Medicalpress
Zwykle myślimy o nich jako o dodatku do potraw. Szczypta cynamonu do owsianki, odrobina oregano do sosu, kurkuma w zupie czy imbir w herbacie mają przede wszystkim poprawić smak i aromat posiłku. Tymczasem coraz więcej badań sugeruje, że przyprawy i zioła mogą wpływać nie tylko na walory kulinarne, ale również na funkcjonowanie organizmu. Naukowcy od lat sprawdzają, czy ich regularne spożywanie może wspierać zdrowie serca, metabolizm oraz mikrobiom jelitowy.
Przegląd badań opublikowany w czasopiśmie „Nutrition Reviews” podsumowuje wyniki kilku kontrolowanych badań klinicznych przeprowadzonych przez naukowców z Penn State University. Ich celem było sprawdzenie, czy codzienne spożywanie mieszanek popularnych przypraw i ziół może wpływać na czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Wyniki sugerują, że nawet kulinarne ilości przypraw mogą mieć korzystny wpływ na niektóre parametry zdrowotne.

Choroby serca nadal pozostają największym wyzwaniem

Choroby sercowo-naczyniowe pozostają główną przyczyną zgonów na świecie. Za ich rozwój odpowiada wiele czynników, w tym nadciśnienie tętnicze, otyłość, cukrzyca typu 2, zaburzenia lipidowe, przewlekły stan zapalny oraz nieprawidłowa dieta.

Od lat wiadomo, że sposób odżywiania ma ogromne znaczenie dla zdrowia układu krążenia. Większość zaleceń koncentruje się na zwiększeniu spożycia warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych czy zdrowych tłuszczów. Coraz częściej badacze zwracają jednak uwagę również na przyprawy i zioła, które zawierają liczne związki biologicznie aktywne, takie jak polifenole, flawonoidy, terpeny czy związki siarkowe.

W badaniach laboratoryjnych wiele z tych substancji wykazuje działanie przeciwutleniające i przeciwzapalne. Pytanie brzmi jednak, czy efekty obserwowane w laboratorium przekładają się również na korzyści zdrowotne u ludzi.

Co dzieje się po tłustym posiłku?

Jednym z pierwszych obszarów zainteresowania naukowców były zmiany zachodzące w organizmie bezpośrednio po spożyciu wysokokalorycznego, tłustego posiłku.

Po takim posiłku zwykle obserwuje się przejściowy wzrost stężenia trójglicerydów, insuliny oraz markerów stresu oksydacyjnego. U osób z nadwagą, otyłością lub innymi czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego reakcje te mogą być bardziej nasilone.

W jednym z badań uczestnicy spożywali wysokotłuszczowy posiłek zawierający mieszankę przypraw obejmującą m.in. czarny pieprz, cynamon, goździki, czosnek, imbir, oregano, paprykę, rozmaryn i kurkumę. Łączna ilość przypraw wynosiła około 14 gramów.

Okazało się, że po takim posiłku stężenie insuliny było średnio o 21 proc. niższe niż po analogicznym posiłku bez dodatku przypraw. Jeszcze większą różnicę zaobserwowano w przypadku trójglicerydów – ich poziom był niższy o około 31 proc. Jednocześnie wzrosła aktywność przeciwutleniająca osocza krwi.

Zdaniem autorów może to oznaczać, że przyprawy częściowo ograniczają niekorzystne reakcje metaboliczne wywoływane przez wysokotłuszczowe posiłki.

Stres może osłabiać korzystny efekt

W kolejnym badaniu naukowcy postanowili sprawdzić, czy podobne korzyści będą widoczne również wtedy, gdy organizm znajduje się pod wpływem stresu psychicznego.

Uczestnicy spożywali posiłek z dodatkiem przypraw, a następnie wykonywali zadania wywołujące stres, takie jak wystąpienie publiczne czy szybkie obliczenia matematyczne.

W warunkach spoczynkowych przyprawy ponownie przyczyniały się do obniżenia poposiłkowego stężenia trójglicerydów. Gdy jednak uczestnicy byli poddawani stresowi, efekt ten praktycznie zanikał.

