Medicalpress
W Świętokrzyskim Centrum Onkologii uroczyście uruchomiono drugi system chirurgii robotowej. Nowy robot da Vinci 5 to najnowsze, najbardziej zaawansowane technicznie i technologicznie urządzenie wspomagające chirurgów w wykonywaniu minimalnie inwazyjnych operacji. W Polsce jest tylko 7 takich urządzeń.
W uroczystej inauguracji da Vinci 5 i briefingu dla mediów uczestniczyli: marszałek województwa Renata Janik, wicemarszałek Marek Bogusławski, prof. dr hab. n. med. Stanisław Góźdź, dyrektor ŚCO, dr hab. n. med. Jolanta Smok-Kalwat, zastępca dyrektora ds. klinicznych, lekarze – operatorzy da Vinci oraz pacjenci zoperowani robotycznie.

Marszałek Renata Janik wyjaśniła, że samorząd województwa świętokrzyskiego – w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na chirurgię robotyczną w leczeniu pacjentów onkologicznych – sfinansował zakup najnowocześniejszego systemu robotycznego da Vinci 5 generacji, aby mieszkańcy województwa świętokrzyskiego, i wszyscy ci, którzy wybierają ŚCO jako miejsce leczenia, mieli dostęp do opieki zdrowotnej na najwyższym światowym poziomie. – I to nie tylko dzięki robotowi, ale również wspaniałym lekarzom, którzy obsługują to urządzenie – powiedziała podkreślając, że ŚCO ciągle się rozwija.

Wicemarszałek Marek Bogusławski dodał, że nowe technologie to wydatek, który się opłaca w dłuższej perspektywie. – Ponieważ jest to mniejsza utrata krwi podczas zabiegu, mniejsze zużycie leków przeciwbólowych, krótszy czas pobytu pacjenta w szpitalu i szybszy powrót do pracy, rodziny. Pacjent, który jest najważniejszy, jest leczony na skutecznym, światowym poziomie.

Profesor Stanisław Góźdź podziękował Zarządowi Województwa w imieniu wszystkich pacjentów i lekarzy operatorów za wsparcie w wyposażaniu ŚCO w nowoczesne technologie służące poprawie jakości leczenia pacjentów onkologicznych.

Od robotyki nie ma odwrotu

– Robot to nie fanaberia. Dzięki niemu nasi pacjenci mogą czuć się bezpieczni, dlatego, że my jako operatorzy czujemy się bezpieczniej. Dzięki temu, że robot wspomaga naszą precyzję, pacjenci mogą szybko odnosić korzyści przy bardzo ciężkich i skomplikowanych procedurach medycznych – powiedział dr hab. n. med. Paweł Rybojad, kierownik Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej.

Jak zauważył dr Paweł Renkielski, Pełnomocnik Dyrektora ds. chirurgii małoinwazyjnej, Klinika Chirurgii Onkologicznej, od robotyki i nowoczesnych metod leczenia pacjentów onkologicznych nie ma odwrotu. – Musimy rozszerzać gamę zabiegów wykonywanych metodami robotycznymi. To jest nasz priorytet na najbliższe lata.

Dr n. med. Jarosław Jaskulski, kierownik Kliniki Urologii, ocenił, że nowy system robotyczny 5 generacji pozwala włączyć w zakres zabiegów urologicznych te najbardziej skomplikowane do wykonania, jak częściowe resekcje nerek czy usuwanie pęcherza moczowego z wytworzeniem pęcherza zastępczego w całości za pomocą chirurgii robotycznej. – To pozwala pacjentom wrócić dużo szybciej do zdrowia i normalnego funkcjonowania – powiedział apelując do płatnika (NFZ) o refundowanie kolejnych procedur.

