Medicalpress
Choć to osoby starsze najczęściej kojarzone są z samotnością, lękiem o przyszłość i pogarszającym się samopoczuciem, najnowsze badanie pokazuje zupełnie inny obraz. Raport dotyczący postrzegania długowieczności wskazuje, że to młodzi dorośli częściej odczuwają osamotnienie, przemęczenie i brak wiary w przyszłość. Tymczasem seniorzy częściej deklarują satysfakcję z życia, poczucie sensu oraz większy spokój niż przedstawiciele najmłodszego pokolenia.
To nie seniorzy, lecz młodzi dorośli z większym niepokojem patrzą w przyszłość. To właśnie oni mówią o samotności, przemęczeniu, a co piąty młody Polak uważa, że nie dożyje 60. urodzin. Z kolei osoby po 70. częściej deklarują satysfakcję z życia i poczucie jego sensu. Skąd bierze się to pokoleniowe pęknięcie? Odpowiedzi przynosi najnowszy raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością”, przygotowany na zlecenie Gedeon Richter.

Stereotypowy obraz starości nie należy do optymistycznych. Kojarzy się przede wszystkim z samotnością, zależnością od innych i utratą sensu życia. Tymczasem raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością”, przygotowany na zlecenie Gedeon Richter, pokazuje, że rzeczywistość wygląda inaczej. Największym zaskoczeniem badania nie jest jednak to, jak o starości myślą seniorzy. Znacznie bardziej niepokojące okazuje się podejście najmłodszych Polaków w wieku 18-29 lat. Chociaż wydawałoby się, że są w najlepszym momencie życia, to właśnie oni najczęściej patrzą na swoją przyszłość z lękiem i sceptycyzmem. W ich odpowiedziach wyraźnie widać nie tylko obawy związane ze starzeniem, ale także szerszy problem związany z brakiem wiary we własną przyszłość. Skalę tego zjawiska wyraźnie pokazują najnowsze badania.

Młodzi bardziej boją się przyszłości niż starości

To właśnie wśród ankietowanych w wieku 18–29 lat odnotowano najwyższy poziom samotności, przemęczenia i pesymizmu wobec własnej przyszłości. Szczególnie niepokojący jest fakt, że co piąty ankietowany z tej grupy uważa, że nie dożyje 60. roku życia. Dla porównania, w całej badanej populacji podobnie sądzi zaledwie 8% respondentów. Ale smutne wnioski nasuwają się nie tylko w kwestii przewidywanej długości życia. Aż 28% badanych w wieku 18–29 lat deklaruje, że często lub zawsze czuje się samotnie, niemal co trzeci nie odczuwa sensu życia, a około 70% doświadcza zmęczenia mimo odpoczynku. Wyłania się z tego obraz pokolenia, które zamiast z nadzieją patrzeć w kolejne etapy życia, coraz częściej doświadcza niepewności, przeciążenia i poczucia osamotnienia. Najbardziej uderzający jest jednak rozdźwięk między marzeniami a przekonaniami. Aż 69% osób w wieku 18–29 lat chciałoby dożyć co najmniej 80 lat, jednak jedynie 46% wierzy, że rzeczywiście tyle przeżyje. To niemal 25-punktowa różnica między tym, czego młodzi pragną, a tym, co uznają za realne.

Skąd bierze się ten pesymizm? Można tu wskazać co najmniej kilka powodów, począwszy od pogarszającego się samopoczucia psychicznego młodych ludzi, przez niepewność jutra i presję codzienności. Nie bez znaczenia jest też sposób, w jaki mówi się dziś o starzeniu, co może częściowo tłumaczyć, dlaczego młodzi badani z takim niepokojem myślą o kolejnych etapach życia.

Jeżeli kultura pokazuje, że kulminacją naszego zdrowia, szczęścia, urody i możliwości jest młody wiek, powiedzmy 25 lat, to z tej perspektywy żyjemy w przekonaniu, że później może już być tylko gorzej. Spójrzmy na komunikaty wokół nas: ciągłe doszlifowywanie się, odmładzanie, poprawianie. Wszystko ma nas odmładzać – zauważa dr n. med. Robert Kowalczyk, prof. UMW, psycholog i seksuolog kliniczny.

Seniorzy vs. stereotypy

Raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością” pokazuje, że mylimy się zarówno w myśleniu o młodości, jak i o starości. Obraz przeciętnego dwudziestolatka nie jest więc beztroski i pełen optymizmu. Podobnie jest w przypadku osób starszych, którym daleko do naszych wyobrażeń. Dane pokazują, że wraz z wiekiem jesteśmy bardziej zadowoleni z naszej codzienności. Wśród osób po 70. roku życia aż 90% deklaruje, że widzi sens swojego życia, podczas gdy w grupie 18–29 lat odsetek ten wynosi 61%. Podobnie wygląda poziom satysfakcji z życia – od 55% wśród najmłodszych do 89% wśród najstarszych badanych. Seniorzy znacznie rzadziej niż młodzi zmagają się z samotnością. Wśród osób po 70. roku życia deklaruje ją około 10% badanych, podczas gdy w grupie najmłodszych niemal trzy razy więcej. To właśnie tutaj najwyraźniej widać pokoleniowe pęknięcie ujawnione w badaniu. Podczas gdy najmłodsi częściej patrzą na swoją przyszłość z niepokojem, osoby po 70. roku życia znacznie częściej deklarują satysfakcję z życia, poczucie sensu i większy spokój. Okazuje się więc, że to nie starość, lecz sposób myślenia o niej najmocniej dzieli dziś pokolenia.

Przyszłość pod znakiem zapytania

Raport Gedeon Richter pokazuje coś więcej niż tylko stosunek Polaków do długowieczności, lecz także głęboką zmianę społeczną. Pokolenie, które powinno z największą nadzieją patrzeć w przyszłość, coraz częściej patrzy na nią z niepokojem. Tymczasem osoby najbliższe starości częściej odnajdują sens, akceptację i satysfakcję z życia.

Każda dekada ma swój potencjał. I warto patrzeć na ten potencjał z ciekawością, a nie przez pryzmat tego, co już utraciliśmy. Jeśli będziemy przekonani, że cały potencjał życia ulokowany jest między dwudziestką a trzydziestką, to co nam pozostaje? Tylko opłakiwanie strat – podsumowuje dr Robert Kowalczyk.

Problemem nie jest dziś samo starzenie się, ale sposób, w jaki o nim myślimy. Najbardziej poruszający wniosek z raportu nie dotyczy jednak samej długości życia, lecz tego, jak myślimy o przyszłości. Bo jeśli to osoby, które mają przed sobą najwięcej lat, patrzą na każdy nadchodzący rok z lękiem i zwątpieniem, być może największym wyzwaniem współczesności nie jest już samo wydłużanie życia, ale zrozumienie skąd ten pesymizm.

