Medicalpress
W ubiegłym roku w polskich szpitalach wykonano około 17,1 tys. zabiegów w asyście robotów chirurgicznych. To o 70 proc. więcej niż w 2023 roku – wynika z raportu „Chirurgia robotowa 2025 w Polsce” Modern Healthcare Institute (MHI). Za zdecydowaną większość z nich zapłacił Narodowy Fundusz Zdrowia. Eksperci podkreślają, że zapotrzebowanie na ten rodzaj operacji – który jest mniej inwazyjny dla pacjenta – jest tak duże, że trzeba postawić na zakup kolejnych robotów, ale też na szkolenia chirurgów w tej dziedzinie.
 Robotyka dziś to jest wielki przełom, który rośnie logarytmicznie. Mówimy o milionach operacji wykonywanych rocznie na całym świecie. Co cieszy, widzimy też duży postęp technologiczny, czyli nie tylko rośnie liczba, ale również jakość związana z jednej strony z doświadczeniem, umiejętnościami zespołów operacyjnych, a z drugiej z coraz lepszą technologią – mówi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Piotr Suwalski, dyrektor Państwowego Instytutu Medycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Z wszystkich zabiegów robotowych przeprowadzonych w 2024 roku w polskich szpitalach najwięcej wykonano za pomocą systemów da Vinci (88 proc.), a pozostałe 12 proc. systemami Versius. W grudniu do użytku wprowadzono pierwszego robota Hugo i do końca roku zrobiono nim siedem zabiegów. Około 97 proc. wszystkich operacji robotowych dotyczyło leczenia nowotworów. Na 1 tys.  nowych zachorowań na nowotwory w Polsce średnio przypadają 94 operacje tego typu. Zabiegów nieonkologicznych było około 500, przede wszystkim w obszarze kardiochirurgii, a także ginekologii, przepuklin, endometriozy, bariatrii, urologii i pediatrii.

 Robotyka wchodzi do prawie wszystkich, a jestem przekonany, że wejdzie do wszystkich dziedzin interwencyjnych medycyny, ale zapewne nie tylko do nich. Widzimy, że wiele zabiegów jesteśmy w stanie wykonać z taką samą jakością, ale ograniczając interwencyjność, inwazyjność zabiegu, co wiąże się np. ze skróceniem pobytu na intensywnej terapii w szpitalu, skróceniem czasu powrotu do zdrowia, do życia rodzinnego czy zawodowego – podkreśla prof. Piotr Suwalski.

Dane z raportu Modern Healthcare Institute pokazują, że najwięcej zabiegów robotowych wykonano w dziedzinie urologii – 67 proc. – z czego tylko sama prostatektomia stanowiła 61 proc. całego wolumenu operacji. 13 proc. zabiegów dotyczyło raka jelita grubego, 12 proc. to operacje ginekologiczne, a około 5 proc. różne operacje z zakresu chirurgii onkologicznej i nieonkologicznej. 

 W Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA liczba operacji robotycznych na przestrzeni ostatnich lat dramatycznie rośnie. Wraz z pozyskaniem kolejnych robotów te liczby można mierzyć w tysiącach w różnych dziedzinach. Ale też bardzo mnie cieszy, że otwieramy coraz nowsze zakresy, typy operacji i specjalizacje, w których chirurgia robotyczna się rozwija. Ostatnią, którą w ostatnich tygodniach otworzyliśmy, są operacje torakochirurgiczne – mówi dyrektor PIM MSWiA.

Statystyki MHI wskazują, że w PIM MSWiA w Warszawie od momentu wykonania pierwszej operacji w asyście robota w 2020 roku do końca 2024 roku przeprowadzono ponad 1,4 tys. zabiegów. Tylko w ub.r. było to 614 operacji, w tym 226 urologicznych, 181 kardiochirurgicznych, 65 zabiegów jelita grubego, 51 ginekologicznych i 91 operacji z innych obszarów chirurgii (głównie raka trzustki).

 Cieszy mnie również to, że wykonujemy zabiegi na odległość, czyli nie tylko wtedy, gdy zarówno pacjent, jak i robot znajdują się w instytucie, ale mieliśmy też udział w bardzo dużym przełomie w medycynie, czyli w złożonych operacjach serca czy operacjach urologicznych przeprowadzonych na odległość. W tej chwili musimy myśleć o zakupie kolejnych robotów, gdyż wykonujemy operacje nawet w sobotę i niedzielę, gdyż zapotrzebowanie jest tak wielkie – podkreśla prof. Piotr Suwalski.

W sierpniu br. specjaliści chirurgii robotycznej z PIM MSWiA – prof. Piotr Suwalski oraz dr n. med. Paweł Wisz – przeprowadzili pierwsze w Europie operacje telechirurgiczne pomiędzy dwoma szpitalami klinicznymi. Były to: zabieg kardiochirurgiczny (by-passy) i zabieg urologiczny (radykalna prostatektomia). Zabiegi zostały wykonane z wykorzystaniem nowej platformy robotycznej. Zespół specjalistów operował z konsoli znajdującej się w Szpitalu MSWiA w Gdańsku, podczas gdy pacjenci i cały zespół wspierający znajdowali się w sali operacyjnej PIM MSWiA w Warszawie. Opóźnienie transmisji wynosiło zaledwie 5 milisekund, co jest poziomem 30 razy mniejszym niż normy określone w telechirurgii i zbliżonym do parametrów operacji na miejscu. Z kolei na początku września lekarze operowali zdalnie z Belgii pacjentów znajdujących się w PIM MSWiA w Warszawie. Tym razem odległość wynosiła 1,3 tys. km, a opóźnienie transmisji 30 milisekund.

Druga pilna potrzeba związana z rozwojem robotyki to szkolenia chirurgów w przeprowadzaniu operacji na odległość.

 Jako wiodąca jednostka chirurgii robotycznej w Europie chcemy bardzo mocno wejść w szkolenia polskich chirurgów i zespołów robotycznych, ale również europejskich i pozaeuropejskich – zapowiada dyrektor PIM MSWiA. – Jednym z takich elementów szkolenia jest Centrum Symulacji Robotyki, które jest w trakcie budowy i które będziemy niedługo otwierać. Ale tak naprawdę już w tej chwili prowadzimy symulacje, mamy symulator operacji i szkolimy już w ramach Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego i w innych formatach kształcenia chirurgów. 

Centrum Symulacji Robotyki powstanie w nowym budynku Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, który ma łączyć funkcje medyczne i edukacyjne. Na początku października br. minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podpisał akt erekcyjny pod budowę placówki.

 W PIM MSWiA wykonujemy największą liczbę operacji kardiochirurgicznych robotem w Europie i – czego pewnie jeszcze jako młody chirurg 20 lat temu bym nie przewidział – przyjeżdżają się do nas uczyć chirurdzy z najlepszych ośrodków takich jak Berlin, Mediolan, Maastricht czy Oslo. Zresztą to też był powód, dla którego chcemy dalej rozszerzać bazę szkoleniową, nie tylko na projekty polskie, ale również międzynarodowe – dodaje prof. Piotr Suwalski. 

Z raportu „Chirurgia robotowa 2025 w Polsce” wynika, że zabiegi robotowe z zakresu kardiochirurgii stanowiły około 2 proc. wszystkich operacji tego typu wykonanych w 2024 roku.

Źródło: Newseria

Europejski rynek rozszerzonej rzeczywistości (XR) rozwija się dynamicznie. Jego wartość wyniesie w tym roku między 35 a 64 mld euro, a sektor ochrony zdrowia zajmuje czwarte miejsce wśród kluczowych obszarów wykorzystania XR. MŚP z Europy mogą teraz zgłaszać się do drugiej edycji VR Health Champions, programu o wartości 7,8 mln euro wspieranego przez EIT Health, oferującego do 60 000 euro finansowania oraz możliwości współpracy z czołowymi twórcami technologii XR w opiece zdrowotnej.
XR to nazwa dla technologii immersyjnych, takich jak rzeczywistość wirtualna (VR) i rozszerzona (AR), które coraz częściej znajdują zastosowanie w opiece zdrowotnej — od wspierania leczenia i szkoleń medycznych po zwiększanie zaangażowania pacjentów. W Europie działa wiele innowacyjnych firm, które napędzają tę transformację: Dotlumen (Rumunia) tworzy „autonomiczne okulary” dla osób niewidomych i niedowidzących; MEEVA  (Włochy) opracowuje terapie VR dla nastolatków z zaburzeniami neurorozwojowymi; okulary XR od MedApp (Polska) wspierają chirurgów podczas operacji; Metaskills (Polska) łączy VR i generatywną sztuczną inteligencję w szkoleniach personelu medycznego w zakresie komunikacji i przywództwa; Virtuleap (Portugalia) rozwija rozwiązania VR do oceny i treningu funkcji poznawczych.

Na początku roku kilka MŚP z Portugalii, Hiszpanii i Polski rozpoczęło współpracę z liderami branży XR w ramach pierwszego naboru VR Health Champions. Teraz przyszedł czas na drugą edycję programu, która da szansę kolejnym firmom z Europy.

Zaproszenie dla twórców przełomowych innowacji

Nabór otwarty VR Health Champions 2026 skierowany jest do europejskich MŚP oferujących specjalistyczne usługi wspierające rozwiązania XR w ochronie zdrowia, a w szczególności: w badaniach klinicznych, obrazowaniu medycznym, technologiach IT w medycynie, naukach behawioralnych, regulacjach prawnych, marketingu, projektowaniu doświadczeń użytkownika (UX) czy widzeniu komputerowym. Wybrane firmy będą współpracować z pionierami XR w kluczowych obszarach — od badań klinicznych, przez zgodność z przepisami, po skalowanie innowacji. Każda otrzyma do 60 000 euro na opracowanie rozwiązania dla jednego z 14 strategicznych wyzwań zdefiniowanych przez partnerów projektu.

