Medicalpress
Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie uruchomił pięciu Asystentów AI, którzy wykorzystują generatywną sztuczną inteligencję, bazę wiedzy szpitala i interaktywne mapy 3D, aby wspierać pacjentów oraz ich opiekunów. System pomaga znaleźć poradnie i oddziały, odpowiada na pytania organizacyjne oraz odciąża personel. To pierwsze komercyjne wdrożenie tego rozwiązania, które w przyszłości może trafić także na lotniska, dworce i do urzędów.
 
– Uruchomiliśmy system pięciu awatarów, które mają wspierać rodziny pacjentów w pozyskiwaniu informacji o funkcjonowaniu naszego instytutu. Ta nowoczesna technologia pomoże znaleźć praktyczne informacje osobom, które przyjeżdżają do nas na wizyty ambulatoryjne, oraz tym, które są hospitalizowane – mówi agencji Newseria dr n. med. Marek Migdał, dyrektor Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” (IPCZD). – Co roku odwiedza nas kilkaset tysięcy dzieci i ich rodzin. 52 proc. to pacjenci spoza Mazowsza, którzy bardzo często potrzebują prostych informacji odnośnie do tego, jak jest zorganizowany szpital i jak się po nim poruszać.

Pięciu interaktywnych Asystentów AI zainstalowano w najczęściej odwiedzanych punktach IPCZD, m.in. przy wejściu głównym, w izbie przyjęć czy przy wejściu do poradni specjalistycznych. Pacjenci, ich opiekunowie i osoby odwiedzające mogą za pomocą ekranów dotykowych prowadzić rozmowę z asystentami, którzy udzielają informacji organizacyjnych, pomagają odnaleźć konkretne poradnie, oddziały czy pracownie diagnostyczne, wykorzystując do tego interaktywne mapy 3D. Komunikacja jest możliwa w języku polskim i angielskim.

 Asystent AI powstał po to, by usprawnić komunikację pacjentów i ich rodziców oraz pomóc w nawigowaniu po tym ośrodku, który liczy ponad 30 budynków – podkreśla Arkadiusz Wójcik, dyrektor ICT w firmie Orange Polska, która jest partnerem technologicznym projektu. – To jest jego najważniejsza funkcja. Przekłada się to na spokój rodziców i młodych pacjentów podczas poruszania się po szpitalu. To istotne, biorąc pod uwagę stresogenność całego pobytu w tej instytucji.

Rozwiązanie zostało zaprojektowane tak, aby zapewnić szybki i intuicyjny dostęp do najważniejszych informacji, szczególnie osobom, które po raz pierwszy są w IPCZD. Asystent AI nie zastępuje personelu medycznego ani administracyjnego – jego rolą jest przejęcie prostych, powtarzalnych pytań i ułatwienie dostępu do informacji, dzięki czemu pracownicy mogą poświęcić więcej czasu sprawom wymagającym bezpośredniego kontaktu z pacjentem. To ułatwia funkcjonowanie pacjentów w przestrzeni szpitala, również tych najmłodszych. W strefie gier i aktywności dostępne są bowiem m.in. proste gry ekranowe i gry konwersacyjne wykorzystujące AI, które pozwalają przyjemnie spędzić czas np. w oczekiwaniu na badanie czy konsultację.

Firma Orange Polska odpowiadała za dostarczenie i implementację rozwiązania opartego na sztucznej inteligencji, dostosowanego do potrzeb IPCZD. Jest to pierwsze komercyjne wdrożenie tego rozwiązania. Każde urządzenie z Asystentem AI ma własną antenę 5G z kartą SIM, dzięki czemu jest niezależne od lokalnego połączenia z siecią i ma własne, bezpieczne połączenie z zapleczem rozwiązania. 

 Asystent AI ma zdolność uczenia się, wyciągania wniosków, agregowania informacji, dołączania nowych odpowiedzi na pojawiające się pytania. To jest rozwiązanie uczące się, czyli wykorzystujące znane nam dzisiaj techniki i technologie w zakresie nauczania językowego – wskazuje dyrektor ICT w Orange Polska.

Przedstawiciele firmy wskazują, że w Asystentach AI zastosowano wiele innowacyjnych rozwiązań. Łączą one możliwości generatywnej sztucznej inteligencji z bazą wiedzy konkretnej organizacji (obejmującą regulaminy, procedury, informacje organizacyjne czy mapy obiektów) i z nowoczesnym interfejsem multimedialnym. Dzięki temu mogą być personalizowane pod konkretne branże i wykorzystywane tam, gdzie istotne są szybki dostęp do informacji i jakość obsługi. Czas reakcji wynosi średnio ok. 2 sekund, co pozwala na prowadzenie płynnej i naturalnej interakcji z użytkownikiem. 

 To mogą być np. dworce, lotniska czy punkty obsługi klienta. Taki awatar pomaga rozładowywać kolejki ludzi stojących po informacje oraz udzielić wskazówek, bazując na wewnętrznych informacjach danej instytucji – wskazuje Arkadiusz Wójcik. – Na tym polega nowoczesna technologia, że integrujemy hardware, software i modele językowe oraz wplatamy rozwiązania w zależności od funkcji i potrzeb, które powinny spełnić. Asystent sprawdzi się doskonale również w urzędach, gdzie ułatwi pracę wszystkim osobom obsługującym obywateli.

Jak dodaje, system został zaprojektowany w sposób, który umożliwia jego skalowanie wraz z rozbudową sieci asystentów – zarówno w ramach jednej organizacji, jak i w wielu instytucjach jednocześnie. Architektura rozwiązania pozwala elastycznie zwiększać zasoby wraz ze wzrostem liczby użytkowników i wdrożeń. 

Dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka podkreśla, że wdrożenie Asystentów AI to kolejny etap transformacji cyfrowej instytutu.  

 Nie byłoby to możliwe, gdyby nie środki pozyskane z KPO na wsparcie cyfryzacji, przy czym ok. 20 proc. finansujemy ze swoich środków, uważając, że ta inwestycja jest bardzo potrzebna instytutowi – mówi dr n. med. Marek Migdał. – Nowoczesne technologie to jest nasza domena. W styczniu tego roku Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” otrzymał prestiżową nagrodę Lidera Roku w Ochronie Zdrowia w Polsce w dziedzinie innowacji, nie wśród szpitali pediatrycznych, ale wszystkich szpitali.

W czerwcu warszawskie centrum uruchomiło zmodernizowaną aptekę szpitalną, w której wdrożono jeden z najbardziej zaawansowanych systemów farmacji szpitalnej w Polsce. Obejmuje on m.in. robota aptecznego, zautomatyzowane magazyny, system Unit Dose, w którym każda dawka leku jest indywidualnie przygotowywana i monitorowana, oraz automatyczne apteczki oddziałowe.

– Mamy plan naszej rewitalizacji do 2027 roku i będziemy realizować bardzo dużo takich projektów – zapowiada dyrektor Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”

Źródło: Newseria

Sam fakt, że sztuczna inteligencja potrafi wygenerować poprawnie brzmiącą odpowiedź, nie oznacza jeszcze, że jest w pełni przystosowana do działania w sektorze ochrony zdrowia. Wprost proporcjonalnie do rozwoju możliwości technologii w medycynie rosną obawy o bezpieczeństwo, jakość danych, zgodność z praktyką kliniczną oraz realną wartość dla pacjenta. Dlatego coraz częściej zasadne wydaje się nie pytanie o to, czy AI działa, lecz gdzie i w jaki sposób powinna być wykorzystywana. To zagadnienie było przedmiotem rozmów ekspertów w ostatnim odcinku podcastu „LLMathon: How AI Can Serve Healthcare”.
Podcast stanowi podsumowanie doświadczeń i wniosków z Poland Healthcare Datathon 2025 – inicjatywy zorganizowanej we współpracy środowisk medycznych, naukowych i technologicznych, której inicjatorem był Roche. Podczas Datathonu interdyscyplinarne zespoły pracowały na rzeczywistych, zanonimizowanych danych klinicznych z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku i w praktyce testowały możliwości dużych modeli językowych w polskojęzycznych scenariuszach medycznych.

Wnioski będące pokłosiem wydarzenia stały się punktem wyjścia do kolejnej dyskusji – o tym, jak odpowiedzialnie wdrażać sztuczną inteligencję do systemu ochrony zdrowia. W najnowszym odcinku podcastu, dostępnym na youtubowym kanale Roche, eksperci mówią nie tylko o potencjale dużych modeli językowych, ale również o całej architekturze rozwiązań AI i świadomym procesie jej wykorzystania.

Globalny algorytm musi zdać „egzamin z polskiego”

Choć wiele rozwiązań AI powstaje z myślą o globalnym zastosowaniu, ich skuteczność w ochronie zdrowia zależy od lokalnego kontekstu. Znaczenie mają język dokumentacji medycznej, organizacja pracy placówek, ścieżki pacjenta oraz charakterystyka danych odzwierciedlających specyfikę konkretnego systemu ochrony zdrowia.

Chcieliśmy, aby Healthcare Datathon składał się z wzajemnie uzupełniających się elementów pełnych zarówno merytorycznej dyskusji, jak i praktyki. Pierwszego dnia uczestnicy spotkali się podczas części wykładowej poświęconej zastosowaniom AI w ochronie zdrowia, gdzie swoją wiedzą dzielili się lekarze i eksperci z uczelni technicznych. Z kolei fundamentem drugiego dnia były ćwiczenia praktyczne, w tym m.in. LLMathon – mówi Adam Krenke, dyrektor do spraw strategii w Roche Polska.

Poland Healthcare Datathon 2025 zgromadził ponad 200 uczestników reprezentujących 14 uczelni i ośrodków badawczych z pięciu krajów. W 13 interdyscyplinarnych zespołach współpracowali lekarze, badacze, projektanci doświadczeń użytkownika, specjaliści danych, programiści oraz studenci.

Sztuczna inteligencja zweryfikowana na rzeczywistych danych

Jednym z najważniejszych elementów wydarzenia była możliwość pracy na autentycznych, zabezpieczonych danych klinicznych przekazanych przez Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.

W ramach Datathonu uczestnicy analizowali setki tysięcy rekordów hospitalizacji, poszukując czynników pozwalających przewidywać ryzyko ponownego przyjęcia pacjenta do szpitala. W ten sposób sprawdzaliśmy, czy algorytmy AI mogą pomóc identyfikować wzorce, które wspierałyby personel medyczny w podejmowaniu decyzji i skutecznym planowaniu opieki nad pacjentami – wyjaśnia Adam Krenke.

Kolejnym filarem projektu był LLMathon, podczas którego uczestnicy oceniali, jak duże modele językowe radzą sobie z pytaniami najczęściej zadawanymi przez pacjentów i lekarzy.