Pełen raport z badania dostępny jest na: zdrowa-ona.pl

Źródło: inf pras

Choć samotność dotyka coraz większej liczby osób, wciąż pozostaje tematem tabu. Nowe badania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu rzucają światło na to, jak głęboko zakorzeniona jest społeczna stygmatyzacja tego stanu. Okazuje się, że wielu Polaków nie przyznaje się do samotności nie dlatego, że jej nie odczuwa – lecz dlatego, że się jej wstydzi. Zwłaszcza mężczyźni oraz osoby pozostające w związkach ukrywają swoje emocje z obawy przed negatywną oceną otoczenia. Wyniki eksperymentalnego badania ujawniają rozbieżność między rzeczywistym doświadczeniem samotności a deklaracjami respondentów, wskazując na ciche cierpienie, które coraz częściej przybiera rozmiary społecznej epidemii.
W eksperymentalnym badaniu wzięło udział 3376 osób z całej Polski powyżej 18 roku życia. W pierwszej kolejności naukowcy z UMW zastosowali skalę DJGLS (De Jong Gierveld Loneliness Scale) – narzędzie, które pośrednio oceniało nasilenie samotności. Słowo to nie pojawiło się jednak w żadnym stwierdzeniu, a badani opisywali m.in. swój stan emocjonalny, poczucie bliskości i relacje społeczne. Następnie wykorzystano skalę oceny zjawiska stygmatyzacji samotności (np. „Bycie samotnym(ą) oznaczałoby, że coś jest ze mną nie tak”„Gdybym był(a) samotny(a), inni zakładaliby, że nie włożyłem(am) wystarczającego wysiłku, aby nie czuć się w ten sposób”). Na końcu – na podstawie jednego ze stwierdzeń skali Center for Epidemiologic Studies Depression (CES-D) – respondenci odpowiadali na bezpośrednio zadane pytanie o poczucie osamotnienia i częstość jego występowania.

Uczucie, które zawstydza

Wyniki były zaskakujące: w badaniu opartym na skali DJGLS aż 61 proc. osób przyznało, że odczuwa samotność, a 27 proc. doświadcza jej w nasilonej formie. Gdy jednak zapytano wprost, liczby wyraźnie spadły – samotność zadeklarowało 34 proc. ankietowanych, a 6,5 proc. wskazało, że towarzyszy im ona przez większość tygodnia. Skąd taka rozbieżność?

– To nie jest kwestia błędu pomiarowego. Wyniki wcześniejszych badań również pokazały, że samotność, choć coraz bardziej powszechna, jest jednym z najbardziej wypieranych stanów emocjonalnych. Ludzie nie przyznają się do niej, zwłaszcza gdy są pytani bezpośrednio. To oznacza, że naukowcy, chcąc rzetelnie poznać skalę zjawiska, powinni sięgać po inne narzędzia badawcze – ocenia prof. Błażej Misiak, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, który z Kacprem Żełabowskim, studentem kierunku lekarskiego na UMW, pracuje nad artykułem Silent suffering: Exploring the link between loneliness stigma and its underreporting in the general population sample” („Ciche cierpienie: Związek między stygmatyzacją samotności a jej zaniżonym zgłaszaniem w populacji ogólnej”), podsumowującym rezultaty badań. Projekt jest finansowany ze środków uczelni w ramach zadania „UMW w Świetle Doskonałości Naukowej 2024-2026”.

Dlaczego ukrywamy samotność?

To jednak nie koniec – badacze postanowili sprawdzić, dlaczego nie przyznajemy się do samotności. Analiza wyników kwestionariusza mierzącego stopień stygmatyzacji tego stanu – zarówno z perspektywy społecznej, jak i osobistej – nie pozostawia wątpliwości. Za milczeniem stoi obawa przed oceną innych, którzy mogliby uznać, że np. brak przyjaciół wynika z naszej winy, że nie umiemy rozmawiać z ludźmi, że nie dość staramy się, aby nawiązać wartościowe kontakty.

– Osoby, które są samotne, odczuwają wstyd i skrępowanie. Boją się do tego przyznać nie tyle przed sobą, co przed innymi, ponieważ spodziewają się, że będą napiętnowane przez otoczenie. Im silniejsze jest przekonanie, że opinia społeczna postrzega samotność jako coś niewłaściwego, tym bardziej respondenci ukrywają ten stan – dodaje prof. Błażej Misiak i przyznaje, że są grupy, które szczególnie niechętnie mówią o doświadczaniu samotności.

Mężczyźni przeżywają ją w ciszy

Na czele listy znajdują się mężczyźni, którzy najrzadziej przyznawali się do poczucia osamotnienia. Wiąże się to z kulturowym stereotypem osoby silnej, samowystarczalnej i emocjonalnie stabilnej. – Dodatkowo panowie częściej przejawiają cechy narcystyczne, co kłóci się z tradycyjnym wyobrażeniem osoby samotnej. Trudniej im też mówić o emocjach, ponieważ postrzegają to jako oznakę słabości – tłumaczy prof. Błażej Misiak.

Kolejną grupą są osoby pozostające w związkach. Dla nich świadomość, że mimo obecności partnera czują się samotne, jest trudna do zaakceptowania. Uważają, że przyznanie się do tego może być odebrane jako sygnał, że związek nie jest szczęśliwy, relacja przechodzi kryzys lub para jest niedobrana. Dlatego wypierają samotność i tłumią emocje.

W przypadku osób z objawami depresyjnymi i lękowymi, zespół zaobserwował odwrotną zależność: im większe ich nasilenie, tym większa otwartość w mówieniu o samotności. – Prawdopodobnie można to tłumaczyć silniejszą tendencją do odczuwania i relacjonowania negatywnych emocji – wyjaśnia kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii UMW, dodając, że dokładniejszych danych i możliwości interpretacji związków czasowych ocenianych zjawisk dostarczy drugi etap badania, zaplanowany po sześciu miesiącach od wyjściowej oceny ankietowanych.

Niedoszacowana epidemia

Wnioski są jednak niepokojące. – Zjawisko samotności może być większe niż dotychczas wskazywano, a jego niedoszacowanie oznacza, że problem staje się epidemią, którą wiele osób przeżywa w milczeniu – podkreśla prof. Błażej Misiak. – Musimy temu przeciwdziałać, choćby poprzez edukację i głośne mówienie, że samotność to stan, który może dotknąć każdego i nie powinien być ani powodem do wstydu, ani kojarzony z porażką.

Źródło: Komunikat Prasowy

Polska zbliża się do jednej z największych zmian demograficznych we współczesnej historii. Już za kilkanaście lat nawet 40 proc. obywateli będzie miało 60 lat i więcej, a liczba stulatków ma wzrosnąć trzykrotnie – do ponad 20 tysięcy. Starzejące się społeczeństwo to nie tylko statystyka – to realne wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia, polityki społecznej, infrastruktury oraz relacji międzypokoleniowych. O skali i konsekwencjach nadchodzących zmian dyskutowali eksperci podczas panelu „Senior 2030: zdrowie, bezpieczeństwo, szacunek”, zorganizowanego przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie.
Panel o zdrowiu i dobrostanie seniorów w Polsce to inicjatywa Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Powstała w ścisłej współpracy ze środowiskiem senioralnym – zwłaszcza z uczestnikami Lekarskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku OIL Warszawa „NESTOR”. Debata stanowiła odpowiedź na realne potrzeby społeczne i zdrowotne tej rosnącej grupy obywateli.

„Celem tych spotkań jest uwrażliwienie społeczeństwa na potrzeby seniorów oraz zainicjowanie wielopoziomowej dyskusji na temat stworzenia przemyślanego, skoordynowanego systemu im dedykowanemu. W obliczu dynamiki zmian demograficznych staje się to wręcz koniecznością” – powiedział dr n. med. Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Choć najprostsza, ale być może najpełniejsza definicja terminu „polityka senioralna”, sformułowana przez uczestników konferencji OIL, brzmi: „działania na rzecz poprawy jakości życia osób starszych”, to jednak cechuje się on złożonością i wielowątkowością.

„Po pierwsze: seniorzy nie są jednorodną grupą. Choć do opieki geriatrycznej mają prawo osoby, które ukończyły >>dopiero<< 60. rok życia, to jednak mają one zupełnie inne potrzeby i problemy niż przykładowo 90-latkowie. Czy jest się rzeczywiście pacjentem geriatrycznym, decyduje nie metryka, a sprawność funkcjonalna” – tłumaczył prof. dr hab. Tomasz Targowski, konsultant krajowy w dziedzinie geriatrii.

Dobrze zaprojektowana polityka senioralna musi więc obejmować wszystkich seniorów: zarówno tych relatywnie zamożnych, jak i korzystających z opieki socjalnej. Aktywnych, ale też tych niemogących opuścić swojego mieszkania, a niekiedy nawet łóżka. Pamiętać należy również o zróżnicowaniu naszego kraju, chociażby pod względem dostępności do specjalistów w danym regionie czy gminie.

„Należy przygotować się do ewolucyjnego, ale jednocześnie konsekwentnego rozwoju opieki geriatrycznej, gdyż trend demograficzny nie ulegnie już zmianie. Obecnie mamy w Polsce nieco powyżej 500 czynnych zawodowo geriatrów i ten wskaźnik musi ulec poprawie. Dlatego proponuję m.in. szybką ścieżkę nabywania umiejętności geriatrycznych dla lekarzy innych specjalizacji, rozszerzenie programu studiów o dodatkowe godziny zajęć związanych z seniorami, a wreszcie – położenie nacisku na opiekę ambulatoryjną i domową, by odciążyć oddziały szpitalne” – dodał prof. dr hab. Tomasz Targowski.

O konieczności budowy i wdrażania kompleksowej i międzyresortowej strategii wsparcia seniorów mówiła także Marzena Okła-Drewnowicz, minister ds. polityki senioralnej. Wskazywała, że bez tej koordynacji i priorytetyzacji zadań administracji (rządowej i samorządowej), państwo nie będzie w stanie efektywnie odpowiedzieć na wielkie wyzwanie, jakim jest starzenie się społeczeństwa.

„Aktualnie najważniejszymi zadaniami dla rządu jest realizacja do końca tego roku jednego z kamieni milowych w ramach KPO dotyczącego standardów opieki długoterminowej – chcemy bowiem maksymalnie zwiększać zakres świadczeń medyczno-pielęgnacyjnych udzielanych osobom starszym w ich domach. Bardzo cenną inicjatywą jest też tzw. bon senioralny, będącym swoistym >>odwróconym babciowym<< i znaczącym wsparciem dla osób aktywnych zawodowo opiekujących się bliskim seniorem” – wyjaśniała minister.

Trendy demograficzne nakazują również przygotować do funkcjonowania w nowej rzeczywistości zarówno ekonomię (tzw. srebrna gospodarka), jak i całe społeczeństwo.

„Musimy nauczyć się międzypokoleniowego szacunku i zrozumienia. Taka idea towarzyszyła zakończonemu właśnie z sukcesem programowi pilotażowemu przeprowadzonemu w 1,6 tys. szkół w całej Polsce. Dzieciaki uczyły seniorów obsługi urządzeń mobilnych, zakładania Internetowego Konta Pacjenta, blokowania podejrzanych numerów. Dawało im to olbrzymią satysfakcję, a osobom starszym pozwoliło nabyć szereg potrzebnych, cennych kompetencji. A wszystko to pomogło w zbudowaniu trwałych, pięknych więzi” – powiedziała Marzena Okła-Drewnowicz.

W drugiej części wydarzenia o priorytetach i celach polityki senioralnej, podczas debaty moderowanej przez Artura Białoszewskiego, dyrektora Ośrodka Strategii i Analiz OIL w Warszawie, wypowiadali się pretendenci do urzędu Prezydenta RP. Zaproszenia otrzymali wszyscy zarejestrowani kandydaci, a ostatecznie przyjęli je: Marek Woch oraz Maciej Maciak. Wskazywali oni na konieczność polepszenia dostępności do lekarzy POZ, będących filarem całego systemu opieki ochrony zdrowia, budowania kultury szacunku dla osób w podeszłym wieku, walce z wykluczeniem cyfrowym seniorów.

„Polityka senioralna nie może być elementem brutalnej gry politycznej – i tu dostrzegam kluczową rolę Prezydenta. Zgodnie ze swoimi prerogatywami, może i powinien on gwarantować, że podstawowe cele polityki senioralnej nie będą redefiniowane przy okazji kolejnych zmian większości sejmowej. Elastyczność, ciągłość i oparcie na ogólnonarodowym konsensusie – tym musi cechować się rzeczywiście sprawny system wsparcia seniorów” – podsumował prof. dr hab. Piotr Błędowski, dziekan Kolegium Ekonomiczno-Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Źródło informacji: PAP MediaRoom
W dobie rosnącego tempa życia i stresu coraz więcej osób szuka równowagi – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Styl życia staje się nie tylko osobistym wyborem, ale też wyznacznikiem zdrowia i dobrostanu. Najnowsze badanie serwisu Prezentmarzeń pokazuje, jak Polacy naprawdę dbają o siebie – co jedzą, jak się ruszają, śpią i jak często odwiedzają lekarza. Sprawdźmy, gdzie jesteśmy jako społeczeństwo na zdrowotnej mapie nawyków.
Aktywność coraz częściej postrzegana jest jako czynnik poprawiający nastrój i samopoczucie. Ćwiczenia stają się narzędziem relaksującym w czasach rosnącego stresu w społeczeństwie. Co trzeci Polak postrzega jakość swojego snu jako przeciętną ze względu na używanie przed snem urządzeń elektronicznych. Nikt nie wskazał, że nie spożywa warzyw i owoców w swojej diecie.

Wyniki badania „Jak Polacy dbają o zdrowie” serwisu Prezentmarzeń na próbie 1006 respondentów pokazują, że coraz więcej młodych osób zwraca uwagę na zdrowy styl życia. Różnorodne aktywności pozwalają dbać o kondycję i zapobiegać wielu chorobom cywilizacyjnym. Ponad Połowa Polaków zadeklarowała, że ćwiczy regularnie. 

Najliczniejszą grupą ankietowanych są osoby w wieku 25-34 lat, aż 65% respondentów. Wiek 35-44 lat reprezentuje 20% badanych. Natomiast osoby w wieku 18-24 lat to 10% uczestników. Odpowiedzi w wieku 45-55 lat udzieliło jedynie 5% osób.

Aktywność fizyczna jako fundament zdrowia
Dla 60% respondentów główną motywacją do ćwiczeń jest utrzymanie zdrowia i dobrej kondycji fizycznej. Jedynie 20% osób wymienia redukcję masy ciała jako kluczowy cel swojej aktywności. Mniejsza grupa ankietowanych – 10% osób, postrzega ćwiczenia jako metodę relaksu i sposób na radzenie sobie z napięciem. Pokazuje to, że coraz częściej ćwiczenia stają się narzędziem relaksującym w czasach rosnącego stresu w społeczeństwie.

Aż 62% osób zdecydowanie odczuwa pozytywny wpływ swojej rutyny treningowej na samopoczucie. Większość uczestników (75%) regularnie angażuje się w aktywność fizyczną, ćwicząc codziennie lub 2-3 razy w tygodniu. Tylko 25% osób ćwiczy raz w tygodniu lub sporadycznie. Większość ankietowanych (40%) poświęca na trening od 30 do 60 minut. Kolejna duża grupa (25%) trenuje przez 60-90 minut. Tylko niewielka liczba osób (20%) ćwiczy mniej niż 30 minut, a 15% ankietowanych decyduje się na dłuższe sesje trwające ponad 90 minut.

– Najlepszą formą aktywności jest siłownia i fitness jak wskazuje 35% osób, tuż za nimi znajduje się joga i pilates (30%). Jazda na rowerze (15%) oraz sporty zespołowe (10%) również mają swoich entuzjastów. Najmniej osób wybiera bieganie (5%) i taniec (5%). Najczęściej po treningu czujemy się zrelaksowani (60%) oraz odczuwamy przypływ energii (20%). Część osób odczuwa zmęczenie, ale jest zadowolona z ćwiczeń (15%). Tylko nieliczni czują się zmęczeni i niezadowoleni po wysiłku fizycznym, co pokazuje że aktywność coraz częściej jest postrzegana jako czynnik poprawiający nastrój i samopoczucie. – mówi Michał Krasoń z serwisu Prezentmarzeń.

