Medicalpress
Z okazji Dnia Dziecka warto spojrzeć nie tylko na marzenia najmłodszych, ale także na oczekiwania ich rodziców. Najnowsze wyniki „Rankingu Zawodów 2026” pokazują, że Polacy najchętniej widzieliby swoje dzieci w zawodzie lekarza. Choć nie jest on uznawany za najbardziej prestiżową profesję w kraju, łączy cechy szczególnie cenione przez rodziców: społeczne uznanie, stabilność zatrudnienia, poczucie bezpieczeństwa oraz możliwość pomagania innym. Badanie pokazuje również, jak zmieniają się wyobrażenia o zawodowej przyszłości młodego pokolenia i jakie wartości stoją dziś za rodzicielskimi wyborami.
Dzień Dziecka to zazwyczaj rodzinny czas pełen wspólnych zabaw, rozmów i aktywności. W przypadku starszych dzieci, być może przewinie się w ich trakcie temat zawodowej przyszłości. Dziecięce marzenia są różne i często zmienne, z kolei ambicje rodziców to rzecz bardziej stała, ale ulegająca jednak pewnym zmianom na przestrzeni czasu. Dlatego co roku w ramach badania przeprowadzonego do „Rankingu Zawodów” sprawdzamy również, na jakich stanowiskach Polacy najchętniej widzieliby swoje dzieci. Pytanie to zadajemy osobno w kontekście córek i synów, prosząc o wskazanie do trzech profesji.

Nie tylko prestiż

Upragniony zawód dla dziecka to niekoniecznie ten najbardziej prestiżowy — najczęściej wskazywany przez rodziców lekarz (23 i 24% wskazań odpowiednio dla synów i córek) znalazł się dopiero na 4. miejscu rankingu poważania. Najbardziej cenione profesje — takie jak ratownik medyczny, strażak czy pilot samolotu pasażerskiego — były znacznie rzadziej wybierane, możliwe, że ze względu na trudne i ryzykowne warunki pracy. Społeczne uznanie zdaje się być jednak decydujące w przypadku tej ostatniej, która jest jedną z najchętniej widzianych dla synów.

O tym, że bezpieczeństwo i stabilizacja są ważne dla rodziców, świadczy fakt, że większość wymarzonych zawodów dla dzieci kojarzonych jest ze spokojną pracą umysłową (informatyk/informatyczka, adwokat/adwokatka) i raczej stabilnym zatrudnieniem (farmaceutka, profesorka uniwersytetu). W czołówce znaleźli się też przedsiębiorcy/przedsiębiorczynie i dyrektorzy/dyrektorki w dużej firmie. Jedną z wymarzonych profesji dla córek jest też nadal księgowa.

Wyniki pokazują, że wyobrażenia rodziców o dobrej przyszłości zawodowej dziecka są dość pragmatyczne. Lekarz pozostaje symbolem zawodu pożądanego — niekoniecznie dlatego, że jest najwyżej oceniany w rankingu prestiżu, ale dlatego, że łączy społeczne uznanie, stabilność i poczucie sensu pracy. Widać jednak, że sam prestiż nie wystarcza. Profesje obciążone dużym ryzykiem, odpowiedzialnością lub trudnymi warunkami pracy nie przekładają się automatycznie na rodzicielskie marzenia o przyszłości dzieci. Drugi ważny wątek to utrzymywanie się preferencji dla zawodów kojarzonych z bezpieczeństwem, pracą umysłową i przewidywalną ścieżką kariery — takich jak informatyk, adwokat, farmaceuta czy profesor uniwersytetu. Jednocześnie wysoko pojawiają się przedsiębiorca i dyrektor, co pokazuje, że rodzice coraz częściej cenią nie tylko stabilizację, ale też samodzielność, sprawczość i potencjał ekonomicznego sukcesu. —  komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes SW Research.