XR wychodzi z laboratoriów i trafia do placówek medycznych, ale wciąż wiele innowacji nie dociera na rynek. Ten nabór ma to zmienić – łączymy MŚP z liderami branży, by przyspieszyć proces wdrażania i wzmocnić współpracę w Europie – podkreśla Viola Keresztes, Project Manager w EIT Health InnoStars.

EIT Health InnoStars: łączenie pomysłów i doświadczeń z różnych części Europy

EIT Health InnoStars, jako współkoordynator VR Health Champions, odgrywa kluczową rolę w zmniejszaniu dystansu w obszarze innowacji między bardziej i mniej rozwiniętymi regionami Europy. Dzięki silnej sieci w Europie Środkowej, Wschodniej i Południowej wspiera rozwój XR w obszarze zdrowia – od pomysłu aż po wdrożenie i systemy refundacji.

Europa ma wszystko, by przewodzić w obszarze rozszerzonej rzeczywistości dla zdrowia – brakuje tylko lepszych połączeń między innowatorami, systemami opieki i rynkiem – twierdzi Cristina Costa, Project Coordinator w IPN. – Tworząc te mosty, wspieramy rozwój, zwiększamy konkurencyjność i pomagamy technologiom trafić do pacjentów. Chcemy, by Europa nie tylko śledziła światowe trendy, ale je wyznaczała.

Program tworzy 19 podmiotów z 9 krajów UE, w tym czołowe uczelnie, szpitale, firmy i sieci innowacji, m.in. Klaster Life Science Kraków, Fondazione Bruno Kessler, Uniwersytet Medyczny w Łodzi, Uniwersytet Łotewski, szpital w Coimbrze, Medtronic Portugal oraz XR4Europe. Projekt koordynuje Instituto Pedro Nunes we współpracy z EIT Health InnoStars.

Kto może aplikować?

VR Health Champions to trzyletni europejski projekt, którego celem jest rozwój technologii VR/AR w opiece zdrowotnej. Inicjatywa wspiera MŚP w poprawie gotowości technologicznej (TRL) z poziomu TRL6 do TRL9 w następujących obszarach:

Nabór skierowany jest do MŚP wspierających wdrażanie innowacji VR/AR – z poziomu prototypu do rozwiązania gotowego do użycia w szpitalach (od fazy testów, przez atesty, pozwolenia, wdrożenie, aż po szkolenia i wykazanie realnych korzyści dla pacjentów oraz ochrony zdrowia).
Zgłoszenia będą przyjmowane do 30 listopada 2025, do godziny 23:59 (CET). Więcej informacji: https://vrhealthchampions.eu/get-involved

Źródło: Komunikat Prasowy

21 października w warszawskim Teatrze Kamienica odbyła się gala finałowa czwartej edycji konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation, jednego z najważniejszych wydarzeń w Polsce promujących innowacje w ochronie zdrowia. Wśród finalistów znalazły się projekty wykorzystujące sztuczną inteligencję, telemedycynę oraz analizę danych klinicznych, które mogą realnie poprawić jakość opieki nad pacjentem i usprawnić pracę personelu medycznego. Zwycięzcą tegorocznej edycji został Promedheus, inteligentny system do zarządzania operacjami szpitalnymi, który harmonizuje grafik bloków operacyjnych, oszczędza czas zespołów medycznych i poprawia efektywność pracy.
MCSC to inicjatywa Instytutu Matki i Dziecka, której misją jest wspieranie rozwiązań mających bezpośredni wpływ na jakość opieki zdrowotnej w Polsce. Projekt wyróżnia się tym, że nie kończy się na etapie prezentacji pomysłów: zwycięzcy otrzymują możliwość wdrożenia pilotażu w szpitalach współorganizujących konkurs. Czwarta edycja konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation zgromadziła 90 zgłoszeń z 21 krajów – od innowatorów, którzy chcą wdrażać nowe technologie w polskich szpitalach. Współorganizatorami konkursu jest już 16 placówek medycznych, co pokazuje, jak silna i otwarta na współpracę jest sieć szpitali zaangażowanych w budowanie cyfrowej medycyny.

Tegoroczna gala finałowa konkursu MCSC Hospital Leadership Innovation pokazała, że cyfrowa transformacja ochrony zdrowia staje się wspólnym priorytetem nie tylko dla środowiska medycznego, lecz także dla Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Cyfryzacji. Wiceminister Zdrowia i jednocześnie inicjator konkursu, dr n. med. Tomasz Maciejewski, podkreślił, że prawdziwa innowacja ma wartość tylko wtedy, gdy realnie pomaga pacjentom i podnosi jakość opieki.

Z kolei Wiceminister Cyfryzacji Dariusz Standerski zwrócił uwagę, że współpraca między różnymi sektorami stała się dziś podstawą strategii państwa. Ich wspólna obecność na gali była czytelnym sygnałem, że MCSC to nie tylko konkurs, ale także platforma łącząca wizję cyfrowej medycyny z konkretnymi działaniami wdrożeniowymi.

Finał w Teatrze Kamienica: emocje, rozmowy, inspiracje

Uroczysta gala w warszawskim Teatrze Kamienica zgromadziła przedstawicieli świata medycyny, nauki, biznesu i administracji publicznej. Do ścisłego finału doszła najlepsza dziesiątka, którą jury oceniało m.in. za innowacyjność, skalowalność, bezpieczeństwo, potencjał wdrożeniowy i wpływ na efektywność pracy personelu medycznego. Wśród nagród znalazły się:

Organizatorzy tłumaczą, że to właśnie szeroki zakres konkursu sprawia, że zgłaszane innowacje coraz trafniej rozwiązują aktualne potrzeby branży medycznej. 
Jak dodaje, projekty prezentowane podczas finału mają potencjał, by w najbliższych latach stać się standardem w nowoczesnej opiece zdrowotnej.

Nowa generacja innowatorów medycznych

Finał 4. edycji MCSC potwierdził, że Polska staje się miejscem, w którym rodzą się projekty z potencjałem międzynarodowym. Promedheus, zwycięski projekt tegorocznej edycji konkursu MCSC, to inteligentne narzędzie wspierające szpitale w optymalizacji wykorzystania sal operacyjnych, personelu i zasobów. Jury konkursu doceniło jego innowacyjność, potencjał wdrożeniowy oraz realny wpływ na poprawę funkcjonowania placówek medycznych. Według twórców systemu, rozwiązanie pozwala zaoszczędzić do 75 minut dziennie na każdej sali operacyjnej, zwiększyć przychód z bloku operacyjnego o 8–12 proc. oraz wygenerować nawet 350 tys. zł rocznie oszczędności z jednej sali dzięki efektywniejszej organizacji pracy. To przykład technologii, która nie tylko usprawnia procesy, ale realnie wzmacnia potencjał systemu ochrony zdrowia.

Jak zgodnie ocenili jurorzy, poziom tegorocznych zgłoszeń był wyjątkowo wysoki, a wiele pomysłów łączyło interdyscyplinarne podejście: od inżynierii biomedycznej, przez informatyzację procesów szpitalnych, po personalizowaną medycynę. Czwarta edycja MCSC Hospital Leadership Innovation pokazała, że przyszłość polskiej medycyny zależy nie tylko od technologii, lecz przede wszystkim od otwartości środowiska klinicznego na zmianę.

Technologia w służbie pacjenta

Eksperci podkreślają, że jednym z najważniejszych trendów jest obecnie integracja danych i wykorzystanie narzędzi analitycznych w celu usprawnienia decyzji klinicznych. Coraz większe znaczenie zyskują także systemy wspomagające pracę personelu medycznego, szczególnie w obliczu rosnących braków kadrowych.

Od momentu powstania w 2021 roku, MCSC konsekwentnie buduje ekosystem współpracy pomiędzy sektorem medycznym i technologicznym. Dziś to nie tylko konkurs, ale też społeczność ekspertów i praktyków, którzy wspólnie definiują kierunki rozwoju systemu ochrony zdrowia w Polsce. Instytut Matki i Dziecka, jako współtwórca konkursu MCSC, dostrzega strategiczne znaczenie innowacji dla przyszłości systemu ochrony zdrowia. Na gali ogłoszono także uruchomienie Inkubatora Innowacji MCSC – przestrzeni, która połączy konkurs, mentoring i inkubację, tworząc trwały mechanizm wspierania wdrożeń technologii medycznych.

Jak zapowiedział podczas wydarzenia Radosław Nowak, kierownik Działu Wdrożeń, Centrum Innowacji i Sztucznej Inteligencji w Instytucie Matki i Dziecka, to kolejny krok w rozwoju inicjatywy, która konsekwentnie buduje pomost między światem nauki, technologii i praktyki klinicznej. Szczegóły projektu zostaną ujawnione w niedalekiej przyszłości.

Źródło: Komunikat Prasowy

Z urządzeń ubieralnych, czyli inteligentnych zegarków i opasek, korzysta ponad 1/3 Polaków – wynika z badania Huawei CBG Polska [1]. Sprzęty te pozwalają na monitorowanie aktywności fizycznej, a także kluczowych parametrów zdrowotnych, takich jak tętno i saturacja krwi, a nawet EKG czy ciśnienie tętnicze. Dane te mogą dostarczać cennych informacji zarówno posiadaczowi zegarka, jak i lekarzowi, wspierając diagnostykę. W praktyce zaledwie 25% użytkowników pokazała doktorowi zebrane w ten sposób wyniki. Dlaczego tak się dzieje? I czy warto promować wykorzystywanie danych odpacjenckich w polskiej służbie zdrowia?
Inteligentne zegarki i opaski sportowe stają się codziennymi towarzyszami Polaków. Już teraz ponad 1/3 z nas (36%) posiada te urządzenia, w tym co piąta osoba (20%) ma smartwatch, 12% opaskę, a 4% jedno i drugie. Smartwatche największą popularnością cieszą się wśród badanych w wieku 25-34 lat – aż 30% z nich posiada takie urządzenie. Kolejne 19% pytanych planuje zakup smart zegarka, a 16% – opaski. Tylko 29% nie rozważa zakupu żadnego z tych sprzętów.

