Medicalpress
20 czerwca obchodzimy Światowy Dzień Uchodźcy, którego hasłem jest w tym roku „Nadzieja z dala od domu”. Tę nadzieję na lepszą przyszłość musi żywić obecnie około 110 milionów osób[1] – uchodźców na całym świecie jest niemal trzy razy więcej, niż mieszkańców Polski. Najwięcej z nich pochodzi z Ukrainy, Syrii oraz Afganistanu.
Gdyby uchodźcy stworzyli swój własny kraj, populacją byłby zbliżony do Egiptu i miałby trzy razy więcej mieszkańców, niż Polska. Liczba uchodźców w tym roku znowu się zwiększyła: ze 108 do 110 milionów osób. Głównymi przyczynami był kryzys w Sudanie oraz kolejne ucieczki w związku z wojną w Ukrainie.

Za tymi liczbami stoją konkretni ludzie. Sofia z Ukrainy, która tęskni za swoim pokojem w Kijowie. Lusmar z Wenezueli, która uciekła do Kolumbii, by dać szansę na normalne życie 5-letniej Lulimer i jeszcze nienarodzonemu synowi. To Hebe z Syrii, która dzięki protezom mogła wrócić do szkoły. Żywe osoby, których imiona i historie często znamy –  – mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.

Krakowska organizacja pomaga uchodźcom m. in. w Iraku, Jordanii, Kolumbii czy Polsce. Skupia się na pomocy medycznej dla grup szczególnie wrażliwych na kryzysy humanitarne, jak choćby osoby z niepełnosprawnościami oraz matki i dzieci.

Dzieci są w kontekście tragedii uchodźstwa szczególnie ważne. Według UNHCR stanowią one około 40% ze 110 milionów uchodźców na całym świecie. To również 40% z 8 milionów osób, które w ostatnim roku opuściły Ukrainę. To głównie dla rodzin z dziećmi Polska Misja Medyczna prowadziła przez ostatni rok Przestrzenie Przyjazne Dzieciom, które pomagały ukraińskim uchodźcom w integracji z polskim społeczeństwem.
 
Nasz projekt obejmuje m. in. pomoc psychologiczną, zajęcia integracyjne i edukacyjne czy naukę języka polskiego. Szczególnie ważne wydaje się wsparcie psychologiczne dla osób, które musiały opuścić swój dom i kraj: w Przestrzeniach Przyjaznych Dzieciom korzystała z niego co piąta osoba – komentuje Dorota Zadroga z Polskiej Misji Medycznej.
 
Według prognoz Banku Światowego do 2050 r. liczba uchodźców może wzrosnąć aż do 216 milionów. Jest to w dużej mierze wynik kryzysu klimatycznego – w ciągu ostatniej dekady uchodźstwo klimatyczne było dwukrotnie większe niż z powodu konfliktów. Katastrofy naturalne występują coraz częściej, a ich skala z każdym rokiem się zwiększa, obejmując kolejne terytoria, dotychczas uznawane za bezpieczne. W najtrudniejszej sytuacji są osoby pochodzące z regionów, gdzie kryzys spowodowany zmianami klimatycznymi łączy się z lokalnym konfliktem zbrojnym. Nawiązując do głównego hasła tegorocznego Światowego Dnia Uchodźcy: wszystko wskazuje na to, że ludzie pochodzący z krajów takich jak Syria czy Afganistan, coraz częściej będą szukać nadziei z dala od domu.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
 
[1] Dane za UNHCR. W tę liczbę wliczani są także uchodźcy wewnętrzni, osoby ubiegające się o azyl oraz inne osoby potrzebujące ochrony międzynarodowej (m. in. osoby które w wyniku kryzysu opuściły Wenezuelę).