Precyzja, szybkość, bezpieczeństwo

Nowy system chirurgii robotycznej da Vinci 5 to najnowsze, najbardziej zaawansowane technicznie i technologicznie urządzenie wspomagające chirurgów w wykonywaniu minimalnie inwazyjnych operacji, u jak największej liczby pacjentów. Wprowadza ponad 150 technicznych innowacji i 10 tys. razy większą moc obliczeniową, aby zapewnić większą autonomię chirurga, bardziej usprawnioną pracę na sali operacyjnej i zaawansowaną analizę danych. Nowe rozwiązania umożliwiają współpracę lekarzom w czasie rzeczywistym a najnowocześniejsze narzędzia analityczne dostarczają obiektywnych informacji. W tym modelu chirurdzy mogą zarządzać wszystkimi elementami potrzebnymi do operacji ze swojej konsoli, co pomaga zmniejszyć obciążenie zespołu operacyjnego. Po raz pierwszy w tym systemie zastosowano haptykę – technologię umożliwiającą chirurgowi odczuwanie nacisku narzędzi na operowane tkanki, co znacznie zwiększa precyzję i bezpieczeństwo zabiegu. Czujniki instrumentu mogą generować pooperacyjne pomiary wydajności tkanki, aby chirurg mógł doskonalić swoją technikę operacyjną.

Jak sprecyzowali przedstawiciele Synektik, nowy robot to precyzja i szybkość. Nowa ergonomiczna konsola pozwala łatwiej i wygodniej pracować przy wielogodzinnych zabiegach. System jest bardzo czuły i precyzyjny pod względem ruchów narzędzi. Umożliwia również teletutoring, czyli konsultację online z innym specjalistą, który będzie miał wgląd w zabieg.

ŚCO w TOP 3 da Vinci

Artur Ostrowski, przedstawiciel Zarządu Grupy Synektik przekazując ŚCO dyplom z okazji wykonania 1000 zabiegów podkreślił, że ŚCO należy do TOP 3 szpitali w Polsce, które najbardziej efektywnie wykorzystują system robotyczny, uwzględniając liczbę specjalizacji i sprawność operatorów. – Gratuluję takiego rozwoju – powiedział dodając, że ŚCO w ciągu dwóch lat dołączyło do wąskiego grona szpitali, które mają więcej niż jednego robota.

W ŚCO funkcjonuje od 2023 r. system chirurgii robotycznej da Vinci IV generacji, zakupiony w ramach projektu „Doposażenie Bloku Operacyjnego w nowoczesny system robotowy wraz z wyposażeniem celem stworzenia Centrum Chirurgii Robotowej Ziemi Kieleckiej oraz podniesienia jakości i poprawy dostępu do najnowocześniejszych procedur chirurgicznych realizowanych w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach”. Inwestycja została dofinansowana ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach działania 11.3 Wspieranie naprawy i odporności systemu ochrony zdrowia oś priorytetowa XI REACT-EU Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020. Robot jest wykorzystywany w operacjach urologicznych, chirurgicznych, ginekologicznych, torakochirurgiczych i otolaryngologicznych.

Nowy robot da Vinci 5, zakupiony w ramach przedsięwzięcia „Zakup systemu chirurgii robotowej z wyposażeniem oraz przebudową sali operacyjnej dla Świętokrzyskiego Centrum Onkologii” został dofinansowany z budżetu Samorządu Województwa Świętokrzyskiego. Zakres inwestycji obejmował: opracowanie dokumentacji projektowej, prace budowlano-montażowe w zakresie dostosowania sali operacyjnej do zainstalowania i pracy systemu chirurgii robotowej, zakup systemu chirurgii robotowej z dodatkowym wyposażeniem. Wartość całkowita inwestycji: 20 092 371,72 zł; dofinansowanie z budżetu województwa świętokrzyskiego: 17 078 515,00 zł; wkład własny ŚCO: 3 013 856,72 zł.

Od 2023 r. w ŚCO wykonano ponad 1400 zabiegów operacyjnych ze wsparciem systemu robotycznego. W samym 2026 r. wykonano blisko 400 zabiegów robotycznych, w tym 64 operacje na nowym systemie da Vinci 5. Obecnie w ŚCO funkcjonuje 11 zespołów operujących przy użyciu robota: 3 urologiczne, 1 ginekologiczny, 3 torakochirurgiczne, 3 chirurgiczne, 1 otolaryngologiczny. Dwaj lekarze operatorzy posiadają uprawnienia proktorskie (dr n. med. Sławomir Okła, kierownik Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi oraz dr n. med. Marcin Misiek, kierownik Kliniki Ginekologii) i szkolą zespoły w innych ośrodkach. Do certyfikacji w zakresie chirurgii robotycznej przygotowują się kolejne dwa zespoły w ŚCO.

