentami systemu opieki kardiologicznej, często na przestrzeni wielu lat. Ich ocena funkcjonowania opieki zdrowotnej w obszarze kardiologii wydała nam się więc po pierwsze bardzo ciekawa, po drugie – w zakresie perspektywy pacjenckiej – miarodajna. Jako lekarze łatwo możemy ulec pułapce, że my „wiemy najlepiej”. Okazuje się tymczasem, że to, co my uważamy za pomocną zaletę, dla naszych pacjentów bywa wyzwaniem – jak choćby teleporada. Tam, gdzie nasi pacjenci doceniają nas jako edukatorów, my martwimy się, że nie jesteśmy w stanie dostarczyć im tyle wiedzy i w tak uporządkowany sposób, w jaki byśmy chcieli. Buduje, że towarzystwa naukowe mają mocną renomę wśród pacjentów kardiologicznych. To, podobnie jak fakt dostrzegania roli organizacji pacjenckich najdobitniej świadczy o cennej wartości inicjatyw takich jak Forum Serce Pacjenta, które przygotowujemy corocznie dla pacjentów ze schorzeniami układu sercowo-naczyniowego oraz ich najbliższych – mówi prof. dr hab. n. med. Ewa Straburzyńska-Migaj, kierująca pododdziałem niewydolności serca w I Klinice Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego IV Forum Serce Pacjenta.

Więcej informacji o IV Forum Serce Pacjenta:
www.sercepacjenta.pl.
źródło: komunikat prasowy
W tym roku minęło dokładnie dziesięć lat od uruchomienia przez Medicover narzędzia z zakresu telemedycyny, jakim jest czat online z lekarzem. Dziś świadczeń z zakresu telemedycyny udziela kilka tysięcy lekarzy Medicover, diagnozowanie i leczenie „na odległość” to kluczowy element modelu opieki nad pacjentem, a firma nie ustaje w testowaniu coraz to nowych zdobyczy „medycyny przyszłości”.

Dokładnie dziesięć lat temu przełomowym narzędziem telemedycznym, zastosowanym przez Medicover na większą skalę, był czat online z lekarzem POZ (2012 r.). Jednak firma rozpoczęła eksplorację potencjału zdalnej opieki medycznej jeszcze wcześniej, począwszy od 2006 r., wdrażając Elektroniczną Historię Choroby (EMR), a następnie rozwiązania pozwalające na kontakt na odległość: przesyłanie zapytań bezpośrednio do lekarza, czy umożliwiające udzielanie komentarzy do badań online. Innym rozwiązaniem z zakresu e-Zdrowia było wprowadzenie zdalnego opisu badań radiologicznych.

 
Inauguracja przełomowego, jak na owe czasy i uwarunkowania rynkowe, narzędzia, jakim był czat z lekarzem pierwszego kontaktu online, doprowadziło Medicover do opracowania i wdrożenia m.in.: czatów z lekarzami innych specjalizacji (2013 r.) oraz wideokonsultacji i  teleporad (2014-15 r.). Popularność e-rozwiązań była katalizatorem rozwoju profesjonalnych platform obsługi pacjenta – portalu i aplikacji mobilnej Medicover OnLine (2016-2017). Rok 2018 zapoczątkował dla Medicover integrację własnych systemów z infrastrukturą usług cyfrowych e-Zdrowia systemu publicznego, tak przełomowych jak e-Zwolnienie Lekarskie czy e-Recepta.

Pandemia koronawirusa (2020 r.) była impulsem do dynamicznego rozwoju oferty usług telemedycznych w Medicover i całym sektorze ochrony zdrowia w związku z obowiązującymi w tym czasie obostrzeniami sanitarnymi.

W tym czasie Medicover wyposażył w urządzenia telemedyczne  ponad trzy tysiące lekarzy, co pozwoliło na uruchomienie bezpiecznych porad telefonicznych z lekarzami internistami, rodzinnymi czy  specjalistami.

Dzięki konsultacjom zdalnym pacjent mógł nie tylko otrzymać od lekarza poradę i zalecenia medyczne, ale również e-Receptę, e-Zwolnienie, czy e-Skierowanie jeśli wskazane były dodatkowe badania lub bezpośrednia wizyta w centrum medycznym.

Pacjenci szybko docenili możliwości, jakie niesie ze sobą telemedycyna, co odzwierciedlały wyniki badań satysfakcji. W okresie pandemii Medicover odnotował 20-krotny wzrost liczby porad telefonicznych, a zainteresowanie i wysoka satysfakcja z opieki zdalnej nadal utrzymuje na wysokim poziomie.

10 lat rozwoju telemedycyny w Medicover w Polsce

10 lat rozwoju telemedycyny w Medicover w Polsce

– W tym roku mija symboliczne dziesięć  lat od naszych pierwszych poważnych kroków w obszarze rozwiązań telemedycznych i e-zdrowia. W sektorze ochrony zdrowia, jak i w technologii, taki czas to niemal cała epoka. Dlatego patrząc na naszą historię, odczuwam dużą satysfakcję wynikającą z faktu, że wdrażane przez Medicover rozwiązania były nie tylko po częstokroć pionierskie, ale i definiowały  kształt modelu opieki nad pacjentem z uwzględnieniem e-rozwiązań, które dziś są kluczowym elementem całego systemu – komentuje dr n. med. Piotr Soszyński, Dyrektor Departamentu Strategicznego Doradztwa Medycznego w Medicover w Polsce.

– Mamy świadomość, że cyfrowa transformacja w ochronie zdrowia to długi, wieloetapowy proces. Dlatego w Medicover od lat niezmiennie stawiamy na samorozwój, innowacyjne rozwiązania i  rozwijamy naszą ofertę w zakresie telemedycyny. Mając ponad dekadę doświadczeń w tym obszarze, jesteśmy rzetelnie przygotowani do reagowania na nowe uwarunkowania i chcemy nadal aktywnie kształtować przyszłość telemedycyny. Obecnie pracujemy nad obszarem zdalnego monitorowania pacjentów z chorobami przewlekłymi, czy rozwiązaniami dla poszczególnych specjalności, jak np. teledermatologia – dodaje.