Zdecydowana większość Polaków (60%) czuje się zrelaksowana po treningu i odczuwa przypływ energii (20%). Mniej osób odczuwa zmęczenie, ale jednak jest zadowolona (15%), a tylko nieliczne osoby (5%) czują się zmęczone i niezadowolone po wysiłku.

Większość respondentów (55%) często włącza także aktywność do codziennych czynności, takich jak na przykład chodzenie pieszo czy wybieranie schodów zamiast windy. Kolejne 30% ankietowanych robi to czasami. Tylko 15% osób rzadko korzysta z takich okazji, ale nikt nie zadeklarował całkowitego braku aktywności fizycznej w codziennych czynnościach.

Świadome nawyki żywieniowe
Największa grupa ankietowanych (40%) wskazuje, że w ich diecie dominują produkty bogate w białko. Następnie wybierają węglowodany (30%) oraz warzywa i owoce (20%). Produkty bogate w tłuszcze są najmniej popularne (10%). Co ciekawe, aż 50% ankietowanych zadeklarowała, że spożywa warzywa i owoce 1 lub 2 razy na dzień oraz rzadziej niż raz dziennie. Mniejsza grupa osób (20%) spożywa owoce i warzywa w każdym posiłku. Nikt jednak nie wskazał, że nie spożywa warzyw i owoców. Zdecydowana większość osób (80%) nie unika żadnych produktów spożywczych. Wśród tych, którzy unikają, najwięcej osób rezygnuje z nabiału (10%), następnie glutenu (8 %), a najmniej osób z mięsa (2%).

Większość Polaków rzadko spożywa posiłki na mieście (65%). Mniejsza grupa osób (25%) je na mieście raz w tygodniu. Tylko niewielka część (2%) jada na mieście codziennie, a 8% ankietowanych rzeczywiście korzysta z tej opcji kilka razy w tygodniu. Respondenci (70%) oceniają swoje porcje jako „w sam raz”. 20 % uważa, że ich porcje są za duże, a tylko 10% wskazuje, że są za małe. Duża część odpowiedzi (55%) pokazuje, że często jada posiłki o stałych porach, ale nie zawsze. Tylko 5% ma nawyk spożywania posiłków zawsze o stałych porach, a 40 % przyznaje, że robi to rzadko.

Połowa Polaków (50%) dba o odpowiednie nawodnienie, osiągając zalecane minimum wypicia 2 litrów wody dziennie. Mniejsza grupa (10%) pije wodę, ale nie w wystarczających ilościach, co może wpływać na ich zdrowie i samopoczucie. 20% osób czasami pamięta o piciu wody, podczas gdy pozostałe 20% rzadko się nawadnia, co może być sygnałem do poprawy nawyków.

Sen i regeneracja
Aż 50% Polaków ocenia jakość swojego snu jako dobrą, natomiast co trzeci Polak postrzega ją jako przeciętną. Tylko 10% osób ocenia swoją jakość snu jako bardzo dobrą, a zaledwie 5% jako złą. Zdecydowana większość ankietowanych (70%) śpi od 7 do 8 godzin każdej nocy, co jest zgodne z zaleceniami dla dorosłych. Z kolei 20% osób śpi więcej niż 8 godzin, a tylko 10% przyznaje, że sypia od 5 do 6 godzin. Co istotne, nikt z uczestników nie przesypia mniej niż 5 godzin, co jest pozytywnym sygnałem. Największa grupa badanych (60%) przyznaje, że ich nawyki związane ze snem są czasami nieregularne, co może wpływać na jakość ich snu. 25% ankietowanych udzieliło odpowiedzi, że regularnie kładzie się spać i budzi o stałych porach, a 15% osób wskazuje, że ich godziny snu są bardzo nieregularne. Co trzeci Polak nie ma problemów z zasypianiem. Jednak 50% osób deklaruje, że doświadcza czasami trudności z zasypianiem, co może znacznie wpływać na jakość wypoczynku. 20% osób przyznaje, że często budzi się w nocy. Wypoczętych rano jest 75% ankietowanych, z czego 50% osób często czuje się wypoczętych, a 25% osób zawsze. Z kolei 20% osób rzadko czuje się wypoczętych, a 5 osób nigdy nie doświadcza tego uczucia.

Unikanie przed snem kofeiny i ciężkostrawnych posiłków stosuje 75% ankietowanych. Niestety 60% Polaków używa urządzeń elektronicznych codziennie przed snem. Co może wpływać na jakość ich snu ze względu na emitowane niebieskie światło.

Badania kontrolne
Ponad 60% Polaków regularnie wykonuje badania kontrolne. Jedynie 20% osób wykonuje badania co kilka lat, a drugie 20% rzadko kiedy je robi. Jesteśmy coraz bardziej świadomi konieczności monitorowania stanu zdrowia. Co ciekawe wyniki konsultowane są przez 60% respondentów tylko wtedy kiedy jest to potrzebne. 40 respondentów regularnie odwiedza lekarza w przypadku jakichkolwiek niepokojących objawów. Jednak 35% osób odkłada czasami wizytę. Zdecydowana większość odpowiadających (70%) zawsze pamięta o terminach badań i wizyt kontrolnych, co wskazuje na odpowiedzialne podejście do dbania o zdrowie. 10% osób czasami pamięta o terminach, a 20% osób rzadko zwraca na to uwagę. Nikt z badanych nie przyznał, że zawsze zapomina o wizytach kontrolnych.

Badanie „Jak Polacy dbają o zdrowie” zostało zrealizowane przez serwis Prezentmarzeń na próbie 1006 respondentów, metodą CAWI w marcu 2025.

Źródło: infowire.pl

W obliczu demograficznej implozji oraz rosnącej średniej długości życia – struktura naszego społeczeństwa zmienia się w tempie, które z każdym następującym rokiem wywierać będzie coraz większy wpływ na funkcjonowanie opieki długoterminowej w Polsce. Seniorzy coraz częściej pozostają samotni, kolejki do specjalistycznej opieki wydłużają się, a ich najbliżsi, z różnych przyczyn, mogą poświęcić im coraz mniej czasu. O tym i innych wyzwaniach, z jakim mierzyć się muszą już dzisiaj interesariusze w sektorze opieki długoterminowej będziemy dyskutować podczas szóstej edycji konferencji: „OPIEKA DŁUGOTERMINOWA W POLSCE – DZISIAJ I JUTRO”, która odbędzie się w dniach 21 – 22 listopada 2024 roku w Warszawie w hotelu NYX.
Jak co roku uczestnikami tego wydarzenia będą przedstawiciele administracji państwowej i samorządowej, środowiska naukowego, zawodowego, organizacji non-profit i przede wszystkim liderzy sektora opieki długoterminowej. Tematyka konferencji obejmuje szereg wyzwań, poczynając od politycznych, przez zawodowe po finansowe i zarządcze.
 
Wyzwania demograficzne jakich nie znaliśmy wcześniej
 
Konferencja rozpocznie się 21 listopada panelem „Wyzwania opieki długoterminowej w okresie demograficznej implozji” (Panel 1), gdzie uczestnicy zastanowią się nad możliwymi kierunkami polityki zdrowotnej, społecznej i senioralnej uwzględniającej postępujące zmiany w struktury demograficznej Polski. Według publikowanych prognoz oraz przy założeniu utrzymania się bardzo niskiego wskaźnika zastępowalności pokoleniowej, należy się liczyć, że do 2050 roku struktura demograficzna będzie się jedynie pogarszać.
 
Według Magdaleny Osińskiej-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na Pomoc Niesamodzielnym”
– dzisiaj stajemy przed wyzwaniami, jakich jeszcze nie mieliśmy w opiece długoterminowej. Naszym obowiązkiem jest zapewnić seniorom bezpieczeństwo i godne warunki życia, choć zmieniająca się struktura społeczna i kurczące się zasoby ludzkie w opiece długoterminowej będą za chwilę stanowić istotną barierę w rozwoju tego sektora. Nasze działania muszą koncentrować się na wypracowaniu modelu, który zapewni na kolejne lata nie tylko względną stabilność, ale pozwoli sprostać oczekiwaniom kolejnych generacji wchodzącym w okres senioralny. Osińska-Kurzywilk podkreśla także, że bez strategicznych zmian oraz bardziej efektywnego zarządzania zasobami ludzkimi, system opieki długoterminowej może niestety nie sprostać wyzwaniom najbliższych dekad.
 
 
W świetle starzejącego się społeczeństwa palącą kwestią pozostaje brak specjalistów z zakresu geriatrii. Zagadnienia te zostaną omówione podczas panelu dyskusyjnego „Jak rozwinąć i upowszechnić geriatrię w Polsce?” (Panel 4). Małgorzata Durka, Sekretarz Zarządu Koalicji, zauważa:
 
– Jako społeczeństwo musimy zrozumieć, że geriatra to nie tylko lekarz delegowany dla seniorów. To przede wszystkim ekspert od kompleksowej opieki zdrowotnej, której potrzebują pacjenci w wieku senioralnym. Jeśli chcemy sprostać wyzwaniom, jakie stawia przed nami przyszłość, działania mające
na celu rozwój i popularyzację geriatrii w systemie wydają się być konieczne.
 
W Polsce liczba geriatrów jest wciąż bardzo mała i ta sytuacja prędko się nie zmieni. Geriatrów jest nieco ponad 500, co stawia przed każdym rządem pytanie, jak już dzisiaj uzupełnić tę lukę, jednocześnie zachęcając kolejne pokolenia młodych lekarzy do wyboru tej specjalizacji.
 
Niedobory kadry pielęgniarskiej i opiekuńczej – potrzebujemy nowej polityki
 
Konieczna jest pogłębiona refleksja nad zagadnieniem, jakim jest przyszłość kadry medycznej
i opiekuńczej w opiece długoterminowej. W panelach zatytułowanych: „Zawód pielęgniarki w opiece długoterminowej – dziś i jutro” oraz „Zawód opiekuna w opiece długoterminowej – dziś i jutro”, zaproszeni prelegenci skupią się nad znalezieniem rozwiązań, które z jednej strony pozwolą zatrzymać obecny personel w opiece długoterminowej, ale też przyciągnąć absolwentów do pracy w tym sektorze. Potrzebna jest nowa strategia oraz rozwiązania, aby zmotywować najmłodszą generację pielęgniarek i pielęgniarzy do podjęcia tej wymagającej pracy. Podobne wyzwania stoją przed zawodami opiekuńczymi. Beata Stepanow, Wiceprezes Zarządu Koalicji, zauważa, że:
 
– Jeśli nie podejmiemy odważnych działań już teraz, niedobór kadry medycznej i opiekuńczej w opiece długoterminowej może osiągnąć za 5-10 lat poziom krytyczny –  i dodaje – Tylko wspólnym wysiłkiem możemy powstrzymać tę groźbę, tworząc warunki pracy, które będą zachęcać absolwentów szkół i uczelni do związania swojej kariery z tym jakże ważnym i ciągle niedocenianym obszarem polityki zdrowotnej i społecznej naszego państwa.
 
Od wielu lat eksperci związani z opieką długoterminową podkreślają jak kluczowe jest znaczenie stabilnych i długoterminowych rozwiązań w tym obszarze. Dlatego jednym z zagadnień nad którymi zastanowią się uczestnicy konferencji będzie weryfikacja efektów dotychczasowej polityki prowadzonej za pomocą specustaw i programów wsparcia. Czy są one optymalnym narzędziem służącym do realizacji polityki w zakresie potrzeb opiekuńczych i medycznych?
 
Odpowiedzią na demograficzne wyzwania może być optymalizacja zasobów ludzkich. Odniosą się do tego tematu między innymi uczestnicy panelu „Wyzwania zarządcze i personalne w opiece długoterminowej”. Jak zauważa Tomasz Michałek, Dyrektor Biura Zarządu Koalicji:
 
– Efektywne wykorzystanie zasobów ludzkich w opiece długoterminowej jest niezbędne, ponieważ w obliczu rosnącego zapotrzebowania na usługi opiekuńcze i medyczne, liczy się każda para rąk. Czas, gdy korzystaliśmy z nadmiaru osób chętnych do tej ciężkiej pracy, już się skończył. Dlatego musimy znaleźć rozwiązania na zwiększenie efektywności pracy zespołów medycznych i opiekuńczych, a także zadbać o ich zdrowie psychiczne, by mogli wykonywać swoją pracę bez narażania siebie na szybkie wypalenie zawodowe. – i dodaje – Istotną rolę w tym obszarze mogą odegrać innowacyjne rozwiązania technologiczne i zarządcze, które zostaną zaprezentowane podczas konferencji.
 
Jakie cele, jakie kierunki zmian?
 
Konferencja nie ogranicza się jedynie do dyskusji, ale także przedstawia cele i wyznacza kierunki, w stronę których powinny zmierzać zmiany w opiece długoterminowej w Polsce. Program wydarzenia obejmuje szerokie spektrum zagadnień, od wyzwań związanych koniecznością wprowadzenia nowego modelu w segmencie wentylacji mechanicznej domowej, przez zapewnienie dalszego rozwoju w obszarze żywienia medycznego po konieczność reformy pielęgniarskiej opieki długoterminowej domowej a także zmian w opiece paliatywnej i hospicyjnej. Te wszystkie obszary stanowią istotną, w kontekście dynamicznie zmieniających się potrzeb polskiego społeczeństwa, część szeroko pojętej opieki długoterminowej w Polsce.
 
W obliczu tak wielu wyzwań, Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji, podkreśla jak ważna jest koordynacja:
 
– Opieka długoterminowa wymaga współpracy rządu, samorządów oraz organizacji pozarządowych. Wierzę, że sektor opieki długoterminowej zasługuje na merytoryczna debatę, gdzie przynajmniej na chwilę możemy zapomnieć o politycznych podziałach i wspólnie przyczynić się do trwałej zmiany
w podejściu do opieki nad osobami niesamodzielnymi, przewlekle chorymi, gdzie osoby starsze będą mogły liczyć na kompleksową opiekę, której rzeczywiście w danym etapie swojego życia potrzebują. – i dodaje – W świetle zmieniającej się demografii i coraz większych wyzwań związanych z opieką długoterminową, takie wydarzenie, jak ogólnopolska konferencja Koalicji jest nie tylko potrzebne, ale wręcz niezbędne, aby przygotować nasze społeczeństwo oraz system na nadchodzące zmiany.

 
 źródło: Koalicja  „Na Pomoc Niesamodzielnym”
Jak wynika z badania przeprowadzonego przez SW Research dla Instytutu LoveBrands Medical, świadomość Polaków na temat kampanii dedykowanych zdrowiu jest wciąż niska. Mniej niż połowa (42 proc.) deklaruje, że kojarzy jakąkolwiek kampanię na temat zdrowia, widoczną w przestrzeni medialnej w ostatnim czasie. Wśród najlepiej rozpoznawalnych przez respondentów tematów kampanii są otyłość (45 proc.), cukrzyca (40 proc.), choroby płuc (23 proc.) i choroby reumatyczne (9 proc.).
Otyłość i cukrzyca na szczycie listy

Wśród najlepiej rozpoznawalnych przez respondentów tematów kampanii są otyłość (45 proc.), cukrzyca (40 proc.), choroby płuc (23 proc.) i choroby reumatyczne (9 proc.). Co istotne, 10 proc. ankietowanych wskazuje, że nie pamięta tematu kampanii z którą miał do czynienia, a aż 80 proc. badanych nie potrafi podać nazwy lub hasła.

#Szczepimysię z największym zasięgiem
Po naprowadzeniu respondenta na przykładowe nazwy akcji promujących zdrowie, kampanią o której słyszało aż 85 proc. respondentów była kampania #SzczepimySię dotycząca szczepień przeciwko COVID-19, na drugim miejscu była akcja „Rak. To się leczy” (48 proc.), a na trzecim „Razem ścigamy się z cukrzycą” (28 proc.).
 

Fakt, że kampania #SzczepimySię jest najbardziej rozpoznawalną wśród respondentów nie dziwi. Nie było w Polsce do tej pory kampanii zdrowotnej o tak wielkim zasięgu. Według danych Centrum Informacyjnego Rządu środki przedsięwzięcia przekroczyły 25 mln zł. Dzięki takiemu budżetowi można było użyć wielu różnych kanałów komunikacyjnych oraz zaangażować znane osoby. Kampania widoczna była praktycznie wszędzie, w telewizji, na bilbordach, prasie, internecie i radio, ośrodkach ochrony zdrowia, a nawet na ulotkach informacyjnych wkładanych do skrzynek pocztowych. Stąd tak duża jej rozpoznawalność – Dyrektor LoveBrands Medical, Marta Domańska.

Telewizja a internet i social media

Według 72 proc. respondentów to telewizja jest nadal najczęściej wskazywanym medium służącym dostarczaniu treści kampanii zdrowotnych. Szczególnie często wskazywali ją respondenci w wieku 50+. Kolejno wskazywany jest internet (57 proc.), a 30 proc. wymienia ogólnie social media lub przychodnie i placówki medyczne.
 

Mimo, że profil odbiorcy kampanii zmienia się dynamicznie, nadal główną część stanowi pokolenie, dla którego najważniejszym i najbardziej wiarygodnym  medium jest telewizja. Choć  widać, że ten trend  się zmienia, to potrzeba jeszcze czasu… Najważniejszym czynnikiem ryzyka zapadalności na choroby populacyjne  jest wiek, dlatego zdecydowanie rzadziej adresatem kampanii są osoby młodsze. Mimo, że młodzi chorują rzadziej, powinniśmy pracować na ich zdrowe postawy już na początku edukacji. Lepiej zapobiegać niż leczyć. To wyzwanie dla systemu edukacji bo edukacja w zakresie zachowań prozdrowotnych powinna być ciągła, a nie opierająca się jedynie na punktowych akcjach informacyjnych – ekspertka Instytutu LB Medical, Marta Domańska.

Wpływ kampanii i ich skuteczność

Analiza wyników badań wskazuje na dwa poziomy oddziaływania kampanii na odbiorców. Pierwszy to wpływ na świadomość i sposób myślenia o kwestiach zdrowia. Aż 72 proc. ankietowanych uważa, że kampanie zdrowotne powodują wzrost świadomości i wrażliwości na tematy związane ze zdrowiem w społeczeństwie. 68 proc. jest przekonana, że takie kampanie mogą zmienić sposób myślenia o niektórych problemach zdrowotnych.

Kampanie zdrowotne_1.jpg

Drugi poziom to sfera działań. 62 proc. badanych uważa, że kampanie przekładają się na zmianę nawyków w społeczeństwie i konkretne działania (np. profilaktyka, badania, szczepienia).  Gorzej jest z ich skutecznością, na którą wskazuje jedynie 50 proc., a 42 proc. Polaków jest zdania, że mogą one wpłynąć na decyzje rządzących (np. Ministerstwo Zdrowia). Warto podkreślić, że 51 proc. badanych zadeklarowała, że dzięki kampanii zmieniło swój sposób myślenia lub utwierdził się w przekonaniu, że działania prozdrowotne są potrzebne. Nie bez znaczenia jest, że częściej deklarują to ankietowaniu w wieku 35+ niż młodsi.
 

Jako eksperci w tworzeniu strategii komunikacyjnych bazujemy na wynikach badań, które pozwalają nam wnikliwie spojrzeć na dany problem. Analiza pomaga tworzyć skuteczne kampanie, które docierają do sprecyzowanych grup docelowych za pomocą dopasowanych do nich narzędzi. To szczególnie istotne w działaniach w obszarze zdrowia i medycyny, gdzie data evidence based jest punktem wyjścia dla działań strategicznych. W związku z rosnącymi potrzebami komunikacyjnymi w tym obszarze mamy dedykowaną komórkę. – mówi Dorota Bieniek-Kaska, Prezes LoveBrands Group

Przekaz musi być prosty i zrozumiały

O efektywności kampanii zdrowotnych, według respondentów, decyduje jasny i zrozumiały przekaz (57 proc.). Kolejnym czynnikiem jest zaangażowanie autorytetu lekarzy (35 proc.) oraz występowanie komunikatów w najczęściej wykorzystywanym medium, czyli telewizji. Nie można deprecjonować roli nowych mediów tj. Facebook, Instagram czy Tik-Tok, na co wskazywała grupa 18-24-latków. W przestrzeni internetu, według badanych to Facebook jest najlepszym miejscem prowadzenia kampanii (71 proc.), kolejno portale o tematyce medycznej (31 proc.) oraz Instagram (29 proc.).

Kampanie zdrowotne_2.jpg
 

Nie jest zaskoczeniem, że prosty i zrozumiały przekaz jest istotny dla odbiorców i decyduje o efektywności kampanii, zwłaszcza w temacie zdrowia. W szkołach edukacji o profilaktyce i chorobach, choćby tych najczęściej występujących. Żeby kształtować zdrowe społeczeństwo, trzeba mówić o zdrowiu z praktycznego punktu widzenia już na początku edukacji bo to prewencja chroni nas przed zachorowaniem. Naturalną konsekwencją rozwoju Internetu jest to, że Facebook jest wskazywany jako najlepsze miejsce, gdzie powinny pojawiać się kampanie zdrowotne. Niezwykle ciekawym zjawiskiem stały się zamknięte, wyspecjalizowane grupy chorych, które wspierają się wzajemnie, radzą sobie, polecają ośrodki zdrowia. Wsparcie przez podmioty lecznicze czy farmaceutyczne w formie edukacji tych grup stało się codziennością. Wchodząc na grupę chorujących na cukrzycę możemy oczekiwać, że dostaniemy poradę dietetyka czy diabetologa. Coraz bardziej popularne są transmisje online, w których uczestniczą pacjenci. – mowi Mateusz Konwerski, ekspert Instytutu LB Medical

Polacy chcą i potrzebują kampanii edukacyjnych

Większość badanych (54 proc.) wskazuje na to, że wciąż w Polsce jest za mało kampanii edukacyjno-informacyjnych. Aż 80 proc. mówi wprost, że są one potrzebne. Respondenci wskazują na dwie najważniejsze potrzeby: edukacja społeczeństwa (64 proc.) i konieczność przekonania społeczeństwa do profilaktyki (60 proc.).

Kampanie zdrowotne_3.jpg

Badani wskazali trzy obszary, w których najbardziej brakuje kampanii: zdrowie psychiczne dzieci (50 proc.), zaburzenia odżywiania (43 proc.) i zdrowie psychiczne osób starszych (40 proc.).
 

Dane o tym, jakich kampanii brakuje potwierdzają coraz liczniejsze grupy wsparcia na Facebooku czy oddolne działania influencerów, zwracających uwagę na choroby psychiczne. W Polsce mamy ogromne luki w edukacji psychologicznej, które przekładają się na wzrost liczby osób, które zmagają się z zaburzeniami psychicznymi czy odżywiania. Z kolei osoby starsze często spychane są na margines i szufladkowane, jako te, które nic już od życia nie potrzebują. Jest wręcz odwrotnie. Osoba starsza szczególnie potrzebuje towarzystwa, rozmowy i bliskości. Z danych Raportu o Samotności 2021 wynika, że co trzeci Polak powyżej 75 roku życia mieszka sam. Wśród Facebookowych grup wsparcia, gdzie pytanie może zadać każdy, korzystając z funkcji anonimowości, coraz częściej widać osoby w wieku emerytalnym. Dobrym przykładem jest „Psychologiczna Grupa Wsparcia” Centrum Terapii Dialog, która w ciągu 8 miesięcy swojej działalności zgromadziła już 3,8 tys. członków, a posty z prośbą o wsparcie publikowane są właściwie nieustannie. W Polsce jest ponad 4 mln osób zmagających się z depresją. Zwykle to osoby w wieku 20-40 lat. Ile jednak osób starszych cierpi na depresję czy zaburzenia lękowe? Nie ma precyzyjnych danych, bo jak wskazują eksperci, osoby starsze pozostawione same sobie często nie zgłaszają się do psychiatry – podkreśla Mateusz Konwerski, ekspert Instytutu LoveBrands Medical

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy opublikował w 2021 roku raport „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2020”. Raport ten również podkreśla ogromną potrzebę edukacyjną społeczeństwa w zakresie zdrowia i kontroli czynników, które wpływają na zdrowie. Konieczność edukacji zdrowotnej pojawia się nie tylko w odniesieniu do jednostek, ale również personelu medycznego. W raporcie tym czytamy, że „Intensywna edukacja nowych i licznych pokoleń lekarzy, pielęgniarek, położnych, ratowników medycznych, diagnostów, farmaceutów, fizjoterapeutów, absolwentów zdrowia publicznego, asystentów medycznych jest podstawowym warunkiem sukcesu całego projektu. Tego sukcesu nie da się osiągnąć bez podniesienia poziomu motywacji profesjonalistów medycznych w Polsce, która nie zależy wyłącznie od poziomu ich wynagrodzeń, choć oczywiście mają one kluczowe znaczenie.”
 

Bez wiedzy i umiejętności wdrażania zaleceń profilaktycznych trudno jest podejmować decyzje, które będą sprzyjały naszemu zdrowiu. Kampanie edukacyjne mogą zwiększać świadomość danego czynnika wpływającego na zdrowie bądź samej choroby. Ważne, aby dodatkowo wskazywały możliwość uzyskania wsparcia, w ramach działań systemu ochrony zdrowia czy wsparcia organizacji pozarządowych. Systematyczna edukacja zdrowotna ma  fundamentalne znaczenie dla poprawy stanu zdrowia Polaków. Odpowiednio zorganizowane i przeprowadzone kampanie edukacyjne przynoszą efekty, w badaniu zidentyfikowano preferowane formy komunikatów i kanały dystrybucji prozdrowotnych treści. To ważne informacje dla wszystkich prowadzących oraz planujących kampanie edukacyjne w obszarze zdrowia   – mówi Grzegorz Juszczyk, dyrektor  Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH

*Badanie „Czy świadomościowe kampanie zdrowotne pozostają w naszych głowach?” zostało zrealizowane przez agencję SW Research w dniach 1-12.02.22 techniką CAWI na panelu badawczym SW PANEL, na reprezentatywnej próbie n=1026 dorosłych Polaków.
źródło: LB Medical

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez SW Research dla Instytutu LoveBrands Medical, świadomość Polaków na temat kampanii dedykowanych zdrowiu jest wciąż niska. Mniej niż połowa (42 proc.) deklaruje, że kojarzy jakąkolwiek kampanię na temat zdrowia, widoczną w przestrzeni medialnej w ostatnim czasie. Wśród najlepiej rozpoznawalnych przez respondentów tematów kampanii są otyłość (45 proc.), cukrzyca (40 proc.), choroby płuc (23 proc.) i choroby reumatyczne (9 proc.).
Otyłość i cukrzyca na szczycie listy

Wśród najlepiej rozpoznawalnych przez respondentów tematów kampanii są otyłość (45 proc.), cukrzyca (40 proc.), choroby płuc (23 proc.) i choroby reumatyczne (9 proc.). Co istotne, 10 proc. ankietowanych wskazuje, że nie pamięta tematu kampanii z którą miał do czynienia, a aż 80 proc. badanych nie potrafi podać nazwy lub hasła.

#Szczepimysię z największym zasięgiem
Po naprowadzeniu respondenta na przykładowe nazwy akcji promujących zdrowie, kampanią o której słyszało aż 85 proc. respondentów była kampania #SzczepimySię dotycząca szczepień przeciwko COVID-19, na drugim miejscu była akcja „Rak. To się leczy” (48 proc.), a na trzecim „Razem ścigamy się z cukrzycą” (28 proc.).
 

Fakt, że kampania #SzczepimySię jest najbardziej rozpoznawalną wśród respondentów nie dziwi. Nie było w Polsce do tej pory kampanii zdrowotnej o tak wielkim zasięgu. Według danych Centrum Informacyjnego Rządu środki przedsięwzięcia przekroczyły 25 mln zł. Dzięki takiemu budżetowi można było użyć wielu różnych kanałów komunikacyjnych oraz zaangażować znane osoby. Kampania widoczna była praktycznie wszędzie, w telewizji, na bilbordach, prasie, internecie i radio, ośrodkach ochrony zdrowia, a nawet na ulotkach informacyjnych wkładanych do skrzynek pocztowych. Stąd tak duża jej rozpoznawalność – Dyrektor LoveBrands Medical, Marta Domańska.

Telewizja a internet i social media

Według 72 proc. respondentów to telewizja jest nadal najczęściej wskazywanym medium służącym dostarczaniu treści kampanii zdrowotnych. Szczególnie często wskazywali ją respondenci w wieku 50+. Kolejno wskazywany jest internet (57 proc.), a 30 proc. wymienia ogólnie social media lub przychodnie i placówki medyczne.
 

Mimo, że profil odbiorcy kampanii zmienia się dynamicznie, nadal główną część stanowi pokolenie, dla którego najważniejszym i najbardziej wiarygodnym  medium jest telewizja. Choć  widać, że ten trend  się zmienia, to potrzeba jeszcze czasu… Najważniejszym czynnikiem ryzyka zapadalności na choroby populacyjne  jest wiek, dlatego zdecydowanie rzadziej adresatem kampanii są osoby młodsze. Mimo, że młodzi chorują rzadziej, powinniśmy pracować na ich zdrowe postawy już na początku edukacji. Lepiej zapobiegać niż leczyć. To wyzwanie dla systemu edukacji bo edukacja w zakresie zachowań prozdrowotnych powinna być ciągła, a nie opierająca się jedynie na punktowych akcjach informacyjnych – ekspertka Instytutu LB Medical, Marta Domańska.

Wpływ kampanii i ich skuteczność

Analiza wyników badań wskazuje na dwa poziomy oddziaływania kampanii na odbiorców. Pierwszy to wpływ na świadomość i sposób myślenia o kwestiach zdrowia. Aż 72 proc. ankietowanych uważa, że kampanie zdrowotne powodują wzrost świadomości i wrażliwości na tematy związane ze zdrowiem w społeczeństwie. 68 proc. jest przekonana, że takie kampanie mogą zmienić sposób myślenia o niektórych problemach zdrowotnych.