Źródło: inf pras

Świadomość znaczenia profilaktyki nowotworowej w Polsce rośnie, ale nie zawsze przekłada się na realne działania. Ten rozdźwięk pomiędzy wiedzą a praktyką jest jednym z najważniejszych wniosków pierwszego etapu badań przeprowadzonych w ramach programu Onkoedukator. Projekt realizowany jest przez Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii we współpracy ze Świętokrzyskim Centrum Onkologii oraz partnerami społecznymi.
Badanie przeprowadzono metodą wywiadów telefonicznych (CATI) na reprezentatywnej próbie ponad 2200 dorosłych mieszkańców obu województw, którzy nie byli wcześniej diagnozowani onkologicznie. Jego celem było nie tylko sprawdzenie poziomu wiedzy, ale przede wszystkim zrozumienie postaw, barier i mechanizmów decyzyjnych, które wpływają na korzystanie z badań przesiewowych. Przedstawione wyniki stanowią jedynie część uzyskanych analiz — całość badania dostarcza szeregu wartościowych wniosków, które mogą służyć projektowaniu skuteczniejszych programów badań przesiewowych oraz stanowić podstawę do kształtowania polityki zdrowotnej zarówno na poziomie samorządowym, jak i krajowym.

Paradoks profilaktyki: „wiem, że trzeba”, ale…

Jednym z najbardziej charakterystycznych wniosków badania jest wyraźny rozdźwięk pomiędzy deklaracjami a praktyką. Zdecydowana większość respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że nowotwór wykryty we wczesnym stadium daje większe szanse na wyleczenie, a badania przesiewowe, takie jak mammografia, cytologia czy kolonoskopia, są skuteczne i potrzebne.

Jednocześnie znaczna większość badanych przyznaje, że nigdy nie otrzymała zaproszenia na badania profilaktyczne, nawet jeśli należała do grupy wiekowej objętej programami przesiewowymi. Wyjątkiem są zaproszenia na mammografię. Większość badanych nie ma także pewności, gdzie konkretnie może wykonać badania w swojej okolicy i odkłada decyzję „na później”, mimo poczucia, że badania są ważne.

To nie jest problem braku wiedzy, tylko braku jej przełożenia na konkretne działanie mówi Paweł Zawadzki, zastępca dyrektora ds. rozwoju DCOPiH i inicjator programu Onkoedukator. – Badanie pokazuje, że wiele osób czeka na impuls: jasną informację, konkretne wskazanie miejsca, a bardzo często na rozmowę z kimś, do kogo ma zaufanie.

Bariery są bardziej „życiowe” niż medyczne

Respondenci rzadko wskazują brak zaufania do medycyny jako główną przeszkodę. Znacznie częściej pojawiają się bariery codzienne: długi czas oczekiwania na badanie, trudności w dopasowaniu terminu do pracy i obowiązków domowych, niejasne lub rozproszone informacje o dostępnych programach, obawy przed samym badaniem lub jego wynikiem. Ponad 80% badanych wskazało, że potrzebuje jasnej konkretnej informacji, gdzie wykonać badanie – wówczas z niego skorzysta.

Co istotne, badanie pokazuje też, że rekomendacja lekarza lub zaufanej osoby znacząco zwiększa gotowość do wykonania badań, podobnie jak kampanie informacyjne prowadzone lokalnie, blisko mieszkańców.

Różnice pokoleniowe i obszary największych luk wiedzy

Analiza wyników pokazuje wyraźne różnice między grupami wiekowymi. Osoby starsze częściej deklarują kontakt z zaproszeniami na badania i większą znajomość programów przesiewowych. Z kolei młodsze grupy, mimo wysokiego poziomu ogólnej świadomości znaczenia profilaktyki, rzadziej potrafią wskazać konkretne informacje dotyczące wieku rozpoczęcia profilaktyki czy zakresu dostępnych świadczeń.