Równolegle do testów i wdrożeń nowych narzędzi, firma dąży do doskonalenia przyjętego modelu opieki nad pacjentem, który łączy telediagnostykę z wizytami stacjonarnymi. Jak twierdzi dr n. med. Piotr Soszyński, taki „hybrydowy” model to przyszłość opieki zdrowotnej w obszarze usług ambulatoryjnych.

W tym roku minęło dokładnie dziesięć lat od uruchomienia przez Medicover narzędzia z zakresu telemedycyny, jakim jest czat online z lekarzem. Dziś świadczeń z zakresu telemedycyny udziela kilka tysięcy lekarzy Medicover, diagnozowanie i leczenie „na odległość” to kluczowy element modelu opieki nad pacjentem, a firma nie ustaje w testowaniu coraz to nowych zdobyczy „medycyny przyszłości”.

Dokładnie dziesięć lat temu przełomowym narzędziem telemedycznym, zastosowanym przez Medicover na większą skalę, był czat online z lekarzem POZ (2012 r.). Jednak firma rozpoczęła eksplorację potencjału zdalnej opieki medycznej jeszcze wcześniej, począwszy od 2006 r., wdrażając Elektroniczną Historię Choroby (EMR), a następnie rozwiązania pozwalające na kontakt na odległość: przesyłanie zapytań bezpośrednio do lekarza, czy umożliwiające udzielanie komentarzy do badań online. Innym rozwiązaniem z zakresu e-Zdrowia było wprowadzenie zdalnego opisu badań radiologicznych.

 
Inauguracja przełomowego, jak na owe czasy i uwarunkowania rynkowe, narzędzia, jakim był czat z lekarzem pierwszego kontaktu online, doprowadziło Medicover do opracowania i wdrożenia m.in.: czatów z lekarzami innych specjalizacji (2013 r.) oraz wideokonsultacji i  teleporad (2014-15 r.). Popularność e-rozwiązań była katalizatorem rozwoju profesjonalnych platform obsługi pacjenta – portalu i aplikacji mobilnej Medicover OnLine (2016-2017). Rok 2018 zapoczątkował dla Medicover integrację własnych systemów z infrastrukturą usług cyfrowych e-Zdrowia systemu publicznego, tak przełomowych jak e-Zwolnienie Lekarskie czy e-Recepta.

Pandemia koronawirusa (2020 r.) była impulsem do dynamicznego rozwoju oferty usług telemedycznych w Medicover i całym sektorze ochrony zdrowia w związku z obowiązującymi w tym czasie obostrzeniami sanitarnymi.

W tym czasie Medicover wyposażył w urządzenia telemedyczne  ponad trzy tysiące lekarzy, co pozwoliło na uruchomienie bezpiecznych porad telefonicznych z lekarzami internistami, rodzinnymi czy  specjalistami.

Dzięki konsultacjom zdalnym pacjent mógł nie tylko otrzymać od lekarza poradę i zalecenia medyczne, ale również e-Receptę, e-Zwolnienie, czy e-Skierowanie jeśli wskazane były dodatkowe badania lub bezpośrednia wizyta w centrum medycznym.

Pacjenci szybko docenili możliwości, jakie niesie ze sobą telemedycyna, co odzwierciedlały wyniki badań satysfakcji. W okresie pandemii Medicover odnotował 20-krotny wzrost liczby porad telefonicznych, a zainteresowanie i wysoka satysfakcja z opieki zdalnej nadal utrzymuje na wysokim poziomie.

10 lat rozwoju telemedycyny w Medicover w Polsce

10 lat rozwoju telemedycyny w Medicover w Polsce

– W tym roku mija symboliczne dziesięć  lat od naszych pierwszych poważnych kroków w obszarze rozwiązań telemedycznych i e-zdrowia. W sektorze ochrony zdrowia, jak i w technologii, taki czas to niemal cała epoka. Dlatego patrząc na naszą historię, odczuwam dużą satysfakcję wynikającą z faktu, że wdrażane przez Medicover rozwiązania były nie tylko po częstokroć pionierskie, ale i definiowały  kształt modelu opieki nad pacjentem z uwzględnieniem e-rozwiązań, które dziś są kluczowym elementem całego systemu – komentuje dr n. med. Piotr Soszyński, Dyrektor Departamentu Strategicznego Doradztwa Medycznego w Medicover w Polsce.

– Mamy świadomość, że cyfrowa transformacja w ochronie zdrowia to długi, wieloetapowy proces. Dlatego w Medicover od lat niezmiennie stawiamy na samorozwój, innowacyjne rozwiązania i  rozwijamy naszą ofertę w zakresie telemedycyny. Mając ponad dekadę doświadczeń w tym obszarze, jesteśmy rzetelnie przygotowani do reagowania na nowe uwarunkowania i chcemy nadal aktywnie kształtować przyszłość telemedycyny. Obecnie pracujemy nad obszarem zdalnego monitorowania pacjentów z chorobami przewlekłymi, czy rozwiązaniami dla poszczególnych specjalności, jak np. teledermatologia – dodaje.

Równolegle do testów i wdrożeń nowych narzędzi, firma dąży do doskonalenia przyjętego modelu opieki nad pacjentem, który łączy telediagnostykę z wizytami stacjonarnymi. Jak twierdzi dr n. med. Piotr Soszyński, taki „hybrydowy” model to przyszłość opieki zdrowotnej w obszarze usług ambulatoryjnych.