Najmniej poważane najmniej popularne

Chociaż prestiż zawodu nie jest jedynym (ani nawet głównym) czynnikiem, który decyduje o tym, czy rodzice chętnie widzieliby w nim swoje dzieci, to większość najmniej pożądanych profesji nie jest zbyt popularnym wyborem w tym kontekście. Najmniej pożądanymi, zdaniem Polaków, zawodami dla dzieci są telemarketer/specjalista ds. sprzedaży zdalnej dla syna i kierowca komunikacji miejskiej dla córki. Dominują tutaj stanowiska typowo fizyczne: robotnik budowlany niewykwalifikowany, pracownik sprzątający czy taksówkarz/taksówkarka. Są to zawody, które (poza telemarketerem) plasują się gdzieś pośrodku tegorocznego rankingu zawodów.

Wspomniany telemarketer jest tu jednym z wyjątków — ta profesja nie tylko nie jest chętnie widziana przez rodziców, ale też „cieszy się” jednym z najniższych wskaźników społecznego poważania. Podobnie jak youtuber i influencer, które również były rzadko wskazywane przez rodziców jako wymarzone profesje dla swoich dzieci. W kategorii zawodów jednocześnie nisko poważanych społecznie i niezbyt popularnych wśród rodziców mieszczą się też stanowiska polityczne, takie jak poseł/posłanka czy radny/a gminny/a. Z kolei górnik/górniczka to profesja, która również nie jest zbyt chętnie widziana dla pociech, pomimo uzyskania wysokiej pozycji w rankingu społecznego uznania.

Ciekawie wygląda także lista zawodów najmniej pożądanych. W dużej mierze tworzą ją profesje kojarzone z pracą fizyczną, niższą stabilnością, mniejszą autonomią albo ograniczonym prestiżem społecznym. To pokazuje, że rodzice nie tylko wybierają dla dzieci zawody dające szansę na awans i bezpieczeństwo, ale też wyraźnie odrzucają te ścieżki, które postrzegają jako mniej rozwojowe, bardziej obciążające lub słabiej wynagradzane. — dodaje Piotr Zimolzak.

O jakich zawodach dla dzieci marzą matki, a o jakich ojcowie?

Wybory kobiet i mężczyzn co do wymarzonego zawodu dla dzieci są podobne, czasem jednak różnią się odsetkiem wskazań. I tak w przypadku synów matki częściej wskazywały profesję lekarza (26 vs 21%). Analogiczne różnice dotyczą informatyka/programisty czy przedsiębiorcy/właściciela dużej firmy (13 i 8%). Z kolei nieco więcej ojców widziałoby swoich synów jako pilotów samolotu pasażerskiego (13 vs 9%), ale też strażnika granicznego (6 vs 3%) — czyli profesję znajdującą się znacznie niżej na ogólnej liście najchętniej widzianych.

Jeżeli zaś chodzi o córki, różnice między wyborami rodziców są zauważalnie mniej wyraźne. Największa występuje w przypadku psychoterapeutki (4 pp.) — jako wymarzony dla pociechy płci żeńskiej ten zawód wskazuje 10% kobiet i 6% mężczyzn. Nieco niższa jest ona w przypadku przedsiębiorczyni/właścicielki dużej firmy. Matki nieco chętniej widzą też córki w profesjach takich jak ratowniczka medyczna, informatyczka/programistka, specjalistka ds. HR/kadrowych czy stewardessa. Wśród zawodów preferowanych przez mężczyzn dla pociech płci żeńskiej znalazły się niemal wszystkie stanowiska polityczne (ministra, radna gminna, posłanka na Sejm RP).

Badanie przeprowadzono w dniach 21-23.04.26 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1006 Polaków w wieku 16-80 lat.

Źródło: inf pras

W Polsce rak prostaty to jeden z najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn — ale wciąż zbyt rzadko rozpoznawany na czas. Mimo rosnącej dostępności badań i kampanii edukacyjnych, dla wielu Polaków temat pozostaje tabu. Najnowsze badanie SW Research zrealizowane dla marki Domowe Laboratorium ujawnia, że ponad połowa mężczyzn trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba daje silne objawy. Strach, wstyd i mit o „prawdziwym mężczyźnie, który nie choruje” okazują się silniejsze niż profilaktyka.
Niepokojące dane pokazują, że aż 60% ankietowanych uważa, iż panowie nie wykonują badań profilaktycznych, a połowa kojarzy je z dyskomfortem i wstydem. Co gorsza, blisko połowa badanych (44%) przyznaje, że mężczyźni wolą nie wiedzieć o ewentualnej chorobie, by nie mierzyć się z lękiem przed diagnozą, a co czwarty (24%) nie potrafi wymienić żadnych objawów raka prostaty. W efekcie choroba rozwija się po cichu – do momentu, gdy jest już zaawansowana.

Psychologowie i lekarze alarmują: kluczowa jest nie tylko wiedza o profilaktyce, ale też przełamanie barier emocjonalnych. Mężczyźni wciąż częściej stawiają na pozorną siłę niż na odpowiedzialność za własne zdrowie. Tymczasem wczesne wykrycie raka prostaty daje niemal stuprocentową szansę na całkowite wyleczenie.

Listopad, uznawany na całym świecie za Miesiąc Męskiego Zdrowia, to czas kampanii Movember, przypominającej, że troska o siebie nie jest oznaką słabości, lecz dojrzałości – i że wizyta u urologa może uratować życie.

Na pytanie, jakie objawy mogą wskazywać na raka prostaty, ponad połowa ankietowanych (53%) wskazała na trudności w oddawaniu moczu. Aż 46% uznało, że sygnałem alarmowym może być ból w podbrzuszu lub okolicy krzyżowej, a 44% – częste oddawanie moczu w nocy. Zaledwie 27% badanych powiązało chorobę z obecnością krwi w moczu lub nasieniu, a tylko 18% wskazało zaburzenia erekcji. Co czwarty Polak (24%) przyznał, że nie potrafi wymienić żadnych objawów, które mogą świadczyć o raku prostaty. Te wyniki pokazują, że nawet jeśli mężczyźni są w stanie dostrzec fizyczne zmiany, wciąż nie kojarzą ich z możliwym nowotworem – co znacząco opóźnia moment zgłoszenia się do specjalisty.

Wstyd jako jedna z najczęstszych blokad

Najsilniejszą barierą powstrzymującą mężczyzn przed wizytą u lekarza jest wstyd i zakłopotanie – wskazało na nie aż 56% ankietowanych. Tuż za nim pojawia się strach przed diagnozą (43%) oraz bagatelizowanie problemu (tak uważa 41% respondentów). Istotną rolę odgrywa także lęk przed utratą „męskości”, problemy z potencją, erekcją (30%). Na liście blokad znalazły się również nieprzyjemne skojarzenia związane z badaniem per rectum (35%), brak wiedzy o objawach i profilaktyce (36%) oraz typowo praktyczne trudności: brak czasu (18%) i ograniczony dostęp do specjalistów czy długie terminy badań (24%).

– Wstyd, który towarzyszy badaniom i chorobom związanym z prostatą, często ma głębsze podłoże niż tylko obawa przed samym badaniem. Mężczyźni wychowani w kulturze „bycia silnym”, „nieokazywania słabości” i „radzenia sobie samemu” mają ogromną trudność w mówieniu o swoich emocjach czy problemach seksualnych. Dla wielu z nich sprawność seksualna stanowi potwierdzenie męskości, a choroba uderza w poczucie kontroli nad ciałem i życiem. Gdy ciało przestaje słuchać, pojawia się frustracja, lęk i poczucie utraty części swojej tożsamości – mówi Dominka Gołąb, psycholog i seksuolog.

Mit o utracie męskości i problemach z potencją

Jednym z najtrwalszych stereotypów związanych z rakiem prostaty jest przekonanie, że jego leczenie zawsze kończy się problemami z potencją. Choć w rzeczywistości nie jest to reguła, aż 36% badanych biorących udział w badaniu marki Domowe Laboratorium uważa, że taka konsekwencja występuje zawsze lub bardzo często. Co gorsza, niemal połowa ankietowanych (45%) nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi, co pokazuje, jak wiele niepewności i niewiedzy otacza ten temat. Tylko nieliczni – niecałe 20% – wskazali, że problemy z potencją pojawiają się rzadko i są to tylko wyjątkowe przypadki.

–  Pamiętajmy, że zaburzenia erekcji nie świadczą automatycznie o raku prostaty. To bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ w większości przypadków zaburzenia erekcji nie są one chorobą samą w sobie, lecz objawem, który wymaga dalszej diagnostyki. Przyczyny zaburzeń erekcji mogą być naprawdę różnorodne – od zaburzeń napięcia mięśni dna miednicy, przez niedobory testosteronu, aż po problemy z układem krążenia i postępującą miażdżycę. Warto przy tym pamiętać, że naczynia krwionośne w prąciu są nawet cztery razy węższe niż naczynia wieńcowe. To oznacza, że jeśli w organizmie rozwija się miażdżyca, pierwsze objawy – właśnie w postaci zaburzeń erekcji – mogą pojawić się nawet dziesięć lat wcześniej niż poważne incydenty sercowo-naczyniowe, takie jak zawał czy udar – mówi Anna Bonder-Nowicka, urolog, seksuolog, ordynator oddziału urologii Szpitala Praskiego w Warszawie.

– Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy zaburzenia erekcji występują po operacji raka prostaty. W takim przypadku są one najczęściej skutkiem uszkodzenia nerwów przebiegających po obu stronach gruczołu krokowego. To uszkodzenie nie wynika z błędu lekarza, lecz z konieczności onkologicznej – chirurg dąży do całkowitego usunięcia prostaty wraz z wszystkimi podejrzanymi ogniskami nowotworu, a nerwy znajdują się bardzo blisko tej tkanki. Jeśli po zabiegu pojawią się zaburzenia erekcji, zazwyczaj czekamy na proces regeneracji nerwów i gojenia organizmu. Warto jednak podkreślić, że współczesna medycyna dysponuje skutecznymi metodami, które pozwalają takim pacjentom odzyskać sprawność seksualną – dodaje lekarka.

Wyniki badania opinii pokazują, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w zakresie edukacji zdrowotnej mężczyzn i przełamywania barier psychologicznych związanych z profilaktyką. Wczesne wykrycie raka prostaty znacząco zwiększa szanse na całkowite wyleczenie, dlatego kluczowa jest świadomość objawów i regularne badania kontrolne – niezależnie od wieku czy stylu życia.

Listopad, uznawany na całym świecie za miesiąc męskiego zdrowia, to moment, w którym rusza kampania Movember. Jej celem jest edukacja społeczeństwa i zachęcenie mężczyzn do badań profilaktycznych w kierunku raka prostaty i jąder. To właśnie wtedy przypomina się, że troska o zdrowie nie jest oznaką słabości, lecz dojrzałości i odpowiedzialności – zarówno za siebie, jak i za swoich bliskich.

Źródło: informacja prasowa

Czy dziś, w Dzień Dziecka, potrafilibyśmy sobie wyobrazić, że zamiast prezentu dajemy dziecku… przyszłość? Tę zawodową? Najnowsze badanie instytutu SW Research pokazuje, że polscy rodzice w swoich marzeniach o przyszłości dzieci coraz częściej kierują się nie tylko prestiżem, ale i stabilnością, bezpieczeństwem oraz zarobkami. Wnioski są zaskakujące: zawody uznawane społecznie za najbardziej szanowane – nie zawsze wygrywają, a romantyczne wizje bohaterstwa często przegrywają z kalkulacją.
Nie strażak, nie pilot, a lekarz – to zawód marzeń polskich rodziców dla ich dzieci. Okazuje się jednak, że prestiż społeczny to za mało – liczy się też stabilność finansowa i poczucie bezpieczeństwa, wynika z najnowszego badania instytutu badawczego SW Research.
 
Kariera zamiast prezentów?

Dzień Dziecka kojarzy się przede wszystkim z przyjemnościami, prezentami i mile spędzonym czasem w gronie najbliższych. Na ogół wszyscy – zarówno dzieci, jak i rodzice, starają się wtedy żyć chwilą, a dylematy dotyczące bliższej lub dalszej przyszłości odkładają na inny dzień. A gdyby nieco puścić wodze fantazji i zapytać rodziców, co by zrobili, gdyby mogli sprezentować swoim dzieciom przyszłość, albo bardziej konkretnie – wybrać dla nich wymarzony zawód? Czym by się wówczas kierowali? Czy na pierwszym miejscu stawialiby dobre zarobki, prestiż, pożytek publiczny, a może po prostu szczęście swoich pociech? W projekcie badawczym „Ranking Zawodów i Specjalności”[1], oprócz cyklicznego pomiaru poważania dla różnych profesji, w tym roku instytut badawczy SW Research dał możliwość wskazania trzech najbardziej preferowanych zawodów dla swoich aktualnych lub przyszłych synów i córek.
 
Bezpieczeństwo kontra powołanie

Jak pokazują dane z badania, Polacy nie kierują się wyłącznie prestiżem społecznym przy wyborze wymarzonych zawodów dla swoich dzieci. Na podstawie deklarowanej hierarchii można wnioskować, że w grę wchodzą również takie czynniki jak bezpieczeństwo pracy, oczekiwane zarobki, a także własne doświadczenia i wartości.
Gdyby zamiast zabawki na Dzień Dziecka rodzice mogli podarować swoim dzieciom idealną przyszłość – najczęściej wręczyliby im stetoskop. Zarówno w przypadku synów, jak i córek, pierwsze miejsce  w rankingu preferencji rodziców zajmuje zawód lekarza. Co ciekawe – choć profesja ta jest uznawana za bardzo prestiżową (5. miejsce w rankingu poważania zawodów), to w pierwszej piątce znalazła się ona jako jedyna spośród pięciu najwyżej ocenianych zawodów pod względem społecznego prestiżu. W ścisłej czołówce zabrakło strażaka, ratownika medycznego, pilota samolotu pasażerskiego czy pielęgniarki.
Warto zauważyć, że wysokie miejsca zajęli również informatycy i programiści, adwokaci, a także przedsiębiorcy i dyrektorzy dużych firm – mimo że nie są to zawody powszechnie uznawane za najbardziej poważane w ogólnym rankingu. Przykładowo, informatyk znalazł się tam dopiero na 19. miejscu, a przedsiębiorca – na 28.

W badaniu udało się również uchwycić kilka ciekawych różnic o charakterze demograficznym, np.:
 
Mamy tutaj kilka wątków. Po pierwsze, niezależnie od płci dziecka, powtarzają się te same profesje – co może świadczyć o zacieraniu się różnic płciowych w oczekiwaniach zawodowych.  Po drugie, specjalizacje uważane za niebezpieczne lub wymagające nadzwyczajnej odpowiedzialności za ludzkie życie – jak strażak, ratownik medyczny czy pilot – mimo wysokiego prestiżu społecznego, są rzadziej wybierane jako wymarzone dla dzieci. Widać wyraźnie, że rodzice stawiają raczej na stabilność i bezpieczeństwo niż romantyczne wizje heroizmu. Wreszcie, widać także istotną różnicę między wyobrażeniem społecznym a realnymi wyborami. Przykładowo, przedsiębiorca czy dyrektor nie cieszą się wysokim prestiżem, ale są wysoko w rankingu rodzicielskich marzeń – co może wskazywać na rosnące uznanie dla samodzielności, zaradności i sukcesu ekonomicznego. – komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes SW Research
 
Zawody z końca listy – niskie poważanie i niskie zainteresowanie

Na samym dole rankingu zawodów, które rodzice wybraliby dla swoich dzieci, znajdują głównie przedstawiciele kategorii pracowników fizycznych lub rzemieślniczych, np. kelnerzy, szewcy, pracownicy sprzątający, górnicy czy operatorzy call-center. Większość z tych zawodów zajmuje również dalekie pozycje w rankingu poważania, ale jest kilka wyjątków. Najbardziej wyraźny dysonans dotyczy zawodu górnika – mimo, że od lat wymieniany w pierwszej dziesiątce najbardziej poważanych zawodów, zalicza się do najmniej pożądanych profesji dla swojego dziecka. Podobnie jest z zawodem szewca – z jednej strony zanikający charakter tego rzemiosła może wpływać na jego wyjątkowość, a nawet ekskluzywność, z drugiej zaś – może kojarzyć się z mało perspektywicznym i słabo płatnym wyborem.  
Wśród najmniej pożądanych zawodów znajdziemy również powtarzające się profesje, wspólne dla obu płci. W przypadku dziewczynek dodatkową rolę odrywa męski pierwiastek niektórych zawodów, zakorzeniony od pokoleń w naszej kulturze (np. kierowca TIR-a, taksówkarz, szewc) albo wyraźnie fizyczny charakter pracy (np. robotnik budowlany).  Warto też zauważyć inną różnicę w stosunku do ogólnego rankingu poważania. Niezależnie od płci dziecka końcówkę tabeli opuściły specjalizacje związane z polityką – mimo bardzo niskiej pozycji w rankingu społecznego prestiżu, nie wszyscy rodzice byliby przeciwni, aby ich dzieci wybrały właśnie tę ścieżkę kariery.
 
Bez wątpienia ranking i ostatnie zmiany pokazują jak Polacy oceniają zawody pod względem użyteczności i zaspakajania rzeczywistych potrzeb. Czołówka rankingu to nasze bezpieczeństwo i zdrowie, tak w skrócie podsumowałbym najlepsze oceny w rankingu. Drugi obszar wysokiego prestiżu zawodowego to ochrona zdrowia. Co ciekawe, mimo, że powszechnie narzekamy na stan ochrony zdrowia, to zawody medyczne i ich przedstawicieli powszechnie szanujemy.
Niemiłym zaskoczeniem jest spadek uznania dla przedsiębiorcy czy dyrektora dużej firmy. Może to oznaczać, że stosunek Polaków do przedsiębiorczości znacznie się pogorszył i trzeba nad tym pracować, również w obszarze edukacji młodych ludzi. Bez przedsiębiorczości i tworzenia dobrego klimatu wokół biznesu trudno będzie pobudzać wzrost gospodarczy, tak istotny dla przyszłych pokoleń.
W tym kontekście, interesujące jest skonfrontowanie rankingu z pytaniem, który z zawodów wybrał(a)byś dla swojego dziecka. Te odpowiedzi bardziej odnoszą się, że rzeczywistej oceny zawodu i jego potencjału. Mimo, że niezmiennie królują lekarze i informatycy, bardziej doceniani są przedsiębiorcy, dyrektorzy, czy adwokaci. Cieszy mnie wysoka wciąż pozycja profesora uniwersytetu! – dodaje badacz rynku pracy i stosunków pracy,  prof. dr hab. Jacek Męcina z Uniwersytetu Warszawskiego
 
 
Nota metodologiczna:
Badanie przeprowadzono w dniach 22-23.04.24 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1000 Polaków w wieku 16-80 lat.
 
[1] Pełne zestawienie zawodów w rankingu: https://swresearch.pl/ranking-zawodow
Zawody związane z ratowaniem życia i zdrowia niezmiennie cieszą się najwyższym poważaniem społecznym – potwierdza to najnowszy ranking SW Research. Ratownicy medyczni, pielęgniarki i lekarze znajdują się w ścisłej czołówce zestawienia, co pokazuje, że społeczeństwo nadal dostrzega i docenia wysiłek pracowników ochrony zdrowia. Warto przyjrzeć się bliżej, jak zmieniają się nastroje i jakie profesje – także medyczne – budzą największy szacunek.
Nowi bohaterowie i starzy antybohaterowie – najnowszy ranking poważania zawodów stworzony przez agencję badawczą SW Research po raz piąty odsłania aktualne nastroje społeczne. Mimo, że kolejny rok z rzędu strażak i ratownik pozostają na szczycie zaufania, to dołącza do nich nowy lider rankingu. Influencerzy i politycy nadal zamykają zestawienie ponad 50 zawodów i specjalności.
 
Polacy już piąty rok z rzędu wystawili oceny przedstawicielom różnych profesji i specjalności.  W tym roku analizie poddano 51 kategorii zawodowych, co oznacza, że w zestawieniu znalazło się aż 12 debiutantów. Podstawą do stworzenia rankingu była odpowiedź na pytanie „Jakim poważaniem darzysz osoby o poniższym zawodzie / funkcji” udzielona na 5-punktowej skali od oceny „bardzo małym” do „bardzo dużym”. Następnie dla każdej profesji zsumowano odsetki wskazań dla „raczej dużym” i „bardzo dużym”. W ten sposób uszeregowano zawody w ranking, zaczynając od kategorii o najwyższym wyniku. Każdy z zawodów prezentowany był respondentom zarówno w formie męskiej, jak i żeńskiej.

Zawody z misją wciąż na topie, ale jest zmiana na podium

Już piąty rok z rzędu niekwestionowanymi zwycięzcami rankingu zostali strażacy, cieszący się poważaniem 83,0% obywateli. Bez zmian również na miejscu wicelidera, które w 2025 roku przypadło ratownikom medycznym (81,5%). W tegorocznym zestawieniu mamy jednak istotną zmianę na 3. miejscu. Brązowym medalistą został debiutant rankingu – pilot samolotu pasażerskiego z 81,0% poważaniem społecznym.

Pierwsza trójka zawodów zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych profesji, czego dowodem jest fakt, że średnia różnica w poziomie społecznego poważania między dwiema kolejnymi specjalizacjami z  dotychczasowej czołówki rankingu wynosi aż 8 punktów procentowych. A chodzi o pielęgniarkę i lekarza, którzy zajęli w tym roku odpowiednio 4 i 5 miejsce.

Pozycje zawodów z poprzedniej edycji rankingu pozostają stabilne: farmaceuta otrzymał 65,4% wskazań, profesor wyższej uczelni 64,2%, górnik 62,3% a inżynier w fabryce 59,7%.

Tegoroczne wyniki rankingu społecznego poważania zawodów i specjalności potwierdzają silne zakorzenienie w polskim społeczeństwie etosu służby publicznej, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa i ratownictwa. Nieprzerwana dominacja strażaków i ratowników medycznych na czołowych pozycjach oraz świetny debiut pilota samolotu pasażerskiego wskazują, że społeczne uznanie skupia się wokół zawodów niosących realną pomoc i odpowiedzialność za życie innych. Wysokie oceny tych profesji mogą być interpretowane jako wyraz zaufania obywateli do instytucji ratujących zdrowie i życie, szczególnie w kontekście współczesnych kryzysów – od pandemii po katastrofy naturalne i wypadki – komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes agencji badawczej SW Research.

Politycy i influencerzy na dnie

Z kolei antybohaterowie rankingu również pozostają na swoich stałych pozycjach zamykających stawkę. Najniższe uznanie społeczne od lat przypisane jest twórcom internetowym, czyli influencerom (13,6%) oraz youtuberom (13,8%). Zaraz za nimi, choć z istotną 8 punktową różnicą w poziomie społecznego poważania, uplasowali się działacze polityczni – posłowie i posłanki na Sejm RP (21,7%) oraz deputowani do Europarlamentu (22,2%, po raz pierwszy w rankingu). Tylko nieco lepiej zostali ocenieni samorządowcy (radny gminny, 24,9%), senatorowie RP (26,7%, również debiut w rankingu) czy ministrowie (27,6%).

Niskie noty influencerów, youtuberów i polityków – zarówno krajowych, jak i europejskich – mogą świadczyć o głębokim kryzysie zaufania do profesji postrzeganych jako skupione na autopromocji, kontrowersji lub oderwane od codziennych problemów zwykłych obywateli. To odzwierciedlenie szerszych zjawisk społecznych, takich jak dezinformacja w mediach społecznościowych, zmęczenie cynizmem politycznym oraz rosnące oczekiwanie wobec autentyczności i użyteczności społecznej – dodaje Zimolzak.

Debiutanci zróżnicowani pod względem społecznego uznania

W najnowszym rankingu zawodów pojawiło się aż 12 debiutantów, którzy trafili do różnych stref społecznego poziomu poważania. Oprócz wcześniej wspomnianego rewelacyjnego wyniku pilota samolotu pasażerskiego oraz słabego startu senatora i europosła, warto odnotować 6 miejsce strażnika granicznego z poziomem uznania społecznego 66,4%. Całkiem niezłe pozycje, tj. w górnej połowie rankingu znaleźli się kolejno pracownicy personelu pokładowego – stewardzi i stewardessy (16 miejsce, 54,7%),  przedstawiciele zawodu listonosza (18 miejsce, 53,3%) oraz psychoterapeuty (20 miejsce, 51,5%). Z kolei zaraz za połową zestawienia „zaparkował” zawodowy kierowca TIR-a (27 miejsce, 48,4%). Natomiast trzecią dziesiątkę otworzył kelner (31 miejsce, 41,3%). Nieco niżej uplasowali się nowi przedstawiciele zawodów artystycznych: tancerz baletowy (33 miejsce, 38,2%) oraz aktor (34 miejsce, 37,9%). Natomiast przed ostatnią dziesiątką, zaraz za księdzem, znalazł się trener personalny (41 miejsce, 28,3%).
 
Awanse i spadki. Tłusty rok dla rolników, chudy dla przedsiębiorców

Zdecydowanie największym wygranym tegorocznego rankingu jest rolnik indywidualny w średnim gospodarstwie, który zanotował awans aż o 10 pozycji w stosunku do mocno spadkowego 2024 roku, aktualnie zajmując 11 miejsce z wynikiem 59,1% (wzrost o 6 pkt proc.).

W tym roku ranking okazał się korzystny również dla księgowych (poprawa o 3 pozycje, aktualnie 22 miejsce z wynikiem 53,1%) oraz dla oficerów w randze kapitana (skok o 2 oczka, aktualnie 12 miejsce z wynikiem 58%).

W tegorocznym zestawieniu nie zabrakło też licznych spadków, bardziej lub mniej efektownych. Ten najbardziej dotkliwy można zaobserwować w przypadku przedsiębiorców i właścicieli dużych firm (spadek o 6 pozycji, aktualnie 28 miejsce z wynikiem 48,4%), szczególnie w kontekście wyraźnego wzrostu społecznego poważania dla tej przedstawicieli tej profesji w 2024 roku. Istotną obniżkę społecznego poważania odnotowali również sędziowie (spadek o 4 pozycji, aktualnie 23 miejsce z wynikiem 50,7%).

Mniej wyraźne, aczkolwiek liczne spadki (o 3 pozycje) można zauważyć w przypadku: pracowników sprzątających (17 miejsce), informatyków (19 miejsce), artystów-muzyków (30 miejsce) czy radnych gminnych (47 miejsce).
 
Więcej niż ranking

Ranking poważania zawodów 2025 pokazuje, że Polacy nadal najwyżej cenią tych, którzy realnie chronią życie i zdrowie innych. Jednocześnie wciąż brakuje społecznego zaufania do zawodów kojarzonych z autopromocją, władzą i dystansem wobec codziennych problemów obywateli. Jednak ranking to coś więcej niż tylko lista profesji – to swoisty barometr społecznych wartości, aspiracji i zaufania. Pokazuje, kogo postrzegamy jako godnych szacunku, a kogo jako oderwanych od realnych potrzeb – i tym samym odsłania głębsze napięcia, oczekiwania i przemiany zachodzące w społeczeństwie.
 
Nota metodologiczna:
Badanie przeprowadzono w dniach 22-23.04.25 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1000 Polaków w wieku 16-80 lat.