Kampanie zdrowotne_1.jpg

Drugi poziom to sfera działań. 62 proc. badanych uważa, że kampanie przekładają się na zmianę nawyków w społeczeństwie i konkretne działania (np. profilaktyka, badania, szczepienia).  Gorzej jest z ich skutecznością, na którą wskazuje jedynie 50 proc., a 42 proc. Polaków jest zdania, że mogą one wpłynąć na decyzje rządzących (np. Ministerstwo Zdrowia). Warto podkreślić, że 51 proc. badanych zadeklarowała, że dzięki kampanii zmieniło swój sposób myślenia lub utwierdził się w przekonaniu, że działania prozdrowotne są potrzebne. Nie bez znaczenia jest, że częściej deklarują to ankietowaniu w wieku 35+ niż młodsi.
 

Jako eksperci w tworzeniu strategii komunikacyjnych bazujemy na wynikach badań, które pozwalają nam wnikliwie spojrzeć na dany problem. Analiza pomaga tworzyć skuteczne kampanie, które docierają do sprecyzowanych grup docelowych za pomocą dopasowanych do nich narzędzi. To szczególnie istotne w działaniach w obszarze zdrowia i medycyny, gdzie data evidence based jest punktem wyjścia dla działań strategicznych. W związku z rosnącymi potrzebami komunikacyjnymi w tym obszarze mamy dedykowaną komórkę. – mówi Dorota Bieniek-Kaska, Prezes LoveBrands Group

Przekaz musi być prosty i zrozumiały

O efektywności kampanii zdrowotnych, według respondentów, decyduje jasny i zrozumiały przekaz (57 proc.). Kolejnym czynnikiem jest zaangażowanie autorytetu lekarzy (35 proc.) oraz występowanie komunikatów w najczęściej wykorzystywanym medium, czyli telewizji. Nie można deprecjonować roli nowych mediów tj. Facebook, Instagram czy Tik-Tok, na co wskazywała grupa 18-24-latków. W przestrzeni internetu, według badanych to Facebook jest najlepszym miejscem prowadzenia kampanii (71 proc.), kolejno portale o tematyce medycznej (31 proc.) oraz Instagram (29 proc.).

Kampanie zdrowotne_2.jpg
 

Nie jest zaskoczeniem, że prosty i zrozumiały przekaz jest istotny dla odbiorców i decyduje o efektywności kampanii, zwłaszcza w temacie zdrowia. W szkołach edukacji o profilaktyce i chorobach, choćby tych najczęściej występujących. Żeby kształtować zdrowe społeczeństwo, trzeba mówić o zdrowiu z praktycznego punktu widzenia już na początku edukacji bo to prewencja chroni nas przed zachorowaniem. Naturalną konsekwencją rozwoju Internetu jest to, że Facebook jest wskazywany jako najlepsze miejsce, gdzie powinny pojawiać się kampanie zdrowotne. Niezwykle ciekawym zjawiskiem stały się zamknięte, wyspecjalizowane grupy chorych, które wspierają się wzajemnie, radzą sobie, polecają ośrodki zdrowia. Wsparcie przez podmioty lecznicze czy farmaceutyczne w formie edukacji tych grup stało się codziennością. Wchodząc na grupę chorujących na cukrzycę możemy oczekiwać, że dostaniemy poradę dietetyka czy diabetologa. Coraz bardziej popularne są transmisje online, w których uczestniczą pacjenci. – mowi Mateusz Konwerski, ekspert Instytutu LB Medical

Polacy chcą i potrzebują kampanii edukacyjnych

Większość badanych (54 proc.) wskazuje na to, że wciąż w Polsce jest za mało kampanii edukacyjno-informacyjnych. Aż 80 proc. mówi wprost, że są one potrzebne. Respondenci wskazują na dwie najważniejsze potrzeby: edukacja społeczeństwa (64 proc.) i konieczność przekonania społeczeństwa do profilaktyki (60 proc.).

Kampanie zdrowotne_3.jpg

Badani wskazali trzy obszary, w których najbardziej brakuje kampanii: zdrowie psychiczne dzieci (50 proc.), zaburzenia odżywiania (43 proc.) i zdrowie psychiczne osób starszych (40 proc.).
 

Dane o tym, jakich kampanii brakuje potwierdzają coraz liczniejsze grupy wsparcia na Facebooku czy oddolne działania influencerów, zwracających uwagę na choroby psychiczne. W Polsce mamy ogromne luki w edukacji psychologicznej, które przekładają się na wzrost liczby osób, które zmagają się z zaburzeniami psychicznymi czy odżywiania. Z kolei osoby starsze często spychane są na margines i szufladkowane, jako te, które nic już od życia nie potrzebują. Jest wręcz odwrotnie. Osoba starsza szczególnie potrzebuje towarzystwa, rozmowy i bliskości. Z danych Raportu o Samotności 2021 wynika, że co trzeci Polak powyżej 75 roku życia mieszka sam. Wśród Facebookowych grup wsparcia, gdzie pytanie może zadać każdy, korzystając z funkcji anonimowości, coraz częściej widać osoby w wieku emerytalnym. Dobrym przykładem jest „Psychologiczna Grupa Wsparcia” Centrum Terapii Dialog, która w ciągu 8 miesięcy swojej działalności zgromadziła już 3,8 tys. członków, a posty z prośbą o wsparcie publikowane są właściwie nieustannie. W Polsce jest ponad 4 mln osób zmagających się z depresją. Zwykle to osoby w wieku 20-40 lat. Ile jednak osób starszych cierpi na depresję czy zaburzenia lękowe? Nie ma precyzyjnych danych, bo jak wskazują eksperci, osoby starsze pozostawione same sobie często nie zgłaszają się do psychiatry – podkreśla Mateusz Konwerski, ekspert Instytutu LoveBrands Medical

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy opublikował w 2021 roku raport „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2020”. Raport ten również podkreśla ogromną potrzebę edukacyjną społeczeństwa w zakresie zdrowia i kontroli czynników, które wpływają na zdrowie. Konieczność edukacji zdrowotnej pojawia się nie tylko w odniesieniu do jednostek, ale również personelu medycznego. W raporcie tym czytamy, że „Intensywna edukacja nowych i licznych pokoleń lekarzy, pielęgniarek, położnych, ratowników medycznych, diagnostów, farmaceutów, fizjoterapeutów, absolwentów zdrowia publicznego, asystentów medycznych jest podstawowym warunkiem sukcesu całego projektu. Tego sukcesu nie da się osiągnąć bez podniesienia poziomu motywacji profesjonalistów medycznych w Polsce, która nie zależy wyłącznie od poziomu ich wynagrodzeń, choć oczywiście mają one kluczowe znaczenie.”
 

Bez wiedzy i umiejętności wdrażania zaleceń profilaktycznych trudno jest podejmować decyzje, które będą sprzyjały naszemu zdrowiu. Kampanie edukacyjne mogą zwiększać świadomość danego czynnika wpływającego na zdrowie bądź samej choroby. Ważne, aby dodatkowo wskazywały możliwość uzyskania wsparcia, w ramach działań systemu ochrony zdrowia czy wsparcia organizacji pozarządowych. Systematyczna edukacja zdrowotna ma  fundamentalne znaczenie dla poprawy stanu zdrowia Polaków. Odpowiednio zorganizowane i przeprowadzone kampanie edukacyjne przynoszą efekty, w badaniu zidentyfikowano preferowane formy komunikatów i kanały dystrybucji prozdrowotnych treści. To ważne informacje dla wszystkich prowadzących oraz planujących kampanie edukacyjne w obszarze zdrowia   – mówi Grzegorz Juszczyk, dyrektor  Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH

*Badanie „Czy świadomościowe kampanie zdrowotne pozostają w naszych głowach?” zostało zrealizowane przez agencję SW Research w dniach 1-12.02.22 techniką CAWI na panelu badawczym SW PANEL, na reprezentatywnej próbie n=1026 dorosłych Polaków.
źródło: LB Medical