Usługi telemedyczne są obecnie powszechnie dostępne i w wielu przypadkach przystępne cenowo, w porównaniu do analogicznych porad w trybie stacjonarnym. Czy jednak nasza wiedza, wiedza pacjentów o tym, jak korzystać z teleporad, by optymalnie zadbać o swoje zdrowie, jest wystarczająca? Wydaje się, że w sferze postrzegania telemedycyny i jej możliwości, nagromadziło się wiele mitów i stereotypów, zniechęcających wszystkich tych, którzy nie mieli okazji odbyć wizyty online. Tymczasem, świadomy, dobrze przygotowany pacjent, korzystając ze sprawdzonych usług telemedycznych jest w stanie jeszcze lepiej zadbać o swoje zdrowie, czuć się bezpieczniej i szybciej uzyskać odpowiedzi na pojawiające się wątpliwości, np. objawy niepożądane.

Teleporada, telekonsultacja, wizyta online – prawie każdy z nas słyszał już te określania, a wielu korzystało z tej formy konsultacji z lekarzem. Telemedycyna rozwija się dynamicznie, nie tylko za sprawą pandemii, ale głównie ze względu na rozwój technologii, cyfryzację oraz coraz bardziej powszechny dostęp do sieci komórkowych i internetu w Polsce i na świecie. Zdalne formy teleporad czy telemonitoringu to także wyjście naprzeciw oczekiwaniom pacjentów, zapewniając szerszy i szybszy dostęp do lekarzy specjalistów, pomoc w nagłych przypadkach oraz monitoring parametrów zdrowotnych np. zdalny pomiar tętna czy EKG, co ma kluczowe znaczenie zwłaszcza dla osób przewlekle chorych, jak i seniorów. 
 
– Chcemy zapewnić pacjentom rzetelną dawkę, sprawdzonej wiedzy i nauczyć praktycznych umiejętności w korzystaniu z teleporad, w przypadku różnych schorzeń i dolegliwości. – podkreśla Marek Kustosz, wiceprezes Fundacji TO SIĘ LECZY. – Dlatego wspólnie z partnerem – platformą telemedyczną Med24, uruchomiliśmy cykl edukacyjnych webinarów dla wszystkich zainteresowanych swoim zdrowiem. Razem z naszymi gośćmi, ekspertami z różnych dziedzin medycyny będziemy wspierać pacjentów z procesie diagnostyki i leczenia oraz powrotu do zdrowia. Zacznijmy od obalenia popularnych mitów na temat telemedycyny.
 
MIT 1 – Telemedycyna powstała w ciągu ostatnich lat
Często mamy wyobrażenie o telemedycynie jako coś bardzo futurystycznego i skomplikowanego. Tymczasem lekarze udzielali porad np. przez telefon jeszcze w XIX i XX wieku. To cyfryzacja jednak upowszechniła tę metodę konsultacji medycznych, z której obecnie najczęściej korzysta się za pośrednictwem telefonu komórkowego. Istnieje wiele form kontaktu w ramach zdalnych konsultacji, zarówno najbardziej rozpowszechniona rozmowa telefoniczna, coraz bardziej popularna wideo porada, czy też czat online lub sms.
 
MIT 2 – Telemedycyna zastępuje porady stacjonarne
Niewątpliwie poczucie niedostatecznego zaopiekowania i niezadowolenie pacjentów, spowodowały drastyczne ograniczenia w dostępie do placówek medycznych, w pierwszym roku pandemii koronawirusa. To wówczas większość wizyt, zwłaszcza w POZ, odbywała się zdalnie, a wiele zabiegów i operacji zostało przełożonych. Negatywne konsekwencje zdrowotne odczuwamy do dziś. Była to jednak sytuacja wyjątkowa. Nie mieliśmy w XXI wieku do czynienia z tak groźnym wirusem, który objąłby swoim zasięgiem prawie cały glob i miał tak wysoką śmiertelność. Telemedycyna ma przede wszystkim służyć pacjentom i lekarzom, wspierać i przynosić nowe możliwości, znosząc przy tym wiele barier, zarówno geograficznych jak i czasowych. Można powiedzieć, że staje się integralną częścią opieki zdrowotnej, wspierają proces leczenia i zdrowienia, zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych. Nie zastępuje opieki stacjonarnej ale ją uzupełnia.
 
– Pacjenci często pytają się, czy w ramach wizyty online mogą otrzymać e-receptę, e-skierowanie czy e-zwolnienie. Jak najbardziej, wszystkie te świadczenia są dostępne, niezależnie od formy kontaktu z lekarzem. Szacuje się, że ok. 50% wszystkich konsultacji medycznych można odbyć bez badania fizykalnego. Kluczem dobrze postawionej diagnozy jest dogłębny wywiad lekarski oraz interpretacja wyników badań, jeśli są dostępne. – mówi Łukasz Durajski, lekarz pediatra, dyrektor medyczny Med24.
 
MIT 3 – Telemedycyna to domena wyłącznie medycyny prywatnej
 
Chociaż rozwój usług telemedycznych, zwłaszcza w Polsce, był od lat dostrzegalny głównie w medycynie prywatnej np. w prywatnych centrach medycznych, co wynika z faktu, że podmioty prywatne od dawna stawiały na innowacje. To faktem jest, że obecnie teleporady/wideoporady są także stałym elementem publicznej opieki zdrowotnej. Najbardziej rozpowszechnioną formą konsultacji są teleporady u lekarza rodzinnego, gdzie najczęściej omawia się niepokojące objawy, wyniki badań albo przedłuża się lub zmienia zapisane leki. Telemedycyna to przyszłość, która zapewnia dostęp do lekarza każdemu, w tym często osobom wykluczonym, które mieszkają daleko od placówki medycznej, mają problemy z poruszaniem się, nie wstają z łóżka itp. Dzięki teleporadom nawet bez pomocy osób bliskich, nie w pełni samodzielny pacjent jest w stanie w znacznej mierze zadbać o swoje zdrowie. Zwłaszcza jeśli uzupełnieniem telewizyt są coraz częściej dostępne opcje: badania krwi z pobraniem w domu, czy wizyty pielęgniarek środowiskowych.
 