źródło: PMM

20 czerwca obchodzimy Światowy Dzień Uchodźcy, który w tym roku upamiętnia ponurą statystykę – już ponad 100 milionów osób przymusowo żyje z dala od swoich domów. Uchodźcy stworzyliby więc 14 najludniejsze państwo na świecie. Głównymi przyczynami tego stanu rzeczy pozostają niezmiennie zmiany klimatyczne i konflikty zbrojne.
Gdyby uchodźcy stworzyli swój własny kraj, populacją byłby zbliżony do Egiptu. Jednak ten scenariusz się nie spełni, 14 pod względem zaludnienia kraj świata nie zostanie zastąpiony nowym państwem, w którym miliony osób mogłyby liczyć na bezpieczeństwo. Dla części z nich przewidziane są rozwiązania systemowe, prowadzone przez władze i organizacje pozarządowe – obozy dla uchodźców. Jednak nawet tam na miejsce trzeba oczekiwać latami, przez co schronienie znajduje w nich zaledwie co piąty uchodźca.
 
Myśląc „uchodźca” mamy przed oczami pewne wyobrażenia, które nie muszą być zgodne z prawdą, upraszczamy sobie tę osobę, gubimy jej obraz jako jednostki. Pod tym względem ostatnie miesiące, kryzys na granicy z Białorusią i wojna w Ukrainie były dla nas ważną lekcją. Bo wielu z nas po raz pierwszy miało okazję zweryfikować swoją wiedzę na temat uchodźstwa, a nawet samemu zaangażować się w pomoc – mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. Krakowska organizacja jest obecna m.in. w obozach Baharka i Qushtapa w Iraku. Przed pojawieniem się polskiej pomocy, mieszkańcy byli objęci opieką lekarską w bardzo ograniczonym zakresie, nie mieli też dostępu do stomatologa. To powszechny problem – obozy są przeludnione, przez co trudno jest o skuteczną pomoc.
 
Jeszcze w 2010 r. globalna liczba uchodźców wynosiła połowę dzisiejszej, natomiast według prognoz Banku Światowego do 2050 r. może wzrosnąć aż do 216 milionów. Jest to przede wszystkim wynik kryzysu klimatycznego – w ciągu ostatniej dekady uchodźstwo klimatyczne było dwukrotnie większe niż z powodu konfliktów. Katastrofy naturalne występują coraz częściej, a ich skala z każdym rokiem się zwiększa, obejmując kolejne terytoria, dotychczas uznawane za bezpieczne.  
 
Uchodźstwo klimatyczne jest bardziej złożone. W przypadku wojny wiemy, za którą granicą kończy się konflikt, gdzie będą uchodźcy i jak dostarczyć im pomoc. Natomiast nagłe zjawiska pogodowe, takie jak powodzie, nie znają granic stworzonych przez człowieka, ludzie przemieszczają się w sposób mniej kontrolowany, intuicyjnie szukając schronienia, którego potrzebują jak najszybciej. Ostatecznie na coraz mniejszej przestrzeni żyją coraz większe społeczności, wywodzące się z różnych grup, nieraz skonfliktowane i walczą między sobą o dostęp do ograniczonych zasobów – tłumaczy przedstawicielka organizacji.
 
Nie oznacza to jednak, że źródło problemów jest tylko jedno. Wśród trzech krajów, poza granice których uciekło najwięcej ludzi, znajduje się choćby Wenezuela, w której główną przyczyną migracji jest zapaść ekonomiczna kraju. Dla pozostałych dwóch – Syrii oraz Ukrainy – najważniejszą przyczyną pozostają toczące się tam konflikty zbrojne. Wojna w Ukrainie może również zmusić do ucieczki osoby z krajów, które sprowadzały zza naszej wschodniej granicy żywność: Światowy Program Żywnościowy ONZ szacuje, że nawet 50% zboża dostarczanego w ramach programów pomocowych do Afryki i na Bliski Wschód, pochodziła od ukraińskich rolników.
 
 
źródło: PMM
20 czerwca obchodzimy Światowy Dzień Uchodźcy, który w tym roku upamiętnia ponurą statystykę – już ponad 100 milionów osób przymusowo żyje z dala od swoich domów. Uchodźcy stworzyliby więc 14 najludniejsze państwo na świecie. Głównymi przyczynami tego stanu rzeczy pozostają niezmiennie zmiany klimatyczne i konflikty zbrojne.
Gdyby uchodźcy stworzyli swój własny kraj, populacją byłby zbliżony do Egiptu. Jednak ten scenariusz się nie spełni, 14 pod względem zaludnienia kraj świata nie zostanie zastąpiony nowym państwem, w którym miliony osób mogłyby liczyć na bezpieczeństwo. Dla części z nich przewidziane są rozwiązania systemowe, prowadzone przez władze i organizacje pozarządowe – obozy dla uchodźców. Jednak nawet tam na miejsce trzeba oczekiwać latami, przez co schronienie znajduje w nich zaledwie co piąty uchodźca.
 
Myśląc „uchodźca” mamy przed oczami pewne wyobrażenia, które nie muszą być zgodne z prawdą, upraszczamy sobie tę osobę, gubimy jej obraz jako jednostki. Pod tym względem ostatnie miesiące, kryzys na granicy z Białorusią i wojna w Ukrainie były dla nas ważną lekcją. Bo wielu z nas po raz pierwszy miało okazję zweryfikować swoją wiedzę na temat uchodźstwa, a nawet samemu zaangażować się w pomoc – mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. Krakowska organizacja jest obecna m.in. w obozach Baharka i Qushtapa w Iraku. Przed pojawieniem się polskiej pomocy, mieszkańcy byli objęci opieką lekarską w bardzo ograniczonym zakresie, nie mieli też dostępu do stomatologa. To powszechny problem – obozy są przeludnione, przez co trudno jest o skuteczną pomoc.
 
Jeszcze w 2010 r. globalna liczba uchodźców wynosiła połowę dzisiejszej, natomiast według prognoz Banku Światowego do 2050 r. może wzrosnąć aż do 216 milionów. Jest to przede wszystkim wynik kryzysu klimatycznego – w ciągu ostatniej dekady uchodźstwo klimatyczne było dwukrotnie większe niż z powodu konfliktów. Katastrofy naturalne występują coraz częściej, a ich skala z każdym rokiem się zwiększa, obejmując kolejne terytoria, dotychczas uznawane za bezpieczne.  
 
Uchodźstwo klimatyczne jest bardziej złożone. W przypadku wojny wiemy, za którą granicą kończy się konflikt, gdzie będą uchodźcy i jak dostarczyć im pomoc. Natomiast nagłe zjawiska pogodowe, takie jak powodzie, nie znają granic stworzonych przez człowieka, ludzie przemieszczają się w sposób mniej kontrolowany, intuicyjnie szukając schronienia, którego potrzebują jak najszybciej. Ostatecznie na coraz mniejszej przestrzeni żyją coraz większe społeczności, wywodzące się z różnych grup, nieraz skonfliktowane i walczą między sobą o dostęp do ograniczonych zasobów – tłumaczy przedstawicielka organizacji.
 
Nie oznacza to jednak, że źródło problemów jest tylko jedno. Wśród trzech krajów, poza granice których uciekło najwięcej ludzi, znajduje się choćby Wenezuela, w której główną przyczyną migracji jest zapaść ekonomiczna kraju. Dla pozostałych dwóch – Syrii oraz Ukrainy – najważniejszą przyczyną pozostają toczące się tam konflikty zbrojne. Wojna w Ukrainie może również zmusić do ucieczki osoby z krajów, które sprowadzały zza naszej wschodniej granicy żywność: Światowy Program Żywnościowy ONZ szacuje, że nawet 50% zboża dostarczanego w ramach programów pomocowych do Afryki i na Bliski Wschód, pochodziła od ukraińskich rolników.
 
 
źródło: PMM