Zróżnicowanie widoczne jest również w odniesieniu do poszczególnych nowotworów. Najwyższy poziom wiedzy dotyczy raka piersi, zarówno w zakresie badań przesiewowych, jak i objawów. Największe braki informacyjne widoczne są natomiast w obszarze raka jelita grubego, gdzie mniej niż połowa badanych potrafiła prawidłowo wskazać wiek rozpoczęcia regularnych badań profilaktycznych.

Lokalna rozmowa jako klucz do zmiany

Wyniki badania wyraźnie wskazują, że skuteczna profilaktyka nie kończy się na ogólnych komunikatach. Kluczowe znaczenie ma bezpośredni kontakt, prosty język i możliwość zadania pytań bez presji.

Onkoedukatorzy odpowiadają dokładnie na te potrzeby – podkreśla dr n. med. Leszek Smorąg, kierownik Zakładu Profilaktyki Onkologicznej Świętokrzyskiego Centrum Onkologii. – To osoby, które pomagają przejść od „wiem, że powinienem” do „wiem, co zrobić i gdzie się zgłosić”. Dzięki nim profilaktyka zyskuje ludzki wymiar i staje się częścią codziennych wyborów zdrowotnych.

Onkoedukator: projekt oparty na danych

Zaprezentowane wyniki stanowią fundament dalszych działań programu Onkoedukator. Na ich podstawie DCOPiH i partnerzy rozwijają kolejne etapy projektu: szkolenia lokalnych liderów, materiały edukacyjne oraz narzędzia, które w praktyczny sposób pomagają mieszkańcom odnaleźć się w systemie badań profilaktycznych. Program zakłada budowę sieci onkoedukatorów – zaufanych osób z lokalnych społeczności, które będą wspierać mieszkańców w rozmowie o zdrowiu, przełamywać bariery i wskazywać konkretne możliwości działania.

Projekt Onkoedukator wpisuje się w cele Roku Profilaktyki Zdrowotnej ustanowionego przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podkreślając znaczenie systemowych działań wzmacniających świadomość zdrowotną i skuteczność interwencji populacyjnych.

Rekrutacja onkoedukatorów do programu trwa. Do udziału zaproszone są osoby aktywne społecznie, m.in. sołtysi, nauczyciele, strażacy, bibliotekarki czy członkinie kół gospodyń wiejskich, które chcą działać na rzecz zdrowia w swoich miejscowościach. Program oferuje szkolenia, materiały oraz stałe wsparcie ekspertów DCOPiH i Świętokrzyskiego Centrum Onkologii.

Szczegóły programu, więcej informacji na temat wyników badań oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie www.onkoedukator.pl.

Źródło: Komunikat Prasowy

W polskiej onkologii wciąż zbyt wielu pacjentów trafia na leczenie wtedy, gdy medycyna ma już bardzo ograniczone możliwości. Tym bardziej zwracają uwagę ośrodki, które realnie skracają czas do diagnozy – nie w deklaracjach, lecz w codziennej praktyce. Świętokrzyskie Centrum Onkologii wypracowało model, który w wielu miejscach kraju wciąż pozostaje niedoścignionym standardem: pacjent z podejrzeniem raka płuca uzyskuje kluczowy materiał diagnostyczny w ciągu 24 godzin od przyjęcia. To radykalnie zmienia los chorych, szczególnie tych w zaawansowanym stadium, dla których każdy dodatkowy dzień zwłoki oznacza ryzyko utraty szans na skuteczne leczenie. O tym, jak wygląda szybka ścieżka diagnostyczna w praktyce, jakie decyzje organizacyjne za nią stoją i dlaczego dziś liczy się już nie tylko sprzęt, lecz całe skoordynowane zaplecze specjalistyczne, rozmawiamy z dr. Piotrem Matuszewskim, kierownikiem Pracowni Broncho-ezofagoskopii w ŚCO.
Rozmowa z doktorem Piotrem Matuszewskim, specjalistą chirurgii klatki piersiowej, kierownikiem Pracowni Broncho-ezofagoskopii w Klinice Chirurgii Klatki Piersiowej ŚCO

21 listopada obchodzony jest na całym świecie Światowy Dzień Rzucania Palenia. Wszyscy już wiemy, że palenie tytoniu pod każdą postacią, czy to papierosów tradycyjnych, czy ich elektronicznych i innych zamienników, jest czynnikiem powodującym raka płuca. Rocznie w naszym województwie stwierdza się ponad 750 nowych zachorowań na ten nowotwór. Proszę powiedzieć, co jest najistotniejsze w leczeniu raka płuca?

– Najistotniejsze jest to, na jakim etapie, w jakim stadium choroby pacjenci uzyskują rozpoznanie będące podstawą do wdrożenia leczenia. Zwykle niestety za późno. W skali kraju dużym problemem jest to, że od momentu możliwości uzyskania rozpoznania, poprzez wszystkie etapy diagnostyki, które trzeba spełnić, do momentu rozpoczęcia leczenia określonego na konsylium, upływa tyle czasu, że choroba postępując może pozbawić pacjenta szans na skuteczniejszą terapię. Takie są realia. My je próbujemy modyfikować w naszym ośrodku. Pan profesor Stanisław Góźdź, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii powiedział kilka lat temu: diagnostyka w raku płuca ma priorytet, ma być wykonywana jak najszybciej, jak najsprawniej. Dlatego przekształciliśmy działalność naszej kliniki pod kątem tej diagnostyki. 

Czy da się w ciągu 1 dnia zdiagnozować raka płuca?

– Nigdzie na świecie nie ma takiego ośrodka, który byłby w stanie rozpoznać w ciągu jednego dnia wszystkie parametry choroby nowotworowej, pozwalające na przedstawienie pacjenta na konsylium. Natomiast oczywiście możliwa jest jednodniowa diagnostyka pacjenta z podejrzeniem raka płuca w celu uzyskania materiału wystarczającego do rozpoznania tej choroby oraz następnie do późniejszego oznaczenia wszelkich innych parametrów takich jak, szczegółowe badanie histopatologiczne, immunohistochemiczne, badania z zakresu biologii molekularnej czyli tak zwana genetyka guza oraz badania PDL-1. Są one niezbędne do wdrożenia pełnego i coraz częściej skutecznego leczenia. I taką jednodniową diagnostykę w zakresie pobrania materiału prowadzimy w przypadku wszelkich nowotworów występujących w zakresie klatki piersiowej od kilku lat. 

Tego typu działania zostały wprowadzone w Klinice Chirurgii Klatki Piersiowej Świętokrzyskiego Centrum Onkologii już w 2021 roku. Na czym one polegają?

-Zostałem oddelegowany do Pracowni Broncho-ezofagoskopii, aby maksymalnie zintensyfikować działania pracowni, żeby nie było pacjenta z podejrzeniem raka płuca, czy z podejrzeniem nowotworu klatki piersiowej, który czeka na diagnostykę z pobraniem materiału nie wiadomo jak długo. Nasi pacjenci, którzy przychodzą do poradni, trafiają na diagnostykę najpóźniej w ciągu 7 dni od momentu wizyty w poradni. Natomiast wszelkie badania potrzebne do ustalenia przyczyny choroby (związane z pobraniem materiału do badań potwierdzających chorobę nowotworową) odbywają się w ciągu 24 godzin od przyjęcia pacjenta do naszej kliniki. W tej chwili pacjenci przychodzą już wcześniej przygotowani, ponieważ w naszej poradni otrzymują instrukcje dotyczące zarządzania leczeniem przeciwkrzepliwym, ponieważ z reguły są to pacjenci z wielochorobowością, przyjmujący wiele leków, więc musimy ich przygotować do naszych badań, będących diagnostyką inwazyjną i wiążących się z przerwaniem ciągłości tkanek. Zatem odpowiednio przez nas przygotowany pacjent zgłasza się do naszej kliniki rano, a cały jego pobyt, związany z pobraniem materiału potrzebnego wykonania wszystkich badań niezbędnych do potwierdzenia raka płuc, zawiera się w ciągu 24 godzin. My chcemy podczas jednodniowego pobytu uzyskać materiał, który daje nam bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że to będzie jednorazowa wizyta pacjenta w klinice, poświęcona diagnostyce. Natomiast bolączką w skali kraju jest to, że szpitale mają płacone za procedury najdroższe, a te procedury wykonywane są w niektórych ośrodkach sekwencyjnie, na przykład: pacjent przychodzi na bronchoskopię, ale ponieważ nie można policzyć niczego więcej, w związku z tym jest kierowany na EBUS czyli przezoksrzelową biopsję węzłów chłonnych za dwa tygodnie, później, jeżeli potrzebne jest coś więcej, ma wykonywane kolejne badania za dwa tygodnie i ten proces diagnostyczny się wydłuża.

Chory i lekarze tracą czas. Ale czy w takim razie taka skrócona ścieżka, jaką wypracowało ŚCO się opłaca szpitalowi? Bo pacjentowi na pewno tak.

-My wychodzimy z założenia, że dla nas najważniejszy jest pacjent i dla pacjentów wykonujemy wszystkie niezbędne badania podczas jednego pobytu. Mamy płacone za procedurę najdroższą, niemniej jednak nie stać nas na utratę czasu.

Czyli w ŚCO pacjent ma wykonane w ciągu jednego dnia wszystkie niezbędne badania, w tym EBUS i EUS-B, nie trzeba go umawiać co dwa tygodnie, jak wymaga płatnik? Mamy analogiczną sytuację, jak jeszcze kilka miesięcy temu przed zmianą przepisów dotyczących diagnostyki pacjentów z mutacją w genie BRCA1/BRCA2, kiedy szpitale musiały naginać rzeczywistość, tworzyć fikcyjne hospitalizacje, żeby NFZ zapłacił za pobranie materiału do badań. Albo wykonywały te badania bez możliwości uzyskania refundacji.

-Niestety tak jest. System na nas nakłada spełnienie warunków i uzyskanie odpowiedzi na pytania dotyczące bardzo szczegółowej parametryzacji choroby. Na konsylium może stawić się pacjent z rozpoznanym rakiem płuca w zakresie histopatologicznym, immunohistochemicznym, biologii molekularnej i bardzo precyzyjnie określonym stopniem zaawansowania zgodnie TNM po badaniach tomografii komputerowej oraz PET CT. Dlatego chcemy maksymalne dużo uzyskać za jednym pobytem pacjenta, bo są to bardzo często ludzie bardzo schorowani, dla których przyjazd na kolejną porcję badań diagnostycznych jest rzeczą karkołomną, nie tylko ze względu ich ogólną wydolność, ale także ze względu na barierę komunikacyjną, bo często są to również chorzy z małych wiosek lub bez braku możliwości indywidualnego transportu. Dla nas kluczowe jest, aby u tych pacjentów wykonać maksymalnie dużo w zakresie diagnostyki w ciągu tych 24 godzin, łącznie z diagnostyką obrazową lub konsultacją kardiologiczną. A na razie mówimy tylko o podstawowej diagnostyce otwierającej pacjentowi drzwi do konsylium. Natomiast mówiąc o pełnym postępowaniu diagnostyczno-terapeutycznym musimy pamiętać, że w Polsce są tylko trzy ośrodki, które dysponują nie tylko pełnym zapleczem diagnostycznym, ale pełnym zapleczem terapeutycznym w zakresie leczenia operacyjnego, chemioterapii czy innego leczenia systemowego oraz radioterapii pod jednym dachem. Gdzie pacjent nie musi wędrować z jednego ośrodka do drugiego. W naszym ośrodku mamy na miejscu pracownię histopatologiczną na najwyższym poziomie. Zakład Patologii Nowotworów ŚCO (dostarcza nam wynik w tempie ekspresowym w skali kraju) oraz ośrodek PET.

Ile czekają pacjenci ŚCO na wynik? Średni czas oczekiwania w skali kraju wynosi ponad 14 dni.

-W naszym ośrodku 10-dniowy czas oczekiwania na wynik jest rzadkością. Zwykle otrzymujemy wyniki histopatologiczne do 5 dni. Odpowiedź na pytanie, z jakim nowotworem mamy do czynienia, mam zwykle w ciągu kilku dni i mając tę zwrotną odpowiedź w systemie, możemy już zlecać dodatkowe badania w postaci panelu NGS (badań genetycznych), do czego wskazania są jedynie wówczas gdy mamy do czynienia z rozpoznaniem raka gruczołowego płuca lub raka niedrobnokomórkowego. Jeśli mamy raka płaskonabłonkowego, zlecamy PDL-1. To wszystko jest przez nas monitorowane w naszym systemie. Zlecenie z dnia na dzień, po uzyskaniu wyniku badania histopatologicznego powoduje, że ten materiał trafia natychmiast do pracowni biologii molekularnej, którą mamy własną i jedną z lepszych w Polsce.

Warto zauważyć, że w 2011 roku Zakład Diagnostyki Molekularnej ŚCO jako pierwszy w Polsce został wyposażony w aparaturę do diagnostyki niezbędnej w terapii personalizowanej.

-I tak jest do tej pory. My nie czekamy na wynik, nie szukamy outsorcingu, która pracownia wykona dla nas taniej badania. Cały czas mamy wyniki na bardzo wysokim poziomie o tych samych parametrach jakościowych. Dzięki naszej wieloletniej współpracy z Zakładem Patologii Nowotworów i Zakładem Diagnostyki Molekularnej mamy dopracowane do perfekcji ścieżki diagnostyczne. Nic nam nie umyka, cały czas trzymamy rękę na pulsie. Warto podkreślić, że pacjenci z rakiem płuca mają w naszym ośrodku również do dyspozycji PET i są traktowani priorytetowo, ponieważ mamy świadomość bardzo niewielkiego marginesu czasu kiedy musimy podjąć leczenie, bo to są bardzo agresywne nowotwory.

Ile osób rocznie korzysta w ŚCO z diagnostyki w kierunku raka płuca?

-Rocznie z diagnostyki korzysta coraz więcej osób. W ciągu roku wykonujemy ponad 1000 bronchoskopii, ponad 400 EBUS-TBNA, powyżej 200 ezofagoskopii (czyli gastroskopii z oceną przełyku) i około 50 EUS-B czyli przezprzełykowego ukłucia węzłów chłonnych śródpiersia za pomocą aparatu ebus. 
Diagnozujemy również pacjentów z innych województw, którzy stanowią blisko 10 %. Czasem bywa, że jesteśmy dla tych pacjentów trzecim szpitalem, w którym dopiero udaje się potwierdzić u nich raka płuca i określić ścieżkę leczenia. Pacjenci przychodzą bardzo często w nieoperacyjnym stadium choroby i nie mają żadnych niepokojących objawów. Częste są sytuacje, gdy pacjent z guzem wielkości pięści lub większym przychodzi bez żadnych objawów i jest zaskoczony tym, że coś u niego znaleziono. Niestety rokowanie jest tym bardziej niekorzystne, im bardziej zaawansowana jest choroba. Tu dochodzimy do clue rozpoznania. Musimy pamiętać, że spośród 100 % pacjentów z rakiem płuca tylko ok.20 % kwalifikuje się ze względu na stan zaawansowania choroby do zabiegu operacyjnego, a leczyć chcemy wszystkich. 80 % nie otrzyma leczenia operacyjnego, część z tych pacjentów nie otrzyma żadnego leczenia ze względu na swój stan ogólny, u nich będzie stosowane leczenie objawowe. Jednak lwią część będą jednak stanowić pacjenci, którzy z jednej strony nie mogą być operowani, ale z drugiej strony mogą być leczeni onkologicznie z wykluczeniem operacji. I tu wchodzimy z radiochemioterapią, czy nowymi metodami leczenia systemowego w postaci immunoterapii czy leczenia celowanego inhibitorami kinazy tyrozynowej, a do tego potrzebne są te wszystkie badania molekularne, o których wspominaliśmy. 
Gdybyśmy chcieli na dwóch ścieżkach postawić diagnostykę pacjenta w ŚCO i innym ośrodku, nawet pulmonologicznym, to są dwie różne rzeczywistości. To samo dotyczy leczenia. U nas zdarza się, że pacjenci z nieoperacyjnym rakiem płuca są przyjmowani do leczenia systemowego w ciągu jednego dnia od konsylium. Dla pacjentów radiochemioterapeutycznych te procedury są wszczynane w ciągu kilku dni. Bo dla pacjenta liczy się każdy dzień. 