Dziś zarówno pacjenci, jak i lekarze coraz częściej korzystają z narzędzi opartych na AI. Problem polega na tym, że niewiele wiemy o ich rzeczywistej precyzji, jakości odpowiedzi czy ograniczeniach. Chcieliśmy zweryfikować to w praktyce, wykorzystując pytania opracowane wspólnie z lekarzami i organizacjami pacjenckimi – podkreśla ekspert.

Dane są paliwem dla AI, ale muszą być reprezentatywne

Eksperci zwracają uwagę, że skuteczność modeli sztucznej inteligencji zależy bezpośrednio od jakości i reprezentatywności danych, na których zostały wytrenowane.

 
AI może odegrać ogromną rolę w rozwoju ochrony zdrowia, jednak większość dostępnych danych pochodzi z krajów wysoko rozwiniętych. Istnieje ryzyko, że modele będą dobrze odpowiadać na potrzeby określonych populacji, a gorzej radzić sobie w innych grupach. Dlatego projektując algorytmy, należy równie starannie jak w badaniach klinicznych dobierać populacje, na których opierane są dane treningowe – stwierdza Krenke. 

O istocie znaczenia danych wspomina także Anna Romaniuk-Iwaszko, Marketing Network Lead for Digital Solutions w Roche.

Roche od lat rozwija innowacyjne terapie i rozwiązania diagnostyczne. Coraz większą rolę odgrywają także algorytmy kliniczne wspierające decyzje medyczne. Ogromna ilość danych generowanych każdego dnia w systemie ochrony zdrowia nadal pozostaje niewykorzystana. Naszym celem jest przekształcanie tych informacji w praktyczne wsparcie dla lekarzy, tak aby mogli efektywniej wykorzystywać swój czas, a pacjenci szybciej otrzymywali właściwą diagnozę – tłumaczy.

AI zastąpi relację lekarz-pacjent?

Eksperci zgodnie wskazują, że sztuczna inteligencja może wspierać wiele procesów administracyjnych, analitycznych i organizacyjnych, jednak nie powinna być postrzegana jako alternatywa dla pomocy drugiego człowieka.

– Najważniejsze jest to, aby nie stracić z oczu pacjenta. Sztuczna inteligencja pozostaje narzędziem w rękach człowieka. To od sposobu jej wykorzystania zależy, czy będzie realnym wsparciem dla ochrony zdrowia. Medycyna to nie tylko diagnoza i leczenie, ale również troska o jakość życia pacjenta, relacje, empatia i odpowiedzialność – mówi Katarzyna Kaliszewska-Czeremska, Customer Experience Lead and Strategist w Roche.

Podobnego zdania jest Sławomir Molenda, User Experience Expert w Roche Digital Technology.

Obecne modele językowe mogą rozpoznawać emocje i odpowiednio reagować na komunikaty pacjentów, ale nie są zdolne do rzeczywistego współodczuwania czy rozumienia doświadczenia choroby tak jak drugi człowiek. Możemy mówić jedynie o pewnym rodzaju empatii kognitywnej, skupionej na perspektywie intelektualnej i rozumieniu schematów myślowych. AI może wspierać komunikację, jednak nie zastąpi relacji terapeutycznej budowanej między pacjentem a lekarzem – zaznacza.

Istnieją jednak aspekty, w których modele AI mogą być dla pacjenta użyteczne.

Niektóre badania sugerują, że ludzie wolą interakcje medyczne z AI, ponieważ modele te są wolne od osądów czy stygmatyzacji. LLM-y mogą obiektywnie zmniejszać wstyd i w ten sposób pomagać pacjentom – dodaje Molenda.

Interdyscyplinarność warunkiem sukcesu

Jednym z najczęściej powracających tematów podczas wydarzenia była konieczność łączenia kompetencji z różnych dziedzin.

 
Interdyscyplinarność jest kluczowa. W projektach wykorzystujących AI w ochronie zdrowia nie istnieją jednoosobowe rozwiązania. Potrzebna jest wiedza kliniczna, technologiczna, projektowa i komunikacyjna. Dopiero połączenie tych kompetencji pozwala tworzyć rozwiązania niosące rzeczywistą opiekę i pomoc pacjentom – podkreśla Adam Krenke.

Interdyscyplinarności nie brakowało również w trakcie Datathonu – taką formę współpracy szczególnie docenili uczestnicy wydarzenia.

Największym zaskoczeniem była dla mnie otwartość i brak podziałów między studentami, naukowcami oraz lekarzami. Często w świecie akademickim można wyczuć pewien dystans. Tutaj każdy głos był równie ważny, a wszystkich łączyła wspólna misja i chęć wymiany doświadczeń – zauważa Zuzanna Warchoł, studentka Politechniki Gdańskiej. Z kolei Kacper Dobek, doktorant Politechniki Poznańskiej, zwraca uwagę na długofalowe korzyści płynące z projektu.

To doświadczenie pokazało, jak wiele dobrego może wydarzyć się, gdy spotykają się ludzie z różnych środowisk. Efekty Datathonu wykraczają poza Polskę – podobne inicjatywy zaczęły powstawać również w innych krajach Europy, inspirując kolejne zespoły do poszukiwania praktycznych zastosowań AI w medycynie. Namacalnym przykładem może być chociażby grudniowy Datathon we Francji, który, dzięki zdobytej w Gdańsku wiedzy, miałem okazję wesprzeć organizacyjnie – podsumowuje.

Źródło: inf pras

Naukowcy z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego opracowali innowacyjny system sztucznej inteligencji, który w ciągu kilku sekund automatycznie analizuje morfologię tętniaków mózgu i może wspierać ocenę ryzyka ich pęknięcia. Wyniki badań opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Radiology: Artificial Intelligence, a opracowana technologia została objęta międzynarodową ochroną patentową i jest przygotowywana do wdrożenia w praktyce klinicznej.

W prestiżowym czasopiśmie Radiology: Artificial Intelligence (Impact Factor >20) opublikowano wyniki badań dotyczących nowatorskiego zastosowania sztucznej inteligencji w diagnostyce tętniaków mózgu. Publikacja należy do najwyżej punktowanych prac naukowych w historii radiologii i neurochirurgii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, szpitala GUMed.

Artykuł prezentuje innowacyjny system sztucznej inteligencji, który umożliwia automatyczną analizę morfologii tętniaków mózgu. Opracowana i opatentowana technologia pozwala w ciągu kilku sekund uzyskać zaawansowane parametry dotyczące kształtu i budowy tętniaka, które mogą być wykorzystywane do oceny ryzyka jego pęknięcia oraz wspierać podejmowanie decyzji terapeutycznych przez radiologów, neurologów i neurochirurgów.

Ocena ryzyka pęknięcia tętniaka mózgu pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny naczyniowej. Stosowane obecnie narzędzia kliniczne, takie jak skala PHASES, opierają się głównie na danych demograficznych i klinicznych pacjenta, jednak ich skuteczność prognostyczna ma istotne ograniczenia. W ostatnich latach liczne badania wykazały, że morfologia tętniaka – obejmująca jego kształt, cechy geometryczne oraz parametry związane z przepływem krwi – jest jednym z najważniejszych wskaźników ryzyka pęknięcia. Dotychczas wykorzystanie tych danych w codziennej praktyce klinicznej było jednak utrudnione ze względu na konieczność wykonywania czasochłonnych pomiarów manualnych.

Badaniom przewodził Samuel D. Pettersson, student VI roku kierunku lekarskiego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, pierwszy autor publikacji oraz współtwórca opisywanej technologii. Rozwiązanie zostało opracowane we współpracy z profesorem Harvard Medical School oraz współwynalazcą związanym z Uniwersytetem Harvarda. Technologia jest obecnie objęta międzynarodową ochroną patentową, a prowadzone działania mają na celu jej wdrożenie do praktyki klinicznej.

Projekt realizowano przez trzy lata w ramach międzynarodowej współpracy naukowej obejmującej pięć ośrodków: Gdański Uniwersytet Medyczny i Uniwersyteckie Centrum Kliniczne, Beth Israel Deaconess Medical Center przy Harvard Medical School, Vienna General Hospital, Hospital das Clínicas Uniwersytetu w São Paulo oraz Buffalo General Hospital w Nowym Jorku.

Artykuł dostępny jest tutaj.

Źródło: GUM

Utrata krtani po leczeniu nowotworu oznacza dla wielu pacjentów nie tylko problemy z komunikacją, ale także utratę możliwości wyrażania emocji głosem. Polski startup Uhura Bionics pracuje nad sztuczną krtanią nowej generacji, która ma umożliwić osobom po laryngektomii naturalniejszą mowę, śmiech, śpiew i ciche rozmowy. Projekt zdobył wielomilionowe wsparcie z Funduszy Europejskich i przygotowuje się do wejścia na rynek międzynarodowy.
Czy technologia może przywrócić osobom po laryngektomii nie tylko możliwość mówienia, ale też swobodę wyrażania emocji? Nad takim rozwiązaniem pracuje Uhura Bionics – polski startup medtech rozwijający sztuczne krtanie nowej generacji. Firma, wsparta kilkumilionowym dofinansowaniem z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej (FEPW), realizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), odnosi już także pierwsze sukcesy na rynku amerykańskim.
Ilość zachorowań na raka krtani rośnie

Według analizy opublikowanej w 2025 r. w BMC Cancer do 2050 r. globalna liczba nowych przypadków nowotworu krtani u mężczyzn może wzrosnąć o 72,5 proc., a liczba zgonów – o 81,3 proc. Choć choroba zdecydowanie częściej dotyka mężczyzn, prognozy wskazują na podobny trend także wśród kobiet: liczba nowych przypadków może zwiększyć się o niemal 70 proc., a liczba zgonów – o ponad 83 proc. To właśnie ten nowotwór odpowiada za większość operacji usunięcia krtani. Zabieg ten ratuje życie, ale trwale zmienia codzienne funkcjonowanie chorego, wiążąc się z utratą naturalnego głosu. Według badań po 12 miesiącach od całkowitej laryngektomii ponad 1/3 pacjentów spełniała kryteria klinicznej depresji.

Źródłem tego obciążenia nie jest wyłącznie sama choroba nowotworowa, ale także kumulacja jej trwałych konsekwencji. Po zabiegu usunięcia krtani pacjent musi nauczyć się na nowo mówić, połykać oraz funkcjonować w sytuacjach społecznych. Badania wskazują, że szczególnie obciążające psychicznie są trudności w komunikacji – lęk przed niezrozumieniem, problemy z rozmową w hałasie, przez telefon czy w pracy – a także poczucie utraty dawnej tożsamości oraz błędne przekonania o życiu po laryngektomii funkcjonujące w świadomości społecznej.

– W kulturze jest dużo złych przykładów – przekaz jest taki, że osoba z laryngofonem brzmi robotycznie, dziwnie. Przebywając w Stanach Zjednoczonych, bardzo często zauważałem także reklamy antynikotynowe, w których pojawiały się osoby po laryngektomii. Dlaczego w przestrzeni publicznej pokazuje się stomę – zwykły otwór w ciele służący do oddychania – jako coś odpychającego? Moim zdaniem to bardzo krzywdzący sposób reprezentacji, bo ludzie zaczynają bać się stomy i traktować ją jak coś wstydliwego. Osobom po laryngektomii zajmuje wiele lat, żeby się z tym pogodzić albo nie udaje im się to nigdy. Warto pokazywać takie osoby w zwykłych sytuacjach – nie przez pryzmat ich głosu – mówi Konrad Zieliński, cofounder i CEO Uhura Bionics.

Odzyskać głos

Ułatwienie porozumiewania się osobom po operacji usunięcia krtani jest kluczowe dla ich zdrowia psychicznego. Tego zadania podjął się Konrad Zieliński – cofounder i prezes startupu medtech Uhura Bionics, sam posługujący się sztucznym aparatem mowy. Zdiagnozowany z rakiem krtani w wieku 17 lat, przeszedł zabieg laryngektomii sześć lat później. Jego osobiste doświadczenia stały się motorem napędowym do zrewolucjonizowania rynku urządzeń ułatwiających komunikację.

– Podczas studiów prowadziłem badania nad różnymi obszarami z zakresu komunikacji – interesowało mnie zwłaszcza wszystko związane z mową. Uważam, że w kontekście porozumiewania się, intonacja, tempo i ton głosu są równie istotne jak same słowa. Wyrażanie emocji, które są czytelne właśnie poprzez wymienione elementy mowy, jest podstawą komunikacji – wspólne śmianie się, płakanie, życzenia, pytania. To najważniejsze pod względem emocjonalnym momenty życia – powiedzenie komuś bliskiemu „kocham cię” w sposób, który w pełni to uczucie wyrazi. Rozwiązania obecnie dostępne na rynku nie pozwalają osobom po zabiegu usunięcia krtani na pełną ekspresję emocjonalnych niuansów, śmiech, płacz czy śpiew. Chciałbym to zmienić – mówi Konrad Zieliński.

Z Ełku do San Francisco

Uhura Bionics powstało pod koniec 2022 roku. W ciągu kilku lat założona przez dwóch studentów – Konrada Zielińskiego i Marka Grzelca – spółka rozwinęła się w wielokrotnie nagradzany startup z planami globalnej ekspansji.

– Pierwsze kroki jako przedsiębiorcy stawialiśmy w programie PARP „Platformy startowe dla nowych pomysłów”. Dzięki tej współpracy mogliśmy ruszyć z projektem. Potem zdecydowaliśmy się aplikować o kolejne finansowanie poprzez PARP, które pomogło nam opatentować naszą innowacyjną sztuczną krtań Tik-Tak. Przełomowym momentem było uruchomienie własnej produkcji. Zauważyliśmy, że logopedzi czy lekarze zupełnie inaczej reagują, kiedy mamy produkt w pudełku, który można postawić na półce i sprzedać pacjentowi, niż kiedy mamy tylko pomysł w głowie – opowiada Konrad Zieliński.

Startup dopiero się rozpędza. Kolejne finansowanie w wysokości 2 milionów złotych, przyznane Uhura Bionics z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej (FEPW), ma pomóc spółce w dalszym skalowaniu działalności. Równolegle Uhura Bionics rozwija relacje na rynku amerykańskim i uczestniczy w kalifornijskim ekosystemie startupowym. W ramach programu SF Startup Labs founderzy przygotowują się do wejścia na rynek USA, rozmów z inwestorami i funkcjonowania według standardów Doliny Krzemowej.

– Nasze urządzenia cieszą się sporym zainteresowaniem za granicą. Obecnie produkujemy 500 sztucznych krtani, które za pośrednictwem amerykańskiego partnera zostaną wprowadzone na globalne rynki – mówi Konrad Zieliński. – Jesteśmy doceniani także w Polsce – od lipca rozpoczynamy grant z ElevenLabs, ostatnio wygraliśmy Polish Startup Competition podczas Infoshare w Gdańsku, odnieśliśmy też sukces na Carpathian Startup Fest w Rzeszowie. Momenty, które jednak cieszą mnie równie mocno jak takie wyróżnienia, to interakcje z osobami po laryngektomii i ciekawość, jaką wykazują względem naszych produktów. Ostatnio byłem na kontroli w Poznaniu i trzy osoby podeszły do mnie, bo chciały dowiedzieć się, jak udaje mi się tak wyraźnie mówić. Pokierowałem je w stronę nowych rozwiązań. Wiem z własnego doświadczenia, że dobór odpowiedniego urządzenia potrafi odmienić życie – dodaje Konrad Zieliński.

„Chcę śpiewać!”

Konrad Zieliński jest rozpoznawalną postacią w środowisku laryngologicznym. Równolegle do kariery biznesowej rozwija także działalność naukową – w 2026 roku ukończy doktorat na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas studiów badał codzienne sytuacje, z którymi stykają się osoby mówiące atypowo, a które mogą powodować trudności oraz stres.

– Głównym obszarem naukowym, którym się zajmuję, jest analiza interakcji. Najpierw stworzyłem dla siebie listę sytuacji, które są trudne i problematyczne, ale da się je rozwiązywać. To na przykład granie na gitarze i śpiewanie w nowej grupie znajomych, wspinanie się z liną i krzyczenie do partnera „daj mi więcej luzu na linie” czy pływanie na plaży z dzieckiem znajomych. Każda z tych sytuacji wymaga umiejętności przekazywania emocji poprzez mowę. Co za tym idzie, aby realnie pomóc osobom używającym aparatów mowy w pokonaniu tej bariery, potrzebne są rozwiązania, które wprowadzą opcję wyrażania uczuć przez głos. To nasza misja – podkreśla Konrad Zieliński.

Marzeniem Konrada, wywodzącym się z jego nastoletnich pasji, jest możliwość śpiewu. Cel został osiągnięty. Pod koniec 2026 Uhura Bionics wprowadzi na rynek sztuczną krtań nowej generacji pod nazwą Whitney – na cześć legendarnej amerykańskiej piosenkarki Whitney Houston. Na tle obecnie dostępnych urządzeń rozwiązanie wyróżnia się możliwością naturalnego odwzorowania intonacji i emocji, obsługą kobiecego głosu oraz funkcjami wykraczającymi poza samą mowę – umożliwia śmiech, śpiew i prowadzenie cichych rozmów.

– Razem z Gabi (Gabrielą Kołtun – przyp. red.), naszą Chief of Staff, a zarazem instruktorką śpiewu w studiu Vocalis, przygotowujemy koncert w Parku Bródnowskim 26 czerwca br. W jego trakcie wykonam trzy utwory przy użyciu Whitney, będzie to premiera tego urządzenia. Jestem bardzo podekscytowany – chodzę nawet na lekcje śpiewu! – mówi Konrad Zieliński.

Źródło: inf pras

AI coraz śmielej wkracza do diagnostyki, badań klinicznych, zarządzania placówkami medycznymi i komunikacji z pacjentami. Podczas konferencji AI&MEDTECH CEE eksperci zgodnie podkreślali jednak, że o sukcesie technologicznej transformacji nie zdecydują same algorytmy, lecz jakość danych, odpowiednie regulacje, bezpieczeństwo pacjentów i umiejętne włączenie sztucznej inteligencji do codziennej praktyki klinicznej.
09 czerwca 2026 roku w Centrum Konferencyjnym ADN odbyła się VI edycja konferencji AI&MEDTECH CEE, poświęcona sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia. Podczas konferencji przedstawiciele administracji publicznej, instytucji zdrowotnych, środowiska naukowego oraz firm technologicznych dyskutowali o możliwościach i wyzwaniach związanych z wdrażaniem AI.

Otwierając część merytoryczną, Tomasz Maciejewski, Podsekretarz Stanu Ministerstwa Zdrowia zaznaczył, że dyskusja o AI w medycynie nie dotyczy już odległej przyszłości. „Sztuczna inteligencja to już nie jest futurystyka. To już nie jest dyskusja o odległej przyszłości, bo to się już dzieje tu i teraz” – mówił.

Podczas rozmowy moderowanej przez Dianę Żochowską z Tomaszem Maciejewskim dyskutowano o tym, czy obecne polityki publiczne są w stanie nadążyć za tempem rozwoju technologii. Jednym z najważniejszych tematów była potrzeba tworzenia regulacji, które jednocześnie wspierają innowacje i gwarantują bezpieczeństwo pacjentów.

Istotnym wątkiem konferencji była rola państwa i instytucji publicznych w tworzeniu warunków dla bezpiecznego wdrażania AI. Ewelina Gładki, Kierująca realizacją budowy Platformy Usług Inteligentnych w Centrum e-Zdrowia zaprezentowała PUI jako centralny system umożliwiający podmiotom leczniczym korzystanie z certyfikowanych modeli AI bez konieczności samodzielnego budowania złożonej infrastruktury. Jak wskazano, celem platformy jest wsparcie diagnostyki, szczególnie w obszarach, w których występują niedobory specjalistów. „Sztuczna inteligencja ma pomóc i wesprzeć radiologa, aby mógł skupić się na tym, co najbardziej istotne” – podkreślała podczas prezentacji.

Joanna Miszczak, Kierownik Działu Raportów i Działu JGP, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji omówiła zagadnienia związane z wyceną innowacyjnych wyrobów medycznych. Wskazała, że rozwój sztucznej inteligencji wymaga również zmian w mechanizmach finansowania i oceny nowych technologii. Temat finansowania systemu ochrony zdrowia został rozwinięty podczas rozmowy Diany Żochowskiej z Michałem Dzięgielewskim, Pełnomocnikiem Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Dyskusja dotyczyła możliwości finansowania rozwiązań cyfrowych oraz tworzenia zachęt dla placówek wdrażających innowacje.

W części dotyczącej polityk publicznych zwrócono uwagę na potrzebę strategicznego podejścia do rozwoju AI. Mariola Jóźwiak-Węclewska z Ministerstwa Cyfryzacji mówiła o polityce rozwoju sztucznej inteligencji do 2030 roku, wskazując, że ochrona zdrowia jest jednym z kluczowych obszarów dla państwa. „Technologia ma służyć człowiekowi” – przypomniano podczas wystąpienia, podkreślając, że regulacje, finansowanie i współpraca nauki z biznesem muszą tworzyć spójny ekosystem wdrożeń.

Duże zainteresowanie wzbudziła debata Ligii Kornowskiej, Liderki Koalicji AI w Zdrowiu z udziałem Aleksandry Grajkowskiej, Digital & Innovation Head w Novartis poświęcona relacjom między sektorem farmaceutycznym a firmami technologicznymi. Uczestnicy zgodzili się, że sztuczna inteligencja zmienia sposób prowadzenia badań klinicznych, analizowania danych oraz projektowania nowych terapii. Jednocześnie podkreślano, że skuteczne wykorzystanie AI wymaga współpracy pomiędzy firmami farmaceutycznymi, startupami i dostawcami technologii.

Silnie wybrzmiał także temat odpowiedzialności. W dyskusji prowadzonej przez Ligię Kornowską z Jędrzejem Stępniowskim, Partnerem w kancelarii dotlaw oraz Danielem Kaźmierczakiem z Teleradiologia24, o poradniku nabywcy AI wskazywano, że nawet najlepszy algorytm nie zdejmuje odpowiedzialności z placówki i lekarza. To szczególnie ważne w kontekście zamawiania, oceny i wdrażania narzędzi AI w podmiotach leczniczych. Warto zaznaczyć, że konsultacje publiczne nad Poradnikiem Nabywcy AI już trwają. Więcej informacji jest na stronie www.aiwzdrowiu.pl

Druga część konferencji koncentrowała się na praktycznych zastosowaniach. Karolina Tądel z Ministerstwa Zdrowia podkreślała, że wdrożenia nie powinny zaczynać się od fascynacji technologią, lecz od dobrze zdefiniowanego problemu, jakości danych i procesu decyzyjnego. „Podejście od danych do decyzji jest kluczowe” – mówiła, zaznaczając, że AI nie naprawi automatycznie luk organizacyjnych, jeśli wcześniej nie zostaną opisane procesy i potrzeby systemu.

Maciej Szymczyk, CEO Medmetrix, zwrócił uwagę, że pacjent nie potrzebuje kolejnej aplikacji, lecz rozwiązań prowadzących do realnej poprawy doświadczeń związanych z leczeniem.

Ewa Owerczuk, wolontariuszka Fundacji K.I.D.S. przedstawiła konkurs „Dziecięcy Szpital Przyszłości”, pokazując, że innowacje mogą być rozwijane również dla najmłodszych pacjentów.
Zuzanna Nowak-Życzyńska z Agencji Badań Medycznych omówiła rolę ABM w finansowaniu innowacji cyfrowych oraz wspieraniu rozwoju nowych technologii medycznych.
Jakub Musiałek, CEO Pixel Technology przedstawił proces budowania modeli AI w medycynie, podkreślając znaczenie jakości danych oraz współpracy ekspertów klinicznych z zespołami technologicznymi.
Jakub Kozak, CEO i współzałożyciel Datlowe, przedstawił perspektywę wykorzystania danych do wcześniejszego zarządzania ryzykiem w szpitalach. W jego wystąpieniu AI została pokazana jako narzędzie, które może przekształcać dane w działania prewencyjne. „Porozmawiajmy o tym, jak możemy przekształcać dane w zapobieganie” – mówił, wskazując, że cyfryzacja szpitali nie powinna kończyć się na gromadzeniu informacji, ale prowadzić do lepszych decyzji operacyjnych i klinicznych. “Podmioty lecznicze każdego dnia generują ogromne ilości danych. AI może przynosić praktyczną wartość szpitalom, pacjentom i jakości opieki wtedy, gdy pomaga w sposób ciągły analizować te dane i przekładać je na działania podejmowane we właściwym czasie: umożliwiając wcześniejszą identyfikację ryzyk, skupienie uwagi tam, gdzie ma to największe znaczenie, oraz przejście od analizy retrospektywnej do ukierunkowanej prewencji”, powiedział.

Konferencja nie unikała także tematów trudnych. Milena Szuchnik-Kamińska, Radca Prawny w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta ostrzegała przed zjawiskiem „fałszywych lekarzy AI”, czyli systemów, które wyglądają jak konsultacja medyczna, ale nie podlegają takim samym zasadom jak lekarz czy świadczenie zdrowotne. „Ten lekarz nie istnieje. Nie ma prawa wykonywania zawodu. Nie podlega odpowiedzialności zawodowej. Nie obowiązuje go tajemnica lekarska” – mówiła.

Jędrzej Stępniowski, Partner w kancelarii DotLaw przedstawił konsekwencje wdrażania AI Act dla sektora ochrony zdrowia, wskazując na nowe obowiązki producentów i użytkowników systemów wysokiego ryzyka.

Regulacyjny wymiar wdrożeń AI omówił Tomasz Koeber z URPL, wskazując, że oprogramowanie wykorzystujące AI może być wyrobem medycznym, jeśli jego przewidziane zastosowanie obejmuje diagnozowanie, monitorowanie, przewidywanie lub wspieranie decyzji terapeutycznych. „Kluczowe jest przewidziane zastosowanie, czyli do czego oprogramowanie jest przeznaczone” – podkreślił.

Konrad Komornicki z UODO przypomniał o konieczności zachowania równowagi pomiędzy innowacyjnością a ochroną prywatności pacjentów.

Konferencję zamknął Wojciech Kusa z NASK, który mówił o suwerenności technologicznej i znaczeniu polskich modeli językowych. Wskazał, że AI staje się nową warstwą infrastruktury, podobnie jak kiedyś elektryczność, internet czy chmura.

Najważniejszym przesłaniem konferencji było przejście od entuzjazmu do dojrzałości. AI w ochronie zdrowia nie jest już wyłącznie obietnicą. Jest narzędziem, które może wspierać diagnostykę, zarządzanie, analizę danych i komunikację z pacjentem. Warunkiem sukcesu pozostaje jednak odpowiedzialne wdrażanie: oparte na danych, zgodne z regulacjami, bezpieczne dla pacjenta i podporządkowane zasadzie, że technologia ma wspierać człowieka, a nie go zastępować.

Więcej informacji dostępnych jest na stronie www.aiwzdrowiu.pl

Źródło: inf pras

Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi prezentuje wyniki globalnego projektu mającego na celu poprawę komfortu dzieci podczas badań rezonansem magnetycznym (MRI). Inicjatywa, która wykorzystuje najbardziej rozpoznawalne i ponadczasowe animacje z nowymi technologiami, pozwala sprawniej przeprowadzać badania u najmłodszych pacjentów. Projekt realizowany jest we współpracy z The Walt Disney Company oraz firmą Philips.
Badanie rezonansem magnetycznym (MRI) może być dla dzieci sporym wyzwaniem. Wprowadzenie do dużego, nieznanego urządzenia, które dodatkowo wydaje głośne dźwięki oraz konieczność leżenia w całkowitym bezruchu nawet przez 40 minut, powoduje, że aż 66% najmłodszych pacjentów odczuwa lęk [1]. Stres wpływa nie tylko na samopoczucie dziecka, ale również na przebieg badania – może wydłużać procedurę, a nawet wymagać jej powtórzenia. Zakłócenia te mogą ograniczać liczbę pacjentów przyjmowanych każdego dnia, powodując potencjalne opóźnienia.

W odpowiedzi na te wyzwania Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki (ICZMP) w Łodzi zdecydował się dołączyć, do międzynarodowego projektu oceniając zastosowanie systemu audiowizualnego Ambient Experience Philips ze światem Disneya. Rozwiązanie to polega na włączeniu ulubionych postaci i historii z filmów animowanych bezpośrednio do środowiska badań rezonansu magnetycznego. Specjalnie zaprojektowana przestrzeń MRI wykorzystuje światło, dźwięk oraz narrację, tworząc angażujące otoczenie, które ma pomóc najmłodszym poczuć się bezpieczniej.

– Dane z projektu, w którym uczestniczyliśmy pokazują, że takie podejście przynosi wymierne rezultaty – poziom stresu u dzieci po badaniu obniżył się o 43%, a efektywność pracy zespołów diagnostycznych wyraźnie wzrosła. To kierunek, który chcemy dalej rozwijać w naszej placówce – mówi dr hab. n. med. Iwona Maroszyńska, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.

Doświadczenia ICZMP potwierdzają, że obecność znanych bohaterów, takich jak syrenka Ariel, Vaiana, Myszka Miki i Minnie,  czy bohaterów Marvela i postaci z uniwersum Gwiezdnych Wojen, skutecznie odwraca uwagę dzieci od medycznego charakteru badania. Mali pacjenci są spokojniejsi, rzadziej przerywana jest procedura,
a uzyskiwane obrazy charakteryzują się wysoką jakością.

– Widzimy, że dzieci chętniej współpracują. Zarówno najmłodsi, jak również ich rodzice podchodzą do badania z mniejszym napięciem. To przekłada się na komfort całej rodziny oraz na sprawność procesu diagnostycznego – dodaje dr hab. n. med. Piotr Grzelak, Kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej.

Globalna współpraca na rzecz poprawy opieki

Disney od lat wspiera szpitale dziecięce na całym świecie, prowadząc długofalowe działania na rzecz poprawy doświadczenia najmłodszych pacjentów. W Polsce Disney na stałe współpracuje z 11 szpitalami dziecięcymi, wspierając je w tworzeniu bardziej przyjaznego i mniej stresującego środowiska leczenia, m.in. poprzez wyjątkowe grafiki ścienne z postaciami Disneya, dostęp do Disney+ oraz inne formy wsparcia. Disney współpracuje także z organizacjami charytatywnymi i personelem medycznym, aby wspierać dzieci z poważnymi chorobami oraz ich bliskich. Wykorzystując siłę marki, a także znane historie i postacie, budujemy komfort emocjonalny najmłodszych pacjentów.

Philips od lat rozwija innowacje w pediatrii poprzez zaawansowane technologie, partnerstwa i rozwiązania obrazowe dostosowane do dzieci, takie jak Pediatric Coaching, Scan Buddy i Kitten Scanners, które usprawniają procesy kliniczne i poprawiają jakość opieki.

– Nasze doświadczenia pokazują, że w przypadku badań diagnostycznych, szczególnie u najmłodszych pacjentów równie ważne jak sama technologia jest również to jak pacjent się czuje. Spokojniejszy pacjent oznacza bardziej efektywną diagnostykę. Dlatego rozwijamy technologie, które pomagają ograniczyć stres, wspierają współpracę na linii badany – personel medyczny i pozostawiają pacjenta z dobrymi doświadczeniami  – mówi z Michał Grzybowski, Prezes  Philips Polska i dodaje – W tym celu często zapraszamy do współpracy partnerów. W przypadku Ambient Experience innowacja spotyka się w jednym rozwiązaniu z Yodą z Gwiezdnych Wojen oraz Myszką Miki.

–  Znane opowieści i bohaterowie Disneya od lat towarzyszą dzieciom w ważnych momentach ich życia. Pomagają oswoić nowe, często stresujące sytuacje i dają poczucie bezpieczeństwa. Współpraca przy tym projekcie pozwala nam przenieść to wsparcie do środowiska medycznego, gdzie jest ono szczególnie potrzebne, realnie poprawiając komfort dzieci i ich rodzin – mówi Marta Szafrańska, Director Corporate Communications, Publicity, Citizenship, The Walt Disney Company CEE.

Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi jest jedną z sześciu placówek na świecie, która pilotażowo wdrożyła rozwiązanie Ambient Experience  z motywami Disney. Obok łódzkiej placówki w projekcie brały udział również renomowane ośrodki: Rady Children’s Health w Orange County (USA) oraz Calderdale Royal Hospital (Wielka Brytania). Docelowo rozwiązanie będzie dostępne w 87 krajach na całym świecie.

Źródło: inf pras

Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej stoją na czele międzynarodowego projektu REGENESIS, którego celem jest opracowanie nowoczesnego biomateriału wspierającego regenerację chrząstki i tkanki kostnej. Dzięki finansowaniu z europejskiego grantu badacze z Polski, Słowenii i Kanady pracują nad „inteligentnym” implantem REGEniq, który ma pobudzać organizm do samodzielnej odbudowy uszkodzonych stawów. Technologia może w przyszłości zmienić sposób leczenia urazów kolan i kostek oraz skrócić czas rekonwalescencji pacjentów.
Projekt otrzymał finansowanie w ramach programu M-ERA.NET 3, który wspiera badania z obszaru inżynierii materiałowej odpowiadające na współczesne wyzwania medycyny. Politechnika Wrocławska jest liderem międzynarodowego konsorcjum, które skupia się na stworzeniu technologii mogącej pomóc pacjentom cierpiącym na uszkodzenia stawów.

Badania w projekcie REGENESIS (REvolutionising bone and cartilaGE reconstruction through Novel cell-instructive biomaterial and peptide-Enhanced Stem cell Immobilization Strategy) prowadzą ośrodki naukowe i partnerzy przemysłowi z trzech krajów: Polski, Słowenii i Kanady, a całość koordynuje dr hab. inż. Małgorzata Gazińska, prof. uczelni z Wydziału Chemicznego.

Nasz kraj, obok PWr, reprezentują Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Łódzki oraz firma Polbionica. Partnerami zagranicznymi są: Josef Stefan Institute (Słowenia) oraz Laval University i firma Biomomentum (Kanada).

Całkowita wartość przedsięwzięcia to ponad 1,44 mln euro, a jego realizacja potrwa do 2028 r. Projekt jest współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), organizację PRIMA (Quebec, Kanada) oraz słoweńskie Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego, Nauki i Innowacji.

Przełom w leczeniu urazów stawów

– Naszym głównym celem jest zaprojektowanie i wytworzenie innowacyjnego implantu bioaktywnego oraz opracowanie technologii regeneracyjnej do skutecznego gojenia pogranicza tkanki kostnej i chrzęstnej – wyjaśnia dr hab. Małgorzata Gazińska z Politechniki Wrocławskiej.

Obecne metody leczenia często nie pozwalają na pełne przywrócenie integracji tych tkanek, co prowadzi do zwyrodnień stawów. Projekt REGENESIS wychodzi naprzeciw tym potrzebom klinicznym poprzez rozwój biomateriału do leczenia mikrozłamań i urazów osteochondralnych.

– Opracowany przez nas materiał, nazwany REGEniq, będzie miał strukturę warstwową, a każda z warstw zostanie zaprojektowana tak, by wspierać regenerację innego typu tkanki – wyjaśnia prof. Małgorzata Gazińska.

W praktyce oznacza to połączenie różnych bioaktywnych komponentów, które będąc stopniowo uwalniane, „pokierują” procesem odbudowy zarówno chrząstki, jak i kości. W badaniach międzynarodowego zespołu z Polski, Słowenii i Kanady wykorzystane zostaną zaawansowane rozwiązania, takie jak farmakologiczna mobilizacja komórek macierzystych i użycie peptydów naprowadzających do ich precyzyjnej rekrutacji, bezpieczne fotosieciowanie, zapewniające stabilność strukturalną materiału. Dla opracowanych biomateriałów zbadana zostanie efektywność  stymulacji regeneracji tkanek w procesie mechanotransdukcji.

Kluczowa rola zespołu z PWr

Za kluczowy etap prac, czyli opracowanie i wytworzenie samego biomateriału oraz jego poszczególnych warstw, odpowiadają naukowcy z Politechniki Wrocławskiej. – Będziemy optymalizować ich skład tak, aby uzyskać odpowiednią kinetykę uwalniania składników bioaktywnych oraz właściwości mechaniczne i lepkosprężyste zbliżone do naturalnych tkanek – opisuje prof. Małgorzata Gazińska.

To właśnie te parametry decydują o skuteczności regeneracji. Materiał musi nie tylko dostarczać odpowiednich sygnałów biologicznych, ale też „pracować” razem z organizmem. – Wyzwaniem będzie z pewnością trwałe połączenie warstw w taki sposób, by implant nie rozwarstwiał się pod wpływem obciążeń – dodaje koordynatorka projektu REGENESIS.

Badania nad bioaktywnymi komponentami prowadzą partnerzy projektu, w tym zespoły z Uniwersytetu Gdańskiego pod kierownictwem prof. Sylwii Rodziewicz-Motowidło, Polbioniki (dr Marta Klak) i instytutu w Lublanie (prof. Marija Vucomanovic). Z kolei w Kanadzie naukowcy z zespołu prof. Diego Mantovani sprawdzą, jak materiał zachowuje się pod obciążeniem i jak reagują na niego komórki, natomiast testy biologiczne zostaną przeprowadzone w Uniwersytecie Łódzkim pod kierownictwem dr Aleksandry Szwed-Georgiou.

Od laboratorium do praktyki klinicznej

Opracowany materiał ma szansę stać się zaawansowanym wyrobem medycznym i znaleźć zastosowanie w leczeniu urazów stawów – m.in. kolan, kostek czy drobnych stawów dłoni – zwiększając skuteczność zabiegów, takich jak artroskopia.

– Zakładamy podniesienie poziomu gotowości technologicznej (TRL) z poziomu 3 do 5. W praktyce oznacza to przejście od wczesnych badań laboratoryjnych do etapu, w którym rozwiązanie jest testowane w warunkach zbliżonych do rzeczywistych – opisuje prof. Małgorzata Gazińska.

To kluczowy krok w stronę wdrożenia technologii w medycynie. Na tym etapie powstanie prototyp biomateriału, który zostanie dokładnie przebadany zarówno w laboratorium, jak i na modelach zwierzęcych pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności.

W stronę przyszłości medycyny regeneracyjnej

Efektem projektu REGENESIS mają być nie tylko lepsze wyniki leczenia pacjentów, ale także niższe koszty opieki zdrowotnej. – W najbardziej optymistycznym scenariuszu pierwsi pacjenci mogliby skorzystać z tej technologii w ramach badań klinicznych za około 10 lat – mówi prof. Małgorzata Gazińska. – Do tego czasu konieczne będą kolejne etapy badań przedklinicznych i klinicznych. Naukowcy jednak już dziś dzielą się pierwszymi wynikami swojej pracy. Koncepcję projektu i wstępne rezultaty zaprezentują podczas prestiżowej konferencji European Society for Biomaterials w 2026 r.

Źródło: Politechnika Wrocławska
Foto: Politechnika Wrocławska

Choroby zapalne skóry należą dziś do najczęstszych problemów zdrowotnych na świecie – szacuje się, że dotyczą ponad miliarda osób. Atopowe zapalenie skóry, łuszczyca czy trądzik nie tylko obniżają komfort życia, lecz także wymagają stałej kontroli i dostosowywania leczenia oraz pielęgnacji. Właśnie w tym obszarze pojawia się innowacyjna inicjatywa studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, którzy pracują nad rozwiązaniem łączącym prostotę codziennego użycia z potencjałem realnego wsparcia terapeutycznego.

Projekt realizowany w ramach Studenckiego Koła Naukowego Technologii Postaci Leku zakłada stworzenie inteligentnego plastra, który umożliwi monitorowanie jednego z kluczowych parametrów skóry – jej pH. Nad rozwiązaniem pracuje interdyscyplinarny zespół badaczek i studentek z Wydziału Farmaceutycznego UMW, a przedsięwzięcie uzyskało dofinansowanie w ramach Programu Funduszu Aktywności Studenckiej (FAST), prowadzonego przez Wrocławskie Centrum Akademickie.

Już na etapie koncepcji projekt wpisuje się w szerszy trend rozwoju narzędzi wspierających samokontrolę pacjenta i personalizację terapii. Jego punktem wyjścia jest obserwacja, że zmiany zachodzące w skórze można wykryć wcześniej, niż pojawią się widoczne objawy choroby.

pH skóry jako wczesny sygnał ostrzegawczy

Jednym z najważniejszych założeń projektu jest wykorzystanie pH skóry jako wskaźnika pozwalającego przewidywać zaostrzenia chorób dermatologicznych. Jak podkreślają autorki inicjatywy: „pH skóry to wskaźnik określający, czy jej powierzchnia ma odczyn bardziej kwaśny, obojętny czy zasadowy (…) U zdrowej skóry jest on zwykle lekko kwaśny, co chroni ją przed podrażnieniami, utratą wody oraz rozwojem bakterii i innych drobnoustrojów. Gdy pH skóry się zmienia, może to osłabiać jej naturalną barierę ochronną i sprzyjać nasileniu problemów skórnych”.

To właśnie ten moment – jeszcze przed pojawieniem się zaczerwienienia, świądu czy przesuszenia – może mieć kluczowe znaczenie dla skutecznej kontroli choroby. W praktyce oznacza to możliwość wcześniejszej reakcji: zmiany pielęgnacji, modyfikacji leczenia miejscowego lub konsultacji z lekarzem.

Z punktu widzenia klinicznego znaczenie pH skóry jest dobrze udokumentowane. Fizjologicznie utrzymuje się ono w zakresie lekko kwaśnym (ok. 4,5–5,5), co wspiera integralność bariery naskórkowej i ogranicza rozwój patogenów. W chorobach takich jak AZS czy łuszczyca obserwuje się często przesunięcie w kierunku wyższego, bardziej zasadowego pH. Taki stan sprzyja zwiększonej utracie wody przez naskórek, zaburzeniom mikrobiomu skóry oraz nasileniu stanu zapalnego. W trądziku zmiany pH mogą z kolei wpływać na aktywność bakterii Cutibacterium acnes i produkcję sebum.

Regularne monitorowanie tego parametru może więc pełnić rolę swoistego „czujnika” kondycji skóry – szczególnie u osób, które zmagają się z nawrotowym przebiegiem choroby i często testują różne metody leczenia lub pielęgnacji.

Proste rozwiązanie, duży potencjał

Odpowiedzią na tę potrzebę ma być cienki, elastyczny plaster wyposażony we wskaźnik zmieniający kolor w zależności od pH skóry. Dzięki temu użytkownik będzie mógł w prosty sposób ocenić, czy odczyn skóry pozostaje w normie, czy zaczyna się od niej odchylać.