– Usługi telemedyczne niosą ze sobą wiele korzyści dla pacjentów i ich opiekunów. To przede wszystkim dostęp do lekarza niezależnie od miejsca i czasu, przez całą dobę. Ma to znaczenie zwłaszcza w nagłych przypadkach (oczywiście z wyłączeniem stanów ostrych, kiedy trzeba udać się na SOR lub wezwać pogotowie) czy dolegliwościach, które pojawiają się w godzinach wieczornych lub w weekend. Często udzielam konsultacji online rodzicom, których dziecko źle się poczuło późno w nocy i nie wiedzą co robić, jakie działania podjąć. Czy objawy świadczą o czymś poważnym, czy po udzielonych wskazówkach przez lekarza oraz podaniu przepisanych leków, dziecko można leczyć w domu.  – podkreśla Łukasz Durajski.
 
Teleporada to także bardzo dobre rozwiązanie dla osób przewlekle chorych, które muszą być pod regularną opieką lekarza i/lub pielęgniarki czy innego specjalisty. Pozwala ona w sprawny sposób, regularnie skonsultować wyniki badań i samodzielnych pomiarów jak np. ciśnienie tętnicze, poziom glukozy we krwi i inne.
 
– To także możliwość uniknięcia długich kolejek, czy narażenia się na patogeny np. wirusy czy bakterie, przenoszone przez innych pacjentów. – dodaje Łukasz Durajski.
 
MIT 4 – Podczas teleporady lekarz nie jest w stanie postawić właściwej diagnozy
Prawdą jest, że lekarz w trakcie zdalnych konsultacji nie może dotknąć fizycznie pacjenta i zobaczyć gołym okiem. Ale coraz powszechniejsza forma telemedycyny – czyli wideo wizyty dają dużo większe możliwości niż nam się może wydawać. Lekarz nie tylko widzi pacjenta, ale może mieć dostęp do wyników badań, zapisów telemonitoringu, a nawet dzięki kamerom obejrzeć z bliska wybrane części ciała pacjenta np. wysypkę na ciele, czy gardło.
 
– Podczas wideo konsultacji mam pełną interakcję z pacjentem, widzę jak się zachowuje, jak reaguje na pewne bodźce. Jednocześnie dzięki kamerom w telefonie możemy obejrzeć np. gardło pacjenta, czy fragment skóry i na tej podstawie ocenić występujące objawy wzrokowo, nie tylko z opisu pacjenta czy opiekuna. Zawsze zapoznajemy się też z dostępną dokumentacja medyczną np. wypisem ze szpitala, wynikami badań. – zauważa Łukasz Durajski.
 
Teleporada nie ma zastępować kontaktu bezpośredniego z lekarzem, ale często przyspiesza ten proces, umożliwia szybkie uzyskanie skierowań na badania, czy postawienie pierwszej opinii w przypadku niepokojących objawów, co ma także zastosowanie w profilaktyce i wczesnej diagnostyce wielu chorób, takich jak schorzenia sercowo-naczyniowe czy nowotwory. Zamiast czekać na wizytę tygodniami, możemy w międzyczasie już wykonać badania i je skonsultować. Co istotne w ramach teleporad sprawdzają się i stają się coraz bardziej popularne także konsultacje z psychologiem czy psychiatrą. Będąc w domowym otoczeniu pacjent często czuje się pewniej i łatwiej jest mu otworzyć się przed specjalistą. Coraz częściej za pomocą wideo łącza odbywa się także rehabilitacja.
 
MIT 5 – W ramach teleporady nie będę mieć stałego lekarza prowadzącego
 
Wręcz przeciwnie. Coraz więcej lekarzy oferuje swoim pacjentom zarówno porady stacjonarne i zdalne, dlatego w ramach wizyty online możemy kontynuować opiekę u „swojego” lekarza czy to internisty, pediatry czy specjalisty. Wiele jest także takich sytuacji, gdzie kontaktujemy się po raz pierwszy z danym lekarzem zdalnie, kontynuujemy wizyty w tej formie, ale na dalsze badania albo zabiegi udajemy się już do placówki fizycznie, często pod nadzorem tego samego lekarza. Przy teleporadach lekarz ma zwykle większą elastyczność czasową i może nas skonsultować szybciej, zwłaszcza jeśli mamy jakieś nagłe dolegliwości, albo gdy występują działania niepożądane np. po zastosowanym leczeniu. Warto wspomnieć, że porad zdalnych udzielają różni specjaliści, w tym dietetycy, alergolodzy, ginekolodzy, fizjoterapeuci, czy psychoterapeuci.
 
MIT 6 – Teleporady są drogie
 
Ceny porad telemedycznych są oczywiście zróżnicowane, w zależności do usługodawcy, czy specjalizacji lekarza. Najczęściej są one jednak tańsze niż porady stacjonarne oraz nie wymagają wielu dodatkowych kosztów, np. dojazdów do placówki. Oferta na rynku jest dość duża, co sprawia, że ceny są konkurencyjne.
 
Zapraszamy do obejrzenia pierwszego webinaru „Telemedycyna – kiedy może nam się przydać”: 

23 czerwca zapraszamy na kolejny webinar „Pomoc psychologiczna online – kiedy warto z niej skorzystać”. Link do wydarzenia:
https://fb.me/e/2nddaBSQ0

źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY

Usługi telemedyczne są obecnie powszechnie dostępne i w wielu przypadkach przystępne cenowo, w porównaniu do analogicznych porad w trybie stacjonarnym. Czy jednak nasza wiedza, wiedza pacjentów o tym, jak korzystać z teleporad, by optymalnie zadbać o swoje zdrowie, jest wystarczająca? Wydaje się, że w sferze postrzegania telemedycyny i jej możliwości, nagromadziło się wiele mitów i stereotypów, zniechęcających wszystkich tych, którzy nie mieli okazji odbyć wizyty online. Tymczasem, świadomy, dobrze przygotowany pacjent, korzystając ze sprawdzonych usług telemedycznych jest w stanie jeszcze lepiej zadbać o swoje zdrowie, czuć się bezpieczniej i szybciej uzyskać odpowiedzi na pojawiające się wątpliwości, np. objawy niepożądane.