Rozmawiała Izabela Opalińska

W dobie szybkiego rozwoju medycyny hematologicznej pojawienie się terapii CAR-T w regionalnym ośrodku to wydarzenie, które nie jednego pacjenta może uratować – nie tylko zdrowie, ale i życie. Gdy dostępne opcje terapeutyczne się wyczerpują, innowacje stają się realną alternatywą. Świętokrzyskie Centrum Onkologii (ŚCO) właśnie wkroczyło w tę nową erę leczenia – co oznacza to dla pacjentów, lekarzy i całego systemu ochrony zdrowia?

CAR-T to skrót od Chimeric Antigen Receptor T-cell – terapia, która polega na pobraniu od pacjenta limfocytów T, zmodyfikowaniu ich genetycznie, by rozpoznawały i atakowały komórki nowotworowe, a następnie podaniu takich „uzbrojonych” komórek z powrotem choremu. W ŚCO terapia ta została właśnie zastosowana – pierwszy przypadek miał miejsce 15 września 2025 r. u pacjentki Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku.

Ośrodek otrzymał certyfikat pozwalający stosować CAR-T w trzech jednostkach chorobowych: chłoniaku rozlanym z dużych komórek B (DLBCL), chłoniaku z komórek płaszcza oraz ostrej białaczce limfoblastycznej (ALL) – zgodnie z warunkami lekowymi i rejestracyjnymi.

Znaczenie dla pacjentów i dla regionu

Dla pacjentów, którym zawiodły wcześniejsze formy leczenia, pojawia się szansa na skuteczniejsze działanie – terapia CAR-T w odpowiednich przypadkach osiąga skuteczność rzędu 80-90%.  To realna nadzieja dla tych, którzy do tej pory byli skazani na leczenie paliatywne lub bardzo obciążające.

Dla Kielc i regionu świętokrzyskiego to krok milowy – ŚCO staje się jednym z ośrodków, które przesuwają granice dostępności nowoczesnych terapii w Polsce. Dotychczas tacy pacjenci musieli często szukać leczenia w Warszawie czy innych dużych miastach; teraz mogą liczyć na opiekę bliżej domu, co zmniejsza bariery – transportowe, finansowe i psychiczne.

Wyzwania i przyszłość

Terapia CAR-T to nie tylko ogromna szansa, ale i spore wyzwanie organizacyjne, logistyczne i kosztowe. Jedna infuzja „żywego leku” to wydatek przekraczający milion złotych, a procedura wymaga bardzo specjalistycznego sprzętu i przeszkolonej kadry. W ŚCO przygotowania objęły m.in. zakup kriostatu do przechowywania modyfikowanych limfocytów T w ciekłym azocie, szkolenia personelu medycznego i pielęgniarskiego, a także certyfikację całego procesu – od pobrania komórek do ich podania pacjentowi.

Zespół ŚCO planuje też rozwój terapii w kierunku badań klinicznych z niekomercyjnymi wersjami CAR-T, co może w przyszłości obniżyć koszty i zwiększyć dostępność tej metody. Wyzwanie stanowi jednak dalsze finansowanie, monitorowanie działań niepożądanych i zapewnienie, by pacjenci kwalifikowali się w odpowiednim momencie – zanim choroba stanie się oporna na leczenie.

Wdrożenie terapii CAR-T w Świętokrzyskim Centrum Onkologii to znak, że innowacyjne metody leczenia hematologicznego stają się coraz bardziej osiągalne także poza największymi ośrodkami klinicznymi. Dla pacjentów z chłoniakiem i ostrą białaczką limfoblastyczną to realna nadzieja, że choroba może być pokonana, nawet gdy inne opcje się wyczerpią. Pojawiają się jednak pytania o dostępność, koszty i utrzymanie wysokiego poziomu opieki, które będą decydujące w tym, jak skutecznie ta metoda zmieni los wielu osób.

Źródło: ŚCO