Urządzenia te najczęściej wykorzystuje się do monitorowania tętna (60% użytkowników), jakości snu (47%), saturacji krwi i poziomu stresu (po 26%). Warto zauważyć, że są to jedne z ważniejszych parametrów, które należy regularnie mierzyć.

Mimo potencjału, lekarze wciąż podchodzą z rezerwą do danych z urządzeń ubieralnych. W 21% przypadków uznają je za niewiarygodne, choć 38% analizuje dostarczone informacje, a 27% dołącza je do dokumentacji pacjenta. Najczęściej parametry zebrane przez urządzenia pacjenci przedstawiają lekarzom rodzinnym (43%), kardiologom (33%) oraz internistom (18%).

„Smart zegarki i opaski dostarczają cennych danych zdrowotnych w czasie rzeczywistym, takich jak tętno, poziom aktywności na podstawie stref tętna wyliczonych indywidualnie, jakość snu, zmienność rytmu serca czy poziom stresu. Niektóre z nowocześniejszych i bardziej zaawansowanych urządzeń mają także certyfikację medyczną, która oznacza, że urządzenia te w sposób wiarygodny pozwalają na wczesne wykrycie nieprawidłowości takich jak arytmie serca” – mówi profesor dr hab. n. med. Marek Postuła, wiceprezes PTPM Medycyna XXI.

Badanie wskazuje, że urządzenia te odgrywają także rolę w profilaktyce. Wśród użytkowników 22% zostało zaalarmowanych przez smartwatch o problemach ze snem, 15% o podwyższonym tętnie, a 9% o wzmożonym stresie. Dane te mogą skłaniać do podjęcia badań profilaktycznych, co może przełożyć się na poprawę zdrowia.

Kluczowym wyzwaniem pozostaje przełamanie barier w wykorzystaniu danych z urządzeń ubieralnych w diagnostyce oraz zwiększenie zaufania zarówno użytkowników, jak i lekarzy do tych technologii.

„Smart zegarki i opaski dostarczają cennych danych zdrowotnych w czasie rzeczywistym, takich jak tętno, poziom aktywności na podstawie stref tętna wyliczonych indywidualnie, jakość snu, zmienność rytmu serca czy poziom stresu. Niektóre z nowocześniejszych i bardziej zaawansowanych urządzeń mają także certyfikację medyczną, która oznacza, że urządzenia te w sposób wiarygodny pozwalają na wczesne wykrycie nieprawidłowości takich jak arytmie serca” – mówi prof. Marek Postuła.

[1] Badanie Huawei CBG Polska przeprowadzone przez SW Research na reprezentatywnej próbie 1006 Polaków w listopadzie 2024r.

 

Źródło: Huawei

Z analizy firmy EY wynika, że polski rynek świadczenia usług z zakresu opieki zdrowotnej będzie do 2028 roku rósł w tempie – 11 proc. rocznie. Rozwój stymuluje rosnące finansowanie publiczne i prywatne, które jest konsekwencją rosnącej zamożności i starzejącego się społeczeństwa oraz wzrostu znaczenia profilaktyki. To przyciąga inwestorów, bo stopy zwrotu w ochronie zdrowia są wyższe niż w innych sektorach.

Polski rynek ochrony zdrowia ulega gwałtownym przemianom. Kwestie demograficzne i społeczne zmieniają leczenie specjalistyczne i zwiększają znaczenie medycyny prewencyjnej. Obejmuje ona diagnostykę, fitness, fizjoterapię, zdrowie psychiczne, wsparcie dietetyczne, dobre samopoczucie. Ponieważ koszty profilaktyki są niższe niż leczenia, to medycyna prewencyjna jest promowana przez państwo. Cieszy się też coraz większym zainteresowaniem samych pacjentów ze względu na poprawę jakości życia i ograniczenie chorób przewlekłych.

Zmiany demograficzne i społeczne, w tym starzenie się społeczeństwa przy jednocześnie dłuższym okresie pracy zawodowej powodują, że rosną zachorowania na przewlekłe choroby cywilizacyjne. Rośnie świadomość społeczna znaczenia opieki zdrowotnej i profilaktyki, a rosnąca zamożność Polaków powoduje, że coraz chętniej inwestujemy we własne zdrowie. To wszystko powoduje, że rynek ochrony zdrowia rośnie w szybkim tempie, którego większość innych obszarów biznesowych może tylko pozazdrościć – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający działem Strategia i Transakcje EY Polska.

Z szacunków EY wynika, że rynek ochrony zdrowia będzie rósł w tempie 11 proc. rocznie. Wzrost nakładów na ten sektor napędzi zwiększone finansowanie publiczne, które ma stopniowo wzrastać, aż osiągnie poziom 7 proc. PKB Polski w 2027, a także prywatne, które będzie rosło średnio 8 proc. rocznie.  

Na drodze do konsolidacji

Na razie polski rynek ochrony zdrowia jest raczej rozdrobniony, ale widać wyraźny trend konsolidacyjny – od 2015 roku do 2024 liczba fuzji i przejęć zwiększyła się o połowę. Liderem są szpitale i centra medyczne. Ostatnio konsoliduje się także stomatologia i diagnostyka. W latach 2021-Q12024 było 16 transakcji (w porównaniu z jedną w okresie 2015-2017) w stomatologii oraz 9 w diagnostyce (w porównaniu z odpowiednio 3 transakcjami). 

Spodziewam się dalszej konsolidacji rynku, która umożliwi zwiększenie rentowności takich podmiotów oraz wchodzenia na polski rynek nowych graczy branżowych. Transakcje, które są w pipeline, wyglądają obiecująco, zwłaszcza w obszarze szpitali i centrów medycznych oraz sektora farmaceutycznego a w szczególności centrów R&D – mówi Jacek Byrt, Partner EY-Parthenon z zespołu Strategia i Transakcje EY Polska.

Technologia zwiększa rentowność

Rozwój sektora ochrony zdrowia jest napędzany również poprzez rozwój technologii, który przyspieszył w czasie pandemii COVID-19. Telemedycyna oraz internet rzeczy w medycynie (IoT) zmieniły oczekiwania pacjentów. Eksperci EY podkreślają, że 37 proc. Polaków woli e-wizytę u internisty, a 75 proc. chce odnawiać swoje recepty za pomocą internetu.

Rozwój telemedycyny oznacza, że liczba fizycznych wizyt u lekarza może spaść o prawie 1/3, co da szpitalom spadek kosztów o 23%. Równolegle, rozwój internetu rzeczy w medycynie pozwala na zdalne monitorowanie pacjentów i chorób przewlekłych. To rewolucja w zarządzaniu pacjentami, która daje korzyści zarówno im, jak i dostawcom usług medycznych – mówi Jacek Byrt.

Produkty IoT obejmują między innymi: implanty medyczne, inteligentne pigułki, smartwatche, domowe urządzenia ratunkowe. Ogólnie ten rynek będzie się dalej rozwijał i globalnie powinien osiągnąć wartość ponad 300 mld USD w 2030 roku.

Polska, z położeniem w centrum Unii Europejskiej i dostępem do wykwalifikowanych specjalistów, jest atrakcyjnym miejscem do lokowania produkcji IoT w medycynie – mówi Jacek Byrt.

Z powodnych powodów szansą dla Polski jest rozwój usług kontraktowych, zwłaszcza że proces opracowywania i produkcji leków, także badan klinicznych, jest złożony. Globalny rynek takich usług wynosi około 200 mld USD i rośnie 6 proc. rocznie, a w Europie nawet 7 proc. rocznie. Grupa doświadczonych specjalistów pracujących w licznych CRO (Contract Research Organization) i centrach badawczo-rozwojowych jest kolejną przewagą konkurencyjną naszego kraju. W tej chwili około 20 tys. pracowników pracuje w tym sektorze i ponad 70 tys. w sektorze inżynierii i technologii.

Polska z sukcesem wdraża technologiczne innowacje, co w połączeniu z szerokim dostępem do wykwalifikowanych specjalistów czyni nasz kraj coraz bardziej znaczącym producentem Tier 2 sprzętu medycznego. Łączna produkcja sprzętu medycznego w Polsce wynosi około 3,4 mld EUR, a eksport jest wart 2,4 mld EUR, przy czym 53 proc. jest adresowane do krajów unijnych. Polska produkuje m.in.: materiały eksploatacyjne, urządzenia do obrazowania diagnostycznego, produkty stomatologiczne, ortopedyczne i protetyczne oraz domowy sprzęt medyczny. Eksperci EY przewidują, że do 2025 roku produkcja ta zwiększy się o 10,3 proc., z materiałami eksploatacyjnymi wartymi 1,2 mld USD, a obrazowaniem diagnostycznym 0,8 mld USD.

Te czynniki sprawiają, że nasz kraj jest kluczowym graczem na unijnym rynku ochrony zdrowia a inwestycje w ten sektor są na radarach funduszy inwestycyjnych oraz inwestorów branżowych z całego świata – mówi Paweł Bukowiński.

źródło: EY

Z kilku miesięcy do kilku dni udaje się skrócić czas potrzebny na opracowywanie nowych leków peptydowych dzięki zaangażowaniu algorytmów w proces typowania cząsteczek. W pracach nad potencjalnymi terapiami, zwłaszcza na etapie przedklinicznym, szczególnie dobrze sprawdzają się cyfrowe bliźniaki, czyli modele struktur żywych organizmów wiernie odtworzone w wirtualnym świecie. W ocenie ekspertów sektor biotechnologiczny wciąż nie jest zaawansowany we wdrażaniu nowych technologii i automatyzacji, ale dynamicznie nadrabia zapóźnienia.

– Technologii, których używamy w przemyśle biotechnologicznym, jest cała masa, od bardzo zaawansowanych, takich jak sztuczna inteligencja czy cyfrowy bliźniak, czyli  digital twin, aż po bardzo proste i znane rzeczy związane z automatyzacją procesów, przetwarzaniem danych, zbieraniem danych i ich analityką. Technologie bardziej zaawansowane stwarzają gigantyczne nowe możliwości przyspieszenia procesu R&D i szukania nowych leków – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Innowacje Łukasz Paciorkowski, dyrektor ds. strategii w A4BEE, wrocławskiej firmy dostarczającej rozwiązania do zarządzania procesami produkcyjnymi i laboratoryjnymi. 

– Natomiast sam sektor biotechnologiczny jest dosyć zapóźniony w automatyzacji, a więc technologie związane z obsługą procesu są właśnie teraz wdrażane w większości firm, z którymi pracujemy.

Najnowsze technologie pozwalają znacznie przyspieszyć proces opracowywania nowych terapii i ich przedkliniczną ocenę. Technologie medyczne wykorzystujące sztuczną inteligencję pomagają m.in. w preselekcji cząsteczek wchodzących w badania kliniczne, w wyszukiwaniu pacjentów odpowiednich do badań klinicznych, ale też już w trakcie samych badań – przez ocenę wyników badań w czasie rzeczywistym czy automatyzowanie udostępniania danych. Przykładowo polski start-up PioLigOn opracował algorytm komputerowy do projektowania kandydatów na leki peptydowe, który może skrócić fazę odkrywania leku z kilku miesięcy do zaledwie kilku dni, poprzez jednoczasową eksplorację od 500 do nawet 10 tryliardów aminokwasów.

– Sektor biotechnologiczny jest bardzo rozstrzelony w kwestii używania różnego rodzaju technologii. Są firmy, które są bardzo zacofane, używają manualnych procesów, dużo papieru, ale są też firmy, które przodują w implementacji najnowszych technologii, takich jak sztuczna inteligencja czy cyfrowy bliźniak. Są też firmy, które są zupełnie pomiędzy tymi dwiema skrajnościami, tak więc znajdziemy różnego rodzaju firmy na różnym poziomie dojrzałości cyfrowej – mówi Łukasz Paciorkowski.

Cyfrowe bliźniaki to rozwiązanie pozwalające sprawdzać działanie technologii medycznych na modelu wytworzonym w świecie wirtualnym.

– Cyfrowy bliźniak to jest kopia fizycznego systemu, procesu lub organizmu przeniesiona do cyfrowego świata. Umożliwia to tworzenie symulacji w cyfrowym bliźniaku zamiast tworzenia eksperymentów w fizycznym świecie. Na przykład w biotechnologii jest to używane w taki sposób, aby robić symulację tego, jak bioreaktor czy komórka będzie się rozwijać w danym układzie procesowym – wskazuje ekspert.

Podejście to rozwijają m.in. Insilico Biotechnology AG i Meyer Chroma Technology (MCT) w platformie do opracowywania procesów produkcji na początkowym etapie. Insilico Digital Twins umożliwiło firmom biofarmaceutycznym skuteczną symulację procesów hodowli komórkowej. Insilico dostarcza też narzędzia pozwalające prognozować prawdopodobieństwo powodzenia sukcesu pojedynczych badań klinicznych.

– Największą możliwość rozwoju w biotechnologii dają technologie, które są w stanie przenieść proces fizyczny i białkowy do części cyfrowej. To pozwala na znaczące ograniczenie kosztów związanych z tworzeniem nowych eksperymentów i ich powtarzaniem w różnych wariantach w środowisku fizycznym, przyspiesza znacząco cały proces R&D i wytwarzania nowych leków oraz sprawdzenia i symulowania różnych procesów w celu ich optymalizacji – wskazuje dyrektor w A4BEE.

Oferowana przez firmę platforma Gateway służy właśnie gromadzeniu, przechowywaniu i organizowaniu wszystkich potrzebnych w procesie prac nad nowymi lekami danych, co skraca czas całego procesu, zwiększa jego elastyczność i skalowanie.

– W A4BEE skupiamy się głównie na rozwiązaniach z obszaru modularności. To jest koncepcja, która pozwala na bardzo szybkie dostosowywanie linii produkcyjnych czy laboratoryjnych do nowych wymagań procesu czy produktu, który jest tworzony przez firmy biotechnologiczne. Naszym głównym celem jest położenie fizycznych systemów, które można składać jak klocki Lego z technologiami digitalowymi i bardzo łatwym sposobem wykorzystywania danych w procesie – wyjaśnia Łukasz Paciorkowski.

Według Grand View Research światowy rynek biotechnologii był w 2023 roku wyceniany na 1,55 bln dol. Do końca dekady będzie to niemal 3,9 bln dol.

źródło:biznes.newseria.pl

Już 16 maja odbędzie się 17 edycja MEDmeetsTECH z nowym formatem sesji pro-contra, debatą oraz rozszerzonymi zagadnieniami: cyberbezpieczeństwo, urządzenia medyczne, a także biodruk 3D – konferencja łącząca medycynę i nowe technologie z biznesem.

Po raz pierwszy w programie znajdzie się sesja PRO-CONTRA z tematem: „Medycyna XX wieku kontra Medycyna XXI wieku – czy technologia wspiera doświadczenie?”, a wystąpią w niej znamienite osobistości:
Konferencję, tak jak w poprzednich edycjach, otworzy sesja trendy, podczas której uczestnicy wysłuchają: Dianę Zochowską, dr n. ekon. Łukasza Borowieckiego, a także prof. dr hab. n. med. Piotra Jankowskiego. W programie konferencji szczegółowo omówione zostaną zagadnienia dot. cyberbezpieczeństwa, urządzeń medycznych oraz biodruku 3D. Nie zabraknie również debaty eksperckiej pt.: Jak skutecznie komunikować innowacje do pacjentów    i pracowników ochrony zdrowia?”, przygotowywanej przez partnerów merytorycznych wydarzenia: NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów oraz MEDONET. Wystąpią w niej: Zbigniew Kowalski – Polskie Towarzystwo Komunikacji Medycznej, Tomek Rudolf – Co-Founder Doctor.One, Magdalena Kołodziej – Prezes Fundacji MY Pacjenci, a także Małgorzata Kiljańska –Przedstawicielka NIL IN. Debatę poprowadzi Diana Żochowska – Head of Medonet. Na koniec tradycyjnie zaprezentują się przedstawiciele startupów ze swoimi innowacyjnymi pomysłami. Całość konferencji poprowadzi Waldemar Wiśniewski – ekspert w sektorze medtech oraz healthcare.

Nie zabraknie okazji do networkingu. Zapraszamy do zaplanowania z MEDmeetsTECH całego dnia, który zaczynamy od śniadania o godz. 8:30 w Centralnym Domu Technologii przy ul. Kruczej 50 w Warszawie.
Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółowym programem wydarzenia oraz zakupu biletów, które w obniżonej cenie będą w sprzedaży tylko do 31 marca: https://medmeetstech.com/maj2024.

źródło: https://medmeetstech.com

Motywem przewodnim tegorocznego 6. Forum Nowoczesnej Diabetologii było hasło „W pościgu za technologią”. Ciekawe wykłady dotyczące sztucznej inteligencji, najnowszych rozwiązań wspierających samokontrolę i leczenie pacjentów z cukrzycą, angażujące debaty i warsztaty oraz możliwość zdobycia „Certyfikatu Umiejętności w Nowoczesnych Terapiach Cukrzycy” to najważniejsze punkty programu zakończonej szóstej edycji Forum. Wydarzenie odbyło się w dniach 24-25 listopada 2023 r. w Poznaniu i zgromadziło ponad 500 uczestników.
 
Podczas tegorocznego 6. Forum Nowoczesnej Diabetologii diabetolodzy i członkowie zespołów terapeutycznych ponownie w ramach cyklicznego programu edukacyjnego mogli zapoznać się z najnowszymi rozwiązaniami wspierającymi samokontrolę i leczenie pacjentów z cukrzycą. W wydarzeniu udział wzięło grono największych autorytetów środowiska diabetologicznego, lekarzy praktyków, zespołów terapeutycznych oraz firm prezentujących najnowsze rozwiązania technologiczne i leki nowej generacji.

Wyjątkowym gościem był prof. Krzysztof Zanussi, który wygłosił wykład specjalny „Sztuczna inteligencja. A co z wartościami?”, podczas którego zastanawiał się wraz ze słuchaczami jak przymierzać świat wartości do technologii, która się pojawia, co w postępie jest dobrem a co nie oraz czy sztuczna inteligencja może zabrać nam samoświadomość. Następnie wziął udział w panelu dyskusyjnym z ekspertami oraz odpowiadał na pytania uczestników Forum dotyczące wpływu technologii na otaczającą rzeczywistość. Na pytanie o rolę postępu technologicznego i sztucznej inteligencji na kryzys wartości trwałych prof. Zanussi odpowiedział: – Jesteśmy jednak istotami, które są w jakimś stopniu wolne. Nie ma wolności absolutnej. Mamy tą wolność wyboru, czasem ograniczoną, ale możemy komputer otworzyć lub go nie otwierać, możemy sięgnąć do mądrej strony lub do głupiej i tutaj naszej wolności nikt nam nie zabrał. Broniłbym tego, żeby skupiać się na tym co nam zostało, a nie na tym co nam zabrano, czy co nas odwodzi od jakieś głębi, jakieś myśli, refleksji, która jest konieczna…
 
Prof. dr hab. Wojciech Fendler podczas swojego wystąpienia w wykładzie Inauguracyjnym „Jasne i ciemne strony sztucznej inteligencji w medycynie” przybliżył możliwości jakie daje AI, która przez rozbudowaną sieć neuronową potrafi szybciej i celniej niż lekarz diagnozować niektóre schorzenia, a nawet rozpoznawać potencjalne zagrożenie czy powikłania. Postęp technologiczny dotyczy również monitorowania i leczenia cukrzycy np. systemy ciągłego monitorowania glikemii, pompy insulinowe, czy możliwość wykorzystania AI w sztucznej trzustce, która uczyłaby się zmian zapotrzebowania na insulinę dla danego pacjenta. Dzięki ciągłemu trenowaniu sztuczna inteligencja potrafi uczyć się i coraz celniej działać. Jednak jak zaznaczył prof. Fendler, jest jeszcze dużo niewykorzystanych możliwości rozwoju AI w medycynie, ale także wiele zagrożeń. Jako ciemne strony sztucznej inteligencji wymienił: możliwość zastąpienie człowieka przez maszynę, niedoskonałości w przewidywaniu i rozpoznawaniu zagrożeń medycznych, skomplikowany proces wytrenowania AI do indywidulanych potrzeb każdego pacjenta, czy zbyt małą liczbę parametrów medycznych, które pozwalają celniej diagnozować. Z kolei z zagrożeń bezpośrednich dla pacjentów wskazał na przykład różne możliwości interpretacji odpowiedzi wygenerowanych chociażby przez ChatGPT.

Forum było nie tylko okazją do prezentacji nowości, ale także do dyskusji na temat innowacyjnych leków, produktów i usług, które są lub będą wykorzystywane w praktyce. Nowoczesne rozwiązania dotyczące kontroli i leczenia cukrzycy były prezentowane w działaniu i jednocześnie konfrontowane z wymaganiami środowiska diabetologów.

– Cieszymy się, że kolejna edycja Forum Nowoczesnej Diabetologii zakończyła się pełnym powodzeniem, przede wszystkim z powodu dużej frekwencji, która z roku na rok stale rośnie. Sukces naszego wydarzenia tkwi w formule, którą tworzą uczestnicy wydarzenia. Formuła oparta jest o wykłady, warsztaty i od dwóch lat o certyfikowanie umiejętności. Uczestnicy od samego rozpoczęcia do zakończenia Forum dyskutowali z wykładowcami, prowadzącymi warsztaty czy osobami certyfikującymi umiejętności. Mogli omówić przypadki pacjentów czy ważne zagadnienia w temacie postępu nowoczesnej diabetologii. Motywem przewodnim tegorocznej edycji było hasło „W pościgu za technologią” i właśnie Forum Nowoczesnej Diabetologii jest po to, abyśmy nadążali za wiedzą i dynamicznie rozwijającą się technologią w opiece nad osobami z cukrzycą w Polsce. Nowa technologia dotyczy nie tylko rozwiązań w zakresie podawania insuliny czy monitorowania stężenia glukozy, ale także nowych cząsteczek, które wykorzystujemy w terapii cukrzycy typu drugiego. Tradycją Forum była już możliwość zdobycia „Certyfikatu Umiejętności w Nowoczesnych Terapiach Cukrzycy”. W tym roku poszerzyliśmy zakres tych umiejętności – co pokazuje jak dynamicznie rozwija się diabetologia. Dziękujemy wszystkim Państwu za liczne przybycie. Szczególne podziękowania kierujemy do wszystkich wykładowców i prowadzących warsztaty oraz certyfikacje, za ich wkład oraz zaangażowanie w organizację Forum.
 
Zapraszamy za rok do Poznania na 7. Forum Nowoczesnej Diabetologii, które ma nadal inspirować do wspólnych działań w podnoszeniu standardów opieki diabetologicznej – powiedziała prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz, Przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego 6. Forum Nowoczesnej Diabetologii.

Organizatorami 6. Forum Nowoczesnej Diabetologii byli: Katedra i Klinika Chorób Wewnętrznych i Diabetologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Grupa casusBTL oraz DiabeTECH.life przy partnerstwie Advanced Technologies & Treatments for Diabetes (ATTD), Word Diabetes Day oraz Wielkopolskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.
 
Kolejne 7. Forum Nowoczesnej Diabetologii już za rok. Zapraszamy do Poznania!
źródło: casusBTL
Powiedzieć, że starzejemy się jako społeczeństwo, to już niemal truizm. Według danych GUS w 2050 r., osoby powyżej 65 roku życia będą stanowić już ⅓ ludności Polski.  Jedyny sposób na zapewnienie im komfortu życia, to już teraz zatroszczyć się o ich samodzielność i niezależność na co dzień.
Opieka w Polsce opiera się na rodzinie
Jak z opieką nad przyrastającą liczbą seniorów radzą sobie Polacy? W Polsce, podobnie jak w całym regionie, preferowana jest opieka domowa. Różnica polega na tym, że w naszym kraju osobami starszymi opiekują się głównie ich bliscy, najczęściej kobiety (tzw. opiekunowie naturalni stanowią aż 85%), podczas gdy np. w Niemczech większość stanowią opiekunowie zawodowi, niespokrewnieni z osobą starszą. Opiekunowie profesjonalni to specjaliści, których na rynku brakuje, a w przyszłości będzie ich jeszcze mniej. Młodzi niechętnie wybierają ten zawód, a ci, którzy się zdecydują często stawiają na pracę za granicą. W obliczu rosnącego popytu ceny usług opiekuńczych rosną (w mieście taka usługa to koszt od 30 do 50 PLN za godzinę), co czyni je znacznym wydatkiem dla rodzin. W Polsce dość popularne jest dzielenie kosztów takiej opieki w rodzinie, np. pomiędzy dzieci osoby starszej, ale coraz częściej polskich rodzin nie stać na zapewnienie stałego monitoringu, więc tam, gdzie to możliwe szukamy innych rozwiązań, traktując zatrudnienie opiekuna zewnętrznego jako ostateczność. Rozwiązanie to nie jest rozwiązaniem złym, przeciwnie, seniorzy dobrze czują się w otoczeniu znajomych twarzy, a dla młodszych pokoleń kontakt z osobą starszą także niesie wiele korzyści.  Sami jednak coraz więcej i dłużej pracujemy, coraz częściej także z dala od rodzinnych miejscowości i nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowiedniej opieki naszym bliskim, czy to starszym, czy cierpiącym na choroby przewlekłe, które mogą zaatakować pod naszą nieobecność, a takich jest wiele, jak choćby cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy choroby mięśnia sercowego.

Konieczność, ale też możliwość, wydłużania wieku samodzielnego funkcjonowania jest faktem i jest to dobra wiadomość. Seniorzy, także ci polscy, coraz dłużej cieszą się kondycją pozwalającą im na mieszkanie samodzielnie lub z partnerem w podobnym wieku. Wielu z nich oczywiście zmaga się z dolegliwościami czy chorobami typowymi dla starszego wieku, jednak na co dzień czują się na tyle dobrze, że nie wymagają stałej opieki. I ten stan należałoby utrzymać jak najdłużej.

Wszyscy cenimy sobie niezależność
Pracuję z osobami starszymi od lat. Seniorzy tak samo jak my wszyscy, lubią i chcą być niezależni. W naszej fundacji wierzymy, że kluczowe jest spędzenie jesieni życia we własnym domu, w znanym nam i kojącym otoczeniu. Powinniśmy wspierać ich w niezależności i sprawności tak długo, jak to możliwe. Dla osób starszych samowystarczalność to kwestia wolności, oni także mają swoje zwyczaje, upodobania, nawyki i wcale nie chcą naszej ingerencji w każdy aspekt swojego życia. Opiekować się seniorem trzeba z głową, to bardzo delikatna materia.” – tłumaczy Dagmara Szymczak, prezeska fundacji Dignum i coach senioralny.

Czy jednak jest to bezpieczne? To pytanie nie rzadko zadają sobie bliscy osób starszych, bywają nawet sytuacje pewnych różnic zdań, kiedy senior czy seniorka wręcz odrzuca pomoc, w imię niezależności. Oczywiście nic nie zastąpi wizyty rodziny, ale istnieją możliwości ograniczania ryzyka i w konsekwencji opóźnienie momentu, kiedy takie usługi staną się naprawdę niezbędne nam samym, czy naszym rodzinom. Z pomocą seniorom i ich opiekunom przychodzą nowe technologie.

Nowe technologie przychodzą w sukurs
Według danych GUS, w 2022 roku w naszym kraju mieszkało ponad 9 milionów osób w wieku 65+. Z roku na rok wzrasta również liczba seniorów, którzy mieszkają sami. Liczby te będą rosły, starzenie się społeczeństwa to fakt. Podobnie jednak jak rozwój technologiczny, dlatego można spodziewać się kolejnych innowacji technologicznych adresowanych właśnie do osób starszych.

Wszyscy poczuliśmy się nieco bardziej w kontakcie, odkąd na rynku upowszechniły się telefony komórkowe. Właściwie już nie pamiętamy czasów, gdy przez wiele godzin nie mieliśmy kontaktu z bliskimi, z powodu wizyty u lekarza czy wyjazdu na działkę. Teraz możemy ograniczyć także inne ryzyka. Rynek technologii dla seniorów rośnie, a oferta jest już naprawdę szeroka.
Odkąd do gry wkroczył Internet i zakupy online coraz częściej pomagamy seniorom w zakupach właśnie za ich pośrednictwem tak, aby kurier dostarczył im cięższe produkty pod same drzwi. Jednak dla codziennego bezpieczeństwa kluczowe jest przede wszystkim dobre zabezpieczenie przestrzeni domowej.  Coraz popularniejsze wśród opiekunów osób starszych staje się też monitorowanie zdalnie urządzeń z zakresu “smart home”. Ale są też inne rozwiązania.