Teleporada, telekonsultacja, wizyta online – prawie każdy z nas słyszał już te określania, a wielu korzystało z tej formy konsultacji z lekarzem. Telemedycyna rozwija się dynamicznie, nie tylko za sprawą pandemii, ale głównie ze względu na rozwój technologii, cyfryzację oraz coraz bardziej powszechny dostęp do sieci komórkowych i internetu w Polsce i na świecie. Zdalne formy teleporad czy telemonitoringu to także wyjście naprzeciw oczekiwaniom pacjentów, zapewniając szerszy i szybszy dostęp do lekarzy specjalistów, pomoc w nagłych przypadkach oraz monitoring parametrów zdrowotnych np. zdalny pomiar tętna czy EKG, co ma kluczowe znaczenie zwłaszcza dla osób przewlekle chorych, jak i seniorów. 
 
– Chcemy zapewnić pacjentom rzetelną dawkę, sprawdzonej wiedzy i nauczyć praktycznych umiejętności w korzystaniu z teleporad, w przypadku różnych schorzeń i dolegliwości. – podkreśla Marek Kustosz, wiceprezes Fundacji TO SIĘ LECZY. – Dlatego wspólnie z partnerem – platformą telemedyczną Med24, uruchomiliśmy cykl edukacyjnych webinarów dla wszystkich zainteresowanych swoim zdrowiem. Razem z naszymi gośćmi, ekspertami z różnych dziedzin medycyny będziemy wspierać pacjentów z procesie diagnostyki i leczenia oraz powrotu do zdrowia. Zacznijmy od obalenia popularnych mitów na temat telemedycyny.
 
MIT 1 – Telemedycyna powstała w ciągu ostatnich lat
Często mamy wyobrażenie o telemedycynie jako coś bardzo futurystycznego i skomplikowanego. Tymczasem lekarze udzielali porad np. przez telefon jeszcze w XIX i XX wieku. To cyfryzacja jednak upowszechniła tę metodę konsultacji medycznych, z której obecnie najczęściej korzysta się za pośrednictwem telefonu komórkowego. Istnieje wiele form kontaktu w ramach zdalnych konsultacji, zarówno najbardziej rozpowszechniona rozmowa telefoniczna, coraz bardziej popularna wideo porada, czy też czat online lub sms.
 
MIT 2 – Telemedycyna zastępuje porady stacjonarne
Niewątpliwie poczucie niedostatecznego zaopiekowania i niezadowolenie pacjentów, spowodowały drastyczne ograniczenia w dostępie do placówek medycznych, w pierwszym roku pandemii koronawirusa. To wówczas większość wizyt, zwłaszcza w POZ, odbywała się zdalnie, a wiele zabiegów i operacji zostało przełożonych. Negatywne konsekwencje zdrowotne odczuwamy do dziś. Była to jednak sytuacja wyjątkowa. Nie mieliśmy w XXI wieku do czynienia z tak groźnym wirusem, który objąłby swoim zasięgiem prawie cały glob i miał tak wysoką śmiertelność. Telemedycyna ma przede wszystkim służyć pacjentom i lekarzom, wspierać i przynosić nowe możliwości, znosząc przy tym wiele barier, zarówno geograficznych jak i czasowych. Można powiedzieć, że staje się integralną częścią opieki zdrowotnej, wspierają proces leczenia i zdrowienia, zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych. Nie zastępuje opieki stacjonarnej ale ją uzupełnia.
 
– Pacjenci często pytają się, czy w ramach wizyty online mogą otrzymać e-receptę, e-skierowanie czy e-zwolnienie. Jak najbardziej, wszystkie te świadczenia są dostępne, niezależnie od formy kontaktu z lekarzem. Szacuje się, że ok. 50% wszystkich konsultacji medycznych można odbyć bez badania fizykalnego. Kluczem dobrze postawionej diagnozy jest dogłębny wywiad lekarski oraz interpretacja wyników badań, jeśli są dostępne. – mówi Łukasz Durajski, lekarz pediatra, dyrektor medyczny Med24.
 
MIT 3 – Telemedycyna to domena wyłącznie medycyny prywatnej
 
Chociaż rozwój usług telemedycznych, zwłaszcza w Polsce, był od lat dostrzegalny głównie w medycynie prywatnej np. w prywatnych centrach medycznych, co wynika z faktu, że podmioty prywatne od dawna stawiały na innowacje. To faktem jest, że obecnie teleporady/wideoporady są także stałym elementem publicznej opieki zdrowotnej. Najbardziej rozpowszechnioną formą konsultacji są teleporady u lekarza rodzinnego, gdzie najczęściej omawia się niepokojące objawy, wyniki badań albo przedłuża się lub zmienia zapisane leki. Telemedycyna to przyszłość, która zapewnia dostęp do lekarza każdemu, w tym często osobom wykluczonym, które mieszkają daleko od placówki medycznej, mają problemy z poruszaniem się, nie wstają z łóżka itp. Dzięki teleporadom nawet bez pomocy osób bliskich, nie w pełni samodzielny pacjent jest w stanie w znacznej mierze zadbać o swoje zdrowie. Zwłaszcza jeśli uzupełnieniem telewizyt są coraz częściej dostępne opcje: badania krwi z pobraniem w domu, czy wizyty pielęgniarek środowiskowych.
 