Projekt zatytułowany „Inteligentny plaster monitorujący dla pacjentów z AZS, trądzikiem lub łuszczycą – system kontrolowania i wczesnego wykrywania zaostrzeń na podstawie zmian pH skóry” zakłada stworzenie rozwiązania maksymalnie intuicyjnego, niewymagającego specjalistycznej wiedzy ani dodatkowych urządzeń.

Jak zaznaczają badaczki, „to nieinwazyjne, a jednocześnie wygodne w codziennym użyciu rozwiązanie może pomóc dopasować do aktualnych potrzeb skóry zarówno leki, jak i kosmetyki”. W praktyce oznacza to możliwość szybkiego reagowania na zmiany i unikania działań, które mogłyby pogorszyć stan skóry – na przykład stosowania nieodpowiednich preparatów pielęgnacyjnych.

Od laboratorium do codziennego użycia

Na obecnym etapie projekt znajduje się w fazie eksperymentalnej. Zespół koncentruje się na doborze odpowiednich materiałów polimerowych oraz wskaźnika kolorystycznego, który będzie jednocześnie czuły, bezpieczny i stabilny. Istotne jest, aby wszystkie wykorzystane komponenty były już dostępne na rynku, przebadane i łagodne dla skóry.

Kluczowym wyzwaniem pozostaje opracowanie takiego rozwiązania, które zapewni wyraźną i jednoznaczną zmianę koloru w całym zakresie fizjologicznego pH, a jednocześnie nie będzie powodowało podrażnień. Równie ważny jest aspekt użytkowy – projekt obejmuje także przygotowanie opakowania z czytelną instrukcją oraz skalą kolorystyczną, która umożliwi samodzielną interpretację wyniku.

Twórczynie podkreślają, że zastosowanie plastra może wykraczać poza samą obserwację choroby. „Ma on służyć nie tylko do obserwacji stanu skóry, lecz także do oceny wpływu na jej kondycję kosmetyków, wody, stosowanych preparatów czy jakości powietrza”. Tym samym narzędzie może stać się elementem codziennego zarządzania chorobą i świadomego podejmowania decyzji dotyczących stylu życia oraz pielęgnacji.

Krok w stronę medycyny spersonalizowanej

W przypadku chorób skóry, które mają często charakter przewlekły i nawrotowy, możliwość bieżącego monitorowania stanu skóry może znacząco poprawić skuteczność terapii i komfort życia pacjentów.

Dla osób z AZS, łuszczycą czy trądzikiem codzienna pielęgnacja jest nieodłącznym elementem leczenia, ale jednocześnie źródłem niepewności. Dobór odpowiednich kosmetyków, reagowanie na zmiany środowiskowe czy ocena skuteczności stosowanych preparatów to proces wymagający czasu i doświadczenia. Narzędzie dostarczające obiektywnej informacji o stanie skóry może w tym kontekście pełnić rolę przewodnika, pomagającego podejmować bardziej świadome decyzje.

Pierwsze wyniki badań nad inteligentnym plastrem mają zostać zaprezentowane w ciągu najbliższego roku. Jeśli projekt zakończy się powodzeniem, może stać się przykładem tego, jak inicjatywy studenckie – wsparte zapleczem naukowym uczelni – przekładają się na konkretne rozwiązania odpowiadające na realne potrzeby pacjentów.

Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, „Nasi studenci stworzą inteligentny plaster”, 2026.
Radioterapia śródoperacyjna od lat uznawana jest za jedną z najbardziej precyzyjnych metod leczenia nowotworów. Jej idea jest prosta, choć technologicznie niezwykle wymagająca. Promieniowanie trafia bezpośrednio do miejsca po usuniętym guzie jeszcze w trakcie operacji, zanim rana zostanie zamknięta. Dzięki temu możliwe jest zniszczenie komórek nowotworowych, które mogły pozostać w loży pooperacyjnej, przy jednoczesnym ograniczeniu napromienienia zdrowych tkanek.
Skuteczność takiej terapii zależy jednak nie tylko od samego akceleratora generującego promieniowanie. Równie istotne są elementy, które pozwalają tę energię skierować dokładnie tam, gdzie jest potrzebna. Właśnie w tym obszarze pojawiło się nowe rozwiązanie opracowane przez naukowców z Narodowego Centrum Badań Jądrowych. Badacze stworzyli innowacyjny aplikator przeznaczony do współpracy z akceleratorem śródoperacyjnym AQURE. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się jedynie elementem technicznym aparatury, w praktyce decyduje o bezpieczeństwie i skuteczności całej procedury.

Radioterapia śródoperacyjna polega na jednorazowym napromienieniu tkanek bezpośrednio po wycięciu nowotworu, jeszcze na sali operacyjnej. W tym momencie kluczowe znaczenie ma sposób formowania wiązki promieniowania. To właśnie aplikator odpowiada za jej odpowiednie ukierunkowanie i równomierne rozłożenie dawki. Musi on jednocześnie minimalizować rozproszenie promieniowania i umożliwiać bezpieczną pracę zespołu chirurgicznego.

Zaprojektowanie takiego elementu okazało się wyzwaniem znacznie większym, niż mogłoby się wydawać. Konstrukcja aplikatora musi spełniać wiele pozornie sprzecznych wymagań. Powinna być lekka, przezroczysta i biokompatybilna, a jednocześnie odporna na działanie promieniowania. Dodatkowo jego ścianki powinny być możliwie cienkie, aby ograniczyć wielkość nacięcia chirurgicznego, ale równocześnie wystarczająco wytrzymałe, by zapewnić stabilność całej konstrukcji.

Nad rozwiązaniem tego problemu pracował zespół badaczy we współpracy z Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz centrum druku 3D CADXPERT. Analizy obejmowały zarówno symulacje komputerowe, jak i testy różnych materiałów oraz wariantów konstrukcyjnych.

Wyniki badań pokazały, że materiały tradycyjnie stosowane w konstrukcjach technicznych nie spełniają wszystkich wymagań jednocześnie. Stal, aluminium czy pleksi prowadziły albo do nadmiernej masy urządzenia, albo wymagały zbyt grubych ścianek, co czyniło je niepraktycznymi w warunkach sali operacyjnej.

Przełom nastąpił dopiero po zmianie samej koncepcji konstrukcyjnej. Zamiast prostych ścianek zastosowano formę, która stopniowo zwęża się w kierunku końcówki wprowadzanej do ciała pacjenta. Takie rozwiązanie pozwoliło zachować stabilność przy głowicy akceleratora, a jednocześnie ograniczyć ingerencję chirurgiczną.

Równie ważny okazał się wybór technologii produkcji. Zastosowanie przezroczystej, biokompatybilnej żywicy MED610 oraz technologii druku 3D umożliwiło odwzorowanie skomplikowanej geometrii aplikatora z bardzo dużą dokładnością. Wykorzystana technika PolyJet pozwoliła stworzyć element, którego wykonanie przy użyciu tradycyjnych metod produkcyjnych byłoby znacznie trudniejsze.

Kluczowym etapem prac były pomiary dozymetryczne, które potwierdziły, że opracowany aplikator spełnia wszystkie wymagania stawiane urządzeniom stosowanym w radioterapii śródoperacyjnej. Oznacza to, że wiązka promieniowania może być dostarczana w sposób kontrolowany i bezpieczny.

Znaczenie tego rozwiązania wykracza poza jeden konkretny projekt. Nowy aplikator jest dostosowany do realiów pracy na sali operacyjnej, co ułatwia jego stosowanie przez lekarzy i zwiększa komfort pacjentów. Jednocześnie stanowi przykład tego, jak technologie addytywne mogą zmieniać współczesną medycynę. Druk 3D coraz częściej pojawia się w projektowaniu implantów, narzędzi chirurgicznych czy elementów aparatury medycznej. W przypadku radioterapii śródoperacyjnej otwiera to drogę do kolejnego kroku, czyli tworzenia aplikatorów dopasowanych do indywidualnej anatomii pacjenta i konkretnego rodzaju zabiegu.

Jeśli ten kierunek rozwoju zostanie utrzymany, przyszłość radioterapii może oznaczać nie tylko coraz bardziej precyzyjne napromienianie nowotworów, lecz także rozwiązania projektowane niemal na miarę pojedynczego pacjenta.

Źródło: Narodowe Centrum Badań Jądrowych

W stomatologii jednym z największych wyzwań wcale nie jest technika wykonania zabiegu. Często trudniejszy okazuje się pacjent. Zwłaszcza mały pacjent, który boi się fotela dentystycznego, reaguje płaczem, odruchami obronnymi albo paniką. To właśnie w takich sytuacjach doświadczenie lekarza i umiejętność pracy pod presją decydują o bezpieczeństwie leczenia.
Na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie studenci będą mogli przygotować się na takie scenariusze w sposób, który jeszcze niedawno był możliwy jedynie w najbardziej zaawansowanych ośrodkach symulacyjnych na świecie. 25 lutego 2026 roku w Centrum Symulacji uczelni zaprezentowano i po raz pierwszy uruchomiono humanoidalnego robota służącego do symulacji wysokiej wiarygodności w stomatologii.

Zakup systemu PediaROID w ramach Krajowego Planu Odbudowy ma być jednym z najważniejszych kroków w modernizacji kształcenia przedklinicznego na kierunku lekarsko dentystycznym.

To rozwiązanie jest wyjątkowe nie tylko w skali kraju. Jak podkreślają przedstawiciele uczelni, jest to pierwsze tego typu urządzenie w Europie i trzecie na świecie. Sam fakt jego posiadania znacząco zmienia możliwości szkoleniowe ośrodka.

„Posiadanie tego systemu, jak i innych nowoczesnych rozwiązań w symulacji stomatologicznej, stawia kształcenie przedkliniczne na kierunku lekarsko-dentystycznym naszego Uniwersytetu w czołówce ośrodków dydaktycznych na świecie”.

Różnica między tym robotem a klasycznymi fantomami stomatologicznymi jest fundamentalna. Tradycyjne fantomy pozwalają ćwiczyć technikę zabiegową, ale pozostają całkowicie statyczne. W prawdziwym gabinecie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. PediaROID symuluje pacjenta dziecięcego nie tylko pod względem anatomii, lecz przede wszystkim zachowań. Może wykonywać gwałtowne ruchy głową, rękami i nogami, reagować płaczem, krzykiem, kaszlem czy odruchem wymiotnym. Dzięki temu studenci uczą się pracy w warunkach ograniczonej stabilności i presji emocjonalnej, które są codziennością w stomatologii dziecięcej.

Symulator pozwala również trenować sytuacje kryzysowe. Możliwa jest symulacja reakcji na znieczulenie, wstrząsu anafilaktycznego czy przedawkowania środków znieczulających. Robot monitoruje parametry życiowe, a student może w czasie rzeczywistym obserwować tętno, saturację oraz reakcję źrenic na światło. Taki model kształcenia wpisuje się w jedną z najważniejszych zasad współczesnej medycyny, czyli „Safety First”. Studenci mogą zdobywać doświadczenie w kontrolowanym środowisku, zanim zetkną się z prawdziwym pacjentem.

Z perspektywy dydaktycznej ma to ogromne znaczenie. Pierwszy kontakt z dzieckiem na fotelu stomatologicznym bywa stresujący zarówno dla studenta, jak i dla małego pacjenta. Symulacja pozwala przećwiczyć trudne sytuacje wcześniej, bez ryzyka błędu medycznego czy traumatycznego doświadczenia dla dziecka.

Nowe urządzenie otwiera również zupełnie nowe możliwości badawcze. Robot może być wykorzystywany w projektach dotyczących ergonomii pracy stomatologa, reakcji lekarza na stres czy psychologii klinicznej w stomatologii. To obszary, które coraz częściej stają się przedmiotem badań naukowych, ponieważ wpływają nie tylko na komfort pracy lekarzy, ale również na bezpieczeństwo pacjentów.

Zakup robota został sfinansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy w ramach projektu modernizacji i doposażenia obiektów dydaktycznych związanych ze zwiększeniem limitów przyjęć na studia medyczne. Inwestycja jest częścią większego programu modernizacji infrastruktury edukacyjnej w polskich uczelniach medycznych.
W praktyce oznacza to, że studenci stomatologii w Lublinie będą uczyć się zawodu w warunkach coraz bardziej zbliżonych do rzeczywistości klinicznej. A to może mieć znaczenie nie tylko dla jakości kształcenia, lecz także dla przyszłych pacjentów.

Bo w stomatologii dziecięcej równie ważne jak precyzja narzędzi jest opanowanie emocji po obu stronach fotela dentystycznego.

Źródło: Uniwersytet Medyczny w Lublinie

Jak sprawić, by AI realnie pomagała lekarzom, a nie tylko fascynowała technologów? Co zrobić z ogromem danych medycznych i jakich etycznych barier potrzebuje dziś medtech? O tych wyzwaniach rozmawiali uczestnicy konferencji „MedTech czy TechMed? Driven by AI”, która 27 listopada odbyła się na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele uczelni medycznych z całej Polski, środowiska lekarskiego, biznesu medycznego oraz administracji publicznej. W programie znalazły się trzy panele dyskusyjne, prezentacje wdrożeń, Strefa Startupów oraz warsztaty poświęcone praktycznemu wykorzystaniu AI w ochronie zdrowia.
– Z ogromną radością witam państwa na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu – najlepszej polskiej uczelni w światowych rankingach – rozpoczął rektor UMW, prof. Piotr Ponikowski. – Cieszę się, że dzisiejsza konferencja po raz kolejny połączy światy, które muszą ze sobą rozmawiać – bo tylko wtedy innowacje mają szansę realnie przełożyć się na poprawę opieki nad polskim pacjentem. A to jest nasz punkt końcowy.

Rektor podkreślał, że uczelnia i Uniwersytecki Szpital Kliniczny dysponują imponującą skalą danych medycznych, a największym wyzwaniem nie jest już ich pozyskiwanie, lecz sensowne, systemowe wykorzystanie. Zwracał uwagę, że dane medyczne nie są „kolejnym zestawem informacji”, lecz wymagają szczególnego podejścia, opartego na ścisłej współpracy środowisk medycznych
i technologicznych.

Z perspektywy państwa na temat roli AI w medycynie mówił wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia. Podkreślał, że sztuczna inteligencja realnie zmienia system ochrony zdrowia, choć nie zawsze tempo tej zmiany jest widoczne dla pacjentów. – Nasz system ochrony zdrowia nie rozwija się tak szybko jak choćby systemy bankowe – zauważył, wskazując równocześnie, że Polska jest technologicznie jednym z liderów regionu dzięki e-receptom, e-skierowaniom i rozwiniętej dokumentacji elektronicznej.

Wiceminister zwrócił uwagę na deficyt wyspecjalizowanych strategii AI w zdrowiu na świecie i konieczność jak najszybszego włączania treści cyfrowych i zagadnień AI do programów studiów medycznych. Jednocześnie mocno podkreślał, że sztuczna inteligencja ma być narzędziem, a nie zastępstwem dla personelu: – Liczymy na to, że AI będzie dla nas wsparciem w pracy codziennej. Już mało kto poważnie wierzy, że zabierze pracę profesjonalistom medycznym – mówił, wskazując na potrzebę odciążenia medyków z zadań administracyjnych przy równoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa wrażliwych danych zdrowotnych.

Kompetencje na miarę rewolucji medtech

Panel, „Niezbędne kompetencje i wyzwania dla kształcenia w dobie rewolucji medtech”, moderowany przez dr. hab. Roberta Zymlińskiego, prof. UMW, dotyczył tego, jak przygotować przyszłych lekarzy do pracy w świecie zaawansowanych technologii. Paneliści podkreślali, że dyskusja o nowych narzędziach nie może być wyłącznie zachwytem nad technologią – w centrum zawsze musi pozostawać pacjent. Zwracano uwagę na konieczność łączenia klasycznych umiejętności klinicznych z kompetencjami cyfrowymi, krytyczną pracą z danymi oraz empatyczną komunikacją z chorym, który coraz częściej przychodzi z własnym „pakietem” informacji z internetu.

W dyskusji wybrzmiała potrzeba włączenia do programów studiów treści związanych z AI, cyberbezpieczeństwem, analizą danych oraz nowego rozumienia roli lekarza – bardziej jako przewodnika i moderatora informacji niż wyłącznego „posiadacza wiedzy”.

Między raportami a realnymi wdrożeniami

Panel – „Raporty i rankingi wdrożeń medtech: prawda czy fikcja?” – dotyczył rozbieżności między obrazem innowacji w opracowaniach analitycznych a rzeczywistym poziomem wykorzystania AI
w placówkach medycznych. Paneliści zwracali uwagę, że w praktyce z rozwiązań opartych na AI korzysta wciąż niewielki odsetek podmiotów, mimo że raporty przedstawiają Polskę jako kraj pełen spektakularnych wdrożeń. Wskazywano, że uczelnie – w tym UMW – muszą coraz wyraźniej pokazywać gotowość do przekładania wyników badań na praktyczne rozwiązania, które realnie poprawiają opiekę nad pacjentem.

Etyka, lęk i odpowiedzialność w świecie AI

Panel „Aktualne kontrowersje i wyzwania etyczne medtechu – czego musimy się bać i jak tego uniknąć?”, skupił się na ryzykach związanych z wykorzystaniem AI w medycynie, w tym psychiatrii. Dyskutowano o odpowiedzialności za systemy udzielające „cyfrowej pomocy psychologicznej”,
o zagrożeniach wynikających z powierzania algorytmom opieki nad osobami w kryzysie, a także o roli AI w zjawisku dezinformacji zdrowotnej. Jednocześnie przywoływano przykłady wdrożeń ratujących życie – takich jak rozwiązania pozwalające w kilkadziesiąt sekund przesłać kluczowe parametry pacjenta – podkreślając, że etyczne wykorzystanie technologii wymaga ścisłej współpracy z klinicystami od etapu projektowania.

Od idei do wdrożenia – projekty UMW i startupy

Silnym akcentem konferencji były prezentacje konkretnych rozwiązań tworzonych na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. System Kid AID, rozwijany przez zespół klinicystów, inżynierów
i doktorantów UMW we współpracy z firmą Animativ, wspiera lekarzy pediatrów w ocenie stanu dziecka w izbie przyjęć, analizując nagrania wideo i obraz termowizyjny z wykorzystaniem algorytmów AI.

Aplikacja LekRaport, opracowana na Wydziale Farmaceutycznym UMW, umożliwia ustrukturyzowane dokumentowanie usług opieki farmaceutycznej i analizę terapii lekowych, budując cenne zasoby danych dla systemu ochrony zdrowia. Z kolei rozwiązanie Vivid Mind, stworzone przy udziale naukowców z Katedry Psychiatrii UMW, wykorzystuje analizę krótkiego nagrania głosu do wczesnej diagnostyki otępień, w tym choroby Alzheimera, umożliwiając szybkie badanie przesiewowe przy pomocy zwykłego smartfona.
W Strefie Startupów zaprezentowano także przykłady polskich innowacji zauważonych na międzynarodowych targach CES w Las Vegas – m.in. StethoMe, elektroniczny stetoskop z AI do domowego monitorowania chorób układu oddechowego, oraz Nutrix, system profilaktyki chorób przewlekłych oparty na analizie danych medycznych i stylu życia.

Warsztaty: jak realnie wdrażać innowacje i AI

Część warsztatowa konferencji pokazała, jak przejść od strategii do praktyki. Podczas warsztatów „InnoSurvey” uczestnicy poznawali kompetencje organizacyjne niezbędne do wdrażania innowacji zgodnie z normą ISO 56000, ucząc się, jak mierzyć gotowość instytucji do zmian i jak budować kulturę sprzyjającą adaptacji nowych rozwiązań.

Warsztaty „AI – narzędzie w pracy lekarza” pokazały natomiast, gdzie kończy się pomoc, a zaczyna ryzyko związane z korzystaniem z modeli językowych w medycynie. Na przykładzie fikcyjnego przypadku klinicznego dyskutowano o skłonności algorytmów do „przeszacowywania” powagi stanu pacjenta i podkreślano, że AI nie może zastąpić rozumowania klinicznego lekarza – może natomiast wspierać go m.in. w planowaniu komunikacji z pacjentem.

Konferencja „MedTech czy TechMed? Driven by AI” potwierdziła ambicje Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, by być miejscem, w którym medycyna i technologia spotykają się nie tylko w debacie, lecz przede wszystkim we wspólnych, odpowiedzialnych wdrożeniach na rzecz pacjenta.

Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu

Nowa aplikacja H.EAR BOX mobile, zaprezentowana przez prof. Henryka Skarżyńskiego podczas VII Kongresu „Zdrowie Polaków” w Światowym Centrum Słuchu, może zmienić podejście do profilaktyki wad słuchu w Polsce. To pierwsze tak zaawansowane narzędzie, które pozwala przeprowadzić wstępne badanie słuchu wyłącznie za pomocą smartfona – bez słuchawek i dodatkowego sprzętu. Dzięki temu diagnostyka staje się łatwiejsza, bardziej dostępna i możliwa do wykonania w domu, co ma ogromne znaczenie zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, zwłaszcza seniorów. Aplikacja powstała jako odpowiedź na realne potrzeby pacjentów, którzy często czekają na specjalistyczne badania zbyt długo, a wczesna diagnoza może decydować o powodzeniu leczenia.
Podczas VII Kongresu „Zdrowie Polaków” w Światowym Centrum Słuchu, prof. Henryk Skarżyński ogłosił premierę aplikacji H.EAR BOX mobile. To nowoczesne narzędzie umożliwiające wstępną diagnostykę oraz regularne monitorowanie słuchu przy użyciu smartfona, bez konieczności posiadania słuchawek.