Jak poprawić bezpieczeństwo w domu?
Jednym z większych niebezpieczeństw czyhających na seniorów są wypadki domowe.
“Szczególnie częste są upadki, obok nadciśnienia to najczęstszy powód interwencji ratowników naszego telecentrum.” – mówi Bartosz Kowalik odpowiedzialny za telecentrum obsługujące Locon SOS – usługę monitoringu zdrowia i lokalizacji dla seniorów. – “W starszym wieku każdy upadek może skończyć się trwałym unieruchomieniem, np. w wyniku uszkodzenia np. biodra, dlatego zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż leczyć. To właśnie znając te dane liczbowe Locon postanowił wyposażyć opaski w czujnik upadku.”  W dużym uproszczeniu mamy tu do czynienia z opaską, która monitoruje parametry życiowe – ciśnienie tętnicze, puls, saturację i temperaturę oraz wykrywaj nagłe upadki. A w razie wypadku lub zachorowania ratownik udziela seniorowi pomocy zdalnie lub powiadamia służby medyczne. Usługa Locon  SOS  zapewnia stałe podłączenie do telecentrum, gdzie przez 7 dni w tygodniu, 24h na dobę dyżurują ratownicy medyczni oceniający na bieżąco stan pacjenta. Użytkownik może się z nimi przez opaskę SOS połączyć głosowo (opaska Locon z powodzeniem może zastąpić telefon, ponieważ wykonuje połączenia telefoniczne jak smartwatch), ale gdy nie jest w stanie tego zrobić, może skorzystać z przycisku SOS. W wielu krajach rozwiązania takie są już standardem stosowanym na szeroką skalę, w Polsce, choć wciąż są to usługi stosunkowo nowe, w szybkim tempie zyskują kolejnych użytkowników.

Oczywiście zanim sięgniemy po zaawansowane rozwiązania powinniśmy zabezpieczyć przestrzeń. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na powierzchnie nierówne (schodki) i śliskie (wanna, kafelki, przesuwające się dywaniki).

Przyczyną upadków nie zawsze są jednak potknięcia czy przeszkody fizyczne. Upadki równie często zdarzają się w wyniku zaburzenia równowagi, omdlenia, utraty przytomności. Z powodu nadciśnienia w Polsce codziennie umiera 250 osób,   Słowami dr n. med. Anny Szyndler z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego dla PAP, to tak jakby codziennie rozbił się jeden samolot, nikt jednak nie robi z tego tragedii. Dzieje się tak za sprawą niewłaściwego trybu życia i błędów dietetycznych Polaków, ale też dlatego, że nadciśnienie to choroba nie tylko podstępna, często bezobjawowa, a także wymagająca systematyczności. To cichy zabójca, który czyha nie tylko osoby starsze. Życie z nadciśnieniem wymaga nie tylko restrykcyjnego przestrzegania diety, ale także samodyscypliny w dokonywaniu i zapisywaniu pomiarów ciśnienia.

 “Niestety rzadko mierzymy ciśnienie w sposób regularny i właściwy, a jeszcze rzadziej notujemy wyniki dla lekarza prowadzącego. Naszą opaskę noszą coraz młodsze osoby, by zapewnić sobie kilka a nawet kilkanaście pomiarów w ciągu dnia, bez obaw, że zapomnimy o pomiarze, albo że wykonamy go niewłaściwie. Dodatkowo system monitoringu zachowuje wyniki wszystkich pomiarów i alarmuje nas, a w razie potrzeby także i ratownika, o nagłym skoku ciśnienia.” – tłumaczy Paweł Biadała, pomysłodawca usługi Locon SOS. O uruchomieniu alarmu przeciwupadkowego rodzina oraz bezpośrednio ratownicy są powiadamiani automatycznie, dzięki czemu interwencja przebiega szybciej niż przy samodzielnym wezwaniu pogotowia ratunkowego, a często gra o życie to wyścig z czasem.

Opaska tego typu ma jeszcze jedną zaletę – udostępnia lokalizację. I tu dochodzimy do kolejnego niebezpieczeństwa – gdy senior się gubi lub miewa kłopoty z pamięcią. Brak kontaktu z seniorem to także jedna z częstszych przyczyn zgłoszeń do służb telemedycznych. Dlatego warto zainwestować w opaskę koniecznie z lokalizatorem. Dzięki temu nie tylko rodzina jest spokojna o miejsce pobytu osoby starszej, ale w razie wypadku zna ją także ratownik z telecentrum, a co za tym idzie – powiadomione służby medyczne. Oprócz lokalizacji dostają one także wyniki pomiarów, fachową informację od ratownika, a często nawet informacje o przebytych chorobach czy zażywanych lekach umieszczone w karcie zdrowia. Zaalarmowana o zdarzeniu zostaje też oczywiście rodzina czy inny opiekun. Usługa lokalizacji jest oczywiscie nie do przecenienia także w przypadku osób z epizodami zaników pamięci o dowolnym podłożu. Dzięki takiemu rozwiązaniu osoba starsza może cieszyć się wolnością, ale zyskuje bezpieczeństwo, a jej opiekun może być spokojny.

Zaniedbania w farmakoterapii – stary problem, nowe rozwiązania
Seniorom (i nie tylko im, bo także każdej osobie zażywającej dużo lekarstw) zdarza się zaniedbywać codzienną rutynę zażywania leków, zapomnieć, pomylić opakowania, nazwy czy dawki. W tym przypadku dobrym wyjściem jest alarm ustawiony w telefonie, smartwatchu czy opasce monitorującej (w tym ostatnim przypadku zdarza się, że seniorzy w ogóle rezygnują z używania innych urządzeń jako bardziej skomplikowanych). Jeżeli problem wynika z czegoś więcej niż sporadyczne zapominalstwo, możemy skorzystać z inteligentnego pudełka na leki wraz ze specjalną aplikacją mobilną (rozwiązanie takie oferuje np. Pillbox), która nie tylko przypomina o zażyciu leków o odpowiedniej porze oraz uzupełnieniu zapasów, gdy leki się kończą, ale też wydaje odpowiednią dawkę i gromadzi dane dla lekarza.

Rozwiązania tego typu pozwalają seniorom zachować poczucie bezpieczeństwa i komfort życia, nawet jeśli mają ograniczone możliwości samodzielnego wykonywania wszystkich czynności. Kluczowe jest, aby seniorzy mieli dostęp do informacji o dostępnych rozwiązaniach i mogli wybrać te, które najlepiej odpowiadają ich potrzebom.

Żadna technologia oczywiście nie może wyprzeć kontaktu z drugim człowiekiem, niezwykle ważne jest, aby seniorzy mieli wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. Nic nie zastąpi czujnej sąsiadki z mieszkania naprzeciwko czy herbaty z wnuczkiem. Osoby bliskie oczywiście powinny jak najczęściej pomagać seniorom, a także zapewniać im towarzystwo i wsparcie emocjonalne. Pomiędzy ich wizytami o bezpieczeństwo mogą zatroszczyć się jednak sami seniorzy, z drobną pomocą innowacji.

źródło: komunikat prasowy

Problemu z dodzwonieniem się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej doświadczył prawie każdy. Jak wskazują dane Medidesk, aż 59% nowych pacjentów wykonuje tylko jedną próbę kontaktu z placówką, a 19% rozłącza się jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy. Trudności z zarejestrowaniem wizyty są coraz powszechniejsze. Nie ulega wątpliwości, że polski system ochrony zdrowia nie działa prawidłowo.
Rewolucyjny wyrok WSA w Warszawie
 
Dobrym potwierdzeniem problemu z rejestrowaniem się na wizyty jest historia pacjenta, który kilkukrotnie nie mógł dodzwonić się do placówki mającej kontrakt z NFZ. Dopiero kiedy wniósł skargę do Rzecznika Praw Pacjenta, sprawą nieodbierania telefonów zajęto się na poważnie. RPP wszczął z urzędu postępowanie z uwagi na naruszanie zbiorowych praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych przez podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych. W czasie kontrolowania RPP podejmował wielokrotne próby skontaktowania się z rejestracją przychodni. Na 51 połączeń odebrano jedynie 29. Aż 26 nieudanych prób dodzwonienia się zostało zakończonych przez audytorów po 5 minutach oczekiwania.
 
Po przeprowadzonej kontroli Rzecznik Praw Pacjenta wydał decyzję uznającą działania przychodni za naruszenie zbiorowych praw pacjentów do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością i zobowiązał przychodnię do wprowadzenia zmian. Choć przychodnia wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na działania rzecznika, to WSA przyznał rację decyzji RPP. Jej podstawą było naruszenie art. 8 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz § 2 pkt. 2 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 12 stycznia 2021 r., zmieniającego wcześniejsze rozporządzenie dotyczące standardu organizacyjnego teleporady w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Obliguje on podmioty medyczne do „zapewnienia pacjentowi możliwości kontaktu za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub systemu łączności, w tym kontaktu telefonicznego, w sposób umożliwiający nawiązanie połączenia ze świadczeniodawcą bez zbędnej zwłoki.”
 
Z końcem 2022 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok, na mocy którego pracownicy rejestracji w przychodniach, poradniach specjalistycznych czy szpitalach powinni natychmiast lub po krótkiej chwili odbierać telefony od pacjentów. Placówki, które nie wdrożą odpowiednich działań, mogą otrzymać karę nawet do 500 tysięcy złotych.
 
Nowe technologie pomogą placówkom
 
Przychodnie muszą umożliwiać pacjentom kontakt telefoniczny, odbierać połączenia odpowiednio szybko i w godzinach pracy placówki. Z problemem stara się walczyć nie tylko Rzecznik Praw Pacjenta. Powstają również aplikacje, które umożliwiają przychodniom i szpitalom sprawniejsze zarządzanie rejestracją.
 
Analizując rynek, już wiele lat temu dostrzegliśmy problem, z jakim mierzą się pacjenci próbujący umówić się na wizytę. Z drugiej strony również bolączkę podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych, które – zwłaszcza we wzmożonym okresie zapisów – nie są w stanie obsłużyć tak dużej liczby przychodzących połączeń. Odpowiadając na potrzeby tych dwóch grup, opracowaliśmy platformę Medidesk, która pozwala monitorować ruch telefoniczny także poza godzinami pracy, generować raporty połączeń odebranych i nieodebranych czy też sprawdzać skuteczność i standardy obsługi pracowników. Ułatwia ona zarządzanie placówką i pozwala walczyć z problemem utrudnionego dostępu do rejestracji. Jedną z jej funkcji jest automatyzacja rozmów z pacjentami, wykorzystująca interfejs głosowy i sztuczną inteligencję – tłumaczy Daniel Nowocin, Prezes Zarządu firmy Medidesk – organizatora konferencji Akademia Managera Ochrony Zdrowia i firmy dostarczającej nowoczesne rozwiązania pomagające w obsłudze pacjentów.
 
Przychodnie zmagają się również z innym problemem, który może mieć wpływ na dostępność terminów do lekarzy. Część pacjentów nie odwołuje swoich wizyt, na których nie mogą się pojawić. Utrudnia to umawianie się na konsultacje i dezorganizuje pracę recepcji.
 
Brak odwoływania wizyt waha się na poziomie od 5 do 10%. Biorąc pod uwagę, że liczba rejestracji dziennie wynosi pomiędzy 1500 a 2000 to wspomniany procent nieodwoływania stanowi duży problem – mówi Aneta Pocheć, MBA, Pełnomocnik Dyrektora ds. organizacji, marketingu i kontraktów medycznych SZPZLO Warszawa Praga-Północ. – To duży problem zarówno dla nas, jak i pacjentów. Po pierwsze lekarze, którzy pracują na umowie kontraktowej i mają wypłacany procent za punkt z kontraktu NFZ nie otrzymują wynagrodzenia. Jeśli zaś lekarze są na umowie godzinowej lub umowie o pracę, to za niewykorzystany czas pracy personelu medycznego starty ponosi placówka. Bardzo często lekarze pracują razem z personelem pielęgniarskim, w związku z tym czas niewykorzystany dotyczy obu grup zawodowych – dodaje Aneta Pocheć.
 
Jak zauważa Aneta Pocheć, brak odwoływania wizyt powoduje wydłużenie kolejki pacjentów oczekujących na wizytę. Nie ma także żadnego przepisu pociągającego pacjentów do odpowiedzialności za nieodwołanie takiego spotkania. Może on nie pojawić się dowolną liczbę razy, a placówki, które mają podpisany kontrakt z NFZ, i tak muszą wyznaczyć kolejny termin.
 
Ośrodki ochrony zdrowia chcą poprawić swoje standardy i uniknąć kary wynikającej z niedostosowania się do wymogów. Rozwiązań problemu z rejestracją pacjentów może być wiele. Pomocne może być wdrożenie zapisów online, zatrudnienie dodatkowych pracowników rejestracji lub ich outsourcing bądź medyczne boty głosowe, odbierające każdy telefon i prowadzące dowolną liczbę rozmów naraz. Najważniejsze jest szybkie dostosowanie się do wyroku WSA – nie tylko aby uniknąć kary, lecz także by podnieść jakość obsługi pacjenta.
 
źródło: Medidesk
Problemu z dodzwonieniem się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej doświadczył prawie każdy. Jak wskazują dane Medidesk, aż 59% nowych pacjentów wykonuje tylko jedną próbę kontaktu z placówką, a 19% rozłącza się jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy. Trudności z zarejestrowaniem wizyty są coraz powszechniejsze. Nie ulega wątpliwości, że polski system ochrony zdrowia nie działa prawidłowo.
Rewolucyjny wyrok WSA w Warszawie
 
Dobrym potwierdzeniem problemu z rejestrowaniem się na wizyty jest historia pacjenta, który kilkukrotnie nie mógł dodzwonić się do placówki mającej kontrakt z NFZ. Dopiero kiedy wniósł skargę do Rzecznika Praw Pacjenta, sprawą nieodbierania telefonów zajęto się na poważnie. RPP wszczął z urzędu postępowanie z uwagi na naruszanie zbiorowych praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych przez podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych. W czasie kontrolowania RPP podejmował wielokrotne próby skontaktowania się z rejestracją przychodni. Na 51 połączeń odebrano jedynie 29. Aż 26 nieudanych prób dodzwonienia się zostało zakończonych przez audytorów po 5 minutach oczekiwania.
 
Po przeprowadzonej kontroli Rzecznik Praw Pacjenta wydał decyzję uznającą działania przychodni za naruszenie zbiorowych praw pacjentów do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością i zobowiązał przychodnię do wprowadzenia zmian. Choć przychodnia wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na działania rzecznika, to WSA przyznał rację decyzji RPP. Jej podstawą było naruszenie art. 8 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz § 2 pkt. 2 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 12 stycznia 2021 r., zmieniającego wcześniejsze rozporządzenie dotyczące standardu organizacyjnego teleporady w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Obliguje on podmioty medyczne do „zapewnienia pacjentowi możliwości kontaktu za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub systemu łączności, w tym kontaktu telefonicznego, w sposób umożliwiający nawiązanie połączenia ze świadczeniodawcą bez zbędnej zwłoki.”
 
Z końcem 2022 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok, na mocy którego pracownicy rejestracji w przychodniach, poradniach specjalistycznych czy szpitalach powinni natychmiast lub po krótkiej chwili odbierać telefony od pacjentów. Placówki, które nie wdrożą odpowiednich działań, mogą otrzymać karę nawet do 500 tysięcy złotych.
 
Nowe technologie pomogą placówkom
 
Przychodnie muszą umożliwiać pacjentom kontakt telefoniczny, odbierać połączenia odpowiednio szybko i w godzinach pracy placówki. Z problemem stara się walczyć nie tylko Rzecznik Praw Pacjenta. Powstają również aplikacje, które umożliwiają przychodniom i szpitalom sprawniejsze zarządzanie rejestracją.
 
Analizując rynek, już wiele lat temu dostrzegliśmy problem, z jakim mierzą się pacjenci próbujący umówić się na wizytę. Z drugiej strony również bolączkę podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych, które – zwłaszcza we wzmożonym okresie zapisów – nie są w stanie obsłużyć tak dużej liczby przychodzących połączeń. Odpowiadając na potrzeby tych dwóch grup, opracowaliśmy platformę Medidesk, która pozwala monitorować ruch telefoniczny także poza godzinami pracy, generować raporty połączeń odebranych i nieodebranych czy też sprawdzać skuteczność i standardy obsługi pracowników. Ułatwia ona zarządzanie placówką i pozwala walczyć z problemem utrudnionego dostępu do rejestracji. Jedną z jej funkcji jest automatyzacja rozmów z pacjentami, wykorzystująca interfejs głosowy i sztuczną inteligencję – tłumaczy Daniel Nowocin, Prezes Zarządu firmy Medidesk – organizatora konferencji Akademia Managera Ochrony Zdrowia i firmy dostarczającej nowoczesne rozwiązania pomagające w obsłudze pacjentów.
 
Przychodnie zmagają się również z innym problemem, który może mieć wpływ na dostępność terminów do lekarzy. Część pacjentów nie odwołuje swoich wizyt, na których nie mogą się pojawić. Utrudnia to umawianie się na konsultacje i dezorganizuje pracę recepcji.
 
Brak odwoływania wizyt waha się na poziomie od 5 do 10%. Biorąc pod uwagę, że liczba rejestracji dziennie wynosi pomiędzy 1500 a 2000 to wspomniany procent nieodwoływania stanowi duży problem – mówi Aneta Pocheć, MBA, Pełnomocnik Dyrektora ds. organizacji, marketingu i kontraktów medycznych SZPZLO Warszawa Praga-Północ. – To duży problem zarówno dla nas, jak i pacjentów. Po pierwsze lekarze, którzy pracują na umowie kontraktowej i mają wypłacany procent za punkt z kontraktu NFZ nie otrzymują wynagrodzenia. Jeśli zaś lekarze są na umowie godzinowej lub umowie o pracę, to za niewykorzystany czas pracy personelu medycznego starty ponosi placówka. Bardzo często lekarze pracują razem z personelem pielęgniarskim, w związku z tym czas niewykorzystany dotyczy obu grup zawodowych – dodaje Aneta Pocheć.
 
Jak zauważa Aneta Pocheć, brak odwoływania wizyt powoduje wydłużenie kolejki pacjentów oczekujących na wizytę. Nie ma także żadnego przepisu pociągającego pacjentów do odpowiedzialności za nieodwołanie takiego spotkania. Może on nie pojawić się dowolną liczbę razy, a placówki, które mają podpisany kontrakt z NFZ, i tak muszą wyznaczyć kolejny termin.
 
Ośrodki ochrony zdrowia chcą poprawić swoje standardy i uniknąć kary wynikającej z niedostosowania się do wymogów. Rozwiązań problemu z rejestracją pacjentów może być wiele. Pomocne może być wdrożenie zapisów online, zatrudnienie dodatkowych pracowników rejestracji lub ich outsourcing bądź medyczne boty głosowe, odbierające każdy telefon i prowadzące dowolną liczbę rozmów naraz. Najważniejsze jest szybkie dostosowanie się do wyroku WSA – nie tylko aby uniknąć kary, lecz także by podnieść jakość obsługi pacjenta.
 
źródło: Medidesk
Perspektywy rozwoju oraz potencjał rynku biotechnologicznego w Polsce i w Europie będą jednymi z głównych tematów dyskusji podczas 21. edycji tragów biotechnologicznych CEBioForum 2023. Eksperci reprezentujący sektor biznesu, administracji publicznej i nauki z wielu państw europejskich podzielą się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami z uczestnikami wydarzenia w trakcie 5 paneli dyskusyjnych. CEBioForum 2023 odbędzie się w dniach 18-19 kwietnia w Warszawie.
W debatach, które odbędą się w ramach 21. edycji targów CEBioForum udział wezmą znamienici goście z Polski oraz innych państw Unii Europejskiej. Gościem honorowym wydarzenia będzie Minister Rozwoju i Technologii Waldemar Buda. Kierowany przez niego resort objął wydarzenie patronatem honorowym. Wśród osób, które zapowiedziały uczestnictwo w pierwszym panelu, poświęconym rozwojowi sektora biotechnologicznego w UE znajduje się m.in. Dyrektor Generalna międzynarodowego stowarzyszenia firm i instytucji EuropaBio Claire Skentelbery. Dołączą do niej m.in. przedstawiciel Litewskiego Związku Biotechnologicznego Tomas Andrejauskas czy reprezentantka Funduszu I&I Bio, Czeszka Barbora Šumová. Razem z przedstawicielami branży biotech w Polsce, będą rozmawiać m.in. o tym, jak wykorzystać doświadczenia innych państw UE w rozwoju polskiego sektora biotechnologicznego.

Na CEBioForum 2023 będziemy gościć wielu wspaniałych ekspertów, których doświadczenie oraz perspektywy stanowią niezwykle cenny zasób. W ramach dyskusji panelowych będziemy chcieli wykorzystać wiedzę naszych gości, by firmy, naukowcy czy przedstawiciele administracji publicznej mogli wynieść z tych rozmów praktyczne wskazówki w zakresie możliwych do wdrożenia rozwiązań, ułatwiających rozwój sektora biotech w Polsce. Właśnie w tym celu kolejny raz spotkamy się na CEBioForum i bardzo cieszę się, że zasięg naszego wydarzenia z roku na rok jest coraz większy – powiedziała dr Magdalena Kulczycka, dyrektor Związku Firm Biotechnologicznych BioForum – instytucji organizującej CEBioForum 2023.

Wśród tematów, które znalazły się w programie CEBioForum 2023 nie mogło zabraknąć problematyki inwestowania w biotechnologię. Sektor ten jest niezwykle rozwojowy, posiada ogromne możliwości dalszego wzrostu, ale warunkiem koniecznym do wykorzystania potencjału firm i przedsięwzięć z obszaru biotech są właściwe nakłady finansowe. Istotną rolę, jaką w globalnej perspektywie ma do spełnienia biotechnologia, docenia Unia Europejska. Ze środków unijnych na rozwój projektów biotech korzystać mogą m.in. polskie startupy biotechnologiczne czy ośrodki badawczo-naukowe. Zarówno program Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, jak i program Horyzont Europa są otwarte na wspieranie rozwiązań z zakresu biotechnologii, z akcentem na zaawansowane projekty deep-techowe.

Unia Europejska mocno inwestuje w ten obszar, oferując granty i inne instrumenty finansowe. Z punktu widzenia naszych beneficjentów, którzy w poprzedniej perspektywie realizowali pod skrzydłami NCBR 145 projektów biotechnologicznych, obserwujemy, że polski sektor biotech, choć na tle głównych graczy mający jeszcze status nowicjusza, jest obiecujący. I to zarówno z punktu widzenia kilkuset innowacyjnych firm działających w tym obszarze, jak i inwestorów. Z roku na rok tych osiągnięć systematycznie przybywa, dlatego przychylam się do tezy, że mamy szansę na wypracowanie silniejszej pozycji w regionie i przebicie się z ofertą na kolejne rynki – mówi Ksenia Wójcik-Karasiewicz, dyrektor Biura Zarządzania Obsługą Beneficjenta w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. – Podczas najbliższego CEBioForum wschodzące gwiazdy rodzimej biotechnologii będą miały m.in. okazję zaprezentowania swoich pomysłów i przekonania do nich potencjalnych inwestorów. Każda taka sposobność jest bezcenna i otwiera drzwi do sukcesu autorom najlepszych rozwiązań – dodaje.

Oprócz dyskusji panelowych oraz licznych warsztatów dla przedsiębiorców, młodych naukowców oraz startupów, podczas CEBioForum 2023 wręczone zostaną również nagrody CEBioForum Awards. Wyróżnione zostaną najciekawsze projekty z obszaru połączenia światów nauki i biznesu, najbardziej innowacyjne startupy, ale też osoby, które wywarły szczególnie istotny wpływ na sektor biotechnologii w Polsce. Wciąż trwają jeszcze zgłoszenia kandydatów, projektów i firm do CEBioForum Awards. Formularz zgłoszenia dostępny jest na stronie internetowej Związku Firm Biotechnologicznych BioForum – organizatora wydarzenia.

CEBioForum 2023 odbędzie się w dniach 18-19 kwietnia 2023 r. w Cambridge Innovation Center w Warszawie, przy ul. Chmielnej 73 w Warszawie. Dodatkowe informacje o targach, szczegółowa agenda wydarzenia, a także formularz rejestracyjny dla osób zainteresowanych uczestnictwem w CEBioForum 2023 dostępny jest na stronie internetowej www.cebioforum.com
 
 
źródło: CeBioForum
Perspektywy rozwoju oraz potencjał rynku biotechnologicznego w Polsce i w Europie będą jednymi z głównych tematów dyskusji podczas 21. edycji tragów biotechnologicznych CEBioForum 2023. Eksperci reprezentujący sektor biznesu, administracji publicznej i nauki z wielu państw europejskich podzielą się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami z uczestnikami wydarzenia w trakcie 5 paneli dyskusyjnych. CEBioForum 2023 odbędzie się w dniach 18-19 kwietnia w Warszawie.
W debatach, które odbędą się w ramach 21. edycji targów CEBioForum udział wezmą znamienici goście z Polski oraz innych państw Unii Europejskiej. Gościem honorowym wydarzenia będzie Minister Rozwoju i Technologii Waldemar Buda. Kierowany przez niego resort objął wydarzenie patronatem honorowym. Wśród osób, które zapowiedziały uczestnictwo w pierwszym panelu, poświęconym rozwojowi sektora biotechnologicznego w UE znajduje się m.in. Dyrektor Generalna międzynarodowego stowarzyszenia firm i instytucji EuropaBio Claire Skentelbery. Dołączą do niej m.in. przedstawiciel Litewskiego Związku Biotechnologicznego Tomas Andrejauskas czy reprezentantka Funduszu I&I Bio, Czeszka Barbora Šumová. Razem z przedstawicielami branży biotech w Polsce, będą rozmawiać m.in. o tym, jak wykorzystać doświadczenia innych państw UE w rozwoju polskiego sektora biotechnologicznego.

Na CEBioForum 2023 będziemy gościć wielu wspaniałych ekspertów, których doświadczenie oraz perspektywy stanowią niezwykle cenny zasób. W ramach dyskusji panelowych będziemy chcieli wykorzystać wiedzę naszych gości, by firmy, naukowcy czy przedstawiciele administracji publicznej mogli wynieść z tych rozmów praktyczne wskazówki w zakresie możliwych do wdrożenia rozwiązań, ułatwiających rozwój sektora biotech w Polsce. Właśnie w tym celu kolejny raz spotkamy się na CEBioForum i bardzo cieszę się, że zasięg naszego wydarzenia z roku na rok jest coraz większy – powiedziała dr Magdalena Kulczycka, dyrektor Związku Firm Biotechnologicznych BioForum – instytucji organizującej CEBioForum 2023.

Wśród tematów, które znalazły się w programie CEBioForum 2023 nie mogło zabraknąć problematyki inwestowania w biotechnologię. Sektor ten jest niezwykle rozwojowy, posiada ogromne możliwości dalszego wzrostu, ale warunkiem koniecznym do wykorzystania potencjału firm i przedsięwzięć z obszaru biotech są właściwe nakłady finansowe. Istotną rolę, jaką w globalnej perspektywie ma do spełnienia biotechnologia, docenia Unia Europejska. Ze środków unijnych na rozwój projektów biotech korzystać mogą m.in. polskie startupy biotechnologiczne czy ośrodki badawczo-naukowe. Zarówno program Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, jak i program Horyzont Europa są otwarte na wspieranie rozwiązań z zakresu biotechnologii, z akcentem na zaawansowane projekty deep-techowe.

Unia Europejska mocno inwestuje w ten obszar, oferując granty i inne instrumenty finansowe. Z punktu widzenia naszych beneficjentów, którzy w poprzedniej perspektywie realizowali pod skrzydłami NCBR 145 projektów biotechnologicznych, obserwujemy, że polski sektor biotech, choć na tle głównych graczy mający jeszcze status nowicjusza, jest obiecujący. I to zarówno z punktu widzenia kilkuset innowacyjnych firm działających w tym obszarze, jak i inwestorów. Z roku na rok tych osiągnięć systematycznie przybywa, dlatego przychylam się do tezy, że mamy szansę na wypracowanie silniejszej pozycji w regionie i przebicie się z ofertą na kolejne rynki – mówi Ksenia Wójcik-Karasiewicz, dyrektor Biura Zarządzania Obsługą Beneficjenta w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. – Podczas najbliższego CEBioForum wschodzące gwiazdy rodzimej biotechnologii będą miały m.in. okazję zaprezentowania swoich pomysłów i przekonania do nich potencjalnych inwestorów. Każda taka sposobność jest bezcenna i otwiera drzwi do sukcesu autorom najlepszych rozwiązań – dodaje.

Oprócz dyskusji panelowych oraz licznych warsztatów dla przedsiębiorców, młodych naukowców oraz startupów, podczas CEBioForum 2023 wręczone zostaną również nagrody CEBioForum Awards. Wyróżnione zostaną najciekawsze projekty z obszaru połączenia światów nauki i biznesu, najbardziej innowacyjne startupy, ale też osoby, które wywarły szczególnie istotny wpływ na sektor biotechnologii w Polsce. Wciąż trwają jeszcze zgłoszenia kandydatów, projektów i firm do CEBioForum Awards. Formularz zgłoszenia dostępny jest na stronie internetowej Związku Firm Biotechnologicznych BioForum – organizatora wydarzenia.

CEBioForum 2023 odbędzie się w dniach 18-19 kwietnia 2023 r. w Cambridge Innovation Center w Warszawie, przy ul. Chmielnej 73 w Warszawie. Dodatkowe informacje o targach, szczegółowa agenda wydarzenia, a także formularz rejestracyjny dla osób zainteresowanych uczestnictwem w CEBioForum 2023 dostępny jest na stronie internetowej www.cebioforum.com
 
 
źródło: CeBioForum