Badacze przypuszczają, że może to wynikać z reakcji „walcz lub uciekaj”, która zmienia przepływ krwi i sposób gospodarowania energią przez organizm. Wyniki te pokazują, że nawet korzystne składniki diety nie działają w oderwaniu od innych czynników wpływających na zdrowie.

Korzyści widoczne już przy mniejszych ilościach

Choć 14 gramów przypraw dziennie może wydawać się dużą ilością, naukowcy chcieli sprawdzić, czy podobne efekty można osiągnąć przy dawkach bardziej zbliżonych do codziennego sposobu odżywiania.

W jednym z badań uczestnicy spożywali posiłki zawierające 2 lub 6 gramów mieszanki przypraw obejmującej m.in. bazylię, liść laurowy, czarny pieprz, cynamon, kolendrę, kumin, imbir, oregano, pietruszkę, rozmaryn, tymianek oraz kurkumę.

Najbardziej interesujące wyniki dotyczyły funkcji śródbłonka naczyń krwionośnych. Śródbłonek to cienka warstwa komórek wyściełająca wnętrze naczyń. Jego prawidłowe funkcjonowanie jest jednym z ważnych elementów ochrony przed miażdżycą.

Po spożyciu posiłku bez przypraw funkcja śródbłonka pogarszała się bardziej niż po posiłku zawierającym 6 gramów mieszanki przypraw. Dodatkowo po posiłku zawierającym 2 gramy przypraw odnotowano niższe stężenia trójglicerydów.

Wyniki sugerują, że korzystny wpływ mogą przynosić ilości przypraw możliwe do osiągnięcia w codziennej diecie.

Przyprawy a stan zapalny

Przewlekły, niskiego stopnia stan zapalny jest jednym z mechanizmów odpowiedzialnych za rozwój miażdżycy, cukrzycy typu 2 i wielu innych chorób przewlekłych.

W analizach przeprowadzonych przez badaczy zaobserwowano, że posiłki zawierające większe ilości przypraw ograniczały wydzielanie niektórych prozapalnych cytokin, takich jak interleukina 1β czy czynnik martwicy nowotworów alfa (TNF-α).

W późniejszym badaniu, obejmującym czterotygodniowe stosowanie diet zawierających różne ilości przypraw, zaobserwowano także obniżenie stężenia interleukiny 6 – jednego z najważniejszych markerów przewlekłego stanu zapalnego.

Co ciekawe, największe korzyści przeciwzapalne nie zawsze obserwowano przy najwyższych dawkach przypraw. Zdaniem autorów może to wskazywać na bardziej złożoną zależność między ilością spożywanych przypraw a odpowiedzią organizmu.

Czy przyprawy mogą wpływać na ciśnienie tętnicze?

Najważniejsze i najbardziej praktyczne wnioski pochodzą z czterotygodniowego badania obejmującego ponad 70 osób obciążonych czynnikami ryzyka chorób sercowo-metabolicznych.

Uczestnicy stosowali trzy warianty diety różniące się zawartością przypraw i ziół. W diecie o najwyższej zawartości przypraw spożywano około 6,6 grama przypraw dziennie na każde 2100 kcal.

Po czterech tygodniach zaobserwowano poprawę wartości całodobowego ciśnienia tętniczego mierzonego metodą ambulatoryjną. W porównaniu z dietami zawierającymi mniejsze ilości przypraw dieta bogatsza w przyprawy wiązała się z niższymi wartościami zarówno skurczowego, jak i rozkurczowego ciśnienia tętniczego.

Różnice nie były duże i wynosiły około 1,5–2 mm Hg, jednak z punktu widzenia zdrowia publicznego nawet niewielkie obniżenie średnich wartości ciśnienia w populacji może przekładać się na zmniejszenie liczby zawałów serca i udarów mózgu.

Co dzieje się w jelitach?

Coraz więcej badań wskazuje, że mikrobiom jelitowy może wpływać nie tylko na trawienie, ale również na funkcjonowanie układu odpornościowego, metabolizm oraz ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.

Dlatego naukowcy przeanalizowali także próbki kału uczestników badania, aby sprawdzić, czy przyprawy wpływają na skład bakterii jelitowych.