– Usługi telemedyczne niosą ze sobą wiele korzyści dla pacjentów i ich opiekunów. To przede wszystkim dostęp do lekarza niezależnie od miejsca i czasu, przez całą dobę. Ma to znaczenie zwłaszcza w nagłych przypadkach (oczywiście z wyłączeniem stanów ostrych, kiedy trzeba udać się na SOR lub wezwać pogotowie) czy dolegliwościach, które pojawiają się w godzinach wieczornych lub w weekend. Często udzielam konsultacji online rodzicom, których dziecko źle się poczuło późno w nocy i nie wiedzą co robić, jakie działania podjąć. Czy objawy świadczą o czymś poważnym, czy po udzielonych wskazówkach przez lekarza oraz podaniu przepisanych leków, dziecko można leczyć w domu.  – podkreśla Łukasz Durajski.
 
Teleporada to także bardzo dobre rozwiązanie dla osób przewlekle chorych, które muszą być pod regularną opieką lekarza i/lub pielęgniarki czy innego specjalisty. Pozwala ona w sprawny sposób, regularnie skonsultować wyniki badań i samodzielnych pomiarów jak np. ciśnienie tętnicze, poziom glukozy we krwi i inne.
 
– To także możliwość uniknięcia długich kolejek, czy narażenia się na patogeny np. wirusy czy bakterie, przenoszone przez innych pacjentów. – dodaje Łukasz Durajski.
 
MIT 4 – Podczas teleporady lekarz nie jest w stanie postawić właściwej diagnozy
Prawdą jest, że lekarz w trakcie zdalnych konsultacji nie może dotknąć fizycznie pacjenta i zobaczyć gołym okiem. Ale coraz powszechniejsza forma telemedycyny – czyli wideo wizyty dają dużo większe możliwości niż nam się może wydawać. Lekarz nie tylko widzi pacjenta, ale może mieć dostęp do wyników badań, zapisów telemonitoringu, a nawet dzięki kamerom obejrzeć z bliska wybrane części ciała pacjenta np. wysypkę na ciele, czy gardło.
 
– Podczas wideo konsultacji mam pełną interakcję z pacjentem, widzę jak się zachowuje, jak reaguje na pewne bodźce. Jednocześnie dzięki kamerom w telefonie możemy obejrzeć np. gardło pacjenta, czy fragment skóry i na tej podstawie ocenić występujące objawy wzrokowo, nie tylko z opisu pacjenta czy opiekuna. Zawsze zapoznajemy się też z dostępną dokumentacja medyczną np. wypisem ze szpitala, wynikami badań. – zauważa Łukasz Durajski.
 
Teleporada nie ma zastępować kontaktu bezpośredniego z lekarzem, ale często przyspiesza ten proces, umożliwia szybkie uzyskanie skierowań na badania, czy postawienie pierwszej opinii w przypadku niepokojących objawów, co ma także zastosowanie w profilaktyce i wczesnej diagnostyce wielu chorób, takich jak schorzenia sercowo-naczyniowe czy nowotwory. Zamiast czekać na wizytę tygodniami, możemy w międzyczasie już wykonać badania i je skonsultować. Co istotne w ramach teleporad sprawdzają się i stają się coraz bardziej popularne także konsultacje z psychologiem czy psychiatrą. Będąc w domowym otoczeniu pacjent często czuje się pewniej i łatwiej jest mu otworzyć się przed specjalistą. Coraz częściej za pomocą wideo łącza odbywa się także rehabilitacja.
 
MIT 5 – W ramach teleporady nie będę mieć stałego lekarza prowadzącego
 
Wręcz przeciwnie. Coraz więcej lekarzy oferuje swoim pacjentom zarówno porady stacjonarne i zdalne, dlatego w ramach wizyty online możemy kontynuować opiekę u „swojego” lekarza czy to internisty, pediatry czy specjalisty. Wiele jest także takich sytuacji, gdzie kontaktujemy się po raz pierwszy z danym lekarzem zdalnie, kontynuujemy wizyty w tej formie, ale na dalsze badania albo zabiegi udajemy się już do placówki fizycznie, często pod nadzorem tego samego lekarza. Przy teleporadach lekarz ma zwykle większą elastyczność czasową i może nas skonsultować szybciej, zwłaszcza jeśli mamy jakieś nagłe dolegliwości, albo gdy występują działania niepożądane np. po zastosowanym leczeniu. Warto wspomnieć, że porad zdalnych udzielają różni specjaliści, w tym dietetycy, alergolodzy, ginekolodzy, fizjoterapeuci, czy psychoterapeuci.
 
MIT 6 – Teleporady są drogie
 
Ceny porad telemedycznych są oczywiście zróżnicowane, w zależności do usługodawcy, czy specjalizacji lekarza. Najczęściej są one jednak tańsze niż porady stacjonarne oraz nie wymagają wielu dodatkowych kosztów, np. dojazdów do placówki. Oferta na rynku jest dość duża, co sprawia, że ceny są konkurencyjne.
 
Zapraszamy do obejrzenia pierwszego webinaru „Telemedycyna – kiedy może nam się przydać”: 

23 czerwca zapraszamy na kolejny webinar „Pomoc psychologiczna online – kiedy warto z niej skorzystać”. Link do wydarzenia:
https://fb.me/e/2nddaBSQ0

źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY

Infekcje i choroby górnych dróg oddechowych dominowały w pierwszych tygodniach wśród zgłoszeń pacjentów przychodni Dimedic. Wielu uchodźców potrzebowało także przedłużenia recept na zdiagnozowane wcześniej choroby przewlekłe, np. nadciśnienie tętnicze. Przychodnia Dimedic już pierwszym tygodniu wojny uruchomiła platformę telemedyczną z konsultacjami lekarskimi w języku ukraińskim. Pacjenci z Ukraińcy przebywający w Polsce i innych krajach EU, od prawie trzech miesięcy mogą dzięki temu korzystać z bezpłatnej pomocy medycznej.
Zespół Dimedic tworzą specjaliści medycyny rodzinnej, ginekolodzy, otolaryngolodzy, a przede wszystkim osoby o dużej empatii. Kontakt z pacjentem doświadczonym wojną i zagubionym w polskim systemie opieki medycznej jest trudny. Dużym zaskoczeniem jest dla uchodźców konieczność posiadania recepty na niektóre leki, które na Ukrainie mogą kupić bez uprzedniej konsultacji lekarskiej. Często budzi to niezrozumienie, złość, a nawet rezygnację. Rolą naszej kadry medycznej jest także wsparcie psychiczne osób, które muszą odnaleźć się w nowej sytuacji. – mówi dr Mikołaj Wierzbicki, jeden z członków zespołu wspierającego ukraińskich uchodźców.Pomagam uchodźcom ponieważ studiowałem na Ukrainie. Ukraińcy przyjęli mnie na studia i pomogli w przejściu trudnej drogi by zostać lekarzem. Teraz ja im pomagam. Rozumiem ich język, mentalność i troski. Życzę Ukrainie i Ukraińcom świetlanej przyszłości. Myślę że swoją determinacją na nią zasłużyli. – dodaje dr Wierzbicki.
 
Skompletowanie zespołu medycznego było wyzwaniem, głównie ze względu na obawę o barierę językową. W Dimedic nie jest to problemem. Lekarze, którzy nie znają ukraińskiego czy rosyjskiego mogą liczyć na wsparcie asystentek medycznych z Ukrainy i ukraińskiego koordynatora.
 
Największym wyzwaniem jest prawidłowa komunikacja z pacjentami – w tej pracy dokładny wywiad oraz właściwe przekazanie zaleceń to podstawa bezpieczeństwa pacjenta. Jednak zawsze po skończonej zmianie ma się poczucie, że dołożyło się choć małą cegiełkę pomocy dla osób, które znalazły się w tak niemożliwej sytuacji.   – mówi dr Magdalena Wood.

Na co chorują uchodźcy?
3500 skonsultowanych uchodźców – każdy z nich to inna historia. W pierwszych tygodniach Dimedic najczęściej pomagał dzieciom, przeziębionym i wychłodzonym podczas długiej wędrówki do polskiej granicy. Pojawiały się także objawy stresu – wymioty, biegunki, bezsenność.
 
Sytuacja wojenna pogłębiła problemy psychiczne u dzieci. Wiele z nich straciło także dostęp do stale przyjmowanych leków, które w Ukrainie nie wymagają recepty, natomiast w Polsce konieczne jest jej zdobycie w celu kontynuowania leczenia.
 
Obecnie do lekarzy Dimedic zgłasza się coraz więcej dorosłych, najczęściej to kobiety w wieku 25 – 34 lat. Po zabezpieczeniu sytuacji mieszkaniowej, wyrobieniu PESELU i znalezieniu szkoły dla dziecka przychodzi czas, żeby zadbać o siebie. Największą część naszych Pacjentów stanowią osoby, które potrzebują przedłużenia recepty na choroby przewlekłe (cukrzyca, nadciśnienie).
 
Warto również zwrócić uwagę na częste przypadki chorób endokrynologicznych. Dostęp do specjalistów w Ukrainie jeszcze przed wojną był gorszy niż w Polsce. Pacjenci, którzy trafiają do telemedycznej przychodni Dimedic mają schorzenia nieleczone latami. Dopiero teraz mają szansę na szerszą diagnostykę i fachową opiekę lekarską.
 
Kobiety, które w Ukrainie przyjmowały antykoncepcję bez recepty teraz muszą się o nią postarać. Lekarze Dimedic wspierają je nie tylko medycznie, ale także informują o możliwościach kontroli rozrodczości w polskich warunkach prawnych.
 
Telefon pierwszego kontaktu
Bywało oczywiście tak, że specjaliści z Dimedic byli tylko wsparciem dla pacjentów wymagających bezpośredniego kontaktu z lekarzem. Najbardziej jaskrawy przykład to
rana postrzałowa – lekarze udzielili tyle wskazówek, ile można przez telefon i przekierowali pacjenta do najbliższego szpitala. Takie chwile mocno zapadają w pamięć wszystkich, którzy organizują pomoc dla uchodźców.
 
Wiele sytuacji jest jednak dużo bardziej prozaicznych. Dostęp do opieki medycznej w Ukrainie (szczególnie na wsiach) jest mniejszy niż w Polsce. Telemedycyna też nie jest tak popularna. Ukraińscy lekarze często nie chcą lub nie potrafią posługiwać się nowymi formami konsultacji, co przekłada się na brak zaufania pacjentów do takiej formy leczenia.
 
Wyzwaniem stojącym przed Dimedic jest edukacja pacjentów oraz uświadomienie, że konsultacje telefoniczne mogą być szybkie, wygodne i profesjonalne. Dużą zaletą jest możliwość skorzystania z nich przez 7 dni w tygodniu z każdego miejsca w Europie, co jest szczególnie cenne dla osób, które przemieszczają się w poszukiwaniu docelowego miejsca do życia.
Pacjenci są zadowoleni z telekonsultacji oferowanych przez Dimedic, o czym sami opowiadają w pozostawionych na stronie opiniach: (pisownia oryginalna)
 
Dimedic wciąż obserwuje wzrost zainteresowania bezpłatną pomocą dla uchodźców. Kolejne kroki? Poszerzenie kadry medycznej, edukacja medyczna uchodźców oraz codzienne starania, by wesprzeć jak największą liczbę osób, które potrzebują pomocy.

 
źródło: komunikat
Infekcje i choroby górnych dróg oddechowych dominowały w pierwszych tygodniach wśród zgłoszeń pacjentów przychodni Dimedic. Wielu uchodźców potrzebowało także przedłużenia recept na zdiagnozowane wcześniej choroby przewlekłe, np. nadciśnienie tętnicze. Przychodnia Dimedic już pierwszym tygodniu wojny uruchomiła platformę telemedyczną z konsultacjami lekarskimi w języku ukraińskim. Pacjenci z Ukraińcy przebywający w Polsce i innych krajach EU, od prawie trzech miesięcy mogą dzięki temu korzystać z bezpłatnej pomocy medycznej.
Zespół Dimedic tworzą specjaliści medycyny rodzinnej, ginekolodzy, otolaryngolodzy, a przede wszystkim osoby o dużej empatii. Kontakt z pacjentem doświadczonym wojną i zagubionym w polskim systemie opieki medycznej jest trudny. Dużym zaskoczeniem jest dla uchodźców konieczność posiadania recepty na niektóre leki, które na Ukrainie mogą kupić bez uprzedniej konsultacji lekarskiej. Często budzi to niezrozumienie, złość, a nawet rezygnację. Rolą naszej kadry medycznej jest także wsparcie psychiczne osób, które muszą odnaleźć się w nowej sytuacji. – mówi dr Mikołaj Wierzbicki, jeden z członków zespołu wspierającego ukraińskich uchodźców.Pomagam uchodźcom ponieważ studiowałem na Ukrainie. Ukraińcy przyjęli mnie na studia i pomogli w przejściu trudnej drogi by zostać lekarzem. Teraz ja im pomagam. Rozumiem ich język, mentalność i troski. Życzę Ukrainie i Ukraińcom świetlanej przyszłości. Myślę że swoją determinacją na nią zasłużyli. – dodaje dr Wierzbicki.
 
Skompletowanie zespołu medycznego było wyzwaniem, głównie ze względu na obawę o barierę językową. W Dimedic nie jest to problemem. Lekarze, którzy nie znają ukraińskiego czy rosyjskiego mogą liczyć na wsparcie asystentek medycznych z Ukrainy i ukraińskiego koordynatora.
 
Największym wyzwaniem jest prawidłowa komunikacja z pacjentami – w tej pracy dokładny wywiad oraz właściwe przekazanie zaleceń to podstawa bezpieczeństwa pacjenta. Jednak zawsze po skończonej zmianie ma się poczucie, że dołożyło się choć małą cegiełkę pomocy dla osób, które znalazły się w tak niemożliwej sytuacji.   – mówi dr Magdalena Wood.

Na co chorują uchodźcy?
3500 skonsultowanych uchodźców – każdy z nich to inna historia. W pierwszych tygodniach Dimedic najczęściej pomagał dzieciom, przeziębionym i wychłodzonym podczas długiej wędrówki do polskiej granicy. Pojawiały się także objawy stresu – wymioty, biegunki, bezsenność.
 
Sytuacja wojenna pogłębiła problemy psychiczne u dzieci. Wiele z nich straciło także dostęp do stale przyjmowanych leków, które w Ukrainie nie wymagają recepty, natomiast w Polsce konieczne jest jej zdobycie w celu kontynuowania leczenia.
 
Obecnie do lekarzy Dimedic zgłasza się coraz więcej dorosłych, najczęściej to kobiety w wieku 25 – 34 lat. Po zabezpieczeniu sytuacji mieszkaniowej, wyrobieniu PESELU i znalezieniu szkoły dla dziecka przychodzi czas, żeby zadbać o siebie. Największą część naszych Pacjentów stanowią osoby, które potrzebują przedłużenia recepty na choroby przewlekłe (cukrzyca, nadciśnienie).
 
Warto również zwrócić uwagę na częste przypadki chorób endokrynologicznych. Dostęp do specjalistów w Ukrainie jeszcze przed wojną był gorszy niż w Polsce. Pacjenci, którzy trafiają do telemedycznej przychodni Dimedic mają schorzenia nieleczone latami. Dopiero teraz mają szansę na szerszą diagnostykę i fachową opiekę lekarską.
 
Kobiety, które w Ukrainie przyjmowały antykoncepcję bez recepty teraz muszą się o nią postarać. Lekarze Dimedic wspierają je nie tylko medycznie, ale także informują o możliwościach kontroli rozrodczości w polskich warunkach prawnych.
 
Telefon pierwszego kontaktu
Bywało oczywiście tak, że specjaliści z Dimedic byli tylko wsparciem dla pacjentów wymagających bezpośredniego kontaktu z lekarzem. Najbardziej jaskrawy przykład to
rana postrzałowa – lekarze udzielili tyle wskazówek, ile można przez telefon i przekierowali pacjenta do najbliższego szpitala. Takie chwile mocno zapadają w pamięć wszystkich, którzy organizują pomoc dla uchodźców.
 
Wiele sytuacji jest jednak dużo bardziej prozaicznych. Dostęp do opieki medycznej w Ukrainie (szczególnie na wsiach) jest mniejszy niż w Polsce. Telemedycyna też nie jest tak popularna. Ukraińscy lekarze często nie chcą lub nie potrafią posługiwać się nowymi formami konsultacji, co przekłada się na brak zaufania pacjentów do takiej formy leczenia.
 
Wyzwaniem stojącym przed Dimedic jest edukacja pacjentów oraz uświadomienie, że konsultacje telefoniczne mogą być szybkie, wygodne i profesjonalne. Dużą zaletą jest możliwość skorzystania z nich przez 7 dni w tygodniu z każdego miejsca w Europie, co jest szczególnie cenne dla osób, które przemieszczają się w poszukiwaniu docelowego miejsca do życia.
Pacjenci są zadowoleni z telekonsultacji oferowanych przez Dimedic, o czym sami opowiadają w pozostawionych na stronie opiniach: (pisownia oryginalna)
 
Dimedic wciąż obserwuje wzrost zainteresowania bezpłatną pomocą dla uchodźców. Kolejne kroki? Poszerzenie kadry medycznej, edukacja medyczna uchodźców oraz codzienne starania, by wesprzeć jak największą liczbę osób, które potrzebują pomocy.

 
źródło: komunikat