Wczesne wykrycie wad słuchu jest kluczowe dla skutecznego leczenia i rehabilitacji, jednak dostęp do badań audiometrycznych bywa utrudniony. Odpowiedzią na to wyzwanie jest H.EAR BOX mobile – aplikacja stworzona przez ekspertów Światowego Centrum Słuchu, która przenosi profilaktykę do domów pacjentów.

Innowacja bez dodatkowych akcesoriów Najważniejszym wyróżnikiem aplikacji jest technologia pozwalająca na przeprowadzenie badania słuchu bez użycia zewnętrznych akcesoriów. Wystarczy sam smartfon, co czyni to rozwiązanie dostępnym dla szerokiego grona odbiorców, w tym seniorów, którzy mogą mieć trudności z obsługą dodatkowego sprzętu.

Metoda Skarżyńskiego i szeroki wachlarz testów H.EAR BOX mobile oferuje rozbudowany zestaw badań, wykraczający poza standardową audiometrię. Użytkownik ma do dyspozycji m.in.:

– Audiometrię przesiewową
– Test rozumienia mowy metodą prof. Skarżyńskiego
– Test sekwencji wysokości
– Test sekwencji długości

Monitoring i historia wyników Aplikacja została zaprojektowana z myślą o użytkownikach w każdym wieku. Testy są dostępne w dwóch dedykowanych wersjach: dla dorosłych oraz dla dzieci. System umożliwia tworzenie i zarządzanie profilami użytkowników na jednym urządzeniu, z przypisaną historią wyników. Pozwala to na regularne monitorowanie zmian stanu słuchu w czasie i szybkie wychwycenie ewentualnych nieprawidłowości, które należy skonsultować z lekarzem.

Edukacja i wolontariat Aplikacja wspierana jest przez Ministerstwo Edukacji. Istotną funkcjonalnością dla uczniów jest możliwość zbierania punktów w ramach wolontariatu za wykonywanie badań profilaktycznych.

Aplikacja jest dostępna do pobrania w:

Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.ifps.hbm
App Store: https://apps.apple.com/pl/app/hearbox-mobile/id6745786079
 
Z jednej strony AI otwiera zupełnie nowe możliwości diagnostyczne, z drugiej – generuje halucynacje, napędza dezinformację i ujawnia spadek krytycznego myślenia. Eksperci Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu alarmują, że w ochronie zdrowia te zjawiska mogą mieć wyjątkowo groźne konsekwencje. Najnowsze badania UMW pokazują, że spośród 29 aplikacji deklarujących wsparcie zdrowia psychicznego żadna nie reagowała adekwatnie na sygnały ryzyka samobójczego. O tym, jak odpowiedzialnie korzystać z AI, gdzie leżą granice technologii i jakie innowacje faktycznie służą pacjentom, naukowcy porozmawiają 27 listopada podczas konferencji „MedTech czy TechMed? Driven by AI”.
Naukowcy Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu sprawdzili dwadzieścia dziewięć popularnych aplikacji reklamujących się jako wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego. Wyniki okazały się zatrważające – żaden z testowanych chatbotów nie spełnił kryteriów adekwatnej reakcji na rosnące ryzyko samobójcze. Przełom technologiczny niesie wiele pozytywnych zmian, ale nie można unikać mówienia o ryzykach.

 – Kształcąc osoby odpowiadające za zdrowie i życie nas wszystkich, nie możemy pominąć kwestii etycznych. Technologizacja niesie ze sobą konkretne zagrożenia – podkreśla prof. Robert Zymliński, dziekan Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.  

Zdaniem dr Agnieszki Siennickiej, prodziekan ds. rozwoju Wydziału Nauk o Zdrowiu UMW to dobry moment, by zastanowić się i dookreślić, w jakie kompetencje powinniśmy wyposażyć naszych studentów, by mieli wiedzę, umiejętności i otwartość na innowacje.

– Czas, by raporty i rankingi – obszerne, liczące po kilkaset stron zestawienia medtechu stały się przedmiotem krytycznego spojrzenia. Kapituły przyznają nagrody, firmy obwieszczają sukcesy. A ja mam w głowie pytania: czy to naprawdę działa? Z ilu z tych innowacji na co dzień korzysta pacjent? – pyta dr Siennicka.

W centrum innowacji firmowanych przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu znajduje się pacjent.

– W medycynie najwięcej uczymy się nie z definicji, tylko z… historii. Z dobrze opowiedzianego przypadku klinicznego. To właśnie wtedy widać najwięcej: co się zadziałało, gdzie pojawiły się trudności, na którym etapie można było zareagować szybciej, conastępnym razem warto zrobić inaczej – mówi dr Kamila Ludwikowska z Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych UMW. – Przypadek „z życia wzięty” uruchamia myślenie kliniczne, łączy fakty, pokazuje cały kontekst – a nie tylko suche liczby na slajdzie.

Ten sposób myślenia – analityczny, oparty na realnym „case’ie” – zabieramy ze sobą na konferencję „MedTech czy TechMed? Driven by AI”.  Pokażemy konkretne a przede wszystkim praktyczne wdrożenia, stworzone przez naukowców UMW we współpracy z doświadczonymi specjalistami w dziedzinie programowania. W jednym z nich kluczowy jest dźwięk. Dr Elżbieta Trypka, prof. UMW wspólnie ze startupem Vivid Mind stworzyła aplikację, która pomaga we wczesnym wykrywaniu zaburzeń otępiennych, w tym choroby Alzheimera. Schorzenie to, jak wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization – WHO), dotyka już 50 mln osób, a liczba wciąż rośnie. To cena, jaką „płacimy” za to, że żyjemy coraz dłużej.

Aplikacja potrzebuje zaledwie sześciu sekund, aby wykryć w głosce „A” zmiany wskazujące na uszkodzenia w ośrodkowym układzie nerwowym i podjąć działania mogące opóźnić rozwój choroby. Co więcej, narzędzie pozwala pacjentowi samodzielnie wykonać test za pomocą smartfona, co jest ważne w kontekście ograniczonej dostępności lekarzy specjalistów.

Kolejnym z projektów jest aplikacja Kid AID wspierająca ocenę stanu zdrowia dzieci, która powstała we współpracy specjalistów z Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych UMW pod kierunkiem dr Kamili Ludwikowskiej z Animativ sp. z o.o. Pomysł polega na wykorzystaniu sztucznej inteligencji (AI) do wspierania personelu medycznego w ocenie stanu zdrowia dzieci, co jest szczególnie ważne w sytuacjach nagłych, które często budzą niepewność diagnostyczną.

Aplikacja analizuje krótkie nagrania wideo, identyfikując objawy, takie jak tor oddechu, zmiany koloru skóry czy reakcje ruchowe dziecka, aby zasugerować dalsze postępowanie: pomoc medyczną, obserwację domową lub dodatkowe badania.

Kid AID usprawni podejmowanie decyzji w stanach nagłych, wspierając personel medyczny w rozpoznawaniu zagrażających życiu stanów oraz ograniczy zbędne hospitalizacje. Dodatkowo powstałe narzędzie będzie repozytorium przypadków klinicznych wspierających edukację medyków i rozwój algorytmów AI. 

Trzecim z prezentowanych projektów będzie LekRaport, który Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu stworzył w całości samodzielnie. To innowacyjne narzędzie wspierające farmaceutów i służące zwiększeniu bezpieczeństwa pacjentów. Aplikacja webowa, opracowana przez zespół dr. Artura Owczarka z Katedry i Zakładu Technologii Postaci Leku Wydziału, pozwala m.in. zapobiegać niebezpiecznemu zjawisku non-adherence, które oznacza, że pacjenci nie stosują się do zaleceń dotyczących przyjmowania leków.

Dzięki aplikacji farmaceuci mogą m.in. przeprowadzać ustrukturyzowane wywiady z pacjentami, gromadzić w jednym miejscu kluczowe informacje na temat stanu zdrowia pacjenta i procesu jego leczenia; identyfikować problemy lekowe i rejestrować działania niepożądane, a także generować podsumowania wizyt wraz z zaleceniami. Rozwiązanie zostało pilotażowo wdrożone w Prudnickim Centrum Medycznym.

Autorów tych rozwiązań spotkać będzie można już 27 listopada na konferencji „MedTech czy TechMed? Driven by AI”. Konferencja jest również doskonałą platformą do łączenia świata akademii i biznesu.  Wymiana doświadczeń i pomysłów przez przedstawicieli nauki i przedsiębiorców pozwali na generowanie wspólnych innowacji, które wdrożone, mogą faktycznie wpływać na proces diagnostyki czy leczenia pacjenta.

– Obok paneli dyskusyjnych poświęconym najbardziej istotnym kwestiom związanym z wykorzystaniem AI w medycynie oraz prezentacji aplikacji stworzonych na UMW, o swoim doświadczeniu i projektach MedTech opowiedzą również przedstawiciele czołowych firm z tego sektora – zachęca dyrektor Centrum Transferu Technologii UMW Jakub Sojka.

Poza dyskusjami i prezentacjami wdrożeń zrealizowanych przez pracowników Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu organizatorzy przygotowali także warsztaty.  Krótki, interaktywny warsztat dla lekarzy i studentów medycyny poświęcony będzie praktycznemu wykorzystaniu narzędzi AI w codziennej pracy klinicznej. Prowadzący, na konkretnych przykładach przypadków medycznych, pokażą, jak rozumieć działanie modeli sztucznej inteligencji, jak z nich korzystać w sposób świadomy i etyczny, a także jak rozpoznawać ich ograniczenia. Uczestnicy nauczą się oceniać wiarygodność wyników generowanych przez AI i integrować je z procesem diagnostycznym i decyzyjnym lekarza. 

Unikatową okazją jest możliwość skorzystania z warsztatu „Benefits of InnoSurvey for healthcare organizations”. Jego uczestnicy poznają metody oceny potencjału  wdrażania innowacji w różnorodnych instytucjach w oparciu o wykorzystanie opatentowanej, dedykowanej metody diagnostycznej. Polega to na serii pogłębionych, ustrukturyzowanych wywiadów z pracownikami organizacji, które przeprowadza certyfikowany audytor. W efekcie mierzonych jest ponad 60 kluczowych zdolności (np. doświadczenie, wartości, proces i organizacja, zdolności uczenia się, relacja z rynkiem, otwartość).

Szczegółowe informacje o programie znaleźć można na stronie konferencji:
https://konferencje.umw.edu.pl/medtech/program/
Warsztaty są bezpłatne i dostępne także dla osób spoza uczelni. Wymagają jednak wcześniejszych zapisów. Link do zapisów znajduje się na stronie: 
https://konferencje.umw.edu.pl/medtech/warsztaty/

Źródło: komunikat prasowy