Zaobserwowano wzrost liczebności niektórych grup bakterii, w tym należących do rodziny Ruminococcaceae oraz rodzaju Agathobacter. Bakterie te są związane z produkcją krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które odgrywają ważną rolę w utrzymaniu prawidłowej funkcji jelit i regulacji procesów zapalnych.

Autorzy podkreślają jednak, że są to wstępne obserwacje wymagające dalszego potwierdzenia w większych badaniach.

Nie tylko witaminy i minerały

Interesującym elementem pracy była również analiza metabolitów obecnych we krwi uczestników. Naukowcy wykryli ponad 90 różnych związków powstających po spożyciu przypraw i ziół.

Były to m.in. metabolity pochodzące z pieprzu, rozmarynu, czosnku, cynamonu czy imbiru. Wyniki potwierdzają, że związki biologicznie aktywne zawarte w przyprawach są wchłaniane przez organizm i mogą uczestniczyć w procesach wpływających na zdrowie.

Badacze planują obecnie dalsze analizy mające określić, które z tych substancji odpowiadają za obserwowane efekty dotyczące ciśnienia tętniczego, funkcji naczyń oraz stanu zapalnego.

Mały dodatek o potencjalnie dużym znaczeniu

Autorzy przeglądu podkreślają, że przyprawy i zioła nie powinny być traktowane jako alternatywa dla leczenia farmakologicznego czy zdrowego stylu życia. Nie zastąpią również dobrze zbilansowanej diety.

Dostępne dane sugerują jednak, że regularne dodawanie do posiłków takich składników jak cynamon, imbir, oregano, czosnek, rozmaryn czy kurkuma może wspierać korzystne procesy zachodzące w organizmie. Dotyczy to zwłaszcza regulacji ciśnienia tętniczego, odpowiedzi zapalnej, metabolizmu tłuszczów oraz funkcjonowania mikrobiomu jelitowego.

Choć potrzebne są dalsze badania obejmujące większe i bardziej zróżnicowane grupy pacjentów, obecne wyniki pokazują, że nawet niewielkie zmiany w codziennych nawykach żywieniowych mogą mieć znaczenie dla zdrowia. W przypadku przypraw korzyścią jest dodatkowo fakt, że są one łatwo dostępne, niedrogie i można je bez większego wysiłku włączyć do codziennych posiłków.

Źródło: Kris-Etherton PM, Rogers CJ, Oh ES i wsp. Cardiometabolic and Microbiome Effects of Spices and Herbs. Nutrition Reviews. 2026;84(Suppl. 1):70–75. 
Coraz więcej badań pokazuje, że serce i jelita są ze sobą ściśle powiązane. To, co dzieje się w przewodzie pokarmowym, może wpływać na stan zapalny, metabolizm i ogólne rokowanie pacjentów z niewydolnością serca, którą zwykle kojarzymy z dusznością, obrzękami i szybkim męczeniem się. To właśnie tę perspektywę pokazują badacze z Uniwersytetu Medyczngo we Wrocławiu (UMW), autorzy przeglądu Gut microbiota’s role in heart failure, opublikowanego w 2025 roku w czasopiśmie Heart Failure Reviews.
W niewydolności serca dochodzi do zastoju krwi, a obrzęki, które widać na nogach czy w płucach, pojawiają się także w ścianie jelit, co sprawia, że bariera ochronna staje się mniej szczelna. W efekcie do krwiobiegu łatwiej przenikają metabolity bakterii jelitowych, co sprzyja przewlekłemu, słabo nasilonemu stanowi zapalnemu.

– U pacjentów z niewydolnością serca często obserwuje się dysbiozę jelitową, obejmującą spadek różnorodności mikrobioty oraz ubytek bakterii o działaniu przeciwzapalnym, w tym drobnoustrojów produkujących krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA) – zauważa autorka badania Kamila Florek z Instytutu Chorób Serca UMW.

Równowaga mikrobioty

Jednocześnie autorzy podkreślają, że dostępne dane istotnie różnią się pomiędzy populacjami, co wynika z wpływu czynników kształtujących mikrobiotę, takich jak uwarunkowania genetyczne, dieta, środowisko czy stosowane leczenie. Na obecnym etapie nie można więc wskazać jednego, jednoznacznego profilu mikrobioty charakterystycznego dla pacjentów z niewydolnością serca.

Jelita są miejscem powstawania wielu związków chemicznych, które oddziałują na cały organizm. Część z nich może wspierać barierę jelitową i działać ochronnie, inne natomiast, po przedostaniu się do krwi, mogą nasilać reakcję zapalną. Autorzy przeglądu zwracają uwagę m.in. na związki takie jak krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe czy TMAO (tlenek trimetyloaminy- ang. Trimethylamine N-oxide), podkreślając jednak, że ich działanie jest złożone i zależne od wielu czynników klinicznych.

Leki kardiologiczne i jelita

Relacja między sercem a jelitami nie jest jednostronna. Leczenie niewydolności serca może zmieniać skład mikrobioty jelitowej, a mikrobiota może wpływać na metabolizm i skuteczność leków.

– Leki takie jak ACEI/ARBoraz β-blokery korelują ze zwiększoną obfitością potencjalnie korzystnych bakterii produkujących maślan. Dane dotyczące inhibitorów SGLT2 pochodzą głównie z badań przedklinicznych i sugerują przesunięcie mikrobioty w kierunku „korzystniejszego” profilu, jednak ich znaczenie kliniczne u ludzi jeszcze pozostaje niewyjaśnione – zauważa współautor badania, dr hab. Mateusz Sokolski z Kliniki Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia Instytutu Chorób Serca UMW.

Szczególną grupą są pacjenci z zaawansowaną niewydolnością serca, poddawani transplantacji serca lub mechanicznemu wspomaganiu krążenia. Bardzo istotny u pacjentów po transplantacjach narządowych jest wpływ mikrobioty jelitowej na metabolizm leków immunosupresyjnych, takich jak takrolimus czy mykofenolan mofetylu. Zmienność składu mikrobioty może przekładać się na różnice w ekspozycji na te leki, zwiększając ryzyko zarówno ich toksyczności, jak i niedostatecznej immunosupresji.

Drugim kluczowym obszarem jest wpływ mikrobioty na funkcjonowanie układu immunologicznego, w tym potencjalny związek z ryzykiem incydentów odrzucania przeszczepu. Ważnym kierunkiem dalszych badań pozostaje również rola metabolitów mikrobioty jelitowej w rokowaniu odległym. Dostępne, choć ograniczone dane sugerują, że podwyższone stężenie m.in. TMAO (N-tlenek trimetyloaminy), będącego produktem metabolizmu bakterii jelitowych, może wiązać się z szybszą progresją zmian w naczyniach wieńcowych przeszczepu oraz zwiększonym ryzykiem ostrego odrzucania serca.

 – Aktualnie prowadzimy w tym obszarze badania i niebawem planujemy publikację pierwszych wyników naszych obserwacji — zaznacza Kamila Florek.

Praktyczne zastosowanie

Autorzy przeglądu są ostrożni w formułowaniu zaleceń. Podkreślają, że choć rola mikrobioty jelitowej w niewydolności serca jest coraz lepiej udokumentowana, to na razie nie ma podstaw do rutynowych terapii ukierunkowanych na jelita u wszystkich pacjentów.

– Pomimo rosnącego zainteresowania rolą mikrobioty jelitowej, indywidualizacja interwencji ukierunkowanych na mikrobiotę u pacjentów z niewydolnością serca pozostaje obecnie koncepcją badawczą. Brakuje jednoznacznych kryteriów pozwalających zidentyfikować grupy chorych, które odniosłyby kliniczną korzyść z takich działań – podsumowuje dr hab. Mateusz Sokolski.

Opracowanie optymalnych strategii oraz ich wdrożenie do codziennej praktyki klinicznej pozostaje istotnym wyzwaniem badawczym. Nadal pierwszym krokiem jest zrozumienie mechanizmów patofizjologicznych łączących mikrobiotę jelitową z układem sercowo-naczyniowym.

Materiał powstał na podstawie artykułu w Heart Failure Reviews:
Gut microbiota’s role in heart failure. Kamila Florek, Katarzyna Komorowska, Jakub Ptak, Michał Jarocki, Joanna Gontarczyk, Roksana Mania, Anna Boluk, Ewa Żurawska-Płaksej, Łukasz Łaczmański, Mateusz Sokolski

Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu